Gość: litka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.07.04, 19:46
A oto moja historia:
wracajac z miejsca X autobusem, kobuch (czyt.: kontroler biletów)sprawdził
pasażerom bilety. Mnie także. Pokazałam mu bilet miesięczny ulgowy
(studiuję), a on zarządał dokumentu dożsamości.Ok, dałam mu- może staro
wygladałam? albo znów zmieniłam kolor, jak to często zdarza się w przypadku
kobiet. Wypisał mandat, który nie przyjęłam. No bo niby dlaczego? Skoro
miałam opłacona podróż biletem!. Wyobraźcie sobie, ze ponieważ nie podpisałam
mandatu(nie dałam zarobić kobuchowi), kierowca autobusu musiał zmienic trasę
i zawiózł mnie do komisariatu.Tam sporządzono stosowną notatkę. Pan policjant
był zdumiony tupetem, niekompetencją, prostackim i chamskim zachowanniem ww
kobucha. Wszyscy rozstaliśmy się. Po niedługim czasie pocztą otrzymałam dwa
wezwania do zapłaty.Pierwsze- za brak biletu, drugi- za zmianę kursu
autobusu. Należy dodać, że zmiana kursu jazdy autobusu to decyzja kobucha.
Zachował się chamsko, zrobił mi wstyd w autobusie przed innymi pasażerami.
Spóźniłam się odebrać dzieci ze szkoły...etc.
Moja skarga na fatalne zachowanie kobucha do samego prezesa została bez
odpowiedzi, ale wezwanie do zapłaty przysłał. żygać (prosze wybaczyć za
słowo) się chce. Od jutra wsiadam do auta, dam zarobić stacjom
benzynowym.Pozdrawiam wszystkich skazanych na jazdę autobusami lub
tramwajami.Kto ma pomysł co robić z tymi fantami dalej?????