Dodaj do ulubionych

po kolędzie...

09.01.06, 20:32
Puk... puk...
Otwieram. W drzwiach ksiądz katolicki. Zaśliniony i chwieje się...
- Pochwalony.
- Czym mogę służyć?
- Yyy... eee...
Coś bełkocze (chwiejąc się dalej... :-)))
- Pan nie przyjmuje księdza?
- Nie.
- Yyy... eee...
Zagląda przez uchylone drzwi.
- O, ale widzę choinka tam stoi...
- Tak, to niemiecka tradycja.
- Yyy... eee... a jakiej pan jest wiary?
- A pan notuje?
- Yyy... eee... tak tylko pytam...
- Ale to bardzo niekulturalnie tak pytać.
- Ja tak tylko pytam...
- Więc niech pan więcej nie pyta, to niekulturalnie jest.
- Yyy... eee... spokojnie... spokojnie...
Wycofuje się na "wstecznym". Żałosny widok... :-)))

Miejsce: Polska, katolicka
Czas: 09.01.2006, popołudnie

Wyrazy współczucia katolikom. Z powodu ich ...pastuchów... :-)))
Obserwuj wątek
    • capitalissimus Re: po kolędzie... 09.01.06, 20:59
      pijany klecha - normalka. czy ktoś zna inny kraj, w którym klechy żebrzą po
      domach?
      • Gość: m Re: po kolędzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 21:38
        Kłamstwo to Ty masz pod postem capistalimus. Niedawno kilka osób z tego forum
        twierdziło ,ż ten cytat pod Twoim postem to św. Hieronim, teraz wkładacie to w
        usta sw. Wawrzynca-męczennika . I mam wierzyc takim komiksowym
        historyjkom ,jakie piszecie? Ksiadz bez obstawy ministrantów? A kolega
        przypadkiem sobie nie golnął i nie mial zwidów?
        Bo u mnie koleda była bardzo miła i sympatyczna,bez porównaiania z waszym
        towarzystem, drugi biegun.
        • crax Re: po kolędzie... 09.01.06, 21:55
          A zachowania xiundza nie skomentujesz, hmmm? :))
          • Gość: m Re: po kolędzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:07
            Przeciez to historia wyssana z palca. Wierzysz wszystkiemu co Ci napiszą? To
            popros o szczegóły: parafia, miasto. Sprawdzimy.
            Z księdzem zawsze chodzą ministranci, oni tez pukaja do drzwi zanim ksiadz
            nadejdzie. Nawet nie wiecie jak kolęda sie odbywa.
            Najpierw się dowiedzcie, potem piszcie komiksy dla naiwnych.
            • crax Re: po kolędzie... 09.01.06, 22:12
              Wiem, mój drogi wiem. Wyobraź sobie, że wiem, jak się odbywa kolęda.
              Wielokrotnie widziałem jak chodził raz sam ksiądz, raz z ministrantami,
              wreszcie sami ministranci pukając do drzwi z pytaniem "Czy przyjmą państwo
              księdza?". Czemu uważasz, że nie-katolicy nic nie wiedzą o katolickich
              zwyczajach?

              "popros o szczegóły: parafia, miasto."
              Może jeszcze o adres zamieszkania, co?
            • antykreator Re: po kolędzie... 13.01.06, 15:03
              Hmm no patrz a do mnie nie pukają do drzwi ministranci tylko ksiądz, a dla
              przykładu mogę podać zachowanie księdza i podać jak bardzo sobie życzysz miasto
              i parafię proszę Cie bardzo. a co do zachowania tych kapłanów [a lepiej
              sprzedawczyków wiary] można bardzo dużo i długo i co najgorsze, że nie będzie
              to miłe i pozytywne.

              ale widzę że Ty jesteś zajęta sianiem, sianiem, sianiem…
        • kosciol.mlodziezy.psychicznej Dlaczego mam ci wierzyć że było miło? 10.01.06, 11:35
    • get.up.stand.up Re: po kolędzie... 09.01.06, 22:03
      Przepraszam, mój brat jest dziennikarzem i obecnie pracuje nad artykułem o
      księżach. Twoja historia jest jak znalazł do jego artykułu - czy zechciałbyś się
      z nim podzielić tą informacją i wskazać gdzie dokładnie miała miejsce opisana
      przez Ciebie sytuacja? Może jakoś da się skontaktować z Tobą?

