Dodaj do ulubionych

Kończy się proces w sprawie FOZZ

08.02.05, 13:35
Nie chcialbym byc na miejscu tego prokuratora. Bez kasy na organizacje obrony, slabe opinie, multum pracy, zero szans powodzenia.
polityka -> ocean.blox.pl/html
media -> sea.blox.pl/html
Obserwuj wątek
    • widzianezzachodu Re: Kończy się proces w sprawie FOZZ 08.02.05, 14:45
      Jesli sad nie wyda wyrokow w sprawie FOZZ to ja wracam do Polski.I wreszcie
      odpowiednie podejscie sedziow do sprawy.Wg.mnie to sad powienien postawic 5
      pytan oskarzonym:
      1.Imie i nazwisko
      2.Jakie stanowisko sprawowal w FOZZ
      3.Czy przez oskarzonego rece przechodzily panstwowe pieniadze
      4.Gdzie sa obecnie te pieniadze
      5.Co powie w ostatnim slowie
      Na wiecej szkoda czasu....zlodziejstwo trzeba karac.....
      • mn7 Re: Kończy się proces w sprawie FOZZ 08.02.05, 14:51
        widzianezzachodu napisał:

        > Jesli sad nie wyda wyrokow w sprawie FOZZ to ja wracam do Polski.I wreszcie
        > odpowiednie podejscie sedziow do sprawy.Wg.mnie to sad powienien postawic 5
        > pytan oskarzonym:
        > 1.Imie i nazwisko
        > 2.Jakie stanowisko sprawowal w FOZZ
        > 3.Czy przez oskarzonego rece przechodzily panstwowe pieniadze
        > 4.Gdzie sa obecnie te pieniadze
        > 5.Co powie w ostatnim slowie
        > Na wiecej szkoda czasu....zlodziejstwo trzeba karac.....

        Owszem. Jak to zrobić, jeśli się nie przeprowadzi żadnego postępowania
        dowodowego (co postulujesz powyżej)?

        • widzianezzachodu Re: Kończy się proces ,BO SA DOWODY 08.02.05, 16:13
          Dowodow zebrano w ciagu ostatnich 12 lat cala ciezarowke i sa zalacznikami do
          600-stronicowego aktu oskarzenia.A jesli wszystkie watki beda rozpatrywane to
          za 50 lat nikt tego nie rozpatrzy...
          Ciao
          • walpurga Re: Kończy się proces ,BO SA DOWODY 08.02.05, 16:15
            widzianezzachodu napisał:

            > Dowodow zebrano w ciagu ostatnich 12 lat cala ciezarowke i sa zalacznikami do
            > 600-stronicowego aktu oskarzenia.A jesli wszystkie watki beda rozpatrywane to
            > za 50 lat nikt tego nie rozpatrzy...
            > Ciao


            nikogo nie bedzie juz interesowac. nic z tego nie wynika. nic a nic. po prostu.
            czesc!

            walpurga
    • ali55 warte przeczytania 08.02.05, 15:45
      W związku z tym, że Sąd Okręgowy w Warszawie, deliberujący od 6 lat nad tzw.
      aferą FOZZ, ponownie wezwał biegłych ekspertów o dostarczenie mu ekspertyzy
      akt, otrzymuję liczne telefony z pytaniami i prośbami, nawet od różnych
      dziennikarzy, o skomentowanie tych problemów i ocenę szans osądzenia sprawy
      FOZZ, skazania winnych, odzyskania zrabowanych pieniędzy itp.

      Oczywiście, te pytania kierowane są do mnie prywatnie, albowiem w mediach
      publicznych wypowiadać mogą się na ten temat wyłącznie ludzie, którzy albo są
      zainteresowani tym, żeby sprawa ta nigdy nie została należycie wyjaśniona, albo
      tacy, którzy o tej sprawie mają pojęcie raczej mgliste, a mimo to funkcjonują
      na pozycjach ekspertów i znawców.
      Prof. Mirosława Dakowskiego i mnie, nikt publicznie o te sprawy nie pyta,
      ponieważ my otrzymaliśmy od Michała Falzmanna, dokumenty, jakie zgromadził
      prowadząc kontrolę FOZZ, a po jego śmierci napisaliśmy i wydaliśmy książkę „Via
      bank i FOZZ”, a potem jeszcze dziesiątki artykułów, także w piśmiennictwie
      naukowym, w których analizowaliśmy i wyjaśnialiśmy, o co w tej sprawie chodzi.

      W wypowiedziach publicznych, wobec rychłego haniebnego końca procesu FOZZ,
      który – jak twierdzą wyżej wymienieni znawcy i eksperci – nie może zakończyć
      się niczym innym tylko przedawnieniem, a więc uniewinnieniem wszystkich
      oskarżonych, mówi się o „kompromitacji wymiaru sprawiedliwości”. Otóż naszym
      zdaniem, tutaj nie chodzi o kompromitację wymiaru sprawiedliwości – który,
      oczywiście, na taką kompromitację w całej pełni zasługuje – ale, przede
      wszystkim, o kompromitację elit politycznych III Rzeczypospolitej, i ta opinia
      dotyczy całości tych elit, a nie tylko jednej czy drugiej strony.

      Właśnie takie przekonanie kazało nam się zaangażować w ruch na rzecz
      jednomandatowych okręgów wyborczych, gdyż znajomość sprawy FOZZ i okoliczności
      z nią związanych, doprowadziły nas do wniosku, że jest naiwnością oczekiwać, że
      zajmą się nią jak należy beneficjenci Okrągłego Stołu i ludzie, których
      sobie „dokooptowali” do podziału władzy i przywilejów z niej wynikających.

      Książkę naszą zadedykowaliśmy: Lechowi Wałęsie, Tadeuszowi Mazowieckiemu,
      Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu, Janowi Ferdynandowi Olszewskiemu oraz
      wszystkim tym, którzy wiedzieli, ale milczeli, oraz tym, którzy nie wiedzieli,
      chociaż ich obowiązkiem było wiedzieć.

      Dedykację tę opublikowaliśmy przeszło 12 lat temu, kiedy śledztwo w sprawie
      FOZZ było, by tak rzec, dopiero w powijakach. Od tamtej pory prominentni
      członkowie obecnej patriotycznej elity politycznej, z lewa i z prawa, nie jeden
      raz dochodzili do władzy, nie robiąc w tej sprawie nic, lub prawie nic.

      To, że nic w tej sprawie nie uczynił, na przykład, minister sprawiedliwości
      Włodzimierz Cimoszewicz czy Grzegorz Kurczuk albo Barbara Piwnik, mogłoby mnie
      nie dziwić, ale ten sam zarzut dotyczy i prof. Wiesława Chrzanowskiego, i Lecha
      Kaczyńskiego, i wielu, wielu innych. Państwo Polskie wydało wiele milionów
      dolarów na prowadzenie śledztwa w tej sprawie. Śledztwo trwało 7 lat, po czym
      sporządzono akt oskarżenia. Ten akt oskarżenia został złożony w sądzie już
      ponad 6 lat temu i znowu wydano miliony złotych na dalsze procedury.

      Jak wiemy z oficjalnych danych, sami biegli otrzymali ponad milion złotych za
      swoje ekspertyzy, których do dzisiaj nie byli w stanie dokonać. Widać więc, że
      nie chodzi tu tylko o nieudolność prokuratorów, śledczych, biegłych i sędziów,
      ale że od samego początku sprawa jest sabotowana przez polityków wszelkiej
      maści, którzy nie dopuszczają do jej wyjaśnienia. Dlaczego?

      Odpowiedź jest równie oczywista: mają coś do ukrycia. Tym czymś jest prawda o
      aferze FOZZ. Zamiast tego wolą zajmować naszą uwagę aferą Rywina i
      poszukiwaniem, kto ukradł słowa „lub czasopisma”, albo kto kazał zatrzymać
      prezesa Orlenu. To są sprawy dużo bardziej bezpieczne. Chociaż i tu czasem, jak
      rogi spod kapelusza, wyłazi na chwilę sprawa FOZZ, ale tylko po to, żeby zaraz
      zmieniono temat.

      Poseł Antoni Macierewicz zachował się ostatnio bardzo nieelegancko, publicznie
      zadając dr Kulczykowi niedyskretne pytanie o źródła jego fortuny i czy
      przypadkiem, źródłem tej fortuny nie były miliony, jakie otrzymał od swego
      ojca, który, jak ponoć twierdzi IPN, współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. W
      odpowiedzi p. Kulczyk wywodził, że jest rzeczą oczywistą, że bez pomocy z
      zewnątrz działalność gospodarcza na taką skalę nie byłaby w ogóle możliwa,
      natomiast jego ojciec jest człowiekiem uczciwym, czego nie podobna
      kwestionować.

      Otóż sprawa FOZZ-u to jest właśnie sprawa takiej „pomocy z zewnątrz”, bez
      której nie byłby możliwy cały długi szereg zawrotnych karier gospodarczych i
      politycznych III Rzeczypospolitej. Albowiem niekoniecznie „pierwszy milion
      trzeba ukraść”, jak pokazuje sprawa dr Kulczyka, pierwszy milion można też
      otrzymać np. od ojca, albo od dobrego wujka czy cioci z Ameryki. Właśnie FOZZ,
      najważniejsza instytucja Ministerstwa Finansów III RP wziął na siebie rolę
      takiego dobrego ojca czy wujka dla wielu naszych obecnych herosów polityczno-
      gospodarczych.

      FOZZ po prostu pożyczał im miliony dolarów, a geniusz Leszka Balcerowicza, jego
      reformy bankowości i pieniądza umożliwiały im natychmiastowe zwielokrotnienie
      tej pożyczki, nawet i kilkadziesiąt razy, jeśli ktoś się za to dobrze zabrał.
      Wszystko działo się za pośrednictwem banku, dlatego książka nasza nazywa
      się „Via bank i FOZZ”. I w banku znajdują się wszystkie niezbędne kwity i
      dokumenty. Gdyby komuś naprawdę zależało na wyjaśnieniu sprawy FOZZ, to by się
      tymi kwitami zajął i tam wszystko by znalazł.

      Jasno analizował tę sprawę odkrywca całej afery, Michał Tadeusz Falzmann.
      Przedstawił on program śledztwa. Jego zdaniem należało zbadać wszystkie umowy
      kredytowe, wszystkie kredyty jakich FOZZ udzielał i jakie gwarantował. Banki
      nie dają kredytu ot, tak sobie, kredyt musi być na konkretne przedsięwzięcie
      gospodarcze. Rzecz w tym, że w tamtym czasie żadne przedsięwzięcia gospodarcze
      wcale się nie opłacały, poza czystą spekulacją finansową.

      I tak właśnie robili beneficjenci FOZZ: brali kredyt np. na zakup okrętu lub
      samolotu, fabryki lub budowę gmachu użyteczności publicznej, a zamiast tego
      obracali tymi pieniędzmi przez bank. Jeśli ktoś przez taki obrót zamienił jeden
      milion dolarów w 10, to potem, jak nie był całkiem głupi, to ten pożyczony
      milion oddawał, zadowalając się 9. Z tego powodu sąd łapiący tych
      najgłupszych „kredytobiorców”, którzy zapomnieli oddać, nie zajdzie z tym
      daleko.

      Ponieważ przeciwko nam, autorom książki o FOZZ, od ponad 10 lat toczy się
      proces, więc miałem okazję, przez chwilę potrzymać w ręku i przejrzeć sławetny
      akt oskarżenia w sprawie FOZZ. Liczy on sobie ok. 600 stron, nie licząc
      ciężarówki dokumentów, które ten akt uzupełniają. Gdybym nie był taki
      łatwowierny i polegający na przepisach prawa, to może mógłbym akt oskarżenia
      przestudiować dokładniej. Tymczasem zwróciłem się do Sądu o wydanie mi kopii. I
      Sąd, od 5 lat, jest głuchy na moje wnioski i żądania, zasłaniając się tym, że
      ten dokument bardzo jest potrzebny w procesie karnym.

      Nie jest zatem rzeczą wykluczoną, że w przyszłym roku, kiedy „sprawa FOZZ” się
      przedawni, sąd z ulgą odetchnie, ten akt oskarżenia już nie będzie tak bardzo
      potrzebny, to mi go wydadzą, bo sprawa o naruszenie dóbr osobistych ludzi,
      którzy obrabowali nasze państwo przedawnić się nie ma prawa.

      Z tej krótkiej lektury sprzed 5 laty, zdążyłem się zorientować, że prokuratorzy
      i sądy ścigają tych głupszych i mniej sprytnych beneficjentów FOZZ, tych
      mianowicie, którzy zaniedbali rozliczyć się z pożyczonych kwot. To, oczywiście
      nie są takie małe kwoty, ale w porównaniu do tych, które nam zrabowano i
      którymi oskarżyciele publiczni w
    • jerry.uk komunisci sprzedaliby wlasna matke 08.02.05, 16:16
      to najbardziej zdegenerowana orientacja polityczna. dla nich cos takiego
      jak "interes narodowy" nie istnieje. Zemek kradl ile wlezie, bo po prostu nie
      mial zadnych zasad, zadnej przyzwoitosci. tak samo jak Oleksy i reszta tej
      czerwonej bandy.
    • michal_k1 TO JEST FOZZ WLASNIE 08.02.05, 19:06
      Sprawa Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego jest według znanych publicznie
      informacji największą, niewyjaśnioną aferą przełomu PRL-u i III
      Rzeczpospolitej. Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego powołany został do
      życia ustawą z 15 lutego 1989 roku z inicjatywy ostatniego PRL-owskiego rządu
      Mieczysława Rakowskiego. Do zadań FOZZ należało gromadzenie środków finansowych
      przeznaczonych na obsługę zadłużenia zagranicznego oraz gospodarowanie tymi
      środkami (art. 1 pkt 2 ustawy). Według zarzutu stawianego przez prokuraturę
      działalność przestępcza głównych oskarżonych rozpoczęła się za rządów
      Mieczysława Rakowskiego, była kontynuowana w okresie pierwszych rządów
      solidarnościowych. Według ustaleń organów ścigania w aferze FOZZ doszło do
      ogromnej kradzieży majątku publicznego, której wartość na początku lat 90.
      liczono w setkach milionów dolarów.

      Związki towarzyskie i pieniądze pochodzące z FOZZ stały się fundamentem wielu
      układów personalnych, politycznych i gospodarczych, które do dziś wpływają w
      decydujący sposób na polskie życie publiczne i gospodarkę. Koncentrują się one
      głównie w kręgach Sojuszu Lewicy Demokratycznej (dawnej SdRP) i instytucjach
      będących - o czym donoszą media i zebrany w sprawie materiał dowodowy - jego
      ekonomicznym zapleczem.

      Za dopuszczenie do tej afery i brak woli jej wyjaśnienia konsekwencje powinni
      ponieść bezpośredni sprawcy przestępstw, ich polityczni obrońcy i ci, którzy
      korzystali z pieniędzy skradzionych poprzez FOZZ. Od lat jednak rozwiązanie tej
      sprawy na drodze prawa napotyka na nieprzezwyciężone kłopoty.

      Przestępcy pod ochroną

      Znane publicznie fakty wskazują na to, że problemy z wyjaśnieniem i osądzeniem
      sprawy FOZZ mają źródło w układzie politycznym i służb specjalnych wywodzących
      się z PRL, chroniącym przestępców i czerpiącym korzyści z łamania prawa. Jest
      to układ polityczny powiązany na różne sposoby z obecnym Sojuszem Lewicy
      Demokratycznej i jego prominentnymi politykami. Nici powiązań z aferą FOZZ
      sięgają dziś do samych szczytów władzy: Rządu, Kancelarii Prezydenta,
      kierownictwa SLD, członków władz wielu spółek ważnych z punktu widzenia
      gospodarki narodowej.

      Szanse na rozwikłanie tej afery w drodze zwykłego działania organów wymiaru
      sprawiedliwości są dziś znikome. Prokuratura i sądy zajmują się nią już ponad
      12 lat, z tego około 4 lat wyjątkowo opieszałych działań śledczych prokuratury
      przypada na okres rządów SdRP (SLD), zaś za zmarnowanie kolejnych ponad 4 lat
      postępowania sądowego co najmniej politycznie odpowiedzialny jest obecny
      premier i przewodniczący SLD Leszek Miller. Jednak opieszałość działań organów
      państwa, prokuratury i sądów, nie może odbierać opinii publicznej prawa do
      poznania rzeczywistego wpływu FOZZ na kształtowanie się życia politycznego i
      gospodarczego w Polsce.

      Zadaniem Komisji Śledczej winno być:
      Zbadanie odpowiedzialności służb specjalnych PRL i III RP oraz polityków za
      powstanie, brak kontroli a następnie opóźnienia w wyjaśnieniu afery FOZZ,
      Zbadanie utrudniania pociągnięcia do odpowiedzialności karnej winnych
      przestępstw w tym przewlekłości w działaniach prokuratury i sądów,
      Zbadanie przestępczych prowokacji podejmowanych przez służby specjalne
      wspierane przez środowiska polityczne zwłaszcza SLD celem: ukrycia ich związków
      z organizatorami afery FOZZ a także dla fałszywego oskarżenia o udział w tej
      aferze osób nie mających z nią nic wspólnego.
      Poniżej przedstawiamy niektóre okoliczności sprawy FOZZ, obrazujące jej
      rozległe i dalekosiężny wpływ na funkcjonowanie osób i instytucji obecnego
      życia publicznego III RP.

      Układ FOZZ-u działa do dziś

      Nazwiska oskarżonych w sprawie FOZZ oraz ich przyjaciół i mocodawców
      politycznych stale obecne są w życiu III Rzeczpospolitej. Osoby te nie
      pozostając bez wpływu również na obecną sytuację polityczną kraju, mimo, że
      początki sprawy FOZZ sięgają roku 1989, a dziś w przededniu wejścia do Unii
      Europejskiej Polska jest w zupełnie innej rzeczywistości politycznej.

      Ostatnim tego przykładem jest ujawnienie przez tygodnik "Newsweek" "bliskich
      kontaktów" byłego ministra zdrowia, do niedawna jeszcze szefa regionu
      mazowieckiego SLD, Mariusza Łapińskiego z ludźmi związanymi z aferą FOZZ .
      Szczególnie ważne wydają się informacje dotyczące powiązań byłego ministra
      Łapińskiego z osobą Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w sprawie FOZZ. Z
      ustaleń "Newsweeka" wynika, że Łapiński już w pierwszej połowie lat 90. miał
      bliskie kontakty w kręgu ludzi związanych z aferą FOZZ. Przez wiele lat
      Grzegorz Żemek wymykał się organom sprawiedliwości zasłaniając się chorobą. Sąd
      wykrył, że przynajmniej w niektórych przypadkach takie deklaracje nie miały nic
      wspólnego z prawdą. Dziś wiadomo, że główny oskarżony w tym procesie mógł
      schronić się za parawanem "ciężkiego stanu zdrowia" między innymi dzięki pomocy
      i "leczeniu", jakie umożliwili mu prominentni politycy SLD, w tym były minister
      Mariusz Łapiński. Nie tylko leczył on byłego szefa FOZZ. "Jak ustaliliśmy robił
      też wspólne interesy ze znajomymi Grzegorza Żemka" - napisali
      dziennikarze "Newsweeka" .

      Żemek aresztowany został w sprawie FOZZ 21 sierpnia 1991 roku, a opuścił areszt
      19 marca 1993 roku z uwagi na "zły stan zdrowia" . Wątek "złego stanu zdrowia"
      powtarzał się w tej sprawie wielokrotnie. Warszawski Sąd Okręgowy aresztował
      głównego oskarżonego po tym, jak podczas jednej z rozpraw sprawdził, czy
      Grzegorz Żemek przebywa na oddziale "R" w prywatnym Centrum Medycznym "Lux-
      Med". Tak wynikało z przedstawionego przez adwokata zaświadczenia
      usprawiedliwiającego nieobecność podsądnego. Ani oskarżonego, ani oddziału "R"
      w prywatnej przychodni nie było . Mariusz Łapiński był udziałowcem Lux-Medu,
      był również lekarzem Żemka. Oskarżony w celu uniknięcia procesu trafił również
      do warszawskiego szpitala na Banacha, któremu szefował Mariusz Łapiński. Wiele
      wskazuje na to, że unikanie uczestniczenia w rozprawie przez głównego
      oskarżonego było ściśle powiązane z działaniem do niedawna ważnego człowieka
      SLD w służbie zdrowia. Tak więc Żemek ma więc wiele powodów do wdzięczności
      wobec wysokich funkcjonariuszy SLD. W tym kontekście można przypuszczać, że
      informacje "Newsweeka" dotyczące związków ministra Łapińskiego z ludźmi FOZZ
      mogą okazać się czubkiem góry lodowej!

      Co to był FOZZ?

      Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego powołano specjalną ustawą w schyłkowym
      okresie PRL, w lutym 1989 roku. Minister Finansów w rządzie Mieczysława
      Rakowskiego, Andrzej Wróblewski, na dyrektora generalnego funduszu powołał
      Grzegorza Żemka. Działania dyrektora generalnego nadzorowała Rada Nadzorcza,
      wyznaczana również przez ministra finansów, jej przewodniczącym był Janusz
      Sawicki, wiceszef resortu. Fundusz miał zajmować się potajemnym wykupem
      polskiego zadłużenia zagranicznego, gromadzić środki na to oraz gospodarować
      nimi. Niekonwencjonalne operacje FOZZ zaczęły się już w kwietniu 1989 r.
      Pieniądze podatników wędrowały do przeróżnych firm mieszczących się w rajach
      podatkowych np. na Antylach Holenderskich, wyspach kanału La Manche czy Wyspach
      Dziewiczych. W dokumentach funduszu panował bałagan, część operacji nie była w
      ogóle księgowana. Można zrozumieć późniejsze kłopoty likwidatorów i
      prokuratorów z ustaleniem, gdzie są pieniądze i jeszcze większe z ich
      odzyskaniem. Likwidator FOZZ wytoczył różnym firmom w sumie 60 procesów
      cywilnych o odzyskanie pieniędzy FOZZ. Biegli, powołani przez prokuratora,
      stwierdzili, że ponad połowa dokonywanych przez kierownictwo FOZZ transakcji
      przyniosła straty budżetowi państwa i w większości nie odpowiadała celom
      statutowym funduszu.

      Historia FOZZ jest krótka. Na tyle jednak treściwa, że wyjaśnienie jej zajęło
      prokuraturom niemal 7 lat. FOZZ powstał w okresie schyłku Polski Ludowej,
      jednak rząd Tadeusza Mazowieckiego nie podjął natychmiast
    • neovido Re: Kończy się proces w sprawie FOZZ 08.02.05, 20:44
      Czas najwyzszy!Dolozyc zlodziejom - ile tylko mozliwe.
    • rafagros Re: Kończy się proces w sprawie FOZZ 08.02.05, 20:56
      W tej aferze uczestniczyli również Rosati,Walter,Solorz.To oni budowali swoje
      telewizje z pieniędzy FOZZ-u.Jednak nie widzę ich na liście oskarżonych?
      • madadela Re: Kończy się proces w sprawie FOZZ 08.02.05, 21:12
        Kończy sę proces, znikają nazwiska - np. Dariusz Przywieczerski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka