palnick
07.10.05, 19:37
Chodzi o błędy w działaniu np. jako prezydent Warszawy.
Na dodatek nie musi obawiać się podobnej riposty ze strony Kaczora. Dlaczego?
Otóż Tusk nie zrobił w życiu niczego godnego uwagi.
Kandydat z zasadami Donald Tusk w czasie czteroletniego pobytu w Senacie w
latach 1997-2001 zabierał głos w debacie... trzy razy. Ani razu nie wystąpił
jako sprawozdawca komisji. Należał tylko do jednej - obrony narodowej.
Jeden raz wystąpił jako przedstawiciel wnioskodawców projektu ustawy. W
internetowym archiwum Senatu odnotowane jest tylko jedno oświadczenie
senatora Tuska.
Senator SLD Jerzy Markowski tak wspomina senacką aktywność faworyta
prezydenckich sondaży. "Głównym zajęciem Donalda Tuska, gdy był
wicemarszałkiem Senatu, polegało na zaszczycaniu pozostałych senatorów swoją
obecnością.
Niektóre osoby są przekonane, że samą swoją osobą są na tyle światłe, że nie
muszą nic mówić. Do takich senatorów należał pan Tusk" - cytuje "Trybuna".
Lider PO i jej kandydat na prezydenta stara się budować swoją popularność na
krytyce elit politycznych i demokracji parlamentarnej. Zawodowych polityków
nazywa "klasą próżniaczą", która marnuje pieniądze podatników. "Jako
wicemarszałek izby wyższej Donald Tysk miał do swojej dyspozycji samochód z
kierowcą i wspaniały gabinet i widocznie tam było mu znacznie lepiej" -
wspomina na łamach gazety senator Markowski.
Jako poseł Tusk może pochwalić się 25 wystąpieniami poselskimi podczas
ostatnich czterech lat. W tym czasie nie zgłosił ani jednej interpelacji, ani
jednego zapytania, ani pytania. Nie wygłosił ani jednego oświadczenia i nie
był w żadnej komisji sejmowej. Jako poseł obecnej kadencji miał więc lider PO
podobne doświadczenia, dlatego jego partia proponuje, by zmniejszyć liczbę
posłów o połowę - pisze "Trybuna".
wiadomosci.onet.pl/1153939,11,1,0,120,686,item.html
Najgorsze jest to, że kompletny żółtodziób Tusk nie jest rozliczany z własnej
aktywności. Jej brak wynika również z indywidualnych braków Donalda. To jest
po prostu głupek. Chętnie recenzuje aktywność innych, ponieważ swojej nigdy
nie doświadczył. Zwłaszcza ukoronowanej sukcesem.
Chcecie takiego prezydenta?
Wczoraj powiedział, że dla niego nadautorytetem w sprawach zdrowia jest pijak
Religa. Mniejsza o Religę. Tusk daje sygnał, że nie będzie poszukiwał,
porównywał i wybierał najlepszego wariantu. Otoczy się ludźmi, których opinie
będą dla niego dogmatami. To bardzo niebezpieczne, wybierać głuptaka na
najwyższy użąd w państwie.