emags1
15.08.10, 11:53
i osobistej przestrzeni innych ludzi. Niby oczywiste wartości, a tak
trudno je zaobserwować poza osobistym kręgiem życzliwych osób. Zaczyna się
od nawyków językowych w sposobie formułowania poglądów. Ot, choćby
trywialny przykład: ktoś mówi "Masz beznadziejną fryzurę" zamiast "Nie
podoba mi się twoja nowa fryzura". Tak wiele mówi o nastawieniu do świata.
Niektórzy sprawiają wrażenie, jakby naprawdę wierzyli, że ich sposób
postrzegania rzeczywistości przesądza o tym jaka ona jest. Niby nic
takiego. Gdyby tylko się tak nie pleniło i nie wypierało podstawowych
zasad współżycia społecznego. Trudno mi wytłumaczyć dziecku dlaczego
powinno szanować ludzi, którzy sami na każdym kroku osądzają, krytykują i
wsadzają niekulturalnie nos w nie swoje sprawy. Uff, nie będę się wdawać w
szczegóły, ale potrzebowałam dać upust frustracji ;) Czy to tylko moje
wrażenie spowodowane serią nieprzyjemnych sytuacji z sąsiadami, czy też
rzeczywiście presja społeczna w naszym kraju to o wiele bardziej dotkliwe
zjawisko niż - dajmy na to - w krajach anglojęzycznych? Z mojego punktu
widzenia różnice kulturowe jeśli chodzi o podejście do drugiego człowieka
i jego uczuć są ogromne. Tak ogromne, że nawet pisząc te słowa zastanawiam
się czy nie zostanę posądzona o infantylizm i brak kontaktu z
rzeczywistością.