haen1950
02.11.07, 05:30
Z przykrością dowiaduję się, że w czasch opozycji Boni przyjaźnił
się z obecną mentownią tamtej opozycji - niejakimi Urbańskim i
Zalewskim.
O ile jego lojalka obchodzi mnie niewiele (o tyle, że nikogo
donosząc nie skrzywdził), o tyle uważam, że szemrane przyjaźnie z
tamtego okresu dyskwalifikują go do reprezentowania państwa.
Niech Tusk korzysta sobie z jego wiedzy co najwyżej w charakterze
doradcy.