Dodaj do ulubionych

Żółw z lukru

15.09.09, 20:18
albo polityka historyczna tuskoidów...

Upartyjnienie pamięci historycznej:
blog.rp.pl/wildstein/2009/09/14/legenda-z-lukru/
Jaki charakter ma natomiast legenda rządu Mazowieckiego?

Premier Tusk posłużył się nią jako bronią w partyjnej walce. Na tej
samej zasadzie, przez te same środowiska zbudowana została ostatnio
legenda nieskazitelnego Wałęsy. Kłopoty rodzi fakt, że to Wałęsa był
najostrzejszym krytykiem i pogromcą rządu Mazowieckiego. Zabawnie
jest więc obserwować, jakich zabiegów dokonują piewcy Mazowieckiego
i Wałęsy, aby nie przypomnieć sobie radykalnego konfliktu między
tymi postaciami, a krytyką okadzanego premiera obciążyć wyłącznie
czarny charakter III RP dwugłowego Kaczyńskiego.

Idealizacja rządu Mazowieckiego ma fundamentalne znaczenie dla
establishmentu III RP. Zgodnie z tą legendą Polska stała się wówczas
krajem równych szans i pełnych możliwości. To, co kto wówczas
zdobył, zawdzięczać miał wyłącznie sobie i powinien się tym cieszyć
po kres swoich dni. Hierarchie zbudowane wówczas w polityce,
kulturze i biznesie są optymalne, a więc powinny obowiązywać na
zawsze.

Powołanie rządu Mazowieckiego nie zostało uhonorowane żadną
przyzwoitą dyskusją, żadną rzeczową analizą jego dokonań. Zamiast
tego utopieni zostaliśmy w kaskadach lukru, który ciekł z mediów
polskich i przyprawiał o mdłości. Te same środowiska, które krzywiły
się na jednoznaczną ocenę postaw Polaków w ostatniej wojnie, w
odniesieniu do Mazowieckiego wydawały wyłącznie stęknięcie zachwytu
Obserwuj wątek
    • mjot1 Re: Żółw z lukru 16.09.09, 20:43
      Dziwne, ale czasy tamte wspominam „ciepło”...
      Hm...Może to maniera (nie)pamięci malująca przeszłość w różowych
      odcieniach? A może efekt tamtej mej autentycznej euforii...
      Pamiętam też mą rozdziawioną w szoku gębę i wzburzenie w reakcji
      na „grubą krechę”. Przecie też chciałem obwiesić latarnie komuchami.
      A jednak to między innymi właśnie „Siła spokoju” z tą jego „grubą
      krechą” spowodował, że emocje odsuwając na plan dalszy zacząłem
      nieudolnie korzystać z obu szarych komór, którymi opatrzność raczyła
      mnie obdarzyć.
      Wonczas też dostrzegłem dwie charyzmatyczne postaci, których
      niekończące się pasmo destrukcyjnych dokonań śledzę z uwagą.
      Lecz gdzież mnie chudopachołkowi podawać w wątpliwość „oczywistą
      oczywistość”...

      Najniższe ukłony!
      Na komunę, choćby i nakrytą przecudnej wprost urody bogoojczyźnianą
      płachtą, z niesmakiem spoglądając M.J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka