Dodaj do ulubionych

KAGAN BRAT ORLA

21.10.02, 05:43
Re: MAM CZARNY PAS W KARATE
Autor: kagan_z_australii@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 20-10-2002 00:18 + dodaj do ulubionych wątków

+ odpowiedz na list

+ odpowiedz cytując


------------------------------------------------------------------------------
--
Zazdroscicie mi i stad cala ta wscieklosc. Zeby was dobic powiem wam ze w
klubie mialem przydomek Kagan Brat Orla poniewaz potrafilem najwyzwej wykonac
kopniecie z wyskoku.

Obserwuj wątek
    • debilek Re: KAGAN BRAT ORLA 21.10.02, 05:52
      Prawdopodobnie nazywali cie Kagan Brat Osla tylko nie zrozumiales po japonsku.
      • debilek Re: KAGAN BRAT ORLA 21.10.02, 05:55
        Przyszedł Kagan Brat Orla do burdelu:
        - Dzień dobry chcialbym zamówić sobie panienkę.
        - Proszę tu jest cennik - mowi burdelmama.
        - Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
        - Niech pan pokaże ile ma.
        - ...
        - Uuuu za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie jedynie może być pan
        Marian
        - No jak ma być to niech będzie - odparl Kagan Brat Orla.
        Zeszli do kotlowni do palacza Mariana.
        - Panie Marianie klient do pana!
        Pan Marian odstawil wiadro z węglem szufle zdjąl spodnie i wypiął się w strone
        Kagana Brata Orla. Kagan Brat Orla spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i
        zarośniętego Mariana
        próbuje się do niego dobrać ale nie bardzo wie jak.
        Mówi więc:
        - Ty może byś mi pomógł?
        Na co Marian odwrócił głowę wypluł papierosa zatrzepotał rzęsami i powiedział
        ochrypłym basem:
        - KOCHAM CIĘ...

    • aniol_stroz_kagana Kagan nie dobijaj ludzi!! 21.10.02, 07:18

      Nikt ci nie zazdrości obroży przecież!
      I nikt się na ciebie nie wścieka!!

      Śpieszę ci wyjaśnić (bo znów nie zrozumiałeś), że skrót twojego
      przydomka "KBO", nie tłumaczy się "Kagan Brat Orła", tylko "Kagan Buc
      Okropny".

      W klubie wszyscy mieli z ciebie niezły ubaw, bo twoje słynne
      najwyższe "kopnięcie z wyskoku" miało miejsce przecież wtedy, gdy kopnąłeś w
      jaja tego pekińczyka co się dobierał do twojej kobity. Dopowiedz jednak, że
      potem ten pekińczyk tak cię załatwił, że weterynarz trzy dni cię składał.

      Gnaty ci poskładali, ale we łbie znów ci się pogorszyło. Dlatego żeby
      zakosztować rozkoszy orgazmu, piszesz takie kretyńskie posty w swojej czarnej
      obroży na forum "Erotica".
      • kolargol KAGAN BRAT DURNIA 21.10.02, 15:25
        Ja mysle ze nazywali go Kagan Brat Durnia. To bardziej pasuje.
    • ania_co_ma_pysk Re: KAGAN BRAT ORLA 23.10.02, 01:40
      debilek napisał:

      > Re: MAM CZARNY PAS W KARATE
      > Autor: kagan_z_australii@NOSPAM.gazeta.pl
      > Data: 20-10-2002 00:18 + dodaj do ulubionych wątków
      >
      > + odpowiedz na list
      >
      > + odpowiedz cytując
      >
      >
      > ------------------------------------------------------------------------------
      > --
      > Zazdroscicie mi i stad cala ta wscieklosc. Zeby was dobic powiem wam ze w
      > klubie mialem przydomek Kagan Brat Orla poniewaz potrafilem najwyzwej wykonac
      > kopniecie z wyskoku.
      >


      TYLKO CZLOWIEK CHORY MOGL COS TAKIEGO NAPISAC.
    • douglasmclloyd Re: KAGAN BRAT ORLA 23.10.02, 01:50
      > Zazdroscicie mi i stad cala ta wscieklosc. Zeby was dobic powiem wam ze w
      > klubie mialem przydomek Kagan Brat Orla poniewaz potrafilem najwyzwej wykonac
      > kopniecie z wyskoku.

      Inni byli mądrzejsi. Doszli do wniosku, że w ścianę można kopać bez wyskoku.
      • debilek Re: KAGAN BRAT ORLA 24.10.02, 05:19
        Co robi Kagan Brat Orla, żeby wziąć kąpiel z bąbelkami?
        - Zjada na obiad groch z kapustą.

        • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 28.10.02, 00:20
          Piekny watek Kagan, tylko pogratulowac!
          • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 31.10.02, 05:26
            To jestes bratem orla nie zwalnia cie od wyjazdu na Bialorus.
            • debilek Re: KAGAN BRAT ORLA 05.11.02, 04:19
              Gdy siedzisz przy komputerze to zakladasz czarny pas Bracie Orla?
              • kagan_australijczyk Re: KAGAN BRAT ORLA 05.11.02, 04:28
                nigdy !!!
                ale to nigdy nie sciagam mojego czarnego pasa
                wy chrzescijanska cholota
                Jam jest Pan - sluga Szatana
                • debilek Re: KAGAN BRAT ORLA 05.11.02, 04:33
                  Przez pustynie biegnie gromada Arabów i Kagan Brat Orla w czarnym pasie
                  uciekajac przed Murzynem.
                  - Słuchaj a właściwie dlaczego my uciekamy? - pyta
                  jeden z Arabow Kagana.
                  - Nie widzisz? Ten Murzyn nas goni!
                  - No to co? On jest sam, a nas stu.
                  - A bo to wiadomo komu da w mordę.
                  • douglasmclloyd Re: KAGAN BRAT ORLA 05.11.02, 05:22
                    Na wioskę murzyńską napadł lew.
                    Plemię rzuciło się do ucieczki.
                    Ostatni leci kulawy Kagan.

                    Z przodu co chwila ktoś się odwraca i krzyczy:

                    - Bierz kulawego!
                    - Bierz kulawego!

                    Na to Kagan:

                    - Co kulawego, co kulawego, niech bierze kogo chce!
                    • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 07.11.02, 04:42
                      douglasmclloyd napisał:

                      > Na wioskę murzyńską napadł lew.
                      > Plemię rzuciło się do ucieczki.
                      > Ostatni leci kulawy Kagan.
                      >
                      > Z przodu co chwila ktoś się odwraca i krzyczy:
                      >
                      > - Bierz kulawego!
                      > - Bierz kulawego!
                      >
                      > Na to Kagan:
                      >
                      > - Co kulawego, co kulawego, niech bierze kogo chce!


                      Swietne!!!
                      • Gość: douglasmclloyd Re: KAGAN BRAT ORLA IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 07.11.02, 04:43
                        �.a tu nagle nam Ania zrywa sie z siedzenia,
                        Rzuca sie w prawo, w lewo, skacze skros strumienia,
                        Rozkrzyzowana, z wlosem rozpuszczonym, blada,
                        Pedzi w las, podskakuje, przykleka, upada
                        I nie mogac juz powstac, kreci sie po darni,
                        Widac z jej ruchów, w jakiej strasznej jest meczarni,
                        Chwyta sie za piers, szyje, za stopy, kolana,
                        Skoczyl Jerzyk-Pastor myslac, ze jest pomieszana
                        Lub ma wielka chorobe. Lecz z innej przyczyny,
                        Pochodzily te ruchy, U bliskiej brzeziny
                        Bylo wielkie mrowisko, owad gospodarny
                        Snul sie wokolo po trawie, ruchawy i czarny;
                        Nie wiedziec czy z potrzeby, czy z upodobania,
                        Lubil szczególnie zwiedzac Swiatynie Dumania;
                        Od slonecznego wzgórka az po zródla brzegi
                        Wydeptal droge, która wiódl swoje szeregi.
                        Nieszczesciem Ania nasza siedziala sród drózki;
                        Mrówki, znecone blaskiem bieluchnej pończoszki,
                        Wbiegly, gesto zaczely laskotac i kasac;
                        Ania nasza musiala uciekac, otrzasac,
                        Na koniec na murawie usiasc i owady lowic.
                        Nie mógl jej swej pomocy nasz pastor odmówic.
                        Oczyszczajac sukienke, az do nóg sie znizyl,
                        Usta trafem ku skroniom Aniusinym zblizyl ...
                        "Co pan robi? Nie mozna! Niech pan mrówki lowi!
                        Panowie tylko prosic sa zawsze gotowi,
                        A mnie tu mrówki gryza:. "Gdzie?", "Kolo kolana".
                        Pastor reka tam siegnal - juz mrówka zlapana.
                        "Czy jeszcze?", "Pan pyta, a mrówki zuchwale
                        Coraz wyzej ida!" Za pończoszki biale
                        Siegac musial tym razem nasz Pastor szczesliwy.
                        Ze jednak krew nie woda, majtki nie pokrzywy.
                        Nasz Jerzyk siegnal glebiej, gdzie w cieniu ukryte
                        Rosna wstydliwe wlosy w pierscienie spowite.
                        Nasza Ania syknawszy padla na murawe.
                        A Pastor porzuciwszy na mrówki oblawe,
                        Otoczyl ja ramieniem, ku sobie przycisnal.
                        Ogień tajemnych pragnień w oczach jego blysnal,
                        Ustami ust jej szukal - znalazlszy, w zapale
                        Rozpalonymi wargi miazdzyl je zuchwale.
                        Nasza Ania na razie, smialoscia zdumiona,
                        Odepchnac jakby chciala Pastora ramiona,
                        Sil jednak i oddechu w piersiach jej nie stalo;
                        Dreszcz rozkoszy, znienacka objal cale cialo,
                        Obezwladnil jej czlonki, rzucil krew do twarzy.
                        A widzac, ze nasz Pastor na wszystko sie wazy,
                        Ulegla. Lecz, ze wiele doswiadczenia miala:
                        "Ach! Jeszcze kto zobaczy" - z cicha wyszeptala.
                        I sploszona a drzaca, na wpól pomieszana,
                        Miedzy omdlale nogi wpuscila Jerzyka�
                        Orzuciwszy falbany jednym smialym ruchem.
                        Jak klin, kiedy go z wierzchu uderza obuchem,
                        Tak wbil sie Pastor Jerzy bez pomocy reki
                        W ukryte w cieniu spódnic naszej Ani wdzieki;
                        A czujac, ze jej piersi wznosza sie jak fala,
                        Wzrok namietny krew mloda w zylach mu rozpala;
                        Nie cofa sie, lecz dazy bez zastanowienia
                        Do miejsca, które zwie sie szalem zaomanienia.
                        Jak klacz, kiedy jej jezdziec wbije w bok ostroge,
                        Nagle rzuca sie naprzód, bez wzgledu na droge,
                        Tak tez i nasza Ania jak ostroga spieta,
                        Rzucila naprzód cialem, a biale raczeta
                        Wokol Pastora-Jerzyka owinela szyi,
                        Równoczesnie jej nogi, jak pierscienie zmii,
                        Skrepowaly pastora tak, ze sie zdawalo,
                        Iz razem obydwoje jedno tworza cialo�

                        • douglasmclloyd Re: KAGAN BRAT ORLA 07.11.02, 04:48
                          Kagan znasz jakiś kawał?
                          • kollargol Re: KAGAN BRAT ORLA 11.02.03, 04:11
                            douglasmclloyd napisał:
                            Kagan znasz jakiś kawał?
                            Ten chuj? Pierdole!
    • Gość: kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 07.11.02, 05:23
      Na poczatek cofnijmy sie o ponad 80 lat, do pamietnego roku 1920, kiedy to
      najpierw wojska polskie najechaly mloda Republike Rad, po czym zostaly
      odrzucone az pod Warszawe, gdzie niemalze cudem zostaly zatrzymane dzieki
      niespotykanej ani przed tem, ani potem pomocy tzw. zachodu. Otoz w tymze
      pamietnym roku 1920 zanotowano w tzw. Liber Natorum (vol. IV z r.
      1920 str. 549 nr. 671), ze dnia 18 maja tegoz roku Karol Wojtyla i jego zona
      Emilia z Kaczorowskich "powili" dziecie plci... No wlasnie, jakiej plci bylo
      niemowle ochrzczone nieco pozniej jako "Karol Jozef Wojtyla"? Jego rodzice
      chrzestni: Jozef Kusnierczyk (oficjalnie kupiec, a tak naprawde to paser) i
      Maria Wiadrowska (bez zawodu), przysiegli by sie na wszystkie swietosci, ze
      owe niemowle bylo plci meskiej. Ale tak naprawde, to zostalo owe dziecie
      wpisane do ksiag parafialnych jako chlopiec, za porada madrego Cadyka z Gory
      Kalwarii, gdzie przechta Karol Wojtyla (naprawde Chaim Zylbersztajn) udal sie
      cichcem po porade. Albowiem potomek Wojtyly seniora byl tak zwanym
      dwuplciowcem, to znaczy ze mial zarowno meskie jak i zenskie organa
      seksualne. Mial wiec on czlonka, ale bez jader, oraz szczatkowa vagine. Madry
      Cadyk doradzil wiec staremu Wojtyle, aby nikomu nie pokazywac dokladnie
      dzieciaka, i aby zarejestrowac go jako chlopca, jako ze ma on przeczucie, iz
      mlodego Wojtyle czeka kariera duchowna. I tak sie stalo...
      Zostal on wciagniety przez lokalnego ksiedza Figlewicza do tzw. kola
      ministrantow, gdzie obaj uprawiali (w miare bezpiecznie, jak na owe przed-
      AIDSowskie czasy) seks. Jako dawca swych wdziekow ksiedzu proboszczowi, mlody
      Wojtyla szybko zostal tzw. prezesem mninistrantow. Dzieki protekcji kleru,
      dla ktorego taki obojniak to bylo owo przyslowiowe ziarno, ktore sie
      przytrafilo slepej kurze, Karol zostal (niemalze od pierwszego dnia nauki w
      gimnazjum) prezesem Solidacji Marianskiej. Tam tez poznal znanego
      homoseksualiste, Mieczyslawa Kotlarczyka, ktory tez pochodzil z Wadowic, ale
      dla lepszego kamuflazu uczyl w znacznie wiekszym Sosnowcu. Obaj zboczency sie
      szybko zaprzyjaznili, i od kolejnego swego protektora Wojtyla zaczal dostawac
      glowne role, a nawet "posade" rezysera w teatrzyku amatorskim Kotlarczyka.
      Po ukonczeniu gimnazjum Wojtyla dostal sie dzieki protekcji lokalnego kleru
      i miejscowych pedalow na polonistyke do UJ w Krakowie. W Krakowie Wojtyla
      poznal kolejnych wplywowych ksiezy-homoseksualistow z otoczenia kardynala
      Sapiehy. Mieszkanie obu Wojtylow (seniora i juniora) na ul. Tynieckiej stalo
      sie szybko de facto domem publicznym dla miejscowych pedalow, a jego glowna
      atrakcja byl mlody Wojtyla, ktory, jak sie okazalo, mogl "dawac" i "brac"...
      Ksiadz Figlewicz dzieki swym rozleglym znajomosciom zalatwil sobie intratna
      posadke Wikariusza Generalnego Katedry Wawelskiej, aby byc blizej swego
      kochanka i kochanki w jednej osobie. Wybuch wojny przerwal Karolowi studia,
      zostawiajac wiecej czasu na aktywnosc seksualna, ktora byla przez okupanta
      niemieckiego nie tylko tolerowana, ale wrecz zachecana, jako rodzaj "opium
      dla ludu polskiego". Oczywiscie, oficjalnie zachecano jedynie do tzw. seksu
      zdrowego (np. w pisemku "Fala"), ale Gestapo patrzalo przez palce na
      aktywnosc seksualna mlodego Wojtyly, jako iz doprowadzal on ich do prawie
      wszystkich co wazniejszych
      lokalnych homoseksualistow. Jako konfidentowi Gestapo mlodemu Wojtyle wlos
      nie mogl spasc z glowy... Na wszelki wypadek Karol Wojtyla otrzymal fikcyjna
      prace w fabryce Solvay, a w Kenkarcie mial wpisane "robotnik", aby nie budzic
      najmniejszych podejrzen. Administracja niemiecka pozwolila nawet Wojtyle
      sprowadzic do swego mieszkania przy ul.Tynieckiej Kotlarczyka, jako iz byl on
      zbyt znany w Zaglebiu jako agent Gestapo. W roku 1941 Wojtyla zostal, z innymi
      homoseksualistami, czlonkiem tzw. "Zywego Rozanca Mlodziezy Meskiej"
      (naprawde klub pedalow). Wojtyla pelnil tam funcje tzw. zelatora, czyli
      przywodcy 15 mlodych zboczencow seksualnych. Jako iz cala ta organizacja byla
      pod dyskretna opieka Gestapo, Wojtyla mogl kontynuowac swa zabawe w teatr, i
      co wiecej, nawet wystawiac (oczywiscie dla malej ilosci widzow) sztuki
      klasykow polskiego teatru. W roku 1942, z protekcji Figlewicza, Wojtyla
      zostaje przyjety do kskluzywnego, poltajnego seminarium duchownego
      prowadzonego przez arcybiskupa Sapiehe. W seminarium wbito do dosc opornego
      umyslu Wojtyly podstawy scholastyki. Nie kazdemu w Krakowie podobala sie ta
      dzialalnosc Wojtyly, wiec grupa nieznanych Patriotow Polskich dokonala na
      niego zamachu (proba przejechania samochodem - niestety, nieudana). Aby
      uchronic swego konfidenta,
      Gestapo zezwolilo Sapiesze na ulokowanie Wojtyly w palacu arcybiskupim.
      Wojtyla zamieszkal, z innymi konfidentami i agentami Gestapo, na pierwszym
      pietrze palacu, w pokojach Arcybiskupa. Tam, odzielony od codziennych
      kloppotow i trosk
      prawdziwych Polakow, mlody kolaborant spokojnie dozywa wyzwolenia Krakowa
      przez Armie Radziecka. W miedzyczasie Wojtyla zyskuje nowych protektorow i
      kochankow, takich jak pozniejszy rektor semuinarium, ks. dr. karol Kozlowski
      i ksiadz
      Stanislaw Smolenski. Najwazniejszy protektor Wojtyly, sam Sapieha, zalatwia
      Karolowi swiecenia kaplanskie w trybie przyspieszonym, aby wyslac go do
      Rzymu, bo coraz glosniej sie zaczyna mowic o niechlubnej dzialanosci owego
      kleryka w
      czasie okupacji. I tak 1 listopada 1946 syn przechty, homoseksualista i
      kolaborant zostaje ksiedzem katolickim, po czym szybko wyjezdza do Rzymu,
      albowiem, jak na przyslowiowym zlodzieju goreje na nim czapka...
      W Rzymie poznaje on wplywowych lokalnych pedalow, ktorzy zalatwiaja mu
      miejsce na tzw. Angelicum na Uniwersytecie Dominikanskim im. Sw. Tomasza.
      Temat swej pracy doktorskiej ma trywialny (Pojecie wiary u Sw. Jana od
      krzyza), wiec ma
      mnostwo czasu na dzialanosc seksualna wsrod licznego pedalstwa rzynmskiego.
      Za pieniadze otrzymane od swych kochankow i kochanek Karol zwiedza cala
      Europe Zachodnia. W czasie, gdy prawdziwi Polscy Patrioci odbudowywali w
      pocie czola ojczyzne, ow zboczeniec seksualny uprawia sex z podobnymi sobie w
      Paryzu, Brukseli i Amsterdamie...
      Tymczasem w Polsce dochodza do wladzy komunisci, wsrod nich tez kochankowie i
      kochanki Karola. Moze on wiec wrocic spokojnie do Polski: AK zostalo
      rozgromnione, a ci, co znali prawde o nim, albo zostali wymordowani, albo sa
      tak
      zastraszeni, ze nic nie powiedza. Tak wiec w roku 1948 Wojtyla wraca do
      Polski, i zostaje na poczatek, aby zbyt nie draznic ludzi swym wygladem,
      wikarym w Niegowici. Ale juz rok pozniej zostaje wikarym w kosciele Sw.
      Floriana w Krakowie, bo dla jego partnerow seksualnych Niegowic jest zbyt
      daleko. W Krakowie organizuje sobie Wojtyla krag modych homoseksualistow, z
      ktorymi uprawia sex najczesciej na lonie natury pod pretekstem tzw.
      wycieczek. W tym kregu jest on znany jako tzw. "wujek"... W tym czasie pisze
      on tez wiersze jako Andrzej Jawien.
      Tak wiec mamy Zylbersztajn-Wojtyla-Jawien... Poniewaz te "wycieczki" staly
      sie zbyt glosne, wiec kardynal Sapiecha w trybie natychmiastowym usuwa
      Wojtyle z parafii Sw. Floriana, i kieruje go na boczny tor tzw. pracy
      naukowej, po czym
      szybko umiera dnia 23 lipca roku 1951 (nie wytrzymal, biedaczek, Swieta 22
      Lipca)...
      Nowy arcybiskup Baziak kategorycznie zakazuje Wojtyle jakichkolwiek kontaktow
      z mlodzieza, po otrzymaniu ostrzezenia z KW MO, ze jak sie te niemalze
      publiczne praktyki homosexualne nie skoncza, to Wojtyla zostanie aresztowany
      i oskarzony o sex z nieletnimi. Chcac nie chcac, Karol odsuwa sie od
      kontaktow z mlodzieza, i zaczyna pisac tzw. habilitacje z zakresu "filozofii
      wartosci Maksa Schelera".
      Koniec cz. I
      • Gość: wikul Re: KAGAN BRAT ORLA IP: *.acn.waw.pl 08.11.02, 01:05
        Kagan , nie podszywaj sie pod kolargola .
        • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 07.02.03, 19:08
          Co za balwan z tego Kagana.
          • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 11.02.03, 01:10
            Kagan twierdzi tez ze ma czarny pas w karate i ze nazywaja go Kagan Brat Orla.
            • kollargol Re: KAGAN BRAT ORLA 11.02.03, 04:10
              kolargol napisał:
              Kagan twierdzi tez ze ma czarny pas w karate i ze
              nazywaja go Kagan Brat Orla. Pewmie dla tego, ze go orzel
              kiedys wyjebal...
              • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 26.02.03, 00:25
                Boze co za blazen z tego Kagana!
                • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 04.03.03, 01:23
                  kolargol napisał:

                  > Boze co za blazen z tego Kagana!
                  • kolargol Re: KAGAN BRAT ORLA 05.03.03, 00:14
                    Jak tam Bracie Orla czujecie sie po wyjsciu na durnia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka