Dodaj do ulubionych

dziecko nie dbajace o siebie

IP: *.sasknet.sk.ca 09.06.01, 08:32
Jeden z moich synow obecnie w wieku 11 lat malo o siebie dba. Parzy sobie skore
sloncem bo zapomina wlozyc nakrycie glowy. Zima juz dwa razy powaznie odmrozil
sobie uszy bo czapke nosil w torbie zamiast na glowie. W czasie obozu
harcerskiego skakal na krzaki i powaznie zranil sobie galezia brzuch. Moge te
przypadki mnozyc. W szkole jest jednym z najlepszych uczniow, wiec
intelektualnie nic mu nie dolega. Byl taki zawsze- nie dbajacy o siebie- od
czasu jak sie urodzil. Wtedy wchodzil np na stolki i stoly by z nich regularnie
spadac i nabijac sobie guzy. Nie zniechecalo go to od powtarzania
eksperymentow. Co moge zrobic by zaczal o siebie dbac? Nie moge go przeciez
chronic i myslec za niego cale zycie.
Moj drugi- mlodszy syn jest natomiast bardzo rozsadny jezeli chodzi o niego
samego i jego bezpieczenstwo.
Obserwuj wątek
    • joanna.markiewicz Re: dziecko nie dbajace o siebie 13.06.01, 12:58
      To co powiem może Ci się nie spodobać, mogę też oczywiście nie mieć racji, mogą
      być inne przyczyny tego, o czym piszesz.
      Z mojej praktyki jednak wynika ( takich przypadków znałam sporo i wszystkie one
      potwierdzają to), że zaniedbują siebie, nie dbają o siebie czy często się
      kaleczą, uszkadzają - dzieci, które źle o sobie myślą, czują się nieatrakcyjne
      takie jakie są, nieakceptowane, lub nawet niekochane. To nie znaczy, że rodzice
      naprawdę ich nie kochają. Nie potrafią tylko zaakceptować pewnych ich cech,
      wyglądu czy np. wydają im się one podobne do kogoś z rodziny, kogo nie
      akceptują i nie w pełni świadomie przenoszą te uczucia na dziecko. Czasami
      dzieci tak okazują zazdrość o bardziej udanego i tak postrzeganego przez
      rodziców brata, czy siostrę. „On zawsze taki dobry, udany, piękny - ja jestem
      do niczego, nie chcą mnie”, to może być przykład myśli, jakie mogą pojawiać się
      w głowie dziecka.
      Jeżeli zdecydujesz się odważnie przeanalizować, choćby sam ze sobą swój
      stosunek do syna, może zachęcić do tego również swoją żonę, możecie odkryć coś
      o czym wcześniej w ten sposób nie myśleliście. Wtedy warto zmieniać swoje
      nastawienie do dziecka. W tej sytuacji to jedyna droga pomocy mu.
      Może być jeszcze inna przyczyna uszkadzania się, ale dotyczy to zwłaszcza
      małych
      dzieci, które nie miały dotąd okazji doświadczać pewnych sytuacji. Dzieci,
      które są pod kloszem i stale mówi się im co mogą, a czego nie mogą, usuwa im
      się spod nóg wszystkie przeszkody, stale czuwa się nad nimi i kontroluje każdy
      krok, wszystko
      dookoła jest super bezpieczne, niemalże wyłożone gąbką - tzn. do przesady są
      kontrolowane i nie mają okazji doświadczać następstw swoich działań - takie
      dzieci mogą również narażać siebie na niebezpieczeństwa.
      • Gość: Artur Re: dziecko nie dbajace o siebie IP: *.sasknet.sk.ca 16.06.01, 22:27
        Dzieki, zobaczymy co da sie zrobic. Adam rzeczywiscie jest w cieniu swojego
        mlodszego brata, ktory urodzil sie z duza inteligencja emocjonalna, i co za tym
        idzie jest w stanie bezkolizyjnie funkcjonowac w kazdym srodowisku. Popadajacy
        w rozne tarapaty Adam nie wyglada przy nim zbyt dobrze. Bedziemy musieli to
        jakos wszystko przewartosciowac.
    • Gość: Magda Re: dziecko nie dbajace o siebie IP: *.biol.uw.edu.pl 21.06.01, 11:22
      A co można zrobić z dzieckiem, które nie dba o siebie w sensie "higienicznym"?
      Moja 10latka nie znosi:kąpieli, mucia zębów, mycia rąl itd.
      Nie pomagają zadne argumenty, kupowanie dorosłych dezodorantów itd, krzyki,
      klapsy, zawstydzanie itd. Nie pomaga nawet to ze po prostu brzydko pachnie.
      i co zrobic, skoro reszta rodziny jest dbajaca o siebie, a jaj pod tym wzgledem
      jest wszystko jedno?
      Magda
      • Gość: repo Re: dziecko nie dbajace o siebie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.01, 15:05
        Mam 10-letnią córkę, która przy karzdej możliwej okazji deklaruje swoją głęboką
        niechęć do mycia się. Wybitnie nie lubi myć zębów. I ja jej wierzę, ale wierzę
        też w siłę przyzwyczajenia. Pozwalam jej na te gromkie deklaracje i rozmawiam z
        nią przy okazji reklamy w telewizji, wizyty u dentysty, u znajomej której
        dwuletnie dziecko ma czarne mleczne zęby, filmu w kinie. Klaudia widzi też, że
        bez względu na zmęczenie, porę powrotu do domu czy nawału zajęć, przed pójściem
        spać biorę prysznic, myję zęby. Nie traktuję jej gorzej czy lepiej lecz tak
        samo: nie pozwalam na spanie bez mycia i koniec. W skrajnych przypadkach było
        odstępstwo (potwierdza regułę), dlatego czasem zdarza się pytanie:dzisiaj muszę
        się myć? Odpowiedź zawsze ta sama: Tak. Myślę, że po latach ciężkiej,
        konsekwentnej pracy udało mi się (lub jestem w trakcie)wyrabiania w niej
        dobrych nawyków. W tym roku po raz pierwszy na kolonii (jeździ od trzech lat i
        otrzymuje zawsze tyle par bielizny na ile dni jedzie) zużyła wszystkie koszulki
        i majtki i powiedziała mi że zabrakło jej pasty do zębów. Oczywiście nie byłaby
        dzieckiem, gdyby również dzisiaj nie przepuściła okazji nie mycia się, ale
        traktuję to z przymrużeniem oka. Okazją są noce spędzone poza domem: u dziadka,
        babci. Jednak sądzę, że pięć, sześć dni w miesiącu nie niweczy mojej pracy i
        przyjdzie czas, że zapomni się i umyje również na zielonej szkole, czy u
        dziadka, który tak kocha wnuczkę, że nie lubi jak się męczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka