Dodaj do ulubionych

Do krytykujących....

18.03.13, 10:08
Piszę wzburzona komentarzami do wątków osób, które z ogromną łatwością oceniają i wylewają wiadro pomyj na autorów wątków. Tym samym wbijam kij w mrowisko ale nie bardzo rozumiem tą sytuację.
Odnoszę wrażenie,że za każdym razem,gdy ktoś opisze na forum swój problem, poprosi o wsparcie i radę to zamiast tego zostaje zjechany od góry do dołu za wszystko.
Nie wiem czy to jest reakcja na to jak te osoby były traktowane,gdy one się rozwodziły?

Gdy ktoś ma długi staż małżeński to piszecie : "po co tyle czekałaś, trzeba było od razu się z nim rozwieść" , a gdy ktoś ma krótki staż to "daj mu kolejną szansę, przecież jesteście krótko małżeństwem"
Czy widzicie tu konsekwencje? Bo ja nie bardzo!*

Powtórzę to,co napisałam w innym poście:
"Nie mamy prawa oceniać wyborów czy decyzji innych osób bo nie siedzimy w skórze innego człowieka i nie wiemy czym się kierował podejmując jakąś decyzję. Co niektórzy zapominają chyba,że bardzo łatwo wydać na kogoś wyrok nie mając nawet podstawowych informacji o sytuacji.
W moim rozumieniu to forum powstało aby się wspierać i radzić a nie podcinać skrzydła...
A więc wspierajmy się! Amen . "

* Post odnosi się do osób krytykujących notorycznie innych w każdej sytuacji. Zainteresowani będą wiedzieli,że to o nich chodzi wink
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 10:35
      a może lepsza jest taka pseudo serdeczność i troska w stylu:
      "zazwyczaj nie wypowiadam się w takich wątkach ale tym razem zrobię wyjątek "
      "kiedyś to forum było inne dlatego już nie piszą ale jednak zrobię wyjątek"
      niby miła w swej formie i stylu wypowiedź, prawda?
      Wredność ma różne oblicza wink
    • mayenna Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 11:43
      Nigdy, czy przedstawienie swojego zdanie, zwrócenie uwagi na inne wyjście jest dla ciebie aż tak naganne, że potrzebujesz nas przeczołgać w tym watku?
      Ocenianie i wyrażanie opinii to dość naturalna sprawa. Forum to nie gabinet psychologa czy terapeuty. Tu każdy ma swoją historię, doświadczenie i dzieli sie niem jak umie. Autorzy wątków i tak zrobią co zechcą, a ty się zdajesz uważać, że po słowach: daj mu szansę watkotwórczyni wpada automatycznie w ramiona męża bo mayenna na forum tak napisała.

      Moim zdaniem odmienne, diametralnie rózne zdanie osób piszących tutaj dają ogląd problemu w wielu perspektyw, zwracają uwagę na aspekty, które w emocjach mogą autorom umknąć i to jest niezwykle cenne.
      Walczymy o to by nie było tu wątków, wpisów obraźliwych czy ad personam, ale jak coś jest absurdalne w opisanej historii czy zabawne to normalne jest ze to czytający wyłapią.

      A jak ktos nadmiernie przejmuje się opinia czy zdaniem anonimowej osoby z forum to chyba jest to jego problem. W kazdym jednak watku opinie sa tak podzielone, że czytający może sobie wybrać co mu pasuje.

      Jest jeszcze sprawa nietrafnego odbioru tego co się pisze. Mnie ostatnio zaskoczyła opinia, że oplułam watkotwórczynię. Moim zdaniem to co napisałam było neutralne i nadal nie wiem co az tak ja wzburzyło i uraziło.
      • logicman Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 12:22
        mayenna napisała:

        > Mnie ostatnio zaskoczyła opinia, że oplułam watkotwórczynię.

        To tylko świadczy o przewrażliwieniu co niektórych. Mało jest osób tak subtelnych i delikatnych w podejściu do innych jak Ty.
        • mayenna Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 12:45
          logicman napisał:


          >
          > To tylko świadczy o przewrażliwieniu co niektórych. Mało jest osób tak subtelny
          > ch i delikatnych w podejściu do innych jak Ty.
          >
          Dziękuję Logic. Moim zdaniem takich osób jest tu większość, ale jak we wszystkim, zwraca się uwagę na skrajności.
    • wawrzanka Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 13:08
      nigdy_w_zyciu1 napisał(a):

      > Gdy ktoś ma długi staż małżeński to piszecie : "po co tyle czekałaś, trzeba był
      > o od razu się z nim rozwieść" , a gdy ktoś ma krótki staż to "daj mu kolejną sz
      > ansę, przecież jesteście krótko małżeństwem"
      > Czy widzicie tu konsekwencje? Bo ja nie bardzo!*

      Myślę, że stworzyć wątek to za mało. Powinnaś jeszcze napisać list do każdej nowej:
      "Droga wątkotwórczyni: to twoje życie i zrobisz jak sama zechcesz. Oto ja ratuję twój wirtualny tyłek! Zwiewaj stąd. Najkrwawiej rozprawiają się ze swoimi ofiarami ta, ta i jeszcze tamta."
    • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 14:01
      > W moim rozumieniu to forum powstało aby się wspierać i radzić a nie podcinać sk
      > rzydła...

      Ja też powtórzę: w moim rozumieniu to forum powstało, aby się wspierać i radzić, a nie żeby się głaskać wzajemnie po główkach. Kto oczekuje, że usłyszy tylko: jaki/a ty jesteś dzielny/a, a jaki świat/eks/sąd/RODK/sąsiad/teściowa jest zła, nich idzie na Wyżalnię.
    • tricolour Masz prawo manipulować? 18.03.13, 15:22
      Moim zdaniem nie masz, a jednak to robisz.

      Bo właśnie manipulacją jest: "Post odnosi się do osób krytykujących notorycznie innych w każdej sytuacji. Zainteresowani będą wiedzieli,że to o nich chodzi".

      Nie, nie będą wiedzieli. Ci niby zainteresowani mają się sami domyślić kogo masz na myśli i z jakiego powodu. Wychodzi z Ciebie zwykłe tchórzostwo ponieważ nie masz odwagi wymienić tych, do których masz konkretną sprawę.

      I na tym właśnie polega krytyka, która tak Ci się nie podoba, a która tym razem dotyczy Ciebie: dorosła kobieta nie potrafi zwrócić się z prostą sprawą prosto w oczy tylko miesza, kombinuje i kręci.
    • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 15:44
      Masz kompletna racjie. Sa tu osoby tak zatrute ze beda staraly sie pograzyc inne osoby aby przypadkiem komus lepiej nie bylo.
      Ja sie bardzo zniechecilam po watku autorki ktora opisala problem malzenski, ktora byla dosyc rozbita swoja sytuacjia, a kobietki uwziely sie aby wysmiewac ja ze jak to ona moze byc po studiach skoro bledy robi. Oczywiscie nie rozumialy ze autorka mieszka za granica, a pewna osoba (nie pamietam kto), uwazala ze studia mogla skonczyc tylko w PL. Skad ta logika - NIE WIEM.

      Rowniez, bodajrze Kobieta 306, ale nie jestem pewna skomentowala autorke ze "nic dziwnego ze maz odszedl skoro ma taka pyskata zone". Po prostu zenada! Juz nie mowie co cisnie sie na usta - np powod dla ktorego Kobieta 306 znalazla sie na tym forum, ale przeciez nie bedziemy sie znizac do tego samego poziomu.

      Jedyne z czym sie nie zgadzam to to, ze kazdy bedzie wiedzial o kogo chodzi. Nie beda wiedziec, gdyz te osoby uwazaja sie za autorytet i nie wiadomo co. I napewno nie sa samokrytyczni, i oczywiscie widac ze brak im podstawowej empatji.

      Podczas mojego rozwodu, to forum bylo inne, pomocne, inspirujace. Ale do tego czasu powoli wiarygodni i fajni ludzie sie wykruszyli. Dlaczego ?? wlasnie przez jakosc komentarzy. Panie z zolcia w zylach i z nadmiarem czasu zaczely sie udzielac i to forum stracilo bardzo duzo inteligentnych czytelnikow.

      Dowodem na to jest ilosc komentarzy - za dawnych dobrych czasow nie nadazalam czytac nowych watkow i wpisow. Teraz jakis jeden interesujacy wpada raz na rakies dwa tygodnie. I zazwyczaj konczy sie krytyka itd... szkoda mowic - nic tu juz nie inspiruje.

      To forum nie przyciaga juz, czasami tu zagladam z sentymentu, lub przyzwyczajenia. Nowych czytelnikow nie zatrzymuje, gdyz kto o zdrowych zmyslach by tu zostal po sieczce nienawisci ktora sie tu dostaje?

      Oczywiscie moja wypowiedz jest dla tych ktorzy rozumieja o czym mowie, bo te panie ktore najbardziej sie pienia - w zyciu nie zrozumieja. Przeciez one "pomagaja" i "wyrazaja opinie". lol. Zenada.
      • kobieta306 xciekawa 18.03.13, 19:07
        a to ciekawe co piszesz. Mogłabyś mi przybliżyć sytuację, bo nie kojarzę.
        Piszesz może o tym, że dziwiłam się, że dorosłej osobie wydziela się papierosy?
        Czy jakaś inna sytuacja?
        Zacytuj, najlepiej żeby nie było wyrwane z kontekstu. Może faktycznie masz rację, nie upieram się ale chciałabym sobie przypomnieć tę sytuację.


        Jesteś wiedzę z frakcji dobrych pozornie serduszek, co to dziurki nie zrobią, ale krwi się nażłopią smile Zacytuję klasyka tego forum - takie zachowanie to też forma manipulacji i ukrytej agresji wink A mam Ciebie na zielono, więc jak to tak big_grin ?

        • xciekawax Re: xciekawa 18.03.13, 19:16
          a co to znaczy ze masz mnie na zielono? ze jeszcze nie zablokowana? wink

          Nie ma tego watku bo zostal skasowany, albo przez autorke, albo przez moderatorow, i bardzo dobrze, bo poziom dyskusji w ogole odbiegl od watku, i tylko sie nad biedna dziewczyna pastwiono. Nie mowie na 100% ze to ty napisalas, ze teraz wiesz czemu jej maz od niej uciekl, ale jakos mi sie kojazysz z tym wpisem. Zreszta to nie wazne kto napisal - tylko wazne ze takie wpisy sa. I to nie jest ok.

    • anto_nika Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 16:15
      Pozwólcie, że dorzucę swoje trzy groszę.
      Widząc koleżankę, która pyta was o opinię jak wygląda w tej czerwonej sukience w grochy mozecie odpowiedzieć:
      1. jak pół du.y zza krzaka, albo jak muchomor na odwykuwink
      2. wiesz jeśli ci sie podoba to noś na zdrowie i olewaj opinie innych, ważne, że dobrze się w niej czujesz. Gdybym mogła jednak ci doradzić coś to zaproponowałabym tę tutaj, która idealnie pasuje do twojego koloru oczu i figury, będziesz w niej wyglądać fantastycznie. Może zmierzysz?

      Czujecie tę subtelną różnicę w tonie?smile
      Tak to jest z tym forum czasem - ktoś się wywnętrza, rozpisuje a w odpowiedzi widzi: "wyglądasz jak pół...".
      Problem z internetem jest taki, że mamy do dyspozycji tylko zestawy liter połączone w zdania. Można je różnie interpretować - bo brakuje w nich tych 90% które mamy rozmawiając twarzą w twarz - mowy ciała, tonu głosu, wyrazu twarzy.
      Jeśli mogłabym mieć propozycję - ostrożniej dobierajmy słowa i miejmy na uwadze, że druga strona ma być może inny poziom wrażliwości.
      Pozdrawiam, A.
      • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 16:41
        Pozwolę się sobie nie zgodzić.

        Forum nie jest dla mimoz i księżniczek na grochu m.in. właśnie dlatego, że brak na nim sygnałów niewerbalnych. Jeśli ktoś widząc odpowiedź "wyglądasz jak muchomor na odwyku" zamiast serdecznego śmiechu wybiera siąść w kąciku i zapłakać się ze zgryzoty, to naprawdę on ma problem, a nie udzielający odpowiedzi.

        Nie można podchodzić do każdego jak pies do jeża, bo a nuż się urazi mimozę w delikatne uczucia. Co innego, oczywiście, urażanie z premedytacją.

        I naprawdę koleżankom pytającym o kieckę powiewasz przed oczami idealnie pasującą do figury kiecką z propozycją zmierzenia? No to na forum to nie przejdzie, i chwalić bogów. Forum może dać pytającej pozytywnego kopa, żeby sama była w stanie sobie dobrać kieckę, ale na pewno nie będzie niczym powiewać i dawać do zmierzenia. Bo forum za pytającą życia nie przeżyje i problemów nie rozwiąże.
        • anto_nika Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:24
          yoma napisała:

          > Pozwolę się sobie nie zgodzić.
          >
          > Forum nie jest dla mimoz i księżniczek na grochu m.in. właśnie dlatego, że brak
          > na nim sygnałów niewerbalnych. Jeśli ktoś widząc odpowiedź "wyglądasz jak much
          > omor na odwyku" zamiast serdecznego śmiechu wybiera siąść w kąciku i zapłakać s
          > ię ze zgryzoty, to naprawdę on ma problem, a nie udzielający odpowiedzi.
          >
          pozwolę sobie sie nie zgodzić. Forum jest dla wszystkich - dla tych wrażliwych (nawet chwilowo) również.
          > Nie można podchodzić do każdego jak pies do jeża, bo a nuż się urazi mimozę w d
          > elikatne uczucia. Co innego, oczywiście, urażanie z premedytacją.
          >
          Można. Bo jeśli chcemy komuś doradzić, to niejako nie mamy go w d.pie. Więc po części interesuje nas on i nie chcemy jego krzywdy - wiem pokrętny wywód. Należy więc zastanowić sie jaki skutek wywoła nasze działanie - tak jak w życiu - widząc obcego osobnika stojącego na barierce mostu raczej nie bedziemy krzyczeć: skacz pajacu, śmieszny jesteś z tymi swoimi problemami. Skacz czym prędzej i nie zawracaj głowy!

          > I naprawdę koleżankom pytającym o kieckę powiewasz przed oczami idealnie pasują
          > cą do figury kiecką z propozycją zmierzenia?
          Wiedząc, że ma doła, bo chłop jej ciągle gada, że jest za gruba, czy do niczego się nie nadaje (wstaw sobie cokolwiek chcesz co uznawne jest za dołowanie) oczywiście. A dodatkowo między koleżankami jest trochę bliższa znajomość (w sensie mniej więcej znają swoje poczucie humoru i miejsce do którego mogą się posunąć bez przegięcia).

          No to na forum to nie przejdzie, i chwalić bogów. Forum może dać pytającej pozytywnego kopa, żeby sama była w sta
          > nie sobie dobrać kieckę,
          i właśnie o to chodzi, że te kopy nie są pozytywne - ktoś stoi nad przepaścią (w jego mniemaniu) a tu jeszcze kilka osob go kopie w tyłek popychając w tę przepaść - niezbyt to pozytywne chyba.

          ale na pewno nie będzie niczym powiewać i dawać do zmi
          > erzenia. Bo forum za pytającą życia nie przeżyje i problemów nie rozwiąże.
          Oczywiscie, że nie, ale może pomóc (naprowdzić na dobre tory) - chyba po to powstało(zeby wymieniać się doświadczeniami, pomagać sobie wzajemnie) - czy się mylę?

          I na koniec - gdybym trafiła na to forum i opisała swoją historię prosząc o radę kiedy byłam w naprawdę wielkim dołku z powodu mojej sytuacji zyciowej to zapewne mielibyście jeden z niedokończonych wątków i informację w lokalnej prasie o tragicznej śmierci samobójczej pewnej kobiety.
          Do przemyślenia - wydaje mi się, że jest tak, że nie przechodząc obojętnie obok kogoś proszącego o pomoc w małej części bierzemy odpowiedzialność za niego. Bo tak jak nie daje się proszącemu o jedzenie trucizny, tak nie szydzi się z ludzi wrażliwych w dołku.
          Słowo na dziś: EMPATIA.
          Wiem, wyszło teatralniewink
            • anto_nika Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:41
              Faktycznie - krótko. Ale nie rozumiem... o jakim stawianiu siebie w centrum mowa?
              Czy o tym, że ktoś wyznaje zasadę "jestem jaki jestem i nie obchodzi mnie, że komuś mogę zrobić krzywdę swoim pisaniem"?

              Bo nie bardzo rozumiem o czym mowa... serio.
              • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:52
                > Czy o tym, że ktoś wyznaje zasadę "jestem jaki jestem i nie obchodzi mnie, że k
                > omuś mogę zrobić krzywdę swoim pisaniem"?

                Prawie dokładnie o to własnie.

                "jestem jaki jestem i nie obchodzi mnie, że ktoś ma inaczej".

                Sprawa jest prosta jak budowa cepa i zachodzę w głowę, jak w ogóle można mieć pretensje o cokolwiek do osób, które tutaj sobie piszą. Ani to gabinet psychoterapeuty, ani kancelaria adwokacka, ani kanapa w domu najbliższych przyjaciół.

                Pisząc w necie daje się prawo innym do własnych opinii na ten sam temat.

                Aha, net nie zabija indywidualności, nie tworzy szarej masy. Też trzeba się z tym liczyć.

                Bo na razie ta dyskusja zmierza w stronę nieco dziwną- jakby ktos wparował do pubu, gdzie spotykają się osoby jako tako i bardziej sobie znane, aby pogadać na poważniej i mniej serio i ten wparowujący oczekiwał, że wszyscy na nim sie skupią i dostosują. A tu ZONK, bo jedni wiedzy nie mają, inni czasu, a jeszcze inni- ochoty. No takie jest życie.
          • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:38
            Ja też zapytam krótko: kto tu szydzi z kogo w dołku?

            > A dodatkowo między koleżankami jest trochę bliższa znajomość (w sen
            > sie mniej więcej znają swoje poczucie humoru i miejsce do którego mogą się posu
            > nąć bez przegięcia)

            A idzis. A tu wiemy o człowieku tyle, ile sam raczy napisać. Więc jeśli ktoś napisze, dajmy na to: ta świnia mój eksmąż chce podziału majątku, to dostanie odpowiedź: i ma do tego zbójeckie prawo.

            Gdyby ten sam ktoś napisał: mam od półtora roku potwornego doła, nie mogę sobie poradzić, wszystko mnie przygniata, a jeszcze mąż wymyślił sobie podział majątku i to mnie dobiło - zapewne dostałby całkiem inną odpowiedź. Choć niewykluczone, że merytorycznie zbliżoną, ale owiniętą w tę bawełnę na delikatne uczucia.
            • anto_nika Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:54
              czy czytamy to samo forum?smile ja częściej widzę odpowiedzi w stylu "walenia" pytającego między oczy na dzień dobry niż bawełnianej odpowiedzi na chamskie pytanie.
              nie znając kogoś chyba należałoby trochę ostrożniej do niego podchodzić - z założenia. A jeśli już poznamy się na tyle żeby wiedzieć, że zauważy nasze mrugnięcie okiem możemy sobie pozwolić na luźniejszy ton wypowiedzi - czy nie?
              Ja rozumiem - internet ma swoje prawa i tę fajną anonimowość dzięki której możemy nagadać dowolnie wybranej świni żeby sobie upuścić...
              Błagam nie zmuszaj mnie do przeglądania teraz całego forum żeby odnaleźć twarde dowodywink
              • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:58
                Ależ Anto-niko. Jeśli musisz przejrzeć całe forum, aby znaleźć twarde dowody, czyż nie dowodzi to, że nie masz racji?

                Bo jeśli ją masz, to powinny wystarczyć ostatnie trzy dni.
                • anto_nika Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:02
                  w obliczu szybkości internetu, z którego korzystam, pisaniu z tzw doskoku i dzieci, które jednocześnie jedzą kolację i próbują wciskać rózne guziki w komputerze nestety nie mogę się z Tobą zgodzićwink
                      • blue_ania37 Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:05
                        Ale o co ci chodzi Anto niko?
                        Ludzie są żli.
                        Dla sprawiedliwości tylko dodam że wątek załozyła dziewczyna zbulwersowana tym że w innym wątku kiedy posypały się hasła że tata to psychopata i że dziadkowie nigdy nie zobaczą wnuka,pojawiły się głosy, proszące o przykłady tej psychopatii.
                        A
                        • anto_nika Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:21
                          Blue-aniu.. odpowiadam tylko na pytanie Yomy. To wszystko. Według drzewka zadała ona pytanie pod moją odpowiedzią.
                          Cóż to z pytanie: o co ci chodzi? ktoś mnie pyta to staram się odpowiedzieć - tak mnie wychowała mamusiabig_grin i tak staram się wychowywać swoje dzieci.
                          Odczytałam pytanie Yomy jako niezrozumienie mojego toku rozumowania.
                          Nie wnikam kto założył wątek i w jakim był wtedy stanie umysłu. Pod moją pisaniną pojawiło się piękne drzewko, idzie wiosna, szkoda go zbijać - żarcik takiwink
                      • altz Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:46
                        anto_nika napisał(a):
                        > Wyjaśniam: (po)wolny internet--> szlag mnie trafia--> przeglądanie wątk
                        > ów (ładowanie stron)-->koszmar i nerwy--> wcale mi się to nie uśmiecha.
                        > Rozjaśniłam trochę?smile

                        Wyłącz sobie skrypty Java, obrazki i Flash i będzie duuuuużo lepiej, a forum nie straci.
                        Jeśli masz Firefox, to się wyłącza (i włącza) w 3 sekundy.
                        - Narzędzia/Opcje/Treść i tam dwa kwadraciki (pobieraj obrazki automatycznie i wyłącz obsługę JavaScript)
                        - Narzędzia/Dodatki a tam na samym dole Shockwave Flash (wyłącz)

                        Jeśli masz inną przeglądarkę, to chyba prościej jest doinstalować Firefoxa, niż szukać ustawień i kombinować.
              • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:00
                anto_nika napisał(a):

                A jeśli już poznamy się na tyle żeby wiedzieć, że zauważy nasze mrugnię
                > cie okiem możemy sobie pozwolić na luźniejszy ton wypowiedzi - czy nie?
                > Ja rozumiem - internet ma swoje prawa i tę fajną anonimowość dzięki której może
                > my nagadać dowolnie wybranej świni żeby sobie upuścić...
                > Błagam nie zmuszaj mnie do przeglądania teraz całego forum żeby odnaleźć twarde
                > dowodywink

                O widzisz - masz receptę. Nim napiszesz, po prostu rozpoznaj teren. Normalnie jak w życiu.
                • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:33
                  Anto-nika, ja mam jeszcze propozycję: zrób eksperyment. Załóż własne forum. Nazwij je Dla zdołowanych albo jakoś tak i zaznacz w nagłówku wszystko to, co tu mówisz. Że to jest forum dla zdołowanych, depresyjnych, delikatnych, że uprasza się ważyć słowa, że zważamy na cudze uczucia itd. itp.

                  I stawiam dolary przeciwko zgliwiałym orzechom, że po dwóch tygodniach będziesz miała na tym delikatnym forum rzeź, aż miło.
                  • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:55
                    A moze ty Yoma zrob zaloz swoje forum i daj tytul: Wredne baby
                    I wysmiewaj sie wtedy do woli z ludzkich problemow.

                    To forum zalozyl bodajze Jarkoni, i gdy je zakladal pisal o powaznych mu problemach, ze bal sie co dalej bedzie, itd... Ten wpis jest bardzo cieply i zaprasza ludzi do opisania (czasami bardzo osobistych ) sytuacji. A tu niestety Puapka: Wrony siedza i biednego wrobla zadziubia. Styl pisania wielu tu pan zupelnie nie odzwierciedla tego co Jarkoni napisal w opisie forum.
                    W dodatku napisal to:
                    WAŻNE:
                    To forum traktuje o wyjątkowo poważnych sprawach,....

                    Powaznych.... rozumiesz?

                    • blue_ania37 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 19:20
                      To teraz jasmile
                      Pojawiłam się dwa lata temu jakoś taksmile
                      Napisałam cholernie smutasny wątek o wyrzuceniu z domu.
                      Zderzyłam się z opinią zielonej wrony, Taua że mam dziecko oddać ojcu i że jestem nikim, usłyszałam też że mam walczyć itp....
                      Yoma prostowała mnie zawsze....i zadawała pytanie nie wścibskie, przyjacielskie....uwierzyłam jej.
                      Zmęczona heksa, kobieta 306 twarde kobiety, ale zmuszające do myślenia bo chciałam myśleć, nie chciałam prostowania, głaskania chciałam wyjść z hasła "rozwód"
                      Mola Zabelina Mayenna zrównoważone nigdy nie napadające kobiety.
                      Inna, Kamyk, jeronima Tęskonota, Olgucha od śmiechów i przyjacielskich rozmów.
                      Kobieta 000 - Osoba która wiem żę stanie na nogi.
                      Nihoa - to ktoś z cholernie pozytywną energią.
                      Ewela, Babag - fajne kobiety ze Śląska.
                      Lampka od wątku od kreweteksmile
                      Nie czuję się napadnięta ani wyśmiana.
                      Ale to tylko moja opinia.
                      Lubię też Maćka Adama Ro 35 zawszekacperka Kaspera Małgosię Anable i wiele innych....
                      A
          • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:44
            Tak na prawde to te panie Twojego punktu nie zrozumieja. W ich odczuciu one maja prawo, maja racjie, i maja "humor" ktorego ludzie w potrzasku po prostu nie rozumieja.

            Ludzie albo empatie maja albo jej nie maja. Tego doroslych ludzi nie mozna nauczyc.

            Owe panie zapewne patrza sie na to co piszesz i mysla ze to brednie, bo nie rozumieja ze patrzac na nie z boku - widzi sie ich zupelnie w innym swietle niz one same siebie widza.

            • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:57
              W ich odczuciu one ma
              > ja prawo, maja racjie, i maja "humor" ktorego ludzie w potrzasku po prostu nie
              > rozumieja.

              No i na tym polega własnie brak empatii- na niezrozumieniu, że inni nie są w potrzasku.
              • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:09
                Tylko co usilnie starasz sie zniewazyc to to ze NIKT nie ma pretensji o to jaka masz opinie. Jedyne co jest tu dyskutowane to w jaki sposob wiele kobiet sie tu wyraza. Bez empati, bez zrozumienia. Po co marnuja czas udajac ze chca pomoc, skoro jedyne co robia to doluja innych ?
                Chowasz sie za slowami "inna opinia" ale co naprawde robisz to usprawiedliwiasz brak kultury.

                Zreszta robta co chceta, ale nie postujcie potem glupio udajac idiotow ze dziwicie sie jak to ludzie moga zakladac post a potem przestaja sie udzielac. Odpowiedz: Te kobiety nie sa masochistkami aby brac sciegi, i jeszcze pisac dalej aby dawac wam rozrywke.
                • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:15
                  Nic usilnie nie próbuję znieważyć . I nie wiem nic o tym, czy są tu kobiety, które chcą brać sciegi.

                  Brak kultury? No to mamy różną opinię na temat tego, czym jest kultura smile


                  BTW, posty z "brakiem kultury" najlepiej zgłaszać do adminów gazetowych.
                • mayenna Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 20:58
                  Ciekawa, mam pytanie: czy pomogłaś chociaz jednej osobie z forum? tak realnie?
                  Bo to co widać na wierzchu to jest niepełny obraz. My tu pomagamy na privach i realnie. Koleżanki zz forum wsparły mnie finansowo gdy eks nie zapłacił alimentów i nie miałam z czego zapłacić czynszu.Nie tylko ja jedna, z tego co wiem, takie wsparcie miałam.
                  Sama wielokrotnie pomagałam pisać pozwy, rozmawiałam o trudnych problemach i zawsze chętnie pomogę jeśli tylko ktoś tej pomocy potrzebuje. Nawet nie musi prosić, wystarczy, że napisze i akurat będę mogła pomóc.

                  A to ze czasem się pośmiejemy jak jest z czego to bardzo ludzkie. Jeszcze raz napiszę: nie ma ani jednego wątku w którym ktoś nie okaże zrozumienie czy nie napisze: ja tak miałam i cię rozumiem.
                  Podsumowując: nie jest to az tak straszne miejsce, a że jesteśmy różnorodni to jest to dobre. Jedna da kopa, druga zrozumie, trzecia po głowie pogłaszcze...Każdy reaguje inaczej.
                  Jak mnie ktoś wkurza, czy kopie dla samego kopania, to zwykle to z tą osobą załatwiam osobiście wyjaśniając natychmiast. Myślę, że to najlepszy sposób.
          • jeriomina Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 09:16

            > >
            > Można. Bo jeśli chcemy komuś doradzić, to niejako nie mamy go w d.pie.

            Największa bzdura jaką słyszałam. Forum jest pełne ludzi, którym zwyczajnie się nudzi, i dla samej satysfakcji przys.rania komuś zjadą go z góry na dół. Może na tym forum jest inny procent takich osób niż na pozostałych ale na pewno takie osoby też tu są.
            I przecież ludzie opisujący tu swoje historie zawsze uważają, że to ta druga strona jest niedobra i z piekła rodem. Był tu taki przypadek żeby przyszedł ktoś i powiedział - jestem draniem/wredną babą i mam rozwód w toku bo skrzywdziłem/łam współmałżonka? Nie znam wszystkich wpisów ale szczerze wątpię. Niby wiemy że wina jest po obu stronach ale zawsze ten większy procent winy leży po tej drugiej stronie, nie po naszej. Osoby które się z forum znają w realu jeszcze może ufają sobie i mają jakiś lepszy obraz jak to naprawdę wygląda ale tutaj wszystkie te wpisy traktowałabym ostroznie. Warto pytać o konkrety, o przepisy prawne, o porady stricte formalne, jak pisać pozew, jak wygląda rozprawa, itd. ale współczuję ludziom, którzy tu przychodzą z wątpliwościami dotyczącymi tego, czy się rozwodzić czy nie i nie daj Boże traktują poważnie forumowe wypowiedzi.
            • anto_nika Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 13:33
              Więc równajmy do tych, którzy czerpią satysfakcję z "przy.rania" komuś.
              Świat się zmienia - czasem jedynym miejscem, w którym można szukać pomocy jest internet - niestety.
              Ech... to jak walka z wiatrakami. W sumie róbcie jak uważacie - wrzuciłam swoje trzy grosze, wyraziłam swoje zdanie - a co się z tym teraz stanie, i czy ktokolwiek chociaż zastanowi się nad tym co próbowałam przekazać to właściwie nie ma znaczenia.
              Dobrego dnia, miłego popołudnia, smacznego, dobranocwink
                • anto_nika Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 16:54
                  Och, pamiętam jak ze szczerego serca coś tu napisałam - skończyło się na udowadnianiu mi, że myślę coś czego wcale nie myślałamwink Najwyraźniej obcy dla mnie ludzie wiedzą lepiej co czuję i myślę - a jeśli oponuję to najwyraźniej nie uświadamiam sobie jedynej prawdziwej prawdywink
                  I niestety tak tu jest często - uprzedzam, kto chce wskazania konkretnego wątku niech sobie poszuka - dla mnie szczytem mozliwości jest obecnie napisanie jednej odpowiedzi. I to nie jest przyjemne - w sensie przychodzenia tutaj, udzielania się, dzielenia się swoimi doświadczeniami okołorozwodowymi.

                  Jedno Wam napiszę: trzeba mieć naprawdę grubą skórę żeby zameldować się tu na stałe. Ja chyba aż takiej nie mam - choć chyba mimozą też już nie jestem. Więc pozostaje mi co najwyżej od czasu do czasu poczytać wybrane wątki/pytania i ewentualnie w ograniczonym zakresie starać się udzielić suchej/nieemocjonalnej odpowiedzi.
                  Znów mi wyszła grecka tragediawink
                  • jeriomina Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 17:00
                    W ogóle żeby forować trzeba mieć grubą skórę smile
                    Całkiem niedawno okazało się, że forumowiczki z FK uważają, że wiedzą więcej np. na temat moich relacji i mojego życia seksualnego niż ja sama smile Niezły miałam ubaw smile
                    • lampka_witoszowska Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:31
                      każdy z nas wydaje świadectwo sobie, nikomu innemu

                      i to może ratować przed ogłupieniem forumowym - bo jak się znajdzie sto osób, które uważają, że ktoś jest głupi, to wbrew przysłowiom nie musi to być prawda, a już na pewno nei należy o tym dumać - za to zdecydowanie fakt jest taki, że 100 osób jest na tyle ograniczonych, by ferować wyroki co do wartości człowieka, którego po pierwsze nie widzieli, po drugie - co gorsze - dają sobie w ogóle prawo do osądzania
                      • wawrzanka Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 10:47
                        lampka_witoszowska napisała:

                        > każdy z nas wydaje świadectwo sobie, nikomu innemu

                        Z tym, że forum nie jest od wydawania świadectw. To miejsce ścierania poglądów, przy czym w realnym życiu ludzie czasem się kłócą o bzdury, a potem się z tego śmieją i klepią się po plecach. No bo sytuacja wcześniej czy później się rozładowuje, wyjaśnia, zaciera.

                        Tutaj nie ma na to rozładowanie miejsca. Ludzie się wyzłośliwiają, ale nie widzą wyrazu twarzy, nie znają gestów, ani tonu głosu. No więc te emocje są jak widać - choćby po rozrośnięciu się tego wątku - nieco inne, niż w realnym życiu, takie papierowe. One wynikają stąd co każdy sobie sam w swojej głowie wyobraził. Każdy musi przejść chrzest bojowy i sparzyć się na forum. Jak w zuchach big_grin
    • mia17 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 17:57
      bo na forum (nie tylko tym) jest jak w życiu - w takim zbiorze osób są różni ludzie.
      jedni nam pasują bardziej ze sposobem wypowiedzi i poglądami, inni mniej, a jeszcze inni wcale.
      jedni są wrażliwi bardziej, inni mniej. jedni mają za sobą bardziej traumatyczne przeżycia, inni mniej.
      zderzenie jednym z drugimi może okazać się bolesne. wszystko jest kwestią oczekiwań - oraz domyślenia się, czego ktoś oczekuje. a tutaj nikt wróżką nie jest.. w życiu realnym też nie.
      stąd bierze się wiele nieporozumień.
      jedni piszą na forum oczekując pogłaskania po głowie, inni porady, jeszcze inni potrzebują kopa w tyłek. każdy szuka czegoś innego.
      prawda jest taka, że kto przebywa na forach - wie, czego się można spodziewać. że różni są ludzie i czasem może zaboleć uncertain dlatego zawsze więcej jest podczytujących niż piszących.
      bo ci piszący powinni liczyć się z tym, że przeczytają niekoniecznie coś, co chcieliby przeczytać.
      zgodzę się z tym, że czasem warto ugryźć się z klawiaturę niż napisać coś złośliwego, czy uszczypliwego. bo nigdy nie wiadomo, jak bardzo zrozpaczona jest osoba po drugiej stronie komputera. czasem można naprawdę wyrządzić wiele krzywdy jednym słowem, zdaniem, wpisem.
      dlatego myślę sobie, że nigdy niestety nie będzie na forach tak, że dostaniemy to, czego akurat potrzebujemy. że ktoś potrzebujący wsparcia - dostanie same wspierające wpisy. zawsze znajdzie się osoba, która np. będzie miała kiepski dzień (lub cokolwiek innego, tłumaczącego jej zachowanie) i wyleje swoją żółć.
      • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:02
        Otóż to. Skąd założenie, że forum powinno być pełne aniołów szumiących skrzydłami i szepczących delikatne słowa? Niech osoba o delikatnych uczuciach zrobi założenie, że po drugiej stronie kabla może siedzieć ktoś, kto ma takiego samego doła jak ona, z tym, że u ktosia dół nie objawia się chlipaniem w kąciku, lecz odzywkami w żołnierskich słowach.
          • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:19
            To w czym problem? Że ktoś coś napisze nie po myśli, czy że ktoś ma ciągle złe dni?

            Naprawdę nie widzisz, gdzie leży rzeczywisty problem? Forum można przestać czytać, ale z życia w realu (gdzie w ten sam sposób toczy się życie) raczej nie zrezygnujesz. Zamiast oczekiwać, że ktoś się zmieni, trzeba najpierw zmienić się samemu smile
            • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:40
              w czym problem? problemu nie zrozumiesz, bo nie jestes w stanie. Problem byl zobrazowany w tym i w paru innych watkach. Ale ty nadal udajesz ze nie rozumiesz. ok.

              Ludzie odchodza z forum, ludzie przestaja odzywac sie we wlasnych watkach, ludzie przestaja w ogole opisywac i uzewnetrzniac sie - swietne forum sobie organizujecie smile

              Niedlugo jedyne watki jakie beda tu zakladane to co Kobieta306 ugotowala i co na deser zrobic.

              Kiedys to forum bylo inspirujace, teraz jest zenujace. Ale ty problemu nie zrozumiesz.
              • malgolkab Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:55
                xciekawax napisała:



                > Ludzie odchodza z forum, ludzie przestaja odzywac sie we wlasnych watkach, ludz
                > ie przestaja w ogole opisywac i uzewnetrzniac sie - swietne forum sobie organiz
                > ujecie smile


                > Kiedys to forum bylo inspirujace, teraz jest zenujace.

                Jak forum takie żenujące, to po co tyle postów produkujesz? Jak mi się jakiś lokal nie podoba - nie chodzę tam na piwo, jak kogoś nie lubię - nie utrzymuję stosunków towarzyskich (służbowe czasem muszę) etc. Lubisz się samobiczować i udzielać na beznadziejnym forum?
                • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 19:07
                  przychodze czasami z sentymentu, i coraz mniej, i coraz mniej chetnie.... wiec to nie jest tak ze sie produkuje: ot - zbyt wiele czasu w pracy dzis. A przy okazji mam nadzieje ze pewne osoby moze ockna sie i zobacza ze dzieki ich specyficznemu urokowi - forum to traci

                  • malgolkab Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 19:13
                    Hm, ciekawa, przytoczę to Twoją wypowiedź do naszego forumowego kolegi, która zapadła mi w pamięć Mysle ze to Tobie cos odbilo- czyzby zakula w serce opisujac utrzymywanie meza ? Moze sam od bylej doisz i troche ci ten komentarz nie w smaku Czytając akurat tę konkretną, raczej nie wyłania się obraz osoby kulturalnej, szanującej rozmówcę czy empatycznej. I takie słowa padały z Twojej strony nie raz - czyli Tobie wolno, innym nie?
                  • kobieta306 xciekawa 18.03.13, 19:17
                    rozumiem, że pijesz do mnie wink

                    no więc faktycznie - dzięki za kopa wink

                    powodzenia i trzymajcie się.

                    likwiduję konto by nie zaniżać poziomu tego uroczego miejsca.

                    • xciekawax Re: xciekawa 18.03.13, 19:25
                      jakbym pila do Ciebie to bys o tym wiedziala smile . Mowilam ogolnie. czuje ze na tym forum jest bardzo ostry ton, sorry jezeli naduzylam Twojego nicka.
                      • mayenna Re: xciekawa 18.03.13, 21:26
                        Antoninka, myślę, że skoro ci brakuje tego wsparcia to możesz je sama dać zakładającym wątki. Moim zdaniem błędem jest domaganie się tego od innych. Ty możesz to sama zrobić.

                        Na tym zakończyłabym dyskusję bo jeśli jeszcze ktoś zechce odejśc z osób mi tu bliskich pisaniem to tez odejdę.A, i w razie czego to dajcie chociaż namiary na priv bo będzie mi brakowało nawet osób z którymi się za łby brałam.
              • kobieta306 xciekawa 18.03.13, 19:14
                o przepraszam - ja o gotowaniu nie pisałam. Radziłam się w sprawie kreta w granulkach big_grin
                Ale ok, w sumie jak chcesz to przestanę pisać, bo dałaś mi do zrozumienia, że kiedyś było to forum ludzi inteligentnych, a teraz są takie a takie panie i powołujesz się na mój nik w kilku postach. Co Ty do mnie masz w sumie?

                Spadam stąd i teraz już będzie inteligentnie i miło.
                Trzymaj się i trzymaj poziom forum!!!

              • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 21:13
                xciekawax napisała:

                > w czym problem? problemu nie zrozumiesz, bo nie jestes w stanie. Problem byl z
                > obrazowany w tym i w paru innych watkach. Ale ty nadal udajesz ze nie rozumies
                > z. ok.

                No widzisz- bo ja niekumata jestem.


                Chodzi o kulturę, tak?

                O taką może:

                Mysle ze to Tobie cos odbilo- czyzby zakula w serce opisujac utrzymywanie meza ? Moze sam od bylej doisz i troche ci ten komentarz nie w smaku

                ?


                /Malgolka- dzięks kiss /

                Zaplątałaś się całkowicie i wyszło na to, że bijesz pianę dla samego bicia smile
                Ale wybaczam- wszak pewnie masz zły dzień.
          • yoma Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 18:30
            Dobra, a teraz poproszę palcem, gdzie i kiedy ci tak Yoma dokopała. I bez wykrętów w stylu "a bo ty nic nie robisz, tylko dokopujesz wszystkim dookoła". Wszyscy dookoła mają paluszki, klawiatury, mogą zgłosić Yomie dokopywanie i obrońców nie potrzebują. Poproszę osobisty przykład.

            Bo inaczej będę zmuszona pomyśleć, że masz bardzo, ale to bardzo zły dzień i wlazłaś na forum, żeby odreagować w najgorszym, najbardziej prymitywnym stylu "a bo te panie", "a bo sączą jad", "a bo już wytrzymać nie można na tym forum", "a bo wy nigdy", "a bo wy zawsze" "a bo wy macie smutne życie". A wara od cudzego życia!

            O smile
    • anbale Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 21:17
      Myślę, że nie wszystko jest dla wszystkich. Ja dla odmiany mam alergie na kółka wzajemnej adoracji, gdzie wszyscy sobie słodzą nawzajem, kręcą loczki i mówią z małej literki- więc się nie pojawiam w takich miejscach, to nie dla mnie.
      Uważam, że krwista polemika jest o wiele bardziej ożywcza i kreatywna, niż jałowe pitolenie o życiu niewdzięcznym i ludziach okrutnych, z którego nic nowego nie wynika oprócz utwierdzenia się na pozycjach ciężko ukrzywdzonego przez los.
      Rozmowa, dyskusja jest od tego żeby poznać różne punkty widzenia, nawet te niewygodne i bolesne, czasem również nieprzemyślane i niesprawiedliwe, owszem.
      Jeśli ktoś chce- może z różnych wypowiedzi w wątku odsiać ziarna od plew i wydobyć to, co jest dla niego wartościowe i odkrywcze, co zmusza do autorefleksji - ale to trzeba naprawdę chcieć, i mieć na tyle jaja, żeby się nie rozkleić przy pierwszej z brzegu krytycznej czy sarkastycznej uwadze. Forum dyskusyjne to w pewnym sensie konfrontacja, jeśli ktoś przychodzi żeby usłyszeć tylko to co chce; albo nie jest gotowy na konfrontację, bo psychicznie jest słabowity i czuje, że może mu to zaszkodzić- to faktycznie powinien sobie przemyśleć, czy to dobry pomysł. Próby zakładania kagańca uczestnikom forum to kompletne nieporozumienie; jeśli ktoś widzi, że nie znajduje tutaj tego czego szuka, to powinien szukać dalej, a nie czepiać się ludzi, że mówią to co myślą, albo są subiektywni w swoich ocenach. To nie koncert życzeń.
    • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 21:42
      No dobra, to teraz może konkrety podasz, nigdy_w_zyciu?
      Najlepiej daj linki do postów, które Cię sprowokowały do założenia tego wątku smile

      Może jeszcze xciekawax vel kobietazła.hahaha coś ciekawego podrzuci? Bo cosik mi się widzi, że wyszły Wam widły z igły.
      • jagienka_2 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 22:25
        Mnie wirtualne kopniaki bardziej pomogły niż głaskanie po głowie w realu, chociaż zawsze byłam delikatną istotą i lubiłam się chować za plecami starszych braci. Dzięki forum nabrałam dystansu i choć czasami mam wrażenie, że ktoś przesadził, wciąż zadziwia mnie różnorodność poglądów i postaw. Biję się w pierś, bo bywam upierdliwa w pewnych kwestiach językowych, więc najczęściej siedzę cicho, żeby nie grać bliźnim na nerwach wink A tak serio, to ja nie mam czasu i ciągle się zastanawiam, skąd ludziska go biorą, żeby się na forumach udzielać...

      • xciekawax Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 22:26
        Powtarzac sie nie bede znowu , wyrazilam swoja opinie, az za duzo mi sie zdaje.

        nie mam czasu na to aby wyszukiwac starych watkow i wyszukiwac akurat Twoich wypowiedzi, pisalam o ogolnym nastawieniu wielu tu osob (jezeli ty tego nie widzisz to Twoj problem). Wszystko to co chcialam zakomunikowac -zakomunikowalam. Albo to rozumiesz albo nie. Widze ze nie
        Dobranoc!
        • zmeczona100 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 22:41
          xciekawax napisała:


          > nie mam czasu na to aby wyszukiwac starych watkow i wyszukiwac akurat Twoich wy
          > powiedzi,

          Dlaczego akurat moich? Hm.............



          > Albo to rozumiesz albo nie. Widze ze nie


          O, to jest nas już dwie smile Ty też nie rozumiesz, co piszę smile

          Ale dość smile Przecież nie kopie się leżącego tongue_out
          • teuta1 Re: Do krytykujących.... 18.03.13, 23:00
            No i poszło w kosmos. Jeszcze raz: kilka lat temu była tu taka sama dyskusja, tylko nicki inne. Że starzy wyjadacze, że okrutni, że dowcipkują. Większość z nas już to forum opuściła. Problem dla nowych leży w tym, że większość użytkowników największe hardcory ma już za sobą. Stąd w rozpaczliwych wątkach może się czasem pojawić przepis na zapiekankę. Ale to wasze zadanie, dziewczyny, które macie już jakieś doświadczenie, a jesteście na początku drogi. Zamiast płoszyć się komentarzami, wahać, napiszcie coś od siebie. A zapiekanki to była taka metafora. Pozdrawiam starych i nowych.
              • mayenna Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 07:08
                nieszufladkowalny napisał:

                > To chyba czytamy inne fora. Tu są całe wątki kulinarne, a nie pojedyńcze przepi
                > sy na zapiekankę między wierszami (też metafora).
                A czy to coś złego, że dziewczyny sobie chcą pogadać o kuchni? Rozumiem, ze przeciw watkom o seksie nic nie ma?
                Ale zawsze można nie czytać.

                Mnie wkurza, że najchętniej krytykują ci, którzy w tym tak naprawdę udziału nie biorą i nic z siebie tu nie dają, nie wnoszą. Bo forum to ludzie piszący je, a nie czytający tylko.
                • natka-2003 Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 08:17
                  całe szczęście, że czasem pojawiają się wątki kulinarne rozładowujące atmosferę...
                  mnie bardziej w realu pomógł przepis na pierogi od Moli lub osłonki na kable od Yomy niż kolejna dyskusja że wszyscy faceci to świnie porzucające dzieci... akurat po naszym rozstaniu tata jest dużo bardziej dzieckiem zainteresowany i chwała mu za to...
                  mimo mojego krótkiego? długiego? stażu na forum (ok. 10 m-cy) wiem, że to forum trzeba czytać wybiórczo, z czasem wiadomo czego się po kim spodziewaćwink


                  • sebalda Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 12:54
                    Byłam i jestem bywalczynią wielu forów, lubię obserwować ich ewolucję, dynamikę. Wchodziłam na fora już od dawna istniejące, współtworzyłam nowe, gdy inni użytkownicy zarzucali paru osobom, że tworzą kółka wzajemnej adoracji.
                    Moje spostrzeżenia: fora są dla ludzi gruboskórnych. To nie jest obraźliwe, nie chodzi o chamstwo, ale o odporność psychiczną. Nie każdy ją ma. Co nie znaczy, że jest gorszy, po prostu są ludzie wrażliwi i nie dla nich są fora takie jak to na przykład. Ale od jakiegoś czasu jestem na forum, gdzie z założenia nie ma dokopywania. I nie jest to kółko wzajemnej adoracji, raczej miejsce, gdzie spotykają sie osoby o podobnych doświadczeniach, w związku z tym rozumiejące dobrze pozostałych uczestników. Nie ma oceniania i oskarżania, bo wszystkie osoby rozumieją problem. Jak trzeba jest głaskanie, jak trzeba praktyczne rady, jak trzeba delikatny kop, ale zawsze z poszanowaniem uczuć uczestnika. Da się, zaręczam.
                    Przed laty współtworzyłam forum. Spotkało się tam grono ludzi o podobnych, szerokich zainteresowaniach, ludzi kulturalnych i sensownych. Rozmawiało się naprawdę wspaniale, to było świetne miejsce. Ale z czasem dochodziły nowe osoby (forum nie było zamknięte) i w pewnym momencie pojawiły się głosy, że jest za grzecznie, że brakuje pieprzu, swady. I choć forum było bardzo dynamiczne, było w rozkwicie, osoby postulujące rozkręcenie forum w kierunku zadymy zrobiły swoje. Skończyła się kulturalna i grzeczna wymiana zdań (często polemicznych, ale wyrażanych z poszanowaniem rozmówców), zaczęła się jatka. I co? Forum w dość krótkim czasie umarło. Zwyczajnie, zdechło. Do tej pory nie mogę odżałować, że tak się stałosad Najgorsze, że wtedy dałam się sama podpuścić. Czułam się odpowiedzialna za tamto miejsce, odpierałam ataki, sama wdawałam się w pyskówki, bo nie lubię być obrażana. Najgorsze było to, że potem sami między sobą (nawet starzy uczestnicy forum) zaczęliśmy sobie skakać do oczu, udzieliła się atmosfera zadymysad
                    Mam porównanie: wiem, że można rozmawiać tak, by nikogo nie urazić (ciekawe czy z szefem też niektórzy potrafią rozmawiać tak obcesowo), z poszanowaniem uczuć rozmówcy, delikatnie (nie mówię przesadnie delikatnie), z wyczuciem. To nie musi być nudne, nie musi oznaczać głaskania. Popchnąć do działania można także z wyczuciem, konstruktywnie, bez surowych i czasami krzywdzących ocen.
                    Pisałam tutaj także pod nickiem Herta_m i w niektórych wątkach naprawdę dostawałam mocno, tak mocno, że inni stawali w mojej obronie, więc nie tylko ja byłam przewrażliwiona. Jestem zaprawiona w boju, więc nie dawało mi to w kość, ale wiem, że ktoś o słabszej konstrukcji mógłby poczuć się bardzo źle. Ja nie muszę być lubiana przez wszystkich, wiem, że drażnię niektóre osoby, rozumiem, że takie jest życie, ale uważam, że czasami można coś wyrazić z większym umiarem i taktem, bo dokopywanie rzadko pomaga się podnieść. Nie od parady jest powiedzenie: nie kopie się leżącego.
                    I nie wiem, na czym to polega, że niektórych się kopie, a innych nie (mam na myśli nowych). To jest dla mnie tajemnica.
                • nieszufladkowalny Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:41
                  mayenna napisała:

                  > A czy to coś złego, że dziewczyny sobie chcą pogadać o kuchni?

                  Oczywiście, że nie ma w tym nic złego. Z tym że takie rozmowy dobitnie sugerują, że jest to miejsce spotkań grupki starych znajomych, którzy przychodzą tu podzielić się swoimi wrażeniami i pogadać o kablach, mydle i powidle, a nie forum tematyczne.
                  Jeśli nie rozumiesz różnicy to zajrzyj sobie na forum "Auto-moto", "Praca w IT", "Matura" czy inne, na którym rzeczywiście chodzi o temat forum, a nie o stosunki interpersonalne pomiędzy jego uczestnikami.
                    • nieszufladkowalny Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 08:08
                      mayenna napisała:

                      > A musi to być forum tematyczne?

                      Oczywiście, że nie musi, ja tylko próbowałem wyjaśnić przyczyny konsternacji.
                      Wyobraź sobie, że szczegółowo opisałaś swój problem z internetem na forum "Komputery", a w odpowiedzi zostałaś skrytykowana przez jakąś pewną siebie i wesołą ferajnę, że masz kiepską płytę główną, niefajną konfigurację komputera, że w ogóle to windowsów nikt normalny nie używa i powinnaś się przesiąść na jakiegoś unixa. Ktoś filozoficznie dodaje, że tak się właśnie kończy nieprofesjonalne podejście człowieka do maszyny, ktoś pisze do kogoś co zjadł na obiad ,ktoś inny rzuca że jesteś typową blondynką, która dorwała się do komputera i na pewno masz pirackie oprogramowanie.
                      Też mogłabyś się poczuć zahukana.
                      • blue_ania37 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 08:58
                        Nieszufladkowanysmile
                        Trochę się z Tobą nie zgadzam, i też to porównam do forum komputery.
                        Przychodzę opisuję swój problem, ale na tym forum, jest dwóch fanów Apple, jeden taki który kocha tylko laptopy, następny używa windowsa, następny linuxa, mogą doradzić tobie jak wiedzą najlepiej każdy ze swojej perspektywy i ze swoich doświadczeń.
                        Jeżeli siedzą na tym forum dość długo, to może ktoś się zna w realu, ktoś kiedyś wymienił z kimś jakiegoś maila które pokazało im inną twarz tego drugiego człowieka nie tylko znawcę lub nie znawcę komputerów itd...
                        Ty też oceniasz wątki na podstawie swoich doświadczeń i pewnie sobie myślisz, że ten, ta pisze fajnie, a tamten nie.
                        Ja usłyszałam gorzkie słowa na tym forum np od mężczyzn dotyczące dziecka, alimentów, mogłam się obrazić i pokazać fochasmile, ale z drugiej strony uświadomili mi tą drugą stronę medalu, bo ja patrzę na alimenty ze swojego punktu widzenia, a oni ze swojego.
                        Nie muszę tego lubić ale starałam się zrozumieć np.
                        Nie przypominam sobie wątku, gdzie ktoś opisał szczerze swój problem, a dostał w zamian bez żadnej pomocy zasypany przepisami kulinarnymi, wyznawanymi poglądami itp...
                        A
                      • mayenna Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 09:01
                        Jeśli chociaz jedna osoba mi pomoże lub zrozumie problem to będzie ok. Mnie bardziej ruszają takie zarzuty jak padają w tym watki. Staram się pomagać, jak umiem i mogę bo sama przeszłam przez ten koszmar i lata trwało nim stanęłam jako tako na nogi.Jeszcze odbudowuję swoje życie i rozumiem jak to jest. Ale jestem też człowiekiem i jak widzę, że ktoś próbuje odreagować na drugiej stronie swoje zawiedzione nadzieje i uczucia, wykorzystuje do tego dzieci, to nie umiem spokojnie poradzić jak to zrealizować. Czasem tez mam wrażenie, że niektóre małżeństwo przy niewielkiej pomocy i zmianie można uratować, można poprawić jego jakość. Dla mnie rodzina jest najlepszym miejscem do wychowywania dzieci dlatego często próbuję podsunąć inne rozwiązanie niż rozwód, o ile widzę taką szansę.
                        Trudno też matce dwójki małych dzieci, związanej co prawda z alkoholikiem, ale bez własnego kąta, bez dochodów, powiedzieć 'rozwiedź się' bo potem już tylko będzie lepiej. Nie wiem jak będzie ale na pewno straci to co zna i jakoś się w tym odnajduje. W tak patowej sytuacji trzeba czasu i rozwiązań pośrednich, niewzmacniających chyba pytającą bo rozwód może pogłębić jej problemy. I jak słyszę zarzut, ze namawiam do naprawy jak bezwzględnie powinnam krzyczeć ' rozwód; to naprawdę zastanawiam się co ja tu robię?

                        Bywa, że trafiają tu osoby kosmicznie inne, dziwne i reagujemy różnie, ale wachlarz wpisów jest tak bogaty, że każdy znajdzie cos dla siebie. Od głasków do ostrej krytyki.
                        Są jednak zachowania, których pochwalić nie umiem.
                      • anbale Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 09:32
                        No ale forum dyskusyjne to nie jest miejsce profesjonalnej pomocy psychologicznej, czego chyba niektórzy oczekują
                        Istota forum jest diametralnie inna, to jest "hyde park"; trzeba mieć dystans, trzeba odsiewać plewy i szukać perełki w piachu. Cenne jest (przynajmniej dla mnie) to, że można poznać zupełnie różne od mojego punkty widzenia, różnorodne ludzkie motywacje itp- ale skrajną naiwnością jest oczekiwanie, że człowiek odbędzie tu uzdrawiającą psychoterapię (choć jak ktoś ma twardy tyłek i jest otwarty na kontrowersje to może się nawet zdarzyć)
                        Dlatego to nie jest miejsce dla każdego. Uważam, że jeśli ktoś widzi, że jego stan się pogarsza po rzuceniu ludziom "na żer" swojego problemu- to powinien się wycofać, bo wypowiada się tu tyle ludzi, z różnym doświadczeniem, osobowością, poziomem intelektualnym stylem komunikacji, z przeróżnych środowisk- że można akurat trafić na kogoś w danej sytuacji "toksycznego", kto może dobić, mając czasem zresztą jak najlepsze intencje.
                        A czepianie się, że ktoś tam czasem rzuci przepisem kulinarnym uważam za małostkowesmile
                        Forum to przecież też miejsce "życia towarzyskiego". No bez przesady, wszyscy tu mają w białych kitlach, otoczeni podręcznikami z psychologii w napięciu czekać na kolejnego nieszczęśnika, którego trzeba reanimować...?
                        • mayenna Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 09:57
                          anbale napisała:

                          No bez przesady, wszyscy t
                          > u mają w białych kitlach, otoczeni podręcznikami z psychologii w napięciu czeka
                          > ć na kolejnego nieszczęśnika, którego trzeba reanimować...?

                          Metodą usta-usta już tu niejednego zreanimowanosmile
                        • nowel1 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 10:31
                          anbale napisała:

                          > No ale forum dyskusyjne to nie jest miejsce profesjonalnej pomocy psychologiczn
                          > ej, czego chyba niektórzy oczekują
                          > Istota forum jest diametralnie inna, to jest "hyde park"; trzeba mieć dystans,
                          > trzeba odsiewać plewy i szukać perełki w piachu. Cenne jest (przynajmniej dla
                          > mnie) to, że można poznać zupełnie różne od mojego punkty widzenia, różnorodne
                          > ludzkie motywacje itp- ale skrajną naiwnością jest oczekiwanie, że człowiek odb
                          > ędzie tu uzdrawiającą psychoterapię (choć jak ktoś ma twardy tyłek i jest otwar
                          > ty na kontrowersje to może się nawet zdarzyć)


                          Bardzo się zgadzam.
                          Widziałam wiele razy, jak powoli, stopniowo zmienia się sposób widzenia osób, które nie obraziły się o brutalne czasem komentarze i rozmawiały nadal.
                          Czasem wiadro zimnej wody wybija z toru, na którym byliśmy, daje szerszą perpektywę - nie da się tego przecenić.
                      • mola1971 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 09:48
                        Nieszufladkowalny, wg mnie nie do końca można porównać to forum do forum Komputery.

                        Po pierwsze człowiek jest dużo bardziej skomplikowaną "maszyną" niż komputer i prosta rada fachowca/innego użytkownika nie wystarczy. Czasem ten przepis kulinarny, którego się uczepiłeś jest właśnie pomocą, bo być może zainspiruje kogoś w dole totalnym, by z tego doła choć na chwilę wyszedł, poszedł do sklepu zrobić zakupy, a potem do kuchni coś upitrasił. A to bardzo dużo.

                        Po drugie... Forum nosi nazwę "Rozwód i co dalej". A dalej są właśnie kable, gotowanie, praca, wychowywanie dzieci, rozrywka, hobby, czyli życie po prostu. Zatem wg mnie wątki kulinarne i kablowe są jak najbardziej w tematyce tego forum smile
                    • yoma Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 09:39
                      Mnie się osobiście bardzo podoba, że Jarkoni, czy może raczej Error smile zezwala na zbaczanie z tematów. Gdyby się ściśle trzymać tematyki, dopiero by się zrobiło forum wzajemnego jęczenia i użalania się nad sobą. A tak z dziwoląga pt. rozwodnik robi się normalny człowiek, który się umie i pośmiać, i zrobić rodzinny obiad, i kable osłonką osłonić smile
        • piegus78 Re: Do krytykujących.... 19.03.13, 20:54
          Oj pomogło...
          To prawda i w realu i wirtualnie...
          Duży buziak należy się 2 osobom w szczególności!!!
          Mimo wszystko dziękuje za słowa otuchy, wsparcia i nawet te kopniaki...
          Choć kilku nie dam rady udźwignąć i się nie zgadzam... smile
          Ps. Co u mnie? To chyba na priv.
          Temat w. nadal wisi mi na głowie...



              • blackglass Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 10:08
                Najbardziej mnie śmieszy to "pilnowanie porządku" czyli usuwanie obraźliwych postów..
                jak kiedyś napisałam do atza ze pie...rzy głupoty to post poleciał , ale obrażanie bez użycia takich słów już jest możliwe...
                • nigdy_w_zyciu1 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 19:50
                  Oho!
                  Widzę,że temat budzi emocje. I zdania w tym temacie podzielone , jedni widzą problem, inni nie.
                  Wiem,że ten wątek ani kilka innych nic nie zmieni , co niektórzy nadal pozostaną "życzliwi" i będą się zapierać,że absolutnie nie mieli nic złego na myśli.

                  Nie mam zamiaru tutaj wchodzić z nikim w polemikę. Oczywiście zainteresowani idą w zaparte,że oni tak "z dobrego serca" lub w drugą stronę,że na tym polega forum (o zgrozo!).

                  Pisząc w pierwszym poście o zainteresowanych nie miałam nikogo konkretnego na myśli. Ale jak widać uderz w stół a nożyce się odezwą , zainteresowani sami się znaleźli i przemówili....
                  • blue_ania37 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 20:07
                    A mi jest przykro że ocenia mnie moje zaangażowanie lub moje bycie złośliwą ktoś kto napisał 12 postów.
                    Któremu nigdy nie napisałam nic złośliwego i to nie wg norm TEGO forum, ale wg form ogólnie przyjętych.
                    Zadałam Tobie dwa razy pytania nie napadające ale pytające.
                    Nie odpowiedziałaś, ale wiem ty nie wdajesz się w polemikę ty tylko oceniasz i wrzucasz do wora.
                    A
                  • anbale Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 20:11
                    A czego właściwie oczekujesz od ludzi na forum?
                    Bo coś judzisz, jątrzysz, mieszasz w tyglu- a nie wiadomo co postulujesz, o co właściwie Ci chodzi. Co ludzie mają mówić żebyś mogła spać spokojnie? Może wypunktuj.
                    Mnie się przede wszystkim wydaje, że jak komuś nie odpowiada jakieś forum, to nie musi tam włazić. Chyba, że jesteś masochistka.
                    • nigdy_w_zyciu1 Re: Do krytykujących.... 20.03.13, 20:27
                      Dziewczyny,
                      absolutnie nie było moim zamiarem mieszanie. Napisałam po prostu to,co myślę o tym,jak to niektóre osoby z łatwością obrzuca się błotem. Chciałam zwrócić uwagę abyśmy zastanowili się pare razy zanim coś napiszemy bo słowem czasem można kogoś zranić. Kogoś o większej wrażliwości czy słabszej konstrukcji niż my.
                      Mnie absolutnie takie słowa nie ruszają. Jestem pewna swoich decyzji i wyborów i nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić wink
                      Owszem,to jest forum i tworzą je ludzie. Ludzie są różni. Z różnymi wrażliwościami, podejściem do życia, doświadczeniami. Jedni są bardziej delikatni,inni mniej. Ten argument do mnie absolutnie trafia dlatego nie podejmowałam dyskusji bo myślę,że jest bardzo sporna.

                      Aniu,
                      akurat Ciebie jakoś tak bardzo pozytywnie odbieram. I jesteś jedną z nielicznych osób,które tu "rozpoznaję", bo jak trafnie zauważyłaś jestem tu od niedawna i nieco gubię się w nickach.
                      • xciekawax Re: Do krytykujących.... 21.03.13, 19:07
                        Ja sie nad tym troche zastanawialam i mysle ze ten topik zrozumieja tylko ludzie ktorzy i tak maja empatie i do ktorych ten post nie byl skierowany. natomiast ludzie ktorym przydaloby sie troche upuscic z gazu, i mowic troche lagodniej - za nic nie zrozumieja o co chodzi. Bo dla nich to normalna forma wypowiedzi. Z pewnoscia tak mowili do swoich ex partnerow, swojej rodziny, dzieci, (do szefow pewnie juz nie wink )

                        I te osoby beda sie ciagle dopytywaly: "Ale o co wlasciwie chodzi?" nawet gdy bylo to walkowane i tlumaczone juz ze 100 razy. Wybiorcze czytanie. Defensywnosc...
                        Nikt tu sie nie przyzna ze tak, zyczywiscie, moze za bardzo kogos ocenili, albo wmawiali komus swoje wlasne wydumane prawdy. Jedni defensywnie powiedzia ze to forum i maja do tego prawo, a inni powiedza ze sa aniolkami (smierci) i robia to z dobrego serca, bo przeciez osoba ktora nie ma nikogo innego na swiecie z kim moglaby porozmawiac - potrzebuje wlasnie dokopania - bo jak sie nie zalamie dokonca - to stanie sie mocna.

                        I tak, moze takie osoby jak Ania, i inne tu sie wypowiadajace - po dostaniu kopa caluja kopiacych po nogach - i super. Ale znajac zycie na jedna taka osobe - jest 10 ktore z tego forum odeszly albo zniesmaczone, albo zalamane, albo zdepresjonowane, bo nie tylko ze w domu byly gnojone - to nawet byly gnojone przez ludzi ktorzy w ogole ich nie znaja, ale mysla ze maja do tego prawo. Nie uslyszymy od nich. Uslyszymy tylko od tych nielicznych ktorzy maja inna psychike i zostali, i dolaczyli do klubu. Gratulacjie! Powinniscie byc z siebie dumni smile

                        W realu oczywiscie z takimi ludzmi uczestnik raczej by nie dyskusowal, bo ludzie zazwyczaj dobieraja sobie podobny poziom rozmowcy (na dobre i na zle). ale tutaj uczestnik nie widzi z kim rozmawia i nie ma za bardzo wyboru.

                        I dlatego moja konkluzja jest taka ze ten topik i tak niczego nie polepszy, bo ci co potzrebuja spojrzec na swoje zachowanie - nie widza problemu. I tyle.

                        PS: jeszcze z rok czy poltora roku temu, z calego serca rekomendowalam to forum osobom potrzebujacym wsparcia, wiedzy o tematyce rozwodowej. Dzisiaj by mi to nawet na mysl nie przyszlo.
                        • blue_ania37 Re: Do krytykujących.... 21.03.13, 20:03
                          xciekawax napisała:
                          >
                          > I tak, moze takie osoby jak Ania, i inne tu sie wypowiadajace - po dostaniu kop
                          > a caluja kopiacych po nogach - i super. Ale znajac zycie na jedna taka osobe -
                          > jest 10 ktore z tego forum odeszly albo zniesmaczone, albo zalamane, albo zdep
                          > resjonowane, bo nie tylko ze w domu byly gnojone - to nawet byly gnojone przez
                          > ludzi ktorzy w ogole ich nie znaja, ale mysla ze maja do tego prawo. Nie uslys
                          > zymy od nich. Uslyszymy tylko od tych nielicznych ktorzy maja inna psychike i
                          > zostali, i dolaczyli do klubu. Gratulacjie! Powinniscie byc z siebie dumni smile

                          Napisałaś o mnie bezposrednio.
                          Nie miałam pojęcia że ktoś może postrzegać mnie że całuję po nogach tych którzy mnie kopali.
                          Nie spotkałam się z agresja i kopaniem chociaż nie raz usłyszałam słowa które mi nie przypadły do gustu albo zmusiły mnie do myslenia.
                          NIe odeszłam zniesmaczona bo ktos mi coś napisał bo był zawsze tez jakis głos który popychał mnie dalej w moim wlasnym rozwodowym co dalej.
                          Gdybym nie wpadła na to forum to pewnie moja droga by była inna nie wiem czy gorsza czy lepsza ale inna. Ni eczuję się dumna że wytrzymałam bo nie miałam co wytrzymywać.
                          Doznałam dużo ciepła wirtualnego i tyle.
                          Niekiedy slowa były cierpkie, ale nie mogę oczekiwać że każdy będzie dobierał słowa tak jak chciałabym.
                          W sumie te słowa najbardziej zapadły w pamięć i powodowały, że szłam dalej bo zmuszały do myslenia.
                          Wiele osób z forum to dla mnie realni znajomi którym podrzucałam dziecko pożyczałam pieniądze, piłam tequilę na przykład.
                          Może chciałam takiej pomocy, może do mnie trafiło nie wiem ale też wiem że głaskanie tylko po głowie nie zawsze przynosi rezultaty i tyle.
                          A
                          >
                          > W realu oczywiscie z takimi ludzmi uczestnik raczej by nie dyskusowal, bo ludzi
                          > e zazwyczaj dobieraja sobie podobny poziom rozmowcy (na dobre i na zle). ale t
                          > utaj uczestnik nie widzi z kim rozmawia i nie ma za bardzo wyboru.
                          >
                          > I dlatego moja konkluzja jest taka ze ten topik i tak niczego nie polepszy, bo
                          > ci co potzrebuja spojrzec na swoje zachowanie - nie widza problemu. I tyle.
                          >
                          > PS: jeszcze z rok czy poltora roku temu, z calego serca rekomendowalam to forum
                          > osobom potrzebujacym wsparcia, wiedzy o tematyce rozwodowej. Dzisiaj by mi to
                          > nawet na mysl nie przyszlo.
                        • nowel1 Re: Do krytykujących.... 22.03.13, 12:05
                          xciekawax napisała:
                          Ale znajac zycie na jedna taka osobe -
                          > jest 10 ktore z tego forum odeszly albo zniesmaczone, albo zalamane, albo zdep
                          > resjonowane, bo nie tylko ze w domu byly gnojone - to nawet byly gnojone przez
                          > ludzi ktorzy w ogole ich nie znaja, ale mysla ze maja do tego prawo.

                          Myślę, że tym razem bardzo mocno przesadziłaś.
                          Załamane? Gnojone? Znasz znaczenie tych słów? Możesz podać przykłady?
                          Póki co, wygląda to tak : jeśli ktoś nie otrzymuje potakiwania i użalania się, a inną opinię, czasem mało delikatnie wyrażoną, to jest "kopany i deptany".
                          To skrajnie niedojrzałe podejście.
                          Owszem, jak to w świecie wirtualnym - często projektujemy na innych własne doświadczenia, nie mając jednocześnie tzw.pełnego obrazu sytuacji - stąd zdarzają się opinie nieadekwatne, zgoda.
                          Natomiast pojęcie "gnojenia kogoś" za nic do tego nie przystaje.
                          • blackglass Re: Do krytykujących.... 22.03.13, 15:38
                            Czytam to forum od dobrych kilku lat i widać ze forum zmieniło "formę"...
                            Kiedy tu weszłam pierwszy raz byłam zaskoczona jak wiele mogą pomóc forumowicze...teraz widać jak wiele forumowicze ze swoich frustracji wylewają na innych pod płaszczykiem "dobra potrzebujących".

                            Doskonale rozumiem o co chodzi xciekawax i zgadzam się z nią w 100%...
                            Ci którzy nie maja w sobie za grosz empatii nie zrozumieją ...
                            Bawi mnie tylko ze wiele osób nie rozumie co nasiałaś...co widać po postach "niektórych"tongue_out

                          • sebalda Re: Do krytykujących.... 22.03.13, 15:39
                            Nowel, prawda jest taka, że dopóki sama tego nie posmakujesz, nie zrozumiesz osoby, ktora poczuła się urażona czy wręcz wdeptana czyjąś "nieadekwatną opinią". Dla osoby postronnej to jest drobiazg, głupstwo, dla zainteresowanego to jest przykre, bolesne, dodatkowo dołujące. Jak osobie poniżanej napiszesz, że sama sobie jest winna, to jak ona ma się czuć? W skrajnych przypadkach osób wyjątkowo wrażliwych może się poczuć załamana, uważam, że Ciekawa wcale nie przesadziła. Ale osób, ktore tego nie zaznały, nigdy nic nie przekona, że ostra, bezlitosna krytyka niektorych może bardzo, bardzo zaboleć.
                            Krytyka tak, ale wyrażona umiejętnie, bez obrażania cudzych uczuć, bez dowalania, bez złośliwości. I nie mówię o glaskaniu czy białych rękawiczkach. Wystarczy odrobina wyczucia i szacunku dla uczuć drugiego człowieka. Wierz mi, da się.
                            Dawno nie czytuję już tego forum, czasami zaglądam, ale pamiętam, że na przykład Piegus dostawała tutaj swojego czasu niezłą porcję złośliwości.
                            • mayenna Re: Do krytykujących.... 22.03.13, 15:57
                              sebalda napisała:


                              > Dawno nie czytuję już tego forum, czasami zaglądam, ale pamiętam, że na przykła
                              > d Piegus dostawała tutaj swojego czasu niezłą porcję złośliwości.

                              Szkoda, że nie pamiętasz, że były osoby, w tym ja, które bardzo mocno przeżyły sprawę Piegusa i były po jej stronie cały czas. Nadal są.
                              To jest dla mnie większą krzywdą, że oceniacie jedynie po złych sprawach, zamiast wyważyć z tymi dobrymi. Przy takim podejściu 'niektórych' nie widzę sensu pisania tutaj i udzielania rad bo nikt tego nie zauważa i nie docenia.
                              Sebalda, kiedy ostatnio doradziłaś komuś tutaj co robić? Bo yomę, anabel,nowel, blue anie widuje tutaj częściej. Wpadasz już dość sporadycznie i masz pretensje, ze nie ma porad konkretnych. To może zaangażuj się i popisz sama? Bo 'czasem zaglądam' to jednak za mało aby wyrażać opinie i to tak krzywdzące dla mnie.
                            • anbale Re: Do krytykujących.... 22.03.13, 16:11
                              Parę osób nie jest w stanie zrozumieć na czym polega istota forum.
                              Odkrywając się publicznie ze swoim problemem człowiek MUSI być przygotowany na różne ludzkie reakcje.
                              Identycznie przecież jak w życiu realnym; gdybyś zechciała kilkunastu-kilkudziesięciu osobom zwierzyć się ze swoich rozterek czy kłopotów, to również spotkają Cię różne reakcje- jedni okażą zrozumienie, drudzy się wyzłośliwią, jeszcze inni nic z tego nie załapią albo wzruszą ramionami, żeś się doigrała...etc. Od Ciebie zależy jak to wykorzystasz, co z tego wyciągniesz, co olejesz a nad czym się pochylisz.
                              Jeśli nie czujesz się na siłach odkrywać wśród ludzkiej, przypadkowej gromady, Twoja wrażliwość tego nie udźwignie- to po prostu tego nie rób, to przecież nie jest obowiązkowe. Jeśli szukasz oparcia, zrozumienia, i współodczuwania to idź do jakiejś religijnej grupy wsparcia, psychologa, księdza- gdzie wolisz.
                              Tego po prostu na forum nie znajdziesz, nie ma na to sposobu. Spotkasz może parę życzliwych, bardziej lub mniej, osób, może kogoś mądrzejszego od reszty- ale to wszystko na co możesz liczyć.
                              I przecież w realu jest podobnie, nie rozumiem skąd te wyśrubowane oczekiwania od forum, te wszystkie akcje wychowawcze...
    • nangaparbat3 Re: Do krytykujących.... 23.03.13, 08:56
      Duzo prawdy. Myśle jednak, ze to prawda nie tyle o forum, co o nas, Polakach. Jakis czas temu napisala do mnie absolwentka: mieszkam w Belgii, studiuje we Francji. Pracuje. Staram się, ale tak zwyczajnie, bez stresu. Wszyscy mnie chwala i są ze mnie zadowoleni. U nas staralam się, staralam, robilam co moglam i zawsze było nie tak, zawsze źle.
      wiecie co? Poplakalam się wtedy nad tym listem. Nad tym, że sami sobie - i naszym bliskim - to robimy. Skupiamy na bledach, niedoskonalościach, na tym ze nie jest TAK JAK MY TO SOBIE WYOBRAŻAMY, ŻE BYC POWINNO. Widzimy zawsze pól szklanki puste. Swoje dzieci i męzów (tak tak, to glownie do Pań-Perfekcjonistek, bo jestem przekonana, że one nadają ton) wciąz poszturchujemy, popychamy, prostujemy, stawiamy do pionu. To moja wiedza z 10 lat na forach i ponad 30 w szkole (i kontaktach z rodzicami). Nie dajemy odetchnac - sobie ani innym.
      • mola1971 Re: Do krytykujących.... 23.03.13, 18:12
        nangaparbat3 napisała:
        >Widzimy zawsze pól szklanki puste.

        Nanga, jakie "widzimy"? Dlaczego wypowiadasz się za innych? I jakie "zawsze"?
        I Ty to piszesz?
        Przykro mi to czytać. Chyba czas najwyższy naprawdę udać się na forumową emeryturę.
            • yoma Re: Do krytykujących.... 23.03.13, 19:22
              Mola serce. Zauważam - i to jest w ogóle do całości szanownego koleżeństwa, nie tylko do Moli - że od paru dni na tym forum, na innych forach, a także w realu wszyscy (yhyhyhy.... no dobrze, większość) podku...wieni i przewrażliwieni chodzą. Winię wiosnę, co to dawno powinna być, a jej nie ma. Pax, drogie koleżeństwo, po prostu. Dajmy sobie na wstrzymanie i przeczekajmy.