acho
18.05.06, 14:07
Krzysztof Kozłowski, powiedział "GK": - Brzydzi mnie ten sposób załatwienia sprawy. Nie wiem, czy
Maleszka był czy nie był agentem. Ale zwalczanie współpracy agenturalnej przez donos, jest
absurdem. Zastanówmy się, czy mówimy o plotkach, czy o faktach. Jest to sprawa grupy ludzi, którzy
razem działali w SKS. Nie wszyscy oni podpisali list otwarty, opublikowany w "Rzeczpospolitej".
Zawarta w nim wiadomość jest żadna. Nie podano skąd ona pochodzi, nie przedstawiono żadnych
dowodów. Gdyby był jakiś wyrok sądu lustracyjnego i odwoływanie się do niego... ale tak nie jest.
Nikt nigdy oficjalnie nie powiedział o współpracy Leszka Maleszki ze służbami bezpieczeństwa PRL".
("Gazeta Krakowska", 7 listopada 2001)