Gość: AntiKrieg
IP: 193.0.117.*
20.03.03, 20:09
Demonstranci w Warszawie weszli na ulicę po PROWOKACJI. Dwóch
młodych mężczyzn z tekturowym transparentem, na którym było
napisane "Wojna trwa, Polska z USA" oraz "Wyzwolić Irak, zdobyć
Bagdad" stanęło w pewnym momencie przy skrzyżowaniu ulicy
Koszykowej z Alejami Ujazdowskimi. Najpierw kilkoro spośród
młodych antywojennych demonstrantów wdało się w, chwilami
gorącą, dyskusję ze zwolennikami akcji militarnej USA. Podeszli
też przeciwnicy wojny, którzy swą młodość mają już za sobą i,
niestety, przystąpili do rękoczynu, wyrywając karton z rąk
apologetów wojny. Policja przystąpiła do interwencji dopiero po
zwróceniu jej uwagi przez jednego z demonstrantów. Młodzi
funkcjonariusze otoczyli dwóch zwolenników wojny pierścieniem,
zamykając ich w "twierdzy".
Policji albo zabrakło rozsądku, albo też dążyła do prowokacji.
Zamieszanie spostrzegło większość antywojennych demonstrantów i
ruszyli oni w kierunku "twierdzy". Dopiero po pewnym czasie
Policja postanowiła odprowadzić (bo nie usunąć!) zwolenników
USA. Ciekawe, czy było to przypadkiem, czy też celowo ale
przeprowadzono ich na drugą stronę Aleji Ujazdowskich. Masa
demonstrantów ruszyłą za nimi, weszła na pasy i... już na nich
została. Tak pokrótce (no, może nie całkiem ;) wyglada opis
zajść. Kierujący akcją powinien odpowiedzieć służbowo za to, że
dopuścił do powstania zagrożenia nie usuwając w porę zwolenników
wojny!