Dodaj do ulubionych

2 dolary za Euro - kolejny watek

15.06.07, 23:20
Zreasumujmy troche te wywody dotyczace kursu USD. W poprzednich watkach temat
rozkladany byl na czynniki pierwsze, argumenty za i przeciw i co z tego
wynika. Tutaj streszcze te dyskusje. Chodzi o dlugoterminowy kolaps rynku i
Armageddon ekonomiczny na niespotykana skale, katastrofe o ktorej nie snilo
sie filozofom, krach przekraczajacy swoim zasiegiem ten z lat 30-tych.
Wszystko to z powodu ogolnego zadluzenia i szczegolowo omawiane na 10-ta
strone w watkach do ktorych linki ponizej:

watek numer 1:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28704164
watek numer 2:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874
watek numer 3:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30344964
watek numer 4:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30745591&a=30745591
Przypomnijmy kilka ogolnych tez:
Sa cykle i w tych cyklach najpierw jest rozwoj a potem skurcz. Skurcz jest
zwykle bolesny, choc krotki, a zasiegi ruchow cenowych takie jak w hossie,
co oznacza ze jak sie czlowiek odpowiednio ustawi, to zarabia 3x szybciej jak
w hossie. Ci, ktorzy sa po zlej stronie rynku traca 3x szybciej i bankrutuja
zanim sie zorientuja, ze wlasnie zostali bez majtek.

Cykle sa determinowane dlugoterminowym przyrostem masy pieniadza na rynku.
Pieniedzy przyrasta kiedy wzrasta zadluzenie czyli kredyt.
Z tego wynika, ze jest hossa tak dlugo, jak dlugo jest przyrost kredytu.
Z drugiej strony dziala wielki mechanizm produktywnosci i dystrybucji,
poprzez ktory pieniadze te sa zbierane z rynku konsumenckiego a nadwyzki
laduja w funduszach, ktore staraja sie desperacko jakos te forse pomnozyc.
Im wiecej pieniedzy, tym bardziej spada koszt pieniadza i rownoczesnie
wzrasta oplacalnosc inwestycyjna w projekty, na ktore w normalnych czasach
zaden bankier nawet by nie splunal. Nagle okazuje sie, ze pieniadze sa ogolno-
dostepne, tanie i kazdy chetnie moze sobie wziasc kredycik, bez
zabezpieczenia i nawet na kupno nowego kapelusza na jeden dzien a potem do
smieci. Ziarnko do ziarnka, a kredytu przybywa, pieniedzy wobec tego rowniez
i okazuje sie, ze w ten sposob powstaje szereg pedow inwestycyjnych, takich
jak mania internet stocks i obecny ruch w real estate. Ciagly naplyw
pieniedzy, uruchomiony mechanizmem kreacji kredytowej, powoduje ciagla presje
inwestycyjna (wplywy funduszy) i ogolna niechec inwestorow do pozbywania sie
walorow co z kolei powoduje nadymanie sie calych segmentow rynku i
powstawanie a potem pekanie kolejnych balonow cenowych.

Jednak wzrost kredytu powyzej pewnego ogolnie uznanego pozimu 300% PKB jest
niebezpieczny dla gospodarki. Przy takim mniej wiecej poziomie zawalila sie
gospodarka USA w latach trzydziestych, a ci ktorzy to pamietaja najczesciej
siedza obecnie w domach starcow i nikt ich rad juz nie slucha. Czesc tych
starych doswiadczonych losem dziadkow przelala swoje mysli na papier i
powstala np: "A History of Money and Banking". Jednak obecnie nikt ksiazek
nie czyta, ksiegarnie bankrutuja, nikt nie chce ksiazek nawet za darmo w
zwiazku z tym pojawiaja sie publiczne akcje palenia ksiazek.
Amerykanskiemu spoleczenstwu dzielacemu sie ewentualnie na tych co ogladaja
FOX i tych od Cartoons do glowy nie przyjdzie zapoznac sie z takimi
kluczowymi informacjami. Jest tak dlatego, poniewaz przyrost kredytu jest
determinowany polityka FED, ktorej celem jest maksymalizacja % wzrostu PKB.
Dlatego FED prowadzi luzna polityke monetarna i dlugoterminowo sa niskie
stopy. Kazdy moze sobie wziasc kredycik. Wiec po co myslec i pracowac?
Od pracy sa miejscowi Meksykanscy imigranci, a jak beda grzeczni, to tez
dostana prawo do kredytu. To wszystko oznacza zero myslenia, jazde bez
opamietania, zerowe rezerwy od depozytow dlugoterminowych i niekontrolowane
pompowanie kredytu w gospodarke i kreowanie balona. Balon zas moze
odwdzieczyc sie nam szybkim peknieciem i nagle okaze sie, ze udzielono wiecej
kredytow niz moze rynek wytrzymac i wystapi credit crunch.

Kluczem do przewidzenia dalszego trendu na rynku jest obserwacja kredytu (Bo
nie publikowane M3 utrudnia obserwacje rynku). Obserwowany obecnie spadek
dynamiki kredytowej wzbudza niepokoj i nasuwa trudne pytania dotyczace
dalszego rozwoju wydarzen. Wszystko jednak wskazuje na to, ze nieuchronnie
zbliza sie okres, w ktorym upokorzona zostanie ignorancja ludzka a bankructwo
dotknie szerokie masy ludzi nienawyklych do logicznego myslenia i
podejmowania samodzielnych decyzji inwestycyjnych. Zbliza sie bowiem
nieuchronnie moment, w ktorym pieniedzy zamiast przybyc - ubedzie.
Tak sie stanie, poniewaz przy rozdetym do granic mozliwosci zadluzeniu
zblizajacym sie do 400% PKB sklonnosc konsumentow do pobierania dalszych
kredytow zmaleje, a miliony dotychczasowych kredytobiorcow co miesiac
przeciez splaca raty i saldo przyrostu pieniadza w pewnym momencie osiagnie
zero i rozpocznie sie skurcz.

Przypomniejmy kilka faktow:
"In 1930 the Fed’s holdings of US government securities was at $465 million.
By December 1933 they stood at 2,432 million – a 401% increase."
Oznacza to, ze w okresie wielkiej depresji FED probowal desperacko pompowac
pieniadze w rynek, jednak pomimo to agregaty pieniezne spadly, bo ludzie
przestali brac kredyty. W wyniku tego doszlo do ogolnego zatoru platnicznego
i lawinowego bankructwa firm i bankow. W 1930 upadlo 1,350 bankow; w 1931
kolejnych 2,293 bankow zbankrutowalo a w 1932 dalsze 1,453 banki zniknely z
powierzchni ziemi.

Od tej pory uplynelo wiele wody w Potomac River i wprowadzono cos, co sie
nazywa FDIC i ma rzekomo wybawic nas konsumentow przed wystapieniem podobnej
katastrofy. Czy jednak rzeczywiscie FDIC jest takim cudem, ze da nam
pieniadze wtedy, kiedy nagle wszystkim pieniedzy zabraknie?
No coz, malo kto wie ale - nie. Wynika to ze szczegolowych przepisow i
wlasciwosci dotyczacych tego ciala. To jednak troche wykracza poza zakres
jednego postu na forum publicznym. FDIC wcale nie musi dac nam pieniedzy!
Oczywiscie dla wiekszosci Amerykanow urodzonych w Ameryce teza o
niebezpieczenstwie chowania pieniedzy w malych bankach jest zupelna herezja.
W ogole obserwacja zycia i decyzji Amerykanow dostarcza nam codziennie
niezwyklych wrazen. Poziom oderwania od rzeczywisctosci stawia tych ludzi na
zupelnie innej platformie egzystencji. Fakt nieustajacego pedu tego rynku i
wzrostu dlugow najlepiej swiadczy o niefrasobliwosci decyzyjnej i dotyczy to
niemalze wszystkich zamieszkalych w USA. Jednostkowy Amerykanin wydaje tyle
pieniedzy ile ma, a jak nie ma - to idzie po kredyt i dalej wydaje.
To takie wielkie skupisko osob o charakterze Paris Hilton na skale 300
milionowego spoleczenstwa. Przyznaje, ze nie wiem co bedzie, kiedy oni nagle
przestana sie zadluzac i skoncza im sie pieniadze. Raport o przeplywach
finansowych za ostatnie kwartaly wskazuje na ograniczenie dynamiki kredytowej,
a spadek cen obligacji wskazuje na spadek strumienia pienieznego ladujacego w
funduszach. Dodatkowo wzrosly wszelkie koszty a poziom cen nieruchomosci -
naturalnej amerykanskiej skarbonki - zamarl i nie pozwala wyciagac wiecej
forsy przecietnemu uczciwemu Amerykaninowi. Malo tego - wszystkie media i TV
trabia, ze jak inwestowac - to tylko dlugoterminowo, a jak kupowac dom to
teraz i najlepiej szybko i na kredyt, bo stopa rekordowo niska, splacic
milion to zaden problem, a jak trzeba to rozlozymy na dogodne raty nawet na
30 lat. I to sie nie moze dobrze skonczyc.
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa calkowite zadluzenie circa 350% PKB 16.06.07, 01:09
      dane sa stosunkowo latwo dostepne:

      zanualizowane GDP za 1Q to okolo 13.6 tryliona USD wedlug:
      www.bea.gov/newsreleases/national/gdp/gdpnewsrelease.htm
      zas calkowity dlug (domestic nonfinancial + financial + foreign) to okolo 46
      trylionow (w zaleznosci od zrodel i metody korekty) W internecie podaja kwoty
      niekorygowane ~48 trylionow. Najlepsze zrodlo to zrodlo oficjalne -))), czyli
      np tu:

      www.federalreserve.gov/releases/z1/Current/z1r-2.pdf
      szybko mozna sobie obliczyc ze dlug = 338% PKB albo 352% PKB w zaleznosci ktore
      zdluzenie nam sie bardziej podoba.

    • przycinek.usa przypomnienie dyskusji o wplywie derywatow na USD 16.06.07, 01:38

      "Wszyscy wiemy, co to są transakcje międzynarodowe i że firmy musza się jakoś
      zabezpieczać przed ryzykiem kursowym. Najlepiej to porównać do ubezpieczeń.

      Każdy z nas oczywiście wie jak wygląda ubezpieczenie od kradzieży auta, prawda?
      Płacimy firmie ubezpieczeniowej składkę i jak nam ktoś auto ukradnie – to
      firma płaci odszkodowanie. Oznacza to równocześnie, – że właściciel auta
      przeniósł ryzyko straty auta z siebie (właściciela) na ubezpieczyciela.(...)
      Podobnie jest z zabezpieczeniami ryzyka walutowego w transakcjach
      międzynarodowych, z tą różnicą, że takie ubezpieczenie nazywa się kontrakt i
      jest zakładem a nie polisą. Jedna strona umowy mówi, że „dolar na pewno nie
      spadnie” – a druga strona umowy mówi, że „myśli, że spadnie” i zakładają się w
      ten sposób, że jak spadnie – to jedna firma płaci drugiej pełną różnicę kursu
      – a jak nie spadnie – to druga firma płaci pierwszej tylko samą prowizje,
      (czyli jak w ubezpieczeniach – składkę)(...)

      (...)
      Wszyscy wiemy, że w połowie ubiegłego roku na rynku obligacji amerykańskich
      wydarzyło się cos nieoczekiwanego. Mianowicie banki azjatyckie zdecydowanie
      zmniejszyły ilość zakupów pożyczki federalnej. To doprowadziło do dziwnej
      sytuacji, w której nagle zwiększyła się ilość zakupów tej pożyczki ze strony
      banków z Londynu.

      Cały rynek tłumaczy sobie te zaistniałą sytuacje poziomem stopy procentowej –
      a nieliczni tylko zadają sobie pytanie: – dlaczego Azja dalej nie kupuje,
      skoro procent wzrósł? Takie pytanie zadał sobie nasz kolega PolarBeer i
      szybciutko doszedł do intuicyjnego wniosku, że tu musi tkwić jakiś ciężki
      kant. I słusznie.

      Policzmy to sobie matematycznie:
      Mamy obecnie rentowność pożyczki amerykańskiej na poziomie około 4.5%
      Równocześnie mamy rentowność pożyczki w Europie na poziomie około 3%.
      Ale również wiemy, wskutek wielu opracowań analitycznych popartych wiedzą i
      doświadczeniem specjalistów, że w 2006 roku dolar USA ma się osłabić i średnio
      oczekuje się spadku o około 10% w stosunku do innych walut na koniec roku.
      To oznacza występowanie ryzyka kursowego w wysokości 10%, prawda?
      Czyli w największym uproszczeniu:
      Inwestując w UST – zarabiamy 4.5% nominalnie – a potem tracimy na kursie 10% -
      czyli jesteśmy do tylu na oko o 5.5%. Mamy MINUS 5.5%!!!

      Inwestując w eurobligacje inwestujemy na 3% - ale nie tracimy na kursie.
      Zysk wynosi tyle – ile rentowność, ale jesteśmy na plusie!

      Różnica pomiędzy tymi inwestycjami wynosi 5.5+3 = 8.5% BEZ UWZGLĘDNIENIA
      INFLACJI, która nasze obliczenia PODWYZSZA, bo inflacja w USA podnosi stratę,
      a w eurozonie inflacja jedynie obniża zysk i jest mniejsza. Czyli różnica z
      uwzględnieniem inflacji jest nawet większa, choć jest kwestią dyskusyjną o
      ile. Dlatego pomińmy to milczeniem. 8.5% rocznie jest i tak wystarczająco
      dużym procentem, aby się przestraszyć.
      8.5% czystego ryzyka!

      Wiedząc powyższe – odpowiedzmy sobie na pytanie: kto normalny będzie
      inwestował w takie obligacje przy takiej dysproporcji ryzyka? Dlaczego wobec
      tego kapitał płynie z Londynu do USA, – choć logiczne byłoby oczekiwać
      przepływu odwrotnego? (...)


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=37808583&a=37808583
    • przycinek.usa FED lata 20-ste 29.06.07, 11:41
      Bardzo interesujacy artykul, fragment:

      "The easy-money policy of 1924 was of historic importance. It was the first
      large and aggressive easing action deliberately taken by the Federal Reserve
      for the purposes of combating a decline of price levels and business activity
      and of encouraging international capital flows." (page 241) Repeated
      interventions were deemed necessary, including the historic aggressive easing
      of monetary conditions to assist the Bank of England during 1927. With each
      liquidity injection, the flood of finance to New York only quickened. Each year
      the speculators become more emboldened and the maladjusted economy more
      distorted. By the arrival of 1929, the Fed was faced with a radically
      imbalanced system, with goods prices moving in one direction and asset prices
      in another; some sectors of the economy overheated, many turning very weak. The
      Fed attempted to manage systemic liquidity and the quantity of credit creation,
      but it had become hopelessly impotent in directing finance to productive
      purposes. Speculative finance had come to dominate. Benjamin Strong and the
      Fed, in their effort to do too much, had completely lost control."

      www.safehaven.com/article-526.htm
    • przycinek.usa koncza sie pieniazki 30.06.07, 21:13
      www.latimes.com/business/la-fi-buyouts28jun28,1,2912399.story?coll=la-headlines-business

      Easy credit is diminishing in buyout market
      Lenders increasingly worried about financial risks of takeover deals are
      demanding higher interest rates.
      From Bloomberg News and Times Staff
      June 28, 2007


      The $2.1-billion buyout of Guitar Center Inc. announced Wednesday shows that
      the appetite for takeovers hasn't died, but financing deals is becoming more
      expensive as nervous lenders demand higher interest rates and other concessions
      from borrowers.

      Lenders fear that easy credit for takeovers could come back to haunt them if
      buyout targets get into financial trouble. In recent days, the deepening woes
      of the sub-prime mortgage market have reminded Wall Street of the risks of
      cheap credit.

      U.S. Foodservice, a unit of Dutch supermarket firm Royal Ahold, on Tuesday
      postponed a planned $650-million bond sale because it couldn't find enough
      buyers. Proceeds from the offering were to finance U.S. Foodservice's leveraged
      buyout by Kohlberg Kravis Roberts & Co. and Clayton, Dubilier & Rice Inc.

      Separately, lawn-care products company ServiceMaster Co. this week revised its
      $1.15-billion bond sale to scrap a portion of the deal with notes that
      potential buyers viewed as too risky.

      "We're going to have a pretty rocky summer figuring out what it all means,"
      Mark Nunnelly, a managing director at Boston-based buyout firm Bain Capital
      Partners, said at a conference Wednesday sponsored by Dow Jones & Co. in New
      York. Bain is leading the buyout of Westlake Village-based Guitar Center.

      Private equity buyout firms will be seeking about $300 billion in financing in
      the next six months after announcing a record $539 billion in deals this year,
      Bear Stearns Cos. said.

      Lloyd Blankfein, Goldman Sachs Group Inc.'s chief executive, told the Dow Jones
      conference that the private equity boom had not topped out.

      Transactions in which buyout firms take over and force poorly performing
      companies to change aren't "going out of style," Blankfein said. Still, he
      said, highly speculative deals "may go by the boards."

      Carl Icahn, who has spent more than four decades on Wall Street buying and
      selling companies, said private equity firms have enjoyed "a walk in the park"
      in terms of financing deals in recent years, as yield-hungry lenders and
      investors have fallen over themselves to provide credit.

      Speaking at the conference, Icahn said of the deal mania, "I think it's peaked."

      Investors have demanded higher yields on junk bonds in recent weeks, pushing
      the annualized yield on an index of 100 bonds tracked by KDP Investment
      Advisors to 7.78% as of Wednesday, compared with 7.08% in mid-May.

      Bond investors "have drawn a bit of a line in the sand," said Brian Arsenault,
      high-yield strategist at Morgan Stanley in New York. "Investors are saying 'I
      have my pick of quite a few high-yield offerings over the next few months, so I
      am going to be a little more selective.' "

      The deal market also has been rattled by proposals by some in Congress to
      change the tax structure of buyout firms and hedge funds, lifting the top tax
      rate from 15% to 35% on certain of their investment earnings. That could make
      takeover deals less lucrative.

      Asked about the proposed legislation, Treasury Secretary Henry M. Paulson Jr.
      said Wednesday that "I don't believe it makes sense to single out one
      industry." He warned that a tax increase could have "unintended consequences."

      Shares of buyout giant Blackstone Group, which went public June 21 at $31 a
      share, fell for a third straight session Wednesday, losing 83 cents to $29.92.
        • przycinek.usa Re: koncza sie pieniazki 02.07.07, 22:14
          W swobodnym skrocie streszcze to tak:
          Niska stopa sprzed kilku lat doprowadzila do sytuacji w ktorej dawali kredyty
          ludziom jak opetani, bez sprawdzenia ich rzeczywistej sytuacji kredytowej.
          Ludzie za to nakupowali domow a teraz bankrutuja. Powstalo mnostwo zlych
          kredytow, zbankrutowalo pare funduszy i banki zrewidowaly swoje wytyczne
          dotyczace ryzyka w departamentach kredytowych. Banki przestaly kupowac
          ryzykowne emisje obligacji i okazalo sie, ze plynnosc na rynku wyschla.
          Jest to zwiazane z ostatnimi ruchami na rynku obligacji smieciowych, gdzie
          srednia rentownosc wzrosla o 0.8% w 2 miesiace. Masa firm odwoluje zaplanowane
          emisje obligacji, bo nie ma ich komu sprzedac.

          Dzisiaj dolar spadl na pysk. A co uwazniejsi obserwatorzy pewnie wiedza co sie
          stalo z kursem CAD. To jest interesujace. Rynek peka.
          • przycinek.usa uwaga - wazne wykresy 26.07.07, 00:30
            Tu sa pokazane bardzo wazne wykresy dotyczace rozwoju agregatow pienieznych po
            zakonczeniu publikacji przez FED. Na razie przyjmuje je na wiare, ale zwrocilem
            sie do autora strony z prosba o wytlumaczenie metodyki liczenia niektorych
            parametrow.

            Na jednym z wykresow pokazane jest M1 M2 i M3.

            To sa niezwykle wazne dane, bowiem pokazuja slabosc rynku w obliczu wzrostu
            kosztow i dlugiego pieniadza.

            www.shadowstats.com/cgi-bin/sgs/data


    • polarbeer Przemoc 01.07.07, 17:23
      Panstwa (a szczegolnie imperia) uzywaja przemocy, gdy pokojowo nie sa w stanie
      osiagnac swoich celow. Bierzesz to w swoich kalkulacjach? To ze arystokracja
      Arabska nadal kupuje T-bonds (anonimowo przez Londyn)
      • sendivigius Re: Przemoc 01.07.07, 23:13
        "Ciemnie machinacje pozarynkowe sa rowniez forma gwaltu (na milionach ludzi
        ktorzy wierza w wolny rynek). Moim zdaniem jestesmy juz zbyt daleko na drodze
        do do dna, zeby wyplynac na powierzchnie i nabrac w pluca swiezego powietrza..."

        Nasz klub komunistow sie powieksza, juz nasz ideowy ojciec K. Marks dawno temu
        pisal ze rynek to bajki o Ksieciu na Bialym Koniu co zawsze zlego smoka zabije.
        Ja tego smoka widze od wielu, wielu lat i widze ze gdzie jeszcze byly jakies
        szczatki rynku (pisze o USA) to dzis wszystko za pysk trzyma rzad i policja.
        Komunizm to wyzwolenie nie tylko od kapitalizmu (tu nawet tak bardzo bym nie
        walczyl) ale od totalitaryzmu, imperializmu, kolonializmu, wyzysku klasowego i
        generalnie spoleczenstwa zaprojektowanego na modle jak z Orwella.

        "Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !!!!"


    • przycinek.usa One little pig. 03.07.07, 08:30

      Ten artykul spodobal mi sie tak bardzo, ze postanowilem przekopiowac go w
      calosci. Wspaniale przekazuje to, co sie dzieje obecnie na rynku. Banki
      zamykaja oczy na to, ze maja w portfelach pelno niesciagalnych dlugow...

      by Rob Peebles
      The CDO’s Flying Circus
      June 30, 2007

      Merrill Lynch & Co. on Wednesday sold only $100 million of $850 million of
      highly rated collateral assets it auctioned after seizing them back from the
      Bear Stearns funds, said a person familiar with the auction. Details about
      Merrill's auction and efforts by Bear Stearns to offer $2 billion of CDOs were
      not immediately clear as possible buyers determine how to value the complex
      CDOs. Some fund managers speculated the failure to sell the assets as intended
      indicated the dealers were largely disappointed with what they saw.
      - Reuters, June 21, 2007
      Lehman and Credit Suisse held auctions of this collateral before the bailout,
      and insiders claimed the former sold the assets for half their face value, a
      development with huge consequences for Wall Street and the stability of the
      global financial system if true. The pricing is crucial because US financial
      regulations require banks and hedge funds to value CDOs on their books at
      market price, but, because of the illiquid nature of the instruments, they
      usually retain them at the purchase price. …if Lehman achieved such a low price
      for the CDOs, it could precipitate a major revaluation of the sector that may,
      domino-like, devastate related markets. Last week, Merrill Lynch attempted to
      auction CDOs worth $850m; some traders claim it managed to sell about $100m. No
      prices were revealed.
      - A bet that went wrong, Helen Dunne, The Business, June 30, 2007

      “…a lot of hedge funds are now trembling
      • przycinek.usa speaking of which... 03.07.07, 09:40
        Wlasnie skonczylem czytac ten artykul:

        www.chicagotribune.com/business/chi-sun_barringtonjul01,0,2295198.story?coll=chi-business-hed

        I polecam go wszystkim angielskojezycznym czytelnikom. Wyglada na to, ze maja
        niewesolo w tym Chicago. Artykul odnosi sie wprawdzie do przedmiesc, ale jest
        dosyc sugestywnie napisany i w ciekawy sposob ukazuje przemiany rynku patrzac
        od strony pracownikow. Wyglada na to, ze ludzie biednieja. Podoba mi sie ten
        tekst, poniewaz jest dosyc dobrze uzasadniony i podane jest duzo interesujacych
        i nietypowych informacji.

        "Villers' job at Barrington Community Unit School District 220 was to prepare a
        mailing list of households that received free or subsidized school lunches. But
        unlike years past, the schools' allotment of 300 invitations wasn't enough to
        cover all the families. Unnerved, she pared the list to free lunch recipients,
        but there were still 50 too many. Familiar addresses leaped out at her. They
        were from affluent neighborhoods, not just lower-income communities on
        Barrington's fringes.

        "They were all over the place, they were names you knew and recognized on this
        list," she recalls. "It was disturbing."

        Activity is brisk at the non-profit Barrington Career Center, which served 600
        people from 100 communities last year.

        "The information that comes out from the Department of Labor makes it look like
        it's a really rosy picture, but that's not what we see at all," says Monica
        Keane, the center's director."
    • przycinek.usa Caliber Global Investments - closing down 03.07.07, 22:34
      investing.reuters.co.uk/news/articleinvesting.aspx?type=breakingFundsNews&storyID=2007-06-
      28T103834Z_01_L28841065_RTRIDST_0_CALIBER-RETURN.XML


      LONDON, June 28 (Reuters) - Investment company Caliber Global Investment
      Limited (CLBR.L: Quote, Profile , Research) is to return all its capital to
      investors after suffering an $8.8 million net loss in the first three months of
      the year due to the turmoil in the U.S. subprime mortgage market.

      The company invests mainly in residential- and commercial-mortgage backed
      securities and started a strategic review on May 9.

      It said on Thursday it would sell all its assets and return cash over the next
      12 months despite a modest improvement in market conditions in May.


    • przycinek.usa New Pension Crisis Seen In Credit Markets Crash 03.07.07, 22:37
      www.larouchepub.com/other/2007/3427pensions_hedges.html
      The International Trade Union Confederation (ITUC) released a report June 22 to
      its members in 153 countries, urging them to pull their pension funds'
      investments out of hedge funds and private equity funds. (...)

      Credit conditions are now rapidly changing for the worse (see p. 62), and
      pension funds—with between 3% and 5% of their investments in hedge funds
      (including hedge "funds of funds") alone, depending on the report—are directly
      in the path of disaster. (...)
    • przycinek.usa bardzo interesujace plotki 04.07.07, 21:11
      "Since the Bernanke Fed discontinued the decades-old reporting of the broad M3
      money supply in March of 2006, the growth rate of M3 has accelerated from an 8%
      rate to a sizzling 13.7% clip, its fastest in more than three decades."


      Caly artykul jest naszpikowany takimi rewelacjami. Skad ten facet wytrzasnal te
      informacje - nie wiem. Jezeli jednak jest to prawda - to mamy idealny moment na
      krach. Wystarczy zerknac na M1 i M2 i od razu widzimy oderwanie Wall Street od
      rzeczywistosci.

      sirchartsalot.com/article.php?id=61

      Nawiasem mowiac ten facet ma dosyc uporzadkowane w glowie bo pisze czarno na
      bialym, ze wzrost gieldy jest wprost proporcjonalny do dlugich agregatow
      pienieznych. Co prawda wprowadza teorie spisku do tego ale trudno. Nie ma
      artykulow idealnych.
    • przycinek.usa Credit crunch will 'shred investment portfolios 04.07.07, 22:16
      Artykul nijaki, ale jaki tytul!

      Credit crunch will 'shred investment portfolios to ribbons'

      www.telegraph.co.uk/money/main.jhtml?xml=/money/2007/07/02/bcncrunch102.xml

      Wobbles are turning to fear. Just $3bn of the $20bn junk bonds planned for
      issue last week were actually sold. Lenders are refusing "covenant-lite" deals
      for leveraged buy-outs, especially those with "toggles" that allow debtors to
      pay bills with fresh bonds. Carlyle, Arcelor, MISC, and US Food Services are
      all shelving plans to raise money. This is how a credit crunch starts.


      "This is the big one: all investment portfolios will be shredded to ribbons,"
      said Albert Edwards, from Dresdner Kleinwort.


      • sendivigius Spoko 05.07.07, 16:20
        Ale czemu ty przycinek wciaz panikujesz. Wszystko idzie w dobrym kierunku, to
        znaczy z naszego komunistycznego punktu widzenia. Przy okazji swieta 4 lipca
        okazalo sie ze 60% Amerykanow uwaza ze zdanie "Od kazdego wedlug zdolnosci,
        kazdemu wedlug potrzeb" pochodzi z amerykanskiej konstytucji. Jestesmy blizej
        zwyciestwa niz myslisz. I przyjdzie to tym razem bardzo latwo.
        • przycinek.usa Mlode pokolenie 05.07.07, 20:48
          Mysle, ze jestes przedstawicielem mlodego pokolenia nie myslacego w kategoriach
          spokojnej starosci, spokoju na ulicach i ogolnego dobrobytu. Komunizm jest moze
          i komiczny, ale zadnego panstwa jeszcze nie postawil na nogi. Mozna sie posmiac
          ale tylko pod warunkim bycia daleko.

          Mnie martwi, ze nikt kompletnie nie zwraca uwagi na omawiane zagadnienia.
          Nikt tego nie rozumie ani nikt sie nie przejmuje. Zwlaszcza w Europie.
          Nie widac problemu, to znaczy, ze nie ma problemu. W Europie maja za daleko do
          USA, zeby cokolwiek dostrzec. Zreszta kto by patrzyl!

          Tymczasem wystarczy spogladnac na zadluzenie budzetu, aby zrozumiec w jak zlej
          sytuacji sie znalezlismy. Juz to jedno pozwala jednoznacznie ocenic, ze tego
          nie da sie splacic. Dobrze ujal to John Williams: "current GAAP-based deficit
          is beyond containment in the present environment. Severe political constraints
          limit any meaningful reduction of the Social Security and Medicare programs,
          while addressing the issue with taxes is impossible. If federal income taxes
          were adjusted to as to seize 100% of all salaries and wages earned in the
          United States, the government's operations still would be in deficit."

          www.shadowstats.com/cgi-bin/sgs/article/id=882
          Problem w tym, ze temu rzadowi nie mozna wierzyc. Nie mozna miec zaufania do
          instytucji, ktora w sposob permanentny oszukuje swoich obywateli na wszystkich
          frontach - poprzez publikacje statystyczne i na wysadzaniu budynkow w powietrze
          skonczywszy. Trzeba dodac, ze budynkow z obywatelami, ktorych ta administracja
          w zasadzie powinna chronic. To gorzej jak w Polsce za komuny! W Polsce czlowiek
          czasem dostal pala w leb. Jednak nikt tam nie wysadzal obywateli w powietrze, a
          zbrodnie sa nawet teraz skrupulatnie rozliczane. A u nas? Czy ktos rozliczyl
          sprawcow wysadzenia Murrah Federal Building in Oklahoma City w 1995? Czy
          rozliczono tych, ktorzy tuszowali cala sprawe? Co? A co zrobiono w sprawie USS
          Liberty? Johnson zamknal dziub, stulil uszy i udal, ze mu nikt nie naszczal do
          kapelusza. A Kennedy? Powiedz mi - jak mozna wierzyc takiej administracji -
          ktora od 20 lat ma komputerowe systemy podsluchowe na WSZYSTKICH telefonach i
          nagrywa nas codziennie - a nie potrafi przez pol wieku znalesc sprawcow takiego
          zabojstwa! Nie mowiac juz o takich drobiazgach jak zakonczenie publikacji M3,
          czy tez operacji otwartego rynku i plotkach zwiazanych z zamowieniem 2
          trylionow dolarow w gotowce przez Federal Bank of New York.

          Dlatego nie mam zaufania do wlasnej waluty i osobiscie dziwie sie wielce jak
          inni, rzekomo myslacy obywatele Europy inwestuja w te papiery, podczas kiedy
          powinni miec 100x wieksze zaufanie do wlasnych walut. Jezeli w tym kraju
          dochodzi do takich rzeczy, ze wojskowe helikoptery bombarduja wlasne dowodztwo
          (Pentagon 9/11), bez echa publicznego, bez komisji Senackiej, bez sledztwa
          prokuratury generalnej - to znaczy, ze nadszedl czas wyjezdzac stad na stale z
          powrotem do Polski - oazy spokoju i dobrobytu.
          • sendivigius Re: Mlode pokolenie 06.07.07, 17:34
            Moze najlepiej zaczac od cytaciku:

            “...Well, it depends which planned economies you mean. There are lots of
            planned economies – the Unites States is a planned economy, for example. I
            mean, we talk about ourselves as a “free market", but that's baloney. The only
            parts of the U.S. economy that are internationally competitive are the planned
            parts, the state-subsidized parts – like capital-intensive agriculture (which
            has a state-guarantees market as cushion); or high-technology industry (which
            is dependent on the Pentagon system); or pharmaceuticals (which is massively
            subsidized by publicly funded research). Those are the parts of the U.S.
            economy that are functioning well.”

            i nastepnego:

            “Adam Smith was in favor of markets because he thought that people ought to be
            completely equal – completely equal – and that was because, as a classical
            liberal, he believed that people’s fundamental character involves notion like
            sympathy, and solidarity, the right to control their own work and so on and so
            forth: all the exact opposite of capitalism. If fact there are no two points of
            view more antithetical than classical liberalism and capitalism –and that's
            why when the University of Chicago publishes a bicentennial edition of Smith
            they have to distort the test (which they did): because as a true classical
            liberal, Smith was strongly opposed to all the idiocy they now spout in his
            name. ...Well, that's real scholarship: suppress the facts totally, present
            them as the opposite of what they are and figure, “probably nobody's going to
            read to page 473...”

            Dlaczego US sie nie zawali to opisalem w innym poscie sczegolowo:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=35196386&a=35196386

            (zwroc uwage na date postu).

            Well, Monsieur Jourdain tez nie wiedzial ze mowi proza. Osoby wyksztalcone
            humanistycznie maja niezwykla sklonnosc zwracac wiecej uwagi na nazwe niz na
            meritum, i tak USA sa panstwem dazacym do tzw. komunizmu ale juz UPR jest
            partia rzeczywiscie komunistyczna a Adam Smith bylby dobrym towarzyszem walki
            klasowej gdyby sie doczekal. Jezeli wezmiemy to pod uwage, to wszystko jest
            jasne, ale ty pewnie oczekujesz odpowiedzi na pytanie “jakie kraje z nazwy
            komunistyczne stanely dzieki niemu na nogi”. Pierwszym jest Rosja; jakby
            wygladala dzis gdyby nie Lenin i Stalin? W najlepszym razie jak Brazylia albo
            jak Iran, a moze i gorzej bo w Rosji zimno i laski nie tancza samby. Brazylia
            jest ciagle w dlugach i biedzie i tak dalej. Drugim takim krajem jest Kuba.
            Porownuj porownywalne. Kube nalezy porownywac nie z Holandia ale z Dominikana
            lub Salwadorem i jak to wyglada? Trzecim krajem ktory komunizm stawia na nogi
            sa Chiny, czemu nie kapitalistyczny od zawsze Pakistan lub “demokratyczne”
            Indie?. A teraz sam sobie uloz liste krajow ktore kapitalizm wciagnal za nogi
            do bagna.

            Do pozyczania pieniedzy, jak do tanga, trzeba dwojga. Nie wymawiaj wiec rzadowi
            USA ze pozycza tylko odpowiedz na pytanie kto to kupuje i dlaczego. Coz,
            imperium sciaga podatek. Niezbyt to szlachetne ale nie takie nowe w historii.
            Czescia Imperium Rzymskiego tez sie summa summarum byc oplacalo.

            No i na koniec, oczywiscie ze wladza rzadu i policji w USA jest wieksza niz w
            Polsce za komuny bo po prostu USA jest dalej na drodze do tzw. komunizmu, no i
            klamie rzad tez bardziej niz za komuny z Polsce i tez dokladnie z tego samego
            powodu. I porownania mozna ciagnac dalej. (Napisalem zreszta na ten temat cala
            ksiazke ale nikt jej nie chce wydac bo jest jak mowia wszyscy wydawcy “malo
            interesujaca i zawiera braki warsztatowe”wink.

            Aby podsumowac, uwazam ze dzisiejsze nauki polityczne sa w lesie. Jest taki
            chaos pojeciowy, tak bledna analiza faktow, tak wielki wplyw idologii na sposob
            analizy i przede wszystkim tak wielki wplyw sponsora na to co sie drukuje i
            wogole dopuszcza do obiegu publicznego ze aby sensownie dyskutowac nalezy
            najpierw usiasc i ulozyc slownik ABC.

            Jak wiec widzisz ja jestem komunista ale to nie znaczy to co myslisz.
            • polarbeer "komunista" 06.07.07, 23:00
              >>>Jak wiec widzisz ja jestem komunista ale to nie znaczy to co myslisz.<<<

              To niedobrze, gdy sie mowi jedno, a ludzie rozumieja drugie... Zostaw ten
              komunizm na wysypisku histori. To slowo to obelga. Szczanie w beczke z
              acetonem. Ludziem zabiera sie na wymioty na ten zapach krwi, zmieszanego z
              olejem, potem i brudem.

              (Nawiasem mowiac, budujac dom, kupilem kilka miesiecy temu mala chinska
              brtoniarke w "Harbor Fraights"
            • przycinek.usa moim zdaniem 07.07.07, 11:19
              Postanowilem zatytuowac moja odpowiedz w taki wlasnie sposob, aby przeciac
              ewentualne watpliwosci i dwuznacznosci. Komunizm nie jest jednoznaczny z
              centralnym planowaniem. Tak jak centralne planowanie nie jest rownowazne
              komunizmowi. Bez wzgledu na ilosc swiatla w Twoim pokoju, Sendivigius, komunizm
              wyglada mrocznie z calym swoim majdanem represji i nadzoru. Jezeli jednak
              upierasz sie przy tezie o rownosci ludzi - to ja protestuje i oswiadczam, ze
              ludzie rowni nie sa i nigdzie nie powinni byc calkowicie rowni. Ludzie w swojej
              roznorodnosci zachowan nie moga byc w rowny sposob nagradzani, ani karani.
              Opisalbym to dokladnie, ale jako administrator calego forum nie powinienem
              prowokowac dyskusji, ktorych wydzwiek moglby kogos urazic. Nie wiem dlaczego
              akurat takie cytaty zamiesciles, ale sa to zle cytaty. Na przyklad dlaczego
              pierwsze zdanie drugiego cytatu zawiera "in favor of markets" i
              uzasadnienie "because people ought to be (...) equal" -> przeciez to jest
              wewnetrznie niespojne i nielogiczne. Ja na przyklad jako zagorzaly kapitalista
              jestem zwolennikiem wolnosci wymiany walutowej, poniewaz w USA mamy rewolucje
              seksualna. Od razu widac, ze to uzasadnienie jest zupelnie niedorzeczne. Prawda?

              Zreszta wedlug mnie rzeczowa teza o rownosci jest bledna interpretacja zachowan
              spoleczenstw. Mozliwe, ze wynika ona z naiwnosci. Ja nie twierdze, ze Adam
              Smith z Twojego cytatu byl osoba naiwna. Mysle, ze mogl byc osoba naiwna. Mogl
              na przyklad wychowac sie w domu pelnym ciepla i harmonii, wsrod wspanialego
              rodzenstwa, pomagajacego sobie wzajemnie. Moze mlodosc przezyl z dala od
              okrucientwa wolnorynkowego i zlosliwosci chytrych kapitalistow? Mozliwe, ze
              bedac otoczonym jedynie dobrotliwymi wujkami i kochajacymi ciociami nie byl
              zmuszony walczyc na noze ani zdobywac wyksztalcenia w dokach. Calkiem mozliwe,
              ze taki dobrotliwy chlopiec spogladajac na lekko skrzywione geby
              kapitalistycznych wysyskiwaczy uzyskal calkowicie niewlasciwy swiatopoglad.
              Podzial swiata na dobro i na zlo mogl przebiegac zupelnie nieprawidlowo w takim
              naiwnym i dziecinnym umysle. Kto wie, czy przez to nie powstaly te poglady o
              naturalnych sklonnosciach ludzi do sympatii i solidarnosci? I co to w ogole
              znaczy, ze ludzie maja prawo do kontoli nad wlasna praca?

              Kolejna niespojnosc logiczna to "dazenie do komunizmu" od gospodarki centralnie
              planowanej. Nie ma zwiazku pomiedzy tymi zjawiskami. Moze byc odwrotnie. Jak w
              Chinach. Ewolucja od komunizmu do decentralizacji i kapitalizmu. Przyklad Chin
              nie jest zadnym przykladem na wyzszosc komunizmu. Wrecz przeciwnie. Jest
              przykladem odwrotnym.

              Dowodzenie, ze komunizm jest lepszy, bo centralnie planowana gospodarka
              subsydiuje pewne galezie przezmyslu i dzieki temu sa one bardziej
              konkurencyjne - jest logicznym bezsensem. Konkurencyjnosc jest bowiem wprost
              proporcjonalna do doplat a z czego wynikaja doplaty - jest zupelnie nieistotne.
              Dodatkowo jest jasne, ze subsydia generuja koszty, ktore krepuja system
              ekonomiczny i ostateczny efekt tego jest negatywny. Pierwszy cytat jest niejako
              stwierdzeniem prawdy, ktora wynika z przeplywow pienieznych. Skoro doplacasz mi
              do produkcji skarpetek, to moje skarpetki moga byc najtansze i najbardziej
              konkurencyjne na WOLNYM rynku. No bo przeciez jezeli inne panstwo tez zacznie
              doplacac do skarpetek, to wolnego rynku juz nie ma, nie? Rynek subsydiowany nie
              jest wolnym rynkiem. Ale jest rynkiem. I ma tez swoje cechy, chocby takie jak
              ryzyko. Na przyklad ryzyko takie, ze sie gornicy wsciekna, wladza sie zmieni,
              zmienia sie subsydia i skarpetki podrozeja. Takie rzeczy maja niezle szanse
              zaistniec wlasnie w komunizmie i dlatego wladza musi utrzymywac armie i
              policje. To naturalne zjawiska i nie musze dodawac, ze wymaga to nakladow
              pracy, ktore ograniczaja dochod spoleczenstw per capita, co wiazac sie moze
              jedynie ze zmniejszeniem przewagi komunizmu nad kapitalizmem. No ale po co
              komus wolnosc wyboru, skoro moze miec rownosc za wiecej pieniedzy? Przeciez
              pieniadze w komunizmie sie nie licza, nie?

              Oczywiscie calkowicie sympatyzuje z opinia wyrazona przez Polarbeera, ale
              pozwole sobie powrocic do meritum dyskusji. Meritum dyskusji nie obejmuje
              objawien komunistycznych tylko kwestie wplywu pozycji kredytowej USA na swiat.

              Doceniam twoja intuicyjna opinie dotyczaca prognozy kursowej ze stycznia 2006
              roku. Przyznaje, ze miales racje a ja nie. Pragne jednak zwrocic uwage na to,
              ze caly ten mechanizm kursowy, pomimo ze politycznie sluszny - to jednak jest
              kompletnie nieuczciwy i niebezpieczny. Dowiedlismy jednoznacznie, ze wystepuje
              ciagle zasysanie kapitalu do USA i zachodzi ono w sposob ciagly. USA kontroluje
              kurs wymiany walutowej USD. Przedtem nie bylo to takie jasne. Poglady ludzi
              ewoluuja i proces ten polega na podejmowaniu prob i ponoszeniu porazek. Teraz
              dopiero widac ogrom tej manipulacji. I na ten temat dyskutujmy.
              • polarbeer Re: moim zdaniem 07.07.07, 14:27
                >>>>Doceniam twoja intuicyjna opinie dotyczaca prognozy kursowej ze stycznia
                2006
                roku. Przyznaje, ze miales racje a ja nie. Pragne jednak zwrocic uwage na to,
                ze caly ten mechanizm kursowy, pomimo ze politycznie sluszny - to jednak jest
                kompletnie nieuczciwy i niebezpieczny. Dowiedlismy jednoznacznie, ze wystepuje
                ciagle zasysanie kapitalu do USA i zachodzi ono w sposob ciagly. USA kontroluje
                kurs wymiany walutowej USD. Przedtem nie bylo to takie jasne. Poglady ludzi
                ewoluuja i proces ten polega na podejmowaniu prob i ponoszeniu porazek. Teraz
                dopiero widac ogrom tej manipulacji. I na ten temat dyskutujmy. <<<<

                Najbardziej wartosciowa obserwacja Sendivigiusa na poczatku zeszlego roku, bylo
                stwierdzenie faktu ze w USA, ludzie maja potezne zapasy wszystkiego.

                Zima (Konratejewa?) nie od razu jest grozna... Nawet przy sporych mrozach, dom
                mozna ogrzewac palac niepotrzebne meble, ktore zapychaja garaz. Smierc od mrozu
                grozi dopiero przed sama wiasna...

                Nikt (chyba) wowczas nie bronil "darmowego" aspektu inflacji, ktory bedzie
                dzialal tak dlugo, dopuki da sie ukryc skale rozcienczania wartosci pieniadza.
                Wiele mozna za to kupic, nawet czas. Bo ta nowa inflacja (hiper?)amerykanska, i
                swiatowa nie jest przeciez jawna. Geniusz Bernanke polega na wprowadzaniu
                nowego pieniadza tylko do niektorych kieszen. Najchetniej do tych ktore maja
                najwieksze szanse na natychmiastowe zamrazanie gdzies w ciemnych katach ekonomi.

                Najwiekszym niebezpieczenstwem, wowczas i dzisiaj byla reakcja lancuchowa
                wybuchu bomby derivatywow, ktorej nie da sie zatrzymac na czas. To mogloby
                spowodowac zupelna katastrofe
              • damkon Re: moim zdaniem 09.07.07, 23:50
                Bardzo interesujaca wypowiedz, zreszta jedna z ciekawszych w ostatnim czasie na
                tym forum. Mam tylko jedno pytanie do tego co Pan napisal, tzn. czy
                rzeczywiscie nie widzi Pan zadnego zwiazku miedzy centralnym planowaniem a
                komunizmem? Czy moze czegos nie zrozumialem z panskiej wypowiedzi?
                • przycinek.usa Re: moim zdaniem 10.07.07, 11:46
                  Nie planowalem az tak rozkladac tematu na czynniki pierwsze. Po prostu uwazam,
                  ze koncepcje filozoficzne wynikajace z pogladu, ze ludzie sa rowni - sa bledne
                  bo poglad ten jest bledny. Natomiast koncepcje ekonomiczne oparte na tym
                  pogladzie - sa organizacyjnie rozne i trudno to dokladnie opisac jakimis
                  definicjami. Zreszta po co? Co nam daje takie porownywanie?

                  Centralne planowanie to koncepcja ekonomiczna.
                  Komunizm to koncepcja filozoficzna.

                  Jakos tak sie historycznie zlozylo, ze jedno z drugim szlo w parze. Ale nie
                  zawsze. Przeciez widzimy wyraznie - chocby na przykladzie Chin, ze centralne
                  planowanie jest rozcienczone i nie ma 100% kontroli centralnej nad rynkiem.
                  Czy w Polsce byla 100% planistyka? Nie. Nigdy. Nie udalo sie. A czy w Kambodzy
                  bylo centralne planowanie? Moim zdaniem nie. Byla tylko centralnie planowana
                  eksterminacja. Trwala tak dlugo, az skonczyly sie pieniadze a sasiedzi
                  najechali panstwo bo mieli nadrzedne interesy ponad socjalizm lokalny.
                  Logicznie myslac wystarczy wskazac jeden przyklad, gdzie takiego planowania nie
                  bylo - a teza "komunizm = centralne planowanie" pada.

                  To jak mozna stawiac rownowaznik pomiedzy tymi pojeciami?

                  Ja uwazam, ze nie mozna. W praktyce zyciowej komunizm nigdy nie byl opisywany
                  jako struktura idealna a jedynie spoleczne dzialania systemowe dazenia do
                  idealu komunistycznego. To ciagle zmierzanie do pelnego socjalizmu ukazywalo
                  pelnie bezsensu tego systemu. W praktyce nigdy nie udalo nam sie zblizyc do
                  idealu. Taki kompromis nie istnieje. Nie da sie na bazie planowania centralnego
                  uszczesliwic ludzi do poziomu w ktorym zrealizowanoby koncepcje komunistyczne.
                  Zreszta czy to jest w ogole mozliwe? Wedlug mnie nie. Komunizm to utopia.
                  Pod kazdym wzgledem. Zalozmy nawet roboczo, ze mamy taki stan poczatkowy, w
                  ktorym faktycznie istnieje panstwo z idealnym spoleczenstwem komunistycznym.
                  Kazdemu wedlug potrzeb i kazdemu po rowno. To przeciez ludzie w takim kraju
                  przestana myslec w ciagu 2 pokolen i takie panstwo przestanie funkcjonowac..
                  Moim zdaniem taki uklad jest w pelni niestabilny. Spoleczenstwa rozwijaja sie
                  jedynie wtedy, kiedy istnieja zagrozenia jednostkowe i panuje daznosc jednostek
                  do samodoskonalenia. Tylko wysilek i myslenie scala panstwa dlugoterminowo.
                  Zdziwilo mnie panskie zainteresowanie tym zagadnieniem. Przeciez to jest nudne.
                  • damkon Re: moim zdaniem 10.07.07, 23:41
                    > Nie planowalem az tak rozkladac tematu na czynniki pierwsze. Po prostu
                    > uwazam, ze koncepcje filozoficzne wynikajace z pogladu, ze ludzie sa rowni -
                    > sa bledne bo poglad ten jest bledny. Natomiast koncepcje ekonomiczne oparte
                    > na tym pogladzie - sa organizacyjnie rozne i trudno to dokladnie opisac
                    > jakimis definicjami. Zreszta po co? Co nam daje takie porownywanie?
                    >
                    > Centralne planowanie to koncepcja ekonomiczna.
                    > Komunizm to koncepcja filozoficzna.

                    W zasadzie wszystkie koncepcje filozoficzne oparte na takich zalozeniach o
                    jakich Pan pisze sa bledne. Co zas sie tyczy kwestii definicyjnych to uwazam,
                    ze czasem warto sie zastanowic nad zdefiniowaniem podstawowych pojec, ktorymi
                    sie poslugujemy, poniewaz wtedy mozemy uniknac wiekszosci nieporozumien jakie
                    towarzysza tego typu rozmowom. Chce jednoczesnie zaznaczyc, ze nie jestem
                    jakims purysta w tym wzgledzie, ale z doswiadczenia wiem, ze brak jasnosci co
                    do podstawowych pojec czyni wiekszosc rozmow tego typu calkowicie jalowymi. Dla
                    przykladu slowo komunizm, ktorego ja osobiscie bardzo nie lubie jest pojeciem
                    tak trudnodefiniowalnym, ze w zasadzie dla kazdego oznacza zupelnie cos innego.
                    Dla mnie osobiscie nalezy do tzw. pojec pustych, ktore nie niosa za soba
                    zadnych tresci, choc jednoczesnie sa bardzo mocno zabarwione emocjonalnie.
                    Dlatego wiekszosc rozmow, gdzie operuje sie pojeciem komunizmu wywoluje sporo
                    emocji zas wartosc merytoryczna jest przy nich calkowicie znikoma.
                    Slowo komunizm jest dla mnie jedna z bardzo wielu etykietek socjalizmu, ktory
                    poprzez takie figury retoryczne, probuje jako ideologia przedostac sie do
                    naszego myslenia. Obecnie ze wzgledu na pejoratywne zabarwienie tego okreslenia
                    wszelkiej masci socjalisci staraja sie nam sprzedac swoje panaceum na wszelkie
                    nasze bolaczki jako np. socjaldemokracje, nowa lewice, trzecia droge, panstwo
                    socjalne i inne. Do takich etykietek socjalistow dolaczylbym takze tzw. IV RP.
                    W kazdej odmianie socjalizmu chodzi zawsze o jedna podstawowa kwestie, tzn. o
                    kontrole jednych ludzi nad innymi oparta na rzekomej wiedzy, ze ci pierwsi
                    wiedza lepiej co dla drugich jest dobre, wlasciwe, etyczne, zdrowe i madre.
                    Jest tylko jeden warunek, tzn. jezeli chcemy osiagnac ten stan szczesliwosci,
                    to musimy zrzec sie naszej wolnosci i pozwolic innym, zeby za nas decydowali.
                    Dlatego sluszna jest teza, ze im wiecej socjalizmu tym wiecej zniewolenia.

                    > Jakos tak sie historycznie zlozylo, ze jedno z drugim szlo w parze. Ale nie
                    > zawsze. Przeciez widzimy wyraznie - chocby na przykladzie Chin, ze centralne
                    > planowanie jest rozcienczone i nie ma 100% kontroli centralnej nad rynkiem.
                    > Czy w Polsce byla 100% planistyka? Nie. Nigdy. Nie udalo sie. A czy w
                    > Kambodzy bylo centralne planowanie? Moim zdaniem nie. Byla tylko centralnie
                    > planowana eksterminacja. Trwala tak dlugo, az skonczyly sie pieniadze a
                    > sasiedzi najechali panstwo bo mieli nadrzedne interesy ponad socjalizm
                    > lokalny. Logicznie myslac wystarczy wskazac jeden przyklad, gdzie takiego
                    > planowania nie bylo - a teza "komunizm = centralne planowanie" pada.

                    Oczywiscie komunizm czyli inaczej socjalizm to nie to samo co centralne
                    planowanie, jednak oba pojecia sa ze soba bardzo silnie powiazane. To tak jak
                    gospodarki liberalne wymagaja istnienia instytucji wolnego rynku, to gospodarki
                    socjalistyczne potrzebuja centralnego planowania. Zaleznosc jest wprost
                    liniowa, tzn. im wiecej socjalizmu tym wiecej musi byc centralnego planowania.
                    Widac to na panskim przykladzie Chin, ktore liberalizujac swoja gospodarke
                    musza sila rzeczy odchodzic od mechanizmu centralnego planowania. Mowiac
                    jeszcze inaczej centralne planowanie jest substytutem wolnego rynku w
                    gospodarkach socjalistycznych.

                    > Ja uwazam, ze nie mozna. W praktyce zyciowej komunizm nigdy nie byl opisywany
                    > jako struktura idealna a jedynie spoleczne dzialania systemowe dazenia do
                    > idealu komunistycznego. To ciagle zmierzanie do pelnego socjalizmu ukazywalo
                    > pelnie bezsensu tego systemu. W praktyce nigdy nie udalo nam sie zblizyc do
                    > idealu. Taki kompromis nie istnieje. Nie da sie na bazie planowania
                    > centralnego uszczesliwic ludzi do poziomu w ktorym zrealizowanoby koncepcje
                    > komunistyczne. Zreszta czy to jest w ogole mozliwe? Wedlug mnie nie. Komunizm
                    > to utopia.

                    Zgadzam sie w calosci, tzn. wszystkie zalozenia doktryny socjalistycznej sa
                    utopia, ale z drugiej strony prosze zwrocic uwage jak zywa jest ta utopia. Jak
                    wielu ludzi na calym Swiecie wierzy w skutecznosc rozwiazan socjalistycznych.
                    Socjalizm jako ideologia nadal doskonale sie sprzedaje pod przeroznymi
                    etykietami i dlatego wlasnie uwazam, ze dobrze jest czasami zwrocic na takie
                    kwestie uwage.

                    > Zdziwilo mnie panskie zainteresowanie tym zagadnieniem. Przeciez to jest
                    > nudne.

                    Faktycznie, nie jest to temat az tak porywajacy, ale sadze, ze czasami warto
                    jest o nim wspomniec, chocby z tego wzgledu, ze stanowi on fundament
                    funkcjonowania wszelkich gospodarek
                    Na tym forum padlo kiedys takie stwierdzenie, ze dzisiaj wszystkie takie
                    okreslenia jak socjalizm, kapitalizm, wolnosc gospodarcza itp. odeszly
                    calkowicie do lamusa i nie warto sie juz nimi zajmowac. Nie pamietam juz kto
                    tak napisal, chyba Polarbeer, ale to nieistotne ja w kazdym razie calkowicie
                    sie nie zgadzam z takim postawieniem sprawy.
                    • przycinek.usa Re: moim zdaniem 20.07.07, 12:07
                      "To tak jak gospodarki liberalne wymagaja istnienia instytucji wolnego rynku,
                      to gospodarki socjalistyczne potrzebuja centralnego planowania. Zaleznosc jest
                      wprost liniowa, tzn. im wiecej socjalizmu tym wiecej musi byc centralnego
                      planowania."


                      Moge sie zgodzic z jednym zjawiskiem - obecnie rynek spoleczny dryfuje w
                      kierunku pewnej hybrydy - polaczenia koncepcji doplat, "darmowej rownosci" z
                      wolnym rynkiem. Ja mysle, ze wlasnie o to chodzi Sendivigiusowi.

                      Trzeba jednak sobie powiedziec, ze mozna postawic praktycznie znak rownosci
                      pomiedzy systemem socjalizujacym a lenistwem obywatelskim. I kolejna sprawa -
                      majac nagromadzona spora liczbe dobr i oszczednosci - mozna nawet tak zyc przez
                      jakis czas. Im taniej produkujemy zywnosc - tym dluzej mozemy tkwic w takim
                      stanie.

                      To pociaga za soba pewny logiczny wniosek - ze jezeli uda sie wymyslic
                      ekonomiczno-produkcyjne perpetuum mobile (np. poprzez niska cene energii i
                      robotyzacje) - to mozna w zasadzie skonstruowac taki model spoleczenstwa
                      leniwego, socjalizujacego w oparciu o dotychczasowe osiagniecia.

                      Ja jednak nie wierze w trwalosc takich eksperymentow.
                      Ludzie maja zbyt gwaltowne charaktery.





                      • damkon Re: moim zdaniem 21.07.07, 11:33
                        > Moge sie zgodzic z jednym zjawiskiem - obecnie rynek spoleczny dryfuje w
                        > kierunku pewnej hybrydy - polaczenia koncepcji doplat, "darmowej rownosci" z
                        > wolnym rynkiem.

                        Nie da sie polaczyc systemu doplat czy "darmowej rownosci" jak Pan to okreslil
                        z wolnym rynkiem. Mozliwe jest jedynie zastapienie wolnego rynku poprzez takie
                        instrumenty interwencjonizmu, ale nie ich polaczenie, poniewaz im wiecej
                        interwencjonizmu tym mniej wolnego rynku. Tutaj jedno wypiera drugie. Panu
                        zapewne chodzi o tzw. system mieszany z zakloconym mechanizmem rynkowym, ktory
                        dla niektorych bardziej umiarkowanych socjalistow ma stanowic gwarancje
                        specyficznie pojmowanej sprawiedliwosci.

                        > Trzeba jednak sobie powiedziec, ze mozna postawic praktycznie znak rownosci
                        > pomiedzy systemem socjalizujacym a lenistwem obywatelskim.

                        To dosc gornolotne sformulowanie, ale w zasadzie mozna tak powiedziec, ze
                        socjalizm prowadzi do lenistwa obywatelskiego. Ja bym okreslil to bardziej
                        dobitnie, tzn. socjalizm w krotkim czasie prowadzi do calkowitej apatii
                        obywatelskiej.

                        > I kolejna sprawa - majac nagromadzona spora liczbe dobr i oszczednosci -
                        > mozna nawet tak zyc przez jakis czas. Im taniej produkujemy zywnosc - tym
                        > dluzej mozemy tkwic w takim stanie.

                        Socjalizm generalnie polega na zyciu kosztem innych, lub przejadaniu
                        nagromadzonego wczesniej bogactwa. Sam jako system calkowicie niewydolny nie
                        jest w stanie generowac zadnego nowego bogactwa.

                        > To pociaga za soba pewny logiczny wniosek - ze jezeli uda sie wymyslic
                        > ekonomiczno-produkcyjne perpetuum mobile (np. poprzez niska cene energii i
                        > robotyzacje) - to mozna w zasadzie skonstruowac taki model spoleczenstwa
                        > leniwego, socjalizujacego w oparciu o dotychczasowe osiagniecia.

                        Neosocjalisci taka wiare pokladali jeszcze do niedawna w rozwoju technik
                        informatycznych sadzac, ze komputeryzacja stworzy doskonale narzedzie
                        ulatwiajace centralne planowanie, jednak caly problem powstal przy probach
                        stworzenia matematycznych modeli opisujacych zaleznosci gospodarcze. Dla
                        przykladu trudno sobie wyobrazic model ekonometryczny, ktory jest w stanie
                        zastapic wrecz niezliczona ilosc interakcji spolecznych tworzacych mechanizm
                        rynkowy i dac w ostatecznym rachunku rzeczywiste wielkosci rynkowe, ktore sa
                        niezbedne do centralnego planowania.
              • sendivigius Re: moim zdaniem 10.07.07, 19:30
                No i po raz kolejny widac jak nauki polityczne sa w lesie bo trudno sie
                porozumiec nawet co do podstawowych pojec, mianowicie do tego co jest
                komunizmem a co nie. Jak centralne planowanie nie jest cecha wystarczajaca do
                odroznienia gospodarki komunistycznej od innej to co jest? Represje i nadzor?
                Pinochet to komunista a moze Suharto? W latach 80 w Polsce malo kto sledzil
                polityke miedzynarodowa, a jesli juz to z oczywistym skrzywieniem, ale mozna
                teraz sobie nadrobic i dowiedziec sie o osiagnieciach R. Regana i napisac
                ksiazke “Iran-Contras studium dzialan rzadu komunistycznego”. Jeszcze
                trudniej, bo istnieje zjawisko kidnapingu nazw, na przyklad USA nazywa siebie
                “wolnym” spoleczenstwem, a Polska kiedys nazywala siebie “dyktatura”
                (klasowa), oba okreslenia uzyte bez zwiazku do swojego potocznego znaczenia. W
                Polsce stanu wojennego bylo mniej Milicji niz Policji w USA w czasie
                “wolnosci”, a co potrafi amerykanska policja to mozna bylo swietnie na wlasne
                oczy zobaczyc w czasie zamieszek w Los Angeles w 1992 roku po pobiciu R. Kinga.
                Ofiar wiecej niz w kopalni Wujek.

                Moze tak: cecha odrozniajaca komunizm od kapitalizmu jest wlasnosc srodkow
                produkcji. Kto jest wlascicielem Forda? Ford? Juz dawno nie. Ford to spolka
                akcyjna, wlascicielami sa banki inwestycyjne, fundusze powierznice, pojedynczy
                akcjonariusze, kto jest wlascicielem tych bankow co maja akcje Forda?
                Oczywiscie inne banki i inne fundusz. Juz sie domyslasz do czego zmierzam
                Wlascicielem Forda jest cale spoleczenstwo, tak jak w komunizmie. To ze mam
                certyfikat zwany akcja Forda nie rozni sie dla mnie ani dla niczego innego od
                faktu posiadania na ksiazecze oszczednosciowej PKO takiej sumy pieniedzy. Jest
                mi obojetne czy akcja opiewa na Forda czy na wytwornie wody sodowej w Idaho.
                Ford wiec jedynie nominalnie czyli jedynie pod wzgledem nazwy jest prywatny,
                tak naprawde jest to wartosc spoleczna. Z tym ze w lepiej funkcjonujacej wersji
                komunizmu jak PRL spoleczenswo mialo jakis, chocby posredni poprzez robienie
                zadymy na ulicach lub pisanie listow do sekretarza, wplyw na to jak sie takim
                Fordem rzadzi. W USA nawet takiego wplywu nie ma i dyrekcja Forda rzadzi sobie
                jak chce. Po co mi wiec cale zawracanie glowy z kupowaniem i obserwowaniem
                akcji Forda, niech sobie nim lepiej zajmie glowe rzad i da spokoj z glupimi
                akcjami. Bajer ze jestem “akcjonariuszem” do niczego mi nie potrzebny.
                Utrzymywanie calej kasty tych co tymi akcjami zarzadzaja jeszcze mniej.

                Oczywicie sa takze w USA przedsiebiorstwa w ktorych mozna wyraznie wskazac
                wlasciciela. Jest ich coraz mniej i coraz mniej znacza w calej gospodarce. Sa
                to najczesciej male prywatne warsztaty. Gdy wlasciciel sam pracuje to nie mozna
                mowic nawet o wlasnosci srodkow producji. W ilu wiec procentach gospodarka
                kapitalistyczna jest kapitalistyczna, a w ilu procentach gospodarka
                komunistyczna byla kapitalistyczna? Chcialbym zobaczyc takie dane. Od
                gospodarki “kapitalistycznej” oczywiscie trzeba odliczyc ta czasc ktora jest
                przyspawana do budzetu panstwa poprzez wspomniany system dotacji “slodkich”
                zlecen i tak dalej. To jest po prostu prywatny folwark pana sekretarza a nie
                zaden kapitalizm.

                Na problem rownosci ludzi lepiej patrzec praktycznie niz filozoficznie. Jest
                wiecej glupich i brzydkich niz madrych i zdolnych. Ci pierwsi maja interes aby
                myslec o wszystkich ludziach jak o rownych, a poniewaz jest ich wiecej to
                zawsze tak przeglosuja. Poniewaz sam sie zaliczam do tej grupu to wewnetrznie
                tez uwazam ze wszyscy sa rowni. Krytycy sprowadzaja to do karykatury twierdzac
                ze widac ze Doda jest bardziej urodziwa niz Beger. Rzecz moim zdaniem w ujeciu
                ilosciowym. Ile razy wiecej urodziwa? Ile razy Bill Gates jest bardziej zdolny
                ode mnie? Teraz dochodzimy do potrzeb. Potrzeba sprawiedliwosci jest silniejsza
                niz potrzeba dobrobytu (dowiedzione w milonach badan poza wszelka watpliwosc w
                roznych spoleczenstwach i okresach). Aby zaspokoic taka potrzebe
                sprawiedliwosci spoleczenstwo i panstwo musi oferowac ludziom uczciwy interes.
                Jestes dwa razy bardziej pracowity zarabiasz dwa razy wiecej. Proste. Jezeli
                wypuscisz na bieznie III rok studentow wszystkich wydzialow takze tych z AWFu
                to roznica w biegu na 400 m bedzie miedzy najlepszym i najgorszym nie wieksza
                niz 4:1. Mozesz robic i inne testy, takze umyslowe. Jak to wiec jest ze nie ma
                zadnej innej cechy co do ktorej ludzie roznia sie wiecej niz powiedzmy 5 razy a
                zarobki sa zroznicowane 1 000 000 razy? Ktos tym z tylu kreci i ten ktos to
                panstwo. Zaden rynek. Smieli sie w PRLu z braku sznurka do snopowiazalem,
                mowiac ze “rynek” by to szybko rozwiazal. Od trzech pokolen “rynek” nie moze
                rozwiazac na przyklad problemu braku pielegniarek w szpitalach w USA.

                Nastepnego akapitu niestety nie rozumiem. Tym niemniej zwroce uwage ze
                subsydiowanie pewnych dzialow gospodarki sie oplaca gospodarce jako calosci.
                Zjawiska gospodarcze tak jak wszystkie naturalne sa w wiekszosci nieliniowe a
                na dodatek sprzezone w najdziwniejsze sposoby. Naiwna prezentacja rynku jako
                rownowagi podazy i popytu nie jest i obawiam sie ze nie moze byc nigdy
                zrealizowana. Komunizm tym sie roznil ze uznal ze to skomplikowane rownanie
                gospodarcze rozwiaze jednoznacznie i do konca poprzez cetralne planowanie,
                popelnil jednak bledy tak teoretyczne jak i praktyczne. To jednak nie jest
                dowod na to aby zaprzestac prob zrozumienia gospodarki jako calosci. Tzw.
                kapitalizm robi to samo tylko raczej wycinkowo i tu jest najwiekszy blad bo
                laczy to wady obu systemow. Marnotrastwo sil i srodkow w USA jest znacznie
                wieksze niz bylo w ZSRR. Dzis podali ze jak sie ucziwie policzy wszystkie
                tytuly platnosci to Pentagon stanowi 1/3 budzetu federalnego. Nigdy Pakt
                Warszawski na zbrojenia tyle nie wydawal.

                Dla mnie jednak bardziej istotne od problemow czysto ekonomicznych jest to jak
                te systemy przekladaja sie na zycie osobiste i wolnosc jednostki. Z
                praktycznego doswiadczenia mieszkania w obu systemach widze ze kapitalistyczne
                panstwo kontroluje i ogranicza mnie bardziej niz komunistyczne. To jest wniosek
                eksperymentalny nie teoretyczny, o faktach sie nie dyskutuje.

                Jezeli chodzi o kursy waluty to nie przewuduje niczego intuicyjnie tylko po
                prostu patrze gdzie indziej niz krotkoterminowi spekulanci. Te wszystkie wasze
                stopy procentowe i deficyty handlu nie maja zadnego znaczenia. Oto nastepna
                roczna przepowiednia. Dolar osiagnal dno, dalej spadac nie bedzie ani do euro
                ani do zlotowki. Zlotowka osiagnela szczyt, bedzie spadac. Wishful thinking?
                Pozyjemy zobaczymy.
                • przycinek.usa Re: moim zdaniem 10.07.07, 21:36
                  Ta dyskusja ma jedna wazna ceche, a mianowicie wymaga sporej ilosci czasu.
                  Ja jedynie powiem w odpowiedzi na "Od trzech pokolen “rynek” nie moze
                  rozwiazac na przyklad problemu braku pielegniarek w szpitalach w USA.",
                  ze podstawowym bledem systemowym w ekonomii USA jest zamkniecie granic przed
                  swobodnym przeplywem sily roboczej. To oznacza zamkniecie rynku i subsydiowanie
                  rynku pracy przez dotacje ze strony innych uczestnikow rynku. Czyli BRAK
                  wolnego rynku. Po prostu zamkniecie rynku pracy powoduje spadek liczby
                  bezrobotnych przy wzroscie gospodarczym i wzrasta presja na poziom plac.
                  Wzrasta lenistwo zarowno intelektualne jak i fizyczne obywateli, ludzie robia
                  sie grubi i glupi i taki system po pewnym czasie podlega korekcie - pytanie
                  tylko jak to bedzie przebiegac. Na reszte postu odpowiem pozniej.
                • przycinek.usa Re: moim zdaniem 15.07.07, 10:54
                  "Wlascicielem Forda jest cale spoleczenstwo, tak jak w komunizmie."

                  Czlowieku, przeciez masz wybor! Za komuny nie miales wyboru. Jak Ci nie pasuja
                  akcje FORD, to wez je sprzedaj i kup sobie samochod albo akcje mniejszej firmy.
                  Kogo obchodza problemy inwestycyjne funduszy emerytalnych? Masz wlasne konto,
                  wlasne pieniadze i rob co chcesz. Przeciez jezeli "masy" wplacaja pieniadze do
                  funduszy, ktore kupuja akcje FORDA, to znaczy, ze tak wlasnie chca robic.
                  Czy w zwiazku z tym nalezy martwic sie rozwojem socjologicznym spoleczenstwa?
                  Mysle, ze zupelnie nie. Praktyka wskazuje, ze dlugoterminowo wycena aktywow
                  odpowiednio wycenia takie akcje. Ludzie sa ZAWSZE karani za swoja glupote.
                  Zwlaszcza w wielkich liczbach. Ludzie wybieraja np. Hitlera, ktory wprowadza
                  komunizm a potem jest wojna i cale spoleczenstwo pluje sobie w brode i pali
                  swieczki na grobach rodzinnych. Myslisz, ze zawsze tak bedzie, ze beda takie
                  firmy jak FORD, ktorym sie wydaje, ze moga sprzedac kazdy chlam i rynek to kupi?
                  Myslisz, ze zawsze beda takie firmy jak Sprint Nextel - ktorym sie wydaje, ze
                  moga wypowiedziec umowe 1100 klientow, bo ci "za czesto dzwonia do biura
                  obslugi klienta"? Nie. Tak nie bedzie. Zobaczysz. Juz niedlugo.


                  "Dla mnie jednak bardziej istotne od problemow czysto ekonomicznych jest to jak
                  te systemy przekladaja sie na zycie osobiste i wolnosc jednostki. Z
                  praktycznego doswiadczenia mieszkania w obu systemach widze ze kapitalistyczne
                  panstwo kontroluje i ogranicza mnie bardziej niz komunistyczne. To jest wniosek
                  eksperymentalny nie teoretyczny, o faktach sie nie dyskutuje."


                  To dziwne, bo ja mam dokladnie odwrotne zapatrywanie na ten sam temat.
                  Faktem jest jednak, ze panstwo ma obecnie wieksze mozliwosci kontroli, poniewaz
                  w ciagu ostatnich lat doskonale rozwinal sie system inwigilacji spolecznej i
                  nadzor nad systemami finansowymi. Wynika to wprost z rozwoju komputeryzacji,
                  ale proces ten zachodzi w Polsce rownie szybko. Przedtem tego nie bylo i
                  dlatego mozna przewrotnie oceniac komune jako lepsza, bo wszelkie czynnosci
                  sprawdzajace byly wykonywane recznie.


                  "Jezeli chodzi o kursy waluty to nie przewuduje niczego intuicyjnie tylko po
                  prostu patrze gdzie indziej niz krotkoterminowi spekulanci. Te wszystkie wasze
                  stopy procentowe i deficyty handlu nie maja zadnego znaczenia. Oto nastepna
                  roczna przepowiednia. Dolar osiagnal dno, dalej spadac nie bedzie ani do euro
                  ani do zlotowki. Zlotowka osiagnela szczyt, bedzie spadac. Wishful thinking?"



                  Nie bede polemizowal, ale zainteresowal mnie ten twoj kierunek patrzenia.
                  W ktorym kierunku patrzysz, bo gdziekolwiek sie obejrze to widze same
                  pesymistyczne zjawiska wskazujace, ze ten dolar moze jeszcze niezle oberwac.
                  Tak czy inaczej zapamietam sobie te przepowiednie. W gruncie rzeczy oplaca mi
                  sie aby greenback wiecej juz nie spadal. Ach to wishful thinking...





                  • sendivigius Re: moim zdaniem 19.07.07, 04:15
                    Na razie tylko odpowiem na jedno pytanie - kurs dolara. Kasjerka w Biedronce
                    zarabia juz w tej chwili 2x wiecej niz w USA, zarobki robotnikow w GB sa 2x
                    wyzsze niz w USa itd. USA jest bajecznie tanim krajem.
                    • przycinek.usa no zaraz 19.07.07, 09:25
                      sendivigius napisał:

                      > Na razie tylko odpowiem na jedno pytanie - kurs dolara. Kasjerka w Biedronce
                      > zarabia juz w tej chwili 2x wiecej niz w USA, zarobki robotnikow w GB sa 2x
                      > wyzsze niz w USa itd. USA jest bajecznie tanim krajem.


                      Zaraz zaraz, co Ty opowiadzasz Sendivigius!
                      Przeciez jestes komunista - to powinienes doceniac te bajke.

                      Wyzsze pensje = wyzsze koszty pracy i podatki = wyzsze bezrobocie = EUROPA.
                      Nizsze podatki = nizsze koszty pracy = niskie bezrobocie = USA
                      Czyli inaczej mowiac bezrobocie USA < bezrobocia EU


                      Faktu wyzszych zarobkow kasjerek w Biedronce nie bede komentowal, ale byc moze
                      zaczyna sie w Polsce wzrost oswiecenia pracowniczego i ludnosc w koncu zaczyna
                      rozumiec, ze wolny rynek tworza indywidualnie pracownicy a walka klasowa o
                      podwyzki zaczyna sie od rezygnacji z obowiazkow sluzbowych. Wtedy pracodawcy,
                      nauczeni doswiadczeniem rynkowym i stratami oferuja wyzsze place.

                      Nie wiem jak jest w Biedronkach, ale wiem jak jest tutaj. Kasjerki zarabiaja
                      okolo dychy na godzine. Tak mysle. To daje 400 brutto tygodniowo + nadgodziny.
                      Sadze, ze po opodatkowaniu zostaje im z tego okolo $1500 netto. To razy kurs
                      2.716 = ~4000 PLN. Na towary jest okolo 8% podatku a benzyna to kazdy wie ile
                      kosztuje. To ile kosztuje kasjerka w Biedronce, Sendivigius? 8000 PLN netto?








                      • sendivigius Re: no zaraz 19.07.07, 17:45
                        Tyle to moze ma kasjerka w NY, u mnie ma 6.5/h co daje ca. 13 k$ rocznie,
                        podatek od takich dochodow jest zero ale tylko dochodowy, kasjerka placi FICA i
                        cala reszte. W Polsce z tego co pisza kasjerka dostanie 1800 PLN na reke,co
                        daje 8 k$ rocznie, plus ubezpieczenie medyczne ~ 3000 $ rocznie + college dla
                        swoich dzieci ~ 4000 rocznie + urlop + 13 pensja + maciezynski + renta (jak
                        trzeba) ++++++....

                        Trzeba liczyc uczciwie. Robotnicy u Forda moga miec 26/h ale u wszystkich Forda
                        poddostawcow juz tylko 11 i zero przywilejow. A i tak sie ciesza bo u siebie (w
                        Meksyku) dostana jeszcze mniej. Profesor uniwersytetu juz ma wiecej w Polsce
                        niz w USA, o pomniejszych ludziach nie wspomne, choc rektor ma wciaz wiecej w
                        USA.

                        Same koszty pracy (jak sam wiesz) malo, bo wieksza i to zdecydowanie wieksza
                        czesc gospodarki jest i tak nieeksportowalna, tak wiec koleracja bezrobocia i
                        kosztow pracy jest raczej iluzoryczna. Piszac ze USA jest tanie chodzilo mi
                        glownie o mozliwosci eksportowe USA i o mozliwosci inwestycyjne. Poniewaz ja i
                        tak mam za duzo pieniedzy, po raz pierwszy, dzieki wlasnie slabemu dolarowi
                        lokuje je tu u siebie.
                        • przycinek.usa Re: no zaraz 20.07.07, 10:34
                          Hmm. Tak, ja sie musze zgodzic co do tezy, ze w malych miejscowosciach placi
                          sie minimum. To jest kwestia filozoficzna. Czy te kasjerki sa szczesliwe?
                          Jak ocenic poziom zycia kasjerek za pomoca statystyki? Ja sie poddaje.
                          Mysle, ze to jest za trudne. Natomiast co do dolara, to ja sie cierpliwie i
                          uparcie trzymam swojego. Z calym szacunkiem - bylbym bardzo sceptyczny co do
                          inwestycji na rynku, w ktorym plynnosc finansowa moze wyparowac z dnia na dzien.

                          • sendivigius Re: no zaraz 20.07.07, 23:13
                            Upieraj sie dalej, moze ci sie fuksnie a moze nie.

                            Problem dolara wcale nie jest ekonomiczny ale polityczny dlatego wlasnie pisze
                            ze patrze gdzie indziej niz wy wszyscy. Zacznijmy od tego ze nie ma zadnego
                            znaczenia co ja zrobie z moimi dolarami, czy kupie dom czy wezme home-equity
                            czy tez 1001 karte kredytowa. Ja i podobni mnie czyli 98% mieszkancow USA mamy
                            razem tylko 10% dolarow, mozna nas zmielic i spuscic down the Mississippi river
                            i nikt nie zauwazy. Wazne jest to co zrobi z dolarem "corporate America" czyli
                            GTW. Na to czy ja splyne w dol rzeki to oni rzecz jasna gwizdza ale sa
                            zagadnienia na ktore gwizdac nie moga. Np. Marines handlujacymi pod koszarami w
                            Bagdadzie butami bo to sie oplaci, emigracja zarobkowa do GB, wyjazdem
                            Meksykanow z powrotem do swojego pueblo, a oni to prawie 100% fizycznej pracy w
                            rolnictwie i przetworstwie zywnosci. A moze nawet ostatecznie rozpadem na
                            oddzielne stany lub grupy stanow? To sa wszystko mozliwe scenariusze upadku
                            dolara.

                            Dolar jak kazda papierowa waluta jest bez wartosc a caly system finansowy jest
                            niczym innym niz bardziej sprytnie zakamuflowana niz oryginalna piramida
                            Ponziego. Piramida doszla do granicy wzrostu. Powinna sie zawalic, ale z czego
                            wtedy bedzie zyla "corporate America". Nawet jak dobrowolnie im wysle skrzynke
                            kapusty z mojego przydomowego ogrodka to i tak im to po nic.

                            Nie wiem wiec co zostanie poswiecone aby trzymac piramide ale cos zostanie i
                            dolar nie upadnie, wrecz przeciwnie.
                            • przycinek.usa Pare cyferek na rozjasnienie obrazu, Panie S. 22.07.07, 10:09
                              sendivigius napisał:

                              > Upieraj sie dalej, moze ci sie fuksnie a moze nie.
                              >


                              Nie bede sie dzisiaj rozpisywal, jedynie poddam Tobie Sendivigius kilka liczb,
                              ktore moze lepiej przepowiedza do wyobrazni.

                              Powoluje zatem na swiadka dokument FED pod tytulem H.8 co sie nazywa bilans
                              bankow komercyjnych w USA. Link:

                              www.federalreserve.gov/releases/h8/Current/h8.pdf
                              Pytam sie strone numer 13 linia 34 o wartosc tzw. securitized real estate loans
                              w LARGE DOMESTICALLY CHARTERED BANKS.
                              Odpowiedz: 1.2146 TRYLIONA DOLAROW.

                              Teraz pytam sie strone numer 7 pod tytulem Assets and Liabilities of Large
                              Domestically Chartered Commercial Banks in the United States. Linia numer 14
                              pod tytulem cash assets, czyli po prostu gotowka.
                              Odpowiedz 139.8 miliarda dolarow.

                              I teraz dla ulatwienia myslenia pytam sie linie 16 o wartosc aktywow w tych
                              wymienionych wielkich bankach. Kwota tych aktywow na dzien 11 lipca wynosi
                              5.3461 tryliona dolarow.

                              W swietle ostatniej przeceny na rynku instrumentow CDO i indeksow podawanych
                              przez firme Markit wartosc z linii 34 moze byc zawyzona o powiedzmy polowe.
                              To oznacza mozliwosc wystapienia strat na poziomie nienotowanym w nowozytnej
                              historii bankowosci.

                              Popatrzmy jeszcze raz na te liczby:

                              Gotowka - 139.8 miliardow dolarow
                              securitized real estate loans - 1214.6 miliardow dolarow
                              aktywa - 5346.1 miliardow dolarow

                              wspolczynnik plynnosci ~2.6%

                              OK. Czy nadal podtrzymujesz teze, ze 98% mieszkancow USA mozna spuscic down the
                              river i nic sie nie stanie corporate USA? No chyba zartujesz....






                              • przycinek.usa i jeszcze potencjalna wartosc tych bankow 22.07.07, 10:21
                                odejmijmy zadluzenie ogolem w tych bankach linia 27 strona 8 od aktywow ogolem
                                linia 16 strona 7. Mamy wiec 5,346.1 - 4,736.7 = 609.4 miliarda
                                W ten sposob otrzymujemy tzw. residual, ktory jest podany w linii 28 strona 8.

                                Powiedzmy teraz, ze ulega przecenie caly rynek nieruchomosci i musimy
                                przeszacowac ksiegowo linie 34 ze strony 13 o polowe kwoty 1214.6 miliardow.
                                No to ile sa teraz warte duze banki w USA?

                                Zadam jeszcze jedno pytanie - kto trzyma obligacje Rzeczypospolitej Polskiej i
                                co sie stanie z tymi obligacjami jak rynek nieruchomosci w USA padnie?
                                • sendivigius Re: i jeszcze potencjalna wartosc tych bankow 25.07.07, 19:18
                                  Ej, po raz kolejny patrzysz nie tam gdzie trzeba. Mnie to przypomina sytuacje
                                  gdy w we wrzesniu 39 ludzie rabowali banki i poczty aby sie tylko zorientowac
                                  za miesiac ze tak zwanie pieniadze to tylko papier.

                                  To wymaga dluzszego wywodu, ale w skrocie: bank wcale nie pozycza realnych
                                  pieniedzy wiec jak sie mu nie odda to nie ma zadnej REALNEJ straty (strate
                                  wirtualna moze sobie zaksiegowac jak tylko zechce), natomiast splata pozyczki
                                  jest juz w pieniadzu realnym i z tego banki zyja, w ten sposob sa puszczane w
                                  obieg dodatkowe zadrukowane kawalki papieru i wlasnie dlatego MUSI istniec
                                  inflacja bo jej brak by podkopal fundamenty systemu.

                                  Ty patrzysz na sytuacje z punktu widzenia jakiegos jednego banku, ja patrze na
                                  stabilnosc calego systemu. Pozyczki mozna umorzyc albo zredukowac albo
                                  przemianowac albo inny hokus-pokus. Walute mozna wymienic itd itp. Tylko
                                  realnej pracy nie da sie zastapic ksiegowoscia. Ale niestety tu USA jest
                                  kiepskie i na uslugi jego ludnosci realna prace wykonuja obcokrajowcy, nie
                                  dlatego ze lubia ale dlatego ze nie maja wyboru, globalnie rzecz biorac jest
                                  wiec bankowi Japonii obojetne czy ma w sejfie trylion nic nie wartych dolarow
                                  czy kwadrylion nic nie wartych dolarow. To slowo NIC nie jest zadna przenosnia.
                                  Waluta papierowa nie jest realnie NIC warta, jej wartosc jest umowna. Czy
                                  wiecie ze polowa studolarowek (za granica USA) jest falszywa. Jest - i nic z
                                  tego nie wynika, spelnia swoja role tak samo dobrze jak te prawdziwe.

                                  Dlatego po pierwsze: pewne drobne ruchu kursow sa mozliwe, takze chwilowo kilka
                                  procent na dolarze w dol, ale moze i nie, te ruchy sa szumem systemu i sa
                                  spowodowane tak naprawde psychologia spekulantow. Po drugie na dluga
                                  perspektywe (rok albo wiecej) dolar wyplywa elegancko na powierzchnie.

                                  I jeszcze: z obligacjami RP nic sie nie stanie, beda sobie lezec tam gdzie
                                  leza. Obligacje rzad splaca jak akurat ma taki kaprys, bo nie jest zadna splata
                                  obligacji ich splata poprzez wypuszczanie nowych w wiekszym nominale, to jest
                                  tylko zmiana dluznika na glupszego niz poprzedni. I teraz powiedz czy byl JEDEN
                                  rzad we wspolczesnej historii co splacil dlugi (netto rzecz biorac)? Nie. Jak
                                  trzeba bedzie to sie zwola miedzynarodowa konferencje, zalozy nowe Breton Woods
                                  i UMORZY wszystkie dlugi wszystkich rzadow. Kto podskoczy i z czym?
                                  • polarbeer Umorzanie dlugow 25.07.07, 21:17
                                    >>>Jak trzeba bedzie to sie zwola miedzynarodowa konferencje, zalozy nowe
                                    Breton Woods i UMORZY wszystkie dlugi wszystkich rzadow. Kto podskoczy i z
                                    czym? <<<

                                    Z tym umorzaniem nie jest zupelnie tak... Tylko wybranym rzadom sie wybacza.
                                    Inne sie uzaleznia. Czyli tak czy inaczej opiera sie to na sile militarnej. To
                                    jest powod dla ktorego Stany po upadku Sojuzu pozostaly w wyscigu zbrojen (z
                                    soba).

                                    Uklad sil bardzo szybko sie jednak zmienia
    • przycinek.usa zabieraja samochody bankrutom 09.07.07, 18:39
      One in three auto-loan borrowers have payments greater than $500 a month,
      according to consumer credit agency Experian, and 12% have been late at least
      once.

      In a survey for the National Automotive Finance Association, BenchMark
      Consulting International said monthly repossessions by subprime lenders
      increased 15% last year.

      Manheim Consulting, which analyzes the used-car market, estimated a 5% increase
      in the total number of repossessed vehicles to 1.4 million in 2006.


      articles.moneycentral.msn.com/SavingandDebt/SaveonaCar/TheRepoManIsGettingBusy.aspx


      Co tu komentowac? Bez komentarza.
      • przycinek.usa nielegalni traca prace w pierwszej kolejnosci 09.07.07, 18:51
        Najwazniejsze na koncu. Ktore dane o zatrudnieniu sa "rzeczywiste"?
        Wyglada na to, ze payroll statistics jest przesadzone.
        I wyglada to niedobrze.

        ``Something isn't right,'' said economist Ray Stone of Stone & McCarthy
        Research Associates. ``We think that the BLS monthly payroll estimate is
        overstating the pulse of labor market conditions.''

        (...)
        Stone also questioned why the 42,000 drop in temporary-help agency jobs since
        June 2006 hasn't been reflected in a pronounced slowing in overall payroll jobs
        gains.
        (...)
        ``It may be that these payrolls are declining quickly, but the decline may be
        most pronounced among illegal immigrants that were not officially counted in
        the payroll data,'' he said.

        (...)
        ``It is noteworthy that household employment, when adjusted for differences in
        definition with payroll employment, has slowed in a fairly pronounced fashion
        over the past six months, averaging only 45,000 a month, in sharp contrast to
        the payroll series, which has averaged 145,000 a month,'' Stone said.


        www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601039&refer=columnist_berry&sid=azttcmXd75qk
    • przycinek.usa erozja rynku nieruchomosci 09.07.07, 19:11
      Musze przyznac, ze ponizszy tekst jest wyjatkowy. Potwierdza on istniejaca
      regule, ze spadki cen nastepuja po dluzszym okresie konsolidacji, wtedy, kiedy
      kupujacych juz brakuje a sprzedajacych przybywa lawinowo. Dodatkowo artykul
      ukazuje opinie specjalisty rynku i ta opinia jest mocno oparta na realiach.
      Wyglada na to, ze jesli kupowac dom, to po styczniu 2008...


      "A tidal wave of foreclosures may be heading toward Florida, if you judge by
      the number of homeowners looking to get rid of their homes as fast as they can.

      Duane LeGate, president of House Buyer Network, arranges quick sales for home
      owners in distress. He claims he can predict where markets will go bad by
      looking at the traffic on his Web site.

      "We can tell you what's going to happen nine months from now," he said. His
      most endangered market right now is Orange County, Florida, home of Disney
      World.

      "Orlando has blown up. There's been a 700 percent increase in traffic of people
      filling out our forms," he said. "I could put a bull's-eye on Orlando and write
      the headline for what will be going on in January and February."

      (...)
      Short-sale interest can indicate slumping markets that are not detectable by
      traditional price indices. NAR's median home price stats and same-home sale-
      prices from the Office of Housing Enterprise Oversight can lag or disguise
      actual market conditions.

      Most deals close months after prices are agreed on. Evidence of changes in
      market conditions may not come out for months afterwards. Evidence of
      significant discounts in a majority of homes sold wouldn't appear for a while.

      When LeGate sees big jumps in client contacts from a single county, he
      concludes that the area has hit a rough patch that may not come out in price
      stats for months. It's played out that way in the past when he saw other
      markets going into distress.

      "We called Phoenix, two counties in California and West Palm Beach, Florida in
      June of 2005," he said, at a time when those areas were still perceived to be
      white-hot.

      Now, according to figures from RealtyTrac, which markets foreclosure properties
      online, the Phoenix metro area has 10 of the top 11 zip codes for foreclosure
      filings in Arizona, and all 10 are among the 500 worst hit zip codes in the
      nation. The other areas are also suffering a deep slump.

      Besides the Florida markets, other locales LeGate identified as likely trouble
      spots include Clark County, Nevada and Riverside County, California where the
      site's traffic more than doubled between June, 2006 and May, 2007, and Price
      George County, Maryland, where it tripled."


      money.cnn.com/2007/07/05/real_estate/futureshock_Florida_housing_will_fall/index.htm?postversion=2007070612
    • przycinek.usa subprime - ile przepadlo pieniedzy? 09.07.07, 19:21
      "Deutsche Bank AG says losses from mortgages made last year to borrowers with
      poor or limited credit records or high debt burdens may reach $90 billion.
      Pacific Investment Management Co. in Newport Beach, California, in April
      estimated the fallout at as much as $75 billion.

      ``Investment banks operate in this market day and night and they know it better
      than most,'' Vatchkov said in an interview today. ``The market's been turning
      for the past 12 months, so I think they saw it coming.''

      The maximum potential losses for investors in CDOS is equivalent to about a
      tenth of the $513 billion of equity capital for the world's biggest 10
      investment banks, according to Zurich- based Credit Suisse."


      CDO Losses May Be $52 Billion, Credit Suisse Says
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aPKIHSk5cS50&refer=worldwide
    • przycinek.usa nie koniec spadku cen 09.07.07, 20:05
      online.barrons.com/public/article/SB118377332233059776-u87JfztvY4J1exeyrMrsWt0taAM_20070806.html?mod=9_0002_b_free_features

      w tym artykule pokazano korelacje pomiedzy liczba domow sprzedanych a tzw.
      realna stopa procentowa kredytu (na wykresie odwrotnie).

      Chodzi o to, ze jak cena domow wzrasta o 10% rocznie przy stopie 6% - to
      realnie stopa kredytu jest -4. Wtedy wszyscy pozyczaja, nikt nic nie sprzedaje
      i ceny ida dalej w gore. To sie jednak odwraca, wzrost cen traci dynamike,
      zatrzymuje sie i nagle realna stopa kredytu wynosi tyle co nominalnie - np. 6%.
      Z wykresu mozna odczytac na oko, ze ilosc sprzedanych domow bedzie nadal
      spadac. Mozna smialo zalozyc, ze ilosc transakcji odzwierciedla popyt na rynku.
      Malo tego - mozna oczekiwac znacznego oslabienia rynku bo przeciez skadinad
      wiemy, ze ilosc domow wystawionych do sprzedazy wzrasta caly czas.
      Wzrost podazy i spadek popytu = gwarantowany spadek cen przez nastepne 2 lata.
      • polarbeer Podatki od nieruchomosci 09.07.07, 21:59
        Nie zapominaj o podatkach. Na Florydzie jest to szczegolnie drastyczna (o czym
        przekonalem sie na swojej skurze), poniewaz dlugoletni wlasciciele ktorych jest
        to glowny dom wywalczyli sobie maximum 3% podwyzek podatkow rocznie. (Save our
        Home w konstytucji florydy). Dochodzi tutaj do takich skandali ze ludzie placa
        2% "wartosci" domu rocznie. Ta wartosc jest oszacywana przez urzednikow ktorzy
        maja wedlug prawa "presumption of correctness", a ty musisz udowodnic ze sie
        myla w swoich oszacowaniach. To moze oznaczac ze placisz podatki rzedu 4% juz w
        pierwszy rok... (Ci sami urzednicy moga zakwalifikowac transakcje jako nie
        rynkowa, wowczas oni daja "Wartosc posiadlosci, zamiast ceny wynegocjowanej
        podczas kupna). Kilka lat pozniej, gdy rynek idzie w gore placisz 5 -10%
        rocznie ceny ktora zaplaciles.

        Tak czy inaczej, ci ktorzy sobie tlumaczyli, ze takie bandyckie podatki "Sa OK,
        poniewaz i tak zarabiaja na tej inwestycji", nagle staja przed realiami, gdzie
        nie tylko maja starte w inwestycji, ale placa podatki jak gdyby mieli zyski.
      • przycinek.usa Re: Nastepne dno -- co teraz? 10.07.07, 21:28
        Dolara trzyma mechanizm kontraktow zabezpieczajacych przed spadkiem.
        Problem w tym, ze te kontrakty powoduja podwyzszony popyt na dolary za granica
        i wzrost stopy procentowej za granica. (LIBOR na eurodollar) Ten wzrost stopy z
        kolei nie moze byc zbyt duzy, bo moglby sie rozpoczac arbitraz USA -> Londyn. I
        dlatego dolar spada bo nie da sie fizycznie wiecej placic bez odwrotnej reakcji
        rynku. Ponizej link do LIBOR, jakby sobie ktos chcial poogladac te stope.

        www.bba.org.uk/bba/jsp/polopoly.jsp?d=141&a=627
        Wyglada na to, ze prawdziwy krach dolarowy odbedzie sie wtedy, kiedy spread
        pomiedzy liborem a rentownoscia obligacji treasury USA zblizy sie do zera.
        Wtedy bedzie naprawde niebezpiecznie. Tak mi sie wydaje.

          • przycinek.usa Nastepne dno -- i kolejne i kolejne. USD. 11.07.07, 22:20
            Kazdy widzi co sie dzieje. Spadek USD choc powolny ale konsekwentny. Wyglada na
            na przebijanie betonowej sciany lomem, kazde uderzenie podazy powoduje wylom i
            kontrreakcje rynku. Zero paniki i ostra gra przeciwko.

            A powaznie to widac coraz bardziej nerwowa reakcje rynku na najwazniejszy
            parametr ekonomiczny - a mianowicie zyskownosc firm. Coraz trudniej jest
            cokolwiek zarobic, coraz trudniej opchnac na rynku towary i wzrastajace stopy
            na rynku dlugu sugeruja trudnosci finansowe w najblizszych miesiacach.

            Malo tego - nastepuje powolna erozja finansowa konsumentow, co widac po
            statystyce "Consumer credit".
            www.federalreserve.gov/releases/g19/Current/
            W maju nastapila znaczna zwyzka zadluzenia konsumenckiego. Jest to co prawda
            jeden wyskok jak narazie, ale jezeli przeksztalci sie to w jakis wiekszy trend,
            to bedzie oznaczalo po prostu zalamanie konsumpcji. Wzrost zadluzenia w
            segmencie kart kredytowych jest najwiekszy od listopada 2006.

            W mojej opinii nalezy szykowac spadochrony i uplynniac portfele.
            Okres inwestycji w jakiekolwiek akcje zakonczyl sie definitywnie.




    • przycinek.usa efekt domina 12.07.07, 21:10
      Informacja sama w sobie nieciekawa, ale fakt, ze odlegly fundusz traci srodki,
      pomimo, ze (jak twierdzi) nie inwestowal w subprime - jest znaczacy.
      Wyglada na to, ze jest tendencja wsrod inwestorow do wyciagania pieniedzy
      pomimo strat i wystepuje ewidentny brak zaufania do funduszy nawet w Australii.



      Australian hedge fund warns about withdrawals

      An Australian hedge fund manager with $1bn in structured credits and junk-rated
      loans warned investors yesterday it could restrict withdrawals to ensure its
      survival as it reported losses of 14 per cent in one fund in June.

      Basis Capital, based in Sydney, said in a letter to investors it had been hit
      by “indiscriminate” repricing of “otherwise fundamentally sound collateral”
      amid the crisis in US home loans to less creditworthy investors. It said it had
      deliberately avoided the worst-hit 2006 subprime loans.

      www.ft.com/cms/s/e839b922-2fdb-11dc-a68f-0000779fd2ac.html
      • przycinek.usa Lenders set to foreclose on 1.8m borrowers 13.07.07, 21:00
        Lenders set to foreclose on 1.8m borrowers in sub-prime crisis

        Tom Bawden in New York
        Mortgage banks are expected to foreclose on 1.8 million American home loans
        this year as already-stretched “sub-prime” borrowers contend with rising
        interest rates, according to new research.

        The predicted foreclosures represent a 44 per cent jump on last year and are
        expected to leave about 720,000 mortgage holders without a house, with
        potentially far-reaching consequences for the global economy.

        A foreclosure is a legal process typically set in motion when a borrower falls
        90 days behind on mortgage repayments. About 40 per cent end in a forced sale
        or repossession of the house, while the bank and borrower reach an alternative
        repayment schedule in the remaining cases.

        The number of foreclosures jumped by 87 per cent to 164,644 in June, compared
        with the year-earlier period, according to new figures released by RealtyTrac,
        the American mortgage research firm.

        This brings the total number of foreclosures to 925,987 for the first half of
        the year. It compares with 1.25 million for the whole of 2006 and is more than
        the 847,000 recorded in 2005, according to RealtyTrac.

        A significant jump in the number of foreclosures is bad for the housing market
        because it leads to fire-sales and damages confidence, which then reduces
        prices. Declining house prices discourage consumer spending and make lenders
        generally nervous about approving loans, which is bad for the economy as a
        whole. As the world’s economy becomes increasingly integrated, an increase in
        the cost of borrowing and a decline in company profits are more likely to cross
        the Atlantic and have an impact around the globe.

        RealtyTrac estimates that 58 per cent of the foreclosures so far this year
        relate to so-called sub-prime mortgages ? home loans made to borrowers with
        poor credit ratings that carry a higher interest rate.

        The value of sub-prime mortgages soared in recent years as the seemingly
        endless surge in house prices encouraged brokers to arrange home loans for
        increasingly unsuitable borrowers, often with no proof of income.

        Sub-prime borrowers will be among the hardest hit when as much as $1 billion
        (£492 million) worth of adjustable-rate mortgages are reset to a higher
        interest rate between now and the end of the year, RealtyTrac said.

        In a measure of just how dangerous the market perceives sub-prime mortgages to
        be, Canada Imperial Bank of Commerce (CIBC) was forced to strenuously deny
        press reports yesterday that it had $2.6 billion of exposure to such high-risk
        loans. The bank refused to disclose its exposure, which a spokesman described
        as “well below” the $2.6 billion estimate.

        Meanwhile, Randall Kroszner, Governor of the Federal Reserve, said America’s
        central bank was looking at ways to help homebuyers with poor credit ratings as
        lenders become increasingly wary of making sub-prime loans.

        Mr Kroszner said: “We are looking very seriously at whether we can write rules
        that will be helpful to protect consumers in this [sub-prime mortgage] market
        while maintaining responsible credit from responsible lenders that can be
        handled responsibly by people in this market.”

        business.timesonline.co.uk/tol/business/money/property_and_mortgages/article2067174.ece
          • polarbeer To ma sens 14.07.07, 17:05
            >>>>China held $107.5 billion in U.S. mortgage-backed securities as of June
            2006, up from $3 billion three years earlier, according to HUD's Web site. The
            figures include securities offered by Ginnie Mae, Fannie Mae and Freddie Mac,
            without providing a more detailed breakdown of each agency's holdings.

            HUD also plans to approach Chinese commercial banks such as China Construction
            Bank Corp. and ask them to buy mortgage securities, said Jackson. <<<<

            To jest czarne na bialym... A ja wczesniej zartowalem ze instrukcje przy
            budowie domu powinny byc w razie czego przetlumaczone na Chinski... Fanny May i
            Freddy Max to sa dwie "firmy" ktorych zadaniem jest "oczyszczalnia sciekow"
            hipotetycznych
    • przycinek.usa amerykanski eksperyment socjologiczny 15.07.07, 10:20
      Z pewnym zdziwieniem przeczytalem dzisiaj artykul w Times na temat rezolucji
      przeglosowanej w Prince William County of Virginia. Otoz tzw. Board of
      Supervisors JEDNOGLOSNIE zadecydowala o zakazie dostepu do uslug publicznych
      dla nielegalnych imigrantow. Dodatkowo zobowiazano departament policji do
      sprawdzenie statusu imigracyjnego osob zatrzymanych.

      Co to oznacza w praktyce?

      Otoz w mysl prawa federalnego nie wolno ograniczac pomocy medycznej osobom
      potrzebujacym, w tym nielegalnym imigrantom. ALE: mozna zakazac takim osobom
      dostepu do publicznych bibliotek, basenow i szkolnictwa. W artykule nie
      sprecyzowano dokladnie ale jest mnostwo innych form pomocy publicznej.
      Technicznie rzecz traktujac, przy odpowiedniej ilosci zlej woli, mozna bedzie
      tam wsadzic kogos nielegalnego do wiezienia za wypozyczenie ksiazki z
      biblioteki, albo tez z powodu wejscia na basen, czy poslania nielegalnego
      dziecka do szkoly. Wyglada na to, ze ta uchwala doprowadzila do powstania
      paniki w lokalnej spolecznosci, poniewaz zgodnie z cytatem z artykulu "ludzie
      rozwazaja wypisanie dzieci ze szkol". Osobiscie nie dziwie sie takim rodzicom -
      bo isc do wiezienia za to, ze sie dziecko poslalo do szkoly - to jest dosyc
      skomplikowana alternatywa. W artykule pisze tez, ze pierwotny projekt rezolucji
      obejmowal rowniez wymog sprawdzania statusu imigracyjnego przez policje na
      punktach kontrolnych. Tez zapis jednak nie przeszedl. Nie ma jednak zadnej
      pewnosci, ze takie prawo nie pojawi sie w przyszlosci..

      Co to wszystko wedlug mnie oznacza?

      Otoz wydaje mi sie, biorac pod uwage statystyczny stan majatkowy nielegalnych
      imigrantow, ze na szkoly prywatne ich nie stac. Z drugiej jednak strony duza
      czesc nielegalnych imigrantow posiada domy (czesto kupione na kredyt). Mysle,
      ze jest pewne zagrozenie, ze ci ludzie po prostu przeprowadza sie w inne
      miejsce USA i wystawia swoje domy w Virgini do sprzedania.

      Biorac pod uwage to, ze inne counties w Virginii moga rowniez podjac podobne
      decyzje - to potencjalnie ilosc takiech przesiedlencow moze wzrosnac. W
      artykule podano ze calkowita populacja Prince William County wynosi 280,000
      zgodnie z danymi za 2000r. W dalszym ciagu napisano, ze calkowita liczba
      nielegalnych szacowana jest na 250,000 w calej Virginii! W Virginii jest okolo
      7 milionow mieszkancow. To oznacza, ze nielegalnych jest okolo 3.6%. To
      oznacza, ze problem Prince William County - to okolo 10,000 ludzi.
      Ile takich osob ma domy? Trudno powiedziec. Zerknalem jednak na statystyke real
      estate w Manassas i srednia cena domu wynosi obecnie okolo pol miliona. Na
      koniec czerwca domow wystawionych do sprzedazy bylo tam okolo 650. Zakladajac,
      ze nielegalni sa podobni do zwyklych ludzi, czyli maja rodziny i domy, to
      mysle, ze mozna dokonac pewnego uproszczenia i zalozyc, ze 10,000 ludzi to
      powiedzmy okolo 3000 rodzin i nawet jezeli 5% z nich ma domy, to oznacza to
      wystawienie na sprzedaz dodatkowych 150 domow. No nie? To oznacza 23% wieksza
      podaz! Czy popelniam duzy blad? Trudno powiedziec... Mysle jednak, ze osoby,
      ktore sprzedadza te domy po pol miliona - zrobia doprawdy dobry interes.
      A rynek po tej operacji bedzie mial pewne cenowe problemy strukturalne.

      To ciekawa sprawa, ale osobiscie przygladnalbym sie temu rynkowi pod katem
      mozliwosci krotkiej sprzedazy akcji firm budowlanych. Wiadomo przeciez, ze
      budownictwo bazuje tutaj na nielegalnych. To kto bedzie tam domy budowal?
      Slowo daje, ze ta Ameryka zmienia nam sie w oczach.




      Ponizej link:

      www.latimes.com/news/nationworld/nation/la-na-immig14jul14,0,4460245.story?coll=la-home-center

      (...)

      "It's going to mean a lot of fear; the resolution is already having a
      tremendous impact on the community," said Teresita Jacinto, a volunteer
      organizer for the Woodbridge Workers Committee, a group that formed to offer
      support to the area's growing immigrant community.

      "People are considering pulling their children out from school," Jacinto
      said. "Several people have called me to ask if their children are safe by being
      in school, asking can I guarantee that no one is going to take them away."

      (...)

      Kathleen Walker, national president of the American Immigration Lawyers Assn. :
      "They are seeking to root out any possible benefit they might be able to cut
      off from someone, no matter what their age, because they are not here on a
      documented status,"




      • przycinek.usa uzupelnienie 15.07.07, 10:32
        wlasnie znalazlem informacje, ze w maju 2007 w calym Manassas sprzedanych
        zostalo 49 domow po sredniej cenie 488 tysiecy co stanowi lekko ponad 21% calej
        liczby domow sprzedanych w calym Prince William County. Interesujace.
        • przycinek.usa O! takich rodzynkow jest wiecej... 15.07.07, 11:27
          nctimes.com/articles/2006/09/30/news/inland/21_38_069_29_06.txt
          www.signonsandiego.com/uniontrib/20061019/news_7m19ecoun.html
          To z sasiedztwa.
          Chodzi o to, ze po prostu zakazano wynajmu nieruchomosci dla nielegalnych
          imigrantow w calym miescie. Najpierw byl plan aby to zrobic, a potem
          przeglosowano wprowadzenie tego prawa w zycie. To ciekawe, trzeba sie temu
          przygladnac. W takim tempie, to wkrotce zaczna pakowac tych wszystkich
          nielegalnych do obozow koncentracyjnych, ktore sa juz gotowe i czekaja na
          lokatorow. Oj, rynek nieruchomosci bedzie niezadowolony.




          • sendivigius Re: O! takich rodzynkow jest wiecej... 16.07.07, 18:45
            Najwazniejszy fragment jest ten:

            "Officials said that in the past two weeks, of the 208 phone calls to the city
            regarding the issue, all but six have been in support. E-mails have been
            running about 95 percent in favor."

            Wystarczy jeno liznac socjologii aby wiedziec co to oznacza.

            No coz, sprawy biegna w wiadomym kierunku coraz szybciej:

            "z włosów anioła
            ściekają krople wosku
            tworząc na podłodze
            prostą przepowiednię"


              • przycinek.usa Re: O! takich rodzynkow jest wiecej... 16.07.07, 20:54
                Zapomnialem zlosliwie dodac, ze Hitlera tez wybrano w demokretycznych wyborach.
                Natomiast w ponizszym artykule pada wiele zaskakujacych stwierdzen a co ciekawe
                artykul pisany przez oryginalnego tubylca. -))

                Zgadzam sie z autorem, ze Ameryka sie zmienia. Bardzo szybko.


                Cytat:
                "America is fast becoming the worst offender in terms of political policy,
                statements and actions that ignore interdependence (...)"

                oraz

                "The depth of American anger and distrust at foreign action is high. Sadly,
                resentment seems to be broadly growing. Global opinion of the US is extremely
                poor. The Pew Global Attitude Project 47 nation survey reveals internationally
                low and falling opinion of the US around the world among allies as well as
                competitors/rivals. Foreign conceptions of the US and especially of America’s
                foreign policy, is highly negative. Strong majorities in 65% of 47 surveyed
                countries believe the US does not consider their country when making foreign
                policy decisions.[2] Americas are suspicious of and hostile toward traditional
                allies and rising regional powers. While the Iraq War and Global Terror War
                contribute significantly, the depth and breadth of negative opinion signal a
                bigger problem. The US is not alone. Chinese, Japanese, Korean, Russian,
                Indian, Pakistani, EU, Middle East and South American citizens view each other
                with significant suspicion. Foreign suspicions of the US and of each other
                define the day. Anger in Latin America has been boiling over in natural
                resource debates, elections and street protest. Russian anger and suspicion
                take the form of increased affection for strong central leadership. Japanese
                fear of rising China pushes her toward the US. Various factions inside India
                and Pakistan fear each other, westernization and various other internal
                factions. All of this is increasing alongside growing mutual economic
                dependence.

                We see this rising in another form in immigration debates. Anger and xenophobia
                blend in a heady mix as nations debate immigration policy. This has been a
                feature of European political debate and has surged in the US. The scope,
                scale and import of immigrant labor in the US economy is absent from a debate
                waged purely on theoretical and moral terms. Morality surely deserves a seat at
                the table in this discussion. Thus far, reality has not been invited to the
                meeting. The US Chamber of Commerce Senior Vice President delivered a speech in
                Munich on May 05, 2006 that nicely references the economic dependence of the US
                economy on immigrant labor. Fully, 34% of cleaning and maintenance jobs, 12% of
                medical practitioners, 26% of construction jobs, 44% of agricultural labor, 22%
                of work in computer science and mathematics are done by immigrant labor.
                Economic integration of immigrants is high and rising, the political debates
                and policy suggestions operate as though this was not true. It is estimated
                that 8 million people migrated to the US from 2000-2005. This represents a
                record breaking integration of immigrants into our economy. There is no
                parallel political integration. Our policy and understanding simply ignore and
                deny basic economic realities."


                globalmacroscope.com/index.php?option=com_content&task=view&id=5578
              • sendivigius Re: O! takich rodzynkow jest wiecej... 17.07.07, 17:01
                Wlasnie ze nie. Dlatego wspomnialem socjologie (przypomne ze ojcem zalozycielem
                byl K. Marks). Nie ma, ale to nie ma i nie bylo nigdy zadnego zagadnienia
                spolecznego, ktore ma w normalnym spoleczenstwie poparcie 95%. Takie poparcie
                moze byc albo sfalszowane albo wy-mu-szo-ne. Ladnie to ujeto we wstepie
                do "Zniewolonego umyslu" Milosza - "jak ktos twierdzi ze ma 95% racji to jest
                to niebezpieczny wariat i lepiej sie go trzymac z daleka".

                Widzisz, ONI (czyli WY kapitalisci) juz sie nawet nie kryja, a to pierwszy krok
                do upadku.
    • szutnik A ja dalej swoje z uporem maniaka: 16.07.07, 22:09
      www.tradingthecharts.com/phpBB/viewtopic.php?t=2273
      Przeklejam treść, bo za tydzień rzecz będzie już chyba bezdostępowa:

      Are commodities topping as the dollar is bottoming? Dominick has pointed out
      two potentially simultaneous ending diagonals in the CRB (see RSI diverged) and
      the Dollar Index, which if correct would be consistent with each other and a
      signal the credit cycle is reversing.

      Since the Federal Reserve's massive easing campaign between 2001-2003, the
      dollar has been the main casualty in the global credit and asset boom. Having
      lost 30% of purchasing power since 2001, it has been in virtual free fall while
      every other asset class has appreciated. The 2005 bounce (wave 4?) that
      occurred once the Fed finally got the funds rate above the CPI corresponded
      with the top in public home building stocks and the flattening yield curve from
      a historically steep level around 250bps 2s/10s. This flattening of the curve
      drove risk spreads to historically narrow levels and transferred the leveraged
      speculation from real estate to private equity and activist hedge funds as they
      took advantage of a capitalization arbitrage (issuing debt to buy equity), in
      what could be considered the 5th wave of the credit cycle (just as some firms
      go public). The obnoxious Alcan - Rio Tinto - Alcoa love triangle we have been
      witnessing makes the possibility of a reversal all the more intriguing
      considering the CRB.

      Under the radar, the M2 growth rate (non-seasonally adjusted) has been elevated
      since 9/06 as nominal economic growth is decelerating. We could assume this may
      be the main driver of the weakness in the dollar since then, as perhaps the FX
      market has not allowed Bernanke to pseudo-ease in the open market without
      consequence. The effect of this most recent excess liquidity on commodities and
      assets is very apparent when looking at the CRB rally to new highs.

      M2 growth for May and June decelerated to -8% and 0% respectively, down from
      15% in April. Gold, arguably one of the more sensitive assets to liquidity
      topped out near $730 in 5/06, but the most recent retracement high in gold at
      $695 occurred in Apr when M2 growth also peaked and the dollar bounced. This
      evidence of ebbing liquidity is likely responsible for widening risk spreads
      which possibly caused the BSC hedge fund blow up and a volatile correction in
      stocks.

      With the resumption of the decline in the dollar towards new lows as the CRB
      makes a new high (gold diverged?) we could assume Bernanke is back at it and no
      wonder with the potential implosion of the collateralized debt market. However,
      with Dominick's long standing target of 1.40 EUR/USD within striking distance,
      coupled with the two potential ending diagonals in DXY and CRB we would instead
      be looking for larger reversals in these two indexes. This could be the writing
      on the wall as the liquidity/credit cycle that has been supporting asset prices
      for the past 5 years may be ending.

      Od siebie tylko dodam, że EURUSD ma poteżny opór na poziomie 1,41- to był
      szczyt mocy DEM wobec USD w przeliczeniu na dzisiejsze Euro.

      PS.I znowu zaroiło się od dolarowych niedźwiedzi wszędzie. Czytam sobie pierszy
      z brzegu analysts poll - ani jeden nie widzi wzrostów USD w przeciągu roku,
      najbardziej byczy mówią o drobnych korektach!!!
      Idę o zakład, że DSI (Daily Sentiment Index) dla DX (Dollar Index)jest znowu
      poniżej 10.
      USD się pewnie troszkę poszarpie w dół i potem znów rozciągnięta sprężyna się
      ściągnie gwałtownie, kto wie, czy nie razem z JPY, na którym ostatnia
      volatility pokazuje całkiem możliwą bliskość znaczącego dołka.
      Przy okazji - jesteśmy też bardzo blisko zmiany trendu na Equities S&P500 jest
      tylko kilka punktów od celu, jaki mu roboczo parę miesięcy temu wyznaczyłem z
      Fibbonacciego(ok.1564 pkt)
      Tak to wygląda, jakby w perspektywie tygodni lub max. 2-3 miesięcy miał się
      dokonać zasadniczy zwrot trendu na wielu rynkach...
      • przycinek.usa Re: A ja dalej swoje z uporem maniaka: 17.07.07, 13:02
        "PS.I znowu zaroiło się od dolarowych niedźwiedzi wszędzie. Czytam sobie
        pierszy z brzegu analysts poll - ani jeden nie widzi wzrostów USD w przeciągu
        roku, najbardziej byczy mówią o drobnych korektach!!!"

        No zgadza sie. Tez mnie to niepokoi. Jezeli jednak obraz przyszlosci wydaje sie
        byc niejasny, to zacznijmy od dzisiaj metoda drobnych kroczkow wygladnac w
        przyszlosc. Otoz rynek wewnetrzny w USA slabnie ewidentnie. W ciagu
        najblizszego roku mamy jedna rzecz pewna - recesje w USA. Druga prognoza roczna
        to taka, ze z cala pewnoscia na rynku nie przybedzie pieniedzy. Wystarczy
        popatrzec na krotkie depozyty i obecna stope procentowa. NIE MA ZADNEJ SZANSY
        NA ODWROCENIE TEJ TENDENCJI w ciagu roku. To onacza dalsze slabniecie rynku.
        Jak lubisz wykresy, to narysuj sobie M1 i M2. Zobaczysz ciekawa rzecz. Jeden
        wykres idzie w jedna strone, a drugi w druga.

        W zwiazku z powyzszym nie ma tez szans na wzrost stopy FED.
        I dlatego powinno sie oczekiwac naturalnej przeceny waluty - ale uwaga:
        Sa dosyc skutecznie dzialajace mechanizmy ssania pieniedzy do USA.
        To oznacza mozliwa powazna determinacje FED do utrzymania kursu w miejscu.
        A to oczywiscie swiadczy tez o determinacji w trzymaniu stop % w miejscu i
        hamowania rynku co wcale sytuacji nie polepsza.

        I tu pojawia sie pytanie:
        Kto wygra - rynek - czy FED?
        Ja niestety wierze, ze rynek w koncu pokaze prawde i dolar spadnie.
        A wierze w to dlatego, ze nie wierze w zrownowazenie bilansu handlowego USA.
        Chinczycy umacniaja Juana, a efekty tego sa zgodne z przewidywaniami - dostaja
        wiecej pieniedzy i bilansowa nadwyzka handlowa z USA im wzrasta.

        Jak nagle mialby sie dolar umocnic? Dlaczego? Przeciez rynek dlugu jest w
        zasadzie pelen niepewnosci i... pelen niewyplacalnosci. Stopa nie wzrosnie a
        import nie spadnie. Czy jest chociaz jeden czynnik umacniajacy dolara?
        A .. kontrakty terminowe. No dobra, a zapadalnosc? To czynnik oslabiajacy.
        Dolar bedzie wiec tanial chyba ze wybuchnie wojna.
        • polarbeer Niedzwiedzie -- A jak ma byc inaczej? 17.07.07, 14:33
          Przeciez to normalka gdy sie osiaga kazdy poprzedni dol czegos szczegolnie
          czegos co jest na pedestale, widoczne dla kazdego... Jak mozna sobie wyobrazic
          inna sytuacje? Ze nawet 1% nie pomysli o mozliwosci dalszego spadku?

          Ja nadal wiec bede twierdzil uparcie: Nikt nic nie wie. Hisoria nas jedynie
          uczy, ze bedziemy zaskoczeni ponownie.

          PS. Wojna przyczyna wzrostu dolara? Hehe... Ale temu dolarowi ta obecna wojna
          pomogla... <g>
    • przycinek.usa Bear Stearns ciag dalszy a raczej koniec marny 19.07.07, 03:36


      Bear Stearns told clients in its two battered hedge funds late yesterday that
      their investments, worth an estimated $1.5 billion at the end of 2006, are
      almost entirely gone. In phone calls to anxious investors, Bear Stearns brokers
      reported yesterday that May and June had been devastating months for the
      portfolios.

      The more conservative fund, the High-Grade Structured Credit Strategies Fund,
      was down 91 percent by the end of June, investors were told. The High-Grade
      Structured Credit Strategies Enhanced Leverage Fund, which used extensive
      borrowings and assumed more risk, has no investor capital left, the firm said.

      (...)

      The announcement that the funds are now almost worthless came as a surprise to
      many on Wall Street. “How did you go from reporting very high returns to
      suddenly now saying the collateral is worth nothing?” asked Janet Tavakoli,
      president of Tavakoli Structured Finance, a research firm in Chicago.


      www.nytimes.com/2007/07/18/business/18bond.html?_r=2&ref=business&oref=slogin&oref=slogin
      • przycinek.usa Who's Profiting from the Subprime Bust 19.07.07, 09:11
        I popatrzmy teraz na to od drugiej strony kija:

        "One of the hedge funds said to be cleaning up on the ABX short trade is
        Paulson & Co., a $7 billion fund led by former Bear Stearns BSC investment
        banker John Paulson. Traders familiar with Paulson say the hedge fund made a
        massive, leveraged short bet on the ABX index dropping. The fund reportedly
        scored a paper profit of hundreds of millions of dollars when the ABX index
        crashed, according to people familiar with the fund."


        He he he. BEAR STEARNS! Takie buty!

        Calosc tutaj:
        www.businessweek.com/investor/content/mar2007/pi20070308_900631.htm

        Dla osob nieznajacych angielskiego - Bear Sterns mial 2 fundusze, ktore puscily
        forse z dymem i zaczal sie kryzys tzw. subprime. Dla rownowagi jednak Bear
        Sterns mial inny fundusz, ktory obstawil spadek i zarobil na tym ciezkie
        pieniadze. Coz rownowaga musi byc. Nie? Pytanie - kto decydowal o tym, po
        ktorej stronie woza poupychac klientow... He he he.

        • przycinek.usa wykresy 19.07.07, 09:13
          Polecam rowniez ten komentarz a zwlaszcza wykresy z dolu strony:

          market-ticker.denninger.net/2007/07/whallop-wednesday-pm-edition.html
          Boki zrywac.
        • szutnik MBS-y 19.07.07, 13:45
          "Ratujcie MBS-y" pojechał błagać do Pekinu szef HUD Alphonso Jackson.
          www.safehaven.com/article-7982.htm
          Znaczy, że ten rynek jest o krok od totalnego zapłonu, skoro administracja
          Busha chowa dumę do kieszeni i wyrusza na żebry do Chin.
          Teraz pytanie -jakiś mini credit crunch jako skutek zapłonu? Jeśli tak, to
          dolarów może nagle zacząć brakować na rynku, bo wszyscy będą ich bardzo
          potrzebować na spłatę długów.
          • polarbeer Re: MBS-y 19.07.07, 15:37
            >>>Jeśli tak, to
            dolarów może nagle zacząć brakować na rynku, bo wszyscy będą ich bardzo
            potrzebować na spłatę długów.
            <<<<

            Zartujesz, chyba... Bankructwo polega na tym ze dlugow sie nie splaca.
            Przestajesz placic hipoteka, zabieraja ci dom, (ktorego "wlasnosc" byla iluzja
            tak czy inaczej). Albo dostajesz list od menagera funduszu, ze twoja inwestycja
            nic nie jest juz warta.

            Wszystko przechodzi w rece elit, ktore maja prawo tworzyc pieniadze na
            zawolanie. Swiat jest ich piaskownica...
          • przycinek.usa Pieniadze, ktore pojawiaja sie i znikaja. 20.07.07, 11:41
            No tak, to dosyc skomplikowana kwestia. Teraz FED mowi do nas, ze obecna stopa
            moze byc utrzymana do konca 2008. Ewidentnie cos sie zaczyna dziac na rynku
            dlugu, obligacje jakby nie drozeja, a kredytu i pieniedzy przeciez przybywa
            caly czas! (Powinno sie wlasciwie sprawdzic korelacje pomiedzy wzrostem kredytu
            a rentownoscia treasuries.) Spada M1, rosnie M2 a bezrobocia nie ma. To jest
            dosyc dziwna sprawa. Osobiscie uwazam, ze opad pieniedzy wynikajacy z kreacji i
            redystrybucji jest ogromny. Uwazam, ze najwiekszymi beneficjentami tego wzrostu
            zadluzania sie sa konsumenci, ktorzy obecnie maja stala prace i doja ten rynek
            jak moga. Wydaje mi sie obecnie, ze rozwoj sytuacji na rynku bedzie postepowal
            w nastepujacym lancuch przyczynowo skutkowym:
            1. wzrosnie problem subprime i ujawnia sie kolejne fundusze z poteznymi stratami
            2. czesc inwestorow straci pieniadze i wzrosna koszty kredytowania firm
            3. wzrosna koszty prowadzenia biznesu a stopa procentowa zadlawi rynek
            nieruchomosci.
            4. spadnie dynamika kredytowa na rynku i osiagniemy szczyt zadluzania sie
            wedlug informacji Z.1 w zakresie zadluzenia gospodarstw domowych.
            5. spadnie konsumpcja
            6. rozpoczna sie zwolnienia
            7. rynek sie przestraszy i wszystkie zle zjawiska nasila sie.
            8. spadnie kredyt z punktu 4 i rozpocznie sie zator kredytowy.
            9. rozpocznie sie spadek cen na rynku nieruchomosci, konsumenci wpadna w panike
            i rozpocznie sie prawdziwa recesja.

            Mozliwe sa drobne modyfikacje w ramach tego procesu ale ogolnie tak to powinno
            wygladac.

            I teraz co sie stanie z kursem USD w miedzy czasie - to jest bardzo dobre
            pytanie. Wydawaloby sie, ze skoro ma byc zator platniczy, to bedzie ssanie
            pieniedzy do USA. Tymczasem niedoceniamy mozliwosci ucieczki kapitalow z USA.
            Skurcz finansowy oznacza w zasadzie jedno - wielkie wyciaganie pieniedzy i
            sprzedawanie wszystkiego jak leci, bo przeciez bedzie taniej. Prawda?
            To jaki jest sens lokowania funduszy na takim rynku? Przeciez statystycznie na
            tym sie nie zarobi! A przeciez zaleznosc rynku swiatowego od USA nie jest
            procentowo tak wysoka jak w latach 30tych. I pieniadze zaczna jechac w druga
            strone - out of USA. A jest tego sporo pieniedzy.

            Jednak rownoczesnie moze sie zdarzyc, ze FED przesadzi ze sciaganiem pieniedzy
            z Europy do USA i roznica pomiedzy stopami w Londynie i w USA doprowadzi
            arbitrazu. A tego juz nawet FED nie bedzie mogl kontrolowac. I tu jest zreszta
            wiele pytan: W maju byla rekordowa liczba kupujacych obligacje USA. Ponad 100
            miliardow. To co jest grane? Przy tym tempie zciagania nadwyzek - to sie
            eurodollary skoncza, nie? I co sie stanie z LIBOREM? No musi wyskoczyc w gore,
            prawda? Na to wtedy pojawia sie chlopaki z pieniedzmi z Wall Street - jakis
            kolejny Bear Stearns i beda rzucac pieniadze na rynek w Londynie. Przeciez to
            logiczne, prawda?

            Ja sie jednak pytam teraz jak to jest - ze ciagle jest nadwyzka kupujacych UST
            nad sprzedajacymi - a stopa LIBOR stoi pi razy drzwi w miejscu?
            Przeciez to jest niemozliwe! Jak to sie dzieje? Zgodnie z TICS report od wielu
            miesiecy miesieczne wplywy sa wyzsze od deficytu handlowego - a pozycja
            eurodollara choc nie jest publikowana od marca 2006 - to mozna z pewna doza
            prawdopodobienstwa zalozyc, ze poziom depozytow jest w miare stabilny. Musi byc
            stabilny, bo stopa jest stabilna, a skoro depozyty sa stabilne, to jakim cudem
            jest nadwyzka w TICS od wielu miesiecy? Przeciez to sie kupy nie trzyma!

            Chetnie wysluchalbym czyjegos wyjasnienia tego paradoksu. Czy jest mozliwe, ze
            ta nadwyzka to jest premia drukowana przez FED dla wybranych posrednikow w
            Londynie? Inaczej nalezy dojsc do wniosku, ze cala statystyka publikowana przez
            USA jest klamstwem - a opieranie jakiejkolwiek strategii na tych danych jest
            smiertelnym ryzykiem.

            Ja tylko przypominam, ze zgodnie z ostatnim oficjalnym raportem na ten temat
            kwota eurodollara byla na pozimie 425.5 miliardow dolarow.
            www.federalreserve.gov/releases/h6/20060316/
            Trzeba miec rece neurochirurga aby tak sterowac tymi depozytami, aby staly w
            miejscu przy takich deficytach i takiej nadwyzce w TICS. To jest operacja czary-
            mary i dac wodki temu, co potrafi to wszystko wytlumaczyc.
            • przycinek.usa podliczylem te pieniadze 26.07.07, 10:18
              Wyglada to mniej wiecej tak:
              W okresie od marca 2006, czyli od czasu kiedy FED skonczyl reportowac M3;
              eurodollary i operacje otwartego rynku, do maja 2007 deficyt handlowy wynosil
              nominalnie:
              March -68,293
              April -68,598
              May -72,035
              June -70,643
              July -73,733
              August -74,272
              September -70,894
              October -65,492
              November -66,256
              December -68,590
              2007:
              January -64,624
              February -65,500
              March -70,742
              April (R) -67,345
              May -68,999
              Suma deficytu wedlug mojego kalkulatora wyniosla -1,036,016 milionow $
              Dane mozna sprawdzic tutaj:
              www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/exh9.txt
              Teraz dane TICS za ten sam okres czasu sa nastepujace:
              www.ustreas.gov/tic/npr_history.csv
              www.ustreas.gov/tic/ticpress.shtml
              2007-May 105909
              2007-Apr 97763
              2007-Mar 32250
              2007-Feb 95537
              2007-Jan 80540
              2006-Dec 15
              2006-Nov 87870
              2006-Oct 78050
              2006-Sep 70984
              2006-Aug 104359
              2006-Jul 72959
              2006-Jun -2640
              2006-May 105087
              2006-Apr 101565
              2006-Mar 95926
              Razem +1,126,174 milionow dolarow.

              Roznica pomiedzy tymi kwotami wynosi 90158 milionow dolarow, albo inaczej po
              prostu 90 miliardow dolarow. Trzebaby jeszcze sprawdzic to dodawanie, ale chyba
              wyszlo dobrze. Podalem linki i wzialem dane bez tzw. adjustments. To sa kwoty
              nominalne. Ciekawa sprawa, ze w dokumencie dotyczacym EXPORTS, IMPORTS AND
              BALANCE OF GOODS pisze ze sa to kwoty ADJUSTED. Hmm. interesujace. Bo ja
              pamietam te dane i one sa nominalne. Moze dlatego tak to podali, bo w tabeli sa
              kwoty adjustments? Moze...

              Tak czy inaczej mamy sytuacje, ze zgodnie z oficjalnymi danymi do USA naplywa
              wiecej dolarow, jak wyplywa. Srednio okolo 6 miliardow dolarow miesiecznie.
              Staram sie wlasnie dowiedziec gdzie te pieniadze sa reportowane, ale wyglada to
              na Syzyfowa prace.

              Jak juz wczesniej wspominalem - ostatni raz kiedy FED reportowal liczbe dolarow
              poza systemem USA - kwota ta wynosila 425.5 miliardow USD. Link tu:
              www.federalreserve.gov/releases/h6/20060316/
              H.6 (508); Table 6; SEASONALLY ADJUSTED COMPONENTS OF NON-M2 M3; Eurodollars(4).

              Jezeli wyobrazimy sobie sytuacje, w ktorej nie ma innego wyplywu pieniedzy poza
              jedynie bilansem handlowym, to skumulowana kwota nadwyzki 90 miliardow
              musialaby miec wplyw na USD LIBOR. Musialby rowniez ulec zmianie kurs wymiany.
              Tego jednak nie obserwujemy. Jak napisalem wyzej, zarowno LIBOR jak i kurs
              zachowuja sie odmiennie, co nalezaloby tlumaczyc raczej stalym poziomem
              depozytow dolarowych poza USA. Te depozyty na pewno nie ulegaja zmniejszaniu.
              To logiczne i uwazam za uzasadnione zalozenie.

              No dobra - a co z tymi 6 miliardami dolcow miesiecznie?
              No wlasnie. Skad sie biora te pieniadze?
              Po co? Na co? Dlaczego? Dobre pytanie, nie?
        • przycinek.usa pierwsi ranni. he he he. Barclays. 22.07.07, 11:09
          Barclays may have lost big in Bear fund

          CHICAGO (Reuters) - Barclays PLC (BARC.Lsmile may have tallied big losses in a
          Bear Stearns Cos. (BSC.Nsmile hedge fund that invested in risky mortgages, The
          Wall Street Journal reported on Saturday.

          The London-based bank invested some $400 million in Bear Stearns Asset
          Management's High-Grade Structured Credit Strategies Enhanced Leveraged Fund,
          the newspaper said, quoting people familiar with the matter.

          Bear Stearns said on Tuesday that assets in the fund are at this point
          essentially worthless.

          The Journal said Barclays was reviewing its options for recovering the $400
          million, citing arbitration, a negotiated settlement or litigation as possible
          strategies.

          In a recent statement Barclays said it had "some" exposure to the Bear fund.

          Fallout from the hedge fund's collapse is gaining momentum amid spreading
          worries about losses from the subprime mortgage market as loan defaults rise.

          The television channel CNBC reported on Friday that investors were planning to
          sue Bear Stearns as early as Monday, alleging misrepresentation of the risks
          involved in the fund.

          Subprime loans, made to borrowers with poor credit histories at relatively high
          interest rates, have been a small but rapidly growing slice of the overall U.S.
          mortgage market in recent years.

          www.reuters.com/article/bondsNews/idUSN2130468120070721
          • przycinek.usa pierwsze pozwy sadowe 22.07.07, 11:11
            NEW YORK, July 20 (Reuters) - Investors in Bear Stearns Cos. (BSC.Nsmile hedge
            funds that were virtually wiped out from large bets on risky mortgages are
            planning to sue the company as early as Monday, television channel CNBC
            reported on Friday.

            The lawsuit will be brought by the firm of Bernstein Litowitz Berger and
            Grossman LLP, which represented investors against WorldCom Inc. over a massive
            accounting fraud, CNBC said.

            According to CNBC, the lawsuit will allege Bear Stearns made material
            misrepresentations in offering documents, misrepresented risks of the hedge
            funds in those documents, and misrepresented its ability to control those risks.

            An official at Bernstein Litowitz told Reuters the firm was contacted by some
            investors who were seeking their advice.

            Officials at Bear Stearns did not immediately return requests for comment.

            Legal experts have said the losses in the Bear funds are so large that
            litigation is almost inevitable.

            But they say plaintiffs could have a tough time proving their case. Because the
            funds were aimed at sophisticated investors such as institutions and wealthy
            clients, it could be hard to argue that the risks were not properly understood.

            www.reuters.com/article/bondsNews/idUSSP13524820070721
            • przycinek.usa a ABX leci dalej jak kamien w wode 22.07.07, 11:14
              ABX index falls to record intraday lows

              NEW YORK, July 20 (Reuters) - The benchmark ABX subprime mortgage index fell to
              record intraday lows on Friday on further concerns about troubles roiling the
              subprime mortgage market, market sources said.

              The ABX "BBB-minus" 07-1 index, which is tied to loans made in last year's
              second half, fell to 42.5 after closing at a record low of 44.86 on Thursday.
              The ABX 06-2, which references loans made in last year's first half, slid to
              46.5 following its close of 50 on Thursday. The new ABX 07-2 index was not
              trading significantly.

              "It's all fear, and just a rumor mill," that's driving the index lower, said
              Mike Kagawa, portfolio manager at Paydel & Rygel in Los Angeles.

              The ABX derivative index is a popular tool used to hedge risks tied to home
              mortgages granted to less creditworthy borrowers. The index has plummeted in
              recent weeks as troubles at several hedge funds and credit rating downgrades on
              bonds linked to these loans have rattled financial markets.

              The newest benchmark ABX series, tied to subprime loans made in this year's
              first half, debuted on Thursday.



              www.reuters.com/article/bondsNews/idUSN2038273720070720
              • przycinek.usa J.P. Morgan Chase & Co. - "beda problemy" 22.07.07, 11:21
                Morgan sees rate reset, refi problems looming

                NEW YORK, July 20 (Reuters) - Many U.S. homeowners will have more problems as
                troubled loans reset at higher rates and it becomes more difficult to refinance
                over the next 18 months, J.P. Morgan Chase & Co. (JPM.N.smile said on Friday.

                "We are really heading into the reset storm," said J.P. Morgan analyst Chris
                Flanagan. "We are on the cusp of that."

                Flanagan, J.P. Morgan's global head of asset-backed securities and
                collateralized debt obligation research, spoke during a conference call with
                clients on Friday.

                Flanagan also forecast more rating downgrades of ABS and ABS CDOs over the next
                six to 12 months.

                Standard & Poor's on Thursday cut ratings on portions of 75 ABS CDOs that
                affected almost $2 billion of debt, which make up less than 1 percent of about
                $250 billion of synthetic CDOs rated by S&P.

                The cuts on Thursday also included 10 CDO tranches that were cut to junk from
                investment-grade status.

    • przycinek.usa Niezle komentarze mozna ostatnio przeczytac 19.07.07, 08:39
      "Good thing my house is a ranch and if I jump out the window I won't hurt
      myself."

      To odnosnie wypowiedzi zarzadzajacych i analitykow na temat gospodarki USA.

      Calosc tu:
      market-ticker.denninger.net/2007/07/manic-monday.html
      A fragmenty:

      "Want to hear more stupidity? "There's so much liquidity in the market that the
      economy doesn't matter."

      Yes, I really did just hear that on CNBS from one of their commentators (Ned)!"

      ""Earnings are not going to be a problem," said Michael Metz, chief investment
      strategist at Oppenheimer & Co., in New York. "The speculators are very
      excited. Unless it is a major surprise, the external (factors) won't matter.
      The markets are feeding on themselves."

      (...)
      Hell, you have investment strategists saying both in print and on national
      television that the market is not trading on fundamentals or sound value, but
      rather it is going higher "because the speculators are very excited" and "the
      economy doesn't matter."



      Ufff. Odetchnalem z ulga. Nie jestem jedynym pesymista!
      A swoja droga to jest doskonaly komentarz. Polecam.
    • przycinek.usa Basis Capital in creditor crisis talks 19.07.07, 09:55
      Przypomnialem sobie fragment dyskusji o polityce monetarnej FED. Ta dyskusja
      byla w grudniu 2005. Wtedy wlasnie argumentowalem, ze stopa procentowa powyzej
      4% rozlozy ten rynek dokumentnie. Nikt tutaj nie chcial mi wierzyc. Wlasnie
      przez te stope procentowa wylozyl sie rynek subprime i dlatego mamy rynkowe
      problemy z kredytowaniem i wzrostem rentownosci.

      Przypomne tutaj linki do dwoch postow:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30324979
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874&a=30324502


      Basis Capital in creditor crisis talks

      Basis Capital, one of Australia’s biggest hedge fund managers, is in crisis
      talks with creditors after banks seized and began to sell some of its
      investments linked to hard-hit US subprime mortgages.

      Creditors said Basis missed margin calls – demands for additional loan
      collateral – on Monday for its Basis Yield Fund, and has appointed accountants
      Grant Thornton as restructuring advisors.

      www.ft.com/cms/s/8a8117b6-3563-11dc-bb16-0000779fd2ac.html

      A tutaj artykul pod znaczacym tytulem "Bernanke on the Grill"
      A chodzi o dosyc niewygodne pytania dotyczace obecnej polityki monetarnej
      zadawane przez Demokrate Barneya Franka. Bernanke najwyrazniej spocil sie
      troszke po pytaniach o ocene prawdopodobienstw wzrostu lub spadku stop ze
      wzgledu na inflacje lub zatrudnienie.

      www.businessweek.com/investor/content/jul2007/pi20070718_381236.htm
      Przeciez to sie wszystko laczy w jedna calosc!
      Inne fragmenty z news:

      "House Financial Services Chairman Barney Frank, D-Mass., asked Bernanke why a
      rate cut "wasn't at least as likely" as a rate hike in coming months.
      Frank said the economy is running below potential and inflation was falling.
      "Why is there not at least an equal chance of a reduction in the time ahead,"
      Frank said.

      "Frank said he thinks that the Fed is spending too much time worrying about
      inflation and not enough on income inequality: "We are at the situation where
      distribution of wealth has become a significant economic issue."



      Congress cannot come to any consensus on illegal immigration or free trade
      because of the political fallout of income inequality, he added.
      Former Fed Chairman Alan Greenspan told Congress that monetary policy is
      irrelevant to income inequality, but Galbraith told the panel that he
      disagreed, and that a recent study he conducted concluded that "inequality is
      also a direct product of monetary-policy choices."
      "We find that inequality in pay or earnings
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka