bat_na_szuje 06.01.07, 04:08 On przecież też podobno tylko "przechytrzał"? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
douglasmclloyd Re: A co na to wszystko Bolek? Milczy - ani słowa 06.01.07, 04:23 bat_na_szuje napisał: > On przecież też podobno tylko "przechytrzał"? I przechytrzył! Żeby takich jak Lechu było więcej, to komuna padłaby 10 lat wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
bat_na_szuje Re: A co na to wszystko Bolek? Milczy - ani słowa 06.01.07, 04:52 douglasmclloyd napisał: > bat_na_szuje napisał: > > On przecież też podobno tylko "przechytrzał"? > > I przechytrzył! Tylko kogo on "przechytrzył" donosząc na kolegów, biorąc za to pieniądze, korzystając jak tylko się dało, budując na tym swoją polityczną karierę przez lata, zdradzając tych, którym miał służyć? To z tego "przechytrzania" urodziła się odrażająca III RP czyli karykatura demokracji i praworządności, postkomunistyczne żerowisko, gdzie przede wszystkim tacy jak on i ty - cwaniacy, złodzieje i cynicy - mają się nieźle. Faktycznie jest za co go chwalić. Reprezentujesz moralność postkomunistycznej pani Dulskiej - "cel uświęca środki" Żeby takich jak Lechu było więcej, to komuna padłaby 10 lat > wcześniej. Bzdura. Przez takich do dziś żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
bat_na_szuje Re: Co myślisz o samobiczowaniu?Zalecam n/t 06.01.07, 18:39 że co proszę? Przedziwne masz skojarzenia, przyjacielu - możesz trochę jaśniej? Odpowiedz Link Zgłoś
goldenwomen zlustrują 2 x i Lecha 06.01.07, 19:24 piątek, 01 grudnia 2006 Wyszkowski: Wałęsa nie ucieknie przed prawdą Z Krzysztofem Wyszkowskim, publicystą, rozmawia Piotr Jakucki Tygodnik Nasza Polska "- W ubiegłą środę Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wyrok sądu niższej instancji nakazujący Panu przeproszenie Lecha Wałęsy za wypowiedź o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta. Spodziewał się Pan tego? Nie jest to jeden z elementów upadku "układu" III RP? - Wierzę w siłę prawdy, więc nie tylko spodziewałem się takiego wyroku, ale byłem go pewien. Sędzia sądu okręgowego Małgorzata Idasiak-Grodzińska to rzeczywiście postać z innej epoki. Poza rażącą niekompetencją zawodową wykazała się wobec mnie taką agresją osobistą, że przypomniał mi się proces mojego brata w tym samym budynku w 1978 r., po założeniu Wolnych Związków Zawodowych. Skandaliczny błąd sędzi Idasiak nie oznacza, niestety, utratę przez nią prawa do wykonywania zawodu, więc należy współczuć innym jej ofiarom. Mam jednak nadzieję, że takie łamanie prawa nie pozostanie całkowicie bezkarne. Z tym większym szacunkiem należy przyjąć pracę trojga sędziów Sądu Apelacyjnego, którzy dowiedli, że rzetelni sędziowie nie muszą podporządkowywać się "układowi". Podczas rozprawy Wałęsa dał prostacki pokaz swojego niezadowolenia, ale nie może zrobić już nic więcej. Skoro w mieście tak podległym "układowi" jak Gdańsk, są sędziowie orzekający wedle prawa, to znaczy, że III RP istotnie dogorywa. - Po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego stwierdził Pan, że ponowny proces będzie procesem "III RP jako państwa SB". Czy ma Pan na myśli o pokazanie mechanizmów, na jakich opierał się "układ" towarzysko-esbecki w III RP i ówczesne państwo policyjne, w którym, jak wskazuje choćby sprawa szafy płk. Jana Lesiaka, główne role odgrywały środowiska ówczesnej Unii Demokratycznej, a dziś Platformy Obywatelskiej? - Dokładnie tak. U podstaw postkomunistycznego układu, decydującego o kształcie III RP, leży agenturalność dużej części jej elity. Lech Wałęsa jest najwybitniejszym byłym tajnym współpracownikiem komunistycznej policji politycznej i jego agenturalność stała się tarczą ochronną dla tysięcy byłych kapusiów. Skoro twierdzi się, że ujawnienie, iż Wałęsa był komunistycznym szpiclem, zaszkodzi interesom Polski na całym świecie, to stwarza się azyl dla wszystkich, którzy są odpowiedzialni za zbudowanie III RP jako państwa SB. PO wykorzystuje Wałęsę jako atut w swej kampanii propagandowej, a jest oczywistością, że prawdę o nim zna nie gorzej ode mnie. Wysyła więc w kierunku elit III RP czytelny sygnał, że opowiada się kontynuowaniem państwa bezprawia. Jest to zachęta dla wszystkich, którzy nie chcą naprawy państwa i uzdrowienia stosunków społecznych. Tusk i Rokita bronią "układu" udając, że używają do tego celu Wałęsy, jako lidera "Solidarności", ale w istocie posługują się człowiekiem, który ponosi główną odpowiedzialność za zbudowanie III RP, jako państwa postkomunistycznego. - Prezydent Lech Kaczyński, składając w ubiegłą środę zeznania przed Sądem Okręgowym w Warszawie, podtrzymał swoje wcześniejsze zeznania z 1998 r., że szef gabinetu prezydenta Lecha Wałęsy Mieczysław Wachowski "wielokrotnie chwalił się, że kontroluje WSI, aby w ten sposób kontrolować życie polityczne". Skoro kontrolował Wachowski, to kontrolował i Wałęsa, czyż nie? - Oczywiście! Kariera "kapciowego" byłaby niemożliwa bez czynnej woli jego szefa. Za wszystkie działania Wachowskiego w całości odpowiada Wałęsa i rola Wachowskiego w akcji niszczenia prawicy byłaby niemożliwa bez zlecenia ze strony prezydenta państwa. Warto jednak pamiętać, że stworzony przy "okrągłym stole" układ na rzecz niedopuszczenia do stworzenia w Polsce uczciwej demokracji, po objęciu funkcji premiera przez Tadeusza Mazowieckiego, zaczął traktował Wałęsę jako swojego przeciwnika. Mimo że był on, wraz z Jaruzelskim i Kiszczakiem, jednym z ojców tej operacji, "układ" chciał się urządzić bez niego. Wiele wskazuje na to, że pierwsze nielegalne akcje SB/UOP były wymierzone w Wałęsę i jego ówczesne zaplecze partyjne w postaci PC. Dopiero po wyeliminowaniu Mazowieckiego przez Tymińskiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich "układ" poparł Wałęsę i z powrotem go dokooptował. Wcześniej odbyły się twarde negocjacje, w których Wałęsa udzielił "układowi" gwarancji bezpieczeństwa. Znana historia z "lewą nogą" była tylko publicznym, ale wymaganym w takich okolicznościach potwierdzeniem woli służenia "układowi". Wałęsa wykorzystał PC i swoją legendę lidera "Solidarności", żeby powrócić na łono "układu" i to mu się udało. Od tej chwili "układ" służył mu w walce z Kaczyńskimi i rządem Olszewskiego. - Im bliżej końca sprawy Lesiaka i otwarcia archiwum służb wojskowych, tym Lech Wałęsa jest coraz bardziej zdenerwowany. Pana zdaniem, co jest tego przyczyną? - Strach przed prawdą. Wałęsa boi się prawdy bardziej niż inni politycy. Jaruzelski na swoją zdradę ma wytłumaczenie w postaci straszliwych okoliczności II wojny światowej, inni mają stalinizm, a czym może się usprawiedliwiać Wałęsa? Że miał za małe mieszkanie? Że potrzebował dodatkowych pieniędzy na benzynę do samochodu? Gdy się było kapusiem donoszącym na ofiary Grudnia'70, to nie ma się już żadnego usprawiedliwienia i pozostaje tylko wybór między przyznaniem się i utratą wszystkich przywilejów a utrzymaniem sławy i pieniędzy za cenę brnięcia w coraz bardziej jawne kłamstwo. Gdyby pozycja Wałęsy była jego osobistym osiągnięciem, to znalazłby w sobie siłę, żeby stanąć oko w oko z własną przeszłością. Ale on jest tylko kukłą, którą grali wrogowie wolności Polski, spławikiem na brudnych falach, pomalowaną na biało-czerwono wydmuszką. - Sąd w uzasadnieniu stwierdza m.in., że sąd niższej instancji błędnie założył, że w tej sprawie postępowanie dowodowe nie jest konieczne, uznając, iż wiążące jest dla niego prawomocne orzeczenie Sądu Lustracyjnego z sierpnia 2000 r. Mówiło ono o tym, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL. Czy to przypadkiem nie obala wiarygodności werdyktu Sądu Lustracyjnego? - Niewiarygodność wyroku Sądu Lustracyjnego wynika z charakteru procesu z roku 2000, który był jawnie polityczny i przebiegał z pogwałceniem zasad prawa. Sąd Lustracyjny, zgodnie z zapisami z archiwów SB, miał podstawy, by uznać tajnymi współpracownikami SB zarówno Lecha Wałęsę, jak Aleksandra Kwaśniewskiego. Sędzia Paweł Rysiński nie zgodził się jednak na przesłuchanie takich kluczowych świadków, jak np. Adam Hodysz, i odrzucił zeznania Antoniego Macierewicza, Piotra Naimskiego i innych. Za to uznał "z prawie całkowitą pewnością", że oryginały przedstawionych mu donosów i pokwitowań za pieniądze nigdy nie istniały. W rok później Rysiński został powołany przez Kwaśniewskiego na sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w 2004 wyrokował na korzyść Józefa Oleksego w jego procesie lustracyjnym, a niedawno odegrał swoją rolę w procesie FOZZ. - A jeżeli chodzi o status pokrzywdzonego nadany Wałęsie przez IPN? - Przyznanie Wałęsie statusu pokrzywdzonego przez IPN odbyło się w takich warunkach, że każdy, kto chciał to wiedzieć, musiał dostrzec, że było to niejawne przyznanie, że IPN posiada dokumentację zaprzeczającą wyrokowi Sądu Lustracyjnego i uniemożliwiającą przyznanie tego statusu przed orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. IPN jest jednak instytucją zaufania publicznego i nie powinien zasłaniać prawdy przed opinią publiczną. Kierownictwo IPN już dawno ogłosiło, że na podstawie posiadanej przez siebie dokumentacji na temat Lecha Wałęsy jesienią bieżącego roku opublikuje książkę. Polska opinia publiczna ma prawo domagać się dotrzymania danego słowa. - Sąd Apelacyjny skrytykował zamknięcie Panu ust w niższej instancji i niedopuszczenie do przedstawienia własnych nowych dowodów w sprawie. Jakie wówczas istotne Odpowiedz Link Zgłoś