Dodaj do ulubionych

Polska quchnia

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 11:25
W prężni jeść nie dają, a żoładek swoje prawa ma. Przypomina się to zwłaszcza w
dzień deszczowy i pochmurny. Spotkajmy się więc po domowemu, nie w salonach
politycznych, lecz w ciepłej Quchni naszej tradycyjnej.
Znacie mnie z Harleya, ale zdemaskowano również moją duszę barhanową, żoniną,
kurzo-jaglaną [ no już dobrze, dobrze... wink ] Nie mam więc nic do stracenia.
Śmiało więc będę tu sobie gotować i was podkarmiać.
Cóż więc dzisiaj będzie? Proponuję : zupę z borowików, pieczeń z szynki pod
beszamelem, ziemniaki puree, buraczki. Kompot z gruszek. Szarlotka na kruchym
spodzie, z kruszonką. Kawa.
W zamian podrzućcie jakieś pomysły, na obiady samkowite, tradycyjne. Regionalne.
Pozdro quchenne. Teraz moge iść do pręzni na cura-cao - jak na kurę przystało.
Obserwuj wątek
    • Gość: jerry Re: Polska quchnia IP: *.karen.com.pl 06.09.01, 11:35
      Gość portalu: Carmina napisał(a):

      > W prężni jeść nie dają, a żoładek swoje prawa ma. Przypomina się to zwłaszcza w
      >
      > dzień deszczowy i pochmurny. Spotkajmy się więc po domowemu, nie w salonach
      > politycznych, lecz w ciepłej Quchni naszej tradycyjnej.
      > Znacie mnie z Harleya, ale zdemaskowano również moją duszę barhanową, żoniną,
      > kurzo-jaglaną [ no już dobrze, dobrze... wink ] Nie mam więc nic do stracenia.
      > Śmiało więc będę tu sobie gotować i was podkarmiać.
      > Cóż więc dzisiaj będzie? Proponuję : zupę z borowików, pieczeń z szynki pod
      > beszamelem, ziemniaki puree, buraczki. Kompot z gruszek. Szarlotka na kruchym
      > spodzie, z kruszonką. Kawa.
      > W zamian podrzućcie jakieś pomysły, na obiady samkowite, tradycyjne. Regionalne
      > .
      > Pozdro quchenne. Teraz moge iść do pręzni na cura-cao - jak na kurę przystało.

      Już konkurencji podrzucam smile
      Kołduny litewskie ,ale nie żadna knajpiana bryndza tylko takie, o których
      Wańkowicz pisał : jak ty jego językiem pocisniesz tak on w ta pora w siedmiu
      miejscach sok puska. Porcja na dwie osoby 80 sztuk. Podane w głębokich talerzach
      polane masłem.Jemy dużą łyżką. Do tego 1/2l zimnej czystej wódki.
      jerry

      • civic_vtec Re: Polska quchnia 06.09.01, 12:17
        Zapachy z quchni rozchodza sie juz po calym forum i wszystkie ciala glodne
        zaraz pewnie sciagna w poblize ognia buzujacego pod plyta.

        Zanim zupa nabierze charakteru a pieczen dojdzie w cieple pieca ja poprosze o
        kromke chrupiacego zytniego chleba na najprawdziwszym zakwasie (najlepiej te
        skrajna dupka niezbyt wytwornie zwana) z maslem swiezym i paroma krysztalkami
        szarej soli. A do przepicia - kubek mleka...

        Czy mozna znalezc lepszy hors d''oeuvre?
      • Gość: Dybuk Gdzie takie kołduny można zjeść? Prośba o wiadomość. IP: 212.106.6.* 06.09.01, 12:28
        • Gość: jerry Re: Gdzie takie kołduny można zjeść? Prośba o wiadomość. IP: *.karen.com.pl 06.09.01, 16:25
          Gość portalu: Dybuk napisał(a):

          Niestety trzeba zrobić samemu.
          Jest pono knajpa w Pilskiem dawnym ,gdzie produkt
          bardzo przypomina oryginał , ale nazwy nie znam
          jerry

    • Gość: Al Re: Polska quchnia IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 06.09.01, 12:47
      Carmino,
      Nieskrony będę, ale powiem, że gotować lubię i
      potrafię. Z dań tradycyjnie polskich: ach, żeberka z
      lekko słodkawą, skarmelizowana glazurką, tak miękkie,
      że noża nie potrzebują, tudzież ziemniaczki
      przypiekane, w talarkach a jakże, do tego suróweczka z
      czerwonej kapustki, duuużo chrzanu + Jerrego trunek
      znakomicie komponował się będzie,w butelce pokrytej
      szronem.
      Po wyprawach niedawnych jestem jednak kuchnia grecką
      poruszony do głębi.
    • Gość: max schabik+pyry+sałatka jabłkowo-marchwiowa w śmieeetanie - rules!:] IP: *.cezar.pl 06.09.01, 12:52
      mniaaaaaaaaaaaaam wink


      PS. a napoj prosze taki: "globalistyczna" coka!wink
    • Gość: max a jak Ci cos nie wyjdzie! ;) to skocze do MacDonaldsa! :] IP: *.cezar.pl 06.09.01, 13:15
      czasami trza szybko cos wrzucic na ruszt... bez fikuśnych i takich tam i nie
      tam wink

      forma bez tresci? abstrakcje są miłe ... czasami!


      pozdroooo!:]
    • Gość: Abe Re: Polska quchnia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 13:22
      Carmino.
      Ja chyba kocham Cię. Jestem prawie pewna.
      W reality wszystkie wokół o odchudzaniu. A ja taka dokładnie pośrodku.
      I zjeść lubię i pokutować potem nie muszę.
      Kołdunami Jerry zawojował mnie ze szczętem. Z innych źródeł również słyszłam,
      jakoby "kołdun, jesli adekwatny, językiem do podniebienia przycisnięty,
      jednoczesnie w miejscach siedmiu sok puscić musi", od siebie dodam, że "powinien
      być malutki a foremny, bo dzielic go na częsci na talerzu nie należy, jeno
      w całosci do gębusi wkładac".

      Ciężkie losy rzuciły mnie do krainy, gdzie pyry z gzikiem i szneka z glancem
      pospołu z rediskami królują, ale nic to. Kołduny majstruję, choć od łoju
      wołowego, bywa, odstępuję - gdzie to teraz kupić?

      Do jadłospisu dodam rosół z domowym makaronem, z mięsa wołowego i pulardy
      w odpowiednich proporcjach użytych, gotowanego powoluśku przez 6 godzin.
      Z mięsiw polędwica Chateaubriand z sosem bearneńskim, a na przystawkę
      skorupiak dowolny - najchętniej rak z koperkiem, ale może buć i co insze,
      ale jeśli krewetki, to tylko scampi i koniecznie z sosem czosnkowym.
      Za deser dziękuję, chyba że sałatka owocowa z odrobiną cointreau.
      • Gość: Abe Re: Polska quchnia - no i na co nam przyszło... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 13:24
        ... ja teraz do kuchni po chleb ze smalcem lecieć muszę
        • Gość: tete Re: Polska quchnia - no i na co nam przyszło... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 14:42
          Abe - przy tych kołdunach jeszcze coś o łyżce było : żeby nie zabierać - bo
          taką po kołdunach - rosół się je...

          pozdrawiam, tete
      • Gość: jerry Re: Polska quchnia do Abe IP: *.karen.com.pl 06.09.01, 16:18
        Gość portalu: Abe napisał(a):

        > Carmino.
        > Ja chyba kocham Cię. Jestem prawie pewna.
        > W reality wszystkie wokół o odchudzaniu. A ja taka dokładnie pośrodku.
        > I zjeść lubię i pokutować potem nie muszę.
        > Kołdunami Jerry zawojował mnie ze szczętem. Z innych źródeł również słyszłam,
        > jakoby "kołdun, jesli adekwatny, językiem do podniebienia przycisnięty,
        > jednoczesnie w miejscach siedmiu sok puscić musi", od siebie dodam, że "powinie
        > n
        > być malutki a foremny, bo dzielic go na częsci na talerzu nie należy, jeno
        > w całosci do gębusi wkładac".
        >
        > Ciężkie losy rzuciły mnie do krainy, gdzie pyry z gzikiem i szneka z glancem
        > pospołu z rediskami królują, ale nic to. Kołduny majstruję, choć od łoju
        > wołowego, bywa, odstępuję - gdzie to teraz kupić?
        >
        > Do jadłospisu dodam rosół z domowym makaronem, z mięsa wołowego i pulardy
        > w odpowiednich proporcjach użytych, gotowanego powoluśku przez 6 godzin.
        > Z mięsiw polędwica Chateaubriand z sosem bearneńskim, a na przystawkę
        > skorupiak dowolny - najchętniej rak z koperkiem, ale może buć i co insze,
        > ale jeśli krewetki, to tylko scampi i koniecznie z sosem czosnkowym.
        > Za deser dziękuję, chyba że sałatka owocowa z odrobiną cointreau.

        Abe !!!!!!!
        Umiesz ? Robisz ?
        Zafascynowany jerry

    • jacek#jw Re: Polska quchnia 06.09.01, 14:30
      Do polskich dań polecam duńskie piwo Red Eric z grupy piwowarskiej Ceres. Piwo
      sprzedawane jest w małych butelkach ze śmieszną karteczką na szyjce. Oznaczone
      jak lager jest typem piwa pilzneńskiego. Praktycznie lager i pils to synonimy
      jednak w tym przypadku po nalaniu piwa do szklanki będziemy oczekiwać
      (przynajmniej to było moje wrażenie) czegoś niezwykłego. Bierze się to z
      nietypowej barwy, według której należało by się spodziewać słodkiego wręcz
      landrynkowego smaku. To oczywiście złudzenie. Jest to wspaniałe piwo typu
      lager, górujące smakiem nad większością pilsnerów i lagerów z całego świata.
      Zatem próbujmy piwa Red Eric, nazwanego tak na cześć Czerwonego Eryka, Wikinga,
      który odkrył Grenlandię. Piwo to polecam z dedykacjami i tak:
      Dla wszystkich liberałów i wszelkich odmian liberalizmu picie tego piwa da
      obraz strat, jakie poniesiemy po wstąpieniu do UE. Firma Ceres musiała
      zrezygnować ze swej receptury po wejściu do UE
      Dla zwolenników lewicy nalanie piwa do szklanki i przyjrzenie się mu, da na
      pewno mnóstwo satysfakcji.
      Specjalnie dla Carminy, która natychmiast skojarzyła mi się z tym napojem, po
      otworzeniu wątku, żeby zawsze pamiętała o panach swojego życia.
      Pozdrawiam / Jacek
      • Gość: Abe Re: Polska quchnia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 14:56
        Co Ty nam tu życie będziesz komplikował.
        I tak rządzi Królewskie.
        • jacek#jw Re: Polska quchnia 06.09.01, 15:31
          Tak, królewskie lub inne, ale zawsze piwo! Czasami, jak jest czas, siedzimy
          sobie przy stole, wspólnie przygotowując wszystko to co na nim się znajdzie.
          Wtedy, olbrzymią radość sprawiają nam drobiazgi, uśmiech drugiej osoby, dobre
          piwo, nowa przyprawa. Kiedy opowiadamy o tym innym, powstają wielkie
          komplikacje, tak jak by to wszystko działo się poza rzeczywistością. I
          dlaczego? Czy dlatego, że nie ma tu miejsca na sprawy wielkie, dotyczące całego
          świata, a przynajmniej Polski? Nie chciałem komplikacji w quchni.
          pozdr / Jacek
          • Gość: Abe Re: Polska quchnia do Jacka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 15:41
            jacek#jw napisał(a):

            > Tak, królewskie lub inne, ale zawsze piwo! Czasami, jak jest czas, siedzimy
            > sobie przy stole, wspólnie przygotowując wszystko to co na nim się znajdzie.
            > Wtedy, olbrzymią radość sprawiają nam drobiazgi, uśmiech drugiej osoby, dobre
            > piwo, nowa przyprawa. Kiedy opowiadamy o tym innym, powstają wielkie
            > komplikacje, tak jak by to wszystko działo się poza rzeczywistością. I
            > dlaczego? Czy dlatego, że nie ma tu miejsca na sprawy wielkie, dotyczące całego
            >
            > świata, a przynajmniej Polski? Nie chciałem komplikacji w quchni.
            > pozdr / Jacek

            Jacku.
            Przestań się srożyć. W quchni miejsce JEST! na sprawy wielkie, ale i na
            niewyszukany żart.
            Z całkiem na serio serdecznymi smile)

            • jacek#jw Re: Polska quchnia do Jacka 06.09.01, 16:06
              Jakiej soli, jakiego pieprzu trzeba dodać, by ten forumowy stół nie skrzypiał,
              zaraz wejść tu nie będę w stanie. I to wcale nie od piwa.
              JESTEM PRZED OBIADEM!!!! to katusze dla mnie.

              To moje miny dla Ciebie smile smile smile
              i wszystkich pozostałych.
    • Gość: piotrq Re: Polska quchnia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 14:58
      Mam wrazenie, ze wyrazenie "tradycyjna polska kuchnia" jest troche mylace. W
      koncu w roznych regionach Polski dzialaly rozne wplywy. Np. moja babcia1
      mieszkala w Suchej Beskidzkiej i jej kuchnia zdradzala wyrazne wplywy
      wegierskie i austriackie. Babcia2 mieszkala w Kieleckiem i gotowala na sposob
      ze tak powiem "krolewiacki", ktory z polska kuchnia kojarzy sie najczesciej.
      Ale i u jednej i u drugiej palaszowalem z rozkosza potrawy przyrzadzone z
      zamilowaniem i wczuciem.

      Kto wie, czy jezeli cos bardzo jest dobre, to raczej dzieki radosci
      przyrzadzania przez kucharza(rke), niz z powodu wykwintnosci skladnikow i
      przepisow? W Krakowie jest bar mleczny, w ktorym pracuja panie uwielbiajace
      zywic ludzi: wszystko tam jest pyszne. Te same potrawy podawane przez wsciekla
      kelnerke i ugotowane przez wkurzona kucharke sa nie do zjedzenia...

      Dygresja litewska: bylem dwa lata temu w Wilnie i probowalem litewskiej kuchni.
      To bylo rewelacyjne, tylko kazdego dietetyka doprowadziloby do zawalu! Kolduny
      jadlem, a jakze, tylko ze podane z sosem borowikowym i kapitalnym litewskim
      piwem Kalnapilis. Jadlem tez cepeliny (od sterowca Zeppelina i podobnie
      wygladajace). Jest to ogromny jakby knedel z ciasta ziemniaczanego, faszerowany
      surowym miesem, potem chyba ugotowany. Podaje sie to polane gesta kwasna
      smietana i... skwarkami. Bomba, ale bez popicia jakas nalewka daje efekt
      spuchniecia watroby. Oprocz tego (to przyczynek do roznorodnosci wplywow)
      jadlem potrawe karaimska (to kaukaski lud wyznajacy stara odmiane mozaizmu i
      przybyly do Polski i na Litwe gdzies jak mowia w XIII w.). Do zeliwnego
      dzbanuszka o grubych sciankach daje sie ziemniaki, mieso surowe i wedzone,
      pomidory, papryke (ostra) i jeszcze inne tam, potem wylot zaslepia sie mocnym
      korkiem, albo np. glina (!) i wklada sie do pieca chlebowego. Tam sie to dusi
      pod cisnieniem (korek). No kurcze, cos przepysznego - warzywa, papryka i miesko
      w sosie-rosolku skladajacym sie wylacznie z sokow ze skladnikow!

      Po spozyciu litewskiego obiadku, przy wetach, dobrze jest napic sie suktinisu -
      owocowo-ziolowej nalewki 50%, godnie starzonej, a przeto lagodnej w gebie i
      dzialajacej na brzuszek wyjatkowo korzystnie. Leczy rowniez grype w polaczeniu
      z konfiturami i herbata (wyprobowane).

      pozdrawiam
    • Gość: piotrq eksperymenty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 15:14
      Bardzo lubie gotowac, a zwlaszcza eksperymentowac. Moim osiagnieciem jest
      zmodyfikowana grecka musaka (spotworniona przez pomnozenie skladnikow i dodanie
      wariackich polaczen przyprawowych), a zwlaszcza sledzie, ktore wymyslilem. Oto
      przepis:

      Bierze sie sledzie solone, krotko moczy w wodzie lub mleku, zeby ich smak
      wysubtelnial (dobre sa matiasy). Obiera sie i trze na grubym tarle jablka
      kwasne, ale slodkie jednoczesnie. Mozna je lekko poslodzic i trzeba koniecznie
      dodac sporo cynamonu. Pory pokroic na wielkosc podobna jak kawaleczki jablek,
      dodac sporo tymianku, posolic lekko. Na spod polmiska dac jablka, potem nasypac
      podobnej grubosci warstwe porow, na tym ulozyc sledzie. Polewa sie to wszystko
      porzadnie sosem "polskim" (nazwa - babcia2), ktory robi sie tak: jajka na
      twardo miazdzy sie w calosci, daje troche cukru, troche soli, musztarde (zwykla
      typu sarepska - dijonska, bawarska i krem z gorczycy na miodzie nie zdaly
      egzaminu) i smietane kwasna, dokladnie miesza, dla koloru mozna dodac
      troszeczke curry. Na wierzch garni w postaci rysunkow zrobionych czerwona
      papryka w proszku, szczypiorek moze byc, ale nie za duzo, moga byc delikatne
      kawaleczki pomidorkow, papryki kolorowej, swietna jest zielona bazylia - tak,
      zeby dobrze wygladalo. Siadac i jesc! Zapraszam.

      Przepis na zmodyfikowana musake pozniej. Pozdrawiam, czekam na pomysly!

      Dzieki Carmina za watek. Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: piotrq eksperymenty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 15:15
      Bardzo lubie gotowac, a zwlaszcza eksperymentowac. Moim osiagnieciem jest
      zmodyfikowana grecka musaka (spotworniona przez pomnozenie skladnikow i dodanie
      wariackich polaczen przyprawowych), a zwlaszcza sledzie, ktore wymyslilem. Oto
      przepis:

      Bierze sie sledzie solone, krotko moczy w wodzie lub mleku, zeby ich smak
      wysubtelnial (dobre sa matiasy). Obiera sie i trze na grubym tarle jablka
      kwasne, ale slodkie jednoczesnie. Mozna je lekko poslodzic i trzeba koniecznie
      dodac sporo cynamonu. Pory pokroic na wielkosc podobna jak kawaleczki jablek,
      dodac sporo tymianku, posolic lekko. Na spod polmiska dac jablka, potem nasypac
      podobnej grubosci warstwe porow, na tym ulozyc sledzie. Polewa sie to wszystko
      porzadnie sosem "polskim" (nazwa - babcia2), ktory robi sie tak: jajka na
      twardo miazdzy sie w calosci, daje troche cukru, troche soli, musztarde (zwykla
      typu sarepska - dijonska, bawarska i krem z gorczycy na miodzie nie zdaly
      egzaminu) i smietane kwasna, dokladnie miesza, dla koloru mozna dodac
      troszeczke curry. Na wierzch garni w postaci rysunkow zrobionych czerwona
      papryka w proszku, szczypiorek moze byc, ale nie za duzo, moga byc delikatne
      kawaleczki pomidorkow, papryki kolorowej, swietna jest zielona bazylia - tak,
      zeby dobrze wygladalo. Siadac i jesc! Zapraszam.

      Przepis na zmodyfikowana musake pozniej. Pozdrawiam, czekam na pomysly!

      Dzieki Carmina za watek. Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: bykk Re: eksperymenty IP: *.chello.pl 06.09.01, 15:49
        Ludzie!Czemu mnie tak katujecie!
        Kto to mi zrobi?Ja tylko jajecznice umiem robić.
        Poczytam może jeszcze raz i idę do jakiejś restauracji,bo nie wytrzymam!
        pozdrawiam Was
    • Gość: misia2 Re: Polska quchnia IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 06.09.01, 16:37
      Z tego co proponujesz to u mnie dzis tylko ziemniaczki z koperkiem i buraczki
      gotowane , a do tego indyk duszony.Poproszę o przepis na szarlotkę z kruszonką,
      bo zaczyna się sezon, a w poprzednią sobotę wyszedł mi trochę zakalec, podobno
      nie można wkładać kruchego ciasta do zamrażalnika.Dzięki.
      • Gość: max zakalec!;) IP: *.net.bialystok.pl 06.09.01, 17:12
        Gość portalu: misia2 napisał(a):

        > w poprzednią sobotę wyszedł mi trochę zakalec,

        o ja i zakalec moge zjesc! węgiel ponoć zdrowy!:]
    • Gość: Mag Re: Polska quchnia IP: 64.95.214.* 06.09.01, 17:12
      Przechodzilam sobie spokojnie obok, a tu nagle takie zapachy ! U mnie lunch
      dopiero za godzine, a ja tylko o jedzeniu mysle. Losy rzucily mnie za ocean,
      gdzie sa kuchnie z calego swiata i tez lubie eksperymentowac. Ale jak polska
      kuchnia to polska kuchnia, wiec polecam kaczke pieczona, nadziewana jablkami.
      Kilka godzin przed pieczeniem nalezy ja nasmarowac roztartym czosnkiem i
      majerankiem zmieszanym z sola, pieprzem i oliwa. Tuz przed wsadzeniem do pieca
      nafaszerowac ptaka cwiartkami kwasnych jablek (szare renety najlepsze) i
      szalotkami. Piec az bedzie miekka i soczysta, ze zlocista skorka. Podawac po
      polsku z kasza perlowa lub nowoczesnie z ryzem. Do tego salata z czerwonej
      kapusty (zeby bylo oryginalniej mozna do salatki dodac kawalki pomaranczy). Do
      tego mocne czerwone wino wytrawne. Bon apetit !
      • Gość: max alez prosze sie uspokoić! IP: *.net.bialystok.pl 06.09.01, 17:17
        to tylko forum! wink przystawek usb z zapachami chyba jeszcze nie ma?
        nie ma?

        • Gość: Mag Re: alez prosze sie uspokoić! IP: 64.95.214.* 06.09.01, 17:31
          Genialny pomysl, znalazles nowa nisze, teraz tylko potrzeba inwestora.
          • Gość: max prosze sie nie uspokoić! IP: *.net.bialystok.pl 06.09.01, 17:32
            Gość portalu: Mag napisał(a):

            > Genialny pomysl

            :]
    • Gość: Scan Re: Czołem głodomory IP: *.home.net.pl 06.09.01, 17:19
      Coś lekkiego na piątek (dla potrzebujących)
      Pstrąg duszony/smażony
      Rybę wypatroszyć, głowę zostawić (dla efektu). Osolić, środek ryby wysmarować
      zmiażdżonym czosnkiem –ja używam go dużo – 6 – 8 ząbków na rybę.
      Obsypać obficie z zewnątrz i wewnątrz przyprawami ( mieszanka pikantna na grill
      + dodatkowo zmielona gałka muszkatołowa i pieprz ), włożyć do środka ryby kilka
      plasterków cytryny, skropić białym winem – może być podłe typu Sophia - zawinąć
      w folię AL., zostawić w lodówce na 24 godz. Ułożyć na patelni (teflon) –
      wymiary! Wchodzą maks. 2 ryby, lepsza brytfanna – ale zważać by nie przypalić!.
      Podlać winem, dodać oliwy, smażyć/dusić przez 20 min. kilkakrotnie obracając.
      Na koniec przykryć, niech „dojdzie” przez kilka minut.
      Podawać z masłem czosnkowym, kilkoma plasterkami podsmażonych ziemniaków,
      posypanych siekaną pietruszką. Dobra jest też fasolka szparagowa z masłem i
      bułką tartą. No i wino białe już lepszej marki (dobre
      reńskie ale te z górnej półki). Znakomicie idzie ze schłodzonym piwem.
      Pozdrawiając,
      schodzę na pstrąga
      Scan
      • Gość: borsuk pierogi! pierogi! pierogi! IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 17:41
        • Gość: Scan Re: pierogi! pierogi! pierogi! RUSKIE tylko takie robię IP: *.home.net.pl 06.09.01, 17:51
          1/2kg sera białego KWAŚNEGO!!!, 1/2 kg ziemniaków, 30dkg boczku chudego, 2
          cebule, margaryna "Rama" albo inne co
          boczek w kostkę posiekać, obsmażyć dodać cebulę posiekaną w kostkę - zesmażyć.
          1/2 powyższego zemleć razem z ziemniakami i serem, dużo pieprzu soli w normie.
          Wymieszac. Ciasto - 3/4 kg maąki, woda - zagnieść, wyrobić na konsystencję
          plasteliny. Szklanką najlepiej niską typu "whisky" robić krązki, farsz zawijać,
          gotować 2-3 min. po wypłynięciu (pamiętać o gotowaniu w dużej ilości wody),
          odcedzić, polewać pozostałym zesmażonym boczkiem z cebulą.

          Scan
          P.S. Z tej ilości składników nie wyjdzie dużo pierogów - więc lepiej składniki
          podwoic, bo najlepsze ruskie są podsmażane, lekko zbrązowiona skórka musi być.




          Gość portalu: borsuk napisał(a):
          : pierogi! pierogi! pierogi!


          • civic_vtec Re: pierogi! pierogi! pierogi! RUSKIE tylko takie robię 06.09.01, 17:56
            Scanie, wszystko prawda - ale z cebuli zrezygnuj, farsz przygotuj dobrze
            pierny, a boczek w postaci skwarków tylko na zewnatrz. Dla tych, ktorych
            tluszcz mdli - duzo kwasnej smietany.
            Przepis mojej babki, na ziemi ruskiej robiony.
            • Gość: Scan Re: pierogi! pierogi! pierogi! RUSKIE tylko takie robię IP: *.home.net.pl 06.09.01, 17:59
              Ja kiedyś takie jak Twoje robiłem - ale uważam, że te moje uszlachetnione lepsze.
              Same ziemniaki z serem mdłe jak cholera.

              Pozdrawiając
              Scan

              civic_vtec napisał(a):

              > Scanie, wszystko prawda - ale z cebuli zrezygnuj, farsz przygotuj dobrze
              > pierny, a boczek w postaci skwarków tylko na zewnatrz. Dla tych, ktorych
              > tluszcz mdli - duzo kwasnej smietany.
              > Przepis mojej babki, na ziemi ruskiej robiony.

          • Gość: Abe Re: pierogi! pierogi! pierogi! RUSKIE tylko takie robię- do Scana IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 17:56
            Taż Ty skarb prawdziwy.
            Mam nadzieję, że brzegów pierogów nową modą widelcem nie przyciskasz, tylko
            wdzięczną falbankę kręcisz?
            • Gość: Scan Re: pierogi! pierogi! pierogi! RUSKIE tylko takie robię- do Abe IP: *.home.net.pl 06.09.01, 18:01

              Witam Abe.
              Ja tylko koncepcje i wykonanie do pewnej fazy. Potem niewolnictwo jest.
              Pozdrawiam
              Scan
              P.S.
              Pod bacznym okiem nadzorcy niewolnictwo jest.

              Gość portalu: Abe napisał(a):

              > Taż Ty skarb prawdziwy.
              > Mam nadzieję, że brzegów pierogów nową modą widelcem nie przyciskasz, tylko
              > wdzięczną falbankę kręcisz?

              • Gość: Abe Re: do Scana - rozczarowana IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 18:07
                Gość portalu: Scan napisał(a):

                >
                > Witam Abe.
                > Ja tylko koncepcje i wykonanie do pewnej fazy. Potem niewolnictwo jest.
                > Pozdrawiam
                > Scan
                > P.S.
                > Pod bacznym okiem nadzorcy niewolnictwo jest.
                >
                >
                I tak pryskają złudzenia sad((
                >

                • Gość: max złudzeń czas .... ;) IP: *.net.bialystok.pl 06.09.01, 18:10
                  Gość portalu: Abe napisał(a):

                  > I tak pryskają złudzenia sad((


                  i pojawia sie realistyczny pieróg :] ( zakładam ze taki sobie! wink

                  • civic_vtec Re: złudzeń czas .... ;) 06.09.01, 18:12
                    malkontent! wink
                  • Gość: Scan Re: złudzeń czas .... ;) IP: *.home.net.pl 06.09.01, 18:13
                    Czołem maxiu - wirtualnie wysyłam Ci 20 sztuk Zipem skompresowanych pierogów
                    ruskich. Omasta - we własnym zakresie.
                    Pozdrawiam
                    Scan

                    Gość portalu: max napisał(a):

                    > Gość portalu: Abe napisał(a):
                    >
                    > > I tak pryskają złudzenia sad((
                    >
                    >
                    > i pojawia sie realistyczny pieróg :] ( zakładam ze taki sobie! wink
                    >

                • Gość: Scan Re: do Abe- rozczarowany o rozczarwoanie IP: *.home.net.pl 06.09.01, 18:10
                  Człowiek wszak żyje pierogami nie złudzeniami.
                  Z niewyobrażalnym szacunkiem,
                  Scan



                  Gość portalu: Abe napisał(a):

                  > Gość portalu: Scan napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > Witam Abe.
                  > > Ja tylko koncepcje i wykonanie do pewnej fazy. Potem niewolnictwo jest.
                  > > Pozdrawiam
                  > > Scan
                  > > P.S.
                  > > Pod bacznym okiem nadzorcy niewolnictwo jest.
                  > >
                  > >
                  > I tak pryskają złudzenia sad((
                  > >
                  >

                  • Gość: Abe Re: Scanie - wybacz to rozczarowanie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 18:26
                    Trafiłam właśnie na pstrąga i znów jestem pod urokiem.
                    Tylko nie mów, że i jego niewolnice przyrządzały.
                    Jeśli tak, gorzką herbatę poproszę, ale osobiście,na miłość boską,
                    osobiście przyrządzoną.

                • Gość: Abe Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 18:15
                  Do ruskich, żeby mdłe nie były można dodać odrobinę , powtarzam -odrobinę!
                  posiekanej drobniutko i tylko świeżej (nie suszonej) mięty.
                  Sezonowe - chyba, że ktoś hoduje na parapecie. Smacznego.
                  • Gość: Scan Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią IP: *.home.net.pl 06.09.01, 18:21
                    Mięta do herbaty dobra też jest. Ale już nie sezonowa, droga Abe, bo w
                    markietachsuper w warzywnych stoiskach jest mieta również w doniczkach - do
                    wstawienia do naczynka z wodą i skubania w razie potrzeby. Jak i inne ziólka
                    zresztą.
                    pozdrawiając,
                    Scan

                    Gość portalu: Abe napisał(a):

                    > Do ruskich, żeby mdłe nie były można dodać odrobinę , powtarzam -odrobinę!
                    > posiekanej drobniutko i tylko świeżej (nie suszonej) mięty.
                    > Sezonowe - chyba, że ktoś hoduje na parapecie. Smacznego.

                    • Gość: Abe Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 18:42
                      Gość portalu: Scan napisał(a):

                      > Mięta do herbaty dobra też jest. Ale już nie sezonowa, droga Abe, bo w
                      > markietachsuper w warzywnych stoiskach jest mieta również w doniczkach - do
                      > wstawienia do naczynka z wodą i skubania w razie potrzeby. Jak i inne ziólka
                      > zresztą.
                      > pozdrawiając,
                      > Scan
                      >
                      > Ty mi Scan nie pierwsze już drogie w życiu wskazujesz.
                      Ja w niedziele w zasadzie z domu nie wychodze, to i do supermarkietów nie
                      zaglądała. Na przedmieściu mieszkam, za oknem lasek brzozowy kontempluje,
                      a supermarkiety w telewizorze tylko widziała.

                      >

                      • Gość: Abe Re: To miało być do Scana, a nie do wszystkich, którzy za pierogami... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 18:44
                        Gość portalu: Abe napisał(a):

                        > Gość portalu: Scan napisał(a):
                        >
                        > > Mięta do herbaty dobra też jest. Ale już nie sezonowa, droga Abe, bo w
                        > > markietachsuper w warzywnych stoiskach jest mieta również w doniczkach - d
                        > o
                        > > wstawienia do naczynka z wodą i skubania w razie potrzeby. Jak i inne ziól
                        > ka
                        > > zresztą.
                        > > pozdrawiając,
                        > > Scan
                        > >
                        > > Ty mi Scan nie pierwsze już drogie w życiu wskazujesz.
                        > Ja w niedziele w zasadzie z domu nie wychodze, to i do supermarkietów nie
                        > zaglądała. Na przedmieściu mieszkam, za oknem lasek brzozowy kontempluje,
                        > a supermarkiety w telewizorze tylko widziała.
                        >
                        > >
                        >

                        • Gość: Scan Re: To miało być do Abe, a nie do wszystkich, którzy za pierogami... IP: *.home.net.pl 06.09.01, 19:11
                          To wyjedź, kochana, z twego Przeźmierowa lub Puszczykowa na miasto. Macie tam
                          Geanta i Reala chyba tez. A jesli nie - to przywieze, jadąc niedlugo do Rajchu.
                          Zostawie na Św. Wojciech w ksiegarni na Abe.
                          Scan

                          Gość portalu: Abe napisał(a):

                          > Gość portalu: Abe napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: Scan napisał(a):
                          > >
                          > > > Mięta do herbaty dobra też jest. Ale już nie sezonowa, droga Abe, bo
                          > w
                          > > > markietachsuper w warzywnych stoiskach jest mieta również w doniczkac
                          > h - d
                          > > o
                          > > > wstawienia do naczynka z wodą i skubania w razie potrzeby. Jak i inne
                          > ziól
                          > > ka
                          > > > zresztą.
                          > > > pozdrawiając,
                          > > > Scan
                          > > >
                          > > > Ty mi Scan nie pierwsze już drogie w życiu wskazujesz.
                          > > Ja w niedziele w zasadzie z domu nie wychodze, to i do supermarkietów ni
                          > e
                          > > zaglądała. Na przedmieściu mieszkam, za oknem lasek brzozowy kontempluje,
                          > > a supermarkiety w telewizorze tylko widziała.
                          > >
                          > > >
                          > >
                          >

                  • civic_vtec Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią 06.09.01, 18:23
                    Mieta do ruskich... ciekawe to co mowisz. Moj parapet bogaty jest w ziolka
                    rozne, ale mieta do tej pory glownie zapewniala lekkostrawnosc tlustej pieczeni
                    wieprzowej.
                    Slyszysz Scanie - cebula won i z mieta w garsci do ruskich (pierogow)!
                    • Gość: Jurek Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią IP: *.retsat1.com.pl 06.09.01, 19:00
                      Wyrzucenie cebuli z pierogów ruskich uważam za niczym nie uzasadnione. Ot,
                      jeszcze jeden przejaw zapędów rewolucyjnych. To jest niedopuszczalne i
                      szodliwe. Natomiast dodanie miety uważam za ciekawe. Trzeba będzie wypróbować
                      przy pierwszej okazji.
                      • Gość: Mag Re: do wszystkich, którzy za pierogami tęsknią IP: 64.95.214.* 06.09.01, 20:43
                        Proponuje bazylie zamiast miety. Ach, bazylia...
                  • Gość: piotrq ruski IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 18:29
                    Slyszalem od kolegi, ktory tez gotuje, ze bardzo fajnie wychodza ruskie
                    pierogi, gdy do farszu doda sie troszeczke sera typu rokpol, d''or blu albo
                    lazur.

                    PS. Skwarki chyba jednak na wierzch, w srodku juz dosc tluszczu jest.

                    pozdra mniam wszystkich
                    • Gość: Scan Re: Szaszłyki IP: *.home.net.pl 06.09.01, 19:43
                      1 kg baraniny – najlepiej comber ( ale mało wydajny, choć mięso delikatne) lub
                      udziec.
                      Sliwki suszone (kalifornijskie konieczne – bo delikatne i na słońcu suszone a
                      nie wędzone)
                      0,5 kg szalotki
                      0,5 kg boczku – koniecznie chudego, natłuszcza składniki i soczyste one SĄ
                      czosnek – 2 główki
                      wino czerwone podłe (Sofia) do marynaty
                      oliwa z oliwek
                      przyprawa do grilla pikantna
                      texas grill
                      przyprawa korzenna na miodzie
                      garam masala – 2 łyżeczki
                      powyższe przyprawy razem wymieszać
                      kilka cytryn
                      mięso obrać z łoju i żył. Pokroić w regularną kostkę . Do salaterki wkładać
                      warstwami przekładając:
                      cebula w plasterki na dnie – od tego zacząć
                      baranina pokrojona, na to czosnek zmiażdżony – posypać przyprawami
                      śliwki
                      boczek pokrojony w plasterki 1 x x 3 cm
                      cytryny w plasterki pokrojone
                      zalać warstwę oliwą, skropić obficie winem
                      następna warstwa itd. – do wyczerpania składników.
                      Zalać na koniec winem, przykryć talerzem, przycisnąć mocno, do lodówki na 12
                      godz.
                      Szaszłyki robić kolejno składniki przekładając.
                      Piec na ruszcie, polewając sosem z salaterki, cytryny z marynaty na węgle
                      rzucać – dla zapachu mięsa i smaku.
                      Ryż ugotować, odcedzić. Przysmażyć na patelni, dodać curry lub jak kto woli
                      papryki mielonej.
                      Paprykę czerwoną na gazie opiec dokładnie, obmyć pod wodą, pokroić w kostkę. Do
                      tego jabłko winne w kostkę pokrojone. Ogórek kiszony ( ale jędrny) takoż.
                      Cebula w kostkę drobną. Pomidory w kostke 2 x 2cm. Oliwa, ocet winny, sól,
                      pieprz , odrobina cukru. Wymieszać i schłodzić w lodówce.
                      Wydawać wszystko jak szaszłyki na wolnym żarze, delikatnie, bez pośpiechu dojdą.
                      Do tego Egri-burgundi, ale ostatnio rzadko bywa. Rioja Montecillo bardzo dobre.
                      Wino dębiną beczkową musi być czuć.
                      Korzystać należy z przepisu, póki jeszcze (teoretycznie) lato mamy.
                      Pozdrawiam.
                      Scan

        • Gość: borsuk Re: pierogi! pierogi! pierogi! IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 17:53
          Gupio - wyslal sie sam tytul.Przepraszam.

          A wiec te z grzybami, z kapusta, z kapusta i grzybami, z jagodami, z podrobami,
          z miesem i arystokracja calej pierogowatosci: ruskie. Skwarki do tego grube,
          chrupiace, ciasto nie moze byc za grube zeby nie przygluszalo nadzienia i wic
          je trzeba w reku. Zadnych maszynek, zadnego wycinania szklanka. Bierzesz kulke
          ciasta i ugniatasz na plasko, potem starannie zalepiasz, zakrecajac brzezek
          miedzy kciukiem, a palcem serdecznym, az powstanie regularna falbanka.
          Tylko pyza jest bardziej polska od pierogow. Ale i tak pierogi lepsze.
          Lece cos zjesc
          borsuk
          • Gość: Scan Re: pierogi! pierogi! pierogi! IP: *.home.net.pl 06.09.01, 18:05
            A ja myślałem, że Ty pierogów wyglądasz. A tu - maestria.
            Pozdr.
            Scan
          • Gość: Mag Re: pierogi z owocami IP: 64.95.214.* 06.09.01, 18:37
            Pierogi z owocami prosza sie o cienkie ciasto. Aby to osiagnac, trzeba zagniesc
            ciasto dodajac goracej wody. Takie ciasto predzej wysycha, wiec trzeba je
            szybko rozwalkowac i wyciac i zrobic pierogi. Za to po ugotowaniu ciasto jest
            cienkie i polprzejrzyste jak jedwab, i widac przez nie cala wspanialosc
            czarnych jagod. Podawac ze smietana i cukrem. Mniam !
    • civic_vtec CARMNINO____Muzo polsko-quchenna!!! 06.09.01, 18:10
      Narobilas dzis wszystkim apetytu na uczte borowikowo-szynkowa fajerwerkiem
      szarlotkowym zakonczona. Goscie zneceni zapachami schodzic sie zaczeli, apetyt
      swoj opowiesciami o przysmakach roznych doprowadzili do zenitu - a Ty...

      A Ty niecnie wystrychnelas nas na dudkow i komu innemu pitrasisz wspanialosci!

      Zapachy i smaki rozne przeniknely juz do innych watkow, niedlugo cale forum
      dyskutowac bedzie tylko o jedzeniu. I co z naszym poslannictwem, uswiadomieniem
      siebie nawzajem i calego swiata wokol?

      Panie i panowie czy wypada pod nieobecnosc gospodyni zadbac o swoje zoladki i
      nie dopuscic do zmarnowania obiecanych wspanialosci? Wszak zupa dalej stoi na
      cieplej jeszcze plycie, pieczen w duchowce a szarlotka w wystyglym piecu. Kto
      ziemniaki obierze a kto sos dobrze sprawi?
    • Gość: piotrq Scan podal bardzo wykwintny (wiadomo - Scan) przepis na pstragi IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 18:42
      ja mam bardzo prosciutki (prosciutto - szynka wloska wedzona na zimno tez dobra
      bardzo) przepis na pstraga ogniskowego. rzecz nieskomplikowana, a mila odmiana
      wsrod kielbas i innego wieprzowego tradycyjnie w Polszcze nad ogniem trzymanego.

      Pstrag wypatroszony (filet raczej nie, choc tez mozna), ale nie oskrobany. Rybe
      z zewnatrz i w srodku smaruje sie lekko maslem, wklada do brzuszka
      (pstragowego, nie swojego) zielone liscie bazylii badz pietruszki, soli lekko,
      zawija w folie aluminiowa i wklada do popiolu tak jak ziemniaki. Piecze sie
      krotko, jezeli popiolu troche malo, to przewrocic. Odwinac z folii i skorki z
      luskami, skropic cytryna I JESC!!! Jest to rodzaj pstraga saute, wiec nie mozna
      upiec trzymajac w popiele za dlugo. Mysle, ze jakies 20-30 min. Swietne z bialm
      winem (schlodzonym oczywiscie), ja lubie do tego niedoceniane u nas lekkie wina
      renskie i mozelskie, riesling lub mniej wytrawny kabinett.

      Milego ogniska, mniamolodzy!
      • Gość: Mag Re: Ryby - przygotowanie IP: 64.95.214.* 06.09.01, 20:34
        Swieza rybe po opatroszeniu a przed przyzadzeniem nalezy obsypac gruba sola (w
        srodku i na zewnatrz) i zostawic w kawalkach lodu na jakas godzine. Sol odciaga
        cala krew i niemile zapachy, jesli takowe sa. Potem rybe trzeba dobrze wyplukac
        w chlodnej wodzie. Polecam metode, sprawdzona. Kuchnie okregu morza
        karaibskiego przygotowuja tak nie tylko ryby, ale rowniez mieso. Nota bene,
        tutaj w Hameryce taka sol nazywa sie koszerna.
        • Gość: piotrq hura! wyprobuje na pewno, dzieki wielkie i buziaki!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 20:39
    • Gość: civic_vtec Bigos polski - krolem jest i basta! IP: 10.240.68.* / *.adtranz.se 06.09.01, 19:22
      Czemu bigos? Bo tylko on wykazac potrafi co warta kucharka lub kucharz co
      potrafi.
      Nie zdradze Wam swoich sekretow - powiem tylko, ze zaczynam od - glowe kapusty
      dorodnej wziac i drobno zszatkowac... a w srodku jest jeszcze - dni siedem
      postepowac jak nastepuje - bigos podgrzac i patrzec jak bulgoce,dbajac by nie
      przypalil sie a potem przemrozic go noca na dwor wystawiajac (taki przepis
      zimowy, w dobie techniki wspolczesnej przez zamrazarke wspomagany).

      Do tego ile skojarzen jezykowych i literackich budzi...

      Ja teraz ide bigosowac swa szwedzka kolacje:
      - chleb szwedzki niby zytni ale czyms na ciemno zabarwiony i slodki sad
      - maslo posolone sad
      - ser o 17% zawartosci tluszczu sad
      A myslec bede o zupie borowikowej, ruskich pierogach i krolewskim bigosie.

      Zostancie za stolem suto swymi marzeniami zastawionym

      vtec
      • Gość: borsuk Re: Bigos polski - krolem jest i basta! jak nie ma pierogow IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 19:41
        Zjadlem i jestem, A zjadlem kasze gryczana z pieczonych schabem. Lepsza by byla
        ze zrazami, ale zrazy jak nie nie tluste, to lepiej z nich zrezygnowac.
        Bardzo ciekawa propozycja Aby - mieta. Nigdy nie probowalem. Zawsze
        ograniczalem sie do klasyki. Kartofel, ser, cebula. No i jeszcze uwaga co do
        ciasta jajko dodac, odrobine masla i rozrabiac koniecznie goraca woda. Wtedy
        nie potrzebne zadne narzedzia. Dla kolegow z zagranicy, ktorzy tak jak ja nie
        maja szansy dostac porzadnego, bialego, kwasnego sera owinietego w szmatke,
        polecam serek Philadelfia - oczywiscie ten bez zadnego smaku. Odcedzanie
        twarozkow nie daje rezultatow.
        Wijcie pierogi
        borsuk
    • Gość: Jurek Re: Polska quchnia dla Carminy IP: *.retsat1.com.pl 06.09.01, 19:31
      Prosisz o danie? Prosze bardzo. Chociaż danie chyba bardziej nadaje się na
      obiadki zimowe (mój organizm latem nie domaga sie tego rodzaju dań).
      Fasoli Jaś 1/2 kg. namoczyć i ugotować, jak Pan Bóg przykazał. Żeberka (ok.
      60dkg, ostatnio nabyłem łopatkę) udusić w cebuli (cebuli sporo, a nawet dużo,
      aby uzyskać "cebulową" słodkość sosu). Następnie rach-ciach- ciach i miesko
      pokroić na kawałeczki. Zmieszać mięsko zw sosie z fasolą i dołożyć rodzynek
      sułtańskich. Całość zagotować. I koniecznie popieprzyć (może być wonny biały) i
      pogałczyć (czyli pomuszkacić). I już.
      Z dumą podałem wymyślony przez siebie (autentycznie) przepis doświadczonej
      restauratorce, a ona wydęła wargi i powiedziała: och, to jest tradycyjny polski
      przepis na fasolę. I jak tu się nie załamać. Wszystko juz zostało wymyślone
      (oprócz dodania mięty do pirogów ruskich).
      Pozdrawiam i czekam na wariacje fasolowe. Oczywiście, jeśli uznacie, że nie
      jest na fasolę za wcześnie.
      • Gość: piotrq podobno jest fasolowy... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 19:40
        ... tort, ale nie jadlem ani nie znam przepisu. W cistach jestem (tez!) cienki smile
        • Gość: Abe Re: w sprawie ruskich z miętą - wyrażający zdziwienie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 20:52
          Tu w Poznaniu nikt ich nie zna, ale żeby w całej Polsce?
          To przepis mojej od dawna św. pamięci prababci.
          Z Litwy była, co prawda, ale Polka.
          Musi być cebula, nawet jak jest mięta.
          Tylko ostrożnie, jak ostrzegałam, ostrożnie, bo inaczej - farsz wydłubać,
          cukru dodać, spirytem zalać - będzie likier miętowy.
          • Gość: Carmina Bardzo serdecznie przepraszam, ale szarlotke dla was piekłam ..misia.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 21:10
            na sposób następujący:

            Szarlotka
            50 dkg mąki
            4 jajka
            15 dkg cukru pudru
            2 saszetki cukru waniliowego
            3 łyżeczki proszku do pieczenia
            1 kostka masła
            5-6 łyżek śmietany
            2 kg jabłek

            Obrane jabłka zetrzec na tarce do ogórków na plasterki. Można też bez tarki J.
            Posypać cukrem waniliowym.
            Makę przesiać na stolnicę. Włożyć do niej masło. Posiekać szerokim nożem.
            Wymieszać z przesianym cukrem i proszkiem. Zrobić dołek, wbić 2 jajka, 2
            żółtka, śmietanę. Zagnieść ciasto na jednolita masę. Ciasto podzielić na dwie
            częsci. Jedną połowkę włożyć do zamrażalnika. Drugą wylepić posmarowaną masłem
            blachę ( przepisy w książkach każą rozwałkować i przenieść na wałku – mnie to
            nie wychodzi. Ciasto jest bardzo kruche - choć właściwie nazywa się
            półkruche - wylepiam po kawału, efekt ten sam). Ponakłuwać widelcem , gęsto.
            Ciasto na blasze podpiec na złocisty kolor ( ok 15 min w temp.200 st).
            Wystudzić. Wyłożyć pokrojone jabłka. Na jabłka - pianę ubitą z dwóch białek.
            Na pianę zetrzeć - na tarce o dużych okach – drugą połowę ciasta wyjętą z
            zamrażarki, tak by kruszonką pokryć całość równomiernie. Piec w temp. j/w,
            około 30 min, na ciemnozłoty kolor, w miarę możliwości ustawić piekarnik na
            pieczenie z boku i z góry.

            Ja lubię podaną na ciepło, z bitą śmietaną. Można tez wystudzić i posypać
            przesianym cukrem pudrem. Panowie mojego życia – jak to ktoś ładnie ujął -
            przepadają za obydwoma sposobami.
            Jabłka mogą być zastąpione przez śliwki węgierki. I nici z szarlotki, ale też
            pyszne.
            Dzięki za przepis na pstrągi, zrobię jutro nawet, w ramach niewolnictwa.
            Zarazem wyjaśniam, że zakalec nie ma nic wspólnego ze spalenizną. To jest
            niedopieczone ciasto. Ale rzeczywiście smaczne. I całe szczęście, bo przy
            wypiekach owocowych zdarzyć się może, z powodu soku .
            No i jak wam , nie łyso? Taż ja o was myślę, dla was wypiekam. Ale i wy nie
            próżnujecie. No i panowie w kuchni - po mistrzowsku.
            Myślałam o pierogach ruskich, ale oczywiście to już zjedzone smile.
            Może w którymś z następnych postów powiem, co na wilię podaję moim panom i
            władcom, hehe. Bo różnic regionalnych w tej dziedzinie moc. W dziedzinie panów
            i władców zresztą też.
            Pozdro teraz, do prężni lecę. Tam przyjaciól kilku mam, od kilku dni, z nimi
            super chwile płyna mi, zu zu zu zu zu zu .


            • Gość: misia2 Re: Bardzo serdecznie przepraszam, ale szarlotke dla was piekłam ..mis IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 06.09.01, 21:27
              Dzieki za przepis, juz wiem temperatura byla za niska 180 i dlatego bylo trochę
              zakalcowate, ale i tak jak domowe to zawsze szybko znika.Pzdr.
        • Gość: borsuk potrawy z fasoli IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 20:55
          Jurku zabiles mi cwieka.
          Chyba bedzie trudno znalezc cos bardzo polskiego w tym kierunku. Fasola byla
          wprawdzie jedzona, ale poza zupa fasolowa i fasolka po bretonsku nie znam
          specjalnie innych potraw. Chociaz - jadlem kiedys kotlety z fasoli. Dokladnie
          nie pamietam jak sie je robilo, ale ugotowana biala fasole ubijalo sie na puree,
          dodawalo troche smalcu i chyba, ale nie przysiegne majeranku. Calosc w panierke
          i na patelnie. Dawalo sie zjesc, ale nigdy nie probowalem powtorzyc tego w domu.
          Ponawiam Twoj apel: Moze ktos zna cos ciekawego z fasoli.
          borsuk
          • Gość: Scan Re: potrawy z fasoli IP: *.home.net.pl 06.09.01, 20:59
            asola con carne (przepis własny) – proporcje w zależności od biesiadników i
            apetytów.
            Mielone wołowo – wieprzowe
            Papryki 3 czerwone
            5-6 pomidorów
            Cebula – 1 duża główka
            Czosnek – 4-5 ząbków
            Chili con carne – przyprawa gotowa w markietach super dostępna – ja dużo daję
            Papryka słodka w proszku
            2 puszki fasoli czarnej w zalewie
            Oliwa z oliwek
            Sól, pieprz
            Ryż ugotowany wcześniej
            Tymianek świeży ew. bazylia.

            Mięso mielone wołowo-wieprzowe na oleju podsmażyć. Nadmiar oleju usunąć.
            Paprykę i cebulę pokroić drobno, obsmażyć na oliwie z czosnkiem. Pod koniec
            udusić z pomidorami obranymi ze skórki – można kupić gotowe, w zalewie
            Wymieszać składniki.
            Dodać ryż, fasolę odcedzoną z sosu, przyprawy. Chili con carne do smaku – musi
            palić!
            Lekko wszystko poddusić. Na talerzu posypać tymiankiem, może być bazylia.
            Wino czerwone koniecznie. Bez zaleceń, oby nie Sofia smile
            Pozdrawiając i oblizując się
            Scan




            Gość portalu: borsuk napisał(a):

            > Jurku zabiles mi cwieka.
            > Chyba bedzie trudno znalezc cos bardzo polskiego w tym kierunku. Fasola byla
            > wprawdzie jedzona, ale poza zupa fasolowa i fasolka po bretonsku nie znam
            > specjalnie innych potraw. Chociaz - jadlem kiedys kotlety z fasoli. Dokladnie
            > nie pamietam jak sie je robilo, ale ugotowana biala fasole ubijalo sie na puree
            > ,
            > dodawalo troche smalcu i chyba, ale nie przysiegne majeranku. Calosc w panierke
            >
            > i na patelnie. Dawalo sie zjesc, ale nigdy nie probowalem powtorzyc tego w domu
            > .
            > Ponawiam Twoj apel: Moze ktos zna cos ciekawego z fasoli.
            > borsuk

            • Gość: borsuk Re: potrawy z fasoli IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 21:26
              Scanie mistrzu przepis juz sobie skopiowalem na plyte. Ujales mnie
              przedewszytkiem czosnkiem, tymiankiem i oliwa z oliwek. Oleje rzepakowe to
              bolszewizm kulturalny, ze posluze sie cytatem z mojego ulubionego filmu.
              Wino chyba najlepiej pasowala by jakas Rioja. Widzialem w Polsce w granicach 20
              zlotych
              Co do Twojego przepisu na pstraga - tez juz zabezpieczony - to mam jedna uwage
              nie oszczedzaj na winie. Do potraw zawsze to samo wino, ktore potem pijesz.
              Kosztuje, ale poczujesz roznice natychmiast.
              Srdecznie pozdrawiam
              borsuk
          • Gość: Mag Re: potrawy z fasoli IP: 64.95.214.* 06.09.01, 21:14
            Salatka z fasoli po teksansku:
            Czerwona fasola, bialy groch, ktorego polskiej nazwy nie znam (prosze o pomoc:
            po angielsku nazywa sie to chickpea, a na Bliskim Wschodzie robi sie z tego
            humus), kukurydza (ziarna), wszystko w rownej ilosci. Fasole i groch namoczyc i
            ugotowac (osobno). Ziarna kukurydzy ugotowac. Wszystko ma byc dosc miekkie, ale
            nie rozgotowane (skorka nie moze odczodzic od ziaren). Ostudzic, dodac sol,
            czarny pieprz do smaku, posiekane ziolko zwane cilantro (lyzke lub dwie), lyzke
            oliwy z oliwek, lyzke soku z zielonych cytryn. Wymieszac i wstawic do lodowki
            na pol godziny. Smacznego.
            • Gość: piotrq no to jeszcze zupa z fasola IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 22:18
              ktora jest podobna do chili, ale wykoncypowalem sam, potrzebne sa swieze
              pomidory i papryka, wiec teraz jest najlepszy czas.
              Przepis nieilosciowy (rzczej nie mierze i nie waze skladnikow, ktore warze):
              mieso mielone ale nietluste, wolowe moze byc, ja tez uzywam indyczego, bardzo
              duzo pomidorow i papryki, troche papryczki jalapeno, jak nie ma, to czuszka
              moze tez byc, czosnek, cebula, fasola ugotowana w domu lub z puszki czerwona.

              Strategia: Pomidory umyc, pokroic drobno, papryke tez usunawszy gniazda z
              ziarnami wprzod, cebule takoz, czosnek obrac. Mieso zagotowac troche, szumowine
              zebrac, a ze mielone, troche zlepiac sie bedzie, ale nic to. Teraz wrzucic
              wszystkie pozostale skladniki z wyjatkiem fasoli (fasola jesli domowa, to
              trzeba ja wczesniej ugotowac oczywiscie). Teraz - UWAGA - wszystko razem
              zmiksowac (!!!) (teraz zwykle myje podloge, sciany i sufit kuchni smile)). Gotowac
              troche, dodac wina czerwonego wytrawnego dobrego, zeby nie mialo wstretnego
              posmaku - do smaku (zupa powinna byc troche kwasna, troche slona i troche
              slodka, i bardzo piekaca - albo mniej, jak ktos lubi mniej) ziola sypnac
              obficie - polecam czaber, tymianek, bazylie. Mozna wyregulowac kwasnosc dodajac
              porzadnego octu winnego z winogron. Przed koncem gotowania dodac fasole i
              zagotowac raz jeszcze. Podawac goraca bardzo, jak ktos chce amerykanskim
              zwyczajem sypnac sera zoltego, to prosze, ale nie jestem za tym. Sypnac na
              wierzch odrobine zieleniny, pietruszki lub lepiej bazylii. Jesc z tortilla
              pszenna albo z bialym pszennym pieczywem, pic wino (najlepiej to, ktore sie
              dodawalo wczesniej) mysle ze riojy sa fajne do tego albo polecam tez niezgorsze
              wina chilijskie (takie kiedys, przed wielka epidemia filoksery, ktora
              zniszczyla europejskie winnice w II pol. ub. wieku, byly w Europie - w Ameryce
              Pd. zachowaly sie dawne, tradycyjne szczepy winogron, ktorych filoksera nie
              tknela, i z nich sie robi te winka).

              To dziwne, ale ta zupka "czyli" swietnie sie sprawdza w bardzo cieple dni.
              Ostatnio pojawila sie w swiecie tendencja, zeby wytrawne czerwone wina
              schladzac (nie mrozic!!!). Mysle, ze ta nowinka przy "czyli" sie bardzo dobrze
              sprawdza.

              pozdraw-mniam
            • civic_vtec Re: chickpea = cieciorka 07.09.01, 09:58
              Gość portalu: Mag napisał(a):

              > bialy groch, ktorego polskiej nazwy nie znam (prosze o pomoc: po angielsku
              > nazywa sie to chickpea, a na Bliskim Wschodzie robi sie z tego
              > humus

              Welug mojej wiedzy najlepszej to jest to samo co polska ciecierzyca, inaczej
              cieciorka (przesliczne nazwy).
    • Gość: Terek PRZYPOWIEŚĆ O PEWNYM NIEZADOWOLONYM Z JEDZENIA IP: *.chello.pl 06.09.01, 20:58

      Kiedy pewien Żyd wrócił do domu z wesela, zapytano go, jakie było jedzenie. W
      jego ocenie było takie:
      • Gość: Miriam Re: PRZYPOWIEŚĆ O PEWNYM NIEZADOWOLONYM Z JEDZENIA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 21:05
        Gość portalu: Terek napisał(a):

        >
        > Kiedy pewien Żyd wrócił do domu z wesela, zapytano go, jakie było jedzenie. W
        > jego ocenie było takie:
        >
        >
        • Gość: Scan Re: PRZYPOWIEŚĆ O PEWNYM NIEZADOWOLONYM Z JEDZENIA IP: *.home.net.pl 06.09.01, 21:08
          Czołem Miriam,
          Tradycyjny posiłek przy PC
          Papieros i piwo, podlane sosem "The soul of Klezmer" od Tereka
          Pozdrawiam
          Scan

          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > Gość portalu: Terek napisał(a):
          >
          > >
          > > Kiedy pewien Żyd wrócił do domu z wesela, zapytano go, jakie było jedzenie
          > . W
          > > jego ocenie było takie:
          > >
          > >
        • Gość: borsuk Miriam nie jedz wieczorem za duzo IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 21:43
          Miriam tak pozno jesz na slodko? Utyjesz.
          Musze troche poeksperymentowac z soczewica, moze cos mi wyjdzie. Choc pierogi
          taka maja nature, ze wszystko w nie wejdzie.
          Ja juz jadlem, teraz popijam. takze za Twoje i Scana zdrowie dobra whisky.
          a gra mi Gerschwin & the klezmer. Ludzie! to jest zycie!
          borsuk
        • Gość: Terek Jeśli chodzi o jedzenie... IP: *.chello.pl 06.09.01, 22:11

          Część Wam.

          Jest jeszcze jedno ciekawe powiedzenie, ponoć to samo źródło:

          JEDZONKO, CHLANKO ORAZ SPANKO, TO NAJLEPSZE RZEMIOSŁO.
          • Gość: Scan Re: Jeśli chodzi o jedzenie... IP: *.home.net.pl 06.09.01, 22:20
            Czołem wirtualnie,
            To jakoś z francuskiego jest - nie pomne całości ale może ktoś dopowie....
            - bouleau, dodo, i ...... tu mi brak brak
            Internacjonalizm.
            Scan
            PS. Terek, ta Fantasy & Passion genialna jest....
            Czekam na dalej - maila odebrałem. dzięki.


            Gość portalu: Terek napisał(a):

            >
            > Część Wam.
            >
            > Jest jeszcze jedno ciekawe powiedzenie, ponoć to samo źródło:
            >
            > JEDZONKO, CHLANKO ORAZ SPANKO, TO NAJLEPSZE RZEMIOSŁO.

            • sceptyk Re: Do scana 07.09.01, 22:51
              Oryginalnie to chyba bylo tak:
              metro-bouleau-dodo (plus jakies tam akcenty, ale chyba nie wiecej niz jeden nad
              metrem)
              czyli metro (do roboty), robota, spanie

              pzdr
              sc-k

          • Gość: Lisek Borsuku, Scanie, Vitcu, Abe, Potrqu i Wy, ktorych nie wymienilem... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 22:25
            Spoznilem sie do quchni fatalnie, ale jak mogliscie na mnie nie poczekac???
            Uprzedziliscie mnie, omowiliscie prawie wszystko. Nic to, ja mimo wszystko
            musze to powiedziec:

            RUSKIE PIEROGI!!!

            Pozdrawiam i oblizuje sie na mysl o wszystkich tutejszych smakolykach,
            Lisek-obzartuch.
            • Gość: piotrq Witamy! rzeczywiscie o ruskich juz prawie wszystko... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 22:32
              ... zostalo tu powiedziane, ale na szczescie z qchnia jest jak ze sztuka -
              kiedy powiedzialo sie juz wszystko, to mozna jeszcze duzo dopowiedziec, bo albo
              sie zapomnialo, albo wlasnie wymyslilo smile

              pozdawmniam
              • Gość: Lisek Re: Witamy! rzeczywiscie o ruskich juz prawie wszystko... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 22:37
                Owszem, owszem, ale ja nie tylko ruskimi tu zainteresowany. Tu o mnostwie
                pysznosci bylo. Od jutra zaczynam experymenta.
                Pozdrawiam smakowicie,
                Lisek
              • Gość: Scan Re: Przed pierogami ruskimi - barszcz ukrainski = ZSRR IP: *.home.net.pl 06.09.01, 22:46
                Porcja 3 dniowa na 4 osoby:
                1/2 śedniej wielkości głowki kapusty
                0,5 kg fasoli Duży Jaś
                ziemniaki - sporo
                buraki - 1kg
                włoszczyzna
                szponder wołowy
                smietana 1/2 l
                zasmażka Knorra
                ocet winny
                grzyby suszone - sporo, z 5 dkg
                --------------
                fasolę namoczyć - ugotować tak, aby skórka nie odchodziła
                smak nastawić - włoszczyzna + szponder
                buraki ugotować - odstawić,odlać, ostudzić
                --------------
                do wywaru kapustę pokrojoną drobno wrzucić, ugotować do miękkości
                buraki dodać starte na grubej tarce
                fasolę ugotowaną takoż
                ziemniaki w kostkę pokroić i dodać
                wody dodać pod dach garnka, zostawiwszy miejsce na śmietanę
                ---------
                kiedy ziemniaki miękkie, zaprawić Knorrem do gęstości (tak, by łyżka stała)
                doprawic solą i octem winnym - barsz musi być wyrażnie kwaśny
                dodać cukru - to podkreśla smak i kwaskowośc barszczu
                dodać śmietanę
                ----------
                Zajadać się.
                Smacznego wszystkim.
                Pozdrawiam smakoszy
                Scan
                PS. Jeśli barszcz koloru nie ma - dodaje 1, 2 torebki barszczu czerwonego instant
                Knorra. Podkreśla kwaskowatość wytworu.
                Mięso z wywaru i włoszczyzne zostawić w zamrażarce - po 3 barszczach przerabia
                się to znakomity sos do spaghetti. Receptura póżniej.

                Gość portalu: piotrq napisał(a):

                > ... zostalo tu powiedziane, ale na szczescie z qchnia jest jak ze sztuka -
                > kiedy powiedzialo sie juz wszystko, to mozna jeszcze duzo dopowiedziec, bo albo
                >
                > sie zapomnialo, albo wlasnie wymyslilo smile
                >
                > pozdawmniam

        • Gość: piotrq Miriam, cos slodkiego... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 22:27
          ..., w czym przeciez jestes specjalistka, nam podrzuc. Wiem, ze sa doskonale
          desery: cymesy, takie cos pysznego, co nie pamietam jak sie nazywa, z sera
          bialego i bakalii, ale zolte - zydowska kuchnia ma w tej dziedzinie
          nieprawdopodobne bogactwa.

          A ja kurcze nie umiem robic deserow poza salatkami owocowymi sad

          PS. Kiedys bylem na wernisazu w Instytucie Kultury Zydowskiej w Krakowie i
          podano wytrawne czerwone wino i rodzynki na talerzykach. Bardzo mnie (a
          zwlaszcza gebe moja) zachwycila ta kombinacja. Czy tak sie tradycyjnie po
          zydowsku podaje wino? Bardzom ciekaw.

          Pozdrawiam cie serdecznie
          • Gość: Mag Re: Cos slodkiego... IP: 64.95.214.* 06.09.01, 22:44
            Kto by chcial jesc slodkie po takiej obfitej uczcie. A co wlewasz do tej
            salatki owocowej: gin czy wodke?
            • Gość: Scan Re: Cos slodkiego... IP: *.home.net.pl 06.09.01, 22:57
              Winogrona - owoce odpestkowac,
              Melon żółty - drobno pokroić
              Banany - w plasterki pokroić
              Arbuz - jak wyżej, wypestkować
              Kilka gruszek - drobno pokroić
              mandarynki (klementynki najlepiej) w ćwiartki rozebrać,
              lekko pocukrzyć
              zalać wermutem
              odstawić na 3-4 godz. do lodówki - pod przykryciem .
              --------
              Wydać.
              Potem kawa z ekspresu i po lampce koniaku Panom, Paniom Amaretto di Sarogno i
              Capuccino ale nie z torebki: Kawę zmieloną wymieszac z cukrem (sporo) do utarcia
              tego ostatniego, odrobinę soli (TAK). Zaparzyć w espresso. Do filiżanek
              miśnieńskich nalać.
              Cygara w palarni


              Gość portalu: Mag napisał(a):

              > Kto by chcial jesc slodkie po takiej obfitej uczcie. A co wlewasz do tej
              > salatki owocowej: gin czy wodke?

              • Gość: piotrq nie dodawalbym bananow... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:05
                ... bo troche i smak i konsystencje rozmulaja. Reszta owocow w tej salatce
                jest "krysztalowa" i ten charakter dobrze by bylo zachowac nie przycmiewajac go
                bananowa mgla.

                pozdrawiam
                • Gość: Scan Re: nie dodawalbym bananow... IP: *.home.net.pl 06.09.01, 23:48
                  Dzięki. Cenne rady. Mistrzem się MISTRZOSTWEM innych JEST!
                  Wzajemnie, MISTRZOWIE.
                  Pozdrawiając,
                  Scan

                  Gość portalu: piotrq napisał(a):

                  > ... bo troche i smak i konsystencje rozmulaja. Reszta owocow w tej salatce
                  > jest "krysztalowa" i ten charakter dobrze by bylo zachowac nie przycmiewajac go
                  >
                  > bananowa mgla.
                  >
                  > pozdrawiam

              • Gość: piotrq Re: palarnia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 00:00
                Gość portalu: Scan napisał(a):

                > --------
                > Wydać.
                > Potem kawa z ekspresu i po lampce koniaku Panom, Paniom Amaretto di Sarogno i
                > Capuccino ale nie z torebki: Kawę zmieloną wymieszac z cukrem (sporo) do utarci
                > a
                > tego ostatniego, odrobinę soli (TAK). Zaparzyć w espresso. Do filiżanek
                > miśnieńskich nalać.
                > Cygara w palarni

                To mi przypomina nasza mila rozmowe o tym jak sie ubierac, w co i kiedy smile
                W palarni oczywiscie smoking smile))))))
                • Gość: Scan Re: -----------------palarnia Piotrq IP: *.home.net.pl 08.09.01, 10:48
                  Istotnie - dałeś tekst jak Petroniusz nie przymierzając smileNici z tych zaleceń
                  dalej....

                  Gość portalu: piotrq napisał(a):

                  > Gość portalu: Scan napisał(a):
                  >
                  > > --------
                  > > Wydać.
                  > > Potem kawa z ekspresu i po lampce koniaku Panom, Paniom Amaretto di Sarogn
                  > o i
                  > > Capuccino ale nie z torebki: Kawę zmieloną wymieszac z cukrem (sporo) do u
                  > tarci
                  > > a
                  > > tego ostatniego, odrobinę soli (TAK). Zaparzyć w espresso. Do filiżanek
                  > > miśnieńskich nalać.
                  > > Cygara w palarni
                  >
                  > To mi przypomina nasza mila rozmowe o tym jak sie ubierac, w co i kiedy smile
                  > W palarni oczywiscie smoking smile))))))

            • Gość: piotrq eksperymentuje... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:02
              ...ale wodki raczej nie uzywam. Dodawalem ginu, ale tez bardzo byly dobre
              efekty z hiszpanskim winem malvasia z Valencii (biale, slodkie, o przepieknym,
              bogatym, wyrazistym bukiecie), z sherry moscatel, z wisniowka cordial z lekkim
              zapachem migdalow, ze sliwowica, z curacao, z destylatami owocowymi (Czesi i
              Wegrzy maja doskonale, zwlaszcza gruszkowka), nawet dawalem irlandzka whiskey
              (ale tylko troche, bo zal mi bylo smile) i brandy - zreszta to zalezy od tego, z
              czego sie te salatke zrobilo, prawda? I od nastroju, natchnienia... Jakos tak.
              Nie mam metody.

              Pozdrawiam
    • Gość: Lisek Re: Polska quchnia - do Carminy i innych smakoszy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:35
      Carmino!
      Trafilas w dziesiatke. Ledwie 12 godzin istnienia watku, a juz ponad 80 postow.
      Mniam, mniam, mniam.
      Lisek.
      • Gość: Carmina Re: Polska quchnia - do Carminy i innych smakoszy - Lisku +@ll IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:49
        Bardzom kontenta, Lisku wink Tak chciałam dokładnie. Zachęcona tym sukcesem
        jestem o krok od tego, by założyc osobny watek na kuchnie grecką ( cacyki,
        mmmmm), włoską , orientalne ( mniam). Kuchni koszernej nie smiałabym
        zainicjować, bo są tu osoby bardziej na rzeczy się znające. Podpowiadam więc:
        widzę duże zapotrzebowanie, bo biedaki do polskiej quchni pukają, a my tu tylko
        nasze serwujemy. A i sama chętnie bym podczytała i podpytała o inne kuchnie
        magiczne. Pozdrw.
    • Gość: Jurek Re: Pomocy IP: *.retsat1.com.pl 06.09.01, 23:38
      Dostałem na jutro odpowiedzialne zadanie. Przygotować giuwecz do ryży. Czy ma
      ktoś w rękawie ciekawy przepis na warzywa duszone. Jestem otwarty na
      eksperymenty. A w ogóle, jestem juz zmęczony i bardzo biedny, więc pomóżcie,
      abym nie szukał. Widziałem na rynku ładne bakłażany. Może jakieś bakłażanowe
      szaleństwo?
      • Gość: piotrq Re: Pomocy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:42
        a co to jest ta "giuwecz do ryży"???
        • Gość: Lisek Re: Pomocy - baklazany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:53
          ... moze to cos z ryzem (uwzgledniajac ewentualna literowke)?

          Bedzie o baklazanach, ale raczej nie do ryzu, bo na zimnno:
          2-3 baklazany pokroic w plastry i podprazyc w piekarniku. Moga byc lekko
          przysuszone, ale nie przypalone, bo zgorzknieja.
          Ostudzic, plastry pokroic w cienkie paski paski.
          Posolic, popieprzyc, dodac kilka lyzek oliwy z oliwek.
          Wymieszac z kubkiem kwasnej smietany (np. smietany jogurtowej).
          Schlodzic w lodowce i podawac jako salatke. Mozna tez nakladac na chleb (lub
          grzhanki? - tak jeszcze nie probowalem ale moze byc dobre).

          Tego rodzaju salatke jadlem w tym roku w Turcji i w wyzej opisany sposob
          staralem sie odtworzyc w domu. Oni tam uzywaja gestego jogurtu, ale u nas nie
          ma chyba takiego, a smietana tez niezle pasuje.

          Inny trick baklazanowy:
          Smaze je na oliwie pokrojone w spora kostke i obficie skropione sosem sojowym.
          Maja wtedy specyficzny smak, wg mnie jakby grzybow. Mozna dodac do wielu
          potraw, np. do spaghetti.

          Smacznego,
          Lisek.
        • Gość: Jurek Re: Pomocy IP: *.retsat1.com.pl 07.09.01, 00:13
          W latach 70-tyh sprowadzano z Bułgarii mrozonkę warzywną (pomidor, bakłażan,
          papryka i cos tam jeszcze). Nazywało sie to giuwecz. Bardzo smaczny zestaw
          warzyw. (Choc nie jestem pewien smakowały mi warzywa, czy młodość). A ryzy, to
          ryż. Zostało troszkę ryżu (spadek po wczorajszym obiadku).
      • Gość: Scan Re: Pomocy IP: *.home.net.pl 06.09.01, 23:52
        Ja czasem bakłażany w grube talarki pokrojone, obtoczone i nasaczone (wg inwencji)
        na oleju smaże.Może tak?

        Gość portalu: Jurek napisał(a):

        > Dostałem na jutro odpowiedzialne zadanie. Przygotować giuwecz do ryży. Czy ma
        > ktoś w rękawie ciekawy przepis na warzywa duszone. Jestem otwarty na
        > eksperymenty. A w ogóle, jestem juz zmęczony i bardzo biedny, więc pomóżcie,
        > abym nie szukał. Widziałem na rynku ładne bakłażany. Może jakieś bakłażanowe
        > szaleństwo?

        • Gość: Lisek Re: Pomocy - cd. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:56
          No i oczywiscie doskonale nadaja sie do faszerowania a rozne sposoby.

          Albo mozna je w calosci podpiec w piekarniku, az w srodku stana sie miekkie,
          polplynne. Wtedy z miazszu mozna zrobic jakis fajny dip.
          • Gość: Abe Re: Dobranoc Qucharze, niech Wam się przyśnią... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 01:15
            te wszystkie smakowitości - wraz z zapachami oczywiście.
            Jeśli Carmina zgodzi się na szczyptę kosmopolityzmu, to jutro zaserwuję Wam
            pyszny francuski deser. A na obiad maccheroni, penne, tagliatelle i gnocchi
            we wszelkich możliwych odmianach.

            Buona notte
            • Gość: Scan Re: Dobranoc Qucharze, niech Wam się przyśnią... IP: *.home.net.pl 07.09.01, 01:23
              I na Przeźmierowo odpłynęła............gondolą.....

              Gość portalu: Abe napisał(a):

              > te wszystkie smakowitości - wraz z zapachami oczywiście.
              > Jeśli Carmina zgodzi się na szczyptę kosmopolityzmu, to jutro zaserwuję Wam
              > pyszny francuski deser. A na obiad maccheroni, penne, tagliatelle i gnocchi
              > we wszelkich możliwych odmianach.
              >
              > Buona notte

      • Gość: Mag Re: Pomocy - baklazany IP: 64.95.214.* 07.09.01, 16:42
        Baklazany przekroic na pol (wzdluz), posypac sola (obficie) i zostawic w
        brytfannie pod przykryciem na godzine. To pozwoli odciagnac z nich ich gorzkawy
        sok. Sok odlac, baklazany wyplukac. Wlac do brytfanny dwie lyzki oliwy z
        oliwek, ulozyc baklazany w jednej warstwie przekrojona strona do gory,
        opedzelkowac ich wnetrza oliwa, posolic, posypac pieprzem, na ich powierzchni
        polozyc cieniutko pokrojone plasterki czosnku. Posypac lekko siekana
        pietruszka, tartym serem i bulka tarta. Wstawic do srednio nagrzanego
        piekarnika (ok.170 st C) i piec, az beda miekkie. Dlugosc pieczenia zalezy od
        ich wielkosci. Podawac ze swiezo upieczonym chlebem i salata wloska.
        Mozna tez baklazany uzyc zamiast szerokiego makaronu do klasycznej lasagnii,
        tylko wtedy trzeba je pokroic na plastry grubosci 2 cm.
        • Gość: Sabina Re: Pomocy - baklazany IP: *.mega.tmns.net.au 08.09.01, 10:41
          Balkazany najlepsze smazone , z pomidorami, czosnkiem i chilli, ale bez imbiru
          obejsc sie nie mozna. Taki dalekowschodni, Indonezyjski przepis:
          Dwa duze baklazany pokroic w pokazna kostke (2-3 cm) posolic i zostawic na pol
          godziny, Ja czasem zalewam je b. slona woda, po odaczeniu i ew. wyplukaniu
          osuszam lekko i wrzucam na b. goracy (gleboki) olej. (nie wszystkie naraz
          oczywiscie, po trochu)Smaze az sie dobrze zrumienia.Odstawiam. W trakcie
          smazenia zwykle przygotowuje cala reszte skladnikow:
          -duza cebule pokrojona w "piorka" (nie wciaga za duzo oleju i jest lekko
          chrupka)
          -4-5 czerwonych chilli - kroje drobno , koniecznie ukosnie , sposob krojenia
          decydyje o smaku chilli
          - drobno siekam 2 zabki czosnku
          - 2 srednie pomidory - w cwiartki (mozna obrac ze skorki, jesli wola)
          - kawalek swiezutkiego imbiru siekam drobno lub zcieram na tartce
          - w zaleznosci od sezonu dodaje inne (zielone warzywo - fosolka, chinskie
          brokuly, pak choy) pokrojone niezbyt drobno
          - potrzebny bedzie jeszcze sos rybny (tajski)
          - lyzka cukru

          wlasciwe przyrzadzanie potrawy trwa nie dluzej niz 10-15 min.
          Zaczac trzeba od rozgrzania oleju (najlepszym naczyniem jest wok lub gleboka
          patelnia) wrzucic czosnek, smazyc przez minute. Uwazac, by sie nie przypalil,
          po chwili dodac chilli (nawet sie rymuje) i za kilka sekund, cukier ,niech sie
          zdziebko posmazy (10-20 sekund - znowu: nie przypalic!)wrzucic imbir a po
          chwili fasolke, posmazyc 5min ciagle mieszajac, i teraz wrzucic pomidory,( az
          troche zmiekna) a potem dodac cebule. Teraz to juz tylko pare minut do
          zakonczenia calej operacji. Gdy cebula lekko szklista wzdluz brzegow,dodac sos
          rybny - 2-3 lyzki, do smaku ( zapach moze okazac sie przykry dla wrazliwcow,
          ale nie nalezy sie tym zrazac). Na koniec dorzucic baklazany, lekko wymieszac
          i... podawac. Koniecznie z ryzem. Najlepszy ryz to jasminowy z dodatkiem vegety
          zamiast soli (obficie tej vegety, nie zalowac!)

          Inna wersja tej potrawy : ze smazonym na glebokim oleju tofu. Dodaje sie go ,
          taj jak baklazany, pod koniec gotowania

          Selamat makan!!
          Sabina
    • civic_vtec Kawa nasza poranna 07.09.01, 10:14
      Puk, puk... Czy ostal sie ktos w kuchni po wczorajszym obzarstwie?
      Ja na posterunku juz od rana i poszukuje kubka czegos na przeprowadzenie
      porannej reanimacji. Dopuszczam dwie wersje - 1. po trzezwym wieczorze i 2. gdy
      glowa i inne czlonki niedomagaja.

      W tej chwili moge zaserwowac kawe z automatu - z automatycznie wybrana moca (ta
      najwieksza), z mlekiem lub bez, z cukrem lub bez. Samych bez nie ma smile

      Pozdrawiam od rana

      vtec
      • Gość: Carmina Re: Kawa nasza poranna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 10:38
        No cześć, jak się mamy. Ja juz po dwóch kawkach, real wymagajacy wzywa. A w
        kuchni mojej piątkowej: barszcz czysty z jajkiem, na zakwasie domowym ,rzecz
        jasna, pstrąg na maśle, ziemniak umundurowany, surówka z kiszonej kapusty,
        kompot ze śliwek, lody z brzoskwiniami. Ale to dopiero za jakis czas. A na
        razie moja wolność ma zapach benzyny. W kuchni zabroniony. Zmykam, a wy pod
        płytą ogień pielegnujcie, drew rano naniosłam. Pozdrw.
        • civic_vtec Re: Kawa nasza poranna 07.09.01, 11:02
          Zapowiada sie przepieknie, mam nadzieje, ze doczekam...

          Drew dokladal bede, by w quchni ogien nie wygasl, szczegolnie gdy przygotowane
          leza...

          Tylko dlaczego ona do mnie "wy"... przeciez sam tu jestem... i ziemniakiem
          mundurowym straszy...

          I kto pomoze kawe zrobic i leb podleczyc???
          • Gość: Carmina Re: Kawa nasza poranna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 12:52
            No, jeszcze zagladam, czy wszystko ok, i lecę. Civic, oczywiście, ze tyś jeden
            i wyjątkowy, setny post wbiłeś w quchni, vivat, na a zdrowie!
            Chyba mnie faktycznie ten mundurowy tak zorientował, na te formę wieloznaczna.
            Mam jednak nadzieję, że za chwilę inni wpadną, czyń honory, dobrze?
            A jak się zdarzy, że wieczorem się spotkamy, na spokojnie przy kawie pogwarzymy.
            Leceeeeeee
          • Gość: Mag Re: Kawa nasza poranna IP: 64.95.214.* 07.09.01, 16:50
            U Was juz po poludnie, u mnie ciagle rano, wiec proponuje cos do kawy: swiezo
            upieczony croissant, przekrojony wzdluz a w srodku cienkie plasterki swiezego
            serka brie i cienkie plasterki chrupiacego jablka - croissant a la Wilhelm Tell.
            • civic_vtec Re: Kawa nasza poranna - do Mag 07.09.01, 17:05
              Pieknie, smacznie i chrupiaco. Powiedz tylko jak to z tym czasem - Szwajcaria
              jak na razie w tej samej strefie czasowej co Polska....
              O rany... przeniesli nas jak przysnalem przytulony do cieplej quchni!!!
              • Gość: Mag Re: Kawa nasza poranna - do Mag IP: 64.95.214.* 07.09.01, 17:32
                Mieszkam w Stanach, a tak serwowanego croissanta jadlam w Montrealu.
            • Gość: Carmina Herbatka IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 17:06
              Godzina herbatkowa, w Polsce też. Na kawę za późno, a serca rozgrzać trzeba.
              Proszę, bierzcie szybko, bo aż srebrna taca parzy. W tych filiżankach tu -
              parzona w czajniczku na sposób angielski, a tu szklanki z uchem, swojskie i
              herbatka ceylońska. Ja uwielbiam z mleczkiem , ale nie robię ceregieli, tylko
              wlewam do herbaty ( na wyspach B. trzeba najpierw mleko, ciepłe do filiżanki,
              potem dopiero herbatke wlewać). Tutaj w kubkach earl grey Liptona dla
              pracoholików. A tu ciasteczka owsiane z orzechami. A co...! kalorie tu nie
              isnieją, zresztą zaraz na rower, ojej, no... Harleya wskocze, to spalę.
              • Gość: Carmina Civic, Mag IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 17:11
                No i oczywiście strasznie sie cieszę że was widzę. Civic, widzę, że
                rzeczywiście ognia pilnujesz, fantastycznie. Drewno owocowe niezłe jest,
                prawda? Pachnie cudnie. Warto było posłuchać twojej rady i wpaść czem prędzej.
                • civic_vtec Re: do Carmin lagodniejszej 07.09.01, 17:15
                  Widzialem zes Scana spod lawy wyciagnela... csss.....
                  Jesli tu wstapi pozdrow go ode mnie.
                • Gość: jerry Re: Civic, Mag,Carmina IP: *.karen.com.pl 07.09.01, 17:25
                  Gość portalu: Carmina napisał(a):

                  > No i oczywiście strasznie sie cieszę że was widzę. Civic, widzę, że
                  > rzeczywiście ognia pilnujesz, fantastycznie. Drewno owocowe niezłe jest,
                  > prawda? Pachnie cudnie. Warto było posłuchać twojej rady i wpaść czem prędzej.

                  Zajrzałem i ja , ogrzać sie trochę a głodny też jestem okrutnie . Coś z polskiej
                  kuchni czy też może zamorskie specjały przygotowałaś ? Zresztą nawet naleśniki
                  byle ciepłe .
                  jerry

              • civic_vtec Re: Herbatka 07.09.01, 17:14
                Hej Carmino!
                Warzachew w Twe rece, ogien nie wygasly choc niezbyt mocno buzowal.
                Ja szybciutko Twa herbatke do wewnatrz (poprosze bez dodatkow, na nie mysle
                czas jeszcze przyjdzie) i uwolnion od obowiazkow westalskich pocwaluje za
                swoimi sprawami. Mam nadzieje, ze wrocic bedzie jeszcze po co... (no, ze nie
                zezra wszystkiego, a moze co jeszcze przyniosa?)

                vtec
                • Gość: misia2 Szarlotka Carminy IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 07.09.01, 17:30
                  Niebo w gębie.Jeszcze ciepła, ale już spróbowałam.Do jabłek dodałam jeszcze
                  cynamonu mielonego troszkę, a pianę ubiłam z cukrem.Pozdrawiam.
                  • Gość: Carmina Misia + Civiv IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 17:38
                    strasznie się ciesze, że smakuje. Innowacji sama spróbuje, ale nie cynamonowej,
                    bo panowei mojego zycia ( ale sie czepiło, ktoś tak powiedział i maszci...) nie
                    lubią. Pozdrw.
                    Carmina duszę gołębią ma. Ale racja, lepiej ...ććććććć.
                • Gość: Jerry Dobrze, że ktoś głodny się zjawił IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 17:36
                  Bo tak po cichu ci powiem, że civiv miła rozmową pochlonięty z zagraniczną
                  kolezanką o jedzeniu zapomniał całkiem. Wszystko zostało. A to qucharki martwi,
                  jak jadło pzryzadzone nie znika. Więc już podaję pełen zeatw obiadowy
                  dzisiejszy. Naleśniki fakt, smazę, ale na kolacje zaplanowałam. Jedank dla
                  cieboie wszystko. Więc jeśli zmieścisz... No! To tyle. Idę do prężni się
                  odpręzyć. Mnie juz nie ma. Zmywasz! smile)))))
                  • Gość: Carmina Powyższy post był do jerrego od Carminy. Co ja wyprawiam.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 17:41
                    Sorki, sorki, łaski się upraszam i nieposądzenia o nicków szlachetnego rodu
                    przywlaszczanie. Dygam pokornie. Harley się za mnie wstydzi. sad
                    • Gość: jerry Re: Powyższy post był do jerrego od Carminy. Co ja wyprawiam.... IP: *.karen.com.pl 07.09.01, 17:54
                      Gość portalu: Carmina napisał(a):

                      > Sorki, sorki, łaski się upraszam i nieposądzenia o nicków szlachetnego rodu
                      > przywlaszczanie. Dygam pokornie. Harley się za mnie wstydzi. sad

                      Pojadłem , dziękuję pięknie, herbatką popiłem .Gary oczywiście pozmywam ,
                      w rewanżu za troskliwą opiekę nad barem w czasie moich częstych nieobecności.
                      najedzony do nieprzytomności , jerry

                      • Gość: Carmina Może kolacyjka? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 20:04
                        Kochani, gołąbeczki w dwóch wariantach: z mięskiem i dla vegies - z grzybami. Z
                        sosem grzybowym lub pomidorowym. Może to was zwabi. Pachną juz pięknie, końcowe
                        pieczenie przechodząc właśnie...
                        • Gość: Carmina Re: Może kolacyjka? tak IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 20:14
                          Gość portalu: Carmina napisał(a):

                          > Kochani, gołąbeczki w dwóch wariantach: z mięskiem i dla vegies - z grzybami. Z
                          >
                          > sosem grzybowym lub pomidorowym. Może to was zwabi. Pachną juz pięknie, końcowe
                          >
                          > pieczenie przechodząc właśnie...

                          Nie lubię słowa mięsko - więc z grzybami smile
                          • civic_vtec Re: Może kolacyjka? grzybki raz!!! 07.09.01, 20:22
                            Oblecialem, oporzadzilem, wrocilem
                            (veni, vidi, vici - nie, nie... za wielkie skojarzenia!)

                            Grzybki pachna juz w rondelku, ciasto na stolnicy, woda wrze w saganie... czy
                            wolno sprobowac samego farszu? Z czego z czym on jest?
                          • Gość: Hiacynt Re: Może kolacyjka? tak IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 20:23
                            Gość portalu: Carmina napisał(a):

                            > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                            >
                            > > Kochani, gołąbeczki w dwóch wariantach: z mięskiem i dla vegies - z grzyba
                            > mi. Z
                            > >
                            > > sosem grzybowym lub pomidorowym. Może to was zwabi. Pachną juz pięknie, ko
                            > ńcowe
                            > >
                            > > pieczenie przechodząc właśnie...
                            >
                            > Nie lubię słowa mięsko - więc z grzybami smile

                            Carmino, robię trzy rzeczy naraz - taka pomyłka smile)
                            Hiacynt = Carmina
                            • Gość: Carmina Hiacyncie Blizniaczy w Błędzie, meg, jerry , @ll IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 20:42
                              Zrobiłam to samo jerremu w prężni. Odpuszczam jako i mnie odpuszczono.
                              Ja tylko niestety na krótko, gołabeczki podam i lecę sie odgrypiać. Na razie
                              jeszcze ok, nie zarażam smile. Mag, twój earl grey, proszę smile))
                              A teraz wianek czosku zgryzam ( co za aromat, no ale w kuchni naszej nieobcy
                              wszak), teraz cześć gorsza: gorące mleko z maaaaasłeeeem i miooooodeeeem. Może
                              zwalcza się tak grypę, ale mogę nabawić się stu innych schorzeń, żołądkowych i
                              psychicznych. Brrrrrrrrr Tak mnie trzepie,że aż quchnia zadrżała. A może tu się
                              przytulę na przypiecku, ( civic bardzo o ogień domowy dbał, cieplutko,
                              rewelia ) pod korzuchem baranim...o..właśnie tak. mmmmmm...chrrrr
                              • Gość: Carmina Abe - jeszcze nim zupełnie zasnę na przypiecku... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 20:48
                                Może być coś zagramanicznego, tylko po cichu bardzo. A ja jeszcze ciszej
                                przyznaję, że na kolację jadłam też cacyki, tak mnie forum zainspirowało.
                                ćććććććć....
                                A stroju wieczorowego specjalnie nie kupuj, by do mnie napisać - trudno dostać
                                coś sensownego i będę czekać dwa lata. Narka, tzn. ja z powrotem na przypiecku
                                się moszczę i ....chrrrrrrr
                              • Gość: Mag Re: Chora Carmina IP: 64.95.214.* 07.09.01, 21:13
                                Dzieki za Earl Greya. Przeplukuje sobie nim smak czosnku z mojej potrawy
                                lunchowej: krewetki w sosie czosnkowym na gorze wspanialego makaronu. A na
                                przeziebienie to najlepiej kubek goracego rosolu, a wogole to bardzo duzo
                                cieplych napojow. Jak mawia moj lekarz domowy: ma w butach chlupotac.
                                • civic_vtec Re: Chora Carmina - Apteka polska 07.09.01, 21:26
                                  Kozuch barani - swietna rzecz, a jezeli dopiero zaczelo po kosciach lamac i nos
                                  przyprawiac o kichanie to te owcza welne, ostra, goralska bezposrednio na gole
                                  cialo (bez chichotow po katach prosze!). Dla wytrzymalych sweter, dla
                                  delikateskow (takich jak ja) choc skarpety. Wyprobowane!!!
              • Gość: Mag Re: Herbatka IP: 64.95.214.* 07.09.01, 17:36
                Dzieki za Earl Greya, dla mnie najwiekszy kubek i aby byla wrzaca. Na zewnatrz
                temperatury powyzej 30 stopni, a w moim biurze klimatyzacja nastawiona na 18
                stopni, brrr.
    • sceptyk Re: jestem znieswiezony 07.09.01, 22:43
      Drodzy Panstwo, powiem szczerze - rozpacz! Kluchy, kartofle, miencha, sosy...
      No co zescie, poszaleli? A nouvelle cuisine? Leciutko, z fantazja. I smakiem.
      Jeden Scan cos sie stara nadazyc za trendami swiatowymi, ale z kolei
      zapomnialem juz czy Go lubie politycznie, wiec nie wiem czy sprobowac przepisow.

      pozdrawiam, z pewnym (smacznym) niesmakiem
      sceptyk
      • Gość: Mag Re: do Sceptyka IP: 64.95.214.* 07.09.01, 23:13
        Goscie rozne potrawy przyniesli, ciezsze i lzejsze, tylko trzeba wybrac, a nie
        narzekac. A co do ryby Scana, to wysmienita, radze sprobowac; nie warto mieszac
        kuchni z ideologia.
        • sceptyk Re: do Sceptyka 07.09.01, 23:38
          A ja tam mam swoje zasady.
          • Gość: Carmina Piękny dzień! Choć listopadowyyyy parapapapa! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 12:34
            Oj szuba fakt pomogła jak nic - civic jak zie zanleżć, gdy zaniemogę znowu? .
            Z przypecka złażę jak zdrowa, grzbiet koci robiąc dyskretnie. Cze @ll, kochani
            quchniowicze. Wiem, że pora już obiadowa. No więc na co dzis mamy ochotę, przy
            sobocie? Sniadanie przepadło, trudno, ale obiadek wciąz ma niezłe szanse. Ktoś
            narzeka, że nieciekawa ta nasza quchnia, ale ja tam w taką pogodę robię dziś
            obiad ślonski: żurek z jajkiem, pieczeń ze schabu ( plasterki podam ze śliwką
            suszoną), kluski ślonskie z dziurką, modro kapusto, kompot z jabłek.
            Fakultatywnie placek z wiśniami i kafcia.
            A na fajfa mogę podać niepolskie zupełnie tiramisu, jak ktoś chce to z
            przepisem łatwym nieprzyzwoicie.
            Abe, jak tam twoje włoszczyzny? Rzeczywiście współczesna kuchnia polska jest
            dość kosmopolityczna, rodacy przywożą z wojaży smaki na nowe smaki, podglądają
            i wdrażają. Powspominajmy więc czasem nad schabowym z kapustą ( aaaa, widzicie,
            tego jeszcze nie było) co jedliśmy w Barcelonie lub Kijowie.
            Sobotni real rodzinny cudownie, zaglądnę pózniej jeszcze, czy wam smakują
            regionalizmy moje. Pozdro lekko tylko schrypnięte.
            • Gość: misia2 Wirtualna rodzinka IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 08.09.01, 13:35
              Real rodzinny dzisiaj wygląda tak, że befsztyk z polędwicy kończy się rozmrażać
              i czeka aż ktoś jeszcze przyjdzie na obiad.A jak się smaży aby był
              mięciutki,dosmażony i soczysty w dodatku na oliwie. Moja Babcia zaczynała obiad
              od skrojenia w kostkę 25 dkg słoniny i wysmażenia jej na skwareczki.Ja nie
              używam słoniny.A Wy na czym smażycie mięsko?
              • Gość: Scan Re: Rzeczywista oliwa IP: *.home.net.pl 08.09.01, 13:56
                Zawsze oliwa z oliwek - do smazenia ta gorsza, do sałatek extra vergine. Tylko
                tak.
                Spróbuj befsztyk tak:
                polędwice na 3cm plastry pokroić, rozdusic reką, otoczyć w pieprzu do steków, jak
                nie ma może być w mielonym, smażyć - jak kto lubi, krwiste, wysmażone?. Zdjąc z
                patelni, wstawić do garnka pod przykrywką, garnek na płytce i najmniejszy gaz.
                DO sosu ze smażenia dodać (tutaj pasuje) masła 2-3 łyżki, łyżeczkę musztardy,
                sporo pieprzu mielonego, brandy lub winiak nasz - lepszy! (75g)śmietanę 12% 250gr.
                dorzucic 1/2 słoiczka pieprzu zielonego w zalewie. Wymieszać, podgrzać, włozyć
                befsztyki do zagrzania. Wydawać na talerz polewając sosem, pasują tu
                pommes "duchesse" - bez problemu do kupna w markietach. DObre z tartą rzepą
                zaprawioną octem winnym, cukrem solą i odrobiną śmietany.
                To taka moja wariacja n/t " Filet au poivre" .


                Gość portalu: misia2 napisał(a):

                > Real rodzinny dzisiaj wygląda tak, że befsztyk z polędwicy kończy się rozmrażać
                >
                > i czeka aż ktoś jeszcze przyjdzie na obiad.A jak się smaży aby był
                > mięciutki,dosmażony i soczysty w dodatku na oliwie. Moja Babcia zaczynała obiad
                >
                > od skrojenia w kostkę 25 dkg słoniny i wysmażenia jej na skwareczki.Ja nie
                > używam słoniny.A Wy na czym smażycie mięsko?

                • Gość: misia2 Re: Rzeczywista oliwa IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 08.09.01, 14:24
                  Dzięki, wydrukowałam sobie.Nie mam pieprzu zielonego w zalewie i jak dotąd go
                  nie używałam.Pzdr.
                • Gość: Jurek Re: Pieprz zielony w zalewie IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 16:20
                  Zaintrygowała mnie wiadomość o pieprzu zielonym w zalewie. Nie mam zadnego
                  doświadczenia ze stosowaniem w kuchni pieprzu zielonego. Czym różni się w smaku
                  w stosunku do białego i czarnego?
                  Czy mozna pieprz w zaleiwe kupić? Czy samemu sie przyrządza?
                  • Gość: Abe Re: Pieprz zielony w zalewie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.09.01, 16:38
                    Pieprz zielony w zalewie kupić można.
                    Jest w takich niedużych słoiczkach jak kapary i na półkach sklepowych zwykle
                    przy nich stoi.
                    Szczerze mówiąc, stoi nawet u mnie w lodówce, ale tylko ładnie wgląda, bo dotąd
                    nie bardzo wiedziałam jak użyć.
                  • civic_vtec Kolory pieprzowe 08.09.01, 17:13
                    - nie pieprzone!

                    Pieprz czarny - najostrzejszy i powszechnie znany. Jaki jest - kazdy widzi.
                    Pieprz bialy - delikatniejszy od poprzednika acz rownie aromatyczny, do
                    stosowania w salatach i sosach - tam, gdzie warto by czuc bylo a nie widac
                    I wreszcie pieprz zielony - sam aromat bez piernosci zwyklej tej przyprawie, co
                    sprawia, ze obzerac sie nim mozna prawie do woli. A dodawac do mies wyszukanych
                    i wykwintnych, ot jak chociazby ze-Scanowane befsztyki. Rzeczywiscie,
                    najczesciej w zalewie slonej bo w przeciwienstwie do swych pobratymcow mielonym
                    nie jest.

                    kucharz teoretyczny (z przymusu) - vtec
                    • Gość: Mag Re: Kolory pieprzowe IP: 64.95.214.* 09.09.01, 06:04
                      Jest jeszcze pieprz czerwony, lub inaczej Cayenne. Jest bardzo ostry. Wystarczy
                      wziac troche zmielonego czerownego pieprzu na palec i polizac, i lzy naplywaja
                      do oczu, a w gardle rosnie plomien. Zupelnie oglupia czubki smakowe, bo
                      kieliszek czystej wodki po takim doswiadczeniu smakuje jak slodka nalewka.
                  • sceptyk Re: Pieprz zielony w zalewie 08.09.01, 22:40
                    ''Pieprz zielony w zalewie'' powiedziala zalotnie plotka do Marsjanina, ktory na
                    skutek pomylki nawigacyjnej wpadl do Zegrzynskiego.
                    • sceptyk Re: Pieprz zielony w zalewie 08.09.01, 22:47
                      Nieco pochopnie uzylem nazwy Marsjanin. Juz zieloni figluja, posty mi dubluja.
                    • civic_vtec Re: Pieprz zielony w zalewie 08.09.01, 22:49
                      Sceptyku, jezeli pikanterii chcesz dodawac do potraw quchennych to stac Cie na
                      zmiane przypraw...
                      A w quchni jak w parlamencie: wszyscy dzemia (gdzies) a Sceptyk jeden pikanci wink

                      z sennej quchni - vtec
                      • sceptyk Re: do civic_vtec 08.09.01, 23:20
                        Nie twierdze, ze moja przyprawa najwyzszego lotu, ale korcilo mnie strasznie.
                        • civic_vtec Re: do Sceptyka 09.09.01, 13:12
                          Lotu nie najwyzszego byc moze, ale przydatna.
                          Mi chodzilo o jej ilosc - czyli dwukrotne sypanie.

                          Pozdrawiam szukajac na forum Twoich przypraw bardziej aromatycznych

                          vtec
                  • sceptyk Re: Pieprz zielony w zalewie 08.09.01, 22:44
                    ''Pieprz zielony w zalewie'' powiedziala zalotnie plotka do Marsjanina, ktory na
                    skutek pomylki nawigacyjnej wpadl do Zegrzynskiego.
      • Gość: Jurek Re: A co sądzisz o zupce cukiniowej częściowo na winie IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 13:35
        Właśnie na mnie padło przygotowanie obiadu. Więc, na oliwie z winogron cebulki
        (2) i kilka ząbków czosnku zeszkliłem cukinię (młodą) pokrojona dorzuciłem i
        podsmażyłem porządnie. Dorzuciłem to, co nawinęło się pod rękę: kawałek selera,
        marchew (sporą) i zeschnięte kawałki chleba razowego, kostki drobiowe oraz
        jabłuszko obrane. I teraz zupka pyrczy i dojrzewa do zmiksowania. Mam zamiar
        dorzucić doniczkowe oregano i resztki bazyli, pieprz melony i troszkę
        pomuszkacić. Otwarty jestem na sugestie. Próbowałem pycha. To jest to, co
        powinno się jeść w deszczowy dzień wrześniowy. Na drugie leniwe.
        • Gość: Scan Re: A co sądzisz o zupce cukiniowej częściowo na winie IP: *.home.net.pl 08.09.01, 14:00
          Wygląda ciekawie, jutro spróbuję zrobić............
          Scan

          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > Właśnie na mnie padło przygotowanie obiadu. Więc, na oliwie z winogron cebulki
          > (2) i kilka ząbków czosnku zeszkliłem cukinię (młodą) pokrojona dorzuciłem i
          > podsmażyłem porządnie. Dorzuciłem to, co nawinęło się pod rękę: kawałek selera,
          >
          > marchew (sporą) i zeschnięte kawałki chleba razowego, kostki drobiowe oraz
          > jabłuszko obrane. I teraz zupka pyrczy i dojrzewa do zmiksowania. Mam zamiar
          > dorzucić doniczkowe oregano i resztki bazyli, pieprz melony i troszkę
          > pomuszkacić. Otwarty jestem na sugestie. Próbowałem pycha. To jest to, co
          > powinno się jeść w deszczowy dzień wrześniowy. Na drugie leniwe.

          • m. U mnie grochoweczka na cielecinie 08.09.01, 14:02
            na drugie knedle ze sliwkami.
            Panowie wasze przepisy brzmia rewelacyjnie!
            M.
            • Gość: Jurek Re: U mnie grochoweczka na cielecinie IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 14:19
              A czy mozna wiedzieć, jakiego uzywasz grochu? Łuskanego, czy nie? I jeszcze
              jedno. Napisz, jak przyrządzasz ciasto na knedelki. Uwielbiam je. Mam przepis
              na ciasto ziemiaczano, mączno, serowe. Pycha. A, i jeszcze jedno, czy masz
              opracowaną technikę jedzenia knedelków szliwowych? Ja posługuję się łyżką (broń
              Boże widelcem), aby nie uronić soku, któy wypływa z nadgryzionego knedelaka.
              Ten sok, to esencja knedelka. Dzięki wielkie za podrzucenie pomysłu. Robię w
              poniedziałek.
              • Gość: M. re: groch i ciasto knedlowe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 15:41
                groch tym razem luskany, jesli nie - powinien kilka godzin wczesniej zostac
                namoczony i trudniej go przetrzec - (lupiny sa bardzo zdrowe i z nieluskanym
                zupa jest mniej "wojskowa" - cos w rodzaju "minestrone".) Oczywiscie ziele
                angielskie, lisc laurowy i obowiazkowo dwa, trzy zabki czosnku pokrojone w
                cwiartki - gotuja sie z wywarem. Majeranek na koncu. Groch - ten luskany - na
                malym ogniu - jesli wczesniej nie namoczony - dobre dwie godziny z dodatkiem
                szczypty cukru.
                Uczylam sie gotowac asystujac babci i mamie w kuchni, zatem trudno mi podawac
                prze[pisy, bo w zasadzie wszystko robie "na oko". I tak jest z ciastem
                ziemniaczanym na knedelki: przetarte ziemniaki (od kiedy kupilam w Ikei
                metalowa "wytlaczarke" do ziemniakow nie musze wyciagac maszynki do mielenia -
                co za ulga!) cale jajko plus zoltko, lyzka oliwy - dokladnie mieszam dodajac
                sol (gotuje bez soli i wody). Potem "troche" maki pszennej - tyle tylko, by
                daly sie uformowac knedle - jak najciensze placuszki dookola sliwek. Wazne
                jest, ze skladniki ciasta miesza sie na chwile przed wrzuceniem do wody - ono
                nie moze lezec, bo zaczyna sie kleic. Za duzo maki - wychodzi guma.
                Bede wdzieczna za przepis na ciasto z serem - kiedys jadlam, byly doskonale.
                Moja specjalnosc to ciasto pierogowe:
                dodaje na 1/2 kg maki szczypte soli, 2 zoltka i lyzke oliwy - mieszam to na
                stolnicy a potem dodaje powoli wrzaca wode ciasto zagniatajac. Takie ciasto
                jest bardzo delikatne i daje sie latwo cieniutko rozwalkowac, jesli ma
                konsystencje dobrze wyrobionej plasteliny.
                M.
                • Gość: Jurek Re: re: groch i ciasto knedlowe IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 15:58
                  Pytając o groch, chodziło mi dokładnie o to, czego nauczyłaś się od swojej
                  babci. A przepis na ciasto knedlowe z serem jest następujący: 1 kg ziemniaków,
                  1,5 szklanki mąki pszennej, 0,25 kg sera białego (przeciśnietego
                  przez "kwaczkę" - tak moja babcia nazywała urządzenie, które kupiłas w Ikei), 4
                  łyżki mąki ziemniaczanej, 1 jajo. I robic tak, jak nauczyłaś sie od swojej
                  babci. Smacznego! Ja ten przepis stosuje od lat (na oko) i bardzo mi knedelki
                  smakują. Mam nadzieję, ze jesz knedelki łyzką. Tylko barbarzyńcy stosują
                  widelec. Osobiście nie mogę patrzec, jak z knedelka wypływa sok. Tylko łyżka.
                  najpierw nadgryza się małą dziurkę, aby posmakować soku. Dlatego knedelki muszą
                  być dobrze ugotowane. Wbrew pozorom nie jest to łatwe.
                  • m. do Jurka 08.09.01, 17:55
                    przyznaje, to bylo widelcem. Masz racje, ze chyba profanacja. Od teraz bedzie
                    lyzka.
                    M.
          • Gość: Jurek Re: Przestroga dla Scana IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 14:13
            Zupa "wyszła" pyszna (właśnie ją zmiksowałem), ale .. 1. Uażaj na jabłka. Jedno
            (spore) okazało się zbyt duże. Złagodziło nadmiernie zupkę. A ponadto, pisząc
            wiadomośc, zaniechałem mieszania warzyw, któe opadły na dno i zaczęly się
            przypalać. To też troszkę zmieniło smak zupy, jednak ten, kto nie wie nie
            dosmakuje się przypalenizny. Ja jeszcze "wzmacniam" zupke mieloną soja
            (zwłaszcza, gdy na drugie leniwce pospolite z cynamonem i masłem). Może jest to
            moje złudzenie, ale wydaje mi się, że dodanie zmielonej (ugotowanej) soi
            poprawia smak zupy. Po raz pierwszy dodanie soi wypróbowałem na zupce ze
            słodkich ogórków. Smak staje się bardziej wyrazisty. Niby nie powinno w tym być
            nic dziwnego, gdyż przyprawy do zup tez produkowane sa na soi, ale wątpliwości
            mam. Jest tylko jednen sposób rozwikłania zagadki, czy poprawa smaku w
            następstwie dodania mielonej soi nie jest moim złudzeniem: spróbujcie i
            powiedzcie mi.
      • Gość: Scan Re: Sceptyk - jestem znieswiezony IP: *.home.net.pl 08.09.01, 14:03
        Sceptyku - żołądki jednakowe. Przy dobrym daniu poglądy w szatni zostawmy.
        Więcej optymizmu smile
        Pozdrawiając
        Scan

        sceptyk napisał(a):

        > Drodzy Panstwo, powiem szczerze - rozpacz! Kluchy, kartofle, miencha, sosy...
        > No co zescie, poszaleli? A nouvelle cuisine? Leciutko, z fantazja. I smakiem.
        > Jeden Scan cos sie stara nadazyc za trendami swiatowymi, ale z kolei
        > zapomnialem juz czy Go lubie politycznie, wiec nie wiem czy sprobowac przepisow
        > .
        >
        > pozdrawiam, z pewnym (smacznym) niesmakiem
        > sceptyk

        • Gość: Carmina Smacznego! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 14:47
          Choć podobno nie jest to szczególni eleganckie, nie wiem zresztą czemu. Może
          wiec " Bon apetit"? Cokolwiek, niech wam smakuje dzisiejszy obiad realny! A ja
          lecę, bom niewolnik obiadowy, i nie mogę dopuścic, by obiad się
          zwirtualizował.. Narka
          • Gość: Abe Re: Nie wiem czy tu wypada... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.09.01, 15:48
            cieszyć się, że dzisiaj obiad robię następująco:
            Mrożoną pizzę na talerz wyjmuję, do mikrofalówki wkładam, na największą moc
            nastawiam. Po czterech minutach wyjmuję, to samo robię z drugą i dzieciom
            podaję. Sama nie jem, bo to ohyda, ale one uwielbiają. I to jest bodaj jedyna
            dobra strona wyjechanych mężów.
            • civic_vtec Re: Obiad z pozycji... 08.09.01, 15:59
              meza wyjechanego:

              Paczke kottbularu szwedzkiego wziac (takie male miesne kuleczki wielkosci
              mirabelek), na talerz wylozyc i zalac jakimkolwiek podchodzacym sosem ze sloja.
              Calosc do mikrofalowki.
              Makaron (na cale szczescie wloski) w osolona wode i wedle przepisu 8 lub 12
              minut gotowac.
              Calosc polaczyc i wypchac tym zoladek.

              A potem rozlozyc sie w fotelu i marzyc o obiedzie domowym.

              Abe, a co Ty dzisiaj jesz na obiad? Odlozone wczoraj kalorie?
              • Gość: Abe Re: Obiad z pozycji...do Witka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.09.01, 16:09
                Objaśnić Ci śpieszę, że ja wzorem swojej domowej menażerii czasami dzień cały
                bez pożywienia spędzam, mądrość czerpiąc z natury. Nie rezygnuję tylko nigdy
                z herbaty, którą całkiem bez umiaru poję się.
                Myśl żadna sensowna temu nie towarzyszy. Czasem lubię uczucie doskonałej
                sytości, a czasem tej lekkości, która towarzyszy pustemu żołądkowi.
                W ogóle -włoskim zwyczajem- przed 17-tą do obiadu nigdy nie zasiadam.
                Dziś chyba tę lekkość wybieram, ale przepis kiedyś pewnie się przyda.
                • civic_vtec Syta lekkosc pustego zoladka___do Abe 08.09.01, 16:31
                  Pieknie napisalas o tym jak wytlumaczyc sobie potrzebe diety scislej,
                  szczegolnie gdy zalecen medycznych nie bylo.
                  Przypomne sobie gdy lodowka swiecic mi zarowka 15W i pustkami bedzie a parszywa
                  pogoda lub zwykle lenistwo przeszkodzi w prozaicznym poszukiwaniu jedzenia w
                  sklepie.
                  Herbate mam zawsze pod reka i wiem, ze w takiej opresji pomaga.

                  dzis najedzony - vtec
                  • Gość: borsuk Grzybki potraktowalismy zupelnie po macoszemu IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.01, 17:49
                    Caly czas mnie meczylo, ze czegos zapomnialem. Grzybki potraktowalismy zaledwie
                    marginesowo przy okazji pierogow lub golabkow.
                    A pomyslmy o poetyce jajecznicy z kurkami w sloneczny poranek, przytulnosci
                    smazonej kani - wymoczonej przedtem w mleku- po przedwieczornym spacerze w
                    lesie, interpunkcjynej funkcjonalnosci gasek w occie w czasie intelektualnej
                    biesiady czy wreszcie zwyklej lakomej radosci przy smazonych rydzach o kazdej
                    porze dnia i nocy. Niezliczone potrawy z grzybow, to chyba tez nasza polska
                    specjalnosc. Nie mowimy naturalnie o pieczarkach , tym grzybowym ersatzu dla
                    kucharzy bez fantazji.
                    Niedawno, na urlopie w Szwecji nazbieralem pieknych kozakow - no tylko takie
                    byly. Z radosci udusilem je po prostu. A na drugi dzien sasiedzi przychodzili
                    patrzyc czy zyje. I tak w calej zachodnie Europie, Niektorzy znaja jeszcze
                    kurki i prawdziwki. Smutne zycie tasmowego konsumenta.
                    Szkoda tylko, ze upada sztuka przetwarzania grzybow. Kto dzis soli np. rydze,
                    a ktoje kisi. Czy jadl ktos kiszone rydzyki. Prawdziwa poezja uchodzaca do
                    przemijajacego swiata.
                    Melancholijnie pozdrawia Was
                    glodny borsuk
                    • Gość: Carmina Re: Grzybki potraktowalismy zupelnie po macoszemu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 17:54
                      O przepraszam, a otwierajaca wątek zupa z borowików? Nie załapałeś sie? Żałuj,
                      pyszna, zamażka jasna maślana mmmmmm. A jesień w quchni pachnie grzybami
                      musowo - smażone, duszone, marynowane - oswajają jesienne chłody.
                    • civic_vtec Re: Grzybki potraktowalismy zupelnie po macoszemu 08.09.01, 18:06
                      Zagrzybiles borsuku przepieknie, zrobilo sie tak aromatycznie a ja ten aromat
                      wzmoge przynoszac kilka lancuchow suszonych borowikow do powieszenia w poblizu
                      cieplego pieca - do wykorzystania przez wszystkich amatorow takiej wlasnie
                      przyprawy do zup, mies i sosow.

                      Maluchna errata: w Szwecyji rzeczywiscie lud miejscowy grzybow lesnych
                      powszechnie nie uznaje i czlowiek spotkany w lesie z kobialka najpewniej z
                      naszej nacji pochodzi. Jednakoz zdarzylo mi sie widziec w Skansenie (a maja
                      takowy w samej stolicy i podobno 1. na swiecie) dzien grzybowy, gdzie
                      dokonywano prezentacji kapelusznikow roznych a takze (o zgrozo!) czestowano
                      zupa grzybowa i grzyby rozniste w slojach sprzedawano. Slowem brak
                      zainteresowania dla grzybow pewnikiem z zatraty starej wiedzy ludowej sie
                      bierze.
                      Maluchna errata nr 2: w Helwecji natomiast grzyby sa w kuchennym uzyciu i w
                      handlu tez czesto spotkac je mozna. Pychota to gulasz z cieleciny
                      (Kalbsnetzeltes) na sposob lucernenski w sosie borowikowym (choc ja moj smak
                      nie tylko) z malutkimi kluseczkami podobnymi do naszych kladzionych tyle, ze
                      przed podaniem zrumienionymi na maselku.

                      grzybowo nastrojony - vtec
                      • Gość: borsuk Carmino - pamiec nie ta. Szwedzi a grzyby IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.01, 19:40
                        Faktycznie Carmino, ale to juz bylo tak dawno, ze zapomnialem. Przepraszam.
                        Co do Szwecji to slyszalem, ze ta niechec to grzybow wynika z chedzie
                        zapomnienia czsow biedy. Cos w tym moze byc, bo sie rzeczywisciwe zastanawialem
                        jakim cudem, najbiedniejszy niegdys narod Europy, nie uzywal grzybow i to przy
                        takim ich bogactwie. W Sztokholmie na rynku widzialem wprawdzie gory kurek i
                        nawet jeden Szwed poznal prawdziwka ktorego nioslem. Nazwal go wprawdzie "Karl
                        Johann", ale nie mu tam. Pozatym bryndza w tym temacie. O rany wyzwolilem zdaje
                        sie nowego demona, goralska kuchnie. Zostajac przy grzybach. W Niemczech znane
                        sa tylko praktycznie poludniu i tylko kurki i borowiki. Moje ulubione kanie
                        kopia tubylcy bezlistosnie. A i tak krolem pozostaje rydz.
                        pozdrowienia
                        borsuk
                    • Gość: Scan Re: Borsuk - rydzykowy sentymentalista IP: *.home.net.pl 08.09.01, 19:29
                      Borsuku drogi, a czyś Ty na przestrzeni 20 lat ostatnich rydzyka w naszych LASACH
                      spotkał?
                      Swoją drogą to grzybki kojarzą mi się tylko z załatwianiem (dawno temu) interesów
                      z Armią naszą, które musiałem walecznie opić wódą pod gąski marynowane własnej
                      roboty jako przystawkę i danie główne.Po czym złożony w Izbie Pamięci Jednostki
                      zostałem, wraz z grzybkami - obok.
                      Ohyda....
                      Pozdrawiam
                      Scan

                      Gość portalu: borsuk napisał(a):

                      > Caly czas mnie meczylo, ze czegos zapomnialem. Grzybki potraktowalismy zaledwie
                      >
                      > marginesowo przy okazji pierogow lub golabkow.
                      > A pomyslmy o poetyce jajecznicy z kurkami w sloneczny poranek, przytulnosci
                      > smazonej kani - wymoczonej przedtem w mleku- po przedwieczornym spacerze w
                      > lesie, interpunkcjynej funkcjonalnosci gasek w occie w czasie intelektualnej
                      > biesiady czy wreszcie zwyklej lakomej radosci przy smazonych rydzach o kazdej
                      > porze dnia i nocy. Niezliczone potrawy z grzybow, to chyba tez nasza polska
                      > specjalnosc. Nie mowimy naturalnie o pieczarkach , tym grzybowym ersatzu dla
                      > kucharzy bez fantazji.
                      > Niedawno, na urlopie w Szwecji nazbieralem pieknych kozakow - no tylko takie
                      > byly. Z radosci udusilem je po prostu. A na drugi dzien sasiedzi przychodzili
                      > patrzyc czy zyje. I tak w calej zachodnie Europie, Niektorzy znaja jeszcze
                      > kurki i prawdziwki. Smutne zycie tasmowego konsumenta.
                      > Szkoda tylko, ze upada sztuka przetwarzania grzybow. Kto dzis soli np. rydze,
                      >
                      > a ktoje kisi. Czy jadl ktos kiszone rydzyki. Prawdziwa poezja uchodzaca do
                      > przemijajacego swiata.
                      > Melancholijnie pozdrawia Was
                      > glodny borsuk

                      • Gość: borsuk Re: Borsuk - rydzykowy sentymentalista IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.01, 19:54
                        Scanie, nie rzucaj gasek przed profany. Gaski to intelektualna przekaska, do
                        koszarowego picia sie nie nadaje. Rydze znalezc mozna jeszcze Tatrach
                        Zachodnich - w grzybowym roku nawet w ogromnych ilosciach. Zrozumiesz, ze
                        dokladnych miejsc nie podaje. Tamze tradycja ich kiszenia. Wodeczke do nich
                        mozna, a jakze tez.
                        Symbolicznie wznosze
                        borsuk
                        • Gość: Scan Re: Borsuk - rydzykowy zazdrośnik IP: *.home.net.pl 08.09.01, 20:15
                          Przepijam do Ciebie, Borsuku, znad ostatniego półsłoiczka marynowanych na słodko
                          prawdzików z Puszczy Augustowskiej. Rydze ostatnio i (e) zbierałem - rzeczywiście
                          w górach - Atlasu, bez przesady - 2 wiadra ocynkowane 15litrowe w 2 godziny, a
                          konkurencja była ogromna, bo jak darmo było, to wszyscy nasi się rzucili. I
                          solone potem na patelnię, na masło. Niemniej zagadkę wielką dajesz
                          terytorialnie..., zazdrośniku. Borsuk ogrodnika? smile
                          Scan

                          Gość portalu: borsuk napisał(a):

                          > Scanie, nie rzucaj gasek przed profany. Gaski to intelektualna przekaska, do
                          > koszarowego picia sie nie nadaje. Rydze znalezc mozna jeszcze Tatrach
                          > Zachodnich - w grzybowym roku nawet w ogromnych ilosciach. Zrozumiesz, ze
                          > dokladnych miejsc nie podaje. Tamze tradycja ich kiszenia. Wodeczke do nich
                          > mozna, a jakze tez.
                          > Symbolicznie wznosze
                          > borsuk

        • sceptyk Re: Scanowi 08.09.01, 22:43
          Scanie, ja tylko tak sobie, zeby troche ostrosci dodac do tych kluskowato-
          ziemniaczanych potraw. A co do rownosci zoladkow - hm, nie jestem pewien, czy
          tego juz kiedys gdzies nie slyszalem.
          pzdr
          sc-k
    • Gość: Jurek Re: Temat - rzeka: HERBATA IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 17:23
      Ten temat pojawiał się i zanikał, ale czas najwyższy, aby stał się tematem
      głównym czasu poobiedniego. Zarówno dla tych, którzy trawią pieczyste, jak i
      dla dla leniwców serkowatych.
      Gotów byłbym bronić następującej tezy: struktura czasu dnia codziennego
      wyznacza rytm parzenia róznych gatunków herbat. Ranki przeznaczone są na
      herbaty czarne, zawierające właściwą doze garbników (ostatnio bliska jest mi
      chińszczyzna - Yunan). Ich cierpkość pozwala powrócic do rzeczywistości. Czas
      poobiedni (a zwłaszcza latem!!!!) domaga się zieleni, która gasi pragnienie,
      pozwala znosić upał, orzeźwia i koi. Herbata zielona, czy ja lubicie? Jakie
      gatunki? Jasminowe? Cytrynowe? A może z opunkcją figową? Ja teraz idę zaparzyć
      białą, pierwszy liść. Po obiedzie parzę w czajniczku na sposób angielski. (Rano
      też na sposób angielski, ale większą ilość w termosie.) Pierwszy napar
      króciutki, aby załapac duzo teiny bez dużej ilosci garbnika. Herbata jest jasno
      słomkowa, delikatnie rozpływa się na języku. Po prostu, jedwab. A następny, aby
      wydobyć z liścia cierpkośc garbnika.
      • Gość: Carmina Re: Temat - rzeka: HERBATA - słuchając Atrakcyjnego Kazimierza IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 17:44
        Tańczyłem kiedyś flamenco
        w barze dość szybkiej obsługi
        partnerką była kelnerka
        a radio na falach długich

        Flamenco z piękna kelnerką
        Z piękna kelnerką flamenco
        Z piekna kelnerką flamenco, flamenco

        Krzyczała głośno o rety
        a łyżki w jej zwinnych rękach
        były jak kastaniety
        zwała się ponoć Carmencja

        Flamenco z piękna kelnerką
        Z piękna kelnerką flamenco
        stało się w końcu udręką
        gdy okazało się, że była Niemką....


        • Gość: Jurek Re: Temat - rzeka: HERBATA - słuchając Atrakcyjnego Kazimierza IP: *.retsat1.com.pl 08.09.01, 17:54
          Czy herbata ceylońska ciągle ma ten sam głęboko czerwony kolor? I czy
          wydobywająca sie ze szklanki para podkreśla jedwabistość jej smaku? Nie
          wiedzieć czemu (nawyk, nawyk), pijam hermatę jedynie ze szklanki. To jedyny
          rozyjski element w mojej tradycji parzenia i picia herbaty.
          • Gość: misia2 Kuchennymi drzwiami IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 08.09.01, 19:24
            Weszłam tutaj kuchennymi drzwiami, bo inaczej się nie dało i popijam herbatkę,
            zwyczajnie z cytryną.Czy możecie mi wyjaśnić przy okazji, bo tak tu miło, jaka
            wojna toczy obok .Pzdr.
            • Gość: borsuk Re: Kuchennymi drzwiami IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.01, 20:00
              Nie wiemy. Jemy. Jak sie najemy to sie dowiemy.
              Niech na calym swiecie wojna byle quchnia nam zaciszna, byle qchnia nam
              spokojna.
              borsuk
              • Gość: Lisek Re: Kuchennymi drzwiami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 23:23
                Kochani,

                Nie moge sie nacieszyc tym pysznym watkiem. Juz kilka razy nagrywalem sobie na
                dysk jego najnowsze wersje. Ilez tu smakolykow i pomyslow.

                Smacznego,
                Lisek
                • Gość: Mag Re: Kuchennymi drzwiami - mysli luzne i pozne IP: 64.95.214.* 09.09.01, 06:44
                  Kuchnia jest tylko o krok od poezji i pewnie dlatego tak przyciaga. Kiedys
                  wpadla mi w reke polska ksiazka kucharska z XVIII, gdzie byly takie perelki,
                  jak: "wez zubra swiezego, a jak nie masz pod reka, to losia", albo "wez kope
                  jaj i dziewke do ucierania". Toz to az sie prosi o jakis rym.
      • Gość: Scan Re: A mówią, że kwaśnica to tylko na ryju....... IP: *.home.net.pl 08.09.01, 23:59
        świńskim ma być gotowana. CO nieprawdą oczywistą jest. A weżcie kochani:
        włoszczyznę i pręgę wołową, grzybów suszonych garść, ziele angielskie i liści
        wawrzynu kilka. Ugotujcie smak.
        Kapusty kiszonej 1 kg drobno posiekać, do wody wrzucić. Do tego drobno
        pokrojonej szynki i baleronu, ( dobrze wędzonego) obficie - po 20dkg
        każdego.Również wawrzynu liści i ziela angielskiego. Gotować do miękkości
        kapusty.
        Osobno ugotować ziemniaki w kostkę pokrojone. Kiedy kapusta gotowa, wymieszac
        jedno i drugie. uzupełnić wodą. zagotować. Zagęścić zasmażką ( na margarynie )
        lub zasmazką Knorra. Zaprawić cytryną i dodać sosu z ogórków kwaszonych dla
        złamania smaku. Śmietany dodać.
        Degustacji pomyślnej i zdrowej wytwórcom i konsumentom.
        Scan
        P.S.
        Ryj świnski ugotować z kaszą - psom podać.
        • Gość: Carmina W prężni hula wiatr i coś pohukuje...... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 00:06
          ....tym bardziej sie cieszę, że was widzę. Zapachy grzybowo-herbaciane, tudzież
          zupy znakomitej, cieplutkie pogwareczki, ale fajnie. Moje kastaniety,
          tj...oczywiście łyżki wciąż wyprawiają harce. Przepisów w życie wprowadzaniem
          zajmę się jutro. Pozdro i dobrano. Carmina z Burano.
          • Gość: Sabina 0bsesyjnie, ni z gruszki, ni z pietruszki - EXTRA VERGIN?? czy VIRGIN? IP: 144.138.113.* 09.09.01, 02:07
            Scigam ten temat od jakiegos czau. Tu, w Australi na polkac sklepowych
            supermaretow EXRTA VIRGIN olive oil. Niewazne hiszpanska, wloska, czy
            australijska, tania czy droga oliwa z oliwek tak napisane na WSZYSTKICZ
            etykietkach, puszkach, butelkach. A na tym forum (a takze innych, polskich
            stronach kulinarnych) ciegiem EXTRA VERGIN.Nawet ludzie z tzw. "autorytetem
            forumowym" i roznego rodzaju "celebrities" na te sama nute nadaja. Kto tu
            kreci??? Czy ktos mnie moze oswiecic, bo baranieje??!!

            Sabina
            • Gość: Sabina OOPS!! juz wiem, ze to po wlosku !!! IP: 144.138.113.* 09.09.01, 02:37
        • Gość: Abe Re: Kwaśnica na żeberkach IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 01:53
          Kwaśnica na żeberkach dobra bardzo jest, tylko śmietany nie dodawać, ale 2-3
          ząbki przeciśniętego przez praskę czosnku.
          • Gość: Abe Re: Quchnia pusta, dużo miejsca jest, zaczynamy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 02:45
            Dobra pora żeby obiad trochę bardziej skomplikowany ugotować.
            Więc zupa cebulowa będzie, kurczak po portugalsku - Nuno Gomesem zwany na cześć
            portugalskiego piłkarza, a na deser francuskie naleśniki flambirowane (znaczy
            się płonące), a potem to już tylko mocna herbata bez dodatków i okład na
            wątrobę.

            Cebulowa jaka jest każdy wie. Można ją na wiele sposobów przyrządzać.
            Ja najbardziej lubię zmiksowaną na krem, z dodatkiem słodkiej śmietanki.
            W dodatkach rzecz jest główna.
            Jeśli ma być odświętnie - w czpeczce z ciasta francuskiego proponuję.
            Może być gotowe, mrożone. Zupę wlać do kokilek, rozmrożone ciasto ciąć w
            kwadraty, robić z nich pokrywki na kokilki, dobrze obcisnąć, nadmiar można
            obciąć. Wstawić do piekarnika, zapiec.
            W wersji codziennej długą bułkę pokroić na kromki. Każdą masłem lekko
            posmarować, po plasterku sera żółtego lub pleśniowego na wierzch kłaść,
            na blasze nie smarowanej niczym ułożyć, zapiec w piekarniku do stopienia sera.


            Kurczak Nuno Gomes
            Na rozgrzanym tłuszczu w garnku zrumienić porcje kurczaka (najlepiej filety
            lub udka). Wyjąć. Na tym samym tłuszczu zesmażyć do zeszklenia drobno pokrojoną
            cebulę. Włożyć pokrojone w plsterki pieczarki, wlać 3/4 szklanki białego
            wytrawnego wina (ja używam francuskiego taniego wina stołowego o nazwie Cambras)
            oraz podobną ilość bulionu z kostki. Teraz dodajemy koncentrat pomidorowy w
            ilości ok. 2 łyżek. Mieszamy i zagotowujemy. Wkładamy kurczaka, doprawiamy
            solą, pieprzem, odrobiną maggi i choć to kurczak po portugalsku, najlepiej
            gotową przyprawą hiszpańską (w słoiczkach z czerwoną nakrętką- marki Ducros).
            Nakrywamy i dusimy 5-7 minut.
            Teraz nagrzewamy piekarnik do temp. 190 st.Żaroodporne naczynie nacieramy
            przekrojonym ząbkiem czosnku. Wkładamy potrawę, dorzucamy 2 ząbki wyciśniętego
            czosnku, nakrywamy i pieczemy 30 - 40 minut. W połowie pieczenia dodajemy
            pomidory z puszki i lekko mieszamy. Podaje się to z ryżem.

            A teraz obiecane naleśniki.
            Smażymy zwykłe naleśniki. Zwijamy w ruloniki napełniając wcześniej słodkim
            farszem:
            - już to konfiturami
            - już to serkiem waniliowym samopas lub z owocami
            Na dużej patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy łyżkę cukru - lekko karmelizujemy,
            uważając by się nie przypaliło. Wkładamy naleśniki, lekko rumienimy z obu
            stron. Teraz wlewamy kieliszek Cointreau lub wiśniówki i podpalamy.
            Takie płonące wnosimy w patelni na stół, a jak panie płochliwe bardzo, możemy
            wcześniej zgasić, licząc się z tym, że efekt mniej spektakularnym będzie.

            Pozostaje mi życzyć smacznego i ... wytrwałości.
            • Gość: Sabina Re: Quchnia pusta, dużo miejsca jest, zaczynamy IP: 144.138.115.* 09.09.01, 08:15
              Gość portalu: Abe napisał(a):

              > Dobra pora żeby obiad trochę bardziej skomplikowany ugotować.
              > Więc zupa cebulowa będzie, kurczak po portugalsku - Nuno Gomesem zwany na cześć
              > portugalskiego piłkarza, a na deser francuskie naleśniki flambirowane (znaczy
              > się płonące), a potem to już tylko mocna herbata bez dodatków i okład na
              > wątrobę.
              >
              > Cebulowa jaka jest każdy wie. Można ją na wiele sposobów przyrządzać.
              > Ja najbardziej lubię zmiksowaną na krem, z dodatkiem słodkiej śmietanki.
              > W dodatkach rzecz jest główna.
              > Jeśli ma być odświętnie - w czpeczce z ciasta francuskiego proponuję.
              > Może być gotowe, mrożone. Zupę wlać do kokilek, rozmrożone ciasto ciąć w
              > kwadraty, robić z nich pokrywki na kokilki, dobrze obcisnąć, nadmiar można
              > obciąć. Wstawić do piekarnika, zapiec.
              > W wersji codziennej długą bułkę pokroić na kromki. Każdą masłem lekko
              > posmarować, po plasterku sera żółtego lub pleśniowego na wierzch kłaść,
              > na blasze nie smarowanej niczym ułożyć, zapiec w piekarniku do stopienia sera.
              >
              >
              > Kurczak Nuno Gomes
              > Na rozgrzanym tłuszczu w garnku zrumienić porcje kurczaka (najlepiej filety
              > lub udka). Wyjąć. Na tym samym tłuszczu zesmażyć do zeszklenia drobno pokrojoną
              > cebulę. Włożyć pokrojone w plsterki pieczarki, wlać 3/4 szklanki białego
              > wytrawnego wina (ja używam francuskiego taniego wina stołowego o nazwie Cambras
              > )
              > oraz podobną ilość bulionu z kostki. Teraz dodajemy koncentrat pomidorowy w
              > ilości ok. 2 łyżek. Mieszamy i zagotowujemy. Wkładamy kurczaka, doprawiamy
              > solą, pieprzem, odrobiną maggi i choć to kurczak po portugalsku, najlepiej
              > gotową przyprawą hiszpańską (w słoiczkach z czerwoną nakrętką- marki Ducros).
              > Nakrywamy i dusimy 5-7 minut.
              > Teraz nagrzewamy piekarnik do temp. 190 st.Żaroodporne naczynie nacieramy
              > przekrojonym ząbkiem czosnku. Wkładamy potrawę, dorzucamy 2 ząbki wyciśniętego
              > czosnku, nakrywamy i pieczemy 30 - 40 minut. W połowie pieczenia dodajemy
              > pomidory z puszki i lekko mieszamy. Podaje się to z ryżem.
              >
              > A teraz obiecane naleśniki.
              > Smażymy zwykłe naleśniki. Zwijamy w ruloniki napełniając wcześniej słodkim
              > farszem:
              > - już to konfiturami
              > - już to serkiem waniliowym samopas lub z owocami
              > Na dużej patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy łyżkę cukru - lekko karmelizujemy,
              >
              > uważając by się nie przypaliło. Wkładamy naleśniki, lekko rumienimy z obu
              > stron. Teraz wlewamy kieliszek Cointreau lub wiśniówki i podpalamy.
              > Takie płonące wnosimy w patelni na stół, a jak panie płochliwe bardzo, możemy
              > wcześniej zgasić, licząc się z tym, że efekt mniej spektakularnym będzie.
              >
              > Pozostaje mi życzyć smacznego i ... wytrwałości.

              Ty sie tu drogi Abe nad skomplikowanumi obiadami wysilaj, a ja na swoja azatycka
              latwizne pojde! zanim jednak czas na nastepny obiad nadejdzie, to sobie kawalek
              korzonka imbiru uszczkne i w doniczke wpasuje. Nastepna doniczka - nasionka
              kolendry, polowe tylko zasieje reszta do mielenia sie przyda do bardziej
              zastarzalych tradycji kulinarnych.
              Aha, z dalekich krajow przywiozlam sadzonke dzrewka curry, w cieple pielegnowane
              byc musi, ale warte jest kazdego zachodu, bo oprocz smaku, aromatu lisci oraz
              calej egzotyki wnosi do zywienia wartosc niezwykla. Wg hindusow w stopniu
              ogromnym obniza poziom cholesterolu we krwi, co w polskiej quchni bardzo sie
              przyda.
              Dla wszystlich z nadcisnieniem - zabek lub dwa czosnku polecam, nie tylko od
              grypy i zaladkowych doleglosci uchroni, ale zaiscie cisnienie obnizy! Wazne
              jednak , by doniczke z natka pietruszki w zasiegu trzymac, coby przyjaciol nie
              stracic i klientow potencjalnch nie zrazac!!. Czosnek i chilli to podstawa
              wschodniego gotowania, ale nie obejda sie bez trawy cytrynowej. W tropikach
              rosnie jak chwast, ale jesli w Polsce mozesz kupic klacze (z czastka, chocby,
              korzenia) to dawaj! do doniczki! troche jakiegos lagodnego nawozu, najlepiej wody
              po plukaniu miesa, z krwia oczywiscie ( przepraszam wegetarian).
              No teraz po tych wszystkich poludniowo europejskich fanaberiach gotowi jestesmy
              na wszystko!!!! Witaj kuchnio tropikow!!! Azji!!! Fantazjii!! Malezji!!!
              ZWLASZCZA MALEZJI !!!!
              • Gość: misia2 Re: Quchnia pusta, dużo miejsca jest, zaczynamy IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 10:27
                Kuchnia pusta,siedzę w gabinecie.Misiek w delegacji, więc popijam
                herbatkę,chociaż mówił, żeby tu nic nie jeść i nie pić, bo zaleję mu
                klawiaturę.Pzdr.
                • Gość: Carmina Cześć@ll - Abe, misia, czy ktoś jeszcze jest na zapiecku? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 13:17
                  No, no, jakie specjały sie kroją. Abe, przyjedź do mojej prawdziwej kuchni,
                  ustąpię ci miejsca z przyjemnością, sądzę, że panowie mego życia ( ach , cóż za
                  maniera niemożliwa, lol) też będą zachwyceni.
                  Ja mogę za to zrobić dla was tiramisu:
                  2 opakowania serka mascarpone (50 dkg)rozetrzeć z 4 żółtkami i pianą z dwóch
                  białek oraz połową szklanki cukru. Na dno okrągłej formy z zaciskową obręczą
                  dać spód biszkoptowy ( kupny - lub samodzilenie upieczony - ja kupuję) lub
                  wyłozyć ciasno biszkoptami. Nasączyć naparem kawy i koniaku: ja ułatwiam sobie
                  życie i zamiast parzyć używam dwóch łyżeczek rozpuszczalnej kafci na 3/4
                  szklanki wrzatku, dodając trzy łyżki koniaku.
                  Na nasączony biszkopt wykładam masę z mascarpone. Wygładzam, posypuję czekoladą
                  w proszku przesianą przez sitko, na to można jeszcze wiórkami czekolady.
                  Wstawić trzeba do lodówki na dobrych kilka godzin. Podaje się w czarkach,
                  nabierane łyżką, lub - bardziej elegancko - krojąc jak tort, przybrane owocem (
                  malina, truska, wiśnia) z plasterkiem zielonej mięty.
                  Efektowne, pyszne, mało pracochłonne. Rewelia!
                  A w realu dzisiaj u mnie: rosół 4 godziny gotowany, makaron rędziński (
                  najlepszy - jak domowy i nie zbijający się), kurczak pieczony, kluski ślaskie i
                  sałatka z czerwonej kapusty z jabłkiem. I żeby nie bajerowąc: sok z kartonu
                  wiśniowy i lody z puszkowymi brzoskwiniami plus śmietana w spray''u. Może
                  słabszy finisz, ale takie jest życie. Pozdro.
                  • Gość: Hiacynt do Carminy IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 13:28
                    Gość portalu: Carmina napisał(a):

                    > A w realu dzisiaj u mnie: rosół 4 godziny gotowany, makaron rędziński (
                    > najlepszy - jak domowy i nie zbijający się), kurczak pieczony, kluski ślaskie i
                    >
                    > sałatka z czerwonej kapusty z jabłkiem. I żeby nie bajerowąc: sok z kartonu
                    > wiśniowy i lody z puszkowymi brzoskwiniami plus śmietana w spray''''u. Może
                    > słabszy finisz, ale takie jest życie. Pozdro.


                    Carmino, czy nie mogłabyś części przepisowej barwić.
                    Zdaję sobie sprawę, że mężczyżni są o wiele lepszymi kucharzami od kobiet,
                    ale mam inne zainteresowania, i bardziej dodatki mnie interesują.
                    Rosół bardzo lubię, ale z prawdziwej kury z zieloną pietruszką.
                    Gdzie można jeszcze znależć prawdziwą kurę? Znasz odpowiedż, u mnie.
                    Kluski wszelakie są u mnie na pierwszym miejscu, ale dajmy na to, z sosem
                    grzybowym i kawałkiem jakiegoś stworzonka.

                    Pozdrawia zaniedbany przez Cię Hiacynt

                    • Gość: Carmina Hiacyncie Nieusatysfakcjonowany IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 13:58
                      Części przepisowej barwić? Mogę posunąć się w przyjażni do ciebie znacznie
                      dalej, tylko nie bardzo wiem o co ci chodzi. Jeśli o konkrety to służę:
                      niestety kurczak ze sklepu ( pamietam obdzieranie kury z piór w kuchni na wsi
                      na wakacjach. Dla mnie ta scena kładła kres konsumpcji tego dnia). Najlepszy
                      jest z dodatkiem wołowiny, lecz histeria BSE jeszcze nam nie przeszła, więc
                      rezygnacja.Zamiast soli uzywam vegety. Gotować wolno przez 2-3 godziny. Potem
                      dodaję pełen bukiet włoskich jarzyn, a cebulę ze zrumienioną skórka.
                      Pietruszka w korzeniu i natka. Dogotowuję około godziny. Podaję z celebrą w
                      niedzielę , w wazie, na dnie której juz makaron ulożony, i marcheweczka, po
                      przecedzeniu.
                      Grzyby uwielbiam jesć i pitrasić, ale nie mam zwolenników - rodzina nie ufa
                      innym grzybom niz pieczarki niestety. Często więc robię sos pieczarkowy i zupę -
                      krem z tychże.
                      O kluski jeśli chodzi: śląskie robię często, znak krzyża na ubitym puree
                      czyniąc, 1/4 wybierajac i w tę objętość makę kartoflana wsypując ( a tak po
                      cichu: nie do rozpoznania od domowych są kluski uturlane z kupnej masy
                      ziemniaczanej firmy Henglein). Ugnieść, uturlać. Na wrzatek wrzucić. Po
                      wypłynięciu dać 2-3 minuty pod przykryciem. Z innych klusek: tylko makaron
                      domowy ( ale rzadko) i kluski lane.
                      Does it make you happy? Carmina niedostrzegana.
                  • civic_vtec Hej z przypiecka! 09.09.01, 13:29
                    Zajrzalem do quchni o porze wczesnej (jak na niedziele, bo w tygodniu to juz
                    pol dnia), zasiadlem na przypiecku, bo tu mile cieplo i studiuje nocne zapiski
                    po harcach forumowych.

                    Noc sobotnio-niedzielna nie sprzyjala nadmiernej aktywnosci forumowych
                    szermierzy (i szermierek? dziwnie brzmi), alem nie wszystko jeszcze przejrzal.
                    Stad moze zatem nikt nie zatesknil do posilku w dawnej Polszcze znanego - do
                    PODKURKA. Predzej czy pozniej przyjdzie czas i na niego, ale mozna wczesniej
                    przygotawac przepisy na potrawy najlepiej zdatne na czas pomiedzy noca i dniem.

                    poranno-poludniowe pozdrowienia

                    vtec
                    • Gość: Carmina Hej tam na przypiecku, hajdidajdida! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 14:03
                      Witaj, popołudniowo.
                      Podkurek? Napisz więcej. Pozdro smile))))


                      civic_vtec napisał(a):

                      > Zajrzalem do quchni o porze wczesnej (jak na niedziele, bo w tygodniu to juz
                      > pol dnia), zasiadlem na przypiecku, bo tu mile cieplo i studiuje nocne zapiski
                      > po harcach forumowych.
                      >
                      > Noc sobotnio-niedzielna nie sprzyjala nadmiernej aktywnosci forumowych
                      > szermierzy (i szermierek? dziwnie brzmi), alem nie wszystko jeszcze przejrzal.
                      > Stad moze zatem nikt nie zatesknil do posilku w dawnej Polszcze znanego - do
                      > PODKURKA. Predzej czy pozniej przyjdzie czas i na niego, ale mozna wczesniej
                      > przygotawac przepisy na potrawy najlepiej zdatne na czas pomiedzy noca i dniem.
                      >
                      > poranno-poludniowe pozdrowienia
                      >
                      > vtec

                      • Gość: misia2 Re: Hej tam na przypiecku, hajdidajdida! IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 14:12
                        Podkurek, nie wiem co to jest,ale proszę bez surowego białka .Szukam czegoś, co
                        by się nadawało na popołudnie dla gości.Coś oryginalnego,surówki owocowe już
                        były , szarlotkę już mam wypróbowany przepis, ale czegoś mi jeszcze
                        brakuje.Pozdr.
                        • Gość: Abe Re: Hej tam na przypiecku, hajdidajdida! do misi2 IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 14:27
                          Gość portalu: misia2 napisał(a):

                          > Podkurek, nie wiem co to jest,ale proszę bez surowego białka .Szukam czegoś, co
                          >
                          > by się nadawało na popołudnie dla gości.Coś oryginalnego,surówki owocowe już
                          > były , szarlotkę już mam wypróbowany przepis, ale czegoś mi jeszcze
                          > brakuje.Pozdr.

                          Toż kilka postów wyżej tiramisu i naleśniki flambirowane już na gości czekają.

                          • Gość: misia2 Mascarpone? IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 14:46
                            Czytałam o tiramisu, ale nie wiem nic o tym serku mascarpone i czy to musi być
                            z surowym białkiem? Naleśniki płonące są fajne, ale boję się, że spalę
                            kuchnię.A w polskiej kuchni naleśniki, to co by z nimi nie zrobić, to nie brzmi
                            dobrze.Pozdr.
                            • Gość: Carmina Re: Mascarpone? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 15:35
                              Włoski serek pozwolilam sobie przywołać, ale bez grzechu zitalianizowania
                              naszej kuchni, zrobila to juz za mnie Sforza. Serek ten można łatwo u nas
                              dostać w hipermarketach, szukaj koło bardziej znanej mozarelli. A propos -
                              fajna salatka: tomato-mozzarella salad: Pokrojona mozzarelle ( są specjalne
                              kroidła jak do jajek) w plastry, i plastry pomidorów na przemian układac po
                              oibwodzie talerza, potem kocentrycznie az do środka. Pokropić oliwą szlachetna
                              i octem wiinym białym. Posypać pokrojona, zielona bazylia, lub całymi listkami.
                              Udekorowąc czarnymi, wydrylowanymi oliwkami. Podawać z białym świeżuchnym
                              pieczywem , plus lampka wina. Ja lubię białe.
                              A białka do tiramisu surowe nic juz nie zmieniają, jeśli chodzi ci o
                              salmonelle, bo żótka tez surowe ucierasz z serkim. Jajka trzeba wstepnie umyc i
                              sparzyć krótko wrzątkiem. Salmonella kryje sie na , a nie w jajku. ( to moje
                              specialite de la maison - wszyscy zyja smile))))) )Pozdrw.
                              • civic_vtec Re: uzup. do mozarelli z pomidorami 09.09.01, 16:06
                                Carmino smiem uzupelnic Twoj przepis na insalade caprese o nastepujace uwagi:
                                - Mozna calosc ukladac na mieszance salat drobniutko porozrywanych palcami,
                                swietnie w tym zestawie robi prawie u nas nie znana rukola. Swietna jest taka
                                salata przesiaknieta sosem z soku pomidorowego, oliwy i tego co wycieknie z
                                sera (jesli byl wyjety z zalewy)
                                - Przy braku swiezej bazylii mozna posypac "przyprawa do pomidorow" firmy
                                Ducros - ale to juz traci profanacja
                                Jest to ulubione danie pan mojego zycia wink

                                vtec
                                • Gość: misia2 Kuchnia sródziemnomorska IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 16:16
                                  No to z kuchni polskiej niepostrzeżenie przeszliśmy na kuchnię
                                  sródziemnomorską.Sałaka z mozarelli i pomidorów - znam i lubię.Dobry pomysł.
                                  Pzdr.
                                  • Gość: Mag Re: Kuchnia sródziemnomorska IP: 64.95.214.* 10.09.01, 18:24
                                    Mozna tez na plasterek mozarelli polozyc plasterek prosciutto, na to listek
                                    bazylii, zwinac w rulonik, przekluc wykalaczka i podac w charakterze zakaski.
                                    • Gość: Carmina Re: Kuchnia sródziemnomorska - extra! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 18:32
                                      Można też szynkę w rulonik zwinąć z ugotowanym szparagiem i odrobina majonezu.
                                      • civic_vtec Tez z poludnia, ale blizej 10.09.01, 19:14
                                        Mozna tez szynke (plat piekny z odrobina tluszczyku) ciasno w rozek zwinac
                                        wnetrze uprzednio napelniwszy nadzieniem z drobno siekanego jaja na twardo,
                                        chrzanu i majonezu (moze jeszcze ciut twarozku delikatnego) - i bedzie po
                                        prasku znad Weltawy. Pod czeskie pivo svetle lub tmave (cerne).

                                        marzac o piwie u Fleku - vtec
                                        • Gość: Mag Re: Tez z poludnia, ale blizej IP: 64.95.214.* 10.09.01, 19:33
                                          A jak sie ten plat szynki wysmaruje serkiem Boursin (ja preferuje pieprzowy) i
                                          poda z bagietka i czerwonym winem (choc "rose" chyba byloby lepsze), to bedzie
                                          po francusku. A co do "U Fleku", to znajomy Czech sie skarzyl, ze odkad Praga
                                          zrobila sie modna w Europie, to "U Fleku" zamienilo sie w "tourist trap" i piwo
                                          sie pogorszylo, juz nie mowiac, ze jest znacznie drozsze.
                                          • Gość: masia2 Krupnik IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 10.09.01, 19:39
                                            Poddaję się.Dzisiaj krupnik.Pzdr.
                                          • civic_vtec Re: Tez z poludnia... piwo w Pradze 10.09.01, 20:04
                                            U Fleku przytoczylem tylko dlatego, ze prawie wszyscy wiedza gdzie to jest.
                                            Oczywiscie, ze praskiej piwiarni najlepiej szukac patrzac gdzie Czesi ida. Ot
                                            tak na Malej Stranie szukajac sladow Kafki...

                                            znad kufla - vtec

                        • civic_vtec Re: do Misi na popoludnie 09.09.01, 14:48
                          Abe tiramisu poleca - warto zgrzeszyc!!!
                          Ja dorzuce kawe nietypowa.
                          Kawe zaparzyc trzeba na sposob turecki, grecki lub balkanski (to to samo, tylko
                          roznie zwane). Gesta ma byc a mocna tyle, ze bez cukru.
                          Zoltka z cukrem ukrecic na gladko (taki dobry kogel-mogiel) i po lyzeczce
                          herbacianej lub po dwie na wierzch ulozyc tak jak sie smietane bita kladzie.
                          Spozywac jak kto uwaza - ja preferuje najpierw delikatnie lyzeczka kawiana
                          dbajac o to by zawsze i jajo i kawa sie na niej znalazly, a potem dopic reszte
                          o druga porcje proszac.

                          pozdrawiam - vtec
                          • Gość: misia2 Kawa IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 14:59
                            A może być włoski? Mam taki włoski express do kawy,też jest gęsta i mocna.Co do
                            żółtek z cukrem,to surowe są.Byłam w Niemczech i tam lekarka mi powiedziała,że
                            surowych jajek nie wolno jeść pod żadną postacią.Nawet na miękko,ani
                            jajecznicy.I co Wy na to?Pozdr.
                            • civic_vtec Re: Kawa i jaja surowe 09.09.01, 15:09
                              Ja staram sie uzywac tej po turecku, ale gdy jej brak to byleby mocna byla.
                              Wloskie espresso jak najbardziej podchodzi.

                              Co do jajek - a coz to za forma zwalczania jajozerstwa? Rozumiem, ze pani
                              doktor przerazona byla mozliwoscia przenoszenia chorob przeroznych przez kurze
                              wytwory fermowe. Ja stosuje zabezpieczenie tylko przez dokladne umycie jaj w
                              skorupkach i sparzenie ich (po wierzchu, po wierzchu) wrzatkiem. A i to jak nie
                              zapomne.
                              Zakazen pokarmowych mnostwo byc moze i strach a obawa przed chorobami rychlo
                              doprowadzic moze quchnie nasza do zamkniecia i powolania w jej miejsce stolowki
                              dietetycznej. A to juz nie daj Boze!!!
                            • Gość: Abe Re: do misi z uporem lansując naleśniki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 16:15
                              Gość portalu: misia2 napisał(a):

                              > A może być włoski? Mam taki włoski express do kawy,też jest gęsta i mocna.Co do
                              >
                              > żółtek z cukrem,to surowe są.Byłam w Niemczech i tam lekarka mi powiedziała,że
                              > surowych jajek nie wolno jeść pod żadną postacią.Nawet na miękko,ani
                              > jajecznicy.I co Wy na to?Pozdr.

                              To jednak obstaję przy naleśnikach. Jak kuchnia Ci bardzo droga, to bez
                              flambirowania. Takie z serkiem waniliowym i świeżymi owocami - nie zmiksowanymi,
                              tylko w całości delikatnie z serkiem wymieszanymi, to prawdziwa poezja.
                              Jednakowoż alkohol musi być, tyle, że nie podpalamy.
                              Ja robiłam eksperymenta, bo kuchnię już szczęśliwie wcześniej spaliłam na
                              Andrzejki - topiąc świeczki w garnku.

                      • civic_vtec Re: do___hajdidajdida! 09.09.01, 14:40
                        Ciesze sie, ze kuracja niedawna pomogla do tego stopnia, ze teraz w glowie ci
                        Tawerny z Flamenco i hajdidajdida z lyzkami w dloniach. Swoja droga ciekawy
                        zestaw - rytmy hiszpanskie a lyzki do rytmu ze wschodu jakby. Zatem staramy sie
                        laczyc kultury nie baczac na polityke - i od tego quchnia ciepla wlasnie jest.
                        Co do kuracji to mysle, ze figle podkocowe wink lepszy mialy wplyw od welny
                        zywej na ciele. Takie recepta tez uwazam za skuteczniejsze i polecam - o ile
                        mozliwe.

                        Podkurek - dostalem dobra zagwozdke, ot wez i napisz. I doping jeszcze z boku,
                        bo coz on za jeden ten podkurek i zeby jeszcze bez bialka!!! Zrodla daleko
                        zostaly, wsparcie mam, ale tez za morzem, w kraju. Pozostalo tylko wiedze ze
                        lba wykorzystac a na pomoc liczyc tutejsza. Skrobne cos, sprobuje - ale nie
                        teraz, bo czas po temu nieodpowiedni. Na przejscie nocy w dzien trzeba czekac i
                        kurow pianie (a stad i nazwa sie wziela).

                        wsparty kubeczkiem kawy mocnej z czekolada - vtec
                        • Gość: Abe Re: do civic_v o sposobach leczenia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 17:01
                          civic_vtec napisał(a):

                          > Ciesze sie, ze kuracja niedawna pomogla do tego stopnia, ze teraz w glowie ci
                          > Tawerny z Flamenco i hajdidajdida z lyzkami w dloniach. Swoja droga ciekawy
                          > zestaw - rytmy hiszpanskie a lyzki do rytmu ze wschodu jakby. Zatem staramy sie
                          >
                          > laczyc kultury nie baczac na polityke - i od tego quchnia ciepla wlasnie jest.
                          > Co do kuracji to mysle, ze figle podkocowe wink lepszy mialy wplyw od welny
                          > zywej na ciele. Takie recepta tez uwazam za skuteczniejsze i polecam - o ile
                          > mozliwe.
                          >
                          > Podkurek - dostalem dobra zagwozdke, ot wez i napisz. I doping jeszcze z boku,
                          > bo coz on za jeden ten podkurek i zeby jeszcze bez bialka!!! Zrodla daleko
                          > zostaly, wsparcie mam, ale tez za morzem, w kraju. Pozostalo tylko wiedze ze
                          > lba wykorzystac a na pomoc liczyc tutejsza. Skrobne cos, sprobuje - ale nie
                          > teraz, bo czas po temu nieodpowiedni. Na przejscie nocy w dzien trzeba czekac i
                          >
                          > kurow pianie (a stad i nazwa sie wziela).
                          >
                          > wsparty kubeczkiem kawy mocnej z czekolada - vtec

                          Twoje spostrzeżenia odnośnie kuracji figlami trafne bardzo są. Musisz wszak
                          pamiętać, że by kuracja owa się powiodła, męża trzeba prawdziwie rycerskiego
                          i z prawym charakterem, żeby w kuchni przy półgęsku, obcierając wąsy kaftanem
                          głośno o niej nie rozprawiał. Bo wtedy na nic wszystko.
                          Lepiej drapiące skarpety wzuć na stopy, grzbiet przyoblec we włosiennicę,
                          a gardło jeszcze wełnianą onucą okręcić.

                          Z sarmackim pozdr.


                          • civic_vtec Re: do civic_v o sposobach leczenia 09.09.01, 17:09
                            Abe, usmialem sie serdecznie smile)) z onucy na gardle! Toz dopiero kuracyja z
                            inhalacyja polaczona w jednym jak we flakonie plynu do pielenacyi czupryny!

                            Co do reszty postu Twego - w quchni lepiej lyzke zza cholewy wyjeta w garsci
                            mocno trzymac a gebe zapychac jadlem by za duzo nie plotla.

                            Czolem bije do ziemi

                            vtec
                          • Gość: Carmina Re: do civic_v o sposobach leczenia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 17:15
                            Widać od razu, że znasz się na grypowym leczeniu wink. A co do łączenia wschodu i
                            zachodu intuicję masz, kolego civilny.
                            • civic_vtec Re: do Carminy o intuicji 09.09.01, 17:23
                              Wytlumaczyc moge prosto - wedlug metryki i paszportu urodzonym pod Ryb znakiem
                              i intuicja cecha ma byc powinna od gwiazd dana. A czy jest?
                              O rybach cicho - bo Scan sklonny patelnie rozgrzac i za sprawianie sie wziac.
                              Nie lubie byc nurzany we wrzacym oleju, nawet najprzedniejszej marki.

                              z Drogi Mlecznej - vtec
                              • Gość: Abe Re: do Carminy i Vitka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 17:40
                                Oba pospołu bestyje jesteście zatracone.
                                V.- jeśli nawet Scan Cię w oleju nie usmaży, to nmie się strzeż, bo jako
                                Lew (lwica?) ja Ryby bez przyrządzania żadnego z ośćmi schrupać skoram. smile)
                                • Gość: Carmina Re: do Carminy i Vitka IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 17:47
                                  No i jak mnie sie do rogatego znkau przyznać, kudłatego w dodatku. Tyle , że
                                  bardzo wczesny, tuż za rybkami i dlatego szczęsliwie nie aż tak znowu
                                  gorącokrwisty. Abe, czułam, wiedziałam, że masz ryczek, tylko się
                                  czajnikujesz. smile
                                  • Gość: Carmina Puchyyyy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 20:38
                                    Ależ wywiało, dyskutujecie o truflach. Sama nie wiem co o tym sądzić. Więc nic
                                    nie piszę tam, zaglądam tu, a tu...urzas'', pod płytą wygasło. Wiem, chcecie
                                    zimną płytę na kolację. Proszę, służę , wędlin polskich wysmienitych nie brak.
                                    Na deser talerz serów. French -like, made in Poland, żebyśmy nie podpadli
                                    przeciwnikom trufli. Ja lecę, częstujcie się kto może. Idę poczytać o kobiecym
                                    rozumie. Narka.
                                    • civic_vtec Re: Puchyyyy 09.09.01, 20:42
                                      Tak, puchy czyli konserwy. Tez niezly wynalazek, chodz jedzenie juz podlejszej
                                      marki.

                                      Przy truflach trawa karmia takoz, a lososia sprzatneli i na sleeeeeeedzia
                                      zamienili. Przykicalem przykucnac tutaj. Jest tu jaka bruzda dla szaraka?

                                    • Gość: Scan Re: Puchyyyy???? IP: *.home.net.pl 09.09.01, 20:43
                                      Panno z Burana - czy sadzisz, ze ludzie tylko samom kuchnia zyjom?
                                      A zycie?
                                      Kuchennie pozdrawiajac
                                      Kucharz na wychodnem

                                      Gość portalu: Carmina napisał(a):

                                      > Ależ wywiało, dyskutujecie o truflach. Sama nie wiem co o tym sądzić. Więc nic
                                      > nie piszę tam, zaglądam tu, a tu...urzas'''', pod płytą wygasło. Wiem, chcecie
                                      > zimną płytę na kolację. Proszę, służę , wędlin polskich wysmienitych nie brak.
                                      > Na deser talerz serów. French -like, made in Poland, żebyśmy nie podpadli
                                      > przeciwnikom trufli. Ja lecę, częstujcie się kto może. Idę poczytać o kobiecym
                                      > rozumie. Narka.

                                      • Gość: Carmina No jednak ktos jeszcze się interesuje tym kuchennym miejscem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 20:51
                                  • Gość: piotrq o podkurku, extra vergine i onucy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 21:00
                                    Podkurek to posilek jedzony w dawnej Polszcze po kolacji, a przed zasnieciem.
                                    Znany mi opis przykladowego podkurka pochodzi od Wankowicza: byl to befsztyk
                                    krwisty na duzym talerzu taki, by poza brzegi talerza zwisal. Mysle, ze
                                    polgesek wspomniany wczesniej tez moze byc, jako tez np. jajecznica z 12
                                    jaj wink))

                                    Olio extra vergine to najlepsza czesc - jakby frakcja - oliwy z oliwek.
                                    Pochodzi z pierwszego, wylacznie mechanicznego tloczenia w prasie (bez
                                    wyplukiwania goraca woda pod cisnieniem na przyklad, albo ekstrakci z udzialem
                                    rozpuszczalnikow organicznych). Otrzymuje sie po prostu sok z oliwek, ktory
                                    nastepnie odstawia sie i czeka: po jakims czasie powinien sie rozwarstwic na
                                    oliwe i reszte skladajaca sie z wody i tego, co w niej rozpuszczone. Teraz
                                    ostroznie zlewa sie oliwe z wierzchu - i juz masz. Extra vergine jest zwykle
                                    zielonkawa lub zoltozielona, troszeczke metnawa moze byc czasem, bo resztki
                                    soku moga sie w niej jeszcze petac.

                                    Onuca uzywana jako srodek na grype - znam przekaz z pierwszej reki - od mojej
                                    mamy mianowicie - ktora w internacie zakonnic po wojnie byla leczona z
                                    przeziebienia owijaniem szyi stara, noszona dlugo ponczocha. Ale - wybaczcie -
                                    nie bede rozwijal tego tematu, bo nie jest spozywczy, tylko wrecz przeciwnie...

                                    Co do kuchni: wczoraj sobota, wiec mam czas i wydziwiam - wykoncypowalem sobie
                                    zabawne danie o takim troszeczke hinduskim charakterze: bardzo cienkie plastry
                                    filetu z indyka zamarynowane przez chwilke w mieszaninie soli, odrobiny octu
                                    winnego i sosu sojowego; sporo cebuli swiezej i jablka - wszystko to cienko
                                    krojone - w miedzyczasie przygotowane. Mieso obsmazone potem dodane jablka z
                                    cebula, podduszone, dodane cynamonu i curry, kiedy juz prawie gotowe,
                                    doprawione karmelem w miare ciemnym z 3 lyzeczek cukru (zeby mieso nie przeszlo
                                    nim) i zabarwione kurkuma na zolto. Do tego kuskus z odrobina curry i salatka z
                                    jablka i selera, przybrane wszystko pomidorkiem i pietruszka.

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Carmina Je suis oczarrrrowana, piotrq IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 21:08
                                      A co w tym czasie robi twoja lepsza połowa? Boś ty skarb piotrqu, przy tobie
                                      każda kobieta miałaby czas na piekny wygląd przy kolacji. Niebezpieczeństwo
                                      jedynie w kaloriach. Pozdro.
                                      • Gość: piotrq Je suis tres content (potrojnie zadowolon)... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 00:34
                                        ..., ze takie sprawiam wrazenie. No coz, jestem mistrzem... wrazenia.

                                        Na pytanie o lepsza polowe odpowiedz: Moja lepsza polowa (tez sie chyba kiedys
                                        nabrala na wrazenie smile) w tym czasie je serek bialy - nie dlatego, ze sie
                                        odchudza, tylko lubi od dziecinstwa. Ale czasem robi rozne potrawy i bardzo
                                        jest w tym odkrywcza - zwykle z owocow i jarzyn, z takim troche orientalnym
                                        charakterem. Ale rzadko ona lub ja mamy czas na uciechy gotowania, bo jestesmy
                                        zajeci niezwykle w tygodniu. To sie na pewno zmieni, jak bedziemy ohydnie
                                        bogaci.

                                        A zwykle nakarmi - jak zwykle - jednak mama. Nie ma jak u mamy... choc u
                                        lepszej polowy tez fajnie jest, a pod niektorymi wzgledami nie ma jak u niej smile

                                        Pozdrawiam Carmino Ciebie i cale wytworne Towarzystwo, ktore - jak to NAPRAWDE
                                        wytworne towarzystwo - gromadzi sie w qchni.
                                        • Gość: Carmina piotluś IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 16:45
                                          Ave Tobie i Malzonce!
                                        • Gość: Carmina Re: Je suis tres content (potrojnie zadowolon)... dopiero teraz widzę IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 23:42
                                          ... kapitalne, nigdy na to nie wpadłam. Pozdro.
                                    • Gość: Scan Re: Dla zglodnialych acz leniwych IP: *.home.net.pl 09.09.01, 21:09
                                      Kartofle oplukac, w mundurach ugotowac.
                                      Gorace z garnka wyjmowac, obierac, nurzajac w jednym naczynku z oliwa, drugim z
                                      sola, trzecim z pieprzem. Zsiadle mleko do tego.
                                      Egalitaryzm.
                                      Co tez wkrotce egalitarnie uczynie.
                                      Scan
                                      P.S.
                                      Bogatym i wyrafinowanym smakowo - w mleku zalecam one gotowac!
                                      • civic_vtec Re: Dla zglodnialych acz leniwych - a dla Scana podziekowania 09.09.01, 21:17
                                        Scanie przepis wspanialy bo realizowalny w tutejszych warunkach (pod bruzda
                                        ziemniak jakis sie zawsze znajdzie).

                                        Kicam w pole by pogon Twa zmylic (masz trawe czy siano... w dloni)

                                        Wroce jutro, skruszaly...

                                        vtec
                                        • Gość: misia2 Ja tylko IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 21:34
                                          Dzisiaj chcę tylko wiedzieć, czy łosoś pasuje z truflami,których jeszcze nie
                                          próbowałam.Pzdr.
                                          • Gość: Scan Re: Ja tylko Trufle - czyli niedojrzale purchawki IP: *.home.net.pl 09.09.01, 21:41
                                            Misiu 2
                                            Swin dzikich nie mam, zeby trufle miec.Ale jest ekspert od takowych w
                                            watku "Losos z truflamy" - spytaj, prosze i daj cynk do kuchni. Gaz gotowy!
                                            Oczekujac, w glodzie sie lacze,
                                            Scan


                                            Gość portalu: misia2 napisał(a):

                                            > Dzisiaj chcę tylko wiedzieć, czy łosoś pasuje z truflami,których jeszcze nie
                                            > próbowałam.Pzdr.

                                            • civic_vtec Re: Trufle - czyli niedojrzale purchawki 09.09.01, 21:51
                                              Glos z pola:

                                              Scanie, jak mozesz trufle z purchawkami mylic?
                                              Siegnij gdzie do jakiegos krotkiego kursu mykologii, lub chociazby do Malego
                                              Atlasu Grzybow.

                                              To tylko retoryka byla - mam nadzieje.

                                              Ciagle w polu - vtec
                                              • Gość: Carmina Psssst.civic... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 21:58
                                                Przesłałam ci ostrzeżenie w poście do piotrqa, o tym, żem oczarowana. W tytułe
                                                cię nie wymieniłam dla niepoznaki. Zagraza ci niebezpieczeństwo, śicagaj te
                                                uszy czem prędzej, ćććććććććć....
                                                • civic_vtec Re: Psssst. Carmina 09.09.01, 22:23
                                                  Uszym sciagnal - zeby nie wyszlo, ze osle.
                                                  Dociec nie moge jadra postu Twego - o zone mam sie martwic czy o kalorie

                                                  dalej z pola - vtec
                                                  • Gość: Carmina ćććććc..vtec IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 14:36
                                                    To było do piotqa ( o zonie i kaloriach) . Ale do ciebie była ta część
                                                    nawazniejsza: dla nich to zabawa, tobie chodzi o życie.... patrz, na dole tam,
                                                    juz jest post o dzikim mięskuuuuu....ratuj sie kto możeeeee, w nogi civic, nie
                                                    ma na co sie oglądać, zupki grzybowej zostawię, za chwile o uszach zapomną to
                                                    bezpiecznie na zapiecku się zagrzejesz. O rany, zapomniałam, ja tez jestem
                                                    trochę dzika, rety, zmiatam, tj ...idę stąd. Wolniutko, nieeee, bez pospiechu,
                                                    juuuużżżż mnie nie ma !
                                                  • civic_vtec Re: ćććććc..Carmino 10.09.01, 15:56
                                                    A jak myslisz, czemu ja cicho dzis siedze jak... eee, nie znowu zwierzece
                                                    porownania wychodza.
                                                    Uszy od wczoraj schowane, bo jesli za zajecze je wezma to o pasztecie
                                                    dyskutowac zaczna, a jesli kwalifikacja bedzie zem osią obrotu to o kielbasach
                                                    wloskich beda dysputowac.

                                                    z kacika na przypiecku - vtec
                                              • Gość: Scan Re: Grzyb potega jest i BASTA IP: *.home.net.pl 09.09.01, 22:19
                                                Jak w tytule. Dziadek mój opowiadal, kiedy "Wyzwoliciele" wpadli - zabrali mu
                                                wiadro i poooszli - w las. Przyniesli muchomorow czerwonych, nagotowali, zjedli,
                                                popili woda kolonska - i poooszli. (Pewnie na pohybel)
                                                Tak bylo.
                                                Wiec czyz purchawka trufla nie jest?

                                                Po Rodzinie, purchawki lubie.
                                                Scan

                                                civic_vtec napisał(a):

                                                > Glos z pola:
                                                >
                                                > Scanie, jak mozesz trufle z purchawkami mylic?
                                                > Siegnij gdzie do jakiegos krotkiego kursu mykologii, lub chociazby do Malego
                                                > Atlasu Grzybow.
                                                >
                                                > To tylko retoryka byla - mam nadzieje.
                                                >
                                                > Ciagle w polu - vtec

                                            • Gość: misia2 Re: Ja tylko Trufle - czyli niedojrzale purchawki IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 09.09.01, 21:52
                                              Już wiem o co chodzi.Jedli to na premierze w Teatrze Wielkim.To znaczy,że
                                              pasuje.Pzdr.
    • Gość: ww Re: Polska quchnia z dziczyzny i nie tylko IP: *.gv.shawcable.net 10.09.01, 03:27
      polecam ciekawa strone o przyzadzaniu nietuzinkowych dan: agnet.pl/~marianb/.
      Mozna kontaktowac sie z autorem strony.
      • Gość: Abe Re: Quchnio przemiła - Tete wróciła!!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.09.01, 15:57
        • Gość: Carmina Re: Quchnio przemiła - Tete wróciła!!!!! - Hejahejahejahoho! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 16:13
          • Gość: Carmina Re: Quchnio przemiła - tete nie na długo wróciła, juz znowu gdzieś sie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 16:39
            ....buja....Ot zycie, czemu na smagasz?
            • Gość: max może poszła coś jeść :)) IP: *.cezar.pl 10.09.01, 16:47
              :]
    • leszczor Re: Polska quchnia 10.09.01, 19:46
      ll
      • Gość: Abe Re: Do Głownej Qucharki - o makaronie to jest IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.09.01, 11:59
        Dziś do baru nie zaglądam. Kaca leczę.
        I obiad też bez specjalnego polotu, za to sycący będzie.

        Potrzebnych jest 5 plastrów szynki, takiej prawdziwie polskiej - z tłuszczykiem,
        choć włoski obiad to jest. Do tego brokuł w ilości sztuk jedna, dwa ząbki
        czosnku i ser parmezan, a jeśli zwykły ser żółty, to najlepiej morski, bo on
        dość ostry smak ma i ogólnie do jedzenia się nie nadaje, lecz w tej potrawie
        akurat najlepszy będzie.
        W roli główniej makaron tagliatelle, czyli szerokie wstążki, najlepiej
        pomieszany zwykły z zielonym, bo dobrze na talerzu wygląda.
        Makaron gotujemy al dente. Brokuł jak kalafior gotowany być musi (osolona woda,
        trochę cukru, łyżeczka masła) tylko nieco krócej. W ogóle dobrze żeby był
        twardawy.
        Szynkę kroimy na małe kwadraciki (o boku ok. 1 cm). Przesmażamy na maśle wraz z
        wyciśniętym czosnkiem - na duuużej patelni. Wrzucamy ugotowany makaron, chwilę
        podsmażamy. Brokuł podzielony na malutkie różyczki (po odcięciu grubych łodyg)
        dokładamy, doprawiamy solą i dość sporą ilością pieprzu. Lekko tylko mieszamy
        i posypujemy parmezanem lub startym serem.

        Drugi, nocny list też, mam nadzieję, doszedł?
        • Gość: Carmina Do wszystkich glodnych forumian IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.01, 17:44
          Nie wiem jak wy, ale ja wracam do quchni. To miejsce w kazdym domu magiczne, w
          tym naszym wirtualnym kącie tez. Ostatnie z pogodą lepiej, ale makaron wedlug
          przepisu Abe musi byc rewelią w każdym stanie meteo. Zapraszam, częstujcie się,
          Abe przepis, kiedyz nie zrealizowany brutalnie, teraz pachnie i kusi. A ja
          przyniosłam butelkę wina reńskiego białego. No i oczywiscie: fortepian, szafę
          i makatkę. Tu burze przetrwał kredens, kominek, szezlongi i fotele, miękkie i
          przepastne. Zapraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka