Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
03.07.02, 14:21
Mistrzostwa świata w piłce nożnej przekształciły się w wydarzenie, gdzie myśli
i mówi się tylko o pieniądzach, a wszystkie chwyty są dozwolone, po korupcję i
oszustwo włącznie. W meczu o mistrzostwo świata zupełnie nowy sens nadali mu
Brazylijczycy. Zaskoczyli wszystkich. Niektórych przerazili.
Pierwsza scena po zwycięstwie Brazylii to zbliżenie kamery na sylwetkę
brazylijskiego piłkarza, który chce koniecznie coś pokazać setkom milionów
widzów oglądających transmisję. Kamera szybko ucieka. Na piersiach piłkarza
widnieje bowiem wielki napis po angielsku: "Należę do Jezusa". Trzech piłkarzy
brazylijskich klęka na środku boiska i długo, żarliwie się modli. I ten obraz
musi zniknąć z ekranu. Kamera pokazuje szalejących kibiców brazylijskich. Wielu
z nich trzyma wielkie zdjęcia figury Chrystusa wznoszącego ręce do góry -
symbolu Rio de Janeiro.
Kamera przenosi się na boisko. Cała reprezentacja Brazylii klęczy na płycie,
trzymając się za ręce, które piłkarze wznoszą do góry. Polski komentator 2
Programu TVP próbuje zwieść telewidzów, mówiąc: "Piłka nożna w Brazylii jest
czymś więcej niż religią". Komentator TV4 mówi: "Piłkarze dziękują w
modlitwie". Słowo "Bogu" już nie może mu przejść przez gardło. Modlitwa
Brazylijczyków trwa długo. Potem następuje wręczenie pucharu i medali. Widać,
że wielu piłkarzy ma na piersiach angielski napis: "Jezus kocha Ciebie".
Niektórzy piszą flamastrem na swoich koszulkach słowa "100% Jezus".
Ciekawostką jest reakcja "Gazety Wyborczej", która te wszystkie fakty starannie
pomija w swoich sprawozdaniach i tzw. galerii zdjęć.
Brazylijski król strzelców - Ronaldo (w finałowym meczu strzelił wszystkie
bramki), mówi w pierwszym wywiadzie: "Pracowałem ciężko dwa lata, by dojść do
siebie po kontuzji i dziś Pan Bóg zgotował mi tak wspaniałe zakończenie".
Gdy ze wzruszeniem śledziłem, jak Brazylijczycy odważnie i z miłością dają
świadectwo swojej wiary wobec tylu pogan, czcicieli złotego cielca, jawnych
wrogów Chrystusa, uświadomiłem sobie dwie rzeczy.
Po pierwsze, tak właśnie pierwsi chrześcijanie manifestowali swoje przywiązanie
do Chrystusa na arenie Koloseum wobec Nerona i rzymskiego, żądnego krwi,
pogańskiego motłochu. Czyżby historia się powtarzała? Czy jednak nam,
współczesnym chrześcijanom, nie zabraknie (tak jak nie zabrakło wtedy pierwszym
chrześcijanom) miłości, heroizmu i determinacji, by złożyć takie świadectwo
wobec świata?
Po drugie - co się stało z Polską? Gdzie jest nasza wiara, nasze przywiązanie
do Chrystusa? Gdyby polska drużyna zachowała się tak, jak drużyna brazylijska,
odsądzono by ją w Ojczyźnie od czci i wiary, wyzwano od fanatyków, ciemnogrodu
itp. I nie byłyby to, jak sądzę, tylko głosy lewaków i liberałów. Trudno jednak
wyobrazić sobie, aby nasza drużyna złożyła takie świadectwo wiary.
Potrzeba nam jak powietrza metanoi - wielkiej wewnętrznej przemiany.
Uświadamiają nam ten fakt już nawet brazylijscy piłkarze.
- Władcy miedów robili wszystko aby tylko sceny modlącyh się Brazylijczyów nie
znalazły się w przekazie które oglądało miliard ludzi ...nie udało im się!!!
Maryja zwycziężyła! Chrystus zwyciężył i ośmieszył telewizyjnych manipulatorów!