gauche
12.12.06, 21:37
"(...)
Kiedy okazało się, że poseł Łyżwiński nie jest ojcem córki pani Anety,
michnikowszczyzna z początku trochę się zacukała. Zaraz jednak odzyskała
tupet, przyjmując nową formułę, że przecież nie chodzi o dziecko, tylko o
„molestowanie”, a w ogóle tak czy inaczej, to Samoobrona „i tak się
skompromitowała”.
(...)
Ale nie można dłużej chować głowy w piasek; „nie bądź słodki, bo cię zliżą”.
Jeśli nadal będziemy nadskakujący, albo chociaż bojaźliwi wobec coraz bardziej
rozzuchwalonej „mniejszości”, to w trujących wyziewach „cybuli” w końcu się
podusimy. Zdaję sobie sprawę, że po publikacji tego felietonu znowu może
odezwać się klangor od oceanu do oceanu, ale przecież ktoś musi się poświęcić
i powiedzieć verba veritatis. Tym bardziej, że ta hucpa nie ma charakteru
samoistnego, tylko jest zaprzęgnięta w służbę obcoplemiennych interesów.
Miejmy zatem nadzieję, że tym razem prokuratura ośmieli się przesłuchać nie
tylko panią Anetę, ale i inne damy, co to na sygnał „GW” zgłaszały się na
wyścigi, żeby zeznawać („nie brak świadków na tym świecie” – mówił u Fredry
Rejent Milczek), kto je poinstruował, ile obiecał i tak dalej. No a potem – że
ośmieli się zidentyfikować i przycisnąć również tego „ktosia”. W przeciwnym
razie razwiedka do spółki z kurwiszonami zacznie wodzić za nos całe państwo.
(...)
Patrząc jak używa go dzisiaj pani Aneta Krawczykowa, wraz ze swoimi
protektorami i impresariami z razwiedki, „Gazety Wyborczej” i TVN nabieramy
pewności, że stwarza to zagrożenie bezpieczeństwa powszechnego. Wobec takich
zagrożeń najwyższe władze państwa nie mogą pozostać obojętne."
calosc na: www.michalkiewicz.pl/tyg1_12-12-2006.php