planeta_plonie
26.02.26, 18:55
Poświęciłem godzinę czasu, żeby wysłuchać ministra. Opinie na jego temat są tak rozbieżne, że z ciekawości wytrzymałem. Minister poświęcił lwią część wystąpienia ... wyjściu Polski z UE. Nie bardzo wiem na co to była reakcja bo jakoś nie słyszałem, żeby ktoś ostatnio postulował polexit. Bąknął coś o reformie UE ale bez żadnych konkretów. Pozostaje to w rażącej sprzeczności np z wystąpieniem prezydenta na uniwersytecie Karola w Pradze. Tam padły konkrety i jakieś recepty. Może lekarstwo serwowane przez prezydenta było takie sobie ale diagnoza owszem ciekawa (od tego czasu rozróżniana jest w internetowej narracji federalizację od centralizacji). Sikorski nie zauważa tego, że to nie sama Unia jest problemem ale rządzący Unią. Nie spostrzega też, że od powstania UE stała się zupełnie inną organizacją niż ta sprzed 40, 20 czy nawet 10 lat. Broni bizantyjskiego rozpasania unijnych elit i ich oderwania od rzeczywistości. Całkowicie pomija też słowa kanclerza Niemiec o tym, że Niemcy są stworzeni do przewodzenia UE i że ich największym sąsiadem jest ... Rosja (trudno mówić o pomyłce bo to dość powszechna fraza w niemieckiej polityce). Już pomijam fakt, że zdaniem Merza 2wś trwała 4 lata :)))). Dość namiétnie wzbudza strach przed agresją rosyjską nie podając żadnych konkretów (tylko Pistorius - znowu Niemiec - czymś konkretnie postraszył). Zachował się tak jakbyśmy nie mieli żadnego wywiadu i żadnych własnych źródeł informacji i bazowali tylko na tym co nam powiedzą w Europie. Nie żebym lekceważył szaleństwo Ruskich ale grożenie wojną to poważna sprawa i warto podać lepsze powody do wojny niż słowa niemieckiego ministra. Jak na ponadgodzinne wystąpienie wiało nudą. Zaspokoiłem swoją chęć poznania Sikorskiego - ministra z przekonaniem, że to jednak przeciętniak bez żadnego sznytu właściwego dyplomatom z górnej czy tylko średniej półki - strasznie niezgrabnie wypowiadał się o USA przy ich ambasadorze obecnym w sejmie. Taka srednia trója.