Dodaj do ulubionych

ból zdradzanej

29.12.07, 20:28
czy ktoś pomógłby mi w załagodzeniu tego bólu, jaki czuję? Nie powiem o nim
ani dorosłej córce, ani matce. Czuję się okropnie. Zycie nie ma dla mnie sensu
Obserwuj wątek
    • madziulka440 Re: ból zdradzanej 10.01.08, 12:30
      musisz sobie powiedzieć , że jesteś mądrą, piękną i atrakcyjną
      kobietą a ten kretyn nie zasługuje na ciebie , nie jest ciebie wart.
      Zacznij dbać o swoje 'ineresy' a dopiero wtedy on przekona się co
      stracil
      • zoffia0 Re: ból zdradzanej 10.01.08, 22:19
        >musisz sobie powiedzieć , że jesteś mądrą, piękną i atrakcyjną
        > kobietą a ten kretyn nie zasługuje na ciebie <
        ból , niemal fizyczny , upokorzenie , poniżenie to czujesz na
        początku ale z czasem musisz sobie zacząć mówić właśnie to że nie TY
        jesteś niczym a on, bo oszukał, bo zdradził,
        mnie leczą moje przyjaciółki jedna świeża , dwie odzyskane ,
        pomogły mi na tyle że po miesiacu absolutnej depresji nie czuję się
        już jak smieć kopniety pod szafę ,
        z powrotem odzyskuję pewność siebie i wartość jaką zawsze czułam .
        Mój nawet się za bardzo nie chce przyznać i to ze kręci od miesięcy
        i unika jasnej sytuacji powoduje że tracę dla niego szacunek jaki
        miałam-tchórz!
        nie powie :_tak zakochałem się , chcę inną kobietę bo ty mi już nie
        możesz niczego wiecej dać a ja czuję ze moje zycie przez palce mi
        przecieka i decyduję się na zmianę - wyprowadza się ale niby po to
        aby zacząć to nowe zycie, nikt na mnie nie czeka ale jaki jest pełen
        werwy w urządzaniu nowego "gniazdka"
        -nowe 46 lat! własnie tego nie moze powiedzieć , nie umie , udaje
        niezdecydowanego a zawsze byliśmy wobec siebie szczerzy , tak mi
        sie wydawało...
        • hany_hany Re: ból zdradzanej 12.01.08, 20:04
          Tak myślę, że żadna z nas ,zdradzona ,pomóc Ci nie potrafi choćby
          nie wiem jak chciała. Ja Cię rozumiem.
          Ból zdrady jest niepojęty, aż nie do wiary, że tak można cierpieć!
          Myśl o Sobie tak, jak radzi Madzia może doznasz maleńkiej ulgi, choć
          ja w to nie wierzę.
          Jeśli nie macie dzieci wiej jak najszybciej!
          Jeśli są dzieci warto może wybaczyć. To trudna sprawa.
          Ja nie wybaczyłam i nie żałuję a dziecko mnie popiera.
          • cirri1974 Re: ból zdradzanej 16.01.08, 16:56
            Dołączam do klubu. To boli nieziemsko. Oni nie wiedzą jak. Mój mąż,
            któremu chyba jednak wybaczam zdradzał mnie pół roku... Wiem o tym
            od listopada. Wybrał mnie i nie chce do niej odejść, ale skąd mam
            mieć pewność? Ona przecież to miłość jego życia, cudowna, wrażliwa,
            bóstwo, pełna energi .... pierdolona suka.
            • zoffia0 Re: ból zdradzanej 16.01.08, 18:06
              Ona przecież to miłość jego życia, cudowna, wrażliwa,
              > bóstwo, pełna energi .... pierdolona suka
              niesamowite , mój mówi to samo ;] oprócz pierdolonej suki :)
              oni wszyscy mają to samo w głowie ! a dokładnie poniżej głowy.
            • iberia.pl Re: ból zdradzanej 16.01.08, 19:15
              cirri1974 napisała:

              > Dołączam do klubu. To boli nieziemsko. Oni nie wiedzą jak. Mój
              mąż, któremu chyba jednak wybaczam zdradzał mnie pół roku... Wiem o
              tym od listopada. Wybrał mnie i nie chce do niej odejść, ale skąd
              mam mieć pewność?

              takiej pewnosci NIGDY nie mozna miec...

              > Ona przecież to miłość jego życia, cudowna, wrażliwa,
              > bóstwo, pełna energi .... pierdolona suka.

              czemu suka?Rzeklabym p....ny fagas.

              --
              www.fauna.rsl.pl/
              www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                  • cirri1974 Re: ból zdradzanej 18.01.08, 09:39
                    iberia.pl napisała:

                    > a przepraszam bardzo:dlaczego obrzucac inwektywami tylko kochanke?
                    > W koncu to ON zdradzil Ciebie a nie Ona Ciebie.

                    Bo tak się lepiej czuję. A to SUKA:
                    - bo zdradzała również swojego faceta (którego wcześniej zdradzała
                    jego była żona)
                    - bo tak chcę ją widzieć i kropka
                    - bo wolę nienawidzieć ją niż jego skoro mamy dalej być ze sobą
                    - bo wolę myśleć, że on to zrobił, bo chciał pokazać, że z nami jest
                    nienajlepiej a ta pierdolona dziwka tylko go prowokowała
                    - bo lepiej się tak czuję
                    - bo lepiej się tak czuję
                    - bo lepiej się tak czuję
                    - bo wtedy czuję się lepsza a nie gorsza od niej


                    to wystarczy - mnie na pewno.... chwilowo
                    • iberia.pl Re: ból zdradzanej 19.01.08, 12:40
                      cirri1974 napisała:

                      > Bo tak się lepiej czuję.

                      czyli niewazne, ze niesprawiedliwe, wazne, zebys Ty sie dobrze
                      czula...

                      >A to SUKA:
                      > - bo zdradzała również swojego faceta (którego wcześniej zdradzała
                      > jego była żona)

                      tu sie wyjatkowo zgodze.

                      > - bo tak chcę ją widzieć i kropka
                      > - bo wolę nienawidzieć ją niż jego skoro mamy dalej być ze sobą

                      czysty egoizm....

                      > - bo wolę myśleć, że on to zrobił, bo chciał pokazać, że z nami
                      jest nienajlepiej a ta pierdolona dziwka tylko go prowokowała

                      :-DDD, czyli jego usprawiedliwiasz a Ja oskarzasz? dobre sobie....

                      > - bo lepiej się tak czuję
                      > - bo lepiej się tak czuję
                      > - bo lepiej się tak czuję

                      znow egoizm....slepy w dodatku.

                      > - bo wtedy czuję się lepsza a nie gorsza od niej

                      niskie poczucie wlasnej wartosci?A to juz chyba "zasluga meza",
                      prawda?

                      A gdzie w tym wszystkim twoj kawalek winy?

                      --
                      www.fauna.rsl.pl/
                      www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                          • zoffia0 Re: ból zdradzanej 20.01.08, 22:24
                            Ona uwiodla Jego czy moze?

                            tak ona uwiodła jego -rozwódka wzięła się za żonatego faceta i jeszcze pcha łapy po naszą córkę (wyjątkowo namieszała w głowie dziecku)
                            a jeśli chodzi o niego to już dalej nie ma znaczenia bo to byłaby za długa historia.
                            Uwodziła go , jest nachalna ,wszyscy to widzieli i nawet mnie jedna kolezanka z jego pracy ostrzegała , szkoda ze nie powiedziała o kogo chodzi bo bym wczesniej coś zadziałał a nie pozwalała(nieświadomie) mu się z nią spotykać i do tego jeszcze dziecko zabierał -ssss.......yn jedden!
                            ból i wściekłość , ból i wściekłość...to mnie rozdziera i nie myślę sobie czegokolwiek wypominać!!!
                      • cirri1974 Re: bĂłl zdradzanej 20.01.08, 19:58
                        Hmmm, tak egoizm, egoizm, egoizm i jeszcze raz egoizm. I bardzo mi z tym dobrze. A dlaczego wĹ?aĹ?ciwie nie? Mam do tego prawo i kropka. To Ĺ?agodzi mĂłj bĂłl. Zdradzonej. Z kaĹźdym dniem jest coraz lepiej. To dla mnie najwaĹźniejsze. po co te twoje zaczepki? Szukam wsparcia wĹ?rĂłd Ĺźyczlwych. Nie potrzebujÄ? krytyki.
                          • cirri1974 Re: bĂłl zdradzanej 21.01.08, 09:49
                            zoffia0 napisała:

                            >
                            > >>Szukam wsparcia wĹ?rĂłd Ĺźyczlwych. Nie potrzebujÄ? kr
                            > > ytyki. <<
                            > bo iberia to pewnie stoi po drugiej stronie ;)

                            - do czasu ..... ja też uważałam, że jesteś świetna i nic mnie
                            takiego nie spotka ....

                            choć nikomu źle nie życzę.
                            Ale fajnie, że trochę mnie 'schallengowała' mogłam napisać jak
                            strasznie mnie ta suka pierdolona wkurzyła i jak już jestem
                            silniejsza :-))) Głowa do góry - ja zaczynam widzieć światełko :-)
                            dzięki iberia:-)
                            A jeśli jesteś tąpierdoloną suką z mojego życia to niech ci będzie
                            jak najlepiej :-) ale what comes around -> comes around.

                            I tym optymistycznym akcentem kończę dyskusję z iberią !
                            • iberia.pl Re: bĂłl zdradzanej 21.01.08, 10:49
                              cirri1974 napisała:

                              >
                              > - do czasu ..... ja też uważałam, że jesteś świetna i nic mnie
                              > takiego nie spotka ....

                              > choć nikomu źle nie życzę.
                              > Ale fajnie, że trochę mnie 'schallengowała' mogłam napisać jak
                              > strasznie mnie ta suka pierdolona wkurzyła i jak już jestem
                              > silniejsza :-))) Głowa do góry - ja zaczynam widzieć światełko :-)
                              > dzięki iberia:-)

                              you welcome....

                              > A jeśli jesteś tąpierdoloną suką z mojego życia to niech ci będzie
                              > jak najlepiej :-) ale what comes around -> comes around.
                              >
                              > I tym optymistycznym akcentem kończę dyskusję z iberią !

                              lepiej ci, ze wyzylas sie na Bogu ducha winnej osobie...?Na mezu tez
                              sie tak wyzywalas zanim Cie zdradzil?

                              --
                              www.fauna.rsl.pl/
                              www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                        • iberia.pl Re: bĂłl zdradzanej 21.01.08, 10:48
                          cirri1974 napisała:

                          > Hmmm, tak egoizm, egoizm, egoizm i jeszcze raz egoizm. I bardzo mi
                          z tym dobrze.

                          to moze sie zastanow dlaczego masz to co masz....

                          >A dlaczego wĹ?aĹ?ciwie nie? Mam do tego prawo i kropka. To Ĺ?agodzi
                          mĂłj bĂłl . Zdradzonej. Z kaĹźdym dniem jest coraz lepiej. To dla
                          mnie najwaĹźniejsze.

                          > po co te twoje zaczepki?
                          dlaczego w tym, ze ktos ma inne zdanie doszukujesz sie zaczepki czy
                          agresji?
                          A czy zastanowilas sie choc przez moment dlaczego do zdrady doszlo?
                          Ktos tu pieknie napisal, ze zdrada jest skutkiem a nie przyczyna....


                          --
                          www.fauna.rsl.pl/
                          www.parkujesz-zdrapujesz.org/
              • sisi2000 Re: ból zdradzanej 29.02.08, 21:59
                jeżeli zdradził Cię -wielka miłośc ale niechce odejść- zostaw
                drania nie ta to bedzie inna. Ty gotyjesz, pierzesz... a oni się
                pir... z paniekami.Ja powiedziłam dość. Nie marnuj swych szans
                dziewczyno!. Jak będziesz to przeżywała będąc starsza o 5 lat. Ja
                miałam za kazdym razem zapewnienia i znów trafiła sięc wielka miłość.
                Trzymaj się
                sisi2000
              • sisi2000 Re: ból zdradzanej 29.02.08, 21:59
                jeżeli zdradził Cię -wielka miłośc ale niechce odejść- zostaw
                drania nie ta to bedzie inna. Ty gotyjesz, pierzesz... a oni się
                pir... z paniekami.Ja powiedziłam dość. Nie marnuj swych szans
                dziewczyno!. Jak będziesz to przeżywała będąc starsza o 5 lat. Ja
                miałam za kazdym razem zapewnienia i znów trafiła sięc wielka miłość.
                Trzymaj się
                sisi2000
            • asia.bryner Re: ból zdradzanej 17.01.08, 18:20
              witaj mam podobny problem , je jednak pozwalam mezowi wyjezdzac do niej, dziecko
              nic o tym jeszcze nie wie a ja pstanowiłam zostawić sprawy swojemu biegowi
              wkoncu to on ma proble nie ja, to on musi się zdecydować nie ja, ja jestem
              wolna i na swoj prywatny spospob szczesliwa
              • cirri1974 Re: ból zdradzanej 18.01.08, 09:41
                Szczerze podziwiam.... i chyba zazdroszczę spokoju ducha. Oby tak
                dalej. Siłę daje świadomość, że jak wybierze Ciebie, to z Twoim
                podejściem do sprawy, może nie mieć do kogo wracać :-)) Trzymam
                kciuki.
            • myszkkaa Re: ból zdradzanej 24.02.09, 18:09
              witaj..weszłam na to forum poneważ od roku wiem że moj mąż mnie
              zdradzał oczywiście nie przyznaje się ....przez ten rok bardzo sie
              stara wybaczyłam mu tzn może nie wybaczyłam ale z nim
              jestem...pomimo jego staran nie umiem z nim żyć normalnie....cały
              czas myslę o tej dziwce to koleżanka z pracy policjantka która
              przeleciało pół komendy miedzy innymi mój mąż....nie mam dowodów
              ewidentnych tylko plotki i bilingi...pisał do niej przez 8 miesięcy
              non sto po 20 25 sms dziennie o każdej porze nocy i dnia więc o
              czymś to świadczy on sie wypiera i mówi że to były tylko sms ale nie
              wierze mu ona tez tak mówi ale tez jej nie wierze bo oboje
              twierdzili że pisali tylko miesiąc a jak zdobyłam meża bilingi
              okazało sie że pisali 8 miesięcy....a przysiegsł na śmierć
              dzieci....prosiłam go żeby ze mna porozmawiał i powiedział ile to
              trwało co czuł do niej itd ....że mu wybacze ale musz znać
              prawde ...robi wtedy awanture i wyzywa mnie od najgorszej mówi że w
              porównaniu do niej jestem do niczego ....a za godzine mnie
              przeprasza i mówi że to w nwrwach...ja juz dłużej nie mogę ...i nie
              wiem tak naprawde dlaczego z nim jestem ...czasami zadaje sobie to
              pytanie i nie umiem odpowiedzieć ..wiem jedno że gdyby usiadł i
              porozmawiał szczerze a nie prfidnie kłamie ...myslę że byłoby mi
              ciężko ale wybazyłabym mu w tej chwili od roku czasu nic nie robie
              tylko oglądam te bilingi a jest co ...wypytuje o niego tworze sobie
              historie itd....nie ma chwili żeby o tym nie myslała...jego komórka
              działa na mnie jak płachta na byka...nigdy go nie kontrolowałam
              robił co chciał , chyba za duzo swobody teraz ma obsesje jak idzie
              do pracy bo nawet razem na zmianie pracuja ...podobno nie rozmawiaja
              ale tak do końca nie wiem czy to prawda i czy sie pokłócili ...nie
              wiem co robić
              • dorota6547 Re: ból zdradzanej 25.02.09, 14:28
                Spróbuj się opanować. Spotkało mnie to 2 lata temu. Też się
                dowiedziałam i próbuję z tym żyć. Pogadaj o tym z przyjaciółką. Idź
                do sklepu , kup sobie coś.( W lumpeksach można poszaleć). Posprzątaj
                do białości.Nie czekaj, spróbuj o tym z nim nie rozmawiać. Ja
                zaczęłam chodzić na siłownię i basen. Obsesja nie zniknęła, ale to ja
                się liczę a nie mój pan i władca i jego lalunia. Na początku też bez
                ustanku o tym gadałam, ale nie z nim .W ten sposób jątrzysz tylko
                sytuację. Ból nie zniknie, ale za jakiś czas da się z tym żyć. Musisz
                tylko zacząć myśleć o sobie .( Ja niestety dalej kocham tego debila)
    • ediro13 Re: ból zdradzanej 21.01.08, 14:32
      Dokladnie wiem o czym piszesz. Ja przechodze przez to rowniez. Na
      dodatek w ostsnich dniach stracilam dwie ukochane osoby(jedna zmarla
      tragicznie). Moj bol po tym wzrosl maksymalnie. Nie chce mi sie zyc,
      proste codienne czynnosci sprawiaja mi ogromny trud. Nie umiem i nie
      potrafie zyc!
      • cirri1974 Re: ból zdradzanej 21.01.08, 16:13
        Ediro,

        Dasz radę, uwierz, to przechodzi. Potrzebny jest czas. Dużo czasu.
        Bardzo dużo czasu. Ale mija.
        Widzę po sobie choć to dopiero 2 miesiące. Uwierz mi. Teraz jest
        rozpacz, ale ona przechodzi. Zobaczysz. Trzymam kciuki.
        Jeśli potrzebujesz, pisz na maila gazetowego :-)
        Głowa do góry!
        • kwiatuszek366 Re: ból zdradzanej 25.01.08, 08:33
          Witajcie jestem w podobnej sytuacji...jak wszyscy jestescie ...czuje
          ból,zamet w głowie i nie wiem co robic?to wszystko jest swierz
          dopiero 3 tygodnie trwa...ale prosze pomózcie mi....nie wiem czy dam
          rade...
          Czuje ,ze grunt usóa mi sie z pod nóg

          Niech ktos mi pomoze i napisze na imaila gazetowego
          • ewamalgorzata56 Re: ból zdradzanej 29.05.08, 01:54
            Kwiatuszku, u mnie też sprawa świeżutka - od 19 kwietnia - kiedy to
            pan mąż poinformował mnie, że wymienia mnie na młodszy model..kupił
            mieszkanie, urządza nowe gniazdko, a 14 lipca 33 lata naszego
            małżeństwa ulecą w siną dal..
            Jest koszmarnie, wiem, że tak będzie długo, ale staram się nie
            pogrążać samej siebie. Wychodzę między ludzi - to nie ja się muszę
            wstydzić!, nie milczę - na szczęście, przyjaciele są obok.. Musimy
            wszystkie sobie z tym poradzić! To co mnie utrzymuje przy życiu, to
            myśl, że będzie lepiej...tylko na to potrzeba czasu...
    • sisi2000 Re: ból zdradzanej 29.02.08, 21:19
      Zostałam zdradzona i co podnoszę się. 2502.2008r znalazłam pamiętnik
      swojego męża, który opisywał że :" kocham Cię Aniu brak mi twoich
      pieszczot itp... " przyznaję mało mi serce nie pękło... ale okropnie
      bolał...Rzuciłam mu te dowody w w twarz a on... ona wyjaechała , już
      nie wróci, to mezatk i ma 2 dzieci. Taka miłośś i cie zostawiła
      tu... To kolezanka z pracy.Boli do tej pory , mineło kilka dni ale
      się ppodnoszę
      • kwiatuszek366 Re: ból zdradzanej 10.03.08, 08:06
        Jeju współczuje Ci bardzo....nawet nie wiem co Ci napisac..ale wiem
        co czujesz jestem sercem z Tobą....My kobiety jesteśmy z Wenus...a
        meżczyzni są z marsa i chyba nigdy ich nie zrozumiemy...Trzymaj sie
        cieplutko i mocno...Ja czekam na powrót mojego męża i wtedy moja
        cała chra sytuacja się wyjaśni
    • laura_r Re: ból zdradzanej 19.05.08, 10:56
      Ja też proszę o pomoc.
      Dowiedziałam się 13-ego maja.
      Przyznał się.
      Zakończyli to.
      Ja chcę wybaczyć, ale on ... nie wie czy potrafi po tym jeszcze ze
      mną żyć, patrzeć na mnie i nasze dziecko ze świadomością tego co
      zrobił. Daję mu szansę, proszę żebyśmy zaczęli od nowa a on się
      zastanawia czy potrafi?? Nie rozumiem, pomóżcie mi zrozumieć.
        • rzymelka Re: ból zdradzanej 03.07.08, 13:23
          Zostawił mnie w marcu, wpierał że to moja wina, bo go denerwuje.
          Denerwuje go tylko jedno, że ja to nie tamta. Wciąż nie ma odwagi
          się przyznać. Któregoś dnia chciał wrócić, uderzył w moje najczulsze
          punkty, i już prawie miałam wybaczyć, ale sobie przypomniałam.
          Przypomniałąm sobie jak oszukiwał mnie i zwiewał do tamtej. Jak
          leżąc obok mnie pisał do tamtej "pogodziłęm się z tym, że nigdy nie
          powiesz do mnie kochany" Jak rocznicę ślubu spędził u tamtej i
          wysyłał pozdrowienia do innych dziewuch na naszej klasie z jej
          konta. Ból minął. Teraz mam w sobie ogromną wściekłość.
          Niewyobrażalnie wielką złość. JAk on tak mógł! Zawsze kochał tylko
          ją. A ja? No cóż byłam tylko zabawką, ożenił się bo chciał tamtej
          zrobić na złość. Głupi h**ek!
              • lucinda Re: ból zdradzanej 21.08.08, 07:37
                wiesz, mam nadzieje ze po 6ciu i przez te kolejne lata bede zyc swoim zyciem a
                nie myslec ciagle o zemscie. sa wazniejsze rzeczy niz rozwazanie czy sie zemscic
                i jak. jezeli ciagle o tym myslisz to ci wspolczuje ale to znaczy ze nie radzisz
                sobie z tym problemem. i moim zdaniem zemsta nie jest rozwiazaniem. to nie dla mnie.
                • kingas38 Re: ból zdradzanej 21.08.08, 13:56
                  Po 5 latach od rozwodu dostałam telefon ze szpitala że były leży na oddziale i
                  prosi żebym przyjechała. No cóz marnie wyglądał pod plątaniną rurek podłączony
                  do aparatury, kiedy słabym głosem powiedział że przykro mu że mnie
                  skrzywdził...kurcze na tzw. łożu śmierci sumienie się odzywa a myślałam że nie
                  ma go wcale...Powiedziałam że cieszę się że zrozumiał ale wybaczyc mogę głupotę
                  a nie draństwo w jego wydaniu, mogę co najwyżej pielęgniarkę załatwić do opieki
                  bo nie mam żadnych zobowiązań wobec niego , zwłaszcza po tym co nam
                  zafundował...opinie że Boga w sercu nie mam mam głęboko w jednym
                  miejscu,wszystkie moje starania żeby rozejść sie normalnie kwitował śmiechem i
                  twierdzeniem że ,,chcieć sobie mogę'' a będzie tak jak on chce...Wkroczył w
                  wiek andropauzy,zapragnął lepszego innego życia,świeżych ciał co tam rodzina,
                  żona , dzieci niech sami martwią sie o siebie bo ,,lepiej żałować że ma się co
                  żałować" ....wiecie co nie mam odrobiny litości dla niego, bardziej wzruszyłam
                  się chorobą obcego człowieka przy łóżku którego żona z dziećmi
                  płakała...teściowa prosiła żebym się nim zajęła, zapytałam gdzie był kiedy nam
                  potrzebna była pomoc?Teraz niech zajmują się nim kochanki... Czy jestem taką złą
                  kobietą?
    • marlena_mill Re: ból zdradzanej 22.08.08, 09:29
      Jest nas dużo a mnie bardzo pomaga rozmowa z takim kobietami jak WY
      drogie dziewczyny.
      Musimy się wspierać. Ja też myślałam, ze czas leczy rany... może i
      leczy ale na pewno bardzo powoli. Za to nie ma i moim zdaniem już
      nigdy nie będzie zaufania i prawdziwego uczucia. Z mojej strony nie
      ma tez szcerości. Nie potrafię i nie chcę być szczera, otwarta.
      zamknęłam się w swoim świecie.
      Ale wiecie zawsze takie wydarzenia maja wpływ na nasze życie.
      Zaczęłam szukac w tym wszystkiem jakiś pozytywów...
      Ja zaczęłam spotykac się z ludźmi, odnowiłam wiele kontaktów,
      przyjaźni. Często wychodze z domu, rozpoczęłam kolejna studia, bywam
      w teatrze, na koncertach, często wyjeżdżam, podróżuję. Stałam się
      zupełnie niezależna finansowo i uczę się być nie zalezna
      emocjonalnie.
      Na pewno jest to jakas forma ucieczki z domu, gdzie jest on.
      Chciałam, aby się wyprowadził, on nie chce ... nie rozumiem facetów.
      Oni sami nie wiedza czego w życiu chcą. Uważają, ze trzeba im
      wszystko wybaczać, być cierpiliwym, dobrym. A co nam dają w zamian ?
      Dają nam to, o czym piszecie powyżej... ból, cierpienia, łzy,
      nieprzespane noce, łykanie tabletek na depresję... przeszłam prze to
      wszystko.
      Najbardzie boję się, ze spotka mnie to znowu a nikt nie chciałby
      znowu poczuć się tak podle. Być odrzuconym, niekochanym.
      Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że gdybym to ja miała kochanka
      i ja rozwaliłabym nam życie to nie sądzę, że on potrafiłby przyjąć
      pozycję kogoś kto powinien wybaczyć i zrozumieć.Tego jestem pewna!

      Szarpie się z tym od prawie roku... nie ma dnia abym o tym nie
      myślała... kiedy to minie, czy w ogóle ?
      • kingas38 Re: ból zdradzanej 23.08.08, 18:09
        Marlena , kiedy dowiedziałam się o podwójnym życiu mojego męża też ,,poszłam
        między ludzi", odnowiłam kontakty , praca ... to wszystko dawało ukojenie bólu
        ...chwilowe jak się okazało.Bo większość/ na szczęście nie wszyscy/ z tzw.
        przyjaciół to byli przyjaciele interesowni, coś załatwić, dowiedzieć się czegoś
        ciekawego, przekazac dalej... teraz mam ścisłe grono przyjaciół, jestem mniej
        otwarta na ludzi,mniej mówię o sobie i swoich przeżyciach.Ktoś kiedys powiedział
        że nasze życie to film i od nas zależy ,od naszych zdolności aktorskich
        jaki to film będzie.u mnie mam nadzieje dramato-komedia.Czyli nowa forma
        .Dramat na początku a pózniej tylko wesołe chwile
        • marlena_mill Re: ból zdradzanej 25.08.08, 10:38
          Podziwim cie Kingo, że mówisz o dobrym humorze, o wesołości, o
          cieszeniu sie z zycia. Mnie ogarneła wszechmocna melancholia. jestem
          samutna tak jak nigdy dotąd. Kiedyś byłam bardzo wesołą i roześmiana
          osobą, wszystkim potrafiłam poradzić, a sobie nie potrafię. Gyby nie
          najbliższe mi osoby ( przyjaciółki, rodzina) to nie wiem, jak bym w
          ogóle przez to przeszła.
          Jedno jest pozytywne :wiem teraz czego można spodziewac się po
          zyciu, nic nie jest na zawsze, wszystko się zmienia. Tylko czy ja
          znajde tyle siły, aby odnależć w sobie tą roześmianą,wesołą,
          otwartą, szczerą kobietę. Czasami myślę, że On ją zabił na zawsze !

          Sa dni kiedy chcę to wszystko zakończyć, chcę uciec, chcę odejść od
          niego... wtedy on jest przerażony, on nie chce..., stara się, tylko
          ja bedąc z nim nadal z dnia na dzień gasnę... czuję że umieram za
          życia.
          Jak się od tego uwolnić?
    • urbanka42 Re: ból zdradzanej 28.09.08, 12:58
      to prawda...ból jest ogromny...20 lat małżeństwa...podwójne życie męża co kilka
      lat inna...przy piątej pani się nie dałam przebłagać...co ciekawe jego romanse
      się zawsze kończyły gdy ja się dowiadywałam....
      czuję się upokorzona...rozwiodłam się...ale cierpię...chowam ból
      głęboko....wyłazi jak cień zawsze gdy jestem sama...sama siebie nie
      oszukam...czuję się jak śmieć...patrzę w swoją twarz i widzę że jestem stara i
      brzydka...co teraz?
      • kingas38 Re: ból zdradzanej 09.10.08, 08:30
        Nie chowaj bólu tylko go wywal ,wykrzycz...wiem że ból jest straszny zwłaszcza
        początkowo ale do przeżycia, rany z czasem zablizniaja się,przestają boleć ale
        faktem jest że zostają w nas...jest tez pustka która z czasem zapełnia się więc
        nie warto oglądać się ciągle za siebie i rozdrapywac ran, szkoda zdrowia bo
        stres bywa dla nas zabójczy...spójrz w lustro inaczej ,nie patrz na
        zmarszczki,uśmiechnij się do siebie i pokochaj siebie taką jaka jesteś...a
        cienie , no cóż zawsze jakieś za nami się szwendają,może to zabrzmi śmiesznie
        ale Ja zawsze w myślach zakładam na siebie lustra coby wszystkie zmory sie
        odbijały...Pozdrawiam serdecznie
    • maja1213 Re: ból zdradzanej 06.03.09, 21:45
      Witam wszystkie zdradzone kobiety też należe do tego grona od ponad
      roku.Scenariusz podobny kochanka o której przez smsy sie
      dowiedziałam przypadkiem on najpierw mechanizm zaprzeczenia
      skutecznie mi próbował wcisnąć,potem się przyznał niby zerwał
      itp.Oczywiście czułam żal,wstyd,złość,upokożenie podobne stadia jak
      po śmierci bliskiej osoby się przechodzi.Niechce do tego wracać
      ponieważ zamknęłam temat.Powiem jedno,dajcie sobie czas on jest
      najlepszym lekarstwem,nigdy nic na siłę nie róbcie w miarę
      możliwości spokojnie do problemu trzeba podejść.Ja tak zrobiłam
      postawiłam sprawę jasno spotyka się z nią czyli mnie niechce więc
      trzeba ten związek skończyć napisałam pozew on oniemiał,bardzo dużo
      w tym czasie rozmawialiśmy nieraz całe noce to pomogło.Trzeba sobie
      odp na pytanie czy chceci ze sobą być jak tak oboje walczycie o
      związek jak nie pamiętać że na 1 człowieku świat się nie
      kończy,niema tego złego co na dobre nie wyjdzie.Dziewczyny głowy do
      góry,cieszcie się z dzieci,pracy co kolwiek co da odrobinę radości
      świat jest naprawdę fajny tylko ludzie czasem go psują.Pamiętajcie
      że każdy człowiek zasługuje na szacunek i szczerość i tego trzeba
      się trzymać żeby nie zatracić szacunek dosamegosiebie.Ja
      optymistycznie patrzę w przyszłość jestem z nim widzę duże zmiany a
      powiem że był czas gdy skreślałam ten związek.I jesteśmy szczęśliwi
      cieszymy się drobiazgami dzieckiem,duzo rozmawiamy oczywiście są
      kłótnie czasem ale świadomie chcemy ich nie wywoływać.Może tak
      musiało być teraz doceniam co mamy.Życzę wszystkim zdradzonym osobą
      wiary w człowieka i uśmiechu:))))))Pozdrawiam
    • kitty4 Re: ból zdradzanej 20.03.09, 09:46
      Nie wiem co Ci napisać. Mogę tylko o swoich doświdczeniach. Mnie
      było strasznie ciężko. I chyba nadal jest i jeszcze długo będzie. Po
      pierwszym szoku, wystąpiły wszystkie klasyczne objawy (teraz to
      wiem). Zaczęłam bardzo dbać o siebie, zmieniłam się nie tylko
      zewnętrznie ale i wewnętrznie. Moim głównym mottem do pewnych rzeczy
      przez ostatnie dwa lata było " Egoizm jest zdrowy". Trudno mi o tym
      pisać, bo doszłam już do tzw "ściany". Mnie pomogłowykrzyczenie tego
      bólu, potem dużo zastanawiania się nad sobę. Dużo czytam. Mogę
      polecić pozycję :

      tiny.pl/bnq3
      tiny.pl/bnxh
    • marlena_mill Re: ból zdradzanej 27.03.09, 14:55
      A skąd wiesz Maju, że on sie dalej z nią nie spotyka, a skąd wiesz,
      że za jakis czas nie będzie kolejnej kochanki ?
      To właśnie są te dylematy!
      U mnie minęło juz dużo czasu. Ciągle sie boję, że zrobi to znowu, że
      znowu zacznie szukac sobie kolejnej "miłości życia".
      Nie chce znowu przechodzić wszystkiego od poczatku. Bardzo trudno
      komus takiem znowu zaufać, a bez tego związek nie ma szansy!
      Mądrzy ludzie piszą na forach, że odkrycie zdrady to alarm, że w
      związku czegoś brak, że dzieje się coś złego, że partner czegoś
      pragnie czego Ty mu nie dajesz ? To skoro między nami było dobrze (
      ja tak to czułam) to co będzie teraz, kiedy wszystko się rozsypało ?
      Kiedy mu nie wierzę, nie ufam, ciągle coś podejrzewam ?
      Bardzo się starałam odbudowac ten związek, starałam się żyć
      noramlnie dalej, zmieniałam też wiele w swoim życiu i sposobie
      myśenia o małżeństwie i partnerstwie i nic z tego nie wyszło,
      wszystko jest dalej w mojej głowie, nie radzę sobie z tym co już się
      zdarzyło. jak to zrobić, żeby się od tego uwolnić, chyba tylko
      odejście od takiego faceta jest w stanie mnie uwolnić od tych
      dręczących myśli i niszceniu samej siebie.
      Można powiedziec tak, jak to pisze wiele kobiet: doszłam już do
      ściany !

      • maja1213 Re: ból zdradzanej 29.03.09, 22:10
        Marlenko powiem tak 100%pewności to nigdy nie będzie,że on mnie nie
        zdradzi,ale myśle że jak oboje ludzi chce ratować związek to będa
        się starać odbudować zaufanie i poprawić relacje.Wiem jedno raz w
        życiu mnie zdradził powód był taki,że długo staraliśmy się o dziecko
        były wzajemne oskarżania,kłótnie złe emocje się skumulowały i
        zamiast starać się ze mna je rozwiązać poszedł do niej uciekł od
        problemu tak to widzę.My teraz bardzo dużo rozmawiamy o
        emocjach,uczuciach,potrzebach tego wcześniej nie było.Powiem tak ja
        w takim błędnym kole żyłam koło roku wieczne podejrzenia,smutek
        wachania nastroju,mąż się bardzo starał znosił moje wyzwiska żale
        był na terapii u psychologa ja też poszłam i 1 mądrą rzecz pani mi
        powiedziała jak dalej chce z nim być muszę zamknąć temat
        definitywnie i nieweraca,a jeżeli nasze wspólne życie ma opierać się
        na tym że ja będe go oskarżać to lepiej zakończyć związek bo się
        nerwowo wykończę i on też myśle że by długo nie
        wytrzymał.Zrozumiałam że tak żyć się nie da i zamknełam temat czasem
        sobie do tego wrócę ale sporadycznie i nie wywołuje to aż takich
        emocji.Piszesz że bardzo się starałaś odbudować związek ale sama
        tego nie zrobisz nigdy jego zaangażowanie jest potrzebne.Ja się
        zdystansowalam do tego wszystkiego,rzuciłam na luz oboje chcemy żyć
        normalnie,daliśmy sobie szansę jak nie wyjdzie trudno na nim świat
        się nie kończy,ale nasuwa się pytanie czy zmiana partnera daje
        gwarancję że mnie też nie zdradzi,i czy ja bym mu zaufam skoro mam
        uraz?Nie można się tak zadręczać szkoda życia idz do psychologa on
        napewno pomoże,ale mąż też musi się wykazać,życzę ci dużo
        spokoju,radości i uśmiechu.Pamiętaj nic na siłę nie rób
        nigdy,powodzenia:)
      • robert78111 Re: ból zdradzanej 04.08.09, 15:29
        czec marlena. to nie tak do konca jak myslisz. tez zdradziem zaluje
        tego okropnie robie wszystko aby odbudowac to. po tym wszystkim ,
        widze jak cierpi moja zona i jak mysle o tamtej zdradzie to robi mi
        sie niedobrze, czuje wstret do siebie. nie tlumacze sie niczym tak
        nigdy niepowinno sie stac ale wiem jedno tak juz nigdy niezrobie,
        dopiero widze ze wszystko prawie stracilem, nie zrobie tego juz nie
        chce. byc moze nie tylko wina lezy we mnie ale biore wszystko na
        siebie. uwierz swojemu partnerowi bo wiem ze mozna stac sie innym i
        inaczec patrzec a moze dopiero dostrzegac to co sie ma.
        • aleksandra.waleria Re: ból zdradzanej 05.08.09, 14:54
          wybacz, a ból kochanki już Cię nie interesuje?

          jeśli ta kobieta się zaangażowała, nie sądzisz, że ja tez skrzywdziłeś? i co?
          ten ból jest mniejszy, bo ona była dupą na boku, materacem? bo zona ma prawo
          cierpieć a kochanka co? ma to, na co zasłużyła?

          smutne...

          • robert78111 Re: ból zdradzanej 28.08.09, 04:50
            ona niedotrzymala umowy o ktorej rozmawialismy, o tym ze jezeli
            ktores z nas zakonczy to , to tak bedzie ale ona tego nie zrobila
            dlugo moja zona miala gluche telefony a kazde z nas mialo sie
            wycofac, nie bylo mowy o angazowaniu sie, oboje mamy rodziny
    • maja1213 Re: ból zdradzanej 29.03.09, 22:27
      Droga Marlenko 100%pewności nigy nie będzie,mój mąż mnie raz
      zdradził ponieważ długo staraliśmy sie o dzicko i były wzajemne
      oskarżenia,kłótnie niezdrowa atmosfera.On zamiast ze mną problem
      przedyskutować uciekl do innej,tak to widzę.Też przez jakiś rok
      żyłam w takim błednym kole jak ty mąż na terapie poszedł ja też
      1rzecz pani psycholog bardzo mądrą mi powiedziała,jak mam wiecznie
      wracać do tego wymawiać,kłócic się to taki związek nie ma sensu
      szkoda mojego zdrowia,nalęzy zamknąć temat i spokojnie żyć,cieszyc
      się wszystkim.Piszesz że zrobiłaś wszystko żeby coś naprawić sama
      nic nie dasz rady naprawić do tgo trzeba chęci obojgA
      partnerów,rozmów o swoich uczuciach,emocjach,pragnieniach.Ja
      rzuciłam na luz dalismy sobie szansę jak nie wyjdzie trudno na nim
      świat się nie kończy wkońcu,ale nasówa mi się pytanie czy zmiana
      partnera dałaby mi 100%ewności że nie zdradzi i czy zaufać bym
      umiała obcemu człowiekowi?Myślę że będzie dobrze i tobie również
      tego życzę.Idzcie razem na terapię,dużo rozmawiajcie i nic na siłę
      nigdy,para razem musi się starać o związek.Życzę powodzenia i
      uśmiechu:)
      • toy.a Re: ból zdradzanej 19.04.09, 11:41
        Najczęściej myslałam, że zdrada dotkonie kogos obok ale nie mnie.
        Niestety,zycie bywa okrutne. W marcu minął rok, jak dowiedziałam się
        o tej trzeciej. Po terapii małżeńskiej jesteśmy razem, nie żłuję
        decyzji. Ale przszłam piekło, żal, wsciekłóść,urata własnej
        wartości, ból, że osoba najbliższa może tak zranić, utrata zaufania.
        Przeszlismy przez długie rozmowy, wyjasniając wiele spraw. Jednak
        uważam, że nic nie usprawiedliwia zdrady. Wybaczylam, ale nie umiem
        zapomnieć. Widzę starania męża w odbudowaniu naszego związku, sama
        też stałam sie inna. Uważam, że mozna byc razem, ale jest to długa
        droga i zrozumienie musi byc z dwóch stron
    • vundek Re: ból zdradzanej 10.09.09, 03:10
      Gdy oznajmiła mi że odchodzi. Zemsta na nic nie pomaga niestety. Wstyd tylko jak
      sobie człowiek przypomni po latach jak się zachował... straciłem szacunek do
      samego siebie:-( Pozwoliłem jej odejść a miałem jakieś inne wyjście? Cały czas
      wiedziałem jak to się zakończy... Później koszmar się ziścił i miałem doła dobre
      pół roku ... a ta jeszcze bawiła się telefonem (przypominając o sobie). Gdzie tu
      jakaś logika??? Ja jej dawno wybaczyłem ... ona - ???:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka