polski_francuz
18.02.07, 09:00
czytam coraz to nowe wiesci o wyczynach dwojcy przenajswietszej i powoli mnie
szlag trafia.
Kazdy kraj ma swoje "sluzby". Liczac od wschodu na zachod: FSB, BND, RG, CIA
czy FBI. Czasem gorsze, czasem lepsze.
Z historii FSB pamietamy, ze ten czy inny agent stawal okoniem i czasami
trzeba go bylo potraktowac radioaktywnie by siedzial cicho.
Z historii CIA pamietam, ze niektorzy prezie (Clinton) nie chcieli ich
sluchac a i ze nie mieli tam ludzi znajacych jezyk swoich wrogow (arabski).
Po raz pierwszy w historii widze, ze to nie aparat jest do kitu ale to
najwyzsze wladze ten aparat osmieszaja.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3927390.html
Dlaczego?
Bo inna formacja polityczna tam ustawila wielu. I ci inni poniesli zasluzona
kleske polityczna. Aparat zostal. Ale sie go osmiesza.
No i co teraz? Wezmiemy nowych ludzi do aparatu? Alez oni dobrze sobie
zapamietali lekcje. I palcem nie rusza dla panstwa o ktorym wiedza, ze przy
nastepnych zakrecie ich osmieszy.
No to o co chodzi? O rozliczenie z przeszloscia? Z jaka przeszloscia? Z
Walesa? Alez on ograniczony ale w miare normalny czlowiek. I jego
reakcje "prezydent to duren" wydaja mi sie uzasadnione.
Czy moze bys warto ten cyrk medialny zaprzestac i wziac sie do konstruktywnej
roboty.
Polska to nie jest piaskownica na Zoliborzu!
PF