aniechto.only
03.12.17, 12:40
Sześcioosobowa rodzina z Turzy Wielkiej w woj. warmińsko-mazurskim od kilku dni nocuje w ośrodku Caritasu. Małżeństwo z czwórką dzieci do domu nie chce wrócić, bo, jak twierdzi, dochodzi tam do paranormalnych zjawisk - podaje "Gazeta Działdowska".
Wszystko miało zacząć się wtedy, gdy mieszkańcy domu kupili używaną wersalkę. Wtedy dały o sobie znać tajemnicze siły. - Najpierw usłyszeliśmy pukanie do drzwi, ale nikogo po drugiej stronie nie było. Z segmentu spadły zgromadzone tam baterie. Następnego dnia w naszą stronę leciały już monety, klocki, łyżki, a nawet noże. Z sufitu zaczęła kapać woda, chociaż nikt nad nami nie mieszka, a dach jest cały - przekonuje w rozmowie z "Gazetą Działdowską" mieszkanka domu, pani Krystyna.
Dom w Turzy Wielkiej odwiedził również reporter Polsat News. W trakcie nagrywania materiału rzeczywiście zarejestrowano tajemnicze dźwięki. Zdesperowana rodzina zwróciła się o pomoc do lokalnego proboszcza, jednak jego modlitwy nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Dlatego mieszkańcy mazurskiego siedliska liczą teraz na wstawiennictwo kościelnego egzorcysty. Ten ma przyjechać na miejsce, kiedy znajdzie wolny termin.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22729228,tajemnicza-sila-opanowala-dom-na-mazurach-rodzina-znalazla.html#Prze
Ja rozumiem, ze dla gazety Działdowskiej to jest news, ale Polsat.... Dwugłowych cieląt zabrakło?
A wersalkę trzeba będzie spalić na stosie.