Dodaj do ulubionych

kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany

22.12.14, 17:34
Mniej więcej przez ostatnią dekadę, może nawet przez krótszy okres czasu, polskie media z prawa z lewa i skąd bądź (bo niezależnych mediów u nas nie ma) próbują nas przekonać, że - ogólnie rzecz ujmując - w kraju istnieje grupa ludzi, która jest/była systematycznie zaniedbywana przez kolejne rządy i że głos tych ludzi słyszalny jest dopiero od niedawna. Chodziło tu o tych, którzy nie poradzili i nie radzą sobie życiowo na wskutek transformacji, którą przechodzimy od 1989 r. Bezrobocie, zagubienie się, brak możliwości odnalezienia się w nowej, bardzo trudnej rzeczywistości, zwłaszcza że większość z nich innej nie znała. Brak kwalifikacji i niechęć do/niemożność przekwalifikowania się, brak umiejętności adaptacyjnych, roszczeniowa postawa wobec państwa i poczucie, że nikt tych ludzi nie słucha.

Z perspektywy czasu jestem skłonna przyznać, że to prawda i że jedyną partią, która umiała wychwycić, nazwać i wykorzystać te nastroje do swoich celów, był PiS (to nie jest pochwała, to nie jest krytyka, to jest stwierdzenie faktu). I że zaniedbywanie potrzeb tych ludzi było ogromnym błędem, dlatego że długo kumulowane frustracje w sposób nieunikniony dają o sobie znać prędzej czy później (u nas był to rok 2005, kiedy to PiS doszedł do władzy i wszyscy nagle się zdziwili, ile w niektórych Polakach tkwi bezinteresownej agresji i nienawiści, podczas gdy zwyczajnie nie powinno to dziwić nikogo).

Ale ja tak naprawdę nie o tym i to tylko (przydługawy) wstęp do czegoś trochę innego.

Otóż pozwalam sobie postawić tezę, z którą - mam nadzieję - niektórzy z was zechcą sensownie polemizować, że w Polsce od dawna istnieje grupa ludzi, których interesów nikt nie umie i wręcz nie chce reprezentować. Jest to grupa ludzi trochę podzielona pomiędzy wyborców PiS, Mikki Mikkego, wnuczka dziadka z Wehrmachtu i Palikmiota (te zmiany w nazwiskach itede to taki mój prywatny ukłon w stronę tych bardziej debilnych czytelników forum, ponieważ wierzę w demokrację).

Ludzie, o których chcę napisać i którzy są - i jestem o tym głęboko przekonana - dyskryminowani w Polsce, to osoby z wykształceniem średnim i wyższym, pracujący (często na własny rachunek), które są poza systemem przywilejów i pewnych praw z powodu błędów systemowych, które celowo nie są naprawiane przez naszą klasę polityczną.

Są to osoby, które dzięki swojej samodzielnej pracy, zarabiają bardzo przyzwoicie jak na polskie warunki, mniej więcej półtorej średniej krajowej do trzech średnich, są wzorcowo opodatkowani i ozusowani (wzorcowo, czyli złodziejsko) i którzy w związku z tym są poza takimi przywilejami i prawami jak np. zasiłki socjalne i bardzo często państwowa opieka zdrowotna. Na zasiłki zrzucają się dla tych "mniej zaradnych" i faktycznie potrzebujących, natomiast z państwową służbą zdrowia nie mają ani siły ani czasu użerać (bo np. łapią kolejne zlecenia, żeby Hofman miał później za co jeździć samolotem).

Są to osoby, których nikt nie reprezentuje pod względem światopoglądowym. W Polsce nie ma partii, która nie klękałaby przed klerem. Niezależnie od tego, jaki program realizuje dana partia (najczęściej nie realizuje żadnego jako tako, bo komusze siostry zostawiły nam w tym archeo taki burdel, że nie wiadomo, w co najpierw wsadzić ręce), wszystkie są mniej więcej zgodne co do tego, jaką rolę w naszym życiu powinien odgrywać Kościół katolicki. Oczywiście mogą się jedynie spierać co do tego, czy dużą, czy istotną, czy nadrzędną, ale to są już pierdoły nie raz dyskutowane na tym forum.

Są to osoby, których nikt nie reprezentuje pod względem gospodarczym i ekonomicznym. Nie ma mowy, że przedstawiciele grupy, o której myślę, odejdą na wcześniejszą emeryturę (tak jak policjanci), wezmą sobie pełnopłatne 2 lata wolnego na poratowanie zdrowia (tak jak nauczyciele), zrealizują jakiekolwiek zlecenie bez konieczności wystawienia za nie rachunku (tak jak lekarze), pobiorą jakikolwiek zasiłek socjalny (tak jak bezrobotni), nie zapłacą składek ZUS w normalnej wysokości (tak jak nie płacą ich rolnicy), będą mieli 100 proc. wynagrodzenia, przebywając na L-4 (tak jak policjanci jeszcze do niedawna), dostaną jakąkolwiek odprawę, odchodząc z pracy (tak jak prezesi spółek skarbu państwa), dostaną wielomilionowe dopłaty do swojej inwestycji, tylko dlatego, że wydzielili w niej 1 metr kwadratowy na rzecz prowadzenia działalności religijnej (tak jak robi to Kościół katolicki)... Dalej nawet nie chce mi się wymieniać.

Zatem, proszę, która partia w Polsce reprezentuje W PEŁNI tych, którzy:

a) domagają się całkowitego zlikwidowania lub drastycznego ograniczenia przywilejów całych grup pracowniczych;

b) domagają się pełnej wolności gospodarczej (równego lub mniej więcej równego opodatkowania WSZYSTKICH osób pracujących osiągających dochody z JAKICHKOLWIEK źródeł, tak żeby nie dochodziło do sytuacji patologicznych, w których np. lekarz pracujący w gabinecie prywatnym nie boi się nie wystawić rachunku po skończonej wizycie. Ograniczenia nielegalnego zatrudnienia - wbrew pozorom jest to bardzo proste i nazwy firm zatrudniających na czarno to tajemnica poliszynela. Sama znam w Warszawie kilka takich firm, mimo że tam nie mieszkam). Ten punkt jest najbardziej pojemny i tu się mieści prawie wszystko: KRUS, górnicy, szeroko pojęte finanse Kościoła, szwindle komisji majątkowej Kościoła, nepotyzm w firmach państwowych, uszczelnienie systemu podatkowego i wiele innych rzeczy, o których rozmawiamy od dawna na forum;

c) domagają się zerwania konkordatu i całkowitego lub prawie całkowitego ograniczenia roli Kościoła w Polsce, co przełoży się na bardzo realne oszczędności dla budżetu nawet do wysokości 1 miliarda złotych rocznie. To oczywiście częściowo mieści się w poprzednim punkcie, ale myślę, że zasługuje na osobną wzmiankę.

d) domagają się pełnego poszanowania wolności słowa w Polsce. Nie twierdzę, że pod tym względem jest źle, ale karanie ludzi za obrazę uczuć religijnych (what the fucking fuck?!?!?), obrazę prezydenta, premiera i paru innych sługów, których rola polega, no właśnie, na służeniu swoim pracodawcom, a nie odbieraniu od nich pokłonów, kłamstwo oświęcimskie i katyńskie (tak, wiem, tego drugiego jeszcze nie ma w kodeksie karnym, ale to kwestia czasu) to jest jakiś skrajny kretynizm. Oczywiście, że trudno jest poważnie traktować kogoś, kto zaprzecza nauce i faktom, ale nie można debili karać za to, że są debilami! Tego zabrania demokracja.

e) domagają się ograniczenia liczby posłów, urzędników i zlikwidowania Senatu.

?

Która partia? Nie ma takiej. 25 lat po upadku komuny nie mam na kogo głosować i ta sytuacja nie zmieni się przez co najmniej następnych 10 lat (ale chyba jestem optymistką).

Może trochę chaotycznie i ogólnie. Może wiele rzeczy się ze sobą pokrywa, jest powtórzonych, ale to nie zmienia tego, co napisałam na początku. NAS mają w dupie. Z prostego powodu: nie wyjdziemy na ulicę, nie będziemy rzucać w policję kostek brukowych, bo damy sobie radę bez względu na okoliczności. Bo o zaradnych nie trzeba się martwić, przynajmniej takie jest myślenie.

Tyle że to się kiedyś zemści.

W grupie, o której piszę, największym zagrożeniem jest stres, który zaczyna zabijać coraz młodszych ludzi. Coraz bardziej powszechne są zawały i ciężkie przypadki depresji, nie mówiąc o samobójstwach. Któraś z bardziej kumatych gazet, bodajże "Polityka", zrobiła kiedyś symulację kosztów takich chorób i schorzeń i ich konsekwencji dla gospodarki (oczywiście nie chodzi tylko o koszty ich leczenia). Według nich, są one gigantyczne, tyle że na razie ukryte i nie uwzględniane w żadnych oficjalnych zestawieniach.

Frustracja narasta, co jest nieuniknione, i zwiększa się również poziom wkur.wienia wśród tych ludzi. Kiedyś to wszystko jepnie z hukiem i znowu, tak jak w 2005 r., niektórzy zrobią wielkie oczy: skąd ci ludzie się wzięli?!?!

PS. Ci, których będzie raziło "wkur.wienie" - mam dla was subtelny przekaz, ale jego wyartykułowanie będzie mi groziło banem. No i tak tak, no, ja was też. B
Obserwuj wątek
    • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 17:35
      To są tylko luźne spostrzeżenia. Jeśli ktoś będzie chciał podjąć dyskusję, będzie mi miło, bo może nie mam racji?
      • camille_pissarro Nie masz z definicji :-) 22.12.14, 17:41
        i nawet ten elaborat na nic się zda, bo kto zechce czytać te wypociny.
        • mietowe_loczki Re: Nie masz z definicji :-) 22.12.14, 17:46
          camille_pissarro napisał:

          > i nawet ten elaborat na nic się zda, bo kto zechce czytać te wypociny.

          To nie jest tekst do/dla ciebie.

        • ave.duce A jaka jest ta "definicja", panie C.P. - 22.12.14, 18:33
          możesz łaskawie napisać?
          • mietowe_loczki Re: A jaka jest ta "definicja", panie C.P. - 22.12.14, 18:48
            Ale czy naprawdę uważasz, że warto ją znać? ;-)
            • ave.duce Re: A jaka jest ta "definicja", panie C.P. - 22.12.14, 22:19
              mietowe_loczki napisała:

              > Ale czy naprawdę uważasz, że warto ją znać? ;-)

              Spokojnie, najpierw trzeba poszukać znaczenia słowa "definicja" w SJO lub SJP ;)
        • adam111115 Re: Nie masz z definicji :-) 22.12.14, 20:02
          Bo ty Kamilku jesteś po prostu za głupi, ot i tyle
          • mietowe_loczki Re: Nie masz z definicji :-) 22.12.14, 20:54
            Proponuję dać mu spokój, bo jak się biedactwo zezłości, zaserwuje nam jakieś Bardzo Trudne Słowo z 376. strony słownika Kopalińskiego i dopiero nam wszystkim pójdzie w pięty. Proszę nie denerwować kamilka.
          • wiosnaludzikow Re: Nie masz z definicji :-) 23.12.14, 00:58
            No to dawaj te Twoje poglądy na ten temat hejterze, kundlu ...no i mądralo. Jesteś w stanie sklecić kilka pełniejszych zdań nie robiąc ctrl C-ctrl V z emaili-przekazów dnia ?
            ...czy jak standardowo ograniczysz się do hejtu.
            • mietowe_loczki Re: Nie masz z definicji :-) 23.12.14, 10:37
              Dlaczego nie napiszesz tego samego kamilkowi, który od spamowania rozpoczął swoją obecność w tym wątku, ty niehejterze, niekundlu, no i... niemądralo.
            • adam111115 Re: Nie masz z definicji :-) 23.12.14, 11:06
              No no, w całym długim wątku dwa twoje nieprowokowane wpisy hejterskie i jeden trochę na temat. Tak trzymać geniuszu!
        • dystans4 Re: Nie masz z definicji :-) 22.12.14, 22:12
          Znów nie masz racji. Jak zwykle, zresztą.
      • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 17:54
        W skrócie opisałeś poglady nowoczesnego liberała. Niestety nie ma u nas takiej partii , chociaz jest pewnie więcej niż 5% elektorat.
        • trevistas Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:16
          cytat:''W skrócie opisałeś poglady nowoczesnego liberała''
          Raczej radykala. W europejskieh historii, radykalowie byli czesto antyklerykalami, por. Wlochy, Hiszpanie.
          • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:28
            Antyklerykalizm to nie radykalizm. To myślenizm i rozumizm.
    • wagonetka Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 17:43
      Nie łudź się, że ktoś stąd zechce przeczytać tak długi, choć bardzo dobry tekst. Rzucanie pereł przed wieprze (tu: camille_pissaro) to strata czasu.
    • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:00
      Liberałowie sa zapracowani i dlatego sami partii nie maja ochoty tworzyć. Niby Tusk miał isć ta droga , ale wybrał drogę władzy, ale czy można mu sie dziwić. Partia liberalna to kilka procent wyborców, nawet w społeczeństwach bardziej ekonomicznie wyedukowanych ( Anglia,, Niemcy) nie sa to partie wiodące. Trzeba poczekać.
      • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:41
        Liberałowie się w omawianej kategorii mieszczą, ale jest ona znacznie szersza. Moim zdaniem, przy dobrym wejściu na polityczny "rynek" kilkanaście procent w pierwszym podejściu (pierwszej kampanii) - jeśli ponad rok aktywnych przygotowań, to może więcej. Dalej - zależnie od tego, jak się zachowa.
        • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 23:01
          Tacy liberalni to Polacy raczej nie są.
          • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 01:08
            Niekoniecznie sami liberałowie. Innych zbulwersowanych mnóstwo.
            • l_zaraza_l Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 10:21
              dystans4 napisał:

              > Innych zbulwersowanych mnóstwo.


              Cóż z tego, jeśli przyczyny zbulwersowania są różne.
    • remez2 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:09
      Nic się w Polsce nie zmieni -
      gdy w miejsce młodych gniewnych
      pozostaną starzy w ....i.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:46
        Zmieni się. Już się powoli zmienia, ale potrzebujemy następnych 30 lat i wszystko będzie ok. No chyba że pan Putin zaszczyci nas swoją obecnością albo spadnie na nas inna dżuma z cholerą.

        Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko musi trwać i takich rzeczy nie załatwia się w rok, ale wkurza mnie, że o każdą reformę trzeba się szarpać.

        I że wszystko jest robione od d... (drugiej) strony, np. uszczelnianie systemu podatkowego zaczyna się od wprowadzenia obowiązku nabijania na kasę każdej transakcji w szatniach (zwykle 1 zł) i toaletach (zwykle 2 zł). Ale nie w prywatnych gabinetach lekarskich.

        No narażam się, trudno. I lekarzom, i prawnikom, i górnikom, i policjantom, i rolnikom, i nauczycielom, którzy piszą na tym forum. Ale to nie wasza wina. To tylko wina tych, którzy wam na te ekonomiczne aberracje pozwalają kosztem innych pracowników.
        • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 19:58
          Odrzuc takie myslenie. Liberał uważa nabijanie na kase za głupotę. Bezproduktywna praca i nie ma znaczenia czy szatniarz czy lekarz.
          • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:12
            Nie jestem pewna, czy ze swoim myśleniem jestem liberałem. Wychodzę z założenia, że skoro państwo musi łupić, niech łupi wszystkich tak samo, skoro wszystkich obowiązują te same przepisy podatkowe. A jeśli nie musi, niech nie łupi nikogo. Wyraźnie piszę, że wkur-ża mnie nierówność w traktowaniu. Podaję tutaj przykład lekarza i toalety, bo to najlepiej pokazuje priorytety tego państwa i tchórzostwo każdej kolejnej rządzącej ekipy. Nie pamiętam już, od kiedy w wc i szatni dostaje się paragon, ale ktokolwiek to wymyślił, jest kretynem, bo przy tych kwotach to chyba nie jest gra warta świeczki. W punkcie ksero na kasę trzeba nabić kwotę za skopiowanie jednej kartki - 10 groszy. I OKEJ. Ale takie rzeczy załatwia się n a k o ń c u, po starannym opodatkowaniu i s k o n t r o l o w a n i u innych działalności, które generują kilkaset tysięcy razy więcej polskich dollars.

            O lekarzach. Uważam, że powinni zarabiać jak najwięcej, życzę im co miesiąc milionów polskich dojczmarks and ojro. Uważam też, że wybitni specjaliści powinni stąpać po złotych chodnikach specjalnie dla nich położonych (jak ci ludzie, którzy uratowali to wychłodzone dziecko). I nie ma w tym cienia ironii, ale na miłość Boska, dajcie mi ten cholerny rachunek po każdej wizycie, jak i ja daję je swoim klientom. I bójcie się tak samo jak ja, że jeśli nie dacie, czeka was taka sama kara, jak innego zwykłego śmiertelnika.


            • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:17
              Pozostaje ci,, zapominać" dawać rachunek swoim klientom. Pieniadze w twojej kieszeni będą lepiej spożytkowane.
              • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:22
                Nawet gdybym chciała, nie mogę. Muszę wystawiać rachunki firmom, które muszą mieć ordnung w swoich wydatkach, a poza tym pomniejszają sobie w ten sposób podatek. A jeśli chodzi o indywidualnych, 90 proc. z nich nie widziałam na oczy i wystawiam na wszystko, co mi wpływa na konto. A wszystko, co zarabiam, wpływa, więc mój piniondz jest zewidencjonowany i opodatkowany w 100 proc. I nie miałabym z tym takiego problemu, gdyby takie zasady dotyczyły wszystkich, a nie jeleni, które dają się golić, bo nie mają innego wyjścia.
            • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:45
              Na razie to lekarze wywalają z posady dyrektora, któremu przyszło do głowy sprawdzać, czy nie oszukują z obecnością w miejscu pracy (statystyczny lekarz przebywa codziennie w pracy zapewne więcej godzin, niż ma ich doba, niekiedy może niejedna).
    • aniechto.only Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:16
      Piszesz o lemingach:)

      > Ludzie, o których chcę napisać i którzy są - i jestem o tym głęboko przekonana
      > - dyskryminowani w Polsce, to osoby z wykształceniem średnim i wyższym, pracują
      > cy (często na własny rachunek), które są poza systemem przywilejów i pewnych pr
      > aw z powodu błędów systemowych, które celowo nie są naprawiane przez nas
      > zą klasę polityczną.

      Błędem jest istnienie przywilejów a nie a nie brak objęcia nimi tej grupy .
      Przywilejów pilnują związki zawodowe, nie partie.

      Grupa o której piszesz,niestety nie jest tak liczna ,żeby zapewnić takiej partii choćby przekroczenie progu wyborczego, tak mi się wydaje
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:26
        > Przywilejów pilnują związki zawodowe, nie partie.

        Partie, które tchórzliwie ulegają związkom zawodowym.

        Jak mogłam zapomnieć o TEJ patologii... Ale i tak wyczerpałam w poście limit znaków.

        > Grupa o której piszesz,niestety nie jest tak liczna ,żeby zapewnić takiej parti
        > i choćby przekroczenie progu wyborczego, tak mi się wydaje

        A mnie się wydaje, że jest nas więcej, tylko ludzie są zbyt zajęci pracą i ogarnianiem swojej kuwety. Poza tym, nie jest to grupa, którą można "skleić" ideologicznie i nie jest to grupa, która ma zwyczaj wydawać odgłosy paszczą w swojej obronie.

        A i jeszcze jedno - tak mniej więcej ok. 2002-2003 roku też nie zdawałam sobie sprawy z tego, że skrajnych katolików i skrajnych prawicowców jest tak dużo. Wydawało się, że ich istnienie to kwestia marginalna. W 2005 roku okazało się, że jest ich jakieś 30 proc.
        • behemot17-13 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:23
          Się dorzucę - nagrody jubileuszowe.
    • ave.duce Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:42
      mietowe_loczki napisała:

      > 25 lat po upadku komuny nie mam na kogo głosować
      > i ta sytuacja nie zmieni się przez co najmniej następnych 10 lat
      > (ale chyba jestem optymistką).

      To tak jak ja.
      I dlatego skończyłam z głosowaniem na PO - PRZECIWKO Pi$ & co.
      Dość mam tego, że mój głos popiera - chcąc nie chcąc - całkowicie mi obce rozmaite "inicjatywy" PO i PSL.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:51
        Dylemat, czy iść, czy nie iść na wybory, jak na razie mam nierozstrzygnięty. Do tej pory chodziłam na każde, ale wyposażona w domowy zestaw antywymiotny i rękawiczki z lateksu.
        • ave.duce Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:26
          Też chodziłam, ale na "samorządowe" tegoroczne nie poszłam.
          I dobrze, bo nie wzięłam udziału w fałszerstwie ;)))
          • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:32
            A ja byłam. Na każdym palcu miałam przyklejoną taką dzieciową pieczątkę z ikea, tylko zamiast jabłuszek, serduszek i piesków miałam po dwa krzyżyki. Udało się, komisja się nie zorientowała.
            • ave.duce Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:59
              Kiedy Pi$ wprowadzi (wzorem Putina) kamery, przezroczyste urny, etc. - żywa z lokalu wyborczego nie wyjdziesz ;)
              • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:00
                Przezroczyste? :( To oznacza, że stare dobre robienie dziury w suficie, wyciąganie kart od dołu, fałszowanie ich i wkładanie ich z powrotem już nie przejdzie.
                • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 01:59
                  Tyle zachodu dla PSLu ?To nie lepiej bank?
                  • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 16:04
                    Niestety, ostatni dobry bezkontaktowy i bezpieczny skok na bank został już zrobiony przez kogoś innego. Plan był genialny w swojej prostocie. Rzecz nie do powtórzenia. Numer na "wrzutkę". Ech, że człowiek nie wpadł na to pierwszy :)
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 18:53
        ave.duce napisała:

        > całkowicie mi obce rozma
        > ite "inicjatywy" PO i PSL.

        Domyślam się, że byłaś zachwycona przekazaniem przez nich 16 mln na to coś od opaczności bożej.
        • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 20:07
          Teraz juz jasne czemu PO straciło kilka % głosów , a PiSowi to nie przyrosło. Takich jak wy wyzej jest pewnie sporo i znacznie wiecej niz 5%.
          • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:14
            Jasne było już wcześniej - przecież wybory sfałszowano.
            • giulia123 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:39
              mietowe_loczki napisała:

              > Jasne było już wcześniej - przecież wybory sfałszowano.

              A masz pewność, że przeprowadzono je prawidłowo? Skoro w Szczecinie wygrał gość, który nie kandydował, to chyba już ten jeden przypadek daje sporo do myślenia.
              • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:50
                Tak, ten przypadek daje wiele do myślenia, jeśli weźmie się pod uwagę przynależność partyjną tego kandydata. Wręcz mnóstwo do myślenia.

                A teraz płyń. Nie mam dla ciebie czasu.
                • giulia123 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 01:12
                  mietowe_loczki napisała:

                  > Tak, ten przypadek daje wiele do myślenia, jeśli weźmie się pod uwagę przynależ
                  > ność partyjną tego kandydata. Wręcz mnóstwo do myślenia.
                  >
                  > A teraz płyń. Nie mam dla ciebie czasu.

                  Nie wiem jaką przynależność partyjną miał ten człowiek i co to może mieć za znaczenie.
                  Rozumiem, że jesteś poważnie sfrustrowaną staruchą, robioną przez ostatnie siedem lat przez DT, jak tu wyraził się jeden z panów, w penisa, ale mogłabyś trochę grzeczniej.. Czy to twoje prywatne forum?

                  Autentycznie z jednej strony żal mi ciebie, ale to przez takich naiwnych jak ty ten kraj doprowadzono do ruiny gospodarczej.
                  I nie ma dla ciebie dobrych wieści. Rezerwa demograficzna już dawno rozkradziona. Podobnie jak kasa z OFE. Ciułaj na emeryturkę, bo w kasie ZUS powoli wiatr zaczyna hulać :(
                  • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 10:42
                    giulia123 napisała:

                    > Nie wiem jaką przynależność partyjną miał ten człowiek i co to może mieć za zna
                    > czenie.

                    *giulia sprawdziła, że gość jest PiS* - "no przepraszam, ale jakie znaczenie to może mieć znaczenie, z jakiej partii jest kandydat, który wygrał bla bla bla" - a no takie, dziewczynko, że pewnie wybory zostały w Szczecinie przez PiS sfałszowane.

                    > Rozumiem, że jesteś poważnie sfrustrowaną staruchą, robioną przez ostatnie sied
                    > em lat przez DT, jak tu wyraził się jeden z panów, w penisa, ale mogłabyś troch
                    > ę grzeczniej.. Czy to twoje prywatne forum?

                    Płyń już.

                    > Autentycznie z jednej strony żal mi ciebie, ale to przez takich naiwnych jak ty
                    > ten kraj doprowadzono do ruiny gospodarczej.
                    > I nie ma dla ciebie dobrych wieści. Rezerwa demograficzna już dawno rozkradzion
                    > a. Podobnie jak kasa z OFE. Ciułaj na emeryturkę, bo w kasie ZUS powoli wiatr z
                    > aczyna hulać :(

                    Bełkot.
                    • giulia123 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 11:25
                      Prawda jest taka, że skoro można był umieścić na listach kandydata, który nie kandydował, i jeszcze "oddać" na niego głosy to takie wybory są gó.. warte.

                      A co do reszty, to jak już powiedziałam. Empatyczna jestem. Rozumiem, że żal ci d.. ściska, że PO robiło cię w ciula. Możesz nawet potupać nóżkami. Może chociaż trochę ci ulży..
                      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 11:46
                        Prawda jest taka, że w Szczecinie wygrał ktoś, kto tam nie kandydował, ponieważ partia, do której należał, fałszowała tam wybory. Innego logicznego wytłumaczenia nie widzę.

                        > A co do reszty, to jak już powiedziałam. Empatyczna jestem. Rozumiem, że żal ci
                        > d.. ściska, że PO robiło cię w ciula. Możesz nawet potupać nóżkami. Może choci
                        > aż trochę ci ulży..

                        Do garów, raz raz.
                        • giulia123 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 12:13
                          mietowe_loczki napisała:

                          > Prawda jest taka, że w Szczecinie wygrał ktoś, kto tam nie kandydował, ponieważ
                          > partia, do której należał, fałszowała tam wybory. Innego logicznego wytłumacze
                          > nia nie widzę.
                          >

                          > Do garów, raz raz.

                          Ot to własnie chodzi i wreszcie przyznałaś, że wybory były fałszowane.
                          I jest to kompletnie bez znaczenia przez kogo. Istotne, że PKW z jakiegoś powodu tak późno ogłosiła przetarg na system informatyczny. Być może chodziło właśnie o to, żeby wyposażyć się w takiego gniota, który nawet laikowi umożliwi włamywanie się na strony PKW i fałszowanie.
                          Przy garach stoję z największa przyjemnością :) Zaglądam tu w tzw. przerwie. W święta przyjmuję Gości, będzie miło i smacznie:)

                          Tobie także takich świat życzę. I uspokojenia nerwów. I więcej grzeczności i kultury.
        • ave.duce Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:26
          Żeby tylko... :(
    • sverir Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 19:32
      > Która partia? Nie ma takiej. 25 lat po upadku komuny nie mam na kogo głosować i ta sytuacja nie
      > zmieni się przez co najmniej następnych 10 lat (ale chyba jestem optymistką).

      W pełni to chyba żadna, ale dodając kolejne warunki może się okazać, że żadna partia właściwie nie reprezentuje choćby jednego obywatela.

      Ale nie zgodzę się, że najbardziej pomijaną przez Ciebie grupą jest ta, którą opisałaś. Generalnie pod względem zainteresowania politykami, to najgorzej mają kawalerowie 30-40, zatrudnieni na etacie za średnią krajową (może troszkę więcej nawet), bez kłopotów lokalowych, heteroseksualni. Za młodzi na bycie seniorami, za starzy na grupę specjalnej troski pn. absolwenci. Nie są kobietami, więc nie dotyczą ich żadne rządowe (za unijne pieniądze) programy wszelkich form aktywizacji, żadna lewicująca grupa nie uwzględnia ich w walce o równość i braterstwo, nie przekupuje się ich obietnicami dotyczącymi wzrostu zysków czy spadku kosztów życia.

      Niezależnie od powyższego to wydaje mi się, że fakt poradzenia sobie w życiu własnymi siłami dyskwalifikuje obywatela jako adresata programów partyjnych. Taka osoba - co wynika samo z siebie - potrafi sobie poradzić sama, nie daje się (zwykle) oszukiwać obietnicami poprawy bytu. Po co sobie strzępić język i zwracać się do takiej osoby, skoro ona nie działa pod wpływem programów politycznych?

      A poza tym - z przykrością stwierdzam - takich osób jest na tyle niewiele, że chyba żadna partia nie mogłaby utrzymać się w mainstreamie, gdyby opierała się tylko na nich.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 20:49
        > W pełni to chyba żadna, ale dodając kolejne warunki może się okazać, że żadna p
        > artia właściwie nie reprezentuje choćby jednego obywatela.

        Jeśli sprowadzimy to do absurdu, to tak. Ale zauważ, że są co najmniej dwie partie, które przez to, czym są i jakie są, spełniają oczekiwania jakichś 90 proc. swoich wyborców (to jest moje przypuszczenie, nie mam na to linka): jest to PiS i Korwin. No i może PSL. To trzy. Strzelam, że jakieś 10 proc. wyborców PO czuje się - przepraszam za wyrażenie - zaspokojonych tym, co partia oferuje. Spora część katolików głosuje na PO, a nie na PiS, bo Rydzyk i histeria dotycząca np. aborcji i innych Szalenie Ważnych Spraw, takich jak kopulacja dwóch osłów w zoo. Reszta wyborców Tuska, w tym ja, to materiał do zagospodarowania przez zupełnie inną partię o zupełnie innej jakości. Bez Gowinów, Godsonów, Hofmanów, Wiplerów i innych tego typu gentlemanów. To może być nawet 40 proc. wyborców PO. Jeśli doda się do tego 10 proc. wyborców Jarka, 10 proc. wyborców Mikki Mikkego, jakiś tam elektorat Palikota i część wyborców SLD, mamy już całkiem pokaźną grupę do wzięcia i zagospodarowania.

        Próbuję zrozumieć ten problem 30-40 latków na etacie, ale nie widzę. Przynajmniej na podstawie tego, co napisałeś. Jeśli rozwiniesz, chętnie się do tego odniosę. Powiem ci tylko, że jako kobieta w tym przedziale wiekowym nie otrzymywałam od państwa żadnego wsparcia, nie próbowano mnie aktywizować zawodowo, ani nie oferowano unijnych pieniędzy. Tak że nie wiem, o co cho. Nie chcę bagatelizować tego, co napisałeś, tylko zwyczajnie nie rozumiem problemu tak, jak go przedstawiłeś.

        > Niezależnie od powyższego to wydaje mi się, że fakt poradzenia sobie w życiu wł
        > asnymi siłami dyskwalifikuje obywatela jako adresata programów partyjnych. Taka
        > osoba - co wynika samo z siebie - potrafi sobie poradzić sama, nie daje się (z
        > wykle) oszukiwać obietnicami poprawy bytu. Po co sobie strzępić język i zwracać
        > się do takiej osoby, skoro ona nie działa pod wpływem programów politycznych?

        W moim odczuciu ludzie w Polsce nie rozumieją jednej prostej rzeczy (aczkolwiek nie prostej w przeprowadzeniu, zgadza się): gdyby przez 25 lat Polska nie była okradana przez źle działającą komisję majątkową KK, która bez żadnych konsekwencji orżnęła budżet na miliardy polskich złotych, gdyby przez 25 lat w świetle prawa i w mrokach bezprawia Nasza Najjaśniejsza nie oddawała Watykanowi następnych miliardów złotych w postaci darowizn, dotacji i Bór wie czego jeszcze, gdyby w sposób bardziej rzeczowy i konsekwentny i bezlitosny uszczelniano system podatkowy, gdyby znoszono przywileje pewnych grup pracowników (to się dzieje, ale zbyt wolno), gdyby zreformowano KRUS, górnictwo, kondycja budżetu byłaby o niebo lepsza i można by w sposób bardziej racjonalny i sprawiedliwy planować wydatki. Wydaje mi się, że za tym poszłaby pewna zmiana myślenia wśród samych wyborców-podatników, którzy może nie tyle chętniej płaciliby swój miesięczny haracz, co może widzieliby odrobinę więcej sensu w jego płaceniu. Teraz tego nie ma. Wychodzę z założenia, że skoro państwo musi (a w jakimś stopniu musi) łupić płatnika, niech traktuje wszystkich tak samo i niech łupi wszystkich tak samo. Nie ma nic bardziej demotywującego dla osób łapiących zlecenia i pracujących po 12-14h dziennie jak to, że jego podatek wypracowany w pocie czoła i zapłacony do każdego 20. dnia miesiąca z wyjątkiem grudnia, ale za to w listopadzie podwójnie, w całości będzie przeznaczony na dwa wyjazdy służbowe jakiegoś niedouczonego palanta w Sejmie, który nie zhańbił swojego życiorysu ani jednym dniem uczciwej pracy. I nie ma nic bardziej wku-rzającego, niż to, że to samo państwo, które z taką energią łupi ciebie, ma opory w łupieniu twojego sąsiada lekarza, który przy 10-cio krotnie wyższych zarobkach płaci mniejsze podatki od ciebie (tak, uczepiłam się tych lekarzy, niech będzie), mimo że obowiązują was dokładnie te same pie-przone przepisy podatkowe. Tyle że w drugim przypadku państwo nie będzie zadzierać, sprawdzać, kontrolować i się za bardzo wysilać, bo jeszcze wkurzy się jakiś związek zawodowy, który nie daj Bór zmobilizuje swoją grupę zawodową na głosowanie na kogoś innego...? No byłby, kur-cze, dramat. Przecież wystarczy, że w kiblu po 2 zł za wjazd każą zainstalować kasę fiskalną. Przecież nie zarzucisz im wtedy, że się, do jasnej cho-lewki, nie starają, prawda? I że nic nie robią, nie? Przecież te fistaszki, które zasilą budżet na wskutek, wystarczą na mydło w sejmowej toalecie, więc chyba ten wysoki wydatek pani sprzątającej wc był czegoś wart, cnie?

        > wykle) oszukiwać obietnicami poprawy bytu. Po co sobie strzępić język i zwracać
        > się do takiej osoby, skoro ona nie działa pod wpływem programów politycznych?

        Wcale nie jest powiedziane, że ta niezagospodarowana grupa nie reagowałaby na programy polityczne, tylko reagowałaby na co innego, np. nie na obietnicę jednorazowego becikowego, tylko konkretny program naprawy czegoś tam w takim i takim zakresie, np. w zakresie konkursów na stanowiska w firmach państwowych (bo to wciąż jest fikcja) i starannego kontrolowania procesu rekrutacji na takie stanowiska.

        • sverir Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 08:40
          > Jeśli sprowadzimy to do absurdu, to tak. Ale zauważ, że są co najmniej dwie partie, które
          > przez to, czym są i jakie są, spełniają oczekiwania jakichś 90 proc. swoich wyborców (to jest
          > moje przypuszczenie, nie mam na to linka): jest to PiS i Korwin.

          W przypadku Korwina zaprzeczam:) Generalnie żyjemy w przekonaniu, że jego kolejne wcielenia nic dotychczas nie zrobiły z braku możliwości i dopiero kiedy nasz guru polityczno-gospodarczy dostanie pełnię władzy, to nasze oczekiwania zostaną spełnione:)

          > Próbuję zrozumieć ten problem 30-40 latków na etacie, ale nie widzę.

          Wiesz dlaczego? Bo nie jesteś 30-40 latkiem:) Ale ja nie mówię o tym w kontekście problemu. Po prostu - nie spotkałem partii, która miałaby dla takich osób jakieś specjalne pomysły i odezwy.

          > Powiem ci tylko, że jako kobieta w tym przedziale wiekowym nie otrzymywałam od państwa
          > żadnego wsparcia, nie próbowano mnie aktywizować zawodowo, ani nie oferowano
          > unijnych pieniędzy.

          To mniej więcej tak, że mnie rodzice nigdy nie bili, więc miałbym nie widzieć problemu przemocy wobec dzieci.

          Jednak nie o problem chodzi, tylko o zjawisko. Dzięki UE kobiety stały się upośledzoną grupą społeczną (tzn. zostały jako taka zidentyfikowana). Jest trochę tych programów typu "Mama idzie do pracy" czy preferencyjnych pożyczek dla kobiet, które chcą założyć działalność gospodarczą (i to ze środków rządowych). Mówi się o prawach człowieka (niezależnie od płci) i prawach kobiet, o prawach mężczyzn cicho. Nie wiem, czy długo można prowadzić taką wyliczankę, ale - ponownie - nie chodzi o tworzenie czy identyfikację problemu. Poza tym, podkreślam, nie chodzi też o wojnę płci. Generalnie politycy różnych opcji (nie zawsze równocześnie) z troską pochylają się nad sytuacją tzw. absolwentów, seniorów, rodziców, kobiet, zatrudnionych na tzw. śmieciówkach, przedsiębiorców, homoseksualistów, itd., a o mężczyznach - tych w opisanej przeze mnie sytuacji - partie milczą. Chyba że załapią się do innej grupy:)

          > W moim odczuciu ludzie w Polsce nie rozumieją jednej prostej rzeczy (aczkolwiek nie prostej
          > w przeprowadzeniu, zgadza się): gdyby przez 25 lat Polska nie była okradana przez źle
          > działającą komisję majątkową KK(...)

          Jeżeli komisja majątkowa działała źle, to tylko dlatego, że nie udało się jej oddać wszystkiego, czego żądał Kościół. Nie łudźmy się, że założenia komisji były dobre, tylko ktoś spieprzył ich wykonanie. Ona od początku istniała po to, żeby zaspokoić rzeczywiste i urojone roszczenia Kościoła, a nie po to, żeby uczynić zadość sprawiedliwości. Nieprzypadkowo do jednoinstancyjnego tworu powołano członków strony, która miała interes w uzyskaniu odszkodowania. To tak, jakby w składzie orzekającym sądu był oskarżony.

          > Wydaje mi się, że za tym poszłaby pewna zmiana myślenia wśród samych wyborców-
          > podatników, którzy może nie tyle chętniej płaciliby swój miesięczny haracz, co może
          > widzieliby odrobinę więcej sensu w jego płaceniu.

          Podatnik powinien zacząć od zrozumienia, że podatków nie płaci się za coś. Podatki płaci się dlatego, żeby płacić. To nie kwestia ideologiczna, ale definicja podatku. Przymusowa danina na rzecz państwa (lub innej instytucji publicznej), której nie towarzyszy ekwiwalentne świadczenie. Płacisz, bo musisz, a nie dlatego, że z tego coś potem jest.

          > Wychodzę z założenia, że skoro państwo musi (a w jakimś stopniu musi) łupić płatnika,
          > niech traktuje wszystkich tak samo i niech łupi wszystkich tak samo.

          Najlepiej niech nie łupi nikogo. Ale jak mus, to mus. Tylko jestem daleko od takiego poczucia sprawiedliwości. W kwestii łupienia, to wolę progowe uprzywilejowanie, niż liniowe zdzierstwo. Niech mój sąsiad-lekarz płaci 1% podatku dochodowego, jeżeli ja będę płacił 5%. Nie poprawi mi nastroju, że obaj będziemy płacić 40% (na przykład).

          > Wcale nie jest powiedziane, że ta niezagospodarowana grupa nie reagowałaby na programy
          > polityczne, tylko reagowałaby na co innego, np. nie na obietnicę jednorazowego becikowego,
          > tylko konkretny program naprawy czegoś tam w takim i takim zakresie, np. w zakresie
          > konkursów na stanowiska w firmach państwowych (bo to wciąż jest fikcja) i starannego
          > kontrolowania procesu rekrutacji na takie stanowiska.

          Reagowałaby także na darmowe miejsca w żłobkach, przedszkolach i na wiele innych obietnic. Nie w tym rzecz. Spójrz na działkowców - jako grupa (plus wsparcie) - byliby w stanie wyprowadzić każdą partię do parlamentu i nie jest powiedziane, że nie mogłaby taka partia przejąć władzy. Ale działkowcy są różni. Jedni, skupieni na jednym tylko problemie, poprą partię, która obieca każdemu dożywotnio działeczkę i zwolnienie podatkowe. Inni stwierdzą, że ten punkt jest w porządku, ale dziesięć innych pomysłów się nie podoba, więc nie mogą zagłosować na ugrupowanie składające takie obietnice. Co mi po firmie, która obieca uczciwe obsadzanie stanowisk w firmach państwowych, skoro jednocześnie obieca mi wiele innych rzeczy, które uważam za szkodliwe?






          • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 16:20
            > W przypadku Korwina zaprzeczam:) Generalnie żyjemy w przekonaniu, że jego kolej
            > ne wcielenia nic dotychczas nie zrobiły z braku możliwości i dopiero kiedy nasz
            > guru polityczno-gospodarczy dostanie pełnię władzy, to nasze oczekiwania zosta
            > ną spełnione:)

            No ale krul nie dostanie pełni władzy właśnie przez te swoje cudowne wcielenia :) Korwin jest nieskutecznym politykiem, najpierw gada, potem myśli i tak jak niektórzy z jego zwolenników uważają, że jest to jego największa zaleta, ja uważam za największą wagę, bo w polityce na pierwszym miejscu jest kwestia tego, jak ktoś jest postrzegany.

            > To mniej więcej tak, że mnie rodzice nigdy nie bili, więc miałbym nie widzieć p
            > roblemu przemocy wobec dzieci.

            Raczej nie wiem, w czym problem, na podstawie tego, jak wszystko przedstawiłeś, ale mniejsza.

            Generalnie politycy różnych opcji (nie zawsze równocz
            > eśnie) z troską pochylają się nad sytuacją tzw. absolwentów, seniorów, rodziców
            > , kobiet, zatrudnionych na tzw. śmieciówkach, przedsiębiorców, homoseksualistów
            > , itd., a o mężczyznach - tych w opisanej przeze mnie sytuacji - partie milczą.
            > Chyba że załapią się do innej grupy:)

            A może właśnie zaliczasz się do "mojej" grupy. Pisałam ci już, że nie dostałam niczego od państwa z racji tego, że jestem kobietą, ale z tego względu nie czuję się poszkodowana.

            > Najlepiej niech nie łupi nikogo.

            Najlepiej. Ale w sytuacji, jaką mamy obecnie, musi łupić kogoś, skoro nie ma woli łupania kogoś innego.

            > Ale jak mus, to mus. Tylko jestem daleko od ta
            > kiego poczucia sprawiedliwości. W kwestii łupienia, to wolę progowe uprzywilejo
            > wanie, niż liniowe zdzierstwo. Niech mój sąsiad-lekarz płaci 1% podatku dochodo
            > wego, jeżeli ja będę płacił 5%. Nie poprawi mi nastroju, że obaj będziemy płaci
            > ć 40% (na przykład).

            To nie chodzi o poprawienie sobie nastroju i życzenia żeby sąsiadowi zdechła krowa. Tu chodzi o poczucie niesprawiedliwości, które wynika z tego, że przy tych samych przepisach podatkowych dla wszystkich państwo jest celowo niekonsekwentne w ich egzekwowaniu. Żeby podatki można było obniżyć, trzeba je najpierw chcieć ściągać, żeby na obniżenie była kasa. Wydaje mi się, że ty piszesz teoretycznie o tym, jak powinno wyglądać jakieś państwo liberalne, a ja piszę o państwie o konkretnej nazwie i w odniesieniu do konkretnego etapu rozwoju, na którym to konkretne państwo się znajduje.
    • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 20:51
      To ma byc ukłon w twoją stronę www.bankier.pl/wiadomosc/Ministerstwo-Gospodarki-szykuje-ustawe-o-dzialalnosci-gospodarczej-Biznes-chwali-regulacje-3258988.html ale ......nie zdążą :-)
      • taniarada Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:09
        Dwa miasta wielkości Gdańska wymierają rocznie z powodu raka.I czyja to wina Tuska ,czy Kaczyńskiego.Dlaczego żremy tanie żarcie pełne chemii i wszelakiego świństwa.Z dobrobytu , ze znakomitej opieki służby zdrowia?Złe odżywianie ,niska świadomość profilaktyki .Nędzna obsługa służby zdrowia .Jeśli masz kasę to na trochę oddalisz śmierć.Nie masz zdychasz od razu.
        • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:19
          Niestety żremy tyle z dobrobytu. Chemia w żarciu to ,,duch czasów" , w jakich żyjemy.
          • bew-is Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:32
            Z dobrobytu to sie je zdrowo i racjonalnie, wybierajac produkty nie ze wzgledu na cene a ze wzgledu na ich wlasciwosci odzywcze. Na taki sposob odzywiania nie ma szans co najmniej 80 procent obywateli, ktorzy patrza przede wszystkim na ceny, bo ich dochody nie pozwalaja na grymasy.

            volupte napisał:
            > Niestety żremy tyle z dobrobytu. Chemia w żarciu to ,,duch czasów" , w jakich ż
            > yjemy.
            • volupte Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:39
              Zdrowo to sobie mozesz tylko sam wyhodować .
            • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:50
              Nope. Odżywiam się zdrowo i odżywiam się tanio. Jedno nie wyklucza drugiego. Posiłek w maku jest o wiele droższy, niż ten przyrządzony w domu.
          • giulia123 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:48
            volupte napisał:

            > Niestety żremy tyle z dobrobytu. Chemia w żarciu to ,,duch czasów" , w jakich ż
            > yjemy

            Chemia w naszych artykułach spożywczych, to:
            1. wynik kretyńskich przepisów unijnych, na które inne kraje się nie zgadzają, a do nas wszystkie "normy" włażą szeroko otwartymi wrotami. Nasi europarlamentarzyści nie mają czasu na takie bzdurki.
            2. Nieudolność wszelakich inspekcji i sądów, które bezkarnie pozwalają oszustom wytruwać społeczeństwo. Afera z suszem jajecznym dopiero teraz powolutku zaczyna się materializować w jakimś sądzie. A co z tymi od drogowej soli?
            3. Kwestia norm krajowych, które dopuszczają, by z drobiu zarażonego sallmonellą produkować wędlinki drobiowe, po odpowiedniej obróbce termicznej.
        • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:26
          I Tuska, i Millera, i Kaczyńskiego, i Krzaklewskiego. I każdego, kto nie dba o dyscyplinę budżetową tak, jak powinien. No i oczywiście Kościoła, który ten budżet okrada (tak, nie lubię, tak, jestem uprzedzona, tak, będę krytykować, tak, mam nieskrępowane prawo, a jeżeli komuś się to nie podoba, to... a w zasadzie co mnie to obchodzi).
        • ayran Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:55
          taniarada napisał(a):

          > Dwa miasta wielkości Gdańska wymierają rocznie z powodu raka

          Świadomie łżesz, czy po prostu nie wiesz o czym piszesz i tak sobie pleciesz?
          Roczna liczba zgonów w Polsce to około 400.000 (poziom stały od lat). Nowotwór nie jest nawet najczęstszą przyczyną zgonów, bo są nią choroby układu krążenia. Gdańsk ma około 450.000 mieszkańców. Podsumowując - nic się w tym co napisałoś nie trzyma kupy. Tej kupy.
        • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 23:03
          Skarbie,
          to poważny wątek.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 21:18
        Może byli zajęci wymyślaniem, komu by tu jeszcze przywalić w łeb kasą fiskalną. Podpowiadam, że mogą to być np. panie, które przed świętami dorabiają sobie szydełkowaniem ozdób choinkowych.

        .
        .
        .
        .
        Ale nie. Żartowaaaałam :D

        One już dawno mają.
    • ayran prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 22.12.14, 21:41
      = iloczyn prawdopodobieństw zdarzeń.

      mietowe_loczki napisała:

      > Zatem, proszę, która partia w Polsce reprezentuje W PEŁNI tych, którzy:

      (...)

      Nie ma i nie może być takiej partii, a gdyby przypadkowo powstała, to zebrałaby ułamek procenta zwolenników. Nie sposób zbudować programu partii, nawet nie masowej, ale choćby o zasięgu pozwalającym na przekroczenie progu wyborczego, która JEDNOCZEŚNIE spełniałaby tak długi szereg kryteriów.

      Dla większości wyborców ważnych jest jedna - dwie, góra kilka spraw. Nie przypuszczam, na ten przykład, aby dla zbyt wielu wyborców było aż tak skrajnie ważne, żeby kodeks karny pozwalał lżyć prezydenta (czy raczej, mówiąc ściśle, by usunięto zeń zakaz lżenia prezydenta). Jeśli jakaś partia poszłaby do wyborów pod takim hasłem, wzruszyłbym ramionami. A już na pewno brak takiego hasła w programie nie byłby dla mnie powodem do dyskwalifikacji partii, na którą jestem gotów głosować z innych powodów. To samo w odniesieniu do konkordatu - może i wolałbym, żeby ten konkordat wypowiedzieć, zmienić, albo w ogóle coś z nim zrobić sensownego, ale jeżeli jakiś polityk nie nosi na sztandarze hasła wypowiedzenia konkordatu, to nie oznacza, że nie będę na niego głosował właśnie z powodu tego braku. Tak samo z innymi twoimi punktami - np. dopóki nie czuję się dramatycznie uciskany podatkowo, to nie cierpię przez to, że są jakieś grupy, które płacą niższe podatki niż ja i nie będę głosował na kogoś, kto obieca, że przywileje tych innych zniesie.
      Tu dochodzę do tego iloczynu prawdopodobieństw - znalezienie partii, która spełnia wszystkie wyśrubowane (a nawet nie tak bardzo wyśrubowane) wymogi jest tym trudniejsze, im tych bezwzględnych wymogów jest więcej. Jeśli - przykładowo - jeden twój wymóg spełniałaby połowa partii, drugi - też połowa, trzeci, podobnie jak czwarty - także połowa, to prawdopodobieństwo trafienia na partię spełniającą wszystkie cztery wymogi wyniesie 0,5 x 0,5 x 0,5 x 0,5 = 0,0625 (6,25%). To już bardzo mało, a to tylko cztery kryteria (od a do d). A jeśli kryteriów będzie sześć (od a do f), wtedy prawdopodobieństwo jest już groteskowo małe, wynosząc półtora procenta. Innymi słowy - trzeba sobie wybrać co najwyżej dwa, góra trzy najważniejsze kryteria, inne traktując jako pomocnicze - tylko w takim przypadku można kogoś znaleźć.
      • ayran PS. 22.12.14, 21:45
        U ciebie jest pięć kryteriów (od a do e), czyli (przy moim założeniu połówki spełniających), prawdopodobieństwo wynosi 3,1%. Czy nie lepiej budować partie adresujące swoją ofertę do większej liczby potencjalnych wyborców?
        • mietowe_loczki Re: PS. 22.12.14, 22:21
          Zajęcie się przez jakąś partię tylko punktem be przysporzy jej wielu zwolenników.
          • ayran Re: PS. 22.12.14, 22:30
            Być może, ale w trakcie kampanii i organizowanych w jej trakcie debat padałyby pytania odnośnie do 'a' oraz ce do ef. Jeśli jakaś partia zgodzi się z tobą w sprawie 'b', ale będzie przeciw zmianie konkordatu oraz przeciw zgodzie na depenalizację lżenia prezydenta, to co?
            • mietowe_loczki Re: PS. 22.12.14, 22:36
              ayran napisał:

              > Być może, ale w trakcie kampanii i organizowanych w jej trakcie debat padałyby
              > pytania odnośnie do 'a' oraz ce do ef. Jeśli jakaś partia zgodzi się z tobą w s
              > prawie 'b', ale będzie przeciw zmianie konkordatu oraz przeciw zgodzie na depen
              > alizację lżenia prezydenta, to co?

              Konkordat jest (w) be, a lżenie prezydenta mogę sobie odłożyć na sam koniec, kiedy po rozliczeniu komisji majątkowej i odzyskaniu miliardów wraz z odsetkami budżet zostanie dopięty i przyjdzie czas na dopracowywanie mniej ważnych pierdół.

              > padałyby

              Ale nie padają. W tym sęk.
              • ayran Re: PS. 22.12.14, 22:37
                Ja czytam tam i z powrotem i dla mnie 'b' to 'całkowita wolność gospodarcza'.
                • mietowe_loczki Re: PS. 22.12.14, 22:44
                  No i tam jest komisja i Kościół.
                  • sverir Re: PS. 23.12.14, 08:45
                    > No i tam jest komisja i Kościół.

                    Bardzo dobry przykład.

                    Uważasz, że Kościół ma jakieś przywileje gospodarcze i chcesz Kościół sprowadzić na ziemię, obłożyć kontrolą, podatkami i obciążeniami administracyjnymi. Takie równanie w dół - skoro ja mam źle, niech Kościół też ma.

                    Ja uważam odwrotnie. Skoro może istnieć ogromna instytucja z przywilejami podatkowymi, to i mniejsze powinny też z nich korzystać. Skoro Kościół może prowadzić swoją działalność bez nękania przez instytucje państwowe, to sąsiad z zakładem szewskim też powinien mieć takie prawo.

                    Przyjdzie partia, która obieca "nałożymy na Kościół podatki". Ty na nią zagłosujesz, ja raczej nie. A najwyraźniej nam obojgu nie podoba się uprzywilejowanie tej instytucji.
                    • mietowe_loczki Re: PS. 23.12.14, 11:29
                      sverir napisał:

                      > > No i tam jest komisja i Kościół.
                      >
                      > Bardzo dobry przykład.
                      >
                      > Uważasz, że Kościół ma jakieś przywileje gospodarcze i chcesz Kościół sprowadzi
                      > ć na ziemię, obłożyć kontrolą, podatkami i obciążeniami administracyjnymi. Taki
                      > e równanie w dół - skoro ja mam źle, niech Kościół też ma.

                      Dokładnie tak, bo w momencie gdy wszyscy będą mieli już po równo źle, będzie można myśleć o stopniowym zmniejszaniu tych obciążeń dla wszystkich. W tej chwili nie liczę na to, że którykolwiek rząd zechce mi obniżyć moje obciążenia, bo nie ma na to pieniędzy. A nie ma na to pieniędzy, ponieważ Kościół obrobił nas przez ostatnie ćwierćwiecze z miliardów złotych, a to przez bezprawne działania komisji majątkowej, a to o niedokładanie do budżetu w sytuacji, gdy musi to robić (prawie) każdy inny podatnik.

                      > Ja uważam odwrotnie. Skoro może istnieć ogromna instytucja z przywilejami podat
                      > kowymi, to i mniejsze powinny też z nich korzystać.

                      Nie, dlatego że nas na to nie stać. Rozumiem, o co ci chodzi, ale twój pomysł to utopia.

                      Skoro Kościół może prowadzi
                      > ć swoją działalność bez nękania przez instytucje państwowe, to sąsiad z zakłade
                      > m szewskim też powinien mieć takie prawo.

                      Ale na takie luksusy można sobie pozwolić po UPRZEDNIM uszczelnieniu systemu podatkowego.

                      > Przyjdzie partia, która obieca "nałożymy na Kościół podatki". Ty na nią zagłosu
                      > jesz, ja raczej nie. A najwyraźniej nam obojgu nie podoba się uprzywilejowanie
                      > tej instytucji.

                      Zgodzę się z tobą w całej rozciągłości, ale wtedy gdy nasz system podatkowy będzie W PRAKTYCE, a nie pozornie, taki sam dla wszystkich. Na takie "liberalne fanaberie" trzeba mieć kasę.

                      Dlatego nigdy nie będę w stanie poprzeć Korwina i jego zwolenników, którzy najpierw np. chcieliby rozpieprzyć ZUS, a potem martwić się, skąd wziąć kasę na wypłacanie bieżących emerytur. Albo którzy przy istnieniu całych grup niepłacących podatki domagają się, żeby obniżyć te podatki tym, którzy płacą. Nie ta kolejność. Podejrzewam, że różnimy się tu przede wszystkim pod tym względem.
                      • sverir Re: PS. 23.12.14, 13:28
                        > Dokładnie tak, bo w momencie gdy wszyscy będą mieli już po równo źle, będzie można myśleć
                        > o stopniowym zmniejszaniu tych obciążeń dla wszystkich.

                        Iście makiaweliczne podejście.

                        > A nie ma na to pieniędzy, ponieważ Kościół obrobił nas przez ostatnie ćwierćwiecze z
                        > miliardów złotych

                        Ale budżet krojony jest w ujęciu rocznym, więc orżnięcie państwa 25 lat temu nie ma wielkiego przełożenia na to, co jest obecnie.

                        Zapytam więc - na co więc nie ma pieniędzy, w związku z czym muszą być wysokie obciążenia publiczne?

                        > Nie, dlatego że nas na to nie stać. Rozumiem, o co ci chodzi, ale twój pomysł to utopia.

                        Podobnie jak utopią jest równanie w dół, by potem wszystkich z dołu wyciągać.

                        > Ale na takie luksusy można sobie pozwolić po UPRZEDNIM uszczelnieniu systemu podatkowego.

                        Najprostszą metodą na uszczelnienie systemu podatkowego jest jego prostota, a nie ścisła i nieustanna kontrola.

                        > Zgodzę się z tobą w całej rozciągłości, ale wtedy gdy nasz system podatkowy będ
                        > zie W PRAKTYCE, a nie pozornie, taki sam dla wszystkich. Na takie "liberalne fa
                        > naberie" trzeba mieć kasę.

                        Twierdzisz tak, bo najwyraźniej w ciemno uznajesz, że wydatki państwa są potrzebne i konieczne do jego funkcjonowania (z wyraźnym zastrzeżeniem dla wydatków na rzecz Kościoła). A ja tak nie uważam.

                        > Dlatego nigdy nie będę w stanie poprzeć Korwina i jego zwolenników, którzy najp
                        > ierw np. chcieliby rozpieprzyć ZUS, a potem martwić się, skąd wziąć kasę na wyp
                        > łacanie bieżących emerytur

                        To tak jakbym stwierdził, że każdy komunista marzy tylko o tym, by móc dzielić się swoją partnerką z innymi mężczyznami.

                        Nie ta kolejn
                        > ość. Podejrzewam, że różnimy się tu przede wszystkim pod tym względem.

                        Ewidentnie, choć ja wcale nie jestem zwolennikiem czerwonego guzika, który z dnia na dzień rozwala system. Jestem natomiast przeciwnikiem równania do poziomu podłogi, by potem powoli się podnosić. Działania można prowadzić równolegle, a w naszym pięknym kraju jest to umiejętność równie spotykana, co dziewice i jednorożce.


      • mietowe_loczki Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 22.12.14, 22:15
        To jest sześć punktów, ale większość i tak się pokrywa. I ogólnie chodzi o niechęć do podejmowania trudnych reform, które przyniosłyby budżetowi bardzo wymierne korzyści albo o podejmowanie reform pozorowanych.

        Jeżeli chodzi o konkordat i "przyległości", tak, owszem, po 25 latach od odzyskania niepodległości mam prawo jako podatnik robić partiom zarzut z tego, że żadna, ale to absolutnie żadna z nich nie ma w swoim programie planów jego rozwiązania.

        Jestem głęboko zniesmaczona, że przy takich problemach, z którymi boryka się budżet, oszczędności szuka się w szpitalach (tak, tak, poleciałam populistycznie, ale przecież to prawda), szkołach (ale tu ostrożnie, bo kasa na ok. 400h lekcji religii dla każdego dziecka musi się znaleźć w każdych okolicznościach) i w instytucjach kulturalnych (ale tu też trzeba na paluszkach, bo na dofinansowanie kościelnej wyciskarki do cytrusów też musi być), skoro i tak w skali kraju te oszczędności są marne.

        > Dla większości wyborców ważnych jest jedna - dwie, góra kilka spraw.

        No właśnie. Dla mnie ważna jest kwestia bezkarności komisji majątkowej, która zdarła z nas grube miliardy i cała reszta związana z KK, której tu nie chce mi się już powtarzać. Jestem zdania, że załatwienie tych "dwóch, trzech" spraw jest w stanie uratować budżet. Jeżeli żadna z partii nie jest remotely interested, żeby się tym zająć, mam już prawo skreślić każdą z nich. I mam prawo się oburzać, że żadna z nich w związku z tym nie realizuje moich żywotnych interesów i nie jest moim przedstawicielem.
        • sverir Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 08:53
          > Jeżeli chodzi o konkordat i "przyległości", tak, owszem, po 25 latach od odzyskania
          > niepodległości mam prawo jako podatnik robić partiom zarzut z tego, że żadna, ale to
          > absolutnie żadna z nich nie ma w swoim programie planów jego rozwiązania.

          Bo nie jest to pogląd, na którym można zbić stały i znaczny kapitał polityczny.

          Człowiek cokolwiek rozgarnięty wie, że to nie Konkordat jest gwarantem przekazywania Kościołowi środków publicznych. Tam jest tylko zapis o dotowaniu oświaty, w tym o krakowskiej i lubelskiej uczelni. Szereg innych przywilejów rozrzuconych jest po tematycznych ustawach, łącznie z dniami wolnymi od pracy. Chyba żadna z tych ustaw nie wymaga Konkordatu, by mogła istnieć w obrocie prawnym. Wolałbym, żeby zrównania w prawach i przywilejach dokonywano poprzez nowelizację tych ustaw, a nie poprzez wypowiadanie Konkordatu.

          • mietowe_loczki Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 11:15
            sverir napisał:

            > > Jeżeli chodzi o konkordat i "przyległości", tak, owszem, po 25 latach od
            > odzyskania
            > > niepodległości mam prawo jako podatnik robić partiom zarzut z tego, że ża
            > dna, ale to
            > > absolutnie żadna z nich nie ma w swoim programie planów jego rozwiązania.
            >
            >
            > Bo nie jest to pogląd, na którym można zbić stały i znaczny kapitał polityczny.

            Jeżeli nie, to to niezbyt dobrze świadczy o tym społeczeństwie.

            > Człowiek cokolwiek rozgarnięty wie, że to nie Konkordat jest gwarantem przekazy
            > wania Kościołowi środków publicznych. Tam jest tylko zapis o dotowaniu oświaty,
            > w tym o krakowskiej i lubelskiej uczelni. Szereg innych przywilejów rozrzucony
            > ch jest po tematycznych ustawach, łącznie z dniami wolnymi od pracy. Chyba żadn
            > a z tych ustaw nie wymaga Konkordatu, by mogła istnieć w obrocie prawnym. Wolał
            > bym, żeby zrównania w prawach i przywilejach dokonywano poprzez nowelizację tyc
            > h ustaw, a nie poprzez wypowiadanie Konkordatu.

            Dlatego napisałam "konkordat i przyległości", bo nie chce mi się w każdym poście wymieniać od nowa zarzutów, jakie mam wobec Kościoła katolickiego. Uważam, że kwoty, które od 25 lat są przekazywane Kościołowi, nieistotne, w jakiej formie i nieistotne, na podstawie których przepisów, są jedną z głównych przyczyn niedopinania się polskiego budżetu. Też z drugiej strony, kwoty, które państwo mogłoby otrzymać od Kościoła w formie podatków i składek, gdyby ten nie był traktowany przez kolejne ekipy rządzące jak święta krowa, której należą się specjalne przywileje.
            • sverir Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 13:32
              > Jeżeli nie, to to niezbyt dobrze świadczy o tym społeczeństwie.

              Masz prawo do swojej opinii. Ja uwazam, że są gorsze rzeczy, niż akceptacja Konkordatu lub przynajmniej odrzucanie tego jako kryterium poparcia dla partii.

              > Dlatego napisałam "konkordat i przyległości", bo nie chce mi się w każdym pości
              > e wymieniać od nowa zarzutów, jakie mam wobec Kościoła katolickiego. Uważam, że
              > kwoty, które od 25 lat są przekazywane Kościołowi, nieistotne, w jakiej formie
              > i nieistotne, na podstawie których przepisów, są jedną z głównych przyczyn nie
              > dopinania się polskiego budżetu.

              Że Ci się nie chce wymieniać, to rozumiem. Skoro jednak nie interesuje Cię w jakiej formie
              i na podstawie jakich przepisów, to właściwie dlaczego dziwisz się, że politycy rżną wyborców takich jak Ty? Strona Kościelna, w odróżnieniu od Ciebie, bardzo dba o znajomość tych przepisów (inna rzecz to ich stosowanie) i bardzo ją interesuje, co na jakiej podstawie dostaje. Może nawet nie będziesz wiedziała, gdy polityk złoży deklarację, że przestanie finansować Kościół, bo zrobi to w formie wskazania przepisów do uchylenia.

              • mietowe_loczki Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 14:34
                > Masz prawo do swojej opinii. Ja uwazam, że są gorsze rzeczy, niż akceptacja Kon
                > kordatu lub przynajmniej odrzucanie tego jako kryterium poparcia dla partii.

                Konkordat to tylko jedna z rzeczy, o której tu piszę.

                > Że Ci się nie chce wymieniać, to rozumiem. Skoro jednak nie interesuje Cię w ja
                > kiej formie
                > i na podstawie jakich przepisów, t

                W którym miejscu to wyczytałeś? Czy za każdym razem, kiedy w moim poście padnie hasło "komisja majątkowa", powinnam od początku do końca tłumaczyć, co mam na myśli, jakie mam zastrzeżenia, na czym polegała praca komisji, kto stał na jej czele, co ukradła, na jaką kwotę, od kiedy do kiedy działała, na podstawie jakiego przepisu została powołana, kto ją rozwiązał, z jakim skutkiem, i co w związku z tym? Kościół wyprowadza kasę różnymi kanałami i za pomocą różnych narzędzi. Część wyciąga na mocy konkordatu (kasa na lekcje religii), część na podstawie innych przepisów.
                • sverir Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 14:41
                  > Konkordat to tylko jedna z rzeczy, o której tu piszę.

                  Tak, ale w kontekście mojej wypowiedzi, że na tym nie da się zbić kapitału, sformułowałaś ocenę społeczeństwa. Nie na podstawie "innych" rzeczy.

                  > W którym miejscu to wyczytałeś?

                  Przyznaję się do błędu - w żadnym. Źle zinterpretowałem Twoją wypowiedź, a konkretnie ten fragment "Uważam, że kwoty, które od 25 lat są przekazywane Kościołowi, nieistotne, w jakiej formie i nieistotne, na podstawie których przepisów(...)". Przepraszam za nieporozumienie.

                  • mietowe_loczki Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 15:10
                    sverir napisał:

                    > > Konkordat to tylko jedna z rzeczy, o której tu piszę.
                    >
                    > Tak, ale w kontekście mojej wypowiedzi, że na tym nie da się zbić kapitału, sfo
                    > rmułowałaś ocenę społeczeństwa. Nie na podstawie "innych" rzeczy.

                    Fakt, masz rację.

                    > > W którym miejscu to wyczytałeś?
                    >
                    > Przyznaję się do błędu - w żadnym. Źle zinterpretowałem Twoją wypowiedź, a konk
                    > retnie ten fragment "Uważam, że kwoty, które od 25 lat są przekazywane Kościoło
                    > wi, nieistotne, w jakiej formie i nieistotne, na podstawie których przepisów(..
                    > .)". Przepraszam za nieporozumienie.

                    Nic się nie stało, pewnie momentami nie piszę jasno. Nie jestem dziennikarzem, nie mam warsztatu. Żeby sensownie ogarnąć wszystkie rzeczy, które poruszyłam, trzeba mieć żelazną dyscyplinę językową, doświadczenie i bardzo szerokie spojrzenie na pewne rzeczy.
                    • sverir Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 22:02
                      > Nic się nie stało, pewnie momentami nie piszę jasno. Nie jestem dziennikarzem,
                      > nie mam warsztatu.

                      Wspomniany fragment został napisany bardzo jasno:) Nadinterpretacja jest wynikiem mojego zacietrzewienia, nie nieprecyzyjnej wypowiedzi;)
      • wiosnaludzikow Re: prawdopodobieństwo iloczynu zdarzeń = 23.12.14, 01:07
        Probabilistyka dotyczy zdarzeń losowych. To nie są zdarzenia losowe Nikodemie Ayranie Dyzmo. Można wkuć i wygooglać wiele do łba ale myślenia nie i jesteś tradycyjnie tutaj tego przykładem.
    • 14pol Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 21:59
      i zapewniam cię że na ogół sobie dziś chwalą, co jest najlepszym dowodem na "sukces" tzw transformacji....
      • ayran Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:03
        Nie mam wątpliwości, że na przykład taki Wojciech Jasiński ma się dziś dużo lepiej niż w PRL. Podobnie Maciej Łopiński. Jan Pietrzak nie - bo dziś jest znacznie mniej chętnych do oglądania jego występów, w porównaniu do czasów, kiedy był członkiem.
        • 14pol Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:07
          ....;Jerzy Urban sympatyzujący z PO, co sam przyznał...
          • ayran Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:09
            Ale co z tego miałoby wynikać? A gdyby tak Jerzy Urban powiedział, że sympatyzuje z PiS, to co? Oznaczałoby to związki PiS z PZPR?
            • 14pol Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:15
              Czy ja coś takiego napisałem.

              Po prostu mu odpowiada ta formacja i zapewne jest mu z jakichś powodów bliska...
              • ayran Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:36
                No - nie dalej jak dwa lata temu Urban był idolem pisiactwa po publikacji "nagrania" Tuska ze stadionu (które przecież w oczywisty sposób było autentyczne i demaskujące Tuska). A potem dlatego, że Tusk go pozwał za oczywisty żart primaaprilisowy w tejże samej publikacji. Urban wodzi pisiactwo za nos, jak chce, najważniejsze, że można się doczepić PO albo Tuska.
          • volupte Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:12
            A na czym sie uwłaszczył?
          • mietowe_loczki Re: Najlepiej poradzili sobie PZPRowcy.... 22.12.14, 22:28
            Urban, który jak każdy komuch, nienawidzi Tuska, powiedział to specjalnie, bo wyczuł, że tacy przewidywalni kolesie jak ty dadzą się podpuścić i wykorzystają to do atakowania rządu. I idź już sobie stąd. Ci klikający z łubiankowej piwnicy są w tym wątku najmniej potrzebni.

    • 14pol Re: I jeszcze jedno.... 22.12.14, 22:06
      Jeśli już oceniasz innych że ktoś sobie poradził lub nie (choć trudno zdefiniować czym miało by być owe nie/poradzenie sobie, choć uważam to za frazeologiczny bzdet podobnie jak postawa roszczeniowa) to należy zadać sobie pytanie zasadnicze.

      Czy autorzy owej "transformacji" poradzili z nią sobie... zarzynając przemysł zamiast go modernizować pozwalając na jawną grabież majątku, który pozostał po PRLu bo w mojej ocenie to przede wszystkim oni z tym sobie nie poradzili!
      • mietowe_loczki Re: I jeszcze jedno.... 22.12.14, 22:20
        14pol napisał:

        > Jeśli już oceniasz innych że ktoś sobie poradził lub nie (choć trudno zdefiniow
        > ać czym miało by być owe nie/poradzenie sobie, choć uważam to za frazeologiczny
        > bzdet podobnie jak postawa roszczeniowa) to należy zadać sobie pytanie zasadni
        > cze.

        Nie oceniam, nie potępiam. Twierdzę, że państwo już wystarczająco się nimi zaopiekowało. Teraz pora na kogoś innego.

        > Czy autorzy owej "transformacji" poradzili z nią sobie... zarzynając przemysł z
        > amiast go modernizować pozwalając na jawną grabież majątku, który pozostał po P
        > RLu bo w mojej ocenie to przede wszystkim oni z tym sobie nie poradzili!

        Zieeeew.
        • 14pol Re: I jeszcze jedno.... 22.12.14, 22:45
          transformacja itp kocopoły


          zieeeeew
      • dystans4 Re: I jeszcze jedno.... 22.12.14, 22:58
        Wyżej powiedziano: w tym wątku agentura nie ma co się popisywać. Czekaj na nową metodyczkę.
      • piq no i potwierdza się,... 23.12.14, 03:23
        ...jesteś skończonym durniem, 14głupol.
    • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:24
      Przeczytałem na razie wpis początkowy i Kamilka, któremu odpowiedziałem (nie odmówiłem sobie tej przyjemności).
      Zgadzam się całkowicie z prawie wszystkim, co napisałaś. Kilka lat temu sporządziłem roboczy spis grzechów PO, w którym wymienione wyżej kwestie stały bodajże (może nie explicite) na pierwszym miejscu.
      Dlatego jestem zdania, że ogromnie powiększa się wolne pole dla partii (na początek ruchu, czegoś tam, czegoś podobnego do początków PO), która wszystkie te skandale i postulaty ich likwidacji będzie miała na sztandarach.
      Nie zgadzam się tylko odnośnie jednego: że trzeba będzie czekać 10 lat, albo dłużej.
      Najbliższe wybory to termin niemożliwy. Ale na kolejne to już coś takiego powstanie.
      Potrafię to nieźle uzasadnić, mam nadzieję, że równie nieźle będę mógł wziąć w tym udział.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:40
        Tych wyborów nawet nie brałam pod uwagę. Co do następnych też nie mam wielkich złudzeń. A potem będę już bardzo stara i będę miała to wszystko gdzieś. Pozostaje tylko niesmak.
        • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 23:02
          Otóż ilość ludzi niegłosujących z powodów opisanych jest ogromna, wystarczy do nich sensownie trafić.
          Odebrać PO sporą część elektoratu głosującego nań wyłącznie przeciw PiS to niewielki problem.
          Uszczknąć jakąś część elektoratu głosującego na PiS (żeby przeciw PO), też nie problem.
          Potrafiłbym napisać to o wiele bardziej konkretnie, nie dziś.
        • dystans4 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 00:08
          Co do następnych też nie mam wielkich złudzeń. A potem będę już bardzo stara i będę miała to wszystko gdzieś.

          I znów nie zgodzę się. Po całości...
        • giulia123 doskonale rozumiem twój żal.. 23.12.14, 01:03
          mietowe_loczki napisała:

          > Tych wyborów nawet nie brałam pod uwagę. Co do następnych też nie mam wielkich
          > złudzeń. A potem będę już bardzo stara i będę miała to wszystko gdzieś. Pozosta
          > je tylko niesmak.

          Doskonale rozumiem twój żal.. jednak na ten czekający niesmak zapracowałaś sama popierając Tuska i ten jego pararząd.
          W kraju Tuska łapie się panią co nie wbiła na kasę 60 groszy, a afery np. związane z komputeryzacją ministerstw i innych urzędów państwowych zmiatane skutecznie sa pod dywan. Ten podatek, którego nie odprowadzili lekarze, to mały pikuś przy stratach budżetu na jakie narażono państwo przez ostatnie siedem lat.
          A co z ustawą o rajach podatkowych??
          A afera hazardowa?
          Piszesz o nierównym traktowaniu i dysproporcjach.
          Przykład idzie z góry. Czy Tusk zapłacił złotówkę podatku od wieloletniego korzystania z powietrznej taksówki?? Rządowy samolot wykorzystywał do celów iście prywatnych.
          • piq niestety,... 23.12.14, 03:16
            ...jesteś głupia. Platfusi są jacy są, ale dotychczas to najskuteczniej administrująca krajem ekipa. O bandzie towarzysza prezessimusa i jego pisowskiej bandy z łapanki litościwie nie mówmy, bo burdel i bezhołowie w latach rządów tej tłuszczy był nieopisywalny i gorszy wobec któregokolwiek z poprzednich rządów, nawet do postkomuchów, gdy się kradło i dawało łapówy i prowadziło mafijne interesiki.
            • wiosnaludzikow Re: niestety,... 23.12.14, 05:50
              Administracja najlepiej pracowała za ...(tak!) SLD. Platformersi fatalnie zarządzają , nie jest to polityczne twierdzenie, czymkolwiek. W zasadzie zarządzają PiaRem wbijając do głów wyborców, że dobrze zarządzają.
              • sverir Re: niestety,... 23.12.14, 08:57
                > Administracja najlepiej pracowała za ...(tak!) SLD.

                Najlepiej. Jak trzeba było, to sprzedawała ustawy wybranym klientom.
                • dystans4 Re: niestety,... 23.12.14, 09:22
                  Była także efektywnym managerem-akwizytorem.
                  Swoją drogą, akwizytorem był i Kaczyński, tyle że reklamował telefony.
                  • wiosnaludzikow Re: niestety,... 23.12.14, 14:48
                    dystans4 napisał:

                    > Była także efektywnym managerem-akwizytorem.
                    > Swoją drogą, akwizytorem był i Kaczyński, tyle że reklamował telefony.
                    >
                    Naprawdę nie da się z tobą poważnie rozmawiać ?
                    Ostatnio akwizytorem byłą Ewa Kopacz reklamując kiecki i torebki.
                    Nie o to chodzi. Facet założył w miarę poważny i sensowny wątek a Ty prowokujesz do licytacji o nieprawidłowościach.
                    • mietowe_loczki Re: niestety,... 23.12.14, 16:26
                      Facet założył, pewnie.
                • wiosnaludzikow Re: niestety,... 23.12.14, 14:46
                  sverir napisał:

                  > > Administracja najlepiej pracowała za ...(tak!) SLD.
                  >
                  > Najlepiej. Jak trzeba było, to sprzedawała ustawy wybranym klientom.
                  Nie o tym piszę. Piszę o sprawności administracji.
            • giulia123 dzięki za szczerość.. 23.12.14, 10:11
              piq napisał:

              > ...jesteś głupia. Platfusi są jacy są, ale dotychczas to najskuteczniej adminis
              > trująca krajem ekipa. O bandzie towarzysza prezessimusa i jego pisowskiej bandy
              > z łapanki litościwie nie mówmy, bo burdel i bezhołowie w latach rządów tej tłu
              > szczy był nieopisywalny i gorszy wobec któregokolwiek z poprzednich rządów, naw
              > et do postkomuchów, gdy się kradło i dawało łapówy i prowadziło mafijne interes
              > iki.

              Dzięki za szczerość. Złodzieju.
              Może dlatego, że twoją dewizą od zarania dziejów jest "kraść, dawać łapówy i prowadzić mafijne interesy", to tak bardzo ukochałeś PO, a tak bardzo nienawidzisz PIS-u, który mówiąc krótko i na temat ze złodziejami walczył.
              I o tym właśnie mówię, że za czasów tuska złodzieje przetrwonili Polskę, ale takie mietowe-loczki to znak teraźniejszych czasów, tj. lemingów oczadziałych, które lekkuchno zaczynają jarzyć jak PO robiło ich przez lata.. niech będzie. W penisa.
              • religijnych.uczuc.obraza Lubię dowcipy na święta 23.12.14, 10:14
                giulia123 napisała:

                > bardzo nienawidzis

                Ubawiłem się setnie.
              • sverir Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 10:17
                > PIS-u, który mówiąc krótko i na temat ze złodziejami walczył.

                Nieskutecznie i głównie konferencjami.
                • giulia123 Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 10:27
                  sverir napisał:

                  > > PIS-u, który mówiąc krótko i na temat ze złodziejami walczył.
                  >
                  > Nieskutecznie i głównie konferencjami.

                  Jeśli nie pamiętasz, to pragnę przypomnieć, że za czasów PIS-u Julcia Pitera jakąś aferę z dorszem czy inną szprotką za kilka PLN wytropiła. Chyba innych nie było? Czy Julcia za free brała przez lata dużą kasę?
                  • sverir Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 10:29
                    > Jeśli nie pamiętasz, to pragnę przypomnieć, że za czasów PIS-u Julcia Pitera jakąś aferę z
                    > dorszem czy inną szprotką za kilka PLN wytropiła. Chyba innych nie było? Czy Julcia za free
                    > brała przez lata dużą kasę?

                    Nie bardzo rozumiem, co ma sprawa Julci do nieskuteczności PiS w zwalczaniu złodziejstwa, ale zapewne jest to ważki dowód na to, że za rzadów PiS nikt nie kradł.
                    • giulia123 Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 10:59
                      sverir napisał:

                      > > Jeśli nie pamiętasz, to pragnę przypomnieć, że za czasów PIS-u Julcia Pit
                      > era jakąś aferę z
                      > > dorszem czy inną szprotką za kilka PLN wytropiła. Chyba innych nie było?
                      > Czy Julcia za free
                      > > brała przez lata dużą kasę?
                      >
                      > Nie bardzo rozumiem, co ma sprawa Julci do nieskuteczności PiS w zwalczaniu zło
                      > dziejstwa, ale zapewne jest to ważki dowód na to, że za rzadów PiS nikt nie kra
                      > dł.

                      Julia Pitera, pełnomocnik rządu Tuska ds. walki z korupcją podała się do dymisji po pięciu latach z marnym niestety skutkiem.
                      Ale oczywiście sporą kasę przez ten czas wzięła.
                      To kolejny przykład marnotrawienia publicznych pieniędzy przez pararząd tuskowy.

                      Przez 5 lat nie wykryła w kręgach rządowych nawet śladu korupcji, zaś rzekome olbrzymie nadużycia, które widziała u rządzących poprzedników, okazały sie zakupem dorsza na kwotę 8.99 złotych.
                      blogmedia24.pl/node/59842
                      • sverir Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 11:11
                        > Julia Pitera, pełnomocnik rządu Tuska ds. walki z korupcją podała się do dymisj
                        > i po pięciu latach z marnym niestety skutkiem.

                        Skoro niewykrycie żadnych przekrętów przez Piterę uważasz za "marny skutek", to nawet wg ciebie ktoś rżnął podatników,ale po prostu nieudolna Pitera niczego nie znalazła. A myślałem, że chodzi o to, że za PiS nikt nie kradł.
                        • giulia123 Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 11:20
                          sverir napisał:

                          > > Julia Pitera, pełnomocnik rządu Tuska ds. walki z korupcją podała się do
                          > dymisj
                          > > i po pięciu latach z marnym niestety skutkiem.
                          >
                          > Skoro niewykrycie żadnych przekrętów przez Piterę uważasz za "marny skutek", to
                          > nawet wg ciebie ktoś rżnął podatników,ale po prostu nieudolna Pitera niczego n
                          > ie znalazła. A myślałem, że chodzi o to, że za PiS nikt nie kradł.

                          Gdy Pitera obejmowała swój urząd, to ona jak i po zapluwało się jadem, jak to teraz rozliczone zostaną rządy PIS-u. Skoro po pięciu latach kundelek podwinął ogon i zwiał, wykrywając jedynie aferę Pisowską za kilka złotych, to wniosek jest jeden. Pitera dysponująca olbrzymią kasą na walkę z przestępczością, oczywiście Pisowską, bo w PO to afer nie ma, afer więcej nie wykryła. Nie wykryła, bo ich nie było.
                          Jeśli ten tok rozumowania jest błędny, to popraw mnie proszę.

                          Podobnie przez pierwsze lata pararządzenia PO płakało, że nie mogą rządzić, bo im PISowski prezydent przeszkadza. A od 2010 to kto im przeszkadza, że nadal tylko gruszki na wierzbie obiecują??
                          • sverir Re: dzięki za szczerość.. 23.12.14, 14:13
                            > Jeśli ten tok rozumowania jest błędny, to popraw mnie proszę.

                            Mógłbym napisać "Jedynym dowodem w takich sprawach są świadkowie, a świadkowie albo boją się zeznawać, albo, jeśli są zagrożeni, uważają, że władza jest zbyt słaba, więc jakoś się wykręcą" i stwierdzić, że dlatego Twój tok rozumowania jest błędny. Ale nie, to nie o to chodzi.

                            Raport Pitery dotyczył wykorzystywania służbowych kart kredytowych, a nie wszelkich możliwych nieprawidłowości. Rzecz jasna nie oznacza to, że gdyby dotyczył wszystkiego, to wyniki byłyby inne, jednak te wyniki nie dają podstaw do twierdzenia, że nigdy i nigdzie do nieprawidłowości nie dochodziło.

                            Nawiasem mówiąc - największym zwycięstwem PiS w tej sprawie jest zakonotowanie, że chodzi o dorsza. Nieprawidłowości dotyczyły ok. 25 tysięcy złotych, z tym, że większość tej kwoty zwrócono. Nie uznano wówczas - i nadal się nie uznaje - nieprawidłowości polegającej na skredytowaniu przez państwo zakupu biżuterii. Ciekawe, czy gdyby Radek oddał kasę za kolację, to PiS uznałby, że już wszystko w porządku?

                            > A od 2010 to kto im przeszkadza, że nadal tylko gruszki na wierzbie obiecują??

                            Nie wiesz? Słupki poparcia. Przecież PO dba tylko o to, o nic więcej.

      • piq też tak uważam, buldog,... 23.12.14, 03:20
        ...wybory 2015 do sejmu i senatu dadzą początek przemeblowaniu polskiej sceny politycznej w ciągu następnej kadencji. Kolejne wybory będą już zupełnie inne.
    • inocom Chorzy. 22.12.14, 22:28
      Lekarze mają płacone od łba, a nie od wyleczonej osoby.
      • volupte Re: Chorzy. 22.12.14, 23:05
        To w ich interesie jest abys chorował a nie został wyleczony.
        • inocom Re: Chorzy. 22.12.14, 23:42
          volupte napisał:

          > To w ich interesie jest abys chorował a nie został wyleczony.

          Chińczycy takim ucinali łby.
          • mietowe_loczki Re: Chorzy. 22.12.14, 23:48
            Nierokującym pacjentom? Szalenie praktyczne podejście.
            • inocom Ubawiałaś mnie :) 22.12.14, 23:50
              mietowe_loczki napisała:

              > Nierokującym pacjentom? Szalenie praktyczne podejście.
          • volupte Re: Chorzy. 23.12.14, 01:43
            Ich nadal sporo:-)
            • inocom Re: Chorzy. 23.12.14, 01:44
              volupte napisał:

              > Ich nadal sporo:-)

              Będzie reforma.
              • volupte Re: Chorzy. 23.12.14, 01:52
                Tak. Wyemigrują na północ.
                • inocom Re: Chorzy. 24.12.14, 00:11
                  volupte napisał:

                  > Tak. Wyemigrują na północ.

                  Krótkowzroczność. Lekarz te musi się kiedyś leczyć.
    • wujaszek_joe Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 22.12.14, 22:55
      mnie to dotknęło przy awanturze z otwarciem bramek autostradowych w letnie weekendy. Pełno było głosów, że ludzie jadą sobie na wakacje kosztem reszty.
      Kto stał w tych korkach? Ludzie, którzy utrzymują cały ten kraj własnymi podatkami. reprezentuje ich może co najwyżej PO, lekceważąc i robiąc w penisa przy każdej okazji. teoretycznie najsilniejsza grupa podatników jest w polityce najsłabsza. Wygrywają górnicy i rolnicy. Jakim cudem?
      najsłabsi, tj. młodzi na umowach śmieciowych mają do wyboru jedynie najgorszych populistów.
    • wiosnaludzikow Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 01:19
      Nie zgadzam się z Tobą z takich to głównych powodów.
      Otóż zajmujesz się w swojej wypowiedzi zbyt często s k u t k a m i czegoś a nie p r z y c z y n a m i. Przyczyny np. frustracji czy zniechęcenia społecznego (np. mały udział w wyborach) są często wspólne zarówno dla skrajnego lewaka jak i katolika. Istotne są fundamenty ustroju państwa czy systemu.
      Ważny jest udział obywateli we współdecydowaniu państwem gminą itd.
      Ważne są wolne i oddające nawet niszowe poglądy media.
      Ważna jest kontrola nad wybranymi przedstawicielami z imienia i nazwiska (JOW)
      Ważny jest system prawny, który z obywatela tworzy klienta a nie (jak jest ) petenta.
      Ważnym jest odstąpienie od fiskalizmu wobec osób tzw fizycznych czyli dużo wyższe minimalne progi finansowe , kwota zwolniona z podatku PIT.
      Niezwykle ważnym jest sprawne sądownictwo (czytelne i krótkie w czasie procesy sądowe) a system prawny skuteczny jeżeli chodzi o nadużycia urzędnicze i polityków. Takie pojęcie przestępstwa funkcjonariusza publicznego.
      itd. itp.
      W zasadzie foruję tu program państwa obywatelskiego, w oparciu o który powstała Platforma Obywatelska, która w swoim rozwoju od tego dobrego i rewolucyjnego programu trafiła tam gdzie trafiła i wypełniła swoją historią dokładnie przesłanie Orwella z Animal Farm.
      • piq zgadzam się w dużej części,... 23.12.14, 03:11
        ...choć niekoniecznie aż tak bardzo zależy mi na "udziale obywateli" w rządzeniu, bo demokracja zachorowała na fasadowość, brak zasad moralnych i medialny polulizm - i raczej z tej choroby już nie wyjdzie.

        Media muszą być jakie są, bo to normalne firmy. Nigdy wszyscy nie będą "reprezentowani" w mediach. Natomiast należy wprowadzić rozwiązania zmierzające do wymuszenia na korporacjach zawodowych sankcji za nieprzestrzeganie etycznych podstaw zawodu dziennikarskiego, które są naruszane we wszystkich mediach (poza tymi, które są w niemieckich rękach - to ciekawy paradoks - oraz Rzepą w rękach Hajdarowicza, który poza wyrzuceniem Trotyla i jego złodziejskich kolegów za kręcenie lodów, a nie za poglądy - nie rysuje tzw. linii politycznej gazety).

        Sądownictwo to rzeczywiście bagno, a to przecież filar systemu praworządności. Korporacje prawnicze są do pogonienia, bo wyłącznie pilnują interesów grupowych, a nie dbają ani na jotę o rangę zawodu i jakość pracy. Dwa lata temu widziałem, jak sędzia Bogdan P. w procesie odwoławczym w Krakowie wyrzucał prawomocnie do kosza 12 lat pracy swoich kolegów, adwokatów i stron, bo nie przeczytał akt (dużo tego i nie chciało mu się), a napisał uzasadnienie tak skandaliczne, że ja po prawie cywilnym na studiach 20 lat temu widzę, że to bełkot. I nic mu za to nie można zrobić - a powinien łajza wylecieć z zawodu. Reforma sfery stosowania prawa jest w Polsce rzeczywiście kluczowa.
        • wiosnaludzikow Re: zgadzam się w dużej części,... 23.12.14, 05:48
          >Media muszą być jakie są, bo to normalne firmy. Nigdy wszyscy nie będą "reprezentowani" w mediach. >Natomiast należy wprowadzić rozwiązania zmierzające do wymuszenia na korporacjach zawodowych >sankcji za nieprzestrzeganie etycznych podstaw zawodu dziennikarskiego, które są naruszane we >wszystkich mediach (poza tymi, które są w niemieckich rękach - to ciekawy paradoks - oraz Rzepą w rękach >Hajdarowicza, który poza wyrzuceniem Trotyla i jego złodziejskich kolegów za kręcenie lodów, a nie za >poglądy - nie rysuje tzw. linii politycznej gazety).
          Media nie mogą być takie jakie są a strumień pieniędzy publicznych na reklamy musi być bardziej kontrolowany. To o czym piszesz (Trotyl, Rzepa itp.) to sterowanie ręczne. Pisałem o rozwiązaniach systemowych. Przede wszystkim o mediach publicznych oraz nowym rozdaniu i zasadach mediów lokalnych, które wykończyło SLD.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 15:35
        wiosnaludzikow napisał:

        > Nie zgadzam się z Tobą z takich to głównych powodów.
        > Otóż zajmujesz się w swojej wypowiedzi zbyt często s k u t k a m i czegoś a nie
        > p r z y c z y n a m i.

        Może w jakiejś części tak, ale nie jestem politykiem, rasowym dziennikarzem (ani żadnym innym), ani doradcą politycznym, który za wymyślanie rozwiązań jest odpowiednio wynagradzany. Wydaje mi się, że podałam jednak parę przyczyn.

        Przyczyny np. frustracji czy zniechęcenia społecznego (
        > np. mały udział w wyborach) są często wspólne zarówno dla skrajnego lewaka ja
        > k i katolika.

        Jasne, może to być np. niesprawiedliwy system fiskalny, który łupi jednych, a jest pobłażliwy dla innych. A skoro jest pobłażliwy dla innych, kogoś łupić musi. Błędne koło.

        > Istotne są fundamenty ustroju państwa czy systemu.

        Istotne jest również minimalne zaufanie obywatela w ten ustrój, czy system, a zaufanie to jest budowane m.in. w poczuciu bycia traktowanym tak samo, jak ktoś inny.

        > Ważny jest udział obywateli we współdecydowaniu państwem gminą itd.

        To się powoli zmienia na lepsze. Widzę to w swoim mieście, gdzie ludzie, podejmując oddolne inicjatywy choćby w obrębie swojego podwórka, są w stanie wywierać sensowne naciski na swoje lokalne władze.

        > Ważne są wolne i oddające nawet niszowe poglądy media.

        To jest temat rzeka. Miał być to jeden z moich punktów, ale nie mam bladego pojęcia, w jaki sposób zmienić obecny stan rzeczy.

        > Ważna jest kontrola nad wybranymi przedstawicielami z imienia i nazwiska (JOW)

        JOW-y to marzenie ściętej głowy, tak jak ograniczenie liczebności posłów, czy zlikwidowanie Senatu.

        > Ważny jest system prawny, który z obywatela tworzy klienta a nie (jak jest ) pe
        > tenta.
        > Ważnym jest odstąpienie od fiskalizmu wobec osób tzw fizycznych czyli dużo wyżs
        > ze minimalne progi finansowe , kwota zwolniona z podatku PIT.

        Na ten temat pisałam w innych swoich postach. Uważam, że w obecnej sytuacji jest to niewykonalne. Patologiczną sytuacją jest to, że pani w ksero boi się nie nabić na kasę należności za skopiowanie dwóch kartek papieru, a przedstawiciele innego zawodu, którego nazwy już tutaj nie podam, bo i tak jestem niesłusznie uważana za osobę, która zionie nienawiścią do tej grupy zawodowej, nie mają problemu z odesłaniem cię bez rachunku, mimo że skasowali od ciebie kwotę kilkaset razy wyższą. I tę patologię stworzyło państwo, które angażuje całą swoją machinę administracyjną do kontrolowania tego, czy od 20 gr zostanie odprowadzony VAT, a z jakichś niejasnych powodów zaniedbuje tę drugą grupę, mimo że ekonomicznie jest to totalnie od czapy.

        > Niezwykle ważnym jest sprawne sądownictwo (czytelne i krótkie w czasie procesy
        > sądowe) a system prawny skuteczny jeżeli chodzi o nadużycia urzędnicze i polit
        > yków. Takie pojęcie przestępstwa funkcjonariusza publicznego.
        > itd. itp.

        Chętnie zagłosuję na partię, która będzie miała w programie to pojęcie. Znam wielu urzędników państwowych (urzędnik to nie tylko pani z okienka w ZUS-ie i US-ie), których najchętniej zobaczyłabym za kratkami choćby za to, że swoje otoczenie pracy traktują jak prywatny folwark ze wszystkimi tego konsekwencjami.

        > W zasadzie foruję tu program państwa obywatelskiego, w oparciu o który powstała
        > Platforma Obywatelska, która w swoim rozwoju od tego dobrego i rewolucyjnego p
        > rogramu trafiła tam gdzie trafiła i wypełniła swoją historią dokładnie przesłan
        > ie Orwella z Animal Farm.

        Przesadzasz z tym Orwellem.
    • damakier1 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 01:54
      mietowe_loczki napisała: nt

      Diagnoza bardzo prawidłowa. Ale nadzieja, że powstanie partia dbająca o wszystkie te "interesy", które wymieniłaś płonna. Bo te zaniedbane interesy nie dotyczą jakiejś jednej grupy ludzi, tylko występują w wielu, nieraz całkiem różnych grupach. Pora późna i sama widzę, że mętnie to tłumaczę, więc spróbuję na przykładzie: młodzi zdolni, mający stałą pracę, mogą wspólnie być za jednakowym ZUS-em dla wszystkich. Ale już wcale nie muszą (i na pewno nie mają) wspólnego stanowiska co do rozdziału kościoła od państwa, granic wolności słowa, czy struktury i wielkości parlamentu. Sama piszesz, że są to ludzie podzieleni między elektorat różnych partii. Dzieje się tak dlatego, że ludzi, którzy by mieli identyczny pogląd na wszystkie wymienione przez Ciebie kryteria jednocześnie jest zwyczajnie za mało na to, żeby stworzyć partię, która ma szanse na zdobycie władzy i jej utrzymanie. Nie przez przypadek zanim powstała PO, najpierw był Kongres Liberalno Demokratyczny.
      • mietowe_loczki Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 15:05
        damakier1 napisała:

        > mietowe_loczki napisała: nt
        >
        > Diagnoza bardzo prawidłowa. Ale nadzieja, że powstanie partia dbająca o wszystk
        > ie te "interesy", które wymieniłaś płonna. Bo te zaniedbane interesy nie dotycz
        > ą jakiejś jednej grupy ludzi, tylko występują w wielu, nieraz całkiem różnych g
        > rupach. Pora późna i sama widzę, że mętnie to tłumaczę, więc spróbuję na przykł
        > adzie: młodzi zdolni, mający stałą pracę, mogą wspólnie być za jednakowym ZUS-e
        > m dla wszystkich. Ale już wcale nie muszą (i na pewno nie mają) wspólnego stano
        > wiska co do rozdziału kościoła od państwa, granic wolności słowa, czy struktury
        > i wielkości parlamentu.

        No i tego właśnie nie rozumiem. Przecież te wszystkie rzeczy (z wyjątkiem wolności słowa) dotyczą kasy, czy raczej jej braku w budżecie. Jeżeli ludzie nie widzą związku między wysokością ZUS-u a relacjami państwo-Kościół (to eufemistyczne określenie na okradanie państwa przez Kościół różnymi sposobami i na podstawie różnych przepisów), to mi biust opada. No to wtedy tak, faktycznie trudno się dziwić, że żadna partia nie chce ukręcić z tego programu, skoro ludzie nie widzą prostych relacji przyczynowo-skutkowych.
    • piq bardzo dobry tekst, zgadzam się prawie... 23.12.14, 02:53
      ...ze wszystkim, poza punktem "wyznaniowym" - to są ludzie racjonalni i liberalni, dla nich kwestia światopoglądu jest drugorzędna (rozumiem, że dla ciebie pierwszo-, ale ja należę do tej grupy, którą opisałaś, i mam w dupie czyjeś wyznanie czy oriantację seksualną - byle był to człowiek rozumny, odpowiedzialny i kompetentny, a zwłaszcza niesekciarski).

      Nie uważam, że konkordat jest niszczący dla państwa i społeczeństwa, a wpływ kk na życie polityczne to ułamek tego, co było w latach 1990tych, i nadal się zmniejsza. Od śmierci JP2, który dawał chcąc nie chcąc alibi "potrzebności" polskiemu kościołowi, kk i hierarchia w Polsce musi się zająć głębokim kryzysem swoim własnym i straciła nawet ambicje wpływania na sferę polityczną. Należy oczywiście przedyskutować i wprowadzić w życie jakiś system finansowania związków wyznaniowych przez wiernych, a nie przez wszystkich. To logiczne. Jednak często do "kosztów konkordatu" wlicza się dotacje do utrzymania substancji zabytkowej - mnóstwo polskiego dorobku kulturowego jest w kościołach, i stosowne jest finansowanie tego przez państwo.

      W istocie, poza punktem "kościelnym", napisałaś ponownie kompletnie oczywiście nieprzestrzeganą i nierealizowaną deklarację programową "pierwszej" PO z 2005 roku (oni odwołali się wprost do wartości chrześcijańskich).

      Uważam za rzecz haniebną to, co państwo polskie robi z ludźmi samozatrudniającymi się, a zwłaszcza kopnąłbym w dupę tych, którzy grzmią o "umowach śmieciowych". Po pierwsze mnóstwo ludzi żyje z umów śmieciowych, a po drugie - i ważniejsze - polityka państwa w dziedzinie ubezpieczeń społecznych wymusza istnienie umów śmieciowych, bo mnóstwa ludzi po prostu nie stać na opłacenie tego, czego wymaga ZUS.

      Ja na przykład w istocie pracuję na granicy prawa, gdyż opłacam sobie sam ubezpieczenie zdrowotne, a nie płacę żadnego innego, odkładając sobie na emeryturę lub / i rentę poza systemem - bo nie uznaję "solidaryzmu społecznego", w którym związkowy bonza grzejący dupę na stołku zakładowym w kopalni będzie brał swoją niezasłużoną, sqrvvysyńską i wysoką emeryturę z moich składek, a ja dostanę 150 zł miesięcznie świadczenia. O nie, związkowe bydło, spiredalajcie w podskokach. I inne pasożyty też.

      Tysiąc złotych miesięcznie składek na ubezpieczenia społeczne jako haracz za to, że mogę pracować na własny rachunek w pełni legalnie prowadząc zarejestrowaną działalność gospodarczą - to za dużo, za głupio i nieuczciwie. Państwo polskie, zakorzenione w latach 1980. w strukturach solidarnościowych - czyli w istocie pobożnego lewactwa wielkoprzemysłowego - całą warstwę ludzi przedsiębiorczych, czyli obrzydliwych kapitalistów, tworzących gros PKB, traktuje jak dojne krowy, opłacając z ukradzionych pieniędzy wybrane elektoraty zawodowe, np. gyrników i rulników, bo mogą zrobić rozróbę.

      A juz np. szwaczki z upadających masowo w latach 1990. zakładów - już nie. O dupę potłuc taki "solidaryzm".

      Struktura składek, np. składka zdrowotna - to chora konstrukcja. Znam wiele osób, których zwyczajnie przy pracy na umowach śmieciowych nie stać na zapłacenie składki zdrowotnej co miesiąc w wysokości na dzisiaj między 350 a 400 zł - więc nie są ubezpieczone w ogóle. TYmczasem tę składkę odlicza się niemal w całości przy PITcie w następnym roku. W istocie system zaciąga kredyt, po czym go oddaje (a jeśli ktoś zarobi mniej niż trzeba, żeby sobie odliczyć, państwo mu pieniądze po prostu rabuje z mocy prawa). Nikt nie wpadł na pomysł, że składka np. 40 zł miesięcznie, tyle że niezwrotna przy PITcie, przywróciłaby wielu ludziom możliwość ubezpieczenia zdrowotnego. Ci z umów "śmieciowych" dostaliby możliwość wejścia w system publicznej opieki zdrowotnej na wypadek ciężkiego zachorowania (ci ludzie pojęcia L-4 nie znają, bo naprawdę pracują). Weszliby do systemu, a system miałby przez to więcej pieniędzy. Ale nikt o tym logicznie nie pomyślał.

      I tu siedzą problemy do rozwiązania, a nie w kwestii konkordatu. Tak czy owak - gratuluję dobrego tekstu o ważnej rzeczy.
      • mietowe_loczki Re: bardzo dobry tekst, zgadzam się prawie... 23.12.14, 14:26
        piq napisał:

        > ...ze wszystkim, poza punktem "wyznaniowym" - to są ludzie racjonalni i liberal
        > ni, dla nich kwestia światopoglądu jest drugorzędna (rozumiem, że dla ciebie pi
        > erwszo-, ale ja należę do tej grupy, którą opisałaś, i mam w dupie czyjeś wyzna
        > nie czy oriantację seksualną - byle był to człowiek rozumny, odpowiedzialny i k
        > ompetentny, a zwłaszcza niesekciarski).

        Nie powinnam była używać słowa "światopogląd" w swoim pierwszym poście w kontekście krytyki instytucji jaką jest Kościół katolicki. Wiara a Kościół to w Polsce dwie różne sprawy. Zgadzam się, że światopogląd jest kwestią całkowicie drugorzędną w dyskusji o budżecie.

        > Nie uważam, że konkordat jest niszczący dla państwa i społeczeństwa, a wpływ kk
        > na życie polityczne to ułamek tego, co było w latach 1990tych, i nadal się zmn
        > iejsza. Od śmierci JP2, który dawał chcąc nie chcąc alibi "potrzebności" polski
        > emu kościołowi, kk i hierarchia w Polsce musi się zająć głębokim kryzysem swoim
        > własnym i straciła nawet ambicje wpływania na sferę polityczną.

        Tu się nie zgodzę. Rola Kościoła na szczęście słabnie (zbyt wolno, ale co robić), ale nie mam złudzeń co do politycznych ambicji biskupów. Co do konkordatu, reguluje on np. kwestię nauczania religii w szkole i opłacania księży z publicznych środków. Jest to drenowanie budżetu. Kościół mógłby swoich nauczycieli opłacać sam (naturalnie w salkach katechetycznych), z czego państwo miałoby dodatkową finansową korzyść (składki + podatki). Są to znowu wpływy utracone dla budżetu.

        Należy oczywiś
        > cie przedyskutować i wprowadzić w życie jakiś system finansowania związków wyzn
        > aniowych przez wiernych, a nie przez wszystkich. To logiczne. Jednak często do
        > "kosztów konkordatu" wlicza się dotacje do utrzymania substancji zabytkowej - m
        > nóstwo polskiego dorobku kulturowego jest w kościołach, i stosowne jest finanso
        > wanie tego przez państwo.

        Tu się zgadzam. Uważam, że niektóre lewicujące organizacje antyklerykalne posuwają się zbyt daleko, krytykując państwo za dotowanie/ratowanie kościelnych zabytków i robiąc z tego zarzut. Zabytki powinno utrzymywać państwo, koniec, kropka. Nie mam z tym problemu, nawet jeśli jednocześnie uważam, że akurat Kościół doskonale poradziłby sobie z utrzymaniem swoich, ale to tylko taka drobna złośliwość z mojej strony. Dla mnie większym problemem jest to, co bezkarnie wyrabiała przez lata komisja majątkowa, zresztą na czele z jakimś byłym esbekiem. Partia, która zaproponuje sensowny plan odzyskania nienależnie oddanego mienia lub mienia oddanego za promil jego wartości, wraz z ustawowymi odsetkami, zdobędzie mój głos tylko za to. To był jeden wielki przewał i jedna z największych afer III i IV RP. To, że ktoś bije pianę o to, że w Pipidówce Dolnej naprawiono dach zabytkowego kościoła, a nie ma bladego pojęcia o złodziejstwie komisji, zasługuje jedynie na uśmiech politowania. Donald wykonał ruchy pozorowane i rozwiązał komisję. I co dalej? I pstro. Już za to powinien dostać kopa w dupę.

        > Ja na przykład w istocie pracuję na granicy prawa, gdyż opłacam sobie sam ubezp
        > ieczenie zdrowotne, a nie płacę żadnego innego, odkładając sobie na emeryturę l
        > ub / i rentę poza systemem - bo nie uznaję "solidaryzmu społecznego", w którym
        > związkowy bonza grzejący dupę na stołku zakładowym w kopalni będzie brał swoją
        > niezasłużoną, sqrvvysyńską i wysoką emeryturę z moich składek, a ja dostanę 150
        > zł miesięcznie świadczenia. O nie, związkowe bydło, spiredalajcie w podskokach
        > . I inne pasożyty też.

        No tu nawet nie ma co komentować. Zgadzam się całkowicie. Złodziejskie związki powinny zostać rozpędzone na cztery strony świata, ale tak się nie stało i to kolejny kop dla Tuska.

        > Tysiąc złotych miesięcznie składek na ubezpieczenia społeczne jako haracz za to
        > , że mogę pracować na własny rachunek w pełni legalnie prowadząc zarejestrowaną
        > działalność gospodarczą - to za dużo, za głupio i nieuczciwie.

        Zwłaszcza że haracz ma tę samą wysokość niezależnie od tego, ile się zarobi. Od stycznia ma być 1100 zł.


        > Struktura składek, np. składka zdrowotna - to chora konstrukcja. Znam wiele osó
        > b, których zwyczajnie przy pracy na umowach śmieciowych nie stać na zapłacenie
        > składki zdrowotnej co miesiąc w wysokości na dzisiaj między 350 a 400 zł - więc
        > nie są ubezpieczone w ogóle. TYmczasem tę składkę odlicza się niemal w całości
        > przy PITcie w następnym roku. W istocie system zaciąga kredyt, po czym go odda
        > je (a jeśli ktoś zarobi mniej niż trzeba, żeby sobie odliczyć, państwo mu pieni
        > ądze po prostu rabuje z mocy prawa). Nikt nie wpadł na pomysł, że składka np. 4
        > 0 zł miesięcznie, tyle że niezwrotna przy PITcie, przywróciłaby wielu ludziom m
        > ożliwość ubezpieczenia zdrowotnego. Ci z umów "śmieciowych" dostaliby możliwość
        > wejścia w system publicznej opieki zdrowotnej na wypadek ciężkiego zachorowani
        > a (ci ludzie pojęcia L-4 nie znają, bo naprawdę pracują). Weszliby do systemu,
        > a system miałby przez to więcej pieniędzy. Ale nikt o tym logicznie nie pomyśla
        > ł.
        >
        > I tu siedzą problemy do rozwiązania, a nie w kwestii konkordatu.

        Nope. Zaryzykuję stwierdzeniem, że wysokość złodziejskiego ZUS-u (na tę chwilę jest to ok. 980 zł) i np. "śmieciówki" bezpośrednio wynikają z relacji państwo-Kościół od 1989 r., gdzie przez "relację" należy rozumieć bezwzględne dojenie budżetu przez naszych ukochanych księży i brak woli ze strony polityków naprawienia tego stanu rzeczy (i powtórzę po raz kolejny "konkordat" to skrót myślowy). Inne przyczyny to przywileje pracownicze, złodziejskie związki zawodowe i wszystkie inne rzeczy, o których piszę to tu to tam w całym wątku.
    • fredoo Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 09:03
      Zakładaj partię ludzi normalnie pracujących, żądających likwidacji przywilejów.
      Zapisze się pierwszy. Dodałbym weryfikacje sadziów i prokuratorów.
      • religijnych.uczuc.obraza Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 09:12
        Na czym miałaby polegać ta weryfikacja?
    • 14pol Re: miętowa może weź lepiej wynajmij tańszy lokal... 23.12.14, 10:51
      zamiast wypisywać te swoje kocopoły po forach.

      W Polsce zaniedbywane jest gdzieś z 75% społeczeństwa poniżej średniej krajowej. Dla reszty stworzony system kastowy którzy egzsystują dzięki koneksjom partyjnym i znajomościom. Taka patologiczna republika bananowa made in Europa Wschodnia Postkomynistyczna...
      • dystans4 Re: miętowa może weź lepiej wynajmij tańszy lokal 23.12.14, 11:04
        14ru
        Albo umieście jaczejkę w piwnicy, będzie taniej, albo, tak jak Bat'ka (Łukaszenko - wyjaśniam postronnym, Wy wiecie, nie trzeba tłumaczyć), przejdźcie na rozliczenia centralą w baksach. Przestaną dręczyć Was takie koszmary.
        • 14pol Re: miętowa może weź lepiej wynajmij tańszy lokal 23.12.14, 11:09
          weź dystans do swoich przemyśleń i zgłoś się do poradni uzależnień....
        • mietowe_loczki Re: miętowa może weź lepiej wynajmij tańszy lokal 23.12.14, 11:19
          A ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że na Łubiankę dotarły takie cuda technologii jak Internet. Ale oni w tej piwnicy dostają chyba tylko po dwa wiadra na łeb?
      • giulia123 święta idą.. 23.12.14, 11:08
        Święta idą. Dajcie się miętowej wypłakać, wyżalić..
        Ja tam empatyczna jestem i rozumiem jej żal, rozczarowanie.. Być może ciężko pracuje, płaci podatki, a banda rządowych darmozjadów opływająca w niewyobrażalne luksusy robi ją w ciula, a fiskus coraz większą pętlę wokół szyjki zaciska. Jest rozdrażniona, ale ma prawo w tej sytuacji. Lemingi lekko przebudzone walące głową w ścianę, to ostatnio coraz częściej spotykane egzemplarze.

        Ale jest takie powiedzenie:
        zes.rała się bida i płacze..
        Nie trzeba było popierać mafijnej bandy, a tak to siedem lat przepadło, a straty wydają się być nie do odrobienia. Przynajmniej nie za naszych czasów.
        Długi Gierka to mały pikuś, przy szkodach jakie wyrządziło Polsce PO.
        A Donek obiecywacz podkulił ogon i objął ciepłą posadkę, na którą de facto ciężko zapracował, pogrążając Polskę w ruinie gospodarczej.
        Za free się tam nie dostał!
        • 14pol Re: święta idą.. 23.12.14, 11:11
          A może zapisała się do PO za późna jak już frukta zostały POrozdawane....:]
          • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 11:27
            14pol napisał:

            > A może zapisała się do PO za późna jak już frukta zostały POrozdawane....:]
            >
            >
            >

            Z tego co pisze, to ona koło fruktów nawet w pobliżu nie była. Ot, typowy otumaniony leming, budzący się do życia, ale nadal mocno oczadziały.
        • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 11:49
          giulia, powiedz, jak to jest być tak durnym jak ty. Przyznam, że w obserwowaniu takich ludzi jest coś nieprzyzwoicie fascynującego.
          • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 12:20
            mietowe_loczki napisała:

            > giulia, powiedz, jak to jest być tak durnym jak ty. Przyznam, że w obserwowaniu
            > takich ludzi jest coś nieprzyzwoicie fascynującego.

            Gdybym chciała zniżyć się do twojego poziomu, to mogłabym użyć inwektyw. A uwierz, że sporo się nasuwa, gdy czyta się twoje wypociny. Ale tego nie zrobię. Po pierwsze święta. A po drugie naprawdę jest mi ciebie żal. Tyle tylko, że masz to na własne życzenie. I tym się różnimy. Bo ja także jestem przez mafię oszukiwana. Ale tylko dzięki takim oszołomom jak ty. Nie ze swojego wyboru.
            Mam w swoim otoczeniu kilku lemingów, którzy już nie głosowali w tym roku na PO. Bezczelność i arogancja tej władzy dopiero stała się widoczna i dotkliwa wtedy, gdy dotknęła kieszeni tych wyborców. Też płaczą i biadolą. Tak jak ty.

            Durna jesteś ty, ale skoro zrozumiałaś swój bład, to może i dla ciebie jest szansa?
            • sverir Re: święta idą.. 23.12.14, 14:14
              > Durna jesteś ty, ale skoro zrozumiałaś swój bład, to może i dla ciebie jest szansa?

              "Gdybym chciała zniżyć się do twojego poziomu, to mogłabym użyć inwektyw".

              Nie wytrzymałaś nawet jednej wypowiedzi:)
              • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:18
                sverir napisał:

                > "Gdybym chciała zniżyć się do twojego poziomu, to mogłabym użyć inwektyw".
                >
                > Nie wytrzymałaś nawet jednej wypowiedzi:)

                To miało być w kontekście głupiaś, durna i teraz płaczesz..
                Ale jeśli ktoś odebrał jako inwektywę, to przepraszam.
                • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:28
                  W konwencji, nie w kontekście. Tak dla porządku, pomyśl o warstwie rzeczowej.
                  • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:35
                    dystans4 napisał:

                    > W konwencji, nie w kontekście. Tak dla porządku, pomyśl o warstwie rzeczowej.
                    >
                    Jednak w kontekście czyli w celu właściwego zrozumienia mojej wypowiedzi.
                    sjp.pl/kontekst
                • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 15:41
                  giulia, będę raz miła i wytłumaczę ci jedną prostą rzecz: to nie jest wątek o Tusku i nie jest to wątek wyborcy PO, który po latach jest rozczarowany jej rządami. Wydawało mi się, że nawet na tym forum nie znajdzie się ani jedna osoba, która w ten sposób zrozumie moją pisaninę.

                  A teraz fartuch i do garów.
                  • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:47
                    mietowe_loczki napisała:

                    >
                    > A teraz fartuch i do garów.

                    Co ty dziś z tymi garami kolejny raz wyskakujesz?
                    Masz kompleksy? Chłop cię tak w domu gania i próbujesz jakoś odreagować?
                    :):)
                    • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 15:54
                      Kochanie, znowu nie zrozumiałaś. Miejscem prawdziwej kobiety prawicowej jest kuchnia, a ulubionym zajęciem - trzaskanie pokrywkami, a nie klawiszami na klawiaturze. Reszta to jakieś lewackie wymysły, pisanie na forach oczywiście też. Więc idź już sobie stąd, bo jeszcze ktoś cię posądzi o bycie feministką lub o nieuprawnione czerpanie z dorobku feminizmu.

                      To z fałszowaniem wyborów w Szczecinie to był sarkazm. Sprawdź sobie w encyklopedii, co to znaczy.
                      • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 16:00
                        mietowe_loczki napisała:

                        > Kochanie, znowu nie zrozumiałaś. Miejscem prawdziwej kobiety prawicowej jest ku
                        > chnia, a ulubionym zajęciem - trzaskanie pokrywkami, a nie klawiszami na klawia
                        > turze. Reszta to jakieś lewackie wymysły, pisanie na forach oczywiście też. Wię
                        > c idź już sobie stąd, bo jeszcze ktoś cię posądzi o bycie feministką lub o nieu
                        > prawnione czerpanie z dorobku feminizmu.
                        >
                        > To z fałszowaniem wyborów w Szczecinie to był sarkazm. Sprawdź sobie w encyklop
                        > edii, co to znaczy.

                        Nie mów do mnie "kochanie", bo aż mnie ciarki przeszły!!!
                        ;)
                        O tym, że w Szczecinie wygrał gość, który nie kandydował mówiły wszystkie media. Zaznaczyłam, że nie znam szczegółów i nie zamierzam nurzać się w tym bagienku, bo sprawa jest oczywista. Państwo, które nie jest w stanie przeprowadzić wiarygodnych wyborów ma POWAŻNIE ZACHWIANĄ DEMOKRACJĘ.
                        To bardzo przykre. A powinno poważnie niepokoić i tych z prawa i z lewa i z każdej innej strony sceny politycznej. Naprawdę nie obchodzi cię co dzieje się z twoim wyborczym głosem??
                        • sverir Re: święta idą.. 23.12.14, 21:59
                          > O tym, że w Szczecinie wygrał gość, który nie kandydował mówiły wszystkie media
                          > . Zaznaczyłam, że nie znam szczegółów

                          Szczegół polega na tym, że przy robieniu wydruków wyszło nazwisko gościa, który wygrał wybory w innej miejscowości. Śmieszne i porażające, ale to nie trop, którego tak potrzebujesz.
                          • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 23:26
                            sverir napisał:

                            > Szczegół polega na tym, że przy robieniu wydruków wyszło nazwisko gościa, który
                            > wygrał wybory w innej miejscowości. Śmieszne i porażające, ale to nie trop, kt
                            > órego tak potrzebujesz.

                            Nie szukam żadnych tropów. Z pewnością PKW, na której utrzymanie (ok. 380 pracowników stałych) idą miliony nie sprostała zadaniu. Niepokojące jest, że za pięć dwunasta rozpoczęto procedury dotyczące zamówienia systemu informatycznego. A potem ten cały bałagan, o którym wszyscy wiemy.
                            Zdystansowałam się od tego z różnych powodów. Między innymi z tego, że nie bardzo wierzę w tak znaczący wzrost poparcia dla PSL (już wyniki poparcia w standardowych sondażach dalece od tego wyniku odbiegają) i dlatego, że władza nie wykazuje najmniejszej woli, aby wyjaśnić wątpliwości. A jeśli dodatkowo student pierwszego roku mógł się włamać na stronę PKW, to wątpliwości są mocno uzasadnione.

                            Ja pragnę głęboko wierzyć, że fałszerstw nie było, bo prawidłowo przeprowadzone wybory to podstawa demokracji. I ciągle chcę wierzyć, że pomimo dziesiątek afer nie mamy tu w Polsce drugiej Białorusi.
                            • dystans4 Re: święta idą.. 24.12.14, 00:06
                              ciągle chcę wierzyć, że pomimo dziesiątek afer nie mamy tu w Polsce drugiej Białorusi.
                              Słusznie. Co prawda prezes chyba już w 2007 (nie pamiętam) powiedział
                              "Przyjrzyjcie mi się, bo patrzycie na Łukaszenkę!"
                              ale dopóki ruskie serwery nie dały mu wygranej w wyborach, możemy spać w miarę spokojnie.
                              Dalej, może być i "w kontekście", ale "w konwencji" jest szersze i pasuje lepiej.
            • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 14:27
              Giulia,

              Najpierw ogólne, później b. konkretne merytoryczne stawiałem temu rządowi wtedy, kiedy PiSięta za panią matką (prezes) postulowały czy to powiększenie (2008/2009) rozdawnictwa i deficytu budżetowego, czy ilości "teorii" na temat zamachu dokonanego przy użyciu helu, próżni sprężonej czy innej, bomby siakiej i owakiej i co tam jeszcze, a PiSiętom do głowy nawet nie przychodziła merytoryczna rozmowa, poza dyskusją wpływu parówek na katastrofę Tupolewa.
              Swego czasu (ok. 2 lat temu) prowizorycznie wymieniłem w punktach podstawowe zastrzeżenia, nawet Sawa nie próbowała kwestionować.

              Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że jakkolwiek do rządów PO mamy, jak widać, b. wiele krytyki, PiS z wielu, b. wielu powodów, w żadnym razie nie jest dla Polski alternatywą. Co więcej, jest większym złem, o czym przekonywaliśmy się czy to na okoliczność izolacji Polski w Europie, walczenia ramię w ramię z pasożytami, szkodnikami i wrogami polskiej gospodarki, zdradzania NATOwskich tajemnic, rozwalania polskiego wywiadu (Rosjanie dyskutowali możliwość publicznego nagrodzenia Macierewicza za ujawnienie tajemnic i zniszczenie polskiego wywiadu), zawierania umów handlowych wasalizujących polską gospodarkę na rzecz Rosji, hołubienie najgorszych funkcjonariuszy komunistycznego reżimy oraz obcej agentury. Także oglądając kolejne afery gospodarcze PiS, że wspomnę tylko dwie ostatnie - aferę hazardową i SKOK-ów.

              Dlatego to my mamy problem, z którym spróbujemy się zmierzyć i niewykluczone, że swoją szansę wykorzystamy. PiS może myśleć o wykonywaniu instrukcji rezydenta, dotacjach dla górników, rolników, leśniczówkach i innych fruktach dla prostytutek politycznych z CBA i otoczenia prezesa.
              Tyle, w kilku zdaniach i prowizorycznie. Capito?
              • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 14:30
                Giulia,

                PiS alternatywą nie jest, dzięki skoordynowanym działaniom PO i PiS w tej chwili alternatywy nie ma. Ale może powstanie.
                Poza tym wszystkim, spróbuj bez inwektyw.
                • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 14:38
                  dystans4 napisał:

                  > Giulia,

                  > Poza tym wszystkim, spróbuj bez inwektyw.

                  Przede wszystkim niech spróbuje na temat. Co może być szalenie trudne, bo po jej postach widzę, że nie zrozumiała 1/10 tego, o czym pisałam.
                  • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:44
                    mietowe_loczki napisała:

                    > Przede wszystkim niech spróbuje na temat. Co może być szalenie trudne, bo po je
                    > j postach widzę, że nie zrozumiała 1/10 tego, o czym pisałam.

                    Może trochę chaotycznie i ogólnie. Może wiele rzeczy się ze sobą pokrywa, jest powtórzonych, ale to nie zmienia tego, co napisałam na początku. NAS mają w dupie.

                    Frustracja narasta, co jest nieuniknione, i zwiększa się również poziom wkur.wienia wśród tych ludzi.

                    Powyżej dwa cytaty z twojego założycielskiego postu.
                    Co ci się nie zgadza? Płaczesz i jesteś rozgoryczona, bo uświadomiłaś sobie że ci na których głosowałaś, których popierasz robią z ciebie od kilka lat wała. Uświadomiłaś sobie, że jesteś tylko jeleniem bez żadnego znaczenia.
                    A ja powiedziałam, że masz to na własne życzenie. Pozwoliłaś się wodzić za nos, bezkrytycznie przyjmowałaś to co propaganda PO każe ci myśleć, a teraz masz chwilę refleksji i widzisz, że Titanic tonie (kapitan DT już zwiał), pomimo że orkiestra tak ładnie próbuje jeszcze grać.
                    • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 15:58
                      > A ja powiedziałam, że

                      No właśnie. Właśnie tu zaczyna się ten fragment, który najdobitniej pokazuje, że nie masz bladego pojęcia, o czym mowa. W tym twoim nierozumieniu oczywiście nie ma nic złego, ale po co to udowadniać w każdym swoim kolejnym poście? Nie wystarczy udowodnić raz?
                      • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 16:04
                        mietowe_loczki napisała:

                        > > A ja powiedziałam, że
                        >
                        > No właśnie. Właśnie tu zaczyna się ten fragment, który najdobitniej pokazuje, ż
                        > e nie masz bladego pojęcia, o czym mowa. W tym twoim nierozumieniu oczywiście n
                        > ie ma nic złego, ale po co to udowadniać w każdym swoim kolejnym poście? Nie wy
                        > starczy udowodnić raz?

                        To ty odwracasz kota ogonem i próbujesz uporczywie udowodnić, że nie płaczesz wku.rwiona skoro wku.rwiona płaczesz:)
                        Oczywiście, że można raz udowodnić. Tyle, że ty wyjątkowo tępa jesteś.

                        Ale masz rację. Nie będę tracić swojego cennego czasu. Idę do garów. Teraz będzie piekła się kaczuszka a potem serniczek.
                        Tobie też życzę dobrych świąt. I chociaż trochę uśmiechu.
              • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:29
                Jeszcze raz powtórzę, że nie jestem za PIS. Ale na pewno zdecydowanie jestem PRZECIWKO PO.
                Nie wiem komu uda się objąć władzę w Polsce, bo wydaje się, że władzy raz zdobytej oddać się nie chce.
                Polska gospodarka jest w stanie katastrofy, moralnie ten układ osiągnął dno (dwie najważniejsze osoby w państwie -Komorowski i Sikorski - uwikłane w bardzo poważne problemy), majątek wyprzedany, zadłużenie będzie spłacać kilka naszych następnych pokoleń, rezerwa demograficzna przejedzona, OFE rozkradzione.. długo by wyliczać. Tylko taki patriota jak Kaczyński może mieć odwagę sięgać w tej sytuacji po władzę, by Polskę ratować.

                Afera hazardowa to afera gospodarcza PIS?? Chyba coś ci się pomyliło.
                Jeden z bohaterów afery hazardowej tj. G.Schetyna aktualnie jest ministrem i włosek mu z główki nie spadł.
                Nie wiem o czym piszesz.
                • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:44
                  Nic się nie POmyliło. W tzw. aferze hazardowej PO nikt nie ukradł/sprzeniewierzył_etc. ani złotówki, to były serie szemranych spotkań i pogawędek - na cmentarzu, w knajpach itd. Może były przymiarki do afery, ale afery nie było.
                  Za to afera z tajnym przepisaniem ustawy wicepremier Gilowskiej, o którym sama wicepremier nie wiedziała, właśnie to była afera hazardowa PiS, której konsekwencje finansowe dla Skarbu Państwa szacuje się na 1 mld złotych. Aferę hazardową osłaniały PiSowskie (polskimi nie sposób je nazwać, działały przeciw państwu) tajne służby.
                  Można jeszcze aferę pornograficzną dorzucić, ale przy tamtej to drobiazg. Opowiedział o niej Marek Jurek, z pewnością bez sympatii dla PO.
                  Natomiast wartość ścigania mafii paliwowych w znanym wystąpieniu sejmowych podsumował Giertych.
                  • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:50
                    Giertych jest polityczną prostytutką. Zdanie takich osób wcale mnie nie interesuje.
                    • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 16:04
                      Kimkolwiek by Giertych nie był (a był, np., wicepremierem i ministrem w rządzie PiS), jego naprędce sporządzonego wykazu wyników ścigania afer nie kwestionował nikt.
                      • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 16:06
                        dystans4 napisał:

                        > Kimkolwiek by Giertych nie był (a był, np., wicepremierem i ministrem w rządzie
                        > PiS), jego naprędce sporządzonego wykazu wyników ścigania afer nie kwestionowa
                        > ł nikt.
                        >

                        Niezwykle wiarygodny mecenas jest.
                        Aktualnie dał alibi Radkowi Panu samochodzikowi. Okazuje się, że odległość dwóch równików do niego wyjeździł :):):)
                  • dystans4 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:55
                    Natomiast wartość ścigania mafii paliwowych przez rząd PiS w znanym wystąpieniu sejmowych celnie podsumował Giertych, - tak powinno być.
                    Oczywiście, bez cienia sympatii, dla Giertycha i dla kolesi ze swastykami i hailowaniem.
                • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 15:50
                  To nie jest wątek o PO, a polska gospodarka nie jest w stanie katastrofy.

                  Weź sobie coś na powstrzymanie tej monotonnej pisaniny albo NAJLEPIEJ wklejaj ją sobie w innych wątkach, np. w tych założonych przez siebie.

                  Masz umysł sformatowany do bólu: nie ważne, w jakim jesteś wątku i na jaki on jest temat, piszesz dokładnie to samo, w tym samym tonie, używając tych samych słów, sformułowań i listy zarzutów. Ochłoń i przeczytaj ze zrozumieniem to, co piszą w tym wątku inni, a potem albo się przyłącz - merytorycznie - albo stąd płyń.
                  • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 15:55
                    mietowe_loczki napisała:

                    > To nie jest wątek o PO, a polska gospodarka nie jest w stanie katastrofy.
                    >
                    > Weź sobie coś na powstrzymanie tej monotonnej pisaniny albo NAJLEPIEJ wklejaj j
                    > ą sobie w innych wątkach, np. w tych założonych przez siebie.
                    >
                    > Masz umysł sformatowany do bólu: nie ważne, w jakim jesteś wątku i na jaki on j
                    > est temat, piszesz dokładnie to samo, w tym samym tonie, używając tych samych s
                    > łów, sformułowań i listy zarzutów. Ochłoń i przeczytaj ze zrozumieniem to, co p
                    > iszą w tym wątku inni, a potem albo się przyłącz - merytorycznie - albo stąd pł
                    > yń.

                    Nawet nie chce myśleć jakim nieszczęśliwym i zakompleksionym musisz być babiszonem. Szarogęsisz się tutaj niesłychanie. Rozstawiać po kątach możesz co najwyżej swoich bliskich. O ile takowych oczywiście masz, a w to można już wątpić.
                    Strach pomyśleć jak się zwracasz do dzieci, czy teraz pewnie już wnuków. A może jednak ich nie masz. Napij się melisy.
                    • mietowe_loczki Re: święta idą.. 23.12.14, 16:30
                      Czyli wpis w końcu do ciebie trafił - świadczy o tym ta nerwowa reakcja. Bardzo dobrze, miał trafić.
                      • giulia123 Re: święta idą.. 23.12.14, 16:59
                        mietowe_loczki napisała:

                        > Czyli wpis w końcu do ciebie trafił - świadczy o tym ta nerwowa reakcja. Bardzo
                        > dobrze, miał trafić.

                        Nie rozśmieszaj mnie już proszę więcej.
                        Nerwowe reakcje, to ty prezentujesz, czemu, podkreślam, wcale się nie dziwię.
                        Masz powody konkretne.

                        Moje ty biedactwo. Gdzieś tam się żalisz, że już kolejna osoba nic z tego co napisałaś nie zrozumiała.. Wyciągniesz z tego jakieś wnioski?
                        Polecam meliskę na uspokojenie nerw:)
    • jabbaryt ludzie o wysokich zarobkach 23.12.14, 15:36
      takich jak wymienione na poczatku watku jest naprawdę niewielu. I oni nie stanowią powaznej grupy elektorskiej. Jeżeli jeszcze doda się warunek antyklerykalizmu i nienawiści do religii to może jest takich ludzików ze 100 tysięcy.
      • mietowe_loczki Re: ludzie o wysokich zarobkach 23.12.14, 15:43
        No i tyle z tego zrozumiałeś.
    • remez2 Re: kto w Polsce jest tak naprawdę zaniedbywany 23.12.14, 17:54
      Wszyscy są w tej samej sytuacji. Jakby lecieli zepsutym samolotem. Oczywiście, niektórzy mają szczęście , inni pecha. Jedni są twardzi, inni słabi. Są bogaci i są biedni. Ale nikt nie jest obdarzony niezwykłą siłą. Wszyscy są tacy sami. Ci, którzy coś mają, boją się, że to stracą, a ci, którzy nic nie mają, martwią się, że nigdy nie będą mieli. Wszyscy mają tak samo. Dlatego ci, którzy się w tym wcześniej zorientują, powinni starać się, by stać się choć trochę silniejsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka