Dodaj do ulubionych

Po co ślub kościelny?

07.07.05, 11:49
Dlaczego tak wielu ludzi bierze ślub kościelny, choć tlyko od święta pokazują
się w kościele? Dla tej całej ceremonii? dla białej sukni, żeby było jak w
bajce? Ja od pewnego czasu nie czuję się katoliczką, przeszkadza mi
nieszczera postawa wielu katolików, sama religii też trochę się do tego
przyczyniła. Jednak mam szacunek do czyjejś szczerej wiary i dlatego nie
chcę w przyszłości brać ślubu kościelnego, bo sama za wierzącą sie nie
uważam. Moim zdaniem wyrazem mojej miłości będzie przyrzeczenie wierności
mojemu partnerowi podczas ślubu cywilnego [ choć to też uwazam za formalność,
oczywiście ułatwi to w pewnym stopniu nasze wspólne życie]
Zawsze jednak są jakieś ale:
1)co na to rodzina, w końcu ślub kościelny to tradycja w pseudokatolickiej
rodzinie
2)
Obserwuj wątek
    • kamajkore Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 13:13
      no właśnie, czekam na jakieś odpowiedzi do Twojego postu bo też tego nie
      rozumiem. w przypadku osób dla których ma to znaczenie religijne sprawa jest
      jasna. ale ja znam wiele osób niepraktykujących a nawet 1 ateistę i
      antyklerykała, który to zrobi "bo taka jest tradycja". więc ludzie odezwijcie
      się: po co wam to? czy to konformizm tylko czy może hipokryzja? a nie czujecie
      się upokorzeni że płacicie za to widowisko i klękacie przed jakimś obcym
      facetem? :) ja bym tego nie przełknęła dla żadnej "tradycji".
      • Gość: Manka Re: Po co ślub kościelny? IP: 134.113.4.* 08.07.05, 21:49
        Klekanie to jeszcze nic. A co powiecie na wymog Kociola, aby dostarczyc dwa
        zaswiadczenia o przystapieniu do spowiedzi. Swiadczy to o hipokryzji zarowno
        Kosciola (po co zaswiadczenia jesli spowiedz nie byla szczera, a jeli byla to
        zaswiadczenia niepotrzebne), jak i bioracych slub (spowiadaja sie nieszczerze
        byle dostac zaswiadczenie, co samo w sobie jest grzechem). Makabra!
        • Gość: 222 Re: Po co ślub kościelny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 22:36
          Spowiedź to bułka z masłem.
          Idziesz do plebana, dajesz "cołaskę" i dostajesz kwitek.
          I z banieczki.
        • amad3us Re: Po co ślub kościelny? 09.07.05, 12:41
          hm, ... a może małżeństwo to jest sakrament i dlatego są potrzebne są papierki.
          nam, super cywilizowanym ludziom są potrzebne przeważnie na wszystko papierki. a
          ponieważ kościół to ludzie (czyli my, lub Ci którzy wierzą) to są papierki i
          stąd ta potrzeba papierków.
          a spowiedź jest jednym z warunków sakramentu małżeństwa.
          jeśli spowiadasz sie nieszczerze, to ... jest to kolejny grzech, później
          eucharystia to ... jest świetokradztwo (jeszcze większy grzech).
          ale pododnie ma się sprawa np. z sakramentem bierzmowania w kościele. 99.9% nie
          kumatych (ja jak go przyjmowałem to też nie widziałe o co chodzi i dlaczego i po
          co).
          niestety pomyłka goni pomyłkę.
          aha. jakby co to to nie jestem klechą i ... raczej się nie zanosi że nim będę.
      • Gość: helidor Re: Po co ślub kościelny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 23:21
        tak to byla presja rodziny i zony dzis bardzo zaluje. Zwyczajna hipokryzja bo
        jestem ateista. Przedewszystkim zaluje bo nasze pozycie to totalna kleska.
        Okazalo sie ze nie jestesmy dla siebie stworzeni. I co teraz skoro wedlug
        religii rozwodu nie mozna brac? Radze tym co maja zamiar aby powaznie sie nad
        tym zastanowily. Jestem (chyba) jeszcze mlodym czlowiekiem mam 31 lat. Z zona
        tylko mieszkamy nic poza tym i co tym teraz poczac. Ja chcialbym zyc z kims z
        kim czuje ze chce, a moja zona nie jest napewno ta osoba. Nie chce jej
        skrzywdzic, choc juz jej powiedzialem ze miedzy nami juz nic sie nie zdazy, ale
        ona nic z tego sobie nie robi. Mam ja z domu wyrzucic? (bo mieszkanie jest
        moje)??? Przecierz kiedys ja kochalem (a przynajmniej mi sie tak wydawalo). Mam
        sie tu okazac skur**elem zeby mi potem tylek rabala ze to moja wina i tak juz
        mowi: "ze to moja wina ze tak wyszlo". Pulapka, naprawde to prawdziwa pulapka, a
        najbardziej mnie wku**ia, ze caly czas biore udzial w teatrze pod tytulem ja i
        moja zona to dobre malzenstwo. Pozdrawiam kochajacych z wzajemnoscia (tez bym
        tak chcial) i zycze wam szczescia oraz nie kochanych - miejmy nadzieje!
        • Gość: gośćq Re: Po co ślub kościelny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.05, 01:15
          czyli masz żal do kościoła za ślub, że ci małżeństwo się nie udało? ktoś mógłby
          nazwać cię hipokrytą ale w życiu nie ma lekko...
        • amad3us Re: Po co ślub kościelny? 09.07.05, 12:54
          rozwód nie jest niemożliwy.
          jest możliwy tylko są pewne warunki otrzymania rozwodu.
          a może warto szukać tego co was łączyło, a nie to co was teraz dzieli. próbować
          szukać pomocy w kościele (nie koniecznie u księży, bo często pieprzą takie
          głupoty z ambony że można zejść w kościele, ale u mądrych ludzi co wiedzą co z
          tym zrobić i może przeszli przez takie problemy).
          wiele osób które znam mówi że chemia to starcza na parę lat. dalej małżeństwo to
          jest praca dwóch osób, ale taka prawdziwa praca, aby było dobrze w przyszłości.
          a druga opcja to ... rozstanie (niestety), bo ... wiem do czego to doprowadza -
          to jest piekło dla dzieci (tak to wygląda z mojego punktu widzenia - moi rodzice
          zafundowali mi coś czego nie bardzo sie daje wymazać).
          przestań brać udział w teatrze "ja i moja żona to dobre małżeństwo", ale ...
          może zacznij reżyserować ze swoją żoną inny teatr: "po prostu małżeństwo".
          wiem. filozof ze mnie ... i mądrala. ale myślę że nad szczęściem też trzeba
          popracować.
      • Gość: wodnik Re: Po co ślub kościelny? IP: *.microchip.net.pl 09.07.05, 00:04
        Przewaznie dla rodziny-jednej bądz drugiej strony.Tak naprawdę nic nie wiąże
        ludzi lepiej,niz uczucie.Tradycja-zależy,co kto przez nią rozumie?Jako
        zdeklarowany ateista juz 23 lata jestem w stadle małżenskim bez slubu
        kościelnego i dobrze nam z tym obojgu.
    • Gość: koń Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 07.07.05, 13:24
      Dlaczego biorą ślub kościelny? W moim przekonaniu dlatego, że tak nakazuje tradycja. Ja sam kościelne ślubu nie brałem, bo nie uważam się za katolika, więc obłudą dla mnie byłby konformizm polegający na braniu ślubu w obrządku katolickim. Poprzestałem na ślubie cywilnym.

      Ale rzeczywiście znamienne jest to, że tak naprawdę wiele par, które biorą ślub kościelny ostatni raz w kościele było u bierzmowania.

      Myślę więc, że decydują o tym następujące czynniki:
      - presja rodziny,
      - strach przed ostracyzmem w danej grupie społecznej,
      - tradycja,
      - wielkość ceremonii,
      - strach przed samym sobą i przyznaniem się do tego, że tak naprawde jest się niewierzącym.

      Nie piszę oczywiście o parach, które biorą ślub kościelny z potrzeby wiary i ducha, a o tych, które to pary tak naprawdę są niepraktykujące, a być może i także niewierzące, bo i takich przypadków jest niemało, gdzie niewierzący ludzie (choć uważają się za wierzących, ale nic nie świadczy o tym że nimi naprawdę są, bo ani nie uznają przykazań, ani nie praktykują) pod presją tradycji, rodziny, otoczenia idą do kościoła by przyrzec sobie miłość.

      pzdr.
      koń
      • Gość: Aneta Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.ztpnet.pl 07.07.05, 13:39
        Ja wzięłam ślub kościelny i bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu.Jestem
        wierząca i chodzę do kościoła .Choć nie raz mam lenia lub coś innego na głowie
        to wiem,że muszę tam być.Ślubu kościelnego, jak ktoś oczywiście wierzy w
        Boga ,nie da się zastąpić niczym innym.I wierzcie,że nie myśli się o tym jak
        się wygląda i czy goście są zadowoleni,bo serce wali z emocji i staję tam przed
        Nim,Bogiem.
        To dziwne,że tak szybko tracicie ludzie wiarę.Ja mam 28 lat , więc nie jestem
        tzw.starą babą co to nie ma co z czasem zrobić i dlatego do kościoła lata.Ja to
        poprostu wiem.Bóg jest, istnieje.Pewnie mnie potraktujecie jak dziwadło,no bo
        jak można wierzyć w kogoś, kogo się nie widziało.Ale to właśnie jest
        wiara,gdybym widziała to już była by wiedza, a nie wiara.Czuję się czlowiekiem
        szczęśliwym,ale kiedyś tak nie było.Dlatego wiem jaki człowiek jest ubogi bez
        wiary.Nawet o tym nie wie ,bo ten kolorowy,szybki świat daję pozorne poczucie
        bezpieczeństwa.Nie umiem Wam tego przekazać co czuję,ale życzę abyście w chwili
        kiedy człowiek jest już bezbronny i nie ma wpływu na dalszy los swój
        (np:śmiertelna choroba,mam teraz takie doświadczenie w rodzinie)otrząsneli się
        i poczuli co tak naprawdę jest ważne i prawdziwe i jedyne.Dobra trochę się
        rozgadałam.Sorry za przynudzanie,pewnie mnie tak podsumujecie.Pozdrawiam.
        • kon_by_sie_usmial Re: Postaram się odpowiedzieć 07.07.05, 13:55
          Chyba niedokładnie przeczytałaś post, bo nie chodziło w nim o takie osoby jak Ty, które są wierzące i praktykujące, tylko o takie, które swoją bogobojność wyrażają jedynie poprzez okazjonalne pójście do kościoła, właśnie w dniu własnego ślubu.

          koń

          PS. A co do istnienia boga: nie możesz napisać, że wiesz że on istnieje, bo jest on dogmatem, empirycznie niesprawdzalnym. Co najwyżej możesz napisać, że wierzysz że on istnieje. Naukowych dowodów na istnienie boga bowiem nie ma.
          • agnieszka_ka DO KONBYSIEUSMIAL 08.07.05, 18:17
            Kon, przeciez czytaj dokladnie posty i zastanow sie nad tym co ludziom
            odpisujesz. Wlasnie Aneta ci napisala ze GDYBY BYL NAUKOWY DOWOD ZE BOG ISTNIEJE
            TO BY TO NIE BYLA WIARA (czyli nie WIERZYLABY) TYLKO WIEDZA (czyli WIEDZIALABY).
          • Gość: edwj Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 20:23
            A czy sa dowody na nieistnienie Boga? Dowody na istnienie znajdziesz, gdy
            będziesz na dnie. Trzym.
          • Gość: antykretyn Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.fbx.proxad.net 09.07.05, 15:32
            kon_by_sie_usmial napisał:

            > Chyba niedokładnie przeczytałaś post, bo nie chodziło w nim o takie osoby jak
            T
            > y, które są wierzące i praktykujące, tylko o takie, które swoją bogobojność
            wyr
            > ażają jedynie poprzez okazjonalne pójście do kościoła, właśnie w dniu
            własnego
            > ślubu.
            >
            > koń
            >
            > PS. A co do istnienia boga: nie możesz napisać, że wiesz że on istnieje, bo
            jes
            > t on dogmatem, empirycznie niesprawdzalnym. Co najwyżej możesz napisać, że
            wier
            > zysz że on istnieje. Naukowych dowodów na istnienie boga bowiem nie ma

            A jaki bedzie dowod empirycznie sprawdzalny za 200 lat na to,ze
            zyles,istniales ,pieprzyles glupoty,-ZADEN.Archiwa czesto pala sie w czasie
            wojen.
            I nikt nie uwierzy gdy ktos tam cos z pamieci bedzie opowiadal o tobie.
            Tak samo jest z zadaniem dowodow o istnieniu BOGA.
            Czy wierzysz w istnienie fal radiowych i telewizyjnych.Na pewno tak bo sluchasz
            radia i ogladasz telewizje.Ale gdybys nie mial tych odbiornikow to nie
            uwierzylbys ,ze radio i TV istnieje bo nie mozna ich zobaczyc ani uslyszec.
            Tak jest i z BOGIEM.Po prostu nie posiadamy odbiornikow materialnych ,zeby GO
            zobaczyc i uslyszec ale czy jest to wystarczajacy dowod ,ze nie istnieje?
            Zamiast negacji BOGA proponuje zastanowic sie nad zlozonoscia
            budowy Wszechswiata,skomplikowana biologia istoty ludzkiej.
            Czy jest to mozliwe ,ze cale zycie jest dzielem przypadku jak w totolotku,czy
            to wszystko zostala stworzone przez sile nadludzka czyli BOGA.
            • po_godzinach Re: Postaram się odpowiedzieć 09.07.05, 15:39
              "Czy jest to mozliwe ,ze cale zycie jest dzielem przypadku jak w totolotku,czy
              to wszystko zostala stworzone przez sile nadludzka czyli BOGA."

              Tego akurat nie wie nikt. W to mozna albo wierzyc, albo nie.
              I to chyba na tyle.

        • oooo Re: Postaram się odpowiedzieć 07.07.05, 15:08
          Szanuję tkaie osoby jak Ty. Ja szukałam Boga będąc nastolatką [ nie jestem
          stara, mam 20 lat], ale go nie znalazłam [ ale nie to jest tematem wątku...]
          Jeżeli wiara jest dla Ciebie wartością, to uważam, że tkai ślub jest jak
          najbardziej sensowny, ale uważam za bezsens branie ślubu w obrzędzie religii,
          której sie nie wyznaje na codzień.
        • agnieszka_ka Re: Postaram się odpowiedzieć 08.07.05, 18:13
          Ja niedlugo mam cywilny, w sierpniu, a koscielny dopiero za rok, tez w sierpniu
          bo, poza zima, NIE BYLO DATY! Swiadczy to o tym ze koscioly sa OBLEGANE.
          Dla mnie slub koscielny to zwiazek przed Bogiem, a slub cywilny to zwiazek przed
          administracja i spoleczenstwem.
          Moj chlopak nie jest specjalnie wierzacy, ale chce miec slub koscielny bo wie ze
          ja chce.
          Mysle ze w wielu przypadkach jest tak ze jedno chce, a drugie chce mu dogodzic i
          sie zgadza.
          • Gość: lekker Re: Postaram się odpowiedzieć IP: 217.8.186.* 08.07.05, 18:58
            Zgadza sie, ale to moim zdaniem hipokryzja i konformizm.
            Jest inne wyjscie. Jestem ateista zdeklarowanym, ale poniewaz moja narzeczona
            jest wierzaca i zalezy jej na tym, to ona bierze slub koscielny a ja nie. Brzmi
            absurdalnie? Jest to zgodne z prawem kanonicznym. Osoba niewierząca uczestniczy
            w ceremonii, ale dla niej nie jest to sakrament tylko wlasnie ceremonia. Nie
            spowiada sie, nie przystepuje do komunii ani nie przerzeka na Boga. Po prostu
            slubuje (obecnie w Polsce moze to byc od razu slub cywilny). Problemem jest
            tylko to, ze niektorzy ksieza wbrew przepisom koscielnym odmawiaja udzielania
            takich slubow. Wiec trzeba znalezc cywilizowanego. Dodatkowo, zaleznie od
            rodziny, mozna sie jeszcze spodziewac biadolenia babci:)
            • mycha70 Re: Postaram się odpowiedzieć 12.07.05, 23:02
              Gość portalu: lekker napisał(a):

              Osoba niewierząca uczestniczy
              >
              > w ceremonii, ale dla niej nie jest to sakrament tylko wlasnie ceremonia. Nie
              > spowiada sie, nie przystepuje do komunii ani nie przerzeka na Boga.

              Jest jeden warunek takiej ceemonii: ta osoba nie może ot tak sobie powiedzieć,
              że jest niewierząca. Chodziłem do kościoła, ale mi przeszło. Musi być to osoba
              nieochrzczona, albo taka, która wystąpiła oficjalnie z kościoła. Inaczej
              normalny ślub ze spowiedzią, komunią i ślubowaniem przed Bogiem.

              Po prostu
              > slubuje (obecnie w Polsce moze to byc od razu slub cywilny).

              Z tym ślubem cywilnym, to też ostrożnie. Nie każdy wie, że po ślubie
              konkordatowym jest się owszem wpisanym do odpowiednich akt u USC, ale nie ma się
              prawa do niektórych cywilnych "przywilejów" - na przykład rozwodu cywilnego. Jak
              coś nie wyjdzie, to już tylko kościelne unieważnienie małżeństwa.

              > Dodatkowo, zaleznie od rodziny, mozna sie jeszcze spodziewac biadolenia babci:)

              Chyba babcia nie zwróciłaby większej uwagi. Byłaby szczęśliwa, że odbyło się w
              kościele, a co się odbyło, to i tak statystyczna babcia nie wie. ;)
              • Gość: milka Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.chello.pl 14.07.05, 00:56
                Ja z kościoła nie występowałam oficjanie, a ślubu "normalnego" mieć nie będe. I
                bedzie to tylko ceremonia, bez ślubowania przed Bogiem.
                pozdr.
                milka
                • thomaspawel Re: Postaram się odpowiedzieć 14.07.05, 23:27
                  ślub kościelny jest po to żeby nie było rozwodów. to chyba jasne? Po co się w
                  końcu bierze ślub? Jak się nie podoba to moża sobie podpisać umowę cywilną wg.
                  kodeksu rodzinnego i sprawa załatwiona.
      • Gość: Qba Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 19:15
        Nie można poprzestać na "ślubie cywilnym". Ślub to sakrament, a w urzędzie
        stanu cywilnego zawiera się związek małżeński, czyli rejestruje pod względem
        formalno-prawnym związek mężczyzny i kobiety, którzy tworzą podstawową komórkę
        społeczną (jeszcze w wielu USC podczs uroczystości urzędnicy tak mówią o
        zawieraniu związku małżeńskiego).
        • po_godzinach Re: Postaram się odpowiedzieć 08.07.05, 19:19
          "Nie można poprzestać na "ślubie cywilnym". "

          I tak i nie.
          Ludzie, którzy zarejestrowali sie tylko w urzędzie sa "po slubie" i sa jak
          najbardziej pełnoprawnym małżeństwem.
      • Gość: Stan Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 22:48
        Masz rację Koniu. Dzisiaj wielu ludzi boi się przyznać przed sobą samym, że są
        niewierzący. Boją się bo tak naprawdę w głębi są wierzący i wiedzą, że
        zadeklarowanie się jako niewierzący ściąga na nich zagrożenie braku zbawienia,
        czyli wiecznego potępienia. Ale z drugiej strony zadeklarowanie się jako
        wierzący zobowiązuje przed sobą samym do praktykowania swojej wiary (co wymaga
        pewnego wysiłku i dyscypliny) i co jeszcze trudniejsze - do konsekwentnego
        życia według określonej moralności. Wygodniej jest być leniwym i nawet będąc w
        miarę uczciwym człowiekiem - zachować sobie ewentualną furtkę do pewnego
        przekraczania norm moralnych jakich domaga się wiara.
        Stąd tak wielu ludzi udających niewierzących - wolą nawet o tym nie myśleć.
        Gdyby tak trochę pomyśleli, to na pewno odnaleźliby w sobie wiarę, choć czasem
        bardzo, bardzo głęboko zakopaną. Bo w zasadzie nie ma ludzi niewierzącyh. To po
        prostu niemożliwe.
        • po_godzinach Re: Postaram się odpowiedzieć 08.07.05, 22:59
          Boże, co za farmazony.
        • Gość: Kuba Re: Postaram się odpowiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 01:21
          Co Ty wygadujesz?? Jestem ateista, nie z zadnej wygody, moja rodzina ma porzadny
          kregoslup moralny oparty na solidnym systemie wartosci. Zadne furtki, zadne
          lenistwo, po prostu nie wierze w istnienie Boga, nigdy nie wierzylem i juz...
    • barder Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 13:38
      Po nic. To jest jedynie taki szamański kult który jest zupełnie niepotrzebny.
      Sam niedawno odpuściłem sobie bierzmowanie. A co z opinią w rodzinie? Jeśli
      komuś na sobie zależy to opinia nie jest ważna. Ja oczywiście nie poczuwam się
      katolikiem, nawet jestem antyklerykałem ale rozumiem że ślub jest takim
      zwyczajem (godowym?) w tej religii i tak już zosanie. Lecz intryguje mnie
      jedno, natomiast jak można przysięgać przed Bogiem i ludźmi, że będzie się ze
      sobą do końca życia skoro ludzie z wiekiem zmieniają się(charakter, upodobania,
      itd.) i to co do siebie pasowało lub tolerowało z biegiem czasu może totalnie
      siebie wzajemnie nie trawić. I co wtedy? Złamana przysięga (dla mnie to hańba!)
      i ogólne przejęcie. No bo jak to? ślub kościelny był, przysięga, a co ludzie
      powiedzą, a tu ksiądz przeklnie i ogólny wstyd. Mówiąc krótko - ślub kościelny
      to pułapka i moim zdaniem zawsze będzie decyzją nieodpowiedzialną.
      • Gość: Aneta Re: Po co ślub kościelny? IP: *.ztpnet.pl 07.07.05, 13:50
        Barder pisze:

        > Lecz intryguje mnie
        > jedno, natomiast jak można przysięgać przed Bogiem i ludźmi, że będzie się ze
        > sobą do końca życia skoro ludzie z wiekiem zmieniają się(charakter,
        upodobania,
        >
        > itd.) i to co do siebie pasowało lub tolerowało z biegiem czasu może totalnie
        > siebie wzajemnie nie trawić. I co wtedy? Złamana przysięga (dla mnie to hańba!


        Widziz,wszystko się może zdarzyć tzn:zmiana charakteru,wiek,nawyki,nałogi.
        Ale małżeństwo to nie zabawa,a jak się znudzi albo zmęczy to zabieram klocki i
        uciekam.Do tej decyzji trzeba dorosnąć.Partnera znać i wiedzieć ,że to czlowiek
        ma uczucia. Ja byłam ze swoim facetem przed ślubem parę lat i wchodziłam w
        małżeństwo świadomie.Z wszystkimi za i przeciw.I chcę się z nim
        zestarzeć.Wiem,że nie ma lekko,tym ,bardziej że mamy zupełnie odmienne
        charaktery, ale warto.Są złe dni i szczęśliwe,ae nie zamieniła bym tego.
        • barder Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 14:09
          Podziwiam za postawę i trzymam kciuki lecz jeśli wszystko zaczyna się nie kleić
          i pozostaje tak przez dłuższy czas to po co na siłę. Rozejście się w takim
          przypadku jest chyba najlepszym rozwiązaniem nie tylko dla partnerów, lecz
          także dla dziecka które strasznie przeżywa kłótnie rodziców. Po co żyć w
          ewentualnym koszmarku i z biegiem czasu bardziej w niego brnąć. A co wtedy z
          psychiką dziecka? Po rozwodzie dalej mama będzie mamą a tato tatą - resztę da
          się małemu wytłumaczuć bez kłótni i wrzasków.
      • kamajkore Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 13:52
        całkowicie się z Tobą zgadzam, tylko że moim zdaniem cywilny też jest
        niepotrzebnym przysięganiem rzeczy o których nie mozemy wiedzieć czy dotrzymamy,
        a w ogóle po co te przysięgi? dlatego czekam na ustawę o związkach partnerskich :)
        • uasiczka Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 14:10
          kamajkore napisała:

          > całkowicie się z Tobą zgadzam, tylko że moim zdaniem cywilny też jest
          > niepotrzebnym przysięganiem rzeczy o których nie mozemy wiedzieć czy
          dotrzymamy
          > ,
          > a w ogóle po co te przysięgi? dlatego czekam na ustawę o związkach
          partnerskich
          > :)

          co do ślubu cywilnego to spoko

          treść przysięgi "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny,
          uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński i przyrzekam, że uczynię
          wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe" nie zawiera
          rzeczy o których nie mozemy wiedzieć czy dotrzymamy

          - po prostu uczynię wszystko (w domyśle: a jak nie wyjdzie to coś wymyślimy...)
        • amad3us Re: Po co ślub kościelny? 09.07.05, 13:03
          właściwie to nic nie jest potrzebne. Bóg też nie jest potrzebny i przykazania
          też nie są potrzebne no i jakiekolwiek normy też nie są potrzebne. w końcu tez
          jesteśmy zwierzakami.
          tylko nie mogę dojść po co mamy rozum? dlaczego jeśli zrobimy coś nie tak to
          gnębi na sumienie (np. mnie innych podobno też)? dlaczego myślimy o przyszłości
          i przeszłości? dlaczego gnębią nas pytania czy jest coś po śmierci? czy jest
          Bóg? czy może go nie ma? czy warto żyć byle jak czy z jakością? czy niech "każdy
          sobie rzepkę skrobie" czy może warto komuś pomóc? itd.
      • oooo Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:12
        To fakt, ludzie sie zmieniają mnniej lub bardziej, choć trochę trudno jest mi
        wyobrazić sobie parę, która żyje razem,kocha się, więc razem wyznacza cele,
        etc aż pewnego dnia okazuje się, że nie mają ze sobą nic wspólnego, że tak
        naprawdę żyją obok siebie. Jak to możliwe?[ to tez temat na inny wątek]
      • agnieszka_ka Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 18:26
        barder napisał:

        > Po nic. To jest jedynie taki szamański kult który jest zupełnie niepotrzebny.
        > Sam niedawno odpuściłem sobie bierzmowanie. A co z opinią w rodzinie? Jeśli
        > komuś na sobie zależy to opinia nie jest ważna. Ja oczywiście nie poczuwam się
        > katolikiem, nawet jestem antyklerykałem ale rozumiem że ślub jest takim
        > zwyczajem (godowym?) w tej religii i tak już zosanie. Lecz intryguje mnie
        > jedno, natomiast jak można przysięgać przed Bogiem i ludźmi, że będzie się ze
        > sobą do końca życia skoro ludzie z wiekiem zmieniają się(charakter, upodobania,
        >
        > itd.) i to co do siebie pasowało lub tolerowało z biegiem czasu może totalnie
        > siebie wzajemnie nie trawić. I co wtedy? Złamana przysięga (dla mnie to hańba!)
        >
        > i ogólne przejęcie. No bo jak to? ślub kościelny był, przysięga, a co ludzie
        > powiedzą, a tu ksiądz przeklnie i ogólny wstyd. Mówiąc krótko - ślub kościelny
        > to pułapka i moim zdaniem zawsze będzie decyzją nieodpowiedzialną.
        >


        - Wlasnie po to jest slub ze ktos sie poczul ODPOWIEDZIALNY za swoja przyszlosci
        za szczescie drugiej "polowy".
        - Slub jest "zwyczajem godowym" nie TEJ religii tylko KAZDEJ religii. I rowniez
        tam gdzie nie ma religii (u pogan, tak i nazwijmy), slub jest zwyczajem godowym
        "spoleczenym".
        - Ksiadz nie przeklnie, bo ksieza nie maja w zwyczaju "przklinac" jak ty to
        mowisz. Ksiadz najwyzej powie ze nieprawidolowo postapili.
        - Slub koscielny to taka sama "pulapka" (jak to nazwales) jak i cywilny. Cywilny
        jest jeszcze bardziej wciagajacy bo bierzesz na siebie odpowiedzialnosc cywilna
        i finansowa.
        - Zgodze sie z toba tylko w jednym: ze zlamana przysiega to swego rodzaju hanba
        (choc pojecie hanby okreslaja wyznaczniki moralne danej epoki, do niedawna hanba
        bylo zerwanie dziewictwa, albo malzenstwo z kims biedniejszym). Ale przeciez nie
        po to ludzie sie zenia zeby lamac przysiege. Zlamia ja tylko najslabsi.
      • Gość: edwj Re: Po co ślub kościelny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 20:37
        Ślub kościelny będzie zawsze decyzją nieodpowiedzialną dla ludzi
        nieodpowiedzialnych, niedorosłych. Ty już zakładasz, ze z biegiem czasu... itd,
        a jednocześnie piszesz, że złamana przysięga (przed Bogiem i ludźmi) - to hańba.
        A przecież przysięgałeś dziewczynie (co prawda, bez Boga i ludzi) - to taka
        przysięga nic nie znaczy? Zastanów się nad swoim wywodem.
    • Gość: agrest Re: Po co ślub kościelny? IP: 217.149.242.* 07.07.05, 13:57
      Moja droga, to jeszcze nic, pare miesięcy temu pisała tu dziewczyna oburzona na
      księży, że chociaż jest niewierząca, nie chcą jej pozwolić na ślub kościelny, a
      ona chciałaby mieć taki piękny, tradycyjny...Dla mnie to szczyt wszystkiego.
      • kon_by_sie_usmial Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 14:02
        Gość portalu: agrest napisał(a):

        > Moja droga, to jeszcze nic, pare miesięcy temu pisała tu dziewczyna oburzona na
        >
        > księży, że chociaż jest niewierząca, nie chcą jej pozwolić na ślub kościelny, a
        >
        > ona chciałaby mieć taki piękny, tradycyjny...Dla mnie to szczyt wszystkiego.

        I tak własnie jest najczęściej. Przypadek z mojego życia, z mojej pracy:
        jest dziewczyna, niepraktykująca, nie przestrzestrzegająca dekalogu, twierdząca jednak że jest wierząca. Na pytanie, kiedy była ostatnio w kościele odpowiada: nie pamiętam, może kilka lat temu. Wszem i wobec ogłasza, że zależy jej na skromnym ślubie. Myślę sobie: do kościoła nie chodzi, weźmie sobie skromniutki ślub cywilny, wesele z niewielką ilością zaproszonych gości.

        Co się okazuje? Ślub jest kościelny, suknia ślubna Cymbeline (gdzieś ok. 7-8 tys. złotych), kościół jeden z bardziej wziętych w Warszawie na tego typu ceremonie.

        I tak to wygląda najczęściej: pod publikę!!!

        Żałosne. Straciłem po tym do niej pewną część szacunku, którą ją darzyłem.

        pzdr.
        koń
        • oooo Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:14
          cóż, jak widać każdy w życiu ma własne priorytety...
        • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:22
          > Myślę sobie: do kościoła nie chodzi, weźmie sobie skromniutki ślu
          > b cywilny, wesele z niewielką ilością zaproszonych gości.

          Czyli wielkie i wystawne weseliska są zarezerwowane tylko dla tych co chodzą do
          kościoła ?


          > I tak to wygląda najczęściej: pod publikę!!!
          >
          > Żałosne. Straciłem po tym do niej pewną część szacunku, którą ją darzyłem

          Wszelkie ceremonie są robione pod publikę. Zaprzysiężenia, koronacje, śluby...
          I cóż w tym żałosnego ?
          • oooo Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:23
            to jest żałosne, gdy dwoje ludzi zamiast skupić się na tym, co ważne [ uczucia]
            robi - jak sam to nazwałeś - ceremonię i widowisko na pokaz
            • Gość: agrest Re: Po co ślub kościelny? IP: 217.149.242.* 07.07.05, 15:31
              A moim zdaniem żałosne jest wtedy, gdy jest pompa i parada, a uczuć nie ma. Jak
              ktos lubi takie przyjęcia, limuzyny i wielopiętrowe torty, to niech sobie je
              robi, co wam to przeszkadza. Czy trzeba to zaraz oceniać? Prawdziwe uczucie
              wesel się nie boi.
              • yoma Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:33
                A poza tym zawsze przyjemniej brać ślub w dziele sztuki architektonicznej niż w
                zatęchłym przykurzonym urzędzie z niedomytą żółtą lamperią na ścianach.
                • oooo Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 16:01
                  hmm.. architektura wielu kościołów zdaje się być wątpliwą sztuką, a jendak
                  ludzie się decydują;)
            • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 15:36
              A nie chciałabyś, żeby o Twoim uczuciu do męza dowiedzieli się wszyscy ( a
              szczególnie wszystkie ;P ). Żeby ceremonie zaślubin ogladało całe miasto ?
              Pewnie ekstrawertyczne kobiety tego chcą i dalej nie widzę w tym nic żałosnego.
              • oooo Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 16:05
                nasze uczucie, to nasza sprawa - fajnie jest zaprosić najbliższych, ale co
                mysli na temat mojej sukienki kuznka szwagra, to już mnie nie obchodzi

                ja jestem introwertyczką, ale nie widzę związku Twoich argumentów między tym
                wszystkim, a ślubem katolickim

                przecież można urządzić sobie ślub z pomysłem bez wizyty w kościele
                • yoma Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 16:10
                  No to nie bierz ślubu w kosciele, o rany! Zróbcie sobie w plenerze, bodaj 50 zł
                  ekstra ta przyjemność kosztuje.
                • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 19:35
                  Nie widzisz związku, bo Ty mówisz o "ślubie katolickim" a ja o "ślubie
                  kościelnym". A jeśli mówimy o dwóch różnych rzeczach, to raczej sie nie
                  dogadamy... ;)
              • Gość: koń Re: Po co ślub kościelny? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 07.07.05, 21:19
                Chyba nie bardzo umiesz użyć w odpowiednim kontekście słowo "ekstrawertyczny". Cóż ma bowiem ekstrawertyzm, który jest osobniczą cechą charakteru, do zachowań, które możemy nazwać zwykłym "szpanem"??? Pomylilo Ci się coś :)

                koń
                • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 16:47
                  hehe...chciałes się koniecznie czegoś czepić ?
                  Przeczytaj jeszcze raz to co napisałes :

                  > Cóż ma bowiem ekstrawertyzm, który jest osobniczą cechą charakteru, do zachowań
                  > , które możemy nazwać zwykłym "szpanem"??? Pomylilo Ci się coś :)

                  A no, jeśli estrawertyzm ( a własciwie ekstrawersja ), to cecha charakteru,to
                  niewatpliwie wpływa na zachowanie człowieka, tak jak kazda inna. Jednym z
                  objawów ekstrawersji jest np. towarzyskość. Resztę skojarz sam...
                  • kon_by_sie_usmial Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 17:28
                    sprite36 napisał:

                    > hehe...chciałes się koniecznie czegoś czepić ?
                    > Przeczytaj jeszcze raz to co napisałes :
                    >
                    > > Cóż ma bowiem ekstrawertyzm, który jest osobniczą cechą charakteru, do za
                    > chowań
                    > > , które możemy nazwać zwykłym "szpanem"??? Pomylilo Ci się coś :)
                    >
                    > A no, jeśli estrawertyzm ( a własciwie ekstrawersja ), to cecha charakteru,to
                    > niewatpliwie wpływa na zachowanie człowieka, tak jak kazda inna. Jednym z
                    > objawów ekstrawersji jest np. towarzyskość. Resztę skojarz sam...

                    Tu nie ma co kojarzyć. Ekstrawertyzm odnosi się do bezpośrednich relacji interpersonalnych. Ty natomiast wspomniałeś o "pokazywaniu się całemu miastu". I delikatnie zauważyłem tylko, że z ekstrawertycznością nie ma to absolutnie nic wspólnego.

                    pzdr.
                    koń
                    • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 18:39
                      > (...)Ekstrawertyzm odnosi się do bezpośrednich relacji interp
                      > ersonalnych. Ty natomiast wspomniałeś o "pokazywaniu się całemu miastu". (...)

                      Więc moze spróbuj spojrzeć na to szerzej i poczytaj co oznacza ekstrawersja w
                      aspekcie zachowan społecznych.
      • Gość: lekker Re: Po co ślub kościelny? IP: 217.8.186.* 08.07.05, 19:04
        Co do jej motywacji, to moze Cie to oburzac, ale przeczytaj moj post wyzej, to
        zrozumiesz, ze Ci ksieza nie maja prawa jej odmowic slubu w sensie ceremonii (o
        ile partner jest wierzący).
        A skoro jest niewierząca to raczej nie chodzi jej o sakrament...
    • Gość: The One Re: Po co ślub kościelny? IP: *.z4-155-67.customer.algx.net 07.07.05, 17:28
      Dlaczego biora slub koscielny? Bo wiekszosc to tchorze, bojace sie Boga, opini
      srodowiska, etc....
      • oooo Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:34
        maciek owczarzak (23:34)
        pozdro dla calego forum
      • amad3us Re: Po co ślub kościelny? 09.07.05, 13:10
        oj, nie oceniaj ludzi - kamieniami się łatwo rzuca w ludzi.
        jeśli ktoś wie co to wiara w Boga i chce z drugą osobą stanąć przed ołtarzem
        przysięgnąć sobie COŚ i prosić Boga o błogosławieństwo to czemu piszesz, że jest
        się tchórzem.
        ja myślę, że to wielka odwaga jak kobieta i mężczyzna świadomie sobie
        przysięgają przed Bogiem. naprawdę wielka odwaga.
    • bluean Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 19:44
      A tak dla ludzkiego oka można ślub brać żeby ciocie,babcie i reszta rodziny się
      nie czepiała i żeby się "zwyrodnialców" w rodzinie nie musieli wstydzić.
    • b-beagle Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 19:53
      No właśnie po co?Jak się mają rozejść to i ślub kościelny tego nie
      zmieni.Najlepiej bez ślubu...
    • xxx131 Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 21:25

      Po nic, jesli ktos niewierzy w Boga, to wlasciwie slub jest niewazny.
      • Gość: koń Re: Po co ślub kościelny? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 07.07.05, 22:01
        Trzeba wierzyć w boga, by ślubować komuś miłość??? Ciekawa teoria :)

        koń
        • zoppino Re: Po co ślub kościelny? 07.07.05, 22:15
          Gość portalu: koń napisał(a):

          > Trzeba wierzyć w boga, by ślubować komuś miłość??? Ciekawa teoria :)
          >
          > koń

          Chodzi chyba o to, że ślub kościelny, bo o takich jest wątek , jest nieważny, a
          nie o ślubowanie miłości w ogóle.
          • Gość: jaija Re: Po co ślub kościelny? IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.07.05, 23:45
            Ha! Można wierzyć w Boga (jak ja), ale ślubu kościelnego sobie nie życzyć. Bo
            nie czuję się katoliczką, choć jestem osobą wierzącą. Kościół mnie odstręcza,
            księża rozczarowują, cały ten spektakl to żałość i wyciąganie kasy z kieszeni.
            Oczywiście, nie mówię tu o praktykujących katolikach, którzy inaczej podchodzą
            do tej sprawy.
            Można jednak wierzyć, ale sobie nie życzyć;)
            poza tym ślub to dla mnie zatwierdzenie pewnych rzeczy z gruntu cywilnych, bo
            jak para się kocha, to w zasadzie nie jest im ten papier do niczego potrzebny,
            tylko do regulacji prawno-majątkowych.
            Może zabrzmi to jak herezja, ale uważam (wierzę w to;)), że Bóg przychylniej
            spogląda na szczerą miłość, która nawet ślubu kościelnego nie ma, niż na
            fałszywą ceremonię 2 niekochających się osób, pobierających się pod presją
            rodziny, albo dlatego, że "musieli":)Nie twierdzę przy tym, że na nich, jako
            ludzi, bo Bóg kocha wszystkich, ale na fałszywą otoczkę tego całego
            przedsięwzięcia, odbywającego sie niby pod Jego błogosławieństwem.
            • mika74 Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 09:34
              Cóz..sa ludzie róznie wierzący. Dla niektórych to "byc może Bóg istnieje,ale w
              sumie nic o Nim nie wiem" a niektórzy zyja blisko Boga, czytaja Biblie ,staraja
              się Go poznać, chodza do kościoła itd. Dla ludzi wierzacyh, zyjących z Bogiem
              slub to nie papierek czy sama przysiega ale sakrament czyli miejsce gdzie z
              człwiekiem wspóldziała Bóg. I dlatego ludzie biora slub w kościele-aby miec
              sakrament i aby zaprosic Boga do swego małżeństwa aby im pomagał w miłości
              zwłaszcza w tych trudnych momentach w zyciu. Więc dla wierzącego to nie jest
              jakis tam obrzadek czy ceremonia i papierek.
              Dla kogoś kto bierze slub tylko cywilny jest to przede wszytskim przysiega
              dozgonnej miłości do drugiego człowieka. I wcale nie wykluczam,że takie pray
              sie nie kochaja do końca zycia w kazdej chwili ,tylko ,że czlowiek jest słaby i
              co zrobi kiedy juz nie bedzie miał sił???
              Pozdro:)
              • kon_by_sie_usmial Re: 100 % racji :) :) :) 08.07.05, 10:08
                mika74 napisała:


                > Dla kogoś kto bierze slub tylko cywilny jest to przede wszytskim przysiega
                > dozgonnej miłości do drugiego człowieka. I wcale nie wykluczam,że takie pray
                > sie nie kochaja do końca zycia w kazdej chwili ,tylko ,że czlowiek jest słaby i
                >
                > co zrobi kiedy juz nie bedzie miał sił???
                > Pozdro:)

                Oczywiście, ja biorąc ślub cywilny z żoną nie myślałem przecież o jakiejś tam miłości, tylko o tym by była moją służącą jak już nie będę miał sił :) (drogo tylko ta służąca wychodzi, podliczając) :) Bo przecież, gdybym chciał wziąć sobie za żonę, kobietę którą naprawdę kocham, to zaprosiłbym sobie boga do mojego małżeństwa :) Ehh.

                koń
                • mika74 Re: 100 % racji :) :) :) 08.07.05, 10:36
                  kon_by_sie_usmial napisał:

                  > mika74 napisała:
                  >
                  >
                  > > Dla kogoś kto bierze slub tylko cywilny jest to przede wszytskim przysieg
                  > a
                  > > dozgonnej miłości do drugiego człowieka. I wcale nie wykluczam,że takie p
                  > ray
                  > > sie nie kochaja do końca zycia w kazdej chwili ,tylko ,że czlowiek jest s
                  > łaby i
                  > >
                  > > co zrobi kiedy juz nie bedzie miał sił???
                  > > Pozdro:)
                  >
                  > Oczywiście, ja biorąc ślub cywilny z żoną nie myślałem przecież o jakiejś tam
                  m
                  > iłości, tylko o tym by była moją służącą jak już nie będę miał sił :) (drogo
                  ty
                  > lko ta służąca wychodzi, podliczając) :) Bo przecież, gdybym chciał wziąć
                  sobie
                  > za żonę, kobietę którą naprawdę kocham, to zaprosiłbym sobie boga do mojego
                  ma
                  > łżeństwa :) Ehh.
                  >
                  > koń

                  Nie rozumiem zupełnie co Ty napisałes, a Ty chyba dokładnie nie przeczytałes
                  mijego posta.
                  Chodziło mi ,że sa takie momenty w wiekszości młażeństw,że jest jakis wiekszy
                  kryzys, czasem chwilowe zaczrowanie kims z zewnatrz, czasem choroby , czasem
                  zmiany w charaktzrze człowieka i inne trudne chwile . Wtedy nie zawsze człowiek
                  ma ciepliwośc, siły psychiczne, chęci itd. zeby ten kryzys przejśc i
                  kontynuowac malżeństwo lub po prostu byc z tym dugim czlowiekiem. Dlatego
                  ludzie szukaja wtedy sił u Boga wiedząc,że ich malżeństwo jest ostatecznie w
                  Jego rekach. Człowiek niewierzacy musi liczyc wyłacznie na własne siły, a drugi
                  czlwiek nie zawsze mu do końca pomoże.
                  To fakty ,a z faktami sie nie dyskutuje tylko wyciaga wnioski.
                  A we wspólczesnych czasach chyba wiekszośc malżeństw w Europie chajta sie z
                  miłości, choc rózne sa oblicza miłości...
                  • kon_by_sie_usmial Re: 100 % racji :) :) :) 08.07.05, 10:44
                    Po pierwsze: spróbuj sama zrozumieć, co napisałaś w poście na który ja Ci odpowiedziałem. Napisałaś go niegramatycznie, więc nie dziw mi się, że nie zrozumiałem jego istoty.

                    Po drugie: jak może Ci pomóc bóg w małżeństwie? Przyjdzie i je uzdrowi? Zapłaci za psychologa, terapeutę?

                    Po trzecie: coś słabo się ten bóg stara, skoro statystycznie co 2 małżeństwo jest nietrwałe.

                    Po czwarte: wiara w boga jest faktem??? To dogmat, aprioryczny twór, więc z założenia ma z faktem tyle wspólnego ile ja z Gagarinem.

                    Chrześcijaństwo to wyższa forma pogaństwa. A pomyśleć, że mamy XXI wiek i potrafimy polecieć za nasz Układ Słoneczny, a wierzymy w zwykłe bajki.

                    pzdr.
                    koń
                    • mika74 Re: 100 % racji :) :) :) 08.07.05, 11:00
                      kon_by_sie_usmial napisał:

                      > Po pierwsze: spróbuj sama zrozumieć, co napisałaś w poście na który ja Ci
                      odpow
                      > iedziałem. Napisałaś go niegramatycznie, więc nie dziw mi się, że nie
                      zrozumiał
                      > em jego istoty.

                      czepiasz się gramatyki, więc raczej chyba trudno się znaleźc konkteretne
                      kontrargumenty?
                      Ale widzę ,że zrozumiałes o co mi chodziło.
                      >
                      > Po drugie: jak może Ci pomóc bóg w małżeństwie? Przyjdzie i je uzdrowi?
                      Zapłaci
                      > za psychologa, terapeutę?
                      Tak- przyjdzie i mnie uzdrowi. Nie bede o tym mówic osobie niewierzącej(?) bo
                      nie sadze abys to zrozumiał.
                      >
                      > Po trzecie: coś słabo się ten bóg stara, skoro statystycznie co 2 małżeństwo
                      je
                      > st nietrwałe.
                      A czy te nietrwale mależnstwa prosiły o pomoc Boga. Bo statystycznie
                      małzeństwa zyjace blisko Boga i Koscioła rozwodzą sie bardzo, bardzo rzadko...
                      >
                      > Po czwarte: wiara w boga jest faktem??? To dogmat, aprioryczny twór, więc z
                      zał
                      > ożenia ma z faktem tyle wspólnego ile ja z Gagarinem.
                      Napisałam ,że faktem jest ,że ludzie wierzący zwracaja się z problemami (także
                      małżeńskimi) do Boga. To fakt.
                      >
                      > Chrześcijaństwo to wyższa forma pogaństwa. A pomyśleć, że mamy XXI wiek i
                      potra
                      > fimy polecieć za nasz Układ Słoneczny, a wierzymy w zwykłe bajki.
                      >
                      Brak szacunku do czyjejs wiary ,czegos czego nie rozumiesz i czego nie
                      doświadczyłes raczej kiepsko swiadczy o Twoich "argumentach".
                      Wszystkiego dobrego:)
                    • Gość: plum Re: 100 % racji :) :) :) IP: *.media4.pl 09.07.05, 13:57
                      > Chrześcijaństwo to wyższa forma pogaństwa. A pomyśleć, że mamy XXI wiek i potra
                      > fimy polecieć za nasz Układ Słoneczny, a wierzymy w zwykłe bajki.

                      Potrafimy lecieć poza układ słoneczny? Ciekawe... :)
                      • kon_by_sie_usmial Re: 100 % racji :) :) :) 11.07.05, 22:25
                        Gość portalu: plum napisał(a):

                        > > Chrześcijaństwo to wyższa forma pogaństwa. A pomyśleć, że mamy XXI wiek i
                        > potra
                        > > fimy polecieć za nasz Układ Słoneczny, a wierzymy w zwykłe bajki.
                        >
                        > Potrafimy lecieć poza układ słoneczny? Ciekawe... :)

                        Dokształć się. Kilka sond kosmicznych już opuściło nasz Układ Słoneczny. Przestań czytać Życie na gorąco, sięgnij po coś wartościowszego.

                        koń
            • amad3us Re: Po co ślub kościelny? 09.07.05, 13:23
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > Ha! Można wierzyć w Boga (jak ja), ale ślubu kościelnego sobie nie życzyć. Bo
              > nie czuję się katoliczką, choć jestem osobą wierzącą. Kościół mnie odstręcza,
              > księża rozczarowują, cały ten spektakl to żałość i wyciąganie kasy z kieszeni.
              > Oczywiście, nie mówię tu o praktykujących katolikach, którzy inaczej podchodzą
              > do tej sprawy.

              wierzy się w Boga a nie w kościół. jeśli kościół i klechunie Ciebie odstręczają
              to zmieniaj to. kościół to my wierzący.

              > Można jednak wierzyć, ale sobie nie życzyć;)
              > poza tym ślub to dla mnie zatwierdzenie pewnych rzeczy z gruntu cywilnych, bo
              > jak para się kocha, to w zasadzie nie jest im ten papier do niczego potrzebny,
              > tylko do regulacji prawno-majątkowych.

              a co będzie jak się przestaniecie kochać (wyparuje chemia)? g-bye wtedy? papież
              (JPII) powiedział, że "Musicie od siebie wymagać".

              > Może zabrzmi to jak herezja, ale uważam (wierzę w to;)), że Bóg przychylniej
              > spogląda na szczerą miłość, która nawet ślubu kościelnego nie ma, niż na
              > fałszywą ceremonię 2 niekochających się osób, pobierających się pod presją
              > rodziny, albo dlatego, że "musieli":)Nie twierdzę przy tym, że na nich, jako
              > ludzi, bo Bóg kocha wszystkich, ale na fałszywą otoczkę tego całego
              > przedsięwzięcia, odbywającego sie niby pod Jego błogosławieństwem.

              no właśnie nie piszesz herezji. i jest w tym bardzo, bardzo dużo sensu.
              najgorsze jest to że temat ślubu kościelnego jest nakręcany z pokolenia na
              pokolenie. boję się, bardzo się boję właśnie podejścia typu musimy wziąć ślub
              kościelny, bo tak wypada. myślę, że "wypadają" to głownie włosy i zęby, ale
              napewno nie skarament małżeństwa. musimy wziąć ślub kościelny, bo to tak ładnie,
              taka ładna sukienka, piękny smoking i może jeszcze będzie fajne wesele.
              kończy się ładny ślub, kończy się fajne wesele, ładna sukienka może przestać
              pasować, bo lata mijają i co wtedy zostaje? właśnie co?
              a przysięga trwa, bo zobowiązaliśmy się do czegoś.
            • miang Re: Po co ślub kościelny? 11.07.05, 09:46
              Jaija zgadzam się z Tobą w 100%
    • Gość: m.m. Re: Po co ślub kościelny? IP: 195.187.133.* 08.07.05, 12:53
      Dokładnie!!!!Mnie bardzo obrażaja takie śluby. Jestem osobą bardzo wierząćą,
      chodze do kościoła. I autentycznie czuję sie obrażona kiedy Panna (albo facet)
      idzie do ślubu dla kiecki a do komunii przystępuja dwie osoby, oprócz pary
      mlodej i oczywiście nie sa to świadkowie. Byłam raz na takim ślubie. Para młoda
      przystąpila do komunii, świadkowie nie i oprocz tego tylko jedna staruszka,
      która tam się tylko zaplątałą. Rodzice, znajomi, nikt z rodziny .NIkt nikt nikt
      A Podróz poślubna oczywiście na BALI
      • Gość: liza Re: Po co ślub kościelny? IP: *.e-wroc.com 08.07.05, 18:20
        no coz hipokryzja i zle pojety konformiz ot tyle.
    • Gość: wojd1 Re: Po co ślub kościelny? IP: 81.15.159.* 08.07.05, 18:18
      Niestety często reakcją RODZINY na oświadczenie o rezygnacji z tego "Świetego
      Festynu" jest ciężki atak serca....no a kto chce zostać rodzico lub dziadkobójcą?
      Niestety to chyba często z tego powodu. Bueee...
    • Gość: Kasia Re: Po co ślub kościelny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 18:19
      Znam parę, która wybierała kościół ze względu na długość nawy głównej (panna
      młoda mogła dłużej iść i być podziwianą), znam także parę, która podczas ślubu
      nie miała bladego pojęcia kiedy należy usiąść, kiedy wstać, nie mówiąc już o
      uklęknięciu. Na pytanie po co im ślub kościelny, para zgodnie odpowiedziała, że
      to taka fajna impreza i zdecydowanie bardziej widowiskowa niż USC, poza tym w
      kościele jest lepsza akustyka. Pan młody dodał, że on taki ślub traktuje jak
      wypożyczenie sali i wodzireja. No różne po prostu bywają powody, aczkolwiek
      dojrzałe na pewno nie są.
      • maisy Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 18:38
        dyskusja staje sie powoli bezprzedmiotowa.
        A po co ludzie kupuja luksusowe samochody, domy i inne, po co klamia i daja
        lapowki (a fe jak brzydko i niemoralnie), albo podkladaja innym wieksze lub
        mniejsze swinki itd. A wielkie ceremonie to niezaspokojona teskonta za wielkim
        swiatem, umiejetnie podsycana przez najrozniejsze, niekiedy watpliwej jakosci
        programy tv albo gazety. No coz bajka o Kopciuszku wiecznie zywa.
    • Gość: poslubiona Re: Po co s´lub kos´cielny? IP: *.cable.mindspring.com 08.07.05, 18:22
      Poniewaz jak Pani sama pisze nie uwaza sie za katoliczke ma Pani dzwine zainteresowania.
      Slub koscielny dotyczy tylko i wylacznie gleboko wierzacych i praktykujacych katolikow.
      Uswiadomila mi to mala ksiazeczka wydana przez Wydawnictwo "W drodze" pt.
      "Malzenstwo,rozwod,zwiazki niesakrametalne" autor Jacek Solij OP. Goraco polecam te lekture,
      w dostepny i kulturalny sposob rozwieje Pani watpliwosci. Przezylam juz slub koscielny i
      cywilny. Najglupsza zdarzeniem w moim zyciu bylo przysieganie pod godlem Polski przed
      obcym urzedasem dozgodnej milosci. To byla farsa.
      • oooo Re: Po co s´lub kos´cielny? 08.07.05, 23:38
        czy ta wypowiedz byla do mnie? chyba nie zrozumiaąłś mojego postu,wiec proszę
        przeczytać uważnie jeszcze raz

        pozdrawiam
    • Gość: Marysia Re: Po co ślub kościelny? IP: 82.160.120.* 08.07.05, 18:31
      A po co cywilny. W kosciele przyrzekacie przed Bogiem ze juz zawsze bedziecie
      razem. NO WLASNIE PRZED BOgiem. czy to jest dla ciebie az tak dziwne i
      nienormalne? jak chcesz to przyrzekajcie sobie co chcecie i gdzie chcecie ale
      zebys pozniej sie nie dziwila ze ci facet powie, ze ja z toba slubu nie bralem
      i juz mnie nie obchodzisz. a ty zostaniesz z czterdziecha na karku i bedziesz
      szukala pocieszenia wsrod mlodzieniaszkow. rob co chcesz. ja slub koscielny
      wzielam i nie mialam takich dylematow chociaz kosciol odwiedzalam raz do roku
      na swieta!!!
      • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 18:44
        taaa ... w tym sensie slub koscielny to taka polisa ubezpieczeniowa...

        tyle. ze ubezpieczalnia czasem bankrutuje
      • oooo Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:44
        Gość portalu: Marysia napisał(a):

        > A po co cywilny.

        + koscielny dla katolikow
        + cywilny dla niewierzacych, co w tym niejasnego??


        W kosciele przyrzekacie przed Bogiem ze juz zawsze bedziecie
        > razem. NO WLASNIE PRZED BOgiem. czy to jest dla ciebie az tak dziwne i
        > nienormalne?

        + jezeli ktos wierzy w Boga, to nalezy to szanowac i nie ma w tym nic dziwnego,
        kazdy wybiera swoja droge

        jak chcesz to przyrzekajcie sobie co chcecie i gdzie chcecie ale
        > zebys pozniej sie nie dziwila ze ci facet powie, ze ja z toba slubu nie
        bralem
        > i juz mnie nie obchodzisz.

        + tego akurat moj facet mi nie powie, nawet jezeli bysmy sie rozstali ,to nie w
        tak prostacki sposob

        a ty zostaniesz z czterdziecha na karku i bedziesz
        > szukala pocieszenia wsrod mlodzieniaszkorob co chcesz. ja slub koscielny
        > wzielam i nie mialam takich dylematow chociaz kosciol odwiedzalam raz do roku
        > na swieta!!!
    • Gość: ania Re: Po co ślub kościelny? IP: 217.153.24.* 08.07.05, 18:53
      dla wszystkich przyszłych panien mlodych w pieknych bialych sukniach -
      pamietajcie ze biala suknia symbolizuje dziewictwo :-)
      • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 19:00
        hehe... a kolor garnituru pana młodego też coś symbolizuje ?
        • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 19:01
          czarny charakter
          • sprite36 Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 19:20
            To prawie jak Czerwony Kapturek i Zły Wilk...:)))))
            • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 19:24
              no)
              ale jakby sie ubrał na różowo, to by był słodziutki, jak landrynki)
    • rootka Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 21:29
      a co zrobisz, jesli Twoj narzeczony bedzie bardzo wierzacy i dlaniego slub
      bedzie sprawa fundamentalna?
      nigdy nie mow nigdy :)
      • Gość: edi Re: Po co ślub kościelny? IP: *.gisz.sti.net.pl / *.sti.net.pl 08.07.05, 22:02
        Po co ślub kościelny??,na przykładzie moich znajomych mogę tylko powiedzieć,że
        jest im po to potrzebny aby ochrzcić własne dziecko,bo są tylko po ślubie
        cywilnym i dlatego odmówiono im tego sakramentu dla swojego dziecka.
      • oooo Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:49
        nie wiem co bym zrobila w tkaiej sytuacji, jednak na pewno przedyskutowalibysmy
        temat wiary

        wydaje mi sie, ze ciezko byloby mi zwiazac sie z taka osoba, bo jednak roznica
        przekonan przeszkadzalby we wspolnym zyciu

    • Gość: obserwator Re: Po co ślub kościelny? IP: *.cti.us.edu.pl 08.07.05, 21:57
      > Dlaczego tak wielu ludzi bierze ślub kościelny, choć tlyko od święta pokazują
      > się w kościele?

      dlatego, aby przenieść odpowiedzialność za trwałość związku na Boga. znacznie
      łatwiej się żyje, gdy ma się świadomość, że z uwagi na Boga (a w zasadzie na
      Kościół) nie można się rozejść; znacznie trudniej, gdy wiadomo, że odejść można
      w każdej chwili. jeśli się jednak nie odchodzi, nie mając ślubu kościelnego, to
      znaczy, że małżeństwo utrzymuje prawdziwa miłość, i to jest największa wartość
      w życiu.
      • zoppino Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 22:11
        Nie zajarzyłeś - chodzi o to, że oni właśnie nie wierzą w Boga, nie uważają go
        za żadną siłę jakkolwiek wpływającą na życie człowieka, a mimo to ten ślub
        biorą.
        Ale i to co piszesz nie jest zbyt składne, bo pełno jest rozwodników po ślubie
        kościelnym.
    • moboj Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 22:13
      mam 27 lat, od 11 lat nie chodzę do kościoła, a od 10 jestem z moim partnerem.
      jestem ateistką. ku zgorszeniu rodziców połówka mieszkamy ze sobą od lat 8 bez
      ślubu. oczywiście są naciski jego rodziny na kościelny, ale my to po prostu
      mamy gdzieś. nie jestesmy hipokrytami i nie chcemy obrazić naszych przyjaciół,
      którzy naprawdę wierzą, należą do KK i Bóg jest dla nich wazny. a co do nas -
      no cóż, jak ktoś nie zbiera znaczków to się nie zapisuje do kólka
      filatelistycznego, ot co.
      branie ślubu kościelnego w sytuacji, gdy się nie ma z KK nic wspólnego jest dla
      mnie żałosne. no i śmieszne jest, kiedy dorosły człowiek nie potrafi odeprzeć
      nacisków rodziny.
    • Gość: jpar Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.05, 22:19
      Zaden slub nie jest gwarancja twalosci zwiazku, a jak czytam wiele opinii
      wskazuje, ze po koscielnym wcale nie tak latwo sie wyrwac. Troche obludne?
      Przed kilkoma tygodniami bralismy slub cywilny (z koscielnego celowo i
      swiadomie zrezygnowalismy), tyle, ze w Paryzu, przed nikim nie musialam niczego
      przysiegac ani wyznawac milosci przed godlem, jedyna rzecza bylo powiedzenie
      "tak" na zadane pytanie, czy "chce tego oto poslubic...?". Lzy i wzruszenie,
      nasze, rodziny i gosci mowia samo za siebie, dla nas byla to najwazniejsza
      ceromonia w naszym wspolnym zyciu, przygotowywalismy sie do niej przez ponad
      rok. Bylo to bardzo wzruszajace przezycie i dla nas wcale nie takie obojetne czy
      mniej duchowe niz slub kosciely. A koscielnego nie bylo,bo nie chcielismy byc
      kolejnymi hipokrytami...
      Moja sukienka byla dluga, z ternem i biala, a kto powiedzial ze do cywilnego nie
      wolno?
    • lajlonia Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 22:27
      Kimże jesteśmy żeby oceniać czyjeś motywacje?Wiara jest sprawą intymną i wewnętrzną.Przyglądającemu się z boku bardzo łatwo o pomyłkę.Ba,to jest w ogóle niewłaściwa perspektywa.Skupmy się na sobie.
      • Gość: jpar Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.05, 22:34
        Popieram
    • malajola Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 22:41
      mam sporo znajomych którzy brali ślub kościelny tylko chyba
      -dla tradycji
      -dla rodziny
      -i innych względów

      Do kościoła chodzą wogóle bardzo rzadko.
      Zgadzam się z autorką wątku że jest to hipokryzja.
      A poza tym uważam też jak ktoś wcześniej napisał że ludzie traktują ślub
      kościelny jak swego rodzaju polisę ubezpieczeniową.

      • Gość: echo Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.07.05, 23:04
        Przygladam sie, slucham. A wiec po pierwsze: kto sie nie czuje katolikiem/katoliczka ABSOLUTNIE
        nie powinien brac sakramentow.

        Po drugie, madrzy ludzie jak np. Tomasz Mann twierdzili ze sakrament malzenstwa to jeden
        z najwazniejszych sakramentow Kosciola. Zawarcie "slubu koscielnego" to jest przysiega przed Bogiem.
        A wiec nie ma sensu jesli ktos nie wierzy. Sakramentu malzenstwa NIE udziela KK tylko ludzie ktorzy
        decyduja sie zyc razem do konca zycia i posiadac dzieci. KK tylko potwierdza swoja powaga. Istnieja
        przypadki z czasow wojny kiedy ludzie zawierali malzenstwa bez ksiedza i i swiadkow a potem tylko
        przekazywali do parafii ze sa malzenstwem. W takich przypadkach ksiadz wtedy prosil o powtorzenie
        przysiegi w obecnosci swiadkow i oficjalnie potwierdzal tak jak to robi przy oltarzu. Spowiedz jest
        sakramentem tak jak komunia. Przyjmowanie sakramentu malzenstwa trzeba miec z rownie czystymi
        intencjami jak przyjmowanie komunii. Dlatego wymagana jest spowiedz.

        Jest to duza decyzja i jesli ktos sie waha z jej podjeciem, wtedy proponuje zycie na karte rowerowa.
        Zawsze mozna ja zgubic, wyrzucic i zaczynac z kims innym. Istnieje jeszcze mozliwosc zawierania
        slubu (1) pod wierzba (2) w kopie siana etc. W islamie istnieje mozliwosc zawarcia slubu na miesiac lub
        dwa jesli ktos jest w wielkiej potrzebie (mezczyzni oczywiscie:).
        • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:09
          Jest to duza decyzja i jesli ktos sie waha z jej podjeciem, wtedy proponuje
          zycie na karte rowerowa.
          Zawsze mozna ja zgubic, wyrzucic i zaczynac z kims innym. Istnieje jeszcze
          mozliwosc zawierania
          slubu (1) pod wierzba (2) w kopie siana etc. W islamie istnieje mozliwosc
          zawarcia slubu na miesiac lub
          dwa jesli ktos jest w wielkiej potrzebie (mezczyzni oczywiscie:).

          Nie musi byc az tak radykalnie. Dla ludzi niewierzących istnieje normalne,
          cywilizowane, prawne rozwiązanie problemu zawarcia małżeństwa - USC.
          • Gość: echo Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.07.05, 23:29
            > Nie musi byc az tak radykalnie. Dla ludzi niewierzących istnieje normalne,
            > cywilizowane, prawne rozwiązanie problemu zawarcia małżeństwa - USC.

            Powiedzmy ze ktos nie chce "slubu" cywilnego. Wiem ze w PRL byl przymusowy
            przed przysiega w kosciele. Na szczescie ja nie musialam pojsc do USC.
            Slub w kosciele jest uznawany w USA jako prawne zawarcie malzenstwa.

            A co do "cywilizowanych" Europejczykow to wielu zyje na kocia lape.

            > slub (1) pod wierzba (2) w kopie siana etc. W islamie istnieje mozliwosc
            > zawarcia slubu na miesiac lub
            > dwa jesli ktos jest w wielkiej potrzebie (mezczyzni oczywiscie:).
            • Gość: echo Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.07.05, 23:33
              Acha, przez "karte rowerowa" rozumiem wszelkie zwiazki tymczasowe i odwracalne.
              Sakrament malzenstwa jest nieodwracalny.

              • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:45
                W Polsce są i sluby konkordatowe dla osób wierzących, cywilne dla osób
                niewierzących - a jak ktoś nie chce ślubu, to go nie biarze. I wszyscy mają
                wybór - a o to przeciez chodzi.

                sakrament małżeństwa jest co prawda nieodwracalny (zapominamy o nieuważnieniach
                małżeństw), ale mnóstwo osób związanych tym sakramentem łamie przysięgę i dalej
                zyje na "kartę rowerową".
                • po_godzinach Re: Po co ślub kościelny? 08.07.05, 23:46
                  tfu, unieważnieniach)
                • Gość: echo Masz racje! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.07.05, 00:19
                  dla niektorych poprzeczka slubu jest o niebo za wysoka. Uniwaznienie jest (albo powinno byc)
                  w przypadku kiedy ktos od poczatku nie mial zamiaru szanowac sakramentu slubu. Wielu tutaj
                  sie wypowiadajacych wlasnie to dobrze ilustruje kiedy twierdza ze slub koscielny to "hipokryzja"
                  ze oni i tak kochaja wiec niepotrzebne jest cos co Anglicy nazywaja "committment." Dlatego
                  tacy powinni zdecydowanie trzymac sie z daleka od kosciola a blisko instytucji slubno-rozwodowych.


                  > sakrament małżeństwa jest co prawda nieodwracalny (zapominamy o nieuważnieniach
                  >
                  > małżeństw), ale mnóstwo osób związanych tym sakramentem łamie przysięgę i dalej
                  >
                  > zyje na "kartę rowerową".
                  • po_godzinach Re: Masz racje! 09.07.05, 00:22
                    W pełni i z przyjemnością się zgadzam.

                    Jakoś dziwnie niską rangę mają sakramenty. Ludzie nie odróżniają ich od
                    zwyczajów, czy jak?
                  • oooo Re: Masz racje! 09.07.05, 15:12
                    nie podoba mi się okeślenie USC jako instytucji ślubno - rozwodowej -, czy
                    twiertdzisz, że osoba, która nie est wierząca nie może pokochać kogoś na całe
                    życie ,pragnąć być z kimś w każdej chwili, być dla kogoś wszystkim ,osobą na
                    której można polegać?

                    ja uważam, że osoby które nie szanują instytucji ślubu po prostu nie powinny go
                    zawierać bo i po co, po co dawać komuś nadzieję na wspólne życie i wrażenie
                    bezpieczeństwa[ że jest ktoś obok] ,a później tak po prostu mówic, że to
                    wszystko nie ma znaczenia
                    • Gość: Echo Re: Masz racje! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.05, 19:10
                      Prawda jest taka, ze nie czepiam sie niewierzacych. Temat natomiast dotyczy
                      slubu koscielnego ktory dotyczy wierzacych!!! Niestety wsrod wierzacych
                      jest wielu hipokrytow ktorzy unikaja slubu koscielnego bo moze nadarzy sie cos
                      lepszego za kilka lat i wtedy zawsze moga wziasc slub koscielny (jak motylek).

                      oooo napisała:

                      > nie podoba mi się okeślenie USC jako instytucji ślubno - rozwodowej -, czy
                      > twiertdzisz, że osoba, która nie est wierząca nie może pokochać kogoś na całe
                      > życie ,pragnąć być z kimś w każdej chwili, być dla kogoś wszystkim ,osobą na
                      > której można polegać?
                      >
                      > ja uważam, że osoby które nie szanują instytucji ślubu po prostu nie powinny go
                      >
                      > zawierać bo i po co, po co dawać komuś nadzieję na wspólne życie i wrażenie
                      > bezpieczeństwa[ że jest ktoś obok] ,a później tak po prostu mówic, że to
                      > wszystko nie ma znaczenia
                      • oooo Re: Masz racje! 10.07.05, 22:08
                        uważasz, że tkai hipokryta jest rzeczywiście odobą wierzącą [ mam namyśli osoby
                        NAPRAWDĘ wierzące, a nie pseudokatolikow, zastanow sie]
    • Gość: nanook Re: Po co ślub kościelny? IP: 212.182.102.* 08.07.05, 22:51
      Pieprzyć tradycję.
    • Gość: Ecce Życie bez Boga...?! IP: 5.5R5D* / *.amgen.com 08.07.05, 22:53
      Dokąd doprowadzi mnie życie bez Boga...?!
      Jest to jedyne pytanie, które ma sens w życiu człowieka. Każde inne pytanie
      jest zastępczym. Jedyna właściwa odpowiedź na WSZYSTKIE pytania:
      JEŻELI BÓG JEST NA MIEJSCU PIERWSZYM (codziennie, w każdej sferze mego życia)
      CAŁA RESZTA JEST NA MIEJSCU WŁAŚCIWYM!

      JEZU UFAM TOBIE!
      • po_godzinach Re: Życie bez Boga...?! 08.07.05, 22:56
        Dokąd doprowadzi mnie życie bez Boga...?!

        To nie jest trudne pytanie. Z Bogiem, czy bez Boga, każde zycie prowadzi do
        smierci.
        • szwet14 Re: Życie bez Boga...?! 08.07.05, 23:45
          niekoniecznie, ale to chyba dla niektorych byloby fantasy.
          • po_godzinach Re: Życie bez Boga...?! 08.07.05, 23:48
            Niekoniecznie życia kończy się smiercią? Wskaż więc proszę organizm zyjący a
            niesmiertelny.
            • mika74 Re: Życie bez Boga...?! 13.07.05, 14:42
              Człowiek.
              Proponuje lekturę Arystotelesa i sw. Tomasza z Akwinu.
      • Gość: nanook Re: Życie bez Boga...?! IP: 212.182.102.* 09.07.05, 01:39
        Boga nie ma. Reszta jest milczeniem.
        • amad3us Re: Życie bez Boga...?! 09.07.05, 13:29
          Gość portalu: nanook napisał(a):

          > Boga nie ma. Reszta jest milczeniem.

          hm, wiesz co a ja napisze że Bóg jest.
          no i ty i ja mamy rację, bo nikt nie udowodnił że Bóg jest ani że go nie ma.
          jest jedna różnica - ja poczułem że Bóg jest i wiem że jest, mimo że nie łatwo
          mi to czasami świadczyć moim życiem.
    • Gość: Mała_Mi Re: Po co ślub kościelny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 00:06
      Może dla tej przysięgi? "I nie opuszczę Cię aż do śmierci..." poniekąd dużo
      piękniejszej od formułki z USC (komórka społeczna etc)? Osobiście wolałabym
      taką przysięgę, w której jest mowa o MIŁOŚCI, WIERNOŚCI i SZACUNKU. I nie
      mówcie, że jak się kocha, to formułki nie mają znaczenia! Kto z Was nie chce
      słyszeć od ukochanego/ej "Kocham Cię"? A to przecież jest oczywiste...
      Niestety, choć jestem wierząca to nir jestem katoliczką i nie żałuję tego, że
      sypiam z narzeczonym co jest oczywistym grzechem dla Kościoła, więc
      rozgrzeszenia nie dostanę... A kłamać nie będę z szacunku dla Boga (nie
      kościoła) :( Zostaje mi tylko założenie "podstawowej komórki społecznej". ;)
      • Gość: echo Re: Po co ślub kościelny? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.07.05, 00:26
        >A to przecież jest oczywiste...
        > Niestety, choć jestem wierząca to nir jestem katoliczką i nie żałuję tego, że
        > sypiam z narzeczonym co jest oczywistym grzechem dla Kościoła, więc
        > rozgrzeszenia nie dostanę...

        Troszke masz zametu w glowce. Dlaczego niby nie dostaniesz rozgrzeszenia ze
        sypiasz z narzeczonym? Chyba ze nie masz zamiaru przestac sypiac i nie masz
        zamiaru zawrzec z nim slubu. Oczywiscie w takim przypadku nie ma najmniejszego
        sensu mowic o jakich zobowiazaniach na cale zycie. To jest zwykle bzdykanie
        z facetem a nie "sypianie z narzeczonym." Narzeczony to ktos kto sie przygotowuje
        do malzenstwa. Reszta to bzdykacze.
        • Gość: znak sprzeciwu:-) Chamstwo katolików może wkurzać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 05:23
          Posty echo są dobrym dowodem na to, że katolicyzm zaszczepia swoim wyznawcom
          pogardę wobec ludzi, którzy odrzucają wymogi tej religii.

          Echo wie z góry, po czym poznać, kto kocha "naprawdę", a kto "nie naprawdę",
          kto jest "szczęśliwy", a kto "nieszczęśliwy" (nawet gdyby on czuł inaczej,
          czyli jak pewnie powie echo - "okłamywał siebie"). Echo wie, po co i jak długo
          ludzie mają ze sobą żyć i wiele innych ciekawych rzeczy.

          Dla mnie to jest totalitaryzm mentora. Wchodzisz ludziom z butami do duszy i
          pewnie jeszcze jesteś dumny z tego, że nie zamierzasz przestać, bo przecież "to
          samo robił Chrystus":-(

          I jeszcze ta pobożna wulgarność (jak nie "zobowiązanie na całe życie", to -
          powie echo - to są tylko "narządy">)

          W takich wypowiedziach dobrze widać brzydotę całej tej mentalności wyrastającej
          z chrześcijaństwa.


          Można sądzić, że katolicy to ludzie zdeptani, którzy czerpią satysfakcję z
          deptania innych (wyłącznie w imię "Bolesnej Prawdy", oczywiście)
          • Gość: Echo Re: Chamstwo katolików może wkurzać! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.05, 18:55
            NIgdzie nie wchodze do zadnej duszy. Twardo twierdze ze jesli ktos
            nie wierzy w Boga, nie chce wiazac sie na cale zycie etc., powinien sie
            trzymac z daleka od slubu koscielnego. Czy to jest chamstwo, czy konsekwentne
            postepowanie. Chrystus robil to samo. Jak ludzie twierdzili "twarda to mowa"
            i odchodzili, wtedy pytal Apostolow. Czy i wy chcecie odejsc? Wolna droga!!!!
            To nie islam i nikt nie bedzie mordowal za apostazje. KROPKA!!!!
    • Gość: motyl PO CZWARTYM ROZWODZIE IP: 12.43.54.* 09.07.05, 00:25
      Ja prawdziwa milosc znalazlem za piatym razem. Cale szczescie, ze moje
      poprzednie malzenstwa byly cywilne. Wiec moglem miec piekny slub koscielny z
      moja nowa kochanka.
      • Gość: echo do motylka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.07.05, 00:30
        > Ja prawdziwa milosc znalazlem za piatym razem. Cale szczescie, ze moje
        > poprzednie malzenstwa byly cywilne. Wiec moglem miec piekny slub koscielny z
        > moja nowa kochanka.

        Mam nadzieje ze teraz bierzesz to na serio. Jestes dobrym przykladem kogos kto
        sypial tylko dlatego ze kobieta miala odpowiednie narzady. Teraz twierdzisz ze sie ozeniles?
        Ile masz dzieci z poprzednich konkubinatow. Boje sie ze slubu koscielnego tez nie traktujesz na
        serio.
        • po_godzinach Re: do motylka 09.07.05, 00:35
          Ciekawe, jaki jest prawdziwy powód, że z taka lubością ubliżasz obcemu
          człowiekowi.
          • Gość: echo Re: do motylka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.07.05, 00:37
            > Ciekawe, jaki jest prawdziwy powód, że z taka lubością ubliżasz obcemu
            > człowiekowi.

            Jesli prawda jest ze zrujnowal zycie czterem kobietom to jako kobieta mam
            obowiazek mu to powiedziec.
            • po_godzinach Re: do motylka 09.07.05, 00:41
              Skąd wiesz, że zrujnował?
              Znasz je osobiście?
              • po_godzinach Re: do motylka 09.07.05, 00:43
                Poza tym pisze - miał z nimi sluby cywilne, nie były to więc konkubinaty.
                Według Twojej normy postępował słusznie - powaznie traktując sakrament.
                • oooo Re: do motylka 09.07.05, 15:17
                  a mnie się wydawało, że przed małżeństwem kościelnym należy utrzymywać czystość
                  przedmałżeńską, czy to ma się tyczyć tylko obecnej wybranki?
                  • sprite36 Re: do motylka 09.07.05, 16:45
                    A mnie się wydawało, że czystość trzeba utrzymywać całe życie.
            • sprite36 do echo 09.07.05, 14:01
              Ty ze swoją osobowoscią zrujnowałas lub zrujnujesz życie co najmniej jednemu
              facetowi i jako facet mam obowiązek Ci to powiedzieć.
              • Gość: Echo Re: do echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.05, 19:02
                Mozesz mi mowic. Po 41 latach malzenstwa!!! Rzeczywiscie dla takich jak
                Ty byc moze 41 lat malzenstwa jest bez sensu albo jest dowodem "rujnowania"
                zycia. Dla nas jest dowodem ze dotrzymalismy przysiegi malzenskiej!!!

                > Ty ze swoją osobowoscią zrujnowałas lub zrujnujesz życie co najmniej jednemu
                > facetowi i jako facet mam obowiązek Ci to powiedzieć
                • sprite36 Re: do echo 11.07.05, 09:53
                  Trochę mi ulżyło, że to tylko jeden "facet". Na tym kończę dyskusję, bo
                  zaczynam się czuć jakbym dyskutował ze swoja matką o teorii względności.
          • Gość: motyl Re: do motylka IP: 12.43.54.* 09.07.05, 00:42
            Przyznaje, ze w mlodosci kierowany bylem glownie popedem seksualnym, ktory
            przez pomylke bralem za milosc. Ale mialem na tyle zdrowego rozsadku, ze tylko
            z czterema kobietami sie ozenilem i zawsze uzywalem prezerwatywy. Wiec dzieci
            nie mam. Poza tym, moje poprzednie zony dostaly ode mnie kupe kasy w spadku i
            sa szczesliwe w swoich nowych zwiazkach. Tym razem wzialem slub koscielny - bo
            w innym wypadku moja zona nie weszlaby ze mna do lozka.
            • Gość: echo Re: do motylka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.07.05, 01:34
              Widzisz, slub koscielny nie koncentruje sie na lozku tylko na zwiazku na cale
              zycie i na posiadaniu dzieci. Czy to masz na mysli czy tylko lozko dopoki cie to
              bawi.
              • Gość: motyl Re: do motylka IP: 12.43.54.* 09.07.05, 01:53
                Dzieci powinny byc zrodzone w akcie namietnego, milosnego pozadania. I ten akt
                nie musi byc wcale zatwierdzony przez koscielna administracje. Dzieci, ktorych
                rodzice pozostaja niepoprawnymi kochankami, maja szczescie wyrastac w
                atmosferze milosci, w przeciwienstwie do dzieci, ktorych dziecinstwo jest
                zmarnowane przez zdewocialych, wyslych hipokrytow.
                • Gość: Echo Re: do motylka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.05, 19:06
                  Oczywiscie, i takie "namietne, milosne pozadanie" nalezy egzekwowac
                  z kondomem!!!! Co Ty masz do powiedzenia o dzieciach hipokryto!!!!

                  > Dzieci powinny byc zrodzone w akcie namietnego, milosnego pozadania. I ten akt
                  > nie musi byc wcale zatwierdzony przez koscielna administracje. Dzieci, ktorych
                  > rodzice pozostaja niepoprawnymi kochankami, maja szczescie wyrastac w
                  > atmosferze milosci, w przeciwienstwie do dzieci, ktorych dziecinstwo jest
                  > zmarnowane przez zdewocialych, wyslych hipokrytow.
              • Gość: ludzie.i.koty Re: do motylka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 02:07
                życzymy wszystkim, żeby łózko bawiło ich do końca zycia
      • Gość: Codex Iuri Canonic Prawo Kanoniczne IP: *.hsd1.tx.comcast.net 09.07.05, 03:18

        Kan. 1086 -

        § 1. Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została
        ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta i nie odłączyła się
        od niego formalnym aktem, a druga jest nieochrzczona.


        § 2. Od tej przeszkody można dyspensować tylko po wypełnieniu warunków, o
        których w kan. 1125 i 1126.

        Kan. 1125 - Tego rodzaju zezwolenia może udzielić ordynariusz miejsca, jeśli
        istnieje słuszna i rozumna przyczyna, nie może go jednak udzielić bez
        spełnienia następujących warunków:

        1° strona katolicka winna oświadczyć, że jest gotowa odsunąć od siebie
        niebezpieczeństwo utraty wiary, jak również złożyć szczere przyrzeczenie, że
        uczyni wszystko, co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i
        wychowane w Kościele katolickim;

        2° druga strona winna być powiadomiona w odpowiednim czasie o składanych
        przyrzeczeniach strony katolickiej, tak aby rzeczywiście była świadoma treści
        przyrzeczenia i obowiązku strony katolickiej;

        3° obydwie strony powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach
        małżeństwa, których nie może wykluczać żadna ze stron.


        Kan. 1126 - Konferencja Episkopatu powinna zarówno określić sposób składania
        tych oświadczeń i przyrzeczeń, które są zawsze wymagane, jak i ustalić, w jaki
        sposób ma to być stwierdzone w zakresie zewnętrznym oraz jak ma być o tym
        powiadomiona strona niekatolicka.

        • Gość: Echo Re: Prawo Kanoniczne IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.05, 19:23
          Nie wiem co usilujesz imputowac. Od kilkudziesieciu lat w Polsce
          katolicy/katoliczki zawieraja slub koscielny z nieochrzczonymi. Takie malzenstwo
          jest oczywiscie wazne. Chyba ze facet/kobieta da dyla wtedy jest pytanie czy
          w ogole mial/miala zamiar wiazac sie na cale zycie. Niestet, w Polsce nie
          anuluje sie takich malzenstw z latwoscia.

          > § 1. Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została
          > ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta i nie odłączyła się
          >
          > od niego formalnym aktem, a druga jest nieochrzczona.
          >
          >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka