Dodaj do ulubionych

Piotr Kuczyński - Gość Forum

25.04.05, 07:54
Witamy!

Zapraszamy do dyskusji o ekonomii. Do 29 kwietnia Gościem Forum będzie Piotr Kuczyński, główny analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej SA.
Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania w temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku, sukcesywnie, w ciągu tygodnia.
--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
    • franzmaurer Czerwiec 2006 - ropa $90, złoto $600... 25.04.05, 08:59
      Czerwiec 2006 - ropa $90, złoto $600... co to może oznaczać dla Kowalskiego z
      dużym, świeżym kredytem w CHF??
      • piotrkuczynski Re: Czerwiec 2006 - ropa $90, złoto $600... 25.04.05, 11:14
        Lekko katastroficzne prognozy ;-). Ale gdyby rzeczywiście do tego doszło
        (wykluczyć tego nie można) to oznaczałoby, że dolar niezwykle osłabł w stosunku
        do euro - takie są korelacje na rynkach walutowym i twoarowym. W tej sytuacji
        złoty powinien się bardzo wzmocnić do inncyh walut, bo w trendzie wzrostowym
        złotego obowiązuje zasada, ze im mocniejsze euro tym bardziej złoty wzmacnia
        się do wszystkich walut. Ale.... Jeśli zostanie zmieniona metoda liczenia
        mandatów w Sejmie na St.Leaguea, a LPR ma rzeczywiści zaniżone sondaże
        (zakładam, ze tak jest) to może powstać koalicja na przykład PiS, LPR i PSL, a
        wtedy zapomnijmy o wzmocnieniu złotego. Wtedy frankowi kredytobiorcy bardzo by
        ucierpieli.

        Pozdrawiam
        PK

    • cesar01 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 25.04.05, 09:10
      Witam.

      Czy ma Pan swoja definicje inflacji?
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 25.04.05, 11:16
        Nie. Posługuję się oficjalnymidefinicjami, bo na dane opublikowane wg
        oficjalnej metodologii reagują rynki. Inwestzorzy rzadko dzielą włos na czworo
        i szukają drugiego dna.
        Pozdrawiam
        PK
        • cesar01 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 25.04.05, 11:57
          czy przyjmuje Pan inflacje wskaznikowa. Wskaznik ten byl wyjatkowo niski w
          wielu krajach, dzieki skutecznej politece bankow centralnych. Prosze
          powiedziec, czemu tyle pesymizmu w Pana komentarzach na temat gospodarki USA,
          UE ? Przeciez mamy stabilne ceny, niska inflacje.
          • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 25.04.05, 12:00
            Patrzę tylko na PPI, CPI, miary bazowe, deflator i ECI. A co do pesymizmu
            odnośnie USA to częściowo odpowiedziałem już jednemu z Kolegów na to pytanie.

            Pozdrawiam
            PK
            • vice_versa Dzień dobry! 26.04.05, 06:23
              Szanowny Panie,
              Pytanie o to czym jest inflacja jest niezwykle istotne. W tej kwestii mam dwa
              pytania:
              1. Czy uważa Pan, że inflacja to jest WZROST CEN na rynku czy też WZROST ILOŚCI
              PIENIĄDZA na danym rynku?
              Żeby lepiej zarysować różnice, przywołam swój wcześniejszy tekst:
              " Inflacja to nie jest wzrost CEN tylko WZROST ILOŚCI pieniądza na rynku. A ta
              rośnie nieustannie, bo: 1. istnieje coś takiego jak deficyt budzetowy, 2.
              napływające do kraju obce waluty jako rezerwy podlegają w przeważającej części
              rozwiązaniu. Co oznacza że ilość pieniądza na rynku nieustannie rośnie!
              Naturalnym zjawiskiem byłoby więc, że ceny dóbr(i usług) będą rosnąć. Nie
              rosna, bo wzrost tych cen musi być równoważony przez: znoszenie barier
              administracyjnych, postęp technologiczny, wzrost produktywności, zwiększenie
              importu czyli przez dopasowanie PODAŻY dóbr przez "rynek" do ilości pieniądza
              na tym rynku. Ale to nie znaczy że ILOŚĆ pieniądza na rynku nie ROŚNIE. Rośnie.
              I to jest inflacja, a nie CENY...To, że w USA inflacji nie ma NIE JEST PRAWDĄ."
              Co Pan o tym sądzi?

              2. W moim przekonaniu organ ustalający wysokość stóp procentowych kieruje się
              przede wszystkim inflacją rozumianą jako ilość pieniądza na rynku, i w
              zależności od tempa "importu" pieniądza do kraju, aby nie dopuszcić do spadku
              (albo: wzrostu) tej ilości wraz z odpływem (albo: wraz z napływem) pieniądza z
              zewnątrz obniża stopy procentowe (albo: podnosi s.p.) pozwalając rządowi na
              zwiększenie tempa emisji spw (albo: zmniejszenie tempa emisji spw) nominowanej
              w swojej walucie. Czy nie jest tak że w tym wyścigu deprecjatorów walut na
              tempo tej deprecjacji w różnych krajach wskazują zmiany poziomu stóp
              procentowych w schemacie: spadające s.p.- tempo deprecjacji rośnie, rosnące
              s.p.-tempo deprecjacji maleje ?

              Z góry dziękuję za odpowiedzi. Życzę miłego dnia.
              • Gość: ... Re: Dzień dobry! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.04.05, 16:33
                W jaki sposub RZAD/y Polski, USA lub zachodniej europy, ustala oprocentownie i
                emisje "swojego" pieniadza? Pozdrowienia.
    • wan4 Czy obecne spadki na giełdach .. 25.04.05, 10:36
      1)Czy obecne spadki na giełdach to już ta bessa, którą Pan wielokrotnie i od
      dawna przepowiadał, czy jeszcze nie ta?

      2)Proszę określić, na podstawie sprawdzalności własnych prognoz, jakie jest
      prawdopodobieństwo, że ma Pan tym razem racje?

      3)Jakie ewentualnie główne przyczyny widzi Pan zbliżającej się dekoniunktury
      gospodarczej i jakie mechanizmy za nimi się kryją?

      Dziękuję.
      • piotrkuczynski Re: Czy obecne spadki na giełdach .. 25.04.05, 11:36
        1. To "wielokrotnie" w pytaniu wygląda niezwykle podejrzanie ;-). Przypominam,
        że ponad dwa lata temu pisałem o hossie... Owszem teraz, od paru miesiecy,
        piszę, że 2005 rok nie będzie dobry dla akcji.I tak nadal uważam. Czy już teraz
        mamy koneic hossy? Najchętniej odpowiedziałbym "tak", ale wiem, że ze szczytami
        hossy jest tak, że żaden analityk nie potrafi ocenić jak wysoko indeksy
        potrafią dotrzeć. WIG20 przełmał linię hossy - potrzebne mi jest jeszcze
        potwierdzenie na WIG (przełamanie lini rocznego trendu), żeby powiedzieć, że to
        już koniec. Ale tak przy okazji: prosze spojrzec na indeks cenowy i linię A/D.
        Cenowy jest w regularnej bessie - od początku lutego spadł o 12 procent. Linia
        A/D (ilość rosnacych spółek/malejących) jest na historycznym dnie. Co to jest
        jak nie bessa?

        2. I znowu "tym razem"... Ja mam dosyć często rację;-). Uważam, że
        prawdopodbieństwo jest duże.

        3. Mógłbym napisać naprawdę dużo na ten temat, ale w telegraficznym skrócie:

        - gospodarka Chin jest przegrzana, ich banki maja 40% złych kredytów, a wiele
        zagranicznych pieniędzy się marnuje – to w końcu musi doprowadzić do kryzysu
        (ale nikt nie powie dokładnie kiedy)
        - w USA gospodarka tak mocno się rozwijała, bo Fed po wrześniu 2001 dopuścił
        olbrzymią ilość taniej gotówki na rynek. Dzięki temu taka hossa trwała na
        rynkach rozwijających się. W dużej części dzięki temu tak mocno rosły ceny
        surowców. Teraz Fed musi doprowadzić do neutralnej stopy procentowej (około 5
        proc. – jest 2,75). Warto zauważyć, że mimo tak bezprecedensowego dopływu
        gotówki powrót z recesji był najsłabszy w historii, a oszczędności Amerykanów
        się nie odbudowały i są najniższym w historii poziomie. Co będzie się działo,
        kiedy stopy wzrosną do 5%?
        - Japonia weszła znowu w recesję w IV kwartale – oczekiwano, że wyjdzie z niej
        w tym roku – nie udało się.
        - Euroland tkwi w stagnacji – wzrostu prawie nie ma, a byle impuls może wtrącić
        gospodarkę w recesję.
        - deficyty (handlowy i budżetowy) w USA rosną i będą rosły, co w drugiej
        połowie roku powinno dolara przecenić (na razie powinien się wzmacniać), a to
        doprowadziłoby do wzrostu cen surowców (ropa). Istnieje gdzieś granica ceny
        ropy, powyżej której zobaczymy jej negatywny wpływ.
        - czy w tej sytuacji Polska może być oazą?

        Mógłbym jeszcze wiele powodów wymieniać, ale, jak rozumiem, nie na tym ma
        polegać ta dyskusja.

        Pozdrawiam
        PK



        • wan4 Re: Czy obecne spadki na giełdach .. 25.04.05, 14:20
          1) Pisałeś o korekcie w bessie... trochę długo to trwało (i jeszcze trwa mimo
          wszystko) jak na korekte;)

          2)Wolałbym konkretne liczby, ale nie będę Cię zmuszał do robienia takich
          zestawień własnych prognoz (jako konkluzji analiz) skoro dotąd tego nie
          zrobiłeś;) Przyjmuję na wiarę, że prawdopodobieństwo duże, czyli dużo większe
          od 50%

          3)
          - gospodarka Chin jest w takim przegrzaniu już wiele lat, ile lat jeszcze może
          tak działać? Co konkretnie miałoby ja w najbliższym czasie wyprowadzić z tej
          dyn. równowagi? Mają potęzne rezerwy, które wielokrotnie pokrywają złe długi.
          Wydaje sie, że przerobili lekcje z kryzysów walutowych. Podobnie było (i jest)
          w Japonii, gdzie złe długi banków wprawdzie są jedną z głównych przyczyn
          stagnacji (wcześniej recesji) to jednak do kryzysu (krachu) nie doszło.
          - skąd te 5% jako "neutralna stopa procentowa" USA?
          - kiedy i jaka była recesja w USA? Liczby tego nie potwierdzają, chyba raczej
          mieliśmy do czynienia ze stagnacją a nawet tylko spowolnieniem wzrostu?
          - deficyty w relacji do GDP w 80-latach za Reagana były chyba wyższe? Dlaczego
          właśnie teraz miałyby doprowadzić do recesji a nawet krachu?

          Dziękuję

          PS
          Przepraszam za moje per "Ty" ale pozwoliłem sobie zastosować do jednego z
          postów. Również preferuję tak swobodną komunikację w sieci:)
          • piotrkuczynski Re: Czy obecne spadki na giełdach .. 25.04.05, 15:27
            1. Nie rozumiemy się... Pisałem o korekcie w bessie i nadal tak piszę, ale w
            odniesieniu do indeksów w USA czy Eurolandzie! W Polsce i krajach wchodzących
            do UE pisałem o hossie.
            2. Uważam, że większe od 65%
            3.- "gospodarka Chin jest w takim przegrzaniu już wiele lat" – otóż nieprawda.
            Rozwija się szybko już wiele lat, to fakt, ale z każdym rokiem
            niebezpieczeństwo wzrasta, wzrasta lawinowo ilość złych długów, ceny
            nieruchomości sięgnęły niebios. Wiesz przecież, że hossa się kończy, wtedy,
            kiedy wszyscy chcą kupować dany rynek, a kogo jeszcze nie ma w Chinach? Jaki
            kraj (oprócz USA) jest najbardziej opisywany jeśli chodzi o gospodarkę? Szczyt
            jest blisko. A nie ma takich rezerw, których nie można wyczerpać.
            - w Japonii nie doszło do krachu to fakt, ale tam jest jednak inny system
            społeczny... Nie rozkrada się tam tylu kredytów. Nie porównujmy Japonii z
            Chinami (jeszcze). Poza tym nie stawiaj znaku równości między krachem, a
            kryzysem. Ja mówię o kryzysie, a chyba nie ulega wątpliwości, że w Japonii od
            początku lat 90.tych trwa kryzys?
            - liczby to potwierdzają. Pamięć (moja) już nie ta, ale w okresie 2000 do 2002
            były dwa czy trzy kwartały spadku PKB (niewielkiego), a to jest klasyfikowane
            jako recesja.
            - piszesz „deficyty w relacji do GDP w 80-latach za Reagana były chyba wyższe”.
            Tak, ale jeszcze nigdy nie było takiego zadłużenia Amerykanów i jeszcze nigdy
            tak mocno wydatki konsumentów nie zależały od tego jak się wycenia domy i
            akcje. Jeszcze nigdy wyjście z recesji nie było takie mozolne, chociaż jeszcze
            nigdy nie zastosowano takich mocnych środków, żeby z recesji wyjść. I jeszcze
            nigdy dolar nie był tak słaby, a nastroje tak antydolarowe. Coś dużo
            tych „jeszcze nigdy”... Ale znowu: nie używam słowa „krach”. Przynajmniej na
            razie.
            - ta neutralna stopa to nie mój pomysł, ale ekonomistów amerykańskich. Powiesz
            pewnie, że zależy jakich. To fakt, ale ja uważam, że ci którzy mówią o 2 pkt.
            procentowych nad inflację mają rację. A CPI teraz wynosi 3,1 proc.

            Pozdrawiam

            PK




    • harryportier Kiedy upadnie Bretton Woods 2? A skutki?? 25.04.05, 11:27
      Witaj Piotrze,
      Pozwoliłem sobie na poufałość, bowiem jako Twój stały czytelnik
      na "Akcjach.net" parę razy miałem okazję coś tam do Ciebie "skrobnąć" a Ty
      odpisując proponowałeś formę per "Ty" więc się tego trzymam :-)( Tak przy
      okazji, zaktualizuj proszę Twój adres e-mail, dostępny w akcjach.net, bo ten
      z "Ippku" nie wchodzi; chciałem Ci wysłać parę ciekawych tekstów, które
      znalazłem, między innymi ten, o którym wspominam poniżej, ale serwer zwracał
      pocztę).
      Ale do rzeczy. Niedawno czytałem referat Roubiniego i Sestersa na sesję
      organizowaną w lutym 2005 przez San Francisco FED pt." Will the Bretton Woods 2
      regime unravel soon? The risk of Hard Landing in 2005-2006" (jeśli nie
      czytałeś, chętnie podeślę pdf-a jak już będę miał aktualny adres).
      Panowie R. i S. twierdzą, że świat stoi w przededniu "odwiązania" walut
      azjatyckich od USD (co nazywają właśnie "Bretton Woods 2") i wskazują, może to
      nastąpić już wkrótce, bo koszty "utylizacji" dolarów stają się zbyt wielkie dla
      azjatyckich banków centralnych. Na ile Twoim zdaniem perspektywa ta jest realna
      i jak widziałbyś długofalowe skutki takiego wydarzenia??
      Czy finałem nie będzie utrata przez dolara roli rezerwowej waluty świata,
      połączona z głęboką recesją?
      Pozdrowienia.
      • piotrkuczynski Re: Kiedy upadnie Bretton Woods 2? A skutki?? 25.04.05, 11:58

        Cześć,

        W sieci wszyscy są na „ty”, więc nie widzę żadnego problemu – szczególnie jeśli
        chodzi o stałego Czytelnika :-). A adres jest ok – przed chwilą sprawdziłem.
        Nie wiem dlaczego nie wchodzi :-(. Ale zawsze można słać na mój adres służbowy,
        który tajemnicą nie jest: pkuczynski@wgi.com.pl .

        Artykułu nie czytałem, proszę, prześlij. Musiałbym przeczytać artykuł, żeby z
        nim polemizować, ale generalnie nie wierzę, żeby Chiny (bo to one trzymają się
        sztywnej wymiany do dolara) zezwoliły na pełne uwolnienie juana. Za to
        spodziewam się, że w tym roku „odwiążą” juana od dolara, a powiążą z koszykiem
        walut.

        Banki azjatyckie rzeczywiście ponoszą olbrzymie koszty kapitałowe taniejącego
        dolara, ale i tak kupują amerykańskie obligacje nie pozwalając na zbytnie
        osłabienie dolara, bo w ten sposób wspomagają swój eksport. Im słabsza jest ich
        waluta tym bardzie konkurencyjna eksport. Mamy więc sytuację typu „złapał Koza
        Tatatrzyna, a Tatatrzyn za łeb trzyma” ;-). Azjatom chodzi o to, żeby ich
        waluta była relatywnie słaba, a USA potrzebują dużo inwestycji zagranicznych
        (2,6 mld $ w każdy dzień roboczy), żeby „zasypać” swoje deficyty. Problem jest
        tylko jeden: jak długo to może trwać? Na pewno nie w nieskończoność – intuicja
        podpowiada, że taka zależność, i odejście od dolara, może się zacząć albo jeśli
        koszty kapitałowe taniejącego dolara w Japonii (ponad 800 mld USD rezerw) albo
        w Chinach (ponad 500 mld) przekroczą korzyści wynikające z utrzymania dużego
        eksportu albo jeśli wydarzy się coś nadzwyczajnego (kryzys chiński?).

        Pozdrawiam
        PK


        • Gość: rekinek biznesu Re: Kiedy upadnie Bretton Woods 2? A skutki?? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 25.04.05, 14:01
          mam takie pytanie do pana Piotra: czy Polsce grozi kryzys walutowy , podobny do
          tego w Argentynie? Rosnący dług publiczny , częściowo zaciągniety w walutach
          obcych plus nierównowaga gospodarcza państw w naszym regionie , np. na Węgrzech
          jest łakomym kąskiem dla spekulantów na atak na naszą walutę(i równocześnie
          także np.na forinta) przed przystąpieniem Polski do strefy Euro. Na ile procent
          ocenia pan gwałtowne załamanie złotego w okresie najbliższych 2-3 lat?
      • vice_versa Prośba do Harryportiera 26.04.05, 08:46
        Czy mógłbym Pana (Cię?) prosić o przesłanie mi wspomnianego wyżej referatu
        Roubiniego i Sestersa pt." Will the Bretton Woods 2 regime unravel soon? The
        risk of Hard Landing in 2005-2006" na skrzynkę Agory? Wystarczy kliknąć na
        nicka, chyba że jest dostępny na AEI czy gdzieś indziej w sieci. Oczywiście na
        powyższe pytanie odpowiedź jest negatywna: zbyt dużo korzyści: im szybciej
        deprecjujesz walutę tym szybciej się bogacisz, ze złotem taki manewr jest
        niemołżliwy absołutnie.
        >>Czy finałem nie będzie utrata przez dolara roli rezerwowej waluty świata,
        >>połączona z głęboką recesją?
        Dokładnie tak by się stało, więc może jednak nie warto zaprzątać sobie tymi
        Panami głowy? Hmmm. Przeczytać można, ale jako humor z profesorskich zeszytów.
        Zawsze można znaleźć kogoś kto udowodni, że świat powinien kręcić się w drugą
        stronę wokół własnej osi, w drugą stronę wokół Słońca. Równie lotne umysły
        twierdzą że waluta ZAWSZE musi być mocna, a inne równie lotne, że ZAWSZE musi
        być słaba, żeby kraj się rozwijał. Być może prawo Kopernika-Grishama powinno
        być zastąpione prawem Roubiniego-Sestersa tylko czemu innemu niż rozrywce takie
        spekulacje mają służyć?
        Pozdrawiam.
    • rkpior Wirtualna waluta 25.04.05, 13:55
      Panie Piotrze, ponizej opisuje taki maly ekperyment myslowy. Prosze o krotki
      komentarz, czy nie odstaje on za bardzo od nowozytnej ekonomii.

      Umawiamy sie w grupie, ze bedziemy porozumiewac sie wg nowej waluty (pomijam
      kwestie globalnej sensownosci czegos takiego - chodzi mi o scisla ekonomie).
      Nowa walute konstruujemy wg ceny pewnego dobra. Moja obserwacja wskazuje, ze
      PIWO jako dobro szybkozbywalne i rozpoznawalne niemal wszedzie bedzie ok.

      Tak wiec sprobujmy skonstuowac nowa walute w oparciu o CENE detaliczna piwa
      marki BEER w pollitrowej puszce w sklepie nr 5. w Grzegzolkach. Zalozmy, ze
      jest jeden sklep nr 5. w Grzegzolkach oraz ze piwo marki BEER jest scisle
      okreslone. Powiedzmy, ze piwo marki BEER jest produkowane przez polski browar,
      ktorego wlascicielem jest spolka holenderska. Z obserwacji wiem, ze w stosunku
      do zlotowki kurs tak skonstruowanej waluty jest dosc stabilny na przestrzeni
      ostatnich 2 lat (w przeciewienstwie do jakiejkolwiek innej waluty). Mam jednak
      watpliwosci zwiazane z tym, czy cos takiego moze byc uznawana waluta:

      - 'kurs' zalezy od czynnikow typu:
      - akcyza ustalana przez panstwo na terenie ktorego sprzedajemy piwo,
      - narzuty sklepu detalicznego
      - narzuty hurtownikow
      - narzuty browaru i jego wlasciecieli
      - co do wszystkich powyzszych jednak mozna powiedziec, ze 'kurs' trzyma
      SUGEROWANA CENA DETALICZNA wydrukowana na puszce -
      oczywiscie detalista moze w ramach promocji obnizyc cene - kurs (zdefiniowany
      jak wyzej) pojdzie w dol!
      - kolejna watpliwoscia jest: calosc bedacej w obiegu waluty MA swoj odpowiednik
      w postaci towaru. Jezeli w grupie umowimy sie, ze obracmy papierowym
      odpowiednikiem piwa - MUSI on miec odpowiednik w towarze (piwie). Istnieje
      jednak niebezpieczestwo wydrukowania zbyt duzej ilosci papierow 'piwnych' no i
      wtedy mamy inflacje - wartosc naszej waluty przestaje byc rownowana puszce na
      polce. Dobrze kombinuje?
      - na rynkach miedzynarodowych kurs naszej waluty bedzie uzalezniony TYLKO I
      WYLACZNIE od kursu zlotego, bo przeciez w Grzegzolkach (poki co) placimy
      zlotowkami. No chyba, ze pani wlasciecielka zdecyduje sie akceptowac inne
      waluty wg swojego wlasnego kursu (robia tak hipermarkety - widzialem w TESCO)

      rkp
      • piotrkuczynski Re: Wirtualna waluta 25.04.05, 14:13
        Bardzo ciekawy eksperyment myślowy, ale chyba nieco teoretyczny ;-). Było już w
        przeszłości na świecie takie „piwo” – oczywiście chodzi o złoto. Nie bez powodu
        świat od tego odszedł. Generalnie Pana sposób rozumowania jest oczywiście
        poprawny, ale (i tu nie wiem, czy to ma dla Pana znaczenie czy nie) bardzo dużo
        zależy od właściciela browaru ... Jeśli obniży lub podwyższy koszty i ceny piwa
        (to są narzuty, o których Pan wspomina) z powodów różnych (konkurencja,
        spadek/wzrost ceny surowca, rynek pracy itp) to okaże się, że siła
        naszej „waluty” zależy nie od popytu i podaży, a od widzimisię właściciela
        browaru. Obawiam się jednak, że tak czy inaczej kurs naszej waluty nie będzie
        zależał tylko i wyłącznie od kursu złotego. Można sobie na przykład wyobrazić
        wprowadzone na rynek chińskie piwo, które będzie tańsze o 50 procent od
        piwa „BEER” z powodu sztywnego juana. Takie piwo doprowadzi albo do bankructwa
        naszego systemu płatniczego, albo do znacznego obniżenia wartości
        naszej „waluty”.

        Pozdrawiam
        PK
        • Gość: jeszcze raz ja Re: Wirtualna waluta IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 25.04.05, 14:28
          mam takie pytanie do pana Piotra: czy Polsce grozi kryzys walutowy , podobny do
          tego w Argentynie? Rosnący dług publiczny , częściowo zaciągniety w walutach
          obcych plus nierównowaga gospodarcza państw w naszym regionie , np. na Węgrzech
          jest łakomym kąskiem dla spekulantów na atak na naszą walutę(i równocześnie
          także np.na forinta) przed przystąpieniem Polski do strefy Euro. Na ile procent
          ocenia pan gwałtowne załamanie złotego w okresie najbliższych 2-3 lat?
          • piotrkuczynski Re: Wirtualna waluta 25.04.05, 15:05
            Wydaje się w tej chwili, że kryzysy typu argentyńskiego w okresie najbliższych
            paru lat nie powinien się nam trafić. Są w Eurolandzie kraje zdecydowanie
            bardziej zadłużone. Owszem, jesteśmy łatwym kąskiem dla spekulantów, ale muszą
            zajść odpowiednie warunki, żeby chciało im się fatygować. Można sobie na
            przykład wyobrazić nowy Sejm zdominowany przez partie narodowo-lewicowe, które
            rzeczywiście chciałby swój program wprowadzić w życie, odłożyłyby reformy
            finansów publicznych, a wejście do strefy euro odłożyłyby na „święty nigdy” –
            wtedy rzeczywiście zacząłbym się niepokoić.

            Pozdrawiam
            PK
    • dyszel2 pytanie dyszla 25.04.05, 15:07
      Panie Piotrze,
      co sądzi Pan o pozycjach posłanki Gabrieli Masłowskiej z LPR, która

      - zaproponowała aby ,,przy banku BGK utworzyć towarzystwo funduszy
      inwestycyjnych, które byłoby wyspecjalizowane w lokowaniu zgromadzonych od
      gospodarstw domowych oszczędności w akcje i papiery dłużne emitowane przez
      polskie spółki proeksportowe, to znaczy takie, które generują nadwyżkę
      eksportu nad importem, a stanowią jednocześnie własność polską." (strona
      internetowa LPR)

      w czasie debaty sejmowem nad wnioskiem o odwołaniem ministra Sochy mówiła
      ponadto

      ,,W dniu 29 lipca 2003 r. zaproponowałam utworzenie na giełdzie warszawskiej
      segmentu polskich spółek proeksportowych (...) Utworzenie specjalnego rynku
      notowań może się przyczynić do dynamizacji eksportu, gdyż, panie ministrze,
      jeżeli fundusze te osiągną sukces i będą miały dobre wyniki, to nastąpi silny
      napływ kapitału do tej kategorii funduszy. Spółki zaś, wiedząc o tym, będą
      się starały wszystkie kryteria kwalifikacyjne dla tego sektora spełnić,
      dzięki czemu uzyskają dostęp do kapitału, którym będą dysponowały fundusze.
      Wpływy z emisji mogą przeznaczyć na dynamizację eksportu, badania
      marketingowe rynków zagranicznych, a nawet spłaty kredytu bankowego, dzięki
      czemu będą mogły być bardziej konkurencyjne cenowo na rynkach zagranicznych.
      Oczywiście ważny jest moment, kiedy te fundusze będą powołane."
      • piotrkuczynski Re: pytanie dyszla 25.04.05, 15:34
        Na to samo pytanie odpowiedział na innym forum Marek Węgrzanowski, nasz
        analityk. Generalnie zgadzam się z tym, co napisał i dlatego to zacytuję:

        „Do propozycji wspierania polskich eksporterów należy podchodzić przychylnie i
        dokładnie je rozważyć. Sądzę jednak, że ten pomysł ma przynajmniej kilka wad i
        jest mało realny. Poza przepisami prawa, wydzielenie kolejnego segmentu spółek
        eksportowych może być trudne (albo trafią tam spółki "sztucznie" będące
        eksporterami, co przecież przy otwartych granicach UE nie jest problemem).
        Osobną kwestią pozostaje zachęcenie gospodarstw domowych do inwestycji w tego
        typu fundusz, wydaje mi się, że podstawową rolę będą grały osiągane wyniki.
        Poza tymi argumentami uważam, że rynek sam weryfikuje spółki, nagradza dobre i
        rozwojowe (i tym jest łatwiej zdobyć kapitał w kolejnych emisjach akcji), karci
        zaś te z problemami.”

        Dodam jeszcze, że obawiałbym się tego kto i jak miałby kwalifikować spółki.
        Wyobraża Pan sobie, jakie byłyby możliwości różnych kombinacji?

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński

        • dyszel2 Re: pytanie dyszla 25.04.05, 22:02
          ja też pozwolę sobie na cytaty



          Oświadczenie poselskie
          z dn. 20 kwietnia 2005

          Gabriela Masłowska
          Poseł na Sejm RP

          ,, (...)Pan minister znów wyraził zdziwienie naszą koncepcją utworzenia
          funduszy polskich spółek proeksportowych, gdyż, jak rozumiem, oparta jest ona
          zdaniem pana ministra na sztucznych kryteriach. Gdyby tak myśleć, to można by
          zakwestionować sensowność utworzenia praktycznie każdego funduszu
          inwestycyjnego. Przecież każdy fundusz przyjmuje określoną strategię
          inwestycyjną, na przykład, że będzie inwestował tylko w spółki z danego kraju
          lub danej branży. Przecież jeżeli ktoś chciałby utworzyć fundusz o określonej
          strategii, to jest jasne, że podkreślałby szanse stojące przed gospodarką
          danego kraju lub danej branży, w zależności od tego inwestowałby w papiery
          wartościowe tejże branży. W przypadku funduszy polskich spółek proeksportowych
          jest dokładnie to samo. Wiceminister skarbu państwa pan Przemysław Morysiak był
          kiedyś w latach 1995–1996 pełniącym obowiązki dyrektora Departamentu Marketingu
          i Reklamy w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych Korona SA. Wierzę, że powinien
          więc rozumieć nasze argumenty. Proszę z nim szczerze porozmawiać (...). "

          Oświadczenie poselskie
          z dn. 20 kwietnia 2005

          Gabriela Masłowska

          ---------------
          ,, (...)Zarządzaniem rezerwami walutowymi powinna zająć się usytuowana w
          strukturach NBP specjalna tzw. Grupa Koordynacyjna. Jej członkami powinni być
          osoby mające praktykę w zarządzaniu aktywami finansowymi rozumiejący jednak co
          bardzo ważne - cele polityki proeksportowej naszego kraju. Członkowie Grupy
          Koordynacyjnej powinni wspólnie z kierownictwem Giełdy Warszawskiej wypracować
          koncepcję utworzenia na niej specjalnego rynku notowań grupującego polskie
          spółki proeksportowe. Spółki zakwalifikowane do powyższego segmentu powinny
          spełniać określone przez członków Grupy Koordynacyjnej kryteria. Przykładowo
          aby spółka mogłaby być określona mianem spółki polskiej łączny udział tzw.
          znaczących nierezydentów nie mógłby być wyższy niż 50 %. Przez pojęcie znaczący
          nierezydent rozumiano by podmiot zagraniczny, który posiada ponad 5% akcji
          spółki. Można też stosować inne kryteria np. przynależność spółki do WIG - U
          polskiego. Aby z kolei uznać spółkę za proeksportową należy przyjąć założenie
          że wartość eksportu realizowanego przez spółkę powinna być wyższa niż wartość
          importu.
          Grupa Koordynacyjna powinna wspólnie z kierownictwem Giełdy opracować program
          promocji funduszy inwestujących w polskie spółki proeksportowe. Minister Skarbu
          powinien wspólnie z Grupą Koordynacyjną naciskać na szefów banków państwowych,
          aby ci wymusili na kierownikach adekwatnych Biur Maklerskich działających przy
          tych bankach podjęcie odpowiednich działań. Działaniami tymi byłoby utworzenie
          specjalnych funduszy inwestujących w polskie spółki proeksportowe oraz
          zaoferowanie jednostek tych funduszy poprzez sieć polskich banków. Również
          banki zagraniczne mogłyby rozprowadzać jednostki takich funduszy. Banki
          zagraniczne które uchyliłyby się od prowadzenia takich czynności wpisywane
          byłyby na specjalną czarną listę prezentowaną młodzieży podczas lekcji z
          patriotyzmu gospodarczego. Jednostki takich funduszu mogłyby być oferowane
          także za pośrednictwem zagranicznych oddziałów Polskiego Banku Proeksportowego."

          cytat za: ,,O zachowanie suwerenności monetarnej Polski - propozycja
          programowa - Gabriela Masłowska "




    • robisc eksport 25.04.05, 19:11
      Panie Piotrze

      GW i pan Petru tak w niedawno komentowali wyniki naszego eksportu:

      "Eksport nieczuły na złotego?
      pat 15-03-2005 , ostatnia aktualizacja 15-03-2005 18:58
      W styczniu wyeksportowaliśmy towary za 5,14 mld euro. To aż o 32 proc. więcej
      niż w styczniu 2004 r.! To także lepszy wynik niż zanotowany w całym 2004 r. -
      według GUS eksport w tym czasie zwiększył się o 25,6 proc.(...)
      Analitycy są zaskoczeni tak dobrymi danymi o eksporcie. - Ciekawe, czy taką
      samą dynamikę pokażą też dane NBP, które uwzględniają przepływy środków w
      systemie bankowym. Opierając się na danych o eksporcie tylko z mojego banku,
      prognozowałem że wzrost eksportu w styczniu wyniósł 20 proc. - mówi Ryszard
      Petru, główny ekonomista Banku BPH. Zastrzega jednak, że i taka dynamika
      byłaby bardzo dobrym wynikiem."

      Ja natomiast widze to troche inaczej (dane GUS):

      Wyniki eksportu (w mld PLN):
      pazdz 04 - 27,3; dynamika m/m + 30%
      list 04 - 25,1; dynamika m/m - 8%
      grudz 04 - 23,3; dynamika m/m - 7%
      stycz 05 -21,1; dynamika m/m - 9%
      luty 05 - 21,5; dynamika m/m + 2%

      A teraz w EUR:
      pazdz 04 - 6,3; dynamika m/m + 11%
      list 04 - 5,8; dynamika m/m - 7%
      grudz 04 - 5,4; dynamika m/m - 7%
      stycz 05 - 5,1; dynamika m/m - 5%
      luty 05 - 5,3; dynamika m/m + 4%

      Czy warto podniecac sie porownaniami r/r? Czy tez moze wyniki eksportu w
      ostatnich miesiacach nie sa tak rewelacyjne jak niektorzy chcieliby nam wmowic?
      • piotrkuczynski Re: eksport 26.04.05, 09:00

        To są uroki statystyki. W niej każdy widzi to, co chce zobaczyć. Bardzo często
        da się tak zestawić dane, żeby własną tezę udowodnić. Faktem jest jednak to, że
        jak na razie w podobnych okresach w stosunku do zeszłego roku (uważam, że to
        jednak najlepsze porównanie) nie jest źle. Nie ma się jednak tym co pocieszać,
        bo w zeszłym roku początek był bardzo słaby, więc mamy efekt bazy. W kolejnych
        miesiącach będzie dużo gorzej. Poza tym niezaprzeczalnym faktem jest, że
        wzmocnienie złotego trwało 12 miesięcy i eksporterzy zacisnęli zęby, żeby nie
        dać się wypchnąć z rynku. Często sprzedawali nawet ze stratą (ale zabezpieczali
        się – przynajmniej część – przed ryzykiem walutowym). Problemem dla eksportu
        byłoby, gdyby po korekcie złoty wrócił do mocnego trendu wzrostowego.

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński

    • scrutator Ja mam pytanie. 25.04.05, 19:26
      Wyobrazmy sobie teoretycznie wiodacy bank na rynku w Polsce (w skrocie WB).
      Niech ten hipotetyczny wiodacy bank ma 20% udzialu w rynku bankow.

      Wyobrazmy sobie teraz sytuacje, ze ten bank jutro oglasza bankructwo.

      - Jaki bedzie wplyw tego bankructwa na poziom depozytow?
      - Jaki bedzie wplyw na M3?

      Szanowanie.

      • piotrkuczynski Re: Ja mam pytanie. 26.04.05, 09:03

        Bardzo fajne pytanie, ale nie prowadzimy na tym forum egzaminu z ekonomii...
        Zapraszam do pierwszej lepszej pozycji o makroekonomii. A po to jest nadzór
        bankowy, żeby „wiodący bank w Polsce” nie zbankrutował.

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński
        • scrutator panie ekspercie! 26.04.05, 17:37
          Pytanie nie jest ani przypadkowe ani nie mam ochoty Pana egzaminowac.
          Sa lepsze pytania na egzamin.

          Po prostu skorzystalem z okazji - majac nadzieje na jakas konstruktywna dyskusje
          dotyczaca akurat w tym przypadku zagrozenia przewrocenia sie piramidy kredytowej
          w USA.

          Pomyslalem, ze fajnie bedzie jakos nawiazac do tematu i wyjsc od takiego
          problemu w Polsce. Potem sie wrocic na rynek USA i poobserwowac wielkosc
          household debt.

          Wybralem akurat stosunkowo latwe pytanie i jestem zdziwiony pana reakcja.



          Stoimy w przededniu powaznych zmian na rynku - czy to w wyniku ew. przyszlych
          zmian stopy procentowej FUNDS czy to w wyniku dostosowan rynkowych wskutek
          nadmiernego zadluzania sie w najwazniejszej walucie swiata. Warto byloby
          przynajmiej raz przemyslec sobie ten temat.

          Jezeli jednak uznal Pan, ze nie warto, to co ja poradze?
    • Gość: Bart zasięg spadków IP: *.net.autocom.pl 25.04.05, 21:44
      co do jednego zgadzamy się panie Piotrze, dolna linia 2-letniego klina
      wzrostowego będzie przełamana. Ja stawiam że dopiero gdzeieś w okolicach
      czerwca, i będzie miało miejsce jeszcze 1 podejście do 2000 p. (na razie w
      spadki wierzy "większość", trzeba poczekać aż "większość" uwierzy w atak na
      szczyty!!!). Formacja ma szerokość ok. 400 p., ale ja obstawiam zasięg spadków
      do 1400 p. (historycznie w okolicach tego poziomu były ważne opory i wsparcia,
      poza tym to ok. 62,8% fibon całej 2-letniej hossy).
      1. Jaki Pan prognozuje zasięg spadków??? Ile wyniesie dno na WIG 20??? kiedy
      zostanie osiągnięte??? Październik, listopad czy jeszcze później?? Przyznam się
      że niżej niż 1400 p. nie bardzo sobie potrafię wyobrazić WIG 20 (chociażby ze
      względu na OFE, ze stalym zastrzykiem kasy ZUS-owskiej).
      2. Czy przy spadkach głownego indeksu małe i średnie spółki będą się zachowywać
      relatywnie lepiej??? Moim zdaniem tak (nie mają zagranicznych akcjonariuszy, a
      kapitał opuszczający duże musi sobie znaleźć ujście). Czy będziemy obserwować
      wzrost siły relatywnej np. MIDWIG vs. WIG 20???
      3. Jak zachowywać się będzie ropa w perspektywie jednego roku??? Czy przebijemy
      szczyty na $56???
      • piotrkuczynski Re: zasięg spadków 26.04.05, 09:11

        1. Nienawidzę (dosłownie ;-) prognozowania poziomów. Uważam, że tutaj nie
        liczy się sztuka, a szczęście. Ważny jest kierunek. Tradycyjnie najbardziej
        prawdopodobne jako dno jest październik. Gdybym miał się zabawić to
        powiedziałbym, że spadek nie będzie większy niż do 1.600 pkt. A co do tego, że
        jeszcze możemy mieć jakąś pułapkę wydłużającą nadzieje byków – pełna zgoda.
        Wystarczy dalszy spokój rentowności amerykańskich obligacji.
        2. Na razie widzimy dokładnie przeciwny kierunek. Indeks cenowy od lutego
        spada i spadł o 12%. Linia A/D jest na historycznym dnie. To nie polskie
        fundusze trzymają główne indeksy, a zagranica. Jeśli złoty się za bardzo
        wzmocni to proporcje się zmienią – zagranica będzie uciekała, a nasze fundusze
        (przede wszystkim TFI) zajmą się mniejszymi spółkami.
        3. Ropa? To jest prawdziwa zagadka, ale podejdę do tego od strony rynku
        walutowego. Uważam, że po wzmocnieniu w pierwszej połowie roku, dolar znacznie
        w drugiej osłabnie, a to wymusi przełamanie szczytu na ropie. .

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński

    • lucjan301 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 25.04.05, 22:56
      1) których analityków giełdowych ceni Pan najbardziej i dlaczego ?

      2) czy inwestuje Pan samodzielnie na rynku akcji ? czy podlega Pan jakimś
      ograniczeniom w tym względzie ?

      3) Kiedy Polska powinna wejść do strefy euro i czy biorąc pod uwagę skład
      przyszłego sejmu jest to ralne przez 2010 rokiem ?

      4) z tego co wiem jest Pan zwolennikiem poszerzenia zadań NBP o cele typowe dla
      FED. Dlaczego ?
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 26.04.05, 09:16

        1. Na takie pytania się nie odpowiada, jeśli nie chce się zaskarbić sobie
        dozgonnej nienawiści środowiska ;-)). Ale bardzo lubię czytać Wojciecha Białka,
        którego cenię za olbrzymią wiedzę.
        2. Inwestowałem w latach 1993 do 2005. Teraz mogę to robić z dużymi
        ograniczeniami (wymóg WGI).
        3. Wtedy, kiedy będą jasne i dobre perspektywy dla gospodarki, tak żeby
        społeczeństwo nie ucierpiało. Nie wierzę w 2010 rok – nie da się zmienić
        Konstytucji (artykuł 227) – za dużo przeciwników będzie w nowym Sejmie,
        4. Dlatego, że to zdaje egzamin. Nie można wpatrywać się tylko w inflację
        zaniedbując rynek pracy czy ogólny rozwój. Inflacja to nie wszystko. W tej
        chwili rząd ciągnie często w jedna stronę a RPP w drugą.

