Dodaj do ulubionych

Proszę o definicję wartości chrześcijańskich.

01.03.05, 02:24
Funkcjonują w konstytucji, TVP, szkolnictwie ale moim zdaniem brak czytelnego
określenia o co tu chodzi.
Obserwuj wątek
    • forever.pl Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 01.03.05, 02:40
      To jest bardzo szeroki temat, nie można tego określić w wąskim i jednoznacznym
      zakresie. Można np powiedzieś, że są to zasady, które głosi ludziom Chrystus,
      apostołowie i prorocy, żeby sie nimi kierowali w życiu.

      --
      LOVE.forever

      .
      • palnick Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 03:22
        KTO ZMIENIŁ BOŻE PRZYKAZANIA???

        Poniżej zestawienie Przykazań Dekalogu w wersji biblijnej, oraz katechizmowej
        (katechizm Rzymskokatolicki):

        Biblijna wersja Dekalogu:

        "Jam jest Pan, Bóg Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli."
        I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
        II. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na
        niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod
        ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny,
        zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
        tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom tym, którzy
        mnie miłują i strzegą moich przykazań.
        III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał
        Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
        IV. Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz
        wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest;
        nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa
        twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi.
        Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w
        nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi
        sobotniemu i poświęcił go.
        V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
        twój, da tobie.
        VI. Nie będziesz zabijał.
        VII. Nie będziesz cudzołożył.
        VIII. Nie będziesz kradzieży czynił.
        IX. Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
        X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego,
        ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która
        jego jest.(Wg przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)

        Wersja katechizmowa:

        "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli".
        I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
        II. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
        III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
        IV. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło
        naziemi.
        V. Nie zabijaj.
        VI. Nie cudzołóż.
        VII. Nie kradnij.
        VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
        IX. Nie pożądaj żony bliźniego twego.
        X. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
        (Wg przekładu ks. A. Cząstki "Duży katechizm religii katolickiej").

        Już na pierwszy rzut oka widać poważne zmiany treści Dekalogu:

        1. Usunięte zostało całkowicie drugie przykazanie Dekalogu, zabraniające
        tworzenia i kultu wizerunków. Kościół Rzymsko-Katolicki, który dokonał tej
        poważnej zmiany, wprowadził równocześnie do swych domów modlitw całe mnóstwo
        obrazów i posągów, oddając im, i ucząc wiernych oddawać im głęboką cześć.
        2. Usunięcie drugiego przykazania spowodowało też zmianę numeracji przykazań, i
        tak: trzecie przykazanie biblijnego Dekalogu w wersji katechizmowej występuje
        jako drugie, czwarte, jako trzecie itd.
        3. Aby jednak było Dziesięć Przykazań, Kościół Rzymsko-Katolicki dokonał
        rozdzielenia dziesiątego przykazania, na dwa osobne, co wprowadza dziwne
        zamieszanie do Dekalogu; jeżeli każde z przykazań Dekalogu nakazuje, bądź
        zakazuje jakiejś jednej sprawy, to IX i X przykazanie w wersji katechizmowej
        wspólnie dotyczą pożądania cudzej własności.
        4. Kościół Rzymsko-Katolicki dokonał też zmiany treści czwartego przykazania
        Bożego. Nakaz święcenia właściwego, siódmego dnia tygodnia - soboty –
        zamieniono na ogólny nakaz święcenia "dnia świętego" poprzez który rozumie się
        najpierw niedzielę, a następnie inne dni świąteczne roku kościelnego - które
        wyszczególnia i nakazuje zachowywać katechizm. Dokonana zmiana Bożych Przykazań
        jest zatem zasadniczym odstępstwem od woli Najwyższego.

        Pismo Święte naucza, że kto narusza chociaż jedno przykazanie, jest przestępcą
        w rozumieniu całego Prawa, kto zaś znieważa PRAWO BOŻE, ZNIEWAŻA SAMEGO BOGA.
        (Jak 2,9.10).

        W kogo więc wierzą parafianie, skoro za nic mają historyczne źródła własnej
        wiary???
        • douglasmclloyd Re: Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 03:40
          palnick napisał:

          > KTO ZMIENIŁ BOŻE PRZYKAZANIA???
          >
          > Poniżej zestawienie Przykazań Dekalogu w wersji biblijnej, oraz katechizmowej
          > (katechizm Rzymskokatolicki):
          >
          > Biblijna wersja Dekalogu:
          >
          > "Jam jest Pan, Bóg Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli."
          > I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
          > II. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na
          > niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod
          > ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny,
          >
          > zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
          >
          > tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom tym, którzy
          > mnie miłują i strzegą moich przykazań.
          > III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał
          > Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
          > IV. Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz
          > wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest;
          > nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa
          > twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi.
          > Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w
          > nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi
          > sobotniemu i poświęcił go.
          > V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
          > twój, da tobie.
          > VI. Nie będziesz zabijał.
          > VII. Nie będziesz cudzołożył.
          > VIII. Nie będziesz kradzieży czynił.
          > IX. Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
          > X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego,
          > ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która
          > jego jest.(Wg przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)
          >
          > Wersja katechizmowa:
          >
          > "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli".
          > I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
          > II. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
          > III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
          > IV. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło
          > naziemi.
          > V. Nie zabijaj.
          > VI. Nie cudzołóż.
          > VII. Nie kradnij.
          > VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
          > IX. Nie pożądaj żony bliźniego twego.
          > X. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
          > (Wg przekładu ks. A. Cząstki "Duży katechizm religii katolickiej").
          >
          > Już na pierwszy rzut oka widać poważne zmiany treści Dekalogu:
          >
          > 1. Usunięte zostało całkowicie drugie przykazanie Dekalogu, zabraniające
          > tworzenia i kultu wizerunków. Kościół Rzymsko-Katolicki, który dokonał tej
          > poważnej zmiany, wprowadził równocześnie do swych domów modlitw całe mnóstwo
          > obrazów i posągów, oddając im, i ucząc wiernych oddawać im głęboką cześć.
          > 2. Usunięcie drugiego przykazania spowodowało też zmianę numeracji przykazań, i
          >
          > tak: trzecie przykazanie biblijnego Dekalogu w wersji katechizmowej występuje
          > jako drugie, czwarte, jako trzecie itd.
          > 3. Aby jednak było Dziesięć Przykazań, Kościół Rzymsko-Katolicki dokonał
          > rozdzielenia dziesiątego przykazania, na dwa osobne, co wprowadza dziwne
          > zamieszanie do Dekalogu; jeżeli każde z przykazań Dekalogu nakazuje, bądź
          > zakazuje jakiejś jednej sprawy, to IX i X przykazanie w wersji katechizmowej
          > wspólnie dotyczą pożądania cudzej własności.
          > 4. Kościół Rzymsko-Katolicki dokonał też zmiany treści czwartego przykazania
          > Bożego. Nakaz święcenia właściwego, siódmego dnia tygodnia - soboty –
          > zamieniono na ogólny nakaz święcenia "dnia świętego" poprzez który rozumie się
          > najpierw niedzielę, a następnie inne dni świąteczne roku kościelnego - które
          > wyszczególnia i nakazuje zachowywać katechizm. Dokonana zmiana Bożych Przykazań
          >
          > jest zatem zasadniczym odstępstwem od woli Najwyższego.
          >
          > Pismo Święte naucza, że kto narusza chociaż jedno przykazanie, jest przestępcą
          > w rozumieniu całego Prawa, kto zaś znieważa PRAWO BOŻE, ZNIEWAŻA SAMEGO BOGA.
          > (Jak 2,9.10).
          >
          > W kogo więc wierzą parafianie, skoro za nic mają historyczne źródła własnej
          > wiary???

          Z tego co widzę masz jasność, więc po co zadajesz głupie pytania?
        • jagnieszkaa Re: Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 09:14
          Odpowiadam panu Palnikowi:
          Sprawdziłam (Biblia Tysiąclecia oraz najnowszy Katechizm) i wychodzi na to, że
          ma Pan absolutną rację. Dla mnie to szok, bo nie przypuszczałam, by Kościół
          mógł wprost(literalnie) zmieniać samo Słowo Boże. Co innego objaśniać,
          interpretować, wykładać, a co innego usuwać, skreślać i zamieniać. Nie wiem, co
          o tym myśleć...
          • husyta Re: Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 10:38
            Droga Agnieszko,

            Co o tym mysleć?
            Zacznij czytać Biblię, zachęcam do starannej lektury Nowego a potem Starego
            Testamentu. Przed tobą fascynująca przygoda odkrywania wartości
            chrześcijańskich.
            Będziesz wielokrotnie musiała wybierać, czy przyjąć to, co głosił KK, czy to,
            czego uczy Biblia.
            Pozdrawiam,
            Husyta,
            • galt Totalna bzdura... 04.03.05, 03:28
              Biblia, wbrew pozorom, wymaga intelektu. Bez niego, prosze - NIE DOTYKAJ!

              Numeracja Delkalogu na przestrzeni wiekow ulegla pewnym zmianom. Dekalog
              Kosciola Katolickiego i Luterenaski odbiegaja nieco od Prawoslawnego, ale
              przykazanie, ktore Ty twierdzisz jest "podstepnie" usuniete jest zawarte w
              przykazaniu 1-szym wg. OBECNEGO Katechizmu: "Panu, Bogu swemu, bedziesz oddawal
              poklon i bedziesz Mu sluzyl Jemu samemu sluzyc bedziesz Nie bedziesz mial
              cudzych bogow przede Mna! Nie bedziesz czynil zadnej rzezby...

              Nie mozna rozumowac tekstow arhaicznych bez historycznej peryspektywy. Zakaz
              balwochwalstwa mial na mysli posagi bogow. <kto czci obraz, ten czci osobe,
              ktora obraz przedstawia> jak glosi Katechizm. I dalej: Czesc oddawana swietym
              obrazom jest <pelna szacunku czcia>, nie zas uwielbieniem naleznym jednyie
              samemu Bogu"
              Katechizm Kosciola Katolickiego, Pallottinum 1994, str. 490.

              A wec w prostym jezyku: zrobic rzezbe krowie i oddawac czesc - zle, zrobic
              rzezbe Jezusa i oddawac czesc - dobrze. Oddawanie czesci Swietym (jako wzora
              zachowawczym) podobnie jak zdjeciu swojej matki, ojca czy dzieci - dobre i
              prawdilowe. Mam nadzieje, ze zalapales....


              Sa ludzie, ktorzy nie wiedz wiele, nie wiedza jka weryfikowac swiat i dlatego
              zyja od sensacji do sensacji. Nie przeczyta, ale poslucha byle glupca. OK, to
              jednak rozumiem, ale z czym mam problem to Ci nowi rekruci, ktorzy uwazaja sie
              za swiadomych a po przeczyataniu tych z calym szacunkiem .. bredni, mysla, ze
              nagle ktos otworzyl im oczy, mysla "wiedziala, ze cos jest nie tak z "Tym
              Kosciolem, aha! " nareszcie jestem wolna/y moge robic co chce, on mi udowodnil,
              ze Kosiciol nie ma autorytetu moralnego - huraaa!.

              Biedni i prosci sa to ludzie w samej rzeczy.

              Papiez powiedzial : "Wielkosc moralna osoby rosnie badz maleje w zaleznosci nie
              tylko od slow, jakie czlowiek wypowiada, ale rowniez od przekazu, jaki decyduje
              sie obierac". Pomysl zanim oddasz wieksza uwage tumanowi nad Slowem Bozy
              gloszonym przez Doktorow Kosciola.

              pozdrawiam
          • chrzescijanka do przerażonej 01.03.05, 13:48
            przeczytać Biblię i ruszyć głową
            więcej się znajdzie takich rzeczy, nie ty jedna dałaś się nabrać

            A Biblia mówi: kto zmieni choć jotę (czytaj literę) w Prawie (lub Zakonie
            czytaj Przykazaniach) ten będzie nazywany najmniejszym w Królestwie Niebios (to
            jest w ew. Mateusza, stare i nowe prawo)
            • oowojtasoo Re: do przerażonej 03.03.05, 21:12
              chrzescijanka napisała:

              > przeczytać Biblię i ruszyć głową
              > więcej się znajdzie takich rzeczy, nie ty jedna dałaś się nabrać
              >
              > A Biblia mówi: kto zmieni choć jotę (czytaj literę) w Prawie (lub Zakonie
              > czytaj Przykazaniach) ten będzie nazywany najmniejszym w Królestwie Niebios
              (to
              >
              > jest w ew. Mateusza, stare i nowe prawo)



              kiedy 50 osob zmieni literke i wszyscy [jakims cudem] trafia do nieba to ktory
              z nich bedzie tym najmniejszym ?:)
              • chrzescijanka nieuważnie czytałeś 10.03.05, 09:50
                napisane, że w Królestwie Niebios będzie się takich nazywać tak i tak, ale nikt
                nie napisał, że oni tam trafią.
          • pankasztelan Re: Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 14:14
            Moglabys podac w jakim katechizmie to sprawdzalas?
          • galt tez mnie szokujesz swoja nieodpornoscia na bzdury 04.03.05, 03:26
            numeracja Delkalogu na przestrzeni wiekow ulegla pewnym zmianom. Dekalog
            Kosciola Katolickiego i Luterenaski odbiegaja nieco od Prawoslawnego, ale
            przykazanie, ktore on twierdzi, ze rzekomo jest "podstepnie" usuniete jest
            zawarte w przykazaniu 1-szym wg. OBECNEGO Katechizmu: "Panu, Bogu swemu,
            bedziesz oddawal poklon i bedziesz Mu sluzyl Jemu samemu sluzyc bedziesz Nie
            bedziesz mial cudzych bogow przede Mna! Nie bedziesz czynil zadnej rzezby...

            Nie mozna rozumowac tekstow archaicznych bez historycznej peryspektywy. Zakaz
            balwochwalstwa mial na mysli posagi bogow. <kto czci obraz, ten czci osobe,
            ktora obraz przedstawia> jak glosi Katechizm. I dalej: Czesc oddawana swietym
            obrazom jest <pelna szacunku czcia>, nie zas uwielbieniem naleznym jednyie
            samemu Bogu"
            Katechizm Kosciola Katolickiego, Pallottinum 1994, str. 490.

            A wec w prostym jezyku: zrobic rzezbe krowie i oddawac czesc - zle, zrobic
            rzezbe Jezusa i oddawac czesc - dobrze. Oddawanie czesci Swietym (jako wzora
            zachowawczym) podobnie jak zdjeciu swojej matki, ojca czy dzieci - dobre i
            prawdilowe. Mam nadzieje, ze zalapalas....


            Sa ludzie, ktorzy nie wiedza wiele, nie wiedza jak weryfikowac swiat i dlatego
            zyja od sensacji do sensacji. Nie przeczyta, ale poslucha byle glupca. OK, to
            jednak rozumiem, ale z czym mam problem to Ci nowi rekruci, ktorzy uwazaja sie
            za swiadomych a po przeczyataniu tych z calym szacunkiem .. bredni, mysla, ze
            nagle ktos otworzyl im oczy, mysla "wiedzialam, ze cos jest nie tak z "Tym
            Kosciolem, aha! " nareszcie jestem wolna/y moge robic co chce, on mi udowodnil,
            ze Kosiciol nie ma autorytetu moralnego - huraaa!.

            Biedni i prosci sa to ludzie w samej rzeczy.

            Papiez powiedzial : "Wielkosc moralna osoby rosnie badz maleje w zaleznosci nie
            tylko od slow, jakie czlowiek wypowiada, ale rowniez od przekazu, jaki decyduje
            sie obierac".
            Pomysl zanim oddasz wieksza uwage tumanowi nad Slowem Bozym gloszonym przez
            Doktorow Kosciola.

            pozdrawiam
            • pankasztelan Re: tez mnie szokujesz swoja nieodpornoscia na bz 04.03.05, 14:25
              Problem tkwi gdzie indziej. Mianowicie, ci ktorzy nazywaja katolikow
              balochwalcami widza tylko to co chca widziec i nic innego ich nie przekonuje i
              mozesz sie tak produkowac w nieskonczonosc, a jak uklonisz sie przed obrazem
              Pana Jezusa to jestes balochwalca i kropka...
              • galt "progresywni myslicie" ze wsteczna logika 05.03.05, 04:29
                wielu naszych mlodych tzw. "progresywnych" Polakow nazywa np. mnichow i ludzi w
                Tybecie jako tych, ktorzy "medytuja" - ladne egzotyczne i nowoczesne slowo z
                posmakiem intelektualnego mistycyzmu.
                Ci sami ludzie widzacy rodaka Polaka kleczocego z rozanicem w reku nazwa go
                "dewota" - slowem sugerujacym negatywne odczucia i slabosc intelektualna.
                Jedni i drudzy ci w Tybecie i ci w kaplicy na rogu robia dokladnie to samo -
                modla sie i oddaja czesc Bogu. Tzw. "progresowcy" z zapropgramowanymi glowami
                przez tzw "wyzwolona lewice" mysla, ze maja sile intelektu i sadu aby wydawac
                swoja wyrocznie na tych ludzi. Tak bzdurnie jak to brzmi tak bzdurne to jest
                swiadectow braku intelektu wielu tzw. "progresywnych mysliciel" ze wsteczna
                logika - bym dodal.... :)
                • chrzescijanka Re: "progresywni myslicie" ze wsteczna logika 10.03.05, 10:50
                  medytacja jakakowliek (tybetańska czy różańcowa) niesie za sobą pewne
                  konsekwencje. A już spotykanie bytów czy nie bytów na innych płaszczyznach. Nie
                  prościej to i bezpieczniej poprostu uwierzyć w Boga?
            • chrzescijanka ale długi wywód na usprawiedliwienie kłamstwa 10.03.05, 10:47
        • chrzescijanka Ale żem z ciebie dumna palnick 01.03.05, 13:44
          mówisz, że jesteś niewierzący a Słowo Boże nieprzymierzając głosisz i mnie z
          roboty wyręczasz.
          aż mi się łza w oku zakręciła.
          • palnick Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 01.03.05, 14:28
            chrzescijanka napisała:

            > mówisz, że jesteś niewierzący a Słowo Boże nieprzymierzając głosisz i mnie z
            > roboty wyręczasz.
            > aż mi się łza w oku zakręciła.
            ------------
            Nie rycz głupia po próżnicy :) Nie głoszę czegoś czego nie ma. Ciekawią mnie
            tylko różne szkoły bajkopisarstwa :)
            • chrzescijanka Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 01.03.05, 14:30
              wiara rodzi się ze słuchania Słowa i z cierpliwości. Ja tam nie tracę nadziei
              na twoje nawrócenie.
              • palnick Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 01.03.05, 14:35
                chrzescijanka napisała:

                > wiara rodzi się ze słuchania Słowa i z cierpliwości. Ja tam nie tracę nadziei
                > na twoje nawrócenie.
                ------------
                Hmm. Słuchać umiem, cierpliwy jestem...musiałbym jeszcze przestać myśleć i
                może:)
                • chrzescijanka Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 01.03.05, 14:37
                  a może zacząć używać szarych w pełni
                  • oowojtasoo Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 03.03.05, 21:15
                    chrzescijanka napisała:

                    > a może zacząć używać szarych w pełni

                    -------

                    hmmm nie byloby w tedy ludzi wierzacych :)
                    • chrzescijanka Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 10.03.05, 09:52
                      nie, nie było by wtedy całej masy ludzi podających się za wierzących.
                      Wierzących szczerze z serca mało spotkałam w życiu.
            • oowojtasoo Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 03.03.05, 21:14
              palnick napisał:

              > chrzescijanka napisała:
              >
              > > mówisz, że jesteś niewierzący a Słowo Boże nieprzymierzając głosisz i mni
              > e z
              > > roboty wyręczasz.
              > > aż mi się łza w oku zakręciła.
              > ------------
              > Nie rycz głupia po próżnicy :) Nie głoszę czegoś czego nie ma. Ciekawią mnie
              > tylko różne szkoły bajkopisarstwa :)


              Ja tez przestalem wierzyc jakis czas temu bo dochodzilem do kolejnych wnioskow
              czytalo sie biblie inne religie sie troche poznalo, porownalo sie nieco z
              historia[szczegolnie sredniowiecze] wyciagnelo pewne wnioski.....i doszlo do
              zalozenia ,ze boga nie ma chociaz po smierci cos jest na pewno.

              Wiara nie jest zla rzecza nawet jesli jest bajka, a to dlatego ,ze wiara
              pozwala przetrwac i lepiej zyc:)
              • chrzescijanka Re: Ale żem z ciebie dumna palnick 10.03.05, 09:54
                może jakiś swoich odkryć dokonałeś ale ewidentnie widać, że Boga nie znalazłeś.
                Nawet się nie zbliżyłeś.
        • pankasztelan Re: Zacznijmy więc od podstaw... 01.03.05, 14:13
          Ta druga werje to chyba wziales... z katechizmu dla komunisty. Nie taka wersja
          obowiazuje KK. W Katechizmie przykazania sa przedstawione tak jak w Biblii i
          kazde przykazanie jest jeszcze szczegolowo opisane. No ale wam sie nie chce
          zajrzec nawet do tego katechizmu zeby to sprawdzic, wolicie opierac sie na
          ksiazeczkach dla dzieci, gdzie wszystko jest o wiele prosciej opisane i
          przedstawione...
          • chrzescijanka katechizm a Biblia 01.03.05, 14:22
            czytałam i katechizm i Biblie (w kilku tłumaczeniach m.in. brytyjkę,
            tysiąclatkę, gdańską, nowego świata) i przyznaję palnickowi rację.

            PRZYKAZANIA W KATECHIZMIE SĄ NIEZGODNE Z BIBLIĄ (II Mojżeszowa lub Wyjścia roz.
            20).
            • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 14:45
              tak przedstawione sa przykazania w katechizmie...
              PIERWSZE PRZYKAZANIE

              Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
              Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby
              ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi
              nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i
              nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5) 1 .

              Jest... napisane: "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu
              służyć będziesz" (Mt 4,10).



              DRUGIE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (Wj 20, 7; Pwt
              5, 11).

              Powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał... A Ja wam powiadam:
              Wcale nie przysięgajcie (Mt 5, 33-34).


              TRZECIE PRZYKAZANIE

              Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i
              wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana,
              Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy (Wj 20, 8-10)
              78 .

              To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem
              Syn Człowieczy jest panem szabatu (Mk 2, 27-28).



              CZWARTE PRZYKAZANIE

              Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój,
              da tobie (Wj 20,12).
              Był im poddany (Łk 2, 51)
              Pan Jezus sam przypomniał ważność tego "przykazania Bożego" (Mk 7, 8-13).
              Apostoł uczy: "Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest
              sprawiedliwe. Czcij ojca twego i matkę - jest to pierwsze przykazanie z
              obietnicą - aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi" (Ef 6, 1-3) 1 .



              PIĄTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz zabijał (Wj 20,13).

              Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił
              zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego
              brata, podlega sądowi (Mt 5, 21-22).



              SZÓSTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz cudzołożył (Wj 20,14; Pwt 5,17).

              Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto
              pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa
              (Mt 5, 27-28).

              ÓSME PRZYKAZANIE


              Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek (Wj 20, 16).
              Słyszeliście... że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał,
              lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi" (Mt 5, 33).

              DZIEWIĄTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego
              twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła,
              ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,17).

              Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią
              cudzołóstwa (Mt 5, 28).

              DZIESIĄTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,
              17). Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego
              niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej
              rzeczy, która należy do twojego bliźniego (Pwt 5, 21).

              Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6, 21).


              Wszystkie przykazania sa uzwzlednione tak jak w Biblii tyle ze po kazdym jest
              szczegolowy opis. Katechizm mowi ze dziesiate jest kontynuacja dziewiatego, no
              ale wszystko zostalo przedstawione, a w opisach wszystko jest oparte tekstami z
              Biblii... Czy my zagladamy do tego samego katechizmu?
              • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 14:53
                jak już podajesz odnośniki to zdecyduj się czy IX to jest Wyj. 20,17 czy X? Bo
                jakoś nie wydaje mi się, że Bóg chciał jednym wersetem załatwić dwa przykazania.
                • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 14:55
                  przeczytaj sobie ponizej, wersje ktore ja podalem, mam nadzieje ze teraz sa one
                  wystarczajaco jasne...
                  • palnick Re: katechizm a Biblia 04.03.05, 00:52
                    Poczytaj Jana ! :)))))))
            • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 14:53
              juz teraz rozumiem roznice, wystarczy spojrzec

              wersja biblijna

              "Jam jest Pan, Bóg Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli."
              I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
              II. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na
              niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod
              ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny,
              zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
              tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom tym, którzy
              mnie miłują i strzegą moich przykazań.
              III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał
              Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
              IV. Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz
              wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest;
              nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa
              twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi.
              Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w
              nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi
              sobotniemu i poświęcił go.
              V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
              twój, da tobie.
              VI. Nie będziesz zabijał.
              VII. Nie będziesz cudzołożył.
              VIII. Nie będziesz kradzieży czynił.
              IX. Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
              X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego,
              ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która
              jego jest.(Wg przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)


              wersja katechizmowa

              PIERWSZE PRZYKAZANIE

              Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
              Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby
              ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi
              nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i
              nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5) 1 .
              Jest... napisane: "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu
              służyć będziesz" (Mt 4,10).



              DRUGIE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (Wj 20, 7; Pwt
              5, 11).
              Powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał... A Ja wam powiadam:
              Wcale nie przysięgajcie (Mt 5, 33-34).


              TRZECIE PRZYKAZANIE

              Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i
              wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana,
              Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy (Wj 20, 8-10)
              78 .
              To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem
              Syn Człowieczy jest panem szabatu (Mk 2, 27-28).



              CZWARTE PRZYKAZANIE

              Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój,
              da tobie (Wj 20,12).
              Był im poddany (Łk 2, 51)
              Pan Jezus sam przypomniał ważność tego "przykazania Bożego" (Mk 7, 8-13).
              Apostoł uczy: "Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest
              sprawiedliwe. Czcij ojca twego i matkę - jest to pierwsze przykazanie z
              obietnicą - aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi" (Ef 6, 1-3) 1 .



              PIĄTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz zabijał (Wj 20,13).
              Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił
              zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego
              brata, podlega sądowi (Mt 5, 21-22).



              SZÓSTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz cudzołożył (Wj 20,14; Pwt 5,17).
              Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto
              pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa
              (Mt 5, 27-28).

              ÓSME PRZYKAZANIE

              Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek (Wj 20, 16).
              Słyszeliście... że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał,
              lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi" (Mt 5, 33).

              DZIEWIĄTE PRZYKAZANIE

              Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego
              twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła,
              ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,17).
              Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią
              cudzołóstwa (Mt 5, 28).

              DZIESIĄTE PRZYKAZANIE
              Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,
              17). Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego
              niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej
              rzeczy, która należy do twojego bliźniego (Pwt 5, 21).
              Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6, 21).
              • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 15:07
                > DZIEWIĄTE PRZYKAZANIE
                >
                > Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony
                bliźniego
                > twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego
                osła,
                > ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj 20,17).
                > Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią
                > cudzołóstwa (Mt 5, 28).
                >
                > DZIESIĄTE PRZYKAZANIE
                > Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego (Wj
                20,
                > 17). Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego
                > niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej
                > rzeczy, która należy do twojego bliźniego (Pwt 5, 21).

                To jest 17 werset z 20 rozdziału księgi Wyjścia:

                Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego,
                ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która
                jego jest.(Wg przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)


                Naprawdę nic cię nie rusza? Mysisz, że Bóg, który storzył tak wspaniały świat i
                wszystko co na nim istnieje rozbiłby jeden werset na dwa, w dziewiąte włożył
                większość, trochę ze środka w X?

                Jak słucham takich jak ty, to coraz lepiej rozumiem werset: nie każdy kto do
                mnie woła Panie, Panie, jest sługą moim.
                • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 16:10
                  Nie o to mi chodzilo... chodzilo mi o zachowanie wszystkiego. Dlaczego tego nie
                  zauwazasz?
                  • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 16:17
                    ja nie zauważam, a ty kłamstwa nie widzisz?

                    jak można tak ewidentnie oszukiwać?

                    ja bym się Boga bała.
                    • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 01.03.05, 16:58
                      Nie widzisz, bo wciaz na to patrzysz jak na katechizmowa wersje Palnicka:)
                      zwroc uwage ze w Biblii przeciez przykazania nie sa ponumerowane, wlasciwie na
                      upartego moglabys wyczytac tam 9, nie sa one scisle wyszczegolnione, bo w
                      Biblii wyglada to nastepujaco:


                      1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię
                      wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
                      3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej
                      rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na
                      ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im
                      pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem
                      zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego
                      pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do
                      tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
                      7 Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie
                      pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy2.
                      8 Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić3. 9 Sześć dni będziesz pracować i
                      wykonywać wszystkie twe zajęcia. 10 Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci
                      Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty
                      sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica,
                      ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. 11 W
                      sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w
                      nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i
                      uznał go za święty.
                      12 Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
                      twój, da tobie.
                      13 Nie będziesz zabijał.
                      14 Nie będziesz cudzołożył.
                      15 Nie będziesz kradł.
                      16 Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.
                      17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony4
                      bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani
                      jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego».
                      Wj20, 1-17

                      KK zwiazal 3 z 4-6, bo maja w sumie one scisle powiazanie. Nasuwa sie tu
                      logika, ze jezeli "nie bedziesz mial bogow cudzych obok mnie" to i tez nie
                      czynil ich rzezby. Bo jezeli ktos wynajduje sobie jakiegos bozka to i tworzy
                      sobie jakis jego wizerunek, zeby miec do czego sie modlic... Nie wiem czy to
                      cie satysfakcjonuje, ale nie mozna urwac glowy tym ktorzy inaczej to rozumieja.
                      Przeciez najwazniejsze jest zachowanie pelnego dekalogu... A tworzenie rzezb
                      nie zostalo usuniete w Katechizmie...
                      • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 09:14
                        pewnie dlatego kupa ludu pada na kolana przed posążkami, a niejeden przed
                        przydrożną kapliczką. Oj, poczytać warto ST o tych wszystkich świątynkach na
                        wzgórzach, o królowej niebios, i wszystkim tym rzeczom, za które Żydzi
                        ściągneli na siebie przekleństwo.
                        • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 09:42
                          Leoncjusz z Neapolis pisał: „Nie oddajemy czci naturze drewna, oddajemy cześć
                          i hołd Temu, który ukrzyżowany był na Krzyżu [...] Gdy dwie belki Krzyża są ze
                          sobą połączone, czczę tę figurę z powodu Chrystusa, który na Krzyżu był
                          ukrzyżowany; jeśli jednak belki te są rozłączone, wyrzucam je na spalenie”.
                          Klękający przed figurką, obrazem w żadnym razie nie popełnia grzechu
                          bałwochwalstwa, nie oddaje przecież czci jakiejś rzeczy materialnej,
                          przedmiotem adoracji nie jest bynajmniej ów obraz, figurka, jest on/ona raczej
                          środkiem służącym uwielbieniu Pana, wspomagającym modlitwę.
                          • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 09:54
                            "(9) Wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym; dzieła ich ulubione na nic się nie
                            zdadzą; ich czciciele sami nie widzą ani nie zdają sobie sprawy, że się
                            okrywają hańbą. (10) Kto rzeźbi bożka i odlewa posąg, żeby nie mieć pożytku?
                            (11) Oto wszyscy czciciele tego bożka zawstydzą się; jego wykonawcy sami są
                            ludźmi. Wszyscy oni niechaj się zbiorą i niech staną! Razem się przestraszą i
                            wstydem okryją. (12) Wykonawca posągu urabia żelazo na rozżarzonych węglach i
                            młotami nadaje mu kształty; wykańcza je swoim silnym ramieniem; oczywiście,
                            jest głodny i brak mu siły; nie pił wody, więc jest wyczerpany. (13) Rzeźbiarz
                            robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia
                            znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej
                            postaci człowieka, aby postawić go w domu. (14) Narąbał sobie drzewa cedrowego,
                            wziął drzewa cyprysowego i dębowego - a upatrzył je sobie między drzewami w
                            lesie - zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. (15) To wszystko służy
                            człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie
                            ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada
                            na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. (16) Jedną połowę spala w
                            ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca
                            się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła!
                            (17) Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje
                            pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!
                            (18) Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich
                            oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją. (19) Taki się nie
                            zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: Jedną połowę
                            spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem
                            mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon
                            kawałkowi (20) Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd.
                            On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co
                            trzymam w ręku? "
                            KSIĘGA IZAJASZA ROZ.44

                            p.s. najnowsze badania wykazują, że Jezusa ukrzyżowano na drzewie, do którego
                            przybito poprzeczną belkę. Czy w takim raziem mam składac pokłon przed każdym
                            drzewem z belką przybitą w poprzeg?
                            • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 10:17
                              Nie powiem Ci, czemu masz oddawać pokłon, nie musisz klękać przed krzyżem,
                              skoro nic dla Ciebie nie znaczy. Dla wielu chrześcijan jest on jednak symbolem
                              Męki Pańskiej, jego wyobrażenie umieszczone w domu, kościele, gdziekolwiek ma
                              służyć przypomnieniu tego, iż był ktoś, kto z miłości oddał za człowieka życie.
                              Figurki, ikony są jedynie symbolami, niczym więcej, nie są przedmiotami czci
                              samymi w sobie, jeśli chrześcijanin traktuje je nawet z jakimś namaszczeniem,
                              to czyni tak tylko ze względu na postać na niej przedstawioną. Św. Leoncjusz
                              chyba trafnie oddał rolę obrazów, figur w chrzescijaństwie, otóż wedle niego są
                              one „otwartymi księgami, które mają przypominać nam o Bogu” i tyle, niczym
                              więcej, nie są bożkami, którym oddaje się cześć dla nich samych.
                              Nie sądzę, byśmy zrozumieli się, skoro odczytujesz zachowania ludzkie tak
                              powierzchownie. Powtarzam raz jeszcze, czytanie literalne, w oderwaniu od ducha
                              Pisma, nie jest szczególnie pożyteczne, co więcej może być szkodliwe. Idąc Twym
                              tokiem rozumowania, Jezus też był heretykiem, przypomnij sobie ten fragment
                              Ewangelii, w którym faryzeusze zarzucają Mu i Jego uczniom niezachowanie
                              przepisanych Tradycją postów.
                              Pozdrawiam
                              • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 10:25
                                ciekawa jestem... mamy 95% zdeklarowanych wierzących. Jakby tak zrobić test i
                                sprawdzić ile osób odmawia modlitwy przed obrazkami, a ile przeczytało Słowo
                                Boże. Nie forma (choć niezupełnie bez znaczenia) ale treść jest ważna. Nie to
                                co na ustach, ale to co w sercach. Możesz mamić swoją teorią kogo chcesz, i
                                może rzeczywiście nie widzisz w symbolach przedmiotu kultu, ale spójrz na
                                owoce. Przypatrz się ludziom.

                                Jesteś księdzem?
                                • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 10:44
                                  Nie, nie jestem księdzem.
                                  Nie wykluczam także, że jest spora grupa takich, którzy modlą się rzeczywiście
                                  do obrazów, taki relikt pogaństwa. Ale czy można ich nazwać grzesznikami tylko
                                  z powodu ich nieświadomości?
                                  • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 10:50
                                    a czy nieświadomość prawa zwalnia z odpowiedzialności?

                                    poza tym, w dzisiejszych czasach dostęp do Biblii jest tak powszechny, że
                                    nieświadomość to kiepska wymówka.

                                    wiara bierze się ze słuchania Słowa. Bóg mówi, że mamy się karmić Słowem. Mówić
                                    do siebie w psalmach i hymnach. A cokolwiek robimy, jemy, pracujemy, modlimy
                                    się mamy wielbić Pana.

                                    Nie ujmując nikomu, ale jaki to chrześcijanin, który nie zna Słowa Bożego?
                                    • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 11:06
                                      Niekiedy tak, a z całą pewnością powoduje nieumyślność dopuszczenia się
                                      przestępstwa. Oczwiście, że każdy chrześcijanin winien czytywać Pismo, to poza
                                      wszelką dyskusją, tylko że dość optymistycznie zakładasz, że każdy potrafi je
                                      zrozumieć. A już z całą pewnością nie każdy będzie je rozumiał jednako
                                      (przykład na sza dyskusja).
                                      Język ma to do siebie, że częstokroć najprostsze nawet zdanie brzmi
                                      wieloznacznie, co dopiero powiedzieć o naukach Pisma. I w tym właśnie miejscu
                                      rozpoczyna się rola edukacji religijnej, która niestety, muszę to ze smutkiem
                                      przyznać, w Moim Kosciele jest daleko niewystarczająca.
                                      • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 11:14
                                        a ja w swoim kościele jestem jak najbardziej szczęśliwa i bez obaw posyłam
                                        dzieci na szkółkę biblijną. bo wiem, że podstawą nauczania będzie Słowo Boże a
                                        nie czyjeś interpretacje. Jak się czegoś nie rozumie, to trzeba prosić Boga o
                                        objawienie a do tego czasu zostawić kwestię, bo potem wychodzą takie kwiatki
                                        jak chrzeczenie niemowląt (w Biblii nic o tym nie ma), zmartwychwstanie Mari
                                        (też nic nie ma), celibat księży (3 roz. I listu do Tymoteusza mówi, że
                                        przewodniczący kościoła powinien mieć rodzinę), zmiana dekalogu (po co wersja
                                        wyjaśniająca jak oryginał jest wystarczająco jasny), jakieś wyimaginowane
                                        czyśce (nadzieja, że jednak nam ujdzie na sucho?) i wiele, wiele innych
                                        zwiedzeń.

                                        Kiedyś kościół zabronił czytania Biblii, motywując, że prostaczki nie
                                        zrozumieją, a w rzeczywistości chcąc zakryć fakt rozbierzności nauki z Pismem.
                                        Biblię należy czytać, w miarę możliwości codziennie a nie poczytywać.
                                        • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 11:26
                                          Cieszę się przeogromnie z Twego szczęścia, jedna jest przecież droga do Pana,
                                          wiedzie przez Chrystusa, nie jest szczególnie ważne, którą stroną tej drogi się
                                          idzie. Nie pisałem, że nie jestem szczęśliwy w Moim Kościele, jest on tak
                                          niejednolity, że odnajduję w nim swoje miejsce, co nie przeszkadza mi
                                          dostrzegać jego niedoskonałości.
                                          Nie da się uczyć bez uprzedniej interpretacji, zauważ, że nawet Apostołowie
                                          nieco inaczej rozkładali akcenty w poszczególnych Ewangeliach, niestety nie
                                          dysponujemy sensu stricto Ewangelią według Jezusa. Siłą rzeczy skazani jesteśmy
                                          na rozmaitych glosatorów.
                                          Popieram, czytać codziennie, niestety zbyt często o tym zapominam, dzięki za
                                          orzywczy powiew wypływający z naszej dyskusji.
                                          • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 11:45
                                            nie ma za co. Ja o Bogu gotowa jestem rozmawiać zawsze i wszędzie.
                                            • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 11:51
                                              Więc pewnie nie raz jeszcze wymenimy poglądy. A teraz pora wracać do pracy,
                                              serdeczne pozdrowienia.
                                          • palnick Re: katechizm a Biblia 03.03.05, 01:19

                                            Popieram, czytać codziennie, niestety zbyt często o tym zapominam, dzięki za
                                            orzywczy powiew wypływający z naszej dyskusji.
                                            ---------
                                            Ożywczy, chyba?
                                            • noli_me_tangere Re: katechizm a Biblia 03.03.05, 07:57
                                              Ups, jasne.
                                              • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 10.03.05, 10:05
                                                e tam, errare humanum est czy jak tam to było. ważne, żeby błąd zobaczyć i coś
                                                z tym zrobić, nie?
                          • oowojtasoo Re: katechizm a Biblia 03.03.05, 21:22
                            noli_me_tangere napisał:

                            > Leoncjusz z Neapolis pisał: „Nie oddajemy czci naturze drewna, oddajemy
                            > cześć
                            > i hołd Temu, który ukrzyżowany był na Krzyżu [...] Gdy dwie belki Krzyża są
                            ze
                            > sobą połączone, czczę tę figurę z powodu Chrystusa, który na Krzyżu był
                            > ukrzyżowany; jeśli jednak belki te są rozłączone, wyrzucam je na spalenie”
                            > ;.
                            > Klękający przed figurką, obrazem w żadnym razie nie popełnia grzechu
                            > bałwochwalstwa, nie oddaje przecież czci jakiejś rzeczy materialnej,
                            > przedmiotem adoracji nie jest bynajmniej ów obraz, figurka, jest on/ona
                            raczej
                            > środkiem służącym uwielbieniu Pana, wspomagającym modlitwę.


                            po co komu wspomagacz. Czyz prawdziwemu wierzacemu nie wystarczy domowe zacisze
                            i SZCZERA modlitwa? W czym byloby to gorsze od modlitwy w kosciele? Przeciez
                            Bog jest NIBY wszedzie?
                        • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 14:50
                          Droga chrzescijanko,
                          Ci ktorzy modla sie do figur i obrazow to albo sa nieswiadomi tego ze zle
                          czynia, albo czynia to w sposob symboliczny, oddajac oczywista czesc i chwale
                          Bogu ktory jest w Niebie...
                          • chrzescijanka Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 14:55
                            ok, Bóg mówi: nie czyń sobie figury
                            ty mówisz: tak, ale... to jest ok, jeżeli nie modlisz się do niej tylko do tego
                            co przedstawia

                            ja pytam: czy Bóg powiedział; możesz sobie czynić figurki bylebyś się nie do
                            nich modlił, tylko do tego co przedstawiają
                            czy Bóg kazał nie robić figur?
                            • pankasztelan Re: katechizm a Biblia 02.03.05, 16:20
                              Owszem, nie kazal robic figur i modlic sie do nich tego co ziemskie. Wedlug
                              mnie przykazanie dosc precyzyjnie to okresla...
            • palnick Mein Kampf a Biblia 01.03.05, 15:29
              Pierwsza książka nigdy nie była na indeksie kościelnym. Druga owszem. Pytanie:
              Która z nich zawiera wartości chrześcijańskie ? :)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11905491
          • oowojtasoo Re: Zacznijmy więc od podstaw... 03.03.05, 21:18
            pankasztelan napisał:

            > Ta druga werje to chyba wziales... z katechizmu dla komunisty. Nie taka
            wersja
            > obowiazuje KK. W Katechizmie przykazania sa przedstawione tak jak w Biblii i
            > kazde przykazanie jest jeszcze szczegolowo opisane. No ale wam sie nie chce
            > zajrzec nawet do tego katechizmu zeby to sprawdzic, wolicie opierac sie na
            > ksiazeczkach dla dzieci, gdzie wszystko jest o wiele prosciej opisane i
            > przedstawione...


            -----------


            jednym slowem dzieciakom mozna robic wode z mozgu i wciskac kit?
            kiedy dziecko idzie do komuni badz lata do kosciola z rodzicami to czy wy
            myslicie ,ze ono naprawde duzo rozumie z tego co glosi ksiadz na kazaniu?
            dziecko uczy sie wtedy wiary mimo woli, nabiera nawyku, cos jakby pranie
            mozgu,a wlasciwie nasiakanie go czym sie da.
            • chrzescijanka Re: Zacznijmy więc od podstaw... 10.03.05, 10:54
              ok, ale odwracając sytuacje to przekazując dziecku wiedzę, że Boga nie ma, nie
              jest praniem mózgu?

              Mnie tak wychowano. W totalnej wolności z bardzo silnym podkreśleniem
              nieistnienia Boga i głupoty motłochu, który w niego wierzy.

              Ja dzieci uczę o Bogu. Modlę się, by ich droga do Boga była inna, nie tak
              bolesna. Mogą mieć lepszy start. Błogosławieństwo już na wstępie. Odczuwać
              miłość Boga już teraz. Ja tego nie miałam. Miałam za to humanizm, logikę i
              wolność myślenia. Chcę tu i teraz podziękować Bogu, że wyrwał mnie z tego.
              DZIĘKI CI PANIE!
        • grzegorz1948 Re: Zacznijmy więc od podstaw... 03.03.05, 21:04
          Tak ciekawi mnie skad wytrzasnales ta intempretacje przykazan? Moze spotkales
          Mojzeszaß
        • galt Sprostowanie do bzdury glownego watku: 04.03.05, 03:20
          numeracja delkalogu na przestrzeni wiekow ulegla pewnym zmianom. Dekalog
          Kosciola Katolickiego i Luterenaski odbiegaja nieco od Prawoslawnego, ale
          przykazanie, ktore Ty twierdzisz jest "podstepnie" usuniete jest zawarte w
          przykazaniu 1-szym wg. OBECNEGO kATECHIZMU: "Panu, bogu swemu, bedziesz oddawal
          poklon i bedziesz Mu sluzyl Jemu samemu sluzyc bedziesz Nie bedziesz mial
          cudzych bogow przede Mna! Nie bedziesz czynil zadnej rzezby...

          Nie mozna rozumowac tekstow arhaicznych bez historycznej peryspektywy. Zakaz
          balwochwalstwa mial na mysli posagi bogow. <kto czci obraz, ten czci osobe,
          ktora obraz przedstawia> jak glosi Katechizm. I dalej: Czesc oddawana swietym
          obrazom jest <pelna szacunku czcia>, nie zas uwielbieniem naleznym jednyie
          samemu Bogu"
          Katechizm Kosciola Katolickiego, Pallottinum 1994, str. 490.

          A wec w prostym jezyku: zrobic rzezbe krowie i oddawac czesc - zle, zrobic
          rzezbe Jezusa i oddawac czesc - dobrze. Oddawanie czesci Swietym (jako wzora
          zachowawczym) podobnie jak zdjeciu swojej matki, ojca czy dzieci - dobre i
          prawdilowe. Mam nadzieje, ze zalapales....


          Sa ludzie, ktorzy nie wiedz wiele, nie wiedza jka weryfikowac swiat i dlatego
          zyja od sensacji do sensacji. Nie przeczyta, ale poslucha byle glupca. OK, to
          jednak rozumiem, ale z czym mam problem to Ci nowi rekruci, ktorzy uwazaja sie
          za swiadomych a po przeczyataniu tych z calym szacunkiem .. bredni, mysla, ze
          nagle ktos otworzyl im oczy, mysla "wiedziala, ze cos jest nie tak z "Tym
          Kosciolem, aha! " nareszcie jestem wolna/y moge robic co chce, on mi udowodnil,
          ze Kosiciol nie ma autorytetu moralnego - huraaa!.

          Biedni i prosci sa to ludzie w samej rzeczy.

          Papiez powiedzial : "Wielkosc moralna osoby rosnie badz maleje w zaleznosci nie
          tylko od slow, jakie czlowiek wypowiada, ale rowniez od przekazu, jaki decyduje
          sie obierac". Pomysl zanim oddasz wieksza uwage tumanowi nad Slowem Bozy
          gloszonym przez Doktorow Kosciola.

          pozdrawiam
        • galt Palnik - przeczytaj a pozniej komentuj, 04.03.05, 03:23
          numeracja Delkalogu na przestrzeni wiekow ulegla pewnym zmianom. Dekalog
          Kosciola Katolickiego i Luterenaski odbiegaja nieco od Prawoslawnego, ale
          przykazanie, ktore Ty twierdzisz jest "podstepnie" usuniete jest zawarte w
          przykazaniu 1-szym wg. OBECNEGO Katechizmu: "Panu, Bogu swemu, bedziesz oddawal
          poklon i bedziesz Mu sluzyl Jemu samemu sluzyc bedziesz Nie bedziesz mial
          cudzych bogow przede Mna! Nie bedziesz czynil zadnej rzezby...

          Nie mozna rozumowac tekstow arhaicznych bez historycznej peryspektywy. Zakaz
          balwochwalstwa mial na mysli posagi bogow. <kto czci obraz, ten czci osobe,
          ktora obraz przedstawia> jak glosi Katechizm. I dalej: Czesc oddawana swietym
          obrazom jest <pelna szacunku czcia>, nie zas uwielbieniem naleznym jednyie
          samemu Bogu"
          Katechizm Kosciola Katolickiego, Pallottinum 1994, str. 490.

          A wec w prostym jezyku: zrobic rzezbe krowie i oddawac czesc - zle, zrobic
          rzezbe Jezusa i oddawac czesc - dobrze. Oddawanie czesci Swietym (jako wzora
          zachowawczym) podobnie jak zdjeciu swojej matki, ojca czy dzieci - dobre i
          prawdilowe. Mam nadzieje, ze zalapales....


          Sa ludzie, ktorzy nie wiedz wiele, nie wiedza jka weryfikowac swiat i dlatego
          zyja od sensacji do sensacji. Nie przeczyta, ale poslucha byle glupca. OK, to
          jednak rozumiem, ale z czym mam problem to Ci nowi rekruci, ktorzy uwazaja sie
          za swiadomych a po przeczyataniu tych z calym szacunkiem .. bredni, mysla, ze
          nagle ktos otworzyl im oczy, mysla "wiedziala, ze cos jest nie tak z "Tym
          Kosciolem, aha! " nareszcie jestem wolna/y moge robic co chce, on mi udowodnil,
          ze Kosiciol nie ma autorytetu moralnego - huraaa!.

          Biedni i prosci sa to ludzie w samej rzeczy.

          Papiez powiedzial : "Wielkosc moralna osoby rosnie badz maleje w zaleznosci nie
          tylko od slow, jakie czlowiek wypowiada, ale rowniez od przekazu, jaki decyduje
          sie obierac". Pomysl zanim oddasz wieksza uwage tumanowi nad Slowem Bozy
          gloszonym przez Doktorow Kosciola.

          pozdrawiam
    • remik.bz do Palnicka 01.03.05, 08:34
      Palnick , wygląda na to ,że bardzo cierpisz od czasu , gdy zrzuciłeś "sukienkę
      duchowną".Bo druga możliwość jest tylko taka ,że robisz to co robisz
      dla "kasy". Ale Twoje bardzo "mądre" wypowiedzi raczej wskazują na "byłego
      duchownego". Idź więc do psychoterapeuty , lub do spowiednika , jak wolisz. Ale
      bardzo proszę nie zwracaj naj głowy Swoimi kompleksami , Swoją depresją i
      Swoimi problemami emocjonalnymi.
      • husyta Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 08:54

        Drogi Remiku,
        Palnick podjął bardo ważny temat, jak to się stało, ze przeredagował dekalog
        wyrucając z niego przykazanie zabraniające kultu obrazów i figur, co jest
        właściwie sednem katolizyzmu. Pokazuje to jak daleko katolicym odszedł od nauki
        biblijnej.
        Ty z kolei bagtelizujesz problem, próbujesz odgadnąć przeszłość Palnicka,
        projektujesz na niego pewne postawy i motywacje, próbujesz odkryć przyczyny
        psychologiczne, dla których podjął wątek. Sądząc, że udało ci sie rozszyfrować
        apekt psychologiczny Palnicka, myślisz jednocześnie, że obaliłeś wysuniete
        przez niego argumenty.
        Nie obaliłeś. Pokazałeś tylko typową bezradność katolickiego apologety wobec
        argumentów z Biblii.
        A druga sprawa, motywacja a argumentacja to die różne rzeczy, czego się pewnie
        nie douczyłeś, chyba że przeszedłeś kurs odwracania kota ogonem i stosujesz
        zasadę taku ad personam kiedy agument niewygodny.
        • czyzunia Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 10:45
          a tak dokładnie to cholera go wie co te w.c.
          tera to nawet puścisz bąka koło pomniczka wojtyły i mozesz iść w nagrode do
          pierdla.
          • husyta Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 11:12
            czyzunia napisał:

            > a tak dokładnie to cholera go wie co te w.c.
            > tera to nawet puścisz bąka koło pomniczka wojtyły i mozesz iść w nagrode do
            > pierdla.

            I słusznie, bo znieważasz uczucia religijne czcicieli JP2, tym bardziej, jesli
            zrobiłbyś to celowo;

            Możesz się z nim nie zgadzać, ale to nie jest sposób na przekonywanie innych o
            swoich racjach;
            • tojajurek Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 12:33
              "Wartości chrześcijańskie" są z założenia niedefiniowalne, podobnie jak w swoim
              czasie "moralność socjalistyczna". I o to właśnie chodzi.
              Wszystko zaś zmierza pomału do stanu, w którym - gdy w lesie spadną z drzewa
              dwa patyki i przypadkiem ułożą się na krzyż - to miejsce to, jako święte, winno
              zostać otoczone płotem i chronione przed profanacją przez uzbrojoną ochotniczą
              straż parafialną (OSP).
              • chrzescijanka Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 13:51
                chyba niewiele wiesz o chrześcijaństwie. A latanie po różnych miejscach i
                szukanie znaków i cudów to bym zabobonem nazwała. Bo cuda prawdziwe się dzieją,
                ale raczej nie za pomocą patyków, figurek, obrazów czy zmumifikowanych części
                ciała ale za sprawą wszechobecnego Ducha Świętego.
        • remik.bz Do Husyty 01.03.05, 14:01
          husyta napisał:

          Sądząc, że udało ci sie rozszyfrować
          > apekt psychologiczny Palnicka, myślisz jednocześnie, że obaliłeś wysuniete
          > przez niego argumenty.

          Drogi Husyto. Przecież ja nawet nie próbowałem dyskutować z Palnickiem , więc
          jak mógłbym obalać ( lub sądzić ,że obalam ) jego argumenty. Palnick porusza
          temat , który wymaga wiedzy specjalistycznej , bardzo specjalistycznej i rzuca
          go na forum z pełną świadomością ,że większość dyskutantów tej wiedzy nie ma .
          Nie ma , ale twardo dyskutuje pomimo braku kompetencji. I właśnie o to
          Palnickowi chodzi. Aby tłum niekompetentnych wyciągnął dokładnie takie wnioski
          jakie im Palnick podpowie. Bo Palnick jest bardzo kompetentny w tej materii .
          Stąd moje sugestie dotyczące jego przeszłości . Gdyby Palnick miał czyste
          intencjie i rzeczywiście chciał uzyskać odpowiedź na "dręczące" go pytania , to
          tej odpowiedzi szukał by np u wykładowców KUL-u czy np w dziełach Ks.
          Tischnera a nie w dyskusjach z remikiem czy czyzunią. Jest to dokładnie taka
          sama sytuacja jakbym ja (człowiek "techniczny") przy wątpliwościach
          dotyczących obliczeń np zbrojenia dla żelbetowych belek konstrukcji mostowych
          szukał odpowieedzi na forum a nie w literaturze fachowej.
          Założyłem ,ze Palnicka coś dręczy ,wykluczając ( nie wiem czy to nie błąd)
          działanie z niskich pobudek. Bo po prostu nie widzę innego logicznego
          wytłumaczenia dla jego "działalności".
          I jescze jedno . Bardzo "uczone" wypowiedzi Palnicka są następnie "doprawiane"
          wulgarnymi i chamskimi (czyzunia np) wypowiedziami "światłych europejczyków"
          walczących z "polaczkowatym ciemnogrodem". A Palnick nie reaguje na wyczyny
          swoich "pomocników". To też nie świadczy najlepiej o jego intencjach.
          • chrzescijanka Re: Do Husyty 01.03.05, 14:06
            a widzisz, tu się kotku mylisz. Powiedział Jezus, upodobało się Tobie Ojcze
            objawić prawdę prostaczkom. Nie trzeba magistra by przeczytać Biblię. Słowo
            Boże jest zrozumiałe. A częste spory o jakieś detale przypominają mi "orzeł w
            koronie czy bez kiedy wali się kraj".

            Przez wieki wmawiamo ludziom, że Biblia jest dla nich za trudna. Zabraniano jej
            czytać a msze odbywały się po łacienie. Jak myślisz, dlaczego?
            • remik.bz Re: Do Husyty 01.03.05, 14:23
              Chcesz interpretować dosłownie zapisy w Biblii - wolno Ci , Twoja sprawa . Ja
              bym sie nie odważył. Kiedyś odwazyłem się ( niekompetentny prostaczek)
              skrytykować kodeks Hammurabiego przykładając do niego dzisiejsze standardy. I
              dopiero kompetentny fachowiec ( historyk) wytłumaczył mi , że kodeks ten na owe
              czasy był bardzo postępowy .Za zabicie najstarszego syna z jakiejś tam rodziny
              zabijano najstarszego syna z rodziny zabójcy. Tylko syna a nie całą rodzinę jak
              często praktykowano przed kodeksem. Zgodnie z Twoją logika "prostoty" Biblii
              nalezałoby bez wątpienia "czcić ojca swego " ale dziadka już niekoniecznie.
              Lepiej chyba powiedzieć w odniesieniu do Biblii "wiem ,ze niewiele wiem " i
              prosić o wyjaśnienia "fachowców" , niż zakładać ,że wszystko w niej jest proste
              jak konstrukcja cepa . Bo można na tym wyjść tak jak ja na w/w kodeksie.
              • chrzescijanka Re: Do Husyty 01.03.05, 14:28
                kolejny błąd
                nie wolno mierzyć tamtych czasów przez pryzmat naszej rzeczywistości.
                Szczególnie jeżeli chodzi o ST testament otrzymujemy skrzywiony obraz (np.
                krwawej jatki). I do zrozumienia pewnych szczegółów przyda się jak najbardziej
                wiedza historyczna i socjologiczna tamtych czasów, ale dla przesłania całości
                nie jest ona tak istotana. Miłość Boga i jego przykazania są ponadczasowe. A
                jeżeli cię to interesuje to w każdym żywym kościele powinieneś zdobyć minimum
                wiedzy biblijnej od pastora, lidera czy kogokolwiek. Zrozumienie jest częścią
                poznania i nauczania ale nie jest podstawą.
            • noli_me_tangere Re: Do Husyty 02.03.05, 09:50
              Jasne, nie trzeba magistra, by przeczytać Biblię, ale nie wystarczy mieć nawet
              ukończonych z dziesięć fakultetów, by ją odczytać. Tu właśnie tkwi błąd wielu
              tzw. nowych ruchów chrześcijańskiech, czytają słowo, co jest bez watpienia
              rzeczą chwalebną, ale nie dokonują chyba wystarczającej jego analizy. Wycinają
              poszczególne fragmenty, odrywając je od całości, co w konsekwencji skutkuje
              niekiedy wypaczeniami np. w rodzaju dogmatu Św. Jehowy zakazującego
              przetaczania krwi.
              • chrzescijanka Re: Do Husyty 02.03.05, 10:11
                wiele jest zwiedzeń, ale nie mów, że wszystkie kościoły zmieniają Biblię, bo to
                nieprawda. Choć przyznam, że świadkowie posługują się tylko swoim tłumaczeniem.
                Dlatego należy czytać wszystkie tłumaczenia, w miarę możności oryginał, żeby
                mieć szerszy obraz.(

                "25) W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba
                i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je
                prostaczkom." znaczy się nie trzeba fakutletów.

                • noli_me_tangere Re: Do Husyty 02.03.05, 10:41
                  Nie twierdzę, że wszytkie Kościoły zmieniają Biblię, co więcej nie twierdzę, że
                  jest tylko jedna droga do Pana.
                  "zakryłeś te rzeczy przed mądrymi" Jak sądzisz, czym są "te rzeczy"? Kontekst
                  całego akapitu wskazuje chyba, że chodzi o naukę Chrystusa, która została przez
                  wielu odrzucona, postawiłbym nawet tezę, że została odrzucona zwłaszcza przez
                  czytających Pismo literalnie.
                  • chrzescijanka Re: Do Husyty 02.03.05, 10:54
                    logos i rhema.
          • husyta Re: Do Remika 02.03.05, 10:47
            Drogi Remiku,

            Nadal obracasz kota ogonem.
            Palnick podał ciekawy temat rozbieżności pomiędzy Biblią a Katechizmem.
            Ty nie podejmujesz tematu, lecz zaczynasz majstrować przy jego intencjach. Być
            może są niskie, ale to są dwie różne sprawy. Zacznij oddzielny wątek - np.
            Intencje Palnicka - ale tutaj skup się na temacie.
            Szkoda, że środowisko ktolickie w Polsce jest tak kiepsko oczytane w sprawach
            Biblii, uważając, że Biblia jest księgą dla ekspertów.

            Nie jestem kucharzem, moja żona też nie kończyła wyższej szkoły kucharskiej,
            jednak większość posiłków, które jemy, sami sobie sporządzamy. Radzę to
            zastosować do pokarmu duchowego i zacząć się dokarmiać regularnie Słowem Bożym.

            Pozdrawiam,
            Husyta

            Wiesz dlaczego Husa (po czesku "gęś) spalili (upiekli) na stosie?
            Bo wzywał kościół do powrotu do Biblii.
        • pankasztelan Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 14:24
          Tak sie sklada ze oficjalne nauki KK sa blizsze zrodel w historii (nie liczac
          poczatkow Kosciola). Rzucicie tylko na dokumenty drugiego soboru i na wlasciwy
          katechizm (nie ten dla dzieci przystepujacych do pierwszej komunii sw.)
          • chrzescijanka Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 14:29
            lepiej rzuć okiem na Pismo Święte i nauki Jezusa, to są źródła.
            • pankasztelan Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 17:23
              Chrzescijanko chyba mnie nie zrozumialas:) dokumenty te mowia ze Kosciol
              wlasnie opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego. Do dokumentow wysylam
              tych ktorzy twierdza inaczej. Przeciez Biblia nie powie ci, ze Kosciol
              Katolicki opiera sie na Niej, tak samo jak nie powie ci ze protestantyzm sie na
              Niej opiera. Mowia o tym wyrazne przeslania czlonkow Kosciolow... w kk sa nimi
              wlasnie sobor i katechizm... i one rowniez mowia ze na Bibli opiera sie nauka
              Kosciola...
              • palnick Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 20:14
                pankasztelan napisał:

                > Chrzescijanko chyba mnie nie zrozumialas:) dokumenty te mowia ze Kosciol
                > wlasnie opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego.
                -----------------
                Ciężko pracuje się księdzu katechecie w Szkole Podstawowej nr 12 w Sosnowcu.
                Choćby taki Damian... Zeszytu nie przynosi, na pytania o Pana Boga
                odpowiedzieć dobrze nie umie. Nic dziwnego, że księdzu Dariuszowi L. puściły
                nerwy. Za krzesło złapał, zamachnął się i nogą krzesła rąbnął gó..arza w
                gębę. Siniak został. Powymyślał jeszcze uczniowi trochę
                od „downów”, „pedałów” i „nieochrzczonych debili” i do świętej katechezy
                spokojnie powrócił. A teraz do prasy zakapowali i krzyk. Jest nagonka na
                księży, a to tylko nerwowy katecheta. On krzewi wartości chrześcijańskie :)
                • pankasztelan Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 20:32
                  Czytales co chrzescijanka napisala? Za ludzi ktorzy ida innym torem nie mozemy
                  brac odpowiedzialnosci i jak nie nauczaja zgodnie ze Slowem Bozym, to mozemy
                  smialo powiedziec "nie znamy ich". Tylko dzieci szkoda... i czesto bezmyslnych
                  rodzicow...
                  • palnick Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 21:03
                    pankasztelan napisał:

                    > Czytales co chrzescijanka napisala? Za ludzi ktorzy ida innym torem nie
                    mozemy
                    > brac odpowiedzialnosci i jak nie nauczaja zgodnie ze Slowem Bozym, to mozemy
                    > smialo powiedziec "nie znamy ich". Tylko dzieci szkoda...i czesto bezmyslnych
                    > rodzicow...
                    ------------
                    Ale czy wartości chrześcijańskie pozwalają poprzestać na "nie znamy ich" ( co
                    dla mnie oznacza odwrócenie się od problemu) czy też należy przeciwdziałać
                    takim zachowaniom?
                    Czasem wydaje mi się, że wartość człowieka nie zależy od tego co złego zrobił
                    ale od tego, czy powstrzymał sie od czynienia dobra.
                    • pankasztelan Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 01.03.05, 21:21
                      Niestety takie sa zachowania, ze wlasciwie nic sie nie robi zeby czemus
                      zapobiec, zeby odwrocic jakis problem. Wszyscy sa madrzy dopiero po szkodzie...
                      Jestesmy bardzo podzieleni i jezeli w przypadku jaki groteskowo przedstawiles
                      dochodzi do zlamania zasad a nikt nie interweniuje to znaczy ze jest ok. Dla
                      mnie osobiscie nie jest to ok i ja napewno bym interwewniowal. Narazie w takiej
                      sytuacji sie nie znalazlem. Jak bede, a wciaz bedziemy prowadzic dyskusje na
                      forum to zloze ci relacje :) Jezus w przypadku uczonych w Pismie posunal sie do
                      ich krytyki. Dal im wolna droge wyboru, albo przemysla swoje postepowanie i
                      zmienia je, albo pozostana przy swoim i doprowadza do swojej zguby...
              • chrzescijanka Re: do Remika - sofizmacisz psychogenetycznie 02.03.05, 09:16
                dużo osób opiera się na Biblii. Ostatnio oglądałam program o kościele
                błogosławiącym związki homoseksualne. Oni też sie na Biblię powołują. Dlatego
                Jezus mówi, że wielu będzie fałszywych pasterzy, niewielu prawdziwych.
              • husyta Do Pankasztelana: jesteś nafaszerowany propagandą 02.03.05, 10:58
                pankasztelan napisał:

                > Chrzescijanko chyba mnie nie zrozumialas:) dokumenty te mowia ze Kosciol
                > wlasnie opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego. Do dokumentow wysylam
                > tych ktorzy twierdza inaczej. ...

                Drogi Panksztelanie:
                Twierdzisz, że dokumumenty mowią, iż Kościół (chyba masz na myśli odłam
                prowatykański i propapieski) opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego.
                Odsyłasz do dokumentów tych, którzy twierdzą inaczej.

                Na podstawie tego stwierdzenia śmiem twierdzić, że jesteś nafaszerowany
                propagandą propapieską i nie masz za wiele pojęcia ani o Biblii ani o
                dokumentach, do których odsyłasz.

                Husyta
                • pankasztelan Re: Do Pankasztelana: jesteś nafaszerowany propag 02.03.05, 16:43
                  Tak sie sklada ze mysle samodzielnie, a z dokumentami i katechizmem sie
                  zapoznalem, a nie nafaszerowalem i nie zauwazylem niczego niezgodnego z Pismem
                  Swietym. Na propagande mam uczulenie i zawsze daze do prawdy... Potrafie sie
                  przyznac do bledu, czego, jak zauwazylem, nie potrafia inni... Probuje jednak
                  tylko jak nie przekonac, to przynajmniej ukazac, ze KK jest znacznie blizszy
                  zrodlom jak KK w sredniowieczu... Powiem wiecej, jestem wdzieczny Lutrowi za to
                  ze probowal cos w Kosciele zrobic, ba nawet KK jest mu za to wdzieczny... a
                  podpisanie miedzy KK a KP "Dekretu o usprawiedliwieniu" jest krokiem do
                  porozumienia miedzy Kosciolami. Nie jest to pojednanie, ale jest to zapewne
                  pozytywny krok do przodu w stosunkach miedzy Kosciolami...
                  • oowojtasoo bo walne ze smiechu :) 03.03.05, 21:27
                    pankasztelan napisał:

                    > Tak sie sklada ze mysle samodzielnie, a z dokumentami i katechizmem sie
                    > zapoznalem, a nie nafaszerowalem i nie zauwazylem niczego niezgodnego z
                    Pismem
                    > Swietym. Na propagande mam uczulenie i zawsze daze do prawdy... Potrafie sie
                    > przyznac do bledu, czego, jak zauwazylem, nie potrafia inni... Probuje jednak
                    > tylko jak nie przekonac, to przynajmniej ukazac, ze KK jest znacznie blizszy
                    > zrodlom jak KK w sredniowieczu... Powiem wiecej, jestem wdzieczny Lutrowi za
                    to
                    >
                    > ze probowal cos w Kosciele zrobic, ba nawet KK jest mu za to wdzieczny... a
                    > podpisanie miedzy KK a KP "Dekretu o usprawiedliwieniu" jest krokiem do
                    > porozumienia miedzy Kosciolami. Nie jest to pojednanie, ale jest to zapewne
                    > pozytywny krok do przodu w stosunkach miedzy Kosciolami...



                    --------------------


                    no to niech sie jednaja te koscioly i niedlugo w kosciele zobaczysz budde i
                    jezusa w przyjacielskim uscisku :P , ale czy to wtedy bedzie to samo ?
                  • husyta Re: Do Pankasztelana: jesteś nafaszerowany propag 04.03.05, 08:41
                    Drogi Pankasztelanie,
                    Jesli nie widzisz rożnic w nauczaniu Biblii a Vaticanum 2, to wątpię w twoja
                    zdolnosc do samodzielnego myslenia.

                    Jesli idzie o dokument o Usprawidliwieniu, to wybacz, jest on tak nafaszerowany
                    (znowu to słowo) herezjami i błędami, że zarówno KK jak i Lutarenie wola
                    milczec na jego temat.

                    Główna herezja tgo dokumentu polega na oferowaniu zbawienia przez sakrmenty;
                    gdzie sedno wiary nie leży zaufaniu do Jezusa i jego doskonałej ofiary na
                    kryżu, lecz do sakramntu udzielonego przez przez prawidłowo ustanowionego
                    kapłana / księdza.

                    Dokument ten wzmacnia pozycję duchownego w kościel i cyni go pośrednikiem
                    zbawienia.
                    Ponad 280 profesorów teologii w Niemczech odrzuciło ten dokument, ale Światowa
                    Federacja Luterańska chciała słyszeć tylko głosy ZA i podpisała ten niefortunny
                    dokument.
                    • pankasztelan Re: Do Pankasztelana: jesteś nafaszerowany propag 04.03.05, 14:33
                      Mnie zarzucasz nafaszerowanie propaganda, a sama pewnie nigdy na te dokumenty
                      okiem nie rzucialas i nie wiesz co tak naprawde one zawieraja. Gdzies moze cos
                      uslyszalas, ktos ci cos powiedzial i tak sie tego trzymasz. Podaj chociaz linki
                      do tych dokumentow to wtedy uwierze ze kiedys sie chociaz zainteresowalas
                      nimi...
        • oowojtasoo brawo:) 03.03.05, 21:25
          husyta napisał:

          >
          > Drogi Remiku,
          > Palnick podjął bardo ważny temat, jak to się stało, ze przeredagował dekalog
          > wyrucając z niego przykazanie zabraniające kultu obrazów i figur, co jest
          > właściwie sednem katolizyzmu. Pokazuje to jak daleko katolicym odszedł od
          nauki
          >
          > biblijnej.
          > Ty z kolei bagtelizujesz problem, próbujesz odgadnąć przeszłość Palnicka,
          > projektujesz na niego pewne postawy i motywacje, próbujesz odkryć przyczyny
          > psychologiczne, dla których podjął wątek. Sądząc, że udało ci sie
          rozszyfrować
          > apekt psychologiczny Palnicka, myślisz jednocześnie, że obaliłeś wysuniete
          > przez niego argumenty.
          > Nie obaliłeś. Pokazałeś tylko typową bezradność katolickiego apologety wobec
          > argumentów z Biblii.
          > A druga sprawa, motywacja a argumentacja to die różne rzeczy, czego się
          pewnie
          > nie douczyłeś, chyba że przeszedłeś kurs odwracania kota ogonem i stosujesz
          > zasadę taku ad personam kiedy agument niewygodny.
      • pankasztelan Re: do Palnicka 01.03.05, 14:18
        Palnick postepuje jak typowy ateista, wynajduje pasujace mu fragmenty i nimi
        atakuje, nie znajac albo centralnie olewajac calosc. A tu calosc ma cale
        znaczenie a nie poszczegolne, chytrze wybrane fragmenty...
        • chrzescijanka Re: do Palnicka 01.03.05, 14:24
          ooo, jakie piękne słowa. Chyba nie jesteś z kościoła, który całe doktryny
          buduje na pojedyńczych wersetach.

          Przykład:

          Jezus oddający w opiekę Janowi swoją matkę umierając na krzyżu powiedział:
          Janie, oto matka twoja. I nagle się okazuje, że jest ona matką narodów.

          Tysiące przykładów jest jeżeli ktoś chce tego słuchać.
          • pankasztelan Re: do Palnicka 01.03.05, 17:28
            Wszyscy opieramy sie na wersetach, zeby poprzec swoje zdanie Pismem Swietym, w
            niektorych przypadkach jednak wystepuje ostra manipulacja... taka miedzyinnymi
            posluguja sie ateisci. Chrzescijanie jak zasiada do jednej Ksiegi to zawsze
            dojda do jakiego porozumienia... bo inaczej Ja czytaja...
            • chrzescijanka Re: do Palnicka 02.03.05, 09:20
              jak bedziesz sobie poprostu czytał, to możesz różne wnioski wyciągnąć. Jeżeli
              będzie cię Duch św. prowadził, to nie ma mowy, że źle zrozumiesz.
      • oowojtasoo Tak mowia tylko osoby o waskim swiatopogladzie... 03.03.05, 21:19
        remik.bz napisał:

        > Palnick , wygląda na to ,że bardzo cierpisz od czasu , gdy
        zrzuciłeś "sukienkę
        > duchowną".Bo druga możliwość jest tylko taka ,że robisz to co robisz
        > dla "kasy". Ale Twoje bardzo "mądre" wypowiedzi raczej wskazują na "byłego
        > duchownego". Idź więc do psychoterapeuty , lub do spowiednika , jak wolisz.
        Ale
        >
        > bardzo proszę nie zwracaj naj głowy Swoimi kompleksami , Swoją depresją i
        > Swoimi problemami emocjonalnymi.
    • andrzej105 definicja : 01.03.05, 12:38
      $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
      $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
      $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$.........
      • chrzescijanka Re: definicja : 01.03.05, 13:53
        Biblia mówi, że korzeniem każdego zła jest miłość pieniądza (nie mylić z
        pieniądzem samym w sobie, bo to wynalazek ułatwiający i regulujący handel)
    • edico Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 01.03.05, 13:24
      WC to tylko prawdy objawione, bez których katolicyzm po prostu nie istnieje.
      Reszta stanowi tylko dekorację. Zresztą od samego początku ilość tych prawd
      wraz z postępem ciągle maleje
    • eres2 Tylko tyle i aż tyle... 01.03.05, 13:26
      Wystarczy przestrzegać Dekalog
      • palnick Re: Tylko tyle i aż tyle... 01.03.05, 13:39
        eres2 napisał:

        > Wystarczy przestrzegać Dekalog
        ---------------
        Którą wersję, biblijną czy katechizmową?
        Poza tym wyglądałoby na to, że Żydzi to też piewcy wartości chrześcijańskich :)
        • chrzescijanka Re: Tylko tyle i aż tyle... 01.03.05, 13:56
          ups, to aż 2000 lat trzeba było, żeby ludzie pojęli, że chrześcijaństwo wywodzi
          się z narodu żydowskiego i prawdziwy chrześcijanin zostaje przez wiarę włączony
          do tego narodu (Biblia mówi: wszczepiony w drzewko oliwne).

          Palnik, bravo!
      • chrzescijanka powiem mniej 01.03.05, 13:54
        wystarczy postępować zgodnie z wolą Bożą
        • palnick a nie powiedziałaś nic :) 01.03.05, 14:33
          chrzescijanka napisała:

          > wystarczy postępować zgodnie z wolą Bożą
          ----------
          A to co za wytrych?
          Co prawda, ja też czuję wolę bożą....
          • chrzescijanka Re: a nie powiedziałaś nic :) 01.03.05, 14:40
            to nie wytrych - to klucz
    • palnick Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 15:06
      Niewątpliwą, kluczową wręcz, wartością chrześcijańską jest grzech oraz
      struktury i procedury z nim związane (kościół, kler, chrzest, spowiedź,
      ukrzyżowanie, zmartwychwstanie). Chrześcijanie są przeciwni afirmacji życia.
      Pragną życia po śmierci do tego stopnia, że są gotowi na ascezę, umartwianie
      się psychiczne i fizyczne.
      Chrześcijaństwo to cywilizacja śmierci.
      • chrzescijanka Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 15:13
        a kto ci takie bzdety wbił do głowy?
        poczytaj Biblię, to się dowiesz co Bóg myśli na te tematy.

        No i jak tu ludziom wytłumaczyć, że chrześcijaństwo to sama przyjemność (w
        większości), jak mu do głowy przez wieki wbijano jakieś fałszywe nauki.

        Czy Jezus chodził, płakał i posypywał sobie ciągle głowę popiołem?

        Zastanowiło cię, dlaczego pierwszego cudu jakiego Jezus dokonał było
        przemienienie wody w wino na weselu?

        Jakby ludzie przestrzegali II przykazania to nie mieli by w głowę wbitego tego
        cierpiętniczego wizerunku zagłodzonego Jezusa wiszącego na krzyżu.

        Oj, tu chyba trzeba ludzi od podstaw do życia przywracać.
        • palnick Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 15:18
          To dlaczego symbolem chrześcijaństwa jest rzymskie narzędzie do zadawania
          okrutnej śmierci, często uzupełniane męskimi zwłokami a nie Miriam karmiąca
          piersią? :)
          • chrzescijanka Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 15:54
            ostatnie odkrycia dowodzą, że rzymianie krzyżowali na drzewach przybijając
            tylko poprzeczną belkę.

            wiesz, u nas nikogo do krzyża się nie przybija, chyba tylko grzechy własne.

            widzisz, masz bardzo jednostronnie ukształtowany obraz chrześcijaństwa i
            chrześcijanina. A co wiesz n.p. o babtystach, metodystach, zielonoświątkowcach,
            ewangelikach, luteranach, adwentystach dnia siódmego itd?
            • palnick Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 16:09
              chrzescijanka napisała:
              > A co wiesz n.p. o babtystach, metodystach, zielonoświątkowcach,
              > ewangelikach, luteranach, adwentystach dnia siódmego itd?
              ----------
              Ty chyba wiesz cos czego ja nie wiem....nie to nie mozliwe...ich symbolem nie
              jest krzyż ze zwłokami???!!!
              • chrzescijanka Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 16:16
                krzyż, ale bez zwłok
                widzisz, a jednak nie wiesz
                • palnick Re: Wartości chrześcijańskie. 01.03.05, 16:57
                  chrzescijanka napisała:

                  > krzyż, ale bez zwłok
                  -----------
                  I nie nakazują by pamietać o smierci każdego dnia?
                  • chrzescijanka Re: Wartości chrześcijańskie. 02.03.05, 09:25
                    o zmartwychwstaniu. to różnica. trzeba zrozumieć istotę tego co się stało. To
                    nie jest takie proste wbrew pozorom. Ja ciągle uczę się nowych rzeczy apropos
                    krzyża i śmierci Jezusa.

                    Jezus umarł. Cierpiał. I to jest smutne.
                    Ale On to zrobił, żeby uratować każdego z nas indywidualnie. Jeżeli przez Jego
                    śmierć ja mogę być zbawiona i mój duch i dusza nie umrą, jeżeli moje dzieci nie
                    będą chorowały, jeżeli ludzie będą uzdrawiani, jeżeli moje życie dzięki temu
                    będzie błogosławione i będzie mi się dobrze działo, to ja mogę być tylko
                    wdzięczna i dziękować Jezusowi ze śpiewem na ustach (radosnym a nie żałobnym)
                    każdego dnia.

                    Rozumiesz? Śmierć Jezusa, choć straszna, jest dla mnie wolnością, wybawieniem.
                    Dlatego nie ma go na krzyżu. Dlatego w kościołach p. znajdziesz pusty krzyż. Ma
                    ci to przypominać, że Jezus żyje. Źe śmierć, choroba, grzech i ciemność zostały
                    pokonane.
                    • palnick Re: Wartości chrześcijańskie - krzyż. 02.03.05, 13:33
                      chrzescijanka napisała:

                      > Śmierć Jezusa, choć straszna, jest dla mnie wolnością, wybawieniem.
                      > Dlatego nie ma go na krzyżu. Dlatego w kościołach p. znajdziesz pusty krzyż.
                      > Ma ci to przypominać, że Jezus żyje. Źe śmierć, choroba, grzech i ciemność
                      > zostały pokonane.
                      -----------
                      Dlaczego "dobry" Jehowa postanowił zabić własnego syna aby przebłagać samego
                      siebie? Czy nie mógł wybrać innej procedury niż morderstwo?
                      Zwłaszcza, że ta "ofiara" nie wybawiła nikogo a na świecie króluje śmierć,
                      choroba, grzech i ciemność. Wszystko to jest cokolwiek bez sensu :(
                      • chrzescijanka Re: Wartości chrześcijańskie - krzyż. 02.03.05, 14:15
                        dlatego niektórzy nazywają to wyższym wtajemniczeniem wiary,
                        przyznam, że też tego kiedyś nie rozumiałam, ale dziś z perspektywy wiem, że
                        nagła świadomość może być zabójcza, objawienie przychodzi stopniowo, bo Bóg
                        jest łaskawy
                        to była najwyższa ofiara, śmierć syna za ludzi. Po to, byś wiedział, że Bóg cię
                        kocha
                        a Jezus pokonał grzech, chorobę i śmierć, tylko nie każdy chce skorzystać z
                        oferty. Wolą swoje życie w grzechu. Nie chcą wziąć tego, co oferuje Jezus. Bo
                        mimo, że to wolność i zbawienie, niesie za sobą pewne konsekwencje. Odwrócenie
                        się od tego świata (życie w czystości przedmałżeńskiej, wierność, nie upijanie
                        się, nie branie narkotyków, nie palenie, nie kombinowanie i dorabianie się itd.)
                        • palnick Re: Wartości chrześcijańskie - krzyż. 02.03.05, 16:17
                          chrzescijanka napisała:


                          > to była najwyższa ofiara, śmierć syna za ludzi. Po to, byś wiedział, że Bóg
                          > cię kocha
                          -----------
                          Chrześcijanko, nie jesteś nadmiernie konsekwentna. Jezus mówił o sobie "syn
                          człowieczy" i nigdzie w Biblii nie nazwał siebie bogiem (jakkolwiek to
                          rozumieć). Ubóstwienia Jezusa dokonał cesarz Konstantyn na soborze w Nicei
                          (dziś Turcja). Ty konsekwentnie opierasz się na Biblii ale pomysł cesarski
                          akceptujesz poza jej swiętym tekstem. Jak to w końcu jest, Jezus był mesjaszem
                          czy też zwiazanym rodzinnie z Jehową bogiem?
                          Dla mnie ojciec zabijający syna żeby przekazać osobie postronnej znak pokoju i
                          miłości jest nienormalny.
                        • palnick Zaczęłaś wyliczać wartości chrześcijańskie! 02.03.05, 16:19
                          > Odwrócenie się od tego świata (życie w czystości przedmałżeńskiej, wierność,
                          > nie upijanie się, nie branie narkotyków, nie palenie, nie kombinowanie i
                          > dorabianie się itd.
                          ------------
                          Nareszcie :)
                        • oowojtasoo ciekawe kiedy Jezus pokonal grzech ? 03.03.05, 21:43
                          chrzescijanka napisała:

                          > dlatego niektórzy nazywają to wyższym wtajemniczeniem wiary,
                          > przyznam, że też tego kiedyś nie rozumiałam, ale dziś z perspektywy wiem, że
                          > nagła świadomość może być zabójcza, objawienie przychodzi stopniowo, bo Bóg
                          > jest łaskawy
                          > to była najwyższa ofiara, śmierć syna za ludzi. Po to, byś wiedział, że Bóg
                          cię
                          >
                          > kocha
                          > a Jezus pokonał grzech, chorobę i śmierć, tylko nie każdy chce skorzystać z
                          > oferty. Wolą swoje życie w grzechu. Nie chcą wziąć tego, co oferuje Jezus. Bo
                          > mimo, że to wolność i zbawienie, niesie za sobą pewne konsekwencje.
                          Odwrócenie
                          > się od tego świata (życie w czystości przedmałżeńskiej, wierność, nie
                          upijanie
                          > się, nie branie narkotyków, nie palenie, nie kombinowanie i dorabianie się
                          itd.
                          > )



                          Jesli rzeczywiscie Jezus pokonal grzech to dlaczego wciaz ciazy na nas grzech
                          pierworodny to raz i dlaczego po rzekomym "pokonaniu" grzechu przez jezusa
                          ludzie wciaz gzresza i to coraz wiecej ?


                          Czyz gdyby Bog byl doskonaly tworzylby istote TAK niedoskonala jak czlowiek ?
                          Moze taki mial zamiar ?

                          Bo stworzyl czlowieka na swoje podobienstwo...tzn. co? stworzyl czlowieka
                          rownie niedoskonalego jak on sam ? czy jak bo biblia ma wiele takich wtop,
                          ktore sa dzielem klech. Jesli Bog jest wszechmocny ,dlaczego Samuel,najwyzszy
                          serafin w niebie na dlugo rzed stworzeniem czlowieka zbuntowal sie przeciw Bogu
                          i zapragnal wiekszej wladzy-zupelnie jak ludzie teraz-? Samuel wtedy wyladowal
                          w pierdlu zwanym powszechnie pieklem i zwal sie od tej pory Szatanem... Za nim
                          kolejno lecieli najwyzsi serafinowie Belzebub , Leviatan....

                          I spojrzmy co takiego zlego sie szatanowi stalo ? Zabil go Bog? czy co ? siedzi
                          sobie w piekle i rzadzi nim... smutno mu raczej z tego powodu nie jest, gdyz
                          wkoncu ma wladze jakiej chcial, ale skoro jest ZLY dlaczego Bog sie go nie
                          pozbedzie od tak pstryknieciem palcow?

                          Ciekawe......odtworzmy rzekoma teorie wszechswiata....

                          Bylo BIG BOOM i zaczal powstawac wszechswiat ... rozrastajac sie.... ,ale
                          pytanie jest co bylo wczensiej....

                          porownajmy teraz te sytuacje do bialej kartki papieru....

                          mamy biala kartke i upuscmy na nia kilka kropel atramentu... zacznie sie
                          rozprzestrzeniac....rozrastac...,ale...co bylo przed tym?

                          Tak naprawde czlowiek jest zalosnie glupia istota na tle wszechswiata wiec by
                          jakos wytlumaczyc sobie ogrom tego swiata pojal Boga.

                          Swiat jest olbrzymi...wszechswiat...i czy myslicie ,ze nie ma obcyc
                          cywilizacji ? przebycie samej naszej galaktyki z jednego konca na drugi zajmuje
                          okolo 10 000 000 lat swietlnych (!!!) ,a takich galaktyk we wszechswiecie sa
                          miliardy...wiara ,ze czlowiek jest jedyny w tej przestrzeni jest zwykla
                          naiwnoscia.

                          Jezus moze byl kosmita? byla inna rasa znacznie bardziej zaawansowana niz my
                          teraz i wyslali swojego "komandosa" by stworzyl religie.

                          Zmartwychwstanie? moze to UFO mialo jakies urzadzenie? cos jakby
                          autowskrzeszacz hehe...

                          Abstrachujac mozna dojsc do wielu wnioskow...

                          ktos moze zarzucic ,ze nie powinno sie abstrachowac, ale czy sam Bog nie jest
                          abstrakcja? czyms niepojetym?
                          • palnick Re: ciekawe kiedy Jezus pokonal grzech ? 07.03.05, 16:51
                            oowojtasoo, twój tok rozumowania jest mi bliski.
                          • chrzescijanka Re: ciekawe kiedy Jezus pokonal grzech ? 10.03.05, 10:17
                            > Jesli rzeczywiscie Jezus pokonal grzech to dlaczego wciaz ciazy na nas grzech
                            > pierworodny to raz i dlaczego po rzekomym "pokonaniu" grzechu przez jezusa
                            > ludzie wciaz gzresza i to coraz wiecej ?

                            ale bzdury, czasami to już mi się gadać nie chce. Ludzie sami widzą totalny
                            brak logiki w "powszechnych prawdach i religiach" ale nadal uznają je za
                            jedynie słuszną prawdę i odnościk.

                            Jak pokonał, to znaczy się zmył z nas grzech pierworodny, nie?
                            To,że ktoś cię wykąpie jeżeli śmierdzisz gnojem i zaznajomi cię z higieną nie
                            oznacza, że się znowu nie ufajdasz jak będziesz miał taką ochotę.

                            > Bo stworzyl czlowieka na swoje podobienstwo...tzn. co? stworzyl czlowieka
                            > rownie niedoskonalego jak on sam ?

                            PODOBIEŃSTWO!!! To, że jestem podobna do Meg Ryan to nie znaczy, że nią jestem.
                            Jesteśmy do Boga podobni, ale nie jesteśmy Bogiem. Nie mamy wszechmocy. Nie
                            jesteśmy stworzycielami. Ale podobnie wyglądamy, czujemy w pewnym stopniu
                            podobnie. To co nas odróżnia to grzech. W Bogu nie ma grzechu.

                            A na resztę to mi się nawet odpowiadać nie chce. Jak cie naprawdę będą ciekawić
                            moje odpowiedzi to zapytaj jeszcze raz.


      • galt Palnick - jestes chorym idiota pelnym nienawisci. 04.03.05, 03:29
        do czegos czego nierozumiesz i nigdy nie zrozumiesz...
        • palnick galt, zdarta płyta, brak argumentów i agresja... 04.03.05, 11:53
          Nie przywiązuję zbytniej wagi do objawów chamstwa u katolików, w takim
          rozumieniu tego zjawiska, ze jest to traumatyczna reakcja spowodowana
          panicznym strachem. Pomimo skuteczności psychomanipulacji wiernymi, rzadko
          udaje sie odmóżdżyc człowieka dokumentnie. Pozostaje mu skrawek mózgu
          odpowiadający za myslenie krytyczne. On to czasem zaczyna wymykać sie spod
          konrtroli i budzić swoim działaniem przerażenie parafianina. Zwłaszcza w
          zetknięciu z treściami i zjawiskami od których proboszcz nakazuje trzymać się z
          daleka.
          Jak mniemam jestes katolikiem.Pozwól sobie przypomnieć kilka wskazówek, pewnie
          ci nieznanych, które powinny stanowic podstawę emocjonalną każdego
          chrześcijanina:

          List św.Jana 4

          O źródle miłości

          19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

          20 Jeśliby ktoś mówił: "Miłuję Boga", a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

          albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga,

          którego nie widzi.

          21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i
          brata swego.

          Amen.
          • galt Plyta nie jest zdarta Ty ja odswierzyles.. 08.03.05, 00:36
            Palnik, wprawdzie ktos najwyrazniej urzyl mojego imienia powyzej niekoniecznie
            odetne sie od idei jaka ta mysl wyraza.
            Jak nazwiesz czlowieka takiego jak Ty, ktory zadal sobie jakis trud aby
            przeczytac to i owo a jednak klamie w swoich cytatach. Udowodnilem Ci we
            wczesniejszych wypowiedziach, ze Twoj cytat Katechizmu jest ZWYKLYM KLAMSTWEM i
            interpretacja roznicy w Dekalogu conajmniej oznaka ignorancji.
            Powolujesz sie na przykazanie milosci - tak, nalezy sie ona przedewszystkim tym,
            ktorzy nie wiedza, ze zbladzili lub ktorych intencje moga byc mylne ale w pewnej
            mierze czyste. Ty jednak poprostu KLAMIESZ - jakiej wiec milosci oczekujesz?
            Przed wybaczeniem jest skrucha (podejrzewam, ze nie doczytales).
            JEzeli liczysz na lagodnosc oceny to zadam wyjasnienia dlaczego SKLAMALES
            cytujac nieprawdziwie KATECHIZM???
            Miales zla kopie? Pies zjadl Ci kartki? Nieczytales a cytujesz, badz w duchu
            nienawisci LZESZ jak prostak z PRLETARIATU.

            I apopos tak jestem Katolikiem zauwazyles roznice tak? katolik - u Ciebie
            Katolik - u mnie i wg zasad pisowni polskiej, moze i tu potrzebujesz lekcji.
            Podejrzewam, skonczyles jakies tami liceum moze im Feliksa Dzierzynskiego lub
            studia partyjne, stad ten niedowlad w uzywaniu faktow.
            Tak, jetem Katolikiem - wyjasnij, przepros a Ci wybacze.

            :)
    • chrzescijanka do Palnicka 01.03.05, 16:53
      chcesz znaleźć Boga?
      prawdziwego, żywego?

      bo ty na ludzi patrzysz, i w ich uczynkach Boga szukasz. Chyba złe miejsce
      wybrałeś.

      Są tacy, co traktują Słowo Boże poważnie i stosują je w życiu. Niezmienione. Bo
      tak naprawdę jeżeli chodzi o wartości duchowe to nic się nie zmieniło od czasów
      Piotra i Pawła. Nic. Przykazania też nie.

      Wielu je zmienia przekręca, ale ważne jest, czy masz je w sercu. Bo jak nie, to
      nawet jak ci je poprawnie wypiszą na lustrze i będziesz je czytał każdego ranka
      to nic nie zmieni.

      Ale Bóg jest, i powiedział, szukajcie a znajdziecie. A to obietnica. Bóg
      dotrzymuje obietnic.
      • palnick Re: do Chrześcijanki 01.03.05, 16:55
        Istotne właściwości Kościoła Chrystusowego: jedność, świętość, katolickość i
        apostolskość...może to są wartosci chrzescijańskie?

        A Ciebie i tak lubię :)
        • chrzescijanka Re: do Chrześcijanki 01.03.05, 16:57
          szkoda, że nie widzisz uśmiechu na mojej twarzy. Miło mi bardzo. Jeszcze
          pogadamy nie raz.
          • zdybex Re: do Chrześcijanki 01.03.05, 17:11
            Wartości sa ukryte w ukrytych w sutaqnnach kieszeniach które sa tak pojemne ze
            musza byc w sutannach, bo w spodniach byłyby nazbyt widoczne . I co dziwne te
            kieszenie są ciagle puste. Coś jak "stoliczku nakryj się" tylko na odwrót. Im
            więcej w nie wkładasz, tym są bardziej puste, jak by powiedział Kubus Puchatek.
          • palnick Re: do Chrześcijanki - czy to te wartości ? 01.03.05, 19:00
            1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
            2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
            wyjda one na jaw.
            3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
            powiedzie.
            4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie
            przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
            zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
            5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
            przeciwnego.
            6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli
            to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
            7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
            opinia byla kiedys ekscentryczna.
            8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
            jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
            porozumienie niz bierne przytakiwanie.
            9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
            stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
            10. Nie zazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos
            takiego uwazac za szczescie.
            • chrzescijanka Re: do Chrześcijanki - czy to te wartości ? 02.03.05, 09:27
              na pewno nie moje.

              chociażby to, że żona ma być posłuszna mężowi, a nie manipulować i wywierać
              presję. to co podałeś to nie są wartości chrześcijańskie w moim przekonaniu.
              • palnick Re: do Chrześcijanki - czy to te wartości ? 02.03.05, 11:41
                chrzescijanka napisała:

                > na pewno nie moje.
                >
                > chociażby to, że żona ma być posłuszna mężowi, a nie manipulować i wywierać
                > presję. to co podałeś to nie są wartości chrześcijańskie w moim przekonaniu.
                -----------------
                Nic tam nie napisano o żoninym posłuszeństwie.
                Szkoda, ze to nie wartości chrześcijańskie ale jeżeli wiesz, że to nie te -
                może podasz jakie wartości są chrześcijańskie?
                • chrzescijanka Re: do Chrześcijanki - czy to te wartości ? 02.03.05, 12:05
                  już pisałam niżej:
                  kochaj swojego Boga i bliźniego swego jak siebie samego,
                  to jakby streszcza 10 przykazań, i wszelkie inne zalecenia

                  mamy we wszystkim szukać woli Bożej,
                  karmić się Słowem Bożym (czytać testament)
                  i dążyć do tego aby być takimi jak Jezus

                  ale to nie jest manifestum, tylko moje zdanie
      • pankasztelan Re: do Palnicka 01.03.05, 17:55
        chrzescijanka napisała:

        > chcesz znaleźć Boga?
        > prawdziwego, żywego?
        >
        > bo ty na ludzi patrzysz, i w ich uczynkach Boga szukasz. Chyba złe miejsce
        > wybrałeś.
        >
        > Są tacy, co traktują Słowo Boże poważnie i stosują je w życiu. Niezmienione.
        Bo
        >
        > tak naprawdę jeżeli chodzi o wartości duchowe to nic się nie zmieniło od
        czasów
        >
        > Piotra i Pawła. Nic. Przykazania też nie.
        >
        > Wielu je zmienia przekręca, ale ważne jest, czy masz je w sercu. Bo jak nie,
        to
        >
        > nawet jak ci je poprawnie wypiszą na lustrze i będziesz je czytał każdego
        ranka
        >
        > to nic nie zmieni.
        >
        > Ale Bóg jest, i powiedział, szukajcie a znajdziecie. A to obietnica. Bóg
        > dotrzymuje obietnic.


        No i o to chodzi. Co prawda Bog mieszka w kazdym z nas, ale tak jak
        wspomnialas, nie po uczynkach innych powinnismy szukac Boga, tylko po Slowie
        Jego...
    • palnick Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 01.03.05, 18:34
      A odpowiedzi brak :(
      • tojajurek Palnick, chłopie - aleś się wrąbał! 01.03.05, 21:04
        Dyskusja o dziesięciorgu przykazań jest dyżurnym tematem w związku z
        tzw. "wartościami chrześcijańskimi". Największy jednak kłopot i niewygodę
        stanowi fakt, że zasad zawartych w Przykazaniach przestrzegają (no - starają
        się przestrzegać) nie tylko chrześcijanie, tj. katolicy, protestanci,
        koptyjczycy czy świadkowie Jehowy, ale także żydzi i muzułmanie.
        Co gorsza, kwintesencji zasad zawartych w Dekalogu przestrzegają także
        buddyści, hinduiści, taoiści, bahaiści i przedstawiciele innych licznych
        religii i wierzeń.
        Wszystko to skłania do tezy, że istnieją pewne wartości "ogólnoludzkie", które
        w tym przypadku Kościół Katolicki stara się zwyczajnie zawłaszczyć i
        zmonopolizować, aczkolwiek w szczytnych i słusznych intencjach.
        Jeszcze bardziej zagmatwana sprawa jest z brzmieniem i numeracją przykazań
        Dekalogu. Przed laty próbowałem zgłębiać ten temat, dyskutując z kilkoma
        zaprzyjaźnionymi i naprawdę światłymi księżmi. Sprawa ta zawsze była traktowana
        półgębkiem i niechętnie, tym nie mniej wiadomo z grubsza, że obecna redakcja
        Dekalogu - tj. pozbawiona zakazu sporządzania wizerunków Boga - została
        ustalona (o ile pamiętam) na pierwszym Soborze Nicejskim. Uznano wówczas, że
        ciemny niepiśmienny lud lepiej utrwali w sobie wiarę, jeśli zobaczy wizerunki
        Jezusa i Świętych. Machlojki z "wycięciem" tego punktu Dekalogu (oraz innych
        źle brzmiących zdań typu "Jestem Bogiem mściwym") ułatwiał fakt, że pierwotny
        tekst Biblii nie posiadał numeracji kolejnych zdań, a całość solidnie skrócono.
        W sumie nie ulega kwestii, że KK dość dowolnie potraktował treść Przykazań,
        które - było nie było - zredagował sam Bóg.
        Pismo Święte dostarcza jednak wielu tematów mogących stać się zarzewiem ostrych
        dyskusji - jak np. ewangeliczna wzmianka o braciach Jezusa. Nie wspomnę już o
        Starym Testamencie i opisanych w nim zadziwiających i niewiarygodnych
        historiach rodem z sf.
        Pozdrawiam.
        • palnick Tojajurku, ale w dobrym (Twoim) towarzystwie :) 01.03.05, 22:01
          Moja babcia mawiała - lepiej z mądrym stracić niż z głupim zyskać :)

          Myślę, że to czytałeś :)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21142164&a=21142441
          Nie zgadzam się do końca z wrzucaniem do "jednego wora" wszystkich religii i
          systemów filozoficznych bo nie jest prawdą, że dekalog to podstawa wszelkich
          wartości ogólnoludzkich. Wszystkie trzy monoteizmy bliskowschodnie, wywodzące
          się ze Starego Testamentu traktują niewiernych jak podludzi. Paradoksalnie, ze
          stosunku Żydów do gojów można wywodzić teorię o nadczłowieku, której to teorii
          ofiarami padli Żydzi w II WŚ. Takie rozumowanie jest całkowicie obce
          wymienionym przez Ciebie np. buddystom lub taoistom.

          Dla mnie kwintesencją wartości ogólnoludzkich jest ten tekst:

          „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
          tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia, moja
          prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
          meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
          jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszystko
          czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności,
          niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek
          w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a powodowani
          poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy
          prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia
          będziemy szczęśliwi.”
          • tojajurek Re: Tojajurku, ale w dobrym (Twoim) towarzystwie 02.03.05, 00:16
            Skoro już dyskutujemy o Dekalogu, to muszę się przyznać, że zawsze ciekawiła
            mnie jego strona semantyczna, na tle czegoś, co nazwałbym archeosocjologią.
            Konkretnie - co znaczyły Przykazania dla ówczesnych Izraelitów. Nigdy nie
            miałem cierpliwości dla przekopywania się przez sterty analiz zawodowych
            biblistów, zwłaszcza, że pisywane były z reguły z dwóch pozycji: albo na
            klęczkach, albo walczącego ateizmu.
            Gdyby jednak spróbować użyć własnego rozumu i założyć, że tekst jest wierny,
            pomimo licznych przekładów - to interesują mnie zwłaszcza trzy Przykazania.
            Podkreślam, że chodzi o kwintesencję zasad obowiązujących ziomków Mojżesza.
            Pierwsze: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
            Może się mylę, ale nie znajduję tu negacji istnienia innych bogów, a tylko
            zakaz oddawania im czci (w ogóle, czy w pierwszej kolejności?). Jest to nawet
            logiczne, bo Jahwe był własnym i wyłącznym bogiem Izraelitów. I tyle.
            Szóste: Nie cudzołóż.
            Wiadomo z Biblii, że żona należała wówczas do ważniejszych elementów żywego
            inwentarza, jednakże Żyd mógł mieć nałożnice (vide casus Abrahama). Rozumiem
            więc to przykazanie dosłownie, jako zakaz kalania cudzego łoża, czyli stosunków
            z cudzą żoną lub czyjejś żony z innym mężczyzną. I nic ponadto.
            Ósme: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
            Świadectwo składa świadek w jakimś procesie lub postępowaniu, w którym należy
            dojść do prawdy. Fałszywe świadectwo może skutkować skazaniem (potępieniem)
            niewinnego lub uwolnieniem winnego. Czy jednak to przykazanie zakazuje w ogóle
            kłamstwa? Chyba nie. Ciekawe!
            Takie oto wątpliwości chodzą mi po głowie, skoro już zastanawiamy się nad tym,
            co właściwie dał Jahwe Mojżeszowi na dwóch kamiennych tablicach.
            Nie jest to broń Boże żadna naukowa analiza. Ot po prostu kilka luźnych myśli.
      • plemnik_plemnik Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 01.03.05, 21:33
        To jest, no, jakby tu powiedziec. O juz wiem. Mowic tylko dobre rzeczy o
        Wojtyle.
        • palnick Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 01.03.05, 23:31
          To oczywiste, ze Wojtyła jest czwartym do brydża dla trójcy swiętej :)
      • chrzescijanka Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 09:29
        ok,
        wartości chrześcijańskie:
        1. kochać Boga
        2. kochać bliźniego swego jak siebie samego
        • plemnik_plemnik Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 09:31
          chrzescijanka napisała:

          > ok,
          > wartości chrześcijańskie:
          > 1. kochać Boga
          > 2. kochać bliźniego swego jak siebie samego

          Cliche, cliche!
          • chrzescijanka Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 10:12
            Jezus też nie był trendy.
          • noli_me_tangere Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 10:46
            Zasadziłem sobie własny raj - z którego każdego dnia wypędzam Boga.
            Zasadziłem sobie własny raj - w którym drzewa nie mają zielonych liści
            Zasadziłem sobie własny raj - w którym nie świeci słońce i nie ma cienia.
            Na środku swojego Edenu postawiłem kamienną tablicę, na której rylcem pychy
            wyryłem
            dewizę swojego życia: Nie będziesz miał bogów cudzych obok siebie - oprócz
            siebie!
            W moim własnym raju nie śpiewają ptaki i nie pachną kwiaty.
            W moim własnym raju nie ma miejsca dla Niego i dla ciebie.
            W moim własnym raju nie mogę jedynie zagłuszyć wołania Boga: gdzie jesteś?
            • chrzescijanka Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 10:53
              to jakieś wyznanie wiary?
              • noli_me_tangere Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 11:00
                Kiedyś to mogło byc moje wyznanie wiary-niewiary. Teraz to już tylko taki
                komentarz do wpisów tych wszystkich, dla których jest tylko jeden bóg -
                człowiek.
            • husyta do noli_me_tangere: O Bogu, którego szukasz 02.03.05, 14:00
              Izajasz odpowiada na twoje wołanie:

              59,1 Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho
              nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć.
              59,2 Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze
              grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy.

              Możesz czytać dalej, gdzie jest opis religijnej, ale bezbożnej moralności i
              duchowości narodu

              59,3 Gdyż wasze dłonie są splamione krwią, a wasze palce winą; wasze wargi
              mówią kłamstwo, wasz język szepce przewrotność.
              59,4 Nikt nie pozywa przed sąd według słuszności i nikt nie prowadzi sprawy
              uczciwie. Polegają na kłamstwie i mówią puste słowa, są brzemienni występkiem i
              rodzą zgubę.
              59,5 Wylęgają jaja bazyliszka i przędą pajęczynę; kto spożywa ich jaja,
              ginie, a gdy się je stłucze, wypełznie z nich gad.
              59,6 Ich tkaniny nie nadają się na suknię, a ich robotą nie można się
              przyodziać. Ich uczynki, to uczynki złe, a dowody gwałtu są na ich dłoniach.
              59,7 Ich nogi biegną do złego i śpieszą się do przelewu niewinnej krwi; ich
              myśli, to myśli zgubne, spustoszenie i zniszczenie znaczą ich szlaki.
              59,8 Drogi pokoju nie znają i nie ma prawa na ich gościńcach, chodzą tylko
              krętymi ścieżkami. Żaden z tych, którzy nimi chodzą, nie zna pokoju.
              59,9 Dlatego dalekie jest od nas prawo i nie dociera do nas sprawiedliwość;
              wyczekujemy światłości, lecz oto jest ciemność, wyczekujemy jasności dziennej,
              lecz musimy chodzić w mrokach.
              59,10 Wymacujemy ściany jak ślepi i chodzimy po omacku, jakbyśmy nie mieli
              oczu, potykamy się w biały dzień jak o zmroku, jak umarli w podziemnej krainie.
              59,11 Mruczymy wszyscy jak niedźwiedzie i bez przerwy gruchamy jak gołębie;
              oczekujemy sądu, ale go nie ma, zbawienia, lecz ono jest od nas daleko.
              59,12 Bo wiele jest naszych występków wobec ciebie, a nasze grzechy świadczą
              przeciwko nam; świadomi jesteśmy naszych występków i znamy własne przewinienia;
              59,13 że jesteśmy niewierni i zapieramy się Pana, odwracamy się od naszego
              Boga, mówimy o ucisku i odstępstwie i wypowiadamy z serca słowa kłamliwe.
              59,14 Dlatego prawo zostało usunięte na bok, a sprawiedliwość pozostaje
              daleko, gdyż prawda potyka się na rynku, a dla uczciwości miejsca nie ma.
              59,15 Prawda się zapodziała, a ten, który unika złego, bywa plądrowany;
              widział to Pan i za złe to poczytał, że nie ma prawa.
        • palnick Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 11:48
          chrzescijanka napisała:

          > ok,
          > wartości chrześcijańskie:
          > 1. kochać Boga
          > 2. kochać bliźniego swego jak siebie samego
          --------------
          ad 1/ kochać wytwór własnej wyobraźni. To ma być jakakolwiek wartość?
          ad 2/ tę zasadę stosuje może 200 osób sposród 7 miliardów ludzi. Zbyt
          marginalne, żeby miało stanowić wartość dla milionów chrześcijan.
          • chrzescijanka Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 12:27
            no i dlatego świat wygląda jak wygląda,
            ale jak widzisz nie z winy Boga a ludzi,
            nie stosują dobrych zasad
    • husyta Do Pankasztelana: dokumenty II soboru a Biblia 02.03.05, 11:00
      pankasztelan napisał:

      > Chrzescijanko chyba mnie nie zrozumialas:) dokumenty te mowia ze Kosciol
      > wlasnie opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego. Do dokumentow wysylam
      > tych ktorzy twierdza inaczej. ...

      Drogi Panksztelanie:
      Twierdzisz, że dokumumenty mowią, iż Kościół (chyba masz na myśli odłam
      prowatykański i propapieski) opiera swoje nauki na podstawie Pisma Swietego.
      Odsyłasz do dokumentów tych, którzy twierdzą inaczej.

      Na podstawie tego stwierdzenia śmiem twierdzić, że jesteś nafaszerowany
      propagandą propapieską i nie masz za wiele pojęcia ani o Biblii ani o
      dokumentach, do których odsyłasz.

      Husyta
    • b.krakus przepis 02.03.05, 11:26
      Aby uzyskać wartość chrześcijańską należy wziąć kilku przeciętnych, dobrze
      odżywionych chrześcijan. Następnie oddzielić od nich (i wyrzucić precz)
      wszystko co niskie, poziome, materialne i banalne. Pozostałą część (ok. 8
      gramów z jednego osobnika) włożyć do dobrze rozgrzanej preambuły, szczelnie
      przykrywając pokrywką, aby nie uleciała. Dusić na małym ogniu, podlać narodowym
      sosem, ostudzić i podawać na zimno.
      • nabukko Re: przepis 02.03.05, 12:12
        tylko komu???
        • b.krakus Re: przepis 02.03.05, 13:29
          Swoim nie ma co, bo albo mają, albo sobie wyhodują. Najlepiej innowiercom, bo
          to dla nich egzotyczny rarytas.
    • husyta wartości chrześcijańskie a katolickie 02.03.05, 14:12
      Drogi Palnicku,
      Rozpocząłeś ciekawy wątek, ale widzę, że msz strasznie poplątane poglądy
      odnośnie chrześcijaństwa, mieszasz najgorsze formy katolicyzmu z
      chrzecijaństwem;

      Zaraz oburzą się katolicy, ale katolicyzm a chrześcijaństwo to dwie różne
      sprawy. Katolicyzm lubi zawłaszczać znaczenie terminu chrześcijaństwo;

      Katolicyzm wytępił chrześcijan w Europie - zobacz prześladoaania Waldensów,
      Lollardów, Husytów, Hugenotów ...

      Dzisiejsza Polska jest klerobojna i papolatrystryczna, jednak niewiele w niej
      postaw chrzecijańskich, w czym wybitną zasługę ma JP2, łamiący przez cały okres
      swego pontyfikatu 2 przykazanie, od którgo zacząłeś dyskusję;
      Chrześcijanie modla się TYLKO W IMIENIU JEZUSA;
      JP2 ustanowił ponad 500 imion do wzywania w modlitwie!
      Szerokie serce ma ten papież, dużo szersze niż sam Jezus.

      • chrzescijanka Re: wartości chrześcijańskie a katolickie 02.03.05, 14:21
        niestety ale to prawda. Ale obserwuję ciekawą rzecz. Ludzie zaczynają otwierać
        oczy. Chcą o tym rozmawiać. Szukają prawdy.
        Myślę, że szykują się zmiany w kk. Wolałabym jednak by była to wewnętrzna
        reformacja a nie totalne załamanie się kościoła. Bo choć nie jestem jego
        częścią to zawsze to kościół uznający Boga. Lepiej by obeszło się bez ofiar.
        • noli_me_tangere Re: wartości chrześcijańskie a katolickie 02.03.05, 15:41
          Żadne zmiany się nie szykują, one już zachodzą przez cały czas, proszę zwrócić
          uwagę, że Kościół Katolicki zmienia się bez ustanku, że tak to ujmę zbliża się
          do wiernych, coraz częściej próbuje, zamiast pryncypialnie pouczać wiernych,
          animować ich. Zachęca do tworzenia wspólnot wewnątrz Kościoła, do zbliżenia
          człowieka z Bogiem, do samodzielnego przeżywania Tajemnicy. Wielu wśród nas
          (katolików) rozumie, że trzeba skończyć z ubezwłasnowolnieniem członków
          Kościoła w sferze religijnej, każdy winien poszukiwać sam własnej drogi do
          Boga, dopiero wówczas jego wiara stanie się autentyczna.
          Proszę, tak na marginesie, nie dostrzegajcie katolików li tylko przez pryzmat
          Radia Maryja, to ogromne uproszczenie.
        • palnick Mam pytanie o Jezusa. 02.03.05, 16:57
          Mateusza 10

          34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem
          przynieść pokoju, ale miecz.
          35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z
          teściową ; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy .

          Łukasza 12

          49 Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już
          zapłonął 50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. 51
          Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.
          52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie
          przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn
          przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw
          synowej, a synowa przeciw teściowej".

          Jana 14

          25 To wam powiedziałem przebywając wśród was. 27 Pokój zostawiam wam, pokój mój
          daję wam.

          Czy to moze oznaczać, że Jezus sam nie wiedział jaka jest jego misja?
          Ciekawe, nieprawdaż?
          • noli_me_tangere Nie cytuj fragmentów wyrwanych z kontekstu 02.03.05, 17:13
            "Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; NIE JAK ŚWIAT DAJE, Ja wam daję.
            Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka." Nie mam wątpliwości, że
            chodzi tu o pokój w znaczeniu pokoju duszy, pokoju pojednania z Bogiem.
            Natomiast wcześniejsze fragmenty odnoszą się ewidentnie do sytuacji, w której
            chrześcijanie będą prześladowani za swoje poglądy.
            • palnick Re: Coś niekonsekwentny ten J. 02.03.05, 17:47
              Mateusz 15:4, Marek 7:10 i 10:19, Łukasz 18:20 mówia, że Jezus potwierdza
              przykazanie; "Czcij ojca swego i matkę swoją"

              ale jednocześnie mówi:

              Łukasz 14:26 - Nikt nie może być uczniem moim, kto nie znienawidzi rodziców
              swoich, żony, dzieci, braci i sióstr.

              ale jednocześnie twierdzi:

              Jan 3:15 - Ten kto nienawidzi brata swego jest mordercą.

              dodaje jeszcze:

              Jan 4:20 Ktokolwiek twierdzi, że kocha Boga a nienawidzi brata jest kłamcą ( bo
              to niemożliwe).

              Niezłe :)
              • noli_me_tangere Re: Coś niekonsekwentny ten J. 02.03.05, 18:52
                Faktycznie niezłe, słowa o podążąniu za Jezusem bez względu na wszystko są
                najmocniejszym poleceniem, jakie kiedykolwiek wygłosił. W świetle innych
                fragmentów Łuk. 18,19.30 i Jan 12,25 nie mam wątpliwości, że przytoczony
                fragment nie nakazuje nienawiści, takiej jak ją dziś rozumiemy, chodzi raczej o
                wewnętrzne oderwanie się od tego wszystkiego, co odciąga od Chrystusa.
              • chrzescijanka Re: Coś niekonsekwentny ten J. 10.03.05, 10:30
                dlatego proś Boga o mądrość, która pozwoli ci zrozumieć. Bo jak przeczytasz
                całe Pismo to nie znajdziesz w tym sprzeczności.

                Mamy szanować swoich rodziców (zresztą tak jak wszystkich ludzi). Ale jeżli
                kogokolwiek postawimy ponad Boga (dziecko, żonę, matkę) to popełnimy grzech,
                który prowadzi do śmierci. To, że będziemy kochać Boga ponad krewnych nie
                oznacza natomiast, że będziemy ich kochać mało. Zapewniam cię, że jeżeli
                pokochasz Boga i Jego prawa, to twoja miłość do kogokolwiek będzie
                niewyobrażalnie większa niż jest teraz. Proste, że aż szkoda tłumaczyć.

                Trochę też nieporozumień wynika przy tłumaczeniach. W innych językach np. są
                różne słowa, które mają różny wydźwięk. Np. w Bibli wielokrotnie występuje
                słowo "słowo". W oryginale natomiast występują 2 słowa "logos" i "rhema". Jedno
                oznacza słowo przeczytane, przyjęte do wiadomości drugie słowo przeczytane,
                które przyniosło do naszego życia ducha, zmieniło nas, ożywiło.

                Słowo "życie" w Biblii występuje w trzech postaciach : bios, psyche, zoe.

                Rozumiesz co chcę powiedzieć?
          • palnick Re: Mam pytanie o Jana 02.03.05, 17:30
            Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
            Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.

            Apokalipsa, czyli Objawienie św. Jana należy do najbardziej fascynujących
            części Nowego Testamentu. Św. Jan znajdował sie w Patmos, wyspie Morza
            Śródziemnego, kiedy usłyszał za sobą donośny głos, nakazujący zapisanie
            wszystkiego, co zaraz usłyszy i ujrzy. Kiedy jan obrócił się, ujrzał najpierw
            promieniującą postać Chrystusa. Potem miał długotrwałą i niezwykle zawiłą
            wizję.
            Św. Jan w pewnym momencie ujrzał bestię wychodzącą z oceanu. Miała siedem
            głów o dziesięciu ukoronowanych rogach, a na każdej glowie wypisane było
            bluźniercze imię (nie podano, jakie to były imiona). Przypominała panterę o
            niedźwiedzich łapach i paszczy lwa. Smok stojący na brzegu przekazał bestii
            władzę. Jedna z głów bestii miała śmiertelną ranę, która została uleczona
            (brak szczgółowych informacji, w jaki sposób).
            Św. Jan widział następnie, jak ludzie oddawali cześć (skąd się tam wzięli?)
            zarówno smokowi jak i bestii, a bestia samowładnie panowała przez 42 miesiące
            (kolejna magiczna liczba?). Nieustannie bluźniła przeciw Bogu i stalo się
            nawet, że prowadziła przeciw niemu wojnę i zwyciężała świętych.
            Potem ujrzał drugą bestię wynurzającą się z morza. Miała dwa rogi jak jagnię,
            ale mówiła jak smok (brak danych, o czym mówiła). Zwiodła ludzi na ziemi
            (tym głosem?) i doprowadziła do tego, że oddawali cześć wizerunkowi pierwszej
            bestii (???). Ci którzy odmówili, zginęli, kiedy druga bstia tchnęła w ten
            wizerunek życie, co sprowadziło śmierć i zniszczenie.
            Ocalała druga bestia wypaliła ponadto symboliczną liczbę bestii. Odtąd już
            wszyscy nosili na prawej ręce i na czole znak 666.

            1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
            2. Jakich środków psychotropowych używał?
            • palnick Re: Mam pytanie o Jana 06.03.05, 23:40
              Na to pytanie nigdy mi nie odpowiedział żaden biegły w piśmie chrześcijanin :)))
          • pankasztelan Re: Mam pytanie o Jezusa. 03.03.05, 14:47
            A przyszlo ci do glowy Palnicku, ze dwa pierwsze fragmenty jakie podales sa
            slowami proroczymi, a trzeci przedstawia misje jaka mial do wykonania Jezus?
          • chrzescijanka Re: Mam pytanie o Jezusa. 10.03.05, 10:22
            no i znowu budowanie teorii na wyrwanych wersetach. Ale dam ci lepszy
            przykład:.
            "(4) Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty, byś nie stał się jemu
            podobnym. (5) Głupiemu odpowiadaj według jego głupoty, by nie pomyślał, że
            mądry." księga przysłów roz. 26 wersety 4-5

            Jeśliś mądry, to to zrozumiesz.
      • noli_me_tangere Re: wartości chrześcijańskie a katolickie 02.03.05, 15:57
        Na szczęście, czasy gdy katolicyzm zawłaszczał termin chrześcijaństwo, kiedy
        uznawał się za jedynego dysponenta Dobrej Nowiny, mam nadzieję dawno już minęły.
        A propos wojen, nasi przodkowie tępili się nawzajem i naprawdę nikt wówczas nie
        był bez winy, to ciemna karta naszych wspólnych dziejów, cóż historia magistra
        vitae, obyśmy nie powtórzyli dawnych błędów.
        Zapewne masz rację, że postaw prawdziwie chrześcijańskich niewiele dziś, ale
        czy wybitną zasługę ponosi za to JP II? W jakiż to sposób tak niecnie miał się
        przysłużyć krzewieniu postaw chrześcijańskich? (Pomijam zarzut niemodlenia się
        tylko i wyłącznie w imieniu Jezusa, jako bałamutny. Modlitwy do świętych są
        niczym więej, jak prośbą, by wstawili się za modlącym u Pana. Nic w tym złego,
        nie narusza takie postępowanie w niczym przkazania drugiego. Czy Panu nie
        zdażyło się nigdy prosić kogoś bliskiego o modlitwę?)
        • husyta Wzywanie ZMARŁYCH jest OBRZYDLIWOŚCIĄ 02.03.05, 17:33
          Drogi noli_me_tangere ,

          Wzywanie ZMARŁYCH, uważanych przez KK za świętych, jest łamaniem przykazania
          zabraniającego tego rodzaju praktyk.

          Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa)
          18,9 Gdy tedy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, nie naucz
          się czynić obrzydliwości tych ludów;
          18,10 niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna
          czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani
          czarodziej,
          18,11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający
          zmarłych;
          18,12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni,...

          JP2, ustanawiając ponad 500 ZMARŁYCH pośredników, zachęcał ludzi do robienia
          czegoś, co w Bożych oczach jest obrzydliwością!

          Póki ktoś żyje, mogę go prosic o modlitwę, ale jeśli juz umrze, to wzywanie go
          jest zabronione!



          • noli_me_tangere Re: Wzywanie ZMARŁYCH jest OBRZYDLIWOŚCIĄ 02.03.05, 18:32
            Przykazanie zabrania wyraźnie wszeliego rodzaju praktyk, które dziś byśmy
            określili mianem okultyzmu. Ale czy prośba wstawiennicza do osoby zmarłej (nie
            żyjącej w kategoriach fizycznych, nie zaś metafizycznych) różni się czymkolwiek
            od takiej prośby skierowanej do osoby żyjącej na tym świecie? Nie jest to
            przecież "wzywanie zmarłych" w sensie praktyk pogańskich, w istocie jest niczym
            innym, jak zwróceniem się do Chrystusa za czyimś pośrednictwem, za
            pośrednictwem kogoś, kogo katolicy uważają za osobe przez swe ziemskie uczynki
            szczególnie umiłowaną.
            • palnick Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jehowa 02.03.05, 18:37
              a ustanawianie kultu świętych i błogosławionych przez KK jest bałwochwalstwem.
              Trudno się z nim nie zgodzić.
              • biedronka24 biedactwo- ze swietymi jak z nagrodami Nobla 02.03.05, 18:52
                jestes niedouczony- nie musza robic na tobie wrazenia...
                Mozesz zachwycac sie tym, ze mozna np wybudowac prosta sciane.. Ze sa takie
                szanse. Jak rowniez na to, ze ta sciania sie nie zawali... Natomiast nie mozesz
                kwestionowac zasadnosci przyznawania tych nagrod, jesli nie masz nic wspolnego z
                nauka, i nie masz o niej ani jej metodach ani tym bardziej pryncypiach pojecia ;)
              • noli_me_tangere Re: Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jeh 02.03.05, 19:04
                Doprawdy? Byłoby trudno, gdybyśmy usunęli np takie oto dwa fragmenty.
                Mt. 27 (52) Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało,
                Ap. 16 (6) Ponieważ wylali krew świętych i proroków, krew również pić im dałeś.
                Godni są tego!
                A propos kultu świętych, jako bałwochwalstwa już pisałem, jeśli się nie rozumie
                jego treści, można istotnie tak uważać.
                • husyta Re: Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jeh 03.03.05, 12:01

                  Co znaczy słowo 'święty' w grece?

                  Skoro chcesz wzywać zmarłych świętych, aby ci wstawiali się za ciebie u Boga,
                  to jak chcesz im komunikować swoje prośby?

                  Czy są wszechobecni? Czy są wszechwiedzący?
                  Do kogo najpierw przyjdą, do ciebie, czy do JP2, jeśli będziecie ich wzywać w
                  tym samym czasie?

                  Czy Jezus i jego nauka ci nie wystarczy?

                  To szokujące, ale niestety JP2 ustanawiając setki zmarłych za pośredników do
                  Boga, zachęcił ludzi do takiej formy religijności, która jest obrzydliwością
                  dla Boga.
                  Wiem, trudno się z tym pogodzić, szczególnie jeśli cały czas się słyszy
                  propagandę o jego wielkości a właściwie boskości.
                  • noli_me_tangere Re: Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jeh 03.03.05, 12:47
                    Hagios – „oddzielony, oczyszczony, na wskroś czysty".

                    Termin „święty” nie służy li tylko do opisania przymiotu Boga, stosowany jest
                    także np. w odniesieniu do zmarłych wyznawców Kościoła – vide Mt 27,52 czy Ap
                    16,6.

                    Niesłuszne jest chyba przykładanie do życia pośmiertnego miar ziemskich.
                    Do kogo przyjdą najpierw? Ależ ja nie chcę, by przychodzili, jedynie za pomocą
                    modlitwy proszę o wstawiennictwo. Czy jeśli chcesz kogoś o cos prosić, nie
                    będzie roztropniej uzyskać wstawiennictwa kogoś szczególnie bliskiego tej
                    osobie?
                    Nauka Chrystusa wystarcza, dlatego szukam do Niego różnych dróg, także tych
                    wiodących przez świętych. Nie widzę nic zdrożnego w modlitewnym zwracaniu się
                    do osób, których postępowanie świadczy o szczególnym umiłowaniu przez nich
                    Ewangelii, pod warunkiem wszakże, że nie zwracam się do nich dla nich samych,
                    że nie oni w istocie są obiektami, że tak to ujmę, celowymi mojej modlitwy.
                    • husyta Re: Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jeh 03.03.05, 14:28


                      noli_me_tangere napisał:

                      > Hagios – „oddzielony, oczyszczony, na wskroś czysty".

                      Takim jest Bóg; a nasza świętość, nie wynika z naszych zabiegów, ale jest łaską
                      Bożą; Bóg nas odielił od świata do nowego życia: w Jezusie nas uczyścił tak, że
                      jesteśmy akceptowani przez Boga; żadnej w tym naszej zasługi;
                      Każdy wyznawca Jezusa jest w tym sensie święty.

                      Czym innym jest jednak kwestia uświęcenia - dążenia do duchowego wzrostu, by
                      charakterem upodabniać się do Jezusa. Do tego potrzebne jest poznawanie Jezusa
                      poprzez Słowo Boże.
                      Teologia KK leży tutaj całkowicie w błędzie i to od wielu stuleci, gdyż
                      katolicy nie mają pojęcia o Słowie Bożym (Biblii).

                      > Termin „święty” nie służy li tylko do opisania przymiotu Boga, stos
                      > owany jest także np. w odniesieniu do zmarłych wyznawców Kościoła – vide Mt
                      27,52 czy Ap ,6.

                      Zgoda, tylko jak chcesz tych zmarłych wzywać, skoro Pan Bóg tego zakazuje!

                      > Niesłuszne jest chyba przykładanie do życia pośmiertnego miar ziemskich.
                      > Do kogo przyjdą najpierw? Ależ ja nie chcę, by przychodzili, jedynie za
                      pomocą modlitwy proszę o wstawiennictwo.

                      H: Ale jak cię mają ułyszeć? Musieliby mieć atrybut boskości - wszechwiedzy i
                      wszechobecności!

                      >Czy jeśli chcesz kogoś o cos prosić, nie będzie roztropniej uzyskać
                      wstawiennictwa kogoś szczególnie bliskiego tej osobie?

                      W relacjach ludzkich, być może, szuka sie protekcji.
                      W relacji Bogiem, wzywanie innych imion niż imię Jezusa, oznacza znieważenie
                      Jezusa oraz brak zaufania do Boga; oznacza, że nie kcpujesz tego, co powiedział
                      Jezus:
                      Mat
                      11,28 Pójdźcie DO MNIE wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a
                      Ja wam dam ukojenie.

                      Dlaczego miłbym wzywać Marii czy świętych, skoro Jezus zaprasza do siebie?

                      > Nauka Chrystusa wystarcza, dlatego szukam do Niego różnych dróg, także tych
                      > wiodących przez świętych.

                      H: W kórym momencie Jezus zachęca do wzywania zmarłych świętych? Ja tego w
                      Biblii nie znajduję!

                      > Nie widzę nic zdrożnego w modlitewnym zwracaniu się
                      > do osób, których postępowanie świadczy o szczególnym umiłowaniu przez nich
                      > Ewangelii, pod warunkiem wszakże, że nie zwracam się do nich dla nich samych,
                      > że nie oni w istocie są obiektami, że tak to ujmę, celowymi mojej modlitwy.

                      Jeśli chcesz, moge się o ciebie dzisiaj modlić do Boga Ojca przez Jezusa;
                      Kiedy umrę, już nic dla ciebie nie bedę stanie zrobić;

                      Według KK, zmarli idą do czyśćca; żywi mają odprawić a nich msze, aby ich
                      stamtąd wydobyć;
                      potem żywi mają wzywac tych zmarłych, aby ci z kolei wstawiali się za nimi u
                      Boga.

                      Skąd wiesz, że jakiś zmarły już wyszedł z czyśćca i można go teraz prosić o
                      modlitwę wstawienniczą?

                      Czy nie widzisz tutaj mnóstwo sprzeczności z nauką Biblii?

                      • noli_me_tangere Re: Husycie chodzi o to, że święty jest tylko Jeh 03.03.05, 20:40
                        Jasne, że nie ma nakazu czczenia świety w Piśmie, przynajmniej explicite z
                        Ewangelii nic takiego nie wynika, ale wbrew temu, co twierdzisz, nie ma także
                        zakazu.
                        Żeby ostatecznie rozsądzić nasz spór, trzeba by sięgnąć do źródła w oryginale,
                        w słowniku języka polskiego słowo "wezwać" oznacza tyle «zawiadomić kogoś,
                        polecić komuś, by przybył, by się stawił gdzieś, przed kimś [przed wzywającym]
                        \'; przywołać, przyzwać, zawezwać kogoś» W języku polskim zatem prosząc kogoś,
                        by wstawił się za kimś, nie wzywa się go.
                        Na marginesie, ja osobiście nie potrzebuję wstawiennictwa świętych, znacznie
                        bardziej sobie cenię bezpośrednią modlitwę do Jezusa, ale rozumiem tych, którym
                        takie pośrednictwo ułatwia. Kult świętych w żadnym razie nie jest konieczny do
                        zbawienia, jest tylko środkiem kontaktu z Bogiem, nic więcej.
                        Nie ma między nami sporu, iż uswięcenie to dążenie do duchowego wzrostu, by
                        upodabniać się do Jezusa.
                        Poczytaj trochę o teologi czyścca, nie wiem, z jaką interpretacją się
                        spotkałeś, ale polecam ten link www.teologia.pl/m_k/zag08-4.htm#3a
                        Oczywiście polecam się w modlitwie.
                        Pozdrawiam
          • pankasztelan Re: Wzywanie ZMARŁYCH jest OBRZYDLIWOŚCIĄ 03.03.05, 14:55
            Ale oni wszyscy wierzyli w Jezusa Chrystusa, a sam Jezus powiedzial "Kto we
            mnie wierzy, chocby umarl zyc bedzie" wiec oni wszyscy zyja, wiec w czym
            problem? A ze juz ich nie ma na tej ziemi to juz inna sprawa. Sa juz za to
            gdzie indziej...
      • palnick Drogi husyto, czy nie niepokoi cię to... 02.03.05, 18:07
        że zwiazałeś swoje życie z Jezusem a on przyszedł tylko do Żydów?

        Jeszua przyszedł odonwić Zakon a nie fundować chrześcijaństwo.

        Twórcą Chrystusa jest Paweł on też zmanipulował przesłanie Jezusa sugerując, że
        ten żydowski rabbi jest twórcą chrześcijaństwa obejmującego wszystkie narody
        Ziemi. To wierutna bzdura, Jezus nie posyłał swoich apostołów poza Izrael - był
        jedynie odnowicielem Zakonu, prawowiernym Żydem.

        MT.10:5-8
        Tych to dwunastu (apostołów) wysłał Jezus, dając im następujące wskazania:
        "Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie
        raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście "Bliskie jest
        już królestwo niebieskie".

        Ponadto na pytania apostołów kiedy nadejdzie królestwo niebieskie odpowiedział,
        że nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela a to sie stanie.

        Jasno chyba widać jakie były zamiary Jezusa. Nie był on fundatorem uniwersalnej
        religii i nie dbał o nawracanie pogan. Wątek ten włączył Paweł i rozwinął z
        imponującym skutkiem - choć z Jezusem nie ma to nic wspólnego.
        Ponadto jak na boga (wg.KK) słabo coś u niego z przewidywaniem przyszłości.
        Mylił się jak każdy inny człowiek.

        Zobacz też Jezus jak traktował nie-Żydów:

        Po uzdrowieniu ślepca wybierał się do Jerozolimy aby i tam czynić cuda.

        MK.7:24-29
        Wybrał się stamtąd i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i
        chciał,żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet
        usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego.
        Przyszła, upadła mu do stóp, a była to poganka, fenicjanka, i prosiła Go, żeby
        złego ducha wypędził z jej córki.
        On zaś odrzekł jej: "Pozwól najpierw nasycić się dzieciom (Żydom); bo niedobrze
        jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom (poganom).
        Ona Mu odparła: "Tak Panie, lecz psy pod stołem jadają z okruszyn
        pozostawionych przez dzieci".
        On jej rzekł:"Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę."

        Niezły z niego numer prawda? Dla niego poganin to pies. Owszem może dostać
        czasem ochłap ale zrozpaczona matka musiała się najpierw poniżyć aby uratować
        dziecko! Obrzydliwość! I to ma być Bóg, część trójcy. Mam nadzieje, że jasne
        jest teraz dlaczego Jeszua nie miał nawet cienia zamiaru nawracania tych
        pogańskich psów.

        • noli_me_tangere Nie wiem, jak husytę, ale mnie nie martwi 02.03.05, 19:14
          albowiem Mt. 28 (18) Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
          Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. (19) Idźcie więc i nauczajcie
          wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
          (20) Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami
          przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
        • husyta Palnicku, Pan Jezus poniósł karę za ciebie 03.03.05, 11:52
          Niepokoi mnie twój obskurantyzm;

          Tak sie stało, że to Pan Jezus użyał figur mowy stosownych do tamtych
          uwarunkowań kulturowych;

          Zamiast doszukiwać się obraźliych zachowań u Jezusa, popatrz na to, co On dla
          ciebie zrobił;
          grozi ci kar śmierci - bo zgrzeszyłeś, złamałeś Boże prawo.
          Pan Jezus poniósł karę za ciebie, a ty się burzysz.

          Pan Bóg jest cierpliwy, daje szansę JP2, daje i tobie.

          • palnick Jerzy upamietaj się :) 03.03.05, 13:26
            husyta napisał:

            > Zamiast doszukiwać się obraźliych zachowań u Jezusa, popatrz na to, co On dla
            > ciebie zrobił; grozi ci kara śmierci - bo zgrzeszyłeś, złamałeś Boże prawo.
            > Pan Jezus poniósł karę za ciebie, a ty się burzysz.
            ------------
            Jerzy. Kara śmierci? Za co?
            Masz na mysli to, że Adam i Ewa zechcieli poznać wiedzę na temat dobra i zła? A
            pomyslałeś dlaczego Jehowa chciał ich trzymać w ciemnocie?
            Nikt za mnie kary nie poniósł, bom niewinny :)
            • husyta czy przez 'niewinność' rozumiesz bezgrzeszność? 03.03.05, 14:46
              palnick napisał:

              > husyta napisał:
              >
              > > Zamiast doszukiwać się obraźliych zachowań u Jezusa, popatrz na to, co On
              > dla
              > > ciebie zrobił; grozi ci kara śmierci - bo zgrzeszyłeś, złamałeś Boże praw
              > o.
              > > Pan Jezus poniósł karę za ciebie, a ty się burzysz.
              > ------------
              > Jerzy. Kara śmierci? Za co?
              > Masz na mysli to, że Adam i Ewa zechcieli poznać wiedzę na temat dobra i zła?
              A
              >
              > pomyslałeś dlaczego Jehowa chciał ich trzymać w ciemnocie?

              Dlaczego uważasz, że Bóg ich trzymał ciemnocie? Skąd to wymyśliłeś?
              Oni trwali w jasności Bożej, dopóki nie zgrzeszyli; wtedy spadła nan nich
              ciemnota, która towarzyszy wszystkim, którzy żyją w grzechu!

              Jan 3,20 Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie
              zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków.
              3,21 Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na
              jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu.

              > Nikt za mnie kary nie poniósł, bom niewinny :)

              czy przez 'niewinność' rozumiesz bezgrzeszność?

              No to jeszcze troszkę o światłości i ciemności, abyś sobie uświadomił, w jakiej
              tkwisz ciemności:
              1 Jan
              1,5 A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy,
              jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności.
              1,6 Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności,
              kłamiemy i nie trzymamy się prawdy.
              1,7 Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości,
              społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od
              wszelkiego grzechu.
              1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w
              nas nie ma.
              1,9 Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i
              odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.
              1,10 Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w
              nas Słowa jego.



              • palnick Re: czy przez 'niewinność' rozumiesz bezgrzesznoś 03.03.05, 18:26
                Jehowa trzymał Adama i Ewę w ciemnocie, tak jak teraz udaje mu się z tobą Jerzy.
                Chodziło mu o to, że gdyby prarodzice poznali wiedzę w zakresie dobra i zła
                byliby równi bogom :)
                Dla ciebie jasność boża to nieświadomość i ułomność umysłowa. Dla mnie nie. Jam
                niewinny :)
                Oto co pewien narkoman napisał o tobie Jerzy:

                Św. Jan w pewnym momencie ujrzał bestię wychodzącą z oceanu. Miała siedem
                głów o dziesięciu ukoronowanych rogach, a na każdej glowie wypisane było
                bluźniercze imię (nie podano, jakie to były imiona). Przypominała panterę o
                niedźwiedzich łapach i paszczy lwa. Smok stojący na brzegu przekazał bestii
                władzę. Jedna z głów bestii miała śmiertelną ranę, która została uleczona
                (brak szczgółowych informacji, w jaki sposób).
                Św. Jan widział następnie, jak ludzie oddawali cześć (skąd się tam wzięli?)
                zarówno smokowi jak i bestii, a bestia samowładnie panowała przez 42 miesiące
                (kolejna magiczna liczba?). Nieustannie bluźniła przeciw Bogu i stalo się
                nawet, że prowadziła przeciw niemu wojnę i zwyciężała świętych.
                Potem ujrzał drugą bestię wynurzającą się z morza. Miała dwa rogi jak jagnię,
                ale mówiła jak smok (brak danych, o czym mówiła). Zwiodła ludzi na ziemi
                (tym głosem?) i doprowadziła do tego, że oddawali cześć wizerunkowi pierwszej
                bestii (???). Ci którzy odmówili, zginęli, kiedy druga bstia tchnęła w ten
                wizerunek życie, co sprowadziło śmierć i zniszczenie.
                Ocalała druga bestia wypaliła ponadto symboliczną liczbę bestii. Odtąd już
                wszyscy nosili na prawej ręce i na czole znak 666.

                Przedawkował sporysz albo grzybki halucynogenne. Podobnego, idiotycznego
                słowotoku próżno by szukać nawet w kartotekach szpitali dla narkomanów :) Aleś
                sobie Jurek wybrał wyznanie ! :)))))))))))))
                • husyta Re: czy przez 'niewinność' rozumiesz bezgrzesznoś 04.03.05, 08:55
                  Palnicku, a co z twoją bezgrzesznością?

                  Jesli idzie o sparafrazowany fragment Objawienia, który cytujesz, to tam tez
                  pisze, że aby to zrozumić, potrzebna jest mądrość:

                  Obj 17,9 Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. ...

                  Skąd ją wziąść?
                  W Biblii tez jest napisane:
                  1 Jan 5,20 Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy
                  poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w
                  Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym.


                  Zatem, jesli chcesz zrozumieć te rzeczy, musisz otrzymać mądrość i rozum od
                  Boga. Póki co jesteś w zaślepieniu bestii (boje sie używać symboliki biblijej z
                  ludźmi, którzy jeszcze rozumu od Boga nie otrzymali :-)

                  2 Koryntian
                  4,3 A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla
                  tych, którzy giną,
                  4,4 w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie
                  świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.

                  Palnicku, ty giniesz, bo przeciwnik Boga aslepił ci umysł i za nic nie chcesz
                  poprosić Boga O pomoc.
                  Jesteś kukiełką w ręku tego, który cię zaślepił.

                  Nadal uwarzasz, że jesteś bezgrzeszny?

                  • palnick Re: czy przez 'niewinność' rozumiesz bezgrzesznoś 04.03.05, 12:02
                    husyta napisał:

                    > Palnicku, a co z twoją bezgrzesznością?
                    -------------
                    Ma się dobrze :)
                    --------------
                    > 1 Jan 5,20 Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy
                    > poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy,
                    > w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem
                    > wiecznym.
                    --------------
                    Jezus nie jest synem bozym - bluźnisz Jerzy. To wymysł Konstantyna a nie Biblii.
                    Bóg jest jeden, nie ma brata ani syna - nie ma rodziny :) A może ma żonę?
                    --------------
                    > Póki co jesteś w zaślepieniu bestii (boje sie używać symboliki biblijej z
                    > ludźmi, którzy jeszcze rozumu od Boga nie otrzymali :-)
                    -------------
                    Nie lękaj się Jerzy, cytowanie baśni jeszcze nikomu nie zaszkodziło :)
                    -----------
            • palnick Re: Jerzy upamietaj się :) 04.03.05, 13:11
              Boga stworzył człowiek. Na własne potrzeby psychologiczno-emocjonalne. Bóg
              mieszka w głowie osoby wierzącej i tylko tam. Co więcej każdy jest siłą rzeczy
              inny. Ma tylko jedną wspólną cechę - uzurpatorów zdolnych przekonać wierzącego,
              że konieczny jest płatny pośrednik do komunikacji z wytworem własnego umysłu.
              Przyznaję, że to duża sztuka ale jeżeli ktoś wierzy w wydumanego osobiście boga
              jest zdolny uwierzyć w każdy idiotyzm.
    • b.krakus Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 02.03.05, 14:17
      Znaczy, że chodzi o „wartość dodaną”, coś jak VAT?
    • palnick No cóż. Chrześcijaństwo wyraźnie nie ma wartości. 02.03.05, 18:50
      Po 130 postach sądząc.
      Jedynie Chrześcijanka podjęła próbę zdefiniowania pojecia "wartości
      chrześcijańskich" ale na próbie się skończyło.
      Jak zatem np. TVP ma pielęgnować wartości które nie istnieją ? :)
      • b.krakus upraszczasz 02.03.05, 22:50
        Istnieją, istnieją, tylko jak wszelkie imponderabilia trudno je zdefiniować w
        kilku zdaniach. To się bardziej czuje, niż recytuje albo talmudycznie obrabia.
        Podobnie jak np. sprawiedliwość, moralność czy równość. A że chrześcijańskie?
        To znaczy, że gnostycznie heteronomiczne. Z tym można oczywiście dyskutować,
        ale rzecz jest raczej zrozumiała. Co nie znaczy, że owe wartości nie są
        nadużywane i nachalnie oraz instrumentalne wciskane. I to jest dość perfidna
        pułapka, bo wtedy z miejsca przestają być chrześcijańskie.
        • palnick Re: upraszczam? 02.03.05, 23:01
          Uważasz, że sprawiedliwość i moralnosć są nie definiowalne? A co z demokracją,
          uczciwością, miłością - też nie mozna wydusić nawet kilku zdań? Nie
          przesadzajmy. Jeżeli czegos nie da się w żaden sposób nazwać to jak mozna się
          do tego odnosić?!
          • b.krakus Re: upraszczam? 03.03.05, 09:27
            A gdyby chodziło o neutralne światopoglądowo np. „wartości humanistyczne”, to
            jakbyś je zdefiniował? A przecież istnieją.
            Może zatem chodzi (formalnie) o wartości "wyższe", a dodatkowo niesprzeczne
            (skorelowane) z chrześcijanizmem. Przykładem takiej sprzeczności może być
            apoteoza racjonalizmu (wyłącznie „szkiełko i oko”) albo traktowanie osobistego
            lub nawet zbiorowego szczęścia jako dobro najwyższe.
            • palnick Re: uściślam 03.03.05, 13:30
              Powtórzę raz jeszcze. Dla mnie kwintesencją wartości ogólnoludzkich jest ten
              tekst:

              „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
              tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia, moja
              prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
              meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
              jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszystko
              czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności,
              niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek
              w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a powodowani
              poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy
              prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia
              będziemy szczęśliwi.”
              • pies_na_czarnych Re: uściślam 03.03.05, 21:36
                palnick napisał:

                > Powtórzę raz jeszcze. Dla mnie kwintesencją wartości ogólnoludzkich jest ten
                > tekst:
                >
                > „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne
                > jest
                > tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia,
                moja
                >
                > prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
                > meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
                > jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszy
                > stko
                > czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności
                > ,
                > niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i
                szacunek
                >
                > w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a
                powodowani
                > poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni
                > czy
                > prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpie
                > nia
                > będziemy szczęśliwi.”
                • palnick Re: uściślam 13.01.06, 20:36
                  Dzięki :)
        • pankasztelan Re: upraszczasz 03.03.05, 15:12
          Wartosci chrzescijanskie mozna objac w trzech slowach:
          Milosc, Wiara, Nadzieja
          • linke1 ROZMOWA Jezusa z Nikodemem 03.03.05, 15:37
            pankasztelan napisał:

            > Ale oni wszyscy wierzyli w Jezusa Chrystusa, a sam Jezus powiedzial "Kto we
            > mnie wierzy, chocby umarl zyc bedzie" wiec oni wszyscy zyja, wiec w czym
            > problem? A ze juz ich nie ma na tej ziemi to juz inna sprawa. Sa juz za to
            > gdzie indziej...
            ------------------------------
            W ewangelii św Jana napisano (3/7):
            "Nie dziw się, że ci powiedziałem:
            Musicie się na nowo narodzić."
            Czy Jezus mówi tutaj o reinkarnacji?


            • pankasztelan Re: ROZMOWA Jezusa z Nikodemem 03.03.05, 22:22
              Tu chodzi o odnowe zycia duchowego, podazanie droga prowadzaca do Boga,
              pozostawienie wszystkiego co stare, bezuzyteczne i marnujace zycie i zaczecie
              zycie w Bogu. To tak jakby narodzic sie na nowo, bo podporzadkowujac sie woli
              Bozej zmienia sie diametralnie zycie...
              • husyta Re: ROZMOWA Jezusa z Nikodemem 04.03.05, 08:59
                Pankasztelanie,
                Zgadzam się z tym, co napisałes o narodzeniu się na nowo, przy czym
                doprecyzowałbym to poprzez jasne stwierdzenie, że chodzi o ZAWIERZENIE ŻYCIA
                JEZUSOWI, nikomu innemu, gdyż tylko On jest drogą do Ojca Świętego (tego
                niebie, a innych nie ma).


                • linke1 Re: ROZMOWA Jezusa z Nikodemem 04.03.05, 12:15
                  Husyto - co prawda, piszesz do Kasztelana,
                  ale pozwolę znowu się wtrącić i zapytać Cię
                  co to jest "niebo" lub "piekło"?
                  Podaj krótką i zwięzłą odpowiedź.
                  • palnick Oto czym jest piekło ! 04.03.05, 12:56
                    Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
                    traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
                    piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
                    konkretny:
                    - O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
                    apartament.
                    Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
                    baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
                    - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
                    pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
                    Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
                    muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
                    przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
                    Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
                    przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
                    diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
                    rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
                    czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
                    niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
                    wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
                    sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
                    - ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie oni
                    sobie cos takiego wymyslili...
                    • linke1 OTO NIEBO PALNICKA 04.03.05, 21:37
                      Widzę że mój ulubiony mentor ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu)
                      ma b.dobre poczucie humoru.
                      Tak sobie myślę, że b.dobry stan psychiczny
                      to właśnie niebo;
                      a to cechuje również Palnicka.
                      Pozdrawiam
                      • palnick Re: OTO NIEBO PALNICKA 06.03.05, 22:29
                        linke1 napisał:

                        > Widzę że mój ulubiony mentor ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu)
                        > ma b.dobre poczucie humoru.
                        > Tak sobie myślę, że b.dobry stan psychiczny
                        > to właśnie niebo;
                        > a to cechuje również Palnicka.
                        > Pozdrawiam
                        ---------------------
                        Pozdrawiam Cię serdecznie.
                        • palnick Jeszcze o Niebie :) 12.03.05, 17:04
                          Była sobie zakochana para. Juz się mieli pobierać, gdy w przeddzień ślubu
                          zginęli w wypadku. Trafili do nieba i po kilku tygodniach stwierdzili, że nie są
                          do końca szczęśliwi. Narzeczony poszedł więc do św. Piotra:
                          - Piotrze, fajnie nam się tu u was mieszka, ale przykro nam, że przed
                          śmiercią nie zdążyliśmy wziąć ślubu. Możemy pobrać się w niebie?
                          Piotr na to:
                          - Sorry, ale nie wiem, nikt tu się nie żenił. Idź z tym do Boga, umówię cię.
                          Stanął więc narzeczony przed Bogiem i pyta o ślub, a Bóg na to:
                          - Przyjdź za pieć lat, zobaczymy.
                          Minęło pieć lat. Chłopak znowu prosi Boga, a Najwyższy rzecze:
                          - Jeszcze raz dokładnie przemyśl całą sprawę. Masz na to pięć dodatkowych lat.
                          Biedak zmartwił się, ale z Bogiem nie ma dyskusji.
                          Przychodzi po pięciu latach. Bóg od razu go poznał:
                          - Tak, możecie wziąć ślub: sobota, godzina 14, w kaplicy głównej.
                          Minęły dwa tygodnie i pan młody znów puka do Boga:
                          - Boże, chcemy rozwodu, nie możemy ze sobą juz wytrzymać.
                          Kiedy Bóg to usłyszał, złapał się za głowę i mówi:
                          - Słuchaj, bracie! Dziesięć lat zajęło nam znalezienie w niebie księdza.
                          Czy ty wiesz, ile będziemy szukać prawnika?
          • b.krakus Re: upraszczasz 03.03.05, 21:16
            Chyba nie łapiesz o co chodzi, bo piszesz o religii, a pytanie dotyczy
            uniwersalnego, ponadreligijnego charakteru tych „wartości”. To znaczy takich,
            które można wpisać do konstytucji, ustawy (np. o TVP), traktatu (np.
            konstytucyjnego) itp.
            • linke1 Re: upraszczasz 03.03.05, 22:07
              b.krakus napisał:

              > Chyba nie łapiesz o co chodzi, bo piszesz o religii,
              ------------
              Być może że nie trzymam się tematu zasadniczego,
              ale nawiązuję do wątku Pankasztelana;
              byłbym zadowolony gdyby ktokolwiek odpowiedział na pytanie.
              • tojajurek Re: upraszczasz 04.03.05, 02:29
                Trzeba upraszczać albo komplikować.
                W pierwszej wersji tzw. WC (wartości chrześcijańskie) trzeba sprowadzić do
                mglistej np, kantowskiej syntezy "prawo moralne we mnie" (darujmy sobie to
                niebo niebieskie) i artykułować krótki nakaz "nie rób drugiemu co tobie
                niemiło".
                W wersji pełnej należałoby zbudować ogromny kodeks postępowania moralnego, tj.
                z definicji chrześcijańskiego, lokując w nim wszystkie możliwe nakazy i zakazy -
                od jedzenia kiełbasy w piątek, poprzez bicie żony, a skończywszy na
                przywłaszczeniu sobie rzeczy bezpańskiej na ulicy. A do tego wszystkie ulgi,
                dyspensy i okoliczności łagodzące, z demencją włącznie.
                Normalny człowiek nie będący talmudystą - nie poradziłby sobie na codzień z
                takim kodeksem.
                W mojej opinii ten ostatni przypadek nie nadaje się do publicznego
                wykorzystania.
                Wolę już zasadę Słonimskiego (Stanisława): Gdy nie wiesz jak się zachować -
                zachowuj się przyzwoicie.
                Jeśli kogoś to nie zadowala jako synteza wartości chrześcijańskich - niech
                wymyśli coś lepszego, ale zrozumiałego dla wszystkich bez studiów teologicznych.
                • b.krakus Re: upraszczasz 04.03.05, 09:48
                  Ładnie napisane. Dodam tylko, że wcześniej było: „Kochaj i rób co chcesz”!
                  • palnick Re: upraszczasz 11.10.05, 02:04
                    b.krakus napisał:

                    > Ładnie napisane. Dodam tylko, że wcześniej było: „Kochaj i rób co chcesz"
                    -------
                    To swieta prawda.
    • mjot1 Niejaki Galt... 04.03.05, 11:15
      Wątek to obszerny a i jak widać rozwojowy. Przejrzałem go baaardzo pobieżnie,
      bo czas ten okrutny despota nie pozwala. lecz zagłębię się weń…
      Natenczas zwrócił mą uwagę niejaki Galt.
      „Faaajna” to jakaś postać. Ot facet wkleja ten sam tekścik gdzie popadnie.
      Pokutę dostał jakąś czy co…?
      Ani chybi to jeden z tych, którzy zawodowo i na co dzień kupczą słowem Bożym.
      Panie Galt. Pan naprawdę wierzysz, iż Boga Wszechmogącego uwięzionego w złotej
      skrzynce masz na swe zawołanie?
      Panie Galt i Panu podobni. Czy jesteście przekonani, że owe (ostatnio
      koszmarne) budowle świątyniami zwane są Bogu niezbędne i miłe?
      Czy owe pomniki głupoty i pychy ludzkiej swymi „wspaniałymi” sklepieniami
      przypadkiem Was od Niego nie odgradzają?

      A tymczasem powodzenia Panie Galt w interesach. Wszak to okres żniw. I
      pamiętaj, że to towar pierwsza klasa! Nie opuszczaj więc ceny byś nie był
      posądzon o bezczeszczenie wartości owych.

      Najniższe ukłony!
      Hipokryzji i szalbierstwa mówiący: nie! M.J.
      • palnick Re: Niejaki Galt... 02.11.05, 00:41
        mjot1 napisał:

        > A tymczasem powodzenia Panie Galt w interesach. Wszak to okres żniw. I
        > pamiętaj, że to towar pierwsza klasa! Nie opuszczaj więc ceny byś nie był
        > posądzon o bezczeszczenie wartości owych.
        >
        > Najniższe ukłony!
        > Hipokryzji i szalbierstwa mówiący: nie! M.J.
        -------
        Też tak mówię :)
    • aurora.we.mgle demokracja i milosc!! 05.03.05, 05:26
      Widzi mi sie, ze tu chodzi o demokracje i milosc. Chrzecijanstwo bylo chyba
      pierwsza popularna religia w regionie Europy, ktora mowila ze: 1) kazdy jest
      takim samym synem/corka Boga - a wiec jest to idea demokracji, a 2) ze Bog
      kocha wszystkich tak samo - idea milosci uniwersalnej. Poza tym chrzescijanstwo
      uczylo milosci do kazdego blizniego, czego nie bylo w judaizmie i nie ma w
      islamie. To so IMO te wyjatkowe wartoisci, na ktorych wyrosla kultura Europy.
      Oczywiscie, w idei demokracji, chrzescijanstwo bardziej przypomina greckie
      religie antyczne niz judaizm.
      • palnick Re: demokracja i milosc!! do Emily. 06.03.05, 22:33
        Kochana :)
        Demokracja nie ma nic wspólnego z miłością!
        D. wierzy ale biurokratyzuje kontrolę. Miłośc jest otwarta i ufa bez druku
        potwierdzonego przez urzędników.
        • aurora.we.mgle Re: demokracja i milosc!! do Emily. 07.03.05, 01:15
          No i znow mnie prowokujesz Palniczku, zebym Ci po chrzescijansku odpowiedziala
          na Twoje niecne zaczepki;)
          Bardzo dlugo i namietnie mozna dyskutowac jak demokracja ma sie do milosci;).
          Ktos powiedzial, ze inteligencje mierzy sie tym, ile dowodow na kazda dowolna
          teze, ktos potrafi wykombinowac. Mysle, ze w tym przypadku mozna znalezc bardzo
          wiele dowodow.

          Ale gwoli tej dyskusji, zalozmy ze milosc i demokracja to sa autonomiczne
          wartosci. Nie mniej, sa to wartosci, ktore niesie w sobie idea chrzescijanstwa.
          Jak pisalam, dla mnie chrzescijanstwo ma bardzo malo wspolnego z judaizmem.
          Chrzescijanstwo to religia, ktora rozwinela sie w Europie na podlozu kultury i
          religii klasycznej i jest politeizmem. Mamy Boga ojca, Boginie Matke, Syna
          Bozego, Ducha swietego, tudziez swietych, ktorych jest wiecej niz bogow na
          Olimpie. Jest sporo dowodow, ze Bog grecki Iasion byl bezposrednim prototypem
          Jezusa, i ze Iasion wywodzi sie od Ozyrysa (w Egipcoe Ousira), co znaczy "Ten
          Dobry". Dla mnie chrzescijanstwo jest wysublimowana ale tez i wynaturzona
          forma antyku. Wynaturzona przez wprowadzenie wladzy absolutnej Boga Ojca, a
          wysublimowana przez wprowadzenie zasady powszechnej demokracji - kazdy przed
          Bogiem jest taki sam. Element uniwersalnej milosci Boga do czlowieka jest tu
          bardzo wazny. I mysle, ze wlasnie na tym gruncie chrzescijanskiej milosci-
          demokracji z jej korzenami w antyku rozwinela sie kultura i cywilizacja
          europejska. Wynaturzenia KK wynikaja z patriarchalnej zasady dominacji, typowej
          dla wszystkich patriarchalnych religii i form wladzy. Mysle, ze wielkim bledem
          jest odcinanie sie od kultury i tradycji chrzescijanskich, ktore sa nasza
          historia. Rozumiem, ze mozna byc przeciwko wtracaniu sie KK do polityki i do
          zycia obywateli, ale z drugiej strony popatrz jak korporacje wlaza nam z butami
          do lozek, kieszeni, mozgow i wszedzie gdzie sie da. Kazdy, kto ma troche
          wladzy, probuje dla wlasnych korzysci manipulowac publika, ale madra publika
          nie powinna pozwalac nikomu wodzic sie za nos. Mysle, ze aby kroczyc do przodu
          warto wybrac z tradycji chrzescijanskich, to co w nich piekne i wartosciowe.
          Pomysl, ze musza tkwic w chrzescijanstwie jakiec cenne wartosci, ktore trafiaja
          do ludzi, skoro ponad milliard ludzi nadal jest chrzescijanami. Widac, te
          wartosci jakos rezonuja z umyslem czlowieka, bo dzis nawet ateisci Chinczycy
          dobrowolnie staja sie chrzescinanami. Czegos im brakuje w Buddyzmie. Moze
          wlasnie tej personalnej milosci?
          pozdro
          • palnick Re: demokracja i katolicyzm 09.03.05, 19:12
            Piszesz, że kościół jest demokratyczny. Taka nadzieja jest porównywalna z
            oczekiwaniem, że nosorożec nauczy się latać a rekin przejdzie na dietę
            wegetariańską!
            Idee demokracji zawsze były kosciołowi nienawistne a pomysł zainfekowania
            nimi struktury KK - zakrawa na blużnierstwo.
            Kosciól katolicki czuł się jak ryba w wodzie w czasach cesarstwa Rzymskiego z
            jego niewolnictwem oraz w średniowieczu, kiedy życie ludzkie nic nie było
            warte. Zawsze też występował i to z wielką brutalnościa przeciwko
            jakimkolwiek objawom dążeń do nadania praw i uznania wolnej woli “osoby
            ludzkiej”. Zobacz jaką instrukcję papież przesłał Władysławowi Jagielle:

            Papiez Marcin V (1417 - 1431) w liscie do Wladyslawa Jagielly (w r. 1429):

            Wiedz, ze interesy Stolicy Apostolskiej, a takze twojej korony czynia
            obowiazkiem eksterminacje Husytów. Pamietaj, ze ci bezbozni ludzie ośmielaja
            sie glosic zasade równosci; twierdza, ze wszyscy chrzescijanie sa bracmi, i
            ze Bóg nie dal ludziom uprzywilejowanym prawa wladania narodami; utrzymuja,
            ze Chrystus przyszedl na swiat aby zniesc niewolnictwo; wzywaja ludzi do
            wolnosci, to znaczy do unicestwienia królów i kaplanów.

            Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróc swoje sily przeciwko Czechom, pal,
            zabijaj i czyñ wszedzie pustynie, gdyz nic nie jest bardziej mile Bogu, ani
            bardziej pozyteczne dla sprawy królów, niz eksterminacja Husytów.

            Do czasów dzisiejszych KK tępi na każdym kroku wymienione tu “ występne” idee
            Husytów. Zwłaszcza wśród swojej trzody. Do dziś również próbuje instruować
            rządy o tym jak mają postępować.
            Do dziś twierdzi, że tylko on zna plany boże w każdej dziedzinie – dziwne
            tylko, że zawsze stawiają one KK w najlepszej mozliwej pozycji

            Kosciół z wielkim zaangażowaniem zwalczał powstawanie kolejnych konstytucji.
            W 1855 r. wyraził zdecydowany sprzeciw wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych,
            glosząc iz "wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od
            prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga".
            Pozostaje przy takiej opinii po dziś dzień.
            Tego typu zachowania - zgłaszanie roszczeń i pouczeń - są kultywowane również
            współcześnie. Jest to pozostałość z wieków średnich, kiedy to pomimo
            istnienia odrębnych państw, rzeczywistą władzę w Europie sprawował kosciół.
            Była to pierwsza swego rodzaju, Unia Europejska, wówczas pod auspicjami
            Watykanu; ociekajaca krwią eliminowanych przeciwników, zaskakująca stopniem
            niewolenia wolnej myśli i brakiem jakichkolwiek swobód obywatelskich.
            Dopiero Rewolucja Francuska zepchnęła papiestwo z podestu dyrygenta. Ona to
            (Rewolucja Francuska) zapoczatkowala, tak zgubne dla kosciola:
            - idee wolnosci osobistej
            - rownosci wobec prawa
            - idee spoleczenstwa obywatelskiego
            - reprezentatywnosci wladz panstwowych
            Ona to do zgubnego uchwalenia ‘Deklaracji Praw Czlowieka i Obywatela’
            doprowadzila, ze o uchwalaniu ‘Konstytucji’, a tym samym zagwarantowaniu ‘Praw
            Konstytucyjnych’ przez panstwo marnej jednostce nie wspomne. Kościół nie
            rozumie jednak jeszcze dziś zmian, które nastąpiły w prawodawstwie i
            swiadomości ludzkiej, dowodem tego są energiczne zabiegi o wprowadzenie
            invocatio dei do konstytucji UE oraz utożsamienia prawa państwowego z
            kanonicznym.
            Próby te są tak samo śmieszne jak ta, kiedy to około 150 lat temu kościół
            wniósł do kongresu USA projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi
            ropy naftowej, którą Bóg jego zdaniem tam umieścił, aby czarci w piekle mieli
            paliwo do zadawania mąk potępionym ;).
            To, że są śmieszne nie oznacza, że nie są groźne. A są, bo KK produkuje
            bezwolnych, indoktrynowanych parafian, którzy wierzą w największą
            niedorzeczność serwowaną przez KK i zrobią bezmyslnie wszystko co nakaże
            kler.
            Boja się samodzielnego myslenia i podawania w wątpliwość tez kapłanów.

            Co z tym zrobić w Polsce? Wypowiedzieć konkordat! A kto ma to zrobić? Hmm…
            Najbardziej zdesperowani twierdzą, że warto jeszcze raz przejść czerwoną
            zarazę, żeby się pozbyć czarnej śmierci ;(
            • tojajurek Natura nie znosi próżni. 09.03.05, 23:10
              palnick napisał:

              > Tego typu zachowania - zgłaszanie roszczeń i pouczeń - są kultywowane również
              > współcześnie. Jest to pozostałość z wieków średnich, kiedy to pomimo
              > istnienia odrębnych państw, rzeczywistą władzę w Europie sprawował kosciół.
              > Była to pierwsza swego rodzaju, Unia Europejska, wówczas pod auspicjami
              > Watykanu; ociekajaca krwią eliminowanych przeciwników, zaskakująca stopniem
              > niewolenia wolnej myśli i brakiem jakichkolwiek swobód obywatelskich.
              > Dopiero Rewolucja Francuska zepchnęła papiestwo z podestu dyrygenta.

              Natura horret vacuum (natura nie znosi próżni) – ta sentencja, którą przed
              wiekami wyraził Spinoza, przychodziła mi wielokrotnie na myśl, gdy obserwowałem
              co się działo w Polsce po 1989 roku.
              Z dnia na dzień bowiem znikły i odeszły w niebyt wszystkie struktury partyjne,
              które de facto sprawowały faktyczną władzę. A sprawowały ją w sposób
              niesłychanie wygodny, gdyż formalnie nie odpowiadały za nic. Pociągając jedynie
              za sznurki, w sposób mniej czy bardziej jawny, rządziły zza kulis nie będąc
              nominalnie żadnym organem władzy. Do tego jeszcze twierdziły, że są emanacją
              narodu i działają wyłącznie dla jego dobra.
              Po 1990 roku spełniły się moje ponure przewidywania, że tak wygodny sposób
              zakulisowego sterowania formalnymi organami władzy, jest zbyt łakomym kąskiem,
              aby nie próbować go zawłaszczyć.
              Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, że jedynie Kościół miał
              wszystkie atuty do zajęcia opróżnionego przez PZPR miejsca. Zorganizowana
              wieloszczeblowa struktura, wykształcone kadry zawodowych funkcjonariuszy,
              szerokie wsparcie „świeckiego” zaplecza, a przede wszystkim nienasycona żądza
              władzy (vide casus bp. Stanisława ze Szczepanowa). Ciekawe, że takiego ciągu do
              władzy nie wykazują aktualnie inne kościoły chrześcijańskie, np. protestanckie.
              Dodać należy, że w tak tradycyjnie katolickim kraju jak Polska, Kościół w
              sposób naturalny cieszy się szacunkiem. Kto zaś go nie okazuje, będzie
              nieuchronnie napiętnowany jak wróg Jezusa i Maryi (lub choćby RadyjaMaryi),
              ewentualnie żyd, wariat, zboczeniec i mason. Dokładnie tak samo, jak
              ongiś „wróg ludu”. A przecież Kościół chce samego dobra.
              Z tej sytuacji korzystają zarówno ideowi moralizatorzy, którzy ostatnio mnożą
              się jak króliki, jak też wszelkiej maści hipokryci i zawodowi gracze polityczni
              z wielkim pyskiem.
              Jest niestety oczywistą prawdą, że większość ludzi w Polsce (podobnie zresztą,
              jak i w innych krajach) nie jest umysłowo przygotowana do samodzielnego
              rozstrzygania zarówno racji moralnych, jak i politycznych. Instynktownie
              szukają więc oparcia w autorytetach (w ich mniemaniu).
              I w ten sposób koło się zamyka.
              Tych parę powyższych spostrzeżeń nie dyktuje mi bynajmniej jakaś organiczna
              niechęć do wiary katolickiej. Wręcz odwrotnie. Mam jedynie uczulenie na
              wszystkich, którzy chcą mnie uszczęśliwiać nie pytając o zdanie, gdyż wiedzą
              lepiej co jest dla mnie dobre.
              Wszystkich takich mam ochotę poszczuć psami, ale niestety nie mam żadnego.
              • palnick Re: Natura nie znosi próżni. 10.03.05, 00:16
                Jurku,

                Nie opisałbym tego lepiej!

                Pozdrowienia,
                Palnick
    • chrzescijanka Palnik, 10.03.05, 10:37
      przeczytałam wiele wypowiedzi i wyraźnie widać, że gro osób, niestety większość
      Biblii nie czytała, wartości chrześcijańskie mylą z jakimiś ludzkimi naukami
      często kompletnie rozbierznymi z nuką Pisma. Ludzie niestety nie znają Boga.
      Nawet nie są blisko. Chodzą do kościoła, wygrzewają ławeczki i dają na tacę
      złorzecząc w duchu księżom - bo tak każe im tradycja.

      Otwórzcie proszę ludzie oczy i sprawdźcie ile jest Boga w waszym życiu. Czy
      każdą decyzję w życiu, ważną lub nie konsultujecie z Bogiem. Czy wogóle
      potraficie z Nim rozmawiać. Czy On wam odpowiada. Czy Biblia czytana tak często
      jak to możliwe, zmienia wasze życie. Czy przykładem do postępowania jest Jezus?
      Czy nienaruszalnym prawem jest dekalog, czy tylko zwykłą kpiną i zamierzchłą
      bajką?

      Bo to, że wielu nie wierzy nie oznacza, że Boga nie ma. A jak was zapyta,
      dlaczetgo go nie szukaliście i wy powiecie, że nie wiedzieliście, to ja wam
      właśnie mówię. Jasno i wyraźnie. Pokazuję wam Boga. I pewnie takich okazji było
      wiele więcej w życiu. EFATA!
      • palnick chrześcijanko ! 11.03.05, 23:59
        No, z tych rzeczywiście funkcjonujących WC to niektóre bardzo by mi się
        podobały:

        Fragment książki Stanisława Orzechowskiego, "Dyalog, albo rozmowa około
        exekucyi Polskiej Korony", w której katolicki pisarz przedstawia moralność
        wiejskiego kleru tuż przed reformacją:
        "Pod Bożą przysięgą i mnieć żadna rzecz była by ewanielikiem nie uczyniła [i
        mnie nic nie uczyniło by ewangelikiem], jeno haniebny, a sprośny żywot księży.
        Miałem plebana we wsi swej, nieuka wielkiego: nie powiadał mi nic na kazaniu
        jedno legendę [żywoty świętych]; katechizmu żadnego ani ja, ani żona, ani
        dzieci, ani kmiotkowie moi od niego nie słyszeli. Po mszy ciął pod wiechą z
        chłopy kozerę [w karczmie grał w karty], za łby z chłopy około kufla, a koło
        małpy swej [tu: gospodyni] pod wieczór chadzał, przez pół nocy pijał, nazajutrz
        potem zasię mszą rano miewał; w plebanii bękarciąt pełno, gon [goniony] często
        bywał od żon cudzych, chłopi jako psa wściekłego po wsi gonili. Ciężko mi barzo
        było i wkładałem to [skarżyłem się] na [do] biskupa nieboszczyka Dziaduskiego,
        śmiał się z tego biskup mówiąc: też ci i on człowiek, jako i inny - dałem
        pokój. Potem trafiło się, przyszła na mszę jego kucharka i tudzież podle [obok]
        żony i podle dzieweczki mojej w jednej ławce poklękła. Tej hańby ścierpiećem
        nie mógł; porwałem się z ławki, kazałem panią [kucharkę] z kościoła wziąć i
        kazałem ją kijem bić. Ksiądz wołał gwałtu na mię; jam kościół zamknął, łotram z
        małpą z plebanii i ze wsi wygnał, plebana ze wszystkim papiestwem diabłu dał i
        od ewanielików ministram [duchownego] sobie wziął."

        Kozerę ciąć pod wiechą, pół nocy pijać, koło małp chadzać - no: żyć nie
        umierać.

        Albo jak mój ulubieniec, Zawisza z Kurozwęk, biskup krakowski:

        "Mianowicie między Staszowem a Wiślicą leży wieś Dobrawoda. Za czasów Zawiszy
        żyła w niej słynna z urody młynarzówna. Pewnej nocy Zawisza przystawił drabinę
        do stogu, na którym spała dziewczyna. Pech sprawił, że nocował tam także jej
        ojciec. Zauważył on wspinającego sie po drabinie mężczyznę i odepchnął ją
        [drabinę] od stogu. Biskup przez upadek z wysokości chorował kilka miesięcy i w
        styczniu 1382 r. wyzionął ducha."

        [wzięte z www.historycy.org]

        Ale zanim wyzionął, co użył - to jego.
    • mjot1 Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 10.03.05, 20:31
      Poczytałem wypowiedzi „znawców” Wartości owych i w sumie jeśliby je zebrać i
      wyciągnąć jakiś ekstrakt to układa mi się tu zbiór podstawowych zasad, którymi
      kieruje się ludzkość w swej wędrówce.
      To, że cywilizacja nie ma w swym zwyczaju poruszania się po linii prostej, że
      brnie raczej zygzakami czy wręcz ścieżką niemalże „spiralną” zawracając co i
      rusz to wiemy (taka już nasza natura). W sumie zmierzamy jednak w jednym i
      oczywiście jedynie słusznym kierunku.
      Otóż zdążając powolutku do bliżej nieokreślonego wyimaginowanego
      celu, „ideału”? musimy kierować się jakimiś regułami mniej lub bardziej
      zasadnymi. Ot takie normalne prawa ruchu na drodze owej. Pewna część od
      jakiegoś czasu zaczęła nazywać prawa owe „wartościami chrześcijańskimi”
      Hmmm... Zastanawiam się jednak cóż stałoby się gdyby zabrać z tego
      dwusłowia „chrześcijańskie”?
      Czy automatycznie zasady owe straciłyby jakąkolwiek wartość?
      Czy jakiś innowierca czy... (no aż strach napisać) niewierny nie jest w stanie
      wartości tych pojąć, docenić, stosować?
      Czy my cywilizowani dążąc do owego ideału nie wędrujemy przypadkiem na tej
      naszej „spirali” właśnie wstecz?
      Czyż przypadkiem jakiś dziki nie jest czasem w uczynkach swych bliższy tymże
      wartościom niźli jaśnie oświeceni?
      Czy „prawo dżungli” nie jest prawem Boskim? Wszak to On raczył je wprowadzić.
      Cieszy mnie, że w sumie tak wielu tu ma wątpliwości. Bowiem od zawsze obawiałem
      się tych którzy uważają, że wiedzą i wiedzy tej są pewni.

      Najniższe ukłony!
      Od zawsze „mjotany” wątpliwościami M.J.
      • palnick Sądzę, że wartości specyficznie chrześcijańskie .. 11.03.05, 21:42
        nie istnieją :(
        -------------
        mjot1 napisał:

        > Poczytałem wypowiedzi „znawców” Wartości owych i w sumie jeśliby je
        > zebrać i
        > wyciągnąć jakiś ekstrakt to układa mi się tu zbiór podstawowych zasad,
        którymi
        > kieruje się ludzkość w swej wędrówce.
        > To, że cywilizacja nie ma w swym zwyczaju poruszania się po linii prostej, że
        > brnie raczej zygzakami czy wręcz ścieżką niemalże „spiralną” zawrac
        > ając co i
        > rusz to wiemy (taka już nasza natura). W sumie zmierzamy jednak w jednym i
        > oczywiście jedynie słusznym kierunku.
        > Otóż zdążając powolutku do bliżej nieokreślonego wyimaginowanego
        > celu, „ideału”? musimy kierować się jakimiś regułami mniej lub bard
        > ziej
        > zasadnymi. Ot takie normalne prawa ruchu na drodze owej. Pewna część od
        > jakiegoś czasu zaczęła nazywać prawa owe „wartościami chrześcijańskimi
        > 221;
        > Hmmm... Zastanawiam się jednak cóż stałoby się gdyby zabrać z tego
        > dwusłowia „chrześcijańskie”?
        > Czy automatycznie zasady owe straciłyby jakąkolwiek wartość?
        > Czy jakiś innowierca czy... (no aż strach napisać) niewierny nie jest w
        stanie
        > wartości tych pojąć, docenić, stosować?
        > Czy my cywilizowani dążąc do owego ideału nie wędrujemy przypadkiem na tej
        > naszej „spirali” właśnie wstecz?
        > Czyż przypadkiem jakiś dziki nie jest czasem w uczynkach swych bliższy tymże
        > wartościom niźli jaśnie oświeceni?
        > Czy „prawo dżungli” nie jest prawem Boskim? Wszak to On raczył je w
        > prowadzić.
        > Cieszy mnie, że w sumie tak wielu tu ma wątpliwości. Bowiem od zawsze
        obawiałem
        >
        > się tych którzy uważają, że wiedzą i wiedzy tej są pewni.
        >
        > Najniższe ukłony!
        > Od zawsze „mjotany” wątpliwościami M.J.
    • palnick Rodowód wartości chrześcijańskich :) 11.03.05, 23:49
      120 r. - Pierwsze wzmianki o używaniu wody święconej do "wypędzania duchów"
      nieczystych

      157 r. - Po raz pierwszy zastosowano formy pokuty

      II wiek - Święty Klemens z Aleksandrii pisał, "Każda kobieta powinna być
      przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą".

      III wiek. Aż do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie słyszeli o wieczystym
      dziewictwie Maryi.Ewangelii Mateusza informuje , iż Józef "nie zbliżał się do
      Maryji, aż porodziła Syna". ("Zbliżenie się" oznacza w Bibli małżeńskie
      współżycie.)

      200 r. - Ustanowiono "stan duchowny" przez wprowadzenie ordynacji.
      Chrzescijanie zostali podzieleni na duchownych i laikow - przedtem wszyscy byli
      na równi , jednocześnie będąc braćmi i kapłanami przed Bogiem.

      220 r. - Przyjęto dogmat o konieczności pewnych czynności koscielnych,
      niezbędnych do zbawienia.

      250 r. - Wprowadzono nauke o wiecznych mekach.

      (312 - Bitwa pod mostem mulwijskim - Chrzescijanstwo staje sie jedna z religii
      panstwowych poganskiego Rzymu. Powstanie Instytucji Kosciola Katolickiego.
      Poczatek przesladowania i mordowania niechrzescijan.)

      321 r. - Cesarz Konstantyn nakazuje swiecic niedziele zamiast dotychczasowej
      soboty. (na pamiatke zmartwychwstalego rzymskiego boga Mitry)

      325 r. (Cesarz Konstantyn na soborze nicejskim ustanawia kanon pisma "swietego"
      i "dwojce swieta" awansujac Jezusa do miana Boga.Jezus z Betlejem ma zastapic
      dotychczas czczonego Mitre).

      330 r. - Wprowadzenie czczenia zmarlych "swietych" i ich relikwii

      360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniolow

      381r. - Do obowiazujacej dotychczas konstantynskiej "Dwojcy Swietej" cesarz
      Teodozjusz dolaczyl trzecia osobie tzw." Ducha Swietego". Dzialo sie to na
      soborze w Konstantynopolu

      431r. - Wyrazenie Xristo Tokos - Matka Chrystusa - zostalo zastapione na Teo
      Tokos - Boga Rodzica.

      449 r. - Papiez Leon I wprowadza prymat biskupa Rzymu.

      539 r. - Ustanowiono wladze papiezy oraz ofiare mszy swietej

      VI wiek. Chrześcijański filozof Boethius, pisał "Kobieta jest świątynią
      zbudowaną na bagnie". W VI wieku na soborze w Macon biskupi głosowali nad
      problemem, czy kobiety mają dusze, a w X wieku Odo z Cluny głosił,
      że "Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju..."

      593 r. - Papiez Grzegorz I wprowadzil wiare w czysciec, dla uzdrowienia
      finansow kurii rzymskiej poprzez sprzedaz odpustow od kar czysccowych.

      600 r. - Wprowadzenie "godzinki" do M.B. oraz lacine do liturgii.

      715 r. - Wprowadzono modlitwy do Marii Panny oraz swietych.

      726 r. - W Rzymie zaczeto czcic obrazy.

      783 r. - Nastal zwyczaj calowania nog papieza.

      813 r. - Ustanowiono Swieto Wniebowziecia N.M.P.

      993. r. - Papiez Leon III zaczal kanonizowac zmarlych.

      1000 r. -Ustanowiono Uroczystosc Wszystkich Swietych i Dzien Zaduszny.

      1015 r. - Wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych aby rozwiazac problem
      przejmowania spadkow przez ich rodziny .(Przedtem duchowni mieli zony i dzieci)

      1077 r. - Papiez Grzegorz VII ustanowil "klatwe"

      1095 r. - Papież Urban II wezwał rycerzy Europy do zjednoczenia i marszu na
      Jerozolimę. Zainicjowal w ten sposob pierwsza wyprawe krzyzowa.

      1099 r. - Masakra Muzułmanów i Żydów w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund
      pisał: "Na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp.Jedni zginęli od strzał lub
      zrzucono ich z wież; inni torturowani przez kilka dni zostali w końcu żywcem
      spaleni.To był prawdziwy, zdumiewający wyrok Boga nakazujący, aby miejsce to
      wypełnione było krwią niewiernych."
      XII wiek. Uczony i filozof, święty Tomasz z Akwinu głosił, ze zwierzęta nie
      mają życia po śmierci ani wrodzonych praw, oraz że "przez nieodwołalny nakaz
      Stwórcy ich życie i śmierć należą do nas".

      1116 r. - Sobor Lateranski ustanowil spowiedz "na ucho"

      1140 r. - Ulozono i przyjeto 7 sakramentow swietych.

      1204 r. - Zaczela dzialac Swieta Inkwizycja.Sludzy kosciola zameczyli lub
      spalili zywcem setki tysiecy ludzi. Piece służące do palenia ludzi, takie jakie
      były budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, po raz pierwszy stosowane
      były przez chrześcijańską inkwizycję

      1204 r. Papież Innocenty III wysłał armię krzyżowców do Konstantynopola:
      Żołnierze Chrystusa zdobyli Konstantynopol, z zaciekłością grabiąc i mordujac
      mieszkancow.Nastepnie plądrują i palą miasto. Według relacji kronikarza
      Geoffrey'a Villehardeuin'a, nigdy przedtem, od stworzenia świata, nie
      wywieziono z miasta tylu bogactw.

      1208 r. Innocenty III zaoferował każdemu, kto chwyci za broń, oprócz prolongaty
      spłat i boskiego zbawienia, również ziemie i majątek heretyków i ich
      sprzymierzeńców, rozpoczęła się Krucjata Albigeńska, której celem było
      wymordowanie katarów. Szacuje się, że Krucjata Albigezjańska pochłonęła milion
      istnień ludzkich, nie tylko katarów, ale dotknęła większą część populacji
      południowej Francji.

      1229 r. - Papiez Grzegorz IX zakazal czytania Biblii pod sankcja kar
      inkwizycyjnych.

      1231 r. Nakaz papieski zalecał palenie heretyków na stosie. Pod względem
      technicznym pozwalało to uniknąć rozpryskiwania się krwi.

      1244 r. Na soborze w Narbonne zdecydowano, aby przy skazywaniu heretyków nie
      oszczędzano mężów ze względu na ich żony, ani żon ze względu na męża, ani też
      rodziców ze względu na dzieci. "Wyrok nie powinien być łagodzony ze względu na
      chorobę czy podeszły wiek . Każdy wyrok powinien obejmować biczowanie."

      1263 r. - Zatwierdzono przyjmowanie komunii pod jedna postacia.

      1264 r. - Ustanowiono uroczystosc Bozego Ciala

      1275 r. - Pojawiły się dyskusje na temat płacenia daniny.W odpowiedzi papież
      ekskomunikował całe miasto, Florencję.
      XIV wiek - Wybucha epidemia czarnej śmierci, Kościół wyjaśniał, że winę za ten
      stan rzeczy ponoszą Żydzi, zachęcając przy tym do napaści na nich

      1311 r. - Papiez Klemens V jako pierwszy ukoronowal sie potrojna korona wladcy

      1377 r. Robert z Genewy wynajął bandę najemników, którzy po zdobyciu Bolonii
      ruszyli na Cessnę. Przez trzy dni i noce, począwszy od 3 lutego 1377 roku, przy
      zamkniętych bramach miasta, żołnierze dokonali rzezi jego mieszkańców. W 1378
      roku, Robert z Genewy został papieżem i przyjął imię Klemensa VII

      1450-1750r - Okres polowania na czarownice.Straszliwymi torturami zameczono
      setki tysiacy kobiet posadzanych o czary.

      1484 r. Papież Innocenty VIII oficjalnie nakazał palenie na stosach kotów
      domowych razem z czarownicami. Zwyczaj ten był praktykowany przez trwający
      setki lat okres polowań na czarownice

      1492 r. Kolumb odkryl Ameryke.Inkwizycja szybko postępuje śladami odkrywców.
      Tubylców, którzy nie chcieli nawrócić się na wiarę chrześcijańską, palono na
      stosach.

      1493 r. Bulla papieska uprawomocniła deklarację wojny przeciwko wszystkim
      narodom w Ameryce Południowej, które odmówiły przyjęcia chrześcijaństwa.

      1563 r. Ustalono, ze tradycja Kosciola jest wazniejszym zrodlem objawienia od
      Slowa Bozego.

      1572 r. We Francji 24 sierpnia w masakrze znanej pod nazwą Dnia Świętego
      Bartłomieja zamordowano 10 000 protestantów. Papież Grzegorz XIII napisał potem
      do króla Francji Karola IX: "Cieszymy się razem z tobą, że z Boską pomocą
      uwolniłeś świat od tych podłych heretyków"

      1650 r. W Nowej Anglii prawnie zakazano noszenia ubrań z "krótkimi rękawami,
      gdyż mogłyby zostać odsłonięte nagie ramiona". Chrześcijanie zaczęli uważać, że
      wszystko, co zwraca uwagę na świat fizyczny jest bezbożne.

      1852 r. - Wprowadzono nabozenstwo majowe do N. M. P.

      1854 r. - Wprowadzono dogmat o tzw. Niepokalanym Poczeciu N.M.P.

      1855 r. - Sprzeciw Kościoła wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Kosciol
      glosil iz "wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od prawdziwego
      Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga". Wczesniej ,do Kongresu Stanów
      Zjednoczonych kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona
      ziemi ropy naftowej, którą Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli p
    • aurora.we.mgle historyczne sieroctwo bez wartsci chrzescijanskich 12.03.05, 17:21
      -------------------------------------------------------------------------------
      No wiec zdaje sie wiekszosc z nas potwierdza, ze wartosci chrzescijanskie to sa
      wartosci humanistyczne, i ze one wywiodly sie z kultury antycznej. Bez tych
      wartosci nie mielibysmy ludzko-boskich dziel architektury, sztuki i literatury
      renesansu i nie mielibysmy zdobyczy intelektualnych oswiecenia, ktore zrodzilo
      sie z buntu przeciw ortodoksji KK. Ten bunt, ktory generowal rewolucje i
      ferment spoleczny, byl Europie niezbedny dla osiagniecia apogeum nowozytnej
      kultury. Ponadto bardzo wiele uniwersytetow w Europie i w USA bylo zakladanych
      przez KK. Dlatego wypieranie sie przez Europe wartosci chrzescijanskich jest
      tym samym, co wypieranie sie wlasnych rodzicow, tego robic nie mozna, bo
      zostaniemy historycznymi sierotami. To bylaby galaktyczna glupota. Chinczycy
      nie wypieraja sie swoich korzeni kulturowych, tylko je kultywuja, dlatego dzis
      wygrywaja z nami. To naturalnie nie znaczy, ze musimy nadal wierzyc w religijne
      dogmaty. Duchowosc i relige powinny ewoluowac razem z czlowiekiem i jego
      kultura.
      amen:)


      • palnick Historyczne zakłamanie. 14.03.05, 00:38
        aurora.we.mgle napisała:
        > No wiec zdaje sie wiekszosc z nas potwierdza, ze wartosci chrzescijanskie to
        > sa wartosci humanistyczne,
        ---------------
        Nadużycie! Nikt nie potrafił nawet określic o to takiego "wartości
        chrzescijańskie" a utożsamianie ich ( nieistniejących) z wartościami
        humanistycznymi to wielkie naduzycie. Dalszy ciąg Twoich wywodów jest więc bez
        większego sensu :(
        ---------------
        i ze one wywiodly sie z kultury antycznej.
        ---------------
        To czego nikt nie umie opisać wywodzi się ze Starego Testamentu Żydów i jest
        całkowicie obce europejskiej kulturze antycznej oraz tzw. pogaństwu.
        ---------------
        > Bez tych wartosci nie mielibysmy ludzko-boskich dziel architektury, sztuki
        ---------------
        Dzieła te zostały zlecone przez jedyny podmiot, który miał wówczas nadmiar
        środków pieniężnych. Wiele z nich powstało wbrew zamiarom klechów.
        ---------------
        > i literatury renesansu i nie mielibysmy zdobyczy intelektualnych oswiecenia,
        > ktore zrodzilo sie z buntu przeciw ortodoksji KK. Ten bunt, ktory generowal
        > rewolucje i ferment spoleczny, byl Europie niezbedny dla osiagniecia apogeum
        > nowozytnej kultury.
        --------------
        Zapominasz, że wieki średnie cofnęły cywilizację na kilka wieków wstecz.
        Pytanie, konkluzja powinno brzmieć :
        Ile straciła ludzkosć trwając w okowach idiotyzmu katolickiego w Europie?????
        Czy ludzkość powinna była tracić tylu ważnych naukowców na ołtarzu katolickiej
        ciemnoty?
        --------------
        Ponadto bardzo wiele uniwersytetow w Europie i w USA bylo > zakladanych przez
        KK. Dlatego wypieranie sie przez Europe wartosci
        > chrzescijanskich jest tym samym, co wypieranie sie wlasnych rodzicow, tego
        > robic nie mozna, bo zostaniemy historycznymi sierotami.
        ----------------
        Bzdura do kwadratu!
        Rodzicami kultury Europejskiej są Rzym i Grecja a nie zapyziały, kostyczny,
        durny KK!
        ----------------
        To bylaby galaktyczna > glupota. Chinczycy nie wypieraja sie swoich korzeni
        kulturowych, tylko je
        > kultywuja, dlatego dzis wygrywaja z nami.
        ----------------
        Chińczycy nie kultywują swoich korzeni historycznych. Tam jest komunizm w
        sferze państwowej i kapitalizm w gospodarce.
        ----------------
        To naturalnie nie znaczy, ze musimy > nadal wierzyc w religijne dogmaty.
        Duchowosc i relige powinny ewoluowac razem > z czlowiekiem i jego kultura.
        > amen:)
        ------------------
        KK i ewolucja ! Emily ! Kpisz?
        • aurora.we.mgle Re: Historyczne zakłamanie. 14.03.05, 02:00
          Palnicku,
          pozostany kazdy przy swoim wywodzie i dalsza dyskusja zaiste zbedna. Ja uwazam,
          ze chrzescijanstwo to sa rodzice Europy, grecki antyk to dziadkowie, kultura
          nadrzewna afrykanskich malp to praprparaaadziadkowie, a pomiedzy nimi byla cala
          masa kultur pradzadkowych. Tzw. Jahwe w Europie to tylko margines, bo w Europie
          NIGDY nie bylo monoteoizmu.
          Jak kazdy, masz jednak prawo do wlasnej opinii.
          Pozdrawiam
          • palnick Re: Historyczne zakłamanie. 24.09.05, 12:13
            aurora.we.mgle napisała:

            > Palnicku,
            > pozostany kazdy przy swoim wywodzie i dalsza dyskusja zaiste zbedna. Ja
            uwazam,
            >
            > ze chrzescijanstwo to sa rodzice Europy, grecki antyk to dziadkowie, kultura
            > nadrzewna afrykanskich malp to praprparaaadziadkowie, a pomiedzy nimi byla
            cala
            >
            > masa kultur pradzadkowych. Tzw. Jahwe w Europie to tylko margines, bo w
            Europie
            >
            > NIGDY nie bylo monoteoizmu.
            > Jak kazdy, masz jednak prawo do wlasnej opinii.
            > Pozdrawiam
            ------------
            Ja też pozdrawiam :)
    • olewin Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 14.03.05, 02:41
      wartości chrześcijańskie to takie które są krytykowane przez ateistów i innej
      maści niewierzących i antyklerykałów znających się w ich mniemaniu najlepiej na
      tychże wartościach ..
      • palnick Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 19.07.05, 14:07
        Może letnie fluidy uaktywnią chrześcijan w określeniu tego co stanowi W.C ?
        • mnietek_wierzbicki [...] 11.10.05, 04:45
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • palnick [...] 27.11.05, 15:55
            [...]
    • galt Nie rozsmieszaj mnie... 11.10.05, 04:22
      Wartosci chrzescijaniskie palnick, wywodza sie z dokumentu, ktorego Ty
      podejrzewam nigdy nie miales okazji przestudiowac, sadzac po bredniach jakie
      ostatnio na ten temat cytowales, tak - z Dekalogu.

      Ty, i wielu malych ateistow jestes takim FANATYKIEM ATEIZMU, ze nie potrafisz
      zrozumiec, ze kultura, w ktorej sie obracasz, czy CI sie podoba czy nie bazuje
      na porzadku ustanowionym przez tych niedouczonych wyznawcow Boga, zydow,
      chrzescijan i muzulmanow.

      One sa wzmocnione przykazaniami Jezusa, jak tym najtrudniejszym, o milowaniu
      blizniego swego. Wierz mi zwlaszcza czytajac Twoje teksty, wykonanie tego
      wlasnie przykazania jest najtrudniejsze... :(

      • palnick Re: Nie rozsmieszaj mnie... 04.11.05, 16:40
        galt napisał:

        > Wartosci chrzescijaniskie palnick, wywodza sie z dokumentu, ktorego Ty
        > podejrzewam nigdy nie miales okazji przestudiowac, sadzac po bredniach jakie
        > ostatnio na ten temat cytowales, tak - z Dekalogu.
        >
        > Ty, i wielu malych ateistow jestes takim FANATYKIEM ATEIZMU, ze nie potrafisz
        > zrozumiec, ze kultura, w ktorej sie obracasz, czy CI sie podoba czy nie
        bazuje na porzadku ustanowionym przez tych niedouczonych wyznawcow Boga, zydow,
        > chrzescijan i muzulmanow.
        >
        > One sa wzmocnione przykazaniami Jezusa, jak tym najtrudniejszym, o milowaniu
        > blizniego swego. Wierz mi zwlaszcza czytajac Twoje teksty, wykonanie tego
        > wlasnie przykazania jest najtrudniejsze... :(
        --------
        Ja tam cię miłuję jak bóg przykazał :) I to z łatwością, bo rozumiem inne
        spojrzenie na świat choć nie muszę go podzielać :)
        >
    • mnietek_wierzbicki [...] 11.10.05, 04:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • palnick [...] 11.10.05, 07:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • palnick ??? 01.11.05, 17:11
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=31295837&a=31298356
    • palnick Re: Proszę o definicję wartości chrześcijańskich. 27.11.05, 14:21
      Jakoś nie mogę się doczekać spójnej odpowiedzi na to pytanie:)
      • aurora.we.mgle sa to mianowicie wartosci europejskie 29.11.05, 06:29
        chrzescijanstwo rozwionelo sie glownie w Europie na podlozu religii i kultury
        antycznej Grecji i Rzymu. prototypem Jezusa byl grecki heros Iasion (lac.
        Iasus). Demokratyczne idee chrzescijanstwa maja wiecej wspolnego z demokracja
        grecka niz z autokracjami bliskiego wschodu. jednym slowem - unikalne wartosci
        chrzescijastwa sa to wartosci europejskie, czyli nasze. chrzescijanstwo bylo
        czescia europejskiej dominujacej kultury przez 2000 lat i w znacznym stopniu
        uksztaltowalo te kulture. zadziwiajaco staje sie ono teraz bardzo atrakcyjna
        religia dla ludzi w dalekiego wschodu, kiedy nas pociaga buddyzm. trawa jest
        zawsze bardziej zielona u sasida:))
        • palnick Re: sa to mianowicie wartosci europejskie 18.12.05, 18:15
          aurora.we.mgle napisała:

          > jednym slowem - unikalne wartosci chrzescijastwa sa to wartosci europejskie,
          > czyli nasze. chrzescijanstwo bylo czescia europejskiej dominujacej kultury
          > przez 2000 lat i w znacznym stopniu uksztaltowalo te kulture.
          ------
          No właśnie. Czy nie było jednak odwrotnie? Czy to nie chrześcijaństwo
          mieszające w jednym tyglu baśnie żydowskie z poganską kulturą Greków, Rzymian i
          innych pogan zawładnęło kulturą zrodzoną w Europie przed nadejściem św. Pawła?
          Chrześcijaństwo ma tyle wspólnego z demokracją co stalinizm. Demokracja
          narodziła się we Francji w krwawym proteście m.in przeciwko tyranii koscioła.
      • cheetah51 Re:Proszę o definicję - chyba sie nie doczekasz... 29.11.05, 06:56
        Trzymam za ciebie kciuki - sam się chętnie dowiem, co to takiego.
        • palnick Re:Proszę o definicję - chyba sie nie doczekasz.. 18.12.05, 16:05
          cheetah51 napisał:

          > Trzymam za ciebie kciuki - sam się chętnie dowiem, co to takiego.
          -------
          Bądźmy cierpliwi :)
          • karbat Re:Proszę o definicję - chyba sie nie doczekasz.. 18.12.05, 16:49
            Z
            wartosciami chrzescijanskimi jest podobna dyskusja jak rozmowy o wartosciach w
            Polskiej kulturze .Po odrzuceniu nalecialosci z innych kultur.... zostaje
            ogorek kiszony i schabowy ;)
            Dodalbym kilku pisarzy ,muzyka ,malarza i to bylby nasz wklad do uniwersalnych
            wartosci kultury swiatowej.Przy Zydach jestesmy karzelkami i impotentami w tej
            dziedzinie .
            • palnick Re:Proszę o definicję - chyba sie nie doczekasz.. 18.12.05, 23:07
              karbat napisał:

              > Z
              > wartosciami chrzescijanskimi jest podobna dyskusja jak rozmowy o wartosciach
              w
              > Polskiej kulturze .Po odrzuceniu nalecialosci z innych kultur.... zostaje
              > ogorek kiszony i schabowy ;)
              > Dodalbym kilku pisarzy ,muzyka ,malarza i to bylby nasz wklad do
              uniwersalnych
              > wartosci kultury swiatowej.Przy Zydach jestesmy karzelkami i impotentami w
              tej dziedzinie .
              ------
              Ok. ale co ztymi wartościami ch.
      • palnick Wartości nieznane ale fundament jest ! 28.12.05, 01:12
        Chrześcijaństwo

        System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości
        stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory,
        komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz
        ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze,
        bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej. Od tej pory ludność nie zna
        niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego
        pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i
        głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość.
    • aurora.we.mgle OK, sa to wartosci duchowe, do ktorych Polacy 19.12.05, 00:48
      i inni europejczycy zwyczajnie przywykli, a jak sie mowi - consuetudo altera
      natura:)
      • palnick Re: OK, sa to wartosci duchowe, do ktorych Polacy 20.12.05, 00:44
        aurora.we.mgle napisała:

        > i inni europejczycy zwyczajnie przywykli, a jak sie mowi - consuetudo altera
        > natura:)
        ----------
        A do czego przywykli? Emily?
        • aurora.we.mgle a no do tego i to kochaja ... 20.12.05, 01:06
          Drogi Palnicku!

          www.scubanaked.com/music/patriotic2/3_tenors_-_Ave_Maria_-_Schubert.mp3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka