piotr991
29.02.08, 21:02
To ciekawe,ze GW i jej dziennikarze, robia wszystko,zeby tylko nie
okazało sie ,ze to Zientarski prowadził to ferrari.
"Według "Wprost" policja ma zeznania świadka, który twierdzi, że
widział jak Zientarski i Zabiega wsiadali do Ferrari zaparkowanego
na ul. Madalińskiego na warszawskim Mokotowie. Świadek ma twierdzić,
że to Zientarski wsiadł za kierownicę. Nie przesądza to jednak, kto
prowadził auto w chwili wypadku, bowiem po drodze dziennikarze mogli
zamienić się miejscami.
Szef stołecznej drogówki mł. insp. Jacek Zalewski mówi, że ustalenie
ze 100-procentową pewnością kto prowadził samochód może być
niemożliwe. Sprawą zajmie się specjalnie powołany biegły, który
przeanalizuje relacje świadków, zdjęcia z miejsca zdarzenia,
wyciągnie wnioski z charakteru obrażeń po wypadku i wykorzysta
wszystkie inne dostępne informacje. Doświadczenie pokazuje jednak,
że przy takich zniszczeniach samochodu - ferrari w chwili uderzenia
rozpadło się na części i spaliło - ustalenie kto siedział za
kierownicą bywa bardzo trudne."
A przeciez to najzwyklejszy bandyta!