      Plusy: brat zadowolony, Ty zadowolony (nie ma to jak ujawnić prawdę o księżach).
      Minusy: kler wkurzony, PiS wkurzony, Rydzyk wkurzony.

      Skutek: sprawa nagłośniona - ksiądz który u Ciebie był będzie musiał się
      wytłumaczyć.

      To jak będzie? Pomożesz?
      • Gość: m Re: po kolędzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:10
        Jak gazeta brata nazywa się fakty i MITY to tymi mitami bedzie zachwycony.
        Szczególlow znac nie musi, przeciez i tak sam cos wymysli, byle pod naiwna
        publiczke.
      • crax Re: po kolędzie... 09.01.06, 22:14
        Jeszcze raz spytam: może ma jeszcze swój adres domowy podać?
        Bo nazwa parafii nie wystarczy. Księża chodzą w określone dni pod określone
        adresy. Nie wiedziałeś?
        • Gość: m Re: po kolędzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:19
          Wystarczy jak poda parafie, godzine wizyty i swoją ulice.
          Ty taki naiwniak ,że wszystko łykasz zanim sprawdzisz? A jak Ci powiem ,że moja
          ciotka to kosmitka? A własciwie nie moja tylko Twoja, powinienes wiedziec jak
          to jest znac czyjes podwórko lepiej niz ten ktos sam zna.
          Przeciez najwięcej o zwyczajach katolickich wiedza niekatolicy ,a o koledzie
          ci, ktorzy jej nie przyjmuja od lat albo nigdy.
          Przypominaja sie czasy ciemnej komuny..
          • crax Pudło, kolego... 09.01.06, 22:22
            ...z tą ciemną komuną...:)
            Akurat wtedy moja rodzina przyjmowała księdza corocznie. I kilkakrotnie był
            "pod wpływem". Więc wierzę-nie wierzę... ale ta historia jest CO NAJMNIEJ
            prawdopodobna.
            • Gość: m Re: Pudło, kolego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:48
              Chyba miałes wtedy rok albo dwa lata- mnie w ciagu wielu,wielu lat nigdy sie
              taka historia nie zdarzyła, ani moim znajomym.
              Zobacz kto tu pisze: pierwszy kolega-prowokator i przesmiewca, brak
              jakichkolwiek danych, drugi kolega :kłamca(sw.Warzyniec, Hieronim czy moze
              swiete Fakty i Mity?), trzeci kolega:naiwniak, ktorego mozna nabrac na
              wszystko, w dodatku tez prowokator gardzący katolikami (napis pod postem) ,
              czwarty :żądny tanich niesprawdzonych sensacyjek, bo papier wszystko przyjmie.
              Wszyscy piszacy 4 na 4 oczywiscie tym sposobem nieskazitelni moralnie...
              no comments.
              • crax Re: Pudło, kolego... 09.01.06, 22:51
                Zgadza się. Jeszcze kolega nr 5 - krynica wiedzy i światło mądrości.
                To już byłby komplet :)))
            • supaari Re: Pudło, kolego... 10.01.06, 17:57
              crax napisał:

              > Akurat wtedy moja rodzina przyjmowała księdza corocznie. I kilkakrotnie był
              > "pod wpływem". Więc wierzę-nie wierzę... ale ta historia jest CO NAJMNIEJ
              > prawdopodobna.
              >

              Craxie, a Ty z alkomatem przy drzwiach stałeś? Czy może używałeś
              precyzyjniejszych marzędzi (oko, ucho, nos...)? Po odwiedzeniu kilkudziesięciu
              mieszkań można wyglądać nieźle (szczególnie zimą - te zmiany temperatury; wiem
              po spisie w 1998).
              Z drugiej strony tak sobie myślę czy to nie syndrom "Cccco? Ja jjestem
              ppijanny? Jjja? To wy jesteśśście pjani!"
      • ortheus Re: po kolędzie... 09.01.06, 22:32
        get.up.stand.up napisał:

        > Przepraszam, mój brat jest dziennikarzem i obecnie pracuje nad artykułem o
        > księżach. Twoja historia jest jak znalazł do jego artykułu - czy zechciałbyś si
        > ę
        > z nim podzielić tą informacją i wskazać gdzie dokładnie miała miejsce opisana
        > przez Ciebie sytuacja? Może jakoś da się skontaktować z Tobą?
        >
        > Plusy: brat zadowolony, Ty zadowolony (nie ma to jak ujawnić prawdę o księżach)
        > .
        > Minusy: kler wkurzony, PiS wkurzony, Rydzyk wkurzony.
        >
        > Skutek: sprawa nagłośniona - ksiądz który u Ciebie był będzie musiał się
        > wytłumaczyć.
        >
        > To jak będzie? Pomożesz?

        Zrobiłbym to chętnie, ale nie warta skórka wyprawki...
        Też żałuję...
        • Gość: jaija Re: po kolędzie... IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.01.06, 23:45
          Tja, mnie się też jakoś nie bardzo chce wierzyć w tę historyjkę, choć zdarza
          się, że pijani księża chodzą po kolędzie. Jednak zawsze towarzyszy im
          ministrant i on zazwyczaj dobija się do drzwi, zanim ksiądz dostojnym krokiem
          nawiedzi skromne progi parafianina...
          a w tym roku "załapałam się" okazyjnie na kolędę nie u siebie, co dało mi powód
          do zadumy, jako że jeszcze nigdy nie natrafiłam na księdza młodszego od
          siebie... stwierdziłam, że zaczynam się starzeć :/ Ale ksiądz był bardzo
          sympatyczny. A osobiście księdza od 10 lat chyba już nie przyjmuję ;)
          • Gość: Janek Re: po kolędzie... IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 10.01.06, 17:49
            Od wielu lat księża chodzą po kolędzie bez ministrantów!!!!
    • Gość: katoliczka Re: po kolędzie... IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 00:04
      U nas księża zawsze chodzą po kolędzie sami, bez ministrantów. Żeby nikomu się
      nie narzucać panuje zwyczaj, że w domach gdzie ksiądz jest mile widziany
      przyklejany jest na drzwiach obrazek. Może to przypadek ale nasi księża to
      akurat mili, kulturalni faceci. Nie są pazerni i wcale nie oczekują pieniędzy.
      Rozmowa zawsze dotyczy spraw odwiedzanego domu. Ksiądz pocieszy tych, którzy
      tego potrzebują, czasami się pośmieje, opowie o sobie...ogólnie jest fajnie.
      Zaznaczam, że nie jestem fanatyczką religijną i wiele brakuje mi do tego, żeby
      uważać się za dobrą katoliczkę ale w takie głupoty nie wierzę. Nie wyobrażam
      sobie też żebym pozwoliła sobie na chamskie zachowanie w obliczu np. Świadków
      Jehowy, którzy czasami pukają do moich drzwi. Trzeba szanować każdego
      człowieka. Czasami wydaje mi się, że ta cała nagonka pseudoateistów na kościół
      i kler wynika z tego, że oni chcieliby należeć do Kościoła ale kiedyś sami się
      z Niego wykluczyli a teraz boją się do Niego wrócić. Z tego ta cała frustracja.
      Wściekła jestem również jak ktoś mnie - katoliczkę utożsamia z Radiem Maryja i
      Rydzykiem. Tylko dlatego, że chodzę do Kościoła i nie wypieram się swojej wiary
      dlatego, że to teraz modne.
      • ortheus Re: po kolędzie... 10.01.06, 00:13
        Wierzcie, nie wierzcie ludziska...
        Szczerze mówiąc ja sam nie mogę uwierzyć w tę "scenkę", ale to jest autentyk
        spisany "na gorąco", szkoda że nieutrwalony, ale kto by przypuszczał...
        • yoma Re: po kolędzie... 10.01.06, 00:26
          Może być, z czysto ludzkiego powodu


          Ksiądz odwiedza ileś mieszkań, prawda? W każdym częstują, odmówic nie wypada,
          bo parafianin się obrazi... lufa na mieszkanie i mamy efekty :)
          • des4 Re: po kolędzie... 10.01.06, 08:45
            Nie ma zwyczaju częstowania alkoholem księzy chodzących po kolędzie, dlatego
            powyższa opowieść wydaje się wyssana z palca....
            • ortheus Re: po kolędzie... 10.01.06, 09:08
              des4 napisał:

              > Nie ma zwyczaju częstowania alkoholem księzy chodzących po kolędzie, dlatego
              > powyższa opowieść wydaje się wyssana z palca....

              "Nawiedzone" mieszkanko nie jest katolickim domem.
              Wiedzą o tym rzeczeni "wysłannicy".
              Podobne "nawiedzenia" miały już miejsce w przeszłości.

              Czy jest jakaś miara katolickiego natręctwa?
              • Gość: Bernadetta Re: po kolędzie... IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 12:08
                Gdzie tu miejsce na katolickie natręctwa? Nie bój się, ksiądz chodzący po
                kolędzie dobrze wie do którego domu ma zapukać a który ominąć. W każdej parafii
                są kartoteki gdzie jest zaznaczone czy dom jest katolicki. Ksiądz też człowiek
                i nie zapuka tam gdzie spotka go nieprzyjemność, gdzie może się natknąć na
                jakiegoś chama
            • yoma Re: po kolędzie... 10.01.06, 11:28
              Oj, nie jestem taka pewna...
    • aktsieta Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 10:39


      • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 11:48
        Żenada jest to co tu wypisujecie. Jak kiedys dzieci straszono Babą Jagą tak na
        tej samej zasadzie nasi oświeceni ateisci boją się księzy!
        Koleda nie boli a ksiadz nie ma wielkich oczu i ogona i nie odlatuje na
        miotle.
        Ja miałam kolede w sobote- jeszcze się tak nie nasmiałam, a ksiądz kilka razy
        wychodził,ale ciagle siadał spowrotem aby sobie jeszcze z nami pożartowac i na
        powazne tematy tez pogadac . Siedzial chyba z godzine. Koperty nie chciał
        wziąc, musialam za nim ganiac po klatce schodowej aby wzial. I tak jest od
        kilku lat: albo ofiary nie biorą albo wezmą ale "zapomna" przy wyjsciu.
        Myslę,ze oni sa juz przewrazlliwieni a nawet zaszczuci ta nagonka ,że chodza
        dla pieniedzy, jak tutaj przedstawiaja ci, którzy ze strachu przed księdzem
        chowają się pod stoł. A niepotrzebnie ,bo maja dbac o swój Kościól a nie o
        tych ,ktorzy swoim materizlixmie. Bo przeciez wszyscy tu piszacy to
        ubodzy,zyjący powietrzem idealisci;)
        Naprawde ciekawej czyta sie bajki niz te Wasze strachliwe wypociny, ktorymi sie
        wzajemnie karmicie.
        • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:13
          To czemu czytasz?
          • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:20
            yoma napisała:

            > To czemu czytasz?
            Bo od tego jest inetrenetowe forum publiczne.
            Zwłaszcza jak pisze się o czyms dla Ciebie waznym i to kłamliwie.
            A Ty po co wspóltworzysz te kłamstwa?
            To jest pytanie!
            • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:22
              [patetycznie] Podaj mi jedno moje kłamstwo, a wejdę pod komp i zaszczekam jak
              pies :)
              • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:33
                yoma napisała:

                > [patetycznie] Podaj mi jedno moje kłamstwo, a wejdę pod komp i zaszczekam jak
                > pies :)
                "Ksiądz odwiedza ileś mieszkań, prawda? W każdym częstują, odmówic nie wypada,
                bo parafianin się obrazi... lufa na mieszkanie i mamy efekty :)"

                Prosze Cie bardzo, pierwszy Twój post w tej sprawie. Oczywiscie Ty z kazdym
                księdzem chodzisz po koledzie i wiesz to najlepiej.
                Szczekac nie musisz, klamstwo juz wystraczajaco upadla czlowieka...
                • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:35
                  Ksiądz odwiedza ileś mieszkań - to było klamstwo? Kobieto, wyluzuj.

                  Ale moge odszczekać, co mi zalezy. Hau, hau. Ksiądz chodząc po kolędzie nie
                  odwiedza mieszkań, powtarzam, nie odwiedza mieszkań. Ani jednego!
                  • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:38
                    yoma napisała:

                    > Ksiądz odwiedza ileś mieszkań - to było klamstwo? Kobieto, wyluzuj.
                    >
                    > Ale moge odszczekać, co mi zalezy. Hau, hau. Ksiądz chodząc po kolędzie nie
                    > odwiedza mieszkań, powtarzam, nie odwiedza mieszkań. Ani jednego!

                    To Ty wyluzuj az ta bezpodstawna nagonką.
                    Szczekac nie musisz,jesli jestes czlowiekiem rzecz jasna. Widze,że niezbyt masz
                    dobre zdanie o sobie samej. To wszytsko tlumaczy. Przykre...
                    • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:56
                      Nie muszę - chcę :)

                      Mi, nie szalej, ja naprawdę nie mam zamiaru palić cię na stosie.

                      Popatrz, jakie ladne słońce, jaki świat jest ładny :)
            • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:23
              Rozumiem, że poczuwasz się do obowiązku czytania wszystkich wątków, skoro jest
              forum? Czysty masochizm i niedopieszczenie.
              • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:36
                yoma napisała:

                > Rozumiem, że poczuwasz się do obowiązku czytania wszystkich wątków, skoro
                jest
                > forum? Czysty masochizm i niedopieszczenie.

                Obowiazku czytania forum nie ma.Ale jest mozliwosc i z tej mozliwosci
                korzystam .Tytul watku jest "po koledzie",a ja własnie jestem po koledzie i
                chce się dowiedzic jak ona przebiegła u innych. I okazuje sie ,że podobnie jak
                u mnie.
                Raczej co TY tutaj robisz, oprócz odwracania kota ogonem i prób obrazania mnie
                z braku argumentów i jakijkolwiek wiedzy na ten temat?Typowe...
                • yoma Re: ŻENADA! 10.01.06, 13:56
                  Najpierw kłamię, teraz obrażam...

                  Początki paranoi?
                  • mala.mi74 Re: ŻENADA! 10.01.06, 14:09
                    yoma napisała:

                    > Najpierw kłamię, teraz obrażam...
                    >

                    Tego udawadnic nie trzeba,jest czarno na białym.
                    Raczej u Ciebie widze poczatki slepoty i braku swiadomosci i odpowiedzialnosci
                    za to co piszesz.
                    Miałam o Tobie lepsze zdanie,ale cóz...kto z kim przystaje takim sie staje,a Ty
                    zdaje się potakujesz ostatnio głupcom.Ale to Twój problem.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: JoAnka Kolęda IP: *.pl / 83.142.112.* 10.01.06, 16:44
                      Czy to prawda,że księdza chodzącego po tzw kolędzie czymś się
                      częstuje?Odpowiedzcie,ale tylko szczerze,bez ironi,bo mam mieć po raz pierwszy
                      kolędę w domu i nie wiem jakie są w tym temacie zwyczaje.Co się ustawia na
                      stole?Czy sam obrazek np,Matki Bożej wystarczy?A czym się księdza częstuje?Czy
                      ciastem,czy kanapkami bo tu coś słyszę o alkoholu.Jestem zażenowana i nie wiem
                      jak taka kolęda się odbywa.Napiszcie coś konkretnego.Tylko bez żartów.Proszę.
                      • mala.mi74 Re: Kolęda 10.01.06, 17:01
                        Gość portalu: JoAnka napisał(a):

                        > Czy to prawda,że księdza chodzącego po tzw kolędzie czymś się
                        > częstuje?Odpowiedzcie,ale tylko szczerze,bez ironi,bo mam mieć po raz pierwszy
                        > kolędę w domu i nie wiem jakie są w tym temacie zwyczaje.Co się ustawia na
                        > stole?Czy sam obrazek np,Matki Bożej wystarczy?A czym się księdza częstuje?Czy
                        > ciastem,czy kanapkami bo tu coś słyszę o alkoholu.Jestem zażenowana i nie wiem
                        > jak taka kolęda się odbywa.Napiszcie coś konkretnego.Tylko bez żartów.Proszę.

                        Na stole stawia się krzyz, dwie świeczki ,mozna Biblie,mozna obazek. Na stole
                        moze byc jakis ładny jasny obrus. Jak tego nie masz w domu to ksiadz tez
                        poswięci mieszkanie. Własnie w ten sposob ksiadz u mnie w klatce w tym roku
                        poswiecił mieszkanie mojej sasiadki, ktora nie byla przygotowana na kolede i
                        nie miala żadnych "koledowych gadżetów";)a chciala aby ksiadz poswiecił
                        mieszkanie.
                        Niczym sie nie czestuje,bo to wizyta duszpasterska a nie prywatna. No chyba,ze
                        się zasiedzi to mozna zaproponowac kawe czy herbate. Ja sobie w brode pluje ,ze
                        u mnie siedzial w tym roku tak długo o suchym pysku.
                        Trakuj goscia jak goscia, a nie jak ufo;)to chyba najwazniejsze. Nie ma nic
                        bardziej stresującego i niemiłego dla księdza niz to jak sie domownicy go boja.
                        Poza tym kiedys był taki zwyczaj (chyba jeszcze istnieje),że na drzwiach
                        mieszkania odwiedzanego przez kolede dla odróznienia od innych pisało sie kredą
                        litery KMB (w tradycji sa to litery oznaczające 3 mędrców ze Wschodu
                        Kacpra,Melchiora i Baltazara, ktorzy odwiedzili Jezusa w złobku). W
                        rzeczywisctosci nie znamy imion biblijnych mędrców.
                        Litery KMB wzieły się od łacinskich liter CMB -skrótu od łacinskiego
                        zdania ,ktore umieszczali pierwsi chrzescijanie na swoich drzwiach:
                        "Niech Bóg błogosławi temu domowi"
                        pzdr
      • supaari Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 17:58
        aktsieta napisała:

        > Kolęda to jedna wielka ŻENADA!
        >

        A która? "Bóg się rodzi?"
        • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:03
          supaari napisał:

          > aktsieta napisała:
          >
          > > Kolęda to jedna wielka ŻENADA!
          > >
          >
          > A która? "Bóg się rodzi?"

          Chyba chodzi o drugi wers: "noc truchleje"
          Niektorych moze tez zgorszyc "Pan niebiosów obnażony..."
          • po_godzinach Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:07

            > Chyba chodzi o drugi wers: "noc truchleje"
            > Niektorych moze tez zgorszyc "Pan niebiosów obnażony..."

            to - mam nadzieję - literówka, ta "noc" :)
            • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:10
              po_godzinach napisała:

              >
              > > Chyba chodzi o drugi wers: "noc truchleje"
              > > Niektorych moze tez zgorszyc "Pan niebiosów obnażony..."
              >
              > to - mam nadzieję - literówka, ta "noc" :)
              ok, literowka
              Chociaz jak Bóg sie rodzi to wszystko truchleje :)
              co widac ,słychac i czuc
              • supaari Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:16
                mala.mi74 napisała:

                > ok, literowka
                > Chociaz jak Bóg sie rodzi to wszystko truchleje :)
                > co widac ,słychac i czuc

                No niby tak, ale po co rezygnować z precyzyjnego przedstawiania sprzeczności:
                "Bóg się rodzi"
                "Moc truchleje"
                "Ogień krzepnie"
                "Blask ciemnieje"
                "Ma granice Nieskończony"?
                • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:20
                  supaari napisał:

                  > mala.mi74 napisała:
                  >
                  > > ok, literowka
                  > > Chociaz jak Bóg sie rodzi to wszystko truchleje :)
                  > > co widac ,słychac i czuc
                  >
                  > No niby tak, ale po co rezygnować z precyzyjnego przedstawiania sprzeczności:
                  > "Bóg się rodzi"
                  > "Moc truchleje"
                  > "Ogień krzepnie"
                  > "Blask ciemnieje"
                  > "Ma granice Nieskończony"?

                  Okeeej ,okeeej ..musze odnowic znajmosci z kolegą Baczynskim,
                  Miłoszem ,Norwidem i Herbertem.
                  Od dłuższego czasu probuje internet wymienic na powyzszych, wtedy moze
                  przypomne sobie o czym piszesz;)
                  • supaari Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:34
                    mala.mi74 napisała:
                    > Okeeej ,okeeej ..musze odnowic znajmosci z kolegą Baczynskim,
                    > Miłoszem ,Norwidem i Herbertem.
                    > Od dłuższego czasu probuje internet wymienic na powyzszych, wtedy moze
                    > przypomne sobie o czym piszesz;)

                    To Karpiński akurat. Ale pomysł chwalebny. Z wymienionych szczególnie polecam
                    Norwida, ale ja mam chyba jakieś małe odchylenie na jego punkcie...
                    • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:39
                      supaari napisał:

                      > mala.mi74 napisała:
                      > > Okeeej ,okeeej ..musze odnowic znajmosci z kolegą Baczynskim,
                      > > Miłoszem ,Norwidem i Herbertem.
                      > > Od dłuższego czasu probuje internet wymienic na powyzszych, wtedy moze
                      > > przypomne sobie o czym piszesz;)
                      >
                      > To Karpiński akurat. Ale pomysł chwalebny. Z wymienionych szczególnie
                      polecam
                      > Norwida, ale ja mam chyba jakieś małe odchylenie na jego punkcie...

                      On tez miał ponoc odchylenie, wiec wszytsko w normie.
                      Ja z tych czterech najbardziej lubie Krzysia Be. choc szybko skonczył...
                      • supaari Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 18:55
                        mala.mi74 napisała:

                        > On tez miał ponoc odchylenie, wiec wszytsko w normie.
                        > Ja z tych czterech najbardziej lubie Krzysia Be. choc szybko skonczył...

                        Krzysio Be też niezły. Z Norwida najbardziej polecam listy. Mam go za jedynego
                        polskiego poetę, który miał sensowny pomysł na Polskę. Czapski bodajże pisał o
                        jakims Angliku, który z powodu C. K. N. nauczył się polskiego.
                        • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 19:04
                          supaari napisał:

                          > mala.mi74 napisała:
                          >
                          > > On tez miał ponoc odchylenie, wiec wszytsko w normie.
                          > > Ja z tych czterech najbardziej lubie Krzysia Be. choc szybko skonczył...
                          >
                          > Krzysio Be też niezły. Z Norwida najbardziej polecam listy. Mam go za
                          jedynego
                          > polskiego poetę, który miał sensowny pomysł na Polskę. Czapski bodajże pisał
                          o
                          > jakims Angliku, który z powodu C. K. N. nauczył się polskiego.

                          Norwida KN wygrzebałam ostatnio grubasny tom wierszy w antykwariacie.
                          Niestety ,żeby go kupic trzeba było miec takze grubasny portfel, wiec
                          ostatecznie wyszłam z...Tove Jansson i jej "Doliną Muminków".
                          Mam sentyment ...sam rozumiesz...
                          • zloty_delfin Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 19:42
                            Krzysio Be rules!
                            • mala.mi74 Re: Kolęda to jedna wielka ŻENADA! 10.01.06, 21:27
                              zloty_delfin napisała:

                              > Krzysio Be rules!

                              A z prozy co proponujesz? "Moby Dick"?;)

    • zloty_delfin Re: po kolędzie... 10.01.06, 17:43
      Co najmniej ubarwione. Pastuchy... Taaak. Wyrazy współczucia dla ciebie z
      powodu twojej obsesji.
      U nas w parafii dwa-trzy dni przed kolędą przychodzą ministranci i pytają czy
      ksiądz jest proszony czy też ma się nie napraszać.
      • po_godzinach Re: po kolędzie... 10.01.06, 18:02
        "pytają czy
        ksiądz jest proszony czy też ma się nie napraszać."

        Tak formułują pytanie? Trochę - jakby - nieładnie.
        • mala.mi74 Re: po kolędzie... 10.01.06, 18:08
          po_godzinach napisała:

          > "pytają czy
          > ksiądz jest proszony czy też ma się nie napraszać."
          >
          > Tak formułują pytanie? Trochę - jakby - nieładnie.
          Nieładnie to ja robiłam wywiad z ministarntem:
          Ministarant:"Czy przyjmuja panstwo kolede?"
          Ja "Przyjmuja."
          M: OK.
          Ja: A ktory ksiądz bedzie chodził?
          M: Ksiadz R.
          Ja: Hmm... a ktory to? Ten mały?
          M- wielkie oczy:" eee..no ten najmniejszy"
          Ja po zamknieciu drzwi do domowników: "Hobbit przyjdzie!"

        • zloty_delfin Re: po kolędzie... 10.01.06, 18:10
          :-)
          A jak sądzisz: czy tak formułują pytanie ministranci, czy też to ja tak je
          sformułowałam na potrzeby tego forum?
          • aktsieta Wszelkim akwizytorom mówimy stanowcze NIE 10.01.06, 18:19


            • Gość: april nie lubię domokrążców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 20:13
              Jak ja nie lubię tego zakłócania spokoju prywatnego domostwa. Opiszę Wam jak to
              jest w podlaskim wielokulturowym miasteczku. Zaraz po prawosławnych świętach
              tłum rusza na kolędowanie pod kierownictwem parafialnych upoważnionych osób.
              Niosą te grupki kolędników kajety z adresami parafian (kto dał a kto nie, a kto
              przyjął, a kto nie), a im wyższe bezrobocie, tym kolędników co roku więcej. W
              mojej parafii spodziewałam się tylko jednego oficjalnego chóru z proboszczem,
              ale skąd, dopiero tydzień minął od świąt, średnio 2 grupy regularnie (z
              duchownymi) kwestują dziennie. Wnioskuję, że to świetna i jedyna tak dobra
              okazja, aby zarobić pod pretekstem narodzin Chrystusa. Szczerze mam tego dosyć -
              wpraszania się kolędników, co śpiewają dwie zwrotki i między wierszami
              wymuszają datki. Chcesz sobie przy stole pogadać z rodziną w pierszy dzień
              świąt, a nie możesz, bo zaraz się gromada obcych zbiega do światła. A niby to
              taka tradycja szlachetna. Moja biedna matka emerytowana już się buntuje przeciw
              tym najściom. Suma sumarum w tych ciężkich dla nas wszystkich czasach każdy
              stara się zarobić. Czekam tylko na ten piękny dzień, kiedy ksiądz po kolędzie
              będzie chodził z kasą fiskalną.
          • po_godzinach Re: po kolędzie... 10.01.06, 18:51
            myślę, że Ty :)
            • aktsieta Re: po kolędzie... 10.01.06, 18:56
              ja napewno!Mam też odpowiednią wywieszkę
            • zloty_delfin Re: po kolędzie... 10.01.06, 19:31
              po_godzinach napisała:

              > myślę, że Ty :)

              Bingo!
    • Gość: natalka85 Re: po kolędzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 23:55
      a ja mam nadzieję, ze do mnie nigdy więcej nie przyjdzie ksiądz Paweł S. był w
      tamtym roku i do dzisiaj pozostał mi niesmak po tamtej wizycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka