Dodaj do ulubionych

Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami?

IP: *.bj.uj.edu.pl 28.03.03, 07:26
Teraz mamy taki czas, że można opublikować każdą bzdurę. I mimo,
że jest to naukowy bełkot oparty o jednostronne źródła to
znajdzie zainteresowanie tzw. mediów. Na zasadach bowiem
prezentowanych przez tę panią to każdy chłop, który oddał krowę
zakontraktowaną, przez Niemców w badanym przez tę panią okresie
to taki mały Qisling. No to niech ona zajnie się teraz analizą,
krowich kolczyków z tego okresu. Potem napisze, że ta współpraca
z Niemcami spowodowała, że Sowieci na polskiej wsi nie
przeprowadzili kolektywizacji było nagrodą za dostarczanie krów
Niemcom. Taka interpretacja będzie godna p. "dr A.Rybickiej"
oraz wyznawców z "Wrost".
Obserwuj wątek
    • robertpk Re: nie wiem jaka była prawda.. 28.03.03, 08:09
      ..ale skoro "bogobojni włościanie" mogli zatłuc swoich
      żydowskich sąsiadów, wykopać dół,... i zapomnieć.

      to "zasłużeni naukowcy" - mogli również się skur..ć

      wybielanie lub oczernianie całego środowiska ma taki sam sens
      jak stwierdzenie, że Niemcy to mordercy a Polacy niedouczone
      brudasy.
    • Gość: jan Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.multicon.pl 28.03.03, 09:58
      Po wojnie "badała to komisja uczelniana i komisja państwowa". Od badania
      takich spraw są prokuratorzy i sądy a nie komisje i to w dodatku uczelniane.
      • Gość: Stauffenberg Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.tpi.pl 28.03.03, 10:29
        Niestety, znajac to środowisko, wiem, że nie dość, iż to prawda to jeszcze jest
        to tylko wierzchołek góry lodowej. Ze znaczniejszych a pominiętych warto
        wymienić choćby prof. Kazimierza Michałowskiego - słynnego archeologa, odkrywcę
        zespołu klasztornego w Faras,w czasie pobytu w oflagu współpracował z Abwehrą i
        był autorem memoriału do Canarisa "o potrzebie współpracy narodów niemieckiego
        i polskiego". Memoriał ten dostał sie do Wlk.Brytanii(w 1943 roku), gdzie
        znacznie poderwał zaufanie Churchila do Polaków.
    • Gość: anna Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: serwer:* / 192.168.1.* 28.03.03, 11:21
      Taka jest rola Gazety Wyborczej, żeby rzucała takie ochłapy.
      Dlaczego nie pokjazano drugiej strony medalu. Czyżby jej nie
      było?
      • Gość: jan Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.multicon.pl 28.03.03, 11:50
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Taka jest rola Gazety Wyborczej, żeby rzucała takie ochłapy.
        > Dlaczego nie pokjazano drugiej strony medalu. Czyżby jej nie
        > było?
        -------------------------------------------------------------------------------
        - Najlepiej posłańców ze złymi wiadomościami powiesić ? Należy pokazywać jedna
        i drugą "stronę medalu". A posłanców zostawmy w spokoju.
    • romaniewskipiotr Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? 28.03.03, 11:56
      Współczuję Panu Profesorowi Ziejce i całej Społeczności
      Uniwersytetu.
      Brawo R. Terlecki!
      Napisz jecze coś w tej sprawie.
      • Gość: warszawianin U nas naukowcy potrafili pracować rękami IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 28.03.03, 12:47
        Aby przeżyć w czasie wojny a potem jeszcze wziąć karabin do
        ręki w czasie Powstania Warszawskiego. Biedni naukowcy
        Uniwersytetu Jagielońskiego.
        • Gość: gomez Re: U nas naukowcy potrafili pracować rękami IP: *.solutions.net.pl 28.03.03, 15:03
          a tato autora artykulu to jak sie nazywal.to wiele wyjasni
          • Gość: warszawianin Re: Zamordowani naukowcy Uniwersytetu Jagielońskiego IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 28.03.03, 15:32
            Nie zauważyłem w artykule o tym słowa i wpływie tego faktu na
            domniemaną ewentualną kolaborację.
        • Gość: Tomasz Graff Warszawiacy kolaborowali -choc nie wszyscy jak wiemy:) IP: *.net.autocom.pl 28.03.03, 23:13
          Polcecam Ci ksiazke prof. Chwalby "Polacy w sluzbie Moskali",
          gdzie dowiesz sie, jak to nieskazietelni warszawiacy
          kolaborowali z rosyjskim zaborca. Moze to da Ci do myslenia i na
          przyszlosc nie bedziesz latwo ferowal sadow, zwlaszcza, ze i
          wsrod warszawskiej elity w czasie II wojny z kolei bylo wielu
          kolaborantow z wladzami hitlerowskimi. Zreszta wiekszosc
          warszawskich naukowcow byla przeciwna Powstaniu i braniu broni
          do reki, wiec oszczedz sobie prosze, te brednie:)
          • Gość: Kaczorek Re: Warszawiacy kolaborowali -choc nie wszyscy ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:37
            No, to teraz zacznie się ŚWIĘTA WOJNA - Krakauerów z Warszawką
            :-)))
          • Gość: Kaczorek Re: Warszawiacy kolaborowali -choc nie wszyscy ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:42
            Ile znasz nazwisk uczonych-kolaborantów warszawskich?
            • Gość: Graffi Re: Warszawiacy kolaborowali -choc nie wszyscy ja IP: *.net.autocom.pl 29.03.03, 22:30
              Gość portalu: Kaczorek napisał(a):

              > Ile znasz nazwisk uczonych-kolaborantów warszawskich?
              Odsylam do IPN:) ja tego publicznie nie powiem, bo podalem nazwisko:)))i nie
              mam ochoty na sady:)
    • Gość: byly pracownik uj na uj przydala by sie kontrola NIK-u IP: 206.120.22.* 28.03.03, 15:48
      moze w koncu ktos zajmie sie tym co sie dzieje na UJ-cie. ..
      przekrety z wyplatami pensji, ... nagminnie jest naruszany
      kodeks pracy... itd...
      • mn7 Re: na uj przydala by sie kontrola NIK-u 28.03.03, 17:46
        Gość portalu: byly pracownik uj napisał(a):

        > moze w koncu ktos zajmie sie tym co sie dzieje na UJ-cie. ..
        > przekrety z wyplatami pensji, ... nagminnie jest naruszany
        > kodeks pracy... itd...

        Oczywiście że tak, ale kogo to obchodzi? Kompromituje się 600 lat tradycji,
        prawo pracy ani k.p.a. na UJ nie obowiązuje, kto chce dochodzić swego to sie go
        bezczelnie zastrasza.

