Dodaj do ulubionych

Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc

29.08.05, 12:20
Witamy!

Do 2 września Gościem Forum będzie Krzysztof Hołowczyc, kierowca rajdowy, założyciel Fundacji "Kierowca Bezpieczny". Zapraszamy do rozmowy o działaniach fundacji.
Prosimy o zadawanie pytań w tym wątku. Po zakończeniu dyskusji wątek zostanie przeniesiony do archiwum, gdzie można się będzie zapoznać z przebiegiem dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji!

--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
    • nie_mich Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 12:27
      redakcja napisała:

      > Witamy!
      >
      > Do 2 września Gościem Forum będzie Krzysztof Hołowczyc, kierowca rajdowy,
      założyciel Fundacji "Kierowca Bezpieczny". Zapraszamy do rozmowy o działaniach fundacji.
      > Prosimy o zadawanie pytań w tym wątku. Po zakończeniu dyskusji wątek zostanie
      przeniesiony do archiwum, gdzie można się będzie zapoznać z przebiegiem dyskusji.
      > Zapraszamy do dyskusji!
      >
      > --
      > Redakcja Portalu

      ... ile masz godzin straty do Goleba ?
      • 3promile Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 14:37
        Cze Krzycho! Tu Jacek. Pewnie mnie nie pamiętasz, bo to było dawno w Olszynie i
        po pijanemu ze Stafiniakiem, ale w każdym razie skończ z tym jeżdżeniem, bo
        córki w domu na ojca czekają. Niech się małolaty ścigają...
        • saracen1608 Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 14:44
          > córki w domu na ojca czekają. Niech się małolaty ścigają...


          ...córki sie mają za niego ścigac ??
          A co on bedzie wtedy robił - w telewizji występował ??
        • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 17:34
          Rzeczywiście nie pamiętam.

          KH


          3promile napisał:

          > Cze Krzycho! Tu Jacek. Pewnie mnie nie pamiętasz, bo to było dawno w Olszynie
          i
          > po pijanemu ze Stafiniakiem, ale w każdym razie skończ z tym jeżdżeniem, bo
          > córki w domu na ojca czekają. Niech się małolaty ścigają...
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 17:32
        Może trochę jaśniej, nie bardzo wiem o co chodzi...



        nie_mich napisał:

        > redakcja napisała:
        >
        > > Witamy!
        > >
        > > Do 2 września Gościem Forum będzie Krzysztof Hołowczyc, kierowca rajdowy,
        >
        > założyciel Fundacji "Kierowca Bezpieczny". Zapraszamy do rozmowy o działaniach fundacji.
        > > Prosimy o zadawanie pytań w tym wątku. Po zakończeniu dyskusji wątek zost
        > anie
        > przeniesiony do archiwum, gdzie można się będzie zapoznać z przebiegiem dyskusji.
        > > Zapraszamy do dyskusji!
        > >
        > > --
        > > Redakcja Portalu
        >
        > ... ile masz godzin straty do Goleba ?
    • mejson.e Test 29.08.05, 15:20
      Fajna zabawa z tym testem obliczającym profil kierowcy!
      Dostałem w jego wyniku co prawda pochwałę, ale wydruk profilu wykazał
      niedociągnięcia w jego działaniu.

      Np w punkcie drugim pojawił się tekst:
      "Nie masz doświadczenia w prowadzeniu pojazdu", a w punkcie piątym:
      "Doświadczenie chroni cię od większości przykrych zdarzeń na drodze". ;-)

      Przytaczam to tylko dla żartu, bo pomysł ciekawy i ani mi w głowie go wyśmiewać.

      Szkoda tylko, że Fundacja jest dość słabo reklamowana, ja trafiłem na jej stronę
      dopiero dzisiaj.

      Czy nie planują Państwo przed zimą akcji związanych z prowadzeniem samochodu w
      gorszych warunkach drogowych - śliskiej nawierzchni?
      Uczestniczyłem kiedyś w szkoleniu w jeździe na śliskiej nawierzchni i pamiętam,
      że wielu z "mistrzów" przekonanych o swoich dużych umiejętnościach, pokorniało i
      po zakończeniu kursu jeździło dużo ostrożniej.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • gosc.forum Re: Test 29.08.05, 17:39



        mejson.e napisał:

        > Fajna zabawa z tym testem obliczającym profil kierowcy!
        > Dostałem w jego wyniku co prawda pochwałę, ale wydruk profilu wykazał
        > niedociągnięcia w jego działaniu.
        >
        > Np w punkcie drugim pojawił się tekst:
        > "Nie masz doświadczenia w prowadzeniu pojazdu", a w punkcie piątym:
        > "Doświadczenie chroni cię od większości przykrych zdarzeń na drodze". ;-)
        >
        > Przytaczam to tylko dla żartu, bo pomysł ciekawy i ani mi w głowie go
        wyśmiewać
        > .
        >
        > Szkoda tylko, że Fundacja jest dość słabo reklamowana, ja trafiłem na jej
        stron
        > ę
        > dopiero dzisiaj.
        >
        > Czy nie planują Państwo przed zimą akcji związanych z prowadzeniem samochodu w
        > gorszych warunkach drogowych - śliskiej nawierzchni?
        > Uczestniczyłem kiedyś w szkoleniu w jeździe na śliskiej nawierzchni i
        pamiętam,
        > że wielu z "mistrzów" przekonanych o swoich dużych umiejętnościach,
        pokorniało
        > i
        > po zakończeniu kursu jeździło dużo ostrożniej.
        >
        > Pozdrawiam,
        > Mejson
        > --
        > Automobil
        > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.


        Cieszę się, że test się podobał. Co do wyników, to proszę o wyrozumiałość, bo
        poprzez dwadzieścia kilka pytań szalenie trudno zbudować precyzyjny profil
        kierowcy, czasami może dojść do pewnych nieścisłościm jak w Pana przypadku.
        Moja Fundacje jest bardzo młoda (1,5 roku), ale nabiera rozpędu i mam nadzieję,
        że będzie o niej coraz głośniej.


        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • Gość: strange fruit Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.08.05, 15:36
      Panie Krzysztofie - a propos innego wątku: dojeżdżać na luzie, czy na biegu?
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 17:40
        Gość portalu: strange fruit napisał(a):

        > Panie Krzysztofie - a propos innego wątku: dojeżdżać na luzie, czy na biegu?

        Dojeżdżać oczywiście na biegu (jeśli chodzi o samochód), ale i na luzie (jeśli
        chodzi o naszą psychikę). Spokojnie i bez agresji.


        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • ktbb Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 18:50
      Moje pytanie:
      Czy wyprzedzanie na przejściu (zaznaczam wyprzedzanie a nie omijanie pojazdu,
      który zatrzymał przed przejściem) jest niebezpieczne? Ma wagę 10 punktów
      karnych! Czy jednak może podobnie jak ja uzna Pan że:
      1. W praktyce prawie nie występuje (czas pobytu pojazdu na przejściu jest nawet
      przy prędkości 50/h) poniżej sekundy), albo na drogach wielopasmowych występuje
      bez zauważenia przez kierujących, że akurat miało miejsce.

      2. W normalnych warunkach (jeżeli wyprzedzający kierowca zachowuje takie same
      zasady ostrożności jak przy innych wyprzedzaniach oraz w ruchu, w którym mogą
      na jezdni pojawić się piesi) nie powoduje ono żadnego dodatkowego
      niebezpieczeństwa dla pieszych. Mogę tezę poprzeć prostymi fizycznymi
      obliczeniami, ilustracjami.

      3. Czy wobec tego skoro to kolejny martwy przepis, to można go skasować, a
      uzyskane zasoby mózgu policjatów, dających za to czasem mandaty na pustych
      ulicach i drogach, przeznaczyć na nauczenie ich pilnowania jakiś innych poza
      prędkością przepisów? (A zasoby mózgu adeptów uczących się tego przepisu, na
      to, żeby wyłuszczyć jakie mogą być niebezpieczne sytauacje w pobliżu przejśc
      dla pieszych)

      Jeżeli ma Pan jakieś przemyslenia czy dowody, na niebezpieczny charakter
      takiego wyprzedzania to proszę odpowiedzieć merytorycznie. Moim zdaniem jest to
      przepis dotyczący silnie rozpędzonych pojazdów poruszanych parą wodną (jakieś 5
      km/h), a przy obecnym stanie techniki stara się chyba chronić tych, którzy
      świadomie chcieli popełnić samobójstwo rzucając się pod pojazd, który pierwszy
      wjechał na przejście, ale jednak rezygnują i starają się przebiec. W dodatku
      kierowca, który wyprzedza, musi patrzeć w inną stronę, żeby czasem nie widzieć,
      że pieszy chce wbiec na przejście.
      Jezeli zaś chodzi o ludzi, którzy przejeżdżają obok pojazdu, który zatrzymał
      się przed przejściem, a czasem wręcz go klasycznie omijają zmieniając pas, czy
      tez wyprzedzają pojazd, który przed przejściem hamuje, jestem za karami aż do
      zabrania prawa jazdy. To dla rozróżnienia podobnych, ale całkiem różnych
      niebezpiecznych zdarzeń.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 09:05
        ktbb napisał:

        > Moje pytanie:
        > Czy wyprzedzanie na przejściu (zaznaczam wyprzedzanie a nie omijanie pojazdu,
        > który zatrzymał przed przejściem) jest niebezpieczne? Ma wagę 10 punktów
        > karnych! Czy jednak może podobnie jak ja uzna Pan że:
        > 1. W praktyce prawie nie występuje (czas pobytu pojazdu na przejściu jest
        nawet
        >
        > przy prędkości 50/h) poniżej sekundy), albo na drogach wielopasmowych
        występuje
        >
        > bez zauważenia przez kierujących, że akurat miało miejsce.
        >
        > 2. W normalnych warunkach (jeżeli wyprzedzający kierowca zachowuje takie same
        > zasady ostrożności jak przy innych wyprzedzaniach oraz w ruchu, w którym mogą
        > na jezdni pojawić się piesi) nie powoduje ono żadnego dodatkowego
        > niebezpieczeństwa dla pieszych. Mogę tezę poprzeć prostymi fizycznymi
        > obliczeniami, ilustracjami.
        >
        > 3. Czy wobec tego skoro to kolejny martwy przepis, to można go skasować, a
        > uzyskane zasoby mózgu policjatów, dających za to czasem mandaty na pustych
        > ulicach i drogach, przeznaczyć na nauczenie ich pilnowania jakiś innych poza
        > prędkością przepisów? (A zasoby mózgu adeptów uczących się tego przepisu, na
        > to, żeby wyłuszczyć jakie mogą być niebezpieczne sytauacje w pobliżu przejśc
        > dla pieszych)
        >
        > Jeżeli ma Pan jakieś przemyslenia czy dowody, na niebezpieczny charakter
        > takiego wyprzedzania to proszę odpowiedzieć merytorycznie. Moim zdaniem jest
        to
        >
        > przepis dotyczący silnie rozpędzonych pojazdów poruszanych parą wodną (jakieś
        5
        >
        > km/h), a przy obecnym stanie techniki stara się chyba chronić tych, którzy
        > świadomie chcieli popełnić samobójstwo rzucając się pod pojazd, który
        pierwszy
        > wjechał na przejście, ale jednak rezygnują i starają się przebiec. W dodatku
        > kierowca, który wyprzedza, musi patrzeć w inną stronę, żeby czasem nie
        widzieć,
        >
        > że pieszy chce wbiec na przejście.
        > Jezeli zaś chodzi o ludzi, którzy przejeżdżają obok pojazdu, który zatrzymał
        > się przed przejściem, a czasem wręcz go klasycznie omijają zmieniając pas,
        czy
        > tez wyprzedzają pojazd, który przed przejściem hamuje, jestem za karami aż do
        > zabrania prawa jazdy. To dla rozróżnienia podobnych, ale całkiem różnych
        > niebezpiecznych zdarzeń.

        Zgadzam się z Panem, że wiele przepisów są to przepisy "martwe" - po prostu
        nieżyciowe. Podobnie, z reguły, oceniana jest praca policjantów z drogówki,
        którzy w łatwy sposób chcą wyrobić normy wypisywanych mandatów, zamiast
        pilnować tego, co dla bezpieczeństwa jest naprawdę ważne. Ja i moja Fundacja w
        swoich działaniach staramy się głównie propagować zachowania probezpieczne,
        oddziaływać na postawę kierowców, ale z czasem być może zajmiemy się walką o
        dostosowanie niektórych przepisów do współczesnych realiów.


        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • emes-nju Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 20:20
      Zrobilem test i jestem nieco zdezorientowany. Z jednej strony zauwazam niebezpieczenstwo, a z drugiej nie zauwazam...

      Troche tez sie zezlilem. Jak jade sam, po pustawej drodze, zdarza mi sie jechac nieco za szybko. Ale jak biore na poklad ludzi, jade jak emeryt (to slowa moich pasazerow!). Wszyscy sa obowiazkowo w pasach i NIGDY nie robie nic, co mogloby stworzyc zagrozenie. A w tescie dowiedzialem sie, ze pasazerow mam w... glebokim powazaniu.

      Cos jest nie tak.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 09:14
        emes-nju napisał:

        > Zrobilem test i jestem nieco zdezorientowany. Z jednej strony zauwazam
        niebezpi
        > eczenstwo, a z drugiej nie zauwazam...
        >
        > Troche tez sie zezlilem. Jak jade sam, po pustawej drodze, zdarza mi sie
        jechac
        > nieco za szybko. Ale jak biore na poklad ludzi, jade jak emeryt (to slowa
        moic
        > h pasazerow!). Wszyscy sa obowiazkowo w pasach i NIGDY nie robie nic, co
        moglob
        > y stworzyc zagrozenie. A w tescie dowiedzialem sie, ze pasazerow mam w...
        glebo
        > kim powazaniu.
        >
        > Cos jest nie tak.
        >

        Test (psychozabawa) ma nas skłonić do zastanowienia nad naszą postawą za
        kierownicą i wpłynąć na bezpieczniejszą jazdę. Co do wyników, to proszę o
        wyrozumiałość, bo poprzez dwadzieścia kilka pytań szalenie trudno zbudować
        precyzyjny profil kierowcy, czasami może dojść do pewnych nieścisłościm jak w
        Pana przypadku.
        • emes-nju Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 11:26
          gosc.forum napisała:

          > Test (psychozabawa) ma nas skłonić do zastanowienia nad naszą postawą za
          > kierownicą i wpłynąć na bezpieczniejszą jazdę.


          Ale czy spelni swoje zadanie? Sadzac z moich "osiagniec" (brak wypadkow i 0 pkt. w ciagu kilkunastu lat jazdy) jezdze bezpiecznie. A w tescie wyszlo mi, ze nie bardzo. A co bedzie jak ewidentnemu piratowi wyjdzie, ze jest wzorem cnot wszelakich? :-) Pocieszajace jest tylko to, ze piraci rzadko maja wystarczajaca chec do analizowania swoich zachowan wiec nie bedzie im sie chcialo robic testu.

          pzdr
    • szymizalogowany Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 29.08.05, 22:02
      Od razu napiszę, że według mnie polscy kierowcy nie są w niczym gorsi ani nie
      są gorzej wychowani czy bardziej agresywni od kierowców niemieckich. Większa
      część wypadków jest spowodowanych stanem infrastruktury i nie będzie znacząco
      lepiej dopuki to się nie zmieni. Co nie znaczy że nie warto promować
      bezpiecznego stylu jazdy.

      Więc pytanie,
      Czy uważasz, że przy obecnym stanie dróg w Polsce mozliwe jest znaczące
      (podkreślam znaczące) poprawienie bezpieczeństwa poprzez naukę umiejętności
      odpowiedzialnośc u kierowców jeśli infrastruktura drogowa pozostanie na obecnym
      poziomie?
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 09:16
        szymizalogowany napisał:

        > Od razu napiszę, że według mnie polscy kierowcy nie są w niczym gorsi ani nie
        > są gorzej wychowani czy bardziej agresywni od kierowców niemieckich. Większa
        > część wypadków jest spowodowanych stanem infrastruktury i nie będzie znacząco
        > lepiej dopuki to się nie zmieni. Co nie znaczy że nie warto promować
        > bezpiecznego stylu jazdy.
        >
        > Więc pytanie,
        > Czy uważasz, że przy obecnym stanie dróg w Polsce mozliwe jest znaczące
        > (podkreślam znaczące) poprawienie bezpieczeństwa poprzez naukę umiejętności
        > odpowiedzialnośc u kierowców jeśli infrastruktura drogowa pozostanie na
        obecnym
        >
        > poziomie?

        Ma Pan dużo racji, infrastrukturę mamy fatalną.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • strzala32 Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 00:29
      Panie Krzysztofie bardzo Pana cenię, ale ten test nie jest bez sensu, a
      niektore pytania żle skonstruowane, np. jak lubisz jezdzic: komfortowo, szybko,
      ekonomicznie, bezpiecznie? Przecież każdy normalny człowiek chce jezdzic
      bezpiecznie, ja także, ale lubie tez komfort... co mam wtedy zaznaczyc? Jeśli
      kliknę ze komfortowo to ZLE, BO POWINNO BYC BEZPIECZNIE?? Jak ktos jezdzi
      komfortowo, to oznacza, ze bez gwałltownych przyspieszeń, zmian kierunkow jazdy
      itp., czyli w sumie tez bezpiecznie. Poza tym jazda ekonomiczna tez sprzyja
      jezdzie bezpiecznej, choć to nie jest oczywiscie niezawodna reguła. W wyniku
      wyszło mi, że: liczę się z prawami innych kierujących i jednocześnie, że często
      nie przestrzegam przepisów - jakies rozdwojenie jażni, jak dla mnie! Ten test
      nie pokazuje, moim zdaniem, prawdziwego profilu kierowcy tylko ma oddzialyuwać
      na jego psychikę poprzez powiedzenie, że jest złym kierowcą ( ja miałem taki
      wynik, choć sądząc po odpowiedziach, jakich udzielałem myślalem, że bedzie
      odwrotnie ) i napisanie, że ZGINIE jak bedzie tak dalej jezdził - autor testu,
      chyba bardzo wierzy w jego nieomylność, skoro feruje takie wyroki! Dla mnie
      LIPA!
      Pozdrawiam i życzę sukcesów na trasach rajdów i w fundacji
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 09:21
        strzala32 napisał:

        > Panie Krzysztofie bardzo Pana cenię, ale ten test nie jest bez sensu, a
        > niektore pytania żle skonstruowane, np. jak lubisz jezdzic: komfortowo,
        szybko,
        >
        > ekonomicznie, bezpiecznie? Przecież każdy normalny człowiek chce jezdzic
        > bezpiecznie, ja także, ale lubie tez komfort... co mam wtedy zaznaczyc? Jeśli
        > kliknę ze komfortowo to ZLE, BO POWINNO BYC BEZPIECZNIE?? Jak ktos jezdzi
        > komfortowo, to oznacza, ze bez gwałltownych przyspieszeń, zmian kierunkow
        jazdy
        >
        > itp., czyli w sumie tez bezpiecznie. Poza tym jazda ekonomiczna tez sprzyja
        > jezdzie bezpiecznej, choć to nie jest oczywiscie niezawodna reguła. W wyniku
        > wyszło mi, że: liczę się z prawami innych kierujących i jednocześnie, że
        często
        >
        > nie przestrzegam przepisów - jakies rozdwojenie jażni, jak dla mnie! Ten test
        > nie pokazuje, moim zdaniem, prawdziwego profilu kierowcy tylko ma
        oddzialyuwać
        > na jego psychikę poprzez powiedzenie, że jest złym kierowcą ( ja miałem taki
        > wynik, choć sądząc po odpowiedziach, jakich udzielałem myślalem, że bedzie
        > odwrotnie ) i napisanie, że ZGINIE jak bedzie tak dalej jezdził - autor
        testu,
        > chyba bardzo wierzy w jego nieomylność, skoro feruje takie wyroki! Dla mnie
        > LIPA!
        > Pozdrawiam i życzę sukcesów na trasach rajdów i w fundacji

        Ten test (psychozabawa) został opracowany przez psychologów transportu z ITS, A
        więć niwątpliwie osoby kompetentne. Co do wyników, to proszę o wyrozumiałość,
        bo poprzez dwadzieścia kilka pytań szalenie trudno zbudować precyzyjny profil
        kierowcy, czasami może dojść do pewnych nieścisłości. Większość kierowców
        uważa, że ich postawa jest prawidłowa i uzyskany w teście wynik budzi ich
        zdziwienie. Po trosze taki był jego zanysł, by skłonić do refleksji nad swoją
        postawą, bo przecież nikt z nas nie jest kierowcą idealnym.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • marekatlanta71 W sprawie luzu 30.08.05, 05:04
      Tak z ciekawosci - czy nie uwaza Pan ze "wyluzowani" kierowcy sa bardziej
      niebezpieczni? Moja zona jest "wyluzowanym kierowca" i to ze nadal nie miala
      powaznego wypadku to jedynie zasluga niewyluzowanych uczestnikow drogi ktorzy sa
      w stanie zareagowac na jej "wyluzowane" zachowanie.

      Osobiscie uwazam ze lepsze jest troszke ekstra adrenaliny w czasie jazdy niz
      calkowity luz. Wyluzowany kierowca zajmuje sie sluchaniem radia (podobno rownie
      grozne jak rozmowa przez komorke), obserwacja krajobrazow itp. zamiast analiza i
      przewidywaniem sytuacji na jezdni.

      Ostatnio obserwowalem co robia "wyluzowani" kierowcy w samochodach:
      - komorka to norma
      - mycie zebow sie zdarza (ciekawe jak plucza?)
      - golenie rano w co trzecim samochodzie
      - czytanie ksiazki/gazety na kierowicy tez sie widuje i to dosc czesto
      Chyba jednak nie zostane wyluzowanym kierowca i pozostane przy skoncentorwanej
      jezdzie dla przyjemnosci :)

      P.S. Zrobilem test i wyszlo mi ze jestem beznadziejnym kierowca :) Nie przejmuje
      sie przepisami (duzo w tym racji), nie mam doswiadczenia w jezdzie pojazdem (3
      miejsce w regionalnych zawodach Mazda Race Series na to wskazuje), czasami
      jezdze szybko i ryzykownie (swieta prawda), sporadycznie jezdze szybciej niz
      powinienem (prawda, ale i tak wolniej od reszty szalencow na drodze), nie zawsze
      potrafie przewidziec zagrozenie na drodze (7 lat bez wypadku to raczej za malo),
      tylko czasem mysle o nastepstwach zachowania na drodze (tu sie stanowczo nie
      zgadzam), dbam o bezpieczenstwo pasazerow (nie do konca), szanuje prawa innych
      uczestnikow ruchu drogowego (bardziej ich czas niz prawa).

      P.P.S. Za agresje za kierownica powinni do wiezienia wsadzac - agresywne
      zachowanie za kierownica powinno byc tak samo karane jak wymachywanie
      naladowanym pistoletem.

      • gosc.forum Re: W sprawie luzu 30.08.05, 09:24
        marekatlanta71 napisał:

        > Tak z ciekawosci - czy nie uwaza Pan ze "wyluzowani" kierowcy sa bardziej
        > niebezpieczni? Moja zona jest "wyluzowanym kierowca" i to ze nadal nie miala
        > powaznego wypadku to jedynie zasluga niewyluzowanych uczestnikow drogi ktorzy
        s
        > a
        > w stanie zareagowac na jej "wyluzowane" zachowanie.
        >
        > Osobiscie uwazam ze lepsze jest troszke ekstra adrenaliny w czasie jazdy niz
        > calkowity luz. Wyluzowany kierowca zajmuje sie sluchaniem radia (podobno
        rownie
        > grozne jak rozmowa przez komorke), obserwacja krajobrazow itp. zamiast
        analiza
        > i
        > przewidywaniem sytuacji na jezdni.
        >
        > Ostatnio obserwowalem co robia "wyluzowani" kierowcy w samochodach:
        > - komorka to norma
        > - mycie zebow sie zdarza (ciekawe jak plucza?)
        > - golenie rano w co trzecim samochodzie
        > - czytanie ksiazki/gazety na kierowicy tez sie widuje i to dosc czesto
        > Chyba jednak nie zostane wyluzowanym kierowca i pozostane przy skoncentorwanej
        > jezdzie dla przyjemnosci :)
        >
        > P.S. Zrobilem test i wyszlo mi ze jestem beznadziejnym kierowca :) Nie
        przejmuj
        > e
        > sie przepisami (duzo w tym racji), nie mam doswiadczenia w jezdzie pojazdem (3
        > miejsce w regionalnych zawodach Mazda Race Series na to wskazuje), czasami
        > jezdze szybko i ryzykownie (swieta prawda), sporadycznie jezdze szybciej niz
        > powinienem (prawda, ale i tak wolniej od reszty szalencow na drodze), nie
        zawsz
        > e
        > potrafie przewidziec zagrozenie na drodze (7 lat bez wypadku to raczej za
        malo)
        > ,
        > tylko czasem mysle o nastepstwach zachowania na drodze (tu sie stanowczo nie
        > zgadzam), dbam o bezpieczenstwo pasazerow (nie do konca), szanuje prawa innych
        > uczestnikow ruchu drogowego (bardziej ich czas niz prawa).
        >
        > P.P.S. Za agresje za kierownica powinni do wiezienia wsadzac - agresywne
        > zachowanie za kierownica powinno byc tak samo karane jak wymachywanie
        > naladowanym pistoletem.
        >

        Cieszę się, że test się podobał. Co do "wyluzowania" -to właśnie chodziło nam o
        wyzbycie się agresji, a nie o leceważenie samego prowadzenia samochodu i
        oddawanie się innym czynnościom w tym czasie.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • marekatlanta71 Jeszcze jedno pytanko - technologia a bezpieczenst 30.08.05, 05:16
      Jakie ma Pan zdanie na temat nowych rozwiazan stosowanych w samochodach -
      aktywna kontrola predkosci, sygnalizatory zboczenia z pasa drogi (w PL nie
      dzialaja bo pasow nie ma), systemy podgrzewajace hamulce w czasie deszczu no i
      przede wszystkim nowy pomysl GM'a czyli system automatycznie utrzymujacy
      samochod na zadanym pasie. Czy rzeczywiscie poprawiaja one bezpieczenstwo, czy
      usypiaja czujnosc kierowcy i daja mu falszywe poczucie bezpieczenstwa?
      • gosc.forum Re: Jeszcze jedno pytanko - technologia a bezpiec 30.08.05, 09:29
        marekatlanta71 napisał:

        > Jakie ma Pan zdanie na temat nowych rozwiazan stosowanych w samochodach -
        > aktywna kontrola predkosci, sygnalizatory zboczenia z pasa drogi (w PL nie
        > dzialaja bo pasow nie ma), systemy podgrzewajace hamulce w czasie deszczu no i
        > przede wszystkim nowy pomysl GM'a czyli system automatycznie utrzymujacy
        > samochod na zadanym pasie. Czy rzeczywiscie poprawiaja one bezpieczenstwo, czy
        > usypiaja czujnosc kierowcy i daja mu falszywe poczucie bezpieczenstwa?

        Mam w tym zakresie mieszane odczucia, bo zbyt wiele systemów, które nas
        wyręczają od aktywnego i rozważnego prowadzenia, po prostu "usypia" naszą
        czujność i koncentrację na prowadzeniu auta. Zaczyna nam się wydawać, że w tak
        wyposażonym aucie nic nam złego nie może się przytrafić, więc zaczynamy jeździć
        coraz szybciej - a niestety fizyka ma swoje prawa i przy poważnym "dzwonie"
        niestety nic nie pomoże.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • Gość: elwin na swiatlach w dzien? IP: 195.94.201.* 30.08.05, 08:45
      Panie Krzysztofie, to temat wielokrotnie poruszany na tym forum i nie wiedziec
      czemu wywolujacy ogromne kontrowersje. Jaka jest Pana opinia na temat jazdy na
      swiatlach mijania przez caly rok i czy Pan uzywa swiatel w dzien?

      Pozdrawiam
      • gosc.forum Re: na swiatlach w dzien? 30.08.05, 09:33
        Gość portalu: elwin napisał(a):

        > Panie Krzysztofie, to temat wielokrotnie poruszany na tym forum i nie wiedziec
        > czemu wywolujacy ogromne kontrowersje. Jaka jest Pana opinia na temat jazdy na
        > swiatlach mijania przez caly rok i czy Pan uzywa swiatel w dzien?
        >
        > Pozdrawiam

        Uważam, że w Polsce zdecydowanie powinno używać się świateł przez cały rok. To
        nas prawie nic nie kosztuje, a zdecydowanie poprawia widocznośc samochodu,
        zwłaszcza takiego, który swoim kolorem upodabnia się do koloru asfaltu, lub
        otoczenia drogi. Ja używam świateł przez cały rok.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
        • agromek Re: na swiatlach w dzien? 30.08.05, 11:39
          gosc.forum napisała:

          > Gość portalu: elwin napisał(a):
          >
          > > Panie Krzysztofie, to temat wielokrotnie poruszany na tym forum i nie wie
          > dziec
          > > czemu wywolujacy ogromne kontrowersje. Jaka jest Pana opinia na temat jaz
          > dy na
          > > swiatlach mijania przez caly rok i czy Pan uzywa swiatel w dzien?
          > >
          > > Pozdrawiam
          >
          > Uważam, że w Polsce zdecydowanie powinno używać się świateł przez cały rok.
          To
          > nas prawie nic nie kosztuje, a zdecydowanie poprawia widocznośc samochodu,
          > zwłaszcza takiego, który swoim kolorem upodabnia się do koloru asfaltu, lub
          > otoczenia drogi. Ja używam świateł przez cały rok.

          A co z poruszajacymi sie bez swiatel, np rowerzysci ? Nasze oko przyzwyczajone
          do samochodow na swiatlach ignoruje tych bez swiatel. I co ? Beda potracani
          coraz czesciej ?

          Pozdrawiam
          • gosc.forum Re: na swiatlach w dzien? 30.08.05, 12:46
            agromek napisał:

            > gosc.forum napisała:
            >
            > > Gość portalu: elwin napisał(a):
            > >
            > > > Panie Krzysztofie, to temat wielokrotnie poruszany na tym forum i n
            > ie wie
            > > dziec
            > > > czemu wywolujacy ogromne kontrowersje. Jaka jest Pana opinia na tem
            > at jaz
            > > dy na
            > > > swiatlach mijania przez caly rok i czy Pan uzywa swiatel w dzien?
            > > >
            > > > Pozdrawiam
            > >
            > > Uważam, że w Polsce zdecydowanie powinno używać się świateł przez cały ro
            > k.
            > To
            > > nas prawie nic nie kosztuje, a zdecydowanie poprawia widocznośc samochodu
            > ,
            > > zwłaszcza takiego, który swoim kolorem upodabnia się do koloru asfaltu, l
            > ub
            > > otoczenia drogi. Ja używam świateł przez cały rok.
            >
            > A co z poruszajacymi sie bez swiatel, np rowerzysci ? Nasze oko
            przyzwyczajone
            > do samochodow na swiatlach ignoruje tych bez swiatel. I co ? Beda potracani
            > coraz czesciej ?
            >
            > Pozdrawiam


            Myślę, że to jest doszukiwanie się dziury w całym. Rowerzyści w dzień nie
            stanowią poważnego zagrożenia, bo podróżują dość wolno i mamy sporo czasu, żeby
            ich zauważyć. Dobrze by było, gdyby oni w ogóle zaczęli używać świateł i
            odblasków ( mam na myśli tych na trasie).

            Krzysztof Hołowczyc
            Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
            • agromek Re: na swiatlach w dzien? 30.08.05, 14:07
              gosc.forum napisała:

              > >
              > > A co z poruszajacymi sie bez swiatel, np rowerzysci ? Nasze oko
              > przyzwyczajone
              > > do samochodow na swiatlach ignoruje tych bez swiatel. I co ? Beda potraca
              > ni
              > > coraz czesciej ?
              > >
              > > Pozdrawiam
              >
              >
              > Myślę, że to jest doszukiwanie się dziury w całym. Rowerzyści w dzień nie
              > stanowią poważnego zagrożenia, bo podróżują dość wolno i mamy sporo czasu,
              żeby
              >
              > ich zauważyć. Dobrze by było, gdyby oni w ogóle zaczęli używać świateł i
              > odblasków ( mam na myśli tych na trasie).
              >

              Panie Krzysztofie.
              Ja sie nie doszukuje dziury lecz jedynie dyskutuje. Sam jezdze na swiatlach
              caly czas, Zone juz nauczylem tego samego. Fakt ze jest problem z rowerzystami
              i moim zdaniem bez sciezek dla nich zawsze bedzie ciezko.

              Arek
              • gosc.forum Re: na swiatlach w dzien? 30.08.05, 22:07
                agromek napisał:

                > gosc.forum napisała:
                >
                > > >
                > > > A co z poruszajacymi sie bez swiatel, np rowerzysci ? Nasze oko
                > > przyzwyczajone
                > > > do samochodow na swiatlach ignoruje tych bez swiatel. I co ? Beda p
                > otraca
                > > ni
                > > > coraz czesciej ?
                > > >
                > > > Pozdrawiam
                > >
                > >
                > > Myślę, że to jest doszukiwanie się dziury w całym. Rowerzyści w dzień nie
                >
                > > stanowią poważnego zagrożenia, bo podróżują dość wolno i mamy sporo czasu
                > ,
                > żeby
                > >
                > > ich zauważyć. Dobrze by było, gdyby oni w ogóle zaczęli używać świateł i
                > > odblasków ( mam na myśli tych na trasie).
                > >
                >
                > Panie Krzysztofie.
                > Ja sie nie doszukuje dziury lecz jedynie dyskutuje. Sam jezdze na swiatlach
                > caly czas, Zone juz nauczylem tego samego. Fakt ze jest problem z
                rowerzystami
                > i moim zdaniem bez sciezek dla nich zawsze bedzie ciezko.
                >
                > Arek

                Też marzę o tym, żeby rowerzyści mieli dla siebie ścieżki, ale póki co to u nas
                utopia...

                Krzysztof Hołowczyc
                Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • b-beagle Czy powinno się jeździć na luzie 30.08.05, 09:33
      Może Pan w końcu rozwieje nasze watpliwości na ten temat.
      • gosc.forum Re: Czy powinno się jeździć na luzie 30.08.05, 09:35
        b-beagle napisała:

        > Może Pan w końcu rozwieje nasze watpliwości na ten temat.

        jeśli ma Pani na myśli samochód - to zdecydowanie nie. Jazda na biegu jałowym
        znacznie ogranicza możliwość kontroli nad pojazdem. Jeśli ma Pani na myśli "luz
        psychiczny", a zwłaszcza brak agresji - to jak najbardziej.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
        • kierowiec1 Re: Czy powinno się jeździć na luzie 30.08.05, 09:40
          gosc.forum napisała:

          > jeśli ma Pani na myśli samochód - to zdecydowanie nie. Jazda na biegu jałowym
          > znacznie ogranicza możliwość kontroli nad pojazdem.

          O jaka utrate kontroli nad pojazdem chodzi w przypadku dojezdzania do
          skrzyzowania i wyjecia biegu przy dolnej granicznej predkosci najwyzszego biegu
          (np. 50 km/h)?

          W czym ta kontrola bedzie wieksza, jesli ten piaty bieg zostawie, a dojade do
          swiatel z wcisnietym sprzeglem?

          Pozdr.

          K.
          • gosc.forum Re: Czy powinno się jeździć na luzie 30.08.05, 11:58
            kierowiec1 napisał:

            > gosc.forum napisała:
            >
            > > jeśli ma Pani na myśli samochód - to zdecydowanie nie. Jazda na biegu jał
            > owym
            > > znacznie ogranicza możliwość kontroli nad pojazdem.
            >
            > O jaka utrate kontroli nad pojazdem chodzi w przypadku dojezdzania do
            > skrzyzowania i wyjecia biegu przy dolnej granicznej predkosci najwyzszego
            biegu
            > (np. 50 km/h)?
            >
            > W czym ta kontrola bedzie wieksza, jesli ten piaty bieg zostawie, a dojade do
            > swiatel z wcisnietym sprzeglem?
            >
            > Pozdr.
            >
            > K.

            Jeszcze raz powtarzam, nie powinno się jeździć na luzie, bo w razie
            jakiejkolwiek nagłej sytuacji (np. wtargnięcie pieszego na jezdnię ) mamy
            bardzo ograniczoną możliwość manewrowania samochodem.

            Krzysztof Hołowczyc
            Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
            • agromek Re: Czy powinno się jeździć na luzie 30.08.05, 12:10
              gosc.forum napisała:

              > kierowiec1 napisał:
              >
              > > gosc.forum napisała:
              > >
              > > > jeśli ma Pani na myśli samochód - to zdecydowanie nie. Jazda na bie
              > gu jał
              > > owym
              > > > znacznie ogranicza możliwość kontroli nad pojazdem.
              > >
              > > O jaka utrate kontroli nad pojazdem chodzi w przypadku dojezdzania do
              > > skrzyzowania i wyjecia biegu przy dolnej granicznej predkosci najwyzszego
              >
              > biegu
              > > (np. 50 km/h)?
              > >
              > > W czym ta kontrola bedzie wieksza, jesli ten piaty bieg zostawie, a dojad
              > e do
              > > swiatel z wcisnietym sprzeglem?
              > >
              > > Pozdr.
              > >
              > > K.
              >
              > Jeszcze raz powtarzam, nie powinno się jeździć na luzie, bo w razie
              > jakiejkolwiek nagłej sytuacji (np. wtargnięcie pieszego na jezdnię ) mamy
              > bardzo ograniczoną możliwość manewrowania samochodem.


              Panie Krzysztofie.
              Tu chyba wszyscy oczekuja ze da Pan rade jak nie jezdzic na luzie a nie
              informacji o tym co sie stanie jak bedzie sie jezdzic na luzie.

              Pozdrawiam
            • kierowiec1 A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam 30.08.05, 12:10
              gosc.forum napisała:
              > Jeszcze raz powtarzam, nie powinno się jeździć na luzie, bo w razie
              > jakiejkolwiek nagłej sytuacji (np. wtargnięcie pieszego na jezdnię ) mamy
              > bardzo ograniczoną możliwość manewrowania samochodem.

              O ile mozliwosc manewrowania samochodem w podanej sytuacji bedzie wieksza, jesli
              sie bede toczyl te 30..50 km/h z wcisnietym sprzeglem i wlozonym piatym biegiem?

              Pozdr.

              K.
              • b-beagle Re: A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam 30.08.05, 12:30
                kierowiec1 napisał:

                > gosc.forum napisała:
                > > Jeszcze raz powtarzam, nie powinno się jeździć na luzie, bo w razie
                > > jakiejkolwiek nagłej sytuacji (np. wtargnięcie pieszego na jezdnię ) mamy
                >
                > > bardzo ograniczoną możliwość manewrowania samochodem.
                >
                > O ile mozliwosc manewrowania samochodem w podanej sytuacji bedzie wieksza,
                jesl
                > i
                > sie bede toczyl te 30..50 km/h z wcisnietym sprzeglem i wlozonym piatym
                biegiem
                > ?
                >
                > Pozdr.
                >
                > K.

                Panie Kierowiec czy Pan naprawdę wierzy, że nie można zabić lub poważnie
                poturbować pieszego przy predkości 30-50 km ? Gratuluję wyobraźni i życzę
                dalszego jeżdżenia na luzie. Pewne osoby sa niereformowalne i wszystko zawsze
                wiedzą najlepiej. Niestety ta choroba na "wiedzę" jest nieuleczalna.
              • Gość: Iguan_007 Re: A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam IP: *.qld.bigpond.net.au 30.08.05, 12:33
                dlaczego na 5-ce? Nie masz zamiaru redukowac biegow podczas hamowania?
              • gosc.forum Re: A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam 30.08.05, 12:39
                kierowiec1 napisał:

                > gosc.forum napisała:
                > > Jeszcze raz powtarzam, nie powinno się jeździć na luzie, bo w razie
                > > jakiejkolwiek nagłej sytuacji (np. wtargnięcie pieszego na jezdnię ) mamy
                >
                > > bardzo ograniczoną możliwość manewrowania samochodem.
                >
                > O ile mozliwosc manewrowania samochodem w podanej sytuacji bedzie wieksza,
                jesl
                > i
                > sie bede toczyl te 30..50 km/h z wcisnietym sprzeglem i wlozonym piatym
                biegiem
                > ?
                >
                > Pozdr.
                >
                > K.

                Jazda z wciśnietym sprzęgłem to jest to samo co jazda na luzie. Silnik jest
                odłączony od napędu.

                Krzysztof Hołowczyc
                Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
                • kierowiec1 Re: A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam 30.08.05, 13:06
                  gosc.forum napisała:

                  > Jazda z wciśnietym sprzęgłem to jest to samo co jazda na luzie. Silnik jest
                  > odłączony od napędu.

                  To wzniosla i cenna mysl.

                  Pozwole sobie ja zinterpretowac jako nakaz przy kazdej okazji forsownego
                  wspolhamowania silnikiem z redukcja az do zatrzymania (prosze mnie poprawic,
                  jesli sie myle).

                  Z calym przynaleznym szacunkiem dla eksperta, ale to znaczna przesada.
                  I to pod kazdym wzgledem:
                  - komfortu jazdy pasazerow
                  - komfortu kierowcy
                  - zuzycia mechanizmow

                  Natomiast zysk z takich manipulacji jest _zupelnie_ hipotetyczny.

                  Rozumiem, ze dla kierowcy rajdowego powyzsze aspekty sa czwarto- i piatorzedne.
                  Dla zwyklego kierowcy w gestym ruchu miejskim, skladajacym sie praktycznie
                  wylacznie z rozpedzania i hamowania sa to aspekty przynajmniej drugorzedne.

                  Pozdr.

                  K.
                  • mejson.e Między wódkę a zakąskę... 30.08.05, 13:40
                    kierowiec1 napisał:

                    "nakaz przy kazdej okazji forsownego wspolhamowania silnikiem z redukcja az do
                    zatrzymania (prosze mnie poprawic,jesli sie myle)."

                    Ja poprawiał nie będę, bo pytanie nie do mnie, ale dodam, że hamowanie silnikiem
                    nie obniża aż tak bardzo komfortu przy zwalnianiu.
                    Odjęcie gazu nie powinno szarpać samochodem pod warunkiem, że zrobi się to płynnie.
                    Ciągła redukcja aż do zatrzymania chyba jest zbędna, wystarczy redukcja do
                    II-III, resztę zrobi hamulec.
                    A naciśnięte sprzęgło tuż przed zatrzymaniem uchroni przed zgaśnięciem i szarpaniem.
                    Zawsze w trakcie zwalniania można dodać gazu i ominąć jakąś przeszkodę, choć
                    masz rację, kierowiec, że na super przyspieszenie na V biegu przy 50/h nie
                    będziesz mógł liczyć.

                    Trochę chyba za nerwowo tu ludzie się wypowiadają a przecież nie jesteśmy na
                    drodze...;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • gosc.forum Re: A ja sie jeszcze raz grzecznie pytam 30.08.05, 22:06
                    kierowiec1 napisał:

                    > gosc.forum napisała:
                    >
                    > > Jazda z wciśnietym sprzęgłem to jest to samo co jazda na luzie. Silnik je
                    > st
                    > > odłączony od napędu.
                    >
                    > To wzniosla i cenna mysl.
                    >
                    > Pozwole sobie ja zinterpretowac jako nakaz przy kazdej okazji forsownego
                    > wspolhamowania silnikiem z redukcja az do zatrzymania (prosze mnie poprawic,
                    > jesli sie myle).
                    >
                    > Z calym przynaleznym szacunkiem dla eksperta, ale to znaczna przesada.
                    > I to pod kazdym wzgledem:
                    > - komfortu jazdy pasazerow
                    > - komfortu kierowcy
                    > - zuzycia mechanizmow
                    >
                    > Natomiast zysk z takich manipulacji jest _zupelnie_ hipotetyczny.
                    >
                    > Rozumiem, ze dla kierowcy rajdowego powyzsze aspekty sa czwarto- i
                    piatorzedne.
                    > Dla zwyklego kierowcy w gestym ruchu miejskim, skladajacym sie praktycznie
                    > wylacznie z rozpedzania i hamowania sa to aspekty przynajmniej drugorzedne.
                    >
                    > Pozdr.
                    >
                    > K.

                    Ja nie napisałem,że koniecznie trzeba redukować biegi i hamować silnikiem.
                    Jeśli ktoś ceni szczególnie sobie komfort swój i pasażerów może dojeżdżać na
                    biegu (na tym, którym akurat jedzie i dopiero przy zatrzymaniu wcisnąć sprzęgło.

                    Krzysztof Hołowczyc
                    Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
                    • kierowiec1 Dziekuje za odpowiedz 31.08.05, 08:01
                      gosc.forum napisała:

                      Dziekuje za odpowiedz. A ponizsza rade pozwole sobie uzyc jako cytat w sygnaturce.

                      > Ja nie napisałem,że koniecznie trzeba redukować biegi i hamować silnikiem.
                      > Jeśli ktoś ceni szczególnie sobie komfort swój i pasażerów może dojeżdżać na
                      > biegu (na tym, którym akurat jedzie) i dopiero przy zatrzymaniu wcisnąć
                      > sprzęgło.
                      >
                      > Krzysztof Hołowczyc


                      Pozdr.

                      K.
      • kierowiec1 Zdefiniuj blizej... 30.08.05, 09:37
        b-beagle napisała:

        > Może Pan w końcu rozwieje nasze watpliwości na ten temat.

        .. co masz na mysli mowiac "jazda na luzie".
        Bo na glupie (za ogolne) pytania dostaje sie glupie (za ogolne) odpowiedzi.

        Pozdr.

        K.

        • b-beagle Re: Zdefiniuj blizej... 30.08.05, 09:44
          Wiadomo przecież, że nikt nie jeździ stale na luzie tylko dojeżdża w ten sposób
          do skrzyżowania i o to mi chodzi. Przepraszam jeżeli wyraziłam się
          nieprecyzyjnie.
    • muszek0 Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 11:20
      Co Pan sądzi o "zaklinaczach lewego pasa"? Czy można brac pod uwage ich
      argument, że poruszają się z maks. dopuszczalną przez kodeks prędkością?
      • siskom_tak Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństwo 30.08.05, 12:01
        Witamy Panie Krzysztofie.
        Zajmujemy się propagowaniem idei budowy nowoczesnych, bezkolizyjnych tras w
        Warszawie i całej Polsce.

        Jak Pana zdaniem wpływa na bezpieczeństwo jazdy klasa dróg?
        Czy na przykład na autostradach lub trasach ekspresowych zdarza się mniej
        wypadków zwłaszcza ze skutkiem śmiertelnym, niż na zwykłych szosach jakimi
        głownie musimy jeszcze poruszać się po Polsce?

        Kolejne pytanie:
        Jak wiadomo, Mazury słyną z wąskich i mocno zadrzewionych szos. Nawet pomiędzy
        znanymi miejscowościami wypoczynkowymi trasy są wąskie, kręte i bardzo
        niebezpieczne.
        Czy uważa Pan, że na Mazurach konieczne jest poszerzanie dróg nawet jeśli
        wymaga to wycięcia przydrożnych drzew?

        Pozdrawiamy serdecznie.
        • gosc.forum Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 30.08.05, 12:35
          siskom_tak napisał:

          > Witamy Panie Krzysztofie.
          > Zajmujemy się propagowaniem idei budowy nowoczesnych, bezkolizyjnych tras w
          > Warszawie i całej Polsce.
          >
          > Jak Pana zdaniem wpływa na bezpieczeństwo jazdy klasa dróg?
          > Czy na przykład na autostradach lub trasach ekspresowych zdarza się mniej
          > wypadków zwłaszcza ze skutkiem śmiertelnym, niż na zwykłych szosach jakimi
          > głownie musimy jeszcze poruszać się po Polsce?
          >
          > Kolejne pytanie:
          > Jak wiadomo, Mazury słyną z wąskich i mocno zadrzewionych szos. Nawet
          pomiędzy
          > znanymi miejscowościami wypoczynkowymi trasy są wąskie, kręte i bardzo
          > niebezpieczne.
          > Czy uważa Pan, że na Mazurach konieczne jest poszerzanie dróg nawet jeśli
          > wymaga to wycięcia przydrożnych drzew?
          >
          > Pozdrawiamy serdecznie.

          1. Jakość dróg oraz sposób organizacji ruchu ma ogromne znaczenie dla
          bezpieczeństwa ruchu drogowego, czego w Polsce doświadczamy na codzień.
          Niestety u nas często buduje się "pseudo autostrady" - szybkie drogi, ale z
          normalnymi skrzyżowaniami, które są bardzo niebezpieczne. Moim zdaniem tam
          właśnie dochodzi do najcięższych wypadków.
          2. Na Warmii i Mazurach (ale nie tylko) przydrożne drzewa to poważny problem.
          Najlepiej żeby drzew w ogóle nie było w sąsiedztwie dróg, bo nie ma żadnego
          logicznego uzasadnienia, by były ( jak sto lat temu). Jeśli już są to
          pozostawmy te, które tworzą zabytkowe aleje przy mało uczęszczanych szlakach
          (tam zdecydowanie ograniczmy prędkość), ale przy przelotowych trasach, gdzie
          jest duże natężenie ruchu powinny zostać usunięte.

          Krzysztof Hołowczyc
          Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
          • marlowe1 Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 30.08.05, 17:17
            gosc.forum napisała:


            > 2. Na Warmii i Mazurach (ale nie tylko) przydrożne drzewa to poważny problem.
            > Najlepiej żeby drzew w ogóle nie było w sąsiedztwie dróg, bo nie ma żadnego
            > logicznego uzasadnienia, by były ( jak sto lat temu). Jeśli już są to
            > pozostawmy te, które tworzą zabytkowe aleje przy mało uczęszczanych szlakach
            > (tam zdecydowanie ograniczmy prędkość), ale przy przelotowych trasach, gdzie
            > jest duże natężenie ruchu powinny zostać usunięte.


            Panie Krzysztofie, chyba jednak nie tędy droga. tak się składa, że miałem
            ostatnio okazję zapoznać się z artykułem traktującym o podobnym "problemie" w
            niemczech-tam również w przeszłości uważano wycinkę przydrożnych drzew za
            jedyne słuszne rozwiązanie a teraz...ruszyła akcja nowych nasadzeń w celu
            odtworzenia pierwotnego wyglądu ww alej. tylko, że w niemczech wprowadzono
            odpowiednie oznakowanie takich alej, ograniczono prędkości a niemieccy kierowcy
            się do tego stosują (obawiam się, że w polsce mogły by być z tym problemy). a
            tych urokliwych alej naprawde szkoda, a przecież wystarczyłoby odrobinę
            zdrowego rozsądku ze strony naszych kierowców :(
            Pozdrawiam
            > Krzysztof Hołowczyc
            > Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
            • duze_a_male_d_duze_m Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 30.08.05, 18:04
              Drzewa przy drodze to wspaniały pomysł, pod warunkiem, że rosną w stefie
              zamieszkania(czy jak ona się tam nazywa), gdzie i tak obowiązuje 20km/h. Szybsza
              jazda między drzewami to niestety przymusowe narażanie życia.
              • bratmarzeny Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 31.08.05, 09:57
                duze_a_male_d_duze_m napisał:

                > Drzewa przy drodze to wspaniały pomysł, pod warunkiem, że rosną w stefie
                > zamieszkania(czy jak ona się tam nazywa), gdzie i tak obowiązuje 20km/h. Szybsz
                > a jazda między drzewami to niestety przymusowe narażanie życia.

                Niemcy radza sobie na takich drogach jezdzac w granicach 50 km/h. Nie moge
                uwierzyc ze my Polacy bylibysmy na to zbyt glupi?
            • bratmarzeny Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 31.08.05, 09:54
              marlowe1 napisał:

              > Panie Krzysztofie, chyba jednak nie tędy droga. tak się składa, że miałem
              > ostatnio okazję zapoznać się z artykułem traktującym o podobnym "problemie" w
              > niemczech-

              Rowniez czytalem ten artykul... chyba nawet w Polityce? Ilosc wypadkow na
              alejach w Niemczech, zwlaszcza w bylym NRD bardzo spadla w ostatnich latach. Tam
              aleje traktuje sie jako objekty dziedzictwa kulturowego!
              Szkoda ze w Polsce akurat niszczy sie to, co czyni nasz kraj naprawde piekny.
              Niemcy jakos potrafia zyc z ograniczeniami i sie do nich dostosowac, choc z
              moich obserwacji kultura jazdy na drogach Niemiec wschodnich znacznie odbiega od
              Niemiec zachodnich.... To tez jeszcze taki "dziki wschod", gdzie trzeba
              "pokazac" co sie potrafi.
              O ile sie nie myle Niemcy wschodni zabijaja sie okolo dwukrotnie czesciej na
              drogach niz Niemcy zachodni. Pewien znajomy Niemiec z zachodu powiedzial mi
              kiedys usmiechajac sie, ze nie ma z tym zadnego problemu :)
              • vampi_r Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 31.08.05, 11:03
                Ja całkowicie zgadzam się z Hołkiem. Tam gdzie się da, pozostawić aleje, ale
                gdzie należy poszerzyć jezdnię, trzeba drzewa powycinać.

                Dajecie przykład Niemiec. To nie najlepszy przykład, zwłaszcza jak się spojrzy
                na siec niemieckich autostrad.
                Niech zbudują na Mazurach kilka autostrad, to zabytkowe aleje można zostawić.
                Ale skoro na przykład pomiędzy takimi miastami, jak Mrągowo - Giżycko, czy Ryn -
                Mikołajki nie masz innej drogi jak tylko kręta i zadrzewiona (drzewa
                najczęściej wchodzą w skrajnie jezdni - stoją nie dalej jak mpół metra od
                szosy), to trzeba coś z tym zrobić.

                Zbudujesz obok lepszą szosę? nie, bo zaraz musiałbyś wejść w lasy, czy
                jeziorka. Czyli znów zrobi się szum i ekolodzy nie pozwolą.
                Czyli co? Zostawić to jak jest? Czyli kręte i wąskie szosy pomiędzy znanymi
                miejscowościami i obsługujące znaczny ruch turystyczny?

                Hołek ma rację. Ważniejsze drogi na Mazurach trzeba poszerzyć, bo są
                niebezpieczne. Nie da się tego zrobić bez wycinki przydrożnych drzew.
                • bratmarzeny Re: Klasa i jakość dróg w Polsce, a bezpieczeństw 31.08.05, 11:29
                  Oczywiscie masz racje. Drog w Polsce brakuje a te ktore mamy sa tragiczne.
                  Bakuje autostrad.... Ale tego, czy autostrady rozwiazalyby wszystkie nasze
                  problemy i przede wszystkim zmniejszylyby ilosc ofiar nie bylbym do konca pewien...

                  Nie od dzis wiadomo, ze budowa autostrad nie rozluznia natezenia ruchu a jedynie
                  umozliwia jego wieksze nasycenie. Tak jest na przyklad w Niemczech. Skutek jest
                  taki, ze drogi lokalne sa zapchane tak jak byly. Ludzie po prostu jezdza wiecej..

                  Inna sprawa to porownanie z innymi krajami, gdzie drogi sa bez porownania
                  "trudniejsze" np. drogi w gorskich regionach Austrii czy Szwajcarii sa bez
                  porownania wezsze, bardziej krete i niebezpieczniejsze od drog na Mazurach!
                  Mimo to zabija sie tam kilkakrotnie mniej ludzi niz w Polsce!

                  Na czym polega roznica? Szwajcar czy Austriak zyjacy w takim rejonie potrzebuje
                  na przejechanie 50 km prawdopodobniej wiecej czasu niz Polak na Mazurach. Musi
                  przy tym uwazac zeby nie tylko nie wyleciec z zakretu ale i nie wpasc w
                  przepasc. Od jesieni do wiosny dochodzi jeszcze lod i snieg....
                  Mimo to on potrafi a Polak nie. Dlaczego?
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 30.08.05, 12:13
        muszek0 napisał:

        > Co Pan sądzi o "zaklinaczach lewego pasa"? Czy można brac pod uwage ich
        > argument, że poruszają się z maks. dopuszczalną przez kodeks prędkością?

        Niestety to "plaga" naszych dróg. Kierowcy tacy prowadzą do poważnych utrudnień
        w ruchu. Moja odpowiedź jest jednoznaczna: niezależnie jaką prędkością się
        poruszamy powinniśmy podróżować prawym pasem, chyba, że akurat wyprzedzamy.

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • bratmarzeny "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 30.08.05, 13:23
      Mam pytanie, ktore nurtuje mnie po zobaczeniu skutkow dwoch wypadkow, jednego
      zima tego roku i drugiego kilka dni temu. W obu przypadkach samochody musialy
      jechac ze spora szybkoscia poniewaz kierowcy stracili nad nimi panowanie i
      wylecieli z zakretu. W pierwszym przypadku zima kierowca przytulil sie bokiem do
      drzewa, tak ze zgielo caly samochod, w drugim przypadku samochod lezal bokiem w
      rowie.
      Ciekawe jest to, ze w obu przypadkach samochody nie wylecialy z zakretu na
      zewnatrz (czego wlasciwie nalezaloby sie spodziewac przy zbyt duzej szybkosci) a
      do wewnatrz!

      Dowodzi to moim zdaniem tego, ze ich szybkosc (aczkolwiek zapewne spora) nie
      byla az tak duza zeby bezapelacyjnie i bezwzglednie wyleciec z zakretu na
      zewnatrz. Przypuszczam ze chodzi pewnie o jakis bardzo typowy blad, bledna
      reakcje bo i wypadek wydaje mi sie dosyc typowy.
      Czy ten "fenomen" wylatywania z zakretu do srodka mozna wytlumaczyc jakims
      jednym, typowym bledem? np. jako skutek hamowania na zakrecie, utraty
      przyczepnosci, i jakiejs panicznej reakcji, ktora w efekcie powoduje
      niekontrolowane skierowanie samochodu do wewnetrznej strony zakretu?
      • vampi_r Kilka stwierdzeń i przemyśleń 30.08.05, 20:36
        Czytając to wszystko wychodzi, że najniebezpieczniej jest jechać za dnia bez świateł na luzie i lewym pasem...
        Tymczasem niebezpieczeństwo na naszych drogach bierze się głownie z nieprzestrzegania przepisów.
        Przepisów nie przestrzega się, bo i mało kiedy ma je kto egzekwować. A jeśli już... czy jest tu ktoś, kto choc raz nie zaplacił mandatu "bez wypisywania" ale za to 1/3 jego wysokości?

        W Warszawie od kilku lat obowiązuje 50 km/h na ulicach. Czy ktos to przestrzega? Od razu się przyznam, że ja również nie, a zdarza mi się nieraz jechać powyżej 80-tki.
        W ostatni weekend byłem w Trójmieście. Zdziwienie - 6-cio pasmową ulicą Grunwaldzką wszyscy jechali przepisowe 60. Mimo że ulica była pustawa. Jak się później okazało, to w wielu punktach zainstalowane są tam fotoradary i o dziwo policja egzekwuje to przysyłając do delikwenta wezwanie na "wyjaśnienia" zakonczone zwykle wypisaniem mandatu (podkreślam - WYPISANIEM).

        Głowny powód wypadków w Polsce to właśnie nieprzestrzeganie przepisów i brawura. Do tego dochodzi oczywiście nieodpowiedni stan naszych dróg. Mamy coraz szybsze samochody, a nie mamy odpowiednich tras.
        I najczęściej wszyscy uważają, ze jeżdżą tak dobrze, jak Hołek.
        Heh... ja też tak uważam...

        Niech w Warszawie na przykład będzie to ograniczenie do 50 km/h na zwykłych ulicach i niech będzie egzekwowane przekraczanie tej prędkości. Ale też niech zbudują nam trasy w miescie po których będziemy mogli przejechac z dzielnicy do dzielnicy bezkolizyjnie i szybko.
        Od 30 lat mieszkam na rogu Al. Niepodległosci i Woronica na warszawskim Mokotowie. Średnio raz na tydzień jest na tym skrzyzowaniu jakas kolizja, a raz na miesiac ktos ginie lub jest powaznie ranny. Takich skrzyżowań w stolicy mamy dziesiątki. Za duży ruch, zbyt marne trasy, a wszystkim się spieszy. Dlatego mówię: TAK dla obwodnic i bezkolizyjnych tras w Warszawie

        .siskom.waw.pl
        • gosc.forum Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 30.08.05, 22:16
          vampi_r napisał:

          > Czytając to wszystko wychodzi, że najniebezpieczniej jest jechać za dnia bez
          św
          > iateł na luzie i lewym pasem...
          > Tymczasem niebezpieczeństwo na naszych drogach bierze się głownie z
          nieprzestrz
          > egania przepisów.
          > Przepisów nie przestrzega się, bo i mało kiedy ma je kto egzekwować. A jeśli
          ju
          > ż... czy jest tu ktoś, kto choc raz nie zaplacił mandatu "bez wypisywania"
          ale
          > za to 1/3 jego wysokości?
          >
          > W Warszawie od kilku lat obowiązuje 50 km/h na ulicach. Czy ktos to
          przestrzega
          > ? Od razu się przyznam, że ja również nie, a zdarza mi się nieraz jechać
          powyże
          > j 80-tki.
          > W ostatni weekend byłem w Trójmieście. Zdziwienie - 6-cio pasmową ulicą
          Grunwal
          > dzką wszyscy jechali przepisowe 60. Mimo że ulica była pustawa. Jak się
          później
          > okazało, to w wielu punktach zainstalowane są tam fotoradary i o dziwo
          policja
          > egzekwuje to przysyłając do delikwenta wezwanie na "wyjaśnienia" zakonczone
          zw
          > ykle wypisaniem mandatu (podkreślam - WYPISANIEM).
          >
          > Głowny powód wypadków w Polsce to właśnie nieprzestrzeganie przepisów i
          brawura
          > . Do tego dochodzi oczywiście nieodpowiedni stan naszych dróg. Mamy coraz
          szybs
          > ze samochody, a nie mamy odpowiednich tras.
          > I najczęściej wszyscy uważają, ze jeżdżą tak dobrze, jak Hołek.
          > Heh... ja też tak uważam...
          >
          > Niech w Warszawie na przykład będzie to ograniczenie do 50 km/h na zwykłych
          uli
          > cach i niech będzie egzekwowane przekraczanie tej prędkości. Ale też niech
          zbud
          > ują nam trasy w miescie po których będziemy mogli przejechac z dzielnicy do
          dzi
          > elnicy bezkolizyjnie i szybko.
          > Od 30 lat mieszkam na rogu Al. Niepodległosci i Woronica na warszawskim
          Mokotowie. Średnio raz na tydzień jest na tym skrzyzowaniu jakas kolizja, a raz
          na miesiac ktos ginie lub jest powaznie ranny. Takich skrzyżowań w stolicy mamy
          dziesiątki. Za duży ruch, zbyt marne trasy, a wszystkim się spieszy. Dlatego
          mówię: TAK dla obwodnic i bezkolizyjnych tras w Warszawie
          >
          > .siskom.waw.pl

          Ogólnie rzecz biorąc całkowicie się zgadzam!

          Krzysztof Hołowczyc
          Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
        • vatseq Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 08:55
          vampi_r napisał:

          > czy jest tu ktoś, kto choc raz nie zaplacił mandatu "bez wypisywania" ale
          > za to 1/3 jego wysokości?
          >


          Z czystym sumieniem mogę powiedzieć: TAK! Nigdy nie dałem w łapę
          mili-/policjantowi! Jak jestem winny, to płacę tym, którzy na tym powinni
          skorzystać (gmina). Kropka!

          vatseq
        • bratmarzeny Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 09:36
          vampi_r napisał:

          > Przepisów nie przestrzega się, bo i mało kiedy ma je kto egzekwować.

          Pies - moim skromnym zdaniem - pogrzebany jest nie tylko w egzekwowaniu kar.
          Wystarczy przejechac sie do niektorych krajow sasiednich, zeby przekonac sie, ze
          ludzie potrafia tam jezdzic w sposob zdyscyplinowany i przepisowy i to mimo to,
          ze nigdy na oczy nie widzieli policjanta i radaru. Oczywiscie i tam zdarza sie
          chamstwo na drogach ale to margines. U nas to niestety regula.

          Powiedzialbym ze to kwestia kultury, respektu wobec samego siebie i innych.
          Sytuacja na naszych drogach to odzwieciedlenie braku tych wszystkich rzeczy
          rowniez w naszym codziennym zyciu. Na drogach nie zachowujemy sie inaczej niz
          gdzie indziej.
          I tu dochodzimy do sedna sprawy; takie spoleczenstwo jak nasze moze funkcjonowac
          tylko poprzez grozbe kary. Smutne to.
          • vampi_r Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 10:52
            Piszesz o niektórych krajach sasiednich. Weźmy przykład Szwecji.
            Znam Szweda, który u siebie przestrzega wszelkich ograniczeń,a jak przybywa do
            Polski, to szaleje na jezdniach. Zapytany czemu tak robi, odpowiedział: bo w
            Szwecji za coś takiego musiałbym zapłacic miesięczną pensję, a u Was... i tak
            mnie nikt nie złapie.

            Ja nie wiazałbym sposobu jazdy z czymś takim jak kultura danego narodu, a
            bardziej z temperamentem. Pojedź do Grecji, czy południowych Włoch. Tam auto
            może nie miec świateł, kierunkowskazów, czy nawet sprawnych hamulców i jeździ.
            Ale bez sprawnego klaksonu nie pojedzie. Czy Grecy są mniej kulturalni od
            Polaków? Raczej nie.

            My Polacy, ułani, husaria,... też mamy wiele fantazji... i na drogach często to
            widac. Jechałem w ostatni piątek siódemką z Warszawy do Gdańska. Momentami
            szlag mnie trafiał, że ktoś potrafi na centymetry wpychać się pomiędzy mnie a
            ciężarówkę unikając tez na centymetry czołówki.
            • bratmarzeny Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 11:20
              hmm... wypowiedz jednego Szweda w Polsce - przyznaje - nie jest dla mnie az tak
              przekonywujacym argumentem. Nie kwestionuje tego ze bylo tak jak to opisujesz
              ale i wsrod Szwedow czy Niemcow nie brakuje oczywiscie szalencow i prostakow.
              Chodzi tylko o proporcje.
              Jezdze sporo po Niemczech i widze niejednokrotnie ze na drogach, gdzie nigdy nie
              bylo policji miejscowi (ktorzy najlepiej o tym chyba wiedza) jada 80 jesli maja
              jechac 80 i 50 jesli maja jechac 50 w terenie zabudowanym. Czasami oczywiscie
              ciut wiecej ale na pustej prostej drodze wyprzedzanie kogos jadacego przepisowo
              to nieslychana rzadkosc. W porownaniu do Polski to po prostu dwa zupelnie rozne
              swiaty.

              "Popisy" na naszych drogach mozna roznorako odbierac. Dla jednych jest to
              "husaria" dla mnie (sorry) to tylko przejaw prostactwa i najzwyklejszej glupoty
              i braku kultury. W Niemczech, gdzie samochody pokonuja znacznie wiecej
              kilometrow i jest ich az 4 razy wiecej niz u nas zabija sie na drogach mniej
              wiecej tyle samo ludzi.

              Znaczy to tyle, ze na kazdy samochod poruszajacy sie w Polsce przypada 4 razy
              wiecej zabitych niz w Niemczech. To bardzo nedzne swiadectwo dla naszego
              spoleczenstwa. Za "husarie" glupia na tyle, zeby zabijac sie nawzajem na taka
              skale to ja slicznie dziekuje.....
              • vampi_r Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 13:53
                Podstawową sprawą czemu u nas ginie więcej ludzi jest brak dobrych i
                nowoczesnych dróg. Mamy też gorsze auta (jaki odsetek samochodów w Polsce ma
                poduszki powietrzne?).
                W Niemczech na autostradach nie ma ograniczeń prędkości.
                Nasi husarzy w Polsce też mogliby sobie poszaleń na autostradzie zamiast na
                zwykłej szosie. Gdyby wzkaźnik zautostradowienia Polski był podobny do
                niemieckiego, to i wskaźnik wypadków byłby bardzo zblizony.

                Większe niebezpieczeństwo stanowi auto jadące 80 km/h w terenie zabudowanym,
                niż 160 km/h na autostradzie.

                Widuję też Niemców na naszych szosach. Jeżdżą też szybko. Czy myślisz, że
                Niemiec szalejący na swojej autostradzie 160-200 km/h przejedzie ci z Warszawy
                do Gdańska po siódemce i zawsze będzie jechał przepisowe 90 lub 50-60 w
                terenach zabudowanych? Zapewniam cię, że nie. Tym bardziej, ze tych terenów
                zabudowanych jest co niemiara na naszych drogach.
                Niemiec, czy każdy przejedzie ci przepisowo, gdy ma do przejechania 30-40 km od
                autobahnu do swojego miejsca przeznaczenia. Gdyby miał tak przejechac 400 km,
                to też by nie wytrzymał.
                • strzala32 Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 14:18
                  vampi_r napisał:
                  > Większe niebezpieczeństwo stanowi auto jadące 80 km/h w terenie zabudowanym,
                  > niż 160 km/h na autostradzie.
                  Święta prawda.. jak dla mnie!












                • vatseq Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 14:29
                  vampi_r napisał:

                  > Widuję też Niemców na naszych szosach. Jeżdżą też szybko. Czy myślisz, że
                  > Niemiec szalejący na swojej autostradzie 160-200 km/h przejedzie ci z Warszawy
                  > do Gdańska po siódemce i zawsze będzie jechał przepisowe 90 lub 50-60 w
                  > terenach zabudowanych? Zapewniam cię, że nie.

                  Prawdziwy Niemiec - TAK, Volswagendeutsch - NIE! Ileż razy widzi się (a na G.
                  Śląsku jest ich więcej niż w centralnej Polsce) Niemców jadących przepisowo aż
                  do bólu - w środku siedzi czterdziesto- lub więcej latek, oraz takich
                  szalejących - w środku gó..arz poniżej trzydziestki, który wyemigrował, by nie
                  pójść do wojska, a teraz przyjechał pochwalić się bryką. Rozglądaj się uważnie!

                  vatseq
                • bratmarzeny Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 14:59
                  vatseq ma racje, pewnie jakies 90% samochodow z niemieckimi rejestracjami to
                  samochody niemieckich Polakow. Osobiscie nie widze jakiejs wielkiej roznicy
                  miedzy stylem ich jazdy i miejscowych. Sa tacy i tacy.
                  Fakt jest taki, ze gdyby obcokrajowcy chcieli jezdzic u nas zgodnie z przepisami
                  (rowniez ten Szwed) to zostaliby stratowani przez hordy "husarzy".

                  Byc moze masz racje, ze wieksza ilosc autostrad uspokoilaby obyczaje a moze i
                  nie. Bo 160 km/h na niemieckiej autostradzie to zadne "szalenstwo" a odcinkow
                  bez ograniczen jest w Niemczech lacznie ponizej 5000 km. W lacznej siedzi drog
                  to niecaly procent.
                  W Austrii i Szwajcarii na nielicznych autostradach ktore tam sa, sa ograniczenia
                  a drogi w duzej czesci kraju (pisalem juz o tym) sa duzo trudniejsze (waskie,
                  krete, strome, czesto oblodzone) niz na Mazurach. Mimo to Austriakow i
                  Szwajcarow zabija sie kilka razy mniej niz Polakow.
                  Szwajcar jadac przezgorska miejscowosc niejednokrotnie jedzie ponizej
                  dozwolonych 50 km/h uwazajac na pobocza i przepuszczajac pieszych, nasz "husarz"
                  w tym czasie "zapyla" 80 i wyprzedza "bohatersko "szwajcara! Taka jest
                  rzeczywistosc, ktora widzialem na wlasne oczy!

                  Teraz kwestia samochodow. Roznice w jakosci technicznej pojazdow sa niewatpliwie
                  ale to tylko margines problemu. Roznice te sa coraz mniejsze bo Polacy choc
                  biedniejsi od ludzi na Zachodzie wydaja o wiele wiekszy odsetek swoich zarobkow
                  na samochod. W Polsce samochod to symbol prestizu. Niemcy wschodni duzo
                  biedniejsi od Niemcow zachodnich juz od dosyc dawna jezdza lepszymi, nowszymi
                  samochodami i mimo to zabija ich sie dwa razy wiecej niz Niemcow zachodnich.
                  Mentalnie bardziej zblizeni sa do Polakow. Biedak musi szpanowac; bryka i
                  "husarakim" stylem jazdy.
                  Zachodni Europejczycy ta faze maja juz dawno za soba.
                  Poduszki powietrzne nie ratuja zycia a jedynie poprawiaja nieco poziom
                  bezpieczenstwa. Jesli z szybkoscia 80 km/h uderzysz czolowo w drzewo to nie
                  odgrywa roli marka i stan techniczny samochodu.

                  I jeszcze cos. Nie wiem ile kilometrow autostrad jest w Finlandii albo Szwecji.
                  chyba niewiele. Dominuja zwykle drogi. Nie nam statystyk ale dziwnie jestem
                  przekonany, ze zarowno Szwedow jak i Finow ginie w wypadkach tez pewnie kilka
                  razy mniej niz nas.
                  • vampi_r Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 31.08.05, 16:23
                    Sztokholm:
                    www.multimap.com/map/browse.cgi?client=public&X=2000000&Y=8225000&width=700&height=400&srec=0&coordsys=mercator&
                    db=SE&zm=0&scale=200000

                    Helsinki:
                    www.multimap.com/map/browse.cgi?client=public&X=2775000&Y=8400000&width=700&height=400&srec=0&coordsys=mercator&
                    db=FI&zm=0&scale=200000

                    Nie wiem, czy link w całości się zmiesci. Jak nie, to zaznacz wszystko i wklej
                    w adres.
                    Potem pozmniejszaj. Zobaczysz ile maja tam autostrad.
                    Do tego zobacz ile ludności ma Szwecja i Finlandia w stosunku do niemal 40
                    milionowej Polski.

                    Pozdrawiam.

                    PS. Jak chcesz zobaczyć inne mampki, to zapraszam tu:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23704&w=16850985
                    • bratmarzeny Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 01.09.05, 09:56
                      Mozemy pewnie ciagnac ta dyskusje bez konca. I tak nie przekonamy sie nawzajem.
                      Byloby wspaniale gdyby wybudowanie autostrad wyplenienilo nagminne chamstwo i
                      prostactwo w naszym kraju przejawiajace sie rowniez na drogach. Niestety nie
                      podzielam w tej kwestii twojego optymizmu.
                      Prostak (w opisanym przeze mnie przykladzie) wyprzedzajacy na chama w gorskiej
                      miejscowosci w Szwajcarii nie przestanie byc chamem z powodu ilus tam kilometrow
                      autostrad w Polsce. Miejscowy Szwajcar jadacy ostroznie i przepuszczajacy
                      pieszych, ktorzy tylko sygnalizuja zamiar przejscia nawet poza zebra (!) jest
                      dla mnie prawdziwym "husarzem". To czlowiek myslacy, potrafiacy odroznic to co
                      wazne od nieistotnego, glupiego i gowniarskiego.

                      Szwecja dysponuje zaledwie 1428 km autostrad, Finlandia 467. Przy wielkosci obu
                      krajow to przyslowiowy pryszcz. To pewne, ze olbrzymia czesc Szwedow i Finow w
                      ogole ich nie uzywa.
                      Nie inaczej ma sie sprawa z miejscowosciami gorskimi w Szwajcarii i Austrii,
                      gdzie wiekszosc ludzi porusza malymi samochodami tylko obrebie w dolin, gdzie
                      zyja i pracuja nie uzywajac autostrad.
                      Mimo to ich zachowanie na drogach zwlaszcza w obrebie miejscowosci jest
                      diametralnie odmienne od zachowania naszych rodzimych burakow?
                      To moim zdaniem nie kwestia autostrad a kwestia wychowania w poszanowaniu
                      siebie, innych i otoczenia a nie kultu cwaniactwa i chamstwa.
                      • vampi_r Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 01.09.05, 14:06
                        Ależ ja nie twierdze, że wybudowanie autostrad spowoduje, że zniknie chamstwo z
                        naszych dróg. Ja twierdze, że to chamstwo na autostradzie, czy trasie
                        ekspresowej będzie po prostu bez porównania bezpieczniejsze.
                        • vatseq Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 02.09.05, 08:15
                          vampi_r napisał:

                          > Ależ ja nie twierdze, że wybudowanie autostrad spowoduje, że zniknie chamstwo z
                          >
                          > naszych dróg. Ja twierdze, że to chamstwo na autostradzie, czy trasie
                          > ekspresowej będzie po prostu bez porównania bezpieczniejsze.

                          ????????

                          Jak wygląda rodzime chamstwo na drogach ekspresowych czy autostradach, to już
                          można zaobserwować: jazda na zderzaku i mruganie światłami, bo jaśnie pan kupił
                          sobie beemkę i chce jechać 200, lewactwo pospolite, ..... Przy tych prędkościach
                          nie jest to wcale bezpieczniejsze, niż buractwo na drogach lokalnych.

                          vatseq
                        • bratmarzeny Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 02.09.05, 11:43
                          a ja twierdze, ze chamstwo raczej nigdzie i nigdy nie moze byc bezpieczniejsze.
                          Uwazam ze glupota i chamstwo zawsze beda zabijac.
                          Zabijamy sie jak lemingi bo dla naszych "husarzy" norma jest takie zachowanie
                          jak w opisanym przypadku w szwajcarskiej wsi. W takich sytuacjach chamstwo jest
                          i pozostanie zabojcze.
                          • vampi_r Re: Kilka stwierdzeń i przemyśleń 02.09.05, 16:41
                            Panowie.

                            Proponuję może nieco zastanowić się nad czyms konstruktywnym.
                            Bo z tego, co piszecie, to wynika że nic sie nie da zrobić.
                            Ja zacząłem ten cykl piszac głownie o tym, ze bezpieczeństwo na naszych drogach
                            można poprawić poprzez egzekwowanie prawa. Chamstwo pozostaje chamstwem i na
                            szosie o szerokości 6 m i na autostradzie.
                            Z tym, że ja twierdze, że jak cham jedzie na wąskiej i zadrzewionej drodze, to
                            stwarza większe niebezpieczeństwo, niz na autostradzie.
                            E dodatku na autostradzie większe sa możliwoąsi monitorungu, czy radaringu
                            (hyhy - chyba wymyśliłem nowe słowo). Na ten przykład Czesi zbudowali już swoje
                            autostrady iteraz właśnie chca je obmonitorowac.

                            Autostrada + monitoring + mandatoring = bezpieczeństwo.

                            Jeśli nie zgadzacie się z tym stwierdzeniem, to może postarajcie sie tym razem
                            wykazac nieco konstruktywnej krytyki i napisac jak pozbyć się tego chamstwa z
                            dróg. Macie lepsze pomysły?
      • gosc.forum Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 30.08.05, 22:14
        bratmarzeny napisał:

        > Mam pytanie, ktore nurtuje mnie po zobaczeniu skutkow dwoch wypadkow, jednego
        > zima tego roku i drugiego kilka dni temu. W obu przypadkach samochody musialy
        > jechac ze spora szybkoscia poniewaz kierowcy stracili nad nimi panowanie i
        > wylecieli z zakretu. W pierwszym przypadku zima kierowca przytulil sie bokiem
        d
        > o
        > drzewa, tak ze zgielo caly samochod, w drugim przypadku samochod lezal bokiem
        w
        > rowie.
        > Ciekawe jest to, ze w obu przypadkach samochody nie wylecialy z zakretu na
        > zewnatrz (czego wlasciwie nalezaloby sie spodziewac przy zbyt duzej
        szybkosci)
        > a
        > do wewnatrz!
        >
        > Dowodzi to moim zdaniem tego, ze ich szybkosc (aczkolwiek zapewne spora) nie
        > byla az tak duza zeby bezapelacyjnie i bezwzglednie wyleciec z zakretu na
        > zewnatrz. Przypuszczam ze chodzi pewnie o jakis bardzo typowy blad, bledna
        > reakcje bo i wypadek wydaje mi sie dosyc typowy.
        > Czy ten "fenomen" wylatywania z zakretu do srodka mozna wytlumaczyc jakims
        > jednym, typowym bledem? np. jako skutek hamowania na zakrecie, utraty
        > przyczepnosci, i jakiejs panicznej reakcji, ktora w efekcie powoduje
        > niekontrolowane skierowanie samochodu do wewnetrznej strony zakretu?

        Bardzo trudno jest zinterpretować przyczynę wypadku na podstawie lakonicznego
        opisu. Rzeczywiście najczęściej szybko jadący samochód wypada na zewnętrzną,
        ale czasem zdarza się wypaść inaczej.


        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
        • bratmarzeny Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 31.08.05, 09:28
          gosc.forum napisała:

          > Bardzo trudno jest zinterpretować przyczynę wypadku na podstawie lakonicznego
          > opisu. Rzeczywiście najczęściej szybko jadący samochód wypada na zewnętrzną,
          > ale czasem zdarza się wypaść inaczej.

          a moze przynajmniej jakas hipoteza, ogolnie, kiedy w ogole moze dojsc do tego
          rodzaju wypadku?
          I jeszcze dwa pytania:
          1. Czy ma Pan jakis trick, metode oceny wlasciwej szybkosci przed wejsciem w
          zakret zeby z niego nie wyleciec? czy moze to tylko kwestia wyczucia?
          2. Co zrobic, jesli przy wchodzeniu w zakret nagle stwierdzi sie z
          (przerazeniem) ze jedzie sie za szybko? Obawiam sie takich sytuacji zwlaszcza
          zima. Jako amator zpelnie nie wiem co musialbym zrobic gdyby kola przednie lub
          tylne stracily przyczepnosc. Co w takiej sytuacji (sliski zakret zima i
          "niedopasowana" szybkosc) moze w ogole stac sie z samochodem z napedem na
          przednie kola? Jak sie wtedy zachowac? Bc moze; co nalezaloby przecwiczyc na
          jakims pustym osniezonym placu?
          • vatseq Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 31.08.05, 09:37
            Standardowa odpowiedź naszego gościa (zasłyszan z Jego ust w TV): "gaz do dechy,
            niech przednie koła wyciągną auto z poślizgu". I rzeczywiście to jest wyjście! z
            tylnym napędem - odjąć gazu, z przednim - dodać.

            Myślę, że pan Krzysztof potwierdzi?

            vatseq
            • bratmarzeny Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 31.08.05, 09:46
              Brzmi logicznie, pod warunkiem (zapewne) ze szybkosc nie jest tak duza, ze
              energia kinetyczna i tak wyrzuci samochod z zakretu chocby nie wiem co robic.
              Chyba najistotniejsza sprawa (zwlaszcza z punktu widzenia laika) jest wtedy
              odpowiednie trzymanie kierownicy.
              Bo co dzieje sie z takim samochodem? Jesli zaczyna dryfowac bokiem do toru jazdy
              (w poslizgu) kazdy kierowca automatycznie kreci kolkiem w druga strone choc i
              tak niewiele to daje. I potem nagle pojawia sie znow przyczepnosc.... i auto
              jedzie tam, gdzie jest skierowana kierownica... i mamy nieszczescie - chyba?
          • gosc.forum Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 31.08.05, 17:28
            bratmarzeny napisał:

            > gosc.forum napisała:
            >
            > > Bardzo trudno jest zinterpretować przyczynę wypadku na podstawie lakonicz
            > nego
            > > opisu. Rzeczywiście najczęściej szybko jadący samochód wypada na zewnętrz
            > ną,
            > > ale czasem zdarza się wypaść inaczej.
            >
            > a moze przynajmniej jakas hipoteza, ogolnie, kiedy w ogole moze dojsc do tego
            > rodzaju wypadku?
            > I jeszcze dwa pytania:
            > 1. Czy ma Pan jakis trick, metode oceny wlasciwej szybkosci przed wejsciem w
            > zakret zeby z niego nie wyleciec? czy moze to tylko kwestia wyczucia?
            > 2. Co zrobic, jesli przy wchodzeniu w zakret nagle stwierdzi sie z
            > (przerazeniem) ze jedzie sie za szybko? Obawiam sie takich sytuacji zwlaszcza
            > zima. Jako amator zpelnie nie wiem co musialbym zrobic gdyby kola przednie lub
            > tylne stracily przyczepnosc. Co w takiej sytuacji (sliski zakret zima i
            > "niedopasowana" szybkosc) moze w ogole stac sie z samochodem z napedem na
            > przednie kola? Jak sie wtedy zachowac? Bc moze; co nalezaloby przecwiczyc na
            > jakims pustym osniezonym placu?

            Może Pana rozczaruję, ale nie podejmuję się udzielania porad w zakresie
            techniki prowadzenia samochodu w formie pisania postów na forum. Musiałbym
            odpisać w bardzo długiej formie i obawiam się , że i tak część osób
            zinterpretowałaby to na opak. Dobrym pomysłem jest ćwiczenie róznych elementów
            jazdy na dużych placach lub najleopiej w Akademiach Jazdy.

            Krzysztof Hołowczyc
            Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
            • bratmarzeny Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 01.09.05, 09:56
              gosc.forum napisała:


              > Może Pana rozczaruję, ale nie podejmuję się udzielania porad w zakresie
              > techniki prowadzenia samochodu w formie pisania postów na forum. Musiałbym
              > odpisać w bardzo długiej formie i obawiam się , że i tak część osób
              > zinterpretowałaby to na opak. Dobrym pomysłem jest ćwiczenie róznych
              > elementów jazdy na dużych placach lub najleopiej w Akademiach Jazdy.

              Rozumiem i dziekuje.
          • Gość: gość portalu Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 17:31
            Wypadniecie do wenątrz z reguły spowodowane jest skręceniem maksymalnym
            kierownicy w kierunku zakrętu. Jeśli samochód zwolni tak aż złapie
            przyczepność......nie doświadczony kierowca nie zdąży odkręcić kierownicy i
            samiochód wpada do wewnątrz zakętu.Z reguły również wszystkie wypadki zdażają
            sie za zakrętem.
            Jeśli czujemy że przednie koła tracą przyczepniść a zbliza sie zakręt to nie
            starajmy sie na siłe skrecic. Nalezy wrecz "odkręcić" kierownice aby koła
            złapały przyczepnośc i starać sie zwolnić przez ujecie gaz ew. hamowanie.
            Jestem młodym człowiekiem , kierowcą , pilotem rajdowym i popieram akcje
            Krzyśka w 100% jednak uważam że należy jak najwiecej trenowac , w miarę
            mozliwości , na pustych placach czy szukać szkół lub ośrodków które pomogą
            wyrobić odpowiednie reakcje i obyć sie z predkością.
            Niestety Polacy nie mają "kultury motoryzacyjnej" Dopóki nie nauczymy sie dbac
            o : własne umiejetności , drogi i przede wszystkim SAMOCHODY aby były sprawne ,
            czyste , i bezpieczne nie bedzie mniej ofiar śmiertelnych....
            Pzdr Talker
            • bratmarzeny Re: "wylot" z zakretu na wewnetrzna strone 01.09.05, 10:05
              Gość portalu: gość portalu napisał(a):

              > Wypadniecie do wenątrz z reguły spowodowane jest skręceniem maksymalnym
              > kierownicy w kierunku zakrętu. Jeśli samochód zwolni tak aż złapie
              > przyczepność......nie doświadczony kierowca nie zdąży odkręcić kierownicy i
              > samiochód wpada do wewnątrz zakętu.Z reguły również wszystkie wypadki zdażają
              > sie za zakrętem.

              Wstyd sie przyznac ale kiedys zima dokladnie w ten sposob zaliczylem slupek na
              zakrecie :(. Wyhamowalem ostrzej przed zakretem i mimo ze w samym zakrecie
              przestalem hamowac nic juz nie pomoglo. Mimo skreconych kol wylecialem z
              zakretu. Moj blad polegal zapewne na tym, ze mialem wcisniete sprzeglo.
              Hamulce co prawda nie dzialaly ale kola mimo to nie krecily sie.
              Rok poniej w podobnej sytuacji (ostry podjazd pod osniezona gorke i zaraz za nim
              ostry zakret, ktorego wczesniej nie widzialem) zdumialo mnie to z jaka latwoscia
              pokonalem zakret choc bylem pewien ze zalicze tym razem zywoplot. Po krotkim
              przyhamowaniu tym razem puscilem tez sprzeglo. Kola sie krecily i nie wpadly w
              poslizg.

    • 100_procent_men ma pan rwanie u dziewczyn gdy pan jedzie autem? 30.08.05, 21:15
      tzn. czy zmotoryzowane panie jadące np. w korku obok gapią sie nazwijmy
      to "uwodząco"
      • gosc.forum Re: ma pan rwanie u dziewczyn gdy pan jedzie aute 30.08.05, 22:16
        100_procent_men napisał:

        > tzn. czy zmotoryzowane panie jadące np. w korku obok gapią sie nazwijmy
        > to "uwodząco"

        Nie zaprzeczam...

        Krzysztof Hołowczyc
        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
    • vatseq Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie tam. 31.08.05, 09:06
      Panie Krzysztofie,
      z czałym szacunkiem dla Pańskiego kunsztu kierowcy i działań Pańskiej fundacji,
      nie mogę zgodzić się z opinią o konieczności wycinania drzew przydrożnych w imię
      podnoszenia bezpieczeństwa!

      Piękne, zadrzewione aleje z Niemiec i południowej Francji przekonują, że można
      inaczej. Zwłaszcza we Francji (trochę lepiej ją znam, niż Niemcy
      pozaautostradowe) jest sporo dróg krajowych (RN - routes nationales, odpowiednik
      naszych czerwonych dróg), gdzie ruch jest duży, a drzewa rosną w bezpośredniej
      bliskości jezdni. Są one jednak oddzielone barierą - czołówka z wbiegającym
      drzewem jest NIEMOŻLIWA! Dodatkowo ograniczenie prędkości.

      Infrastruktura - tu tkwi problem. Proszę przejechać A4 z Wrocka do Gliwic: ileż
      razy widzi się tam zdruzgotane bariery między pasami? Kierowcy zasypiają w nocy,
      bo nie ma gdzie stanąć i zdrzemnąć się! Na prostej drodze (bez drzew) kraksują!

      Inna sprawa: czy nie uważa Pan, że poważnym zagrożeniem są rowy przydrożne?
      dziśistnieją możliwości techniczne innego zorganizowania odwadniania pasu ruchu,
      głębokie rowy mogą zniknąć!

      Jeszcze jedno: często przed niebezpiecznymi punktami, przejściami dla pieszych
      spotyka się przypominacze dla kierowców: naklejone w poprzek jezdni pasy, które
      powodują drgania kół i oprzytamniają kierowców. Otóż, w mojej opinii, ma to
      kiepskie działanie: hamowanie na takiej pralce powoduje wydłużenie drogi
      hamowania (chwilowa utrata przyczepności na kolejnych garbach, zwłaszcza przy
      nienajlepszych amortyzatorach) i potencjalnie może powodować uszkodzenia
      zawieszenia. Czy nie powinno się odejść od takich technik, stosując np. szykany?

      Pozdrawiam
      vatseq
      • vampi_r Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 31.08.05, 11:11
        Mam pytania do Vatseq:
        Czy te drzewa na drogach krajowych we Francji rosną pół metra od jezdni?
        Czy te drogi krajowe są kręte i mają 6 metrów szerokości? I czy są jedynymi
        drogami dla ruchu pomiędzy jakimiś miejscowościami, czy może tuż obok biegnie
        autostrada lub lepsza droga?
        • vatseq Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 31.08.05, 11:31
          vampi_r napisał:

          > Mam pytania do Vatseq:
          > Czy te drzewa na drogach krajowych we Francji rosną pół metra od jezdni?

          Tak! Czasem bliżej!!

          > Czy te drogi krajowe są kręte i mają 6 metrów szerokości? I czy są jedynymi
          > drogami dla ruchu pomiędzy jakimiś miejscowościami, czy może tuż obok biegnie
          > autostrada lub lepsza droga?

          Tam gdzxie jeździłem - bywało, że jedynymi. Poza tym nie wszyscy jeżdżą
          autostradami - nawet dla tambylców jest drogo! Ruch był więc duży. Drogi krajowe
          (RN) są uczęszczane we Francji i lepsze od nich są tylko autostrady - ale nie
          wszędzie autostradami da się dojechać!

          vatseq
          • vampi_r Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 31.08.05, 20:28
            I drogi te mają 6 metrów szerokości? Drzewa są od jezdni nawet bliżej, niż pół metra i mieszczą się jeszcze barierki odgradzające? (sic!).
            Chciałbym to zobaczyć.
            • crannmer Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 31.08.05, 21:31
              vampi_r napisał:

              > I drogi te mają 6 metrów szerokości? Drzewa są od jezdni nawet bliżej, niż pół
              > metra i mieszczą się jeszcze barierki odgradzające? (sic!).
              > Chciałbym to zobaczyć.

              Nic prostszego. Wiekszosc drog we wschodniej Meklemburgii-Pomorzu wlasnie tak
              wyglada. A autostrada tylko jedna i daleko (A24/A11).

              Przejedz sie z Usedom przez Greifswald i Stralsund w kierunku na Rostock. A i
              sama jazda po Usedom (az do Pennemünde) i Ruggi tez jest fajna.

              MfG

              C.
              • vatseq Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 01.09.05, 09:28
                Podobnie wygląda sprawa w Bohemie (Czesky Raj), tuż za granicą czesko-niemiecką
                (przejedź w Chebie).
                We Francji można pojeździć sobie trochę po Langwedocji - od granicy z Hiszpanią
                (piękne drogi w Pirenejach) aż po Narbonne.

                Zwłaszcza w Pirenejach drogi są na granicy normatywu (3.5 m na pas = 7 m) lub
                trochę węższe, bez poboczy!!

                vatseq
                • vampi_r Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 01.09.05, 14:21
                  Ale wy wciąż podajecie jako przykład drogi albo lokalne, albo dublujące się z
                  lapsza trasą.
                  Przez Pireneje przechodzą też autostrady i ten, kto jedzie w te, czy inne
                  rejony, ma wybór.

                  Pisałem na wstępie - niech zbuduja na Mazurach ze dwie autostrady (np. z
                  Warszawy do Węgorzewa przez Szczytno, Mrągowo i ze Szczecina do Suwałk przez
                  Olsztyn, Mikołajki, Ełk)) i wtedy wszystkie kręte i zadrzewione alejki mogą
                  sobie pozostać. Ludzie wjada w nie wtedy nie dlatego, ze muszą, ale dlatego, że
                  chcą. Albo wjada dlatego, by zjeżdżając z autostrady pod Mikołajkami przejechac
                  20 km do Rucianego.
                  Włala.

                  Obecnie wyboru nie masz. Jadąc w największe nawet "kurorty" Mazur MUSISZ jechac
                  drogami, które są wąskie i kręte. Ruch na nich jest już niewspółmierny do klasy
                  drogi, a będzie większy.

                  I dawanie tu przykładów mocno zaautostradowionych państw jest zupełnie nie na
                  miejscu.
                  To tak, jakby w Burkina Faso tłumaczyli, że na ich szosach musi być bruk, bo
                  byli w Warszawie na Starówce i tam na ulicach jest własnie bruk.
                  • crannmer Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 02.09.05, 08:03
                    vampi_r napisał:

                    > Ale wy wciąż podajecie jako przykład drogi albo lokalne, albo dublujące się z
                    > lapsza trasą.

                    POpatrz ponizej na przyklad Meklemburgi-Pomorza.

                    > Obecnie wyboru nie masz. Jadąc w największe nawet "kurorty" Mazur MUSISZ
                    > jechac drogami, które są wąskie i kręte.

                    Dokladnie tak, jak do najwiekszych kurortow niemieckim nad Baltykiem.

                    MfG

                    C.
                  • vatseq Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 02.09.05, 08:25
                    Chyba tylko wzdłuż Morza Śródziemnego prowadzi autostrada, ale i tak, by
                    dojechać do miejscowości nad samym morzem trzeba przejechać spory kawałek
                    drogami lokalnymi.

                    Na Zachodzie (nie mówię o Niemczech) NIE WSZYSCY jeżdżą autostradami z dwóch
                    powodów: są drogie, są zakorkowane - często sprawniej jest się poruszać drogami
                    krajowymi.

                    Przez Pireneje prowadzą autostrady, ale zobacz jak gęsta jest ich sieć!!!

                    Generalnie z Twojej wypowiedzi jawi się obraz człowieka, który do _swojego_
                    miejsca spędzania wakacji (Mazury) _musi_ mieć autostradę, a reszta go nie
                    obchodzi. To trochę typ takiego delikwenta, który nie może podejść w mieście 50
                    m i musi zaparkować tuż pod posesją, do której się udaje! Stąd mamy auta na
                    trawnikach, miejscach dla inwalidów i w innych dziwnych miejscach.

                    vatseq
                    • vampi_r Re: Drzewa przydrożne raz jeszcze i inne takie ta 02.09.05, 17:00
                      Nie.
                      Moja konkluzja jest taka:
                      przeprowadzic przez Mazury ze dwie autostrady (jedna północ-południe, druga
                      wschód-zachód),a wtedy wszystkie zabytkowe aleje pozostawić nietkniete.

                      Akurat nie planuje się żadnych autostrad, czy nowych dróg na Mazurach.
                      Czyli wobec wzmożonego ruchu samochodowego jest konieczność poszerzania
                      niektórych szos. Nie da się tego zrobić bez wycinki.
                      Trasa winna być swoją klasą adekwatna do ruchu jaki musi przenosić. Inaczej
                      mamy wypadki, zabitych i rannych.
                      Zwłaszcza po stronie pieszych i rowerzystów.
                      Co roku spędzam kilka dni na Mazurach.
                      I co roku przejazd niektórymi szosami staje się coraz większym horrorem.

                      Panowie. Mazury sa też świetnym miejscem na wycieczki rowerowe. Kiedyś
                      przejezżałem rowerkiem kilka ładnych km po mazurskich szosach. Od kilku lat nie
                      korzystam tam z roweru. Mam zbyt słabe nerwy.

                      Nie żałowałbym kilku, czy kilkudziesięciu nawet przydrożnych drzew, by znacząco
                      poprawić na poziom bezpieczeństwa jazdy (i aut i rowerzystów).
                      Ja wraz z całym SISKOM jesteśmy za tym, by trasy budowac z sensem i
                      jednoczesnie sprzeciwiamy się prowadzeniu ich przez tereny cenne przyrodniczo.
                      Od miesiecy protestujemy i wspieramy ekologów z Podlasia, by obwodnicy
                      Augustowa nie budować przez Dolinę Rospudy.

                      Jednak budowac z sensem, to znaczy też bezpiecznie.
                      Jeśli nie ma innej możliwości, trasę nieraz trzeba poprowadzić przez lasy i
                      bagna. Jeśli jest możliwość ominiecia lasów, to ominąć.
                      Obwodnice Augustowa można poprowadzić omijając Rospudę.
                      Poszerzyć mazurskie drogi nie da się bez wycinki drzew. I mam tu na myśli tylko
                      niektóre i nieliczne drogi. Wiele alej, tych mniej uczeszczanych, trzeba
                      pozostawić bez zmian, tylko położyć wreszcie równy, nowy asfalt.

                      Dla mnie życie ludzkie jest ważniejsze niż przydrożne drzewo.

                      Nieco wyżej stwoerdzacie, ze na naszych drogach jest chamstwo i w zasadzie nic
                      nie da się z tym zrobić.
                      Chamstwo + kręta i wąska droga (w dodatku o sporym ruchu) = wypadki.

                      Macie inne propozycje?
    • klemens1 Ograniczenia prędkości 31.08.05, 09:22
      Kierowcy polscy nieprzestrzegają ograniczeń prędkości (chyba że w korku), ale
      czy to wina jedynie kierowców i braku odpowiedniego egzekwowania przepisów?
      Wg mnie jest w tym znaczna zasługa samych ograniczeń.

      Żeby długo nie szukać: 50 na Trasie Łazienkowskiej i 70 na Siekierkowskiej -
      czy wg Pana te ograniczenia są powodowane rzetelną analizą tychże tras i
      fachowym wyliczeniem że taka właśnie prędkość jest bezpieczna, a 80 już nie?

      Za granicą podobno sens ograniczenia jest widoczny dla przeciętnego kierowcy,
      np. gdy przed zakrętem jest 50, to przejeżdżając go z prędkością 60 wyczuwa
      się, że to za szybko. W Polsce mamy mnóstwo niebezpiecznych zakrętów z 60 które
      można przejeżdżać setką (skrzyżowań i przejść dla pieszych w pobliżu nie ma),
      tudzież terenów zabudowanych bez zabudowań.

      Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat?
      Czy ograniczenia w Polsce są od czapy bo tak się spodobało urzędnikowi (zawsze
      można zrzucić winę na kierowcę, bo kto przestrzega 40 na prostej szerokiej
      drodze)?
      Czy chodzi o łatwy łup dla policji (jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o
      pieniądze)?
      • vatseq Re: Ograniczenia prędkości 31.08.05, 09:34
        Dodatkowo dochodzą ograniczenia pozostawione po robotach drogowych i ustawione w
        miejscu, gdzie ktoś (zazwyczaj jakaś szycha z W-wy) wyleciał na zakręcie.
        Przykładem tego ostatniego jest (było?) ograniczenie na zakręcie zakopianki, na
        którym wyleciał Łasak. Dowcip polega na tym, że on wyleciał jadąc pod górę,
        gdzie rzadko który kierowca może jechać wiele szybciej niż ograniczenie, a Łasak
        wypasioną furą gnał ponad 100!

        Poza powyższymi dochodzi GŁUPOTA policji. Na czwórce w okolicach Gliwic
        widziałem takie cuś (w okolicach 1 listopada): na początku trójkątnej wysepki
        przy zjeździe z czwórki postawiono ograniczenie prowizoryczne 30km/h (wcześniej
        dozwolone było 90 i żadnych innych ograniczeń), za którym stali panowie
        niebiescy i kasowali aż serce się radowało, że gmina Gliwice (w której mieszkam)
        taka bogata będzie :-)


        Jeśli zaś chodzi o egzekwowanie ograniczeń prędkości: w Hiszpanii bodajże
        spotkałem się z taka techniką - na wjeździe do miejscowości jest ograniczenie 50
        km/h i tablica informująca, że jeśli pojedziesz szybciej, to zapalą ci się
        czerwone światła na najbliższym przejściu. I to działa perfekcyjnie! Jedziesz 50
        - przejeżdżasz płynnie, jedziesz szybciej - stop na światłach! Może pomyśleć o
        czymś takim u nas?

        vasteq
      • robertrobert1 Re: Ograniczenia prędkości 31.08.05, 09:56
        Problem przekraczania dozwolonych predkosci ( zwlaszcza w obszarze zabudowanym)
        nie lezy w zlym czy niewlasciwym ustwianiu ograniczen predkosci lecz w
        bezpieczenstwie najslabszego uzytkownika w ruchu drogowym. Kolejna sprawa to
        fakt, ze Warszawa jest chyba jedyna europejska stolica, w ktorej ulice glowne
        ulice srodmiejskie sa tak szerokie ( 7 pasow w jedna strone przy rondzie ONZ),
        5 pasow na Targowej a jednoczesnie na tychze ulicach wystepuje parkowanie na
        chodnikach.
        Kolejna kwestia jest fakt pogorszajacego sie stanu infrastrktory dla pieszych a
        dokladniej zamykania badz likwidowania przejsc (al. Solidarnosci) i kladek dla
        pieszych ( Czerniakowska).
        I na koniec to fakt kompletnego nierespektowania praw rowerzystow i w ogole
        samych rowerzystow poruszajacych sie w gesty ruchu drogowym. Nalezy pamietac,
        ze oni maja pelne prawo do np skretu w lewo ale niech mi ktos odpowie jak taki
        manewr maja wykonac na 4-5 pasowej arterii jesli wkolo samochody przemieszczaja
        sie z 3 cyfrowymi predkosciami? Dla kierowcow ekstra samochodow takie predkosci
        sa bezpieczne ale czy ta predkosc jest bezpieczna dla innych zwlascza
        wolniejszych uzytkownikow ruchu?
        • Gość: gość portalu Re: Ograniczenia prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 10:24
          Pozdro z N11 uśmiechniety
      • mejson.e "Zasługa ograniczeń" 31.08.05, 11:30
        klemens1 napisał:

        "Kierowcy polscy nieprzestrzegają ograniczeń prędkości (chyba że w korku), ale
        czy to wina jedynie kierowców i braku odpowiedniego egzekwowania przepisów?
        Wg mnie jest w tym znaczna zasługa samych ograniczeń.

        Żeby długo nie szukać: 50 na Trasie Łazienkowskiej i 70 na Siekierkowskiej - czy
        wg Pana te ograniczenia są powodowane rzetelną analizą tychże tras i fachowym
        wyliczeniem że taka właśnie prędkość jest bezpieczna, a 80 już nie?"

        100% racji, klemens!
        Obserwacja trasy Toruńskiej, gdzie ograniczenie wynosi 80 a jedynie w miejscach
        niebezpiecznych rośnie do 60, skłania do wniosku, że ograniczenie do 80 na
        drodze wielopasowej, dwujezdniowej, bez przejść dla pieszych i sygnalizacji
        świetlnej, jest dobrze dobrane.

        Natomiast 50 na Trasie Łazienkowskiej jest absurdem, który zabija w kierowcach
        resztki szacunku dla prawa.

        Zostało takie wprowadzone, bo wg mnie urzędnicy uznali, że i tak nie będzie
        przestrzegane, a zawsze kierowcy trochę zwolnią...

        Natomiast na Trasie Siekierkowskiej szacowano trochę za ostrożnie, choć biorąc
        pod uwagę wypadki spowodowane błędnym oznakowaniem, może mieli rację.

        Teraz oznakowanie poprawiono, pojawiły się bezkolizyjne zjazdy, czas by
        podwyższyć prędkość do 80...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: Roberto Re: "Zasługa ograniczeń" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 12:39
          mejson.e napisał:
          > Obserwacja trasy Toruńskiej, gdzie ograniczenie wynosi 80 a jedynie w
          miejscach
          > niebezpiecznych rośnie do 60, skłania do wniosku, że ograniczenie do 80 na
          > drodze wielopasowej, dwujezdniowej, bez przejść dla pieszych i sygnalizacji
          > świetlnej, jest dobrze dobrane

          Trasa Torunska jest totalnie prosamochodowa i tylko zdesperowany pieszy tam sie
          zapuszcza a juz kompletnie nie mam zielonego pojecia w jaki sposob
          przemieszczaja sie po niej (a dokladniej po moscie) rowerzysci gdyz lampy
          oswietleniowe ustawione na chodnikach sa w taki sposob, ze pozostaje miejsca
          mniej niz wynosi szerokosc kierownicy. Ponadto wszedzie sa schody (bez
          pochylni) a na jezdni jest podwyzszona predkosc.

          Panie Krzysztofie, czy Pana zdaniem jest dopuszczalna taka sytuacja, ze jedyny
          most na polnocy Warszawa w ogole nie jest dostosowany do ruchu dla najslabszych
          uzytkownikow ruchu drogowego? Czy dla Pana rowerzysta jest pelnoprawnym
          uczestnikiem ruchu drogowego czy tez podobnie jak dla wiekszosci polskich
          kierowcow tylko zawalidroga i "sprawca" zakorkowanych drog?
          • emes-nju Re: "Zasługa ograniczeń" 31.08.05, 17:56
            Tak naprawde malo kto chyba podwaza zasadnosc ograniczenia do 50 km/h w miescie.

            Wyjatkiem powinny jednak byc drogi przelotowe - na teraz moga byc to drogi z zalozenia budowane jako trasy szybkiego ruchu (w Warszawie fragmenty: trasy torunskiej, trasy lazienkowskiej, wislostrady, trasy siekierkowskiej). Do tego duza czesc przelotowych tras wielopasmowych stwarza na tyle male zagrozenie dla pieszych (sladowa ich obecnosc), ze spokojnie mozna pozwolic po nich jezdzic 60-70 km/h. A, z drobnymi wyjatkami, mozna po nich jezdzic 50 km/h. Nastapila urawnilowka (bo tak panu za biurkiem wygodniej) - wprowadzamy 50 km/h na drogach osiedlowych jak i trzypasmowych przelotowkach. Skutki sa takie, ze kierowcy dosc karnie przestrzegaja 50 km/h w centrum, a na drogach przelotowych "odrabiaja straty". Nawet policja przyznala, ze np. na trasie lazienkowskiej srednia predkosc wzrosla po wprowadzeniu ograniczenia do 50 km/h.

            Co do jazdy na rowerze po trasie torunskiej :-) Miodzio! Na wiadukcie zawsze jezdzilem po chodniku (mam slicznie starte od slupow rogi na kierownicy). Natomiast na trasie jezdzilem pasem awaryjnym i zyje. Jak nie bylo korka jezdzilem przy kraweznku, jak korek byl i Bardzo Spieszacy Sie W Waznych Sprawach jezdzili pasem awaryjnym, zajmowalem caly pas w mysl zasady jeden uzytkownik - jeden pas.
            • strzala32 Re: "Zasługa ograniczeń" 31.08.05, 18:57
              emes-nju napisał:
              kierowcy dosc kar
              > nie przestrzegaja 50 km/h w centrum, a na drogach przelotowych "odrabiaja
              strat
              > y".
              Chyba nie mowisz o Wawie?! Poza tym całe szczescie ze nie jezdzi sie 50 po
              centrum tylko z 60-70, bo Wawa juz calkiem by stanela... i wtedy z buta albo na
              rowerze miedzy stojacymi, w niekonczacych sie korkach, samochodami:)
              • emes-nju Re: "Zasługa ograniczeń" 31.08.05, 19:24
                Alez w naszych warunkach jazda 60-70 km/h, przy ograniczeniu do 50 km/h, to wrecz ortodoksyjne przestrzeganie przepisow! Tak jezdzacy nieomal aspiruja do beatyfikacji :-P

                A tak BTW - kiedys slyszalem, ze nawet policja dala sobie spokoj i fotoradary przestawila na limit predkosci + 30 km/h bo nie dawali rady obrobic wynikow "lowow".
                • strzala32 Re: "Zasługa ograniczeń" 31.08.05, 22:03
                  emes-nju napisał:

                  > Alez w naszych warunkach jazda 60-70 km/h, przy ograniczeniu do 50 km/h, to
                  wre
                  > cz ortodoksyjne przestrzeganie przepisow! Tak jezdzacy nieomal aspiruja do
                  beat
                  > yfikacji :-P
                  >
                  > A tak BTW - kiedys slyszalem, ze nawet policja dala sobie spokoj i fotoradary
                  p
                  > rzestawila na limit predkosci + 30 km/h bo nie dawali rady obrobic
                  wynikow "low
                  > ow".
                  ja właśnie tak jezdze po cabo inaczej jazda jest bardzo niekomfortowa, caly
                  czas trzebaby było gaz-hamulec itd., poza tym duzo przejsc dla pieszych i
                  swiatla co 300m.
                  A propos tych fotoradarow to fakt. Kiedys w TV ktos z Komendy Stołecznej mowił
                  o tym, ze np. na Torunskiej nie "cykaja" ponizej 120...a i tak zdjec jest od
                  choroby. Policjant z "suszarka" jak jest powiedzmy 70 a Ty jedziesz np. 85 tez
                  raczej Cię nie zatrzyma ( ja tak miałem pod Grójcem - tam jest ladna 2
                  jezdniowa, 2-3 pasmowa droga i chyba 80 dozwolone. Ja jechałem troche ponad
                  100, jakies 105- bo wlasnie wlaczylem sie do ruchu i nie zdazylem rozpedzic:)),
                  strzelil do mnie...ale nie zatrzymal...ale niespodzianka:) )
                  • emes-nju Re: "Zasługa ograniczeń" 01.09.05, 09:37
                    Jakie to jest demoralizujace! Policja, podobno majaca scigac za wykroczenia, sama jazdzi jak chce, a za predkosc kasuje "po uwazaniu". Maja niedobor w kasie, to capna za 0,0004582 km/h przekroczenia, a jak im sie nie chce, to 20 km/h za duzo nie spedza im snu z powiek. A ludzie na to patrza i wyciagaja jedyny sluszny wniosek - to WOJNA! Wojna pomiedzy lapiaca waaaadzxa i biednymi, Bogu ducha winnymi, kierowcami. Trzeba sie czaic w tej zabawie w zlapie - nie zlapie.

                    Az pisac szkoda!
                    • Gość: przejazdem Lapanie grzesznikow - obrazek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.09.05, 14:30
                      Obrazek:

                      Pewna stacja benzynowa w poblizu granicy panstwa w Polsce.
                      Pan przy kasie nie ma wydac z grubszego banknotu.
                      Otwiera drzwi na zaplecze. Przez uchylone drzwi
                      widac siedzacych na zapleczu dwoch policjantow przy stoliku,
                      a obaj wlasnie popijaja piwo (bezalkoholowe?)z puszki.
                      Radiowoz stoi na parkingu, nikt w nim nie siedzi.
                      Reszta z banknotu zostala skutecznie wydana.

                      Nic dodac nic odjac. Zycie i tyle.
                      Aha, w RFN granica "stanu wskazujacego" stoi na 0,5 promilla.
                      Ale nie w Polsce.
      • strzala32 Re: Ograniczenia prędkości 31.08.05, 13:45
        klemens1 napisał:

        > Kierowcy polscy nieprzestrzegają ograniczeń prędkości (chyba że w korku), ale
        > czy to wina jedynie kierowców i braku odpowiedniego egzekwowania przepisów?
        > Wg mnie jest w tym znaczna zasługa samych ograniczeń.
        >
        > Żeby długo nie szukać: 50 na Trasie Łazienkowskiej i 70 na Siekierkowskiej -
        > czy wg Pana te ograniczenia są powodowane rzetelną analizą tychże tras i
        > fachowym wyliczeniem że taka właśnie prędkość jest bezpieczna, a 80 już nie?
        Zgadzam się z Tobą i Mejsonem, choć uważam, inaczej niz Mejson, ze ograniczenie
        80 na Torunskiej jest również za wysokie. Nie wspominam juz o tym, ze zaraz za
        Grota jest znak 40!! Kiedyś tam byly roboty, jezdze tamtedy regularnie
        kilkanascie razy w tygodniu od 8 miesiecy. Roboty sie skonczyly... a znak
        pozostal:) jest tam co prawda przystanek autobusowy, ale nie ma przejscia przez
        jezdnie wiec nie ma klopotu. Toruńska, od Ronda Zeslancow do Ronda na Bródnie (
        skrzyzowanie z Łabiszyńska chyba ) to droga bezkolizyjna ( jedzie sie
        wiaduktami albo skreca sie przez wiadukty ), nie ma przejsc dla pieszych itd.,
        sa min. 2 pasy ,a najczesciej 3 i 4. Uwazam, ze na tym odcinku 110 to dobre
        ograniczenie. Na tych sławnych, bo kiedys były tematem wątku na forum:), 2
        zakretach przed zjazdem na Bemowo jadac w strone Bródna jest 60, co tez jest
        przegieciem, bjadac 80 nie czuc, ze pokonuje sie te łuki... no ale jest szansa
        na strzelenie fotki, co czesto robia Policjanci chowajac radiowoz za Tiry
        skojace na parkingu a fotoradar stoi ukryty za barierka... to taka nowoczesna
        odmiana stania w krzakach:) Juz ktos to mowił, u nas mandaty maja zapewnic jak
        najwiekszy doplyw kasy, dlatego ustawia sie radary albo policjantow z
        suszarkami na drogach, gdzie nawet emeryt jedzie 30 km/h za szybko, a nie na
        waskich ulicach w scisłym centrum lub w malych miastach, gdzie koles w 15
        letnim BMW jedzie 100. Mieszkam pod Wawa i były tu rok temu 2 wypadki: kolesie
        jechali z wiaduktu 160 ( za 300 metrow jest szkola i 2 przejscia dla
        pieszych! ), nie zmiescili sie w łuk drogi i walneli czilowo w busa... nie
        pamietam ile osob zgineło... ale duzo; drudzy wpierniczyli sie 120 w stojaca
        koparke, bte 120 mieli na ciasnym łuku i jak zobaczyli kopare to mogli juz
        najw3yzej k...e zrobic, zgineli!
    • Gość: go Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 12:31
      Witam.
      Panie Krzysztofie, proszę udzielić kilku rad kierowcom oczekującym na
      skrzyżowaniu na zmianę świateł. Słyszałem kiedyś Pana w radiu i zapamiętałem
      Pańskie uwagi jako pomocne. Chodzi o gotowość każdego kierowcy do
      natychmiastowego ruszenia po zmianie świateł, a nie jak to najczęściej bywa
      przez maruderów na światłach przejeżdża kilka a nie kilkanaście aut.
      Pozdrawiam.
    • Gość: na zimno Bezpieczny odstep, droga hamowania i t. d. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.05, 15:47
      Kilkadziesiat procent kierowcow nie rozumie, ze:

      !!! DLUGOSC DROGI HAMOWANIA JEST PROPORCJONALNA DO PREDKOSCI
      POJAZDU PODNIESIONEJ DO KWADRATU !!!!!

      Czyli, ze jezeli nasza droga hamowania przy 50 km/h wynosi np. 25 metrow,
      to przy 100 km/h wyniesie przynajmniej 100 metrow !!!

      A jezeli kierowca jest zmeczony, to jego slaby czas reakcji tylko pogorszy te
      szacunkowe wyniki.

      Predkosc zwiekszyla sie dwa razy, ale droga hamowania az cztery razy.
      A to tylko fizyka ze szkoly podstawowej ( energia kinetyczna E = MV^2 /2 ).


      Dlaczego takich prostych zasad nie propaguje sie na codzien ?
      Czy panie np. o tym wiedzialy ?
      Praw fizyki jeszcze nikomu nie udalo sie oszukac.


    • Gość: 130rapid Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc IP: 82.160.23.* 01.09.05, 01:04
      Panie Krzysztofie,
      drobna sugestia ode mnie.
      Może się przyda w działalności Fundacji, acz raczej w dłuższej perspektywie.

      Specjaliści od BRD niezwykle rzadko zwracają uwagę, że tak naprawdę wzorce
      naszego zachowania na drodze - nieważne czy jako pieszego, rowerzysty, czy
      kierowcy - w dużym stopniu wynosi się z domu. Pierwszymi wzorami są dla nas
      rodzice, starsze rodzeństwo, itp.

      I to są wzorce inicjujące, decydujące, niemal "podprogowe", które szkoła ze
      swoim wychowaniem komunikacyjnym może najwyżej uzupełniać, nieco modyfikować,
      ale - moim zdaniem - nie potrafi ich już zasadniczo zmienić.

      Dzieciaki są świetnymi obserwatorami i naśladowcami. Rodzice jeżdżący
      nieprzepisowo, po chamsku, bez poszanowania dla innych, a nawet przechodzący w
      miejscach niedozwolonych, itd., są dla nich katastrofalnym wzorem.
      I zwykle rodzice nie mają tego świadomości. Czas otworzyć im oczy.

      Próbowałem niedawno "uświadomić" mojego kuzyna.
      Tłumaczyłem:
      "Nie woź Andrzeja [kilkulatka] 170 km/h po zwykłej drodze. Nie popisuj się
      przed nim samochodem. Bo inaczej za 15 lat będziesz bał się pożyczyć mu auto.
      Albo, nie daj Boże, zafundujesz mu piękny pogrzeb, gdy się w nim rozbije".
      Skutek był tylko taki, że kuzyn się obraził. Acz mam nadzieję, że może coś z
      tego wykiełkuje...

      Kluczem do bezpiecznej jazdy jest według mnie świadomość własnych
      niedoskonałości za kierownicą, szanowanie pozostałych na drodze (zgodnie z
      powiedzeniem "Nie rób innemu, co tobie niemiłe" i wysoko ustawiona poprzeczka
      instynktu samozachowawczego, skutecznie chroniąca przed głupimi pomysłami za
      kierownicą.

      Z innej beczki.
      Niektórzy specjaliści od BRD twierdzą, że tylko chłodne podejście do samochodu,
      traktowanie go jako przedmiotu codziennego użytku, podobnie jak sprzętu AGD ;)
      sprzyja bezpiecznemu stylowi jazdy.

      To nieprawda!
      To właśnie fascynaci czterech kółek, do których ja też się zaliczam, o wiele
      więcej czasu poświęcają nie tylko na pieszczenie swojego ukochanego samochodu
      przysłowiową flanelką. Wielu z nich, acz nie wszyscy, często (częściej niż
      średnia krajowa) zagląda w kodeks ruchu drogowego, śledzi programy na temat
      poprawiania techniki jazdy, itd. itd. W końcu każda czynność wykonywana z
      uczuciem jest robiona lepiej.

      Od paru lat mam swoje motto, używane m.in. jako "wizytówka" pod moim nickiem na
      forum BMW Klub Polska.

      "Prowadzenie samochodu jest jak język chiński. Tak naprawdę jednego i drugiego
      uczysz się całe życie".

      W ciągu 11 lat przejechałem około 350 tys. km. I wciąż zdarzają się sytuacje na
      drodze, które potrafią mnie zaskoczyć. I na pewno będzie działo się tak nawet,
      gdy będę mieć doświadczenie z miliona kilometrów. :)
    • bratmarzeny prosba o opinie 01.09.05, 12:37
      Jest Pan doswiadczonym kierowca rajdowym.
      Ciekawila by mnie panska opinia (wystarczy mi nawet Panskie przypuszczenie)
      w nastepujacej kwestii:

      Na samochod poruszajacy sie z szybkoscia 50 km/h po zakrecie o promieniu 20
      metrow (dosyc ostry zakret) dziala przyspieszenie odsrodkowe rzedu 1g. )Mam
      nadzieje, ze nie pomylilem sie w moich obliczeniach :))

      Czy w normalnych warunkach (sucha droga, sprawny technicznie samochod) taki
      zakret jest do wziecia czy trzeba liczyc sie z poslizgiem?

    • Gość: Mmeva Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.05, 13:20
      Panie Krzysztofie,
      miałam przyjemnośc słuchać Pana podczas festynu w Mielcu w zeszłym roku - zgadzam się w 100%. Drogi mamy kiepskie i musimy się do tego dostosować, żeby zminimalizować ryzyko (a nie jak niektórzy próbują się rozgrzeszyć: jeździmy szybko, bo nie mamy autostrad). Podoba mi się również pomysł akcji Krzyś, niby prosta koszulki, a może do kogoś przemówią. W związku z tym mam pytanie - dlaczego nie było koszulek w rozmiarze S?
      Pozdrawiam Gorąco.
    • Gość: smutny Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 00:03
      Czy fundacja porównała program GAMBIT z wielkością środków przeznaczanych na
      rozwój infrastruktury (ok 12 % zebranej akcyzy paliwowej)?
      Czy oprócz imprez fundacja zrobiła cokolwiek dla społeczeństwa?
      • r.kruger Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 02.09.05, 11:18
        Witam,
        Chciałabym poznać opinie w dwu sprawach:
        Moim i moich znajomych zdaniem kierowcy wjeżdżający na skrzyżowania na
        czerwonym świetle powinni czasowo tracić prawa jazdy,spowodowanie wypadku na
        skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną uważam za przestępstwo spowodowane
        straszliwym egoizmem i głupotą kierującego.
        Jaki szybki samochód jest najbezpieczniejszy w pana opinii???
        pozdrawiam
        • Gość: na zimno Jak to wyglada w RFN ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.09.05, 17:18
          W RFN wjezdzajacy na skrzyzowanie "na czerwonym" maja duze szanse na skierowanie
          do psychologa w przypadku recydywy.

          Bardzo trudno jest sie z tego wykaraskac, nawet dla "twardego" pacjenta.
          Ludzie boja sie tego jak ognia, bo mozna stracic prawo jazdy na zawsze,
          a poza tym to niezle lupie po kieszeni.
    • redakcja Re: Gość Forum - Krzysztof Hołowczyc 02.09.05, 17:16
      Czas dyskusji dobiegł końca. Dziękujemy za wszystkie pytania, a Panu Hołowczycowi za poświęcony czas.

      Pozdrawiamy
      Redakcja Portalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka