silesius.funkulo
19.07.05, 18:55
"18 lipca 2005, mija dokładnie 14 lat od śmierci Michała Tadeusza Falzmanna,
człowieka, który samotnie rzucił wyzwanie komunistycznej pajęczynie, staro-
nowemu nowotworowi, który u zarania III RP, opanował główne organa tworzącego
się nowego państwowa.
Ten rak błyskawicznie usunął Michała Falzmanna ze swojej drogi, a w parę
miesięcy potem i nie dość lojalnego Prezesa NIK, który usiłował pohamować i
powstrzymać podległego mu inspektora. Jednakże Michał Falzmann „nie wszystek
umarł”: zdeponował u swoich przyjaciół setki stron dokumentów, a nowym-starym
władzom nie udało się już dokładnie pozacierać tropów, powycierać wszystko
tak, żeby sprawa FOZZ zniknęła w niepamięci."
(...)
"Starali się bardzo prokuratorzy, żeby przez 9 lat trwającego śledztwa
wykazać, że to, co wykrył Falzmann było fantasmagorią. Starały się jak mogły
niezawisłe sądy, żeby nikomu z przestępców włos z głowy nie spadł. Dzisiaj,
dokładnie w rocznicę śmierci Falzmanna dowiadujemy się, że
szczęśliwie „przedawnił” się kolejny zarzut wobec Janiny Chim, zastępcy
dyrektora FOZZ, pomimo, ze litościwie nam panujący Prezydent podpisał
nielitościwą ustawę wydłużającą okresy przedawnienia ale, jak to w zwyczaju u
ludzi litościwych, o kilka dni za późno."
prawica.net/index.php?q=node/624