    • Gość: roz Chodzi o rzetelne wyjaśnienie sprawy.. IP: *.ds.uj.edu.pl 28.03.03, 15:51
      A ja zamierzam zachować spokój w tej sprawie. Dajmy czas historykom, niech
      zabadają, wyjaśnią...Poczekajmy z ferowaniem wyroków! Mnie zastanawia jednak co
      innego. Mianowicie ton artykułu S. Sieradzkiego z "Wprost". Pozwolę sobie
      zacytować fragment: " W sekcji rasowej pracował [...] prof. Marian Plezia,
      filolog, autor wielu dzieł, z których do dzisiaj korzystają studenci historii i
      filologii klasycznej. Ówczesnemu magistrowi Plezi tak doskonale układała się
      współpraca z Niemacami, że w 1942 r. wnioskowano o jego awans". No, niedobrzy
      studenci...jak mogą czytać coś takiego!!! No i skąd ta ironia, ten brak
      dystansu autora? Pozdrawiam.
      • Gość: eres Re: Chodzi o rzetelne wyjaśnienie sprawy.. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.03, 00:17
        Gość portalu: roz napisał(a):

        > A ja zamierzam zachować spokój w tej sprawie. Dajmy czas historykom, niech
        > zabadają, wyjaśnią...Poczekajmy z ferowaniem wyroków! Mnie zastanawia jednak
        co
        >
        > innego. Mianowicie ton artykułu S. Sieradzkiego z "Wprost". Pozwolę sobie
        > zacytować fragment: " W sekcji rasowej pracował [...] prof. Marian Plezia,
        > filolog, autor wielu dzieł, z których do dzisiaj korzystają studenci historii
        i
        >
        > filologii klasycznej. Ówczesnemu magistrowi Plezi tak doskonale układała się
        > współpraca z Niemacami, że w 1942 r. wnioskowano o jego awans". No, niedobrzy
        > studenci...jak mogą czytać coś takiego!!! No i skąd ta ironia, ten brak
        > dystansu autora? Pozdrawiam.

        Opisy losów bohaterów walki z okupantami zapełniają biblioteki, o postaciach
        renegatów pisze się natomiast niechętnie, wstydliwie, chciałoby się ich
        całkowicie wyprzeć z naszej historii. A jest o czym pisać. Tylko w Okręgu
        Krakowskim AK ujętych było ponad 5000 denuncjantów, w samym Krakowie pracowało
        w roku 1943 na rzecz okupanta około 2000 osób. Zdrajcy byli różnych profesji i
        statusu i wywodzili się z różnych środowisk, także naukowych. Sporządzona przez
        grupę prawników i historyków analiza przypadkowo wybranych 200 zasądzonych na
        karę śmierci przez sądy podziemne Polaków-agentów i konfidentów dała obraz
        następujący:
        policjanci „granatowi” (różnych formacji i stopni) – 43 osoby,
        urzędnicy (w tym zarządcy firm i tłumacze) – 24 osoby,
        służba rolna i leśna, rolnicy – 18 osób,
        sołtysi i wójtowie – 16 osób,
        robotnicy i rzemieślnicy – 15 osób,
        strażnicy więzienni, kolejowi i dozorcy – 14 osób,
        artyści, literaci, dziennikarze – 13 osób,
        restauratorzy, sklepikarze, handlowcy – 12 osób,
        arystokraci, ziemianie, adwokaci – 12 osób,
        oficerowie służby stałej i rezerwy, także AK – 11 osób,
        podoficerowie służby stałej i rezerwy – 5 osób,
        lekarze, duchowni, nauczyciele – 11 osób,
        inżynierowie – 6 osób.
        Oczywiście niemało denuncjatorów było i pośród Żydów. Ich likwidacją zajmowały
        się głównie podziemne organizacje żydowskie z ŻOB-em na czele. Czyniły to także
        sądy akowskie; wydały one m.in. wyrok na Borysa Pilnika, konfidenta
        niemieckiego, szantażystę i oszusta. Pilnik wydawał w ręce niemieckie Polaków
        żydowskiego pochodzenia, szantażował ich, wyłudzał dobra majątkowe. Wyrok
        wykonano 25.8.43 r..
        Głośna była sprawa Marty Laury Władowej, wdowy po generale Franciszku Władzie,
        d-cy 14. Dywizji Piechoty. Władowa nawiązała z wyższym oficerem Abwehry
        kontakty miłosne, ale i agenturalne. Wyrok wykonano 4.6.44 r..
        Także do jednego z najgłośniejszych należało wykonanie egzekucji (w Warszawie)
        na znanym polskim aktorze Igo Symie (m.in. za inspirowanie aktorów polskich do
        udziału w osławionym antypolskim filmie „Heimkehr”). Szczególnie przykre dla
        społeczności warszawskiej w latach okupacji było zachowanie znanej aktorki
        Marii Malickiej, a zwłaszcza aktora Adolfa Dymszy. Malicka, której Polska i
        Warszawa dały przecież wszystko, utrzymywała bliskie kontakty z agentem
        Wydziału Propagandy J. Horvathem i oficerami niemieckimi. A. Dymsza urządzał
        zaś w swoim mieszkaniu pijatyki w towarzystwie Niemców. Oboje zhańbili się
        występowaniem w legalnych teatrzykach.
        Warto dodać, iż na kolaborantów wydawano nie tylko wyroki śmierci. Głośna w
        Warszawie była publiczna kara chłosty wymierzona 13.5.44. r. w teatrze „Maska”
        dyrektorowi teatru „Komedia” Józefowi Grodnickiemu i o jednoczesnym ostrzyżeniu
        Witolda Zdzitowieckiego, kierownika artystycznego „Maski”. Postawiono im zarzut
        wyrządzania „szkody polskiemu życiu zbiorowemu” oraz zachowania „ubliżającego
        godności obywatelskiej i artystycznej aktorów polskich”. Stosowano też i różne
        formy infamii.
        Wyroki śmierci wykonano na wielu zdrajcach, również na oficerach WP, także
        wyższych rangą, na oficerach AK, na księżach, a także na synu b. prezydenta
        Poznania (Ratajskim).
        Przykładem szczególnie haniebnej kolaboracji zbiorowej była postawa
        funkcjonariuszy policji polskiej, t.zw. „granatowej”. W okresie okupacji w
        szeregach tej formacji służyło 10 do 11 tysięcy przedwojennych policjantów, z
        pośród 28 tys. funkcjonariuszy Policji Państwowej II. Rzeczypospolitej.
        Policjanci polscy w służbie okupanta byli bezwzględnie zwalczani przez
        podziemie. Tylko nieliczni z nich współpracowali z podziemiem. Np. wywiad
        niemiecki oceniał, że w dystrykcie radomskim współpracowało z podziemiem ok. 6
        % polskich policjantów. Podana przeze mnie liczba 43 policjantów skazanych
        przez sądy podziemia na śmierć, to tylko cząstka wyroków wydanych na
        granatowych policjantów.
        Historycy przyjmują, iż wykonano około 2500 akcji wyrokowych na około 3000 do
        3500 wydanych przez sądy podziemia wyroków śmierci na zdrajców i delatorów.

    • Gość: f Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 18:02
      Przeżyli dzieki wstawienicteu pewnej Patriotki!
      Mussolinii to sprawił!
      Gorsza sprawa jest z profesorami lwowskimi!!!!
      • Gość: jan Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.multicon.pl 28.03.03, 18:53
        Będąc parę lat temu na wsi wileńskiej rozmawiałem ze starszym Polakiem,który
        mówił mi ,że najbardziej podczas wojny bał sie sąsiadów Polaków. Bał sie też
        oczywiscie Rosjan czy Niemców , ale to byli okupanci. Krzywda od swoich bolała
        bardziej. Ponadto wiedzieli oni kto jest zamozniejszy , gdzie pracował przed
        wojna, czy byl zmobilizowany na kampanię wrzesniową, jakie ma poglady
        polityczne itp. Człowiek ten mówił mi ,ze często pod pozorem działalnosci
        konspiracyjnej istnialy polskie bandy zbrojne które grabiły , mordowały i
        denuncjowały swoich rodaków.
        • Gość: f Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 19:02
          Jan!Es Leben Juden!Komunisten!
    • Gość: Andrzej Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.fm.sissa.it 28.03.03, 19:16
      Nie wiem po co to wyciagnieto we wprost: no, jak zwykle wprost
      szuka taniej sensacji...
      Szkoda ze nie poszukali glebiej (lub chocby autorzy
      wzmianki w gazecie!) zobaczcie na przyklad w czasopismie
      UJ-otowskim:

      www3.uj.edu.pl/alma/alma/47/01/05.html
      • Gość: f Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 19:23
        Wprost tak jak Gazeta wybiórcza to zupelnie niewwiarygodne szmatławce!
        Czasem widać jak kłócą sie w rodzinie o nastepny milion dolarów!
    • Gość: Paweł Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 22:20
      Weź sobie koleżko tę PRACĘ DOKTORSKĄ do ręki,
      a potem kulturalnie zabierz głos. Najpierw naucz
      się trochę niemieckiego, bo możesz nie zrozumieć
      większości istotnych dla tematu , a nie znanych
      dotychczas cytatów.

      Paweł z Warszawy
    • Gość: Tomasz Graff Kilka slow o zyciorysie W. Semkowicza-historyk. IP: *.net.autocom.pl 28.03.03, 23:07
      Kilka slow o prof. W. Semkowiczu, wybitnym historyku,
      specjaliscie nauk pomocniczych historii. Ten wybitny naukowiec,
      znany ze swojego patriotyzmu i jednoznacznego stosunku do rezimu
      Hitlera został 6 XI 1939 r. aresztowany wraz z innymi
      krakowskimi kolegami i byl wieziony w zakladzie na Montelupich,
      potem we Wroclawiu, by wreszcie trafic do obozu w Sachsenhausen,
      gdzie przebywal do listopada 1940 r. Byl tam bity i ponizany,
      miedzy innymi za to, ze nie znal daty urodzin Hitlera. Gdy ktos
      go spytal, czy nie czuje sie podle, gdy go Niemiec uderza w
      twarz, Semkowicz odpowiedzial: "A czy obrazilby sie Pan na
      konia, ktory by Pana kopnal?" Gdy wrocil do Krakowa szukal
      jakiegolwiek naukowego zajecia i korzystajac ze znajomosci z
      Erichem Randt dyrektorem archiwiw GG, czlowiekiem uczciwym,(bo i
      tacy przeciez wsrod Niemcow byli) znalazl prace w Archiwum
      podlegym bezposrednio Ostinstitut. Tam prowadzil poza drobnymi
      pracami zleconymi przez Niemcow, jak katalogowanie rekopisow BJ
      itp. - dziallnosc konspiracyjna, czesto celowo blednie
      informujac okupanta o miejscu przechowywania cennych zbiorow,
      np. tak bylo z archiwami Tarnowskich z Dzikowa. Po wojnie
      rozpetano przeciwko niemu kampanie, oskarzajac o wspolprace z
      hitlerowcami i mimo ze oskarzenia sie nie potwierdzily, bo nie
      mogly, Semkowicz do konca zycia musial znosic ciezar tych
      wydarzen. Czlowiek zasluzony dla Polski jak malo kto, jest i
      dzis po latach szkalowany przez czerwonych pismakow z Wprost.
      Jest to haniebne i pozostawia niesmak. Przylaczam sie niniejszym
      do glosow potepienia wobec tej karygodnej kampanii oszczerstw,
      godzacych w najstarsza w Polsce uczelnie, zasluzona praca wielu
      pokolen takich wybitnych ludzi jak wlasnie W. Semkowicz, dzis
      ponizany przez tych, ktorzy mu nie dorosli do piet.
      mgr Tomasz Graff, doktorant, Instytut Historii UJ
      • Gość: Kaczorek Re: Kilka slow o zyciorysie W. Semkowicza-histor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:32
        Nie tylko lata tworzą tradycję UJ, tworzą ją także ludzie.
        W artykule nikt nie zaniża dorobku naukowego polskich uczonych,
        ale ocenia ich nie całkiem jasne zachowania moralne!!!
        • Gość: Tomasz Graff Re: Kilka slow o zyciorysie W. Semkowicza-histor IP: *.net.autocom.pl 29.03.03, 00:31
          Ja przeciez wlasnie to sugerowalem, tzn. ze tradycje tworza ludzie i wyraźnie
          dalem do zrozumienia, ze sugerowanie przez Wprost niejasnosci na pewno
          jest "ciemne" wobec znanego ze swej uczciwosci i prawosci W. Semkowicza,
          ktorego zyciorys akurat znam dobrze i znam ludzi, ktorzy go znali. Z drugiej
          strony nam latwo po latach kogos jednoznacznie oceniac, a czas wojny ma zwykle
          to do siebie, ze jest m.in. sztuka trudnych wyborow. Mysle wiec,ze sprawa
          kazdego z polskich uczonych jest indywidualna i paradoksalnie... wszyscy mozemy
          nie miec racji, a prawde taki W. Semkowicz wzial ze soba do grobu, choc uwazam,
          ze w swietle mojej wiedzy, byla to prawda dla niego chlubna.W kazdym razie
          artykul mnie nie przekonuje i jest tendencyjny (i mysle ze bardzo nierzetelny).
          • Gość: Kaczorek Re: Kilka slow o zyciorysie W. Semkowicza-histor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.03, 09:49
            Opinie osób znających poszczególnych na pewno wzbogacają dyskusję, ale
            nie mogą być uważane za bezstronne i obiektywne. Wydaje mi się,
            że ocena osoby nie mającej żadnego stosunku emocjonalnego do opisywanych
            zdarzeń jest bardziej wiarygodna, niż subiektywne relacje osób bezpośrednio
            zaangażowanych w tę sprawę. Rozumiem jednak Pana stanowisko jako
            pracownika UJ.
            • Gość: Tomasz Graff Re: Kilka slow o zyciorysie W. Semkowicza-histor IP: *.net.autocom.pl 29.03.03, 22:35
              Rozumiem Pana operowanie kryterium subiektywizmu i obiektywizmu, ale czy mamy
              milczec tylko dlatego, ze jestesmy z UJ??? Tak, jestesmy strona, jak GW w
              sprawie Rywina, ale skoro sumienie mowi, ze nie chodzi tylko o slepa obrone
              oskarzonych profesorow, ale o cos wiecej: o obrone godnosci wybitnego
              czlowieka, ktorego wielu z nas znalo osobiscie lub z opowiesci tych, ktorzy go
              znali (jak ja), to nie wolno nam milczec. Mysle, ze sprawa jest na tyle
              powazna, ze UJ nie bedzie sie bal jawnie wystapic przeciw oskarzycielom, bo
              racja jest po naszej stronie:)
    • Gość: Kaczorek Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:21
      1. Ma Pan rację: nie można powiedzieć, że niewolnicy byli
      kolaborantami Nerona. Pan jednak nie był chyba niewolnikiem,
      skoro sam Pan się do Instytutu zgłosił.
      2. Czy każdą informację przed jej opublikowaniem należy
      konsultować z Panem prof. Ulewiczem?
      3. "Szwaby były niewiarygodnie głupie" i "gówno" - poziom
      profesora UJ i członka PAN!!!

    • Gość: Kaczorek Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:21
      1. Ma Pan rację: nie można powiedzieć, że niewolnicy byli
      kolaborantami Nerona. Pan jednak nie był chyba niewolnikiem,
      skoro sam Pan się do Instytutu zgłosił.
      2. Czy każdą informację przed jej opublikowaniem należy
      konsultować z Panem prof. Ulewiczem?
      3. "Szwaby były niewiarygodnie głupie" i "gówno" - poziom
      profesora UJ i członka PAN!!!

    • Gość: Kaczorek Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:21
      1. Ma Pan rację: nie można powiedzieć, że niewolnicy byli
      kolaborantami Nerona. Pan jednak nie był chyba niewolnikiem,
      skoro sam Pan się do Instytutu zgłosił.
      2. "Szwaby były niewiarygodnie głupie" i "gówno" - poziom
      profesora UJ i członka PAN!!!

    • Gość: Kagan Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? IP: *.dialup.optusnet.com.au 29.03.03, 02:53
      A czemu nie? 90% Polakow kolaborowalo wtedy, tak czy inaczej, aby przezyc.
      Co w tym zlego, ze 90% Polakow zachowalo jednak rozsadek?
      Kagan
      • janosik6 Re: Czy krakowscy uczeni kolaborowali z Niemcami? 29.03.03, 08:26
        Caly swiat o tym wie tylko niektorzy o tym nie chca WIEDZIEC>
        Zawsze elita byla sprzedajna ,przynajmiej w polsce to obowiazek.
        I zawsze wynajdowali na te sprzedajnosc wytlumaczenia..
        Dlatego ELITA to sprzedajne swinie.
        Elita to zdrajcy .Pare lat temu ogladalem film amerykanski o oswiecimiu.
        Piece do szybkiego palenia zydow zszedl z desek polskiego profesorka z UJ.
        Notabene sam pozniej tam zginal -chuj mu w dupe.
        • Gość: jan Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.multicon.pl 29.03.03, 08:56
          Podczas wojny biskupem gdańskim mianowany został Carl Maria Splett który
          bardzo wysługiwał sie hitlerowcom. Po wojnie chyba w 1947 r. odbył sie jego
          proces w Gdańsku. Skazany został na kilkanaście lat wiezienia. Obecnie
          nastepuje proces wybielania tego biskupa katolickiego. Abp Goclowski mówił że
          proces odbył sie przed komunistycznym sądem więc...Wydawane są przez
          sukienkowych publikacje naten temat(Bogdanowicz). Tylko patrzeć jak ten biskup
          zostanie za parę lat męczennikiem. Na tym forum był wątek o postawie Górali
          podczas wojny. Sprawa krakowska jest jakby odpryskiem tamtej szerszej dyskusji
          o postawie naszych rodaków podczas wojny.
          • Gość: jarek Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.fastres.net 29.03.03, 09:45
            Te watki o zachowaniu sie ludnosci polskiej w czasie drugiej wojny sa bardzo ciekawe, ja znalem jednego ktory cala okupacje handlowal weglem ( na czarno) a po wojnie sie okazalo ze walczyl w GL( przy pomocy innych jak on i falszywych ksiazek ktore sami pisali) i za innej okupacji zrobil kariere, innego co wydal zydowska narzeczona swojego brata ( ktora miala aryjskie papiery) i jego brat tego mu nigdy nie wybaczyl, czy te dyskusje nie sluzy przypadkiem tym co wspolpracowali z ostatnim okupantem i chca jakos sie wybielic, choc musze powiedziec ze o tych czasach trzeba mowic bo nie wszyscy byli swieci i zachowali sie tak jak uczyl Jezus. Dyskusja o goralach w SS byla potrzeban bo zbudzila u duzo ludzi chec do zajecia sie tym okresem.
            • Gość: jan Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.multicon.pl 29.03.03, 10:31
              Gość portalu: jarek napisał(a):

              > Te watki o zachowaniu sie ludnosci polskiej w czasie drugiej wojny sa bardzo
              ci
              > ekawe, ja znalem jednego ktory cala okupacje handlowal weglem ( na czarno) a
              po
              > wojnie sie okazalo ze walczyl w GL( przy pomocy innych jak on i falszywych
              ksi
              > azek ktore sami pisali) i za innej okupacji zrobil kariere, innego co wydal
              zy
              > dowska narzeczona swojego brata ( ktora miala aryjskie papiery) i jego brat
              te
              > go mu nigdy nie wybaczyl, czy te dyskusje nie sluzy przypadkiem tym co
              wspolpra
              > cowali z ostatnim okupantem i chca jakos sie wybielic, choc musze powiedziec
              ze
              > o tych czasach trzeba mowic bo nie wszyscy byli swieci i zachowali sie tak
              jak
              > uczyl Jezus. Dyskusja o goralach w SS byla potrzeban bo zbudzila u duzo
              ludzi
              > chec do zajecia sie tym okresem.
              -------------------------------------------------------------------------------
              - Niestety ale podczas wojny mielismy swoich quislingów i różnych mniejszych i
              większych hitlerków. Dyskusje na ten tema podczas PRL-u były tłumione.
              Mielismy urzędową wersję historii. A teraz wychodzą brudne sprawki i niektórzy
              przyzwyczajeni do PRL-wskiej wersji historii okazuja oburzenie(np pan
              doktorant w wątku powyżej).
              • Gość: Tomasz Graff Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.net.autocom.pl 30.03.03, 00:13
                Akurat mnie nie trzeba mowic o falszowaniu historii w czasie PRL. Nie znaczy to
                jednak, ze mozna bezpodstawnie wszystkich oskarzac. I dlaczego mi sie zarzuca,
                ze czegos nie rozumiem?? Tylko dlatego, ze uwazam, ze artykul we Wprost jest
                nierzetelny??? Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, ale operujmy argumentami, a
                niw pomowieniami! Gratuluje Panu bezkrytycznego podejscia do historii:))
              • Gość: eres Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.03, 00:05
                Gość portalu: jan napisał(a):

                > Gość portalu: jarek napisał(a):
                >
                > > Te watki o zachowaniu sie ludnosci polskiej w czasie drugiej wojny sa bard
                > zo
                > ci
                > > ekawe, ja znalem jednego ktory cala okupacje handlowal weglem ( na czarno)
                > a
                > po
                > > wojnie sie okazalo ze walczyl w GL( przy pomocy innych jak on i falszywyc
                > h
                > ksi
                > > azek ktore sami pisali) i za innej okupacji zrobil kariere, innego co wyd
                > al
                > zy
                > > dowska narzeczona swojego brata ( ktora miala aryjskie papiery) i jego br
                > at
                > te
                > > go mu nigdy nie wybaczyl, czy te dyskusje nie sluzy przypadkiem tym co
                > wspolpra
                > > cowali z ostatnim okupantem i chca jakos sie wybielic, choc musze powiedzi
                > ec
                > ze
                > > o tych czasach trzeba mowic bo nie wszyscy byli swieci i zachowali sie ta
                > k
                > jak
                > > uczyl Jezus. Dyskusja o goralach w SS byla potrzeban bo zbudzila u duzo
                > ludzi
                > > chec do zajecia sie tym okresem.
                > ------------------------------------------------------------------------------
                -
                > - Niestety ale podczas wojny mielismy swoich quislingów i różnych mniejszych
                i
                > większych hitlerków. Dyskusje na ten tema podczas PRL-u były tłumione.
                > Mielismy urzędową wersję historii. A teraz wychodzą brudne sprawki i
                niektórzy
                > przyzwyczajeni do PRL-wskiej wersji historii okazuja oburzenie(np pan
                > doktorant w wątku powyżej).

                Otóż nie! W okupowanej Polsce nie mieliśmy ani Quislinga, ani żadnego Petaina,
                choć było do tej roli paru chętnych. O micie Polaków jako narodu bez Quislinga
                trafnie pisze Jerzy Sławomir Mac: „W świadomości potocznej Polaków II. wojna
                światowa została sprowadzona do dwóch rodzajów narracji historycznej:
                heroizacji i martyrologii. Wizja kraju bohaterskiego i umęczonego wykluczała
                krytycyzm – zauważa Tomasz Kranz, szef działu naukowego Muzeum na Majdanku.
                Zgodnie z tą wizją cały naród walczył z okupantem, nielicznych kolaborantów
                likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej z pośród wszystkich
                państw biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych dopuszczali się Niemcy,
                sowieci, Ukraińcy, litewscy szaulisi, tylko nie Polacy.
                To, że w okupowanej Polsce nie utworzono rządu kolaboracyjnego, nie oznacza, że
                nie było ludzi gotowych do jego sformowania. Już w październiku 1939 r.
                powstało w Warszawie sprzysiężenie o kryptonimie NOR dążące do porozumienia z
                Niemcami i sformowania armii polskiej u boku Wehrmachtu. O to samo zabiegał
                Bolesław Piasecki, przedwojenny lider Falangi, a w PRL osławiony prezes PAX –
                organizacji „postępowych katolików”, współpracującej z komunistami. Innym
                kandydatem na Quislinga był – jak już o tym wielokrotnie pisano – Władysław
                Studnicki, który proponował utworzenie dwunasto-, piętnastomilionowego
                kolaboracyjnego państwa polskiego i aż do końca wojny domagał się od Niemców
                sformowania polskich oddziałów w ramach Osttruppen. Z planów tych nic nie
                wyszło, bo sam Hitler nie chciał mieć polskich sojuszników, nie ufał Polakom.
                Tym nie mniej Niemcy życzliwie pomogli w końcowej fazie wojny Brygadzie
                Świętokrzyskiej NSZ przemierzyć pod bronią pół Polski, szmat terenów
                niemieckich i czeskich. Dzięki temu trafili oni pod opiekę aliantów. Podobnie
                pomagali też Niemcy i pewnym oddziałom AK, oczywiście nie bez wzajemnych
                koncesji. O tym już pisałem w innym wątku.
                Zabiegi polskich nazistów, ze Studnickim na czele, dały – dzięki Bogu - mizerne
                wyniki. Były jednak w naszej najnowszej historii faktem haniebnym.
                Natomiast obsesyjne i całkowicie bezpodstawne przypisywanie naszym poczciwym
                Góralom służbę w militarnych formacjach niemieckich, a zwłaszcza w Waffen SS
                jest tak totalnym absurdem, że wdawanie się w tym względzie w polemikę byłoby
                kompromitujące. Wątek traktujący o rzekomo służących w SS polskich Góralach
                zainicjował pewien żyjący gdzieś na pustkowiu australijskim Australijczyk
                władający wprawdzie językiem polskim, ale wykorzystujący tę umiejętność dla
                szkalowania Polski i Polaków i dawania upustu swoim chorobliwym frustracjom.
                Człowiek ów nie tylko przeinacza fakty historyczne, ale w swojej chorobliwej
                fantazji wręcz je wymyśla. Do tych zmyślonych przezeń historyjek należy m.in.
                opowieść o owych rzekomych góralskich esesmanach.
                Gwoli wyjaśnienia kilka faktów historycznych: wszechstronnie wysługująca się
                Niemcom grupka kolaborantów z Podhala pod kierunkiem Wacława Krzeptowskiego,
                Henryka Szatkowskiego, Józefa Cukiera i Adama Trzebuni, a także pewnej części
                działaczy przedwojennego Związku Górali to ludzie, którzy już w czasach
                przedwojennych wysuwali tezę o odrębności ludności góralskiej (podobnie jak to
                dzisiaj czyni kilku równie nawiedzonych panów ze Śląska, głoszących odrębność
                narodową Ślązaków). Okupujący nasz kraj Niemcy, skwapliwie wykorzystujący każdą
                nadarzającą się sposobność do skłócania podbitych narodów, i tu widzieli
                możliwość wbicia klina między Polaków. Stąd też stworzyli idiotyczną teorię o
                odrębności >>Gorallenvolku<< mamjąc owych paru zdrajców z Podhala możliwością
                utworzenia >>Księstwa Gorallenvolku<<.
                Trzeba tu stanowczo stwierdzić, iż żaden znany historyk nie wspomina nawet
                słowem o werbowaniu Górali do niemieckich formacji militarnych. A powoływanie
                Polaków do formacji SS jest już totalnym nonsensem. Hitler osobiście zabraniał
                werbowania Polaków do jakichkolwiek niemieckich formacji militarnych.
                Zmiana tego stanowiska nastąpiła dopiero tuż przed klęską Niemiec. Jak pisze
                Jerzy Kochanowski: >>Hans Frank znowu przekonywał Berlin o pożytkach płynących
                z werbunku Polaków. Tym razem nie natrafił na opór. 24 października 1944 r. –
                na dwa dni przed uroczystościami pięciolecia GG – Naczelne Dowództwo Wojsk
                Lądowych ogłosiło, że Hitler zgodził się na użycie Polaków w oddziałach
                pomocniczych Wehrmachtu. Polscy ochotnicy mieli nosić mundury niemieckie,
                wyróżniając się opaską na ramieniu z napisem **Im Dienst der deutschen
                Wehrmacht**. W dzień po ukazaniu się pierwszej wzmianki o naborze, 18 listopada
                1944 r. sfilmowano przemarsz ulicami Krakowa oddziału 30 mężczyzn i 15 kobiet
                ubranych w niemieckie mundury i śpiewających polskie piosenki wojskowe<<.
                Powtarzana w tym wątku wersja o pewnej liczbie polskich ochotników, dotyczy
                zapewne owych 471 Polaków, jakich udało się Niemcom pozyskać w wyniku wyżej
                opisanej akcji. Z całą pewnością nie byli to Górale, ani też ludzie związani z
                grupą kolaborantów z pod znaku >>Gorallenvolk<<.
                Faktem natomiast jest, iż w wojsku niemieckim, głównie w Wehrmachcie, służyli
                Volksdeutsche, a więc i Polacy, którzy dobrowolnie, bądź niezupełnie
                dobrowolnie zostali zniemczeni i formalnie wciągnięci na tak zwane Volkslisty
                oznaczone numerami od I do IV. Akcje zniemczania Polaków prowadzili Niemcy na
                tych obszarach Polski, które przyłączone zostały do Rzeszy, czyli na Śląsku
                (Oberschlesien), na Pomorzu (Gau Danzig-Westpreussen) i w Wielkopolsce
                (Warthegau). Tego rodzaju masowych akcji Niemcy nie prowadzili w GG i na
                pozostałych okupowanych terenach Polski. Takich nowokreowanych Niemców
                polskiego pochodzenia (Volksdeutsche i Eingedeutschte) było ok. 3.5 mln.. Łatwo
                więc wywnioskować, ilu mężczyzn z tej liczby ludności mogło zasilić Wehrmacht
                w „mięso armatnie”.
                • Gość: Ed Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.03, 00:53
                  Gość portalu: eres napisał(a):

                  > To, że w okupowanej Polsce nie utworzono rządu kolaboracyjnego, nie oznacza,
                  > że nie było ludzi gotowych do jego sformowania. Już w październiku 1939 r.
                  > powstało w Warszawie sprzysiężenie o kryptonimie NOR dążące do porozumienia
                  > z Niemcami i sformowania armii polskiej u boku Wehrmachtu. O to samo
                  > zabiegał Bolesław Piasecki, przedwojenny lider Falangi, a w PRL osławiony
                  > prezes PAX 211; organizacji „postępowych katolików”, współpracującej z
                  > komunistami.
                  Ed. Nie znam tych aspektów sporawy. Czy byłbyś uprzejmy podrzucić mi wskazówki
                  na temat materiałów źródlowych?

                  > Innym kandydatem na Quislinga był – jak już o tym wielokrotnie pisano –
                  > Władysław Studnicki, który proponował utworzenie dwunasto-, nastomilionowego
                  > kolaboracyjnego państwa polskiego i aż do końca wojny domagał się od Niemców
                  > sformowania polskich oddziałów w ramach Osttruppen. Z planów tych nic nie
                  > wyszło, bo sam Hitler nie chciał mieć polskich sojuszników, nie ufał
                  > Polakom.
                  > Tym nie mniej Niemcy życzliwie pomogli w końcowej fazie wojny Brygadzie
                  > Świętokrzyskiej NSZ przemierzyć pod bronią pół Polski, szmat terenów
                  > niemieckich i czeskich. Dzięki temu trafili oni pod opiekę aliantów.
                  Ed. Znowu proszę o źródła tych informacji. Mam rodzinne doświadczenia zaówno z
                  okresu NSZ jak i AK i o tego rodzaju zdarzeniach nic mi nie wiadomo.

                  > Podobnie pomagali też Niemcy i pewnym oddziałom AK, oczywiście nie bez
                  > wzajemnych koncesji. O tym już pisałem w innym wątku.
                  > Zabiegi polskich nazistów, ze Studnickim na czele, dały – dzięki Bogu -
                  > mizerne wyniki. Były jednak w naszej najnowszej historii faktem haniebnym.
                  Ed. Strategia i taktyka. Myślę, że tej opinii nie potwierdzą najbardziej
                  zainteresowani mieszkańcy kieletczyzny. Jeżeli dodasz do tego, że ruch
                  podziemny zacąl się w Warszawie, Wilnie, Lwowie czy może w obozie dla
                  internowanych w Rumunii, będę miał osobisty bardzo duzy dystans do tego typu
                  rewelacji. Nie zamierzam też dywagować na temat sprawności stosowania
                  zasady "devide et impera". Pod tym względem udało sie spopularyzować nie jeden
                  bezsens.

                  • Gość: eres Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. Do Eda IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 18:47
                    O Władysławie Gizbercie-Studnickim i jego działalności w latach okupacji
                    Obszerny artykuł Jerzego Kochanowskiego ukazał się w n-rze 7/2001 >>Polityki<<,
                    pisze też o nim Leszek Gondek w swojej książce >>Polska karząca 1939-1945<<.
                    Słusznie pisze Zbigniew Siemaszko w swojej książce >>Narodowe Siły Zbrojne<<,
                    iż >>naświetlenie działalności NSZ jest w dalszym ciągu ubogie i
                    fragmentaryczne zarówno w kraju jak i na Zachodzie<<. Jedyne znane mi
                    opracowania poświęcone NSZ to wymieniona książka Siemaszki oraz wydana w r.
                    1999 praca Marka Jana Chodakiewicza (żyjącego w USA) p.t. >>Narodowe Siły
                    Zbrojne. **Ząb** przeciw dwu wrogom<<. Książka Chodakiewicza, choć stanowi
                    biografię **Zęba** (Leonarda Zuba-Zdanowicza), szefa sztabu Brygady
                    Świętokrzyskiej, łączy dzieje uczestnika historycznych wydarzeń z dziejami jego
                    środowiska politycznego i formacji NSZ. Jeśli nie liczyć szeregu kłamliwych
                    opracowań PRL-owskich na temat NSZ, to można odnieść wrażenie, że historycy
                    jakby unikali badań nad dziejami NSZ. Chodakiewicz zadał sobie wiele trudu, aby
                    przedstawić dzieje Brygady Świętokrzyskiej NSZ w możliwie korzystnym świetle,
                    jako że pisał tę książkę w pewnym sensie na zlecenie rodziny Zuba-Zdanowicza,
                    to potwierdza ona, iż Narodowe Siły Zbrojne, a zwłaszcza Brygada Świętokrzyska
                    przyniosły hańbę polskiemu podziemiu lat okupacji. Oceny tej nie zmienia fakt,
                    iż NSZ nie podporządkowały się Rządowi Polskiemu na uchodźstwie i dowództwu AK
                    (podporządkowała się tylko pewna część tej formacji, tzw. NSZ-AK, zresztą
                    zwalczana przez dowództwo NSZ).
                    P.S. Także i pośród mojej rodziny i krewnych były osoby powiązane zarówno z AK,
                    jak i NSZ.
                    Pozdrawiam
          • Gość: eres Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.03, 00:10
            Gość portalu: jan napisał(a):

            > Podczas wojny biskupem gdańskim mianowany został Carl Maria Splett który
            > bardzo wysługiwał sie hitlerowcom. Po wojnie chyba w 1947 r. odbył sie jego
            > proces w Gdańsku. Skazany został na kilkanaście lat wiezienia. Obecnie
            > nastepuje proces wybielania tego biskupa katolickiego. Abp Goclowski mówił że
            > proces odbył sie przed komunistycznym sądem więc...Wydawane są przez
            > sukienkowych publikacje naten temat(Bogdanowicz). Tylko patrzeć jak ten
            biskup
            > zostanie za parę lat męczennikiem. Na tym forum był wątek o postawie Górali
            > podczas wojny. Sprawa krakowska jest jakby odpryskiem tamtej szerszej
            dyskusji

            Czy wyroki wszystkich procesów sądowych okresu PRL uznajesz za sprawiedliwe?
            Czy tylko te, które dotyczą duchownych? Widać też, że wszystko, co głoszą
            duchowni jest Ci wrogie. Wypowiadając się o biskupie Spletcie nawet nie zadałeś
            sobie trudu, by zapoznać się z jego działalnością w czasie okupacji, a o jego
            działalności są różne relacje. Sąd PRL obwiniał biskupa za szykanowanie
            polskich duchownych. Historyk Józef Milewski pisze natomiast o Spletcie jako o
            ujmującym się za polskimi księżmi: >>Biskup Splett domagał się 10.5.1940 r. w
            naczelnym dowództwie Wehrmachtu w Berlinie wyjaśnień w sprawie zaginionych
            kapłanów diecezji chełmińskiej<<. Otrzymał na to odpowiedź: >>Naczelne
            Dowództwo Wehrmachtu z ubolewaniem donosi, że bardzo szczegółowe dochodzenia w
            sprawie zaginionych duchownych katolickich z okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy
            Zachodnie pozostały bez wyniku. Naczelne Dowództwo Wehrmachtu uważa za
            niewykluczone, że osoby te padły ofiarą polskich bestii zbrodniczych. W obozach
            jeńców wojennych nie znajdują się żadni polscy duchowni<<. W obozach jenieckich
            księży oczywiście nie było, bo byli bądź pomordowani, bądź osadzeni w KL.
            Inni historycy przytaczają m.in. fakty wstawiania się Spletta u władz za
            więźniami polskimi. Piszą także, że biskup Splett odwiedzał Polaków więzionych
            przez Gestapo, aby ich spowiadać po polsku, czym się naraził hitlerowskim
            władzom. A poza tym posługiwanie się językiem polskim było - jak wiadomo - na
            terenach przyłączonych do Rzeszy surowo zabronione.
            Biskup Splett został istotnie skazany w roku 1947 przez sąd karny w Gdańsku na
            wieloletnie więzienie. Zwolniony wcześniej z więzienia udał się do Niemiec.
            Nigdy nie wypowiadał się później publicznie, nie udzielał też żadnych wywiadów.

            > o postawie naszych rodaków podczas wojny.
          • Gość: eres Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.03, 00:13
            Gość portalu: jan napisał(a):

            > Podczas wojny biskupem gdańskim mianowany został Carl Maria Splett który
            > bardzo wysługiwał sie hitlerowcom. Po wojnie chyba w 1947 r. odbył sie jego
            > proces w Gdańsku. Skazany został na kilkanaście lat wiezienia. Obecnie
            > nastepuje proces wybielania tego biskupa katolickiego. Abp Goclowski mówił że
            > proces odbył sie przed komunistycznym sądem więc...Wydawane są przez
            > sukienkowych publikacje naten temat(Bogdanowicz). Tylko patrzeć jak ten
            biskup
            > zostanie za parę lat męczennikiem. Na tym forum był wątek o postawie Górali
            > podczas wojny. Sprawa krakowska jest jakby odpryskiem tamtej szerszej
            dyskusji

            Czy wyroki wszystkich procesów sądowych okresu PRL uznajesz za sprawiedliwe?
            Czy tylko te, które dotyczą duchownych? Widać też, że wszystko, co głoszą
            duchowni jest Ci wrogie. Wypowiadając się o biskupie Spletcie nawet nie zadałeś
            sobie trudu, by zapoznać się z jego działalnością w czasie okupacji, a o jego
            działalności są różne relacje. Sąd PRL obwiniał biskupa za szykanowanie
            polskich duchownych. Historyk Józef Milewski pisze natomiast o Spletcie jako o
            człowieku ujmującym się za polskimi księżmi: >>Biskup Splett domagał się
            10.5.1940 r. w naczelnym dowództwie Wehrmachtu w Berlinie wyjaśnień w sprawie
            zaginionych kapłanów diecezji chełmińskiej<<. Otrzymał na to odpowiedź:
            >>Naczelne Dowództwo Wehrmachtu z ubolewaniem donosi, że bardzo szczegółowe
            dochodzenia w sprawie zaginionych duchownych katolickich z okręgu Rzeszy Gdańsk-
            Prusy Zachodnie pozostały bez wyniku. Naczelne Dowództwo Wehrmachtu uważa za
            niewykluczone, że osoby te padły ofiarą polskich bestii zbrodniczych. W obozach
            jeńców wojennych nie znajdują się żadni polscy duchowni<<. W obozach jenieckich
            księży oczywiście nie było, bo byli bądź pomordowani, bądź osadzeni w KL.
            Inni historycy przytaczają m.in. fakty wstawiania się Spletta u władz za
            więźniami polskimi. Piszą także, że biskup Splett odwiedzał Polaków więzionych
            przez Gestapo, aby ich spowiadać po polsku, czym się naraził hitlerowskim
            władzom. A poza tym posługiwanie się językiem polskim było - jak wiadomo - na
            terenach przyłączonych do Rzeszy surowo zabronione.
            Biskup Splett został istotnie skazany w roku 1947 przez sąd karny w Gdańsku na
            wieloletnie więzienie. Zwolniony wcześniej z więzienia udał się do Niemiec.
            Nigdy nie wypowiadał się później publicznie, nie udzielał też żadnych wywiadów.

            > o postawie naszych rodaków podczas wojny.
            • Gość: Ed Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.03, 00:30
              Widzę, że jesteś znawcą histori kościoła najnowszego w Polsce. A może
              rzekniesz pare słów na temat własnych odczuć o biskupie Adamckim z Katowic
              (niemieckie powinowadztwo) i biskupa Kaczmarka z Kielc? Jeżeli jeszcze
              wytłumacysz i, jak to sie stało, że w diecezjii kieleckiej podczas II wojny
              swiatowej jedynie w Kielcach wydawana była polska gazeta diecezjalna w
              sytuacji, gdy na plebaniach bardzo wiele do powiedzenia miało gestapo
              działające wcale nie bez wiedzy rzeczonego, bardzo będe Ci wdzięczny.
              • Gość: eres Re: Togi , piuski , birety przybrudzone. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.03, 21:53
                Gość portalu: Ed napisał(a):

                > Widzę, że jesteś znawcą histori kościoła najnowszego w Polsce. A może
                > rzekniesz pare słów na temat własnych odczuć o biskupie Adamckim z Katowic
                > (niemieckie powinowadztwo) i biskupa Kaczmarka z Kielc? Jeżeli jeszcze
                > wytłumacysz i, jak to sie stało, że w diecezjii kieleckiej podczas II wojny
                > swiatowej jedynie w Kielcach wydawana była polska gazeta diecezjalna w
                > sytuacji, gdy na plebaniach bardzo wiele do powiedzenia miało gestapo
                > działające wcale nie bez wiedzy rzeczonego, bardzo będe Ci wdzięczny.

                Znawcą historii Kościoła nie jestem, jestem natomiast zwykłym członkiem
                Kościoła Katolickiego. Historia najnowsza to tylko moja taka sobie pasja.
                Nie znam poruszonych przez Ciebie spraw. Mogę jedynie powołać się na znaną
                prawdę, iż kler jest taki, jakie jest społeczeństwo, z którego wyszedł. W innym
                wątku przytoczyłem liczby zdrajców różnych profesji i statusu i wywodzących się
                z różnych środowisk. Wg opracowanej przez prawników i historyków analizy
                przypadkowo wybranych 200 zasądzonych na karę śmierci przez sądy podziemne
                Polaków-agentów i konfidentów dała obraz następujący:
                policjanci „granatowi” (różnych formacji i stopni) – 43 osoby,
                urzędnicy (w tym zarządcy firm i tłumacze) – 24 osoby,
                służba rolna i leśna, rolnicy – 18 osób,
                sołtysi i wójtowie – 16 osób,
                robotnicy i rzemieślnicy – 15 osób,
                strażnicy więzienni, kolejowi i dozorcy – 14 osób,
                artyści, literaci, dziennikarze – 13 osób,
                restauratorzy, sklepikarze, handlowcy – 12 osób,
                arystokraci, ziemianie, adwokaci – 12 osób,
                oficerowie służby stałej i rezerwy, także AK – 11 osób,
                podoficerowie służby stałej i rezerwy – 5 osób,
                lekarze, DUCHOWNI, nauczyciele – 11 osób,
                inżynierowie – 6 osób.
                A więc i w tym zestawieniu występują osoby z pośród kleru.
                Przytoczę też kilka przykładów wykonania kary śmierci na osobach duchownych:
                ks. Antoni Skoczyński, wikary z m. Luboszyca – za współpracę z policją
                niemiecką (zastrzelony w r. 1943). Ks. Sylwester Groblewski, wikary z m.
                Głowna – za denuncjowanie Polaków do władz niemieckich (zastrzelony 20.11.1943
                r.). Brat zakonny Edmund z klasztoru w Szczyrzycu – konfident Gestapo
                (zastrzelony 27.7.1943 r.).
                Podobnie, jak marginesem w okupowanym polskim społeczeństwie byli szpicle,
                delatorzy i szmalcownicy, tak i duchowni-zdrajcy stanowili nieliczne jednostki
                pośród reszty patriotycznego kleru.
                Mogę Ci natomiast podać liczby sięgające wielu tysięcy kapłanów wymordowanych
                przez okupanta i nie mniejszą liczbę duchownych i zakonnic współpracujących z
                podziemiem i narażających swoje życie dla ratowania Żydów.
                Wspomnieć tu jeszcze muszę o duchownym i wielkim patriocie polskim - biskupie
                Juliuszu Bursche (niemieckiego pochodzenia), głowie kościoła ewangelickiego w
                Polsce. Aresztowany przez Niemców już w październiku 1939 r. w Lublinie, został
                za odmowę podpisania Volkslisty zesłany do KL Oranienburg, gdzie został
                zamordowany.

    • Gość: Andrzej pytania do Pana Kaczynskiego z PIS IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 20:07
      Gość portalu: Fredzio54 napisał(a):

      > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
      >
      > > Glosowalem na PiS i w zwiazku z wypadkami w Izraelu mam pytanie.
      > > Panie Kaczynski, jak mi Pan wytlumaczy poparcie PiS dla
      > > polityki USA i Izraela ?
      > > Co obecna polityka USA i Izraela ma wpolnego z 'prawem i
      > > sprawiedliwoscia' ?
      > > Jaka jest obecna definicja 'prawa i sprawiedliwosci' wyznawana
      > > przez PiS ?
      > PISS Now !!! kazdy Dzien kiedy Arabstwo zgina jest moje szczescie
      > pije kelicha wczoraj bylo z dozo !!! Lechaim Izrael
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka