Dodaj do ulubionych

Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,

22.12.05, 22:59
Cyprian Kamil Norwid:

Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
przy wzejściu pierwszej gwiazdki wieczornej na niebie,
ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.
Ten biały kruchy opłatek, pszenna kruszyna chleba,
a symbol wielkich rzeczy, symbol pokoju i chleba.
Na ziemię w noc wtuloną, Bóg schodzi jak przed wiekami.
Braćmi się znowu poczyńmy, przebaczmy krzywdy, gdy trzeba.
Podzielmy się opłatkiem, chlebem pokoju i nieba.


Tym Norwidowym Opłatkiem chcę się podzielic zarówno z forumowymi przyjaciółmi,
jak i z pewną taką nieśmiałością z adwersarzami oraz adminami też niesmiało.

Dzieląc się z Wami radością płynąca z narodzin Syna Człowieczego życzę
Wszystkim ciepłych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

nielubiegazety2
ale lubię ludzi
Obserwuj wątek
    • nielubiegazety2 Cyprian Kamil Norwid PSALM WIGILII 22.12.05, 23:00
      Cyprian Kamil Norwid
      PSALM WIGILII
      I
      O, dzięki Tobie, Ojcze ludów — Boże,
      Że ziemię wolną dałeś nam i nagą,
      Ani oprawną w nieprzebyte morze,
      Ni przeciążoną gór dzikich powagą,
      Lecz jako piersi otworzoną Boże...
      II
      Więc na arenie tej się nie ostoi
      Przeciwnik żaden, jeno mąż bezpieczny —
      I ten, co za się nierad szuka zbroi,
      Ale zupełny, wcale obosieczny,
      Który jak gwiazda w niebie czystym stoi.
      III
      I za to jeszcze dzięki Ci, o Panie,
      Że człek się ówdzie laurem nie upoi „
      Ani go wiatrów ciepławych głaskanie
      Prze — atłasowi w nicość — i rozstroi
      Na drzew i kwiatów motyle kochanie.
      IV
      Strzeliście w niebo spojrzy on ku Tobie,
      Który przez stajnię wszedłeś do ludzkości,
      I w grobie zwiędłych ziół leżałeś — w żłobie,
      I w porze ziemskich próżnej zalotności,
      I kiedy cały świat się tarzał w grobie.
      V
      Za prawo tedy do Polski obszaru
      Dziękujem Tobie, któryś niezmierzony,
      Wszech-istny —jednak z obłoków wiszaru
      Patrzący na świat w prawdzie rozdzielony
      Światło-cieniami czaru i roz-czaru.
      VI
      I który łaski zakreślisz promieniem
      Dzielnicę ludów w czas ludów — chaosu,
      Tak, jako morze obszedłeś pierścieniem
      I nie rzuciłeś gór na wagę losu,
      Lecz najpodlejszym bawisz się stworzeniem.
      VII
      Do Ciebie, Ojcze Ojczyzn, się podnosim
      W tym to ubóstwie naszym bardzo sławnym,
      I w tej nadziei, co po skrzydeł osiem
      Przybiera co dzień i w płaczu ustawnym,
      I w bólach, które tak mdło jeszcze znosim.
      VIII
      O, dzięki Tobie za państwo — boleści,
      I za męczeńskich — koron rozmnożenie,
      I za wylaną czarę szlachetności
      Na lud, któremu imię jest — cierpienie —
      I za otwarcie bram... nieskończoności.
    • nielubiegazety2 Cyprian Kamil Norwid: WIGILIA 22.12.05, 23:01
      Cyprian Kamil Norwid
      WIGILIA
      (Legenda dla przyjaciół)

      Tedy go opuścił diabeł - a oto Aniołowie
      przestąpili i służyli mu.
      św. Mateusz, roz. IV 11
      I
      Za odległe gdzieś rzeczy
      Dziś - włosienie kaleczy,
      A północne ledwo biły dzwony.
      *
      Jutro - czemu dalekie,
      Czy i Jutro kalekie,
      Czy bez skrzydeł, jak Cherub zrzucony?
      *
      Jak się Bogu podoba, Taka Jutra osoba; Ależ Dzisiaj, ta mamka przyszłości,
      Wychyliła gorycze I zakryła oblicze, Popiół jada i pości a pości!
      II
      Za odległe gdzieś rzeczy
      Dziś - włosienie kaleczy,
      A już zorze jedwabią się z dala - -
      Szatan przybiegł i prawi:
      "Oto ogon mam pawi,
      Cały z ognia, co słońce zapala.
      Przeto - nie pość już więcej,
      Pokarm stracisz zwierzęcy,
      Młode Jutro zamorzysz uściskiem..."
      . . . . . . . . . . . . . . . .
      - Idź precz, diable, co kamień
      Panu dałeś - i "zamień
      W chleb" wołałeś - nazowiesz się Zyskiem.
      III
      Za odległe gdzieś rzeczy
      Dziś - włosienie kaleczy,
      A już zorza we wstęgi się przędzie;
      Szatan wrócił i woła:
      "Jutra - czekasz - Anioła?
      Cudem k'niemu płyńże jak łabędzie."
      . . . . . . . . . . . . . . .
      - Idź precz, duchu przeklęty,
      Co na ganek gdzieś Święty
      Pana wwiodłeś... nie pysznim się cudy!
      Taka Jutra osoba,
      Jak się Bogu podoba:
      I dziś cudo - że znosim te trudy - -
      IV
      Za odległe gdzieś rzeczy
      Dziś - włosienie kaleczy;
      A już zda się, że słońce na niebie - -
      Tedy szatan raz jeszcze:
      „Już nie wołam, a wrzeszczę,
      Widzisz Jutro? - czy idzie do ciebie?
      Słońce tylko, jak zawsze,
      I nie bardziej łaskawsze,
      Globu jedną oświeca półkulę;
      Tę - Wam oddam w dziedzinę,
      Lecz przeproście za winę
      I do kolan mi stoczcie się czule!"
      . . . . . . . . . . . . . .
      - Jak się Bogu podoba,
      Taka Jutra osoba,

      A ty, diable, uciekaj przed krzyżem!
      Bo tu idzie widomy
      I prowadzi ogromy,
      I nazowie się Pańskim żołnierzem...
    • nielubiegazety2 Juliusz Słowacki: JASNA KOLĘDA 22.12.05, 23:02
      Juliusz Słowacki
      JASNA KOLĘDA
      z dramatu „Złota czaszka”

      Chrystus Pan się narodził
      Świat się cały odmłodził...
      Et mentes...
      Nad sianem, nad żłobeczkiem
      Aniołek z aniołeczkiem
      Ridentes...
      Przyleciały wróbelki
      Do Panny Zbawicielki...
      Cantantes...
      Przyleciały łańcuchy
      Łabędzi, srebrne puchy
      Mutantes...
      Puchu wzięła troszeczkę,
      Zrobiła poduszeczkę
      Dzieciątku...
      Potem go położyła
      I sianem go nakryła
      W żłobiątku.
    • nielubiegazety2 Ernest Bryll: BOŻE NARODZENIE 22.12.05, 23:02
      Ernest Bryll
      BOŻE NARODZENIE

      Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
      Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
      I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
      Że boi się człowiekiem być. I że być musi
      Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
      Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
      I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko

      A ono się układa do krzyża swojego
    • nielubiegazety2 Jan Lechoń: KOLĘDA 22.12.05, 23:03
      Jan Lechoń
      KOLĘDA

      Myślał wczoraj coś Pan Bóg z zasępionym czołem,
      A potem się zamknęli z wielkim Archaniołem
      I w największym sekrecie coś radzili o świecie:
      Archanioł wracał z nieba z obliczem wesołym.

      Pyta więc Archanioła ten i ów z aniołów:
      "Zali może Bóg ruszy po gwiazdy na połów?
      Może nowe zakwitną oceany błękitno
      Albo nowe Karpaty wydźwigniemy z dołów?".

      Archanioł długo milczał, nic im nie chciał gadać,
      Jeno kazał fornalom sześć koni zakładać,
      I pomknęli po szosie, rankiem szarym o rosie,
      Zadudniło, aż gwiazdy jęły z nieba spadać.

      Wieźć się kazał Archanioł o milkę do wioski,
      Przed dworem, przed bielonym, stanął Matki Boskiej,
      Patrzy w okno komnaty: w oknie kwiaty i kwiaty!
      Matka Boska przy krosnach haftuje bez troski.

      Stanął we drzwiach i rzeknie głośno: "Pochwalony!
      Witaj cudna Waćpanno! Z górnej idę strony!
      Wielka Tobie nowina! Będziesz Panno mieć syna!
      Bóg każe Ci Królową polskiej być Korony!"

      Upuściła Panienka haft, zmieszana srodze,
      Archanioł pomógł usiąść na krześle niebodze.
      Srebrnym skrzydłem Jej skronie dla ochłody owionie,
      A Panna dała słodkim łzom radości wodze.

      Święty Józef chciał gościa prosić na kusztyczek,
      Na miód stary, z rodowych wyjęty piwniczek,
      I mówi o splendorze: "Gość taki w biednym dworze!".
      panna szyje pieluszki z bielutkich spódniczek.

      Rano Pan Bóg jej posłał pereł pełną skrzynię,
      Na dwór dać Chrystusowi kazał ochmistrzynię.
      Matka Boska giezłeczko szyje złotą igłeczką
      I śpiewa Chrystusowi: "Płynie Wisła, płynie".
    • nielubiegazety2 Kazimierz Wierzyński: KOLĘDA DZIECINNA 22.12.05, 23:03
      Kazimierz Wierzyński
      KOLĘDA DZIECINNA

      Zbieram się długo, od samego lata,
      Zobaczyć Ciebie w świętym Betlejemie,
      Tylko że od nas trzeba przejść pół świata,
      By w Twą zamorską zawędrować ziemię.

      Pokaż mi dzisiaj za naszym ogrodem
      Najbliższą drogę do Twojej stajenki,
      Za to opłatek przyniosę Ci z miodem,
      Stanę na palcach i podam do ręki.

      Snop wezmę z sobą, przyda Ci się słoma:
      Niech Matka Boska w jakąś noc zadymną
      Żłób nią wyścieli świętymi rękoma,
      By Ci nie było w Twej kołysce zimno.

      A gdy Ci twardo będzie bez poduszek
      I smutno - zapal na gwiazdach światełka,
      Ja Ci dam trochę mych suszonych gruszek
      I zeszłoroczne opowiem jasełka.

      Jak szli Trzej Królowie z koroną na głowie,
      Jakeśmy wtedy zabili Heroda,
      I jak na skrzypkach grali pastuszkowie...
      Tak ślicznie było... Tyś nie widział... Szkoda.

      A potem razem z Betlejem pójdziemy
      Z nami pomodlisz się gdzieś na pasterce,
      I tu usłyszysz, malusieńki, niemy,
      Jak kolęduje Tobie moje serce."
    • nielubiegazety2 Adam Asnyk: PRZYJŚCIE MESJASZA 22.12.05, 23:04
      Adam Asnyk
      PRZYJŚCIE MESJASZA

      Lud czekający na swego Mesjasza
      Nie zwróci oczu na dziecinę małą
      I do biednego nie zajrzy poddasza;
      Mniema, że zbawcę, którego czekało

      Tyle pokoleń, ujrzy ziemia nasza
      Od razu ziemską okrytego chwałą,
      Jak na wojsk czele niewiernych rozprasza —
      Mniema, że wszystko będzie przed nim drżało.

      Że nawet głowy ugną się książęce,
      Zdając mu władzę nad światem...
      Więc jeśli usłyszy, że się narodził w stajence
      I że mędrcowie dary mu przynieśli,
      Pyta ze śmiechem: „Jak to? ten syn cieśli
      Ma rządy świata ująć w swoje ręce?"
    • nielubiegazety2 Leopold Staff: WIGILIA W LESIE 22.12.05, 23:05
      Leopold Staff
      WIGILIA W LESIE

      I drzewa mają swą wigilię...
      W najkrótszy dzień Bożego roku,
      Gdy błękitnieje śnieg o zmroku:
      W okiściach, jak olbrzymie lilie,
      Białe smereczki, sosny, jodły,
      Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę,
      Snują zadumy jakieś mnisze
      Rozpamiętując święte modły.
      Las niemy jest jak tajemnica,”
      'Milczący jak oczekiwanie,
      Bo coś się dzieje, coś się stanie,
      Coś wyśni się, wyjawi lica.
      Chat izbom posłał las choinki,
      Któż jemu w darze dziw przyniesie
      Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie,
      Dłoniom gałęzi w upominki.
      Las drży w napięciu i nadziei,
      Niekiedy srebrne sfruną puchy
      I polatują jak snu duchy...
      Wtem bić przestało serce kniei,
      Bo z pierwszą gwiazdą niebo rozłogów,
      A z gęstwiny, rozgarniając zieleń,
      Wynurza głowę pyszny jeleń
      Z świeczkami na rosochach rogów...
    • nielubiegazety2 Leopold Staff: GWIAZDA 22.12.05, 23:05
      Leopold Staff
      GWIAZDA

      Świeciła gwiazda na niebie
      srebrna i staroświecka.
      Świeciła wigilijnie,
      każdy ją zna od dziecka.

      Zwisały z niej z wysoka
      długie, błyszczące promienie,
      a każdy promień – to było
      jedno świąteczne życzenie.

      I przyszli – nie magowie
      już trochę podstarzali –
      lecz wiejscy kolędnicy,
      zwyczajni chłopcy mali.

      Chwycili w garść promienie,
      trzymają z całej siły.
      I teraz w tym rzecz cała,
      by się życzenia spełniły.
    • nielubiegazety2 Leopold Staff: KOLĘDA 22.12.05, 23:06
      Leopold Staff
      KOLĘDA
      Niedobrze się, niedobrze dzieje w mgłach, w dżdżach zimy!
      Myśl mamy złą, markotną, niemrawą, stroskaną,
      Lecz dziś, gdy Gwiazdka błysła, w głos zgodnie nucimy:
      Oj, siano! Oj, siano!

      Niedobrze jest, niedobrze! Brud, błoto, ulewa...
      Patrzymy, co się dzieje, i w lęku truchlejem,
      Lecz uparta nadzieja dziś w duszy nam śpiewa:
      Betlejem! Betlejem!

      Noc dzisiaj się przesila, noc najdłuższa w roku.
      Może się też przesili męka, co nas nęka?
      Zawodzim co sił w płucach, z dzikim ogniem w oku:
      Stajenka!!! Stajenka!!!

      Wybacz, Dzieciątko drogie, najmniejszej z dziatek!
      Grzeszniśmy! Wszyscy winni! Aleśmy nie zwierzę.
      Duszę Tobie oddajcm jak mienia ostatek,
      Pasterze, pasterze!

      Mędrcy-ć przynieśli mirrę, złoto i kadzidło,
      A my od wilków gorsi? Nic damyż nic Tobie?
      Czyliśmy to podlejsi i gorsi niż bydło:
      Wół z osłem przy żłobie?

      Czy gorsiśmy niż wszystkie podany, celniki,
      Judasz, faryzeusze i jawnogrzesznica?
      Dziwię się, że Cię proszą za nami, grzeszniki,
      Józef i Dziewica!

      Pokaż no. Parne Jezu, żeś Pań nad panami!
      Żeś darmo się nie rodził, żeś tu nie przybłęda!
      Czy chcemy, czy nie chcemy, zrób porządek z nami -
      Kolęda! Kolęda!
    • nielubiegazety2 Jerzy Liebert: KOLĘDA 22.12.05, 23:07
      Jerzy Liebert
      KOLĘDA
      Nie płaczże, mój Syneczku, nie płacz.
      Woda będzie w balijce ciepła.

      Kolcbeczki Bóg Ci poskąpił.
      Za lo Matka ukołysa, ukąpie.

      Wody trochę zaczcrpa w dłonie.
      Wioski zleje, namaści skronie.

      Ale zamknij oczęta, Synu.
      Bo kropelki po czole spłyną.

      Śpiewa Panna i woda śpiewa,
      Bierze Dziecię, tuli, oblewa -

      Panna schyla zdziwione lice:
      Sama woda pluska w balijce,

      Sama woda do rączek bieży,
      Sama woda u nóżek leży;

      Kruchy boczek tylko opłynie.
      Nosi woda. kąpie Dziecinę.

      Milknie woda i śpiewa Panna:
      Licha-ć. cicnka-ć koszulka lniana,

      Ale nic płacz. Syneczku, nic płacz,
      Bo u Ojca jest dużo ciepła.

      Wyprosimy sobie giezłeczko -
      Lulaj, Synku, lulaj, Syneczku.
    • nielubiegazety2 Kajetan Kraszewski: KOLĘDA 22.12.05, 23:08
      Kajetan Kraszewski
      KOLĘDA

      "Do siego roku" życząc panu brat,
      Kiedy w rozłące pędzim dni ostatek,
      (Chodź dziś ten zwyczaj obojętny światu)
      Szlę ci opłatek

      Dla nas on zawsze Świętość wyobraża:
      Pamiątkę łaski udzielonej z Nieba,
      A oprócz skarbu branego z ołtarza
      Własny kęs chleba.

      Ojców to naszych obyczaj prastary
      Rodzinnej niwy maluje dostatek,
      Symbol braterstwa, miłości i wiary
      Święty opłatek.

      Dawniej - po dworach chadzali kwestarze,
      Przy nich katechizm powtarzały dziatki,
      I z Bożym słowem przynosili w darze
      Białe opłatki.

      Tuż za kwestarzem dążył organista,
      Jakby na odpust, w świątecznej kapocie,
      Wraz z opłatkami sypał wierszów trzysta
      I życzeń krocie.

      Lecz świat dzisiejszy, który w nic nie wierzy,
      Co nie jest złotem, bogactwem, dostatkiem,
      Co - Boże odpuść - nie mówi pacierzy,
      Gardzi opłatkiem.

      Pewnemu panu, co tym idzie śladem,
      kiedym opłatek chciał raz ofiarować,
      "Po cóż ja gębę - rzekł - przed obiadem
      Mam pieczętować".

      Zbluźnił nieborak i zgrzeszył niemało,
      Niechaj to Pan Bóg raczy mu darować!
      Bo taką gębę - słusznie należało
      Zapieczętować.

      Ale my - czcimy, co obyczaj święci,
      Czy ty za światem, czy ja w naszej chacie;
      Więc ten opłatek w dowód mej pamięci
      Przyjm, miły bracie.
    • nielubiegazety2 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska:W ŚWIĘTO RODZINY 22.12.05, 23:09
      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
      W ŚWIĘTO RODZINY

      O Refiugies niebiescy, godni dziś zazdrości,
      Nierozłączni w swej gwiezdnie wyzłacanej szopce!
      Posłuchajcie kantyczki, którą Wojna niesie:
      „Maria martwo zrodzone opłakuje dziecię,
      Józef odchodzi, w mroźne pognany zaświecić,
      Betlejem płonie
      I reflektory w chmurnym wędrują bezkresie..."
    • nielubiegazety2 Karol Hubert Rostworowski: POWRÓT 22.12.05, 23:09
      Karol Hubert Rostworowski
      POWRÓT

      Do Twego żłóbka, Boże Dziecię,
      wiodła mię gwiazda: matka.
      I nie wiedziałem nic o świecie
      W granicach mego światka. (...)

      I byłeś dla mnie tak prawdziwy
      jak braciszkowie moi,
      tylko żeś robić umiał dziwy,
      których się każdy boi.

      Bo nawet ojciec mój kolana
      zginał i chylił czoło,
      i w Tobie, dziecku, widział Pana,
      choć panem był wokoło.

      Lecz jak król Kacper na wielbłądzie,
      przybyło mędrców mrowie,
      „całych w krostach, całych w trądzie”;
      uczyć mię słów o Słowie.

      Chodziłem z nimi długie lata,
      coraz to dalej, dalej...
      (...)
      Aż mi zniknęło wszystko z Ciebie,
      przestałeś być mi bratem,
      a stałeś mi się czymś nie w niebie,
      nie w świecie, nie za światem.
      (...)
      Dziś oto wracam, Jezu Chryste,
      w matczyne, dawne strony,
      by kolędować: „Masz zaiste,
      granice, Nieskończony!”
    • nielubiegazety2 Kazimiera Iłłakowiczówna: NIE-KOLĘDA 22.12.05, 23:10
      Kazimiera Iłłakowiczówna
      NIE-KOLĘDA

      Nie wyjdzie z tego kolęda.
      Obcy przybłęda
      szedł, i nic nie wart był, i nic już nie chciał,
      zużyty, ot, na kształt wiechcia...
      Słońce czy deszcz — było mu wszystko jedno:
      niczym, nikogo nie jednał,
      i nikt mu nic dać nie mógł ani też odebrać.
      Ot, żebrak.
      Tak szedł... I w szalejącą grudniową zawieję
      trafił, choć mu o to nie szło,
      nie do aresztu, ale do Betlejem.
      Tam wśród aniołów śpiewania i bydlątek ryku
      obok pastuchów przystanął w kąciku
      i patrzył na Dzieciątko, patrzył, ludzie moi,
      i pewnie, gdy to piszę, dotychczas tam stoi,
      wpatrzony i wsłuchany — jak jak! — i jak ja
      zapomniał kolęd.
    • nielubiegazety2 Jacek Kaczmarski: WIGILIA POLSKICH ZESŁAŃCÓW 22.12.05, 23:11
      Jacek Kaczmarski
      WIGILIA POLSKICH ZESŁAŃCÓW

      Zasyczał w zimnej ciszy samowar,
      Ukrop nalewam w szklanki.
      Przy wigilijnym stole bez słowa
      Świętują polscy zesłańcy.
      Na ścianach mokry osad wilgoci,
      Obrus podszyty słomą
      Płomieniem ciemnym świeca się kopci
      Słowem - wszystko jak w domu

      Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni,
      Sławią Boga, że nam się do stajenki mieści.
      Nie chce rozum pojąć tego, chyba okiem dojrzy czego

      Nie będzie tylko gwiazdki na niebie,
      Grzybów w świątecznym barszczu.
      Jest nóż z żelaza, przy czarnym chlebie,
      Cukier dzielony na kartce.
      Talerz podstawiam, by nie uronić
      Tego, czym życie się słodzi.
      Inny w talerzu pustym twarz schronił.
      Bóg się nam jutro urodzi.

      Król wiecznej chwały już się nam narodził.
      Z kajdan niewoli lud swój oswobodził.
      Brzmij wesoło świecie cały, oddaj ukłon Panu chwały,
      Bo to się spełniło, co nas nabawiło, serca radością.

      Nie, nie jesteśmy biedni i smutni,
      Chustka przy twarzy - to katar.
      Nie będzie klusek z makiem i kutii,
      Będzie chleb i herbata.
      Siedzę i sam się w sobie nie mieszczę,
      Patrząc na swoje życie.
      Jesteśmy razem - czegóż chcieć jeszcze...
      Jutro przyjdzie Zbawiciel.

      Lulajże Jezuniu, moja perełko
      Lulaj, ulubione me pieścidełko
      Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj
      A ty go Matulu w płaczu utulaj

      Byleby świecy starczyło na noc,
      Długo się czeka na Niego.
      By jak co roku, sobie nad ranem
      Życzyć tego samego.
      Znów się urodzi, umrze w cierpieniu,
      Znowu dopali się świeca.
      Po ciemku wolność w Jego imieniu
      Jeden drugiemu obieca
    • nielubiegazety2 Jacek Kaczmarski: KOLĘDA LUDOWA 22.12.05, 23:11
      Jacek Kaczmarski
      KOLĘDA LUDOWA
      Toczyła się toczyła
      Po niebie gwiazdeczka
      Aż zaprowadziła
      Nas do Dzieciąteczka.

      Mamula je tuli,
      Tatko lalki struga,
      W wesołej gębuli
      Bystre oczko mruga.

      Oczko Pana wszystko widzi
      Rączka Pana błogosławi
      Pan nagości się nie wstydzi
      Pysznych sobie szat nie sprawi.

      Ciało Pana maluteńkie
      Dusza Pana - wieczna siła,
      Umiłujmy tę mateńkę,
      Co Go porodziła.

      Kotłują się i straszą
      Nad ziemią wichrzyska
      Ledwie nie zagaszą
      W izdebce ogniska.

      Mać kołysze synka
      Ojciec grzeje strawę
      Wichrzy się czuprynka
      Na główce sennawej.

      Oczko Pana wszystko widzi
      Rączka Pana błogosławi
      Pan nagości się nie wstydzi
      Pysznych sobie szat nie sprawi.

      Ciało Pana maluteńkie
      Dusza Pana - wieczna siła,
      Umiłujmy tę mateńkę,
      Co Go porodziła.

      Tłoczą się a tłoczą
      Ludziska niemyte
      I nie wierzą oczom -
      W ubogi przybytek.

      Osiełek i wołek
      Ot, bogactwa wszystek,
      A nad świętym czołem
      Kółeczko złociste.

      Oczko Pana wszystko widzi
      Rączka Pana błogosławi
      Pan nagości się nie wstydzi
      Pysznych sobie szat nie sprawi.

      Ciało Pana maluteńkie
      Dusza Pana - wieczna siła,
      Umiłujmy tę mateńkę,
      Co Go porodziła
    • nielubiegazety2 Jacek Kaczmarski: KOLĘDA BAROKOWA 22.12.05, 23:12
      Jacek Kaczmarski
      KOLĘDA BAROKOWA

      Na niebieskim niebie
      Skrzydlate bobaski
      Śmieją się do siebie
      Na znak Bożej Łaski.
      Tłuściutkie jak kluski
      W złotym słońca zbytku
      Patrzą na Jezuska
      W drewnianym korytku.

      Nad korytkiem z godną miną
      Kacper w słońcu lśni łysiną.
      Obok w pozłocistej zbroi
      Ciemnoskóry Melchior stoi,
      A Jezusek już się stara
      Capnąć brodę Baltazara.
      Kto to widział, kto to słyszał?
      Niepojęte to nowiny -
      Korzą się u stóp dzieciny
      Broda, Zbroja, Mądrość łysa!

      Po brązowej ziemi
      Bólem wykrzywionej
      Płynie ludzkie plemię
      W betlejemską stronę.
      Żywa rzeka pluska
      Krwi i potu nitką
      I szuka Jezuska
      W drewnianym korytku.

      Nad korytkiem z godną miną
      Kacper w słońcu lśni łysiną.
      Obok w pozłocistej zbroi
      Ciemnoskóry Melchior stoi,
      A Jezusek już się stara
      Capnąć brodę Baltazara.
      Niechaj wie człowiecze bractwo,
      Że tak było na początku,
      Gdy złożyły hołd Dzieciątku
      Władza, Wiedza i Bogactwo!

      W roziskrzonym morzu
      Rybak żagle skraca,
      Mokre sieci złożył
      I do brzegu wraca.
      Błyska srebrna łuska
      Nałowionym rybkom
      W darze dla Jezuska
      W drewnianym korytku.

      Nad korytkiem z godną miną
      Kacper w słońcu lśni łysiną.
      Obok w pozłocistej zbroi
      Ciemnoskóry Melchior stoi,
      A Jezusek już się stara
      Capnąć brodę Baltazara.
      Ale główkę wciąż odwraca
      Gdzie dar prosty, sercu miły,
      Który przed nim położyły -
      Dobroć, skromność, ciężka praca
    • nielubiegazety2 Józef Czechowicz: WIGILIA 22.12.05, 23:14
      Józef Czechowicz
      WIGILIA

      kolędo czarujesz a łowisz jak niewód
      a rośruBsz jed liczny a żywiczny bór
      jak nadaiśmy cackom i świeczkom i drzewu
      co z gęstwin przybyło w zieleni piór
      lulajże Jezuniu lulajże lulaj
      a ty go Matuniu w płaczu utulaj
      królowie i święci w kamiennych portalach
      czuwają noc każe natężyć słuch
      muzyką syknęło z wysoka i z dala
      zachrzęścil jak perły pierwszy ruch

      lulajże Jezuniu

      widziadło śnieżycy wyszydza to świszczę
      dłoń trędowatą raniące o głóg
      Wiesz w łunie wigilii śpiewają chórmistrzc
      krzewino zaiste zrodait się bóg
      lulajże Jezuniu lulajże lulaj
      ty nigdy nie będziesz chodził o kulach

      ach ślepi ach głodni nakryci gu/etą
      po bramach śpią ludzlie centurie chór
      im sianem stajenki jest asfalt i beton
      z ciał niożna ułożyć piękny wzór
      lulajże człowieku lulajże lulaj
      ulubione pieścidełko samotności
    • keller1 Re: Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilij 22.12.05, 23:16
      " Hej Malutki,Malutki kej ta rękawicka....."
      moja najbardziej ulubiona!!!
      • nielubiegazety2 Trudno by mi było wybrać jedną, ale trzy 22.12.05, 23:26
        najbardziej mnie wzruszają:

        Z cudnym Chopinowskim Scherzem h-moll:
        Lulajże Jezuniu, moja perełko,
        Lulajże ulubione me pieścidełko.
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj!
        A Ty Go, matulu, z płaczu utulaj.

        Jezus malusieńki,
        leży wśród stajenki,
        Płacze z zimna,
        nie dała Mu matusia sukienki.

        I całkowicie odmienna w nastroju PIEŚŃ O NARODZENIU PAŃSKIM Franciszka Karpińskiego

        Bóg się rodzi, moc truchleje,
        Pan niebiosów obnażony!
        Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
        ma granice Nieskończony!
        Wzgardzony, okryty chwałą,
        śmiertelny, Król nad wiekami!
        A Słowo Ciałem się stało
        i mieszkało między nami.

        W nędznej szopie urodzony,
        żłób Mu za kolebkę dano;
        cóż jest, czym był otoczony?
        Bydło, pasterze i siano.
        Ubodzy, was to spotkało
        witać Go przed bogaczami
        A Słowo Ciałem się stało
        i mieszkało między nami.

        Potem i króle widziani
        cisną się między prostotą,
        niosąc dary Panu w dani:
        mirę, kadzidło i złoto.
        Bóstwo to razem zmieszało
        z wieśniaczymi ofiarami.
        A Słowo Ciałem się stało
        i mieszkało między nami.

        Podnieś rękę, Boże Dziecię,
        błogosław ojczyznę miłą,
        w dobrych radach, w dobrym bycie
        wspieraj jej siłę swą siłą,
        dom nasz i majętność całą
        i wszystkie wioski z miastami!
        A Słowo Ciałem się stało
        i mieszkało między nami.
      • giwi Re: Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilij 22.12.05, 23:29
        A ja najbardziej lubię "Lulajże Jezuniu" i "Bóg się rodzi".
        • nielubiegazety2 Aż się boję o tym napisać. Just like me. 22.12.05, 23:38
          O Ciebie się boję Giwi. Spójrz powyżej.
          Jakby co, tłumacz, że to ja mam takie upodobania jak Ty, zaś odwrotna
          interpretacja jest obrzydliwym nadużyciem.
          :)))
          • giwi Re: Aż się boję o tym napisać. Just like me. 22.12.05, 23:41
            Jak pisałam to Twojego postu jeszcze nie widziałam :-). No i właśnie jeszcze "Jezus malusieńki". Babcia mi to śpiewała, jak byłam mała.
    • nielubiegazety2 Nawet w czas, gdy można było stracic nadzieję: 23.12.05, 00:01
      Krzysztof Kamil Baczynski
      24 XII

      Znowu daleko, smutnie...
      śnieg przez szyby pełza
      i noc przycichłym wichrem szarpie gwiazdy w więzach,
      i znów daleko, smutnie...
      i znowu nie wrócisz z dalekich pól zapachem -
      szorstką wonią mrozu,
      oczu mi nie zasłonisz ciepłym, słodkim łachem -
      - niebem przycichłym łzami i powrotem...
      Nie przyjdziesz szeleszcząca ciszą w mgłach drogami
      (wieczór spłynie kolędą daleką, daleką)
      i będziemy we dwoje tylko, smutni, sami,
      ja i mrok beznadziei...
      i ty gdzieś nad nami...
    • nielubiegazety2 Krzysztof Kamil Baczynski: KOLĘDA 23.12.05, 00:01
      Krzysztof Kamil Baczynski
      KOLĘDA

      Aniołowie, aniołowie biali,
      na coście to tak u żłobka czekali,
      pocoście tak skrzydełkami trzepocąc
      płatki śniegu rozsypali czarną nocą?

      Czyście blaskiem drogę chcieli zmylić
      tym przeklętym, co krwią ręce zbrudzili?
      Czyście kwiaty, srebrne liście posiali
      na mogiłach tych rycerzy ze stali,
      na mogiłach tych rycerzy pochodów,
      co od bata poginęli i głodu?

      Ciemne noce, aniołowie, w naszej ziemi,
      ciemne gwiazdy i śnieg ciemny, i miłość,
      i pod tymi obłokami ciemnymi
      nasze serce w ciemność się zmieniło.

      Aniołowie, aniołowie biali,
      O! poświećcie blaskiem skrzydeł swoich,
      by do Pana trafił ten zgubiony
      i ten, co się oczu podnieść boi,
      i ten, który bez nadziei czeka,
      i ten rycerz w rozszarpanej zbroi
    • nielubiegazety2 Krzysztof Kamil Baczyński ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 23.12.05, 00:02
      Krzysztof Kamil Baczyński
      ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA
      Ukochanej Matce - Krzysztof

      Nie patrz w tył - to dziecięctwo taka otchłań,
      a na płacz jej za wiele.
      Jakby kantyczki dziecinnej odgłos znów cię napotkał,
      kantyczki śpiewanej w którąś śnieżną niedzielę.
      To dławi - te święta świerkowej pieśni,
      śnieży śnieg, po którym przeszło już tyle ludzi.
      Omotany w śnieżyce innych aniołów, śmiertelnych, nie śnij,
      W dniach, w kopułach blaszanych nagle się zbudzisz.
      Pieśń prymitywna - kto ją obudzi, nie budź.
      Odpadły skrzydła nocy świętej, odpadły bogom.
      Inne już gwiazdy - z lodu - przyprawione niebu.
      To tekturowy smok zwęglony od łez
      ciągnie z szelestem sypiący popiołem ogon.
    • nielubiegazety2 Tadeusz Gajcy: 1942. NOC WIGILIJNA 23.12.05, 00:03
      Tadeusz Gajcy
      1942. NOC WIGILIJNA

      Wieczorny szatan monetę zimną
      ważył na dłoni...
      Parzyła izby zamieć świeczek,
      kiedy śmieszne figurki zatargały jak w dzwonnicach sznurkiem,
      uniosły stopy na bojaźliwy centymetr -
      nie mogły odlecieć.

      Wplatał lepkie palce w oczy śnieg,
      no i szeptał, uporczywie szeptał;
      szatan załkał w szubienicę jak w flet
      i rozwiesił płacz w drzewie jak szkiełka.

      Więc choinka. - A na sznurku pajacyk,
      kolędować Małemu, niech krzepnie,
      pójdź - złóż dary - nie wystarcza popatrzeć -
      drzewko smutne, a u ciebie świece.

      Lulajże w powrozie, lulajże na haku,
      niech się wyśni obrus biały i błyszcząca jodła.

      Szept przygarnął - z tego szeptu twój opłatek
      i ojczyzna ciemniejąca w nagłych gwiazdach z ognia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka