Gość: prowokat
IP: *.chello.pl / *.chello.pl
04.12.02, 18:13
Władcy III Rzeczypospolitej popadli w kompletny amok: kręcą się jak wszy na
grzebieniu. To też było oczywiste od początku; nikt przecież nie ukrywał, że
zastosowana została fińska metoda negocjacji: najpierw pięcioletnie dyskusje
o dżemie z marchewki, korniszonach, oscypkach i zielonych strzałkach do
skrętu w prawo (czy mogą być na stałe - czy muszą się zapalać w momencie
odpowiadającym normom europejskim...) - a negocjacje w sprawach rolnictwa i
finansów (!!!) pozostawiono na ostatnie dwa tygodnie. I teraz nasi pożal-się-
Leninie-negocjatorzy biadolą: "Uzgodniliśmy już 800.000 stron, 27 "obszarów
negocjacyjnych" i 40.000 paragrafów - i teraz cały ten wysiłek miałby pójść
na marne z powodu dwóch głupich "obszarów"? No, trudno - musimy już chyba
ustąpić...".