jaras84
10.02.07, 11:43
Jestem Polakiem. Mój ojciec nim jest, dziadek też. I tak siedzimy sobie przy
wspólnym stole i zastanawiamny sie co w Nas trzeba zmienić aby nasza
moralność się poprawiła, abyśmy zostali świętymi za życia. Bo przecież to że
ciężko pracujemy jeszcze o niczym nie świadczy, że nikogo nie zabiliśmy to
jeszcze mamy czas, nie zgwałciliśmy bo nie było okazji, nie obrażaliśmy bo
mamy zbyt ubogie słownictwo. I na czym ma polegać ta rewolucja moralna tak
ferowana przez panów Kaczyńskich? Może znajde sobie qmpla który tak jak
minister rolnictwa ma kilka wyroków, może też zapiszę się do Młodziodzierzy
Wszechpolskiej bo to szczytne przecież idee, a może doniosę na niemoralnego
kolegę do odpowiednich organów, żeby było o jedną szuję mniej. Brakuje tylko
jeszcze tego że wzorem Mao Tse Tunga bracia wydadzą czerwoną książeczkę z co
lepszymi cytatami. to może dziwne ale nie czuję się taki zły jakby wynikało
ze wzoru stworzonego przez władzę. Moim życiem żądzę się włanymi prawami, po
części wpojonymi mi przez rodziców, po części wynikającymi z własnych
obserwacji, nie daję się wtłoczyć w suchy mechanizm jakim powoli staje się
nasz kraj. Tylko zastanawiam się, jak długo jeszcze będę miał siłe i odwagę
przeciwstawiać się indoktrynacji władz. I pewnie znów ten post kogoś będzie
raził, jak większośc jakie nap[isałem pod różnymi nickami na tym portalu oraz
na innych. Ale wiecie co...a mam to gdzieś...SŁAWA...