mctiggle
10.02.06, 22:37
czy oskarżeniem tym nazbyt łatwo sie nie szafuje?
czy nie jest to mantra maluczkich duchem w sytuacji, gdy coś psuje ich komfort światopoglądowy?
co tak naprawdę oznacza "obraza uczuc religijnych"?
jeśli ktoś posługuje się religijnymi symbolami
w sposób prymitywny, w komercyjnym celu, znieważa mnie jako katolika?
nie mnie
taki ktoś obraża co najwyżej poczucie dobrego smaku.
jak słaba jest wiara którą obraz maska gazowa, czy piosenkarka?
a może ktoś wierzy w święty obraz na jasnej górze, albo w świety krzyż?
ja nie
nie obrazy, nie znaki, nie symbole są istotą chrześcijaństwa, ale miłość do Boga i bliźniego
obraz przecież nie jest święty sam z siebie
gdyby nawet ktoś go połamał i podpalił byłaby to równie wielka obraza dla Boga, co próba oplucia nas przez mrówkę.
czemu w takim razie ludzie tak oburzaja się na wykorzystywanie symboliki chrześcijańskiej (na ktorą, dodajmy, chrześcijanie wyłączności nie posiadają)?
czemu rani ich zdjęcie z genitaliami, a nie rani pycha pseudopasterzy tworzacych medialno-polityczne imperia?
czemu protestuja przeciwko filmowi z księdzem-homoseksualistą, a nie prostestuja przeciwko księdzu nawołującemu do nienawiści rasowej, czy też używajacemu imienia Boga nadaremno (przez zawłaszczanie go dla jednej opcji politycznej)?
czyż to nie jest większa obraza dla boga, gdy ktoś, kto zna go dobrze postępuje wbrew jego przykazaniom?