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński

    • Gość: JOrl chinskie pytanie IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.05, 23:18
      Panskie slowa, drogi Panie Kuczynski w tym watku:
      >Azjatom chodzi o to, żeby ich waluta była relatywnie słaba, a USA potrzebują
      >dużo inwestycji zagranicznych (2,6 mld $ w każdy dzień roboczy),
      >żeby „zasypać” swoje deficyty. Problem jest tylko jeden: jak długo to może
      >trwać? Na pewno nie w nieskończoność - intuicja podpowiada, że taka zależność,
      >i odejście od dolara, może się zacząć albo jeśli
      >koszty kapitałowe taniejącego dolara w Japonii (ponad 800 mld USD rezerw) albo
      >w Chinach (ponad 500 mld) przekroczą korzyści wynikające z utrzymania dużego
      >eksportu albo jeśli wydarzy się coś nadzwyczajnego (kryzys chiński?).

      Mi chodzi o Chiny. O jakich Chinach wlasciwie mowi Pan, ktore maja te ponad 500
      mld $ rezerw? Jak wiadomo istnieja wlasciwie 3 Chiny. Tajwan, Chiny
      Kontynetalne czyli komunistyczne ChRL ze stolica w Pekinie i Hongkong, ktory
      politycznie nalezy do Chin tych "pekinskich" ale gospodarczo jest od nich
      niezalezny. I kazdy ma wlasna walute.
      Wyrazil sie Pan nieprecyzyjnie, ale jednak aby przejsc dalej, zaloze ze piszac
      o tych rezerwach chinskich ponad 500 mild$ myslal Pan o Chrl ze stolicy w
      Pekinie. BEZ Hongkongu. Bo rzad w Pekinie NIE ma nic do jego (ewentualnych)
      rezerw. A pisal tez Pan w tym kontekscie o yuanie. Czyli walucie bez Honkongu.

      Wiec mam pytanie SKAD Pan wzial te summe? Ponad 500 mild$? Ja wiem ze GW cos
      takiego pisala. Ale to zaden argument. Co najmniej dla mnie.
      Ja mam przed nosem niemiecki rocznik statystyczny "Spiegla". "Jahrbuch 2004".
      Swiezy. I czytam w nim o rezewrwych walutowych ChRL (tych komunistycznych,
      Pekinskich!) ze mieli calkiem niedawno 220 mild $! Duuzo mniej jak Pan pisze,
      prawda? Ale do tego ma, znowu ChRL, 170 mild $ DLUGOW zagranicznych. A wiec tak
      wlasciwie ma rezerw nie duzo wiecej jak dlugow a wiec praktycznie jest na ZERO!
      Pisza tez w mojej ksiazce ze obsluga dlugu zagranicznego ChRL wynosi 2,1% GDP i
      jako ze ich dlugi maja wyzsze % jak rezerwy nawet zapewne wiecej wydaja na
      placenie za dlugi jak maja rezerw.
      W taki sposob niewiele moga cos podskoczyc, prawda drogi Panie Kuczynski? Z
      machlowaniem $.

      Ale to nie wszystko. Nastepny Panski cytat:
      >Banki azjatyckie rzeczywiście ponoszą olbrzymie koszty kapitałowe taniejącego
      >dolara, ale i tak kupują amerykańskie obligacje nie pozwalając na zbytnie
      >osłabienie dolara, bo w ten sposób wspomagają swój eksport

      O jakich bankach Pan mowi? Przytoczyl Pan Japonski. I chinski. Zapewne dlatego
      ze uwaza Pan je za te co najwiecej USA obligacji kupuja. A w zeszlym tygodniu
      byl na tym forum juz jeden expert. Zadano mu pytanie o rezerwy walutowe Polski.
      Chodzilo o ich sklad. Odpowiedz experta byla ze to jest tajemnica. Nie
      wysokosc, a sklad. Czyli nie wiadomo w jakim % skladaja sie np. ze zlota,
      obligacji USA, europejskich. A moze "zielonych". OK.
      Ale Pan imputuje ze azjatyckie banki kupuja USA obligacje! Czyli u nich akurat
      nie ma tajemnicy! Dlaczego? Nawet komunisci wykladaja karty na stol, a Polska,
      w koncu wolny kraj, NIE. Dziwne, prawda?
      Moze Pan to wyjasnic? Dlaczego Polska robi tajemnice z tego co inne kraje
      dokladnie pokazuja?

      Wiec co ja sadze. Ze te Panskie i chinskie 500 mild$ jest NIEPRAWDA. A dlaczego
      mozna tez to widziec? Ano rozpatrujac chinski (ChRL) export i IMPORT. Bo jakos
      tak jest ze o chinskim (jescze raz ChRL pekinskich) imporcie sie NIE mowi. A
      jak jest?
      Znowu moja ksiazka.
      Export ChRL z Honkongiem = 266 mild$. BEZ Hongkongu = 191 mild $.
      Import ChRL z Honkongiem = 232 mild$ BEZ Hongkonku = 199 mild $.

      Jak z tego widac, PEKINSKIE; KOMUNISTYCZNE Chiny, te z yuanem, mialy ostatnio
      nawet maly deficyt handlowy. No wiec skad mialy zebrac takie ogromne rezerwy
      ktore Pan wynalazl?

      Ja mysle ze to zludzenie o nadwyzce handlowej ChRL bieze sie stad ze znana jest
      sprawa ze CHRL ma duza nadwyzke handlowa w exporcie/imporcie z USA. To jest
      fakt. Ale ZATO ma deficyt handlowy z Tajwanem, Hongkongiem, Japonia. Ale
      bezmyslni ludzie czytajac o nadwyzce w handlu z USA przenosza to na cala
      wymiane handlowa CHRL.

      To by bylo na tyle. Na dzisiaj. Mysle ze Pan sprecyzuje swoje wypowiedzi. Bo
      trzeba sie do pracy przykladac. A nie przeczytac gazete i powtarzac. Bezmyslnie.

      A potem pojdziemy dalej. W oraniu tego ugoru niewiedzy.
      Pozdrowienia




      • Gość: Incommunicado Re: chinskie pytanie A WY SWOJE, TOW. JORL... IP: *.bsi.bytom.pl 26.04.05, 07:17
        Ech Jorl, Jorl...niemieckie roczniki statystyczne mają już przestarzałe dane.
        Rezerwy walutowe ChRL to właśnie 600 mld USD. Nie chce mi się szukać
        anglojęzycznego linka do strony PBoC, ten poniższy dotyczy głównie stanu rezerw
        Malezji, ale wykres 5 (Chart 5) pokazuje te rezerwy w odniesieniu do Chin i tam
        inżynierze znajdziecie te same cyfry.
        Umiejętność znajdowania właściwych danych bywa cenniejsza od znajomości
        wszystkiego na pamięć, inżynierze. I trochę wiecej skromności - sprzedawca
        koparek, nawet z tytułem inżyniera nie musi wszystkiego wiedzieć o ekonomii,
        ale nie powinien pisać tak, jakby wszystko na ten temat wiedział.
        Szukajcie, a znajdziecie, napisano w Pismie, nie napisano tylko pod jakim
        linkiem, ale ułatwię Wam:
        www.gold-eagle.com/editorials_05/kasriel041405.html
      • piotrkuczynski Re: chinskie pytanie 26.04.05, 10:09

        Po pierwsze – radziłbym zapoznać się z zasadami erystyki i nie antagonizować na
        początku rozmówcy „drogim panem”. Przecież możemy rozmawiać nie próbując się
        nawzajem „zdołować”, prawda? A co do meritum... Pomyliło się nieco Panu. To się
        zdarza, proszę się nie przejmować. Chiny mają ponad 500 mld rezerw walutowych z
        tego ponad 200 mld w obligacjach amerykańskich i stad pańska pomyłka....
        Szczerze mówiąc okazało się (dzięki Panu), że żyję czasem przeszłym – zeszłym
        rokiem. W kwietniu tego roku było to już 659 mld USD. Nie wiem, o co Chiny
        mają „podskakiwać” i dlaczego mają to robić. Wiem, że jeśli dolar będzie tracił
        to w nieskończoność tego tolerować nie będą szczególnie, jeśli USA rozpoczną
        (na co się zanosi) wojnę handlową.

        Może w Polsce skład rezerw jest tajemnicą, ale może w Azji nie jest? Generalnie
        to radziłbym Panu wrzucić w Google’a hasło „rezerwy Chin” w języku polskim
        albo „China forex reserves” w angielskim i dowie się Pan wszystkiego w
        olbrzymim nadmiarze. Nie muszę zapewne dodawać, że nie jest to wiedza zgodna z
        tym, co Pan wyczytał w swojej książce. Naprawdę (od czasu kiedy mamy Internet),
        żeby dowiedzieć się faktów nie trzeba się zbytnio wysilić.

        I w końcu: Panu również życzę tego, czego Pan mi (niesprawiedliwie) życzył w
        końcówce swojego listu.


        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński


    • vice_versa Waluty i widełki EMR2 26.04.05, 08:23
      Witam ponownie,

      1. Czy zgodziłby się Pan ze zdaniem: Podstawą kursów walutowych jest zmiana
      proporcji ILOŚCIOWEJ walut wobec siebie? Czy na rynku walut istnieje
      dysproporcja pomiędzy czynnikami fundamentalnymi a aktualnym kursem, czy
      krótkoterminowym trendem rynkowym?
      2. W ostatniej analizie publikowanej w GW zasugerował Pan dalsze obniżenie
      kursu USD wobec Euro i dalsze umocnienie się PLN, czyli że umocnienie USD ma
      charakter przejściowy. Rozumiem więc, że obecnie, w Pana przekonaniu, tempo
      deprecjowania Euro i USD jeszcze się nie wyrównało i zmiana proporcji
      ilościowej tych walut wobec siebie nadal się pogłębia, pomimo, że nie znajduje
      to chwilowo odzwierciedlenia w kursie tych walut wobec siebie. Jeśli tak to
      całkowicie podzielam tę Pana opinię. W jakim okresie od zmiany trendu stóp
      procentowych w USA (czerwiec 2004) przewiduje Pan wyrównanie i początek
      trwałego trendu odwracania się tej proporcji? Czy będzie to za rok, dwa czy
      trzy?
      3. W kontekście poprzedniego pytania: Co Pan sądzi o pomyśle utrzymywania kursu
      PLN w ramach EMR2 w widełkach -2,5%/+15% w kontekście obecnej sytuacji
      makroekonomicznej? Takie ustawienie widełek uważam za kardynalną pomyłkę, z
      uwagi na to że: USA zaczęły ograniczać swój deficyt budzetowy, co zapowiada, że
      w okresie 2-4 lat wprzód będziemy mieli do czynienia z dokładnie odwrotnym
      trendem walutowym, deprecjacją złotówki oraz koniecznością zwiększenia emisji
      spw, wzrostem długu i oczywistą już dziś koniecznością nowelizacji Konstytucji
      w zakresie ograniczeń poziomu długu. Za dwa lata trend będzie dokładnie
      przeciwny niż dziś więc naturalne byłyby widełki o dokładnie przeciwnym zwrocie
      +2,5%/-15%. Co więcej i tak mogłyby się okazać niewystarczające, bo skala
      deprecjacji/aprecjacji jest od naszej strony wprost proporcjonalna do tego jak
      bardzo rentownie postępujemy: w okresie deprecjowania dolara w USA ograniczamy
      emisję, a Francja, Niemcy, Włochy robią dokładnie odwrotnie i nierentownie,
      błędnie starając się ścigać w deprecjowaniu waluty z USA, na ewidentna szkodę
      państw o niższym poziomie PKB. Efekt bazy PKB powoduje też że te same widełki
      które dla krajów bogatszych były wystarczające dla nas może już wystarczające
      nie być. Nie kwestionuję więc samej zasady nieproporcjonalności odchyleń
      widełek, kwestionuję powód dla których zmienia się zasady i robi kontrfaktyczne
      założenia.
      4. Napisał Pan:
      "Do połowy roku FED już podwyższy stopy tak, że gospodarka USA zwolni, a
      zagrożenie inflacją znacznie się zmniejszy. Wtedy właśnie wrócimy do problemu
      deficytów handlowego i budżetowego w USA, co zagwarantuje odwrót od dolara.
      Z tego wynika, że zapewne latem, a najpóźniej wczesną jesienią zapomnimy o
      straszaku w postaci odrzuconej Konstytucji i wrócimy do silnego euro."
      Pana tekst uważam za bardzo trafny, istotny i idący wbrew obiegowej opinii i
      mającej nas czekać katastrofie w związku z odrzuceniem Eurokonstytucji.
      Z pierwszego zdania wynika jednak, że uważa Pan, że banki centralne (FED czy
      RPP) walczą z inflacją w rozumieniu CEN na rynku tymczasem to rządy WRAZ z
      organami ustalającymi wysokość stóp procentowych są głównymi sprawcami inflacji
      cenowej poprzez zwiększanie/zmniejszanie emisji spw i stóp procentowych. Jest
      dokładnie odwrotnie: to się odbywa na zasadzie "dziel i rządz" kompetencje są
      podzielone, cel działań jest identyczny jak był: utrzymać dopływ pieniądza z
      zewnątrz, w zależności od fazy cyklu w sektor prywatny bądź sektor publiczny,
      deprecjować walutę wolniej/szybciej, w zależności od napływu/odpływu walut.
      Pytania:
      4A) Czy Pan uważa, że ciała te funkcjonują po to by deprecjacji waluty NIE BYŁO?
      4B) Jakie inne czynniki spowodowałyby z resztą aprecjacyjny trend Euro o którym
      Pan pisze, jeśli nie nadmierne drukowanie Tbondów w USA?
      4C) Jeśli tak jest, że sądzi Pan iż rządy i banki centralne walczą z inflacją
      proszę o wyjaśnienie czym należałoby wytłumaczyć uzyskanie przez USD na
      przestrzeni ostatnich 100 lat absolutnej dominacji w handlu światowym, ze
      szczególnym uwzględnieniem pytania: czemu nie wynikało to z prawa Kopernika
      Grishama?

      P.S.
      A inflacja w USA nadal będzie rosła, ILOŚĆ dolara wciąż wzrasta nawet jeśli
      już w mniejszym tempie niż rok temu, po uwolnieniu przez Chiny uwolnią juana
      popyt na chińskie dobra spadnie nieznacznie,chińska produkcja nie zostanie tak
      szybko zastąpiona przez produkcję wewnętrzną, więc ceny artykułów podstawowych,
      pierwszej potrzeby pójdą w górę o kilkadziesiąt procent. Przy małej ilości
      pieniądza na rynku oznaczać to będzie szalejącą inflację.
      • piotrkuczynski Re: Waluty i widełki EMR2 26.04.05, 10:47

        Witam ponownie,

        1. Czy zgodziłby się Pan ze zdaniem: Podstawą kursów walutowych jest zmiana
        proporcji ILOŚCIOWEJ walut wobec siebie? Czy na rynku walut istnieje
        dysproporcja pomiędzy czynnikami fundamentalnymi a aktualnym kursem, czy
        krótkoterminowym trendem rynkowym?

        Trudno mi się z pierwszym zdaniem w całości zgodzić. Na rynku walutowym 90%
        transakcji to transakcje spekulacyjne, lewarowane. W długim terminie działają
        fundamenty, ale w krótkim i nawet w średnim technika i psychologia (technika to
        w zasadzie odzwierciedlenie psychologii)


        2. W jakim okresie od zmiany trendu stóp procentowych w USA (czerwiec 2004)
        przewiduje Pan wyrównanie i początek trwałego trendu odwracania się tej
        proporcji? Czy będzie to za rok, dwa czy trzy?

        Trend na osłabienie dolar powinien definitywnie się skończyć z chwilą kiedy
        rynki zobaczą działania zmierzające do zmniejszenia deficytów (budżetowego i
        handlowego). Nie mam pojęcia, kiedy to nastąpi :-(. Jak patrzę na działanie
        administracji prezydenta Busha to obawiam się, że nie za jego kadencji (a to
        jeszcze ponad 3,5 roku).

        3. W kontekście poprzedniego pytania: Co Pan sądzi o pomyśle utrzymywania kursu
        PLN w ramach EMR2 w widełkach -2,5%/+15% w kontekście obecnej sytuacji
        makroekonomicznej?

        Nie zgadzamy się u podstawy, bo ja nie wierzę w ograniczenie deficytu w USA.
        Ale jest i jeszcze jeden problem. Ja nie wierzę w wejście do ERM2 w kadencji
        nowego Sejmu. Za dużo w nim będzie przeciwników euro. A jak będzie sytuacja
        makroekonomiczna w Sejmie kadencji 2009-2013 to można tylko zgadywać.

        4. Napisał Pan:

        4A) Czy Pan uważa, że ciała te funkcjonują po to by deprecjacji waluty NIE
        BYŁO?

        Jak rozumiem chodzi Panu o ciała takie jak rządy i bank centralne? Uważam, że
        to jest zdecydowanie bardziej złożony problem (o ile go dobrze zrozumiałem).
        Rządom zależy na szybki rozwoju gospodarki, a więc na niskich stopach i dosyć
        słabym złotym. To pomaga ograniczyć bezrobocie, czyli zdobywać głosy wyborców.
        W Eurolandzie banki centralne zajmują się tylko inflacją. Teoretycznie nie
        patrz więc na kurs walutowy, ale ma Pan rację, że nie do końca tak jest. Rząd
        nie może przesadzić z emisją długu, a bank ze stopami. Szachują się więc
        nawzajem. Nie uważam jednak, żeby ich, nawet ukrytym, celem było
        przeciwdziałanie deprecjacji waluty. Za to zgodzę się, ze stwierdzeniem, że
        walczą z NADMIERNĄ deprecjacją waluty

        4B) Jakie inne czynniki spowodowałyby z resztą aprecjacyjny trend Euro o którym
        Pan pisze, jeśli nie nadmierne drukowanie Tbondów w USA?

        Generalnie oczywiście najważniejsze jest zadłużenie, czyli właśnie emisja
        obligacji skarbowych (Tbonds), ale ważna jest też geopolityka – im większe
        napięcia na świecie tym większa ucieczka od dolara. Może tez być i tak, że
        emisja obligacji nie wzrośnie, a jakiś duży kraj zacznie dywersyfikować swoje
        rezerwy walutowe – to uruchomiłoby całą lawinę.

        4C) Jeśli tak jest, że sądzi Pan iż rządy i banki centralne walczą z inflacją
        proszę o wyjaśnienie czym należałoby wytłumaczyć uzyskanie przez USD na
        przestrzeni ostatnich 100 lat absolutnej dominacji w handlu światowym, ze
        szczególnym uwzględnieniem pytania: czemu nie wynikało to z prawa Kopernika
        Grishama?

        Nie wiem, czemu nie wynikało to z prawa Kopernika – Grishama (o wypieraniu
        pieniądza lepszego przez pieniądz gorszy). Poza tym wcale nie jestem pewien,
        czy mamy do czynienia z takim problemem.

        Dlaczego USA dominują?

        - mają Ocean między sobą a Europą , w której w XX wieku odbyły się dwie duże
        wojny, na których USA zawsze w końcu zyskiwały.
        - są emitentem światowego wehikułu finansowego (dolara)
        - były magnesem przyciągającym inteligencję z całego świata
        - dzięki powyższemu (w duuużym uproszczeniu) ich gospodarka jest największa i
        najbardziej dynamiczna na świecie.
        - społeczeństwo jest najbardziej zamożne
        - sektor bankowy nie boi się udzielać kredyt ów (nawet ryzykowanych)
        - i wiele innych powodów ;-)


        PS.
        Zgadzam się z Pana PS-em. Tyle tylko, że małą uwagą: Chiny juana nie uwolnią.
        Zastosują powiązanie nie z dolarem, a z koszykiem walut. Juan się jednak
        wzmocni, a to rzeczywiście zwiększy inflację w USA.

        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński


    • bush_w_wodzie dzien dobry 26.04.05, 10:57
      1) podstawa planu Balcerowicza (1990-1991) bylo zamrozenie kursu dolara na
      poziomie 9500 zl (01.90-04-91). Jednoczesnie stopy depozytowe NBP utrzymywano na
      poziomie od 120% przez 23% do 73% (dane ponizej)

      159 , 1991 Apr , 73.00000
      160 , 1991 Mar , 73.00000
      161 , 1991 Feb , 73.00000
      162 , 1991 Jan , 56.00000
      163 , 1990 Dec , 25.00000
      164 , 1990 Nov , 25.00000
      165 , 1990 Oct , 27.00000
      166 , 1990 Sep , 24.00000
      167 , 1990 Aug , 24.00000
      168 , 1990 Jul , 24.00000
      169 , 1990 Jun , 24.00000
      170 , 1990 May , 33.00000
      171 , 1990 Apr , 42.00000
      172 , 1990 Mar , 48.00000
      173 , 1990 Feb , 84.00000
      174 , 1990 Jan , 120.00000

      Ta sytuacja stwarza nieslychane mozliwosci arbitrazu.
      W tym czasie dane financial account pokazuja wyplyw z Polski ponad 10 mld usd.

      (w mln usd, kwartalnie)
      50 , 1991 qIV , -4407.000
      51 , 1991 qIII , -183.000
      52 , 1991 qII , -71.000
      53 , 1991 qI , 397.000
      54 , 1990 qIV , -1060.000
      55 , 1990 qIII , -659.000
      56 , 1990 qII , -1478.000
      57 , 1990 qI , -5441.000

      Czy uwaza Pan, ze stworzenie tak doskonalych warunkow dla arbitrazu jest jakos
      powiazane z wieloma negatywnymi skutkami planu Balcerowicza (w tym spadku PKB o
      okolo 20%) i z wydrenowaniem Polski z walut zagranicznych na wielka skale?

      2) jak jest struktura rezerw walutowych NBP?

      3) czy uwaza Pan ze podatek liniowy sprzyja rozwojowi gospodarki w dlugiej
      perspektywie czasowej?

      4) co Pan sadzi o pomyslach ujednolicenia stawek podatku VAT?
      • piotrkuczynski Re: dzien dobry 26.04.05, 11:40


        1. Czy uważa Pan, ze stworzenie tak doskonałych warunków dla arbitrażu
        jest jakoś powiązane z wieloma negatywnymi skutkami planu Balcerowicza (w tym
        spadku PKB o około 20%) i z wytrenowaniem Polski z walut zagranicznych na
        wielka skale?

        Niewątpliwie skorzystała na tym międzynarodowa wspólnota spekulantów ;-)
        szczególnie tych, którzy wiedzieli, albo założyli, że kurs zostanie utrzymany.
        Z pewnością zwiększyło to nasze zadłużenie. Na PKB nie miało to jednak
        wielkiego wpływu.

        2. Jaka jest struktura rezerw walutowych NBP?

        Szczerze mówiąc nigdy mnie to nie interesowało. Jeśli to jest jawne to z całą
        pewnością NBP podaje na swoim portalu.

        3. Czy uważa Pan ze podatek liniowy sprzyja rozwojowi gospodarki w długiej
        perspektywie czasowej?

        Nie. Nie taki jak proponuje się teraz. Popełniłem na ten temat duży artykulik,
        ale wiem, że ustawiam się w nim kontra 90% społeczności analityków rynkowych.
        Warto zauważyć, że media nam robią wodę z mózgu. Firmy MAJĄ podatek liniowy
        (19%). Teraz chodzi tylko o pracowników. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie:
        czy jeśli prezes firmy X zarobi 250 tys. zł. brutto i zapłaci 19% podatku
        zamiast 40% to przybędzie z tego powodu chociaż jedno miejsce pracy? Tylko
        proszę mi nie mówić, że wyda te zaoszczędzone pieniądze i dzięki temu wzrośnie
        koniunktura. On je zaoszczędzi albo wyda w większości za granicami Polski. Za
        to do budżetu ta kwota nie wpłynie i mniej będzie pieniędzy na zdrowie,
        bezpieczeństwo, naukę, wojsko...

        4. Co Pan sadzi o pomysłach ujednolicenia stawek podatku VAT?

        3x15? Jestem przeciw. Owszem. Mnie by się to nawet podobało z osobistego punktu
        widzenia (z punktu widzenia portfela), ale uważam, że powinniśmy harmonizować
        społeczeństwo a nie je rozbijać. I tak jest wystarczająco rozbite.

        Wiem, że ostatnie dwa punkty są BARDZO kontrowersyjne, więc bardzo proszę: nie
        ograniczajmy się w tej dyskusji TYLKO do nich ;-)


        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński


        • bush_w_wodzie Re: dzien dobry 26.04.05, 11:53
          Bardzo dziekuje za odpowiedzi.

          piotrkuczynski napisał:

          >
          >
          > 1. Czy uważa Pan, ze stworzenie tak doskonałych warunków dla arbitrażu
          > jest jakoś powiązane z wieloma negatywnymi skutkami planu Balcerowicza (w tym
          > spadku PKB o około 20%) i z wytrenowaniem Polski z walut zagranicznych na
          > wielka skale?
          >
          > Niewątpliwie skorzystała na tym międzynarodowa wspólnota spekulantów ;-)
          > szczególnie tych, którzy wiedzieli, albo założyli, że kurs zostanie utrzymany.
          > Z pewnością zwiększyło to nasze zadłużenie.

          Tak mi sie wlasnie zdawalo ale troche mnie Pan zdumial:

          > Na PKB nie miało to jednak wielkiego wpływu.

          Nie przytoczylem tu oprocentowania kredytow NBP, ktore w styczniu 1990 wynosilo
          4000%, choc potem spadlo. Oznacza to ze efektywnie nastapil transfer srodkow od
          zadluzonych przedsiebiorstw do dobrze poinformowanych posiadaczy walut, w
          konsekwencji firmy zaczely bankrutowac, spadly inwestycje i konsumpcja. W
          dodatku gwaltownie pogorszyla sie konkurencyjnosc polskich towarow na rynkach
          zewnetrznych (kombinacja inflacji cen i stalego kursu waluty).

          No i trudno jest jednak uwierzyc ze wyplyw 10% PKB w walutach jest neutralny dla
          gospodarki.

          >
          > 2. Jaka jest struktura rezerw walutowych NBP?
          >
          > Szczerze mówiąc nigdy mnie to nie interesowało. Jeśli to jest jawne to z całą
          > pewnością NBP podaje na swoim portalu.
          >

          Oczywiscie to sa tajne dane, dlatego tez zapytalem Pana.


          > 3. Czy uważa Pan ze podatek liniowy sprzyja rozwojowi gospodarki w długiej
          > perspektywie czasowej?
          >
          > Nie. Nie taki jak proponuje się teraz. Popełniłem na ten temat duży artykulik,
          > ale wiem, że ustawiam się w nim kontra 90% społeczności analityków rynkowych.
          > Warto zauważyć, że media nam robią wodę z mózgu. Firmy MAJĄ podatek liniowy
          > (19%). Teraz chodzi tylko o pracowników. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie:
          > czy jeśli prezes firmy X zarobi 250 tys. zł. brutto i zapłaci 19% podatku
          > zamiast 40% to przybędzie z tego powodu chociaż jedno miejsce pracy? Tylko
          > proszę mi nie mówić, że wyda te zaoszczędzone pieniądze i dzięki temu wzrośnie
          > koniunktura. On je zaoszczędzi albo wyda w większości za granicami Polski. Za
          > to do budżetu ta kwota nie wpłynie i mniej będzie pieniędzy na zdrowie,
          > bezpieczeństwo, naukę, wojsko...
          >
          > 4. Co Pan sadzi o pomysłach ujednolicenia stawek podatku VAT?
          >
          > 3x15? Jestem przeciw. Owszem. Mnie by się to nawet podobało z osobistego punktu
          >
          > widzenia (z punktu widzenia portfela), ale uważam, że powinniśmy harmonizować
          > społeczeństwo a nie je rozbijać. I tak jest wystarczająco rozbite.
          >
          > Wiem, że ostatnie dwa punkty są BARDZO kontrowersyjne, więc bardzo proszę: nie
          > ograniczajmy się w tej dyskusji TYLKO do nich ;-)


          Jesli chodzi o mnie, to dyskusji z 3 i 4 nie bedzie, poniewaz ja podzielam Pana
          opinie.

          Z pozdrowieniami
        • parr Re: dzien dobry 26.04.05, 13:36
          piotrkuczynski napisał:


          3. Czy uważa Pan ze podatek liniowy sprzyja rozwojowi gospodarki w długiej
          > perspektywie czasowej?
          >
          > Nie. Nie taki jak proponuje się teraz. Popełniłem na ten temat duży
          artykulik,
          > ale wiem, że ustawiam się w nim kontra 90% społeczności analityków rynkowych.
          > Warto zauważyć, że media nam robią wodę z mózgu. Firmy MAJĄ podatek liniowy
          > (19%). Teraz chodzi tylko o pracowników. Proszę sobie odpowiedzieć na
          pytanie:
          > czy jeśli prezes firmy X zarobi 250 tys. zł. brutto i zapłaci 19% podatku
          > zamiast 40% to przybędzie z tego powodu chociaż jedno miejsce pracy? Tylko
          > proszę mi nie mówić, że wyda te zaoszczędzone pieniądze i dzięki temu
          wzrośnie
          > koniunktura. On je zaoszczędzi albo wyda w większości za granicami Polski. Za
          > to do budżetu ta kwota nie wpłynie i mniej będzie pieniędzy na zdrowie,
          > bezpieczeństwo, naukę, wojsko...
          >
          > 4. Co Pan sadzi o pomysłach ujednolicenia stawek podatku VAT?
          >
          > 3x15? Jestem przeciw. Owszem. Mnie by się to nawet podobało z osobistego
          punktu
          >
          > widzenia (z punktu widzenia portfela), ale uważam, że powinniśmy harmonizować
          > społeczeństwo a nie je rozbijać. I tak jest wystarczająco rozbite.
          >
          > Wiem, że ostatnie dwa punkty są BARDZO kontrowersyjne, więc bardzo proszę:
          nie
          > ograniczajmy się w tej dyskusji TYLKO do nich ;-)
          >
          >
          > Pozdrawiam
          > Piotr Kuczyński

          Piotrze,

          Czy nie lepiej iz im mniej PKB przepływa przez budżet tym PKB szybciej rosnie?
          Wiadomo,iż państwo wydaje najgorzej i najmniej efektywnie pieniadze zposrod
          wszystkich uczestnikow rynku.Kłania się rowniez krzywa Laffera.Nawet w Polsce
          przypadek obnizki CITu do 19 % modelowo ją potwierdził.
          • piotrkuczynski Re: dzien dobry 26.04.05, 13:54
            Brak zgody. Ja bardziej wierzę w stare metody Keynesa. A co do 19% i
            potwierdzenia. Poczekajmy. Przecież rok 2004 był absolutnie wyjątkowy ze
            względu na wejście do EU. Poza tym firmy robiły wszystko co tylko mogły, żeby
            straty wykazać w 2003 roku (27%), a zyski w 2004. Naprawdę nie traktujmy 2004
            roku poważnie.
            • parr Re: dzien dobry 26.04.05, 14:04
              piotrkuczynski napisał:

              > Brak zgody. Ja bardziej wierzę w stare metody Keynesa. A co do 19% i
              > potwierdzenia. Poczekajmy. Przecież rok 2004 był absolutnie wyjątkowy ze
              > względu na wejście do EU. Poza tym firmy robiły wszystko co tylko mogły, żeby
              > straty wykazać w 2003 roku (27%), a zyski w 2004. Naprawdę nie traktujmy 2004
              > roku poważnie.

              Zgadzam się,że jeden rok jest zbyt krótkim czasem by generalnie oceniać skutki
              tej obnizki podatku.Jednak sam fakt,iz kilkadziesiat tysiecy wiecej
              przedsiebiorcow niz zakładały optymistyczne szacunki MF wybrało prosta zasade
              opodatkowania mowi samo za siebie.Czy jestes przeciw obnizce podatkow dla firm?

              Dziwi mnie Twoja wiara w Keynesa tym bardziej,ze krytykujesz polityke
              gospodarcza Georga W. Busha.Myslałem,ze blizej Ci do liberalizmu.



              • piotrkuczynski Re: dzien dobry 26.04.05, 15:57
                Nie jestem przeciwny obniżce podaków dla firm, chociaż badania pokazują, że to
                nie podatki są głownym wzrogiem przedsiębiorcy (vide Szwecja). A co Bush ma
                wspólnego z Keynesem?? Nie ma zgody. A do "anachronicznych neoliberałów
                rynkowych" (cytat ze Stiglitza) bardzo mi daleko.

                Pozdrawiam
                Piotr Kuczyński
                • scrutator Panie ekspercie! 26.04.05, 18:21
                  "chociaż badania pokazują, że to nie podatki są głownym wzrogiem przedsiębiorcy
                  (vide Szwecja)"

                  Jest to powazny blad rzeczowy.
                  Jakiekolwiek "badania" przywolamy - sa one bledne.
                  Wzrost opodatkowania zawsze wplywa na poziom inwestycji i jezeli Szwecja
                  akceptuje wysokie podatki, to znaczy, ze nizsze podatki wywolalyby jeszcze
                  wiekszy wzrost ekonomiczny.

                  Niski podatek = mala bariera fiskalna = duzo zawartych transakcji = duzy wolumen
                  obrotu = duza produkcja = wysokie oszczednosci = spadek stopy kredytowej =
                  wzrost inwestycji = wzrost zapotrzebowania na prace.

                  Jezeli szwedzka rownowaga rynkowa obecnie daje zatrudnienie wiekszosci, to
                  likwidacja barier fiskalnych spowodowalaby koniecznosc naplywu nowych rak do
                  pracy lub wzrost plac.

                  • piotrkuczynski Re: Panie ekspercie! 27.04.05, 10:09
                    "nie podatki są GŁÓWNYM wrogiem przedsiębiorcy" - prosze wpierw przeczytać, a
                    potem atakować. Nadal podtrzymuję swoją tezę.

                    PK
                    • scrutator Re: Panie ekspercie! 27.04.05, 21:19
                      Prosze pana:
                      Podatki sa glownym przeciwnikiem przedsiebiorcy.
                      Problem w tym, ze wiekszosc ludzi tego nie rozumie.
                      Chocby z tego powodu, ze zaleznosci te nie sa widoczne bezposrednio.


                      Wlasnie po uplywie 3 kwartalow po zjednoczeniu - zaczyna sie tzw szok akcesyjny.
                      Teraz wlasnie objawia sie wszelkie negatywne skutki nadmiernych kosztow i
                      opodatkowania.


                      Na rynku wzrosly ceny i przy porownywalnym popycie zagregowanym spadnie ilosc
                      transakcji. Spadnie sprzedaz ilosciowo. To spowoduje spadek produkcji. Zobaczy
                      Pan. Koszty i podatki zabija ten rynek. To jest tylko kwestia czasu i dzialania
                      rynku.

                      Ja pana nie atakuje, tylko zwracam uwage na fakty.

                      2005 bedzie gorszy. I nie bedzie to wynikiem efektu "bazy".




                      Pan powiedzial
                      • scrutator dla zilustrowania tego problemu wykresik: 27.04.05, 21:38
                        bi.gazeta.pl/im/3/2674/m2674713.jpg
                        prosze zwrocic uwage na duzy propagandowy wydzwiek takiej informacji.
                        Mamy bowiem ilustracje w cenach biezacych!
                        To o czyms swiadczy, prosze pana.


                        Czesc osob uznaje, ze duzym problemem w Polsce sa tzw. "wysokie koszty pracy" i
                        prowadzi sie oficjalnie dywagacje na temat wprowadzania "poziomu placy
                        minimalnej" itp.


                        Mysle, ze sugestywne jest zadanie pytania o to, jak to mozliwe, ze biznes w USA
                        funkcjonuje pomimo przynajmiej 4 krotnie wyzszego kosztu pracy a pomimo to
                        wystepuje wysoki wzrost ekonomiczny ?


                        Ponawiam swoje zaproszenie do dyskusji (moze nawet anonimowej) na forum:

                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007

                        Wymiana pogladow nie boli.


                        • scrutator szykuje sie okres recesji i to dlugotrwalej. 27.04.05, 22:04
                          To na wypadek, gdyby ktokolwiek mial watpliwosci.
                          Zawezanie sie rynku zbytu oznacza problemy socjologiczne.
                          Zawsze tak bylo.


                          Jestem naprawde zaniepokojony brakiem refleksji i zaniepokojenia wsrod wladzy
                          oraz analitykow.


                          Pana wypowiedzi, Panie Piotrze, nie odbieram bowiem jak zwykla wymiane pogladow
                          - tylko zyczeniowa apoteoze aktualnego kierunku politycznego.

                          • maksimum szykuje sie okres recesji i to dlugotrwalej.SWIADO 27.04.05, 22:37
                            scrutator napisała:

                            > To na wypadek, gdyby ktokolwiek mial watpliwosci.
                            > Zawezanie sie rynku zbytu oznacza problemy socjologiczne.
                            > Zawsze tak bylo.

                            Swiadomosc ksztaltuje byt.
                            Jak nie ma dobrego pomyslu na rozwoj,to nie ma i rozwoju.

                            > Jestem naprawde zaniepokojony brakiem refleksji i zaniepokojenia wsrod wladzy
                            > oraz analitykow.

                            Istnial dosc mocny owczy ped do "doplat unijnych" i mniemania ze EU rozwiaze
                            problemy polskie,a okaze sie ze wstapienie do EU jeszcze pogorszy sytuacje
                            Polski i to dlatego,ze EU jest w stagnacji.
                            EU odgradza sie od swiata clami,a USA handluja z Chinami i Indiami.

                            > Pana wypowiedzi, Panie Piotrze, nie odbieram bowiem jak zwykla wymiane
                            >pogladow - tylko zyczeniowa apoteoze aktualnego kierunku politycznego.

                            W latach 1970tych EU moglo popisywac sie swoimi sukcesami gospodarczymi,bo
                            Chiny nie byly w WTO i globalizacja byla w zalazku.
                            Smieszyla mnie ekstrapolacja trendow jak to Hiszpania zyskala na wstapieniu do
                            EU i ze Polska bedzie w takiej samej sytuacji.
                            Srednio rozgarnieci ludzie wiedza,ze historia sie nie powtarza i sytuacja teraz
                            jest calkiem inna niz 30 lat temu.

                        • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 28.04.05, 13:16
                          Dziękuję za zaproszenia, ale uchylam się nie z pwodu braku chęci do rozmowy, a
                          z powodu braku czasu. Uczestnictwo na tym Forum, już mi bardzo dużo czasu
                          zabiera, chociaż to jest niewątpliwie ciekawe doświadczenie.

                          Nie jestem aż takim pesymistą jak Pan, ale uważam, że rzeczywiście ten rok
                          pokaże dokladniej w którym miejscu jesteśmy. Efekt bazy też ma jednak wpływ, a
                          inflacja nie była wcale aż tak duża, żeby gospodarkę wyhamować. Nie tu jest
                          problem. Problem jest w stagnacji trwającej w Eurolandzie. A przecież 80%
                          naszego eksportu idzie do UE (i 70% importu jest z UE). Popyt wewnętrzny u nas
                          nie ruszy przy ponad 19% bezrobociu,więc co ma polską gospodarkę rozwijać?

                          Pozdrawiam
                          PK
                          • scrutator Panie Ekspercie: 28.04.05, 17:43
                            "więc co ma polską gospodarkę rozwijać?"

                            Pietro wyzej padlo okreslenie braku wizji rozwoju ("Swiadomosc ksztaltuje byt.
                            Jak nie ma dobrego pomyslu na rozwoj,to nie ma i rozwoju.)

                            Zwroce uwage na bardzo prosta zaleznosc:

                            Potrzeby generuja prace!

                            Jezeli obserwujemy duze potrzeby a nie idzie za tym zatrudnienie i obrot w
                            gospodarce - to znaczy, ze wystepuja bariery.

                            Dlaczego?

                            Dlatego, ze makroekonomicznie obrot determinowany jest swoboda wymienialnosci
                            pieniadza na prace. To dzieki temu uruchamiany jest mechanizm produkcji,
                            konsumpcji, oszczednosci i kreacji pieniadza, wskutek czego dochodzi do
                            powiekszania sie wymiany towarowo pienieznej i akumulacji bogactwa.

                            Naszym spolecznym dazeniem jest zapewnienie sobie dostepnosci do towarow i ich
                            konsumpcja a nie odkladanie konsumpcji w przyszlosc. Bogactwo to mozliwosc
                            otoczenia sie dobrami, oszczednosci i bezpieczenstwo bytu.

                            Jezeli na drodze wymiany towarowej polozymy rejestracje obrotu (kasy fiskalne),
                            VAT (22% wspolnik), opodatkowanie paliw (akcyza), ZUS, PIT - to okaze sie, ze w
                            gospodarce zamiast dochodzic do rozwoju, wskutek powiekszajacego sie jak kula
                            sniegowa obrotu - dochodzi do skurczu, powiekszajacego dysproporcje spoleczne
                            miedzy ludzmi.

                            Dzieje sie tak dlatego, ze wygrywaja tylko ci, ktorych marze pozwalaja
                            przewyzszyc fiskalizm i pomimo skurczonego obrotu, maja szanse na osiaganie
                            zysku i akumulacje.

                            Firmy malo efektywne upadaja i powiekszaja obszary nedzy, zas bezrobocie jest
                            zjawiskiem stalym.


                            Powtorze jeszcze raz:
                            Potrzeby generuja prace!
                            Jak malzenstwo nie ma lodowki pralki i stereo, to musi kupic lodowke pralke i
                            stereo. Jak w plocie u sasiada jest dziura, to sie te dziure lata i dostaje za
                            to zaplate. Ten prosty mechanizm calkowicie wystarcza aby w gospodarce w dlugim
                            terminie wystapil wzrost i bogactwo.

                            Dlaczego nie dziala to w Polsce?

                            Dlatego, poniewaz w Polsce wystepuja bariery podatkowe, ktore juz obecnie
                            spowodowaly wyeliminowanie sektorow malej efektywnosci zarobkowej - tych
                            sektorow, ktore sa podstawa funkcjonowania kazdego panstwa i najwiekszym
                            pracodawca na kazdym rynku.

                            W Polsce panuje od 10 lat bledne przekonanie o koniecznosci inwestowania w
                            struktury "efektywne", duze i sprawne podmioty, mogace przeciwstawiac sie
                            polityce fiskalnej panstwa.

                            Tymczasem zapomina sie o najmniejszych, tych, ktorych najbardziej dotykaja
                            przepisy podatkowe, poniewaz sumuja one problemy kosztow, czasu straconego na
                            biurokracje, skurczonego rynku i niskiej efektywnosci (wydajnosci).

                            Teraz koncowy wniosek i kwintesencja calosci przynudzania:

                            POPYT WEWNETRZNY nie jest wielkoscia pierwotna!
                            Popyt sie tworzy, tak jak kreuje sie rynek - w oparciu o potrzeby!

                            Niech Pan sobie przypomni kreacje rynku w Polsce w poczatku lat 90!
                            Prosze sobie przypomniec jak przybywalo pieniedzy na rynku, rownowazyly sie
                            ceny, przybywalo firm i towarow, wszystkich bylo stac na coraz wiecej dobr -
                            wiecej elektroniki, komputerow, samochodow - wszystko to, o czym pisze powyzej -
                            kreowal sie rynek.

                            Powstawal POPYT wewnetrzny. I to jest ta wizja, ktorej potrzebujecie.
                            Nalezy zlikwidowac bariery (podatki), zapomniec o doplatach, pozwolic ludziom
                            latac dziury w plocie u sasiada. Naprawiac drogi i budowac mosty. To spowoduje
                            ponowne powstanie rynku i popytu, ktory potrzebujecie.
                            Inaczej Polska ponownie zniknie z map.
















                            • wan4 Brawo! Trafiłeś w "10". 29.04.05, 07:03
                              > POPYT WEWNETRZNY nie jest wielkoscia pierwotna!
                              > Popyt sie tworzy, tak jak kreuje sie rynek - w oparciu o potrzeby!

                              A pieniądz powstaje, gdy popyt spotyka podaż. To nic innego jak tylko
                              ekwiwalent, przelicznik wartości towarów i usług. Obciążenia fiskalne
                              zwiękaszają koszt wytworzenia "podaży" i siłą rzeczy ograniczają wymianę, czyli
                              możliwość zaspokajania potrzeb.

                              Tylko abstrakcyjne myślenie o ekonomii, oderwane od podstaw prowadzi do
                              wydumanych, niepotwierdzanych przez rzeczywistość wniosków, a w konsekwencji
                              fałszywych teorii i szalonych ideologii.
                            • piotrkuczynski Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 10:12
                              Bardzo piękny manifest wolnorynkowy. Trudno mi podjąć dyskusję – nie mam na
                              tyle czasu. Ale nie mogę pominąć stwierdzenia, że wzrost opodatkowanie
                              doprowadza do „skurczu, powiększającego dysproporcje społeczne między ludźmi”.
                              To jest kompletne nieporozumienie. Pan uważa, że dobro firmy = dobro
                              społeczeństwa. Od dawna tak jednak nie jest, ale u nas nie zauważyli tego
                              fundamentaliści rynkowi (Stiglitz dodałby jeszcze słowo „anachroniczni”). Nie
                              porozumiemy się, bo Pan wierzy w to, że „niewidzialna ręka rynku” wszystko
                              załatwi, a ja uważa, że polityka gospodarcza państwa jest potrzebna. Choćby po
                              to, żeby kreować popyt budując mieszkania, drogi itp.itd. Nie dogadamy się, bo
                              nie ma na to szans. Ale teza + antyteza = synteza, więc rozmawiać trzeba.

                              Pozdrawiam

                              PK
                              • wan4 Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 11:17
                                Zdając sobie sprawę, że jestem zbyt ostrym dyskutantem;) nie chciałem
                                psuć "show"... ale te lewicowe poglądy u giełdowego inwestora i analityka mnie
                                tak irytują, że nie "chcem ale muszem" ;)

                                Wrócę więc do źródeł, do podstaw. Taki oto przykład: stolarz chce chleb a
                                rolnik stół. Wymieniają się więc owocami swojej pracy. Załóżmy ich równowartość
                                i celowo pomińmy pośrednictwo pieniądza. Teraz włącza się do ich
                                transakcji "państwo". Przy obecnym fiskaliźmie dzień wolności podatkowej wypada
                                ok. połowy roku. Czyli aby stolarz mógł wymienić stół na chleb, musi drugi
                                zrobić dla "państwa". Podobnie rolnik wypiec drugi chleb. Bochenek chleba tym
                                samym kosztuje faktycznie dwa stoły. Nie każdego głodnego będzie już na to
                                stać! Tym samym ogranicza się wielkość wymiany i poszerza obszar ubóstwa!

                                Co owe "państwo" oferuje w zamian? Pobiera przecież ciężki haracz od obywateli,
                                którzy dosłownie połowę życia pracują na nie. Napisałeś: "kreować popyt budując
                                mieszkania, drogi itp.itd" Buduje drogi??? Gdzie te autostrady ze specjalnych
                                podatków? Gdzie te mieszkania? Za darmo? Przecież kosztują cieżkie pieniądze?
                                To absurd, myslenie magiczne, oderwane od obserwowalnej rzeczywistosci. Panstwo
                                niczego nie kreuje a jedynie zaspakaja część naszych potrzeb (bezpieczeństwa,
                                zdrowotnych, edukacyjnych itp.) Robi to jednak bardzo nieefektywnie, drogo.
                                Zdecydowana większość pieniędzy jest marnotrawiona i po prostu rozkradana przez
                                funkcjonariuszy państwowych, czyli urzędników. Tylko konkurencja wymusza
                                efektywność a "państwo" jest monopolistą!!! ...No, właściwie to było,
                                globalizacja powoli to zmienia...
                                • piotrkuczynski Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 11:30

                                  Pan, „zbyt ostrym dyskutantem” ? Proszę Pana... proszę mi wierzyć, nie z takimi
                                  zawadiakami walczyłem. Tyle, że się teraz bardzo kontroluję i hamuję ;-)). A,
                                  że „lewicowe poglądy u giełdowego inwestora” Pana irytują? No cóż, to już
                                  problem Pana i innych neoliberałów, którym wydaje się, że mają licencję na
                                  prawdę. Że nie może być innych poglądów od ich poglądów. Proszę Pana, toż to
                                  swoista forma bolszewizmu (bez urazy, proszę ;-). Żyjemy w wolnym kraju. Poza
                                  tym moje poglądy nie są ani lewicowe, ani prawicowe. Nie są neoliberalne. U nas
                                  pojęcie „lewica” jest zresztą wyklęte, co jest absolutną bzdurą, ale cóż...
                                  Musi wymrzeć pokolenie, żeby to się zmieniło.

                                  A stolarz, czy piekarz nie robi niczego „dla państwa”. Robi dla społeczeństwa.
                                  Problem w tym, żeby redystrybucja dochodu była mądrze robiona. Potrafią to
                                  robić w Skandynawii, mniej we Francji czy Niemczech. My nie potrafimy, ale to
                                  dlatego, że mamy taką a nie inną „klasę polityczną”.

                                  Powtarzanie za mędrcami neoliberalizmu, że państwo tylko traci pieniądze, że
                                  wykorzystuje je „bardzo nieefektywnie”, że „niczego nie kreuje a jedynie
                                  zaspakaja część naszych potrzeb” jest wąskim orientowaniem się wyłącznie na
                                  Polskę. Proszę się otworzyć, wychylić nos na świat, zobaczyć jak inni to robią.
                                  I starać się zdjąć klapki z oczu, wyjść z getta neoliberalizmu, bo niedługo sam
                                  Pan w nim zostanie ;-)).

                                  Pozdrawiam

                                  PK
                                  • wan4 Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 11:40
                                    Mieliśmy odejść od formuły na Pan, ale skoro...
                                    Panie Piotrze, proszę odnieść się do opisanego przeze mnie mechanizmu.
                                    Zastąpienie formuły "państwo" na "społeczeństwo" absolutnie niczego nie
                                    tłumaczy. Rozmywa jedynie odpowiedzialność. To tak jak ze sprawiedliwością
                                    i "sprawiedliwością społeczną". Nikt nie wie co dokładnie znaczy ale brzmi
                                    dumnie:)

                                    Nie jestem też żadnym "neoliberałem". Swoje poglądy opieram na obserwacji a nie
                                    książkach klasyków (których zresztą nie czytałem, aby nie zaciemniać sobie
                                    umysłu;)
                                    • piotrkuczynski Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 12:22
                                      Zapomniałem, przepraszam (z tym „na Pan” – to automat ;-). Niestety, nie
                                      zgadzam się. Co innego jest „państwo” a, co innego „społeczeństwo”. Państwo
                                      może być np. faszystowskie lub komunistyczne i wyda nasze pieniądze nie tak jak
                                      byśmy sobie tego życzyli. Państwo demokratyczne (teoretycznie) powinno wydać je
                                      tak jak społeczeństwo tego chce (potrzebuje). To olbrzymia różnica. A
                                      piszę „teoretycznie”, bo według mnie demokracja jest coraz bardziej zasłoną zza
                                      której wygląda kompleks finansowo - medialny...

                                      A jeśli Twoje poglądy nie są poglądami neoliberalnymi to ja nie nazywam się
                                      Kuczyński ;-). Ale może po prostu nie wiesz, że jesteś neoliberałem?

                                      Pozdrawiam

                                      PK

                                      • wan4 Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 13:28
                                        Idealizowanie społeczeństwa i oddzielanie go od państwa w demokracji niczego w
                                        naszym sporze nie tłumaczy. Nalezy się liczyć z koszmarną niedoskonałością
                                        systemów redystrybucji i uwzglednić to w wyborze systemu gospodarczego.
                                        Zsadnicze jest pytanie: jeżeli nie wolny rynek to co? Ja uważam, że nalezy się
                                        zastanawiać, jaki wolny rynek a nie czy. Dywagacje o trzeciej drodze są bez
                                        sensu wobec braku jakichkolwiek modeli.

                                        Zawsze przedkładam analizy ilościowe przed jakościowymi. Czy przykład
                                        sukcesu "komun", jakie Jezuici budowali w XVII wiecznej Ameryce południowej
                                        jest wystarczająco reprezentatywny, by twierdzić, że komunizm sprawdził sie i
                                        jest efektywny? NIE. Czy skandynawska wersja wolnego rynku oparta o lokalne
                                        społeczności związane silnymi więzami emocjonalnymi może być reprezentatywna
                                        dla twierdzenia, że wysoki fiskalizm nie ma wpływu na efektywność gospodarki?
                                        NIE. Zwłaszcza nie może być polecana nam, społeczeństwu anarchizujących
                                        skrajnych indywidualistów, zdeprawowanemu przez półwieczny sowiecki system
                                        gdzie państwowe to niczyje a wziąć sobie "niczyje" to nie kradzież.

                                        Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Trzymajmy sie reguł a nie wyjątków.
                                        • piotrkuczynski Re: Panie Ekspercie: 29.04.05, 14:05

                                          Piszesz „Zasadnicze jest pytanie: jeżeli nie wolny rynek to co?” i znowu nie
                                          mogę się z Tobą nie zgodzić. Tak, to jest pytanie podstawowe. Z całą pewnością
                                          jakiś system, w którym wolny rynek będzie głównym elementem, ale nie bóstwem,
                                          jakim jest teraz. Tak, rzeczywiście nie ma modeli dla „trzeciej drogi” i to
                                          mnie martwi. To nie znaczy jednak, że takiej drogi nie ma, że jest utopią.
                                          Coraz większa ilość „oficjalnych” ekonomistów (w odróżnieniu od
                                          alterglobalistów) jej szuka. Ja jej z pewnością nie znajdę, bo mam umysł
                                          analityczny, a nie syntetyczny (klasyfikacja E.A.Poe). Ale święcie wierzę
                                          (zauważ, że tylko wierzę, co jest wątpliwym argumentem), że taką drogę ktoś
                                          odkryje.


                                          Pozdrawiam

                                          PK

                          • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 10:37
                            > idzie do UE (i 70% importu jest z UE). Popyt wewnętrzny u nas
                            > nie ruszy przy ponad 19% bezrobociu,więc co ma polską gospodarkę rozwijać?

                            Inwestycje, potęzna kasa z UE - pod warunkiem, ze zostanie własciwie
                            zainwestowana. To ogromny potencjał! Ale najważniejszym warunkiem wykorzystania
                            go są reformy wolnorynkowe. Rzeczywiste a nie werbalne. Uproszczenie i
                            uszczelnienie systemu podatkowego oraz marnotrawstwa w sferze budżetowej.
                            Zmniejszenie progów wejścia na rynek (podatków, parapodatków, zusów, "srusów" i
                            innych opłat), czyli aktywizacja zawodowa rzeszy obywateli. Stąd kluczową
                            sprawą jest, kto i jak będzie rządził po wyborach.

                            A stagnacja w UE ma też swoje plusy... jest wiekszy popyt na towary tanie a
                            mniejszy na luksusowe co sprzyja naszej strukturze eksportu.

                            Gospodarka to nic innego jak wynik naszej aktywności życiowej. Stąd cykle. Od
                            maksymalnego wysiłku do zmeczenia i odpoczynku. W sferze psychicznej całych
                            społecznosci, uśredniając kondycję wszystkich jej uczestników. Od przewagi
                            optymizmu i optymistów do pesymizmu i na odwrót. Manipulacje stopami
                            procentowymi BC tylko łagodzą te naturalne cykle, ale nigdy ich nie
                            wyeliminują. A już na pewno nie tworzą! (takie podejście to odwrócenie
                            przyczyny i skutku)
                            • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 10:53
                              Tak, inwestycje mogą pomóc, ale mam poważne obawy, czy będą tak duże jak tego
                              oczekujemy. Reformy wolnorynkowe? Tak, na poziomie PKB i wzrostu zamozności
                              górnej warstwy. W dól nie przecieknie. To nie ten system.

                              PK
                              • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 11:30
                                > Tak, na poziomie PKB i wzrostu zamozności
                                > górnej warstwy. W dól nie przecieknie. To nie ten system.

                                Właśnie o to chodzi, by reformy zmieniały system. Tylko w którym kierunku?
                                Zwiekszać podatki i redystrybuowac "w dół"? To zn. ile przeciętny obywatel ma
                                odrabiać "pańszczyznę"??? Obecnie robi to przez połowę roku. Czy gdy w
                                październiku wypadnie dzień wolności podatkowej to będzie dobrze? A może w
                                grudniu jeszcze lepiej?

                                Poza tym samo "w dół nie przecieknie" nigdy! Te "doły" muszą włożyć trochę
                                wysiłku, by to zrobić i zarobić. Zmiana świadomości tych "dołów" i ich
                                aktywizacja zawodowa poprzez edukację i obniżenie progów wejścia na rynek to
                                jedyna sensowna droga. Czyli jeśli już to rozdawanie wędek a nie ryb! Ale
                                najlepiej robić wszystko, by potrafili na wędkę zarobić a sama wędka by była
                                jak najtańsza. Reasumując: wolny rynek na jasnych, prostych i równych zasadach
                                dla wszystkich, czyli "tani" i sprawny rynek.
                                • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 11:36
                                  W sumie zgoda, ale pod jednym warunkiem: nie każdy z wędką potrafi coś zrobić.
                                  Zdziwiłby się Pan ilu nie potrafi... Ja jestem za harmonią społeczną, za
                                  solidaryzmem (nie mylić z „Solidarnością”). Nie może tak być, żeby z każdym
                                  rokiem zwiększała się ilość ludzi niepotrzebnych, których „życie na przemiał”
                                  (Z.Bauman) do niczego nikomu nie służy. Społeczeństwo, żeby miało komfort
                                  wewnętrzny, musi dbać o tych bez wędek.

                                  Pozdrawiam

                                  PK
                                  • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 11:52
                                    > Nie może tak być, żeby z każdym rokiem zwiększała się ilość ludzi
                                    > niepotrzebnych, których „życie na przemiał” (Z.Bauman) do niczego nikomu nie
                                    > służy. Społeczeństwo, żeby miało komfort wewnętrzny, musi dbać o tych bez
                                    > wędek.

                                    A praw ewolucji wynika jasno, że dbając o "nierobów" będzie właśnie ich
                                    przybywać. To się źle skończy dla wszystkich. Proponuję wrócić tu do źródeł.
                                    Każdy ma jakąś rodzinę i to na niej, jak od zarania wieków było, niech spoczywa
                                    obowiązek opiekowania się "nieporadnymi". A nie obligatoryjnie "państwo". Bo to
                                    tylko daje jego funkcjonariuszom pole do korupcyjnych naduzyć i defraudacji.
                                    Pomijam przypadki skrajne i wyjątkowe.

                                    Nie ozn. to, że jestem przeciw zasadzie solidaryzmu. Wręcz przeciwnie, ale
                                    niech tym zajmują się organizacje społeczne i religijne i dobrowolnie a nie pod
                                    przymusem.
                                    • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 12:26
                                      Brak zgody. „Nierobów”... Uważasz, że 40% młodych ludzie to „nieroby” (ci bez
                                      pracy w Polsce)? Wiem, że użyłeś tego sformułowania w cudzysłowie, ale popatrz
                                      na mobilność w dół na rynkach pracy, popatrz na spadek płacy realnej (nie tylko
                                      u nas – w USA od blisko 20 lat). To nie dlatego, że ludzie są „nierobami”.
                                      Mechanizm jest o niebo bardziej skomplikowany.

                                      Pozdrawiam

                                      PK

                                      • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 13:05
                                        > na mobilność w dół na rynkach pracy, popatrz na spadek płacy realnej
                                        > Mechanizm jest o niebo bardziej skomplikowany.

                                        Nie sądzę, to wynik zwykłej relacji popytu-podaży pracy. Gdyby USA zamknęły
                                        szczelnie granicę, spadek ten byłby mniejszy. Ale ich gospodarka również. Do
                                        tego nowe technologie i wzrost wydajności. Zapotrzebowanie na pracę fizyczną
                                        drastycznie spadło a wzrosło na umysłową. Tymczasem ludzi genetycznie
                                        inteligentnych jest zaledwie ~2% populacji. Na szczęście(?) liczy się równiez,
                                        a może przede wszystkim, inteligencja emocjonalna. A tej można sie już nauczyć
                                        i wytrenować. To jak w sporcie, talent talentem ale ciężka praca najważniejsza
                                        (nad sobą). A w biznesie relacje międzyludzkie. Podobnie na giełdzie,
                                        inteligentne i trafne analizy to zaledwie połowa sukcesu, reszta to dyscyplina
                                        (moja pięta achillesowa;) a tej mozna się już nauczyć. Wierzę w wolną wolę
                                        człowieka i możliwość kształtowania swojego życia.

                                        Generalnie nie mam nic przeciwko opodatkowaniu najbogatszych i pewnej
                                        redystrybucji bogactwa pod dwoma jednak koniecznymi warunkami:
                                        - nalezy to zrobić na całym globie bez wyjątków, aby kapitał nie mieł gdzie
                                        uciec
                                        - system redystrybucji będzie efektywny a kontrola skutecza co zapobiegnie
                                        potwornemu obecnie marnotrawstwu a uzyskane w ten sposób zasoby służyć będą
                                        równości szans... (jedyna równość jaką akceptuję)
                                        • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 13:58

                                          Piszesz „zapotrzebowanie na pracę fizyczną drastycznie spadło a wzrosło na
                                          umysłową”. Tak, generalnie tak, ale nie o to chodzi. Pojęcie „mobilność w dół”
                                          oznacza, że ludzie osuwają się w drabinie społecznej. Dwadzieścia lat temu
                                          portier w hotelu był Afroamerykaninem (nieco drażni mnie ta poprawność
                                          polityczna, której przecież w normalnym języku nie używamy) z podstawowym
                                          wykształceniem, dzisiaj jest to biały (tu już poprawności nie trzeba ;-)
                                          Amerykanin z wykształceniem średnim (ten poprzedni o pracę się już nawet nie
                                          stara). Ten, kto pracował u Forda za 20 $ za godzinę sprzedaje hamburgery z
                                          płacą 8 $ itd. itp.

                                          Za to w 100% (a mówiłem, że teza i antyteza dają syntezę;-) zgadzam się ze
                                          stwierdzeniami:

                                          - należy to zrobić na całym globie bez wyjątków, aby kapitał nie miał gdzie
                                          uciec
                                          - system redystrybucji powinien być efektywny a kontrola skuteczna

                                          Uważam, że tzw. raje podatkowe pokazują wyjątkową obłudę rządów, które płaczą
                                          nad małym wpływami z podatków, a jednocześnie nic nie robią, żeby zlikwidować
                                          takie raje, które im zabierają te podatki. To też pokazuje, że tak naprawdę to
                                          nie demokracja rządzi, a finanse (i media).

                                          Pozdrawiam

                                          PK



                                          • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 14:34
                                            > Za to w 100% (a mówiłem, że teza i antyteza dają syntezę;-) zgadzam się ze
                                            > stwierdzeniami:

                                            Przynajmniej do jednej "pomyłki" się przyznałes;) (że jestem neoliberałem)

                                            Ani temu "Afroamerykaninowi" ani "białemu" portierowi ze średnim wykształceniem
                                            (u nas miałby wyzsze;) żaden system redystrybucji nie pomoze... Bo niby jak
                                            miałby pomóc? Natomiast już ich dzieciom owszem. Przez edukację od najmłodszych
                                            lat na nie niższym poziomie niż dzieci "bogaczy". Ale to można osiągnąc tylko
                                            przez efektywność systemu takiej "redystrybucji" a nie wysoki fiskalizm.
                                            Podatki maja być niskie i powszechne. Wosokie prowadzą do szarej strefy i
                                            marnotrawstwa zasobów zagarniętych tym sposobem innym obywatelom.

                                            Uważam też, że póki mamy demokracje to rządzi lud. Finanse rządzą ludźmi a
                                            media formą podawanych informacji. Dopóki lud nie zgłupieje totalnie i
                                            pozostanie świadomy, nie popadnie w niewole żądzy pieniądza za wszelką cenę
                                            dotąd będzie rządził. Nie widzę zagrożeń dla wolności politycznych tylko dla
                                            wolnego rynku. Jednym słowem prędzej "lud" oskubie bogatszych i podetnie gałąź,
                                            na której siedzi niż odwrotnie.
                                            • piotrkuczynski Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 14:48

                                              Mam taką wadę, że zawsze (no, prawie zawsze;-) się do pomyłek przyznaję (o ile
                                              to była pomyłka, a całkiem tego pewien nie jestem).

                                              Owszem, przez edukację może by i pomógł (system redystrybucji), ale ta edukacja
                                              musiałaby być darmowa, albo mocno sponsorowana a i to by w biednych domach nie
                                              wystarczyło. Ale zgadzam się, że droga podatków powinna wieść „na południe”.

                                              Ale ostatni akapit budzi u mnie odruch buntu. Tu się nie zgadzamy. Media mogą,
                                              na całym świecie nie tylko w Polsce, zrobić wszystko. Mogą wykreować nowego
                                              Nikodema Dyzmę, a mogą również z mądrego człowieka zrobić idiotę. Nie
                                              obserwujesz tego? Społeczeństwo, jako całość, coraz mniej czyta, a coraz więcej
                                              gapi się w TV. Od rana do wieczora. Nie widzisz, jak producenci starają się
                                              zmuszać nas do kupowania coraz mnie potrzebnych przedmiotów za pomocą coraz
                                              głupszych reklam? A to tylko niewinny przykład. Kto ma media i POTRAFI się nimi
                                              posługiwać ten ma polityków. A kto ma polityków ten rządzi w imieniu „ludu”. A
                                              kto ma media i polityków? Rynek finansowy. Spróbuj coś zrobić przeciwko niemu
                                              to zobaczysz reakcję. Lud w tej chwili służy do wrzucenia kartki wyborczej...
                                              Ludzie to widzą i intuicyjnie sprzeciwiają się – stad coraz niższa frekwencja
                                              wyborcza. Nie idzie to w dobrym kierunku. Ale może to się kiedyś zmieni....


                                              Pozdrawiam

                                              PK

                                              • wan4 Re: dla zilustrowania tego problemu wykresik: 29.04.05, 15:07
                                                Nie jestem takim pesymistą;) W świecie wolnej konkurencji nie widzę szans na
                                                manipulowanie treścią informacji w sensie logicznym prawda-fałsz. Konkurencja
                                                natychmiast by to wykorzystała. A Internet i nowe pokolenia posługujące się nim
                                                już masowo pozwala mi na spory optymizm w tym względzie. Nie widzę tu żadnych
                                                zagrożeń. Martwi mnie tylko kondycja wolnego rynku oraz prawnych i
                                                instytucjonalnych rozwiazan. Kapitalizm polityczny jako największe realne
                                                zagrożenie.

                                                Pozdrawiam i dziękuję za interesującą dyskusje.
                      • maksimum Re: Panie ekspercie! SPOWOLNIENIE KLUJE W OCZY 28.04.05, 03:01
                        scrutator napisała:

                        > Prosze pana:
                        > Podatki sa glownym przeciwnikiem przedsiebiorcy.
                        > Problem w tym, ze wiekszosc ludzi tego nie rozumie.
                        > Chocby z tego powodu, ze zaleznosci te nie sa widoczne bezposrednio.
                        >
                        >
                        > Wlasnie po uplywie 3 kwartalow po zjednoczeniu - zaczyna sie tzw szok
                        akcesyjny
                        > .
                        > Teraz wlasnie objawia sie wszelkie negatywne skutki nadmiernych kosztow i
                        > opodatkowania.
                        >
                        >
                        > Na rynku wzrosly ceny i przy porownywalnym popycie zagregowanym spadnie ilosc
                        > transakcji. Spadnie sprzedaz ilosciowo. To spowoduje spadek produkcji. Zobaczy
                        > Pan. Koszty i podatki zabija ten rynek. To jest tylko kwestia czasu i
                        dzialania rynku.
                        >
                        > Ja pana nie atakuje, tylko zwracam uwage na fakty.
                        >
                        > 2005 bedzie gorszy. I nie bedzie to wynikiem efektu "bazy".

                        Spowolnienie w Polsce i EU szczegolnie kluje w oczy,gdy Chiny przyspieszaja a
                        USA rozwija sie na tyle szybko,ze mowi sie o podwyzce st % .
                        Skonczyl sie XX wiek,gdy wszyscy wchodzili w kryzys i wszyscy razem z kryzysu
                        wychodzili.Japonia od 15 lat jest w stagnacji i to wlasnie dzieje sie EU.

                        > Pan powiedzial
            • scrutator Panie ekspercie! 26.04.05, 18:15
              "Naprawdę nie traktujmy 2004 roku poważnie."


              Jak mozna tak napisac?
              Prosze Pana - Firmy, przez duze F musza myslec 100% czasu jak przetrwac chore
              pomysly politykow - jak chocby podatki. Rok w rok, bez wzgledu na koniunkture -
              kazdy przedsiebiorca mysli o zysku, tak jak Pan mysli o swoich inwestycjach
              gieldowych.



              Sposob prowadzenia polskiej polityki ekonomicznej ostatnich lat pokazuje
              piramide bezsensow - a wine ponosza za to zarowno media (poniewaz brak jest
              wnikliwych analiz i zasluzonej krytyki) jak i spoleczenstwo - ktore do tego
              dopuszcza.


              Pana wypowiedz nie jest zwykla opinia przecietnego zjadacza chleba - jest Pan
              analitykiem, ktorego publiczne zdanie kszaltuje opinie publiczna i stanowi coraz
              wieksza przeciwage dla oficjalnej polityki.

              Patrzy sie tu na Pana masa ludzi!
              Zapewniam Pana.
              • piotrkuczynski Re: Panie ekspercie! 27.04.05, 10:07
                Powtarzam: "Naprawdę nie traktujmy 2004 roku poważnie." I prosze mnie nie
                pouczać... Wiem, co mowię i za to odpowiadam. Porozmawiamy za dwa lata. Rok
                wejści do UE nie jest żadnym wyznacznikiem. A co do Szwecji... nie pisałem, że
                obniżenie podatków nie ma wpływu. Pisałem, że nie częśto przeszacowuije się
                wpływ takiego ruchu. Ustawienia dyskutanata do bicia jest ciekawym
                posunuięciem, ale niezbyt uczciwym...

                PK


                • scrutator Re: Panie ekspercie! 27.04.05, 19:12
                  W porzadku, ja szanuje Pana czas i goraco zapraszam Pana do naszego prywatnego
                  Forum dyskusyjnego tu:

                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=17007

                  Niech Pan wpadnie do nas od czasu do czasu. Podyskutujemy. Anonimowo.

                  Ogolnie nie mialem nic zlego na mysli - a zwlaszcza nie mialem ochoty wystraszyc
                  Pana na smierc. O pouczaniu nie ma mowy.
                  To pana bedzie cytowac gazeta ogolnopolska. Nie mnie.
                  Pozdrawiam serdecznie.
          • bush_w_wodzie jesli mozna 26.04.05, 14:11
            W zasadzie pytanie dotyczylo struktury podatkow, a nie ich wysokosci.
            • piotrkuczynski Re: jesli mozna 26.04.05, 15:59
              Otóz to - obniżka podatków bardzo bogatym nie jest żadnym lekiem. Wiara, że w
              obecnych warunkach "przypływ podnosi wszystkie łodzie" jest niczym
              nieuzasadniona.

              Pozdrawiam

              PK
              • maksimum PODSTAWY EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU. 26.04.05, 18:33
                piotrkuczynski napisał:

                > Otóz to - obniżka podatków bardzo bogatym nie jest żadnym lekiem.

                A co ci bogaci zrobia z tymi pieniedzmi,ktore dostana z obnizki podatkow?
                Zalozmy ze zostanie wprowadzony podatek liniowy dla podatnikow prywatnych.
                Wiadomo,ze dwa razy wiecej zjesc i wypic sie nie da,niz to juz ma miejsce wsrod
                bogatych,a nawet gdyby sie dalo,to zwiekszaloby to konsumpcje,wiec pieniadze te
                beda inwestowane.
                Chyba ze ma pan alergie na inwestowanie przez bogatych.
                Mozna to uznac za wykupywanie majatku narodowego przez bogatych i gromadzenie
                go w rekach niewielu,a rzekomo powinien byc wlasnoscia wszystkich.

                > Wiara, że w
                > obecnych warunkach "przypływ podnosi wszystkie łodzie" jest niczym
                > nieuzasadniona.

                Teorie zasadniczo sa dwie:podazowa i popytowa,ale ta amerykanska panu nie
                pasuje,wiec jak to jest z tym przyplywem?

                Wydaje mnie sie,ze chodzilo panu o to,ze bogaty nie wyda swoich pieniedzy tak
                dobrze i rozsadnie jak to zrobia biedniejsi.

                Ograniczanie najwyzszych zarobkow powinno polegac na stosowaniu konkursow na te
                bogate stanowiska i wybieranie najlepszych kandydatow,ktorzy chca pracowac za
                najnizsze pieniadze.
                W Polsce sytuacja jest dokladnie odwrotna.
                Srubuje sie wysokie pensje dla prezesow a nastepnie obsadza tam kolegow
                partyjnych.
                Co tu duzo mowic.TRZECI SWIAT sie klania.

                > Pozdrawiam
                >
                > PK
                • przycinek.usa Re: PODSTAWY EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU. 26.04.05, 19:25
                  "Wydaje mnie sie,ze chodzilo panu o to,ze bogaty nie wyda swoich pieniedzy tak
                  dobrze i rozsadnie jak to zrobia biedniejsi."

                  He he he he he hehe he..
                • piotrkuczynski Re: PODSTAWY EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU. 27.04.05, 10:15

                  To jest stara dyskusja między neoliberałami a zwolennikami nie tyle już państwa
                  opiekuńczego, bo do tego pewnie powrotu nie ma, ale ze zwolennikami trzeciej
                  drogi. I nie jest to droga do Trzeciego Świata. Niestety ta dyskusja na tym
                  forum nie jest możliwa, bo musiałbym odpowiadać cały dzień i nic innego nie
                  robić. Generalnie ja uważam (i wiem, że w Polsce jestem w olbrzymiej
                  mniejszości), że neoliberalizm jest już anachronizmem. Trzeba szukać czegoś
                  innego, co będzie służyło przede wszystkim społeczeństwu, a nie tylko
                  gospodarce. Nie jestem wizjonerem, więc nie powiem, co to miałoby być, ale
                  święcie wierzę, że jakiś wizjoner się znajdzie ;-).

                  Pozdrawiam
                  PK
                  • bush_w_wodzie Wizjoner? 27.04.05, 12:31
                    > Generalnie ja uważam (i wiem, że w Polsce jestem w olbrzymiej
                    > mniejszości), że neoliberalizm jest już anachronizmem. Trzeba szukać czegoś
                    > innego, co będzie służyło przede wszystkim społeczeństwu, a nie tylko
                    > gospodarce. Nie jestem wizjonerem, więc nie powiem, co to miałoby być, ale
                    > święcie wierzę, że jakiś wizjoner się znajdzie ;-).


                    Prosze sie nie obrazac, ani nie traktowac tego jako zarzut... ale Pan po prostu
                    jest za tym, zeby bylo wiecej socjalizmu. Mozna to rozumiec dwojako:

                    1. Przez pryzmat `cykli ideologicznych'. Mozemy zalozyc, ze gospodarki oscyluja
                    sobie miedzy biegunami indywidualizm-myslenie spoleczne. kooperacja-konkurencja.
                    wplywy kapitalu-wplywy panstwa. Kazdy z biegunow niesie ze soba pewne skutki
                    negatywne.

                    Za duzo panstwa - biurokracja, `free riding', lenistwo, ksztaltowanie postaw
                    pasozytniczych. Za malo panstwa - rosnaca agresja, mozliwa pauperyzacja klasy
                    srediej, rozbijanie zachowan kooperatywnych

                    Rownowaga jest utrzymywana przez dlugofalowe oscylacje miedzy tymi biegunami.
                    W takim kontekscie mozna sie zgodzic z tym ze wskazowka moze niedlugo zaczac
                    przemieszczac sie na lewo i ze moze to byc korzystne dla rozwoju
                    gospodarek/spoleczenstw


                    2. Jako postulat dazenia do jakiegos nowego (rewolucyjnie? ;-)) systemu ktory
                    wymysli nam jakis wizjoner. Tutaj bylbym zdecydowanym pesymista. Kilku takich
                    wizjonerow, mowiacych ze, zasadniczo spoleczenstwo i wartosci niematerialne sa
                    istotniejsze niz efektywnosc gospodarcza, juz mielismy. Przewaznie mieli brody ;-).

                    Bardzo podobala mi sie mysl dyskutanta tego forum o nicku LastBoyScout, wedlug
                    ktorego marzenia o ustroju socjalistycznym mozna porownac do marzen o roznych
                    grzesznych przyjemnosciach. Sa przyjemne, milo ludzi ekscytuja ale sa
                    nieprzyzwoite, a ich realizacja moze skutkowac krotkotrwala przyjemnoscia i
                    szeregiem nieprzyjemnych i dlugotrwalych nastepstw

                    Z podrowieniami
                  • scrutator Re: PODSTAWY EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU. 27.04.05, 19:31
                    Odlozmy na chwile 3 droge i wizjonerstwo.

                    Sprowadzmy sprawe do podatkow.
                    Najwieksze obroty i wzrost PKB osiagniemy w przypadku NIE-kasowego systemu
                    fiskalnego! To jest prosze Pana fakt naukowy.

                    Dlatego podnoszone sa argumenty o wprowadzenie tzw. podatku poglownego.
                    Jest to bowiem podatek calkowicie odlaczony od obrotu gospodarczego i wtedy
                    rynek zaczyna w 100% kierowac gospodarka!

                    Problem jednak pojawia sie w dwoch punktach:

                    Po pierwsze osoby lansujace tzw. podatek poglowny w Polsce sa calkowicie
                    niepowazne ze swoimi pomyslami w zakresie bankowosci, pieniadza, emisji itp.
                    W zwiazku z tym oddanie spraw ekonomicznych w rece obecnie istniejacych nurtow
                    konserwatywnych jest mowiac delikatnie nierozsadne.

                    Drugi problem pojawia sie w momecie kiedy rozwazymy zagadnienia zwiazane z
                    procesem bogacenia sie, gromadzenia majatku i akumulacji dobr w piramidzie
                    socjalnej panstwa. Okaze sie, ze po pewnym czasie dojdzie do rozwarstwienia
                    spolecznego, spadku konsumpcji i - o czym pisal Soros - zdecydowanym spadku
                    szans na wybicie sie przez statystycznego obywatela.

                    Sadze, ze o to panu chodzi w tym tzw. eksperymencie 3 drogi:
                    Nie dopuscic do rozwarstwienia sie spolecznego i utrzymac duza ilosc transakcji
                    na rynku zgodnie z prawem Fishera poprzez NIEDOPUSZCZENIE do akumulacji dobr w
                    warstwach bogaczy. Zmusic bogaczy do redystrybucji. Opodatkowac ich. Dotkliwie.

                    Dobra. Panie Piotrze, ja moglbym sie z Panem tutaj zgodzic.
                    Ale najpierw musze ustalic jedna sprawe:

                    Dla rynku BARDZIEJ SZKODLIWE jest opodatkowanie kasowe jak pomysly 3 drogi!
                    Wynika to po prostu z ograniczenia obrotu na rynku wskutek istnienia kontroli
                    obrotu. Dlatego macie bezrobocie! Dlatego ono w ogole istnieje!

                    Dlatego pojawiaja sie takie postawy jak Pana i np. PiS, bowiem na rynku JEST zle
                    i mozna sobie dywagowac. Gdyby nie istnial europejski system podatkowy - a
                    istnialby system poglowny, to mielibysmy ten problem zminimalizowany - wszyscy
                    zyliby sobie jako-tako, bez glodu a najwyzej krytyka pojawialaby sie od osob,
                    ktorym trudno byloby zgromadzic duzy majatek.

                    Jeszcze raz podkreslam: Geneza trudnosci ekonomicznych panstwa jest czasem
                    ukryta dla uczestnika zycia ekonomicznego. Jest trudna. Walczymy bowiem z
                    wlasnymi wyimaginowanymi koncepcjami sprawiedliwosci spolecznej i slusznosci
                    przymusowej redystrybucji.

                    Wystarczy jednak przyjrzec sie temu z boku - obiektywnie - i okaze sie, ze
                    zagadnienia redystrybucji, podatkow, dotacji i zatrudnienia staja sie
                    drugorzedne i malo znaczace - a na pierwszy plan wysuwa sie pieniadz, jego
                    funkcje wymienne jako rownowaznika pracy i zagadnienia kasowe - czyli tzw. cichy
                    wspolnik w biznesie (fiskus).


                    • maksimum Re: PODSTAWY EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU. 27.04.05, 22:27
                      scrutator napisała:

                      > Odlozmy na chwile 3 droge i wizjonerstwo.
                      >
                      > Sprowadzmy sprawe do podatkow.
                      > Najwieksze obroty i wzrost PKB osiagniemy w przypadku NIE-kasowego systemu
                      > fiskalnego! To jest prosze Pana fakt naukowy.
                      >
                      > Dlatego podnoszone sa argumenty o wprowadzenie tzw. podatku poglownego.
                      > Jest to bowiem podatek calkowicie odlaczony od obrotu gospodarczego i wtedy
                      > rynek zaczyna w 100% kierowac gospodarka!
                      >
                      > Problem jednak pojawia sie w dwoch punktach:
                      >
                      > Po pierwsze osoby lansujace tzw. podatek poglowny w Polsce sa calkowicie
                      > niepowazne ze swoimi pomyslami w zakresie bankowosci, pieniadza, emisji itp.
                      > W zwiazku z tym oddanie spraw ekonomicznych w rece obecnie istniejacych nurtow
                      > konserwatywnych jest mowiac delikatnie nierozsadne.

                      Do podatku poglownego trzeba ludzi dlugo przygotowywac i najlepszym
                      przygotowaniem bylby flat tax dla podatnikow indywidualnych.

                      > Drugi problem pojawia sie w momecie kiedy rozwazymy zagadnienia zwiazane z
                      > procesem bogacenia sie, gromadzenia majatku i akumulacji dobr w piramidzie
                      > socjalnej panstwa. Okaze sie, ze po pewnym czasie dojdzie do rozwarstwienia
                      > spolecznego, spadku konsumpcji i - o czym pisal Soros - zdecydowanym spadku
                      > szans na wybicie sie przez statystycznego obywatela.

                      Nie jest to zaden nowy pomysl o zwiekszajacym sie rozwarstwieniu spolecznym,bo
                      zawsze ono istnialo i XX wiek probowal je niwelowac.
                      Okazalo sie ze progresja podatkowa zle wplywa na rozwoj gospodarczy i dlatego
                      odchodzi sie od zrownywania konsumpcji wsrod ludnosci.

                      > Sadze, ze o to panu chodzi w tym tzw. eksperymencie 3 drogi:
                      > Nie dopuscic do rozwarstwienia sie spolecznego i utrzymac duza ilosc
                      transakcji
                      > na rynku zgodnie z prawem Fishera poprzez NIEDOPUSZCZENIE do akumulacji dobr w
                      > warstwach bogaczy. Zmusic bogaczy do redystrybucji. Opodatkowac ich.
                      Dotkliwie.
                      >
                      > Dobra. Panie Piotrze, ja moglbym sie z Panem tutaj zgodzic.
                      > Ale najpierw musze ustalic jedna sprawe:
                      >
                      > Dla rynku BARDZIEJ SZKODLIWE jest opodatkowanie kasowe jak pomysly 3 drogi!
                      > Wynika to po prostu z ograniczenia obrotu na rynku wskutek istnienia kontroli
                      > obrotu. Dlatego macie bezrobocie! Dlatego ono w ogole istnieje!
                      >
                      > Dlatego pojawiaja sie takie postawy jak Pana i np. PiS, bowiem na rynku JEST
                      zle i mozna sobie dywagowac. Gdyby nie istnial europejski system podatkowy - a
                      > istnialby system poglowny, to mielibysmy ten problem zminimalizowany - wszyscy
                      > zyliby sobie jako-tako, bez glodu a najwyzej krytyka pojawialaby sie od osob,
                      > ktorym trudno byloby zgromadzic duzy majatek.

                      Europejski system podatkowy jest duzo bardziej uciazliwy dla gospodarki niz
                      amerykanski,ale wycofac sie z niego wlasnie teraz niemal nie sposob,bo
                      bezrobocie rosnie.

                      > Jeszcze raz podkreslam: Geneza trudnosci ekonomicznych panstwa jest czasem
                      > ukryta dla uczestnika zycia ekonomicznego. Jest trudna. Walczymy bowiem z
                      > wlasnymi wyimaginowanymi koncepcjami sprawiedliwosci spolecznej i slusznosci
                      > przymusowej redystrybucji.
                      >
                      > Wystarczy jednak przyjrzec sie temu z boku - obiektywnie - i okaze sie, ze
                      > zagadnienia redystrybucji, podatkow, dotacji i zatrudnienia staja sie
                      > drugorzedne i malo znaczace - a na pierwszy plan wysuwa sie pieniadz, jego
                      > funkcje wymienne jako rownowaznika pracy i zagadnienia kasowe - czyli tzw.
                      >cichy wspolnik w biznesie (fiskus).

        • scrutator Panie ekspercie! 26.04.05, 18:06
          "Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie:
          czy jeśli prezes firmy X zarobi 250 tys. zł. brutto i zapłaci 19% podatku
          zamiast 40% to przybędzie z tego powodu chociaż jedno miejsce pracy? Tylko
          proszę mi nie mówić, że wyda te zaoszczędzone pieniądze i dzięki temu wzrośnie
          koniunktura. On je zaoszczędzi albo wyda w większości za granicami Polski. Za
          to do budżetu ta kwota nie wpłynie i mniej będzie pieniędzy na zdrowie,
          bezpieczeństwo, naukę, wojsko..."


          Dziwie sie szczegolnie, ze wypowiada ten poglad osoba inwestujaca swoje wlasne
          srodki na gieldzie.

          Niech sie Pan zastanowi:
          Jezeli prezes zgromadzi 250,000 na koncie, to bank moze udzielic 250,000 kredytow.

          kredyty = depozyty

          Bledem tego myslenia jest zalozenie, ze budzet albo prezes maja "obowiazki
          inwestycyjne".

          W panstwie calkowicie rynkowym, Panie Piotrze, zaleznosci te wystarczaja na
          swobodny wzrost gospodarczy i BRAK bezrobocia.

          Podatek 40% od jakichkolwiek podmiotow - jest bariera rozwoju ekonomicznego i
          makroekonomicznie ogranicza cyrkulacje pieniadza - wiazac funkcje fiskalne z
          funkcjami wymiany.

          Najwiekszym bledem jest lewicowe myslenie, ze podatki nie maja wplywu na rynek,
          poniewaz sa jedynie "przekierowaniem strumienia pieniedzy" i wydaniem przez
          budzet. Innymi slowy - bledna jest teza, ze "podatki sa neutralne w gospodarce",
          bo zmieniaja jedynie sposob wydawania pieniadzy. Takie opinie pojawialy sie na
          jednym z portali lewicowych i przyznam sie, ze Panska opinia niewiele tutaj od
          tego odbiega.

          Problem polega na tym, ze wskutek wysokiego opodatkowania powstaja bariery i
          odstapienie od transakcji - projektow biznesowych - a efekty sa odwrotna
          dzwignia finansowa. 40% "podatek od prezesow" jest forma zakazu podejmowania
          incjatyw ekonomicznych!

          Mowiac to potocznym jezykiem - 1 milion zlotych zdjetych z rynku w formie
          podatku - blokuje zawarcie transakcji o wolumenie wielokrotnie wyzszym -
          przynajmiej 10x - powodujac zamarzanie rynku i spadek ilosci transakcji = wzrost
          bankructw i bezrobocia. Dzieje sie tak, poniewaz wskutek opodatkowania powstaja
          bariery w wymianie towarowo pienieznej - a to powoduje korekte oplacalnosci
          planow inwestycyjnych i ich odrzucenie wskutek malej oplacalnosci. To powoduje
          powstanie lancucha zaleznosci - poprzez zmniejszenie zatrudnienia - spadek plac
          realnych az do poziomu, kiedy dalsze obnizenie korzysci placowych jest
          niemowliwe i powstaje bezrobocie.


          Zarobki prezesa - stanowia tutaj jedynie zalazek pewnej potencjalnej incjatywy
          ekonomicznej - czy to w formie kredytu - czy w formie VC.
          Potencjalnie sa szansa powstania miejsc pracy - a szansa ta jest duzo wieksza w
          przypadku podatku 19% jak 40%. Chocby dlatego, ze wiecej pieniedzy znajdzie sie
          w bankach i wplynie to na spadek stopy rynkowej pozyczki inwestycyjnej wplywajac
          na rachunek zyskownosci INNYCH projektow.



          Obnizanie wielkosci przeplywow budzetowych - ma sens i jest powaznym bodzcem
          rozwoju ekonomicznego w obecnych lewicowych czasach rozpasania kredytowego panstw.

          Nalezy jednak raz na zawsze zapomniec o Keynesie i zaczac patrzyc na inwestycje
          NIE jak na forme wydawania pieniedzy w sensie tworzenia miejsc pracy - tylko
          inwestowanie w celu podjecia dzialalnosci zarobkowej w oparciu o rachunek
          efektywnosci.

          W tym sensie centralne zarzadzanie i rozporzadzanie srodkami jest z zalozenia
          BEZ SENSU.

          • bush_w_wodzie Przyklad Meksyku... 27.04.05, 14:40
            Wszystko to pieknie, klasycznie i dogmatycznie jest napisane ale:

            -najwyzsze zarobki objete PIT sa zarobkami z tytulu wykonywania pracy najemnej,
            a nie z tytulu podejmowania inicjatywy gospodarczej. Podatek CIT jest liniowy i
            niski. Warto tez zauwazyc, ze przypadku niektorych duzych korporacji,
            obserwowalismy ostatnio zjawisko drenowania firmy (a wiec majatku akcjonariuszy)
            przez zarzady. Warto tez zauwazyc, ze nie tylko panstwa, ale i duze korporacje
            takze maja problemy z wewnetrzna biurokracja, kontrola, przeplywem informacji itp.

            Dlatego Twoje stwierdzenie, ze `wazne jest kto ma pieniadze' jest jak
            najbardziej sluszne. Tyle tylko, ze interpretacja moze byc odmienna. Mianowicie,
            ja uwazam, ze gospodarka odnosi maksymalne korzysci jesli pieniadze maja
            wlasciciele malych i srednich firm, w ktorych wlasciciel jest dobrze zdefiniowany.

            -jako pouczajacy przyklad, pragnalbym przytoczyc tu Meksyk. Jest to kraj, ktory
            dokonal szereg reform liberalnych, otworzyl calkowicie swoj rynek na handel z
            USA. Prowadzi bardzo rozsadna polityke fiskalna i monetarna. Obciazenia fiskalne
            w Meksyku stanowia okolo 15% PKB.

            Stosuejmy wiec Twoja teorie i oczekujemy wiec znakomitych wskaznikow
            ekonomicznych. Tymczasem

            Lata 1995-2003
            Real GDP growth (% YoY) -6.2 5.2 7.0 4.9 1.9 4.3 -0.3 0.9 1.2

            W dodatku populacja rosnie w tempie 1.2% rocznie, co moze posluzyc wnikliwemu
            czytelnikowi do wyliczenia tego, co sie w Meksyku dzieje z PKB/glowe.

            Z pozdrowieniami
          • piotrkuczynski Re: Panie ekspercie! 27.04.05, 14:48

            Ja wiem, że Pan się dziwi szczególnie wtedy, jeśli moje poglądy odbiegają o
            milimetr od Pańskich;-). A już nie daj Boże, żeby ocierały się o poglądy
            socjaldemokratów. Ja nie mam poglądów neoliberalnych, więc nasza rozmowa będzie
            przypominała dyskusję ślepego z głuchym o kolorach i muzyce. Dużo mądrzejsi od
            nas ludzie na ten temat toczą debatę i też nie znajdują wspólnego języka. Piszą
            na ten temat całe książki. Nie dogadamy się, bo Pan będzie mocno stał przy
            swoim, a ja jak widzę taką nieugiętą postawę to dyskutuję tylko wtedy, jeśli
            mam przed sobą cały dzień wolny ;-)), bo to długo trwa i do niczego nie
            prowadzi. Jestem za ZMNIEJSZENIEM podatków, ale nie wierzę, że obniżone bogatym
            pomogą biednym. To zresztą jest już teoria schyłkowa. Coraz większa ilość
            ekonomistów widząc skutki dla społeczeństw wycofuje swoje dla niej poparcie.

            Pozdrawiam
            PK

    • Gość: Darek polskie TFI w Luxemburgu? IP: *.net.autocom.pl 26.04.05, 13:43
      Dzień dobry,
      Pisze prace magisterska na temat Funduszy Inwestycyjnych w Polsce.
      Jeden z wątków dotyczy przyszłości tych funduszy w Polsce.
      Zastanawiam sie czy nie lepiej by bylo polskim TFI przeniesc swojej
      dzialalnosci do Luxemburga i stamtad oferowac polakom dokladnie takie same
      produkty co teraz. Duzo sie ostatnio mowi o nieplaceniu tam podatku od zyskow
      (konsytuujac fundusz w specjalny sposob).
      Przeciez inwestujac z Luxemburga na GPW, TFI nie maja chyba żadnych limitow,
      prawda?
      Jezeli to jest mozliwe to dlaczego nie robia tego polskie TFI?
      Bardzo prosze o odpowiedz.
      Pozdrawiam, Darek
      • piotrkuczynski Re: polskie TFI w Luxemburgu? 26.04.05, 13:56
        Niestety, nie wiem. Nie jestem prawnikiem, a bardzo bym był w tym dobry. Serio!
        • maksimum CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? 26.04.05, 16:54

          "4C) Jeśli tak jest, że sądzi Pan iż rządy i banki centralne walczą z inflacją
          proszę o wyjaśnienie czym należałoby wytłumaczyć uzyskanie przez USD na
          przestrzeni ostatnich 100 lat absolutnej dominacji w handlu światowym, ze
          szczególnym uwzględnieniem pytania: czemu nie wynikało to z prawa Kopernika
          Grishama?

          Nie wiem, czemu nie wynikało to z prawa Kopernika – Grishama (o wypieraniu
          pieniądza lepszego przez pieniądz gorszy). Poza tym wcale nie jestem pewien,
          czy mamy do czynienia z takim problemem.

          M:Zazwyczaj tak jest ze waluta najwiekszej potegi gospodarczej jest waluta
          swiatowa i teraz jest nia dolar a przed II wojna byl funt.

          Dlaczego USA dominują?

          - mają Ocean między sobą a Europą , w której w XX wieku odbyły się dwie duże
          wojny, na których USA zawsze w końcu zyskiwały.

          M:A co dokladnie USA zyskaly na tych wojnach?
          Czy Europa zwrocila USA koszty poniesione przez USA w czasie wyzwalania Europy?
          • maksimum Re: CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? 26.04.05, 17:07
            maksimum napisał:

            > Dlaczego USA dominują?
            >
            > - mają Ocean między sobą a Europą , w której w XX wieku odbyły się dwie duże
            > wojny, na których USA zawsze w końcu zyskiwały.
            >
            > M:A co dokladnie USA zyskaly na tych wojnach?
            > Czy Europa zwrocila USA koszty poniesione przez USA w czasie wyzwalania
            >Europy?

            USA na II wojnie stracily wiecej niz pozostale kraje europejskie,bo po pierwsze
            nie mialy zadnego obowiazku wyzwalania Europy,a po drugie po wojnie przeciez
            wlasnie USA odbudowywaly Europe.
            Poza tym USA samodzielnie pokonaly Japonie i II wojna zakonczyla sie 15
            sierpnia1945 a zaslepieni EUropejczycy wyprawiaja komunistyczna hucpe 9 maja w
            Moskwie.
            Zaraz sie tez dowiemy ile to Ameryka zyskala na wyzwoleniu Iraku.

            www.imdb.com/title/tt0213149/
            W filmie "Pearl Harbor"-2001 jest pokazane jak to Amerykanscy ochotnicy
            walczyli w obronie UK jeszcze zanim USA przystapily do II wojny.
            USA rowniez dala bezwzrotnie sprzet wojskowy tak Rosji jak i UK.
            Gdzie te zyski wiec?

            • Gość: ... Re: CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.04.05, 17:51
              Jeszcze dodam, ze dostalismy ONZ, ktorej nikt teraz niechce wziasc od nas.
              Narod amerykanski oczywiscie stracil na obu wojnach. Skozystali bankierzy z
              FRS, ktora jest prywatnym bankem. Inwestorami w FRS sa rodziny bankierow
              najczesciej z Europy. Ponoc znaleziono 4 tylko pochodzenia amerykanskiego. To
              ta mozliwosc produkcji pieniedzy z niczego, ktora FRS ma, jak wszystkie banki
              centralne swiata, jest jedynym zyskiem. Wojny tylko to ulatwiaja, bo mozna
              pozyczac OBU walczoncym strona. Dzieki za dobre slowo o tak nieznanym kraju w
              Europie jakim jest USA. Pozdrowienia.
            • Gość: indis "USA rowniez dala bezwzrotnie sprzet wojskowy ... IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.04.05, 21:00
              ...tak Rosji jak i UK"

              Lend-lease nie było darowizną sprzętu lecz jego wypożyczeniem. Jeżeli w skutek
              działań wojennych sprzęt został zniszczony to pożyczka była umarzana.
              Jeżeli nie został zniszczony to lizo-biorca miał obowiązek go zwrócić lub za
              niego zapłacić.
              ZSRR nie za wszystko zapłacił.
              • maksimum UK I ZSRR BYLY ZRUINOWANE I NIE MIALY CZYM WALCZYC 27.04.05, 05:02
                Gość portalu: indis napisał(a):

                > ...tak Rosji jak i UK"
                >
                > Lend-lease nie było darowizną sprzętu lecz jego wypożyczeniem.

                Nazywalo sie wypozyczeniem,a w rzeczywistosci bylo darowizna.
                Najwazniejsze w tym wszystkim jest to,za tak UK jak i ZSRR byly zruinowane i na
                lopatkach i gdyby nie pomoc USA,to by oba padly.


                > Jeżeli w skutek
                > działań wojennych sprzęt został zniszczony to pożyczka była umarzana.
                > Jeżeli nie został zniszczony to lizo-biorca miał obowiązek go zwrócić lub za
                > niego zapłacić.
                > ZSRR nie za wszystko zapłacił.

                Nie dosc ,ze nie zaplacil,to jeszcze rozpuscil komunistyczna plotke,ze
                samodzielnie pokonal Niemcy,gdy zdecydowana wiekszosc terytorium Niemiec zajeli
                Amerykanie i nawet musieli sie wycofywac,bo weszliby do Berlina.
                Pozostawili zludna slodycz zwyciestwa komunistom radzieckim i fama poszla w
                swiat,ze wojna zakonczyla sie 9 maja 1945 a najkrwawsze walki dopiero sie
                zaczely dla Amerykanow by samodzielnie pokonac Japonie.
                Jak sie ten europejski balwochwalczy cyrk z boku oglada,to niezle mozna sie
                usmiac.
                To ile Ameryka "zyskala" na II wojnie,bo nie bylo odpowiedzi??
                • piotrkuczynski Re: UK I ZSRR BYLY ZRUINOWANE I NIE MIALY CZYM WA 27.04.05, 09:09
                  Była i więcej nie będzie. Nie dyskutujemy tu o polityce tylko o gospodarce.
                  Proszę swoje proamerykańskie nastroje prezentować w innej formie to
                  podyskutujemy.

                  PK
                  • maksimum Re: UK I ZSRR BYLY ZRUINOWANE I NIE MIALY CZYM WA 27.04.05, 15:21
                    piotrkuczynski napisał:

                    > Była i więcej nie będzie. Nie dyskutujemy tu o polityce tylko o gospodarce.
                    > Proszę swoje proamerykańskie nastroje prezentować w innej formie to
                    > podyskutujemy.

                    Prezentuje tutaj tylko prawde,ktora jest niemile widziana w EUropie.

                    > PK
                • Gość: indis Re: UK I ZSRR BYLY ZRUINOWANE I NIE MIALY CZYM WA IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.04.05, 10:53
                  > To ile Ameryka "zyskala" na II wojnie,bo nie bylo odpowiedzi??

                  Za Stieglitz "Globalizacja":
                  WB i IMF (utworzone w USA w ostatnich miesiacach WWII) realizują politykę
                  zgodną z interesami USA a, delikatnie mówiąc, nie zawsze zgodną z interesami
                  pozostałych. Użycie w ich nazwach słów World i International jest chyba nadużyciem
            • piotrkuczynski Re: CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? 27.04.05, 09:07
              Przykro mi, ale takie dyskusji nie podejmę. NIe mam zamiaru udawadniać
              miłośnikowi USA, że wielbład ma garb.

              Pozdrawiam

              PK
              • maksimum Re: CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? 27.04.05, 15:22
                piotrkuczynski napisał:

                > Przykro mi, ale takie dyskusji nie podejmę. NIe mam zamiaru udawadniać
                > miłośnikowi USA, że wielbład ma garb.

                Wystarczy krotka i sensowna odpowiedz,CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ?

                Moze byc w punktach.


                > Pozdrawiam
                >
                > PK
          • piotrkuczynski Re: CO USA ZYSKALY NA II WOJNIE SWIATOWEJ ? 27.04.05, 09:06
            > M:A co dokladnie USA zyskaly na tych wojnach?
            > Czy Europa zwrocila USA koszty poniesione przez USA w czasie wyzwalania
            Europy?

            Wielokrotnie zwróciła... USA były jedyną gospodarką zdolną do pełnego
            funkcjonowania. Wydatki wojenne zwróciły sobie z nawiązką pomagając Europie. A
            sama Europa musiała Stany gonić.

            Pozdrawiam
            PK
    • dyszel2 kolejne pytanie dyszla 26.04.05, 21:42
      1) Co sądzi Pan o koncepcji prywatyzacji giełdy warszawskiej ?

      2) Jaka jest Pana opinia w sprawie propozycji budowy Polskiej Grupy Kapitałowej
      z PKO BP i PZU ?

      3) Czy struktura własnościowa sektora bankowego (dominacja banków z przewagą
      kapitału zagranicznego ) ma wpływ na dostępność kredytu dla małych i średnich
      polskich firm ?


      • piotrkuczynski Re: kolejne pytanie dyszla 27.04.05, 09:13

        1. Nie wiem czy jest jakaś koncepcja ;-) A serio to nie zaszkodzi. Może
        trochę rozrusza ten zbyt chyba z siebie zadowolony organizm...
        2. Znam tę koncepcję i nie popieram. Byłby to sztuczny twór. Zgadzam się,
        że nie możemy wszystkiego oddać zagranicy, ale potrzebne są inne pomysły.
        3. Przesadziliśmy z tym oddawaniem banków zagraniczne ręce. Myślę, że ma.
        Nie na zasadzie tępienia polskich firm, ale na zasadzie robienia tego, co dobre
        dla zagranicznego właściciela a niekoniecznie dla Polski. Polski właściciel
        byłby po prostu bardziej wyczulony na polskie sprawy.

        Pozdrawiam
        PK
        • dyszel2 Re: kolejne pytanie dyszla 27.04.05, 09:27
          piotrkuczynski napisał:

          >

          > 2. Znam tę koncepcję i nie popieram. Byłby to sztuczny twór. Zgadzam się,
          > że nie możemy wszystkiego oddać zagranicy, ale potrzebne są inne pomysły.


          a co by Pan radził ?

          pozdrawiam
          dyszel
    • pientak Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 26.04.05, 22:02
      W TV 24 wspominał Pan o możliwej koalicji LPR-PiS-PSL

      -----------
      Gdyby wybory do Sejmu odbyły się w połowie kwietnia, wygrałaby je Platforma
      Obywatelska, na którą chce głosować 20 proc. ankietowanych - o 3 pkt proc.
      mniej niż w marcu. Drugie miejsce zajęło Prawo i Sprawiedliwość - 18 proc. (3-
      procentowy wzrost)- wynika z sondażu Polskiej Grupy Badawczej.

      Trzecia jest Liga Polskich Rodzin - 14 proc (spadek o 1 pkt proc.). Kolejne
      miejsca w sejmowym rankingu zajęły: Samoobrona - 13 proc. (spadek o 3 pkt
      proc.), Socjaldemokracja Polska - 8 proc. (wzrost o 3 pkt proc.), Polskie
      Stronnictwo Ludowe - 7 proc. (wzrost o 3 pkt proc.), Sojusz Lewicy
      Demokratycznej - 6 proc (spadek o 2 pkt proc.) oraz Unia Wolności-Partia
      Demokratyczna - 5 proc. (wzrost o 1 pkt proc.).

      ------
      Po przeliczeniu głosów na mandaty najwięcej przedstawicieli w Sejmie miałaby
      PO - 116. PiS może liczyć na 104 posłów, LPR -na 80, Samoobrona - 73, SdPl -
      28, PSL - 27, SLD 21. Do Sejmu weszłoby także 10 przedstawicieli Unii Wolności-
      Partii Demokratycznej i jeden poseł Mniejszości Niemieckiej.

      czyli koalicja tych 3 partii ma już 223 mandaty

      ----------
      Proszę w sposób syntteyczny powiedzieć mi co to znaczy, że ta koalicja nie
      byłaby dobrze przyjęta przez rynki finansowe ?

      czy naprawdę wizja rządow z premierem Markiem Kotlinowskim, skromnym spokojnym
      koncyliacyjnym mecenasem z Krakowa może az tak przerażać ????
      • pientak Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 26.04.05, 22:04
        aha, trochę przesadziłem to jednak tylko 211 mandatów ale problem pozostaje ..
        • pientak Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 08:48
          W dzisiejszym ,,Parkiecie" pojawiła się wypowiedź Zygmunta Wrzodaka, który
          wyraża pogląd, że ,,OFE zajmują się giełdowymi spekulacjami, zamiast wspierać
          rozwój naszej gospodarki".

          Jak by Pan skomentował tą wypowiedź ?
          • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 09:44
            Chyba nie skomentuję... OFE inwestują, a tylko drobną zawartość portfela
            uruchamiają spekulacyjnie. Po to zostały powołane. Że można inaczej te środki
            spożytkować tak, żeby nasze emerytury były większe? Można, ale czekam na
            sensowny pomyśl.

            Pozdrawiam
            Piotr Kuczyński

            • franzmaurer Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 09:56
              > OFE inwestują, a tylko drobną zawartość portfela
              > uruchamiają spekulacyjnie. Po to zostały powołane. Że można inaczej te środki
              > spożytkować tak, żeby nasze emerytury były większe? Można, ale czekam na
              > sensowny pomyśl.

              Pana Kolega na akcje.net przez pare miesiecy udowadnial ze OFE moze i inwestuja
              ale robia to troche od niechcenia - efekty czasami są porównywalne z dobrymi,
              rolowanymi lokatami. Może po tych paru latach da się spojrzeć rzeczowo na tą
              sprawę - może warto 'lobbować' za tym żeby uwolnić trochę OFE - dać możliwość
              inwestycji na europejskich rynkach, moze zmienic ograniczenia portfelowe ktore
              powoduja ze zarządzający muszą pozbywać się akcji kiedy te akurat idą w górę,
              żeby sprostać ustawie... może tą ustawę trzeba do cholery wreszcie
              przemeblować - i ktoś powinien o tym głośno mówić, bo panocki z Wiejskiej mają
              inne problemy...
              Do 2009 roku OFE wysysają kasę od przyszłych emerytów - prowizja pobierana 'na
              dzień dobry' od składki zwraca się po roku, zarządzający jak za socjalizmu -
              "czy się stoi czy się leży" dostają od 4 do 7% za to tylko że za 70% portfela
              robią lokaty i kupują obligacje... tyle to ja sam potrafię sobie wykombinować...

              Może jakiś pożądny raport by się przydał???
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 09:42
        :-))))))) wizja rządów z premierem Markiem Kotlinowskim może jednak nieco
        spłoszyć zagranicę. Tak naprawdę to PiS i LPR mają program gospodarczy bardzo
        lewicowy, a tego „rynki” nie lubią. Sam Pan wie, że tak jest i ciągnie mnie Pan
        za język. Nie będę wypisywał, co kto mówi, ale wystarczy jeden element: LPR
        jest przeciwny euro, a PiS ustami jednego z panów Kaczyńskich mówi, o terminie
        przyjęcia „2020 rok”. Już to wystarczy, żeby rynki przestraszyć.

        Pozdrawiam
        PK
    • Gość: laik Gdzie znalezc wielkosc obrotow Gpw? IP: 80.51.227.* 26.04.05, 22:31
      ani portal gazety ani onet,czy money nie podaje tej wielkosci,jestem laik,wiec
      nie rozumiem czemu,ale pewnie gdzies jest.I drugie pytanie,jaka wielkosc
      aktywow funduszu inwestycyjnego uwaza pan za optymalna,i czy gdzies istnieje
      zestawienie porownawcze wielkosci funduszy,bo ich strony tez niezbyt eksponuja
      te wartosc...
      • piotrkuczynski Re: Gdzie znalezc wielkosc obrotow Gpw? 27.04.05, 09:48
        Proszę sprawdzić na www.stfi.pl/ i na www.analizy.pl/Fundusze/
        oraz www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/fundusze/


        Pozdrawiam
        Piotr Kuczyński
        • piotrkuczynski Re: Gdzie znalezc wielkosc obrotow Gpw? 27.04.05, 09:50
          a wielkość obrotu mozna znaleźć na
          www.gpw.com.pl/zrodla/gpw/spws/spws1/staisypl.html
          PK
    • karol113 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 08:31
      Skoro jest Pan takim fachowcem, czemu sam Pan nie zmierzy się z rynkiem i nie
      rzuci w diabły posady analityka?
      Czyżby brak umiejętności?
      Ja z doświadczenia wiem, że analityk ma tą przewagę, że na swoje prognozy nie
      kładzie żadnych pieniędzy. A jak się uda, chwali się, ze pięknie przewidział.
      A jak się nie uda, milczy.
      Zawsze intryguje mnie ktoś, kto niby tyle wie i zamiast tracić czas na pisanie i
      wygłaszanie prognoz, nie zarabia kroci jako inwestor.
      Sam mam słaby dar przewidywania i dlatego nie gram, a tym bardziej nie ośmieszam
      się jako analityk.
      Pozdrawiam
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 09:59
        Tak, takie pytania się trafiają, ale zgodnie z tą teorią nie powinno być w
        ogóle analityków. A co do „zmierzenia się z rynkiem”... Grałem na giełdzie od
        1993 roku, a od 1996 do 2000 praktycznie tylko z tego żyłem. Od 2000 również
        pisałem publicznie o giełdzie, biorąc za to pieniądze. Uważam poza tym, że żeby
        grać zawodowo na giełdzie trzeba mieć tyle pieniędzy (gotówki), żeby za 10%
        komfortowo i bez stresu przeżyć pół roku nawet jak się nie zarabia na giełdzie,
        a takie okresy przecież się zdarzają. A jeśli gra się na chleb codzienny to
        popełnia się, z nerwów, dużo błędów. Ja mam duże wydatki ;-), więc 10% mojej
        gotówki na pół roku nie wystarczy. Poza tym z wiekiem spada tolerancja do
        ryzyka. Niestety, mam 55 lat i to bardzo widzę. Jeszcze 10 lat temu potrafiłem
        zainwestować nawet 250% kapitału (linia kredytowa), a teraz maksimum 50%. Czy
        to temat wyjaśnia? A na przyszłość radziłbym wpierw przeczytać życiorys osoby,
        której Pan zadaje takie pytanie.

        Pozdrawiam
        PK
    • dyszel2 dalsze pytanie dyszla 27.04.05, 10:30
      Jak w środowisku polskiego rynku kapitałowego przyjęto (i jak Pan sam osobiście
      przyjął) apel z 24 czerwca 2004 skierowany w oświadczeniu poselskim
      do ,,niektórych wybranych osób, kształtujących opinię publiczną w sferze
      finansów i bankowości"?
      ---------------

      4 kadencja, 77 posiedzenie, 5 dzień (24.06.2004)
      Oświadczenia.
      abriela Masłowska (LPR)

      ,,Chcemy działać konstruktywnie. Patriotyzm to dla nas wola działania czynnego,
      a nie narzekanie. Będziemy w najbliższych tygodniach proponować konkretne
      rozwiązania. Oczekujemy ich wdrożenia. Stawiamy sobie ambitne zadanie. Musimy
      przełamać monopol kosmopolitów w sferze finansowej. Nie może być tak, że za
      specjalistów od giełdy, bankowości, instrumentów rynku finansowego uważane są
      osoby o mentalności bezpaństwowej, zwolennicy likwidacji suwerenności
      monetarnej Polski. W tym momencie proszę o szczególną uwagę wszystkich, którzy
      mnie słyszą w telewizji, w radio, za pośrednictwem transmisji w Internecie.
      Pragnę odczytać apel do niektórych wybranych osób, kształtujących opinię
      publiczną w sferze finansów i bankowości.

      (...)

      Po drugie, zwracamy się do czołowych autorytetów w dziedzinie rynku
      kapitałowego - do Tomasza Jóźwika, do Krzysztofa Stępnia, do Piotra
      Kuczyńskiego, do Wojciecha Białka, do Pawła Homińskiego, do Sebastiana Buczka.
      Prosimy was o to, abyście powodowani troską o los naszej ojczyzny włączyli się
      w budowę programu utrzymania polskiej giełdy w polskich rękach. Wiemy, że
      niektórzy z was byli przeciwni włączeniu zagranicznego banku BACA do indeksu
      WIG 20. Z zainteresowaniem obserwować będziemy wasze wypowiedzi, działalność
      publiczną."

      za: www.sejm.gov.pl

      ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/077/40775164.htm







      • piotrkuczynski Re: dalsze pytanie dyszla 27.04.05, 10:43
        Przyjąłem z zainteresowaniem, ale nie ma ten apel dla mnie żadnego znaczenia.
        Dlaczego? Dlatego, że i tak bardzo, ale to bardzo staram się być niezależny w
        swoich opiniach (co widać i na tym Forum) i nie podlegać żadnym naciskom. NIe
        interesuje mnie to, że większość myśli coś innego niż ja, ale i nie ulegam
        naciskom mniejszości. Bardzo staram się nie ulegać naciskom ideologicznym a
        przyzna Pan, że ten apel jest przesycony ideologią.

        Pozdrawiam
        PK
    • dyszel2 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 11:02
      Jak ocenia Pan pierwszy rok obecności Polski w UE ?
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 12:03
        Pierwszy rok oceniam dobrze, ale nie unoszę się z zachwytu, co teraz jest
        bardzo modne. Zobaczymy, co będzie dalej. Mimo tego, co wcześniej pisał
        tutaj „scrutator” w dalszym ciągu podtrzymuję twierdzenie o wyjątkowym
        charakterze 2004 roku. Problemy (m.in. z protekcjonizmem w UE i USA) i z
        budżetem mogą zacząć się dopiero teraz. Generalnie górne 20% Polaków jest teraz
        z wejścia do UE zadowolonych i mają powody, 50+ zadowolonych, ale nie bardzo
        wiedzą dlaczego ;-), a reszta albo nie wie, co o tym sądzić, albo jest
        niezadowolona z powodów ideologicznych.


        Pozdrawiam
        PK

    • dyszel2 kolejne .... 27.04.05, 12:04
      1)

      czy NBP powinien

      - kupować w ramach operacji otwartego rynku akcje małych i średnich polskich
      firm na rynku ierwotnym ?

      - kupować w ramach aktywów walutowych denominowanych w walutach zagranicznych
      papierów dłużnych emitowanych przez polskie spółki proeksportowe

      (spółka polska - taka w której udział znaczących (tych co mają co najmniej 5 %
      na WZA) nierezydentów wynosi poniżej 50 %)

      (proeksportowa - nadwyżka eksportu nad importem w ostatnim roku)

      - kupować GDR-y polskich spółek

      2) Czy dzięki podjęciu tego typu dzałań możliwe byłoby: dynamizowanie
      inwestycji w sektorze małych i średnich polskich firm, poszerzanie polskiego
      stanu własności, poszerzanie polskich możliwosci eksportowych ?

      www.euronie.pl/?sr=!czytaj&id=20&dz=Publikacje&x=0&pocz=0&gr=


      • piotrkuczynski Re: kolejne .... 27.04.05, 13:17
        NBP do tego zdecydowanie nie służy

        PK
    • dyszel2 czy BCI jest potrzebny ? 27.04.05, 12:27
      zadam Panu Panie Piotrze pewne pytanie sformuowane w dniu 20 lipca 2004 roku
      przez Pana posła Zdzisława Jankowskiego z LPR do prezesa NBP, który tak
      naprawdę uchylił się od odpowiedzi na to pyatnie bo byc może było dla niego
      zbyt trudne.....

      ,,Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pytania, które będę formułował, są do prezesa
      Narodowego Banku Polskiego. Często wysuwany jest pogląd, że zadania
      Narodowego Banku Polskiego powinno zdefiniować się w podobny sposób jak w
      przypadku Amerykańskiego Banku Centralnego, zwanego popularnie Fedem.

      Pogląd taki głosi na przykład główny analityk giełdowy Pulsu Biznesu Piotr
      Kuczyński. Nie wnikając w tym momencie w zasadność takiego postulatu, stawiam
      następujące pytania.

      Amerykański Bank Centralny w odróżnieniu od Europejskiego Banku Centralnego
      nie wyznacza sobie BEZPOŚREDNIEGO CELU INFLACYJNEGO.

      W związku z tym proszę spróbować powiedzieć, czy fakt, iż Bank Centralny z
      USA takiego celu sobie nie wyznacza, UŁATWIA, czy też przeciwnie, UTRUDNIA
      realizację swych ustawowych CELÓW ?

      . Celami tymi są, o czym warto przypomnieć, troska o wzrost gospodarczy, o
      zatrudnienie i o odpowiedni poziom inflacji. Proszę, aby sformułować pogląd
      na ten temat w nawiązaniu do teorii oczekiwań. Pytam o to dlatego, że być
      może jest tak, że jeżeli znany jest cel inflacyjny, to działania Banku
      Centralnego są bardziej przewidywalne. Wiadomo czego oczekiwać. Powstaje
      jednak pytanie o to, czy w pobudzeniu wzrostu gospodarczego i zatrudnienia,
      publikowanie takich celów inflacyjnych pomaga, czy też przeszkadza.

      Mówiąc innymi słowy, gdyby pan spotkał prezesa Greenspana to czy doradzałby
      mu pan wprowadzenie do amerykańskiej praktyki zasady publikowania
      bezpośredniego celu inflacyjnego? Załóżmy roboczo, że 3 wymienione wyżej cele
      Amerykańskiego Banku Centralnego byłyby w przyszłości takie jak w chwili
      obecnej. W miarę możliwości proszę odpowiedzieć na pytania w sposób
      przystępny. Dziękuję bardzo."
      "

      Załóżmy że to pytanie skierowano by do Pana ! Co by Pan na nie odpowiedział ?

      (np. zadano by Panu to pytanie po najbliższych zwycięskich dla LPR wyborach
      wyborach kiedy to na przykład w grudniu 2005 roku zostałby Pan zaproszony na
      spotkanie z klubem LPR....To taka projekcja....)
      • piotrkuczynski Re: czy BCI jest potrzebny ? 27.04.05, 13:26
        W USA trwa zażarta dyskusja na ten temat (czy stosować BCI czy nie). Siły są
        mnie więcej równe, zadecyduje zapewne przyszły szef Fed (w styczniu 2005 roku).
        Szczerze mówiąc ja się nad tym problemem nie zastanawiałem, ale jedno jest
        pewne: jeśli Fed ma nadal dbać nie tylko o inflację, ale i o gospodarkę i rynek
        pracy to nie powinien wyznaczać tylko BCI, bo to sygnalizuje, że inflacja jest
        dla niego absolutnie najważniejsza. Gdyby jednak ustalił BCI i na przykład
        zakresy wzrostu gospodarczego i stopy bezrobocia to priorytety byłyby równo
        rozłożone. Tyle tylko, że wtedy wiązałby sobie ręce i nie byłby elastyczny.
        Wniosek: BCI ustalany tak jak u nas w przypadku Fed utrudniałby bardzo pracę
        temu gronu, czyli potrzebny nie jest.

        Pozdrawiam
        PK
        • dyszel2 Prognozowanie długoterminowe.... (25 lat) 27.04.05, 13:37
          Podczas debaty sejmowej (5 listopada 2004 roku)

          Gabriela Masłowska z LPR mówiił w imieniu klubu

          ,,W lutym tego (2004) roku grupa 13 ekonomistów z Jakubem Borowskim na czele
          opublikowała dokument, z którego ma niby wynikać, że gdyby Polska zlikwidowała
          złotego w roku 2007, to osiągnęlibyśmy do roku 2030 średnie roczne tempo
          wzrostu PKB na poziomie 4,11%. W przypadku braku akcesji do strefy euro tempo
          to miałoby wynieść 3,88%.

          Przedstawianie tak dokładnych prognoz na najbliższe ćwierć wieku jest
          szaleństwem na nieprawdopodobną skalę. "

          Jak Pan ocenia to stwierdzenie ?

          • piotrkuczynski Re: Prognozowanie długoterminowe.... (25 lat) 27.04.05, 13:46
            Jest szaleństwem

            PK
    • Gość: rekinek biznesu Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.04.05, 12:58
      czy uważa Pan , że osłabienie złotówki ma charakter krótko-okresowy , czy ta
      tendencja będzie się pogłebiać aż do wyborów? Jaki kurs EUR/PLN prognozuje Pan
      na 01.01.2006?
      Dziekuję
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 13:45
        Uważamy w WGI, że pierwsze półrocze będzie okresem dobrym dla dolara, a drugie
        dla euro. Siłą rzeczy, pierwsze powinno być złe dla złotego (szczególnie, że
        czekają nas wybory). W okresie tuż przed wyborami (miesiąc, dwa?) złoty
        powinien się wzmocnić, a po wyborach kontynuować trend nawet do 4,00 PLN za
        euro, jeśli rynki dobrze ocenią skład Sejmu i rząd. Jeśli ocenia źle to i 5 zł.
        będzie za mało.

        Pozdrawiam
        PK
    • dyszel2 kolejny problem 27.04.05, 13:50
      Panie Piotrze,

      no cóż...idziemy dalej..

      Gdby BACA wchodziła na GPW toczyła się debata na temat zasadności jej
      wchodzenia w skład indeksu WIG 20 Zdaniem Pawła Homińskiego z PTE Dom i
      Sebastiana Buczka z TFI ING spółki zagraniczne (BACA, MOL itd) nie powinny
      wchodzić do indeksu WIG 20, gdyż nie jest to spółka polska, a indeks WIG 20
      powinien być barometrem polskiej gospodarki. A co Pan o tym sądzi? BACY nie ma
      juz w WIG-u 20 a problem pozostał

      Co sądzi Pan o propozycji posłanki Haliny Murias z LPR, która 18.11.2004
      zaproponowała aby w skład limitu 5 % przeznaczonego dla inwestycji
      zagranicznych wchodziły tez spółki zagraniczne notowane na WGPW ?

      Jakie skutki makroekonomiczne miałoby wprowadzenie tego postulutu w życie ?


      • piotrkuczynski Re: kolejny problem 27.04.05, 14:10
        1. Pisałem wtedy, kiedy ta sprawa był dyskutowana, że jestem przecuiwny
        wproadzaniu BACA do naszych indeksów, bo teoretycznie giełda powinna
        odzwierciedlać sytuację naszej gospodarki.
        2. Spółka zagraniczna jest spólką zagraniczną bez względu na to, gdzie jest
        notowana.

        PK
        • dyszel2 Re: kolejny problem 27.04.05, 14:11
          czyli rozumiem, że popiera Pan ten postulat ?
        • Gość: zack Fundusze Hedgingowe IP: *.net.autocom.pl 27.04.05, 15:47
          Dzien dobry,
          Mam pytanie odnosnie funduszy hedgingowych.
          Czy w Polsce moga powstawac takie fundusze?
          Jak Polacy moga inwestwoac w te fundusze lub fundusze tych funduszy za granica?
          Dziekuje, pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka