Gość: Amigrant
IP: *.214.92.9.Dial1.Boston1.Level3.net
03.05.02, 15:09
Jasienica Paweł, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Warszawa 1986, s 454 i następna
Fragmenty o Konstytucji 3-go Maja 1791r.:
s.454
""Ustawę rządową" przeprowadzono w drodze zamachu stanu. Nic to samemu dziełu
nie ubliża, raczej wręcz przeciwnie. Zamachz stanu są w historii zjawiskiem
zwykłym, takie, co się udają, stanowią źródło prawa. Nasze stronnictwo
patriotyczne dowiodło swej wartości - woli działania i siły przekonań.
Zaskoczyło wszystkich oponentów - zarówno tych uczciwych, jak tamtych
sprzedajnych - postawiło na swoim, poniekąd gwałtem, lecz bez krwi rozlewu,
przy znacznym naprężeniu nerwów jedynie i przy nie zasługującej na uwagę ilości
sińców."
s.456:
"O szóstej wieczorem, wezwany zgodnym, chóralnym okrzykiem stu dziesięciu
posłów, olbrzymiej większości arbitrów i całego wojska z podwórza, Stanisław
August zaprzysiągł odczytany już tekst Konstytucji. Zaraz też ruszył do katedry
Sw. Jana, by powtórzyć to przed ołtarzem. Wielki, zbity tłum tłoczył się za
królem, w izbie zostało siedemdziesięciu dwóch posłów opozycyjnych.
Od jesieni już sejm liczył komplet podwójny, składał się z blisko pięciuset
członków. 3 maja obradowała więc, zjawiła się w ogóle na Zamku wyraźna
mniejszość. Zamach stanu był faktem niewątpliwym. Powiódł się i stanowić zaczął
źródło prawa, równie niewątpliwie pięknego."
Tyle Jasienica, Zyd i polski patriota, uratowany od smierci z ręki NKWD.
Historia nie trzyma się schematów jakby to chcieli politykierzy-upraszczacze,
ale zakochuje się w ludziach, oddaje się im i gdy są odpowiedniego dla niej
formatu, pozwala się tworzyć i być im oddaną i wciąż nieodgadnioną.
Czy Polska znajdzie prawdziwych patriotów dziś, tak jak wtedy? To jest pytanie.
Różnych wartości, programów, ideologii, partii, stronnictw i ruchów, polityków
i biskupów, premierów, prezesów i prezydentów mamy więcej niż bogactw
naturalnych. Ale czy odnajdzie się grupka, kilku d i a m e n t o w y c h
patriotów? Oni, albo ich brak, pośród klakierów i klikierów, zdecyduje o
następnych dwóch wiekach kraju między Odrą i Bugiem, między Bałtykiem i
Tatrami. Bo bez wątpienia jesteśmy, tak jak wtedy, na rozstaju dróg i nawet
słuszna decyzja może kosztować, nie gwarantuje sukcesu, choć może się stać
fundamentem przetrwania ponad układami i koniunkturami, ponad tak samo
bieżącymi jak i chwilowymi "historycznymi koniecznościami".