Dodaj do ulubionych

O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII

05.09.04, 13:57
WIELE RAZY, W WIELU WATKACH, PORUSZALIŚMY ZAGADNIENIA "PRAWDZIWEJ SZTUKI"
PRAWDZIWYCH ARTYSTÓW " I "PRAWDZIWEJ PRAWDY".
Sam, za mało wiem na temat kiczu żeby się tu wymądrzać ale znalazłem rozmowę
z filozofem religii i pomyślałem,że może być jej znajomość pożyteczną dla
wszystkich pogłębiających nieustannie swoją wiedzę.
fragment:

"Kicz jest kłamstwem
Ojcze, skąd tyle kiczu w świecie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wyjść od tego, czym jest kultura.
Kultura nie jest pojęciem dla pięknoduchów, jest tym, czym zajmujemy się w
tej chwili, jest rozmową, komunikacją. Jest tym wszystkim, co artykułuje
przestrzeń między ludźmi, co ułatwia lub utrudnia komunikację między nimi. W
kulturze mogą istnieć znaki, które otwierają człowieka na rzeczywistość, na
siebie nawzajem - mówimy wtedy o prawdzie, o jakimś odsłonięciu. Natomiast
kicz jest kłamstwem - zasłania to, co chcę powiedzieć, czy raczej chcę ukryć.

Z tego wynika, że kicz może dotknąć każdej sfery naszego życia...

Oczywiście, kicz dotyka wszystkich sfer naszego życia. Najboleśniej dotyka
zaś dwóch najbardziej bezbronnych dziedzin, tj. religii i miłości. I dlatego
wokół miłości i religii gromadzą się całe pokłady czy stosy kiczu.

Można więc powiedzieć, że istnieje kicz religijny?

Jak najbardziej. Stykamy się z nim wchodząc niemal do każdego kościoła, kicz
jest tam wręcz wszechobecny. Uniemożliwia on autentyczną relację religijną,
albowiem przekazuje informację o tym, co święte, w formie zredukowanej,
zakłamanej, błędnej. Podam tu konkretny przykład: przez całe lata
funkcjonował obrazek przedstawiający św. Teresę z Lisieux w
formie „ulizanej” - taka święta-głupia z różyczkami. Tak, jak gdyby na tym
polegała jej świętość. Ten obraz bardzo pasował do ocenzurowanych przez jej
siostry zapisków. Ale kiedy odkryto „Żółty Zeszyt”, z autentycznymi
świadectwami jej życia duchowego i pokazano fotografie, okazało się, że jest
to bardzo dojrzała, myśląca kobieta, ogromnie doświadczona przez cierpienie.
Gdy patrzymy w jej twarz, widzimy coś znacznie większego. Okazuje się, że
tamten kicz po prostu kłamał, i to zarówno o jej życiu, jak i o jej relacji z
Panem Bogiem. Kierował uwagę wiernych na fałszywy trop, nie na to, czym żyła
Teresa; przedstawił słodziutką „wiarkę”, a nie ową niesłychanie głęboką
wiarę, która przechodziła przez ogromne doświadczenie pustki i nicości. W tym
właśnie sensie myślę, że kicz jest kłamstwem, czymś głęboko niemoralnym.

A jakiego obrazu Boga poszukujemy w kiczu?

Takiego, który by spełniał wszystkie nasze potrzeby, który byłby Bogiem „do
zapychania dziur”. Innymi słowy, kicz robi z Boga bożka, stworzonego na nasz
obraz i podobieństwo.

całość:
www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/o-kiczu-w-religii.html
Obserwuj wątek
    • homosovieticus link do kiczu w kulturze 05.09.04, 14:18
      filmy.kicz.org/filmy/index.html
    • Gość: Marian Kto ponosi winę za wszechobecność kiczu? IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.04, 18:30
      Ciekawy i godny zapamietania fragment rozmowy:

      "Kto ponosi winę za wszechobecność kiczu? Czy nie jest to zasługa zbytniej
      demokratyzacji kultury, w której niczego nie wolno krytykować, wszystko ma
      swoją wartość?

      Demokracja nie oznacza masowej głupoty, demokracja to prawo zabierania głosu i
      decydowania dla tych, którzy są w mniejszości. Niewątpliwie, przedstawiciele
      wysokiej kultury są mniejszością, a ludzie ich wybierają, żeby ich słuchać.
      Taka współpraca wzajemnie ubogaca. Naiwna demokracja uważa natomiast, że im
      ktoś więcej krzyczy, tym więcej ma racji. Nie jest to prawdą. W prawdziwej
      demokracji człowiek ma możliwości rozwoju duchowego, zdrowa demokracja wytwarza
      swego rodzaju przeciwciała, natomiast fałszywa demokracja wszystko ściąga w
      dół. Niestety, obecnie istnieje niebezpieczeństwo skłonienia się ku tej drugiej
      opcji. Zwróciłbym tu uwagę na relatywizm estetyczny, istotny problem
      współczesności. Ten, kto go głosi, głosi również relatywizm moralny. Pięknem
      nie jest tylko to, co mi się podoba, podobnie, dobrem nie jest tylko to, co za
      takie uważam. Stoimy tu na gruncie wartości podstawowych: prawdy, dobra i
      piękna. A ponieważ istnieje ścisły związek pomiędzy estetyką i etyką,
      umniejszanie roli jednego elementu jest umniejszaniem roli drugiego.

      Jak więc bronić się przed wszystkimi niebezpieczeństwami związanymi z kiczem?

      Kicz jest kłamstwem bardzo silnie powiązanym z lenistwem duchowym, daje
      nam „gotowce” zawierające fałszywe poczucie bezpieczeństwa w odniesieniu do
      religii czy miłości. Ale są to tylko pozory bezpieczeństwa. Najlepszą postawą
      przełamującą kicz jest przekraczanie lenistwa - życie twórcze, otwarte, jak
      mówi Ewangelia: „życie owocne”, bo kicz to usychanie, które zmienia ludzi w
      suche badyle"
      całość:
      www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/o-kiczu-w-religii.html
      • leszek.sopot Kicz to Bog & & #35; 8222;do zapychania dziur& & #35; 05.09.04, 18:42
        Ojciec paulin Jan Andrzej Kloczowski trafnie zdefiniowal a przy tym i
        zdenerwowal sie na kicz w kosciele i zyciu religijnym. Podoba mi sie to
        okreslenie, ze kicz to taki "Bog do zapychania dziur".
        Kicz wywodzi sie z kultury masowej oraz sztuki ludowej, choc nie tylko. Z
        okresu np. sredniowiecza i renesansu do tego miana mozna z pewnoscia zaliczyc
        ogromne ilosci wydanych zmyslonych zywotow swietych, pamiatkowych "relikwi",
        wiele spisanych "wizji" i "objawien" kierowanych do niewyksztalconej elity
        spoleczenstwa. Zapewne i wtedy ludzie wiesezali sobie jakies kiczowate obrazki.
        ktore w wiekach pozniejszych zamienily sie w jelenia na rykowisku.
        Smieszne to pytanie tego dziennikarza czy to przypadkiem demokracja nie jest
        winna rozpowszechnianiu sie kiczu. Panie dziennikarzu to nie demokracja - ale
        postep techniki. Nowoczesne sposoby druku, latwosc nagrywania i kopiowania
        utworow muzycznych, radio, telewizja czy kino - sa masowymi srodkami razenia
        kiczem bo na kiczu sie zarabia. Zawsze i wszedzie odbiorcow kiczu bedzie wiecej
        niz odbiorcow bardziej ambitnych dziel.
        • homosovieticus Kicz = kłamstwo = lewica =zło = . 05.09.04, 19:32
          "Kultura nie jest pojęciem dla pięknoduchów, jest tym, czym zajmujemy się w
          tej chwili, jest rozmową, komunikacją. Jest tym wszystkim, co artykułuje
          przestrzeń między ludźmi, co ułatwia lub utrudnia komunikację między nimi. W
          kulturze mogą istnieć znaki, które otwierają człowieka na rzeczywistość, na
          siebie nawzajem - mówimy wtedy o prawdzie, o jakimś odsłonięciu. Natomiast
          kicz jest kłamstwem - zasłania to, co chcę powiedzieć, czy raczej chcę ukryć."

          Tyle Pan Profesor.
          Moim zdaniem kluczową jest uwaga ,że kicz jest kłamstwem.Tak więc i w polityce
          kłamstwo to kicz zasłaniajacy prawdziwe cele polityków.Najwiekszymi
          producentami kiczu byli i są nadal politycy lewicy.Kłamią, bo uważają, że
          prawo naturalne powinno być korygowane przez tych, co w wyniku jego
          odziałowywania, znaleźli się w sytuacji życiowo niekorzystnej.Inaczej mówiac
          odbierają najlepszym (elitom prawdziwym) prawo decydowania o warunkach życia
          całego społeczeństwa.
          • leszek.sopot Zboczony homo:( 05.09.04, 19:56
            Wszystko podciaga pod polityke, nawet kicz. Dla przypomnienia wklejam prosta
            definicje ze slownika:
            "kicz bezwartościowy obraz, utwór lit., film; por. szmira.
            Etym. - nm. Kitsch 'jw.; lichota, tandeta'; określenie powstałe ok. 1870 r. w
            monachijskich kołach malarskich (o obrazach)".

            Jeszcze uwaga dla matolow: kicz nalezy wiazac z estetyka a nie polityka.
            • homosovieticus nieznośna niemożność rozumienia tekstów 05.09.04, 20:07
              leszek.sopot napisał:

              > Wszystko podciaga pod polityke, nawet kicz. Dla przypomnienia wklejam prosta
              > definicje ze slownika:
              > "kicz bezwartościowy obraz, utwór lit., film; por. szmira.
              > Etym. - nm. Kitsch 'jw.; lichota, tandeta'; określenie powstałe ok. 1870 r. w
              > monachijskich kołach malarskich (o obrazach)".
              > Jeszcze uwaga dla matolow: kicz nalezy wiazac z estetyka a nie polityka.



              A ja przypominam fragment tekstu ,który podobno przeczytałeś ze zrozumieniem :))

              "Kicz jest kłamstwem


              Ojcze, skąd tyle kiczu w świecie?

              Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wyjść od tego, czym jest kultura.
              Kultura nie jest pojęciem dla pięknoduchów, jest tym, czym zajmujemy się w
              tej chwili, jest rozmową, komunikacją. Jest tym wszystkim, co artykułuje
              przestrzeń między ludźmi, co ułatwia lub utrudnia komunikację między nimi. W
              kulturze mogą istnieć znaki, które otwierają człowieka na rzeczywistość, na
              siebie nawzajem - mówimy wtedy o prawdzie, o jakimś odsłonięciu. Natomiast
              kicz jest kłamstwem - zasłania to, co chcę powiedzieć, czy raczej chcę ukryć.

              Z tego wynika, że kicz może dotknąć każdej sfery naszego życia...

              Oczywiście, kicz dotyka wszystkich sfer naszego życia. "

              Każdej to znaczy i polityki również.Czy Ty Leszku naprawdę nie rozumiesz już
              tego i co czytasz?
              Do tej pory myślałem że nie rozumiesz tylko tekstu który sam piszesz.W
              samozwańczych ELYTACH to bardzo czeste przypadki. :))
              • leszek.sopot No tak, kiczem jest caly swiat 05.09.04, 20:18
                Glupawa stronka, akuratna dla homa
                www.kicz.org/index.html
                • homosovieticus cd. czytania ze zrozumieniem w wykonaniu Leszka 05.09.04, 20:33
                  Kiedy podawałem , w drugim poście w tym watku, link do tej strony to pomyślałem
                  sobie o Tobie, mądry mój nieprzyjacielu.:))
                  • leszek.sopot w pietke gonisz 06.09.04, 00:47
                    Wymigujesz sie i probujesz wyslizgac jak wegorz od Jankowskiego. Sam
                    pomieszales estetyke z polityka, kicz ze sztuka. Nazwanie polityka i polityke
                    kiczem jest tylko obrazliwym epitetem.
                    Jesli uzywasz terminu zwiazanego z estetyka i sztuka jako epitetu, to sobie
                    uzywaj. Pietruszke i swoja piete tez mozesz nazwac kiczem.
                    Moze masz klopoty ze swoja pieta, moze konczynami? Na wykoslawione mysli i
                    paluchy pomoze ortopeda.

                    Bolesność pięty - "ostroga" piętowa
                    Ostroga piętowa to reakcja na przeciążenie przyczepu rozcięgna podeszwowego do
                    guza piętowego.
                    Mikronaderwania włókien rozcięgna powodują wciąganie drobnych fragmentów
                    kostnych w obręb rozcięgna i reakcję zapalną (bolesność, obrzęk, zwapnienia
                    widoczne w formie osteofitu - ostrogi). Proces chorobowy toczy się nie w
                    punkcie ostrogi tylko 2-3 mm w kierunku palców. Działania terapeutyczne to:
                    stretching rozcięgna (uelastycznienie), mięśnia trójgłowego łydki (stanowi
                    funkcjonalną jedność z rozcięgnem podeszwowym), wkładka supinująca tyłostopie z
                    elementem odciążajacym guz piętowy, fizykoterapia miejscowa przeciwzapalno-
                    przeciwbólowa. Leki przeciwzapalne miejscowo, masaż lodem, iniekcje sterydu w
                    okolicę zapalenia (optymalnie pod kontrolą USG), dawniej - naświetlania
                    promieniami RTG w dawce 3000 R (rentgenów). Ostatnim etapem leczenia jest
                    chirurgiczne przecięcie 75% przyśrodkowej części rozcięgna (z cięcia 3 cm lub
                    artroskopowo).
                    Najczęściej przyczyną jest entezopatia rozcięgna podeszwowego przy przyczepie
                    do guza kości piętowej (popularnie zwana "ostrogą piętową" ze względu na
                    pojawiające się w rtg zwapnienie w miejscu przyczepu - notabene nie jest ono
                    powodem dolegliwości).
                    Drugą przyczyną jest podobny proces przy przyczepie ścięgna Achillesa ew. z
                    towarzyszącym procesem zapalnym kaletki ściegna Achillesa głębokiej - (ból
                    zlokalizowany nad piętą). Rzadsze problemy to np.: zapalenie tkanki tłuszczowej
                    pod guzem piętowym (sumowanie się mikrourazów powoduje zwyrodnienie tej
                    tkanki), złamanie zmęczeniowe guza kości piętowej, tzw. neuropatia Baxtera
                    (ucisk w miejscu przechodzenia gałązki podeszowej n. piszczelowego nad
                    krawędzią przerośniętego rozcięgna podeszwowego), problemy dermatologiczne,
                    naczyniowe, reumatoidalne,
                    itd.
                    Paluchy koślawe (halluxy)
                    Dane epidemiologiczne wskazują, że do leczenia operacyjnego paluchów koślawych
                    (halluxów) kwalifikuje się 0,5% ponad 40 milionowej populacji Polski. Na
                    zalecaną terapię decyduje się znikomy odsetek potencjalnych pacjentów, spośród
                    których 90% to kobiety. Są one grupą, u której dolegliwość ta występuje
                    wyjątkowo często i szczególnie dla nich jest ona uciążliwa.
                    Wbrew powszechnym opiniom terapia paluchów koślawych nie stanowi jedynie
                    problemu kosmetycznego. Będąc pierwszymi z łańcucha stawów umożliwiających
                    poruszanie się, stawy stopy wpływają na funkcjonowanie pozostałych. Ich
                    niewłaściwa praca z biegiem czasu skutkuje dysfunkcją stawów położonych
                    powyżej. Deformacja koślawa palucha to nieuchronna ewolucja płaskostopia
                    poprzecznego, modzeli pod głowami kości śródstopia (tzw. metatarsalgia),
                    koślawości tyłostopia, przykurczu ścięgna Achillesa, niestabilności stawu
                    skokowego i in.
                    Z czasem zmianom chorobowym ulegają coraz wyższe partie kończyny dolnej.
                    W zabiegach korekcyjnych stosujemy osteotomię "Z", tzw. "Scarf" oraz skośną
                    MORO z plastyką tkanek miękkich stawu śródstopno-palcowego palucha. Zaletami
                    tej metody jest stabilne zespolenie odłamów umożliwiające leczenie bezgipsowe
                    po operacji. Obciążanie kończyny umożliwiające lokomocję samoobsługową jest
                    możliwe od 2 doby po zabiegu. Po 6 tygodniach pacjentki powracają do chodzenia
                    w obuwiu codziennym. Stosowana metoda gwarantuje ponadto trwałość efektów
                    terapeutycznych. Odróżnia ją to od innych metod operacyjnych, w przypadku
                    stosowania których prawdopodobieństwo nietrwałości efektów operacji jest
                    znaczne. Bardzo często podczas jednego zabiegu jest wykonywana korekcja obu
                    stóp".
                    • homosovieticus albo dalej palisz głupa, albo nie i nie myślisz 07.09.04, 09:18
                      jak czytasz deficję ze słownika.Napisano tam wyraznie ,że jest to określenie
                      bezwartosciowego obrazu.BEZWARTOŚCIOWEGO!!!Zastanów się i powiedz co stanowi o
                      wartości obrazu?
                      Jeśli uważasz podobnie, jak zapewne, marcepanna ,że pozłacane ramy, to
                      częściej wyrażaj swoje opinie.Są interesujące.
                      • Gość: Ciekawy te,zarozumialy klecho,bo sie zgilotynujesz IP: 200.56.233.* 07.09.04, 10:17
                        na drutach telegraficznych w twojej rodzinnej wiosce gdzie pasales swinie.
                        • homosovieticus To już jest poważne ostrzeżenie. Zastanowię się. 07.09.04, 10:43
                          Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

                          > na drutach telegraficznych w twojej rodzinnej wiosce gdzie pasales swinie.
                      • leszek.sopot Homosia slowo wytrych 07.09.04, 12:41
                        A sobie stosuj pojecie i uzywaj slowa kicz jako wytrych do okreslania
                        wszystkiego, czego twoj rozumek inaczej nie potrafi zdefiniowac. Pij sobie
                        kiczowatego Kapra, siedz na kiczowatym krzesle, jedz kiczowate potrawy,
                        zachwycaj sie kiczowatymi politykami, przechadzaj sie po kiczowatych miastach -
                        jak ktos sam jest kiczem to dla niego wszystko moze byc kiczem.
                        • Gość: homoś Nie wystawiaj na pośmiewisko własnej Osoby IP: *.gdynia.mm.pl 07.09.04, 18:39
                          Ani to złośliwe ani dowcipne. Ludowe badziewie.Pouniwersyteckie.UG.
                          • leszek.sopot Uparty osiol - tylko bee, mee i kukuryku 08.09.04, 13:51
                            Wiem, ze rozmowa z toba jest niemozliwa bo szukasz w necie rozrywki i podniety,
                            stad tyle uszczypliwosci i zlosliwosci. Najwyrazniej to cie cieszy.
                            Moglbys jednak o brzydocie i estetyce poczytac chocby w tej znienawidzonej
                            przez ciebie GW, w ktorej ostatnio pojawilo sie kilka interesujacych glosow w
                            dyskusji nt brzydoty polskich miast. Poczytaj.
                            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2226130.html
                            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34493,2174756.html
                            • homosovieticus osiol homoś - szuka rozrywki rzadziej wiedzy 08.09.04, 17:39
                              Przeczytałem.Nic nowego pod słońcem.Już starożytni Grecy wiedzieli, że najpierw
                              trzeba dobrze zagospodarować przestrzeń w głowach obywateli(szkoły), choćby
                              tylko dlatego, żeby oni mogli z kolei pieknie zagospodarowywać przestrzeń wokół
                              siebie.Najpierw myś potem czyn.Niestety wychowywano nas w ciagłym podziwie dla
                              czynu i własciwie pogardzie dla myśli."Nie filozofuj tylko rób" oto nasze
                              zawołanie.Na forum podobnie jest.Nie myśl tylko pisz.Najlepiej DUŻO.
                              ps
                              czy to żle ,że w sieci szukam częściej rozrywki niż np.wiedzy?
                              Wiedzy szukam u UZNANYCH AUTORYTETÓW a nie wsród ludzi umiejacych głównie pisać.
                              • leszek.sopot osiol homoś - szuka rozrywki - to widac 08.09.04, 19:26
                                homosovieticus napisał:
                                > ps
                                > czy to żle ,że w sieci szukam częściej rozrywki niż np.wiedzy?

                                To niestety widac po twoich postach.

                                > Wiedzy szukam u UZNANYCH AUTORYTETÓW a nie wsród ludzi umiejacych głównie
                                pisać.

                                Zebys ty choc czytac potrafil, to byloby pol biedy z toba. W necie jest
                                niezliczone witryn z rozrywka idz do tamtych pisakownic sie bawic i zabierz ze
                                soba swoje zabawki. Moge ci nawet sluzyc paroma linkami.

                                Zacznij od prostych ukladanek
                                dziecionline.pl/gryonline/gry_flash/kid_puzzle.swf
                                Gdy juz sie spocisz z wysilku nad ukladanka to sie zrelaksuj grajac w tenisa
                                www.egames.pl/graonline.php?co=tennisace&PHPSESSID=b6484bcd1473150a4b7d09583cdd8df4

                                Nic nie napisales o swoich forumowych podnietach, widocznie linki na te stronki
                                znasz lepiej ode mnie. Szkoda tylko, ze po bytnosci na tamtych stronach wpadasz
                                jeszcze tutaj tak nabuzowany...
                                • homosovieticus osiol homoś - szuka rozrywki - to widac i czuć 08.09.04, 21:00
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > homosovieticus napisał:
                                  > > ps
                                  > > czy to żle ,że w sieci szukam częściej rozrywki niż np.wiedzy?
                                  >
                                  > To niestety widac po twoich postach.
                                  >
                                  > > Wiedzy szukam u UZNANYCH AUTORYTETÓW a nie wsród ludzi umiejacych głównie
                                  >
                                  > pisać.
                                  >
                                  > Zebys ty choc czytac potrafil, to byloby pol biedy z toba. W necie jest
                                  > niezliczone witryn z rozrywka idz do tamtych pisakownic sie bawic i zabierz
                                  ze
                                  > soba swoje zabawki. Moge ci nawet sluzyc paroma linkami.
                                  >
                                  > Zacznij od prostych ukladanek
                                  > dziecionline.pl/gryonline/gry_flash/kid_puzzle.swf
                                  > Gdy juz sie spocisz z wysilku nad ukladanka to sie zrelaksuj grajac w tenisa
                                  > www.egames.pl/graonline.php?co=tennisace&PHPSESSID=b6484bcd1473150a4b7d09583cdd8df4
                                  >
                                  > Nic nie napisales o swoich forumowych podnietach, widocznie linki na te
                                  stronki
                                  >
                                  > znasz lepiej ode mnie. Szkoda tylko, ze po bytnosci na tamtych stronach
                                  wpadasz
                                  >
                                  > jeszcze tutaj tak nabuzowany...
                                  Któż lepiej potrafi rozchmurzyć zachmurzone - z powodu wiedzy o sobie - czoło
                                  homosapiensa z Gdynii niż Leszek?
                                  No może jeszcze Marynat lub ostatnio Wartburg.Ale każdy z Was robi to inaczej.Z
                                  właściwą swojej umysłowości delikatnością.Konkuruje ona czasami z
                                  przebiegłością pyszałkowatego "inteligienta", członka samozwańczej ELYTY
                                  forumowej.Ale bardzo rzadko.
          • homosovieticus Re: Kicz = kłamstwo = lewica =zło = .SLD 05.09.04, 20:21



            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15504751
            • Gość: katarsis Re: Kicz = kłamstwo = lewica =zło = .SLD IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 00:58
              Homoś, a będzie coś o forumowym kiczu?
              Wypowiesz się?
              Co jest wg Ciebie kiczem na forumie?
              • iza.bella.iza Re: Kicz = kłamstwo = lewica =zło = .SLD 06.09.04, 02:45
                Gość portalu: katarsis napisał(a):

                > Homoś, a będzie coś o forumowym kiczu?
                > Wypowiesz się?
                > Co jest wg Ciebie kiczem na forumie?

                Mnie pytałaś, ale kusi mnie, żeby odpowiedzieć - na forumie kiczem jest prawie
                wszystko, znakomita wiekszość naszych wypowiedzi. Na szczęście czasem trafiają
                się prwadziwe perełki:)))

                Pozdrawiam:-)
              • homosovieticus Re: Kicz = kłamstwo = lewica =zło = .SLD 07.09.04, 08:49
                Gość portalu: katarsis napisał(a):

                > Homoś, a będzie coś o forumowym kiczu?

                bedzie
                > Wypowiesz się?

                a wypowiem się
                > Co jest wg Ciebie kiczem na forumie?
                bardzo częste, bezmyślne powtarzanie kłamstw (cudzych)
                • Gość: Ciekawy Zarozumialy klecho,czy oprocz spamowania guru IP: *.satx.rr.com / *.satx.rr.com 07.09.04, 10:04
                  i powtarzania wyswiechtanych haselek oraz chamskich bluzgow cos potrafisz ?
                  • homosovieticus Może i masz rację , niewiele potrafię a TY? 07.09.04, 10:26
                    Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

                    > i powtarzania wyswiechtanych haselek oraz chamskich bluzgow cos potrafisz ?

                    Potrafiłem Cię wkurzyć, na odlełość, a gdybyś przyjechał do Trójmiasta to...
                    pokazałbym Ci "Sąd Ostateczny" Memlinga.To nie kicz.To dzieło sztuki!!!
                  • Gość: he Re: Zarozumialy klecho,czy oprocz spamowania guru IP: 81.219.100.* 07.09.04, 10:33
                    temu typkowi na skutek celibatu sperma pada na głowę stąd i jego
                    niestandartowe zachowanie na forum. fuj !
                    • homosovieticus Powinno być "niestandarDowe" zachowanie 07.09.04, 10:41
                      rozwiązłość seksualna uniemożliwiła Ci synku opanowanie podstaw ortografii.:((
    • basia.basia Kicz obyczajowy - moje typy ... 07.09.04, 11:08
      1. Michał Wiśniewski i Ich troje
      2. Kuba Wojewódzki
      3. Jolanta Kwaśniewska
      4. Prałat Jankowski
      5. Danuta Waniek
      6. ...
    • basia.basia Kicz językowy - moje typy ... 07.09.04, 11:10
      1. Zajebisty
      2. "Wszyscy jesteśmy pedofilami"
      3. "Wychowałem się na paryskiej kulturze"
      4. ...
    • basia.basia Kicz artystyczny - moje typy ... 07.09.04, 11:12
      1. Portret first lady Rafała Olbińskiego
      2. Gotowość Dwurnika do sportretowania "pierwszego psa RP"
      3. Hanna Bakuła jako całość
      4. ...
      • homosovieticus Re: Kicz artystyczny - moje typy ... 07.09.04, 11:26
        Witam BB w słoneczne południe! :))
        Może słów kilka o gotowości Dwurnika do sportretowania bo nic nie wiem o
        tym.Jego samego rozumiem i uważam za Artystę. Trudno bez mecenatu utzrymać się
        Artyście. Dorabiają czesto mna życie własnie "kiczem" , którego są potrafią
        strawić i oczekują mniej wybredni odbiorcy kultury.
        • basia.basia Re: Kicz artystyczny - moje typy ... 07.09.04, 11:33
          homosovieticus napisał:

          > Witam BB w słoneczne południe! :))

          I ja Ciebie:)

          > Może słów kilka o gotowości Dwurnika do sportretowania bo nic nie wiem o
          > tym.Jego samego rozumiem i uważam za Artystę.

          Ja nie rozumiem:(

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9179824&a=10281001

          Trudno bez mecenatu utzrymać się
          > Artyście. Dorabiają czesto mna życie własnie "kiczem" , którego są potrafią
          > strawić i oczekują mniej wybredni odbiorcy kultury.
          • homosovieticus ."Pierwszy pies PRL-u" tak powiadasz? :)) 07.09.04, 11:49
            A czy przystąpił do pracy?
            Ta propozycja mogła mieć w wypadku Dwurnika podtekst.Nie sądzę żeby chciał
            namalować tylko Sabę.Ta Saba miałaby bardzo znajome rysy.Tak myślę.Taki
            wspaniały tytuł nie powinien się zmarnować."Piewrwszy pies PRL-u"
            ps
            pewnie "brzydota" obrazów Dwurnika jest odpychającą dla Ciebie.Ale to nie
            kicze.To prawda.Prawda o świecie i o człowieku (o sztuce) bez sacrum.Tak se
            kombinuje.Szkoda ,że Marynat nie czyta może by pochwalił homosia.Choć raz
            jeden.:()
            • basia.basia Re: ."Pierwszy pies PRL-u" tak powiadasz? :)) 07.09.04, 12:26
              homosovieticus napisał:

              > A czy przystąpił do pracy?

              Nie zdążył, bo pies zdechł:(

              > Ta propozycja mogła mieć w wypadku Dwurnika podtekst.Nie sądzę żeby chciał
              > namalować tylko Sabę.Ta Saba miałaby bardzo znajome rysy.Tak myślę.Taki
              > wspaniały tytuł nie powinien się zmarnować."Piewrwszy pies PRL-u"

              Wiesz co? Ty możesz mieć rację! On karykaturuje rzeczywistość
              i jest dość bezwzględny w tym, być może byłoby to coś z drugim
              i trzecim dnem:)

              > ps
              > pewnie "brzydota" obrazów Dwurnika jest odpychającą dla Ciebie.Ale to nie
              > kicze.To prawda.Prawda o świecie i o człowieku (o sztuce) bez sacrum.Tak se
              > kombinuje.

              Dobrze se kombinujesz:)
              Nie mnie jednak taka "poetyka" mi nie "leży" - rzecz upodobań.

              Szkoda ,że Marynat nie czyta może by pochwalił homosia.Choć raz
              > jeden.:()

              Zalazł Ci za skórę, co?
              • Gość: homoś z Gdynii Re: ."Pierwszy pies PRL-u" tak powiadasz? :)) IP: *.gdynia.mm.pl 07.09.04, 18:33
                Był moment ,że zalazł mi za skórę. Ale to inteligentny forumowicz i trzeba to
                Mu oddać.
                ps
                I wielce wielopiszacy.Wielość słów wbrew powszechnym mniemaniom nie ułatwia
                wymianę MYŚLI, które oczywiście nie mają żadnego praktycznego znaczenia.Są
                IDEAMI.
                :))
                • basia.basia Re: ."Pierwszy pies PRL-u" tak powiadasz? :)) 07.09.04, 21:10
                  Gość portalu: homoś z Gdynii napisał(a):

                  > Był moment ,że zalazł mi za skórę. Ale to inteligentny forumowicz i trzeba to
                  > Mu oddać.

                  To może byście zakopali topór wojenny?

                  > ps
                  > I wielce wielopiszacy.Wielość słów wbrew powszechnym mniemaniom nie ułatwia
                  > wymianę MYŚLI, które oczywiście nie mają żadnego praktycznego znaczenia.Są
                  > IDEAMI.
                  > :))

                  No dobrze, dobrze ale ... jak coś jest dobrze napisane to może być długie a
                  nawet jak najdłuższe, przynajmniej dla mnie:)

                  Pozdrawiam
                  B.
                  • homosovieticus Re: ."Pierwszy pies PRL-u" tak powiadasz? :)) 07.09.04, 23:47
                    basia.basia napisała:

                    > Gość portalu: homoś z Gdynii napisał(a):
                    >
                    > > Był moment ,że zalazł mi za skórę. Ale to inteligentny forumowicz i trzeb
                    > a to
                    > > Mu oddać.
                    >
                    > To może byście zakopali topór wojenny?

                    Postawił Marynat warunki.Przyjąłem i ...uczę sie do matury.
                    >
                    > > ps
                    > > I wielce wielopiszacy.Wielość słów wbrew powszechnym mniemaniom nie ułatw
                    > ia
                    > > wymianę MYŚLI, które oczywiście nie mają żadnego praktycznego znaczenia.S
                    > ą
                    > > IDEAMI.
                    > > :))
                    >
                    > No dobrze, dobrze ale ... jak coś jest dobrze napisane to może być długie a
                    > nawet jak najdłuższe, przynajmniej dla mnie:)

                    Rozumiem.Wolę jednak Leca niż Prousta.:))
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > B.
                    Pozdrawiam
                    M.
    • basia.basia Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 11:14
      1. Renata Beger
      2. Anita Błochowiak
      3. Danuta Waniek
      4. Roman Jagieliński
      5. Józef Oleksy
      6. Aleksander Kwaśniewski
      7. Krzysztof Janik
      8. Adam Michnik
      9. ...
      • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 11:54
        Wśród tych typów same TYPY.
        Słuchał kto wywiadu z Michnikiem w wakacyjny wieczór w 3-jce?
        Cześć Basi i Izie, Homosiowi też dzień dobry.
        • homosovieticus Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 11:58
          Dzieńdobry katarsis, prawie w samo południe dzieńdobry leniuszku słodki! :))
          Niestety nie słyszałem.
          • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:08
            Aleś ty zalotny dzisiaj Homoś?
            Zapomniałeś połknąć piwnej tabletki?
            • homosovieticus Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:18
              katarsis napisała:

              > Aleś ty zalotny dzisiaj Homoś?
              > Zapomniałeś połknąć piwnej tabletki?

              ad 1
              Dzisiaj wyjatkowo pięknie wyglądasz, różyczko nasza!
              ad2
              Odgadłaś.Ależ Ty znasz mężczyzn. Tych prawdziwych, oczywiscie.
              Teraz bedzię przerwa .O 13-tej gram. Połamania rakiety życz mi.
              Nara!
              :))
        • basia.basia Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:22
          katarsis napisała:

          > Wśród tych typów same TYPY.
          > Słuchał kto wywiadu z Michnikiem w wakacyjny wieczór w 3-jce?
          > Cześć Basi i Izie, Homosiowi też dzień dobry.

          Witaj Katarsis:)

          Pzreszukałam archiwum radiowej trójki i nie ma!
          Gdzie to było? Oczywiście, nie słyszałam. Co tam
          było ciekawego?

          >
          • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:31
            Pan Redaktór wypytywał Michnika o powody nazwania Kiszczaka człowiekiem honoru.
            • basia.basia Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:37
              katarsis napisała:

              > Pan Redaktór wypytywał Michnika o powody nazwania Kiszczaka człowiekiem
              honoru.

              No i co? Czekam niecierpliwie:)

              ps
              Przeczytałam dopiero co "Polactwo" Ziemkiewicza;
              jest tam doskonały opis metody GW i chyba to gdzieś
              wklepię - tak mi się spodobało.
            • basia.basia Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 12:44
              katarsis napisała:

              > Pan Redaktór wypytywał Michnika o powody nazwania Kiszczaka człowiekiem
              honoru.
              >
              Odszukałam w "Polactwie" coś a propos:)

              "(...) Otóż stał się on dla byłych komunstów naczelnym rozgrzeszaczem
              i dowartościowywaczem. Można powiedzieć, zgoła nosił przy sobie stosowny
              kwitariusz z zaświadczeniami, że niniejszy komuszek był typem pozytywnym
              i reformatorem, jak lekarz nosi bloczek z formularzami recept: tylko wpisać
              imię i nazwisko, potwierdzając brudziem, i ot, mamy następnego bohatera
              i człowieka honoru."
              • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 13:06
                Logika dosyć pokrętna tak jak nauka - jak to już kiedys wspomniałam tworzona
                przez rapsodyczny intelekt.
                W odniesieniu jeszcze do 'polactwa' Ziemkiewicza Adam jawi się nie tylko
                jako 'naczleny rozgrzeszacz i dowartościowywacz', ale także interpretator
                Biblii i chrześcijański teolog.
                Wyłożył redaktórowi i słuchaczom, ze 'ślepe' żądanie zadośćuczynienia to jeden
                ze spadków po totalitaryźmie. Podczas pobytu w więzieniu czytając dzieła min.
                Herberta nauczył się, że nigdy nie można żadnego człowieka przekreślać do
                końca. Że komuniści też mają prawo do rozgrzeszenia i on - więziony Adam im
                jego udzielił.
                A że gen. Kiszczak jest człowiekiem honoru nie miał wątpliwości bo uczciwie
                oddał władze po dobroci (a nie musiał). Zgodził się na 'umowę' w związku z
                Sejmem kontraktowym i słowa danego dotrzymał.
                Przypomina mi się to stwierdzenie Mazowieckiego w wywiadzie jaki niedawno
                zapodałaś "Ja Kiszczakowi ufałem." - to było a propos tych palonych teczek i
                tego, że Kiszczak się wyparł, że były to 'nic nie znaczące dokumenty'.
                Skąd taki kredyt? To doprawdy trudno zrozumieć.


                • Gość: t1s Re: Kicz polityczny - moje typy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.04, 13:26
                  Tylko ciemnogród zna pojęcie kiczu. Ale ludzie światli swoim podpisem pod
                  obronnymi apelami i tak zrobią z niego zaraz Prawdziwą Sztukę.

                  pozdrowienia Katarsis, i dla wszystkich też:)
                  • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 13:30
                    O widze, że wakacje się skończyły. Wszyscy powracają do forumowych obowiązków.
                    Homoś też. Dzisiaj puka w tenisa na kortach ceglastych w Sopocie. Ciekawe, czy
                    z Krauze przeszli już na "ty"?
                    • Gość: t1s Re: Kicz polityczny - moje typy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.04, 13:33
                      katarsis napisała:

                      > O widze, że wakacje się skończyły. Wszyscy powracają do forumowych
                      obowiązków.
                      > Homoś też. Dzisiaj puka w tenisa na kortach ceglastych w Sopocie. Ciekawe,
                      czy
                      > z Krauze przeszli już na "ty"?


                      Jeśli daje mu wygrywać:)
                • basia.basia Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 13:29
                  katarsis napisała:

                  > Logika dosyć pokrętna tak jak nauka - jak to już kiedys wspomniałam tworzona
                  > przez rapsodyczny intelekt.
                  > W odniesieniu jeszcze do 'polactwa' Ziemkiewicza Adam jawi się nie tylko
                  > jako 'naczleny rozgrzeszacz i dowartościowywacz', ale także interpretator
                  > Biblii i chrześcijański teolog.

                  Tak, tak! Alfa i omega. Wie wszystko, zna się na wszystkim.
                  Właśnie Herbert najlepiej go podsumował: "oszust intelektualny".

                  > Wyłożył redaktórowi i słuchaczom, ze 'ślepe' żądanie zadośćuczynienia to
                  jeden
                  > ze spadków po totalitaryźmie. Podczas pobytu w więzieniu czytając dzieła min.
                  > Herberta nauczył się, że nigdy nie można żadnego człowieka przekreślać do
                  > końca. Że komuniści też mają prawo do rozgrzeszenia i on - więziony Adam im
                  > jego udzielił.

                  Co za kłamca! I krętacz. Naczytałam sie tyle różnych rzeczy, w których on
                  odpowiada na to samo pytanie a za każdym razem mówi co innego. W lutym na
                  własne uszy słyszałam jak tłumaczył, że miał na myśli TYLKO to, że dotrzymał
                  zobowiązań okrągłostołowych i że został źle zrozumiany, źle się wyraził,
                  miał na myśli tylko ten jeden aspekt w postepowaniu Kiszczaka, że nie powinien
                  był używać tego określenia (człowiek honoru), bo było na wyrost.
                  A teraz znowu serwuje starą śpiewkę:(((((

                  A w tej książce "Między panem a plebanem", gdzie go Żakowski gniecie o to
                  rozgrzeszanie i wybaczanie komunistów, powołuje się na nauczanie Papieża,
                  którego cytuje w bardzo przewrotny sposób. Jak już teraz wiem, dopuścił się
                  manipulacji tekstem Jana Pawła II, który się wyraził (mniej więcej), że
                  miłosierdzie powinno być przed sprawiedliwością z czego nasz "bohater"
                  zrozumiał, że można dać sobie spokój ze sprawiedliwością. Tylko, że Papież
                  w dalszym ciągu swojego wywodu mówi, że należy oddzielić człowieka od jego
                  czynu i pamietać, że każdy ma godność, więc należy się pochylić nad
                  grzesznikiem z miłosierdziem, bo on grzesząc sam sobie szkodę czyni. Ale
                  by moć wybaczyć należy winę osądzić, wymagać zadośćuczynienia czy kary
                  a dopiero potem można wybaczyć! Niestety w tej manipulacji ma jakiś udział
                  ksiądz Tischner (ubolewam nad tym wielce, że coś takiego się stało) ale
                  nie wiem jak to się stało, tzn. czy to on był źródłem wiedzy Michnika
                  na temat słów papieża czy obydwaj pozwolili sobie wyrwać z kontekstu
                  te słowa o miłosierdziu. Niedawno Rzepa opublikowała artykuł sekretarza
                  księdza Tischnera, w którym ten człowiek prostuje całą tę sprawę i informuje,
                  że ksiądz T. przyznał się do błędu i sprostował siebie samego w jednej
                  z ostatnich książek (mam ten artykuł).

                  A w "Między panem i plebanem" Żakowski daje Michnikowi odpór w ten sposób,
                  że dowodzi jakiego spustoszenia może dokonać nieosądzenie i nieukaranie
                  zbrodniarzy, przestępców itp. w społeczeństwie. I to się właśnie stało!


                  > A że gen. Kiszczak jest człowiekiem honoru nie miał wątpliwości bo uczciwie
                  > oddał władze po dobroci (a nie musiał).

                  Bzdura! Musiał! Albo podzielenie się z władzą albo następny stan wojenny,
                  kartki na wszystko itd. Droga do nikąd.

                  Zgodził się na 'umowę' w związku z
                  > Sejmem kontraktowym i słowa danego dotrzymał.

                  Wiekopomna zasługa! Komuchy przegrały na całej linii i postanowili
                  pogodzić się z wynikiem wyborów! Jacy szlachetni! Śmiechu warte takie
                  gadanie. Po prostu idiotyzm. On nas ma za kretynów?

                  > Przypomina mi się to stwierdzenie Mazowieckiego w wywiadzie jaki niedawno
                  > zapodałaś "Ja Kiszczakowi ufałem." - to było a propos tych palonych teczek i
                  > tego, że Kiszczak się wyparł, że były to 'nic nie znaczące dokumenty'.
                  > Skąd taki kredyt? To doprawdy trudno zrozumieć.

                  Nieźle ich skołowali w tej Magdalence. Kiszczak przecież był pierwszym
                  ubekiem prlu - oni opanowali do perfekcji zniewalanie umysłów za pomocą
                  rozlicznych narzędzi. Ja sobie to mogę wyobrazić - jak to zostało zrobione.
                  • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 13:35
                    A ogladałaś Basiu 31 sierpnia film o Solidarności w TVP?
                    • basia.basia Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 13:49
                      katarsis napisała:

                      > A ogladałaś Basiu 31 sierpnia film o Solidarności w TVP?

                      Niby był włączony tele ale oglądałam z doskoku, bo tego dnia właśnie
                      wróciliśmy i to późno, więc rozpakowywanie, zaglądanie na forum itd.
                      Dużo straciłam?
                      • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 14:05
                        basia.basia napisała:

                        > katarsis napisała:
                        >
                        > > A ogladałaś Basiu 31 sierpnia film o Solidarności w TVP?
                        >
                        > Niby był włączony tele ale oglądałam z doskoku, bo tego dnia właśnie
                        > wróciliśmy i to późno, więc rozpakowywanie, zaglądanie na forum itd.
                        > Dużo straciłam?


                        Wielu zdjęć to ja nigdy wcześniej nie widziałam.
                        Wałęsa w niezbyt korzystnym świetle. Jako bufon nadęty. Na spotkaniach z
                        dyplomatami zachodnimi towarzyszyli mu Mazowiecki i Geremek - pokazane jak go
                        prowadzą. Jakby mieli za zadanie kamuflować jego 'brak obycia'.
                        Michnik i Kuroń w kościele św. Brygidy ściskani przez Popiełuszkę.
                        A potem płaczący ludzie, gdy dowiedzieli się o śmierci księdza. Manifestacje
                        nad grobem i rodzice kapelana.
                        Film odzwierciedlił ducha tamtych czasów. I to jak po nieudanym proteście w
                        1987 roku wracają ulicami Gdańska ze spuszczonymi głowami. Kobiety zatrzymywały
                        się płaczące, wzruszone i mówiły do stoczniowców: dziękujemy wam, dziękujemy.
                        Były też sfilmowane przejeżdzające koło Stoczni pociągi. Jak ludzie na ten
                        moment wyciągali z okien polskie flagi i pozdrawiali stoczniowców.
                        Dużo wątków. Min. odśpiewanie miedzynarodówki na zjeździe i słynne hasło:
                        sztandar wyprowadzić. Rakowski - o spoglądaniu na własną twarz w lustrze.
                        Jaruzelski, który po wręczeniu Nobla Wałęsie wycedził: góra z górą się nie
                        zejdzie, a my się zeszliśmy. Wałęsa w odpowiedzi: 'jak się zeszliśmy to i się
                        rozejdziemy'.
                        • lupus.lupus Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 14:18
                          Dokument rzeczywiście bardzo ciekawy. No i wiemy czym zaimponował Borusewiczowi
                          Wałęsa. Własnoręcznie zrobionym samochodem :)
                          Katarsis, dałbym sobie głowę uciąć, że tamten fragment pochodzi z nieco
                          późniejszych czasów (okołomagdalenkowych) i brzmi: 'jak się zeszliśmy to i się
                          już NIE rozejdziemy'.
                          • katarsis Re: Kicz polityczny - moje typy 07.09.04, 14:42
                            lupus.lupus napisał:

                            > Dokument rzeczywiście bardzo ciekawy. No i wiemy czym zaimponował
                            Borusewiczowi
                            >
                            > Wałęsa. Własnoręcznie zrobionym samochodem :)
                            > Katarsis, dałbym sobie głowę uciąć, że tamten fragment pochodzi z nieco
                            > późniejszych czasów (okołomagdalenkowych) i brzmi: 'jak się zeszliśmy to i
                            się
                            > już NIE rozejdziemy'.

                            Całkiem możliwe Lupusie. Ja tego fragmentu wcześniej nie znałam, a TV grała
                            bardzo cichutko. To oczywiście zmienia postać rzeczy i historyczną ocenę
                            zjawiska ;)
                            Mnie także wzruszyła Tatcher, która na uroczystym obiedzie w Gdańsku wyrażała
                            podziw dla mas pracujących wlaczących o godność - w tym samym czasie
                            pacyfikując robotnicze protesty w UK.
                        • leszek.sopot errata dla katarsis 07.09.04, 14:37
                          Byly pokazywane dwa filmy. Jeden Kinaszewskiego o Walesie i drugi ekipy
                          francuskiej we wspolpracy z polakami z VideoStudia (2-czesciowy) o "S".
                          Demonstracj o ktorej wspominasz odbyla sie po strajku majowym w 1988 roku a nie
                          w 1987.
                          • katarsis Re: errata dla katarsis 07.09.04, 15:09
                            leszek.sopot napisał:

                            > Byly pokazywane dwa filmy. Jeden Kinaszewskiego o Walesie i drugi ekipy
                            > francuskiej we wspolpracy z polakami z VideoStudia (2-czesciowy) o "S".
                            > Demonstracj o ktorej wspominasz odbyla sie po strajku majowym w 1988 roku a
                            nie
                            >
                            > w 1987.

                            A propos uwagi Leszka. Przypomina mi się taka sytuacja jak na jednym ze zjazdów
                            zielonych Jany Waluszko (pewnie znany Leszkowi i Lupusowi również) pouczał
                            młodzież jak stawiać bierny oprór. Zdenerwowany na nieporadność krzyknął na
                            jednego 'aktywistę': no nie pamiętasz jak robilśmy to w 1981-ym!!!
                            Na to chłopak jęknął: "Jany, w 81-ym to ja miałem cztery lata".
                            Ze mną podobnież jak z zakłopotanym młodzieńcem.
                            Pouczenie przyjmuję.

                  • skabiczewski Re: Kicz polityczny - moje typy 10.09.04, 08:52
                    basia.basia napisała:

                    Ale
                    > by moć wybaczyć należy winę osądzić, wymagać zadośćuczynienia czy kary
                    > a dopiero potem można wybaczyć!

                    Czy to aby na pewno za JPII? Obawiam się, że bardzo skomplikowany proces
                    doprowadził do wyciągnięcia takich wniosków z nauczania JPII. Nazwijmy ten
                    proces po prostu mataczeniem. (Może nieco rozszerzam znaczenie, ale podoba mi
                    się to słówko.)
    • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 14:19
      Kicz jest produktem i jak kazdy inny produkt wytwarza sie go na zlecenie
      konsumentow. Zalezny od wplywu konsumentow na jego podaz.
      Jesli spoleczenstwo lubi kicze bedzie on nadal produkowany i powielany w wielu
      wariantach. Jesliby nie bylo zapotrzebowanie na kicze zniknalby szybko z obiegu.
      Polska jest wyjatkowym kiczem jako panstwo.
      Podobnie jak kiczowate jest spoleczenstwo.
      • leszek.sopot Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 14:35
        Gość portalu: jack napisał(a):

        > Polska jest wyjatkowym kiczem jako panstwo.
        > Podobnie jak kiczowate jest spoleczenstwo.

        Napisal czlowiek z z krolestwa hamburgerow i barbi:(

        • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 15:30
          Czy barbi jako lalka dla dzieci jest kiczem?
          Czy ty nie mylisz doroslych slepych nasladownikow lalki z wartoscia oryginalu?
          Czy hamburger jest kiczem?
          A co ty wlasciwie chciales powiedziec?
          • leszek.sopot Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:44
            Gość portalu: jack napisał(a):

            > Czy barbi jako lalka dla dzieci jest kiczem?
            > Czy ty nie mylisz doroslych slepych nasladownikow lalki z wartoscia oryginalu?
            > Czy hamburger jest kiczem?
            > A co ty wlasciwie chciales powiedziec?

            Lalka Barbi jest symbolem kiczowatosci, a USA jest mistrzem marketingu od
            wciskania kiczowatego towaaru na calym swiecie. Jednymi z najbardziej
            kiczowatych budynkow swiata sa McDonaldy. Niestety to wlasnie USA kreuje mode
            na rozny bezwartosciowy towar. Jak ta lala bez zadnego wyrazu, ktora o malo co
            nie wyparla pluszowego misia. Teraz tego biednego pluszaka wypychaja ze sklepu
            masowo produkowane jakies chinskie przytualnki za pare groszy.
            Chcialem przede wszystkiem powiedziec, ze najwazniejszym propagatorem kiczu w
            dzisiejszym swiecie sa koncerny, ktore usiluja tandetny towar wepchnac w kazdy
            zakamarek swiata kreujac na nie mode i proponujac tani produkt.
            W Polsce wiele rzeczy jest brzydkich, ale nie mozna ich nazwac kiczem. Np. w
            odroznieniu od Niemcow w ogrodkach w Sopocie nie strasza jeszcze kiczowate
            krasnale itp. ktore stojac nawet przed ladnymi domami zamienia te przestrzen w
            kicz. U nas przed brzydkimi domami najczesciej nic nie stoi i dlatego to nie
            jest kicz. Ale jesli ktos oblepi sobie kawalkami szkla lub skorupami z
            potluczonych talerzy domek, lub dobuduje sobie na froncie kolumnade to dopiero
            wowczas mozna mowic o kiczu.
            • neceser Kulturniki polskie mprzegrali 07.09.04, 15:49

              Nikt nikomu, debilu polski z fantazja bycia cywilizowanym knurem, nie wpycha.
              Ludzie glosuja pieniedzmi i KUPUJA nasze produkty. Bo wasze enetelgenty sa na
              bakier z rzeczywistoscia. masy maja pieniadze i sa zrodlem bogactwa. Wy, na
              boku swiata stoicier i macie dyspeptyczne fantazje porzegrancow. Za nasze , na
              was zarobione pieniadze, kupujemy wasze uslugi - rozne.leszek.sopot napisał:

              > Gość portalu: jack napisał(a):
              >
              > > Czy barbi jako lalka dla dzieci jest kiczem?
              > > Czy ty nie mylisz doroslych slepych nasladownikow lalki z wartoscia orygi
              > nalu?
              > > Czy hamburger jest kiczem?
              > > A co ty wlasciwie chciales powiedziec?
              >
              > Lalka Barbi jest symbolem kiczowatosci, a USA jest mistrzem marketingu od
              > wciskania kiczowatego towaaru na calym swiecie. Jednymi z najbardziej
              > kiczowatych budynkow swiata sa McDonaldy. Niestety to wlasnie USA kreuje mode
              > na rozny bezwartosciowy towar. Jak ta lala bez zadnego wyrazu, ktora o malo
              co
              > nie wyparla pluszowego misia. Teraz tego biednego pluszaka wypychaja ze
              sklepu
              > masowo produkowane jakies chinskie przytualnki za pare groszy.
              > Chcialem przede wszystkiem powiedziec, ze najwazniejszym propagatorem kiczu w
              > dzisiejszym swiecie sa koncerny, ktore usiluja tandetny towar wepchnac w
              kazdy
              > zakamarek swiata kreujac na nie mode i proponujac tani produkt.
              > W Polsce wiele rzeczy jest brzydkich, ale nie mozna ich nazwac kiczem. Np. w
              > odroznieniu od Niemcow w ogrodkach w Sopocie nie strasza jeszcze kiczowate
              > krasnale itp. ktore stojac nawet przed ladnymi domami zamienia te przestrzen
              w
              > kicz. U nas przed brzydkimi domami najczesciej nic nie stoi i dlatego to nie
              > jest kicz. Ale jesli ktos oblepi sobie kawalkami szkla lub skorupami z
              > potluczonych talerzy domek, lub dobuduje sobie na froncie kolumnade to
              dopiero
              > wowczas mozna mowic o kiczu.
              • leszek.sopot Kup sobie barbi i krasnala 07.09.04, 15:54
                Co ty bredzisz? Nastepny jakis amerykaniec z Ozarowa, ktory bedzie twierdzil,
                ze o tym czy cos jest dobre, ladne i dobre, swiadczy to ile na tym mozna
                zarobic. Gon sie facet...
                • neceser narzekaj, nedzo 07.09.04, 15:56
                  to jest demokracja i kazdy glosuje. nie na was ale na nas. My may dobrze a wy
                  macie nadkwasote zoladka. co za debil ten polaczek lesiu

                  leszek.sopot napisał:

                  > Co ty bredzisz? Nastepny jakis amerykaniec z Ozarowa, ktory bedzie twierdzil,
                  > ze o tym czy cos jest dobre, ladne i dobre, swiadczy to ile na tym mozna
                  > zarobic. Gon sie facet...
                  • leszek.sopot demokracja w sztuce? 07.09.04, 16:14
                    Tylko o tyle, ze kazdy moze np. malowac, ale dziela wybitne sa unikatowe. Jak
                    chcesz to sobie glosuj, mozesz przeglosowac co chcesz, ale nie zmienisz tego,
                    ze cos bedzie sztuka a co innego kiczem.
                    Przymiotnikami o twojej osobie swego postu ubarwiac nie bede.
                    • neceser PIENIADZE w sztuce. Tym razem masowe. 07.09.04, 18:07

                      Sztuka zawsze miala stempel tych co za nia placili. Teraz to sa masy. Zyj z
                      tym. Nie ma znaczacej, liczacej sie arystokracji, nie ma kosciola ktory tworzy
                      gusta artystyczne. Sa MASY z agregatem fortuny przekraczajacej poprzednich
                      sponsorow sztuki. To MASY decyduja o tym jak sie je opisuje, maluje, spiewa i
                      gra o nich. I taka sztuka jest tworzona w USA. Bo w tym demokratycznym kraju
                      wymyslono masowy rynek i elyrty europejskie zaspaly. Wiec my mamy kase . My
                      mamy 4% filmow swiata, ale 75 % wyswietlen. Wlacz radio, idz do galerii. To
                      masy zamawiaja sztuke. A ty, w pipidowie belkoczesz.
                      leszek.sopot napisał:

                      > Tylko o tyle, ze kazdy moze np. malowac, ale dziela wybitne sa unikatowe. Jak
                      > chcesz to sobie glosuj, mozesz przeglosowac co chcesz, ale nie zmienisz tego,
                      > ze cos bedzie sztuka a co innego kiczem.
                      > Przymiotnikami o twojej osobie swego postu ubarwiac nie bede.
                      • homosovieticus Re: PIENIADZE w sztuce. Tym razem masowe. 07.09.04, 19:18
                        Droga walizko !
                        Sztuka powstaje nie z myślą ,że znajdzie nabywcę. Sztuka powstaje z przymusu
                        wewnętrznego.Tak jak POEZJA.Nie marudź wiec o MA i LdV i kasie.Za kasę możesz
                        kupić dzieło ale kasa NIGDY nie spowoduje powstanie dzieła sztuki. Zapisz to
                        sobie, obślinionym ołówkiem, drobnym maczkiem w kajeciku w kratkie.:((( lub :)))
            • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 16:11
              > Lalka Barbi jest symbolem kiczowatosci, a USA jest mistrzem marketingu od
              > wciskania kiczowatego towaaru na calym swiecie. Jednymi z najbardziej
              > kiczowatych budynkow swiata sa McDonaldy. Niestety to wlasnie USA kreuje mode
              > na rozny bezwartosciowy towar. Jak ta lala bez zadnego wyrazu, ktora o malo
              co nie wyparla pluszowego misia.

              Jaki ty wyraz w barbie czy misiu oczekujesz?
              Oba produkty sa wyraznie lubiane i preferowane przez dzieci, nawet w krajach
              gdzie sie ich nie reklamuje.
              Barbie stala sie byc moze symbolem lalki ale nie kiczu.
              W tysiacach roznych oprzyrzadowan odgrywa role tez wychowawcza.

              Czy ty moze widzisz w USA swego osobisrego wroga i probujesz przenosic to na
              takie produkty jak lalka czy hamburger?
              McDonalds daje produkt, ktorego zaleta jest niska cena i szybkosc obslugi.
              Z kiczowatoscia budynkow tez przesadzasz. Nie widziales ich wiele mysle.
              Koncerny tez nie wepchna na rynek produktu na ktorego nie znajda nabywcy, a
              jesli juz to szybko z niego zrezygnuja.
              Faktem jest, ze na nachalna medialna reklame produktow nalezy spoleczenstwo
              uodporniac.
              • leszek.sopot Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 16:29
                Lalka barbi zostala tak wymyslona by byla usposobieniem idealnej, wymarzonej
                przez mezczyzn kobiety - dla mnie to stereotyp amerykanskiej kobiety z
                poludnia. Kazde dziecko ma teraz przed soba idal i zyje z kompleksem tego
                idealu - chce byc lalka barbi. Lalka barbi nie daje uczucia ciepla, dobroci,
                ale wprowadza dzieciaka w sztuczny swiat pozorow, plastikowych paskow,
                swiecacych bluzeczek, szminek, tuszu do oczy, rozu na policzka i innej tandetu.
                Jednym slowem zabija indywidualnosc.
                McDonalds z kolei zabija specyfike lokalnych miejsc. Jeden jedyny raz chyba
                udalo sie zmusic ten koncern by w Polsce zmienil ksztalt architektoniczny
                swojego budynku - w Gdansku w Oliwie zbudowano go z dachem z dachowek.
                W USA nie widze zadnego wroga. Twiewrdze tylko, ze masowe produkty, jak i cala
                kultura masowa sprzyja powstawaniu i rozpowszechnianiu kiczu - takze w filmie.
                Oprocz znakomitych dziel amerykanie ze swojej wytworni wypuszczaja olbrzymia
                liczbe chlamu, sa to dziela bezwartosciowe, ale i czesto kiczowate. USA ma
                przewazajaca sile na rynku i jest w stanie za pomoca swoich specow od
                marketingu zareklamowac wszystko. Na cale szczesie oprocz tzw. waty
                zapychajacej dziury w programach telewizyjnych, powstaja takze ciekawe
                dokumenty, fabyly, reportarze i programy rozrywkowe. Nie mozna jednak zamykac
                oczu na to, ze w rozpowszechnianiu sie kiczu na swiecie najbardziej przyczynia
                sie amerykanska kultura masowa i amerykanska reklama.
                • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 18:35
                  W istocie barbie powstala dopiero w 59r.
                  P. Ruth Mattel z inspiracji corki Barbary (stad zdrobnienie barbie),
                  zafascynowanej jej przebieraniem lalek papierowych w wymyslone stroje,
                  stworzyla model 3-wymiarowy na podobienstwo swej corki.
                  Model umozliwial malym dziewczynkom ich marzenia urzeczywistnic w realu przez
                  produkowane potem tysiecy akcesorii do modelu.
                  Kazde dziecko dobieralo sobie potem akcesoria zgodne ze swoimi wyobrazeniami.
                  Niekoniecznie takich jakie ty masz na mysli.
                  Powstaly akcesoria: barbie-lekarz, kosmonauta, strazak itp. nawet kandydatka na
                  prezydenta.
                  Jesli produkt zmusza do inwencji dziecko niesprawiedliwie go oceniac jako kicz.
                  • leszek.sopot Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... 07.09.04, 19:13
                    Opinii o lalce barbi nie zmienie. Napatrzylem sie na to badziewie dostatecznie.
                    Najpierw musialem corce kupic lalke, pozniej coraz to jakies to nowe zestawy a
                    skonczylo sie na calym domku. Taaa, inwencje to wowczas mala moja corka
                    wykazywala - w wyciaganiu pieniedzy. Pamietam jak sam bylem maly i chodzilem do
                    przedszkola to moim kolezankom rodzice kupowalu sobie gole lale (ubrane byly
                    czesto za drogie), a pozniej cala zabawa polegala na szyciu ubranek, dzganiu
                    szalikow i sweterkow - kazda z tych lal byla niepowtarzalna, kazda inna. To
                    szycie i ubieranie to na pewno byla wieksza inwencja niz wysylanie ojca do
                    sklepu by kupil Kena - narzeczonego Barbi.
                    Abys zateskini za czasami, gdy ulubionymi zabawkami byly pluszowe misie prosze
                    wcisnij ten link:
                    www.ewa.bicom.pl/dzieci/d7.htm
                    • Gość: jack Re: Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 19:27
                      Ja raczej zawsze tesknilem za tym, ze nie moim przezyciem byly np. klocki lego
                      w calej gamie.
                      To, ze byles ganiany po Kena swiadczy wlasnie o wyrobionej INWENCJI corki przez
                      zabawke. Tez metoda wychowania rodzicow. Raczej powinienes sie z tego cieszyc.
                      A to, ze kiedys krzesano ogien z krzesiwa nie musi byc to podstawa nauki.
                      • leszek.sopot Re: Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... 07.09.04, 19:44
                        Gość portalu: jack napisał(a):

                        > Ja raczej zawsze tesknilem za tym, ze nie moim przezyciem byly np. klocki
                        lego w calej gamie.
                        > To, ze byles ganiany po Kena swiadczy wlasnie o wyrobionej INWENCJI corki
                        przez zabawke. Tez metoda wychowania rodzicow. Raczej powinienes sie z tego
                        cieszyc.
                        > A to, ze kiedys krzesano ogien z krzesiwa nie musi byc to podstawa nauki.

                        A umiesz tak krzesac ogien, nauczyles sie na obozie harcerskim? Czasem by sie
                        taka umiejetnosc przydala, nie nalezy wiec o niej zapominac.
                        Co do klockow lego to zupelnie inna sprawa, ale tez uwazam, ze szkoda, ze
                        zrobiono z nich interes przez tworzenie roznorodnych dodatkow, ludzikow, itd.,
                        ktorych ze zwyklych klockow montazowych nie zrobisz. Znowoz wroce wstecz
                        pamiecia. Jak bylem maly to mialem dwa rodzaje klockow: plastikowe, z ktorych
                        robilem zamki, domy, mury obronne itd. oraz klocki z drewna. Te klocki z drewna
                        do tej pory sa gdzies w piwnicy. Klocki lego to tylko doskonalsza wersja tych
                        moich z dziecinstwa. Robione sa z lepszego materialu i maja fantastyczne kolory.

                        No tak, a corka z pewnoscia poradzi sobie z facetem by dopnac swego - nauczyla
                        sie tego na lalce barbi i na mnie. Pluszowym misiom i lalkom w wlasnorecznie
                        zrobionych ubrankach opowiadalo sie bajki i nucilo na dobranoc piosenki. Nie
                        zauwazylem by moja corka tak sie zachowywala wobec Barbi. Na szczescie ja jej
                        tez kupilem pluszowego misia i byl on jej najukochansza przytulanka.
                        • Gość: jack Re: Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 20:00
                          Widzisz twoja corka jak wiekszosc dzisiejszych dzieci osiagnela inny stopien
                          rozwoju od podstaw.
                          Oni nigdy nie beda w zyciu szyli czy cerowali skarpety. Po prostu je wyrzuca.
                          A jak wymysla dla kena i barbie dziecko to napewno bedzie spiewala im
                          poslyszane kolysanki. Zabawki to swiat fantazji. Ze swoich klockow nie mogles
                          tez budowac rzeczy jak z klockow lego i nie miales do dyspozycji ludzikow ta
                          fantazje obslugujacych.
                          • leszek.sopot Re: Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... 07.09.04, 20:08
                            Gość portalu: jack napisał(a):

                            > Widzisz twoja corka jak wiekszosc dzisiejszych dzieci osiagnela inny stopien
                            > rozwoju od podstaw.
                            > Oni nigdy nie beda w zyciu szyli czy cerowali skarpety. Po prostu je wyrzuca.
                            > A jak wymysla dla kena i barbie dziecko to napewno bedzie spiewala im
                            > poslyszane kolysanki. Zabawki to swiat fantazji. Ze swoich klockow nie mogles
                            > tez budowac rzeczy jak z klockow lego i nie miales do dyspozycji ludzikow ta
                            > fantazje obslugujacych.

                            Tez prawda. Zolnierzykow z klockow nie bylo, ale byly i olowiane i plastikowe.
                            Wspolnie z kolegami z przedszkolnego podworka robilismy zamki i urzadzalismy
                            wojny. Nie bylo lego i trzeba bylo sie wtedy na prawde duzo bardziej wysilic by
                            taki zamek zrobic i wojne toczyc! Za to teraz dzieciaki to wojny tocza glownie
                            w komputerze lub tez scigaja sie w komputerowych rajdach. Rzeczywiscie, to
                            zupelnie inny swiat, inny swiat zabawek i dziecinnych doswiadczen.
                            • Gość: jack Re: Raz uciekły z pozłacanej klatki cztery... IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 20:24
                              Jest to co prawda inny temat. Ale ten swiat fantazji dzieci zmienil sie
                              zdecydowanie. Jest on szalenie niebezpieczny dla dzieci.
                              Wytworzy w przyszlosci wiele negatywnych osobowosci i charakterow.
                              Wychowac dzis dziecko wymaga o wiele wiekszych umiejetnosci i zdecydowania niz
                              kiedys.
                              Dlatego moze istnieje ten obserwowany trend w panstwach zachodnich i w Polsce
                              do niezakladania rodziny, egoizm i trudnosci w kontaktach wynikajacy z
                              swiadomosci trudnosci.
                • Gość: jack Re:do leszka cd. IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 18:53
                  NA SZCZESCIE, ze istnieja na calym swiecie McDonalds: np. dla turystow nie
                  znajacych ani jezyka, ani kuchni kraju zwiedzanego.
                  Wiedza co tam spotkaja i za jaka cene.
                  Tak, ze ten akurat produkt pelni bardzo pozyteczna funkcje.
                  Jesli chodzi o wyglad otwieranego budynku to do powiedzenia maja architekci
                  krajow, gdzie sie to buduje. W Europie w zaleznosci od panstwa, miasta czy
                  miejsca spotkasz rozne architektury tego koncernu.
                  Wszystkie maja klimatyzacje, urzadzenia sanitarne dobrej klasy.

                  To, ze Amerykanie sa w istocie dla europejczykow narodem kiczowatym w swych
                  gustach nie oznacza, ze ich produkty sa kiczowate.
                  • leszek.sopot Gust jak McDonalds 07.09.04, 19:30
                    Gość portalu: jack napisał(a):

                    > NA SZCZESCIE, ze istnieja na calym swiecie McDonalds: np. dla turystow nie
                    > znajacych ani jezyka, ani kuchni kraju zwiedzanego.
                    > Wiedza co tam spotkaja i za jaka cene.
                    > Tak, ze ten akurat produkt pelni bardzo pozyteczna funkcje.
                    > Jesli chodzi o wyglad otwieranego budynku to do powiedzenia maja architekci
                    > krajow, gdzie sie to buduje. W Europie w zaleznosci od panstwa, miasta czy
                    > miejsca spotkasz rozne architektury tego koncernu.
                    > Wszystkie maja klimatyzacje, urzadzenia sanitarne dobrej klasy.
                    > To, ze Amerykanie sa w istocie dla europejczykow narodem kiczowatym w swych
                    > gustach nie oznacza, ze ich produkty sa kiczowate.

                    NA NIESZCZESIE na calym swiecie istnieja McDonaldsy, gdyz w ubogich i
                    zapoznionych krajach one sa wizytowkami nowoczesnosci i staja sie wzorem
                    piekna, dobrego gustu i smaku.
                    Czym innym jest ich uzytecznosc - to jest ich jedyna, ale praktyczna cecha a
                    nie estetyczna. A tak szczerze Jack, czy tobie te hamburgery smakuja? Dla mnie
                    te ichnie bulki sa ochydne, jakies sztuczne. TYSIAC razy bardziej wole polskie
                    pieczywo z nasz swojska kielbaska niz z jakims kotletem z rodzaju "goracy pies"
                    w srodku.
                    Chyba przyznasz, ze to podle jedzenie, ze bedac na Zachodzie wypatrzyles wiele
                    pieknych i niepowtarzalnych kafejek, knajpek i restauracji. McDonaldsy do taki
                    pasztet z niczego, tzn. z plastiku, aluminium i szkla oraz z gumiastymi bulkami
                    i jakimis mielonymi kotletami wpychanymi w bylke z ketchupem. Ani to nie
                    smakuje ani nie jest ladne, a za ladne i modne chce uchodzic - wiec jest kiczem.
                    • Gość: jack Re: Gust jak McDonalds IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 19:48
                      Oczywiscie, ze w kraju gdzie znasz kuchnie, jezyk i ceny nie wezmiesz tego
                      gowna do ust. Ale z kolei jestes w podrozy i zamow cos np. w Hiszpanii, gdy nie
                      znasz jezyka i zamawiasz w knajpie na "migi" i na ciemno dla calej rodziny i
                      nikt ci nie zje ani grama.
                      Wtedy McDonalds jest zelaznym "jedynym wyjsciem". I o tym mowie.
                      Dzieci zas, nie wiadomo dlaczego z reguly lubia ta knajpe.
                      Ty, jak i wiekszosc naturalnie nie pojdzie na obiad do tej firmy, bo inna jest
                      tez grupa docelowa jej konsumentow.
        • neceser Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:42


          a wy, w swojej wyzaszosci, sprzatacie nasze domy, dajecie dupy naszym mezom za
          niska cene i zdychacie za nasze sprawy. wyzszosc "cywilizacji", uwazasz?
          leszek.sopot napisał:

          > Gość portalu: jack napisał(a):
          >
          > > Polska jest wyjatkowym kiczem jako panstwo.
          > > Podobnie jak kiczowate jest spoleczenstwo.
          >
          > Napisal czlowiek z z krolestwa hamburgerow i barbi:(
          >
          • homosovieticus Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 19:37
            neceser napisał:

            >
            >
            > a wy, w swojej wyzaszosci, sprzatacie nasze domy, dajecie dupy naszym mezom
            za
            > niska cene i zdychacie za nasze sprawy. wyzszosc "cywilizacji", uwazasz?
            Gdyby "mamoa" nie dała dupy nie pisałbyś i...nie było by Cię na świecie.
      • basia.basia Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 14:41
        Gość portalu: jack napisał(a):

        > Kicz jest produktem i jak kazdy inny produkt wytwarza sie go na zlecenie
        > konsumentow. Zalezny od wplywu konsumentow na jego podaz.
        > Jesli spoleczenstwo lubi kicze bedzie on nadal produkowany i powielany w
        wielu
        > wariantach. Jesliby nie bylo zapotrzebowanie na kicze zniknalby szybko z
        obiegu
        > .

        Nie zgadzam się:)

        Otoczenie kształtuje gust. Jeśli ktoś całe życie mieszka w bloku,
        w mieszkaniu o wysokości 2,5 m umeblowanym i przyozdobionym produktami
        z prlu to tym nasiąka. Jeśli w stołówce robotniczej serwuje się dania
        w emaliowanych, obtłuczonych miskach z towarzyszeniem aluminiowych
        sztućców to wymusza to określone zachowania.
        Jeśli w telewizji oglądamy Wiśniewskiego prezentującego "specyficzny"
        styl bycia to trudno się potem dziwić, że najmodniejszym ostatnio
        przymiotnikiem jest "pojebany".
        Itd.

        > Polska jest wyjatkowym kiczem jako panstwo.
        > Podobnie jak kiczowate jest spoleczenstwo.
        >

        To prawda.

        Nigdy nie zapomnę jak moja teściowa wróciła pierwszy raz
        z podróży zagranicznej (Paryż i zamki nad Loarą) i na widok
        swojego rodzinnego miasteczka (z okien autobusu) spontanicznie
        zawołała: "jakież to brzydkie miasteczko" i natychmiast zatkała
        sobie usta:)
        • katarsis Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 14:46
          basia.basia napisała:

          Nigdy nie zapomnę jak moja teściowa wróciła pierwszy raz
          > z podróży zagranicznej (Paryż i zamki nad Loarą) i na widok
          > swojego rodzinnego miasteczka (z okien autobusu) spontanicznie
          > zawołała: "jakież to brzydkie miasteczko" i natychmiast zatkała
          > sobie usta:)

          Korwin - Mikke twierdził, że gdyby nie współcześni architekci miejscy na
          państwowym nasze otoczenie byłoby znacznie bardziej uporządkowane i
          przyjazne :)
          • basia.basia Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 14:53
            katarsis napisała:

            > basia.basia napisała:
            >
            > Nigdy nie zapomnę jak moja teściowa wróciła pierwszy raz
            > > z podróży zagranicznej (Paryż i zamki nad Loarą) i na widok
            > > swojego rodzinnego miasteczka (z okien autobusu) spontanicznie
            > > zawołała: "jakież to brzydkie miasteczko" i natychmiast zatkała
            > > sobie usta:)
            >
            > Korwin - Mikke twierdził, że gdyby nie współcześni architekci miejscy na
            > państwowym nasze otoczenie byłoby znacznie bardziej uporządkowane i
            > przyjazne :)

            Nie on jeden. Znam taką opinię, która mówi o młodych architektach wychowanych
            w blokowiskach, którzy powielają złe wzory ale ... na szczęście młodzi ludzie
            jeżdżą za granicę, mają dostęp do wszystkiego i powoli się poprawia, choć
            tymi architektami miejskimi są dalej ludzie starej daty i potrafią zrobić
            wiele szkody. U nas powstał ostatnio obok Wawelu hotel Sheraton (zaprojektowany
            przez pewnego tuza) - słyszę, że to jest zbrodnia na architekturze miasta
            (także dlatego, że powstał na miejscu wyburzonego zabytkowego choć zrujnowanego
            browaru miejskiego).
            • katarsis Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:05
              I pomyśleć, ze kiedyś mieliśmy takich zawodowych żołnierzy, którzy
              hobbystycznie parali się architekturą. Na ul. Zyblikiewicza jest taki
              monumentalny budynek z kolumnami. Czy wiesz Basiu czyjego autorstwa?
              Ten sam, w którym mieszkał Dymny.
              • basia.basia Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:13
                katarsis napisała:

                > I pomyśleć, ze kiedyś mieliśmy takich zawodowych żołnierzy, którzy
                > hobbystycznie parali się architekturą. Na ul. Zyblikiewicza jest taki
                > monumentalny budynek z kolumnami. Czy wiesz Basiu czyjego autorstwa?
                > Ten sam, w którym mieszkał Dymny.

                Szyszko-Bohusz chyba:) Mieszka tam moja kuzynka - naprzeciw Dymnej, która
                zachowała to mieszkanie. Ten dom został zbudowany równocześnie z bankiem PKO
                na Wielopolu, z przenaczeniem dla pracowników banku. Teraz mieszka tam wielu
                potomków dawnych pracowników banku.
        • leszek.sopot Mylicie kicz z brzydota 07.09.04, 15:14
          Nie wszystko co brzydkie jest kiczem a kicz odroznia sie od brzydoty tym, ze
          udaje cos ladnego.
          Przykladem kiczu w architekturze nie sa blokowiska, ale domki typu "klocek"
          lub "bunkier" oblepione skorupami talerzy czy garnkow, gdyz wlascicielom
          wydawalo sie, ze tak oblepiony skorupami klocek bedzie ladniejszy. Kicz to
          nieudolne usilowanie z czegos beznadziejnego zrobienie cudactwa.
          • Gość: Kiczman Re: Mylicie kicz z brzydota. W błędzie tkwisz. IP: *.gdynia.mm.pl 07.09.04, 18:42
            Kicz to nie pojęcie wyłącznie z ESTETYKI.Zastanów sie nad słowem
            BEZWARTOŚCIOWY !
            W Sztuce oczywista!
        • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 15:21
          > Polska jest wyjatkowym kiczem jako panstwo.
          Podobnie jak kiczowate jest spoleczenstwo.

          > Otoczenie kształtuje gust. Jeśli ktoś całe życie mieszka w bloku,
          > w mieszkaniu o wysokości 2,5 m umeblowanym i przyozdobionym produktami
          > z prlu to tym nasiąka. Jeśli w stołówce robotniczej serwuje się dania
          > w emaliowanych, obtłuczonych miskach z towarzyszeniem aluminiowych
          > sztućców to wymusza to określone zachowania.
          > Jeśli w telewizji oglądamy Wiśniewskiego prezentującego "specyficzny"
          > styl bycia to trudno się potem dziwić, że najmodniejszym ostatnio
          > przymiotnikiem jest "pojebany".
          > Itd.

          Z kiczu sie tez wyrasta.
          Kiczem byla rosyjska interpretacja czy wersja komunizmu.
          Tak jak wiekszosc dziel z tego okresu system ten wspierajaca.
          Wyglad stolowki czy mieszkania, byl faktem obrazujacym kiczowatosc systemu ale
          nie wszystkich jego obywateli.
          Nie wiem kiedy powstana porownywalne postacie w sztuce i kulturze w nowym
          systemie?
          Tamtejszy standart dzis oceniamy jako kicz choc byl to kicz "wymuszony".

          Dzis kiczem sa WSZYSTKIE partie polityczne oferujace BEZWARTOSCIOWY produkt bez
          pokrycia. Kiczem jest sprostutuowane prawo.
          Kiczowate jest wiec spoleczenstwo, ktore to akceptuje.
          Kiczowate sa te media powielajace i propagujace bezwartosciowy produkt.
          • homosovieticus Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 18:51
            Masz rację : Otacza nas kicz.Ważne byśmy mieli tę świadomość.Tak główkÓję.
            Pozdrawiam
            • Gość: jack Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII IP: *.proxy.aol.com 07.09.04, 18:59
              Masz 100% racji mowiac o kiczu: "Ważne byśmy mieli tę świadomość"
              Dodam tylko, nie oceniajac pochopnie i powolujac sie na media: To jest kicz?
              pzdr.
              • homosovieticus Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 19:08
                Gość portalu: jack napisał(a):

                > Masz 100% racji mowiac o kiczu: "Ważne byśmy mieli tę świadomość"
                > Dodam tylko, nie oceniajac pochopnie i powolujac sie na media: To jest kicz?
                > pzdr.

                "...no a jesli ktoś ma 100%racji?. To taki co mówi , że ma sto procent racji,
                to paskudny gwałtownik,straszny rabuśnik, największy łajdak."
                Stary Żyd z Podkarpacia
                Cz.Miłosz."Zniewolony Umysł" wyd. bibułowe.1980.
        • luvski Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:30
          basia.basia napisała:

          ) Nie zgadzam się:)
          )
          ) Jeśli w telewizji oglądamy Wiśniewskiego prezentującego "specyficzny"
          ) styl bycia to trudno się potem dziwić, że najmodniejszym ostatnio
          ) przymiotnikiem jest "pojebany".
          ) Itd

          a ja nie zgadzam sie z nie tyle z tobą, co z uparcie lansowanymi przez ciebie
          uproszczeniami. moim zdaniem, na podstawie dostepnej mi wiedzy jest dokładnie
          odwrotnie - to ludzie [masy] kreują 'pojebane' wzorce wzorce, a nie media, gry
          komputerowe czy miejska architektura. na dole wkleiłem tekst, który nieźle to
          ilustruje.


          Ich Troje i moja społeczna teoria obciachu

          Mateusz Halawa


          Michał Wiśniewski, przy wszystkich swoich innych zaletach, ma to do siebie, że
          jest dla współczesnej humanistyki wyzwaniem niepodjętym jeszcze, lub podjętym w
          stopniu niewystarczającym. Korzystając z zauważonej przeze mnie luki w wiedzy o
          współczesnej kulturze polskiej, wobec rosnącej konkurencji na rynku speców od
          kultury, postanowiłem sformułować kilka krótkich tez, by potem – w sukces Ich-
          Troje-znawstwa nie wątpię – móc być uznanym za “kładącego podwaliny”
          i “przecierającego szlaki”. Mój szkic, przełomowy w swoim założeniu, tym różni
          się od innych prac naukowych, że swojej postulowanej przełomowości nie ukrywa,
          wręcz przeciwnie – obnosi się z nią i chce z niej uczynić swój atut.

          STO: Tezy i Ojciec Założyciel

          Teza 1. Obciach (żenada, wiocha) jest społecznie skonstruowanym terminem
          używanym przez jedne grupy w celu napiętnowania drugich. Wytwarza się w ten
          sposób hierarchia: osoba A mówiąc, że B lub związana z nim osoba B to obciach,
          piętnuje ją i sytuuje niżej w hierarchii. Może istnieć obciach wzajemny: osoba
          B jest obciachowa dla A, A zaś – dla B. Obciachowość jest stanem subiektywnym.
          Kryterium tworzenia hierarchii jest szeroko pojęte pole smaku/gustu
          estetycznego. Problem estetyki i estetyzacji, jak poucza nas Mike Featherstone,
          jest jednym z kluczowych dla postmodernizmu problemów, co nie znaczy, że
          obciach nie istniał wcześniej – po prostu ponowoczesność czyni zeń kwestię
          szczególnie ważną.

          Teza 2. W tak zdefiniowanym polu możemy, odwołując się to idiomu brytyjskich
          kulturoznawców, mówić o funkcjonowaniu polityki żenady. Istnieją systemy
          eksperckie reglamentujące obciach (żenadę, wiochę) i uważające się za
          szczególnie predestynowane do stwierdzania, co obciachem jest, a co nie.
          Systemy eksperckie konkurują ze sobą o tę władzę etykietowania, zaś
          przeważająca część społeczeństwa funkcjonująca poza obrębem systemów
          eksperckich przyjmuje te etykiety jak swoje. Jest to polityka żenady w skali
          makro.

          Teza 3. Może jednak istnieć ruch oddolnego oporu przeciwko polityce żenady w
          skali makro. Odwołując się w tym miejscu do teorii Michela de Certeau i Johna
          Fiske’a, STO zakłada tak istnienie polityki żenady w skali mikro, a więc
          regulowanej słabiej lub w ogóle nie regulowanej przez systemy eksperckie, jak i
          możliwość oporu przeciw temu, co systemy eksperckie, chcą zdefiniować jako
          żenadę, wiochę lub obciach. Teoria odwołuje się tu do koncepcji partyzantki
          semiologicznej Umberto Eco.

          Teza 4. Szczególnie znaczące dla teorii są właśnie momenty przełamania
          hegemonii systemu eksperckiego (mówiąc o hegemonii, STO odnosi się do dorobku
          British cultural studies, których przedstawiciele twórczo rozwinęli koncepcję
          Gramsciego i pozwolili aplikować ją w ponowoczesnym, zmediatyzowanym świecie
          wielu instytucjonalnych systemów eksperckich).

          Teza 5. STO, być może zbyt śmiało czerpiąc inspirację z teorii językoznawczych,
          stanowi, że obciach, przez analogię do znaku językowego, jest arbitralny i
          jedyne, co wiąże go z rzeczywistością, to umowa społeczna. Naturalną
          konsekwencją tej tezy będzie stwierdzenie, że w innych, hipotetycznych
          warunkach, to co jest obciachem dziś mogłoby się stać jego odwrotnością, dla
          którego to pojęcia wciąż szukamy nazwy, która byłaby odpowiednio trendy.
          Odrzucenie tezy piątej nie musi pociągać za sobą odrzucenia całej teorii – może
          powstać odłam naukowców badających, czy w samym przedmiocie jest coś, co
          predestynuje go do bycia obciachowym, i czy może istnieć przedmiot, który nigdy
          nie będzie obciachem. Badacze pracujący w ramach takiego podejścia, które
          nazwiemy roboczo antropologią wiochy, będą często historykami sztuki, podczas
          gdy badacze akceptujący tezę o arbitralności, będą częściej wywodzić się z pola
          nauk społecznych.

          Ojcem Założycielem i patronem skromnej i na razie jednoosobowej Katedry Badań
          nad Obciachem, która z czasem stanie się Instytutem, by niewiele później
          całkiem zasłużenie przekształcić się w Wydział, mianujemy nieżyjącego już
          Pierre’a Bourdieu, bowiem bardzo bliska nam i w pewnym sensie dająca nam punkt
          wyjścia do badań jest jego teza, że Kant nie miał racji definiując sąd
          estetyczny jako bezinteresowny, bo w istocie jest dokładnie przeciwnie – służy
          on dystynkcji, odróżnieniu się od-, i jest społecznie bardzo istotny. Akt
          klasyfikacji w oparciu o kryterium smaku, przekonywał Bourdieu, mówi nam wiele
          tak o klasyfikującym, jak i o klasyfikowanym, a – co istotniejsze – również o
          świecie społecznym, w którym klasyfikacja taka odgrywa dużą rolę.

          Ich Troje, obciach i pornografia: nic nie rozumiem bo mi zakazali słuchać

          Oczywiście nie słucham Ich Troje. Tym, co mnie w niniejszym szkicu zajmie, to –
          wprowadzona przez słówko “oczywiście” – pozorna naturalność takiego wyboru
          estetycznego i jego, w moim położeniu, nieuchronność. W istocie, nawet gdybym
          chciał, nie mógłbym w sposób uprawniony i jawny słuchać Ich Troje, nie
          narażając się na kpiny. Studiując tam, gdzie studiuję, mieszkając tam, gdzie
          mieszkam, i będąc pod wpływem takich a nie innych systemów eksperckich
          (instytucjonalnych jak uniwersytet czy większość dzienników,
          nieinstytucjonalnych jak moja przyjaciółka, która (twierdzi, że) zna się na
          muzyce), żeby posłuchać Ich Troje, mogę w przybliżeniu zastosować cztery
          taktyki:

          przybrać ironiczny wyraz twarzy, tak, żeby wszyscy widzieli, i wzdychać o
          tempora! o mores! (łacina niekonieczna, ale, wciąż jeszcze, pożądana)
          przebrać się za kogoś innego (wąsy!), albo wyjechać do miasta, gdzie nikt mnie
          nie zna, pójść na koncert niczym do peep show lub innego zakazanego miejsca
          obwieścić wszem i wobec, że “muszę”, bo piszę artykuł do “Kultury Popularnej” i
          chcę “zrozumieć społeczeństwo”
          słuchać sam i cicho, żeby nikt nie usłyszał, że słucham
          Narzucające się podobieństwo do taktyk korzystania z pornografii, z której
          przecież “nikt nie korzysta”, w tym samym sensie, w jakim “nikt nie słucha Ich
          Troje”, pozwala nam dostrzec ważny efekt działania społecznie wytworzonego
          obciachu: jest nim poczucie winy i swoista schizofrenia na linii prywatne-
          publiczne, czy może oficjalne-nieoficjalne. Jeżeli systemy eksperckie, które
          mówią: nie słuchaj Ich Troje, nie oglądaj reality show, są dla nas ważne, a
          mimo to oglądamy, cień schizofrenii i poczucia winy musi się na nas
          położyć. “Europejczyk używa kina, ale się go wstydzi”, miał powiedzieć
          Irzykowski.

          Problem w tym, że dawne systemy eksperckie (a jest takim systemem na przykład
          grupa uniwersyteckich intelektualistów), tracą obecnie swoje znaczenie.
          Społeczeństwo obywa się bez nich, lub wytwarza własne. Dawni eksperci, jak
          zobaczymy w zakończeniu, muszą, proszę wybaczyć darwinizm, dostosować się, albo
          zginąć (z uniwersum dyskursu medialnego, rzecz jasna). Żyjemy w “epoce
          normalsów”, diagnozował Wiesław Godzic. To najważniejsza chyba lekcja z
          BigBrothera – co innego wiedzieć, że przeciętny Polak czyta pół książki
          rocznie, co innego zobaczyć w porze największej oglądalności, że z jedną
          książką można przeżyć trzy miesiące w naszpikowanym kamerami i mikrofonami
          kontene
          • luvski Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:32
            Problem w tym, że dawne systemy eksperckie (a jest takim systemem na przykład
            grupa uniwersyteckich intelektualistów), tracą obecnie swoje znaczenie.
            Społeczeństwo obywa się bez nich, lub wytwarza własne. Dawni eksperci, jak
            zobaczymy w zakończeniu, muszą, proszę wybaczyć darwinizm, dostosować się, albo
            zginąć (z uniwersum dyskursu medialnego, rzecz jasna). Żyjemy w “epoce
            normalsów”, diagnozował Wiesław Godzic. To najważniejsza chyba lekcja z
            BigBrothera – co innego wiedzieć, że przeciętny Polak czyta pół książki
            rocznie, co innego zobaczyć w porze największej oglądalności, że z jedną
            książką można przeżyć trzy miesiące w naszpikowanym kamerami i mikrofonami
            kontenerze pod Sękocinem i jest fajnie. Nie ma słowa “fajnie” w języku polskim,
            przekonywano mnie w liceum. Nie ma?

            Chodzi o to, że kiedyś “masy” mogły mówić tylko w symbolicznym obrębie tego, co
            proponowały im elity kulturalne, ostatnio zaś to elity kulturalne, żeby być
            usłyszane, musiały udać się do “masowego” programu. Chcę ustalić, dlaczego
            miejsce do siedzenia wskazał im właśnie Michał Wiśniewski.

            (Pre)historia Ich Troje jako teoria spisku: dlaczego nie zachwyca, skoro
            zachwyca

            Według mnie było tak. Oficjalnie Ich Trojga nie było. Zinstytucjonalizowane
            systemy eksperckie w postaci połączonych sił telewizji publicznej z Niną
            Terentiew, TVN, Polsatu, Roberta Leszczyńskiego (jeszcze w “Gazecie Wyborczej”)
            i większości gazet nie widziały lub nie chciały widzieć; kulturoznawcy i
            socjologowie, gremium przyznające Fryderyki, stacje radiowe też nie. Ja też nie
            wiedziałem o Ich Troje – bo i skąd. Psychologia społeczna opisuje rzecz
            doskonale – otaczamy się ludźmi podobnymi do siebie a potem przeceniamy
            powszechność własnych postaw i sądów. “To niemożliwe, że Tymiński wejdzie do
            drugiej tury,” orzekliśmy zgodnie w rodzinie przed pierwszymi wolnymi wyborami
            prezydenckimi. Nikt nie znał nikogo, kto chciał na niego głosować. Tak
            samo “nikt” nie słyszał o Ich Troje.

            Intelektualiści, jeżeli mieliby dowiedzieć się o Ich Troje, dowiedzieliby się z
            mediów. Przyjrzyjmy się więc mediom. Moja, być może szalona, teoria zakłada, że
            zarządzający mediami (systemami eksperckimi) wiedzieli o fenomenie Ich Troje,
            ale (przez jakiś czas) nie pozwalali mu zaistnieć symbolicznie. To teoria
            spisku, podobna do tej, że rząd amerykański już dawno przechwycił w Roswell
            latające talerze, ale wciąż to ukrywa. Tyle że bardziej prawdopodobna. Medialny
            system ekspercki, jakkolwiek zadufany w sobie by był, nie może nie zauważyć
            istnienia zespołu, który sprzedaje setki tysięcy nagrań i gromadzi dziesiątki
            tysięcy słuchaczy na koncertach – wszystko to zaś bez wsparcia jakiegokolwiek
            innego systemu eksperckiego. Gdy Ich Troje sprzedawało kolejną setkę tysięcy
            albumów, powtórzmy, bez reklamy czy jakiejkolwiek promocji w mediach, działało
            nie dość że poza medialnym uniwersum symbolicznym, to jeszcze niejako poza
            rynkiem – płyty były tanie, dumpingowo wobec wyśrubowanych cen płyt z
            największych wytwórni, zmagających się (dlaczego?) z powszechną praktyką
            piractwa. Zespół dawał wielkie, perfekcyjnie przygotowane koncerty. (Od
            estetyki, rozumianej tu jako system arbitralnych wyborów społecznych, chcę
            abstrahować). Mój telewizor na ten temat milczał.

            Nie ma w Polsce lepszego przykładu niż fenomen Ich Troje, by zobrazować,
            dlaczego i jak bardzo, mylą się teoretycy kultury masowej, którzy chcieliby
            widzieć społeczeństwo jako bezwolną masę zatomizowanych jednostek sterowaną
            przez wszechpotężne media. To wizja częsta wśród intelektualistów, pozwalająca
            im trwać w przekonaniu, że wystarczy znaleźć dostęp do Woronicza, by uzyskać
            wpływ na ludzi. A tu trzeba partyzantki, komentował Umberto Eco, trzeba zająć
            pierwsze krzesło przed każdym telewizorem, walczyć o znaczenia i nigdy nie
            spocząć na laurach.

            Teoria masowa nie działa. Powiedzieli w telewizji, żeby nie głosować na
            Tymińskiego, bo bije żonę? Powiedzieli. Przeszedł do drugiej tury. Było coś w
            telewizji o Ich Troje? Nie było. Szał tłumów na koncertach.

            Nie być w telewizji – żenada

            (Pre)historia Ich Troje pokazuje nam więc sytuację, w której media wiedzą, ale
            nie powiedzą. Są figurą systemu paternalistycznego, systemu, który “wie
            lepiej”. W tym sensie telewizja w Polsce jest (na tym etapie jeszcze)
            paleotelewizją, czyli telewizją, która wytwarza relację nadawca-odbiorca na
            podobieństwo relacji mistrz-uczeń.

            Moją STO chciałbym wykorzystać po to, by zobrazować arbitralność wyboru, co
            pokazywać (skoncentruję się na telewizji), a co nie. Zwracam jednak uwagę, że o
            ile obciach, jak go nazywam, społecznie wytworzony, jest koniecznością – system
            oparty na sądach estetycznych musi być stabilny i fakt, że są i rzeczy
            obciachowe, i nieobciachowe, właśnie tę stabilizację mu zapewnia – o tyle w tym
            przypadku mamy do czynienia z obciachem wytworzonym przez elity władzy (bo jest
            w istocie władzą decydowanie, co puścić, a czego nie) i na dodatek obciachem
            nieprzedstawionym. Zespół miał być obciachowy, bo niepokazany w telewizji.

            Trudno będzie mnie przekonać, że uprawnione, bo emitowane, strofy “zabrałaś mi
            lato/nie dałaś nic za to” czy “lato/lato wszędzie/zwariowało, oszalało/moje
            serce”, a nawet “dziewczyny lubią brąz/co czule pieści je”, są istotnie i
            jakościowo różne od początkowo przemilczanych “zawsze z tobą chciałbym
            być/przez całe lato/[...]/kochaj mnie za to”. W modelowej sytuacji STO
            wszystkie te poetyckie propozycje byłyby jednakowo dostępne dla publiczności,
            która “wyprodukowałaby” niektóre z nich jako obciachowe, a niektóre
            zaakceptowała. W omawianym przypadku jednak w sprawę wmieszała się
            paleotelewizja, usiłując zawęzić wybór (Jeszcze raz pytam: dlaczego Formacja
            Nieżywych Schabuff - tak a Ich Troje - nie?). Nie przeczuwała, że będzie to
            jedno z ostatnich jej posunięć przed śmiercią.

            Mówiąc krótko – paleotelewizja, wraz z innymi mediami, rozumując zgodnie z
            założeniami teoretyków masowości, założyła, że jeśli czegoś (wybranego
            arbitralnie) nie pokaże, to tego nie będzie: jak zasłonię oczy, zrobi się
            ciemno i nikt mnie nie znajdzie. Jak domyśla się każdy, kto grał w dzieciństwie
            w chowanego, założenie to okazało się być błędne.

            Dalszy rozwój wydarzeń, Nina Terentiew i cień Frankensteina


            Zatrzymaliśmy się w punkcie, w którym telewizja i inne media wiedzą o Ich
            Troje, ale nic nie robią. Czekają, aż zignorowany zespół sam zrobi się
            obciachowy dzięki ich polityce żenady. Tymczasem Ich Troje rosną w siłę, między
            innymi dzięki temu, że nie ma ich w telewizji! Działa tu opisywana przez
            Fiske’a i de Certeau przyjemność słabego (pozbawionego władzy systemów
            medialnych) ze sprzeciwienia się silnemu (sprawującym rządy nad znaczeniami
            systemom). Gdy to, co ważne dla kilku milionów ludzi, nie ma swojej
            reprezentacji w mediach, ludzie zaczynają tworzyć swoje przyjemności w opozycji
            do mediów. To niebezpieczne dla paleotelewizji – Ich Troje urosło już w siłę na
            tyle, że to zespół ma władzę określenia jej jako obciachu. Prowadzona przez
            media polityka żenady obraca się przeciw nim – zamiast w porę zasymilować Ich
            Troje, odrzucili zespół, który, wedle logiki paleotelewizji nie powinien był
            tego przetrwać. Tymczasem zepchnięcie na margines wzmocniło go i teraz w glorii
            powraca po przynależne mu honory wraz z wypierającą stary, paleotelewizyjny
            porządek neotelewizją.

            Wprowadzenia na salony dokona, co zaskakujące, program drugi TVP z Niną
            Terentiew na czele. Dlatego felietonista Res Publiki Nowej nazwie ją później
            Doktorem Frankensteinem, który wyhodował monstrum. To ocena niesprawiedliwa, bo
            jeżeli ktokolwiek wyhodował Wiśniewskiego to jego publiczność w Polsce, bez
            • luvski Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 15:37
              Wprowadzenia na salony dokona, co zaskakujące, program drugi TVP z Niną
              Terentiew na czele. Dlatego felietonista Res Publiki Nowej nazwie ją później
              Doktorem Frankensteinem, który wyhodował monstrum. To ocena niesprawiedliwa, bo
              jeżeli ktokolwiek wyhodował Wiśniewskiego to jego publiczność w Polsce, bez
              najmniejszej pomocy Terentiew, choć można powiedzieć, że przy jej milczącej
              zgodzie. Nie należy więc w tym przypadku narzekać, że program telewizyjny ma
              zły wpływ na widownię, tylko za Eco zapytać, czy widownia może mieć zły wpływ
              na program telewizyjny. Z pewnością dopiero dzięki zapraszającemu gestowi
              Terentiew widownia taki wpływ uzyskała. (Na boku pozostawmy kwestię tego, jak
              wygląda a jak powinna wyglądać polska telewizja publiczna).

              Dopiero, gdy popularny w społeczeństwie zespół zaczyna być reprezentowany w
              telewizji, moja STO może zacząć działać w naturalnych dla siebie warunkach.
              Dowiaduję się o istnieniu Ich Troje, a z innych źródeł wiem że to obciach,
              żenada i wiocha, nie dotykać. Zapytajmy jeszcze, skąd wziął się gest Terentiew?
              Otóż albo uległa ona reklamodawcom, albo przyjęła piątą tezę STO (o
              arbitralności) i zapytała samą siebie, dlaczego pikniki z Agatą Młynarską -
              tak, a koncerty Ich Troje - nie. I wyszło, że tak naprawdę nie ma różnicy.

              Powinno się zabronić, ale nie ma nikogo, kto mógłby

              Symboliczne uznanie istnienia Ich Troje przez telewizję, rozsierdza
              przedstawicieli innych systemów medialnych – TVP zabrała im potencjalnych
              odbiorców reklam (dotąd niereprezentowani słuchacze Ich Troje), a medium, w
              którym nie ma Ich Troje, wobec złamania niepisanego sojuszu przez Terentiew,
              jest przez fanów uznawane za jeszcze bardziej obciachowe. Polityka żenady
              doprowadza niektóre systemy do ustępstw (Michał Wiśniewski stopniowo przenika
              do gazet i stacji radiowych), niektóre zaś – do gwałtownych reakcji
              negatywnych. Zwróćmy uwagę – wcześniej nie było czego krytykować, bo wszyscy
              udawali, że sprawy nie ma. Teraz, skoro Wiśniewski jest w telewizji, Robert
              Leszczyński, wpływowy krytyk, jeszcze w “Gazecie Wyborczej”, może wraz z innymi
              rozpocząć wytwarzanie wizerunku zespołu i jego słuchaczy jako obciachowych. W
              pewnym momencie ogłasza, że zespołowi powinno się zabronić występować.

              Zwraca uwagę fakt, że figura krytyka muzycznego, eksperta szczególnie ważnego w
              przypadku stosowania STO na polu muzyki, już wcześniej wzbudzała w środowisku
              artystycznym coś w rodzaju kulturowej paniki: część artystów atakowała
              Leszczyńskiego w swoich tekstach, łamiąc niepisaną zasadę nieodnoszenia się do
              krytyki. Jest w tych gestach świadomość gigantycznej roli systemów eksperckich,
              które mają władzę zrobienia obciachu ze wszystkiego. STO nie zakłada, że
              jakakolwiek sztuka “broni się sama”.

              Szybko Ich Troje stają się publicystyczną łatką oznaczającą “upadek
              kultury”, “chłam w telewizji”, oraz, nie zapominajmy, obciach, wiochę i żenadę.
              W “społeczeństwie normalsów” mało kto jednak czytuje publicystów, co niektórzy
              z nich odkryją w zakończeniu tej opowieści. Wiśniewski jest sprawnym PR-owcem,
              albo takich wynajmuje. Mimo tego, że aby dalej się rozwijać, musiał stać się
              częścią systemu, w opozycji do którego tak skutecznie działał przez tyle lat,
              dalej podkreśla swoją odrębność i konflikt z otoczeniem. Daje zrobić o sobie
              dokument, w którym rozprawia się z krytykami, którzy “chcą go zniszczyć”, potem
              atakuje twórcę tego dokumentu i demoluje studio w jednej z telewizji. Wie, że
              część swojego sukcesu zawdzięcza temu, że eksperci go nie chcieli i wbrew jego
              fanom orzekli, że Ich Troje to obciach. Teraz nie może pozwolić sobie na to, by
              jego fani uznali, że “się sprzedał”.


              Finał: Mazowiecki z wizytą w neotelewizji i co z tego wynika

              Sprawę Ich Troje proponuję czytać, na równi ze sprawą BigBrothera, jako jeszcze
              jeden z dowodów spóźnionej rewolucji – oto w Polsce paleotelewizja zmienia się
              w neotelewizję. Paternalistyczna instytucja, która chce wychowywać swoich
              widzów i chronić ich przed żenującymi, obciachowymi i pod każdym
              względem “nieodpowiednimi” treściami, ustępuje miejsca medium, które
              uprzywilejowuje kontakt z widzem i rezygnuje z wychowywania: daje wybór lub
              jego pozór. W poszukiwaniu bardziej neotelewizyjnego środowiska Wiśniewski
              przeniósł się do TVN, ale i TVP dryfuje w podobną stronę (vide: coraz
              intensywniejsze debaty o ratowaniu misji).

              Zacząłem od stwierdzenia, że “masy” mogły kiedyś mówić tylko w symbolicznym
              obrębie tego, co proponowały im elity kulturalne, ostatnio zaś to elity
              kulturalne, żeby być usłyszane, musiały udać się do “masowego” programu. To
              symboliczne przejście od paleotelewizji do neotelewizji chciałbym pokazać,
              odmalowując następujący “żywy obraz”.

              Jestem Jaki Jestem – show dokumentujące dzień po dniu życie Michała
              Wiśniewskiego. TVN, rok 2003. Jeżeli Ich Troje jest jeszcze obciachem, to w
              rozmowach prywatnych, tam, gdzie najlepiej działa STO. Jeżeli chodzi o media,
              to Wiśniewski wystąpił już w większości, jego obecność jest uprawniona, ale on
              wciąż gra na konfrontację, jak w przypadku awantury z Hubertem Urbańskim, która
              wybuchnie trochę później. Na razie uśmiechy, ale i wyzwiska, bo ktoś zamieścił
              w Internecie samodzielnie wykonany teledysk do Keine Grenzen. Prymitywny
              (obciachowy?) i skandalicznie głupi montaż kronik filmowych przedstawiających
              nazistów wdzierających się do Polski w 1939r.

              Wkrótce w studiu zasiądzie Adam Krzemiński, specjalista w problematyce polsko-
              niemieckiej, publicysta “Polityki”. Rozmowa konsekwentnie, acz nie nachalnie
              zacznie krążyć wokół korzyści z przystąpienia do Unii i niezrozumienia głęboko
              współgrającego z ideą projektu europejskiego tekstu piosenki przez autora
              internetowego żartu. Widzowie zobaczą też dość długą wypowiedź Daniela
              Olbrychskiego a później, i tu następuje kulminacja mojej opowieści, pojawi się
              Tadeusz Mazowiecki. Były premier w duchu demokratycznym i prounijnym poprze
              ideę Wiśniewskiego – właśnie o przyjaźń i współpracę ponad granicami chodzi.
              Keine Grenzen. W rogu ekranu wciąż będzie widać twarz idola, który albo z
              aprobatą pokiwa głową, albo z dezaprobatą nią pokręci. Potem będzie przerwa na
              reklamę szamponu a widzowie wypowiedzą się, wysyłając SMS-y (geniusz
              neotelewizji polega na tym, że nie musimy się zgadzać. Nie cierpimy
              Wiśniewskiego, ale siedzimy przed ekranem i cierpliwie powiadamiamy go o tym
              wysokopłatnymi SMS-ami).

              Morał?

              Nie jest tak, że z reality show z Michałem Wiśniewskim nie dowiedzieliśmy się
              niczego nowego. Przede mną odkrył coś Mazowiecki: publiczność po drugiej
              stronie ekranu nie jest szarą ogłupioną przez telewizję masą, która ogląda
              program a my nie możemy i nie chcemy tego zrozumieć (jak nie mogła i nie
              chciała Joanna Bartmańska). Jakkolwiek pociągająco wyglądałyby w druku takie
              wizje, przed telewizorami nie odbywa się ani kult idola, jak chciałaby
              Magdalena Tutka, ani czarna msza, jak chciałby Rafał Kotas. [J.
              Bartmańska, “Jestem, jaki jestem. I co z tego?”; M. Tutka, “Wystarczy być albo
              sacrum dzisiaj”, R. Kotas “Innego diabła już nie ma”, [w:] “Kultura Popularna” 3
              (5)/2003 – przyp. M.H.] Tam siedzą ludzie i słuchają, co się do nich mówi, a
              potem albo się zgadzają, albo nie. Albo coś nie jest, albo jest obciachem.
              Obciachowy wydawać by się mogło gest Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego
              niekomunistycznego premiera, który dał się wtłoczyć w różowe, 60-sekundowe
              okienko w niekończącym się strumieniu neotelewizji, bo uznał, że jednak warto,
              pokazuje, że całą sprawę trzeba przemyśleć od początku.

              Tekst ukazał się w kwartalniku “Kultura Popularna”, nr 3(5)/2003.
              • basia.basia Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 21:07
                luvski napisała:

                > Wprowadzenia na salony dokona, co zaskakujące, program drugi TVP z Niną
                (...)

                Przeczytałam. Bardzo ciekawe. Wezmę pod uwagę:)

                Pozdrawiam
                B.
                • luvski Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 21:25
                  basia.basia napisała:

                  > luvski napisała:
                  >
                  > > Wprowadzenia na salony dokona, co zaskakujące, program drugi TVP z Niną
                  > (...)
                  >
                  > Przeczytałam. Bardzo ciekawe. Wezmę pod uwagę:)
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > B.

                  ciesze sie, ze przeczytałaś, i że ci się podobało. chociaż wyczuwam pewną
                  ironię, co wcale mi nie przeszkadza. również pozdrawienia.
                  • basia.basia Re: O KICZU W SZTUCE, MIŁOŚCI I RELIGII 07.09.04, 21:33
                    luvski napisała:

                    > basia.basia napisała:
                    >
                    > > luvski napisała:
                    > >
                    > > > Wprowadzenia na salony dokona, co zaskakujące, program drugi TVP z
                    > Niną
                    > > (...)
                    > >
                    > > Przeczytałam. Bardzo ciekawe. Wezmę pod uwagę:)
                    > >
                    > > Pozdrawiam
                    > > B.
                    >
                    > ciesze sie, ze przeczytałaś, i że ci się podobało. chociaż wyczuwam pewną
                    > ironię,

                    Wyczucie Cię zawiodło:) Kolejny raz mi przypomniano, że wygłaszając
                    jakieś opinie należy zaznaczać, że są zawężone do własnego punktu
                    widzenia - cudzy może być inny.
                    A ten artykuł jest bardzo dobry. Tezy w nim zawarte można równie
                    dobrze wykorzystać w wielu innych dziedzinach - nie tylko pop kultury.
                    Czytając pomyślałam np. o wieloletnim wmawianiu społeczeństwu, że
                    jedynie słuszny pogląd polityczny to lewicowy a wszelkie prawicowe
                    odchylenie to oszołomstwo, ciemnogród itp. i w ogóle margines nie wart
                    uwagi. Przykłady można mnożyć.

                    co wcale mi nie przeszkadza. również pozdrawienia.
                    >
                  • homosovieticus dobra robota Luvski.Dzięki! pzdr. warto czytać! 08.09.04, 00:41
    • Gość: Jerzy Wiara kiczowata a prawdziwa, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.04, 16:00
      Drogi Homosovieticusie,

      w kontekscie wątku, który zacząłeś, powiedz, co jest wiarą kiczowatą, a co
      prawdziwą,
      W co należy wierzyć, aby dostąpic zbawienia:

      1. W skuteczność doskonałej ofiary złożonej raz n zawsze na krzyżu przez
      bezgrzesznego Jezusa Chrystusa,
      2. Czy w skuteczność sakramentu / ofiary mszalnej, składanej stale na nowo
      przez katolickiego kapłana, którego morale nie ma znaczenia dla ważności
      obrzędu?
      • homosovieticus Re: Wiara kiczowata a prawdziwa, 07.09.04, 17:48
        Wiem ,że słabej wiary jestem.I kropka.
        • Gość: Kafar Ks. Maryjanka vel homo.. wiara kiczowata ale wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 19:36
          homosovieticus napisał:

          > Wiem ,że słabej wiary jestem.I kropka.
          ---------
          Ks.Maryjanku!
          I tak jesteś wyjątkiem wśród klechów - większość nie ma nawet slabej wiary w
          boga.
        • Gość: Jerzy Wiara kiczowata a prawdziwa - do homosovieticusa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.04, 00:29

          zobacz na ten link, tam znajdziesz odpowiedz, przed którą uciekasz:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15549188&a=15566917
          • homosovieticus Re: Wiara kiczowata a prawdziwa - do homosovieti 08.09.04, 00:38
            Zajrzałem.Zastanowię się.Teraz idę spatuchny.Dobranoc!
    • Gość: tornado Kiczowata milosc, a co to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 01:53
      Czy to wtedy, gdy homo po kilku piwach szuka na gdynskich ulicach jakiejs
      dziwki, ktora na jego widok nie splunie przez szpare w zebach?
      • homosovieticus Kiczowata milosc, a co to? 08.09.04, 17:51
        Gość portalu: tornado napisał(a):

        > Czy to wtedy, gdy homo po kilku piwach szuka na gdynskich ulicach jakiejs
        > dziwki, ktora na jego widok nie splunie przez szpare w zebach?

        Homo, po piwach, szukajacy dziwki, która spluwa na jego widok przez szparę w
        zębach, to zły przykład kiczowatej miłości ale bardzo dobry przykład pisarskich
        możliwości autora ,któremu tornado spustoszenie we łbie uczyniło.
        Dobrym przykładem kiczowatej miłości jest "make love" niezależnie w jakim kraju
        ma miejsce.
    • homosovieticus O tandecie w sztuce, polityce i ... mówi Pilch 09.09.04, 07:02
      Łatwość kiczu

      Z Jerzym Pilchem rozmawiają Krzysztof Burnetko i Michał Nawrocki


      fragment:


      TYGODNIK POWSZECHNY: – Czym jest kicz?
      JERZY PILCH: – Nie mogę powiedzieć, bym miał własną definicję tego zjawiska.
      Rzecz jest tak rozległa i występuje w tak rozmaitych obszarach
      rzeczywistości... Ale ze słowem „kicz” najsilniej kojarzy mi się
      określenie „łatwość”. Kicz to obszar tandety, która jest niezwykle łatwa i w
      ocenie, i w odbiorze.
      – W odbiorze czy w produkcji?
      – Kicz jest cechą rzeczywistości. Nie musi być przedmiotem wyprodukowanym.
      Dlatego niekoniecznie mieści się w obszarze estetyki. Istnieje masa kiczowatych
      zachowań i kiczowatych postaci. Kiczowate są też niektóre dzieła natury.
      – Czy istnieje coś takiego jak kicz uniwersalny? Czy też kicz zawsze jest
      uwarunkowany: geograficznie, kulturowo, historycznie, społecznie, medialnie?
      – Trudne pytanie. Najłatwiej rozstrzygnąć kwestię uwarunkowań historycznych:
      otóż kiczowatość jest zawsze odnoszona do teraźniejszości. Kicz jest związany
      z „dziś”. Bo to, co jest historyczne, przestaje być kiczem. Można uznać, że
      kategoria kiczu dotyczy co najwyżej naszego stulecia, a bezpieczniej: ostatnich
      50 lat. Najlepiej widać to w modzie, gdzie tendencje najszybciej się
      dezaktualizują – nim jeszcze staną się historycznymi, już są anachroniczne. A
      zatem najszybciej mogą być uznane za kiczowate.
      Dla mnie anachroniczne – ale jeszcze nie historyczne – są lata 70., czyli epoka
      Gierka. Jeszcze niedawno jak widziałem w kronikach filmowych z tamtego okresu
      fryzurę Janka Tomaszewskiego: te baczki, ta grzywka ulizana, to mnie trzepało
      ze wstydu. Dziś ten kicz pokrył się już patyną. I go polubiłem.
      – Mówisz, że kicz jest zjawiskiem powszechnym. Ale czy nie jest to właśnie
      kwestia indywidualnego odbioru?
      – Nie ma kiczu jednostkowego czy grupowego. Kicz jest zjawiskiem z natury
      masowym. Stąd produkuje masowe wzorce, postawy itd. W kicz jest wpisana
      powszechność jego istnienia. Mówimy o Harlequinach – bo słowo to nie występuje
      w liczbie pojedynczej. Pojedyncze powieści uchodzące za kiczowate – że się
      spazmatycznie uczepię literatury – czyli „Trędowata” i „Przeminęło z wiatrem”,
      dwa klasyczne przykłady, rodzimy i światowy, również wywodzą się z pnia
      melodramatycznego. Mają liczne naśladownictwa i dalsze ciągi. "
      reszta:
      www.tygodnik.com.pl/numer/279505/pilch.html
    • homosovieticus wykorzystanie politycznego kiczu - Leszkowi 09.09.04, 07:26
      żeby przestał się upierać ,że kicz to wyłącznie pojęcie z estetyki i używanie
      go np. w polityce jest nadużyciem.



      Umiejętność wykorzystania politycznego kiczu

      PIOTR WINCZOREK

      Kicz to pojęcie odnoszone zwykle do sztuk plastycznych i pisarstwaâ a w każdym
      razie do zjawisk ze sfery kultury, lecz polityka to także zjawisko o kulturowym
      wymiarze. Odwołuje się bowiem do wartości i symboliâ korzysta ze wzorów
      zachowań i często je tworzyâ posługuje się językiemâ opiera na przekonaniach
      filozoficznych i wierzeniach religijnychâ czerpie z obfitego arsenału
      ideologii. Powołuje też do życia i znosi struktury organizacyjne, takie jak
      państwo i jego instytucje ustrojowe. Dlatego kicz to pojęcie, które można
      odnieść również do działań o charakterze politycznym.

      Kicz to sztuka rzekomaâ sztuka fałszywa. Przynosi pozór piękna, sam będąc jego
      imitacją. Korzysta z łatwychâ ogranych i wielokrotnie opatrzonych wzorców, nie
      oferując nic nowego. Dzięki swej łatwości i brakowi skomplikowania nie jest
      trudny w odbiorze. Bywa więc niezwykle popularny, budzi odrazę jedynie wśród
      ludzi obdarzonych wyrobionym zmysłem estetycznym i moralnym. Nie wywołuje
      odruchów niechęci wśród tychâ którzy takiego zmysłu nie zdołali w sobie jeszcze
      ukształtować.

      Odpowiednik stereotypu

      Jest więc kicz w pewnym sensie odpowiednikiem stereotypu. Podobną do niego rolę
      odgrywa dzięki temuâ że zdejmuje z jednostki ciężar samodzielnego myślenia i
      oceniania. Coś jest piękneâ bo za piękne w potocznym mniemaniu uchodziâ coś
      jest słuszneâ bo wszyscy (noâ prawie wszyscy) tak sądząâ coś jest prawdziweâ bo
      od zawsze taką opinią to "coś" się cieszy. Stereotyp zastępuje rzetelną wiedzę
      i usuwa konieczność mozolnego dochodzenia do niej. Podsuwa ludziom gotoweâ
      wielokrotnie powielane kalki. Kicz pozwala ustalić dla potrzeb szerokich mas
      prosty wzór "estetycznej poprawności" bez nakładania na nie uciążliwego
      obowiązku śledzenia tegoâ co w rzetelnie uprawianej sztuce czy literaturze jest
      naprawdę wartościowe i godne wyróżnienia.

      Kicz może jednak zachowywać wysoki poziom rzemieślniczego kunsztu. Kunszt ten
      polega przede wszystkim na zręcznym naśladownictwie i umiejętności
      nieograniczonego rozmnażania raz już stworzonych obiektów.

      Kandydat X

      To, co zdarza się w sztukach pięknychâ literaturze czy muzyce, zdarza się też w
      polityce. Mamy tu do czynienia z działaniami i tworami udającymi toâ czym nie
      sąâ a korzystającymi z dobrejâ lub przynajmniej nienadmiernie zszarganej
      reputacji swego pierwowzoru. Mamy do czynienia z działaniami odwołującymi się
      do emocji ukształtowanych przez stereotypy oraz przez irracjonalneâ choć
      szeroko rozpowszechnione strachy i nadzieje. Mamy także do czynienia z
      przedsięwzięciamiâ których prawdopodobne powodzenie oparte jest nie na tymâ że
      podjęte w ich ramach działania lub wyznaczone cele są społecznie słuszneâ lecz
      na tymâ że są to przedsięwzięciaâ które mogą spotkać się z uznaniem ze strony
      szerokiejâ choć słabo poinformowanej i mało krytycznej publiczności.

      Ponieważ słowo kicz jest terminem oceniającym o jaskrawo pejoratywnym
      zabarwieniuâ posługiwanie się nim wobec działańâ instytucjiâ tworów
      organizacyjnych i osób czynnych w sferze polityki łączy się z pewnym ryzykiem.
      Można bowiem łatwo dotknąć i obrazić tychâ których działania na taką
      kwalifikację nie zasługują. Mimo to wartoâ jak sądzęâ wspomnieć o kilku
      przypadkach politycznego kiczu w dziejach III Rzeczypospolitej."

      reszta:
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040325/publicystyka/publicystyka_a_3.html
    • homosovieticus Kicz o sobie też pieknie opowiada 09.09.04, 07:35
      2003-12-29 23:53:42
      behold!
      nowe porno-love story rozkłada się przed nami jak nowe Miasto. On: mężczyzna o
      sześciu silnych ramionach, dobrze rozbudowany i szczodrze obdarzony (może być
      bóg, ale nie koniecznie - ważne aby się nadto nie pocił i nie był z
      plasteliny). W roli głównej: Krew - moja czy jego nieważne, słodka gęsta
      kapiąca z ran ciętych (nie tłuczonych czy szarpanych) krew, którą nawzajem się
      karmią, którą spijają z siebie. Następnie. gdy już pod wpływem śliny wszelkie
      rany zagoją się, On obejmuje Go (from behind), najpierw jedna para ramion
      ląduje na klatce piersiowej, później niżej druga, a na końcu trzecia (to
      dziwaczne ale przyzwyczaicie się). Zastygają w tej pozie. palce
      sześcioramiennego splecione [sic]. obejmowany podnosi głowe i całuje Go.
      namiętnie - czy wspominałem coś o zaroście typu 5 o'clock?
      Konieczne jest dobre, poważnie opłacone, niefiltrowane i naturalnie
      mineralizowane ŚWIATŁO z 5 chromowanych, zakurzonych reflektorów.
      całość dzieje się pośrodku oceanu, który jest pustynią. wszędzie dużo piasku.
      ziarna ręcznie pomalowane na 365 odcieni błękitu.
      któreś oczy są błekitne, któreś mitologicznie czarne (noir?)
      Kurtyna (może być pomalowana jak Amerykańska Flaga)
      podoba się, messer?

      oczywiście, że się niepodoba, dziecko. Jakże by się miało podobać. Kicz
      perwersyjny i ani jednego fallującego fallusa.

      no ja wiem, messer. ale to miało być porno-love story z naciskiem na love

      raczej z naciskiem na pęcherz!

      nie. tu chodzi o te 6 upakowanych ramion, delikatnie owłosionych w których
      widać każdy mięsień i tą taką żyłę, w której pulsuje krew

      jeśli już to będziemy musieli wprowadzić ten film do kin z ograniczeniem do
      Mieszkańców Marsa powyzej 15 lat życia

      Czy nie możemy, messer, wprowadzić go na Ziemi. ja czuję ten film. To mój film
      i moja teczka i moja kanapka bez ketchupu!

      Ale na ziemi potrzebujemy zgody Papieża i wszystkich illuminati Primi

      Primi - Srimi.

      Czy ktoś zgwałcił twój mózg, dziecko?

      Muzg? alez nein, messer. A gdybyśmy wystąpili o dotacje do żądu USA? Np. do
      samego Prezydenta

      Może zgodził się, ale Bush jest into leather, ya know. Musiałbyś dodac trochę
      przepasek skurzanych, masek i oczywiście cockringi obowiązkowe. mogą być na
      uszach, skoro nie chcesz pokazać ani jednego penisa.

      nie chcę aby ktokolwiek zmieniał mój scenariusz!

      w takim razie musimy zmienić reżysera! (ha ha ho a do czego to nawiązanie!) ten
      film już nie jest dłużej twój

      Was? Das Ist Unmoglich!!! (co? od kiedy to ja piszę niemieckie słówka?!)


      ewige blumenkraft i inne takie. dobranoc moi kochani widzowie. dobranoc i
      kaczka na słodko
      (jakieś problemy ze zwieraczem Bro?)
    • homosovieticus Lewica =kłamstwo = zło= polityczna śmierć 15.09.04, 08:39

      Dzisiejsza rozmowa Pani Gawryluk z Oleksym w TOKFM utwierdza uwaznego
      słuchacza ,że mamy do czynienia z przedstawicielem partii o korzeniach
      jednoznacznie fałszywych i stąd kłamliwych. Oleksy z nonszalacją opowiada nam
      wszystkim głupstwa zabawne a Pani redaktor wtóruje Mu rechoczac i zanoszac się
      macicznym smiechem.
      Kpią w zywe oczy ze słuchaczy i ....bardzo dobrze ponieważ takie rozmowy
      obnażają całą nędzę Oleksowego myślenia i zapowiadają wyeleminowanie SLD z
      zycia politycznego w nadchodzacych wyborach parlamentarnych.
      A może oni (SLD)już tego chcą ponieważ coraz mniej kasy do zawłaszczenia.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka