Gość: Konsultant
IP: 62.233.185.*
03.11.03, 21:03
To jest efekt zmonopolizowania zamawiającego, któremu wydaje
się, że mu wszystko wolno, jak za komuny, ale wtedy jako
przedstawiciel inwestora, którym było państwo, podlegał jego
kontroli. Tymczasem dziś dano mu wolność, a ustawa o zamówie-
niach publicznych zwolniła go z wszelkich kontroli i uczyniła
monopolistą. On dysponuje publicznymi pieniędzmi, więc powinien
podlegać publicznej kontroli na bieżąco, a nie wyrywkowo, po
czasie. W ogóle polskie budownictwo i zamówienia publiczne to
kpina z praw ekonomicznych i zdrowego rozsądku. Tam,
gdzie "lobbyści" chcieli, tam wprowadzili taki obowiązek
stosowania się do gry rynkowej, żeby oni skorzystali najwiecej.
Tam, gdzie im wygodniej pozostała gospodarka nakazowa. We
Włoszech takie działania nazywa się mafijne. Dobrze, że od maja
może się to dzięki unii ukróci.