erte2
05.10.16, 23:24
Ostatnia decyzja antoniego macierewicza (zerwanie kontraktu na "Caracale") dziwnie wpisuje się w ciąg jego działań począwszy od roku 1992.
Ujawnienie tzw. "listy macierewicza" (w przeważającej części fałszywej i nie do zweryfikowania) spowodowało olbrzymie zamieszanie i utratę zaufania do dawnej opozycji naówczas sprawującej władzę. W rezultacie tego o mały włos początek naszej demokracji zmieniłby sie w jej koniec, a podpuszczony przez macierewicza premier Olszewski był już gotów wyciągnąć wojsko na ulicę.
Od 1992. roku na szczęście macierewicz nie miał nic do powiedzenia, ale jak tylko po 2005. roku dorwał się do władzy - natychmiast zniszczył kontrwywiad wojskowy ujawniając sieć agentury i nazwiska agentów. Do dziś nie wiadomo ilu z nich przypłaciło to życiem. Zniszczył także WSI które, choć wywodziło się z PRL-u, to jednak pracowało na rzecz Polski i w jej interesie.
Zaś dziś wszystko to co wyczynia ten człowiek nosi znamiona albo celowego niszczenia polskiej armii, albo prowokacji wobec wschodniego sąsiada. Bo czym innym jest zerwanie kontraktu na smigłowce w sytuacji gdy posiadanym przez wojsko Mi- coś tam kończą się juz możliwości latania a nowych nie będzie "na zakładkę". Zerwał także rozmowy odnośnie systemu "Patriot" co wystawia nas na łatwy cel wschodniego sąsiada.
No i ciągłe "podgryzanie" niedźwiedzia, insynuacje i pomówienia w sprawie tragedii smoleńskiej co ma wszelkie znamiona prowokacji na życzenie.
Wszystko to dość jednoznacznie wypełnia znamiona rosyjskiego agenta postawionego na czele polskiego wojska, czyli wypisz-wymaluj Rokossowskiego.
Z tym że jednak jest różnica - bo Konstanty Rokossowski, choć w polskim mundurze to jednak był uprzednio marszałkiem sowieckim (na które to stanowisko wrócił po .56. roku), i była to wiedza powszechna i oczywista. Zaś macierewicz zdaje się być tzw. "agentem wpływu". Wiele na to wskazuje.
W obecnej kadencji za je