t-800
03.01.07, 20:57
Rzecz o słynnym eseldowskim wiceministrze, znanym z tzw. afery
starachowickiej:
Otóż zanim Sobotka osiadł w resorcie spraw wewnętrznych, najpierw towarzysze
z SLD zrobili go wiceministrem obrony narodowej. W tej roli wybrał się nawet
w zagraniczną podróż - do Włoch. A tam zawrócono go na lotnisku i wsadzono do
samolotu, odsyłając - jak to się dawniej mówiło, „ciupasem" - do kraju.
Okazało się bowiem, że nasz wiceminister obrony narodowej figuruje na
sporządzonej na użytek NATO liście współpracowników wywiadu sowieckiego, i
jako taki jest w krajach sojuszu „personą niepożądaną". No cóż, są to dzikie
kraje, gdzie policja ma nieograniczone możliwości.
Cytat za R. A. Ziemkiewicz, "Michnikowszczyzna - zapis choroby".