s.berkowicz
08.10.06, 01:55
Stacja ta w obecnym kształcie rozpoczęła działalność 3 października 1997 roku
na podstawie koncesji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest zaś
własnością holdingu ITI (International Trading and Investment Holding) z
siedzibą w Luksemburgu. Firma ITI powstała jednak w Polsce w roku 1984 jako
spółka dwóch osób: Jana Wejcherta i Mariusza Waltera. Warto zwrócić uwagę, że
w roku 1984, kiedy jeszcze obowiązuje wyższość ustroju socjalistycznego ze
Związkiem Radzieckim na czele, w zasadzie powstawały spółki nomenklaturowe.
Te spółki nomenklaturowe z reguły uwłaszczały się na mieniu przedsiębiorstw
państwowych. Spółka ITI zaczęła inaczej, a mianowicie od importu sprzętu
elektronicznego oraz dystrybucji filmów i kaset video. Wprawdzie na mieście
krążyły fałszywe pogłoski, że spółka ITI, zwyczajem spółek nomenklaturowych,
przy okazji też uwłaszcza się na majątku TVP (te pogłoski pojawiły się
ponownie, gdy wyszła na jaw sprawa FOZZ), ale gdyby nawet były prawdziwe, to
nie było to główne źródło dochodów spółki, bo zajmowała się ona przede
wszystkim importem elektroniki. W roku później rozszerzyła tę działalność na
produkcję kartoflanych chipsów.
Wszystkie drogi do... Luksemburga
No dobrze, ale co to ma wspólnego z jakimś funduszem razwiedki? Nic zgoła,
poza tym, że jeden z założycieli ITI Jan Wejchert budowaniem kapitalizmu zajął
się jeszcze w latach 70-tych, zakładając polską filię
„polonijno-zagranicznego” przedsiębiorstwa handlowego „Konsuprod” GmbH & Co z
siedzibą we Frankfurcie.
Te „polonijne” przedsiębiorstwa bywały zakamuflowanymi w tej postaci
ekspozyturami razwiedki, która przy okazji zarabiała sobie na boku łącząc,
nieprzejednaną ideową walkę z „ustrojem kapitalistycznym” z czerpaniem z owego
kapitalizmu „korzyści majątkowych”. Nazwa „Konsuprod” nie sugeruje w zasadzie
nic poza tym, że coś tam się produkuje i konsumuje, ale warto w związku z tym
przypomnieć, że centrala oficjalnego przedsiębiorstwa handlowego MSW nazywała
się właśnie „Konsumy”.
Mariusz Walter z kolei, był zdolnym dziennikarzem telewizyjnym, któremu, z tej
właśnie racji, Maciej Szczepański w latach 70-tych powierzył realizowanie
sławnej „propagandy sukcesu”, z której w naszej wdzięcznej pamięci zapisały
się szczególnie „turnieje miast”, prowadzone przez niezapomnianego red.
Mikołajczyka.
Firma ITI robi w elektronice do początku lat 90-tych, kiedy porzuca tę branżę
i powoli wkracza w inny, wspaniały świat. Wtedy właśnie do dwojga wspólników
dołącza Bruno Valsangiancomo, szwajcarski bankowiec, poza tym dyrektor wielu
innych firm, który „doprowadził do pozytywnego zamknięcia wiele
skomplikowanych transakcji w Polsce”.
Nawet nie śmiem się domyślać, jakie to transakcje były aż tak skomplikowane,
bo od razu przychodzi mi na myśl Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego,
który został utworzony akurat w lutym 1989 roku, kiedy to za zgodą ówczesnego
premiera Mieczysława F. Rakowskiego, ówczesny minister finansów Andrzej
Wróblewski powołał na stanowisko dyrektora generalnego FOZZ Grzegorza Żemka.
Grzegorz Żemek był długoletnim współpracownikiem II Zarządu Sztabu Generalnego
Ludowego Wojska Polskiego, a więc właśnie razwiedki, prawdopodobnie również
wtedy, kiedy występował jako finansista w Banku Handlowym International w
Luksemburgu, tym samym Luksemburgu, w którym spółka ITI upodobała sobie mieć
siedzibę. Nie musi to oczywiście niczego zaraz oznaczać, ale jakoś sporo tych
zbiegów okoliczności.
Warto w związku z tym przypomnieć, że FOZZ był utworzony przez rząd premiera
Rakowskiego nielegalnie, bo chodziło o to, by pod przykrywką rozmaitych
podstawionych firm za niewielką cenę wykupywać polski dług zagraniczny. Z
uwagi na tę nielegalność trzeba było unikać zostawiania jakichkolwiek śladów,
toteż pośrednictwo obrotnych i mających rozległe a dyskretne kontakty
finansistów było w tym bardzo pomocne.
Jeden finasista, dajmy na to, w Luksemburgu, znał innego finansistę, dajmy na
to w Zurichu, który z kolei znał bardzo porządnego finansistę w Wiedniu, który
znowu potrzebował mieć kuzyna w Nowym Jorku, a ten kuzyn był po imieniu ze
wszystkimi finansistami w Londynie, a tak się szczęśliwie składało, że jeden z
tych finansistów londyńskich przyjaźnił się z finansistą z Luksemburga.
Finansiści ci, ma się rozumieć, nie wyświadczali tych przysług za darmo, a
konieczność unikania dokumentowania transakcji ułatwiała proces odwrotny od
tego, którzy starożytni Rzymianie określali fama crescit eundo.
O ile wieści mogą po drodze rosnąć i z reguły tak się dzieje, to pieniądze
wyłożone przez polski rząd na wykupienie długów, po drodze raczej znikały.
Gdzie znikały? Aaaa, tego to już nikt nie wie i pewnie nigdy się nie dowie,
ale zgodnie z zasadą zachowania energii, jak forsa gdzieś znika, to tylko po
to, żeby wypłynąć gdzie indziej, oczywiście już pod innym właścicielem.
Marysieńka na morzu
Więc od początku lat 90-tych grupa ITI dynamicznie się rozwija wchodząc coraz
głębiej w świat polskich mediów, które – co warto podkreślić – nieubłaganie
stoją na jedynie słusznym stanowisku, zawsze zgodnym z interesami razwiedki i
jej agentury spod znaku okrągłego stołu, co jest szczególnie widoczne w TVN,
nadającej, jak już wspomniałem, na podstawie koncesji nadanej przez Krajową
Radę Radiofonii i Telewizji w 1997 roku.
Na ten chwalebnie dynamiczny rozwój składa się z pewnością cały szereg
zagadkowych przyczyn, ale przede wszystkim jest on zasługą dyrekcji, w skład
której, obok wspomnianych już trzech wspólników, wchodzą jeszcze m.in. Paweł
Kosmala i Wojciech Kostrzewa. Paweł Kosmala w roku 1987 został radcą handlowym
Ambasady PRL w Irlandii.
Już wtedy musiał odznaczać się wielkimi zaletami, a przede wszystkim – cieszyć
się zaufaniem surowych władz stanu wojennego. Bo w przeciwnym razie nie tylko
nie trafiłby na zagraniczna placówkę, ale chyba w ogóle do handlu
zagranicznego, bo w tym pionie również prowadzono intensywne prace nad
właściwym przygotowaniem dawnych kadr do transformacji ustrojowej.
Te właśnie zalety i przymioty sprawiły, że pan Paweł Kosmala w 1992 roku,
kiedy to przestał być radcą handlowym Ambasady, która w międzyczasie przestała
też być „Ludową” – został prezesem Seabridge Poland, miedzynarodowej firmy
spedycyjnej z siedzibą w Warszawie przy ul. Królowej Marysieńki, na słynnym
osiedlu, gdzie przed wyborem na prezydenta zamieszkiwał Aleksander Kwaśniewski
i gdzie Józef Oleksy biesiadował z pułkownikiem KGB Ałganowem.
Pan Kosmala został jednym z dyrektorów Grupy ITI w 1995 roku, ale na stronie
Seabridge Poland nadal (aktualizacja ze stycznia br.) nadal figuruje jako
prezes tej firmy. Być może ruch kadrowy jest tam w ogóle słaby, bo wg
zawartych tam informacji, ta sławna firma zatrudnia 8 osób.
> > > michalkiewicz.pl/ncz_07-10-2006.php