Dodaj do ulubionych

Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem

25.11.06, 07:18
A co ma piernik do wiatraka? Teoria ewolucji jest teoria naukowa, twierdzaca ze skomplikawny
rozwoj organizmow moze odbywac sie na wskutet prostych zewnetrznych bodzcow i wewnetrznych
mutacji. Dla tej teori nie ma znaczenie czy zaczal to Bog, czy krasnoludki, mozna sobie dopisywac
rozne przyczyny, ale nie jest to czesc teori ewolucji. Mowienie ze religia katolicka nie stoi w
konflikcie z ewolucja jest stwierdzeniem banalnym, gdyz teoria ewolucji nic nie mowi o Bogu.

Ciekawy jest jednak aspect socjologiczny calego zamieszania. Kosciol nie chce wyjsc na totalny
cimnogrod (a la Giertych i ska) i lagodzi swe konfrontacyjne stanowisko. Ale nie do konca, musieli
wrzucic cos o duszy etc. Choc, istnienie czy brak duszy nie ma nc wspolnego z ewolucja.

Dysksusje na temat duszy, Boga i ewolucji tylko swiadcza o jednym, mianowicie o braku zrozumienia
co to jest teoria ewolucji. A to swiadczy o zasadniczych brakach w wyksztalceniu. Na przyklad
ponizsze stwierdzenie biskupow obnaza calkowite niezrozumienie teorii ewolucji:
"Ewolucja wiedzie ku pojawieniu się człowieka jako istoty wolnej, odpowiedzialnej i świadomej. Ale
sama z siebie tego progu nie pokonuje. W celu powołania do życia człowieka Bóg mógł posłużyć się
jakąś istotą przygotowaną na planie cielesnym przez miliony lat ewolucji i tchnąć w nią duszę - na
swój obraz i podobieństwo. Oznacza to, że dla chrześcijan ewolucja pozostaje w harmonii z wielkim
planem Boga, którego cel stanowi powołanie człowieka do najwyższej godności obrazu Jego Syna
jednorodzonego, umarłego i zmartwychwstałego".

Bynajmniej, ewolucja to nie dazenie do doskonalosci czy to bedzie podobizna do Boga, czy cos
innego. Ewolucja to proces dazenia do maksymalnego przystosowania sie do otoczajacego
srodowiska. Odnosi sie to do bakteri, czy do nas.

Ignorancja Episkopatu na temat jednych z podstawowych teorii w biologi jest wyjatkowo razaca,
aczkolwiek nie zaskakujaca.
Obserwuj wątek
    • Gość: Darwin Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.mcon.pl 25.11.06, 08:38
      A co to takiego czarni pasterze dusza?O prostą definicje poproszę.Jeśli macie
      wygłaszać bzdury to lepiej nic nie mówcie, bo znowu wychodzicie na
      idiotów.Coraz częściej wam się to zdarza.
      • Gość: kamerzysta Dajcie już spokój z tymi zabobonami IP: *.aster.pl 25.11.06, 09:06
        Zacznijcie dbać o to aby wasi wierni żyli coraz lepiej i uczciwiej.
        • rujawi Re: Dajcie już spokój z tymi zabobonami 25.11.06, 09:31
          uwielbiam tych wszystkich bardziej papieskich od papieża.
          tak panie Giertych "Gott mit Euch"
          www.nasznocnik.prv.pl
          • krasnov Kościół chce się koniecznie załapać na coś… 25.11.06, 11:34
            bardziej wiarygodnego i podeprzeć się autorytetem nauki. A że nie ma nic mądrego do powiedzenia w tym temacie, to bajdurzy. I żeby było jasne - nie neguję w żaden sposób istnienia "siły wyższej". Po prostu jakakolwiek religijna koncepcja jest tu kompletnie zbędna i bez sensu. Czemu KRK nie wtrynia swojego mętnego "trzygrosza" do teorii heliocentrycznej? Do grawitacji? Do teorii cząstek elementarnych? Czemu przy tych teoriach nie przypomina nam ciągle o roli Boga, duszy i podobnych farmazonach?
            • aplus Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek na 25.11.06, 12:07
              tace ?!
              • emigrancik Kiedy kosciol zaplaci podatki? 25.11.06, 13:23
                No wlasnie!
                • Gość: rogal W Bibli napisali jak to było to po co mieszać?A na IP: *.idzik.pl 25.11.06, 13:29
                  jważniejsze, że kobita z zebra wyskoczyła i ma być posłuszna. Ja to mówię mojej małurzonce a ona głupio się śmieje.
                  • mis22 Kościół w obronie ładu społecznego 26.11.06, 02:02
                    Gość portalu: rogal napisał(a):
                    > najważniejsze, że kobita z zebra wyskoczyła i ma być posłuszna.
                    > Ja to mówię mojej małurzonce a ona głupio się śmieje.

                    Zgadza się! Kościół powstał pomagając ludziom duchowo żyć w trudnych momentach.
                    Przez stulecia powinien nabrać doświadczenia w sprawach "dobrego i złego" czyli
                    jak ludzie powinni postępować, jak układać stosunki społeczne aby nasze życie
                    było lepsze. Wiadomo, że zgoda buduje, a kłótnia rujnuje.

                    Natomiast kwestie praw biologicznych, fizycznych czy astronowmicznych - Kosciół
                    powinien zostawić bilogom, fizykom i astronomom.
                    • Gość: Kreacjonista Re: Kościół w obronie ładu społecznego IP: *.chello.pl 26.11.06, 14:19
                      Wszystkie powyższe posty, tzw. zwolenników ewolucji czyli kolejnego "naukowego"
                      mitu, czyli bajki dla wszystkich podkreslają , że jest to teoria ewolucji.
                      Zapominają jednak dodać, że mimo tysiecy czarów i "naukowych" marów oraz
                      wsciekłej propagandy - teoria ta pozostaje ciągle na poziomie hipotezy i
                      wymaga - naukowego właśnie, chocby jednetgo jedynego dowodu.
                      Bez tego dowodu którego ciągle nauka nie może dostarczyć, teoria ta jest tyle
                      wrta co dobranocka.
                      Dlatego prof. Giertych i tysiace innych poważnych światowej sławy naukowców,
                      mowią takim jak wy ewolucyjnym, pseudonaukowym tępakom, że jesteście w błędzie.
                      Samo egzaltowanie się nazwą "teoria ewolucji "- na czym przeważnie pozostajecie
                      bo brak wam argumentów i najwazniejszego tj. dowodu ) niczego nie zmienia, tak
                      samo jak od mieszania herbaty łyżeczką - żeby nie wiem jak intensywnym i
                      rozsławianym propagandowo w mediach - nie stanie się ona od tego mieszania
                      słodka.
                      A episkopatowi sie dziwie, ze próbuje odejśc od jedynej prawdziwej , kreacyjnej
                      prawdy objawionej. Wszystko inne jest bujdą i kłamstwem.
                      Zresztą, tam gdzie bp Pieronek, tam prawdy raczej nie znajdziesz.








                      • bronimir Re: Kościół w obronie ładu społecznego 26.11.06, 14:41
                        Pokaż mi biskupa, który widział Boga. Dowodów na Jego istnienie brak, mimo iż
                        Gertych się stara. Tylko co to za naukowiec?
                        • memhos Re: Kościół w obronie ładu społecznego 26.11.06, 15:12
                          Religia to nie nauka, nauka to nie religia.
                          Szukanie wspolnej plaszczyzny miedzy jednym i drugim to absurd.
                          Lepiej powiedziec, ze kosciol poszukuje takich fragmentow nauki, ktore
                          nie stoja w opozycji do jego systemu wierzen i daja sie zaakceptowac z
                          perspektywy dogmatow wiary.
                          --
                          Boża ewolucja
                • Gość: Wili Re: Kiedy kosciol zaplaci podatki? IP: *.bnet.pl 26.11.06, 09:05
                  No właśnie.
                  Tyle, że płaci...
                  Podatek jest naliczany od ilości parafian. Właściwie nie parafian tylko ilości
                  mieszkańców (nawet tych niewierzących). Do kościoła w niedzielę chodzi 30%.
                  Jaka liczba jest więc słuszna.
                  Żeby było ciekawiej o ilości mieszkańców decyduje Urząd Skarbowy według sobie
                  chyba tylko znanych kryteriów.
                • Gość: paweł Re: Kiedy kosciol zaplaci podatki? IP: *.leszcz.net 26.11.06, 11:37
                  A dajesz na tacę, że Cię to tak boli?...
                • bronimir Re: Kiedy kosciol zaplaci podatki? 26.11.06, 14:38
                  emigrancik napisał:

                  > No wlasnie!


                  W Bibli piszą, Cesarzowi co Cesarskie. Czarni, czytajcie pismo ze zrozumieniem.
              • Gość: xxx Re: Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 18:34
                To ile dajesz na te tacę, że tak wołasz o ten podatek? Chyba sporo.
                • Gość: opt Re: Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek IP: *.tsi.tychy.pl 25.11.06, 21:49
                  Chyba nie chodzi o to ile kto daje,tylko ile państwu należy sie podatku od
                  uczciwie zarobionych pieniędzy,chyba ,że to czarny biznes.
                  • swantevit widac ze biskupi ewoluja 25.11.06, 22:01
                    w swoich pogladach...
                  • ethebor Re: Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek 26.11.06, 10:36
                    Ale panstwo jak najdziej pobiera ten podated i to naliczany dosc kretynsko, nie
                    od ilosci zebranych pieniedzy, nawet nie od ilosci katolikow tylko od ilosci
                    mieszkancow parafii.

                    Gość portalu: opt napisał(a):

                    > Chyba nie chodzi o to ile kto daje,tylko ile państwu należy sie podatku od
                    > uczciwie zarobionych pieniędzy,chyba ,że to czarny biznes.
                • Gość: rafvonthorn Re: Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek IP: *.petrus.com.pl 26.11.06, 00:11
                  Na podstawie konkordatu z publicznych pieniędzy korzysta KK, ergo każdy płacący
                  podatki obywatel RP, agnostyk, czy wierzący, ma prawo wtrącać się w finanse KK.
              • Gość: paweł Re: Kiedy wreszcie zaczna placic podatki od datek IP: *.leszcz.net 26.11.06, 11:36
                A dajesz na tacę, że Cię tak to boli?...
            • emigrancik Teoria inteligentnego spadania 25.11.06, 13:22
              A slyszales o takiej teorii? Wedlug niej to nie zadna grawitacja, ale wyzszy byt
              spycha wszystko co sie wznisie na ziemie.
            • trollskog Nie rozumiem tej implikacji: 25.11.06, 14:06

              Czlowiek jest zbyt skomplikowany, by powstal przez przypadek,
              wiec musiala go stworzyc istota jeszcze bardziej skomplikowana.

              Lagodnie mowiac, troche to nielogiczne.

              TS
            • Gość: Wierzący Re: Kościół chce się koniecznie załapać na coś IP: 81.219.150.* 26.11.06, 09:13
              Bo pojawienie się człowieka jest już nie tajemnicą ale przysparza wiele pytań i
              dociekań.Czemu pytać o znaną wyjaśniną, "prostą" teorię grawitacji? Co odkryte
              nie wzbudza już tylu emocji.Nie trzeba "dorabiać" tu Boga.Dla wierzącego Bóg
              jest wszędzie w nim jesteśmy, porusmy się istniejemy. Mówisz tak jagby Bóg był
              kimś zewnętrznym i trzeba ciągle do wszystkiego Go przypisywać.Nauka to
              wspaniała rzecz ale czy "odkryje" kiedyś Boga? Powie Bóg jest lub Boga nie ma?
              Wydaje mi się że w Boga trzeba wierzyć a nie szukać naukowych dowodów na jego
              istnienie. I nie ma sprzeczności między nauką a wiarą. Nauka pozwala odkrywać
              Boga wciąrz na nowo a wiara dopełnia naukę o pierwiastek duchowy. Wolę żyć z
              wiarą niż bez, nie dlatego, że nie wiem, ale, że wierzę.
              • sclavus Re: Kościół chce się koniecznie załapać na coś 30.04.07, 17:02
                Gość portalu: Wierzący napisał(a):

                > Bo pojawienie się człowieka jest już nie tajemnicą ale przysparza wiele pytań
                i
                >
                > dociekań.Czemu pytać o znaną wyjaśniną, "prostą" teorię grawitacji? Co
                odkryte
                > nie wzbudza już tylu emocji.Nie trzeba "dorabiać" tu Boga.Dla wierzącego Bóg
                > jest wszędzie w nim jesteśmy, porusmy się istniejemy. Mówisz tak jagby Bóg
                był
                > kimś zewnętrznym i trzeba ciągle do wszystkiego Go przypisywać.Nauka to
                > wspaniała rzecz ale czy "odkryje" kiedyś Boga? Powie Bóg jest lub Boga nie
                ma?
                > Wydaje mi się że w Boga trzeba wierzyć a nie szukać naukowych dowodów na jego
                > istnienie. I nie ma sprzeczności między nauką a wiarą. Nauka pozwala odkrywać
                > Boga wciąrz na nowo a wiara dopełnia naukę o pierwiastek duchowy. Wolę żyć z
                > wiarą niż bez, nie dlatego, że nie wiem, ale, że wierzę.

                Cóż... skoro są tacy, którzy potrzebują w niego wierzyć... a niechaj se
                wierzą...
                Po kiego jednak czorta, podtykać go pod nos tym, którzy nawet nie jak do bajki,
                podchodzą do tego wierzenia ???
        • Gość: iskiereczka mruga irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 10:03
          dusza od średniowiecza jest definiowana jako niematerialny nośnik stanów
          psychicznych;
          to dzięki czemu zachowujemy identyczność pomimo zmiennych stanów świadomości

          chrześcijańskie pojęcie duszy ma swoje korzenie w Pitagorejskiej wierze,
          że TO, dzięki czemu poznajemy rzeczy niematerialne (np. relacje matematyczne)
          i prawdy konieczne (np. tautologie logiczne) SAMO musi być niematerialne

          ewolucja nie mówi nic o Bogu,
          ale na temat tego, co nazywamy "Bogiem" wypowiadają się tzw. "ewolucjoniści"
          (np. niejaki Hawking)
          - najkrócej: nie mówią wówczas o pojęciu Boga filozofów i teologów,
          tylko o pojęciu Boga własnym

          fanatycy fideistyczni i ateistyczni - jednakowo grzeszą ignoracją
          irytuje mnie to
          • Gość: adam02138 Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:08
            Relacje matematyczne poznaje wiele organizmow, nie tylko ludzie.

            Jezeli chodzi o wypowiedzi Ateistow, maja do tego prawo, jako ludzie. Nikt nie glosi jednak ze naukowo
            dowiodl ze Bog nie istnieje, bo z definicji Bog nie jest weryfikowalny naukowo. Tak wiec jest roznica
            pomiedzy ateistami-naukowcami, ktorzy wypowiadaja sie jako niewierzacy, a wierzacymy ktorzy sie
            wypowiadaja jako naukowcy.
            • Gość: iskiereczka mruga poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 10:36
              najwyraźniej używamy terminu "poznanie" w dwóch różnych znaczeniach

              co do duszy: pitagorejczycy (a za nimi starożytni platonicy i średniowieczni
              scholastycy) uzali, że skoro odkrywamy konieczne i uniwersalne prawa matematyki,
              to jest w nas coś, co ma "poznawczy dostęp" do tego, co konieczne i uniwersalne
              - nazywamy to duszą

              założenia tu są takie, że (1) tego, co konieczne i uniwersalne nie poznajemy
              materialnymi zmysłami (bo jest abstrakcyjne - czyli "oderwane" od materialnej,
              zmysłowej rzeczywistości), oraz że (2) prawa matematyki są rzeczywiście
              konieczne i uniwersalne (a nie są?)

              co do różnicy - nie jestem pewien, czy Cię dobrze rozumiem -
              z tego co wiem o wierzących naukowacach (np. Heller, Życiński), to nie
              wypowiadają się oni o Bogu jako naukowcy, tylko jako filozofowie lub teologowie
              • Gość: adam02138 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:39
                Chodzilo mo o wierzacych, ktorzy niekoniecznie sa naukowcami, ja Ci Biskupi, i wypowiadaja sie ze ich
                wiara nie stoi w sprzecznosci z jakas tam teoria.
              • Gość: adam02138 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:43
                To co nazywasz poznaniem jest zdolnoscia abstrachowania, o ile dobrze rozumiem. Zwierzeta tez to
                robia. Na przyklad sa w stanie odrozniac ilosci, x jest mniejsze od y, niezlaznie czym jest x i y.
                • ciociolina Re: poznaje, ale w sensie analogicznym 25.11.06, 10:46
                  Abstrahować, Adamu, ABSTRAHOWAĆ! Wężykiem ....
                  • Gość: adam02138 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:52
                    he he, dzieki :)
                    • Gość: Rozewicz DUSZY nie ma... IP: *.atol.com.pl 25.11.06, 11:05
                      ...dusza wyszła
                      • Gość: CivitVratis W Biblii jest poprostu zawara literacka parabola IP: *.chello.pl 25.11.06, 13:06
                        Jeli przeczytacie uważnie i na spokojnie księgę Genesis w Biblii to ona
                        opowiada, oczywiście na zasadzie literackiej przenośni, w zasadzie to samo o
                        czym mówi teoria ewolucji, jest tylko napisana jezykiem zrozumiałym dla
                        pasterzy i rybaków sprzed kilku tysiecy lat, a wspólczesnie dla mieszkanców
                        Utah i członków LPR.... :>
                        Najnowsze badania markerów genetycznych, wskazuja na fakt, że pochodzimy od
                        bardzo niewielkiej grupy ludzi, że bylismy jako gatunek być może na krawędzi
                        wyginięcia... nawet to pasuje do Adama i Ewy

                        www-5.ibm.com/pl/genographic/
                        www.biotechnolog.pl/news-367.htm - tu zobaczcie przedostatni akapit.. !!

                        Zastanówcie sie, przeczież gdyby w Biblii napisano to co wiemy dzisiaj, to 2000
                        lat temu nikt nic by z tego nie zrozumiał. Podejrzewam ze przez nastepne 1000
                        lat nauka dokona takiego postępu że i my z tego przyszłego opisu stworzenia
                        Świata niewiele byśmy zrozumieli.... :)

                        A tak na marginesie czy kiedy wasze małe dziecko zada wam pytanie skad sie
                        wzieło opowiecie mu o RNA, DNA, hromosomach, mitochondriach i replikacji
                        genów... Nie, bo nic z tego nie zrozumie, opowiecie mu pewnie o ziarenku u
                        Mamusi w brzuszku... a przeciez nie skłamiecie ;) I takim właśnie językiem jest
                        napisana Biblia.

                        tak naprawde nie ma w niej jaskrawych sprzeczności z tym co wiemy dzisaj, jest
                        to kwestia interpretacji opisu, a że dni zastapiły w tym opisie całe ery
                        geologiczne... no cóż "licencia poetica"... :)
                        • critto Re: W Biblii jest poprostu zawara literacka parab 25.11.06, 13:28
                          masz calkowita racje. nie ma w tym zadnych sprzecznosci.
                          swoja droga, swiat opisany w "Apokalipsie" bardziej pasuje do naszych czasow,
                          niz do starozytnosci... Wraz z postepem nauki, coraz wiecej z Ksiegi Objawienia
                          staje sie zrozumiale...
                          • 1410_tenrok Biblia jest jednym z bardzo wielu opisów przedsta- 25.11.06, 16:06
                            wiających stworzenie świata i człowieka. Jest zresztą jedną z kolejnych wersji,
                            krążących od tysięcy lat wzdłuż Eufratu. Skoro zasada jest prosta - istota
                            wyższa stworzyć musiała człowieka, to jasnym bedzie, obydwie teorie nie mogą sę
                            wykluczac w fakcie przebiegu stworzenia. Wykluczająją się jednak w podstawowym
                            fakcie - człowiek i cała reszta istot żyjących wywodzą się od pierwszych
                            związków chemicznych - tak mowi ewolucja; lub człowiek i wszystko inne
                            stworzone zostało przez istotę wyższą.
                            A dla kreacjonistów: człowiek ni wywodzi sie od małpy!!! Człowiek i małpy mają
                            wspólnego przodka!!! A to zasadnicza różnica!!!
                            • Gość: yo_yo_what's_up? Re: Biblia jest jednym z bardzo wielu opisów prze IP: *.nyc.res.rr.com 25.11.06, 16:16
                              Kreacjonistom chodzi o kase. Bo za nauke ich wersji "prawdy" beda pobierali
                              wynagrodzenie. Jak nie posrednio w gotowce to w postaci jakis etatow, publikacji
                              czy nawet katedry w jakims sku..onym uniwersytecie. To chyba jasne ze
                              handlarzom bogiem nie chodzi o boga ale o sprzedaz. Sprzedaz laczy sie z
                              zyskiem. Dzieki temu cos znacza. I stad ten caly fenomen kreacjonizmu ktory
                              zostal stworzony tylko i wylacznie dla kreacjonistow. Ciemny lud wszystko kupi
                              wystarczy produkt atrakcyjnie zapakowac i sprytnie nazwac.
                        • Gość: Katoland Atakuje Re: Literacka "parabola"??? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 25.11.06, 16:19
                          Biblia to - li tylko - zbior przypowiesci
                          oraz wiekszego i mniejszego kalibru bajek!
                          I nic wiecej...
                    • Gość: C0g1t0 rozum i wiara IP: *.ajd.czest.pl 25.11.06, 11:11
                      Może to rzeczywiście nadmiarowe, żeby Kościół wypowiadał się na temat Teorii
                      Ewolucji? Przecież nikt nie dyskutuje publicznie nad tym, czy istnienie czarnych
                      dziur jest zgodne z nauka Kościoła.
                      Z drugiej strony, ewolucja to temat drażliwy, bo dotyczy początków człowieka i
                      istoty człowieczeństwa. A tym Kościół jest na pewno zainteresowany.
                      Myślę, że jednak dla części ludzi wierzących ważne jest to, by pogodzić rozum i
                      wiarę - szczególnie, kiedy i rozum i wiara odnoszą się do tej samej
                      rzeczywistości, każde na swój sposób.
                      • Gość: adam02138 Re: rozum i wiara IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:16
                        Mi tylko chodzilo to ze jak ma sie rozum i wiare, to nie powinno sie widziec zadnej sprzcznosci. Jak nie
                        ma sie wiary, to tez nie ma problemu. Problem tylko powstaje z tymi co maja wiare, a brak im rozumu...
                      • frant3 Re: rozum i wiara 25.11.06, 11:32
                        Teoria ewolucja dotyczy też początków człowieczeństwa, a także powstania życia. A powstania życia nie da się udowodnić w sposób naukowy - empiryczny, bo ewolucji nie da się obserwować bezpośrednio. W żadnym laboratorium nie udało się z pierwiastków stworzyć życia, bo wzgodnie z teorią ewolucji życie mogło ono powstawać miliony lat. Tak więc w tym aspekcie teoria ewolucji zgodnie ze swoją nazwą jest tylko teorią.

                        --
                        Frant - satyra i krytyka

                        • Gość: adam02138 Re: rozum i wiara IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:38
                          Ewolucje da sie zaobserwowac bezposrednio, chociazby dostosowywanie sie bakteri do antybiotykow.

                          To ze czegos nie dalo sie jeszcze zreplikowac nie znaczy ze sie nie uda.

                          Ewolucja jest owszem tylko teoria, jak wszytko w nauce, wiec uzywanie slowa 'tylko' jest bez sensu, raczej
                          ewolucja jest az teoria...
                          • Gość: Bron Re: rozum i wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:43
                            Wydaje mi się, że przedmówca myli teorię z hipotezą i stąd to jego "tylko".
                        • o_olgin Re: rozum i wiara 26.11.06, 03:10
                          udało mylisz sie
                          • frant3 Re: rozum i wiara 26.11.06, 08:04
                            Udało Ci się, to dostaniesz Nobla.

                            --
                            Frant - humor, satyra, krytyka
                • Gość: iskiereczka mruga Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:16
                  poznawanie praw matematyki polega na ich (1) wyabstrahowaniu i (2)
                  ujęzykowieniu, czyli symbolizacji - tego nie potrafią żadne znane mi organizmy,
                  prócz ludzkich

                  poza tym wiem, co masz na myśli z tymi organizmami - mi chodzi raczej o odkrycia
                  takich relacji matematycznych jak te, które zostały wyrażone w teorii gier, albo
                  w twierdzeniach Pitagorasa czy Goedla
                  • m_16 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym 25.11.06, 11:22
                    Tyle że nie jest jasne czy symbolizacja wymaga niematerialnej duszy. Podobnie
                    niekoniecznie jest ona warunkiem umiejętności przprowadzania rozumowań. To
                    raczej kwestia odpowiednio zaawansowanych zdolności mózgu.
                  • Gość: adam02138 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:24
                    Oczywiscie jezeli chodzi o mozliwosc kreowania twierdzen matematycznych, czy mowy jestesmy
                    unikalni. Ale ta unikalnosc to niekoniecznie powod by myslec o duszy. Zwierzeta tez sa unikalne, ja nie
                    bylbym w stanie migrowac jak niektore motyle, zwyczajnie bym sie zgubil. One sa w stanie na
                    podstawie bodzcow magnetycznych wiedziec gdzie leca. Czy to dowod ze maja 'motyla duzsze' bo
                    mysla abstrakcyjnie, i to w sposob taki ktory ja nie moge (na podtsawie bodzcow magnetycznych
                    okreslic kierunek lotu)?
                    Bynajmniej, my mamy swoje zdolnosci uwarunkowane genetycznie (mowa, matematyka), a motyle maja
                    swoje.
                    Nie jest pewne czy zwierzeta nie uzywaja symboli - pszczeli taniec okresla nie tylko w ktorym kierunku
                    jest pylek, ale jak daleko i ile go jest. To mi sie wydaj dosyc abstrakcyjne.

                    • Gość: iskiereczka mruga hmm.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:36
                      :) fajne te przykłady..

                      filozoficzna hipoteza istnienia różnej od mózgu
                      niematerialnej duszy (czy ja to mój mózg?)
                      to próba wyjaśnienia możliwości funkcjonowania
                      i kontynualnej samoświadomości towarzyszącej poznawaniu

                      uważam, że hipoteza ta lepiej wyjaśnia takie fenomeny jak
                      intencjonalność aktów poznawczych i ich nieprzypadkowość (celowość?)
                      niż znane mi hipotezy materialistyczne

                      ale analogia z pszczołami ciekawa.. hm..
                      • Gość: adam02138 Re: hmm.. IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:52
                        Ciesze sie ze przyklad z pszczolami sie podobal. Ja niestety ide spac, u mnie szosta rano...

                        Na marginesie, nie trzeba mowic koniecznie o duszy. Jest to filozoficzny problem czy istnieje cos poza
                        materia, kiedys to byla dusza, teraz niektorzy twierdza ze to jest umysl ludzki. Problem w tym ze tego
                        rodzaju dualizm przewaznie konczy sie na dulaizmie metodologicznym - badania umyslu nie moga
                        odbywac sie w ten sam sposob jak badania materii. Rzadko kiedy padaja stwierdzania, w kazdym razie
                        w nauce, ze istnieja dwa byty: materia i umysl. Mysle ze to dlatego ze choc prosciej jest powiedziec ze
                        umysl/dusza to cos wyjatkowego jezeli chodzi o trudnosc ich badania, to trudniej jest stwierdzic ze sa
                        odrebnym bytem, gdyz jedynym potencjalnym dowodem jest umysl. Ale czy chcemy miec tyle bytow ile
                        niewytlumaczalnych zjawisk? Raczej nie.

                        Tak na marginesie, badano czy szympanse maja samoswiadomosc. Namalowywano im na czole
                        czerwona kropke po czym byly sadzane przed lustrem. Szympanse od razu usuwaly kropke ze swego
                        czola. Goryle zas probowaly usunac kropke w odbiciu w lustrze. W jakims sensie szympans ma
                        swiadomosc siebie blizsza tej co my mamy niz ta co ma goryl. Tego rodzaju gradacja, nie jest mozliwa,
                        jezeli bedziemy mysleli ze umysl/dusza to odrebny byt. Bo w koncu szympans ma wtedy co, pol duszy?
                        • Gość: Bron Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:09
                          Ostatnio, w nowojorskim ogrodzie zoologicznym, również słonica dotknęła trąbą
                          żółtej plamy namalowanej jej obok ucha. Świadzczy to o tym, że świadomość jest
                          też prawdopodobnie wytworem ewolucji. Niewykluczone, że podobną do ludzkiej
                          cywilizację zdolne byłyby stworzyć więc i inne gatunki, gdyby ich ewolucja
                          potrwała dostatecznie długo.
                          • Gość: adam02138 Re: hmm.. IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 12:16
                            Dzieki - nie wiedzialem.
                      • oktawianc Re: hmm.. 25.11.06, 12:07
                        Ja postrzegam duszę jako byt stworzony przez mózg na pewnym etapie rozwoju
                        człowieka. Byt ten jest potrzebny by zapewnić funkcjonowanie tak skomplikowanej
                        istoty jaką jest człowiek. Jaźń powstaje po zgromadzeniu jakiejś krytycznej
                        ilości informacji przez mózg, wcześniej mały człowiek nie ma zdolności
                        abstrakcyjnego rozumowania, ani nie myśli symbolami. Można to nazwać duszą,
                        jednak nie nadaję temu wartości metafizycznych....
                        • Gość: adam02138 Re: hmm.. IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 12:15
                          Nie ma przeslanek by zakladac ze my w jakis zasadniczy sposob wyewuowalismy od momemntu
                          powstania homo sapiens. Caly nasz postep to cywilizacjia, biologicznie, ani kognitywnie (o ile mozna
                          zbadac) nie widac bysmy sie roznili od pierwszych ludzi.
                          • oktawianc Re: hmm.. 26.11.06, 00:53
                            I ja nie twierdzę, że tak jest, choć zapewne ten proces postępuje. O ile nasze
                            zapdy humanistyczne i altruizm go nie hamuje. Pisząc o pojawieniu się jaźni na
                            pewnym etapie rozwoju człowieka(jako gatunku), miałem na myśli okres, w którym
                            człowiek zyskał świadomość i miano homo sapiens. O tym czy coś zmieniło się w
                            nas, porozmawiamy za milion lat:). Problem jednak w tym, że najprawdopodobniej
                            będziemy starać się świadomie wpływać na naszą ewolucję. A biorąc pod uwagę
                            omylność naszego gatunku, oraz tendencję do doraźnego zysku, nie wróży to
                            najlepiej... Tak czy inaczej jeśli warci jesteśmy przetrwania, przetrwamy. No i
                            być może jesteśmy kolejnym szczeblem ewolucji na drodze do narodzin boga...?
                            Podoba mi się ta teoria.
                            Pozdrawiam.
                  • Gość: abstrahujący Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 12:59
                    mylisz pojecia- umiejetnosc wyabstrahowania praw matematyki i ich jezykowej
                    symbolizacji nie jest dusza. Gdyby tak bylo kosciol zezwalalby na aborcje, a
                    nawet zabijanie niemowląt- one nie potrafia abstrahowac i symbolizowac. na
                    przewidywany argument, ze niemowlęta będa potrafily to robic w przyszlosci,
                    odpowiem tak- nie wolno w takim razie zabijac szympansow i delfinow (i w ogole
                    zadnych zwierzat) poniewaz gatunki te w toku ewolucji rowniez moga nabyc (i
                    pewnie daloby sie to zrobic nawet dzis, odpowiednia selekcja jest tylko
                    potrzebna) umiejetnosci abstrahowania
              • m_16 Re: poznaje, ale w sensie analogicznym 25.11.06, 11:18
                1. Co to znaczy, że poznają w sensie analogicznym? Poznają zapewne tak jak my
                dokonując abstrakcji z doświadczenia, tylko nie dokonują operacji
                matematycznych.
                2. Prawa matematyki mogą być i uniwersalne, ale w fizycznym świecie. Są to
                zapewne abstrakty pewnych właściwości fizycznych. Dlatego aksjomaty matematyki
                można uznać za abstrakcje pewnych właściwości obserwowanych empirycznie.
                Przynajmniej w odniesieniu do dawnej matematyki, tej przed Łobaczewskim, mozna
                tak myśleć. Poza tym, zdaje się nie każda teoria matematyczna ma zastosowanie
                do rzeczywistości, jest użyteczna dla nauki. Raczej więc konstruujemy teorie
                matematyczne, formułując niesprzeczne zestawy aksjomatów. A potem niektóre z
                nich okazują się mieć zastosowanie inne nie.
                • Gość: iskiereczka mruga Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:23
                  taką obecność uniwersalnych praw w fizycznym świecie
                  starożytni nazywali "logosem"

                  a co do metamatematycznego sporu konstrukcjonizmu z intuicjonizmem,
                  to - jak mawiał Ryduard Kipling - zupełnie już inna historia ;)
              • Gość: krystek Ł Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 12:29

                co do duszy: pitagorejczycy (a za nimi starożytni platonicy i średniowieczni
                scholastycy) uzali, że skoro odkrywamy konieczne i uniwersalne prawa matematyki,
                to jest w nas coś, co ma "poznawczy dostęp" do tego, co konieczne i uniwersalne
                - nazywamy to duszą

                założenia tu są takie, że (1) tego, co konieczne i uniwersalne nie poznajemy
                materialnymi zmysłami (bo jest abstrakcyjne - czyli "oderwane" od materialnej,
                zmysłowej rzeczywistości), oraz że (2) prawa matematyki są rzeczywiście
                konieczne i uniwersalne (a nie są?)


                no i błąd na poczatku:"jest w nas coś, co ma "poznawczy dostęp" do tego, co
                konieczne i uniwersalne - nazywamy to duszą". z czysto zwierzęcej inteligencji -
                nikt chyba nie zaprzeczy, ze zwierzeta potrafia stosowac, bardzo niekiedy
                wyrafinowane, strategie- wykształciła się umiejętnmość abstrakcyjnego myślenia.
                a to wlasnie umiejetnośc abstrakcyjnego myślenia - a nie żadna "dusza"- pozwala
                nam poznawac prawa matematyki.Termin "dusza"jest o tyle chybiony, ze sugeruje
                isntnienie jakiegos pierwiasta mistycznego w normalnych procesach natury
                biologicznej, chemicznej, energetycznej. i co wiecej- kosciół w imieniu obrony
                tejże "duszy" wstrzymuje badania komorek macierzystych czy mózgu. czyli kler
                jest kryptomaterialistą- naukowcy nie manipulują w koncu przy "duszy" tylko przy
                mózgu
              • Gość: Wili Re: poznaje, ale w sensie analogicznym IP: *.bnet.pl 26.11.06, 11:33
                > co do różnicy - nie jestem pewien, czy Cię dobrze rozumiem -
                > z tego co wiem o wierzących naukowacach (np. Heller, Życiński), to nie
                > wypowiadają się oni o Bogu jako naukowcy, tylko jako filozofowie lub teologowie

                Przepraszam, czyż filozof i teolog nie są naukowcami. Myślę, że bardzo często w
                złym rozumiemniu używamy słowa naukowiec. Większość interlokutorów używa tego
                terminu w sensie nauk przyrodniczych. Nauka to nie tylko nauki przyrodnicze.
                Co to znaczy naukowy? Czy tylko empiryczny?
                • Gość: iskiereczka mruga dobre pytanie IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 11:53
                  otóż Wili.. Twoje wątpliwości są przedmiotem poważnych kontrowersji na gruncie
                  filozofii nauki - współcześnie przyjmuje się jednak na ogół, że "nauka" to
                  "nauki ścisłe", których paradygmatycznym przykładem jest fizyka

                  i nie chodzi tu o "empiriczność", tylko o falsyfikowalność, a ściślej
                  "koroborowalność" - za naukowe uznaje się z reguły tylko takie teorie, które są
                  (1) formalizowalne, czyli wyrażalne językiem matematyki i (2) testowalne, czyli
                  których tezy można "sprawdzać" w powtarzalnym doświadczeniu

                  to jednak bardzo zawiła problematyka, choćby dlatego, że wiele teorii
                  uchodzących za naukowe (np. teoria ewolucji) stawia tezy nie podlegające testowaniu

                  historia nauki pozwala nam raczej przypuszczać, że nie znamy ostatecznych
                  kryteriów naukowości - najkrócej: naukowe jest to, co za takie uznaje "wspólnota
                  kompetentnych naukowców"

                  co do filozofii i teologii sprawa jest jeszcze bardziej zawiła - podobnie jak z
                  tzw. "naukami humanistycznymi" - nie podpadają one pod kryteria 1 i 2, nie są
                  też zwykle uznawane przez naukowców za nauki

                  tak więc - choć byśmy bardzo tego chcieli - nie ma prostych odpowiedzi :)
            • tim7 Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm 25.11.06, 21:26
              > Relacje matematyczne poznaje wiele organizmow, nie tylko ludzie.

              Jak to pojmujesz?
          • wlodzimierz.ilicz Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 11:11
            potrafi zaburzyć świadomość lub zmienić osobowość u człowieka.
            Uszkodzenie materialnego mózgu a nie niematerialnej duszy.
            Np. gdy się starzejemy nasz mózg ulega stopniowemu niszczeniu. To prowadzi do
            zmian osobowości znanych jako tetryczenie lub dziecinnienie.
            Dusza to kolejny wymysł z czasów gdy wiedza była na niskim poziomie.

            • Gość: iskiereczka mruga Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:17
              a osobowość jest materialna czy niematerialna?
              • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 11:27
                Niewiadomo, ale skoro zmienia się z uwagi na materialne uwarunkowania to bardzo
                mozliwe, że tak (lub jest w każdym razie jakoś pochodna w stosunku do materii).
                Jednakże być może same te opozycje materialna-niematerialna są błędne i nie
                należy ich stosować, bo zaciemniają problem. Tak zdaje się podchodzi do sprawy
                wielu kognitywistów, choć mogę się mylić.
                • Gość: iskiereczka mruga Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:42
                  na kognitywistyce się nie znam, ale tzw. teoria neutralnego monizmu wydaje się
                  rzeczywiście kuszącym rozwiązaniem

                  jeżeli jednak opozycja materialne-niematerialne nie jest tylko nieudolną
                  konstrukcją naszego ułomnego (nienieskończonego :) umysłu,
                  to powstaje problem jak to, co niematerialne może emergować/superweniować
                  na tym, co materialne (założenie: w skutku nie może być nic, czego nie ma w
                  przyczynie)
                  • wlodzimierz.ilicz Przestań bełkotać. 25.11.06, 11:49
                    Takie wpisy świadczą o poważnych zaburzeniach - nie duszy ale mózgu.
                    • Gość: iskiereczka mruga Re: Przestań bełkotać. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:53

                      ..a jakiś argument, intelektualny frustracie, hm?

                      :p
                  • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 12:11
                    Gość portalu: iskiereczka mruga napisał(a):

                    > > jeżeli jednak opozycja materialne-niematerialne nie jest tylko nieudolną
                    > konstrukcją naszego ułomnego (nienieskończonego :) umysłu,
                    > to powstaje problem jak to, co niematerialne może emergować/superweniować
                    > na tym, co materialne (założenie: w skutku nie może być nic, czego nie ma w
                    > przyczynie)


                    Tak, jest taki problem. Ale właśnie dlatego tendencja idzie, jak rozumiem, w
                    tym kierunku by podkreślać ciągłość pomiędzy kolejnymi "stopniami" rozwoju
                    psychofizycznego. Bo nawet gdyby w wyjaśnieniu materialistycznym były luki,
                    to w dualizmie z kolei mamy problem stokroć większy-problem w jaki sposób
                    zachodzi komunikacja między ciałem a niematerialnym umysłem. Niematerialna
                    dusza nie powinna posiadać fizycznych włąsciwości, zatem nie powinna być zdolną
                    wchodzić w interakcję z obiektami fizycznymi, a więc nie powinna być zdolna do
                    odebrania/wysłania żadnej informacji z/do systemu nerwowego.
                    • Gość: iskiereczka mruga Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 12:29
                      tak - zgadza się - jest problem interakcji (kontrowerscja mind-body)
                      (Kartezjusz np. odpowiedzialnego za ową komunikację organu dopatrzył się w
                      szyszynce)

                      dlatego tak kuszące są stanowiska "neutralnego monizmu"
                      (en.wikipedia.org/wiki/Anomalous_monism)
                      ewentualnie emergentystyczne (choć tam jest problem agnostycyzmu)

                      również w tradycji arystotelesowsko-tomistycznej padają ciekawe argumenty
                      za funkcjonalną jednością duszy i ciała, przy zachowaniu egzystencjalnej
                      odrębności tych elementów

                      nie ma łatwych odpowiedzi :)
                    • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 14:01
                      m_16 napisał:

                      >w dualizmie z kolei mamy problem stokroć większy-problem w jaki sposób
                      > zachodzi komunikacja między ciałem a niematerialnym umysłem. Niematerialna
                      > dusza nie powinna posiadać fizycznych włąsciwości, zatem nie powinna być
                      zdolną
                      >
                      > wchodzić w interakcję z obiektami fizycznymi,


                      Czy wg tej logiki - niematerialny Bóg może wchodzić w interakcje z materialnym
                      światem, który stworzył - i czy w ogóle mógł go stworzyć ?...
                      • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 14:35
                        Ale włąsnie to byłby także argument przeciwko istnieniu niematerialnego Boga i
                        stworzeniu przez niego świata? Bo rozumowanie to sugeruje raczej jakąś formę
                        monizmu, np. monizmu materialistycznego. Reductio ad absurdum zachodzi, ale
                        obala właśnie tezę teisty. A argument jest raczej dobry, dodatkowo o długiej
                        filozoficznej tradycji. Rzeczy pozbawione właśności materialnych nie powinny
                        mieć jak zadziałać na materię i vice versa.
                        • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 15:31
                          m_16 napisał:

                          > Ale włąsnie to byłby także argument przeciwko istnieniu niematerialnego Boga
                          i
                          > stworzeniu przez niego świata?

                          Myślę, że jest to pewien argument , ale nie przesądzający.

                          >Rzeczy pozbawione właśności materialnych nie powinny
                          > mieć jak zadziałać na materię i vice versa.

                          Byt poza-materialny (Bóg, dusza)może odbierać sygnały ze świata materialnego w
                          sposób inny niż oddziaływania fizyczne. W ten sposób może też oddziaływać na
                          materię. To by oznaczało, że na materię można oddziaływać w sposób pozafizyczny.
                          Nie widzę podstaw, aby wykluczyć taką możliwość
                          • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 16:32
                            Jeśli nie widzisz podstaw to znaczy, że nie zrozumiałeś zupełnie argumentu,
                            szkoda bo większość powaznych filozofów raczej nie ma z tym problemu i go
                            respektuje. Nikt go nie broni, a jeśli już to raczej nie w tak niedorzeczny
                            sposób. To wyjaśniowe to typowy supranaturalizm: nie wiemy jak coś zachodzi,
                            więc mówimy, to Bóg swoją nadnaturalną mocą sprawił. Niestety, nauka i
                            filozofia istnieją między innymi dlatego że odrzucają takie głupoty, bo inaczej
                            każdy problem tłumaczylibyśmy, bo Bóg tak chciał.
                            Interakcja A z B może zajść wtedy gdy stan A zmienia jakąś z własności B.
                            Rozumiemy, tak czy inaczej dzięki nauce (która powinna być, jeśli godzimy się
                            na spekulacje metafizyczne, pojęta niefenomenalistycznie) jak zmiana jednej z
                            własności fizycznych pociąga za sobą zmianę drugiej. Ale to jak coś
                            niefizycznego jest w stanie zadziałać na fizyczne, to powinna nam wyjaśnić
                            nasza metafizyka. Ale jeśli nie wyjaśnia, to znaczy to tyle, że koncepcja jest
                            do niczego. Bo zadaniem nauki, a zwłaszcza metafizyki jest wyjaśniać, tymczasem
                            najbardziej ciekawe okoliczności nadal "leżą odłogiem".
                            • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 20:38
                              To chyba Ty nie zrozumiałeś.
                              Materia nie może oddziaływać na Boga, a jednak posiada On wiedzę o materii,
                              bo sam ją 'pobiera' w sposób niedostępny dla materii , bo nie ograniczony
                              prawami fizyki. W podobny sposób może oddziaływać,sterować materią.
                              Analogia: telewizor może być sterowany mechanicznie (pokrętłem) albo zdalnie
                              (pilotem).
                              Z logicznego punktu widzenia, można oddziaływać na materię nie posiadając
                              własności materialnych (tzn. nie podlegać prawom fizyki).

                              Natomiast niedorzeczne jest oczekiwanie, że nauka/filozofia wyjaśni
                              jak 'działa' Bóg.
                              • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 21:29
                                mg2005 napisał:

                                > To chyba Ty nie zrozumiałeś.
                                > Materia nie może oddziaływać na Boga, a jednak posiada On wiedzę o materii,
                                > bo sam ją 'pobiera' w sposób niedostępny dla materii , bo nie ograniczony
                                > prawami fizyki. W podobny sposób może oddziaływać,sterować materią.
                                > Analogia: telewizor może być sterowany mechanicznie (pokrętłem) albo zdalnie
                                > (pilotem).
                                > Z logicznego punktu widzenia, można oddziaływać na materię nie posiadając
                                > własności materialnych (tzn. nie podlegać prawom fizyki).
                                >
                                Nie to działa w obie strony. Wszystko co dzieje się w świecie fizycznym jest
                                fizyczne i podpada pod domenę fizyki. O ile rozumieć materię szeroko (także
                                promieniowanie kwanty etc.) czyli to co znajduje się w przestrzeni i czasie, a
                                Boga jako pozaczasowego i ponad przestrzennego to pomiędzy takimi rzeczami nie
                                sposób pomyśleć sobie żadnego stosunku logicznego. Pojęcie przestrzennego ciała
                                zawiera w sobie takie określenie, jak możliwość przekazania swego pędu innemu
                                ciału etc. Pojęcie boga nie zawiera określeń, zawiera natomiast takie które
                                przeczą możliwośći oddiaływania. twierdzenie zaś, że Bóg jest wszechmogący i
                                może wszystko, to niedozwolony wybieg, bo jak wcześniej pisałem, to nie jest
                                wyjaśnienie naukowe.

                                > Natomiast niedorzeczne jest oczekiwanie, że nauka/filozofia wyjaśni
                                > jak 'działa' Bóg.

                              • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 21:40
                                mg2005 napisał:

                                > To chyba Ty nie zrozumiałeś.
                                > Materia nie może oddziaływać na Boga, a jednak posiada On wiedzę o materii,
                                > bo sam ją 'pobiera' w sposób niedostępny dla materii , bo nie ograniczony
                                > prawami fizyki. W podobny sposób może oddziaływać,sterować materią.
                                > Analogia: telewizor może być sterowany mechanicznie (pokrętłem) albo zdalnie
                                > (pilotem).
                                > Z logicznego punktu widzenia, można oddziaływać na materię nie posiadając
                                > własności materialnych (tzn. nie podlegać prawom fizyki).
                                >

                                Nie to działa w obie strony. Pojęcia "Boga" i "materii" mają taką treść, że nie
                                może między nimi zachodzić stosunek logiczny. Jedno jest nieprzestrzenne i
                                nieczasowe a drugie tak. Analogia z pilotem jest żałosna, czy ty naprawdę
                                chcesz żeby traktowano cię serio' pomijająć już jej infantylność pilot i
                                telewizor to jedno i to samo tworzywo. Jedyne co w treści Boga mogłoby
                                roziązywać problem to jego wszechmoc, ale to jak wyjaśniłem jest rozwiązanie
                                nienaukowe.
                                A co problemu to naprawdę poczytaj nieco filozofii, OKazjonaliści próbowali
                                wprawdzie głosić podobny supranaturalizm, ale ich poglądy zostały dość
                                powszechnie odrzucone. System Kanta, jego idealizm, to próba poniekąd wykazania
                                w jaki sposób zachodzić może relacja umysł-rzeczywistość, przez pokazanie że
                                rzeczywistość jest właściwie tylko "myślna", tzn jest niejako zbiorem treści i
                                form umysłu. Mówią to po to by uzmysłowić ci jak poważny to problem.
                                > Natomiast niedorzeczne jest oczekiwanie, że nauka/filozofia wyjaśni
                                > jak 'działa' Bóg.

                                Tym gorzej dla Boga. Jeśli Bóg pojawia się w nauce to jako wyjaśnienie jakiegoś
                                zjawiska, wyjaśnienie samo powinno być w miarę jasne, powinno zawierać opis
                                własnego działania. W przypadku Boga chodzi o opis tak ogólny, że dający się
                                zastosować do wszystkiego, Bóg więc nie może służyć za jakiekolwiek wyjaśnienie.
                  • Gość: rafvonthorn Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.petrus.com.pl 25.11.06, 12:29
                    Hmm, a w jakim celu mamy mnożyć byty ponad miarę? Dlaczego koniecznie chcesz
                    udowodnić "zewnętrzność" tego, co określasz duszą? Według mnie, przy stanie
                    naszej wiedzy, zasada brzytwy Ockhama wyklucza zewnętrzność "duszy", jest to
                    jedna z funkcji mózgu (tak, jak zdefiniowałeś ją wyżej).
                    • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 14:47
                      Gość portalu: rafvonthorn napisał(a):

                      >Według mnie, przy stanie
                      > naszej wiedzy, zasada brzytwy Ockhama wyklucza zewnętrzność "duszy", jest to
                      > jedna z funkcji mózgu


                      Czy rzeczywiście stan naszej wiedzy naukowej wyjaśnia jak powstaje
                      świadomość?...

                      "Brzytwa Ockhama" jest często użyteczną metodą, ale tylko METODĄ - nie DOGMATEM.

                      Istnienie świadomości jest sprzeczne z materializmem.
                      Jako funkcja materii powinna istnieć w bytach materialnych, a więc w
                      cząsteczkach elementarnych...
                      • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 14:55
                        Niestety, jesli chodzi o brzytwę Ockhama, to jeśli uznajemy ja zza metodę,
                        winnismy odrzucać jeje zastosowania tylko wtedy gdy mamy jakieś racje po temu.
                        A nikt nie czyni z niej dogmatu, po prostu ta zasada sprawdziła się dobrze w
                        tworzeniu nauki, nie tylko tych kontrowersyjnych odkryć. A co do świadomości,
                        jest zupełnie mozliwe, że wytwarzają ją tylko złożone układy materialne i
                        zaczyna się ona dopiero na odpowiednim stopniu organizacji/złożoności materii.
                        Małe cząstki elementarne, krótsze od fali światła niebdą w nim nigdy widzialne,
                        ale większe jak najbardziej. "Świadomość" jest być może włąsnością analogiczna
                        do "widzialności".
                        • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 15:42
                          m_16 napisał:

                          > Niestety, jesli chodzi o brzytwę Ockhama, to jeśli uznajemy ja zza metodę,
                          > winnismy odrzucać jeje zastosowania tylko wtedy gdy mamy jakieś racje po
                          temu.

                          Gdyby udowodniono materialny proces postawania świadomości, to z naukowego
                          punktu widzenia należałoby drzucić isnienie przyczyn poza-materialnych.


                          > A co do świadomości,
                          > jest zupełnie mozliwe, że wytwarzają ją tylko złożone układy materialne i
                          > zaczyna się ona dopiero na odpowiednim stopniu organizacji/złożoności materii.

                          Być może, jednak przy założeniu, że istnieją tylko byty materialne (czyli
                          cząstki elementarne) - świadomość może istnieć tylko wewnątrz nich.


                          • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 17:14
                            mg2005 napisał:

                            > m_16 napisał:
                            >
                            > > Niestety, jesli chodzi o brzytwę Ockhama, to jeśli uznajemy ja zza metodę
                            > ,
                            > > winnismy odrzucać jeje zastosowania tylko wtedy gdy mamy jakieś racje po
                            > temu.
                            >
                            > Gdyby udowodniono materialny proces postawania świadomości, to z naukowego
                            > punktu widzenia należałoby drzucić isnienie przyczyn poza-materialnych.
                            >
                            Nie(tylko) tak posługujemy się brzytwą.Również rozważamy, konkurencyjne
                            (nieudowodnione) teorie i patrzymy, która nam lepiej wyjaśnia dany fenomen i
                            jak słabymi założeniami. I w ten sposób wybieramy najlepszą. Wyjaśnienia
                            naturalistyczne pozwalają się weryfikować, koncepcja duszy nie, a ma mocniejsze
                            założenia.

                            >
                            > > A co do świadomości,
                            > > jest zupełnie mozliwe, że wytwarzają ją tylko złożone układy materialne i
                            >
                            > > zaczyna się ona dopiero na odpowiednim stopniu organizacji/złożoności mat
                            > erii.
                            >
                            > Być może, jednak przy założeniu, że istnieją tylko byty materialne (czyli
                            > cząstki elementarne) - świadomość może istnieć tylko wewnątrz nich.
                            >

                            Otóż, nie. Byty materialne to i cząstki i to co z nich zbudowane. To co
                            przedstawiasz zakłada, że wszelkie cechy materii musza być własnościami
                            wewnętrznymi cząstek. Otóż cechą materii (przynajmniej niektórych jej form) jest
                            jej widoczność gołym okiem. A tej cechy nie posiadają cząstki elementarne.
                            Rzecz w tym, że niektore własności materii(lub obiektów materialnych) nie
                            przysługują pojedynczym cząstkom tylko złożonym z nich strukturom.
                            • mg2005 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 21:05
                              m_16 napisał:

                              > Nie(tylko) tak posługujemy się brzytwą.Również rozważamy, konkurencyjne
                              > (nieudowodnione) teorie i patrzymy, która nam lepiej wyjaśnia dany fenomen i
                              > jak słabymi założeniami.

                              Koncepcja 'duszy' wyjaśnia lepiej niż impulsy elektryczne w mózgu.

                              Wyjaśnienia
                              > naturalistyczne pozwalają się weryfikować, koncepcja duszy nie, a ma
                              mocniejsze
                              >
                              > założenia.

                              Dlatego czekamy na pozytywną weryfikację wyjaśnień naturalistycznych...))


                              > Byty materialne to i cząstki i to co z nich zbudowane.

                              To nie są byty, ale układy bytów.

                              > Otóż cechą materii (przynajmniej niektórych jej form) jes
                              > t
                              > jej widoczność gołym okiem. A tej cechy nie posiadają cząstki elementarne.

                              To jest sposób oddziaływania układu cząstek na falę świetlną - wynikający z
                              nakładania się oddziaływań poszczególnych cząstek.
                              Natomiast świadomość nie jest oddziaływaniem.


                              • m_16 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu 25.11.06, 22:06
                                1. Koncepcja duszy nic nie wyjaśnia lepiej, bo ani nie wiemy jak działa dusza
                                ani jak oddziałuje na ciało, ani właściwie niczego. Nadto jest nieweryfikowalna
                                i zbyt mocna. A jeśli uważąsz inaczej to udowodnij.
                                2. Wyjaśnienia naturalistyczne już częściowo zostały zweryfikowane. Koncepcji
                                duszy zweryfikować się nie da w ogóle. Dlatego to naturalizm jest w lepszej
                                sytuacji.
                                3. Skupiska atomów też są bytami. Czy stół nie jest bytem, tylko deski, a może
                                i deski nie są bytami, jeno drzazgi? I nie jest to problem materializmu, bo
                                każda koncepcja ciał fizycznych musi zdecydować jakiego rodzaju obiekty uznawać
                                za byty. Ale zawsze jeśli się to ostrzeżenie zastrzeże do grupy obiektów
                                jednego poziomu to będzie dochodziło do absurdów np. słoń jest bytem, jego noga
                                nie. Sąd jest bytem ale pojęcie będące jego podmiotem nie itp. Pojęcie bytu
                                jest przechodnie (weseli tomiści powiedzieliby analogiczne) i dotyczy obiektów
                                z różnych poziomów.
                                4. Widoczność ( może lepiej byłoby stwierdzić "zdolność bycia widzianym") to
                                właśność pewnej porcji materii polegająca na tym, że oddziałuje ona z falą
                                inaczej niż pojedyncza cząstka (względnia widoczność to konsekwencja takie
                                własności. Tę własność posiada złożony z wielu cząstek obiekt, nie posiada jej
                                natomiast pojedynczy kwant. Podobnie jest zapewne ze świadomością, rozumianą
                                jako właśność materii. Rzecz w tym, że zjawisko dostrzegania materi nie byłoby
                                możliwe gdyby nie pewna fizyczna właśność jaką nabywają złożone układy materii,
                                a której nie mają pojedyncze cząstki. To ta własność jest analogonem
                                swiadomości.
                    • wlodzimierz.ilicz P.T. bełkotliwi filozofowie: 25.11.06, 16:56
                      Zapominacie tu stale, że od niejakiego czasu istniej coś takiego jak nauka, jej
                      badania i realne wyniki, które wasze absurdalne spekulacyjne wysiłki czyni już
                      zupełnie zbędnymi. Tak samo jak czyni zbędnymi teorie religijne na ten sam
                      temat.
                      Zajmijcie się lepiej czymś pożytecznym np. kopaniem rowów.
                      Sporo naszego kraju jest jeszcze nie zmeliorowane.
                  • Gość: racjonalista Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 14:02
                    - jak to, co niematerialne może emergować/superweniować na tym, co materialne -
                    Chyba cosik odwrotnie jest niz to przedstawiłas; cyt. za
                    www.ped.uni.torun.pl/kognityw/2_2000/Judycki_p.htm
                    "Superweniencja jest, ogólnie rzecz biorąc, rozumiana jako teza, że elementy
                    mentalne są całkowicie zdeterminowane przez fizyczne zdarzenia i procesy."

                    a w kolejnym twoim twierdzeniu - (założenie: w skutku nie może być nic, czego
                    nie ma w
                    > przyczynie)

                    - też cos nie tak- w wyniku "zwyczajnych" procesów fizycznych i chemicznych
                    powstac moze twór biologiczny. w pewnym momencie "byt" czysto "fizyczny", czy
                    "chemiczny" staje sie częscia przyrody "ożywionej". Z "nieożywionej przyczyny"
                    powstaje "żywy skutek". chyba, że negujesz ewolucjonizm???
                  • Gość: ateista007 Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 15:16
                    cos chyba pomyliłas, cyt
                    Superweniencja jest, ogólnie rzecz biorąc, rozumiana jako teza, że elementy
                    mentalne są całkowicie zdeterminowane przez fizyczne zdarzenia i procesy.

                    poza tym cyt :

                    (założenie: w skutku nie może być nic, czego nie ma w
                    > przyczynie)

                    znow absurd. "zwyczajne" procesy chemiczne i "fizyczne" (polimeryzacja) moga
                    prowadzic do powstania "biologicznych" tworow (DNA). w "fizycznej przyczynie"
                    nie bylo wcale zawartego "biologicznego skutku". choc jak wynika z twoich
                    postow, negujesz ewolucję?
              • wlodzimierz.ilicz Taka jak i mózg. Domyśl się co to znaczy. 25.11.06, 11:48
                Czy struktura mózgu jest materialna ?
                Czy program działający aktualnie w komputerze jest materialny ?
                To poprostu takie a nie inne usytuowanie molekuł, tak jak w komputerze takie a
                nie inne usytuowanie bajtów w chipach pamięci masowej.
                To takie a nie inne UPORZĄDKOWANIE materii.
                Waląc młotkiem w mózg lub w komputer możemy poważnie uszkodzić jego strukturę i
                zmienić efekt działania.
                Ale operacje chirurgiczne na mózgu potrafią odwrotnie - naprawić uszkodzenia i
                choć częściowo przywrócić funkcjonalność.
                To samo w komputerze.
                • Gość: iskiereczka mruga Re: Taka jak i mózg. Domyśl się co to znaczy. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:57
                  wyjaśnij mi fenomen wolnej woli,
                  to uwierzę w materializm i w ewolucję
                  • Gość: Bron Re: Taka jak i mózg. Domyśl się co to znaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:11
                    A co to takiego "fenomen wolnej woli"?
                    • patman Re: Taka jak i mózg. Domyśl się co to znaczy. 25.11.06, 12:13
                      Gość portalu: Bron napisał(a):

                      > A co to takiego "fenomen wolnej woli"?

                      To takie coś, czego nie ma, ale zawsze może się przydać w jałowych dyskusjach.
                      • Gość: Bron Re: Taka jak i mózg. Domyśl się co to znaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:33
                        Tak tez myślałem, ale na wszelki wypadek zapytałem :))
                  • patman Nie ma wolnej woli 25.11.06, 12:12
                    I znowu z tą "wolną wolą"... Masz wolną wolę? Spróbuj tylko naprawdę zachcieć włożyć sobie widelec do oka. Nie jesteś w stanie tego w tym momencie uczynić, bo zabranie tego podstawowy imperatyw wypracowany w procesie ewolucji - przetrwać. Mniej drastycznie - spróbuj zrezygnować ze swojej religii. Tego też nie zrobisz, bo od małego uczono Cię, że bozia istnieje. (Ja miałem to samo, ale zauważyłem bardzo duże różnice między tym co mówią, a tym co się naprawdę dzieje.) Człowiek ma taki sam wybór jak pies, który wyczuje cieknącą suczkę.
                    • Gość: iskiereczka mruga Re: Nie ma wolnej woli IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 12:42
                      argument z widelcem - przyznaję - sugestywny,
                      ale bez hipotezy istnienia wolnej woli nie potrafię wyjaśnić fenomenów wyboru
                      (fenomen - to, co się jawi w świadomości), ani takich fenomenów kultury, jak
                      imperatywy praktyczno-moralne, powstanie warszawskie, koncerty fortepianowe
                      Chopina czy zangażowanie w dyskusje na forach gazety.pl (no chyba, że komuś
                      wystarczy kategoria suczej chuci)

                      ps. nie wierzę w żadną z religii
                      • Gość: ateista007 Re: Nie ma wolnej woli IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 14:14
                        Wybor jest zawsze między OGRANICZONA liczba mozliwosci. ograniczona czy to przez
                        warunki zewnetrzne czy przez nasza niedoskonalośc, np. konformizm wobec
                        konwenansow, czy nieumiejestnosc nawet wyobrazenia sobie pewnych rzeczy, ktore
                        byc moze sie urzeczywistnia- czy np w XVII aktem wolnej woli mogł chcieć być np.
                        programista komputerowym? nie, bo nawet nie mogl sobie tego wyobrazic. Poza tym
                        kazdy ze wspomnianych prze ciebie fenomenów tak naprawde jest dosyc
                        konwencjonalny- lektura gombrowicza to uzmysławia:)

                        p.s. nie wierzysz w religię, choc akurat istnienie religii JEST FAKTEM. a w boga?
                        • Gość: iskiereczka mruga Re: Nie ma wolnej woli IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 14:26
                          na Gombrowiczu to się wychowałem
                          a Ty - jak rozumiem - wierzysz, że Boga nie ma?
                          • Gość: ateista 007 Re: Nie ma wolnej woli IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 14:38
                            nie. ja nie wierze. neguje wiare jako ulomnosc umyslu i skutek "zyczeniowego"
                            czy moze "roszczeniowego" stosunku człowieka do doskonale obojetnego wobec nas
                            swiata (sorki za personifikacje, po prostu w jezyku brakuje chyba sposobu na
                            wyrazenie tego precyzyjniej). zdarza mi sie chwilowa glupia mysl ( a raczej jest
                            to akt wiary) ze np gdy, dobiegne do uciekajacego autobusu to wygram w totka:)
                            nawet racjonalny umysl nie jest calkiem wolny od ulomnosci. ale to nie znaczy ze
                            mozna ulegac tymze aberracjom a juz na pewno budaowac na ich fundamencje jakies
                            konsgtrukcje myslowe, takie jak religia
                        • critto Re: Nie ma wolnej woli 26.11.06, 13:19
                          no oczywiscie, ze liczba mozliwosci jest ograniczona. Ale wolna wola nie oznacza
                          wszechmocy, tylko mozliwosc wyboru sposrod tych mozliwosci. Wolna wola moze byc
                          ograniczana przez sklonnosci, popedy, pragnienia itd., ale moze tez z nimi
                          wygrac (jesli jest odpowiednio silna). Mozna np. ulec jednym popedom, a innym
                          nie. Mozna miec w sobie popedy antyspoleczne i prospoleczne i wybrac jeden z
                          nich. Sam fakt istnienia zyczen i ulegania lub nieulegania im potwierdza
                          istnienie wolnej woli.
                      • Gość: twoja_stara Re: Nie ma wolnej woli IP: *.nyc.res.rr.com 25.11.06, 15:24
                        Ludzie to maszyny zbudowane z bialka. Jestesmy tak uksztaltowani przez ewolucje
                        by przetrwac a nasze umysly dzialaja tak by osiagac zamierzony cel. Dlatego
                        uwazamy, ze posadamy "wolna wole". Zaden szanujacy sie umysl nie przyzna ze jest
                        inaczej. Jest inaczej niz chcielibysmy zeby bylo. Wolna wola jest iluzja
                        podobnie jak znieksztalcone bodzce dochodzace do nas z otoczenia a
                        przefiltrowane przez nieprecyzyjne zmysly. Posiadanie "wolnej woli" czyli
                        "trzeciej alternatywy" nie pasuje do logiki instiejacego wokol nas swiata.
                        Zawartoscia i budowa naszych mozgow rzadza takie same prawa jakie rzadza materia
                        i wszechswiatem. Jezeli sa one przypadkowe nie ma miejsca na wolna wole. Jezeli
                        rzadza nimi prawa dajace sie uporzadkowac w jakis spojny system, wolna wola tez
                        nie istnieje. Mamy dokladnie tyle samo wolnej woli co kazdy obiekt na tej
                        planecie, nie wiecej i nie mniej. A ze stoimy na najwyzszym poziomie rozwoju i
                        posiadamy zdolnosc przyswajania i przetwarzania informacji nie zmienia wlasciwie
                        nic z wyjatkiem bardziej wyszukanych sposobow na oklamywanie samych siebie. I to
                        by bylo na tyle.
                    • mg2005 Re: Nie ma wolnej woli 25.11.06, 13:43
                      patman napisał:

                      > Masz wolną wolę? Spróbuj tylko naprawdę zachcieć w
                      > łożyć sobie widelec do oka. Nie jesteś w stanie tego w tym momencie uczynić,
                      bo
                      > zabranie tego podstawowy imperatyw wypracowany w procesie ewolucji -
                      przetrwać


                      Codziennie ludzie popełniają samobójstwo. Jak to wyjaśnisz ?...


                      > . Mniej drastycznie - spróbuj zrezygnować ze swojej religii.

                      Jeśli ktoś wierzy ,że religia mówi prawdę, to byłoby absurdem rezygnowanie z
                      prawdy.

                      > Tego też nie zrobi
                      > sz, bo od małego uczono Cię, że bozia istnieje. (Ja miałem to samo, ale
                      zauważy
                      > łem bardzo duże różnice między tym co mówią, a tym co się naprawdę dzieje.)

                      No widzisz - można...A więc sam sobie przeczysz...))


                      Codziennie podejmujemy świadome wybory. Po co ewolucja miałaby tworzyć taką
                      fikcję ?...
                      • Gość: genetyk Re: Nie ma wolnej woli IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 14:25
                        > Codziennie ludzie popełniają samobójstwo. Jak to wyjaśnisz ?...
                        >
                        Zaburzeniem (wskutek niemożnosci zaspokojenia pewnych sub-imperatytów, np.
                        poczucia szczescia) imperatywu przetrwania

                        Tego też nie zrobi
                        > > sz, bo od małego uczono Cię, że bozia istnieje. (Ja miałem to samo, ale
                        > zauważy
                        > > łem bardzo duże różnice między tym co mówią, a tym co się naprawdę dzieje
                        > .)
                        >
                        > No widzisz - można...A więc sam sobie przeczysz...))
                        >

                        Nie. nie przeczy tylko wskazuje róznice miedzy soba a interlokutorem. nie
                        napisal ze NIE MOŻNA tylko załozyl- nie wiadomo czy slusznie, choc pewne
                        wypowiedzi wskazują ze tak- ze interlokutor nie wyrzeknie sie religii.


                        > Codziennie podejmujemy świadome wybory. Po co ewolucja miałaby tworzyć taką
                        > fikcję ?...


                        po 1. Psudoswiadome- neurologia tego dowodzi.
                        po 2.MECHANIZM Ewolucji to jak metasforycznie ujal Dawies "slepy zegrmistrz",
                        dzialajacy bez celu i sensu, tak jak bez celu i sensu dzialaja np. MECHANIZM
                        hydrodynamiki w cieczy. Wiec pytanie "po co" jest chybione. a po co np. mamy
                        wyrostek robaczkowy? on nie pelni zadnej pozytywnej roli, a tylko klopotów
                        przysparza :)
                        • mg2005 Re: Nie ma wolnej woli 25.11.06, 15:50
                          Gość portalu: genetyk napisał(a):

                          > Zaburzeniem (wskutek niemożnosci zaspokojenia pewnych sub-imperatytów, np.
                          > poczucia szczescia) imperatywu przetrwania

                          Dla materialnej ewolucji przetrwanie jest najważniejszym imperatywem
                          ( a nie jakieś "poczucie szczęścia"...)
                          Dlaczego produkt ewolucji działa wbrew ewolucji ?...


                          > po 1. Psudoswiadome- neurologia tego dowodzi.

                          ? W jaki sposób dowodzi ?

                          > po 2.MECHANIZM Ewolucji to jak metasforycznie ujal Dawies "slepy zegrmistrz",
                          > dzialajacy bez celu i sensu, tak jak bez celu i sensu dzialaja np. MECHANIZM
                          > hydrodynamiki w cieczy. Wiec pytanie "po co" jest chybione.

                          Oczywiście. To nie rozwiązuje sprzeczności - dlaczego ewolucja stworzyła i
                          rozwijała przez miliony lat coś całkowicie niepotrzebnego...
                          • Gość: bujaj_wory Re: Nie ma wolnej woli IP: *.nyc.res.rr.com 25.11.06, 15:59
                            mg2005 idz do szkoly, przeczytaj jakas ksiazke, rozwiaz krzyzowke, zagraj w
                            solitera i nie pisz tu wiecej gdyz twoje egzystencjalne leki nie znajda tu ukojenia.
                          • Gość: genetyk Re: Nie ma wolnej woli IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 19:00
                            Dla materialnej ewolucji przetrwanie jest najważniejszym imperatywem
                            > ( a nie jakieś "poczucie szczęścia"...)
                            > Dlaczego produkt ewolucji działa wbrew ewolucji ?...
                            >
                            jesli produkt ewolucji- czlowiek- nie moze zaspokoic swoich potrzeb
                            biologicznych- (czego objawem jest brak poczucia szczescia)- zaznaczam tez ze
                            wszystkie potrzby maja korzenie biologiczne i sluża w ten czy inny sposob
                            przetrwaniu ( w odpowiednich warunkach i na odpowiednim poziomie) to nie ma
                            zadne sprzecznosci. niezaspokojone potrzeby=brak mozliwosci przetrwania na
                            odpowiednim poziomie=brak poczucia szczescia. konkretny przyklad moze bedzie dla
                            ciebie czytelniejszy niz abstrakcyjne rozwazania: dziewczyna/chlopak ktora nie
                            ma powodzenia u plci przeciwnej przetrwa- ale jej zycie jest pozbawione komfortu
                            zaspokojenia pewnych potrzeb emocjonalnych (o podlozy biologicznym, oczywiscie)
                            i co prawda moze przetrwac, ael moze tez zdecydowac sie na taki krok.

                            > > po 1. Psudoswiadome- neurologia tego dowodzi.
                            >
                            > ? W jaki sposób dowodzi ?

                            a w taki, ze gdy niby podejmujemy jakas niby suwerenna decyzje to odpowiednie
                            neurony sie uaktywniaja. gdyby nie one- nie podjelibysmy tej decyzji. a
                            dzialanie neuronow nie jest uswiadamiane. wiec chyba oczywiste, ze gdyby nie
                            zaDZIALALY te konkrene neurony to nasza decyzja bylaby inna. wiec nasz niby
                            wolna wola wynika z tajkiej a nie innej dynamiki procesow mózgowych,
                            mieszczacych sie ponizej progu swiadomosci.

                            >
                            > Oczywiście. To nie rozwiązuje sprzeczności - dlaczego ewolucja stworzyła i
                            > rozwijała przez miliony lat coś całkowicie niepotrzebnego...

                            a dlatego ze to sluzylo przystosowaniu. ubiegajac twoje pytanie "przystosowaniu
                            po co" odpowiem - po nic. przystosowanie jest celem samym w sobie. tak samo jak
                            woda sie leje z peknietego naczynie nie w jakims konkretnym celu, tylko dlatego,
                            ze tak po prostu grawitacja dzaiala. MARTWY, BEZOSOBOWY MECHANIZM tym rzadzi I
                            NIE MA ON ZADNEGO CELU WYTYCZONEGO. jak mam ci to prosciej wytlumaczyc?
                            • mg2005 Re: Nie ma wolnej woli 25.11.06, 21:29
                              Gość portalu: genetyk napisał(a):

                              > jesli produkt ewolucji- czlowiek- nie moze zaspokoic swoich potrzeb
                              > biologicznych- (czego objawem jest brak poczucia szczescia)

                              Potrzebą biologiczną ewolucji jest przetrwanie gatunku, a nie 'szczęście'.
                              Dlatego instynkt samozachowawczy powinien być dominujący.

                              - zaznaczam tez ze
                              > wszystkie potrzby maja korzenie biologiczne i sluża w ten czy inny sposob
                              > przetrwaniu ( w odpowiednich warunkach i na odpowiednim poziomie)

                              Np. malowanie obrazów , pisanie symfonii albo pisanie na Forum...


                              gdy niby podejmujemy jakas niby suwerenna decyzje to odpowiednie
                              > neurony sie uaktywniaja. gdyby nie one- nie podjelibysmy tej decyzji. a
                              > dzialanie neuronow nie jest uswiadamiane. wiec chyba oczywiste, ze gdyby nie
                              > zaDZIALALY te konkrene neurony to nasza decyzja bylaby inna. wiec nasz niby
                              > wolna wola wynika z tajkiej a nie innej dynamiki procesow mózgowych,
                              > mieszczacych sie ponizej progu swiadomosci.

                              To wreszcie jest 'wolna wola' czy nie ? Jeśli nie, to dlaczego ta fikcja
                              została stworzona ?


                              >
                              > >
                              > > Oczywiście. To nie rozwiązuje sprzeczności - dlaczego ewolucja stworzyła
                              > i
                              > > rozwijała przez miliony lat coś całkowicie niepotrzebnego...
                              >
                              > a dlatego ze to sluzylo przystosowaniu.

                              Jak fikcja służy przystosowaniu ?...
                              Raczej przeciwnie...

                              • Gość: genetyk Re: Nie ma wolnej woli IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 11:30

                                >Potrzebą biologiczną ewolucji jest przetrwanie gatunku, a nie 'szczęście'.
                                >Dlatego instynkt samozachowawczy powinien być dominujący.

                                Instynkt samozachowaczy jest bardzo zlozony, dlatego pare linijek wyzej
                                wprowadzilem pojecie "subinstynktu" - nie czytasz uwaznie- jakim jest np pociag
                                seksualny, lub , instynkt macierzyński czy instynkt stadny(czy moze
                                przynaleznosci do danej grupy- to kwesta nazwenictwa wyłącznie). Bardzo ważna
                                sprawa- instynkt samozachowawczy i skladajace sie nań subinstynkty sluza
                                prztrwaniu GATUNKU i dlatego nie zawsze przetrwanie konkretnej osoby jest
                                priorytetem., choc do PEWNEGO STOPNIA (ale tylko pewnego) PRZETRWANIE GATUNKU I
                                DANEJ JEDNOSTKI JEST TOŻSAME. jesli subinstynkty sa nie zaspokojone moga
                                zdominowac cała psychikę. Osoba z opisanego przykladuu nie cierpi glodu, wiec
                                instynkt przetrwania TEJ KONKRETNEJ OSOBY jest zaspokojony, natomiast jej
                                genotyp poprzez subinstynkty zmusza ja NIE TYLKO DO PRZETRWANIA TEJ KONKRETNEJ
                                OSOBY, ale TAKZE (a moze przede wszystkim) do dzialan na rzecz CAŁEGO gatunku,
                                czyli zaspokojenia potrzeb emocjonalno- seksualnych (wydania potomstwa) i
                                odnalezienia sie w danej grupie. a poczucie szczescia jest PRZEJAWEM
                                ZASPOKOJENIA TYCH SUBINSTYNKTÓW. szczescie nie jest CELEM samo w sobie,
                                szczescie jest tylko WYNIKIEM zaspokojenia instynktow. Nie rozroznisasz DANEGO
                                ZJAWISKA (zaspokojenia subinstynktow) i PRZEJAWU danego zjawiska (poczucia
                                szczescia)

                                - zaznaczam tez ze
                                > wszystkie potrzby maja korzenie biologiczne i sluża w ten czy inny sposob
                                > przetrwaniu ( w odpowiednich warunkach i na odpowiednim poziomie)

                                Np. malowanie obrazów , pisanie symfonii albo pisanie na Forum...

                                A zebys wiedzial. malujac obrazy, piszac symfonie i wypowiadajac sie na forum
                                zdobywam uznanie w grupie z ktora sie identyfikuje, a niekiedy nawet w całym
                                gatunku. jest to poklosie czysto biologicznego instynktu stadnego. to ze te
                                czynnosci sa bardziej zlozone ma drugorzedne znaczenie- fundamentem jest
                                potrzeba przyanleznosci do grupy. uprzedzajac glupie komentarze a propos "stada
                                ateistów" - religia tez jest zlozonym przejawem instynktu stadnego. Proponuje
                                zapoznac sie z "piramida potrzeb" wg.Maslowa


                                gdy niby podejmujemy jakas niby suwerenna decyzje to odpowiednie
                                > neurony sie uaktywniaja. gdyby nie one- nie podjelibysmy tej decyzji. a
                                > dzialanie neuronow nie jest uswiadamiane. wiec chyba oczywiste, ze gdyby nie
                                > zaDZIALALY te konkrene neurony to nasza decyzja bylaby inna. wiec nasz niby
                                > wolna wola wynika z tajkiej a nie innej dynamiki procesow mózgowych,
                                > mieszczacych sie ponizej progu swiadomosci.

                                To wreszcie jest 'wolna wola' czy nie ? Jeśli nie, to dlaczego ta fikcja
                                została stworzona ?

                                Nia ma wolnej woli, nasza woli nie ma wilekiego wplywu na uruchamianie sie
                                neuronow. mechaznizm ich uruchamiania sie wynika z takiej a nie innej budowy
                                naszego mozgu, uksztaltowanej genetycznie i w wyniku socjalizacji. Na kolejne
                                pytanie "dlaczego" odpowiadam po raz kolejny a "dla niczego". to nie ma zadnego
                                mistycznego celu ktory ktos niby mialby ustalać. jedynem celem tego
                                bezosobowego mechanizmu jest przetrwaniem replikantów, zwiazkow chemicznych
                                zwanych genami(one tez sa bezosobowe, zeby watpliwosci nie bylo).

                                > >
                                > > Oczywiście. To nie rozwiązuje sprzeczności - dlaczego ewolucja stworzyła
                                > i
                                > > rozwijała przez miliony lat coś całkowicie niepotrzebnego...
                                >
                                > a dlatego ze to sluzylo przystosowaniu.

                                Jak fikcja służy przystosowaniu ?...
                                Raczej przeciwnie...

                                fikcja sluzy przystosowaniu, czego dowodem moze byc takze religia- jesli przyjme
                                religie danej grupy (choc opiera sie ona na FIKCJI) to zwiekszaja sie moje
                                REALNE szanse na przetrwanie- katolicy mnie nie zadziobią. natomiast POCZUCIE
                                wolnej woli (poczucie to nie to samo co wolna wola, zeby watpliwosci nie bylo)
                                sluzy stworzeniu poczucia odpowiedzialnosci i zachowaniom prospolecznym.
                                konkretny przyklad podaje - czlowiek z patologicznej rodziny ZOSTAŁuksztaltowany
                                w konkretny sposob, STAJE sie psychopatą ( to nie byla decyzja jego wolnej woli
                                jak zostal uksztaltowany) i wskutek takiego uksztaltowania popelnia
                                przestepstwo. wtedy spoleczenstwo go karze , odwolujac sie do jego WOLNEJ WOLI-
                                ktora jest fikcyjna- aby uniknac zachowac antyspolecznym. spoleczenstwo
                                STWORZYLO pojecie wolnej woli(tak jak stworzylo fikcyjna mitologię), aby moc
                                karac antyspoleczne jednostki. jesli dana jednostak natomiast zostala
                                uksztaltowana PROSPOLECZNIE - i dziala na rzecz danej spolecznosci- to
                                spoleczenstwo ją nagradza- czasem tylko uznaniem, ale zawsze jest to nagroda,
                                nawet niematerialna. przetrwanie GATUNKU (czyli jak najwięszej puli genów) jest
                                tutaj wazniejsze niz przetrwanie tej konkretnej jednostki.opisywalem to powyzej,
                                przeczytaj uwaznie.

                            • Gość: iskiereczka mruga siądź pod mym liściem.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 22:10
                              > MARTWY, BEZOSOBOWY MECHANIZM tym rzadzi I
                              > NIE MA ON ZADNEGO CELU WYTYCZONEGO. jak mam ci to prosciej wytlumaczyc?

                              :)

                              z faktu, że nie wierzysz w celowość w kosmosie (czyli nie-chaosie)
                              nie wynika, że celowość w kosmosie nie istnieje

                              doświadczenie wewnętrzne (tryb "cogito") pokazuje,
                              że jeżeli chcesz wrzucić posta na forum,
                              to wrzucasz posta na forum

                              celowość Twojego działania jest przykładem istnienia przynajmniej jednego
                              celowego działania we wszechświecie

                              możesz się wprawdzie dobrowolnie upierać i wrzucać kolejne posty, że oto Twoje
                              wewnętrzne doświadczenia chęci wrzucenia posta na forum i następujące po nim
                              wrzucanie posta na forum, to tylko kolejne przypadkowe ogniwa z
                              nieprzeliczalnego łańcucha przypadkowych zdarzeń w chaosie (nie-kosmosie)

                              lub też rządzone przez "MARTWY, BEZOSOBOWY MECHANIZM" uboczne skutki
                              elektrycznych wyładowań w mózgu, który dla jakiejś kosmicznej perwersji
                              wytworzył koherentne złudzenie Twojej świadomości i całej masy tak zbędnych
                              fenomenów jak planowanie urlopów, dylematy moralne, twierdzenie Goedla..

                              ale spróbuj w to uwierzyć i nie zwariować
                              • Gość: genetyk Re: siądź pod mym liściem.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 12:24

                                > z faktu, że nie wierzysz w celowość w kosmosie (czyli nie-chaosie)
                                > nie wynika, że celowość w kosmosie nie istnieje
                                >
                                to samo mozna powiedziec o tobie- z faktu za np. wierzysz w boga nie wynika ze
                                bog istnieje. w ten sam sposob mozna udowodnic i istnienie np. krasnoludkow,
                                baby jagi i sw. mikolaja.Udowodnij, ze NIE ISTNIEJE wilkołak. nie potrafisz? coz
                                doprawdy swietny dowod istnienia wilkołaków. proponuje przeczytac Augusta Comta
                                - prekursora pozytywizmu- ze szczegolnym zwroceniem uwagi na wymóg udowodnienie
                                danego zjawiska pozytywnie, tzn nie przez zaprzeczenie, tylko przez potwierdzenie.

                                > doświadczenie wewnętrzne (tryb "cogito") pokazuje,
                                > że jeżeli chcesz wrzucić posta na forum,
                                > to wrzucasz posta na forum
                                >
                                >

                                wrzucanie posta na forum to nie dosiwadczenie wewnetrzne tylko istniejacy
                                obiektywnie fakt- kazdy moze przeczytac tego posta, wiec szafownie pojeciami
                                "tryb "cogito"" nie wydaje mi sie zasadne(nawiasem mowiac czy ty nie myslisz
                                pojec? co ma kartezjanskie pojecie wspolnego z faktem wrzucania postu?
                                zauwazylem to - nie tylko ja zreszta- tez w innych twoich postach, np
                                "emergencje")

                                >celowość Twojego działania jest przykładem istnienia przynajmniej jednego
                                > celowego działania we wszechświecie

                                jedynym celem wrzucania prze mnie postu i innych moich dzialan jest przetrwanie,
                                stworzenie identyfikacji z dana grupą i zaspokojenie takich a nie innych
                                instynktow - odsylam do mojego poprzedniego postu, adresowanego do mg2005

                                możesz się wprawdzie dobrowolnie upierać i wrzucać kolejne posty, że oto Twoje
                                > wewnętrzne doświadczenia chęci wrzucenia posta na forum i następujące po nim
                                > wrzucanie posta na forum, to tylko kolejne przypadkowe ogniwa z
                                > nieprzeliczalnego łańcucha przypadkowych zdarzeń w chaosie (nie-kosmosie)
                                >
                                tak samo jak ty mozesz sie upierac (niedobrowolnie-ty zostalas tak
                                uksztaltowana, tak samo jak ja) przy fikcji istnienia boga i wszystkich swietych
                                , ktorzy w swej wszechmocy kieruja wszechswiatem, a zetem takze i toba ( to
                                gdzie tu miejsce na twoja wolna wolę???). moja chec wrzucenia posta wynika z
                                tego ze zostalem uksztaltowany w taki a nie inny sposob- podobnie jak ty.roznica
                                miedzy nami polega jednak na tym ze moja NIBYwolna wola jest OGRANICZONA przez
                                FAKTY - nie moge np zaprzeczyc istnieniu genow. natomiast mam wrazenie ze ty
                                mylisz poczucie wolnej woli z fikcyjnym faktem istnienia wolnej woli. to ze nie
                                czujesz ze jestes zbudowana z atomow, to nie znaczy ze nie jestes zbudowana z
                                nich. poza tym twoja NIBYwolna wola tez jest ograniczona- jak moja- ale mam
                                wrazenie ze- odemnie niz moja- przez dogmaty religijne (aczkoliwek nie mam pewnosci)



                                > lub też rządzone przez "MARTWY, BEZOSOBOWY MECHANIZM" uboczne skutki
                                > elektrycznych wyładowań w mózgu, który dla jakiejś kosmicznej perwersji
                                > wytworzył koherentne złudzenie Twojej świadomości i całej masy tak zbędnych
                                > fenomenów jak planowanie urlopów, dylematy moralne, twierdzenie Goedla..
                                >

                                to wszystkie fenomeny ktore wymienilas to wynik zlozonej dzialanosci genow,
                                dazących do przetrwania gatunku- odsylam ponownie do mojego poprzedniego postu
                                adresowanego do mg2005. natomiast przypisywanie genom "jakiejś kosmicznej
                                perwersji" dowodzi, ze masz podswiadomą pretensje do swiata- o to ze nasz zycie
                                jest ograniczone czasowo, i o to ze jedynym jego celem jest przetrwanie
                                polimerów zwanym DNA. a trudno miec pretensje do bezosobowego swiata, czy
                                bezoosbowych genow, wiec stwarzasz w swym umysle fikcje jakiego osobowego czy
                                quasi osobowego bytu zawiadującego tym swiatem.


                                > ale spróbuj w to uwierzyć i nie zwariować


                                sprobuj MYŚLEC i NIE UCIEKAC w wiarę. opireaj sie tylko na faktach i nie myl
                                swoich podswiadomych zyczen z faktyczyn stanem rzeczy. jesli jestes
                                wystarczajaco silna i racjonalna - nie zwariujesz. pozbadz sie tez
                                protekcjonalizmu - ostatni twoj post - , nie zapominaj ze chrzescijanskim
                                zaleceniem jest pokora i ułóż odpowiednia hierarchię, oddaj cesarzowi co
                                cesarskie (nauka operuje faktami) i ewentualnie krolowi co krolewskie (religia
                                opiera sie na fikcji, Jedynie pozwala złagodzic slabym ludziom ból ich istnienia
                                to jest jej jedyna zasluga i rola jaka moze pelnic- tylko z ograniczeniem jej
                                wplywu na realny swiat, co propaguje np. na tym forum)


                                nie siade pod twym lisciem dopoki nie oczyscisz go z larw irracjonalnych
                                przesądów. moga sie z nich wykluć ogromne klopoty, ktore spadna mi na glowe
                                • Gość: iskiereczka mruga Re: siądź pod mym liściem.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 13:53
                                  otóż, tak się składa, mój drogi genetyku,
                                  że jestem usposobiona antyklerykalnie i nie wierzę w Boga żadnej z religii

                                  pojęć nie mylę - wiem o tym, bo zawodowo zajmuję się poruszaną tu problematyką

                                  raz jeszcze: irytuje mnie ignorancja
                                  - o Bogu, duszy, ewolucji, kreacjonizmie wypowiadają się ignoranci,
                                  którzy poznali te terminy z gazet i mają dość tupetu żeby głos zabierać

                                  to jest dopiero irracjonalne!
                                  • Gość: genetyk Re: siądź pod mym liściem.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:09
                                    nie wierzysz w boga zadnej religii. Czemu uzywasz pojec "dusza"? zawodowa
                                    zajmujesz sie ta problematyka. wiec chyba znasz jakies synonimy z dziedziny
                                    NAUKI. juz gdzies tu napisalem o pojeciu "tozsamosci" i patologii do jakiej
                                    prowadzi uzywanie TERMINÓW religijnych na okreslenie zjawisk przyrodniczych.
                                    Prowadzi to do iditycznej oceny sytuacji i absurdalnych zakazow.


                                    > raz jeszcze: irytuje mnie ignorancja
                                    > - o Bogu, duszy, ewolucji, kreacjonizmie wypowiadają się ignoranci,
                                    > którzy poznali te terminy z gazet i mają dość tupetu żeby głos zabierać
                                    >
                                    o komorkach macierzystych tez wypowiadaja sie ignoranci i to ma duzo
                                    powazniejsze skutki, nie tylko czyjas irytacje, ale powoduje to brak rozwoju
                                    medycyny, a co za tym idzie niepotrzebna wczesna smierc ludzi. natomiast pojecia
                                    kreacjonizmu itp nalezy zwalczac- pisalem juz dlaczego i do czego prowadzi ich
                                    uzywanie. ponadto nie oszukujmy sie - do merytorycznej dyskusji o genetyce
                                    potrzeba nieporownywalnie wiekszej wiedzy niz do jałowych akademickich sporów
                                    czy istnieja fakty czy interpretacje, albo do przyjecia ideii bytu osobowego
                                    egzystującego w niebiosach i kreujacego swiat
                                    • Gość: iskiereczka mruga Re: siądź pod mym liściem.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 15:22
                                      kategoria duszy była jedną z centralnych w metafizyce / epistemologii do Kanta
                                      włącznie (pocz. XIXw.)

                                      dziś pojęcie duszy funkcjonuje raczej pod nazwą "umysłu" niż "tożsamości"
                                      (mind), ale swojej zasadniczej treści nie zmieniło od czasów scholastyki
                                      (substancja stanów psychicznych)

                                      co do filozoficznych sporów - nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "jałowości",
                                      ale Twoje mniemanie, jakoby nie wymagały przedmiotowej erudycji, jest wyrazem
                                      dość dziś powszechnej fałszywej świadomości na temat tego czym jest filozofia
                                      • Gość: genetyk Re: siądź pod mym liściem.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:44
                                        >
                                        > dziś pojęcie duszy funkcjonuje raczej pod nazwą "umysłu" niż "tożsamości"
                                        > (mind),

                                        więc czemu nie uzywasz pojec "umyslu" i "tozsamosci"? moze dlatego że:

                                        >ale swojej zasadniczej treści nie zmieniło od czasów scholastyki
                                        > (substancja stanów psychicznych)
                                        >

                                        jesli filozofia zaczyna grzeznac w scholastycznych sporach a la "ile diablów na
                                        koncu szpilki", jesli filozofia "mieli" wlasne abstrakcyjne i nieweryfikowane
                                        praktycznie konstrukty- to jest to czysty jałowy akademizm. NAUKA w odroznieniu
                                        od akademizmu weryfikuje swoje ustalenia, i odrzuca falszywe lub doprecyzuje
                                        nieprecyzyjne. widzisz roznice?

                                        co do filozoficznych sporów - nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "jałowości",
                                        > ale Twoje mniemanie, jakoby nie wymagały przedmiotowej erudycji, jest wyrazem
                                        > dość dziś powszechnej fałszywej świadomości na temat tego czym jest filozofia

                                        Eruducja sprowadzalaby sie jedynie tu do znajomosci pewnych pojec i operwoania
                                        nimi do tworzenia coraz bardziej niezrozumialego i oderwanego od zycia belkotu -
                                        roztrzasania na pewno bardzo istotnych roznic miedzy pomiedzy postmodernizmem i
                                        postnowoczesnoscia i calej masy nic nie znaczacych i coraz liczniejszych
                                        "-izmow". nie neguje pewnych wartosci humanistyki, ale to jest jej degeneracja.
                                        a juz jakies przekonanie tych producentow "-izmow" o ich wyzszosci wzgledem
                                        NAUKOWCOW to skandal. swietnym tego przykladem sa zalosne prztyczki
                                        kolakowskiego w strone Lema.
                            • critto Re: Nie ma wolnej woli 26.11.06, 13:27
                              konkretny przyklad moze bedzie dl
                              > a
                              > ciebie czytelniejszy niz abstrakcyjne rozwazania: dziewczyna/chlopak ktora nie
                              > ma powodzenia u plci przeciwnej przetrwa- ale jej zycie jest pozbawione komfort
                              > u
                              > zaspokojenia pewnych potrzeb emocjonalnych (o podlozy biologicznym, oczywiscie)
                              > i co prawda moze przetrwac, ael moze tez zdecydowac sie na taki krok.

                              no wiec sam potwierdzasz istnienie wolnej woli: moze przetrwac, a MOZE sie
                              zdecydowac... Wielu samobojcow udalo sie uratowac przekonujac ich, ze nie warto
                              sie zabijac. To, ze przezyli, bylo rowniez aktem ich woli; poped, aby zginac,
                              byl bardzo silny, zapobiec temu silowo nie mozna bylo (bo ostatecznie co mozna
                              zrobic samobojcy?? ukarac go smiercia?? ;)), a mimo to wybrali zycie. Z mojej
                              strony: koniec dyskusji, mam wole, aby zajac sie czym innym...

                              Pozdrawiam,
                              Critto
                            • critto Re: Nie ma wolnej woli 26.11.06, 14:41
                              wiesz, dodam jeszcze jedno: spor indeterministow (zwolennikow wolnej woli) z
                              deterministami (zwolennikami braku wolnej woli) jest co tak stary, jak filozofia
                              i to nie tylko europejska (rowniez np. buddyjska czy indyjska). Takie debaty
                              toczyly sie juz w czasach, gdy nie bylo nauki w dzisiejszym rozumieniu tego
                              slowa, a o materii wiedziano bardzo niewiele; rowniez dla obu pozycji istnialy
                              wytlumaczenia religijne i niereligjne. W miedzyczasie dolaczyl sie jeszce
                              kompatybilizm i niekompatybilizm (wiara odpowiednio w zdolnosc polaczenia
                              determinizmu i indeterminizmu w roznych zakresach).

                              Ja tak naprawde jestem kompatybilista
                        • paskudaprawdziwa Re: Nie ma wolnej woli, ale jest bledne rozumowan 26.11.06, 07:15
                          Genetyku "slepy zegrmistrz" , mefaroczynie uchwycona proba pokazania
                          nielogicznosci ewolucji ( wiec braku porzadku bytu?), mozna tez probowac
                          odczytac tylko dekonstrukcje (samodeontrukcje) wlasnego stanowiska ... osoby
                          mowiacej to ... czyli bez sensu jest tez to co, to co mowi.

                          Mowiacy obala wiec mimochodem slusznosc tego co mowi...

                          ----------

                          po co cos powstalo i zniklo?
                          "po co" w ogole powstalo takie samo pytanie "po co"
                          "po co" czyli w istocie , co czym jest teleogicznosc naszego jestestwa?


                          Pytanie "po co" zostalo uaktywnione w ludziach, w ludzkich mozgach i mozna to
                          opisywac na poziomie neuronow, na poziomie proesow mozgowych, a mozena wyjsc po
                          za to...

                          Wyjscei poza to to takze proba wyjasenienia calej sfery intencjonalosci, tez
                          np. wyksztalcenia takiech,a nie innych kulturowo waznych aktywnosci, w tym np.
                          obrzedow religijnych...

                          seigajac do teorii ewolucji odpowiedzia bedzie: jest to, jak wsssytko,
                          elementem walki o byt, o przetrwanie, o zdolnosc doboru naturalenego -
                          • Gość: genetyk Re: Nie ma wolnej woli, ale jest bledne rozumowan IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 13:28
                            > Genetyku "slepy zegrmistrz" , mefaroczynie uchwycona proba pokazania
                            > nielogicznosci ewolucji ( wiec braku porzadku bytu?), mozna tez probowac
                            > odczytac tylko dekonstrukcje (samodeontrukcje) wlasnego stanowiska ... osoby
                            > mowiacej to ... czyli bez sensu jest tez to co, to co mowi.

                            i juz bzdurne zalozenia na poczatku, paskudo(prawdziwa?). to ze geny dzialaja
                            slepo, bezosobowo i bez planu (nie to ze nielogicznie, co to za
                            pomysl???dzialanie genow jest logiczne ze wzgledu na przetrwanie) to nie znaczy
                            ze czlowiek nie potrafi myslec logicznie, abstrakcyjnie (co takze sluzy
                            przetrwaniu genow- ale one dzialaja nielogicZnie i slepo w odroznieniu od nas -
                            czujesz roznice???)

                            >
                            > Ostatecznie po co ta "walka o byt"?
                            >
                            a po nic. po przetrwanie konkretnych genow. znowu powraca irracjonalne pytanmie
                            "po co walka o byt". replikanty- geny nie maja celu, one po prostu chca
                            przetrwac. a my jako "wehikuły genow" je realizujemy, majac POCZUCIE celowosci.

                            >
                            > Dlaczego niby mamy przetrwac? Dlaczego mamy ten mechanizm, taka a nie inna
                            > dynamike mozgu i dynimike kulturowa?
                            >

                            bo byly takie a nie inne waunki ktore nas uksztltowaly.

                            > dla mnie innej dynamika procesu wyjasninia "ponizej progu inteligentnej
                            > swiadomosci" - deprecjajaca cudownosci ("cudowsnosci" w relacji do innych
                            > stworzen) ludzkiego mozgu. Sprobukmy wiec isc dalej za tym tkiem rozumowania.
                            >


                            naczelne tez potrafia wiele z tego co my potrafimy. dajmy im jeszcze iles tam
                            eonow na ewolucjie i zobaczymy, czy ich mozgi przypadkiem nie osiagna naszych
                            mozliwosci. POPCZUCIE cudownosci i wyjatkowosci jest potrzbene slabym
                            egocentrykom, majacym problemy z zaakceptowaniem faktu ze jestesmy organicznymi
                            drobinamy w otchalniach kosmosu - jesli jestes chrzescijaninem przydaloby sie
                            nieco wiecej chrzescijanskiej pokory

                            >
                            > jest to element walki o "pewny byt", o pewien standard bytu swiadmowego,
                            > inetncjonalnego... To otwarcie pewnej drogi zblizania sie do .... "prawdy" nie
                            > tego co JEST , ale tego co... dopiero BEDZIE, co jest tymczasem CELEM...
                            >
                            tak samo jak ja, walcze o byt dla racjonalizmu, o byt swiadomy, pozbawiony
                            religijnych irracjonalizmow, walcze o prawde nie o dogmaty. walcze tez o
                            przetrwanie naszego gatunku (czyli naszych genow) bo irracjonalizm- podsycany
                            m.in. zinstytucjonalizowana religią- w koncu nas zgubi
                            • paskudaprawdziwa Re: Nie ma wolnej woli, ale jest bledne rozumowan 27.11.06, 05:51
                              Znowu nie mam czasu doczytac do konca dyskusji, choc mnie bardzo interesuje.
                              dkladam wiec i koncentruje sie tylko na jednym poscie...Genetyka.

                              Gentyku, imponujaca jest Twoja wiedza i samodzielnosc myslenia,
                              ale mimo Twojej wiedzy, czy generalnie tak bogatej kultury ducha, gdzies czytam
                              jakis jednak niepotrzebne ograniczenie wolnosci myslenia, , jakas niepotrzebne
                              napiecie - emocjonalnosc w myslenieu o religii... "Rzuca Cie" od czasu do czasu
                              i zatracasz wtedy wolnosc (bezwzglednosc?) badajacego ducha ... Jakos tak.

                              To nie krytyka, to proba zrozumienia... Nie uzurpuje sobie prawa do
                              osadzania... po propstu uderza mnie to i przeszkadza.

                              Kosciol jest isntytucja spoleczna, ma swoje pozytywne (i negatywne -jak
                              wszsytko) znaczenie. Koscil to ludzie, ludzie nie sa nieomylni. Genralnie,
                              rozumiem, ze Koscil jest isntytucja ktora opoznia tempo zmian i czesto mysle,
                              ze jest to potrzebne, bo latwiej radzic soebie z "diablem znanym" niz diablem
                              nieznanym".

                              A kazda zmiana,rowniez warunkowan rozwojem nauki, ma swoje negatywne
                              obocznosci. Nic w swiecie ziemskim, ludzkim nie ejst dokonale i z tym trzeba
                              sie pogodzic i nie obiecywac, ze postep naukowy, zmieni oblicze ziemi do tego
                              stopnia, ze w pewnym moemencie zaistnieje rajska kraina... tego nei bedzie.

                              Chocby dlatego, ze jestesmy smiertelni, skazani na bol, glod i chlod, rodzimy
                              sie i umueramy z agresja lekowa i dopoki taka bedzie kondycja ludzka, to mimo
                              postepu rajskiej krainy nie zbudujemy. Zycie jest boelsne i krotkei, ale
                              zawiera w seobie te piekno, bo wlasnie jest krotkie, niepowtrzalne i powinno
                              byc spranym madrym omijaniem bolu i cieprinie, a nie mnozeniem tego... Zycie
                              jest sztuka, moze byc jednak "marna sztuka" i tego wlasnie trzeba uniknac. A to
                              nie jest latwe. Tu tkwi problem wolnej woli, ze czynimy nasze zycie marna albo
                              niemarna "sztuka siebie". Mamy pewne wyposaznie, ale ono ostatecznie nie
                              przesadza kim, ani jacy jestesmy...

                              I jesli nawet przedluzone bedzie zycie ludzkie, to smierc zawsze bedzei
                              tragiczna, bolesna perspektywa... ale nieesmiertelnosc ziemska jeszcze
                              gorsza.

                              Kosiciol i szerzej religia naleza do tej sfery swaita ludzkiego, ktora lagodzi
                              tragizm ludzkiego zywota. Ludzie wierzacy zyja nie tylko dluzej, jak mowia
                              statystyki, zyja tez bardziej komfortowo psyzchicznie, emocjonalnie...

                              A nasza postawa powinna zawierac jakieś przyzwoite quantum realizmu,
                              pragmatyzmu, aby przetrwac w walce o byt.

                              Wizja Boga, ktory pragnie...(dobra czlowieka),
                              wizja czlowieka, ktory pragnie...(swojego i boskiego dobra)
                              jest dla mnie nie tylko humistycznym pieknem, ale i madroscia,
                              racjonalnoscia ... jest wysublimowaniem walki o byt, jest szczyceniem toku
                              ewolucji organizmow wyzszych... Nie bez praprzyczny dziejacycm sie tak, a nie
                              inaczej.


                              to ze geny dzialaja slepo, bezosobowo i bez planu (nie to, ze nielogicznie, co
                              to za pomysl??? dzialanie genow jest logiczne ze wzgledu na przetrwanie) to
                              nie znaczy, ze czlowiek nie potrafi myslec logicznie, abstrakcyjnie (co takze
                              sluzy przetrwaniu genow- ale one dzialaja nielogicZnie i slepo w odroznieniu
                              od nas - czujesz roznice???)


                              "dzialanie genow jest logiczne ze wzgledu na przetrwanie" -piszesz,
                              ale jednoczesnie "one dzialaja nielogicZnie i slepo w odroznieniu od nas -
                              czujesz roznice???)

                              chcesz powiedziec, ze geny nei maja swiadomosci?

                              a swaidmosc myslec to myslenie logicznie, abstrakcyjnie...

                              dla mnie geny sa intencjonalne, czlowiek rowniez dziala intencjonalnie, choc
                              skala intencjonalnosci jest inna, ze tak powiem...

                              a "wolna wola", to tylko wolnosc/umietnosc wyboru do samo-konstrukcji albo do
                              samo-de-konstrucji siebie ( swojego gatunku), czyli wolnosc do dzialania choc
                              dzialania zgodnego z onto- i filo-gentycznymi starymi mechanizmami walki o byt.
                              Mamy wolna wole, bo zmuszeni jestesny do umietnych (do konca niedetrminowanych)
                              elastycznych dzialan /wyborow w sweicie nieustannych zmian...

                              Wielka szutka trwania (przetrwania) jest rozpoznwania, co sluzy konstrucji
                              (pielegnacji zycia) a co sluzy dekonstrucji (braku pielegnacji zycia).

                              Ewolucja to nie tylko bezlitosna walka i konkurencja, to takze pielegnicja i
                              umietnosc współpracy.

                              Większe szanse na przeżycie mail ten, ktory umiał współpracować, kto umiał się
                              zasilac innymi energiami, odnajdywac je.

                              Darwinizm był zbyt jednostronny i diabelska wymowa „survival of the fitnesst” –
                              czyli przeżycie najsilniejszych, nie do końca jest prawda. Konstrukcja i
                              utrzymanie ekosystemu planety zaisnialo przeciez nie tyle w wyniku
                              konkurencji, ile dzięki współpracy.

                              pewnie to uporzadkuje jakos i pewnie pojawi sie

                              paskuda.blox.pl

                              • Gość: genetyk Re: Nie ma wolnej woli, ale jest bledne rozumowan IP: *.35.rev.vline.pl 28.11.06, 00:07
                                >, jakas niepotrzebne
                                >napiecie - emocjonalnosc w myslenieu o religii... "Rzuca Cie" od czasu do czasu
                                >

                                zgadza się. nie potrafie sie wypowiadac o religii bez emocji, "rzuca mnie".
                                dlaczego? powody w skali "mikro" i "makro" :1. babci konajaca i wyjaca z bólu
                                bez mozliwosci skorzystania z eutanazji, ktorej w pewnym momencie naprawde
                                potrzebowala. 2. horrendalne kwoty przeznaczane (!dobrowolnie!) na radio maryja
                                czy bombastyczne swiatynie lichenskie ( slyszalem cos nawet o dotacjach
                                rzadowych ) i inne coraz wymyslniejsze koscioly ( a palac kultury chcieli
                                burzyc.. dołóżmy krzyz po prostu) zamiast na np. budynki uzytecznosci
                                publucznej. i potem roszczeniowa postawa parafii.. ups, bandy tępakow, z
                                pretensjami ze "złodziejski rzund" nie funduje posterunkow policji, basenow czy
                                czy chocby sciezek rowerowych. 3. Emigracja - niekiedy naprawde wybitnych -
                                umyslow za granice, co jest moze malo patriotyczne ale racjonalne - swietny
                                genetyk, biochemik czy fizyk po prostu zmarnuje swoj potencjal w kraju w ktorym
                                marnuje sie tak duze srodki (vide punkt 2) a na BADANIA NAUKOWE przeznacza sie
                                mniej niz 1 % PKB. ta negatywna selekcja tylko utrwala sytuacjie Polski jako
                                rezerwuaru taniej siły roboczej - moze to nasze przeznaczenie??? zaczynam
                                wierzyc w fatum .4. kretynska obyczajowosc, o wyraznie widocznych religijnych
                                korzeniach. nagonka na osobe, dla ktorej rodzina - byle jaka, byle by była-
                                nie jest dobrem najwyzszym. slysze nawet o obowiazku posiadania potomstwa,
                                kolezanki z pracy rają mi jakas nieszczesnice, ktorej chyba jedynym atutem jest
                                vagina. a jak nie skorzystasz, slyszysz, a to cos o swym schorzeniu psychicznym,
                                a to o orientacji seksualnej. osobiscie doznalem takich to zboznych dzialan
                                zadeklarowanych katoliczek, mezatych, dzieciatych i w glebi swej osobowosci
                                bardzo tak naprawde nieszczesliwych z tego powodu i nienawidzacych ludzi z
                                alternatywnym pomyslem na zycie (jose ortega y gasset- masa nienawidzi tego co
                                nie jest masą)

                                > i zatracasz wtedy wolnosc (bezwzglednosc?) badajacego ducha ... Jakos tak.

                                nie zatracam- zatraciłem. zyje w katolandzie. moja niewola polega na tym ze
                                musze z nim sie zmagac, zamiast zuzywac swoj czas na bardziej konstruktywne rzeczy.


                                > Kosciol jest isntytucja spoleczna, ma swoje pozytywne (i negatywne -jak
                                > wszsytko) znaczenie.
                                >

                                pozytywne i negatywne- to fakt. dokonajmy jednak "pewnych" rachunkow historii i
                                sprawdzmy wyniki "netto". stawiam racjonalizm ( refleksyjnosc, umiar, nauka- ale
                                nie kazda technologia wynikajaca z tejze nauki, a takze etyka, wynikajaca z
                                pragmatyzmu- hobbsa "wojna wszystkich ze wszystkimi") kontra irracjonalizm ( i
                                tu sie zalicza religia i ideologie- opieraja sie na wierze i ignorowaniu faktow.
                                , albo instrumentalnym traktowaniu tychze faktow, np. tez naukowych czy
                                niektorych technologii.)klopot z kosciolem nie polega TYLKO na tym ze neguje
                                pewne fakty, ale propaguje pewien sposob "rozumowania" czyni ludzi
                                irracjonalnymi i glupimi, bezrefleksyjnymi, a przez to podatnym takze na
                                propagande i quasiideologie. do zrozumienia skomplikowanego mechanizmu np.
                                wielkiego wybuchu nie trzeba nawet jakiejs nadzwyczajnej umiejetnosci genialnego
                                myslenia- ksiazki hawkinga nie sa w koncu az tak bardzo trudne. ale trzeba przy
                                nich MYSLEC, a nie przyjmowac tępo dogmaty

                                >
                                > A kazda zmiana,rowniez warunkowan rozwojem nauki, ma swoje negatywne
                                > obocznosci. Nic w swiecie ziemskim, ludzkim nie ejst dokonale i z tym trzeba
                                > sie pogodzic i nie obiecywac, ze postep naukowy, zmieni oblicze ziemi do tego
                                > stopnia, ze w pewnym moemencie zaistnieje rajska kraina... tego nei bedzie.
                                >

                                racjonalnie przewidywania i doglbene zbadanie daenj sprawy, a takze
                                ograniczonosc wprowadzanych rozwiazan ( dlatego do kapitalizmu tez podchodze
                                hmmm.. ostroznie. korpracje - tak jak kiedys i u nas KC na MASOWA skale
                                wprowadzaja np zywnosc modyfikowana genetycznie- po prostu maxymalizuja zysk)
                                chyba nas uchroni od tego. ale wymog racjonalnosci i ostroznosci we wprowadzaniu
                                zmian doprawdy nie musi miec metafizycznych podstaw- racjonalistyczne sa lepiej
                                uzasadnione.

                                nie obiecywac, ze postep naukowy, zmieni oblicze ziemi do tego
                                > stopnia, ze w pewnym moemencie zaistnieje rajska kraina... tego nei bedzie.
                                >

                                nie potrzbuje raju i wiem, ze go sie nie da stworzyc za pomca nauki ani
                                technologii - pieklo jest w nas, w naszych irracjonalnych pragnienieach nie do
                                spelnienia, czy tez w chorych relacjach spolecznych. ale zbrodnia jest
                                skazywanie nas na niepotrzebne klopoty i cierpnienia z racji czyichs
                                metafizycznych ideologii.sympatyczne jest to ze sama to przyznajesz :

                                > powinno
                                > byc spranym madrym omijaniem bolu

                                ale juz nie do konca zgadzam sie z:

                                Zycie jest boelsne i krotkei, ale
                                > zawiera w seobie te piekno, bo wlasnie jest krotkie, niepowtrzalne i powinno
                                > byc spranym madrym omijaniem bolu i

                                "krotkie" kwesta perspktywy
                                "bolesne" - jesli "sprawnie sie omija bol" to niekoniecznie
                                "niepowtarzalne" i gombrowicz i socjologia i inne nauki spoleczne temu
                                zaprzeczają. da sie nas z wieksza lub mniejsza doza zaklasyfikowac do jakies
                                kategorii. chyba ze chodzilo o to ze konkretne "osobnicze" zycie sie nie
                                powtorzy...


                                > to za pomysl??? dzialanie genow jest logiczne ze wzgledu na przetrwanie) to
                                > nie znaczy, ze czlowiek nie potrafi myslec logicznie, abstrakcyjnie (co takze
                                > sluzy przetrwaniu genow- ale one dzialaja nielogicZnie i slepo w odroznieniu
                                > od nas - czujesz roznice???)
                                >

                                fakt - moj bląd, wynikajacy ze zmeczenia i niecheci do wprowadzania kolejnych
                                pojec do tej rozmowy- racjonalnosci substancjalnej i proceduralnej :) po prostu
                                zboczylibysmy w dywagacje na temat racjonalnosci, co pokomplikowaloby dyskusje
                                jeszcze bardziej.

                                >jest wysublimowaniem walki o byt, jest szczyceniem toku
                                > ewolucji organizmow wyzszych... Nie bez praprzyczny dziejacycm sie tak, a nie
                                > inaczej.

                                coz- wysublimowanie polega tak naprwde na wiekszej zlozonosci i zastapieniu (nie
                                zawsze!!!) strategi rywalizacji sterategia wspolpracy. w tym ujeciu - zgadzam sie.

                                czyli wolnosc do dzialania choc
                                > dzialania zgodnego z onto- i filo-gentycznymi starymi mechanizmami walki o byt.
                                >
                                > Mamy wolna wole, bo zmuszeni jestesny do umietnych (do konca niedetrminowanych)
                                > elastycznych dzialan /wyborow w sweicie nieustannych zmian...
                                >

                                nie zgadzam sie co do tego, ze sa jakies mechanizmy "nie do konca
                                determinowane" genetycznie, czy moze pragmatycznie (szersze pojecie obejmujace
                                tez strategie spoleczne rywalizacja/kooperacja, ale one tez maja warunkowanie
                                genetyczne:))


                                > chcesz powiedziec, ze geny nei maja swiadomosci?
                                >

                                jak najbardziej. te polimery moga co najwyzej wytworzyc istoty zdolne do
                                odczuwania wrazenia ze sa swiadome - koncepcja swiadomosci jako memplexu jest
                                porazajaca, ale hmmm. trudno znalesc lukę.

                                > a swaidmosc myslec to myslenie logicznie, abstrakcyjnie...
                                >
                                juz klocilem sie o swiadomosc (nawiasem mowiac powinny chyba tez skladac sie na
                                nia emocje o biologicznym podlozu) , wg mnie jest to taki efemeryczny twor (badz
                                pseudotwor) ktorego suwerennposc i stalosc jest bardzo problematyczna - patrz wyzej


                                > Darwinizm był zbyt jednostronny i diabelska wymowa „survival of the fitn
                                > esst” –
                                > czyli przeżycie najsilniejszych, nie do końca jest prawda.

                                wg strindberga (niedokladny cytat z przedmowy do "Ojca" -polecam)"zycie nie jest
                                tak proste ze jedynie silny zjada slabszego. niekiedy mucha zabija lwa, a nawet
                                jesli nie zabije to doprowadza do szalenstwa". ale to w zaden sposob nie przeczy
                                koncepcji rywalizacji fenotypow(wiec i genotypow tez)- kazdy po prostu stosuje
                                wlasna strategie, nie zawsze dziala siłą


                                Konstrukcja i
                                > utrzymanie ekosystemu planety zaisnialo przeciez nie tyle w wyniku
                                > konkurencji, ile dzięki wsp
                                • paskudaprawdziwa Re: Nie ma wolnej woli, ale jest bledne rozumowan 28.11.06, 05:11
                                  A jednak przeraziles mnie chcecia eutanzji babci.

                                  Powiem Ci wiec, ze znam rodzine w Holandii, ktora zdeycowala o eutunacji 48
                                  letnego syna i brata, chorego na raka i cierpiacego bardzo. Odkladali to jakis
                                  czas, w koncu tuz przez Bozym Narodzeniem, za zgoda, a wlasciwie na prosbe
                                  chorego zdecydowali tego dokonac. Najstrszy z braci wzial cala propcedure na
                                  siebie i wssytko odbylo sie sprawnie. Brat spokojenie zasnal... Pogrzeb i
                                  powrot do domu i... dopiero wtedy zaczelo sie. Ta rodzina, a glownie najstrszy
                                  brat, do tej pory nie moze sobie z tym poradzic... Bylo to chyba dwa albo trzy
                                  lata temu.

                                  Moze wiec dobrze, ze uchronil Cie los przed tym doswaidczeniem.

                                  Ja nigdy nie wzielabym na siebie takiej odpowiedzialnosci. Nie wiem czy to
                                  tchorzostwo, czy raczej uznanie , ze do konca ludzka powinnoscia jest
                                  pielegnowanie zycia... bo i tak kazdy z nas umrze.

                                  Czy naprawde myslisz, ze gdybys zyla gdzies na Zachodzie to pelniejsze byloby
                                  Twoje zycie? Myslisz, ze nie tracilbys zycia na rozne niepotrzenosci?


                                  Bycie katolikiem/liczka w Polsce to chyba bardziej sprawa konformizmu,
                                  tradycji, obyczaju niz metafizycznego glodu i duchowego dojrzewania... Po
                                  prostu katolikiem sie czlowiek w Polsce rodzi, tak jak Polakiem. Jest to
                                  swojego rodzaju obywatlewstwo duchowo-religijne, bardziej spoiwo, wiez
                                  spoleczna bardziej niz cokolwiek innego.

                                  Na Zachodzie jednak jest inaczej, zdecydowanie nie jest to sprawa konformizmu,
                                  przeciwnie. Trzeba miec sporo hartu ducha, dojrzalosci, aby identyfikowac sie
                                  i bronic katolicyzmu.

                                  Dla mnie jest to uderzajaca roznica. Okropny tez jest egozim polskiego
                                  katolicjego Kosciola. W Polsce szerzy sie dalej plaga alkoholizmu, brakuje
                                  szpitali, szkol, niedofinasowana nauka, wyposazenia, a buduje sei nowe
                                  koscioly, nowe plebanie, wyzsi i nizsi hierachowie koscilni zyja jak ksiazeta w
                                  Afryce. Im biednieszy Koscil, tym lepszy, tym bardziej "czysci: duchowo ludzie
                                  go buduja i pilegnuja. I trzeba na to poczekac, a mysle ze tak bedzie. Im
                                  bardziej politycznie zaangazowany bedzei ksocil, tym bardziej komppromitowany,
                                  5o bedzei proces wprost proporcjonalny. Dla mnie skandalem jest Radio
                                  Maryja.

                                  Kosciol jednak nie jest wszystkiem co zle w Polsce, jest tylko jednym z
                                  elemntow, tego co dobre i co zle, nie diabolizuj tej jednak zasluzej
                                  historcyznie dla Polski instytucji.

                                  Zgadzam sie tez o braku tolerancji w Polsce, w tym braku tolernacji dla
                                  wszelkich innosci. Z tym ze jednak nie zaszkodzi uruchomic w sobie swaidmosc,
                                  ze wszsytkie spolecznosci maja z tym problem, nawet jesli polityczna
                                  poprawnosc ma swoje wymuszenia, nakazy, idealy tolernacji czasem az za daleko
                                  idacej... Bo po drodze do wolnosci nie moze byc przyzwolenia (tolernacji) np.
                                  dla chuliganow, gwalcicieli, pedofilow... mordercow...

                                  Niepotrzebne napiecia (i tracnony czas) nie ominelyby Cie jednak gdys zyl
                                  gdziekowiek indziej (niz w Posce). Nie mialbys tych irytacji jakie masz zyjac w
                                  Polsce, maialbys inne, nowe, bardzeij lub mniej, ale tez -zdarza sie -
                                  druzgocace. takei est zycie, w swojej esencjonalnosci wszedzie takie samo.
                                  Tylko mamy sklonnosc do myslenia , ze "u sasiadow trawa jest bardziej zielona".

                                  Rzecz w tym, ze tak zyjac w Poslce, jak gdzeis indziej trzeba chyba tak samo
                                  zdobyc sie na jakas niezaleznosc i dzielnosc indywidualna i to w zwyczajnym,
                                  codziennym zyciu... Jakos tak. I nie wierze, ze jednak

                                  ''''''''''''''''
                                  i zatracasz wtedy wolnosc (bezwzglednosc?) badajacego ducha ... .

                                  "nie zatracam- zatraciłem. zyje w katolandzie. moja niewola polega na tym ze
                                  musze z nim sie zmagac, zamiast zuzywac swoj czas na bardziej konstruktywne rze
                                  czy.''''''''''''''''''

                                  Wszystkie w zyciu nie wygramy, niepotrzebnosci sa obok potrzebnosci,
                                  racjonalizm obok irracjoanlizmu, cierpienie obok szczescia... itd... chodza
                                  parami, gdyby pojednyczo to bylyby nie-do-istnienia, a raczej nie-do-
                                  rozpoznania...bylyby niczym...

                                  Tymczasem trzymaj sie cieplo i pomagajmy sobie czasem redukowac
                                  niepotrzebnosci!

                                  Ja znowu nie doczytam dzisiaj te dyskusji forumowej, bo wolalam napisac ten
                                  post i juz polnoc...






                    • critto Re: Nie ma wolnej woli 26.11.06, 13:24
                      Spróbuj tylko naprawdę zachcieć w
                      > łożyć sobie widelec do oka. Nie jesteś w stanie tego w tym momencie uczynić, bo
                      > zabranie tego podstawowy imperatyw wypracowany w procesie ewolucji - przetrwać
                      > .

                      Niektorzy robia takie i znacznie gorsze rzeczy i wcale nie musi byc to objawem
                      zaburzen psychicznych (pomijajac fakt, ze nie do konca zdefiniowany jest termin
                      zaburzenia psychicznego, nawet wsrod psychiatrow). Wiele osob lubi ryzyko i
                      realizuje to w sposob bardziej tworczy
                  • wlodzimierz.ilicz Żadnej wolnej woli nie ma. 25.11.06, 16:59
                    Wola to uświadomiona konieczność - to teza dosyć znana.
                    • critto Re: Żadnej wolnej woli nie ma. 26.11.06, 11:54
                      ale bledna
                  • 1410_tenrok to jest nudne i czysto abstrakcyjne pojecie filozo 25.11.06, 17:19
                    ficzne. Caöa teologia töumaczy wszystko za pomocä teorii filozoficznych. A
                    ewolucji i sam czaöowiek, jak taki - to sfera czysto praktyczna, ktora
                    filozofom jest zupeönie obca. Od tej strony rozpatrujäc, taka dyskusja jest
                    strata czasu. Ponadto, pojecie duszy jest duzo starszym niz planiskie i
                    pitogorejskie dywagacje na ten temat. co wiecej jest to pojecie dosc
                    uniwersalne, wystepujäce de facto u wszystkich ludow na ziemi.
                    • Gość: iskiereczka mruga powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 11:03
                      filozoficzne pojęcie duszy ma swoją genezę
                      w filozofii pitagorejsko-platońskiej,
                      a ściślej w wierzeniach orfickich, które miały najpr. wpływ na tychże

                      inna sprawa, że pojęcia analogiczne do filozoficznego pojęcia duszy
                      występowały w wielu religiach - nie miały one jednak wpływu na europ. filozofię

                      w tym rozumieniu "dusza" to nie "świadomość" i nie "tożsamość" / "osobowość",
                      tylko to, dzięki czemu świadomość zachowuje identyczność w czasie
                      i dzięki czemu doświadczamy kontynualności stanów psychicznych / jaźni
                      (mózg nie zachowuje identyczności - tkanki naszego organizmu podlegają wymianie
                      w cyklu 5 - 7 lat)

                      pojęcie duszy ma wyjaśniać dlaczego człowiek poznaje przedmioty niematerialne
                      (np. wartości; matematyczne proporcje) - rozumowanie jest proste:
                      jeżeli poznajemy przedmioty niematerialne (uniwersalne i konieczne)
                      to musi być w nas coś niematerialnego (nazywamy to "duszą")

                      to jest filozoficzne pojęcie duszy - zupełnie różne od tego pojęcia duszy,
                      o którym większość zdewociałych ateistów gardłuje na tym forum

                      można się z tym nie zgadzać, ale należy
                      wiedzieć o czym się mówi (sama jestem "niewierząca")

                      ignoranci będą się tylko kłócić i obrażać
                      - w dyskusji potrzeba argumentów
                      • critto Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. 26.11.06, 11:57
                        pojecie duszy istnialo juz w starozytnym Egipcie i byc moze tam wlasnie byla
                        jego geneza, ktora przyszla do swiata europejskiego (a moze z Indii, kto wie).
                        Dusza wg Egipcjan to niesmiertelne Ka, ktore nie tylko zawiera swiadomosc i
                        steruje cialem, ale w dodatku trwa, gdy cialo juz umrze i odradza sie w
                        nastepnym ciele (reinkarnacja byla stalym elementem wiary starozytnych Egipcjan;
                        przedmioty skladane do grobu sluzyly 'wzmocnieniu' duszy na etapie przejsciowym).
                      • Gość: zdewocialy_ateista Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.nyc.res.rr.com 26.11.06, 11:59
                        Skoro wszystko wiesz o duszach to odpowiedz na pytanie : czy dusza potrafi sie
                        uczyc ?
                        • critto Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. 26.11.06, 12:12
                          nie wiem, do kogo bylo to pytanie, ale moge odpowiedziec:)
                          wg mistyki Dalekiego Wschodu dusza sie uczy caly czas; w religiach i filozofiach
                          opartych na reinkarnacji (Hinduizm, Buddyzm, Joga) kazde kolejne wcielenie to
                          dla duszy nowe doswiadczenia, ktore ksztaltuja ogolny, dlugotrwaly charakter i
                          ktore wplywaja rowniez na to, kim bedzie czlowiek w swoim nastepnym zyciu.
                          Istnieje tez w tych systemach religijnych i filozoficznych pojecie prawa Karmy,
                          czyli niejako odpowiedzialnosci za swoje czyny: za zlo spotka Cie kara (karma
                          negatywna) w postaci np. wcielenia w paskudnym kraju (co nie znaczy, ze kazdy
                          urodzony w takim kraju jest tam za kare); jesli uciales komus reke, to w
                          nastepnym wcieleniu Tobie utna reke, abys zobaczyl, jakie to przykre, itd.
                          Natomiast za dobro spotka Cie dobro ze strony innych ludzi (karma pozytywna).
                          Akurat teoria o prawie Karmy jest dla mnie mocno kontrowersyjna (zbyt
                          deterministyczna), ale w koncu nie mowimy o moich pogladach...
                        • Gość: iskiereczka mruga Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 12:14
                          :)

                          to jest źle postawione pytanie
                          (tak jak np. "czym pachną trójkąty?" / "ile dni spada kowadło z Olimpu do Tartaru?")

                          problem z tym, co nazywamy "duszą" jest taki,
                          że istnieje wiele różnych rozumień tego terminu
                          (jak choćby takie, które tzw. "ateiści" przypisują "nie-ateistom")

                          ja tu i ówdzie na tym forum tylko uprzejmie informuję
                          jak pojęcie "duszy" bywa rozumiane na gruncie tradycji filozofii europejskiej
                          (apropos.. rzeczywiście są hipotezy, że orficy wzięli to pojęcie od Egipcjan)

                          chodzi mi o to, że w rzetelnej dyskusji ze zwolennikami tej koncepcji
                          używa się bardzo wyrafinowanej argumentacji, a nie obelg,
                          co zaś wymaga od dyskutntów niepospolitych sprawności intelektualnych

                          dlatego zarówno zdewociały ateizm, jak i zdewociały fideizm,
                          irytują mnie jednako
                          • Gość: genetyk Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 13:02
                            mnie z kolei irytuje zidiociale przywiazanie do nazewnictwa religijnego, w
                            momencie gdy jest swietny termin naukowy "tosamosc". stosowanie nazewnictwa
                            religijnego prowadzi do mylenia pojec i jest szkodliwe dla nas wszystkich, np
                            mylenie istnienia komorek macierzystycz z zyciem ludzkim. ludzie umierajacy z
                            braku przeszczepow sa ofiarami ignorancji kosciola.
                            • critto Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. 26.11.06, 13:29
                              sorry ale tutaj wytkne Ci blad logiczny: odwolywanie sie do emocji niezwiazanych
                              z tematem (ludzie umieraja wskutek ignorancji...). Akurat istnienie lub
                              nieistnienie duszy nie ma nic wspolnego ze stanowiskiem Kosciola w sprawie
                              komorek macierzystych (ktore sa elementem CIAŁA). Rownie dobrze podobne
                              obostrzenia moglyby istniec w spolecznosci ateistycznej czy majacej inne
                              przekonania religijne, z zupelnie innych powodow.
                              • Gość: genetyk Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:22
                                wlasnie problem polega na tym, ze zamiast zajac sie pojeciami "duszy" i innym
                                abstakcyjnymi pojeciami ( scholastycy roztrzasali dylemat, ile diablow miesci
                                sie na lebku szpilki. niewatpliwie intrygujace dywagacje, tylko czy
                                konstruktywne?) kosciol podejmuje konkretne dzialania celem wstrzymania badania
                                komorek macierzystych w imie obrony zycia - sam pozbawia zycia innych. bo wg
                                kosciola zycie KAZDEJ KOMORKI obdarzone jest jakas abstrakcyjna dusza i nie
                                wolno jej badac. NIE JA myle pojecia duszy i zycia komorek macierzystych, tylko
                                KOSCIOL. moglbys podac jakie powody - czysto hipotetyczne, rozumiem- wstrzymania
                                rozwoju nauki bylyby w spoleczenistwie ateistow? bo chyba nie religijne??? moze
                                ideologiczne, choc ideologie to quasireligie, tak naprawde. racjonalizm - jedyna
                                sluszna droga
                                • Gość: iskiereczka mruga Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 15:34
                                  owe sławetne "diabły na końcu szpilki" to opacznie interpretowana ilustracja
                                  ćwiczeń z logiki argumentacji - jak szukasz konstruktywnego wyrazu metody
                                  scholastycznej to przyjrzyj się gotyckim katedrom, albo traktatom logicznym
                                  Piotra Abelarda

                                  co do komórek macierzystych to się nie znam, ale nie podoba mi się polityka
                                  kościoła w tej dziedzinie

                                  co do "racjonalizmu" - jakie jest kryterium rozróżniania tego, co racjonalne od
                                  tego, co nieracjonalne? - bo jeżeli prawa logiki dwuwartościowej (najbardziej
                                  intuicyjne kryterium racjonalności) to musimy pamiętać, że ojcami nowożytnego
                                  racjonalizmu był Platon z Arystotelesem oraz cała banda scholastyków z Tomaszem
                                  na czele, przy których francuskie oświecenie to kwietyzm pierwszej wody
                            • Gość: iskiereczka mruga Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 13:41
                              rozumiem Twoje terminologiczne wątpliwości i nawet częściowo podzielam

                              podkreślam jednak raz jeszcze, że moje tu "posty o duszy"
                              mają charakter informatywny - po prostu zdaje sprawę z tego,
                              jak bywa rozumiane pojęcie duszy w tradycji filozofii europ.
                              od pitagorejczyków do sporu redukcjonistów z antyredukcjonistami
                              (np. kontrowersja mind-body w filozofii analitycznej lat 60tych/70tych)

                              w racjonalnej krytyce tak rozumianej koncepcji duszy używa się argumentów,
                              a nie drwin i obelg

                              co do kategorii "tożsamości", to nie wyraża ona tego,
                              co w owej tradycji nazywano "duszą" - dusza ma być raczej tym,
                              dzięki czemu tożsamość jest w ogóle możliwa - niezmienną substancją;
                              "wewnętrznym biegunem" świadomości; "nośnikiem" stanów psychicznych
                              (substancja mózgu - o ile mi wiadomo - nie jest niezmienna, hm?)
                              • Gość: genetyk Re: powiem Ci o czym głos zabierasz.. IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:28
                                jako genetyk znam pojecie memów- replikantów informacyjnych. zapoznaj sie z ta
                                koncepcja.warta polecenia jest "the meme machine" susan blackmore, chapter 17.
                                licze na to ze przestaniesz wtedy uzywac pojecia "dusza", zaczniesz
                                "ostatecznego mempleksu".
            • Gość: toksol Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 13:01
              Strasznie mnie cieszy sformułowanie, że kiedyś wiedza była na niskim poziomie a
              teraz jest na wysokim. Myślę, że w każdej epoce tak uważano. A dzisiejszą naszą
              wiedzę będą obśmiewać nasi nastepcy za 100, 1000 lat.
              • Gość: przyrodnik Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.client.stsn.net 25.11.06, 16:29
                > Strasznie mnie cieszy sformułowanie, że kiedyś wiedza była na niskim poziomie a

                Jest to prawda w stosunku do wiedzy przyrodniczej, bo tutaj miarą poziomu jest
                zdolność do wyjaśnienia istniejących faktów, przewidywania jeszcze nieodkrytych
                zjawisk oraz możliwość skutecznego zastosowania tej wiedzy.

                > teraz jest na wysokim. Myślę, że w każdej epoce tak uważano. A dzisiejszą naszą

                Nie zawsze tak było. Wiedza przyrodnicza w Średniowieczu była na niższym
                poziomie niż w czasie rozkwitu nauk w Starożytności.

                > wiedzę będą obśmiewać nasi nastepcy za 100, 1000 lat.

                Nikt przy zdrowych zmysłach nie obśmiewa Demokryta, Arystotelesa czy Ptolemeusza
                bo pracowali korzystając z ówczesnego stanu wiedzy oraz takich danych i narzędzi
                jakie mieli do dyspozycji. Natomiast obśmiewane (chociaż to na pewno nieładnie)
                są próby mieszania nauk przyrodniczych z teologią (przyczyna prosta: w teologii
                są niezaprzeczalne dogmaty a w naukach przyrodniczych od dawna obowiązuje zasada
                nieuznawania autorytetów) i to na niezbyt wysokim poziomie plemiennego totemizmu
                (np. przez Macieja Giertycha czy pana v-ce ministra Orzechowskiego). Jest
                zupełnie naturalne, że niektóre teorie i modele padają całkowicie w obliczu
                nowych faktów (np. model Ptolemeusza Układu Słonecznego) a inne okazują się
                szczególnymi przypadkami czegoś rozleglejszego (np. mechanika Newtona).
            • Gość: toksol Re: Dusza to kompletny absurd. Uszkodzenie mózgu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 13:03
              Nawet z uszkodzonego/rozbitego komputera dobry fachowiec może wydobyć
              zgromadzone tam informacje.
              • wlodzimierz.ilicz Ale uszkodzony komputer tak jak człowiek z 25.11.06, 17:07
                uszkodzonym mózgiem - funkcjonuje zupełnie inaczej (traci osobowość) bądź wcale
                nie funkcjonuje.
                Wynalezienie maszyn programowalnych i pamięci masowych było wielkim
                przełomem - bo wyjaśnia jak działa proces dziedziczenie wśród organizmów i jak
                działa nasz mózg.
          • patman Niematerialny nośnik stanów psychicznych? 25.11.06, 11:59
            To powiedz mi, co się stało z duszami osób, które mają uszkodzone mózgi, w wyniku czego cierpią na rozmaite choroby psychiczne i zaburzenia układu nerwowego, od schizofrenii po porażenie mózgowe? Gdzie jest ich dusza, skoro to niby ona ma odpowiadać za psychikę, a nie mózg? Nie mieszaj nauki z gusłami wymyślonymi tysiące lat temu.
            • Gość: iskiereczka mruga Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 12:19
              Twoje uwagi są "nie na temat" - nie mieszaj filozoficznego pojęcia duszy
              z Twoim własnym pojęciem duszy, czyli z tym, co Ci się na temat duszy wydaje

              raz jeszcze:
              obojętnie czy wierzymy w dusze, czy wierzymy w "nie-dusze"
              na gruncie filozoficznej tradycji (od Platona) "dusza" definiowana była jako to,
              co jest nośnikiem niematerialnej stanów psychicznych/świadomości

              do początku XXwieku założenie było takie, że jeżeli świadomość jest
              niematerialna (dziś to osobna kwestia), to to, co zapewnia jej kontynualność
              (tożsamość/identyczność) w czasoprzestrzeni też musi być niematerialne

              współczesne neuronauki badają relacje między świadomością a mózgiem
              - z faktu jednak, że istnieje korelacja między uszkodzoną świadomością
              a uszkodzonym mózgiem WYNIKA tylko tyle, że istnieje (jakiś - nieznany dziś
              jeszcze) związek między stanami psychicznymi a mózgiem

              NIE WYNIKA natomiast, że nie istnieje coś, co jest warunkiem koniecznym
              zaistnienia tych stanów i zachodzenia samego związku - co niektórzy nazywają "duszą"

              sugestywnym argumentem przeciwko identyfikowaniu przyczyny istnienia stanów
              psychicznych (choćby chorobowych) z mózgiem jest zarzut implikowanego przez
              założenia materialistyczne determinizmu (jeżeli moja świadomość tylko
              "towarzyszy" procesom neuronalnym, to wolna wola jest tylko złudzeniem)

              wyjaśnij mi wolną wolę,
              to uwierzę w materializm i ewolucję
              • patman Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej 25.11.06, 12:40
                >współczesne neuronauki badają relacje między świadomością a mózgiem
                > - z faktu jednak, że istnieje korelacja między uszkodzoną świadomością
                > a uszkodzonym mózgiem WYNIKA tylko tyle, że istnieje (jakiś - nieznany dziś
                > jeszcze) związek między stanami psychicznymi a mózgiem

                Jakiś nieznany związek między mózgiem a stanami psychicznymi? Strzel sobie 0,5 to poczujesz różnice w stanie psychicznym i świadomości. (Ja jestem abstynentem, więc dziękuję)

                Wolna wola? W którą miejscu ją masz? Na żadnym etapie życia nie decydujesz o swoich wyborach - proces generowania decyzji odbywa się w mózgu, który został zaprogramowany przez geny, a w trakcie życia jest zapełniany danymi, co nazywa się zdobywaniem doświadczenia. Ani na geny, ani na doznane przeżycia nie masz wpływu. Gdzie tu jest miejsce na wolną wolę? To jest jak próba podniesienia siebie za włosy.
                • critto Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej 26.11.06, 11:28
                  abstrahujac od wszelkich spraw spirytualnych i religijnych
                  • Gość: genetyk Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 12:34
                    odsylam do mojego postu adresowanego do mg2005- powstrzymywanie popedow to wynik
                    dzialania spolecznych norm. a ulegamy im bo mamy sterowany
                    biologicznie/genetycznie instynkt stadny. Normy te maja na celu dzialania na
                    rzecz calego gatunku (CALOŚCI puli genowej) nawet wbrew jednostce (NIEWIELKIEJ
                    CZESCI puli genowej). jesli jednostak ulega popedom antyspolecznym to wikesza
                    czesc puli genowej ja moze nawet wyeliminowac - na zasadzie mniejszego zla,
                    rachunku zysku i strat
                    • critto Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej 26.11.06, 13:01
                      ale tym normom rowniez nie kazdy ulega - sa tacy, co swiadomie i z wlasnego
                      wyboru je lamia. Sa tacy, ktorzy sie zastanawiaja, ktore normy zlamac, a ktorych
                      przestrzegac i kiedy. To kolejny raz potwierdza wolna wole.
                      • critto Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej 26.11.06, 13:04
                        co wiecej, zdolnosc dostosowania sie do tych norm
                        • Gość: genetyk Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:52
                          potrafi nad nimi zapanowac- a raczej MUSI- bo spoleczenstwo tego od niego
                          wymaga- to nie jego wolna wola, to KONFORMIZM wobec norm spolecznych
                      • Gość: genetyk Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 15:50
                        poczytaj z laski swojej gombrowicza- bunt tez sie odbywa wg pewnych regół,
                        zawsze "wpada sie" w gebe-konwencje. romantycy, hipisi i inni buntownicy byli
                        nonkonformistami JEDYNIE wobec pewnych grup, natomiast wobec swojej grupy byli
                        konformistami. i gdzie tu wolna wola?
                • critto Re: Jaka wolna wola? Poczytaj kilka postów wyżej 26.11.06, 11:50
                  > Jakiś nieznany związek między mózgiem a stanami psychicznymi? Strzel sobie 0,5
                  > to poczujesz różnice w stanie psychicznym i świadomości. (Ja jestem abstynentem
                  > , więc dziękuję)

                  Coz, istnieja i tu niewyjasnione zjawiska
              • Gość: ateista007 Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 15:01
                " - nie mieszaj filozoficznego pojęcia duszy
                z Twoim własnym pojęciem duszy, czyli z tym, co Ci się na temat duszy wydaje

                A tobie co SIE WYDAJE na temat duszy?
                A co ci SIE WYDAJE na temat ewolucji?

                " wyjaśnij mi wolną wolę,
                > to uwierzę w materializm i ewolucję"

                nie musisz wierzyc- to sa fakty. jesli je negujesz- coz, twoj problem. przykre
                tylko jest to ze wierzacy moga wypowiadac sie na temat np badan naukowych - to
                wstrzymuje postep.a skutki tego wstrzymywania postepu nauki ponosza takze ateisci.

                "- z faktu jednak, że istnieje korelacja między uszkodzoną świadomością
                > a uszkodzonym mózgiem WYNIKA tylko tyle, że istnieje (jakiś - nieznany dziś
                > jeszcze) związek między stanami psychicznymi a mózgiem"

                proponuje lekture "maszyny memowej" Tozsamosc to mempleks (zbior informacji po
                prostu-software), ktorego "nosnikiem"(tak jak dysk twardy-hardware) sa neurony.
                • critto Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? 26.11.06, 11:47
                  > " wyjaśnij mi wolną wolę,
                  > > to uwierzę w materializm i ewolucję"
                  >
                  > nie musisz wierzyc- to sa fakty. jesli je negujesz- coz, twoj problem. przykre
                  > tylko jest to ze wierzacy moga wypowiadac sie na temat np badan naukowych - to
                  > wstrzymuje postep.a skutki tego wstrzymywania postepu nauki ponosza takze ateis
                  > ci.

                  sorry, ale to, ze ewolucja jest faktem nie znaczy, ze jest nim materializm; ten
                  drugi zwyczajnie NIE MOZE byc faktem, bo jest pogladem (swiatopogladem, doktryna
                  filozoficzna i paroma innymi sprawami), tak samo jak niematerializm (co dotyczy
                  nie tylko religii (teizmu), ale tez np. egzystencjalizmu czy solipsyzmu).
                  Szanuje to, ze ktos moze go wyznawac, ale nie nalezy twierdzic, jakoby byl on
                  'faktem'.
                  • Gość: iskiereczka mruga Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 11:59
                    faktem nie jest "ewolucja" czy "materializm",
                    ale teksty w których argumentuje się na rzecz tezy
                    ewolucjonistycznych/materialistycznych

                    poza tym.. "es gibt keine Tatsache - nur interpretationen",
                    jak mawiał Nietzsche (oraz Wittgenstein i paru innych)

                    jak ktoś mówi o faktach, to musi pamiętać,
                    że jeszcze nie tak dawno najoczywistszym z faktów była ziemia w centrum wszechświata

                    można zawsze pytać - na jakiej podstawie wierzę faktom?
                    na jakiej podstawie wierzę np. w istnienie atomów?
                    • critto Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? 26.11.06, 12:21
                      Co do faktow to jest to swietne pytanie. Dlaczego wierzyc faktom?? Moze nie
                      istnieje to, co widzimy i slyszymy, a wszystko jest zludzeniem?? Moze swiat nie
                      istnieje, moze istnieje tylko ja( tego sie nie da podwazyc, bo KTOS sie
                      zastanawia), jak u solipsystow (u kogo, skoro istnieje tylko ja?? ;)). Moze jest
                      symulacja i oszustwem, jak postulowana w mistyce Indii _Maja_ czy filmowy
                      Matrix?? Moze jest zaslona stworzona przez Demiurga, aby nas odsunac od Boga
                      Prawdziwego, jak chcieliby gnostycy?? Nie da sie tego stwierdzic w zaden sposob.
                      Wazne, aby substancja bytu (to, Z CZEGO sie on sklada) nie przyslonila jego
                      esencji (czyli sensu
                    • Gość: genetyk Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 12:56

                      > jak ktoś mówi o faktach, to musi pamiętać,
                      > że jeszcze nie tak dawno najoczywistszym z faktów była ziemia w centrum wszechś
                      > wiata
                      >

                      dlatego wspolczensa nauka mowi ze "WEDLUG DANYCH JAKIMI OBECNIE DYSPONUJEMY
                      ziemia znajduje sie w takiej to a takiej czesci galaktyki"- i dane mozna
                      weryfikowac przez obserwację, prowadzac do ich potwierdzenia, falsyfikacji lub
                      uscislenia ( w 2 ostatnich przypadkach nauka sie rozwija). a religia opiera sie
                      na NIESPRWDZALNECH DOGMATACH a nie faktach. obalono juz wiele z nich- ten o
                      ziemi w centrum wszechswiata tez (pocieszne, przytaczasz RELIGIJNY DOGMAT z
                      sugestią, że to FAKT?? obrazasz nauke w tym momencie)- wiec obalenia kolejnych
                      to kwesta czasu. Bing bang juz chyba udowodniono???

                      poza tym.. "es gibt keine Tatsache - nur interpretationen",
                      > jak mawiał Nietzsche (oraz Wittgenstein i paru innych)
                      >
                      uciekasz w matrix, (choc wolalbym Lemowska fantomatykę) ale niech bedzie.
                      interpretacje nietzszchenaskie to jedyne co jest nam dane. pozwalaja nam one
                      calkiem dobrze funcjonowac w tym swiecie, czemu je odrzucac? Istotna jest
                      interpersonalna weryfikacja - jesli ja widze atomy w mikroskopie elektronowym i
                      moj asystent tez je widzi- to podtsawa twierdzenia ze atomy istnieja. Ponadto na
                      podstawie empirii da sie racjpnalnie cos wytlumaczyc i racjonalnie cos
                      prognozowac - z ponadprzecietnym prawdopodobienstwem. uprzedzajac twoje
                      dywagacje ze asystent i mikroskop tez mogą byc uludą - jesli tak bys sadziła, to
                      zycze powodzenia i przypominam, ze skrajny agnostycyzm prowadzi do ignorancji.
                      • Gość: iskiereczka mruga Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 26.11.06, 13:48
                        nie miałam na myśli solipsyzującego agnostycyzmu
                        tylko umiarkowany konstruktywizm semantyczny,
                        dla którego dobitnego przykładu sam właśnie dostarczyłeś

                        chodzi o tzw. "mit czystych danych", czyli ślepą wiarę,
                        że istnieje teoretycznie niezaangażowane doświadczenie

                        podobnie jak w przypadku interpretacji treści mojego postu
                        postępujesz z interpretacją tego, co widzisz przez mikroskopy w laboratorium
                        (najkrócej: widzimy to, co "chcemy" zobaczyć)
                        • Gość: genetyk Re: Niematerialny nośnik stanów psychicznych? IP: *.35.rev.vline.pl 26.11.06, 16:02

                          > chodzi o tzw. "mit czystych danych", czyli ślepą wiarę,
                          > że istnieje teoretycznie niezaangażowane doświadczenie
                          >

                          aha. czyli w zideologizowanej nauce III rzeszy ZADNE wyniki badan nie byly
                          poprawne? skoro wiara ze pewne dane nie zaleza od wyznawanej ideologii, czxy to
                          metafizycznej(religii) czy niemetafizycznej (rasizmy itp). czy ktokolwiek wg
                          ciebie moze dojsc do teo ze 2+2=4? bo kazdy jest jakos zdeterminowany przez
                          jakis ustroj, warunki, obyczajowosc, itp. a moze 2+2<>4?

                          cją tego, co widzisz przez mikroskopy w laboratorium
                          > (najkrócej: widzimy to, co "chcemy" zobaczyć)

                          implikujesz mi schizofrenie czy omamy o jakies innej genezie? a gdybym bardzo
                          chcial w okularze mikroskopu dostrzec krasnale, to tez bym je dostrzegl? coraz
                          lepiej...
          • Gość: neurobiolog Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 12:44
            w imie obrony "duszy" blokuje sie badania nad funkcjonowaniem mózgu.a przeciez
            nie bada sie "duszy" tylko mózg. wiec uzywanie tego pojecia jest szkodliwe,
            prowadzi do rozkwitu ignorancji.

            "dusza od średniowiecza jest definiowana jako niematerialny nośnik stanów
            psychicznych; to dzięki czemu zachowujemy identyczność pomimo zmiennych stanów
            świadomości"- to sie nazywa "tożsamość" i tez jest zmienne. wystarczy
            odpowiednia reedukacja (odsylam do "roku 1984" orwella- ostatnie zdanie jest
            bardzo wymowne), propaganda(tu przypomne ze "propago, propagare" to pojecie
            ukute przez kościół), lub, ostatecznie, ingerencja chirurgiczna(mozliwa obecnie,
            lub bardziej wyrafionowana, na poziomie pojedynczych neuronow, jaka bedzie
            mozliwa w przyszłości).

            " chrześcijańskie pojęcie duszy ma swoje korzenie w Pitagorejskiej wierze,
            > że TO, dzięki czemu poznajemy rzeczy niematerialne (np. relacje matematyczne)
            > i prawdy konieczne (np. tautologie logiczne) SAMO musi być niematerialne" -
            znowu bzdura. umiejetnosc logicznego i abstrakcyjnego myslenia, kojarzenia
            zwiazkow przyczynowo-skutkowych, itp. wyksztalcila sie w toku ewolucji, czego
            dowodzi chociazby wystepowanie tej umiejetnosci u zwierzat- w mniejszym lub
            wikeszym stopniu. jestesmy po prostu nieco bardziej zaawansowanym intelektualnie
            naczelnymi.
            • Gość: iskiereczka mruga Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 12:55
              również i Panu, jak widzę, cała dyskusja jest zupełnie obca

              Pan nie mówi o tym, co filozofowie nazywają "duszą",
              tylko o tym, co się Panu na temat duszy wydaje
              (jest tu już paru takich na tym forum)

              pzdr
              • Gość: 112 Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.gemini.net.pl 25.11.06, 13:36
                Gość portalu: iskiereczka mruga napisał(a):

                > również i Panu, jak widzę, cała dyskusja jest zupełnie obca
                >
                > Pan nie mówi o tym, co filozofowie nazywają "duszą",
                > tylko o tym, co się Panu na temat duszy wydaje
                > (jest tu już paru takich na tym forum)
                >
                > pzdr

                Zaraz, ale co w jego definicji duszy jest niezgodnego z koncepcami filozofów
                (jakich?). Może określ wobec tego, czym według ciebie jest dusza?
              • yamata Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm 25.11.06, 14:02
                "Iskiereczko" - Jak byłem dużo młodszy, to też się tak mądrowałem ;) Uważałem
                wtedy, że podpieranie się starożytnością i filozofami czyni mnie mądrzejszym.
                Tak było do czasu, kiedy dowiedziałem się, że większość ichnich skomplikowanych
                teorii można przy pomocy bardzo prostych, niekiedy wręcz tzw. "mądrości
                ludowych" - obrócić w niwecz lub sprowadzić do parteru.
                Jedyne co jest się tu w stanie obronić, to prawdy oczywiste, tylko filozofią
                podbudowane.

                Spójrz na dzieło życia niejakiego Freuda - niegdyś bożyszcza, obecnie całkowicie
                wszędzie ignorowanego (poza USA of course);). Nie wspomnę też o kilku modnych -
                współczesnych filozofach typu Sartre, który ściemniał głównie po to, by zapełnić
                swoją alkowę ;), do czego zresztą się chyba nawet bezczelnie przyznawał... :)

                Rozumiem że podniecają Cię gry intelektualne, ale jakim prawem stawiasz swoich
                rozmówców na forum niżej od - dajmy na to - Platona? Bo co? "Wielkim filozofem
                był"???
                Zapewne. I co z tego? Był też zwykłym człowiekiem i w wielu miejscach baaardzo
                się mylił. Ponadto z perspektywy czasu mamy tę przewagę, że możemy jego cały
                dorobek życiowy włączyć w zakres własnego poznania w czasie potrzebnym do
                zgłębienia jego dzieł. Czyli potencjalnie możemy być mądrzejsi już w podstawówce
                ... ;)
                Oczywiście w większości przypadków to się nie staje. Ale bywa i tak.
                Co z tego że twój rozmówca nie będzie miał "nazwiska" czy też nie opatentuje
                prawd już dawno odkrytych, choćby dotarł do nich samodzielnie? Co z tego że jest
                tylko domorosłym filozofem? Nie zasługuje na poważne traktowanie? Opanuj się
                dziewczyno! ;)

                W dodatku, jak widać w załączonych komentarzach - nawet domniemani
                "prostaczkowie" jak przyładują celną ripostą lub trafnym spostrzeżeniem w
                "filozofa" to ten się z wrażenia na nogach utrzymać nie może...
                Warto to poobserwować i docenić, a nie uciekać w specjalistyczną terminologię.
                Nijak Cię to do prawdy nie zbliży...
                Pozdrawiam.
                • paskudaprawdziwa sprowadzić do parteru 26.11.06, 07:40
                  yamata
              • Gość: genetyk Re: irytuje mnie fanatyczny ateizm IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 14:53
                kilka linijek wyzej juz pani wyjasniono, ze to co pani okresla religijnym
                terminem "dusza" okresla sie naukowym terminem "tozsamośc". ta zmiana
                nazwenictwa pociaga za soba mozliwosc obiektywnego i racjonlnego spojrzenia na
                tozsamosc m.in. czlowieka. uzywa pani przestarzalej aparatury pojeciowej, droga
                pani, czego szkodliwosc tez juz wykazano piszac o wstrzymywanych badaniach.
                irytuje mnie fanatyczna religijnosc
            • paskudaprawdziwa w imie obrony duszy 26.11.06, 07:25
              "w imie obrony "duszy" blokuje sie badania nad funkcjonowaniem mózgu.a przeciez
              nie bada sie "duszy" tylko mózg. wiec uzywanie tego pojecia jest szkodliwe,
              prowadzi do rozkwitu ignorancji."

              Msz tu racje moim zadniem, tule ze jedank dyskusja z "obroncami duszy" spelnia
              swoje spoleczna role, glebiej uswaidamia dosnioslosc relacji -mozg - swiadmosc -
              wolnosc i prawa czlowieka do samostanowienia takze o nienruszlnosci swojego
              mozgu...w dalszej czesci uszanowania daru osobowosci/swadmosci, jazni/....
        • kapitan_s Re: Dajcie już spokój z tymi zabobonami 26.11.06, 15:34
          A mnie tam najbardziej podoba sie pozycja Ewy do Adasia (z obrazu w kaplicy
          Sykstynskiej) . Widać, że Anioł im przeszkodził.Ha, ha, ha
      • Gość: toksol Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:33
        Co to jest dusza? Odpowiem Ci obrazowo.
        Ciało to hardware, dusza to software.
        Pewnie do duszy należy także zapis położenia każdej cząsteczki naszego ciała,
        co po zapisaniu w postaci informatycznej może byc wysłane tanio w odległą
        przestrzen kosmiczną i tam umożliwi odtworzenie ciała z banalnych cząstek
        materialnych. Zreszta Einstein udowodnił jedność/zamienność energii i materii,
        więc te oryginalne, np moje cząsteczki materii, też można przesłać zamienione
        na energię i potem odtworzyć.
        To jest teoretycznie proste, materialnie jeszcze nie wykonalne, ale wcale nie
        sprzeczne z pojeciami religijnymi. Religia bowiem mówi językiem prostych
        pasterzy, obrazowo i poetycko, ale mądrze.

        • Gość: Bron Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:37
          Ani mądrze, ani poetycko. Co najwyżej obrazowo, ale są to najczęściej obrazy
          twórców prymitywistów.
        • paskudaprawdziwa Ciało to hardware, dusza to software. 26.11.06, 07:33
          skoro "obrazujemy":

          komputerowi jest moze tak daleko do czlowieka, jak czlowiekowi do idei Boga...

          Byc moze jak zblizymy komputer do dskonlanosci czlowieka, to moze zblizymy
          czlowieka do zrozumienia idei "boskiej doskonalosci",

          albo moze odkryjemy tylko jak dlaeko jestesmy od tego.

          Ale na pociesznie uznamy, ze swaidomosc BRAKU, to jednak juz wysoki standard
          samowiedzy - jak to probowal juz nauczac Sokrates.
    • winku Maciek Giertych wie lepiej jak widać 25.11.06, 08:38
      A co tam biskupi moga wiedzieć o Bogu i ewolucji, Maciek Giertych i imć
      Orzechowski wiedza i tak lepiej... ;)
    • Gość: mielis Szkoda, że minister nie zadał pytania IP: *.krasnystaw.net 25.11.06, 08:39
      Czy jedynie słuszna religia powinna być nauczana
      w świeckiej szkole?
    • Gość: stalecki Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 08:45
      Szkopul w tym wszystkim jest jednak nad wyraz oczywisty: ewolucjonizm, w swoim
      wulgarnym wydaniu, wyklucza Stworce.
      Po prostu.
      A dla wierzacych - nie dziwmy sie! - to stanowi problem.
      Ten problem zatem nie zniknie tak latwo, jak bys chcial. Tym bardziej wiec jest
      powod, by z szacunkiem odniesc sie do wierzacych.
      Inaczej: wymyslanie wierzacym w Stworce od glupkow nic nie pomoze.
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.user.msu.edu 25.11.06, 08:57
        Zadna sensowna wersja ewolucji nie wyklucza ani wymaga Boga. Pierwsza iskra zycia mogla byc od Boga,
        a moze przypadek, moze krasnoludki, nie ma to znaczenia dla teorii ewolucji. Jezeli ktos ma problem z
        'wulgarnymi' wydaniami tej teorii (ciekawe zreszta co to jest, bo nigdy nie slyszalem o podzialach teorii
        naukowych na wulgarne, i niewulgarne) to zalecam sie doksztalcic, bo sa glupkami, nie dlatego ze sa
        wierzacy, tylko dlatego ze maja problem z teoria, ktora nie istnieje...

        Inna sprawa jak ktos wierzy ze czlowiek powstal tak jak w bibli, z takimi ludzmi nie ma o czym rozmawiac
        - zadne naukowe argumenty nie przemowia, i szkoda wysilku
        • Gość: Bron Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:17
          Gość portalu: adam02138 napisał(a):
          "Zadna sensowna wersja ewolucji nie wyklucza ani wymaga Boga"

          Wykluczać stuprocentowo nie wyklucza, ale - podobnie jak inne, obiektywne cechy
          Wszechświata - czyni istnienie Boga niezwykle mało prawdopodobnym.
          • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:19
            A to juz inna sprawa, ale jezeli ktos gleboko wierzy, to nie powinno to byc problemem.
            • Gość: Eugenie Scott USA nie udawajmy, ze nie ma autentycznej debaty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:20
              Chcialbym odniesc sie do wykoslawionego przedstawienia tej debaty w Polsce.
              Seria artykulow GW, na przyklad, to satyry, po prostu czesc jej walki z LPR.
              Ale i abp Zycinski przeinacza debate, starajac sie ją utozsamiac z "baptystami
              z zacofanego Poludnia". Nie - jest to bowiem debata prowadzona przez zupelnie
              powaznych biologow molekularnych i innych naukowcow. Tyle ze ich teizm oslepia -
              jak i sofistyka filozofow z nurtu "Intelligent design" (ID) - ktorzy usiluja
              przedstawic ID jako "przesuniecie paradygmatyczne" w rozumieniu Thomasa Kuhna.
              Tu zatem trzeba odpowiedziec na pytanie czy "inteligentny projekt" jako
              zjawisko w nauce ma wiecej wspolnego z rewolucja kopernikanska albo teoria
              wzglednosci (przykladami Kuhna) - czy Lysenkoizmem?

              Slowem, nie udawajmy, ze nie ma tu autentycznej debaty.
              • Gość: Katoland Atakuje Re: "Int. Design" - pseudonauka... i nic wiecej! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 25.11.06, 16:27
                "Int. Design" to para-naukowa hipoteza
                (bo nie spelnia nawet warunkow dobrze
                skonstruowanej i logicznej teorii), o ktorej
                chyba najwiecej mowi sie w USA, a glosza to
                glownie osoby majace powiazania z pewnymi
                "ekstremalnymi" nurtami chrzescijanstwa,
                typu "Southern baptists"...
              • 1410_tenrok nie ma i nie moze byc debaty, poniewaz te rzeczy 25.11.06, 17:24
                sie wzjemnie wykluczają. Jednak popraawnosc polityczna i siła kreacjonistów w
                USA nie pozwalają na to, aby ich po prostu wysmiac! Polityka powoduje, ze nawet
                najwiekszego szalenca trzeba wziac na powaznie.
                Oto przykład - zarowka jest wynalazkiem diabla i tyle!!! Nie ma jej w Biblii. A
                czego nie ma w Biblii - to jest wynalazkiem diabelskim. Gdyby Bóg sobie tego
                zyczył, to by to w Biblii zostało przedstawione. I niech mnie ktos przekona, ze
                jest inaczej........
            • Gość: Bron Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:22
              Chyba, że "głęboko wierzyć" znaczy: być ślepym i głuchym na dowody naukowe i
              argumenty logiczne.
          • Gość: toksol Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 13:11
            Rozmawiacie jak dwie myszy przy automatycznej obrabiarce do śrubek. Człowiek
            nie jest potrzebny, nie istnieje, sama obrabiarka robi śrubki.
      • o_olgin Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 26.11.06, 03:49
        teoria ewolucji nie wyklucza Stwórcy ...dla teorii ewolucji Stwórca jest
        obojetny ...bo jej nie podlega :-)
    • Gość: cumshot A co ta Ewa robi Adamowia na tym rysunku ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 08:46
      • Gość: Kiop Re: A co ta Ewa robi Adamowia na tym rysunku ? IP: *.chello.pl 25.11.06, 08:50
        A co ze smokami?
      • asadabas Re: A co ta Ewa robi Adamowia na tym rysunku ? 25.11.06, 09:05
        fajnie mu robi :-))
      • Gość: marek Re: A co ta Ewa robi Adamowia na tym rysunku ? IP: *.hwr.Arizona.EDU 25.11.06, 09:31
        a w tym raju to chyba byl jakis trojkat,
        tylko kto to jest ten trzeci gosciu na drzewie?
      • Gość: twoja_stara Re: A co ta Ewa robi Adamowia na tym rysunku ? IP: *.nyc.res.rr.com 25.11.06, 11:39
        Ewa z Adamem na tym rysunku robia za symbol. Symbol ktory ma cie ostrzec o tym,
        ze nie powinienes zadawac pytan i myslec. Od myslenia sa koscielne autorytety,
        wlasciciel symbolu. A gdy zaczniejsz myslec samodzielnie i zadawac pytanie to
        autorytety cie ukarza za to i wygnaja cie z raju ich opieki. Tak jak Bog uczynil
        z Adamem i Ewa. Oto jest kwintesencja chrzescijanstwa. Nie mysl. Nie pytaj.
        Proste ?
        • Gość: Katoland Atakuje Re: wciaz te same pytania i te same "dogmaty"... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 25.11.06, 16:22
          A czy Adam i Ewa potem wspolzyli ze swoimi dziecmi?
    • Gość: Eugenie Scott USA Szkopul jest nad wyraz oczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 08:51
      Szkopul w tym wszystkim jest jednak nad wyraz oczywisty: ewolucjonizm, w swoim
      wulgarnym wydaniu, wyklucza Stworce.
      Po prostu.
      A dla wierzacych - nie dziwmy sie! - to stanowi problem.
      Ten problem zatem nie zniknie tak latwo, jak bys chcial. Tym bardziej wiec jest
      powod, by z szacunkiem odniesc sie do wierzacych.
      Inaczej: wymyslanie wierzacym w Stworce od glupkow nic nie pomoze.
      • Gość: adam02138 Re: Szkopul jest nad wyraz oczywisty IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 08:59
        Zadna sensowna wersja ewolucji nie wyklucza ani wymaga Boga. Pierwsza iskra zycia mogla byc od Boga,
        a moze przypadek, moze krasnoludki, nie ma to znaczenia dla teorii ewolucji. Jezeli ktos ma problem z
        'wulgarnymi' wydaniami tej teorii (ciekawe zreszta co to jest, bo nigdy nie slyszalem o podzialach teorii
        naukowych na wulgarne, i niewulgarne) to zalecam sie doksztalcic, bo sa glupkami, nie dlatego ze sa
        wierzacy, tylko dlatego ze maja problem z teoria, ktora nie istnieje...

        Inna sprawa jak ktos wierzy ze czlowiek powstal tak jak w bibli, z takimi ludzmi nie ma o czym rozmawiac
        - zadne naukowe argumenty nie przemowia, i szkoda wysilku
        • Gość: Eugenie Scott USA nie udawajmy, ze nie ma autentycznej debaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:18
          Chcialbym odniesc sie do wykoslawionego przedstawienia tej debaty w Polsce.
          Seria artykulow GW, na przyklad, to satyry, po prostu czesc jej walki z LPR.
          Ale i abp Zycinski przeinacza debate, starajac sie ją utozsamiac z "baptystami
          z zacofanego Poludnia". Nie - jest to bowiem debata prowadzona przez zupelnie
          powaznych biologow molekularnych i innych naukowcow. Tyle ze ich teizm oslepia -
          jak i sofistyka filozofow z nurtu "Intelligent design" (ID) - ktorzy usiluja
          przedstawic ID jako "przesuniecie paradygmatyczne" w rozumieniu Thomasa Kuhna.
          Tu zatem trzeba odpowiedziec na pytanie czy "inteligentny projekt" jako
          zjawisko w nauce ma wiecej wspolnego z rewolucja kopernikanska albo teoria
          wzglednosci (przykladami Kuhna) - czy Lysenkoizmem?

          Slowem, nie udawajmy, ze nie ma tu autentycznej debaty.
          • Gość: adam02138 Re: nie udawajmy, ze nie ma autentycznej debaty IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:26
            Nie ma zadnej debaty, jest belkot i pomieszaie z poplataniem. Kreacjonizm nie jest alternatywna teoria do
            teorii ewolucji, bo nie jest teoria w pojeciu Kuhna czy jakiej innej definicji (jak juz cytujesz to pierw
            przeczytaj). Dlaczego? Bo teoria musi miec mozliwosc weryfikacji empirycznej. Istnienia Boga nie mozna z
            definicji obalic ani potwierdzic, nie jest on domena nauki.
            Debata pomiedzy kreacjonizmem a ewolucja nie odbywa sie na lamach nauki, tylko na lamach polityki.
            Nie znajdziesz duskusji na ten temat w zadnych szanujacym sie pismie naukowm poswieconym biologii.
            • paskudaprawdziwa nie udawajmy, ze wiemy 26.11.06, 08:10
              Nie ma zadnej debaty, jest belkot i pomieszaie z poplataniem. Kreacjonizm nie j
              > est alternatywna teoria do
              > teorii ewolucji, bo nie jest teoria w pojeciu Kuhna czy jakiej innej
              definicji (jak juz cytujesz to pierw przeczytaj). Dlaczego? Bo teoria musi
              miec mozliwosc weryfikacji empirycznej. I stnienia Boga nie mozna z
              definicji obalic ani potwierdzic, nie jest on domena nauki.
              Debata pomiedzy kreacjonizmem a ewolucja nie odbywa sie na lamach nauki, tylko
              na lamach polityki.
              Nie znajdziesz duskusji na ten temat w zadnych szanujacym sie pismie naukowm po
              swieconym biologii

              ---------------

              Zgoda,, ale jednak teorie naukowe to ostatecznie kwestia „wiary”, to
              kwestia „wiary”, czy tez ostroznij, kwestia jakiegos absolutyzowania
              osiganeitego standardu naukowego.

              Zycie nei zna bezruchu, a nauka stagnacji, nauka sama siebie obala ,
              nieustannie wereyfikuje / falsyfikuje….nie ufa sobie, podwaza siebie, zaklada
              wiec ze, ze jej twierdzenia sa sprawa „ wiary” (krytycznej). Nauka jest tez
              uswiadamieniem, ze postep nuakoway, to w istcie uswaidamanie jak ciagle malo
              wiemy... postep naukowyu to tez odkrywanie zasobow ludzkiej ignorancji...to tez
              czesto dezaktualizacja prawd juz znanych nauce...

              Ostateznie wiec ---------
          • remmarek Re: nie udawajmy, ze nie ma autentycznej debaty 25.11.06, 10:36
            Nie musimy udawać..nie ma takich debat bo bo to tak dalekie od sfer naukowych,
            że debatować możesz tylko Ty i ewentualnie Pospieszalski ze swoimi jednomyślnymi
            gośćmi. Te Twoje wywody to tylko przydawanie ważności czemuś co jest zaledwie
            wiarą.. Zerknij wyżej, tam kłucą się o smoka Wawelskiego .. to podobne wymiary.
      • Gość: Egon Re: Szkopul jest nad wyraz oczywisty IP: *.chello.pl 25.11.06, 09:03
        >Inaczej: wymyslanie wierzacym w Stworce od glupkow nic nie pomoze.

        a co tam, niech wiedza :D
    • Gość: Barbara Senatorska Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.aster.pl 25.11.06, 08:56
      Adam, uważam,że nie zrozumiałeś biskupów. Stwierdzili oni,że w ciele
      człowieka, podlegającym ewolucji podobnie jak ciała zwierząt Bóg tchnął duszę,
      to znaczy sprawił,ze ludzie stali się zdolni do odczuwania uczuć wyższych,
      całkowicie altruistycznych w odróżnieniu od zwierząt. To znaczy dał nam
      mozliwość kochania , tworzenia, wyrażania swojej osobowośći.
      Stworzenie człowieka " na swój obraz i podobieństwo" oznacza stworzenie
      człowieka, który potrafi pokonac swój instynkt życia, aby poświecić się dla
      dobra innych, tak jak to zrobił Jezus z Nazaretu, który był również
      człowiekiem, nie tylko Bogiem.
      Pozdrawiam.
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:07
        "Ewolucja wiedzie ku pojawieniu się człowieka jako istoty wolnej, odpowiedzialnej i świadomej."

        Bynajmniej, ani wolnosc, ani odpowiedzialnosc, i nie jest pewne czy swiadomosc sa produktami
        ewolucji poprzez naturalna selekcje. Po pierwsze, wolnosc i odpowiedizalnosc to nie cechy biologiczne,
        tylko spoleczne i ewolucja nie ma nic do tego.

        "Ale sama z siebie tego progu nie pokonuje. W celu powołania do życia człowieka Bóg mógł posłużyć
        się jakąś istotą przygotowaną na planie cielesnym przez miliony lat ewolucji i tchnąć w nią duszę - na
        swój obraz i podobieństwo"

        O ile rozumiem Biskupi uwazaja ze ewolucja ma cel, swiadomosc, odpowiedzialnosc, etc. to cele
        ewolucji czlowieka. Bynajmniej, ewolucja jest teoria rozwoju cech biologicznych organizmu, i moze
        kognitywnych, ale nie cech spolecznych. Rozwoj spoleczny jest zupelnie innym, i bardziej silnym
        mechanizmem od ewolucji, ktora zajmuje tysiace lat i dziala poprzez subtelne zmiany genetyczne.

        Mylse ze sie nie myle. Biskupom sie troche poplatalo w glowach, nie pierwszy to raz kler wypowiadajac
        sie na temat nauki gada calkowite bzdury...
        • Gość: Idalia Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:12
          Niezależnie od tezy, którą stawiają biskupi - przecież muszą jakoś pogodzić
          swoją ideologię z rozumem!
          doceniam ich inicjatywę przeciwstawienia się matołom giertychowym - nawet
          ideolodzy religii na którą się powołują, wykazują, że są głupkami, którzy nawet
          zasad tej religii nie są w stanie pojąć!

          I takie matolstwo zarządza Min. Edukacji? W kraju UE, w XXI wieku??

          Chyba dzięki temu taki wynik wyborczy uzyskali :))

          A w rządzie są dzięki Kaczyńskim, nigdy o tym nie zapominajcie...

          To nie dzięki wyborcom, tylko dzięki czyjejś żądzy władzy idiota dostał
          karabin...
        • Gość: optymistyczny Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: 81.219.210.* 25.11.06, 12:52
          Akurat w tym wypadku niekoniecznie,bo ewolucja bilkogicznych form zycia mowi o
          tychze, ale o podobne mechanizmy podejrzewane sa inne struktury..np Steven
          Hwaking pisze o 'ewolucjio wszechswiatow", dlaczxgo swiadomosc nie mialaby
          podlegac podobnym prawom jakewolucja bilogoczna? Nie mamy dowodow? Nie wiemy
          tez dlaczego materia jest jaka jest i dlaczego jest, nie mwmy dowodow na
          mnostwo rzeczy ale to nie dowod ze pewne zjawiska nie moga istbniec - nauka sie
          zaczela a nie skonczyla....
        • optymistyczny Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 14:09
          Akurat w tym wypadku niekoniecznie,bo ewolucja bilkogicznych form zycia mowi o
          tychze, ale o podobne mechanizmy podejrzewane sa inne struktury..np Steven
          Hwaking pisze o 'ewolucjio wszechswiatow", dlaczxgo swiadomosc nie mialaby
          podlegac podobnym prawom jakewolucja bilogoczna? Nie mamy dowodow? Nie wiemy
          tez dlaczego materia jest jaka jest i dlaczego jest, nie mwmy dowodow na
          mnostwo rzeczy ale to nie dowod ze pewne zjawiska nie moga istbniec - nauka sie
          zaczela a nie skonczyla....
      • remmarek Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:39
        Biskupi mówia takie mądrości, że obojętnie co palną to każdy może to rozumieć po
        swojemu.. Ty też.
      • Gość: genetyk Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.35.rev.vline.pl 25.11.06, 15:06
        altriuzm tez jest determinowany genetycznie i kulturowo.chybiony argument. a
        poza tym moj pies jest zdolny do odczuwania empatii, a przyopomnialbym tez
        ksiazke "o psie ktory jezdił koleją":).
    • Gość: karol Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:01
      no to Giertychowie sami się ośmieszyli.
      • zgodnik1 Giertychy pochodzą napewno od najgłupszej.... 25.11.06, 09:08
        małpy!.. to jest pewnik...cholera, popełniłem największe odkrycie!
        • Gość: am Re: Giertychy pochodzą napewno od najgłupszej... IP: *.aster.pl 25.11.06, 09:42
          jednak . . .
          giertychy są dowodem na brak czegoś takiego jak ewolucja.
          • Gość: adam02138 Re: Giertychy pochodzą napewno od najgłupszej... IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:44
            Ale napewno nie jest to Intelligent Design!
    • Gość: Bron Małe "mógł" czyni wielką różnicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:10
      W swoim oświadczeniu biskupi piszą, iż "Bóg mógł posłużyć się jakąś istotą
      przygotowaną na planie cielesnym przez miliony lat ewolucji i tchnąć w nią
      duszę - na swój obraz i podobieństwo". Owszem, jako istota z założenia
      wszechmocna, Bóg mógł wszystko, także i to. Tylko czy faktycznie tak zrobił? Na
      to ostatnie pytanie, nie ma - niestety - żadnych dowodów ani nawet
      przekonujących argumentów logicznych. To tylko czysta spekulacja, albo - mówiąc
      bardziej oględnie - myślenie życzeniowe, swobodne skojarzenie dopasowujące
      religię do faktów stwierdzonych naukowo.
    • Gość: maura4 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:16
      Bog mogl zrobic wszystko,ale zrobil to,co podyktowal ludziom do swietych
      ksiag,a tam ni slowa o ewolucji.Poza tym co to za wszechmoc,ktora musi czekac
      miliony lat,na efekt swojej pracy.Wszechmoc to lepi czlowieka z gliny,albo
      tworzy kobiete z zebra.
      • o_olgin Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 26.11.06, 04:00
        mógł ale mu się nie chciało , a ponieważ "na obraz i podobieństwo" dlatego i
        ludziom często się nie chce ....na przykład myśleć
    • Gość: ~heretyk Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.chello.pl 25.11.06, 09:18
      jak można takie bezbożne zdjęcie pokazywać dzieciom?
    • Gość: PTee Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.chello.pl 25.11.06, 09:19
      Czyli klasyczne asekuranckie: "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek."
    • Gość: dziennikarz Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.45-5-64736c14.cust.bredbandsbolaget.se 25.11.06, 09:20
      absolutnie sie zgadzam teoria ewolucji jest fantastycznym osiagnieciem nauki i
      daje namacalny wizualny dowod tego iz jest to prawda!!a coz kosciol wymyslil
      sobie pierdoly o powstaniu swiata maryi jezusie niebie piekle i podobnych
      oszolomstwach i boi sie o swoje interesy- o kim my mowimy??o Giertychu??
      Giertych jest dowodem ludzkiej glupoty!!!tej zle posunietej ewolucji tak jak i
      sam kosciol-kazda religia!!!jak mozna uczyc dzieci wymyslonych az do bolu
      banialuk!!!!czlowiek nie stwozyl swiata planety ani zycia na niej-zwykly
      przypadek twor kosmosu a nie zadnych chorych bogow inkwizycji opaslych
      teologow/nauka glupoty ironni i absurdu/.Dziwi mnie jedno jak mozna przez
      ludzka glupote budowac na filarach czystej fantazji absolutnie nierealnej
      swiat kosciola bogow imaginacji-a steruja tym wszystkim zwykli pajace WATYKAN
      PAPIERZE I IM PODOBNI kosztem ludzi slepo wierzacych w te pierdoly!!!
      zaasekurowali sie naukami wymyslonymi przez samych siebie oglupiaja ludzi w
      imie czegos czego nie ma jest tylko wyprane w ludzkich glowach i tak sie to
      buja wiekami!!!obled ktos z tym musi skonczyc!!!nauka jest nauka a kosciol
      babla o pie..ch!!!chozy ludzie na leb i gadaja jak infantylni debile.
      • Gość: iskiereczka mruga pojęcia nie masz o czym mówisz IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 25.11.06, 11:07
        indolencja i przesądy..
        wiedz, że nie masz najmniejszego pojęcia o czym mówisz
        - jeżeli się nie dokształcisz, to dalej będzie Ci się wydawać,
        że masz coś w tej kwestii do powiedzenia

        ale.. elukurbuj do woli - internet wszystko zniesie
        :/
        • yamata Re: pojęcia nie masz o czym mówisz 25.11.06, 14:29
          Znowu ignorujesz przeciwnika "Iskiereczko". Tak nie wypada... ;)
          Ponoć jesteś inteligentną kobietą, więc się do przedstawionych argumentów
          odnieś, a nie je lekceważ! Wbrew nieco skompresowanej formie (nadmiar epitetów
          nierozwiniętych w zdania) i pewnym skrótom myślowym, wypowiedź twojego
          poprzednika nie jest ani głupia, ani tym bardziej ignorancka. Jest po prostu do
          bólu szczera i całkowicie pozbawiona "political correctness" ;)

          W dodatku wiele w niej racji, bo nie zaprzeczysz chyba, że religię wymyślił
          człowiek, a takich religii jak chrześcijaństwo - wiele już umarło, choć każda
          miała monopol na prawdę i twierdziła że jest wieczna...

          P.S. Naprawdę na co dzień posługujesz się takim językiem? "Elukurbuj"???
          Nawet słownik PWN mi wymiękł na tym haśle! ;)

          Zaiste - internet wszystko zniesie (poza brakiem zasilania), ale z pewnością nie
          znosi osób bezkrytycznie przemądrzałych... ;)
          Troszkę pokory...
    • Gość: martcik Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:20
      to chyba nie kwestia ignorancji czy ubytków w wykształceniu tylko kwestia
      wiary...jezeli ktos jest katolikiem, to takie tlumaczenie nasuwa sie nawet bez
      ustalen episkopatu. a tobie kolego, zycze wiecej pokory i mniej bunczucznosci...
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:29
        Teorie naukowe to nie kwestia wiary!
        Jezeli pokora dla ciebie jest tolerowanie glupoty, to ja dziekuje za takie zyczenia.
      • Gość: Bron Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:50
        Czy "być katolikiem" oznacza odporność na dowody naukowe i argumenty logiczne?
        I tak np.:
        - Dlaczego tworząc człowieka "na swój obraz i podobieństwo" czynił go Bóg
        śmiertelnym, słabym, mściwym, zawistnym etc.? Czyżby sam był aż tak
        niedoskonały?
        - Po co (będąc wszechmocnym i nie mając żadnych potrzeb) Bóg stworzył
        cokolwiek? Dla kaprysu?
        Itd, itp....
    • brunoski Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:26
      Tak, ciekawe, że się biskupi kompletnie zgadzają z moim dawnym marksistowsko
      myslącym profesorem zupełnie: Cackowski powiada: do każdego twierdzenia
      naukowego można - bez uszczerbku dla nauki - dodać w nawiasie: (z pomoca Bożą) -
      co Bogu nijak nie szczerbi. O co zatem chodzi w tym sporze? Nie wypada się
      zniżać do argumentacji ad personam, ale często zwolennicy Intelligent Design
      cierpią na syndrom Hawkinga, który też Boga chce wyrugować ( ma przecież powód,
      by mieć z Bogiem na pieńku): trudno się oprzeć mysli, że tak to często działa.
      Wydaje się również, że zwolennicy IDesign walczą czasem z wyimaginowanymi
      wiatrakami, typu pretensje teorii ewolucji do nieomylnosci: jako nauka, teoria
      ewolucji takich pretensji nie ma, co więcej, sama siebie naukowo podważa (vide
      ostatnie - naukowo potwierdzane - tezy o możliwosci dziedziczeni acech
      nabytych - to się przecież ewolucjonistom nie sniło, a przyznają, że sie
      zdarza).
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:30
        dokladnie :)
      • Gość: kkap Bóg jest niewiedzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 09:32
        Przez ile lat hierarchowie kościelni wiedzieli o tym że Ziemia nie jest płaska?
        Ile lat upierano się że teoria kreacjonizmu jest prawidłowa?
        Ile zjawisk niewyjaśnionych tłumaczono bogiem? Wszystkie. I tak jest do tej
        pory, z tym że tych zjawisk jest coraz mniej. Nauka spycha niejako boga w coraz
        ciaśniejszą szczelinę.
        A tak naprawdę nie wiadomo nawet czym miałby być bóg. Boga (jako bytu
        transcendentnego) nie da się nijak odnieść do doświadczenia, stąd wszelkie
        pytania o boga są pozbawione sensu poznawczego. Ale ludowi się tego nie
        przetłumaczy...
      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:34
        Sprostowanie: oczywiscie, powyżej, przeciwnicy zamiast zwolennicy Intelligent
        Design.
    • Gość: acomitam Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: 62.87.184.* 25.11.06, 09:27
      Panowie biskupi a z którym to bogiem jest powiązana ewolucja? Czy tylko z tym
      waszym jedynie słusznym czy z tymi innymi, których zwalczacie.
    • Gość: Teodorr Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.acn.waw.pl 25.11.06, 09:30
      Szanowny Adamie02138! NIestety twój wywód jest pełny sprzeczności, z których -
      niestety - widać, że tak się zaplątałeś w pseudofilozoficznym rozumowaniu, że
      zabrakło w nim i logiki, i m.in. prostego zrozumienia intencji enuncjacji
      Kościoła.
      Nie potrafisz zrozumieć, że Kościół nigdy nie może zrezygnować z uznawania
      duszy, usiłując dostosować swe nauczanie do niezaprzeczalnych osiągnięć nauki,
      wobec czego wszelka dyskusja na ten temat po prostu nie ma sensu, bo nie
      istnieją żadne wspólne założenia niezbędne do jej prowadzenia.
      • Gość: adam0213 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:35
        Mnie nie interesuje z czego tam kosciol moze a nie moze zrezygnowac. Ale co ma piernik do wiatraka,
        ewolucja nic nie mowi o duszy, zadna teoria naukowa nic nie mowi o duszy. Tak wiec wypowiadajac sie o
        ewolucji, nie ma co mowic o duszy czy Bogu, zupelnie spokojnie mozna tez wspomniec Smoka
        Wawelskiego, krasnale, Sw. Mikolaja, etc.

        Wykaz mi te sprzecznosci w moim wywodzie, jezeli w ogole to byl wywod, wedlug mnie to bylo raczej
        spostrzezenie oczywistosci.
    • a.e Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:30
      Twierdzenie, ze człowiek to wytwor czysto ewolucyjny to bzdura. Ewolucja czyni
      nas jak najlepiej przystosowanymi do warunków środowiska. To mozna powiedziec o
      naszym organiźmie, ale czy o psychice, duszy? To, że jesteśmy zdolni do uczuć
      wyższych takich jak miłość, ale taka bezinteresowna, która w sferze materialnej
      nie przynosi żadnych korzyści, jest irracjonalna z punktu widzenia ewolucji,
      ponieważ nic nam nie daje i nie pomaga przetrwać. Przestańmy tarktować Biblie
      jako podręcznik do biologii. Tutaj są podane pewne prawdy, że w takiej
      kolejności został stworzony świat i to przecież się zgadza, a czy to trwało 6
      dni, 60 lat czy 60 milionów naprawdę nie ma znaczenia. Słowo "dzień" w czasach
      współczesnych zostało zamkniete w 24 godzinach, ale tysiące, miliony i miliardy
      lat temu czas mógł biec inaczej. Co to naprawdę znaczy "dzień"? Czy to wtedy
      kiedy świeci słońce? Na biegunie północnym jest ciemno przez wiele miesięcy i
      czy to znaczy, ze tam nie ma dnia? Świat jest taki piękny, że nie wierzę, ze
      nie ma w tym działania istoty wyższej - Boga. Świat nie wygladałby tak, gdyby
      rzadziła nim tylko ewolucja. Ewolucja istnieje, ale to Bóg nadaje jej kształt.
      • cyber.wernyhora Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:38
        Cyber-lira z ciekawości zajrzała tutaj i nie może się powstrzymać, aby coś
        dodać.

        Od poziomu dyskusji na forach internetowych trudno jest wiele wymagać. Gorzej,
        gdy takie dyskusje prowadzi się w innych środowiskach w kraju.

        A z ewolucją, kreacjonizmem i nauką sprawa jest bardzo prosta.

        20-wieczny ateizm powstał na podstawie stanu fizyki i biologii z końca
        dziewiętnastego wieku.

        Jeśli ktoś NAPRAWDĘ zna się trochę lepiej na współczesnej nauce – biologii,
        fizyce (w tym astrofizyce) i matematyce – nie trzeba być specjalistą, tylko
        myśleć, to wie o tym, że NAUKOWO (tak, jak się to rozumie obecnie) nie da się
        NIC udowodnić jeśli chodzi o istnienie/nie istnienie Boga.

        Jest to tak jak było – kwestia wiary. Ot i tyle.

        A dla krzykaczy, którzy zaczną pisać o konflikcie Wiary i Rozumu cyber-lira ma
        pytania:

        Czy rozumiecie dokładnie formalizm mechaniki kwantowej i jego różne
        interpretacje?
        Czy wiecie jak ograniczoną jest teoria ewolucji w warstwie empirycznej?
        Czy wiecie coś o istocie świadomości?
        Czy potraficie wytłumaczyć mechanizmy powstawania życia?
        Czy wiecie o tym, że altruizm można traktować jako pojęcie ekonomiczne?

        Cyber-lira pyta nie dlatego, że mają to być jakieś argumenty, ale dlatego, że
        dopiero na tym poziomie poznania można sobie pozwolić na sensowne rozważania.

        Dyskusje na podstawie artykułów z kolorowych, albo popularnych czasopism,
        pomagają, ale nie dają odpowiedzi.

        Wiara i nauka nie stoją w sprzeczności. Jest to raczej wybór każdego człowieka –
        mamy wolną wolę!
        • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:41
          wlasnie!
          • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:49
            Adamu, a czemu Ty nie spisz? Tak przytaknąłes cyfrowej Wernyhorce, domyslam
            się, że na temat wolnej woli. Ileż trzeba jednak wiary, by w wolną wolę
            wierzyć: to przecież nie tylko nauka temu przeczy (możliwosci samej siebie
            wtedy przecząc), jak i Pana Boże ingerencje (nawet w ramach łaski).
            Taaaaaaaaaaaak, keep the conversation going, powiadają.
            • Gość: adam02130 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 09:56
              Nie spie, bo pracuje, lubie w nocy.

              Wolna wola nie jest tematem wiary w nauce, tylko tematem badan. Trzeba odroznic teze naukowa od
              wiary w cos. Ci co twierdza za ludzie, jak i inne organizmy (szympanse, etc.) maja wolna wole, nie robia to
              w ramach wiary, tylko w ramach teorii ktora glosza. Jak kazda szanujaca sie teoria, w zalozeniu musi byc
              weryfikalna. Wiara nie.

              • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:01
                Adamu, naukowo wolnej wiary się badać nie da, bo nauka zjmuje się przyczynami i
                skutkami (tu sie nie zmiesci akt wolny, jako znikąd przyczyna). Chyba, że
                wyznajesz jakies odchylenia kwantowe z nieoznaczonosci.
                • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:04
                  Znowu sie przejezyczylem, symptomatycznie, wolnej woli nie wiary mialem na
                  mysli oczywiscie.
                • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:12
                  Nie do konca, poczytaj sobie o debacie pomiedzy behawioryzmem, a wspolczesnymi teoriami
                  kognitywnymi. Na pozimie mozgu nie da sie bo nie wiemy wystarczajaco wiele, ale na poziomie
                  psychologii i modeli kognitywnych, owszem da sie i ludzie to robia.
                  • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:15
                    Jesli nauka ma byc nauka - przynajmniej w obowiazujacym dzisiaj paradygmacie -
                    to tworzyc prawa opisujace zjawiska i pozwalajace je przewidywac, tym samym
                    operuje w polu przyczyn i skutkow ( i dlatego psycologia nauka jeszcze nigdy
                    nie byla).
                    • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:26
                      Nie mowimy tu o Freudzie! Psychologia kognitywna zajmuja sie takimi zjawiskami jak: mechanizmy mowy,
                      wizji, pamieci, etc. Sa to badania empiryczne oparte na matematycznych modelach i naukowych teoriach.
                      Opisuje zjawiska i przewiduje, wrecz daje sie komputerowo modelwac na sieciach neuro
                      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:30
                        Freud who? Mówię ogólniej: każda działalnosć z pretensjami do naukowosci - by
                        sprostać wymogom tworzenia praw opisujacych rzeczywistosć, które pozwalają na
                        przewidywania - musi zajmować się przyczymai i skutkami, nawet jesli w postaci
                        strukturalnych czy dynamicznych modeli - przecząc tym samym wolnym - w sensie
                        dowolnych, arbitralnych - wyborom.
                        • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:37
                          No to zes wystawil poza margines cala fizyke kwantowa - determinizm nie jest wymogiem badan
                          naukowch.
                          Jezeli uwazasz ze trzeba znac przyczyny zjawisk ktore sie bada, to cala kosmologia tez idzie do kosza...
                          • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:39
                            Jak mowilem, chyba ze dopuszczasz kwantowe aberracje, ale tez, przypominam, ze
                            interpretowac jemozna jako symptom zmiennych ukrytych.
                            • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:51
                              Bynajmniej, nie zakladam ze wolna wola musi miec wytlumaczenie na poziomie kwantowym. Chodzi mi
                              tylko o to ze tak jak ty zdefiniowales nauke, to na pierwszy rzut oka wydaje sie ze fizyka kwantowa nie
                              miesci sie jako teoria naukowa. Oczywiscie mozna uzyc zmiennych ukrytych. Tak samo inne zachowania
                              tez mozna tak opisac, w tym te w psychologii. Wazne jest to ze kiedy pracowano na fizyka kwantowa,
                              brak determinizmu, nawet jezeli okazal sie/czy okaze sie pozorny nie przeszkadzal badaczom, i tak samo
                              brak determinizmu nie powiniem przeszkadzac psychologom, bo moze sie okazac pozorny, badz
                              znajdzie sie inne wytlumaczenie. Mamy juz modele matematyczne ktora sa w stanie generaowac
                              zachowania niedeterministyczne.
                              • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:53
                                Czyli przypadkowe? To sprzecznosc: przypadkowe to takie, ktore sie generowac
                                nie daja.
                                • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:01
                                  Bynajmniej, teoria chaosu w matematyce, etc.

                                  Zreszta przypadkowe to nie to samo co nieprzewidywalne. Wez mowe ludzka, jest nieprzywidywalne co
                                  dany czlowiek postanowi powiedziec w danej chwili, ale konstrukcje ktore uzyje nie sa przypadkowe.
                                  • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:04
                                    Adamu, teoria chaosu znam deterministyczna (moze sa inne, nie wnikalem).
                                    Gramatyka generatywna i pozniejsze na niej oparte rzeczy tez przeciez sa
                                    determinizmem - strukturalnym tutaj.
                                    • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 11:14
                                      Owszem gramatyka generatywna jest oparta na determinizmie - na tym polega jej piekno, ale nadal
                                      potrzeba wolnej woli by zdecydowac sie uzyc takich slow a nie innych. Teoria Chaosu jest
                                      deterministyczna, w sensie ze daje pewien zbior rozwiazan. Jednak stosowana na przyklad w
                                      modelowaniu pogody, czy zachowan, jest metoda badania skutkow zjawisk, dla ktorych nie da sie
                                      okreslic dokladnie wszystkich przyczyn (czy zmiennych), czyli do konca nie wiadomo...

                                      Nie wydaje mi sie ze my jestesmy w konflikcie, ja tylko twierdze ze mozna badac naukowo zjawiska co
                                      do ktorych nie jestesmy do konca pewni czy sa oparte na deterministycznych algorytmach. Dlatego
                                      bronie psychologii. Moze sie okazac ze nie mam racji, ale mysle ze warto probowac bo innych bardziej
                                      skutecznych metod, niz te uzywane w naukach scislych, do badania ludzkiego umyslu nie znam.
                                      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:17
                                        Rzeczywiscie, w pewnym sensie nie nalezy zbyt gleboko schodzic, by nie skonczyc
                                        milczniem. Ide spac, dzieki za sensy.
        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:05
          > NAUKOWO (tak, jak się to rozumie obecnie) nie da się
          > NIC udowodnić jeśli chodzi o istnienie/nie istnienie Boga.

          No i tu kolega pokazuje że jego sposób myślenia jest trochę ograniczony. Już nie
          raz w historii zdarzało się że naukowcy (często nawet autorytety) kategorycznie
          twierdzili że czegoś "nie da się zrobić", albo coś jest niemożliwe. Bardziej
          prawidłowe było by stwierdzenie: "przy *DZISIEJSZYM* stanie nauki zgodnie z
          obowiązującą *AKTUALNIE* wiedzą nie jest możliwe znalezienie dowodów na
          istnienie Boga"

          Proponuję zajrzeć na www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=167 gdzie
          koleś który nazywa się Giennadij Iwanowicz Szypow jest już na dobrym tropie
          znalezienia dowodu na istnienie Boga. Stworzył całkiem ciekawą teorię, warto
          poczytać.
          • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:15
            Nie da sie nie dlatego ze naukowcy sa glupi, czy leniwi, tylko dlatego ze przez wierzacych Bog zostal tak
            zdefiniowany ze nie ma mozliwosci, nawet hipotetycznej udowodnienia ze nie istnieje, a teorie naukowe
            musza miec wbudowana empiryczna weryfikowalnosc. Dlatego sie nie da, bo to juz by nie byla nauka.
            • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:39
              No niby tak, z tym sprawdzaniem empirycznym masz rację, zajrzyj jednak na
              stronkę do której link wrzuciłem wyżej - możesz być zaskoczony po przeczytaniu.
            • wlodzimierz.ilicz Dowód na nieistnienie Boga jest prosty gdyż sam 25.11.06, 11:37
              atrybut calkowitej wszechmocy mu przypisywany jest wewnętrznie sprzeczny
              logicznie.
              Dlatego takiego Boga jak opisują go wierzący nie może być.
              Rzecz jasna po przeprowadzeniu logicznego dowodu na nieistnienie totalnie
              wszechmocnego Boga wierzący zaraz stwierdzą, że jest on nieco mniej wszechmocny
              albo w ogóle nie podający się prawo logiki, itd. itd...
              Więc tego typu dyskusja jest bezcelowa.
              Gadał dziad do obrazu a obraz do niego ani razu.
              • Gość: Bron Re: Dowód na nieistnienie Boga jest prosty gdyż s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:49
                I co z tego, że jest sprzeczny logicznie? Bóg - jak wiadomo - jest ponad prawa
                logiki! Bogu wszystko wolno, więc może być nielogiczny. A, że człowiek tego nie
                rozumie .... nic nie szkodzi. W końcu jest tylko igraszką, zabawką Boga. Bo po
                co Bóg miałby w ogóle tworzyć człowieka jak nie dla swojego kaprysu?
          • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:38
            Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):
            > Proponuję zajrzeć na www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=167
            gdzie koleś który nazywa się Giennadij Iwanowicz Szypow jest już na dobrym
            tropie znalezienia dowodu na istnienie Boga. Stworzył całkiem ciekawą teorię,
            warto poczytać.

            Nie tylko zajrzałam, ale przeczytałam "od deski do deski", choć nie było warto.
            Jeden wielki bełkot, same "prawdy objawione", bez cienia definicji oraz grama
            dowodu naukowego.
        • Gość: Bron Wiara jako placebo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:22
          cyber.wernyhora napisał:
          > Czy rozumiecie dokładnie formalizm mechaniki kwantowej i jego różne
          > interpretacje?
          > Czy wiecie jak ograniczoną jest teoria ewolucji w warstwie empirycznej?
          > Czy wiecie coś o istocie świadomości?
          > Czy potraficie wytłumaczyć mechanizmy powstawania życia?
          > Czy wiecie o tym, że altruizm można traktować jako pojęcie ekonomiczne?

          Twoje pytania, jakkolwiek w większości słuszne, nie świadczą bynajmniej na
          rzecz Boga. Jakiś czas temu nie wiedzieliśmy przecież nic o istocie
          elektryczności, o budowie atomu i wielu innych rzeczach. Dziś wiemy, a jutro
          (nieistotne czy ten "dzień" potrwa 24 godziny czy 100 lat) będziemy wiedzieć
          również to, o co pytasz. W ten sposób nauka, powoli lecz systematycznie, zawęża
          pole wiary i w tym sensie stopniowo ją wyklucza.
          Oczywiście, wiara pozostanie zawsze użyteczna jako swoisty lek psychotropowy na
          lęk człowieka przed nicością. Takie specyficzne placebo, które nie zawiera
          żadnej naukowo uzasadnionej substancji, ale - o dziwo - działa!
          • critto Re: Wiara jako placebo 26.11.06, 11:44
            pomiedzy nauka a religia istnieje swoisty 'pakt nieagresji': nauka nie stara sie
            podwazac religii na gruncie 'dowodow naukowych', a religia nie atakuje dokonan
            nauki w poznawaniu swiata materialnego; skoro przestrzegaja go najwieksze
            autorytety obu swiatow, to nie jest dobrze, aby buntowniczo nastawieni
            'forumowicze' go lamali; oczywiscie moga, ale zle to swiadczy o nich samych.
            Co moge dodac od siebie? Tyle, ze nauka umozliwia poznanie swiata materialnego
            • Gość: frog Re: Wiara jako placebo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:23
              Typologia, Drogi Critto, jest znacznie prostsza niż to wywodzisz. Po prostu
              nauka bada "obiektywne stany rzeczywiste", a nie fikcyjne, wyspekulowane, jak
              bogowie i ich właściwości. Wbrew temu, co twierdzisz, nauka zajmuje się nie
              tylko materią, ale również tzw. duchem, czego najprostszym dowodem jest
              psychologia.
              Swoisty apartheid czyli całkowitą odrębność nauki i wiary lansują ci, którzy
              boją się i za wszelka cenę chcą uniknąć konfrontacji wiary z jedynym narzędziem
              poznania, jakie występuje z obserwowalnym wszechświecie - rozumem ludzkim.
              Oczywiście istnieje też świat mistyki, marzeń, legend, którego nie wolno jednak
              mieszać ze światem rzeczywistym, bo skutki tego bywają niekiedy tragiczne. W
              historii ludzkości jest całe morze zbrodni, które popełniono zarówno w imię
              wiary jak i za jej brak. A na skutek odgrywania legendy o Janosiku przez
              podwórkowych "górali" koledzy powiesili kolegę.
      • Gość: hem Polecam ksiazke R. Dawkinsa "Samolubny Gen" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 23:57
        Polecam ksiazke R. Dawkinsa "Samolubny Gen". Tam znajdziesz odpowiedz na swoje
        pytania.
    • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 09:48
      > Mowienie ze religia
      > katolicka nie stoi w
      > konflikcie z ewolucja jest stwierdzeniem banalnym, gdyz teoria ewolucji nic
      > nie mowi o Bogu.


      Teoria ewolucji nie mówi też o komputerach - czy to oznacza według Ciebie że
      teoria ewolucji stoi w konflikcie z komputerami? :))))))))

      > Choc, istnienie czy brak duszy nie ma nc wspolnego z
      > ewolucja.

      Tak jak pokazałem wcześniej jedno nie musi stać w opozycji do drugiego. Logika u
      kolegi wyraźnie szwankuje.

      > Dysksusje na temat duszy, Boga i ewolucji tylko swiadcza o jednym, mianowicie
      > o braku zrozumienia
      > co to jest teoria ewolucji. A to swiadczy o zasadniczych brakach w wyksztalceniu.

      Tu kolega wyraźnie przegina, myślę że wychodzą właśnie braki w wiedzy u
      szanownego kolegi. Czy kolega wie ile trzeba się uczyć żeby zostać biskupem albo
      chociaż "zwykłym" księdzem? Proponuję najpierw sprawdzić, by później uniknąć
      wypisywania publicznie farmazonów.

      > Ewolucja to proces dazenia do maksymalnego przystosowania sie do
      > otoczajacego srodowiska. Odnosi sie to do bakteri, czy do nas.

      Zgadza się w 100%, tylko w którym momencie wyklucza (teoria ewolucji) istnienie
      Boga? To że organizmy (w tym człowiek) przystosowują się do zmiennych warunków
      środowiska nie przeczy istnieniu Boga. Kościół twierdzi po prostu że Bóg to
      wszystko stworzył i zaplanował całą tą ewolucję, włącznie z jej wszelkimi
      konsekwencjami. Innymi słowy: Bóg stworzył świat na takich a nie innych
      zasadach. Zgodnie z tymi zasadami organizmy przystosowują się do zmiennych
      warunków środowiska (ewolucja). Konsekwencją tych przystosowań jest powstanie
      organizmu zwanego człowiekiem ( :) ) w którego Bóg tchnął duszę.
      Proponuję koledze jeszcze raz wszystko przemyśleć i stosować się przy tym do
      zasad logicznego myślenie.
      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 09:55
        Ty chyba, Walery, masz trudnosci z czytaniem. I rozumieniem.
        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:07
          > Ty chyba, Walery, masz trudnosci z czytaniem. I rozumieniem.

          A możesz wykazać dokładnie w którym miejscu czy umiesz tylko rzucać niczym nie
          poparte opinie?
          • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:12
            W miejscu Walery, w którym zakładasz - zupełnie wbrew logice - że Adamu
            stwierdza sprzecznosć pomiędzy Pana Bożymi aktami a ewolucyjnymi zdarzeniami.
            • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:18
              "Pana Bożymi aktami"? Czy to po Polsku? Wybacz ale nie rozumiem Twojego języka
              • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:22
                No widzisz, mówiłem, że masz problemy z rozumieniem: akty Pana Boga to są - po
                polsku - "rzeczy", które Pan Bóg robi, czynnosci, które wykonuje.
                • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:30
                  Nie martw się o moje zrozumienie, tylko staraj się pisać po polsku - wtedy
                  wszyscy będą Cię rozumieć i nie będziesz musiał tłumaczyć "ze swojego na
                  polskie". Żeby było zrozumiale powinieneś napisać zamiast: "Pana Bożymi aktami"
                  - "aktami Pana Boga". Poza tym to raczej Ty nie zrozumiałeś o czym pisał Adam.
                  Przeczytaj sobie kilka postów niżej. Adam stwierdził tam że się ze mną zgadza
                  jakoby teoria ewolucji nie stała w sprzeczności z faktem istnienia Boga.
                  • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:36
                    Easy there, my boy. Zytat z twojego postu: "Zgadza się w 100%, tylko w którym
                    momencie wyklucza (teoria ewolucji) istnienie
                    Boga? " Tutaj w oczywisty sposob zakladasz - musisz zalozyc, zeby tak zapytac-
                    ze Adamu glosi cos, czego nie glosi, kiedy wrecz cos przeciwnego glosi.
                    • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:48
                      Ja tu zakładam że teoria ewolucji nie stoi w sprzeczności z istnieniem Boga. Z
                      treści Adamowego posta wywnioskowałem że jest zdania przeciwnego - dlatego
                      zadałem pytanie które miało uściślić jak jest w rzeczywistości. Popatrz sobie
                      proszę (jak prosiłem wcześniej) kilka postów niżej że Adam zgodził się ze mną w
                      sprawie Boga i ewolucji. Czy przeczy tym sam sobie nie wiem, Ty mi może powiedz
                      bo pozujesz tu widzę, na Adamowego adwokata.
                      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:02
                        Ja tylko mówię, Walery, że nie zrozumiałes, co Adam napisał. A to, że się
                        zgadzam z jego paroma tezami, nie ma nic do rzeczy.
                  • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:45
                    Nie demonstruj, Walery, tak jaskrawo swojego ograniczenia. Brunoski wprawdzie
                    trochę przegiął, używając zbędnej stylizacji językowej, ale to nie powód aby
                    zarzucać mu nieuctwo. To dotyczy raczej Ciebie :((
                    • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:59
                      Nie zarzucam mu nieuctwa tylko pisanie nie po Polsku. Może ta "stylizacja" jest
                      i ciekawa ale utrudnia zrozumienie wypowiedzi.
                      W którym miejscu dotyczy mnie nieuctwo? Możesz wskazać?
                      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:11
                        Ciociu i Walery: tu ni echodzi o jakies wyuczone rzeczy, ale o proste
                        rozumienie tego, co kto inny mowi. Adam mowil to samo co Walery (w
                        interesujacym nas tu aspekcie), a Walery mu wbrew.
                        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:22
                          Ok, masz rację, biję się w pierś. Wywnioskowałem po prostu że Adam wyklucza
                          jednoczesne istnienie Boga i ewolucji. Jestem po 12h "nocce" i zmęczenie daje
                          znać o sobie. Chodzi mi o to że to głupie iż Giertychy i ekipa próbują...
                          właściwie co? Obalić teorię ewolucji powołując się na istnienie Boga jako
                          stwórcy wszystkiego i to takim jakim jest, od razu. Dlatego KT musiał sprostować
                          to i "umyć ręce", żeby wszyscy jasno zrozumieli że nie popiera takich poglądów.
                          Na tym tle dyskusja o bogu i ewolucji ma sens.
                      • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:15
                        Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):
                        > W którym miejscu dotyczy mnie nieuctwo? Możesz wskazać?

                        W tym, że nie potrafisz zrozumieć jego stylizowanego wyrażenia. Choć jest ono
                        dość dobrze znane z literatury.
                        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:26
                          A z jakiej konkretnie literatury to konkretne wyrażenie się wzięło? Może jakiś
                          tytuł? Poza tym pisałem że nie mam nic przeciw stylizacjom, w literaturze jest
                          ok, każdy sobie może pisać jak chce, ale dyskusyji poniekąd wyrażać się winno
                          jasno acz klarownie bikoz come się zamiesza to czyjś spicz może stać się
                          non-zrozumiały.
                          • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:39
                            Literatura kształtuje język i w znaczącym stopniu określa normatyw językowy.
                            Wyrażenie użyte przez brunoskiego jest przymiotnikiem analogicznym do
                            przymiotnika "bożonarodzeniowy". Ten również wystepuje w litaraturze,
                            publicystyce itp. W jakiej literaturze - nie pytaj, bo świadczy to po prostu o
                            żenujacej jej nieznajomości.
                            • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:57
                              Nie pytałem o analogię tylko o konkretny przykład. Wiem co to jest stylizacja,
                              ale skoro powołujesz się na literaturę (twierdzisz że TO wyrażenie jest z niej
                              znane) to powinnaś umieć podać choć jeden "nieanalogiczny" przykład. Jak już się
                              wymądrzasz to rób to z głową.
                              • Gość: ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:01
                                Daj spokój, Walery, z tym domaganiem się cytatu w banalnej sprawie. Podaj
                                lepiej choć jeden "namacalny" dowód istnienia Boga.
                                • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 12:07
                                  Dam spokój jak się przestaniesz wymądrzać. O dowodach już pisałem. Ciebie po
                                  prostu NIC nie przekona. Nawet gdyby Bóg w swej świętej osobie zstąpił z nieba i
                                  prztykną Cię w nos to powiedziałabyś że Cię komar uchlał :)))
                                  • koloratura1 I miałby rację! 25.11.06, 12:15
                                    Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):

                                    > Dam spokój jak się przestaniesz wymądrzać. O dowodach już pisałem. Ciebie po
                                    > prostu NIC nie przekona. Nawet gdyby Bóg w swej świętej osobie zstąpił z nieba
                                    > i
                                    > prztykną Cię w nos to powiedziałabyś że Cię komar uchlał :)))

                                    Z całą pewnością byłby to tylko komar.

                                  • Gość: ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:17
                                    No, to niech "zstapi i prztyknie", wtedy pogadamy. Póki co nie zajmuj się
                                    rozważaniami "co by było, gdyby było", tylko przedstaw owe dowody, na które się
                                    powołujesz. Dla wyjasnienia dodam, że dowód to - z definicji - coś
                                    obiektywnego, a nie bynajmniej "całe moje życie", które to sformułowanie jest
                                    tylko "zaklinaniem rzeczywistości".
                                    • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 12:24
                                      Dlatego mówię że to nie ma sensu, bo nic co powiem ani co zrobię Cię nie
                                      przekona. Szkoda. Są rzeczy na świecie które się po prostu wie, a nie można
                                      ich w prosty sposób udowodnić (lub nawet w ogóle). Miłość, radość, euforia, ból
                                      i wiele wiele innych. To są właśnie rzeczy które czynią z nas ludzi, a nie
                                      trochę bardziej rozgarnięte orangutany. Nie możesz udowodnić że ktoś ma talent
                                      muzyczny bo dla jednego to co stworzył będzie arcydziełem, a dla drugiego
                                      najgorszą szmirą. Dobra Ciociu, idę spać. Miło się dyskutowało. Opanuj trochę
                                      złość, a będziesz szczęśliwsza. To taka drobna rada na koniec rozmowy. Pa
                                      • Gość: ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:44
                                        Ja, bynajmniej, nie bronię Ci szczęścia, które dają Ci twoje przekonania.
                                        Sprzeciwiam się tylko przedstawianiu ich jako rzeczywistości, bowiem opierają
                                        się one wyłącznie na tzw. prawdach objawionych, które z rzeczywistością nie
                                        mają wiele wspólnego.
                                        Za dobre rady dziękuję i odwzajemniam się życząc więcej krytycyzmu.
                                        Dobranoc.
                • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:42
                  brunoski napisał:
                  > No widzisz, mówiłem, że masz problemy z rozumieniem: akty Pana Boga to są -
                  po polsku - "rzeczy", które Pan Bóg robi, czynnosci, które wykonuje.

                  Jeśłi już, brunoski, to "panabożymi".
                  • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:46
                    Nie bądź małostkowa, Ciociu
                    • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:47
                      To nie małostkowość, tylko konsekwencja twojej stylizacji językowej.
                      • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:52
                        mam trudnosci, bo nie bardzo w okolicy ktokolwiek po polsku mowi
                        • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:58
                          Ubolewasz czy chwalisz się? :))
                          Nie siły na zamiary lecz zamiar podług sił!
                          • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:08
                            Kochana, jest czwarta rano, gdzie mnie do glowy przechwalki przychodza.
                            • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:17
                              To, że czwarta rano, to twój wolny wybór ... :))
                              • brunoski Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:18
                                Z wolna loguje się do łóżka, dobranoc, bystrzaku.
                                • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:21
                                  Jeśli już, to "bystrzaczko". Przyjemnej sesji!
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:00
        Stwierdzenie ze teoria ewolucji nie stoi w sprecznosci z komputerami jest tak samo banalne, gdyz teoria
        ewolucji jest teoria rozwoju organizmow biologicznych, nie maszyn, nie duszy, nie Boga. Jest to tak samo
        banalne jak stwierdzenie ze teoria Newtona nie stoi w sprzecznosci z tym co jem na sniadanie. Jest to
        prawda, ale wyjatkowo banalna i glupia.
        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:15
          Wyjątkowo głupia i banalna prawda? A to ciekawe.
          Teraz to już nie wiem o co "panu koledze" chodzi. Z tego co rozumiem to według
          Ciebie prawdą jest że teoria ewolucji nie stoi w sprzeczności z faktem istnienia
          Boga, lecz jest to prawda wyjątkowo głupia i banalna. Czy tak? Jeśli tak, to się
          zgadzam z zastrzeżeniem że fakt istnienia Boga nie jest prawdą głupią ani banalną.
          • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:16
            No to sie zgadzamy... :)
          • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:50
            Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):
            "... fakt istnienia Boga nie jest prawdą głupią ani banalną."

            Nie ma żadnego FAKTU ISTNIENIA BOGA. Są tylko "pobożne życzenia" takich jak Ty.
            • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:02
              I tu właśnie dochodzimy do końca dyskusji na temat istnienia lub nie istnienia
              Boga, bo to jest kwestia wiary. Tak jak ja nie mogę udowodnić Tobie że Bóg
              istnieje tak i Ty nie możesz udowodnić mi że nie istnieje.
              • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:11
                Nieistnienia nie dowodzi się z zasady. Wynika to z prawideł logiki stosowanych
                już od starożytności.
                • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:28
                  Dokładnie dlatego nie możesz tego zrobić :P
                  • ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 11:36
                    Znowu nie rozumiesz. Dowodzenie "nieistnienia" nie jest konieczne. Nieistnienie
                    jest niejako stanem naturalnym. Dowieść należy istnienia czegoś. Przykład: nie
                    musimy dowodzić nieistnienia krasnoludków. Udowodnić trzeba by ich istnienie.
                    • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:51
                      Z tym że na pewno. Bóg to nie krasnoludek. Kiepski przykład.
                      Ja mam dowody na istnienie Boga, całe moje życie jest na to dowodem.Szkoda tylko
                      że nie ma takiego dowodu który by przekonał kogoś kto nie chce uwierzyć. To tak
                      jak z tym facetem który myślał że jest trupem. Trafił w końcu do psychiatry. Ten
                      postanowił udowodnić mu że trupem nie jest. Zabrał go do prosektorium i pokazał
                      że zwłoki nie krwawią (rozcinając skórę na ręce jednego umarlaka). Spytał czy
                      pacjent zgadza się z tym że trupy nie krwawią. Pacjent w obliczu oczywistych
                      dowodów zgodził się z lekarzem. Następnie psychiatra naciął skórę na ręce
                      pacjenta i z jego rany popłynęła krew. "Widzisz - powiedział - krwawisz, a trupy
                      nie krwawią". Pacjent spojrzał na ranę i powiedział "A jednak, trupy krwawią".
                      Niedowiarka żadne dowody nie przekonają Ciociu.
                      • Gość: ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:57
                        Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):
                        > Z tym że na pewno. Bóg to nie krasnoludek. Kiepski przykład.

                        Dla rozważań logicznych nie ma żadnej różnicy między Bogiem, a krasnoludkiem.
                        Reszta twojego wywodu to typowy przykład zwycięstwa myślenia życzeniowego nad
                        logiką.
                        • Gość: Walery Kostak Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 12:02
                          Masz może dzieci? Albo chłopaka? Albo rodziców? (to raczej na pewno :) Udowodnij
                          mi logicznie że kochasz którekolwiek z nich. Proszę.
                          • Gość: ciociolina Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:20
                            Nie mam potrzeby dowodzenia Ci swojej miłości do kogokolwiek. Ty natomiast
                            twierdzisz publicznie, że istnieje Bóg, zatem na Tobie spoczywa przedstawienie
                            dowodu w tej sprawie.
      • Gość: adam02138 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.fas.harvard.edu 25.11.06, 10:02
        Nie wiem ile trzeba sie uczyc zeby zostac Biskupem, ale jezeli jest to wiele lat, to tylko swiadczy gorzej
        jeszcze o Biskupach, ze po tylu latach nauki gadaj od rzeczy. Moze szybki kurs douczenia do zawodu
        Biskupa bylby bardziej efektywny, "panie kolego"?
    • Gość: zam61 To śmieszne IP: *.gprspla.plusgsm.pl 25.11.06, 09:56
      Co to za rada ,,naukowa" ?, Z nauką żaden bóg nic nie ma wspólnego, wręcz
      przeciwnie , nauka zabiera bogom ich ,,tajemnice ".
      Ale jak nie można wygrać w konfrontacji , to coś trzeba wymyśleć
      i podać do wierzenia swoim owieczkom , jak zwykle będą w siódmym niebie.
    • Gość: Racjonalista Religie a szczególnie katolicka to "ściema" IP: *.gprspla.plusgsm.pl 25.11.06, 10:10
      - mamienie, ogłupianie "owiec" przez pasterzy po to by:
      - były przestraszone i pokorne
      - i by ich "strzyc" i "doić".

      W katolickiej dochodzi jeszcze cała ta totalitarna hierarchia.
      • Gość: Walery Kostak Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:23
        Owce się doi? Pierwsze słyszę :)))
        Co do hierarchii kościelnej, to czy widziałeś kiedyś jakąkolwiek sprawnie
        działającą organizację bez hierarchicznej wewnętrznej struktury? Nawet w PZW
        (Polskim Związku Wędkarskim) jest struktura organizacyjna.
        • piwi77 Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 10:48
          Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):

          > Owce się doi? Pierwsze słyszę :)))

          A owcze mleczko, z którego robi sie oscypki, samo z owieczki wypada?
          • Gość: Walery Kostak Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 10:49
            Och faktycznie, przepraszam. Jestem z miasta, u nas ser jest od razu w foliowym
            opakowaniu :)))))))))))
            • ciociolina Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 10:52
              Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):
              > Och faktycznie, przepraszam. Jestem z miasta, u nas ser jest od razu w
              foliowym opakowaniu :)))))))))))

              Niestety, Walery, twój mózg tez zdaje się być "w foliowym opakowaniu". Znaczy
              się nieprzemakalny...
              • brunoski Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 10:59
                Delikatnie tu, Ciociu, od ostatnich wyzywasz, eufemistycznie zacieta, po
                przybory siega.
                • ciociolina Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:06
                  Eeeetam... pierwszy raz faceta widzę i od razu "po przybory"? Co, Ty ze mnie
                  jakąś lafiryndę robisz? :))
                  • brunoski Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:15
                    Po pierwsze: mnie wolno. Po drugie: nie ja z folia wyskoczylem. Po trzecie: nie
                    robie.
                    • ciociolina Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:19
                      Skupmy się może na "po pierwsze". Dlaczego? Ciekawa jestem powodów. :)
                      • brunoski Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:20
                        Wolny wybor.
                        • ciociolina Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:23
                          "Mnie wolno" to sformułowanie mówiące o uprawnieniu. Nadajesz je sobie sam?
              • Gość: Walery Kostak Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:05
                O, obelgi? Spoko, dzięki temu widać jaki wysoki poziom reprezentujesz.
                • ciociolina Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 11:07
                  Nie obelgi, Walerku, tylko konstatacja.
                  • Gość: Walery Kostak Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.06, 11:10
                    Dyskusja, Ciocio, polega na wymianie argumentów, a nie na atakowaniu rozmówcy.
                    Ja nie zamierzam się zniżać do poziomu jaki reprezentujesz, osobiste wycieczki
                    to nie dla mnie.
            • piwi77 Re: Religie a szczególnie katolicka to "ściema" 25.11.06, 10:55
              Gość portalu: Walery Kostak napisał(a):

              > Och faktycznie, przepraszam. Jestem z miasta, u nas ser jest od razu w
              foliowym
              > opakowaniu :)))))))))))

              Tak jak ja, też potrzebowałem czasu. Widząc, że pasterze kościoła doją i
              strzygą swoje wierne owieczki chciałem sie dowiedzieć jak to jest w naturze.
              Sprawdziłem, identycznie.
    • Gość: Wodokot Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 25.11.06, 10:16
      Prosze sobie przeczytac caly tekst zamieszczony w Naszym Dzienniku. A teoria
      ewolucji, ktora sama w sobie jest jeszcze nie skonczona, bedzie wspanialsza,
      lepiej wytlumaczona przez dopelnienie jej pierwiastkiem boskim.

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20061125&id=my16.txt
      • piwi77 Re: Biskupi: Ewolucja, ale z Bogiem 25.11.06, 10:44
        Gość portalu: Wodokot napisał(a):

        > A teoria ewolucji, ..., bedzie wspanialsza,
        > lepiej wytlumaczona przez dopelnienie jej pierwiastkiem boskim.

        Nic dziwnego, taka natura naszych marzeń, że upiększają naszą, dość szarą
        rzeczywistość.
    • piwi77 Ach ci biskupi! Już od dawna nikogo poważnego 25.11.06, 10:42
      nie interesuje, co owe gremium sądzi w sprawie ewolucji i inne podobne tematy.
      Tam gdzie odbywa się jakaś dyskusja, ich głos się nie liczy, tam gdzie głos
      leciwego zespołu w purpurze jest słyszalny, nie ma żadnej dyskusji.
    • Gość: awidja80@op.pl Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z religią!! IP: *.gorzow.mm.pl 25.11.06, 10:44
      A oto kilka argumentów, które o tym świadczą: - teoria ewolucji jest nie do
      pogodzenia z ewangeliczną zasadą miłości, ponieważ podkreśla, że rozwój
      gatunków następował w wyniku bezwzględnej rywalizacji, gdzie gatunki i osobniki
      słabiej przystosowane były fizycznie likwidowane czy co najmniej
      marginalizowane na różne sposoby (np. słabe osobniki żyły na marginesie stada,
      przez co narażone były na ataki drapieżników, na końcu spożywały posiłek,
      najczęściej resztki, odsuwane były też od prokreacji -"miłości" -by ich słabe
      geny nie rozprzestrzeniały się; u ludzi taka marginalizacja mogła oznaczać
      skrajną biedę czy w ogóle życie w uwłaczających ludzkiej godności warunkach).
      Ewolucją rządzi nihilistyczna, amoralna zasada, że silny wygrywa a słaby
      przegrywa. Gdzie tutaj obowiązuje chrześcijańska zasada, "że pierwsi będą
      ostatnimi, a ostatni pierwszymi". - ewolucja tworzy takie sytuacje w naturze,
      które nie sugerują dobroci Boga, np. lwy w sposób brutalny polują i zabijają
      antylopy. Są to często krwawe i obrzydliwe spektakle, ale zgodne z logiką
      ewolucji, tej samej ewolucji, która ma być rzekomo zgodna z religijną wizją
      dobrego i miłującego Boga. Moim zdaniem takie spektakle sugerują raczej, że
      Boga nie ma, albo, że ma on perwersyjną naturę i że nie warto do tego
      miłośnika krwawych jatek się modlić, byłoby to bowiem niegodne człowieka
      mającego jakiś zmysł etyczny. Kościół akceptując logikę ewolucji, akceptowałby
      jednocześnie logikę skrajnie cyniczną i niechrześcijańską. -współcześni
      rzecznicy ewolucji - Hamilton, Wilson, Dawkins - zwracają również uwagę, że
      podmiotem ewolucji nie są pojedyncze osobniki, ale bezwzględnie samolubne
      geny, które realizując swoje partykularne cele "nie oglądają" się na
      jakiekolwiek względy etyczne (notabene z tego powodu inny chrześcijańsko
      zorientowany naukowiec George Price popełnił samobójstwo, nie mógł bowiem
      znieść tej cynicznej wiedzy). Tak więc nie widzę sensu w tym, by łączyć wiarę z
      teorią ewolucji.
      • ciociolina Re: Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z reli 25.11.06, 11:02
        Niestety, masz rację. Jeśli Bóg istnieje to musi być sadystą!
        • ksks3 Re: Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z reli 25.11.06, 11:05
          ciociolina napisała:

          > Niestety, masz rację. Jeśli Bóg istnieje to musi być sadystą!

          >>>> Ale jak istnieje to z pewnością nie ma nic wspólnego z watykanem.
          • ciociolina Re: Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z reli 25.11.06, 11:09
            Założyć bym się nie założyła. Oni tam, w Watykanie, czasem bardziej sadystyczni
            (np. w kwestii prezerwatyw, których nie wolno używać nawet wobec groźby AIDS)
            niż ich "mocodawca".
            • brunoski Re: Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z reli 25.11.06, 11:19
              Znowu ten sam rekwizyt!
              • ciociolina Re: Teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z reli 25.11.06, 11:25
                Pomyłka! Prezerwatywy (choć nie jestem znawczynią tematu) raczej nie są z
                folii...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka