Dodaj do ulubionych

Alleluja i cala naprzod - na zakazie!

23.07.07, 10:10
Jakie to - kurde - polskie!
Jada sie modlic - lamiac po drodze wszelkie przepisy!
Gdzie tu sens???? Jak mozna sie modlic i rownoczesnie ewidentnie grzeszyc,
dokonywac powaznych wykroczen?
Znaki zakazu byly ustawione ponoc na odcinku 20 km!

To przeciez tak, jak okradanie sierot po to, zeby pozniej pokazac jakim sie
jest hojnym podczas kolekty!
Obserwuj wątek
    • Gość: brum Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.chello.pl 23.07.07, 10:25
      hanni napisał:

      > Jakie to - kurde - polskie!
      > Jada sie modlic - lamiac po drodze wszelkie przepisy!

      A jakież to przepisy, wymień chociaż dwa, złamali pątnicy?
      I złamanie których przepisów, jest takie - "kurde - polskie"?
      Festiwal głupawych wątków trwa...
      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 10:57
        Gość portalu: brum napisał(a):

        > A jakież to przepisy, wymień chociaż dwa, złamali pątnicy?

        Czy ty nie rozumiesz tego, co czytasz?
        Zlamali zakaz wjazdu dla autobusow i ciezarowek na ten odcinek drogi, ustawiony
        wieolkrotnie na odcinku az 20 km!

        > I złamanie których przepisów, jest takie - "kurde - polskie"?

        A lamanie nagminnie wszystkich mozliwych przepisow jest "kurde - polskie".
        Nigdy nie jechales samochodem w Polsce?

        Zabijamy sie na drogach jak lemingi bo jestesmy za glupi i na samochody i na
        umowy spoleczne wyrazajace sie np. za pomoca przepisow.

        Tragedia we Francji to tylko kontynuacja tego, co dzieje sie na codzien w Polsce.
        • gringo68 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:01
          A od kiedy to pątnicy siedzą w pięćdziesięciu za kierownicą i decydują którędy
          jechać...???

          Twoje myślenie jest kuriozalne...
          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:04
            gringo68 napisał:

            > A od kiedy to pątnicy siedzą w pięćdziesięciu za kierownicą i decydują którędy
            > jechać...???

            Ci ktorzy siedzieli z przodu musieli widziec znaki ustawione na odcinku az 20 km
            przed skrzyzowaniem. Z pewnoscia nie mozna obwiniac wszystkich pielgrzymow za to
            nieszczescie ale to, co zrobil kierowca pasuje niestety jak ulal do tego, co
            rozgrwa sie dzien w dzien na polskich drogach.
            • gringo68 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:07
              Autokarem kieruje kierowca, a co robią pasażerowie to ich sprawa. Taki jesteś
              pewnie, że zajmowali się wypatrywaniem znaków drogowych???
              • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:16
                gringo68 napisał:

                > Autokarem kieruje kierowca, a co robią pasażerowie to ich sprawa.

                No i wlasnie mamy... Jakie to znow typowo polskie!
                Nawet gdyby kierowca nagminnie lamal wszelkie mozliwe przepisy
                pasazerowie-katolicy sa zwolnieni z wszelkiej wspolodpowiedzialnosci!


                > Taki jesteś pewnie, że zajmowali się wypatrywaniem znaków drogowych???

                Znakow zakazu ustawionych na odcinku 20 km nie trzeba "wypatrywac". Trzeba
                bardzo sie starac, zeby nie chciec ich dostrzec.
                • gringo68 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:21
                  Aha, wszystko jasne, poza Polską pasażerowie niekatolicy zawsze i pilnie
                  współuczestniczą w kierowaniu autobusem...

                  • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:31
                    Wcale nie trzeba "pilnie wspoluczestniczyc w kierowaniu autobusem" zeby
                    zareagowac na ewidentne zlamanie przepisow przez kierowce!
        • Gość: brum Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.chello.pl 23.07.07, 11:21
          hanni napisał:

          > Czy ty nie rozumiesz tego, co czytasz?
          > Zlamali zakaz wjazdu dla autobusow i ciezarowek na ten odcinek drogi,
          > ustawiony wieolkrotnie na odcinku az 20 km!

          Właśnie doskonale rozumiem i nie przekręcam faktów, to twoja domena!
          Zgodnie z wynikami śledztwa, winę ponosi albo kierowca autokaru albo pilotka.
          Jeszcze tego nie ustalono. Poczytaj, może zrozumiesz...
          W każdym razie nie pątnicy, co sugerujesz w poście inicjującym wątek i z czym
          polemizuję!
          Proszę też o link do artykułu, potwierdzającego twoją tezę, że odpowiednie znaki
          drogowe były ustawione na odcinku 20 km. Bo tego typu informacja nie pojawiła
          się w żadnych mediach w Polsce, ani prasowych ani telewizyjnych, ani
          radiowych!!!!!!!!!
          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:38
            Gość portalu: brum napisał(a):

            > Zgodnie z wynikami śledztwa, winę ponosi albo kierowca autokaru albo pilotka.
            > Jeszcze tego nie ustalono. Poczytaj, może zrozumiesz...

            A ty postaraj sie zrozumiec to co czytasz. Nie o "wine" w sensie prawnym mi
            chodzi a o wspolwiedze i wspoluczestnictwo w zlamaniu przepisow, za ktore ci
            patnicy zaplacili swoim zyciem.

            Kierowca dokonal powaznego wykroczenia drogowego a czesc patnikow z pewnoscia o
            tym wiedziala i najprawdopodobniej nie zrobila nic, zeby temu zapobiec, choc mogla.

            Dla takich jak ty jednak najwazniejsze jest to, ze nie sa "winni" tak samo jak
            nie byliby winni, gdyby przeszli obojetnie wobec bandziora katujacego dziecko.
            No winni by nie byli.

            > Proszę też o link do artykułu, potwierdzającego twoją tezę, że odpowiednie znak
            > i
            > drogowe były ustawione na odcinku 20 km.

            Czyli nie czytasz uwaznie. Przeczytalenm to w jednym z artykulow Wyborczej.
            Nie jestem twoja niania. Troche samodzielnosci!
            • Gość: brum Stek bzdur IP: *.chello.pl 23.07.07, 11:49
              hanni napisał:

              > A ty postaraj sie zrozumiec to co czytasz. Nie o "wine" w sensie prawnym mi
              > chodzi a o wspolwiedze i wspoluczestnictwo w zlamaniu przepisow, za ktore ci
              > patnicy zaplacili swoim zyciem.
              > Kierowca dokonal powaznego wykroczenia drogowego a czesc patnikow z pewnoscia
              > o tym wiedziala i najprawdopodobniej nie zrobila nic, zeby temu zapobiec, choc
              > mogla.

              Kolejny stek bzdur. Jasnowidz się znalazł od siedmiu boleści!!!!

              > Czyli nie czytasz uwaznie. Przeczytalenm to w jednym z artykulow Wyborczej.
              > Nie jestem twoja niania. Troche samodzielnosci!

              Takiej informacji nie było, nie wstawiaj tu głodnych kawałków!
              Jasne, że nie jesteś moją nianią. Rodzice wybraliby kogoś inteligentnego, to
              oczywiste.
              • hanni Zero konkretow 23.07.07, 12:52
                Gość portalu: brum napisał(a):

                > Kolejny stek bzdur. Jasnowidz się znalazł od siedmiu boleści!!!!

                Zero konkretow, b. duzo emocji.

                >
                > > Czyli nie czytasz uwaznie. Przeczytalenm to w jednym z artykulow Wyborcze
                > j.
                > > Nie jestem twoja niania. Troche samodzielnosci!
                >
                > Takiej informacji nie było, nie wstawiaj tu głodnych kawałków!
                > Jasne, że nie jesteś moją nianią. Rodzice wybraliby kogoś inteligentnego, to
                > oczywiste.

                Szkoda, ze ciagle potrzebujesz - jak widac - niani:

                "Znaki zabraniające wjazdu autokarom i ciężarówkom są ustawione na długości 20
                km, poczynając od La Mure"

                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4333073.html
                • opin Re: Zero konkretow 23.07.07, 13:15
                  > "Znaki zabraniające wjazdu autokarom i ciężarówkom są ustawione na długości 20
                  > km, poczynając od La Mure"

                  Potwierdzam, o niezauważeniu znaku nie może być nawet mowy.
                • Gość: brum Udowodniłeś moją tezę... IP: *.chello.pl 23.07.07, 13:18
                  W podanym przez ciebie artykule, jak byk stoi napisane, że zakaz wjazdu łamany
                  jest przez wielu kierowców, nie tylko z Polski. Widzisz więc, że nie jest to
                  tylko polska specjalność, co nieudolnie próbowałeś nam wmawiać, wykorzystując
                  każdą, nadarzającą się okazję do ośmieszenia Polski i Polaków. Jak hiena
                  cmentarna żerujesz na tragedii...i wpadasz we własne sidła!

                  Cytat:
                  "Polski autokar w La Mure zignorował znak zakazu i wybrał krótszą, cieszącą się
                  złą sławą drogę do Grenoble. Alain Berhaut, mer gminy Vizille, gdzie doszło do
                  katastrofy, powiedział francuskiemu dziennikowi „Le Figaro”: - Mimo widocznego
                  zakazu wiele autokarów turystycznych jadących do Grenoble wybiera tę
                  niebezpieczną drogę zamiast dłuższego objazdu
                  Polski autokar w La Mure zignorował znak zakazu i wybrał krótszą, cieszącą się
                  złą sławą drogę do Grenoble. Alain Berhaut, mer gminy Vizille, gdzie doszło do
                  katastrofy, powiedział francuskiemu dziennikowi „Le Figaro”: - Mimo widocznego
                  zakazu wiele autokarów turystycznych jadących do Grenoble wybiera tę
                  niebezpieczną drogę zamiast dłuższego objazdu".
                  • hanni ha ha ha.... :-) 23.07.07, 13:42
                    Jesli chcesz odwrocic uwage, to rob to troche inteligentniej.

                    Tweirdziles, ze NIGDZIE nie bylo mowy o znakach zakazu ustawionych juz 20 km
                    przed wjazdem, domagales sie linkow bo wszystko przeczytales i nigdzie nie
                    widziales...

                    Widzisz jak ty "czytasz"?
                    • Gość: brum Śmiej sie pajacu.... IP: *.chello.pl 23.07.07, 14:03
                      hanni napisał:

                      > Tweirdziles, ze NIGDZIE nie bylo mowy o znakach zakazu ustawionych juz 20 km
                      > przed wjazdem, domagales sie linkow bo wszystko przeczytales i nigdzie nie
                      > widziales...

                      Pytanie zadałem 23.07.2007 o godz. 11.21.
                      Artykuł, do którego podałeś link ukazał się 23.07.2007 o godz. 12.08.
                      Załóżmy nawet, że pierwsza wersja została opublikowana nieco wcześniej, nie
                      zmienia to jednak faktu, że miało to miejsce dzisiaj i mogłem jej nie zauważyć.
                      To tyle o znakach.
                      Pozostaje jednak kontrowersja na temat rzekomej współodpowiedzialności
                      pielgrzymów w tragedii.
                      • hanni Ale kiedy jestes taki smieszny "pajacu" :-) 23.07.07, 14:08
                        A twoje proby wykrecenia sie sa jeszcze smieszniejsze.

                        Gość portalu: brum napisał(a):

                        > Pytanie zadałem 23.07.2007 o godz. 11.21.
                        > Artykuł, do którego podałeś link ukazał się 23.07.2007 o godz. 12.08.

                        Pewnie mam zdolnosci jasnowidza :-)
                        To by bylo jedyne wytlumaczenie.....

                        Ech, pobaw sie dalej sam ze soba.
                        • Gość: brum Pierdu, pierdu IP: *.chello.pl 23.07.07, 14:13
                          hanni napisał:

                          > Ech, pobaw sie dalej sam ze soba.

                          No widzisz, poddajesz się.
                          • hanni ano wlasnie.... fajnie sie podsumowales. 23.07.07, 14:43
                            Gowniarzom zawsze ustepuje.
                            • Gość: brum Pierdu, pierdu IP: *.chello.pl 23.07.07, 15:13
          • Gość: dada Mysl mózgiem zamiast telewizją IP: *.tpnet.pl 23.07.07, 11:38
            Proszę cię
            • Gość: brum Re: Mysl mózgiem zamiast telewizją IP: *.chello.pl 23.07.07, 11:52
              Informacje czerpię z mediów, bo niby skąd?
              Wnioski logiczne wyciągam na podstawie tychże informacji, czego nie można
              powiedzieć o autorze wątku, snującym swoje idiotyczne hipotezy na temat
              współuczestnictwa i współodpowiedzialności pielgrzymów w tragedii.
      • Gość: dada Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.tpnet.pl 23.07.07, 11:17
        Jacy znowu k.... pątnicy?
        Wycieczkowicze, dla których to była okazja na tanie wczasy.
    • Gość: re no bo katolik ma rację przecież IP: *.gdynia.mm.pl 23.07.07, 11:03
      choćby miał zabić swoich bliskich...
      • gringo68 Re: no bo katolik ma rację przecież 23.07.07, 11:08
        Gość portalu: re napisał(a):

        > choćby miał zabić swoich bliskich...

        A możesz ci wyjaśnic w jakim kontekście napisałeś to co napisałeś i co w ten
        sposób chcialeś osiągnać???
        • Gość: re to czego nigdy nie zrozumiesz IP: *.gdynia.mm.pl 23.07.07, 11:13
          • gringo68 Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:16
            tak więc do kogo to było adresowane???
            • hanni Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:17
              gringo68 napisał:

              > tak więc do kogo to było adresowane???

              Do potrafiacych myslec.
              • gringo68 Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:22
                a jakie są tego kryteria???
                • hanni Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:31
                  Umiejetnosc zrozumienia prostego tekstu.
              • Gość: brum Re: to czego nigdy nie zrozumiesz IP: *.chello.pl 23.07.07, 11:28
                hanni napisał:

                > Do potrafiacych myslec.

                Czyli nie do ciebie, chyba że do myślących inaczej, to wtedy się załapiesz...:)))))
                • hanni Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:32
                  Ja zrozumialem, ty - jak widac nie.
                  Nie bede ci proponowal, zebys wyciagnal z tego wnioski. Byloby to nielogiczne :-)
                  • Gość: brum Re: to czego nigdy nie zrozumiesz IP: *.chello.pl 23.07.07, 11:37
                    hanni napisał:

                    > Ja zrozumialem, ty - jak widac nie.
                    > Nie bede ci proponowal, zebys wyciagnal z tego wnioski. Byloby to nielogiczne

                    Nie mądrzyj się, bo ci trumna uszy przytnie, mądralo z miodem w uszach.
                    Podaj lepiej link do informacji o stosownych znakach zakazu wjazdu na Trakt
                    Napoleoński, ustawione niby na odcinku 20 km. Czekam!
                    Może się też okazać, że znam logikę lepiej od ciebie, więc nie podskakuj.
                    • hanni Re: to czego nigdy nie zrozumiesz 23.07.07, 11:40
                      Gość portalu: brum napisał(a):

                      > Podaj lepiej link do informacji o stosownych znakach zakazu wjazdu na Trakt
                      > Napoleoński, ustawione niby na odcinku 20 km. Czekam!

                      No to sobie czekaj. Nie jestem twoja niania od wyszukiwania ci linkow i
                      tlumaczenia sensu prostych zdan.
                  • gringo68 widziszjakto jest 23.07.07, 11:41
                    najpierw tworzysz wątek z głupawym komentarzem, potem wdajesz ię w dyskusję o
                    tajnikach rozumienia tekstu, robisz z siebie wała i nie potrafisz z honorem
                    wycofać się z sytuacji...

                    odpuść sobie i już więcej nie pisz, bo z każdym wpisem robisz z siebie
                    większego głupa...
                    • hanni :-) 23.07.07, 11:45
                      Ciekawe, ze to ja niby zrobilem z siebie "wala" choc to ty nie rozumiesz
                      elementarnego tekstu i domagasz sie jak male dziecko zeby inni szukali za ciebie
                      linka. Wez, przestan sie osmieszac czlowieczyno.
                      • gringo68 Re: :-) 23.07.07, 11:51
                        hanni napisał:

                        > Ciekawe, ze to ja niby zrobilem z siebie "wala" choc to ty nie rozumiesz
                        > elementarnego tekstu i domagasz sie jak male dziecko zeby inni szukali za
                        ciebi
                        > e
                        > linka. Wez, przestan sie osmieszac czlowieczyno.

                        Póki co, już kilka osób ci pisze, że ośmieszasz się wlaśnie ty.

                        To co dalej idziemy w zaparte???
        • Gość: left Re: no bo katolik ma rację przecież IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 11:19
          Podsumowując: winnym wypadku jest Kościół Katolicki , ponieważ była to
          pielgrzymka do miejsca kultu, a ksiądz proboszcz nie dogadał się wcześniej z
          Panem Bogiem, żeby nie było wypadku, jak również nie załatwili tego pielgrzymi
          w sanktuarium. Ja zdaję sobie sprawę, że ironizowanie jest tutaj nie na
          miejscu, bo zginęli ludzie, ale niektórych wypowiedzi nie można traktować
          inaczej.
          I mała prośba na koniec: ciszej nad tą trumną.
    • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:20
      Kolejny idiotyzm. Bo Polacy i katolicy to zaraz durni. Związać tego kierowcę
      mieli, czy jak? Ludzie, nie durniejcie!
      • gringo68 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:24
        Niestety, internet ma to do siebie, że pełno w nim szumowin anonimowo plujących
        na co się da....
        • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:25
          To nawet nie szumowiny, tylko głąby zwyczajne...
      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:42
        hypatia69 napisała:

        > Kolejny idiotyzm. Bo Polacy i katolicy to zaraz durni.

        Ja tego nie napisalem..... Ale skoro ty tak piszesz?


        > Związać tego kierowcę mieli, czy jak?

        Moze wystarczyloby mu stanowczo zwrocic uwage?
        Ale kto mial to zrobic, skoro pasazerowie-patnicy stanowili przekroj naszej
        kochanej spolecznosci olewajacej wszedzie i na kazdym kroku wszelkie mozliwe
        przepisy? No kto?
        • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:49
          Nie, nie napisałeś. Sugerujesz.
          Pasażerowie - pątnicy mają prawo nie mieć zielonego pojęcia o co chodzi na tych
          obrazkach przy drodze. I nie są od pilnowania kierowcy. Jak wsiadsz do taryfy,
          to też instruujesz taryfiarza, jak ma jechać?
          "pasazerowie-patnicy stanowili przekroj naszej kochanej spoleczności" Czyli co?
          Nasza społeczność to wyłącznie pątnicy? A może ateiści i innowiercy nie łamią
          przepisów? Czy co w ogóle? Sprecyzuj.
          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:59
            hypatia69 napisała:

            > Nie, nie napisałeś. Sugerujesz.

            Bo nie trace nadzieji, ze mam do czynienia z inteligentnymi rozmowcami.


            > Pasażerowie - pątnicy mają prawo nie mieć zielonego pojęcia o co chodzi na tych
            >
            > obrazkach przy drodze.

            Fakt. Te "obrazki przy drodze" to przeciez wiedza tajemna zarezerwowana w naszym
            kraju dla niewielu wybranych zdolnych prowdzic nezwykle skomplikowane maszyny
            mechaniczne pelne przyciskow i kolorowych swiatelek!

            > I nie są od pilnowania kierowcy.

            Niegdzie nie pisalem o "pilnowaniu" a o reagowaniu na ewidentne lamanie
            przepisow prawa.


            > Jak wsiadsz do taryfy, to też instruujesz taryfiarza, jak ma jechać?

            Tak. Jesli jedzie np. za szybko i lamie prepisy to zwracam mu na to uwage.


            > "pasazerowie-patnicy stanowili przekroj naszej kochanej spoleczności" Czyli co?
            >
            > Nasza społeczność to wyłącznie pątnicy? A może ateiści i innowiercy nie łamią
            > przepisów? Czy co w ogóle? Sprecyzuj.

            Precyzuje. Nasza spolecznosc to w duzej mierze indywiduua za glupie do czytania
            i rozumienia "obrazkow przy drodze" i poslugiwania sie pojazdami mechaniczynmi
            pelnymi przyciskow i kolorowych swiatelek, olewajace wszelkie przepisy i dlatego
            zabijajace sie kilkakrotnie czesciej niz nasi zachodni sasiedzi.

            • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 12:11
              "Precyzuje. Nasza spolecznosc to w duzej mierze indywiduua za glupie do czytania
              i rozumienia "obrazkow przy drodze" i poslugiwania sie pojazdami mechaniczynmi
              pelnymi przyciskow i kolorowych swiatelek, olewajace wszelkie przepisy i dlatego
              zabijajace sie kilkakrotnie czesciej niz nasi zachodni sasiedzi."
              Ktoś im daje prawa jazdy. Ktoś ich przedtem podobno szkoli. Katolicy? Zadza
              się, ze w Polsce kretynów w BMWicach jest spory odsetek. Tak jak i kretynów
              wożących ludzi rupieciami trzymającymi się na klajster i modlitwę,
              bo "oszczędzają". Za cechę narodową można to uznać. Ale z wyznaniem nie ma to
              nic wspólnego. Jeśli ktoś jest durny, to nawet ateizm mu nie pomoże.
              • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 12:40
                hypatia69 napisała:

                > Ktoś im daje prawa jazdy.

                Oprocz prawa jazdy potrzebny tez jest organ zwany mozgiem.

                > Ktoś ich przedtem podobno szkoli. Katolicy? Zadza
                > się, ze w Polsce kretynów w BMWicach jest spory odsetek. Tak jak i kretynów
                > wożących ludzi rupieciami trzymającymi się na klajster i modlitwę,
                > bo "oszczędzają".

                To akurat, czy jest to BMWica, rupiec czy "zajebista" nowka nie ma akurat
                zadnego zwiazku z przekrojem kierujacych. Przyglupy masakrujace sie nawzajem sa
                rowno reprezentowani we wszystkich grupach.
                • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 12:51
                  Owszem. Ale "Alleluja!" nie ma z tym większego związku, nie sądzisz?
                  • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 12:56
                    hypatia69 napisała:

                    > Owszem. Ale "Alleluja!" nie ma z tym większego związku, nie sądzisz?

                    Nie. Przyznaje. Choc z drugiej strony jaki procent Polakow okresla sie jako
                    katolicy?
                    • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 13:34
                      Jeśli policzymy, to pewnie wyjdzie, że zbliżony odsetek zarówno katolików jak i
                      niekatolików wykazuje sie permanentną głupotą i brakiem wyobraźni. Wyznanie nie
                      ma na to wpływu.
                      Nieco budzi we mnie niesmak, jak się wykorzystuje cokolwiek, żeby dokopać
                      katolikom. [Zaznaczam: nie jestem katoliczką].
                      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 13:47
                        No wiesz, to nasze.... wydanie kultury katolickiej bardzo determinuje nasze cale
                        zycie. Szczegolnie od praktykujacych katolikow oczekiwalbym respektowania norm
                        majacych czynic nasze zycie lepsze i bezpieczniejsze.
                        • Gość: brum Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.chello.pl 23.07.07, 14:10
                          hanni napisał:

                          > No wiesz, to nasze.... wydanie kultury katolickiej bardzo determinuje nasze
                          > cale zycie. Szczegolnie od praktykujacych katolikow oczekiwalbym respektowania
                          > norm majacych czynic nasze zycie lepsze i bezpieczniejsze.

                          Natomiast katolicy oczekują od nie-katolików chociaż odrobiny inteligencji,
                          szczególnie, gdy nas atakują. Ten żenujący poziom wzbudza w nas politowanie, a
                          także zniecierpliwienie. Dlaczego?
                          Bo wilk sie kundla nie boi, ale cholerycznie nie lubi, gdy toto szczeka....:)
                          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 14:39
                            Gość portalu: brum napisał(a):

                            > Ten żenujący poziom wzbudza w nas politowanie, a także zniecierpliwienie.
                            Dlaczego?

                            Bo nie rozumiesz, co czytasz? Bo domagasz sie linkow do powszechnie znanych
                            informacji?


                        • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 16:05
                          "nasze.... wydanie kultury katolickiej bardzo determinuje nasze cale zycie."
                          Tak? Jakoś nie zauważyłam. Przykazania od czwartego do dziesiatego są
                          uniwersalne i dotyczą ogólnoludzkich zachowań moralnych/etycznych. Mi nic nie
                          determinuje życia, a na pewno ni to, co z ambony powiedział pan ksiądz.
                          "Szczegolnie od praktykujacych katolikow oczekiwalbym respektowania norm
                          majacych czynic nasze zycie lepsze i bezpieczniejsze." A od zatwardziałych
                          ateistów byś nie oczekiwał? Ja bym od każdego rozsądnego człowieka oczekiwała,
                          że nie wsadzi dowolnej grupy osób do wozu z niesprawnymi hamulcami i nie wyśle
                          ich w cholerę kilka tysięcy kilometrów. I nawet nie przyszłoby mi do głowy
                          pytać go, czy jest katolikiem, czy nie. Powtóżę: wyznanie nie ma nic do poziomu
                          ilnteligencji czy wyobraźni. Jak sie ktoś głupikiem urodził, to geniuszem nie
                          zdechnie i nawet 8 chrztów mu nie pomoże. Więc daruj sobie antykatolickie
                          dos.rywki, bo ani to mądre ani uzasadnione.
                          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 16:17
                            hypatia69 napisała:

                            > "nasze.... wydanie kultury katolickiej bardzo determinuje nasze cale zycie."
                            > Tak? Jakoś nie zauważyłam. Przykazania od czwartego do dziesiatego są
                            > uniwersalne i dotyczą ogólnoludzkich zachowań moralnych/etycznych.

                            Uzywajac okreslenie "Kultura katolicka" nie odnosilem sie bynajmniej do
                            przykazan bozych, ktore z ta kultura maja czesto zwiazek raczej luzny, zeby nie
                            powiedziec czysto powierzchowny.

                            > Mi nic nie
                            > determinuje życia, a na pewno ni to, co z ambony powiedział pan ksiądz.

                            Przeciez wcale nie czepiam sie ciebie!


                            > "Szczegolnie od praktykujacych katolikow oczekiwalbym respektowania norm
                            > majacych czynic nasze zycie lepsze i bezpieczniejsze." A od zatwardziałych
                            > ateistów byś nie oczekiwał?

                            Tez ale w mniejszym zakresie. Zatwardziali ateisci rzadko kiedy obnosza sie z
                            symbolami milosci i dobra.



                            Ja bym od każdego rozsądnego człowieka oczekiwała,
                            > że nie wsadzi dowolnej grupy osób do wozu z niesprawnymi hamulcami i nie wyśle
                            > ich w cholerę kilka tysięcy kilometrów.

                            Hamulce wcale nie musialy byc niesprawne. To po pierwsze.
                            Tych ludzi nikt nigdzie nie wysylal. Sami chciel. To po drugie.


                            I nawet nie przyszłoby mi do głowy
                            > pytać go, czy jest katolikiem, czy nie. Powtóżę: wyznanie nie ma nic do poziomu
                            >
                            > ilnteligencji czy wyobraźni. Jak sie ktoś głupikiem urodził, to geniuszem nie
                            > zdechnie i nawet 8 chrztów mu nie pomoże.

                            Tutaj w drodze wyjatku zgodze sie z toba.

                            > Więc daruj sobie antykatolickie
                            > dos.rywki, bo ani to mądre ani uzasadnione.

                            W tym wypadku sa nieco uzasadnione bo charakter wycieczki byl bardzo katolicki.
                            • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 17:34
                              Jeszcze raz, Misiu: "determinuje nasze cale zycie" To determinuje *nasze*, czy
                              nie? Jakoś się zdecyduj.
                              "Kultura katolicka" Jeśli nie dotyczy dekalogu to czego? Głoszenia miłości? Tę
                              akurat wiekszość wyznań i sekt głosi.
                              A wiesz ilu "pacyfistów" z pacyfką na szyi nosi przy sobie nóż? I nie po to,
                              żeby oponentom smarować kanapki dżemem.
                              "Hamulce wcale nie musialy byc niesprawne." Nie musiały. Ale podobno były. A
                              powinno nie być absolutnie mowy o tym, zeby były niesprawne. Wszystkie trzy
                              układy hamulcowe naraz sie zepsuły? Sprawka szatana? Idiotyzm.
                              "Tych ludzi nikt nigdzie nie wysylal. Sami chcieli." Na litość bogów... Jeśli
                              sie wybierasz na wycieczkę, to zakładasz, ze firma przewozowa o wdziecznej
                              nazwie "Zaświaty" wsadzi Cię w niesprawny wóz? Chcięli pojechać, ale nie
                              prosili o rupiecia.Przemyśl, zanim zaczniesz argumentować.
                              "Tutaj w drodze wyjatku zgodze sie z toba." Dziękuję. Uznanie od kogoś, kto na
                              wyznanie zwala wypadek jest dla mnie awansem społecznym. Nie bedę spać z
                              wrażenia.
                              "W tym wypadku sa nieco uzasadnione bo charakter wycieczki byl bardzo
                              katolicki." Charakter wycieczki nie ma nic do rzeczy. Winny jest kierowca,
                              pilot i właściciel wozu. Kdyby przewoził końskie łajno, też byś
                              argumentował "charakterem wycieczki". Zlituj sie i nie udawaj głąba.
                              • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 17:52
                                No to jeszcze raz "misiu".

                                "Kultura katolicka" moze miec z dekalogiem tyle wspolnego co rzezie indian z
                                miloscia blizniego i Maybach ojca Rydzyka z odrzuceniem dobr doczesnych.

                                Nie wiem ilu pacyfistow nosi przy sobie noz ale raduje sie, ze zaden katolik nie
                                zarzynal i zarznal nie tylko zadnego innowiercy ale i katolika.

                                hypatia69 napisała:

                                > "Hamulce wcale nie musialy byc niesprawne." Nie musiały. Ale podobno były.

                                A wcale nie wiadomo. Mogly byc sprawne w normalnych warunkach a w ekstremalnych
                                warunkach przy nieumiejetnym uzyciu, kazde hamulce kiedys szlag trafi "misiu".



                                > powinno nie być absolutnie mowy o tym, zeby były niesprawne.

                                Patrz wyzej.

                                > Wszystkie trzy
                                > układy hamulcowe naraz sie zepsuły? Sprawka szatana?

                                Nie, glupiego i niedoswiadczonego kierowcy.


                                > "Tych ludzi nikt nigdzie nie wysylal. Sami chcieli." Na litość bogów... Jeśli
                                > sie wybierasz na wycieczkę, to zakładasz, ze firma przewozowa o wdziecznej
                                > nazwie "Zaświaty" wsadzi Cię w niesprawny wóz?

                                A skad to chcesz wiedziec "misiu"? Kazdy przewoznik twierdzi, ze ma tylko sprawe
                                wozy. A ten nawet mogl bys sprawny! Ale nie na tak ekstremalne warunki.
                                Pomysl zanim cos napiszesz.

                                • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 18:13
                                  Nerwowy się robisz.
                                  "Kultura katolicka" wiem już, czym według Ciebie nie jest. A czym jest?
                                  Raduj sie. Nie tylko z Torquemady, ale i z Teofila i Cyryla troszke wcześniej.
                                  I z wielu innych. Wywlecz tu wszystkie krucjaty, Krzyżaków i co tam. Tylko jak
                                  to sie ma do wypadku?
                                  "przy nieumiejetnym uzyciu, kazde hamulce kiedys szlag trafi" Nawet sprawne
                                  świeżo po przeglądzie i przejechaniu tych iluś kilometrów z Polski pod
                                  Grenoble? Wszystkie trzy układy naraz? Jakoś trudno mi uwierzyć...
                                  "Kazdy przewoznik twierdzi" Oczywiście. Hitler też twierdził. I Stalin. I
                                  Kaczyńscy twierdzą. Tylko, ze twierdzenie jakiejkolwek bredni nie jest dowodem
                                  na cokolwiek i nie zwalnia z obowiazku posiadania sprawnych autokarów. A te
                                  ekstremalne warunki to co? Kross? Bagniska? Wądoły?
                                  • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 18:30
                                    hypatia69 napisała:

                                    > Nerwowy się robisz.

                                    Nie zauwazylem.

                                    > "Kultura katolicka" wiem już, czym według Ciebie nie jest. A czym jest?
                                    > Raduj sie. Nie tylko z Torquemady, ale i z Teofila i Cyryla troszke wcześniej.
                                    > I z wielu innych. Wywlecz tu wszystkie krucjaty, Krzyżaków i co tam. Tylko jak
                                    > to sie ma do wypadku?

                                    Czlowiek inteligentny nie mialby problemu z dostrzezeniem zwiazku.

                                    > "przy nieumiejetnym uzyciu, kazde hamulce kiedys szlag trafi" Nawet sprawne
                                    > świeżo po przeglądzie i przejechaniu tych iluś kilometrów z Polski pod
                                    > Grenoble? Wszystkie trzy układy naraz? Jakoś trudno mi uwierzyć...

                                    A mnie nie.


                                    > "Kazdy przewoznik twierdzi" Oczywiście. Hitler też twierdził. I Stalin. I
                                    > Kaczyńscy twierdzą. Tylko, ze twierdzenie jakiejkolwek bredni nie jest dowodem
                                    > na cokolwiek i nie zwalnia z obowiazku posiadania sprawnych autokarów.


                                    Domyslam sie, ze ty korzystajac z uslug przewoznikow nie pytasz tylko od razu
                                    bombardujesz.... i zmuszasz do bezwzglednej kapitulacji.


                                    > A te ekstremalne warunki to co? Kross? Bagniska? Wądoły?

                                    Nie. Drogi alpejskie i zjazdy z kilkunastoma procentami spadku polacznoe z waga
                                    siegajaca kilkunastu ton.
                                    • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 18:57
                                      "Czlowiek inteligentny nie mialby problemu z dostrzezeniem zwiazku."Załóżmy dla
                                      dobra dyskusji, ze jestem śrenio inteligentna. W dodatku jestem kobietą i
                                      blondynką. Ale jestem żądna wiedzy. Oświeć mnie.
                                      "Domyslam sie, ze ty korzystajac z uslug przewoznikow nie pytasz tylko od razu
                                      bombardujesz.... i zmuszasz do bezwzglednej kapitulacji." Nie korzystam. Siedzę
                                      w domu na tyłku i nigdzie mnie nie ciagnie. Ale gdybym miała gdzieś wyruszyć to
                                      na pewno chciałabym zobaczyć papiery na temat stanu wozu. Akurat wiem, jakie
                                      graty często jeżdżą po ulicach odpicowane ślicznie z wierzchu i rozpadające sie
                                      od środka.
                                      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 19:40
                                        hypatia69 napisała:

                                        > "Czlowiek inteligentny nie mialby problemu z dostrzezeniem zwiazku."Załóżmy dla
                                        >
                                        > dobra dyskusji, ze jestem śrenio inteligentna. W dodatku jestem kobietą i
                                        > blondynką. Ale jestem żądna wiedzy. Oświeć mnie.

                                        Szkoda mi czasu.

                                        > "Domyslam sie, ze ty korzystajac z uslug przewoznikow nie pytasz tylko od razu
                                        > bombardujesz.... i zmuszasz do bezwzglednej kapitulacji." Nie korzystam. Siedzę
                                        >
                                        > w domu na tyłku i nigdzie mnie nie ciagnie.

                                        No widzisz. Inni tak nie maja.

                                        Ale gdybym miała gdzieś wyruszyć to
                                        >
                                        > na pewno chciałabym zobaczyć papiery na temat stanu wozu.

                                        I co zrobilabys, gdyby tak jak w przypadku tego autobusu wynikalo z nich, ze
                                        autobus byl wlasnie po przegladzie i wszystko jest cycy?
                                        • hypatia69 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 20:17
                                          Podziekowałabym Bogu. Jak Ci szkoda czasu, to odpuszczam dyskusję. Widać za
                                          mądry jesteś, zeby rozmawiać z szaraczkami, mój ksiażę.
      • 33qq Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:55
        Z wyznaniem to nie ma nic wspólnego, ale co do tego, że polskie to się zgadzam.
        Mamy, jako naród, w głębokim poważaniu jakieś tam głupie przepisy, a później się
        dziwimy, że można wylecieć na jakimś zakręcie.
        • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 12:00
          33qq napisał:

          > Z wyznaniem to nie ma nic wspólnego, ale co do tego, że polskie to się zgadzam.
          > Mamy, jako naród, w głębokim poważaniu jakieś tam głupie przepisy, a później si
          > ę
          > dziwimy, że można wylecieć na jakimś zakręcie.

          Otoz to! Ale nikt nie jest winny. Winne zawsze sa drzewa (wyciac albo "odsunac
          od drogi") albo strome zjazdy i zakrety (zniwelowac i wyprostowac).
    • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:40
      Hanni: Jada sie modlic - lamiac po drodze wszelkie przepisy!

      Nelsonek: To kierowca jechal sie modlic? Interesujace.

      Hanni: Jak mozna sie modlic i rownoczesnie ewidentnie grzeszyc, dokonywac
      powaznych wykroczen?

      Nelsonek: Jakich wykroczen? Ze nie reagowali na zakazy? A skad wiesz, ze nie
      reagowali? Skad w ogole wiesz, ze ci ludzie znaja przepisy ruchu drogowego, w
      tym znaki drogowe?

      Hanni: Znaki zakazu byly ustawione ponoc na odcinku 20 km!

      Nelsonek: Nawet gdyby to byla prawda: co z tego?
      • gringo68 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:44
        to nic nie pomożę, ajkbyś rozsądnie nie pisał, głupol będzie iść w zaparte...
        • hanni Rozumiem twoja bezsilnosc 23.07.07, 11:46
          Ale rzucanie miesem nie podniesie twojej wiarygodnosci.
          • gringo68 Re: Rozumiem twoja bezsilnosc 23.07.07, 11:49
            zgadzamsię, w obliczy takch katastrof jesteśmy wszscy bezsilni...

            użyłem jakiegoś slowa uznanego powszechnie za niecenzuralne??? wzskaż mi je
            misiu....
            • hanni Re: Rozumiem twoja bezsilnosc 23.07.07, 12:03
              gringo68 napisał:

              > użyłem jakiegoś slowa uznanego powszechnie za niecenzuralne???

              Tak. Uzyles slowa "glupol". Ale skoro tego nawet nie zauwazyles to nie trudz sie
              tlumaczeniami. W przypadku takich ludzi jak ty ro raczej zbyteczne.
              • gringo68 Re: Rozumiem twoja bezsilnosc 23.07.07, 12:11
                Ponownie, proszę o wskazanie mi niecenzuralnego slowa w moich wpisach...
                • hanni Re: Rozumiem twoja bezsilnosc 23.07.07, 12:45
                  Ludzie prymitywni nie byliby ludzmi prymitywnymi, gdyby byli SAMI w stanie
                  dostrzec, niecenzuralnosc swego jezyka.

                  Nie bede ci wskazywal czegos, co ci juz wskazalem, i czego mimo to nie widzisz.
                  Nie jest ci dane....
        • gringo68 to wielkie wyzwanie dla nas 23.07.07, 11:48
          często latam samolotami, muszę uważnie zacząć obserwować manewry pilota, czy
          nie leci za nisko oraz czystosuje się do FLIR, a w razie czego
          interweniować...bo to takie polskie jak zamiast tego czytam ksiażkę, czy
          drzemię...
          • Gość: left Re: to wielkie wyzwanie dla nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 11:54
            A tak na marginesie: nie ma nic bardziej denerwującego dla kierowcy, niż
            notorycznie pouczający go pasażer, zwłaszcza bez prawa jazdy.
            • hypatia69 Re: to wielkie wyzwanie dla nas 23.07.07, 12:00
              I zaraz sie pewnie okaże, ze on mu właśnie kazali tam wjechać i celowo te
              hamulce popsuli, bo liczyli, ze Bóg ich uratuje... Albo go pouczali i on z tych
              nerw skręcił nie tam gdzie trzeba... Albo jeszze coś... Pole do popisu dla
              zdurniałych antykatolików spore:/
          • opin Re: to wielkie wyzwanie dla nas 23.07.07, 12:20
            gringo68 napisał:

            > często latam samolotami, muszę uważnie zacząć obserwować manewry pilota, czy
            > nie leci za nisko oraz czystosuje się do FLIR, a w razie czego
            > interweniować...bo to takie polskie jak zamiast tego czytam ksiażkę, czy
            > drzemię...


            Jak rozumiem na czas podroży odpowiedzialność za siebie oddajesz w ręce
            kierowcy, pilota etc. Możesz mnożyć tutaj piramidy absurdów, faktem jest, że
            albo autor wątku ma rację, albo ci podróżni byli...
          • hanni Re: to wielkie wyzwanie dla nas 23.07.07, 12:47
            gringo68 napisał:

            > często latam samolotami, muszę uważnie zacząć obserwować manewry pilota, czy
            > nie leci za nisko

            A po co? Ty nie zareagowalbys nawet wtedy, gdyby pilot robil jeden looping po
            drugim, 10 metrow nad miastem. Super sprawa, nie? I jakie widoki?
      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 11:52
        nelsonek napisał:

        > Nelsonek: To kierowca jechal sie modlic? Interesujace.

        Modlic sie jechala czesc pielgrzymow, ktora musiala widziec liczne znaki zakazu.


        > Nelsonek: Jakich wykroczen? Ze nie reagowali na zakazy?

        Zgadles nelsonku!

        > A skad wiesz, ze nie reagowali?

        Bo poki co, mimo coraz dokladniejszych doniesien nie ma o tym w ogole mowy.
        Poza tym znam nie od dzis podejscie do przepisow i ograniczen wiekszosci naszych
        rodakow chocby na podstawie rzezni jaka sie rozgrywa dzien w dzien na polskich
        drogach.


        > Skad w ogole wiesz, ze ci ludzie znaja przepisy ruchu drogowego, w tym znaki
        > drogowe?

        Fakt! Ta tajemna i wielce skomplikowana wiedza zarezerwowana jest w naszym kraju
        tylko i wylacznie dla odpowiednio przeszkolonych operatorow bardzo
        skommlikowanych pojazdow mechanicznych.

        Nie kazdy przeciez moze prowdzic tak skomplikowane maszyny, pelne guziczkow i
        kolrowych swiatelek.


        > Hanni: Znaki zakazu byly ustawione ponoc na odcinku 20 km!
        >
        > Nelsonek: Nawet gdyby to byla prawda: co z tego?

        A to z tego, ze bardzo wielu pasazerow i kierowca musieli je widziec i mimo to
        swiadomie dopuscili lub zaakceptowali zlamanie przepisow.
        • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 16:45
          Hanni: Modlic sie jechala czesc pielgrzymow, ktora musiala widziec liczne znaki
          zakazu

          Nelsonek: Skad wiesz, ze musiala widziec? Moze nie widzieli? Moze akurat
          drzemali/grali w karty/modlili sie/spiewali?

          Hanni: Zgadles nelsonku!

          Nelsonek: Kto lamal zakaz? Pasazerowie czy kierowca?

          Hanni: Bo poki co, mimo coraz dokladniejszych doniesien nie ma o tym w ogole
          mowy.

          Nelsonek: Jesli nie bylo o tym mowy to znaczy, ze nie mamy ZADNEJ wiedzy w
          temacie co sie dzialo w autobusie przed wzniesieniem.

          Hanni: Poza tym znam nie od dzis podejscie do przepisow i ograniczen wiekszosci
          naszych rodakow

          Nelsonek: Czego to dowodzi w tej konkretnej sytuacji? I na jakiej podstawie
          twierdzisz, ze ci pielgrzymi zaliczaja sie do "wiekszosci naszych rodakow"?

          Hanni: Fakt! Ta tajemna i wielce skomplikowana wiedza zarezerwowana jest w
          naszym kraju tylko i wylacznie dla odpowiednio przeszkolonych operatorow bardzo
          skommlikowanych pojazdow mechanicznych.

          Nelsonek: Nikt nie mowi, ze wiedza jest tajemna. Ale nie oznacza to, ze kazdy
          ma sie znac na przepisach ruchu drogowego. Skad wiesz, ze pielgrzymi je znaja?

          Hanni: A to z tego, ze bardzo wielu pasazerow i kierowca musieli je widziec i
          mimo to swiadomie dopuscili lub zaakceptowali zlamanie przepisow.

          Nelsonek: Kierowca na pewno musial je widziec, albo przynajmniej powinien (ale
          to go nie tlumaczy). I on z cala pewnoscia zlamal przepis. Natomiast co do
          pasazerow powtorze: nie mamy zadnej wiedzy co dzialo sie w autobusie, dlatego
          tez stwierdzenie, ze widzieli znaki jest nieuprawnione. W ogole widze u Ciebie
          niepojeta dla mnie chec dokopania katolikom. Tylko ze trafiasz jak kula w plot.
          • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 17:02
            nelsonek napisał:

            > Nelsonek: Skad wiesz, ze musiala widziec? Moze nie widzieli? Moze akurat
            > drzemali/grali w karty/modlili sie/spiewali?

            Bo wystarczajaco czesto jezdzilem i jezdze autobusem zeby wiedziec, ze
            szczegolnie w tak malowniczej okolicy(!) wiekszosc podrozujacych zwlaszcza w
            dzien patrzy do przodu i na boki.


            > Nelsonek: Kto lamal zakaz? Pasazerowie czy kierowca?

            Kierowca a pasazerowie najprawdopdobniej bez sprzeciwu to akceptowali.

            > Nelsonek: Jesli nie bylo o tym mowy to znaczy, ze nie mamy ZADNEJ wiedzy w
            > temacie co sie dzialo w autobusie przed wzniesieniem.

            Ale przypuszczenie, ze NIC sie nie dzialo przewaza. byly juz inne doniesienia o
            tym, co dzialo sie w autobusie przed wypadkiem i o tak waznym aspekcie nie bylo
            mowy. Gdyby do takich sprzeciwow doszlo najprawdopodbniej wiedzielibysmy o tym.

            > Nelsonek: Czego to dowodzi w tej konkretnej sytuacji?

            Tego, ze ten wypadek jest logiczna konsekwencja permanetnego olewania przepisow
            przez naszych rodakow.


            > I na jakiej podstawie
            > twierdzisz, ze ci pielgrzymi zaliczaja sie do "wiekszosci naszych rodakow"?

            Statystyka nelsonku, statystyka. Watpie, ze akurat na ta wycieczke skrzyknela
            sie ta znikoma mniejszosc, ktora wyjatkowym respektem darzy kwestie korzystania
            z drog zgodnie z przepisami ruchu.
            Moze wiesz cos dokladniejszego?

            > Nelsonek: Nikt nie mowi, ze wiedza jest tajemna.

            Ale wielu zachowuje sie tak, jakby tak bylo. Chocby ty twoim absurdalnym pytaniem.


            > Ale nie oznacza to, ze kazdy
            > ma sie znac na przepisach ruchu drogowego. Skad wiesz, ze pielgrzymi je znaja?

            Widzisz nelsonku? Wlasnie (najzupelniej powaznie!) poddajesz pod dyspute teze,
            ze pielgrzymi jadacy tym autobusem nie znali znaczenia znaku zakazu!
            tego rodzaju dywagacje to obraza inteligencji nelsonku, w kazdej formie!


            > Hanni: A to z tego, ze bardzo wielu pasazerow i kierowca musieli je widziec i
            > mimo to swiadomie dopuscili lub zaakceptowali zlamanie przepisow.
            >
            > Nelsonek: Kierowca na pewno musial je widziec, albo przynajmniej powinien (ale
            > to go nie tlumaczy). I on z cala pewnoscia zlamal przepis. Natomiast co do
            > pasazerow powtorze: nie mamy zadnej wiedzy co dzialo sie w autobusie, dlatego
            > tez stwierdzenie, ze widzieli znaki jest nieuprawnione.

            Mylisz sie nelsonku. Jest jak najbardziej. Sugestie, ze pielgrzymi nie znali
            znaczenia znaku zakazu wjazdu lub ze w tak malowniczej okolicy zaden z nich nie
            patrzyl na droge na odcinku blisko 20 km to absurd niegodny nawet dyskusji.


            • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 17:45
              Hanni: Bo wystarczajaco czesto jezdzilem i jezdze autobusem zeby wiedziec, ze
              szczegolnie w tak malowniczej okolicy(!) wiekszosc podrozujacych zwlaszcza w
              dzien patrzy do przodu i na boki.

              Nelsonek: To niczego nie dowodzi. Ogladanie okolic z okien autobusu nijak sie
              ma do patrzenia na znaki. Mozna nie ich zauwazyc bedac zauroczonym pieknym
              widokiem.

              Hanni: Kierowca a pasazerowie najprawdopdobniej bez sprzeciwu to akceptowali.

              Nelsonek: Sam przyznajesz, ze NAJPRAWDOPODOBNIEJ. Czyli pewnosci nie masz. A
              zeby mowic o czyjejs winie trzeba miec pewnosc.

              Hanni: Ale przypuszczenie, ze NIC sie nie dzialo przewaza. byly juz inne
              doniesienia o tym, co dzialo sie w autobusie przed wypadkiem i o tak waznym
              aspekcie nie bylo mowy. Gdyby do takich sprzeciwow doszlo najprawdopodbniej
              wiedzielibysmy o tym.

              Nelsnoek: Przewaza? Czyli media sa nieomylne i na podstawie ich doniesien mozna
              ferowac wyroki? Gratuluje! Nie wiem czy wiedzielibysmy o sprzeciwie. Moze on
              byl a zaden dziennikarz do tego nie doszedl? Poczekajmy na wyniki sledztwa.

              Hanni: Statystyka nelsonku, statystyka

              Nelsonek: Statystyka mozna dowolnie manipulowac. Zaden to dowod w konkretnej
              sprawie. A jedynie PRZYPUSZCZENIE.

              Hanni: Watpie, ze akurat na ta wycieczke skrzyknela sie ta znikoma mniejszosc,
              ktora wyjatkowym respektem darzy kwestie korzystania z drog zgodnie z
              przepisami ruchu. Moze wiesz cos dokladniejszego?

              Nelsonek: To Ty zdajesz sie twierdzic, ze zawinili pielgrzymi i na Tobie
              spoczywa obowiazek udowodnienia winy. Nie na mnie. Ja twierdze, ze nie wiadomo
              co sie dzialo w autobusie, a Ty na podstawie statystyk twierdzisz, ze
              pielgrzymi sa winni. Z takim amterialem dowodowym przegrasz przed kazdym sadem.

              Hanni: Ale wielu zachowuje sie tak, jakby tak bylo. Chocby ty twoim absurdalnym
              pytaniem.

              Nelsonek: "Pan Tadeusz" rowniez nie jest tajemna ksiega a wielu Polakow nie
              czytalo tej ksiazki i nie zna jej tresci. Na prawde tak trudno przyjac do
              wiadomosci, ze sa tacy ludzie, ktorzy nie znaja przepisow ruchu drogowego
              (zwlaszcza starsi, ktorym ta wiedza nigdy nie byla potrzebna)?

              Hanni: Widzisz nelsonku? Wlasnie (najzupelniej powaznie!) poddajesz pod dyspute
              teze, ze pielgrzymi jadacy tym autobusem nie znali znaczenia znaku zakazu! tego
              rodzaju dywagacje to obraza inteligencji nelsonku, w kazdej formie!

              Nelsonek: Dywaguje na ten temat sa jak najbardziej uprawnione, bo nie wiem co
              sie dzialo w autobusie. Za to Ty wiesz, ze: pielgrzymi znali przepisy ruchu
              drogowego, znali znaki drogowe, zauwazyli znaki, nie protestowali, byli
              katolikami. Tych 5 powodow (a zwlaszcza ten ostatni) dowodzi winy pielgrzymow.
              To, ze ktos nie zna przepisow ruchu drogowego nie swiadcza w zaden sposob o
              inteligencji. Moze zapoznaj sie z definicja tego pojecia.

              Hanni: Mylisz sie nelsonku.

              Nelsonek: Udowodnij to. Ty oskarzasz, Ty udawadanisz.

              Hanni: Sugestie, ze pielgrzymi nie znali znaczenia znaku zakazu wjazdu lub ze w
              tak malowniczej okolicy zaden z nich nie patrzyl na droge na odcinku blisko 20
              km to absurd niegodny nawet dyskusji.

              Nelsonek: Czy znaki sa widoczne przez cale 20 kilometrow? A nawet gdyby ktos
              patrzyl czy moze nie zauwazyc znaku (w koncu jest pasazerem i mysli ma zajete
              zupelnie czyms innym niz sprawdzanie kierowcy)? W ogole stawiasz teze, ktorej
              nawet nie poddajesz pod dyskusje uznajac ja za pewnik. No coz: z taka
              argumentacja na serio nie mozna dyskutowac.

              PS. Nazwy wlasne piszemy wielka litera.
              • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 18:23
                nelsonek napisał:


                > Nelsonek: To niczego nie dowodzi. Ogladanie okolic z okien autobusu nijak sie
                > ma do patrzenia na znaki. Mozna nie ich zauwazyc bedac zauroczonym pieknym
                > widokiem.

                Bzdura. Siedzacy zwlaszcza w przedniej czesci autobusu musieliby sie bardzo
                starac, zeby na takiej drodze i na tak dlugim odcinku nie zauwazyc tych znakow.


                > Nelsonek: Sam przyznajesz, ze NAJPRAWDOPODOBNIEJ. Czyli pewnosci nie masz. A
                > zeby mowic o czyjejs winie trzeba miec pewnosc.

                Mylisz sie. Pisze NAJPRAWDOPODOBNIEJ bo moje przeslanki sa duzo bardziej
                prawdopodobne od twoich, ktore sa absurdalne (pielgrzymi nic nie widzacy na
                wycieczce w Alpach i nie znajacy prostych znakow drogowwych).
                O czyjejs winie mozna mowic ZAWSZE a jesli ma sie bardzo prawdopodobne
                przeslanki szczegolnie.



                >
                > Nelsnoek: Przewaza? Czyli media sa nieomylne i na podstawie ich doniesien mozna
                >
                > ferowac wyroki?

                Cos ci sie pomylilo nelsonku. Nie jestem sedzia i wyrokow ferowac nie moge.
                Dokonuje tylko analizy opierajac sie na najbardziej oczywistych przeslankach.
                W przeciwienstwie do ciebie.

                > Gratuluje! Nie wiem czy wiedzielibysmy o sprzeciwie. Moze on
                > byl a zaden dziennikarz do tego nie doszedl? Poczekajmy na wyniki sledztwa.

                Ano poczekajmy, choc twoje zastrzezenia sa dosyc smieszne. Mamy juz doniesienia
                o tym, co dzialo ale nie ma wsrod nich doniesien o tak waznym wrecz
                najwazniejszym aspekcie.


                > Nelsonek: Statystyka mozna dowolnie manipulowac. Zaden to dowod w konkretnej
                > sprawie. A jedynie PRZYPUSZCZENIE.

                Ale przypuszczenie oparte na bardzo solidnych przeslankach a nie nadzieji na
                absolutny wyjatek jak w twoim przypadku.

                Argumentujesz tak jak ktos, kto w obliczu topielca, ktory utopil sie na oczach
                setek plazowiczow po wypadnieciu z lodki dowodzi, ze, ze przyczyna smierci wcale
                nie bylo utoniecie a .... marskosc watroby.

                Bo mogla byc! Nie? :-)

                > Nelsonek: To Ty zdajesz sie twierdzic, ze zawinili pielgrzymi i na Tobie
                > spoczywa obowiazek udowodnienia winy.

                "Spoczywa" "Obowiazek"??? Z kims mnie pomyliles nelsonku. Na mnie nic nie
                spoczywa. Ja tylko wyciagam dosyc oczywiste wnioski, ze w autobusie jadacym w
                dzien w wyjatkowo malowniczej okolicy musieli byc ludzie widzacy liczne znaki
                zakazu i rozumiejacy ich znaczenie.


                > Nie na mnie. Ja twierdze, ze nie wiadomo co sie dzialo w autobusie,

                Mylisz sie nelsonku. Ty z uporem maniaka odrzucasz najbardziej prawdopdobna,
                najbardziej oczywista wersje wydarzen sugerujac absurd.


                > a Ty na podstawie statystyk twierdzisz, ze pielgrzymi sa winni. Z takim
                > amterialem dowodowym przegrasz przed kazdym sadem.

                Znow sie powtorze nelsonku. Z kims mnie ciagle mylisz :-)
                nie jestem ani sedzia ani adwokatem a jedynie czlowiekeiem wyciagajacym dosyc
                oczywiste wnioski z dosyc oczywistych wydarzen.
                Ry zas w tych wydarzeniach doszukujesz zupelnie absurdalnych i nieprawdopdobnych
                aspektow.


                > Na prawde tak trudno przyjac do
                > wiadomosci, ze sa tacy ludzie, ktorzy nie znaja przepisow ruchu drogowego

                Znaku zakazu wjazdu nie zna i nie rozumie znikoma mniejszosc populacji.
                Naprawde tak trudno zrozumiec jakim absurdem jest zalozenie, ze akurat ta
                znikoma mniejszosc jechala tym autobusem?

                > Nelsonek: Dywaguje na ten temat sa jak najbardziej uprawnione, bo nie wiem co
                > sie dzialo w autobusie.

                Roznica miedzy nami polega jednak na tym, ze ja uwzgledniam najbardziej
                prawdopodobne wersje wydarzen a ty najbardziej nieprawdopodobne, na pograniczu
                absurdu - ze uczestnicy wycieczki byli analfabetami funkcjonalnymi (brak
                znajomosci znaczenia znaku wjazdu to przejaw takiego analfabetyzmu) i ze jadac
                na wycieczke przez wyjatkowa okolice nie patrzyli na zewnatrz.

                Dlatego dyskusja z toba to obraza intelektu nelsonku.


                > Hanni: Mylisz sie nelsonku.
                >
                > Nelsonek: Udowodnij to. Ty oskarzasz, Ty udawadanisz.

                Mylisz sie nelsonku. Nie jestem sedzia! Niczego nikomu nie udowadniam. Ustalam
                tylko na swoje potrzeby najbardziej prawdopdobna wersje!

                Wersja, ze pielgrzymi podziwiali kreta i dramytczna droge i ze nie byli
                analfabetami funkcjonalnymi jest duzo bardziej prawdopdobna od twojej wersji, ze
                byli analfabetami i nie patrzyli na jedna z najbardziej wyjatkowych drog w Europie.

                Ciekawe czemu? Bo byli ze Szczecina? :-)


                > Nelsonek: Czy znaki sa widoczne przez cale 20 kilometrow?

                Tak. jest ich tam ponoc az 11!

                A nawet gdyby ktos
                > patrzyl czy moze nie zauwazyc znaku (w koncu jest pasazerem i mysli ma zajete
                > zupelnie czyms innym niz sprawdzanie kierowcy)?

                Albo jest slepy! To chyba bardziej prawdopdobne, ze nie zna znaku zakazu nelsonku.


                > PS. Nazwy wlasne piszemy wielka litera.

                PS. Napewno piszemy razem a nie osobno.
                • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 18:58
                  Hanni: Bzdura. Siedzacy zwlaszcza w przedniej czesci autobusu musieliby sie
                  bardzo starac, zeby na takiej drodze i na tak dlugim odcinku nie zauwazyc tych
                  znakow.

                  Nelsonek: POdobno duzo jezdzisz autokarami a nie wiesz, ze z przodu siedzi
                  pilot? Hmmm. Ci z drugiego i dalszych rzedow juz nie maja takiego widoku. Ty
                  opierasz swoje oskarzenia na PRZYPUSZCZENIACH. A ja mowie: poczekajmy.

                  Hanni: Mylisz sie. Pisze NAJPRAWDOPODOBNIEJ bo moje przeslanki sa duzo bardziej
                  prawdopodobne od twoich

                  Nelsonek: CO nie znaczy, ze to wlasnie Ty masz racje. To zaden dowod.

                  Hanni: ktore sa absurdalne (pielgrzymi nic nie widzacy na wycieczce w Alpach i
                  nie znajacy prostych znakow drogowwych).

                  Nelsonek: Przepraszam za slowko, ale chrzanisz. Nie mowie, ze pielgrzymi nic
                  nie widzieli, tylko, ze MOGLI nie widziec ZNAKOW. Powodow moga byc tysiace.
                  Pielgrzymi to nie kierowcy. Czaisz?

                  Hanni: O czyjejs winie mozna mowic ZAWSZE a jesli ma sie bardzo prawdopodobne
                  przeslanki szczegolnie.

                  Nelsonek: O czyjejs winie mozna mowic tylko wtedy gdy sie to udowodni, a nie
                  wtedy gdy sie uprawdopodobni. Kumasz? Mozna powiedziec, ze prawdopodobnie
                  jestes glupcem i na tej podstawie uparcie twierdzic, ze nim jestes. Widzisz
                  absurd takiego rozumowania?

                  Hanni: Ano poczekajmy, choc twoje zastrzezenia sa dosyc smieszne

                  Nelsonek: Dlaczego smieszne? Dlatego, ze chce poznac prawde nie opierajac sie
                  na jakims belkocie nawiedzonego antykatolika?

                  Hanni: Cos ci sie pomylilo nelsonku. Nie jestem sedzia i wyrokow ferowac nie
                  moge. Dokonuje tylko analizy opierajac sie na najbardziej oczywistych
                  przeslankach. W przeciwienstwie do ciebie.

                  Nelsonek: Twoja analiza moze byc bledna bo opiera sie na slabych, a nie
                  oczywistych, przeslankach. Zreszta: w takich sytuacjach nic nie jest oczywiste.

                  Hanni: Ale przypuszczenie oparte na bardzo solidnych przeslankach a nie
                  nadzieji na absolutny wyjatek jak w twoim przypadku.

                  Nelsonek: Ktore Twoje przeslanki sa solidne? Bo jakos tej solidnosci nie
                  zauwazylem.

                  Nelsonek: Ja twierdze, ze nie wiadomo co sie dzialo w autobusie,
                  Hanni: Mylisz sie nelsonku. Ty z uporem maniaka odrzucasz najbardziej
                  prawdopdobna, najbardziej oczywista wersje wydarzen sugerujac absurd.

                  Nelsonek: Myle sie twierdzac, ze nie wiem co sie dzialo w autobusie? LOL.I nie
                  powtarzaj w kolko tego samego. Chyba, ze sam siebie chcesz przekonac do
                  wlasnych slow powtarzajac w kolko jedno i to samo.

                  Hanni: Znow sie powtorze nelsonku. Z kims mnie ciagle mylisz :-) nie jestem ani
                  sedzia ani adwokatem a jedynie czlowiekeiem wyciagajacym dosyc oczywiste
                  wnioski z dosyc oczywistych wydarzen.

                  NElsonek: Z nikim Cie nie myle. Po prostu wysnuwasz wnioski ze slabego
                  materialu jakim sa doniesienia prasowe. Oczywisty wniosek to taki, ze kierowca
                  zawinil. Cala reszta to tylko przypuszczenia. Slabe zreszta, bo oparte glownie
                  na twierdzeniu: "najbardziej prawdopodobny przebieg wypadku". Ale dlaczego
                  najbardziej prawdopodobny tego juz nie wyjasniasz.

                  Hanni: Ry zas w tych wydarzeniach doszukujesz zupelnie absurdalnych i
                  nieprawdopdobnych aspektow.

                  Nelsonek: Moje aspekty sa absurdalne, bo Hanni tak powiedzial? No coz:
                  gratuluje. Co jest absurdalnego w moich wypowiedziach? Konkretne cytaty
                  poprosze.

                  Hanni: Znaku zakazu wjazdu nie zna i nie rozumie znikoma mniejszosc populacji.
                  Naprawde tak trudno zrozumiec jakim absurdem jest zalozenie, ze akurat ta
                  znikoma mniejszosc jechala tym autobusem?

                  Nelsonek: Skad wiesz, ze znikoma mniejszosc populacji nie zna znaku "zakaz
                  wjazdu ciezarowek" i jednoczesnie wie, ze we Francji dotyczy to rowniez
                  autokarow?

                  Hanni: Roznica miedzy nami polega jednak na tym, ze ja uwzgledniam najbardziej
                  prawdopodobne wersje wydarzen a ty najbardziej nieprawdopodobne, na pograniczu
                  absurdu

                  Nelsonek: Jesli cos juz jest nieprawdopodobne to to, ze starsi ludzie na
                  pielgrzymce, w pieknej okolicy, wypatruja znakow drogowych kontrolujac kierowce.

                  Mylisz sie nelsonku. Nie jestem sedzia! Niczego nikomu nie udowadniam. Ustalam
                  > tylko na swoje potrzeby najbardziej prawdopdobna wersje!

                  Nelsonek: To teraz okazuje sie, ze post inicjujacy watek jest tylko
                  najbardfziej prawdopodobna wersja, a nie prawda absolutna? To juz jakis postep.
                  Natomiast jesli stanowczo twierdzisz, ze winni sa pielgrzymi (jak to bylo w
                  pierwszym poscie) to musisz to udowodnic.

                  Hanni: Wersja, ze pielgrzymi podziwiali kreta i dramytczna droge i ze nie byli
                  analfabetami funkcjonalnymi jest duzo bardziej prawdopdobna od twojej wersji,
                  ze byli analfabetami i nie patrzyli na jedna z najbardziej wyjatkowych drog w
                  Europie.

                  Nelsonek: Wersja prawdopodobna jak kazda inna. Nie podziwia sie drogi, tylko
                  widoki. Jak mowie: powodow moze byc tysiace. Latwo nie zwracac uwagi na cos na
                  co ma obowiazek zwracac uwage kierowca. Kumasz? Ty za to wiesz lepiej. Bo "to
                  najbardziej prawdopodobne". Dlaczego najbardziej prawdopodobne?

                  Tak. jest ich tam ponoc az 11!

                  Nelsonek: I to dowodzi winy kierowcy. Natomiast czy widac te znaki na s\calej
                  dlugosci 20km? to znak widac z odleglosci 900 metrow? Hmmm.

                  Hanni: Albo jest slepy! To chyba bardziej prawdopdobne, ze nie zna znaku zakazu
                  nelsonku.

                  Nelsonek: Nie wiem co jest bardziej prawdopodobne. A skad wiesz, ze w ostatniej
                  chwili nie ma rozjazdu i na przyklad te wszystkie znaki przestaja obowiazywac
                  po skrecie w lewo? Moze pielgrzymi nie zauwazyli, ze skreca w prawo? Skad to
                  wiesz? Dlaczego Twoja wersja jest najbardziej prawdopodobna?

                  Hanni: PS. Napewno piszemy razem a nie osobno.

                  Nelsonek: Gdzie napisalem osobno? A jesli nawet: mi zdarzylo sie to tylko raz,
                  za to Ty z uporem maniaka (dodajmy antykatolickiego maniaka) nazwy wlasne
                  piszesz mala litera. Ale co najciekawsze zdanie zaczynasz wielka, czyli uzywasz
                  jednak "shifta".
                  • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 19:38
                    nelsonek napisał:

                    > Nelsonek: POdobno duzo jezdzisz autokarami a nie wiesz, ze z przodu siedzi
                    > pilot? Hmmm.

                    A gdzie ja napisalem, ze tego nie wiem nelsonku? Zwidy masz?

                    > Ci z drugiego i dalszych rzedow juz nie maja takiego widoku.

                    Ci nawet z dalszych rzedow maja dobry widok do przodu zwlaszcza jesli siedza w
                    srodku. Wsopolczesne autobusy maja olbrzymie szyby przednie i kieroca siedzi
                    czesto bardzo nisko.

                    > Ty opierasz swoje oskarzenia na PRZYPUSZCZENIACH. A ja mowie: poczekajmy.

                    Mylisz sie nelsonku. Ja opieram swoje oskarzenia na bardzo prawdopodobnych i
                    wiarygodnych przeslankach. Ty probujesz te przeslanki podwazyc w wyjatkowo
                    absurdalny sposob.


                    > Nelsonek: CO nie znaczy, ze to wlasnie Ty masz racje. To zaden dowod.

                    Powtarzam nelsonku po raz kolejny, nie moim zadaniem jest szukaniem dowodow.
                    mylisz mnie ciagle z jakims sedzia.
                    Wysuwam jedynie jak najbardziej prawdopodobne wnioski.
                    Moje sa bardzo prawdopodobne - twoje bardzo malo zeby nie powiedziec wrecz
                    nieprawdopodobne lub absurdalne.

                    > Nelsonek: Przepraszam za slowko, ale chrzanisz. Nie mowie, ze pielgrzymi nic
                    > nie widzieli, tylko, ze MOGLI nie widziec ZNAKOW. Powodow moga byc tysiace.
                    > Pielgrzymi to nie kierowcy. Czaisz?

                    Jedno co "czaje" nelsonku to to, ze prawdopodobienstwo, ze pielgrzymi "MOGLI"
                    nie widziec znakow jest bez porownania mniejsze od tego, ze "MOGLI" je widziec.
                    powodow jest byc moze i tysiace ale co jeden to bardziej absurdalny nelsonku.


                    > Nelsonek: O czyjejs winie mozna mowic tylko wtedy gdy sie to udowodni, a nie
                    > wtedy gdy sie uprawdopodobni. Kumasz?

                    Znow sie mylisz nelsonku. Jesli nie jest sie sedzia prowadzacym rozprawe i
                    dysponuje bardzo wyraznymi przeslankami mozna mowic o winie. Kumasz?
                    A ty nie zdajesz sobie nawet sprawy, ze wiele razy w zyciu sam to zrobiles.


                    > Mozna powiedziec, ze prawdopodobnie
                    > jestes glupcem i na tej podstawie uparcie twierdzic, ze nim jestes. Widzisz
                    > absurd takiego rozumowania?

                    Widze ale nie tylko dlatego, ze glupcem nie jestem a dletego, ze nie masz ku
                    temu zadnych przeslanek. W przypadku pielgrzymow sprawa wyglada zupelnie
                    inaczej. Dysponujemy bardzo wyraznymi przeslankami. Wystarczy tylko polaczyc
                    pewne fakty.


                    > Hanni: Ano poczekajmy, choc twoje zastrzezenia sa dosyc smieszne
                    >
                    > Nelsonek: Dlaczego smieszne? Dlatego, ze chce poznac prawde nie opierajac sie
                    > na jakims belkocie nawiedzonego antykatolika?

                    Zaczynasz tracic nerwy nelsonku. Sprobuj nad soba zapanowac.
                    Twoje zastrzezenia sa smieszne poniewaz batzuja na bardzo nieprwadopodobnych,
                    wrecz absurdalnych zalozeniach.

                    > Nelsonek: Twoja analiza moze byc bledna bo opiera sie na slabych, a nie
                    > oczywistych, przeslankach. Zreszta: w takich sytuacjach nic nie jest oczywiste.

                    Mylisz sie nelsonku. Moja analiza opiera sie na bardzo mocnych, bardzo
                    prawdopodobnych przeslankach. To, ze nie byla to wcieczka analfabetow
                    funkcjonalnych i ze ludzie jadacy w tak wyjatkowej okolicy patrzyli przez okna
                    na zwenatrz jest o wiele bardziej prawdopdobne ot twoich kontrargumentow, ze
                    wycieczka MOGLA skladac sie z analfabetow jadacych na wycieczke w tak wyjatkowa
                    okolice, i nie podziwiajacych ich.

                    > Nelsonek: Ktore Twoje przeslanki sa solidne? Bo jakos tej solidnosci nie
                    > zauwazylem.

                    Patrz wyzej nelsonku.


                    > Nelsonek: Myle sie twierdzac, ze nie wiem co sie dzialo w autobusie? LOL.

                    Mylisz sie, odrzucajac z uporem maniaka nabardziej prawdopodobny przebieg wydarzen.

                    > NElsonek: Z nikim Cie nie myle. Po prostu wysnuwasz wnioski ze slabego
                    > materialu jakim sa doniesienia prasowe.

                    Mylisz sie nelsonku. Doniesienia prasowe dostarczyly bardzo wielu informacji,
                    ktore w polcaczeniu ze znajomscia praktyki daja bardzo solidna podstawe.

                    > Nelsonek: Moje aspekty sa absurdalne, bo Hanni tak powiedzial? No coz:
                    > gratuluje. Co jest absurdalnego w moich wypowiedziach? Konkretne cytaty
                    > poprosze.

                    Ze zaden z pielgrzymow przez 20 kilometrow wyjatkowej drogi w Europie MOGL na
                    nia nie patrzyc na nia nie patrzyl i ze pielgrzymi MOGLI nie znac znaczenia
                    znaku zakazu wjazdu.

                    Nie wiem nelsonku z jakimi ludzmi masz do czynienia na codzien. Nabieram zlych
                    przeczuc.

                    > Nelsonek: Skad wiesz, ze znikoma mniejszosc populacji nie zna znaku "zakaz
                    > wjazdu ciezarowek"

                    To wiedza czysto praktyczna nelsonku. Obracam sie sposo wsrod ludzi i nawet
                    najprosi ludzie bez prawa jazdy, z ktorymi mam do czynienia znaja i rozumieja
                    znak zakazu wjazdu. Nie wiem z kim ty masz do czynienia...


                    > i jednoczesnie wie, ze we Francji dotyczy to rowniez autokarow?

                    Mylisz sie lub swiadomie klamiesz nelsonku. Znak zakazu przedstawia autobus.
                    bi.gazeta.pl/im/8/4332/m4332408.jpg

                    > Nelsonek: Jesli cos juz jest nieprawdopodobne to to, ze starsi ludzie na
                    > pielgrzymce, w pieknej okolicy, wypatruja znakow drogowych kontrolujac kierowce.

                    Znaki drogowe maja to do siebie nelsonku, ze ich wypatrywac nie trzeba bo same z
                    racji polozenia pojawiaja sie przed oczami pasazerow nader wyraznie.


                    > Nelsonek: To teraz okazuje sie, ze post inicjujacy watek jest tylko
                    > najbardfziej prawdopodobna wersja, a nie prawda absolutna?

                    Pokaz mi miejsce, w ktorym napisalem cos o "prawdzie absolutnej" :-)
                    Okropniem ciekaw. Ja to napisalem? Rzeczywiscie?

                    A moze to znow jeden z twoich "dowodow"?

                    > Natomiast jesli stanowczo twierdzisz, ze winni sa pielgrzymi

                    Nie zrozumiales nelsonku. Winni byli wszyscy po trochu i to nie ylko z powodu
                    tego jednego znaku a z powodu ignorowania podobynych znakow nagminnie w naszym
                    kraju.

                    Wziales zbyt doslownie to co napisalem.


                    > Nelsonek: Wersja prawdopodobna jak kazda inna.

                    Mylisz sie nelsonku. Wesja, ze na wycieczke pojechali ludzie nie bedacy
                    analfabetami i ze jadac przez tak piekna okolice patrzyli przez okna jest duzo
                    bardziej prawdopodobna wersja od wersji, ze byli analfabetami i nie patrzyli
                    przez okna.

                    > Nelsonek: Gdzie napisalem osobno? A jesli nawet: mi zdarzylo sie to tylko raz,

                    Starczy, zeby wiedziec, ze nie wiedziales jak pisze sie to poprawnie.
                    • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 20:42
                      Hanni: A gdzie ja napisalem, ze tego nie wiem nelsonku?

                      Nelsonek: Tutaj napisales: "siedzacy zwlaszcza
                      w przedniej czesci autobusu musieliby sie bardzo starac, zeby na takiej drodze
                      i na tak dlugim odcinku nie zauwazyc tych znakow." Czyzby chodzilo ci o tych z
                      drugiego rzedu? Hmm. Oni juz wcale nie musieli sie starac.

                      Hanni: Ci nawet z dalszych rzedow maja dobry widok do przodu zwlaszcza jesli
                      siedza w srodku. Wsopolczesne autobusy maja olbrzymie szyby przednie i kieroca
                      siedzi czesto bardzo nisko.

                      Nelsonek: ci z tylu wcale nie musza miec dobrego widoku. Zwlaszcza, ze jechaly
                      tam osoby starsze, ktore najpewniej maja problemy ze wzrokiem. Zrerszta: wiesz
                      jaki autobus jechal? Bo ja nie.

                      Hanni: Mylisz sie nelsonku. Ja opieram swoje oskarzenia na bardzo
                      prawdopodobnych i wiarygodnych przeslankach. Ty probujesz te przeslanki
                      podwazyc w wyjatkowo absurdalny sposob.

                      Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Na prawdopodobnych: owszem, ale nie wiem czy sa one
                      wiarygodne. Chyba niewiele wiesz o zyciu, ktore jest nieco bardziej
                      skomplikowane niz Ci sie wydaje.

                      Hanni: Powtarzam nelsonku po raz kolejny, nie moim zadaniem jest szukaniem
                      dowodow. mylisz mnie ciagle z jakims sedzia.

                      Nelsonek: To moze na przykladzie: twierdze, ze jestes idiota. A o dowody mnie
                      nie pytaj bo nie jestem sedzia.

                      Hanni: Wysuwam jedynie jak najbardziej prawdopodobne wnioski. Moje sa bardzo
                      prawdopodobne - twoje bardzo malo zeby nie powiedziec wrecz nieprawdopodobne
                      lub absurdalne.

                      Nelsonek: Strasznie trudna dyskusja z Toba. Wyglada ona mniej wiecej tak:
                      Ja: "ludzie wcale nie musieli patrzec na droge".
                      Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne".
                      Ja: "nawet jesli patrzyli na droge to wcale nie znaczy, ze zwracali uwage na
                      znaki".
                      Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne".
                      Ja: "nawet jesli zwracali uwage na znaki nie znaczy, ze nikt nie zareagowal".
                      Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne".
                      Ja: "nawet jesli zwracali uwage to nie znaczy, ze rozumieli znaki.
                      Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne"
                      Doprawdy: trudno tak dyskutowac, gdy ktos powtarza w kolko Panie Macieju jedno
                      i to samo.

                      Hanni: Jedno co "czaje" nelsonku to to, ze prawdopodobienstwo, ze pielgrzymi
                      "MOGLI" nie widziec znakow jest bez porownania mniejsze od tego, ze "MOGLI" je
                      widziec. powodow jest byc moze i tysiace ale co jeden to bardziej absurdalny
                      nelsonku.

                      Nelsonek: Zdaje sie, ze sciemniasz cos z tym, ze jezdzisz autokarami jako
                      pasazer na wycieczke. Ty w ogole odrozniasz przyczyne od skutku? W moim
                      przypuszczeniu niezauwazenie znaku jest skutkiem, natomiast przyczyn dla
                      ktorych sie stalo moze byc tysiace. Ale Ty wiesz lepiej...

                      Hanni: Znow sie mylisz nelsonku. Jesli nie jest sie sedzia prowadzacym rozprawe
                      i dysponuje bardzo wyraznymi przeslankami mozna mowic o winie. Kumasz?

                      Nelsonek: Znow sie myslisz Hanni. Zastosuje Twoja metode i sie powtorze:
                      twierdze, ze jestes idiota. A o dowody mnie nie pytaj bo nie jestem sedzia a
                      swoje przeslanki opieram na bardzo prawdopodobnych podstawach.

                      Hanni: Widze ale nie tylko dlatego, ze glupcem nie jestem a dletego, ze nie
                      masz ku temu zadnych przeslanek. W przypadku pielgrzymow sprawa wyglada
                      zupelnie inaczej. Dysponujemy bardzo wyraznymi przeslankami. Wystarczy tylko
                      polaczyc pewne fakty.

                      Nelsonek: I tu sie mylisz: przekaz medialny (zwlaszcza na goraco) jest
                      zafalszowany. I dlatego Twoje przeslanki sa oparte na bardzo watlych
                      fundamentach.

                      Hanni: Zaczynasz tracic nerwy nelsonku. Sprobuj nad soba zapanowac.

                      Nelsonek: A moze to Tobie puszczaja nerwy skoro piszesz tak: "Dlatego dyskusja
                      z toba to obraza intelektu nelsonku."

                      Hanni: Twoje zastrzezenia sa smieszne poniewaz batzuja na bardzo
                      nieprwadopodobnych, wrecz absurdalnych zalozeniach.

                      Nelsonek: Zastosuje Twoja metode i sie powtorze: twierdze, ze jestes idiota. A
                      o dowody mnie nie pytaj bo nie jestem sedzia a swoje przeslanki opieram na
                      bardzo prawdopodobnych podstawach.

                      Hanni: Mylisz sie nelsonku. Moja analiza opiera sie na bardzo mocnych, bardzo
                      prawdopodobnych przeslankach.

                      Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Na przekazach medialnych mistrzuniu. Zadne twarde
                      przeslanki.

                      Hanni: To, ze nie byla to wcieczka analfabetow funkcjonalnych i ze ludzie
                      jadacy w tak wyjatkowej okolicy patrzyli przez okna na zwenatrz jest o wiele
                      bardziej prawdopdobne ot twoich kontrargumentow, ze wycieczka MOGLA skladac sie
                      z analfabetow jadacych na wycieczke w tak wyjatkowa okolice, i nie
                      podziwiajacych ich.

                      Nelsonek: Niedowidzacy starszy czlowiek, ktory nie zna przepisow ruchu
                      drogowego nie jest analfabeta. Zajrzyj do slownika. Podziwianie widokow nie
                      polega na zwracaniu uwagi na znaki. Nie wiedziales? To juz wiesz.

                      Hanni: Mylisz sie, odrzucajac z uporem maniaka nabardziej prawdopodobny
                      przebieg wydarzen.

                      Nelsonek: Mylisz sie. Tak czesto piszesz "mylisz sie nelsonku", ze nawet nie
                      zauwazyles jakie z tego wynikaja absurdy. Dla przypomnienia. Bylo tak:
                      Nelsonek: Ja twierdze, ze nie wiadomo co sie dzialo w autobusie,
                      Hanni: Mylisz sie nelsonku(...)
                      Nelsonek: Myle sie twierdzac, ze nie wiem co sie dzialo w autobusie?
                      Powalajaca ta Twoja "twarda logika"

                      Hanni: Mylisz sie nelsonku. Doniesienia prasowe dostarczyly bardzo wielu
                      informacji, ktore w polcaczeniu ze znajomscia praktyki daja bardzo solidna
                      podstawe.

                      Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Doniesienia prasowe bardzo czesto bywaja
                      przeklamane. Zwlaszcza te "na goraco"

                      Hanni: Mylisz sie lub swiadomie klamiesz nelsonku.

                      Nelsonek: Juz Ci nizej napisalem, ze we wczorajszych "wiadomosciach" padlo to
                      stwierdzenie. A to dowod na to, ze doniesienia medialne przeklamuja
                      rzeczywistosc.

                      Hanni: Ze zaden z pielgrzymow przez 20 kilometrow wyjatkowej drogi w Europie
                      MOGL na nia nie patrzyc na nia nie patrzyl i ze pielgrzymi MOGLI nie znac
                      znaczenia znaku zakazu wjazdu.

                      Nelsonek: Pielgrzym mogl zauwazyc, mogl zrozumiec znak, mogl zareagowac. Skad
                      wiesz, ze tak nie bylo?

                      Hanni: Pokaz mi miejsce, w ktorym napisalem cos o "prawdzie absolutnej" :-)
                      Okropniem ciekaw. Ja to napisalem? Rzeczywiscie? A moze to znow jeden z twoich
                      "dowodow"?

                      Nelsonek: A czy ja powiedzialem, ze tak napisales? Gdzie? Napisalem, ze swoje
                      slowa tak traktujesz. Kumasz roznice? Albo nieco inaczej: moze pisales bez
                      przekonania o tym, ze "jakie to polskie nie przestrzegac przepisow"? To bylo
                      stwierdzenie, ktore Twoim zdaniem nie podlega dyskusji.

                      Hanni: Nie zrozumiales nelsonku. Winni byli wszyscy po trochu i to nie ylko z
                      powodu
                      > tego jednego znaku a z powodu ignorowania podobynych znakow nagminnie w naszym
                      > kraju.

                      Nelsonek: Dlaczego troche winni troszeczke byli poielgrzymi? Bo to najbardziej
                      prawdopodobne? Super.

                      Starczy, zeby wiedziec, ze nie wiedziales jak pisze sie to poprawnie.

                      Nelsonek: Co za logika! Wcale sie nie dziwie, ze dochodzisz do idiotycznych
                      wnioskow.
                      • hanni Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 23.07.07, 21:41
                        nelsonek napisał:

                        > Hanni: A gdzie ja napisalem, ze tego nie wiem nelsonku?
                        >
                        > Nelsonek: <a
                        href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=66335414&a=66362800">Tutaj</a>
                        napisales: "siedzacy zwlaszcza
                        > w przedniej czesci autobusu musieliby sie bardzo starac, zeby na takiej drodze
                        > i na tak dlugim odcinku nie zauwazyc tych znakow." Czyzby chodzilo ci o tych z
                        > drugiego rzedu? Hmm. Oni juz wcale nie musieli sie starac.

                        I tutaj napisalem o tym, ze nie wiem, jakoby z przodu siedzial pilot?
                        Mozesz wskazac miejsce, gdzie pisze cos o tym pilocie?


                        > Nelsonek: ci z tylu wcale nie musza miec dobrego widoku.

                        Ale ci z przedniej czesci owszem.

                        > Zrerszta: wiesz jaki autobus jechal? Bo ja nie.

                        Znow nic nie wiesz. Autobus Scania, taki jak ten:
                        www.allmendinger-reisen.de/allmendinger_unternehmen/allmendinger_historie/images/2004_04_scania.jpg
                        > Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Na prawdopodobnych: owszem,

                        Czyli jednak sie nie myle :-)

                        > Nelsonek: To moze na przykladzie: twierdze, ze jestes idiota.

                        Tracisz definitywnie nerwy nelsonku i stajesz sioe coraz bardziej niesmaczny.
                        Szkoda, ze brak argumentu kompensujesz chamstwem.

                        > Nelsonek: Strasznie trudna dyskusja z Toba. Wyglada ona mniej wiecej tak:
                        > Ja: "ludzie wcale nie musieli patrzec na droge".
                        > Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne".

                        Bo stwierdzenie, ze o 9:30 ludzie ze Szczecina jadacy jedna z najpiekniejszych
                        widokowo tras Euuropy mogli na odcinku 20 km nie patrzec na droge jest absurdem
                        do kwadratu.
                        To tak, jakby stwierdzic, ze nelsonek jedzac wczoraj zupe z talerza wcale nie
                        musial uzywac lyzki.

                        > Ja: "nawet jesli patrzyli na droge to wcale nie znaczy, ze zwracali uwage na
                        > znaki".
                        > Ty: "twoje przypuszczenia sa malo prawdopodobne i absurdalne".

                        Klamiesz. Tutaj odpowiedzialem zupelnie inaczej.
                        Dlaczego klamiesz nelsonku?

                        > Doprawdy: trudno tak dyskutowac, gdy ktos powtarza w kolko Panie Macieju jedno
                        > i to samo.

                        Co ja na to poradze nelsonku, ze twoje argumenty sa tak absurdalne?

                        > Nelsonek: Znow sie myslisz Hanni. Zastosuje Twoja metode i sie powtorze:
                        > twierdze, ze jestes idiota.

                        Znow nelsonku stajesz sie coraz bardziej prymitywny i prostacki.

                        > Nelsonek: I tu sie mylisz: przekaz medialny (zwlaszcza na goraco) jest
                        > zafalszowany.

                        Szkoda, ze - jak i na wiekszosc twoich tez - nie masz na to zadnych dowodow
                        nelsonku.

                        > I dlatego Twoje przeslanki sa oparte na bardzo watlych
                        > fundamentach.

                        Ale na jedynych jakimi dysponujemy. Ty nie masz zadnych. Czajisz roznice?

                        > Nelsonek: A moze to Tobie puszczaja nerwy skoro piszesz tak: "Dlatego dyskusja
                        > z toba to obraza intelektu nelsonku."

                        To stwierdzenie faktu a nie prymitywna obelga bedaca dowodem braku kultury i
                        argumentow.

                        > Nelsonek: Zastosuje Twoja metode i sie powtorze: twierdze, ze jestes idiota.

                        Widze, ze juz zupelnie ci puscily nerwy nelsonku. dyrrujmy sobie dalsza
                        dyskusje. Nie kwalifikujesz sie do niej.

                        Zegnam.
                        • nelsonek Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! 24.07.07, 16:01
                          Hanni: tutaj napisalem o tym, ze nie wiem, jakoby z przodu siedzial pilot?
                          Mozesz wskazac miejsce, gdzie pisze cos o tym pilocie?

                          Nelsonek: Napisales, ze ludzie siedzacy z przodu do pielgrzymi. A siedzial tam
                          pilot.

                          Hanni: Ale ci z przedniej czesci owszem.

                          Nelsonek: Ci z przedniej czesci mieli zasloniety widok przez fotel pilota. Nie
                          czaisz?

                          Hanni: Znow nic nie wiesz. Autobus Scania, taki jak ten:

                          Nelsonek: Przeciez caly czas mowie, ze nie wiem, ze za malo mam danych. Za to
                          Ty wiesz najlepiej.

                          Hanni: Czyli jednak sie nie myle :-)

                          Nelsonek: Jednak sie mylisz. Wiedza oparta li tylko i wylacznie na
                          doniesieniach medialnych jest slaba wiedza.

                          Hanni: Tracisz definitywnie nerwy nelsonku i stajesz sioe coraz bardziej
                          niesmaczny. Szkoda, ze brak argumentu kompensujesz chamstwem.

                          Nelsonek: Panie Wszystkowiedzacy: informuje, ze nerwow nie trace. Podaje tylko
                          przyklad, bo wcale nie uwazam Cie za idiote.

                          Hanni: Bo stwierdzenie, ze o 9:30 ludzie ze Szczecina jadacy jedna z
                          najpiekniejszych widokowo tras Euuropy mogli na odcinku 20 km nie patrzec na
                          droge jest absurdem do kwadratu.

                          Nelsonek: Podziwianie widokow nie polega na patrzeniu na droge, a juz zupelnie
                          nie polega na zwracaniu uwagi na znaki drogowe. Dlatego porownanie z lyzka
                          totalnie chybione. Nie bede juz powtarzal sie o tym jacy ludzie tam jechali i
                          jaki mieli wzrok.

                          Hanni: Klamiesz. Tutaj odpowiedzialem zupelnie inaczej.

                          Nelsonek: Nie klamie, bo wypowiedz zaczalem slowami "rozmowa z Toba wyglada
                          MNIEJ WIECEJ tak". Ergo: wziales to zbyt doslownie.

                          Hanni: Co ja na to poradze nelsonku, ze twoje argumenty sa tak absurdalne?

                          Nelsonek: A co ja poradze na to, ze powtarzasz w kolko to samo twierdzac, ze
                          cos jest absurdalne podczass gdy takie nie jest?

                          Hanni: Znow nelsonku stajesz sie coraz bardziej prymitywny i prostacki.

                          Nelsonek: Znowu powtorze: to byl przyklad. Nie bierz tego zbyt doslownie. W
                          kazdym badz razie powtarzasz sie misiu.

                          Hanni: Szkoda, ze - jak i na wiekszosc twoich tez - nie masz na to zadnych
                          dowodow nelsonku.

                          Nelsonek; Przeciez caly czas mowie, ze poki co nie ma zadnych dowodow dlatego
                          snuje przypuszczenia nazywajac je przypuszczeniami. Natomiast Ty uwazasz, ze
                          masz racje bo Twoje argumenty sa najbardziej prawdopodobne. I nie jestes w
                          stanie przyjac do wiadomosci, ze nawet jesli sa najbardziej prawdopodobne, nie
                          znaczy ze tak bylo w rzeczywistosci.

                          Hanni: Ale na jedynych jakimi dysponujemy. Ty nie masz zadnych. Czajisz roznice?

                          Nelsonek: Czaje. Tylko Ty traktujesz te doniesienia jako pewnik, a ja mowie:
                          poczekajmy na wyniki sledztwa. Czaisz?

                          Hanni: To stwierdzenie faktu a nie prymitywna obelga bedaca dowodem braku
                          kultury i argumentow.

                          Nelsonek: No coz: skoro Twoje slowa sa stwierdzeniem faktu to chyba nie
                          pozostaje mi nic inengo jak rzeczywiscie uznac Cie za czlowieka niespelna
                          rozumu (by nie powiedziec idiote). I takie jest ten smutny fakt. Misiu.

                          Hanni: Widze, ze juz zupelnie ci puscily nerwy nelsonku. dyrrujmy sobie dalsza
                          dyskusje. Nie kwalifikujesz sie do niej.

                          Nelsonek: No coz: tak to jest gdy stosuje sie Twoje, prymitywne metody, a Ty
                          sie na nie obruszasz. Tak ciezko spojrzec w lustro?

                          Hanni: Zegnam.

                          Nelsonek: Pa.
                  • hanni Zawsze tak manipulujesz i przeinaczasz? 23.07.07, 19:59
                    nelsonek napisał:

                    > Nelsonek: Skad wiesz, ze znikoma mniejszosc populacji nie zna znaku "zakaz
                    > wjazdu ciezarowek" i jednoczesnie wie, ze we Francji dotyczy to rowniez
                    > autokarow?

                    Znaki odnosza sie wyraznie do autobusow i widac to jak "byk".
                    Po co te manipulacje?
                    www.rzeczpospolita.pl/pics/07/23131811.jpg
                    • nelsonek Nie manipuluje. To wczorajsze "wiadomosci" 23.07.07, 20:10
                      Opieralem sie na doniesieniach z wczorajszych "wiadomosci" w ktorych
                      stwierdzono, ze staly tam znaki "zakaz wjazdu ciezarowek".
                      • hanni Sam widzisz jakie masz te "wiadomosci" 23.07.07, 21:41
                        • nelsonek Re: Sam widzisz jakie masz te "wiadomosci" 24.07.07, 15:46
                          To dowodzi tylko slabosci Twoich argumentow. Doniesienia medialne sa
                          przeklamane.
    • hanni Specjalnie dla bruma, dzisiaj wyjatkowo bez niani. 23.07.07, 12:55
      "Znaki zabraniające wjazdu autokarom i ciężarówkom są ustawione na długości 20
      km, poczynając od La Mure"
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4333073.html

      Gość portalu: brum napisał(a):

      > Podaj lepiej link do informacji o stosownych znakach zakazu wjazdu na Trakt
      > Napoleoński, ustawione niby na odcinku 20 km. Czekam!

      Gość portalu: brum napisał(a):

      > Takiej informacji nie było, nie wstawiaj tu głodnych kawałków!
      > Jasne, że nie jesteś moją nianią.
      • Gość: brum Ale za to z lokajem....:) IP: *.chello.pl 23.07.07, 13:22
        Dobrze wywiązałeś się z zadania, dostaniesz wolne w sobotę...:)))))))
        • hanni .. jestes? To widac. 23.07.07, 13:45
          Przeczytales wszystkie doniesienia i nigdzie tego nie widziales....

          Moze tylko ci sie wydaje, ze czytasz?

          • Gość: brum Re: .. jestes? To widac. IP: *.chello.pl 23.07.07, 14:25
            hanni napisał:

            > Moze tylko ci sie wydaje, ze czytasz?

            Pewnie tak, bo nawet gdybym wypił kilka drinków, nie wyciągnąłbym na podstawie
            lektury artykułów prasowych takich "genialnych" wniosków jak ty.
            Trzeba mieć łeb nie od parady, wy wykombinować takie bzdury, cytuję:
            ******
            "Jada sie modlic - lamiac po drodze wszelkie przepisy!
            Gdzie tu sens???? Jak mozna sie modlic i rownoczesnie ewidentnie grzeszyc,
            dokonywac powaznych wykroczen?"
            I jeszcze to:
            "Jakie to - kurde - polskie"
            ******

            No, jak szwab - kurde - hanni coś wymyśli, to usiąść i płakać!
            • leftt Re: brum 23.07.07, 14:34
              Daj spokój, nie ma co gadać z oszołomem. Niech dalej myśli, że ci ludzie w
              zasadzie popełnili samobójstwo, pomimo że byli katolikami.Tylko lepiej, żeby
              nigdy nie był pasażerem żadnego pojazdu, bo jeszcze kierowca się odmachnie...
              • hanni ooo.. nastepny "uwazny" czytelnik :-) 23.07.07, 14:40
                leftt napisał:

                > ci ludzie w zasadzie popełnili samobójstwo,


                • leftt Re: ooo.. nastepny "uwazny" czytelnik :-) 23.07.07, 14:47
                  Bo to wynika z całokształtu twoich wypowiedzi - nie zachowali ostrożności, nie
                  rozmawiali z kierowcą, znaczy ryzykowali życiem, a stad już tylko krok do
                  samobójstwa. Bujaj się, hanni, szkoda czasu na dyskusję z tobą.
                  • hanni Moherowa "logika" 23.07.07, 15:01
                    leftt napisał:

                    > Bo to wynika z całokształtu twoich wypowiedzi - nie zachowali ostrożności, nie
                    > rozmawiali z kierowcą, znaczy ryzykowali życiem, a stad już tylko krok do
                    > samobójstwa.

                    Albo nalezysz do tych bardzo nielicznych respektujacych przepisy albo
                    przekraczajac jakikolwiek przepis dokonujesz "samobojstwa".

                    Czy mozna cie traktowac powaznie?
                    Nie.
                    • nelsonek Re: Moherowa "logika" 23.07.07, 17:47
                      A kto Ciebie, w tym watku, traktuje powaznie?
                      • hanni Re: Moherowa "logika" 23.07.07, 18:24
                        A myslisz, ze mnie to pytanie cokolwiek obchodzi?
                        Najwazniejsze, ze moje argumenty sa powazne - w przeciwienstwie np. do twoich.
                        • nelsonek Re: Moherowa "logika" 23.07.07, 18:59
                          No coz: ja uwazam wprost przeciwnie. Jak widac nie tylko ja.
              • Gość: brum Masz rację IP: *.chello.pl 23.07.07, 14:59
                Wiesz, podchodzę do tego może zbyt emocjonalnie, ale...
                Byłem w tym roku w maju w Portugalii. Przejeżdżaliśmy przez Francję, i moja pani
                zażyczyła sobie byśmy zwiedzili Montserrat a potem La Salette. Nie mieliśmy tego
                w planach, ale...Uległem. Pojechałem na Montserrat. Do tchórzy nie należę, ale
                co przeżyłem, to moje. Bałem się jak nigdy w życiu. Jechałem nowym samochodem,
                nie jestem kiepskim kierowcą, ale żeby się tam wybrać, trzeba naprawdę dobrze
                jeździć w górach, mieć duże doświadczenie w jazdach na tak cholerycznie
                stromych, a jednocześnie wąskich drogach. Chciałem się wycofać, zawrócić, ale
                tam nie ma jak tego zrobić.
                Za chińskiego boga nie dałem sie namówić na La Salette. Wybiłem to mojej pani z
                głowy. A przecież mógłbym tam byc i się wypierniczyć tak jak oni...
            • hanni Re: .. jestes? To widac. 23.07.07, 14:42
              Gość portalu: brum napisał(a):

              > Pewnie tak, bo nawet gdybym wypił kilka drinków, nie wyciągnąłbym na podstawie
              > lektury artykułów prasowych takich "genialnych" wniosków jak ty.

              A to kogos dziwi? Przeciez ty nawet nie rozumiesz tego, co (ponoc) czytasz i
              prosisz o linki do tego, co przeczytales :-)


              • Gość: brum Pierdu, pierdu, pierdu IP: *.chello.pl 23.07.07, 15:14
    • Gość: kix Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 14:48
      Przy całym szacunku do osób dotkniętych tragedią zapytuję:

      ILE JAKO KIEROWCA MOŻNA WYTRZYMAĆ W AUTOKARZE ZAWODZĄCYM PIEŚNIAMI RELIGIJNYMI? TO SĄ ODPOWIEDNIE WARUNKI DO PRACY DLA KIEROWCY?
      • Gość: Jaś Fasola Re: Pytanie IP: *.sds.uw.edu.pl 23.07.07, 15:25
        > ILE JAKO KIEROWCA MOŻNA WYTRZYMAĆ W AUTOKARZE ZAWODZĄCYM PIEŚNIAMI
        RELIGIJNYMI?
        > TO SĄ ODPOWIEDNIE WARUNKI DO PRACY DLA KIEROWCY?

        Przynajmniej nie zaśnie
        • hypatia69 Re: Pytanie 23.07.07, 16:28
          Przeciwnie, jeśli wierni klepią monotonnie koronki i litanie, to może zasnać.
          Mnie babcia tak usypiała...
          Ale, Kix, on tylko wjechał nieprzepisowo, a na to pieśni religijne nie mają
          wpływu.
          • Gość: kix Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 18:04
            >Ale, Kix, on tylko wjechał nieprzepisowo, a na to pieśni religijne nie mają
            >wpływu.

            Przyjmijmy hipotezę, że wjechał tam nieświadomie. Skoro wjechał nieświadomie to mógł być zdekoncentrowany nie zauważając znaku. A czy nie mógł być zdekoncentrowany płaczkami, które wiózł, a które przez tysiące przejechanych kilometrów wciąż zawodziły do rodzących dziewic i metafizycznych duchów świętych?

            To oczywiście dywagacje. Hipoteza jednak możliwa.

            Ja sam będąc kierowcą być może nawet świadomie runałbym w przepaść by uwolnić się od tych moherowych jęków :)
            • hypatia69 Re: Pytanie 23.07.07, 18:24
              Rozumiem, co masz na myśli. Na prawdę i zgadzam się z Tobą, bo sama bym w
              takiej sytuacji trzech nerwic pewnie dostała, a nie jednej. Ale:
              Do tego Grenoble jednak kilka kilometrów od nas jest. A znanym faktem jest, ze
              nasi kierowcy-twardziele lubią przejechać trasę ciegiem. Wiec mógł byś zmęczony
              i nawet płaczki mu nie były potrzebne. Poza tym jeśli sie rozejrzysz, jak
              barany nawet po kraju jeżdżą skrzętni ignorując zasady poruszania sie po
              drogach to trudno się spodziewać, ze nagle po minięciu granicy ich olśniło i
              przestali ignorować. Może ś.p. nieboszczyk na wpół świadomie olał zakaz?
              Odruchowo?
              To też dywagacje. Ale tymi jękami mnie przeraziłeś;)))
            • magnusg Re: Pytanie 23.07.07, 20:43
              "Ja sam będąc kierowcą być może nawet świadomie runałbym w przepaść by uwolnić s
              > ię od tych moherowych jęków "
              Ty pie..iety dresiarzu.Ci ludzie umierali w mekach, a taki palant dresiarz
              jak ty sobie z tego kawaly robi.
              Jestes totalnym degeneratem.
              • hypatia69 Re: Pytanie 23.07.07, 21:16
                Gdzie Twoja katolicka miłość? Gdzie zrozumienie dla doznać słuchowych
                bliźniego? Sama byłam świadkiem, jak gość prawie przysnął za kółkiem, bo mu
                pasażerka różaniec mruczała za uchem...
                • magnusg Re: Pytanie 24.07.07, 15:58
                  A skad wiesz czy jestem katolikiem?Nigdy nie argumentuje na plaszczyznie wiary,
                  wiec daruj sobie takie wnioskowanie.
                  Tu chodzi o najzwyklejsze ludzkie zachowanie sie w obliczu tragedii tych
                  ludzi.A taki smiec jak kix sobie zarty z tego robi.Degenerat pofikany.
                  • hypatia69 Re: Pytanie 24.07.07, 16:21
                    Twoje wypowiedzi są zwykle tak prokatolickie, że trudno sie nie nabrać. Ale
                    niech Ci będzie "chrześcijańskie miłosierdzie" będzie mardziej na miejscu?
                    Wypowiedzi Kixa są kontrowersyjne. Ale obrzucenie go wyzwiskami raczej obudzi w
                    nim odruch nieposłuszeństwa niż spowoduje zmiane stylu. W dodatku fakt, że nie
                    przepada za pieśniami religijnymi w wykonaniu wiernych nie świadczy o
                    degeneracji tylko o określonych gustach muzycznych. Ja też zwykle cierpię,
                    kiedy tego słucham... Chociaż jako argumentu w tej dyskusji bym tego nie użyła.
                  • Gość: kix Magnus - miłości ty moja :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 13:22
                    >A taki smiec jak kix sobie zarty z tego robi.Degenerat pofikany.

                    Kocham cię katolicki krypto-gejku :) Zrobiłeś już comming-out, czy wciąż się maskujesz? :)
                    • hypatia69 Re: Magnus - miłości ty moja :) 25.07.07, 13:54
                      Drugi mądry... Idę stąd.
      • Gość: gość portalu Re: Pytanie IP: 195.117.232.* 23.07.07, 16:37
        O rany, co kto lubi. Ja jak muszę jechać pekaesem i przymusowo słuchać radia,
        które zawsze tam włąćzaja kierowcy, to dostaję rozstroju nerwowego i wolałąbym
        słuchać pieśni pielgrzymkowych w amatorskim wykonaniu. Dobrze jest porzucić
        postawę egocentryzmu i uświadamiac sobie, że jeden lubi barszcz, a drugi jak mu
        nogi smierdzą.
        • Gość: kix Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 18:00
          >jeden lubi barszcz, a drugi JAK MU
          >NOGI ŚMIERDZĄ.

          Zaiste ciekawe masz upodobania :)
      • nelsonek Re: Pytanie 23.07.07, 16:47
        Kierowca wiedzial kogo bedzie wiozl?
    • Gość: Marta50 Nawet to wykorzystasz żeby pluć na Polaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 20:15
      Ślązaku zakichany. Może idź już wylizać buty swoim panom Niemcom i błagać ich
      żeby znowu wybrali Adolfa.
      • Gość: brum Re: Nawet to wykorzystasz żeby pluć na Polaków IP: *.chello.pl 23.07.07, 20:21
        Gość portalu: Marta50 napisał(a):

        > Ślązaku zakichany. Może idź już wylizać buty swoim panom Niemcom i błagać ich
        > żeby znowu wybrali Adolfa.

        Marta,
        taką cie lubię, no nareszcie rozsądnie gadasz...:)
        Czy to naprawde ty? Musze cię uszczypnąć....:)
        • Gość: Marta50 Re: Nawet to wykorzystasz żeby pluć na Polaków IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.07, 23:47
          jaka Marte50 lubisz z IP: *.pools.arcor-ip.net czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          jak widzisz Marta50 Marcie50 nie jest rowna. Wiem raz cie rozgrzalam do
          czerwonosci, byles tego sam sobie winny, dokladniej prosiles sie o to,
          otrzymales to co sie ci nalezalo, a teraz przynajmniej staraj sie nas rozroznic.
          Wiec zgadnij ktore IP jest moje?
          • Gość: brum Re: Nawet to wykorzystasz żeby pluć na Polaków IP: *.chello.pl 26.07.07, 08:08
            Gość portalu: Marta50 napisał(a):

            > jaka Marte50 lubisz z IP: *.pools.arcor-ip.net czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
            > jak widzisz Marta50 Marcie50 nie jest rowna. Wiem raz cie rozgrzalam do
            > czerwonosci, byles tego sam sobie winny, dokladniej prosiles sie o to,
            > otrzymales to co sie ci nalezalo, a teraz przynajmniej staraj sie nas rozroznic

            Widzę, że nie masz za grosz polotu... i wszystko trzeba ci tłumaczyć
            łopatologicznie. Dawałem ci coś delikatnie do zrozumienia, ale jak zwykle,
            aluzji nie pojęłaś...Widocznie przerasta to twoje możliwości intelektualne...
            I chociażby z tego powodu, nie darzę cię sympatią!
            Ty Marto50 z IP: *.pools.arcor-ip.net wkur....sz mnie maksymalnie, nie tylko
            zresztą mnie, czemu dawano wyraz już niejednokrotnie na tym forum. Generalnie
            lubię kobiety, jedne mniej, inne bardziej, ale ciebie po prostu nie znoszę
            organicznie! I wcale nie będę zaskoczony, jeśli odwzajemniasz moje negatywne,
            pełne niechęci uczucia. Po prostu nadajemy na zupełnie innych falach, tak bywa.
            KROPKA.
      • hanni Nawet tutaj musisz judzic? 23.07.07, 20:29
        "Zydowko zakichana. Moze idz juz wylizac buty swojemu cydykowi i blagac, zeby
        Polakom zrobic to co zrobiliscie Palestynczykom"

        Widzisz, ja tez potrafie napisac taki shit?

        A tak na powaznie: Ty oczywiscie nadal uwazasz, ze wszystko jest wspaniale i
        powszechne w naszym kraju olewanie wszelkich norm i przepisow wszedzie gdzie to
        tylko mozliwe, po trupach i bez cienia respektu dla ludzkiego zycia jest
        nienaruszalnym dobrem kulturalnym!

        Puknij sie w to wiadro, ktore masz zamiast glowy dziewczyno.
        • Gość: Marta50 Może byś, śląski kretynie, zaczął od siebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 21:20
          Bo od plucia na Polaków na forach nic się tu nie zmieni.
          • hanni O mnie sie nie martw zydowska kretynko 23.07.07, 21:45
            Od twojego plucia moze sie zmienic tylko na gorzej.
            • nelsonek Oto gosciu, ktoremu nie puszczaja nerwy. 24.07.07, 16:10

              • maryszka Nie widzisz że tylko kopiuje posty Marty? 24.07.07, 16:14
                Aż tak trudno się tego domyślić?
                • hanni Nie nalezy oczekiwac zbyt wiele od nelsonka 24.07.07, 16:20
                  Nelsonek calkiem powaznie twierdzi, ze patnicy mogli
                  a) nie rozumiec znaku zakaz wjazdu autobuosow
                  b) przez 20 kilometrow jednej z najbardziej malowniczych tras w Europie nie
                  wygladac przez okna

                  Wszystkiego tego "dowodzi" glownie za pomoca argumentu "jestes idiota" :-)
                  • nelsonek Re: Nie nalezy oczekiwac zbyt wiele od nelsonka 24.07.07, 16:22
                    Bzdety piszesz. Caly czas twierdze, ze podziwianie widokow nie plega na
                    patrzeniu na znaki, zwlaszcza przez ludzi starszych ktorzy najprawdopodobniej
                    maja klopoty ze wzrokiem. A nawet jesliby ktory zauwazyl to nie wiemy czy nie
                    reagowali. Hanni za to wie lepiej. I wcale mu nerwy nie puszczaja.
                  • nelsonek Od Hanniego nic nie trzeba wymagac 24.07.07, 16:23
                    A z tym "idiota" to byl przyklad, ale tego w zyciu nie zrozumiesz.
                • nelsonek Nie sledzwe jego wypowiedzi w innych watkach 24.07.07, 16:20
                  dlatego nie wiem czy sa to jakies personalne rozgrywki. Wiem natomiast, ze na
                  najzupelniej normalna odpowiedze rzucil obelga. I to jest fakt.
      • uyu Re: Nawet to wykorzystasz żeby pluć na Polaków 23.07.07, 20:31
        Po pierwsze:
        Przed zjazdem na fatalna droge stoina przestrzeni kilkunastu kilometrow 20
        znakow zakazu dla autokarow i pojazdow powyzej 8 ton. Stoja takze tablice
        wskazujace objazd. Przed samym zjazdem stoja jak byl te same znaki oraz tablica
        informujaca o tym zakazie w czterech jezykach.
        Po drugie:
        Kierowca jest odpowiedzialny za to w jaki sposob jedzie. Za to gdzie jedzie
        odpowiedzialni sa organizatorzy i pilot. Jesli kierowca jest nieodpowiedzialny
        to do pilota powinien zareagowac.
        Po trzecie:
        Kierowca jechal za szybko, bo z szybkoscia 60-70 km tam gdzie powinien jechac
        30-40 km. Zamiast hamowac systemem lub biegami hamowal naciskajac na pedal.
        Tego nie wytrzymaja zadne klocki hamulcowe. Czyli blad w sztuce.
        Po czwarte:
        Trzeba byc kompletnie pozbawionym wyobrazni zeby taka trase powierzyc mlodemu
        kierowcy.
        Bo na tym sprzecie i na takich trasach kierowca z czteroletnim stazem jest
        bezradny jak dziecko.
    • Gość: b Myśleli, że jak się wymodlą IP: 213.134.181.* 24.07.07, 09:26
      to nic im się nie stanie

      i kto jeszcze chce każdą dziejącą się rzecz przypisywać cudom i bogom?
    • hanni Okazuje sie ze chyba sami pielgrzymi nalegali!!! 24.07.07, 17:25
      "Według relacji niektórych pielgrzymów, którzy przeżyli tragiczny wypadek, sami
      pasażerowie nalegali na kierowcę, żeby pojechał tą trasą. Chcieli ponoć zobaczyć
      szlak, którym w 1815 roku cesarz Napoleon wracał z Elby"

      Tak wiec prawdopdobnie sami pielgrzymi nalegali na zlamanie przepisow i
      ewidentnego zakazu.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,4336526.html
      • nelsonek Re: Okazuje sie ze chyba sami pielgrzymi nalegali 24.07.07, 18:01
        Teraz pod tym linkiem zawarta jest nastepujaca informacja:

        "żadna z czterech przesłuchanych przez francuską prokuraturę osób nie
        potwierdza wersji, by to pasażerowie autokaru rozbitego w Vizille wymogli na
        kierowcy i pilocie zmianę trasy."

        Ale Twoja wersja wydarzen pewnie jest bardziej prawdopodobna a przez co
        prawdziwa.
        • hanni Znow nie rozumiesz nelsonku? 24.07.07, 18:19
          Osoby przesluchane przez francuska prokurature tego nie potwierdzaja ale według
          relacji innych pielgrzymów, którzy przeżyli tragiczny wypadek, sami
          pasażerowie nalegali na kierowcę, żeby pojechał tą trasą.

          Mamy zatem dwie wypowiedzi, ktore wcale nie musza byc sprzeczne.

          O co zatem ci znow chodzi?

          P.S. Moze uda ci sie tym razem cos napisac bez obelg??
          • nelsonek Re: Znow nie rozumiesz nelsonku? 24.07.07, 18:27
            Cos Ty tam znowu wymyslil? Ze wypowiedzi
            1. "sami pasażerowie nalegali na kierowcę, żeby pojechał tą trasą"
            2. "żadna z czterech przesłuchanych przez francuską prokuraturę osób nie
            potwierdza wersji, by to pasażerowie autokaru rozbitego w Vizille wymogli na
            kierowcy i pilocie zmianę trasy"
            nie sa sprzeczne? Napisz cos z sensem, a nie pisz o obelgach, ktore zreszta sam
            tez rzucasz.
            • hanni Re: Znow nie rozumiesz nelsonku? 24.07.07, 18:38
              Ano nie sa nelsonku.... I zeby to zrozumiec wystarczy tylko troche grypsu.

              Cztery osoby przesluchiwane przez prokurature NIE POTWIERDZILY wersji, ze
              pasazerowie wymogli na kierowcy zmiane trasy. Oznacza to, ze tylko TE osoby nic
              o tym nie wiedza.

              Ale w autobusie bylo oprocz tych czterech osob jeszcze 40-kilka innych osob,
              ktore niezaeznie od tych osob mogly pilotowi i kierowcy mowic co im sie zywnie
              podoba. I te cztery osoby wcale nie musialy o tym cokolwiek wiedziec.

              Teraz juz rozumiesz?

              • nelsonek Doskonale rozumiem, Ty za to ni w zab 24.07.07, 18:47
                Coz za "logika"! Golym okiem widac, ze stwierdzenie "Nie potwierdzam tej
                wersji" to nie to samo co "nic mi na ten temat nie wiadomo". Bo pierwsze
                stwierdzenie zawiera w sobie element pewnej wiedzy, czego brakuje w drugim
                stwierdzeniu. Malo tego: nawet gdyby uznac, ze tym czterem osobom rzeczywiscie
                nic nie bylo wiadomo to i tak zeznania stoja w jawnej sprzecznosci z MEDIALNYMI
                doniesieniami jakoby ktos na kierowcy wymogl cokolwiek. Zreszta prokurattura,
                podobnie jak ja uwaza, ze "wersja może się zmienić". I wlasnie dlatego
                doskonale sobie zdaje sprawe z tego, ze dywaguje. Natomiast Ty opierasz sie
                na "prawdzie absolutnej" jakim jest cytat z RMF
                • hanni Chyba jednak nie nelsonku.... 24.07.07, 19:03
                  nelsonek napisał:

                  > Coz za "logika"! Golym okiem widac, ze stwierdzenie "Nie potwierdzam tej
                  > wersji" to nie to samo co "nic mi na ten temat nie wiadomo".

                  Zaczynasz znow toczyc piane nelsonku i czepiasz sie jak zrozpaczony pinczer
                  zupelnie bezsensownych detali.
                  Chcialbym ci zwrocic uwage, ze cztery osoby wcale nie wypowiedzialy zdan, ktore
                  (nie wiadomo skad i czemu) cytujesz.
                  Prokuratura francuska stwierdzila tylko, ze te osoby nie "potwierdzily wersji",
                  by to pasażerowie wymogli na kierowcy i pilocie zmianę trasy.

                  I - musze cie zmartwic - jest to rownoznaczne z tym, ze nic na ten temat tylko
                  nie wiedza. Gdyby cokolwiek wiedzieli - jak sugerujesz "stwierdzenie zawiera w
                  sobie element pewnej wiedzy"), to musieliby ta wersje albo potwierdzic albo jej
                  zaprzeczyc.







                  Bo pierwsze


                  > Malo tego: nawet gdyby uznac, ze tym czterem osobom rzeczywiscie
                  > nic nie bylo wiadomo to i tak zeznania stoja w jawnej sprzecznosci z
                  > MEDIALNYMI doniesieniami jakoby ktos na kierowcy wymogl cokolwiek.

                  I co w tym dziwnego? Przeciez wyraznie napisalem, ze sa jak widac dwie strony,
                  ktore maja rozna wiedze.


                  > Zreszta prokurattura,
                  > podobnie jak ja uwaza, ze "wersja może się zmienić". I wlasnie dlatego
                  > doskonale sobie zdaje sprawe z tego, ze dywaguje. Natomiast Ty opierasz sie
                  > na "prawdzie absolutnej" jakim jest cytat z RMF

                  Oj nie histeryzuj znow nelsonku i zmyslaj niestworzonych rzeczy.
                  Zamiast sie miotac i pisac takie bzdury przeczytaj lepiej uwaznie moj post.
                  • nelsonek Chcialbys... 24.07.07, 19:55
                    Hanni: Zaczynasz znow toczyc piane nelsonku i czepiasz sie jak zrozpaczony
                    pinczer zupelnie bezsensownych detali.

                    Nelsonek: Te detale nie sa bezesensowne, tylko wazne dla omawianej sprawy. I
                    wbrew temu co sugerujesz nie tocze piany.

                    Hanni: Chcialbym ci zwrocic uwage, ze cztery osoby wcale nie wypowiedzialy
                    zdan, ktore (nie wiadomo skad i czemu) cytujesz. Prokuratura francuska
                    stwierdzila tylko, ze te osoby nie "potwierdzily wersji", by to pasażerowie
                    wymogli na kierowcy i pilocie zmianę trasy.

                    Nelsonek: Prokurator doskonale rozumie roznice pomiedzy "potwierdzeniem wersji"
                    a "nie posiadaniem wiedzy" w danej kwestii. Stad prosty i oczywisty wniosek, ze
                    osoby te wiedzialy cos w temacie "wymoc na kierowcy przejazd"

                    Hanni: I - musze cie zmartwic - jest to rownoznaczne z tym, ze nic na ten temat
                    tylko nie wiedza. Gdyby cokolwiek wiedzieli - jak sugerujesz "stwierdzenie
                    zawiera w sobie element pewnej wiedzy"), to musieliby ta wersje albo
                    potwierdzic albo jej zaprzeczyc.

                    Nelsonek: Poprzez niepotwierdzenie wersji nie zaprzeczyli jej. Cudowna logika!

                    Hanni: I co w tym dziwnego? Przeciez wyraznie napisalem, ze sa jak widac dwie
                    strony, ktore maja rozna wiedze.

                    Nelsonek: Tylko, ze poki co, jedna ze stron "sprzedaje" swoje rewelacje mediom,
                    natomiast druga strona - prokuraturze.

                    Hanni: Oj nie histeryzuj znow nelsonku i zmyslaj niestworzonych rzeczy. Zamiast
                    sie miotac i pisac takie bzdury przeczytaj lepiej uwaznie moj post.

                    Nelsonek: Nic nie zmyslam. Oparles sie na cytacie cytatu. I uwazasz, ze to
                    wystarczajacy argument. Skoncz pisac o mojej rzekomej histerii, bo to nie
                    spowoduje, ze Twoje argumenty stana sie choc troszeczke mocniejsze. Wrecz
                    przeciwnie: swiadczy to o Twojej slabosci.
                    • hanni Twoj stan zaczyna mnie niepokoic nelsonku... 24.07.07, 20:37
                      nelsonek napisał:

                      > Nelsonek: Prokurator doskonale rozumie roznice pomiedzy "potwierdzeniem
                      > wersji" a "nie posiadaniem wiedzy" w danej kwestii.

                      Rozmawiales z nim osobiscie nelsonku? Chcialbym ci tylko zwrocic uwage, ze
                      chodzi o "NIE potwierdzenie wesji" a nie jej "potwierdzenie".

                      > Nelsonek: Poprzez niepotwierdzenie wersji nie zaprzeczyli jej. Cudowna logika!

                      Owszem nelsonku.
                      Przedstawiona komus wersje jakichkolwiek wydarzen dana osoba moze tylko:
                      a) potwierdzic - gdy widzial ze tak rzeczywiscie tak bylo
                      b) zanegowac - gdy widzial ze tak nie bylo
                      c) nie potwierdzic i nie zanegowac - gdy nie wie jak bylo lub nie chce wyjawic
                      jak bylo.

                      Gdyby przed oknem pokoju w ktorym spisz jak susel w nocy ktos wlamal sie do
                      samochodu i policja nastepnego dnia przedstawila ci wersje, jakoby twoj sasiad
                      byl wlamywaczem to potwierdzilbys ta wersje? Zanegowal ja czy moze bys jej po
                      prostu nie potwierdzil? BO NIE WIESZ, nelsonku....

                      > Nelsonek: Poprzez niepotwierdzenie wersji nie zaprzeczyli jej. Cudowna logika!

                      Owszem nelsonku. Logika jak najbardziej cudowna bo oczywista.
                      Ty nie potwierdzajac wersji policji (bo spales jak susel) ani bys nie przyznal
                      ze tak bylo ani temu nie zaprzeczyl.


                      > Nelsonek: Tylko, ze poki co, jedna ze stron "sprzedaje" swoje rewelacje
                      > mediom, natomiast druga strona - prokuraturze.

                      Spytam ponownie neslonku: I co z tego? Prokuratura tez "sprzedala" swoje
                      rewelacje mediom. Dzieki przekazom mediow wiemy o istnieniu dwoch opinii.
                      Czy o ktorejs z nich nie wolno dyskutowac bo nelsonkowi sie to nie podoba?

                      > Nelsonek: Nic nie zmyslam. Oparles sie na cytacie cytatu.

                      Coraz bardziej sie gubisz nelsonku... Czyzby cytat zeznan owych 4 swiadkow nie
                      byl cytatem cytatu???? Przeciez najpierw cytuje ich prokuratura, co z kolei
                      cytuja media, dzieki ktoprym w ogole o tym sie dowiedzielismy. Rozumiesz?

                      > I uwazasz, ze to wystarczajacy argument.

                      Jaki znow "argument" nelsonku? Widze, ze ciagle jeszcze nie przyczatales na
                      spokojnie mojego postu....

                      Jesli ci tak bardzo na tym zalezy, nie bede pisal o twojej histerii...
                      • nelsonek Oto koles, ktory uzywa sily argumentu zamiast 24.07.07, 21:19
                        argumentu sily. Teskty typu: "twoj stan zaczyna mnie niepokoic", "dyskusja z
                        toba to obraza intelektu", "gowniarzom zawsze ustepuje", "Nie jestem niania od
                        wyszukiwania linkow", "O mnie sie nie martw zydowska kretynko" itp (nie
                        wszystkie zacytowane teksty byly skierowane do mnie, ale zalozyciel tego watku
                        z taka luboscia zarzuca innym, ze nerwy im puszczaja sam nie bedac lepszym w w
                        tej kwestii. Zapytaj jakiegos "katola" to ci wyjasni znaczenie przypowiesci o
                        zdzble i belce).

                        Hanni: Rozmawiales z nim osobiscie nelsonku? Chcialbym ci tylko zwrocic uwage,
                        ze chodzi o "NIE potwierdzenie wesji" a nie jej "potwierdzenie".

                        Nelsonek: A ty rozmawiales osobiscie z kimkolwiek z tego autkaru by twierdzic,
                        ze ktos z pasazerow widzial znak i ze nie zareagowal? Najbardziej prawdopodobny
                        przebieg zdarzen nie czyni go faktem.

                        Hanni: Gdyby przed oknem pokoju w ktorym spisz jak susel w nocy ktos wlamal sie
                        do samochodu i policja nastepnego dnia przedstawila ci wersje, jakoby twoj
                        sasiad byl wlamywaczem to potwierdzilbys ta wersje?

                        Nelsonek: To policja/prokurator/organy scigania sugeruja swiadkowi wersje
                        wydarzen? Interesujace. Doprawdy.

                        Hanni: Owszem nelsonku. Logika jak najbardziej cudowna bo oczywista.

                        Nelsonek: Ta "logika" jest oczywista, ale tylko dla ciebie.

                        Hanni: Spytam ponownie neslonku: I co z tego? Prokuratura tez "sprzedala" swoje
                        rewelacje mediom. Dzieki przekazom mediow wiemy o istnieniu dwoch opinii. Czy o
                        ktorejs z nich nie wolno dyskutowac bo nelsonkowi sie to nie podoba?

                        Nelsonek: Dyskutowac mozna i o UFO nad Teksasem. Jednak jakos duzo bardziej
                        wierze prokuratorowi niz mediom. Caly czas czekam na wyniki OFICJALNEGO
                        sledztwa. Ty zas czekasz na kolejne doniesienia prasowe. I na tym polega
                        roznica.

                        Hanni: Coraz bardziej sie gubisz nelsonku... Czyzby cytat zeznan owych 4
                        swiadkow nie byl cytatem cytatu???? Przeciez najpierw cytuje ich prokuratura,
                        co z kolei cytuja media, dzieki ktoprym w ogole o tym sie dowiedzielismy.
                        Rozumiesz?

                        Nelsonek: Przyjrzyjmy sie twoej argumentacji: jakies radio w pogoni za niusem
                        zacytowalo jakiegos pielgrzyma. Z kolei cytat z radia zawarto w niusie na
                        ktory sie powolujesz. Ktora wersje mozna uznac za bardziej wiarygodna? Ta od
                        prokuratora czy ta od radia? Zadziwajace jest to, ze opierajac sie "najbardziej
                        prawdopodobnym przebiegu wydarzen" opierasz sie na najmniej wiarygodnym zrodle
                        sposrod dostepnych.

                        Hanni: Jaki znow "argument" nelsonku?

                        Nelsonek: Ten o mojej histerii. Psycholog jakis czy co?

                        Hanni: Widze, ze ciagle jeszcze nie przyczatales na spokojnie mojego postu....

                        Nelsonek: Potrafisz na odleglosc ocenic czyjs stan emocjonalny? Fascynujaca
                        umiejetnosc...

                        PS. Zacznij wreszcie pisac nazwy wlasne wielka litera ignorancie.
                        • hanni Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 24.07.07, 21:52
                          Nawet gdyby bylo pozbawione zupelnie sensu...

                          nelsonek napisał:

                          > Nelsonek: To policja/prokurator/organy scigania sugeruja swiadkowi wersje
                          > wydarzen? Interesujace. Doprawdy.

                          Sam fakt np. aresztowania kogos na podstawie np. czyichs zeznan czy zadawania
                          pytan w kontekscie z ta osoba kreuje automatycznie pewna mozliwa wersje wydarzen.

                          I ty nelsonku nie udzieliles mi odpowiedzi. Uciekles przed nia bo wiesz, ze
                          majac do wyboru trzy mozliwosci:
                          a) potwierdzic ze to byl sasiad
                          b) zaprzeczyc ze to byl sasiad
                          c) nie potwierdzic i nie zaprzeczyc bo nic nie widziles

                          musialbys wybrac mozliwosc c, poniewaz NIE WIESZ. A wiec nie potwierdzilbys
                          wersji (np. innego sasiada) BO NIE WIESZ kto byl wlamywaczem.

                          > Nelsonek: Dyskutowac mozna i o UFO nad Teksasem. Jednak jakos duzo bardziej
                          > wierze prokuratorowi niz mediom.

                          Nie chcialbym zburzyc twojego obrazu swiata nelsonku ale skad dowiedziales sie o
                          tym prokuratorze i o tym, co powiedzial?

                          > Nelsonek: Ktora wersje mozna uznac za bardziej wiarygodna? Ta od
                          > prokuratora czy ta od radia?

                          To akurat mnie interesuje najmniej nelsonku. Obie zostaly przekazane przez media
                          , obie wolno dowolnie tematyzowac na forum i najwazniejsze jest to,
                          ze.... nie ma to nic wspolnego z kwestia, ze nie potwierdzenie wersji nie jest
                          rownoznaczne z jej zaprzeczeniem.

                          > Nelsonek: Ten o mojej histerii. Psycholog jakis czy co?

                          Nie. Po prostu obserwuje twoje zachowanie i widze, ze straszliwie jestes
                          zacietrzewiony i czepiasz sie dlatego zupelnie absurdalnych detali argumentujac
                          w jeszcze bardziej absurdalny sposob, zdajac sobie nawet sprawe powoli z
                          absurdalnosci swego postepowania. Widze to po twoim nieudolnym uniku z
                          przykladem o sasiedzie wlamywaczu.

                          Zebys znow nie pytal zdziwiony o co chodzi przypomne ci o co chodzi:
                          Brak potwierdzenia przez A wersji gloszonej przez B nie jest rownoznaczne z
                          zaprzeczeniem wersji gloszonej przez B.
                          Uwierz mi nelsonku, ze tak jest. To logika na poziomie elementarnym.




                          • nelsonek Mialem racje co do tego, ze 24.07.07, 22:12
                            uzywasz argumentu sily.

                            Nie dyskutuje dalej z ignorantem. Dalsza dyskusje uzalezniam od tego czy
                            bedziesz sie odnosil z elementarnymi zasadmi szacunku wobec rozmowcy. Pisanie
                            jego imienia mala litera jest ponizaniem rozmowcy. Kilkukrotnie zwracalem ci na
                            to uwage, a ty nadal to ignorujesz. Przykro mi z tego powodu, ale trudno.
                            Widocznie takie chamy sie zdarzaja.
                            • hanni Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 24.07.07, 22:24
                              Nelsonku :-) (tym razem z duzej litery bo wreszcie wiem o co ci chodzzi!)

                              Jeszcze tego nie przezylem na zadnym forum, zeby ktos, rzucajacy we mnie
                              "idiotami", "chamami" itp. obrazil sie smiertelnie za to, ze zwracajac sie do
                              niego pisze jego nick z malej litery, czyli tak, jak edytowane sa wszystkie
                              nicki na tym forum.

                              Tym rzeczywiscie udalo ci sie mnie zaskoczyc Nelsonku!
                              • nelsonek Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 24.07.07, 22:25
                                Taki z ciebie logik a nie wiesz co to nazwa wlasna?
                                • hanni Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 25.07.07, 09:44
                                  Wiem Nelsonku ale nigdy nie wpadlbym na to, ze ktos moze byc tak sfiksowany na
                                  punkcie swojego nicka, ktory i tak edytowany jest z malej litery :-))))))

                                  Musisz przezywac za kazdym razem piekilne meki podczal logowania, gdy wpisujesz
                                  swoj nick (nazwe wlasna jakby nie bylo) z malej litery :-)))))
                                  • nelsonek Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 25.07.07, 11:10
                                    Ustawienia domyslne forum to jedno. Elementarny szacunek wobec innych to
                                    zupelnie inna sprawa. Wcale sie nie dziwie, ze taki totalny ignorant jak ty
                                    tego nie rozumie. Gdybys stosowal sie do wlasnych rad i dokladnie czytal co sie
                                    do ciebnie pisze to wiedzialbys, ze napisalem tak: "To moze na przykladzie:
                                    twierdze, ze jestes idiota." by nieco pozniej dodac: "Podaje tylko przyklad, bo
                                    wcale nie uwazam Cie za idiote". Stad wniosek jakobym uwazal cie za idiote jest
                                    wnioskiem absurdalnym. Jak i niektore twoje wywody.
                                    • hanni Znow przeszedles sam siebie Nelsonku :-) 25.07.07, 13:04
                                      nelsonek napisał:

                                      > Elementarny szacunek wobec innych to zupelnie inna sprawa. Wcale sie nie
                                      > dziwie, ze taki totalny ignorant jak ty tego nie rozumie.

                                      To doprawdy arcy ciekawe doswiadczenie byc instruowanym w kwestiach
                                      "elementarnego szacunku wobec innych" przez osobe mianujaca swego rozmowce
                                      "ignorantem" a jeszcze wczesniej "idiota" i "chamem" :-)

                                      Twoi bliscy musza miec z toba niezly ubaw Nelsonku.

                                      > Gdybys stosowal sie do wlasnych rad i dokladnie czytal co sie
                                      > do ciebnie pisze to wiedzialbys, ze napisalem tak: "To moze na przykladzie:
                                      > twierdze, ze jestes idiota."

                                      Wooow! "Przyklad" (powtorzony kilka razy pod rzad) rzeczywiscie godny czlowieka
                                      reprezentujacego soba "elementarny szacunek wobec innych" :-)

                                      > by nieco pozniej dodac: "Podaje tylko przyklad, bo
                                      > wcale nie uwazam Cie za idiote".

                                      Dadajmy... ze znacznie pozniej, dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage na twoje
                                      zachowanie uniemozliwiajace w gruncie rzeczy dyskusje.
                              • nelsonek Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 24.07.07, 22:25
                                A dwa: wcale nie jestes lepszy w rzucaniu inwektywami co juz pokazalem.
                                • hanni Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 25.07.07, 09:46
                                  Znow czegos nie zrozumiales Nelsonku ale to juz mnie nie za bardzo dziwi.
                                  W przypadku Marty zacytowalem tylko jej wlasny jetzyk, ktorego uzyla pod moim
                                  adresem, zeby jej pokazac jak to wyglada...

                                  Znow tylko ty tego nie zrozumiales.
                                  • nelsonek Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 25.07.07, 10:58
                                    Uzycie czyichs slow - nieuzycie. Wszystko jedno. Uzyles obrazliwych slow wobec
                                    niektorych forowiczow. I to jest fakt. Zadne tlumaczenia tego nie zmienia.
                                    Co do Marty: doskonale wiem jakiego uzywa jezyka.
                                    Mozesz w koncu dyskutowac bez personalnych wycieczek w strone do swoich
                                    rozmowcow?
                                    • hanni Re: Nie spotkalem jeszcze kogos takiego jak ty! 25.07.07, 13:07
                                      nelsonek napisał:

                                      > Uzycie czyichs slow - nieuzycie. Wszystko jedno. Uzyles obrazliwych slow wobec
                                      > niektorych forowiczow. I to jest fakt.

                                      Ja uzylem ich w odpowiedzi na atak innych, cytujac je w wiekszosci.
                                      Ty uzywasz ich pierwszy, atakujac swego rozmowce.

                                      Tyle moze w kwestii "elementarnego szacunku wobec innych"



                          • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 24.07.07, 22:39
                            Hanni: Sam fakt np. aresztowania kogos na podstawie np. czyichs zeznan czy
                            zadawania pytan w kontekscie z ta osoba kreuje automatycznie pewna mozliwa
                            wersje wydarzen.

                            Nelsonek: Twoj przyklad jest nieadekwatny do omawianej sytuacji. Najpierw
                            przeprowadza sie sledztwo, a pozniej na jego podstawie sie kogos aresztuje. We
                            Francji nikogo jeszcze nie aresztowano, dletego tez prokurator nic nikomu nie
                            mogl sugerowac. Takie sa elementarne zasady.

                            Hanni: I ty nelsonku nie udzieliles mi odpowiedzi. Uciekles przed nia.

                            Nelsonek: Nigdzie nie ucieklem z odpowiedzia. Podajesz nieadekwatny przyklad
                            domagajc sie odpowiedzi w konretnym kontekscie. Stad moje male sprostowanie.

                            Hanni: a) potwierdzic ze to byl sasiad

                            Nelsonek: Czyli nie zaprzeczyc.

                            Hanni: b) zaprzeczyc ze to byl sasiad

                            Nelsonek: Czyli nie potwierdzic (w naszym przykladzie pielgrzymi)

                            Hanni: c) nie potwierdzic i nie zaprzeczyc bo nic nie widziles

                            Nelsonek: W przypadku pielgrzymow braklo drugiego elementu koniunkcji. Zatem to
                            nie ten przypadek co z zeznajacymi pielgrzymami.

                            Hanni: Nie chcialbym zburzyc twojego obrazu swiata nelsonku ale skad
                            dowiedziales sie o tym prokuratorze i o tym, co powiedzial?

                            Nelsonek: Nic nie burzysz. Sa jednak bardziej i mniej wiarygodne ZRODLA
                            INFORMACJI. Wiesz co to takiego? Ty uznajesz za bardziej wiarygodna wersje RMFu
                            argumentujac mniej wiecej tak: a dlaczego nie?

                            Hanni: To akurat mnie interesuje najmniej nelsonku.

                            Nelsonek: A wydawalo mi sie, ze zalezy ci na najbardziej wiarygodnym przebiegu
                            wydarzen. Aha, zapomnialem: na najbardziej prawdopodobnym. To rzeczywiscie
                            roznica.

                            Hanni: Nie. Po prostu obserwuje twoje zachowanie i widze, ze straszliwie jestes
                            zacietrzewiony

                            Nelsonek: Obserwujesz moje zachowanie? W jaki sposob? Rozumiesz w ogole
                            pojecie "zacietrzewienie"? Bo wg twojej teorii obrona wlasnej opinii to
                            zacietrzewienie. Zajrzyj moze do slownika. Tam dowiesz sie co to takiego nazwa
                            wlasna, zacietrzewienie, inteligencja i jeszcze pare innych pojec, ktorych
                            zdajesz sie nie rozumiec.

                            Hanni: Widze to po twoim nieudolnym uniku z przykladem o sasiedzie wlamywaczu.

                            Nelsonek: Zaden unik, tylko przyklad jakby troche idiotyczny. No ale juz ci
                            odpowiedzialem. Znajac zycie nie bedziesz usatysfakcjonowany.

                            Hanni: Brak potwierdzenia przez A wersji gloszonej przez B nie jest
                            rownoznaczne z zaprzeczeniem wersji gloszonej przez B.

                            Nelsonek: Brakuje tutaj jeszcze jednego warunku. Sam wpadnij na to jakiego.
                            • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 09:42
                              nelsonek napisał:

                              > Nelsonek: Twoj przyklad jest nieadekwatny do omawianej sytuacji.

                              Jest adekwatny. Ktos zeznal cos i to jest badane i dyskutowane jako mozliwa
                              wersja wydarzen. W podnaym przykladzie wcale nie chodzi o detale hipotetycznego
                              wydarzenia a o kwestie potwierzenia, nie potwierdzenia lub zaprzeczenia
                              omawianej wersji jakiegokolwiek wydarzenia.

                              > Najpierw przeprowadza sie sledztwo, a pozniej na jego podstawie sie kogos
                              > aresztuje.

                              To akurat nie odgrywa tu zadnego znaczenia bo chodzi tylko i wylacznie o
                              ustalenie czy cos (obojetne czy przestepstwo czy wypadek) mialo miejsce czy nie.
                              Twoje wybiegi sa coraz bardziej zalosne.

                              > Nelsonek: Nigdzie nie ucieklem z odpowiedzia. Podajesz nieadekwatny przyklad
                              > domagajc sie odpowiedzi w konretnym kontekscie. Stad moje male sprostowanie.

                              Mylisz sie Nelsonku. W podanym przez mnie przykladzie chodzi tylko o kwestie
                              potwierdzenia, zaprzeczenia lub nie potwierdzenia jakiejs wersji wydarzen a nie
                              o detale wydarzenia (obijetne czy przestepstwa, wypadku czy wystepu Dody).
                              Ty jak zwykle znow uciekasz do nieistotnych detali.

                              > Hanni: a) potwierdzic ze to byl sasiad
                              >
                              > Nelsonek: Czyli nie zaprzeczyc.

                              Mylisz sie ciagle Nelsonku. Nie zaprzeczenie czemus jest czyms zupelnie innym
                              niz potwierdzenie. Logika Nelsonku.

                              > Hanni: b) zaprzeczyc ze to byl sasiad
                              >
                              > Nelsonek: Czyli nie potwierdzic (w naszym przykladzie pielgrzymi)

                              Mylisz sie Nelsonku ponownie. Nie potwierdzenie jakiejs wersji jest zupelnie
                              czyms innym niz zaprzeczenie. Znow klania sie logika na elementarnym poziomie.


                              > Hanni: c) nie potwierdzic i nie zaprzeczyc bo nic nie widziles
                              >
                              > Nelsonek: W przypadku pielgrzymow braklo drugiego elementu koniunkcji. Zatem
                              to nie ten przypadek co z zeznajacymi pielgrzymami.

                              Ponawiam moje pytanie Nelsonku, przed ktorym uciekasz tak pociesznie juz od
                              wczoraj: Jedna z wersji w sprawie wlamania do samochodu pod twoim oknem jest ta,
                              ze dokonal go twoj sasiad. Ty spales jednak wtedy jak susel. Co robisz?
                              a) potwierdzasz slusznosc tej wersji?
                              b) zaprzeczasz jej?
                              c) nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz jej bo spales i niczego nie widziales?

                              > Nelsonek: Nic nie burzysz. Sa jednak bardziej i mniej wiarygodne ZRODLA
                              > INFORMACJI. Wiesz co to takiego?

                              Wiem. Jedna i druga informacje otrzymales z Wyborczej :-))))


                              > Nelsonek: A wydawalo mi sie, ze zalezy ci na najbardziej wiarygodnym przebiegu
                              > wydarzen.

                              Owszem. Ale nie widze powodu, dla ktorego nie mialbym tematyzowac aktualnych i
                              waznych doniesien prasowych na ten temat?
                              Bo Nelsonek ma cos przeciwko temu?

                              > Nelsonek: Obserwujesz moje zachowanie? W jaki sposob?

                              Tak. Na podstawie tego co i jak piszesz widze, ze jestes bardzo rozdrazniony i
                              sfrustrowany.

                              > Bo wg twojej teorii obrona wlasnej opinii to zacietrzewienie.

                              Mylisz sie Nelsonku. Zacietrzewienie to obrzucanie rozmowcy wulgarnymi
                              wyzwiskami i tak dziecinne sprzeczki jak te, ktore tutaj serwujesz jako reakcje
                              na przytoczenie przeze mnie tylko cytatu z wyborczej i zeprezentowanie jednej z
                              mozliwych wersji wydarzen.

                              > Hanni: Brak potwierdzenia przez A wersji gloszonej przez B nie jest
                              > rownoznaczne z zaprzeczeniem wersji gloszonej przez B.
                              >
                              > Nelsonek: Brakuje tutaj jeszcze jednego warunku. Sam wpadnij na to jakiego.

                              Mylisz sie Nelsonku. Tutaj niczego nie brakuje. Jedyne czego brakuje to
                              zaakceptowanie przez ciebie rzeczy oczywistej.
                              • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 12:07
                                Hanni: Jest adekwatny. Ktos zeznal cos i to jest badane i dyskutowane jako
                                mozliwa wersja wydarzen. W podnaym przykladzie wcale nie chodzi o detale
                                hipotetycznego wydarzenia a o kwestie potwierzenia, nie potwierdzenia lub
                                zaprzeczenia omawianej wersji jakiegokolwiek wydarzenia.

                                Nelsonek: Nie jest. Bo nie jest tak jak twierdzisz, ze organy scigania
                                cokolwiek sugeruja przesluchiwanym.

                                Hanni: To akurat nie odgrywa tu zadnego znaczenia bo chodzi tylko i wylacznie o
                                ustalenie czy cos (obojetne czy przestepstwo czy wypadek) mialo miejsce czy
                                nie. Twoje wybiegi sa coraz bardziej zalosne.

                                Nelsonek: Dokladnie. Chodzi o ustalenie przebiegu wypadkow. I poki co "twoja"
                                wersja jest uznawana za falszywa przez francuska prokurature. Bez wycieczek
                                personalnych nie potrafisz wymieniac pogladow?

                                Hanni: Mylisz sie Nelsonku. W podanym przez mnie przykladzie chodzi tylko o
                                kwestie potwierdzenia, zaprzeczenia lub nie potwierdzenia jakiejs wersji
                                wydarzen a nie o detale wydarzenia (obijetne czy przestepstwa, wypadku czy
                                wystepu Dody). Ty jak zwykle znow uciekasz do nieistotnych detali.

                                Nelsonek: Twoj przyklad zrozumialem jako odniesienie sie do wypadku w Alpach,
                                bo w tym kontekscie posluzyles sie tym przykladem. Ty jak zwykle wiesz
                                najlepiej co nie przeszkadza ci w pisaniu bzdur.

                                Hanni: Mylisz sie ciagle Nelsonku. Nie zaprzeczenie czemus jest czyms zupelnie
                                innym niz potwierdzenie. Logika Nelsonku.

                                Nelsonek: Wciaz jestes w bledzie Hanni. "Potwierdzenie" to pojecie stojace w
                                opozycji do pojec "zaprzeczenie" i "nie potwierdzenie". Zatem elementarna
                                wiedza z logiki pozwala stwierdzic, ze "zaprzeczenie" to dokladnie to samo
                                co "nie potwierdzenie".

                                Hanni: Mylisz sie Nelsonku ponownie. Nie potwierdzenie jakiejs wersji jest
                                zupelnie czyms innym niz zaprzeczenie. Znow klania sie logika na elementarnym
                                poziomie.

                                Nelsonek: Patrz wyzej.

                                Hanni: Ponawiam moje pytanie Nelsonku, przed ktorym uciekasz tak pociesznie juz
                                od wczoraj: Jedna z wersji w sprawie wlamania do samochodu pod twoim oknem jest
                                ta, ze dokonal go twoj sasiad. Ty spales jednak wtedy jak susel. Co robisz?
                                a) potwierdzasz slusznosc tej wersji?
                                b) zaprzeczasz jej?
                                c) nie potwierdzasz i nie zaprzeczasz jej bo spales i niczego nie widziales?

                                Nelsonek: nie potwierdzam ORAZ nie zaprzeczam. Bo stwierdzenie: "nie
                                potwierdzam" byloby niezgodne z prawda i znaczylo dokladnie tyle co "zaprzeczam"

                                Hanni: Wiem. Jedna i druga informacje otrzymales z Wyborczej :-))))

                                Nelsonek: I co z tego? Wyborcza podala dwie SPRZECZNE informacje. Zrodlem
                                jednej byl prokurator, zrodlem drugiej: radio szukajace sensacji.

                                Hanni: Owszem. Ale nie widze powodu, dla ktorego nie mialbym tematyzowac
                                aktualnych i waznych doniesien prasowych na ten temat? Bo Nelsonek ma cos
                                przeciwko temu?

                                Nelsonek: A kto ci BRONI tematyzowac na ten temat? Ja? Gdzie i kiedy? Moze
                                jakis cytatcik?

                                Hanni: Tak. Na podstawie tego co i jak piszesz widze, ze jestes bardzo
                                rozdrazniony i sfrustrowany.

                                Nelsonek: Twoje wyobrazenia, w tej kwestii, nijak sie maja do rzeczywistosci.

                                Hanni: Mylisz sie Nelsonku. Zacietrzewienie to obrzucanie rozmowcy wulgarnymi
                                wyzwiskami i tak dziecinne sprzeczki jak te, ktore tutaj serwujesz jako reakcje
                                na przytoczenie przeze mnie tylko cytatu z wyborczej i zeprezentowanie jednej z
                                mozliwych wersji wydarzen.

                                Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Sam lubujesz sie w atakach ad personam, rzucasz
                                obelgami, co nie przeszkadza ci w wytykaniu takiego zachowania u innych. Dobrze
                                ci radze: spojrz na siebie. No i wreszcie: cale szczescie ty nie prowadzisz
                                zadnej sprzeczki, bo wtedy nalezaloby uznac twoje zachowanie jako
                                zacietrzewienie.

                                Hanni: Mylisz sie Nelsonku. Tutaj niczego nie brakuje. Jedyne czego brakuje to
                                zaakceptowanie przez ciebie rzeczy oczywistej.

                                Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Twierdzenie powinno brzmiec: "Brak potwierdzenia
                                przy jednoczesnym braku zaprzeczenia przez A wersji gloszonej przez B nie jest
                                rownoznaczne z zaprzeczeniem wersji gloszonej przez B". Przyjmij to wreszcie do
                                wiadomosci.
                                • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 12:56
                                  nelsonek napisał:

                                  > Nelsonek: Nie jest. Bo nie jest tak jak twierdzisz, ze organy scigania
                                  > cokolwiek sugeruja przesluchiwanym.
                                  Mylisz sie. Kazde pytanie o jakikolwiek konkretny stan rzeczy zawiera juz
                                  sugestie. Przesluchiwany moze ja potwierdzic, jej zaprzczyc lub jej nie potwierdzic.

                                  > Nelsonek: Dokladnie. Chodzi o ustalenie przebiegu wypadkow. I poki co "twoja"
                                  > wersja jest uznawana za falszywa przez francuska prokurature.

                                  Mylisz sie ponownie Nelsonku dowodzac po raz kolejny, ze nie rozumiesz zasad
                                  logiki na elementarnym poziomie. Prokuratura francuska nie potwierdzila tej
                                  wersji a nie uznala jej za falszywa.
                                  Brak potwierdzenia wystepowania wody na jakiejs planecie na podstawie jednej
                                  probki gruntu nie jest dowodem, ze na tej planecie woda nie wystepuje.

                                  > Bez wycieczek personalnych nie potrafisz wymieniac pogladow?

                                  Nie bardzo rozumiem? Czyzbym okreslil cie "idiota", "chamem" albo "ignorantem"
                                  jak ty masz w zwyczaju czynic to wobec mnie?

                                  > Nelsonek: Twoj przyklad zrozumialem jako odniesienie sie do wypadku w Alpach,

                                  Jesli masz takie problemy ze zrozumieniem tego przykladu to posluze sie innym,
                                  prostszym:
                                  Jestes francuskim prefektem. Zostajesz skonfrontowany z wersja pielgrzymow (A),
                                  ktorych nie przesluchiwales, ze kierowca zostal namowiony na przejazd trasa
                                  zamknieta dla autobusow. Czworo pielgrzymow (B), ktorych mogles przesluchiwac
                                  nic o tym nie mowili.
                                  Jakie stanowisko jako prefekt mozesz zajac wobec wersji pielgrzymow (B)?
                                  a) potwierdzic ja?
                                  b) nie potwierdzic jej?
                                  c) zaprzeczyc jej?

                                  > "zaprzeczenie" to dokladnie to samo co "nie potwierdzenie".

                                  Acha...
                                  Nie potwierdzasz, ze mam samochod czyli zaprzeczasz ze go posiadam.
                                  Nie potwierdzasz, ze twoj sasiad dokonal wlamania czyli zaprzeczasz ze sie wlamal.
                                  Nie potwierdzam, ze jestes mezczyzna czyli jestes kobieta albo transwestyta.

                                  Widzisz do czego prowadzi twoja nelsonkowa "logika"?
                                  W odniesieniu do opisu kazdej sytuacji obowiazuja nastepujace stany:
                                  a) tak (potwierdzam)
                                  b) nie (zaprzeczam)
                                  c) nie wiem (nie potwiedzam i nie zaprzeczam)

                                  Wedlug ciebie "nie wiem" jest rownoznaczne z "nie" czyli zaprzeczeniu.
                                  I to jest dosyc kompromitujace bo takie zaleznosci rozumieja juz kilkuletnie
                                  dzieci Nelsonku.


                                  > Nelsonek: I co z tego? Wyborcza podala dwie SPRZECZNE informacje.

                                  Mylisz sie Nelsonku. Wcale nie wiadomo czy te informacje sa sprzeczne bo w obu
                                  przypadkach chodzilo o to, co slyszeli ROZNI pielgrzymi a nie jeden i ten sam
                                  puielgrzym.
                                  Jedni dlatego mogli uslyszec cos, czego inni wcale uslyszec nie musieli.

                                  Czy moze uwazasz, ze w grupie 50 ludzi zawsze i wszedzie kazda osoba wie i
                                  slyszy, co powiedzialy inne osoby i to przez kilka dni i nocy z rzedu?

                                  > Zrodlem jednej byl prokurator, zrodlem drugiej: radio szukajace sensacji.

                                  Znow sie mylisz Nelsonku. W obu przypadkach zrodlem z ktorych sie dowiedzielismy
                                  sie o tych wypowiedziach byly media. No chyba, ze masz osobisty kontakt z
                                  prokuratorem w Grenoble.... :-)


                                  > Nelsonek: A kto ci BRONI tematyzowac na ten temat? Ja? Gdzie i kiedy? Moze
                                  > jakis cytatcik?

                                  A chocby tutaj Nelsonku:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=66335414&a=66418816
                                  Rzucasz sie na mnie jak rozwscieczony pinczerek insynuujac zupelny absurd:
                                  "Ale Twoja wersja wydarzen pewnie jest bardziej prawdopodobna a przez co
                                  prawdziwa"

                                  > Nelsonek: Mylisz sie Hanni. Sam lubujesz sie w atakach ad personam, rzucasz
                                  > obelgami,

                                  Czy te (nieprawdziwe) stwierdzenia maja byc tym dowodem, ze nie atakowales mnie
                                  i nie obrzucales wyzwiskami? Sorry Nelsonku ale nie widze zwiazku.

                                  • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 18:46
                                    Hanni: Mylisz sie. Kazde pytanie o jakikolwiek konkretny stan rzeczy zawiera
                                    juz sugestie.

                                    Nelsonek: Mylisz sie. Na przyklad pytanie: "jaki byl, panskim zdaniem, przebieg
                                    wydarzen?" nie zawiera sugestii.

                                    Hanni: Mylisz sie ponownie Nelsonku dowodzac po raz kolejny, ze nie rozumiesz
                                    zasad logiki na elementarnym poziomie. Prokuratura francuska nie potwierdzila
                                    tej wersji a nie uznala jej za falszywa.

                                    Nelsonek: To nie prokuratura nie potwierdzila tej wersji tylko przesluchiwani
                                    swiadkowie. Prokuratura nadal prowadzi sledztwo. POKI CO "twoja" wersja
                                    wydarzen jest uznawana za falszywa, ale prokuratura wciaz ja sie bada. Na tym
                                    polega sledztwo.

                                    Hanni: Nie bardzo rozumiem? Czyzbym okreslil cie "idiota", "chamem"
                                    albo "ignorantem" jak ty masz w zwyczaju czynic to wobec mnie?

                                    Nelsonek: Znowu nie kumasz. To nie ma innych "personalnych wycieczek" niz
                                    nazwanie kogos "idiota", "chamem", lub "ignorantem"? Interesujace.

                                    Hanni: Jesli masz takie problemy ze zrozumieniem tego przykladu to posluze sie
                                    innym, prostszym

                                    Nelsonek: Nie mam problemow ze zrozumieniem. To ty masz problemy ze
                                    sformulowaniem dobrego i prostego przykladu.

                                    Hanni: Jestes francuskim prefektem. Zostajesz skonfrontowany z wersja
                                    pielgrzymow (A), ktorych nie przesluchiwales, ze kierowca zostal namowiony na
                                    przejazd trasa zamknieta dla autobusow. Czworo pielgrzymow (B), ktorych mogles
                                    przesluchiwac nic o tym nie mowili.

                                    Nelsonek: Jesli nie przesluchiwalem pielgrzymow (A) to kompletnie nic nie moge
                                    na ten temat powiedziec. Natomiast inni pielgrzymi (B) jesli milczeli to znaczy
                                    ze nie wypowiadali sie w interesujacej mnie kwestii zatem nie moge nic zalozyc.
                                    Natomiast jesli powiedzieli: "nie potwierdzam. KROPKA" to jest to rownoznaczne
                                    z: "zaprzeczam. KROPKA"

                                    Hanni: a) potwierdzic ja?
                                    b) nie potwierdzic jej?
                                    c) zaprzeczyc jej?

                                    Nelsonek: Nic nie moge powiedziec.

                                    Hanni: Acha... Nie potwierdzasz, ze mam samochod czyli zaprzeczasz ze go
                                    posiadam. Nie potwierdzasz, ze twoj sasiad dokonal wlamania czyli zaprzeczasz
                                    ze sie wlamal. Nie potwierdzam, ze jestes mezczyzna czyli jestes kobieta albo
                                    transwestyta.

                                    Nelsonek: Bzdura. W kazdym przypadku nie potwierdzam ORAZ nie zaprzeczam. Bo
                                    gdybym tylko nie potwierdzal (czyli zaprzeczal) to znaczy sie, ze musialbym cos
                                    wiedziec w tej kwestii. Podobnie z toba. Nie potwierdzssz i nie zaprzeczasz.
                                    Czyli nie wiesz. Jesli tylko nie potwierdzasz (lub nie zaprzeczasz) to cos
                                    wiesz i wtedy mozna weryfikowac dane. Bo stwierdzenie "nie wiem" w zaden sposob
                                    nie wplywa na sledztwo.

                                    Hanni: Wedlug ciebie "nie wiem" jest rownoznaczne z "nie" czyli zaprzeczeniu. I
                                    to jest dosyc kompromitujace bo takie zaleznosci rozumieja juz kilkuletnie
                                    dzieci Nelsonku.

                                    Nelsonek: Nieprawda. Wedlug mnie "nie wiem" jest rownoznaczne z: "nie
                                    potwierdzam ORAZ nie zaprzeczam". Rozumiesz? Jesli nie to przeczytaj to jeszcze
                                    raz. Jesli wreszcie zrozumiales przejdz dalej.

                                    Hanni: Mylisz sie Nelsonku. Wcale nie wiadomo czy te informacje sa sprzeczne bo
                                    w obu przypadkach chodzilo o to, co slyszeli ROZNI pielgrzymi a nie jeden i ten
                                    sam puielgrzym. Jedni dlatego mogli uslyszec cos, czego inni wcale uslyszec nie
                                    musieli.

                                    Nelsonek: Oczywiscie, ze pielgrzynmi mogli slyszec rozne rzeczy. Jednak jesli
                                    ktos przeczy jakiejs wersji to znaczy ni mniej ni wiecej ze duzo wie na dany
                                    temat. Natomiast jesli nie ma pelnej wiedzy wtedy mowi: "nie wiem"

                                    Hanni: Czy moze uwazasz, ze w grupie 50 ludzi zawsze i wszedzie kazda osoba wie
                                    i slyszy, co powiedzialy inne osoby i to przez kilka dni i nocy z rzedu?

                                    Nelsonek: Oczywiscie, ze nie wszyscy wszystko wiedza. Ale zdaje sie, ze nie
                                    jechali ta trasa przez "kilka dni i nocy z rzedu". Mowia oni zdaje sie o malym
                                    fragmencie calej wyprawy.

                                    Hanni: A chocby tutaj Nelsonku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                    f=29&w=66335414&a=66418816 Rzucasz sie na mnie jak rozwscieczony pinczerek
                                    insynuujac zupelny absurd: "Ale Twoja wersja wydarzen pewnie jest bardziej
                                    prawdopodobna a przez co prawdziwa"

                                    Nelsonek: Jak to stwierdzenie ma sie do stwierdzenia, ze czegos komus
                                    zabraniam? Byc moze nie zauwazyles, ale do tego sie odnosiles.

                                    Hanni: Czy te (nieprawdziwe) stwierdzenia maja byc tym dowodem, ze nie
                                    atakowales mnie i nie obrzucales wyzwiskami? Sorry Nelsonku ale nie widze
                                    zwiazku.

                                    Nelsonek: Czyzby nazywanie kogos gowniarzem, zaklamana Zydowka, pinczerem,
                                    wypisywanie niestworzonych historii o stanie emocjonalnym rozmowcy nie sa
                                    atakami ad personam? Juz ci wielokrotnie tlumaczylem, ze "idiota" nie byl
                                    atakiem. A ty dalej swoje.

                                    Hanni: To doprawdy arcy ciekawe doswiadczenie byc instruowanym w
                                    kwestiach "elementarnego szacunku wobec innych" przez osobe mianujaca swego
                                    rozmowce "ignorantem" a jeszcze wczesniej "idiota" i "chamem" :-)

                                    Nelsonek: Ignorantem jestes (to w ogole jakas oelga? nie zartuj). To fakt,
                                    dostarczajac dowodow na kazdym niemal kroku. Na przyklad: ignorujesz to co ci
                                    juz nieraz i nie dwa razy tlumaczylem w kwestii "idioty".

                                    Hanni: Wooow! "Przyklad" (powtorzony kilka razy pod rzad) rzeczywiscie godny
                                    czlowieka reprezentujacego soba "elementarny szacunek wobec innych" :-)

                                    Nelsonek: Powtorzony kilka razy pod rzad w JEDNYM poscie po to by pokazac twoj
                                    absurdalny sposob argumentacji. Malo tego: uzylem sformulowania "idiota" w
                                    jednym tylko poscie, po twojej uwadze zaprzestalem tego typu praktyk. Natomiast
                                    ty nagminnie lamales zasady pisowni. Nawet po kilkukrotnym zwroceniu ci uwagi.
                                    I na tym polega roznica miedzy nami. Ja czytam i rozumiem twoje wypowiedzi (co
                                    nie znaczy, ze sie z nimi zgadzam). Ciebie z kolei wydaje sie nie interesowac
                                    co rozmowca pisze. Piszesz pod z gory zalozona teze.

                                    Hanni: Dadajmy... ze znacznie pozniej, dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage
                                    na twoje zachowanie uniemozliwiajace w gruncie rzeczy dyskusje.

                                    Nelsonek: A to juz klamstwo. Nie znacznie pozniej, tylko w nastepnej mojej
                                    wypowiedzi (niestety nie mam czasu caly czas siedziec na forum po to by od razu
                                    zareagowac na czyjas uwage). Zastosuje twoja metode i powtorze jeszcze raz. Tym
                                    razem jak chlopu przy granicy: MOJA INTENCJA NIE BYLO OBRAZANIE TYLKO POKAZANIE
                                    ABSURDU ARGUMENTACJI. A to, w moim przekonaniu najlepiej robic na absurdalnym
                                    przykladzie. Pojales to czy nie? Prosciej i jasniej juz nie potrafie tego
                                    wytlumaczyc. Wybacz.

                                    Hanni: Ja uzylem ich w odpowiedzi na atak innych, cytujac je w wiekszosci. Ty
                                    uzywasz ich pierwszy, atakujac swego rozmowce

                                    Nelsonek: Zastosuje twoja metode i sie powtorze: to nie byl atak, tylko proba
                                    pokazania absurdu twojej argumentacji. I oczywiscie: Wypowiedz Marty byla
                                    zacytowana. I jej wypowiedz (jak zwykle chamska) usprawiedliwia rzucanie
                                    blotem. Tak. Tak. Pewnie. Nazwanie Bruma gowniarzem tez bylo usprawiedliwione.
                                    Oczywiscie. Z cala pewnoscia. W ogole jestes idealny. Z latwoscia wylapujesz
                                    chamstwo innych, a twoje chamstwo zawsze jest usprawiedliwione. Rozumiem.
                                    Rozumiem rowniez, ze zwracanie sie do kogos slowami: "to rozumieja kilkuletnie
                                    dzieci i juz sam ten fakt jest kompromitujacy" nie jest wycieczka personalna
                                    jak rowniez nie jest obrazaniem czy tez ponizaniem swojego rozmowcy (albo
                                    przynajmniej jej proba). A przyklad wzialem nie z jakiejs starej twojej
                                    wypowiedzi, tylko z ostatniej. Ze starszych. Wezmy ten: ""twoj stan zaczyna
                                    mnie niepokoic". To oczywiscie wg logiki Hanniego nie jest wycieczka
                                    personalna. Skadze znowu!
                                    • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 19:30
                                      nelsonek napisał:

                                      > Nelsonek: Mylisz sie. Na przyklad pytanie: "jaki byl, panskim zdaniem, przebieg
                                      >
                                      > wydarzen?" nie zawiera sugestii.

                                      Mylisz sie Nelsonku. Pytanie to sugeruje, ze cos konkretnego sie wydarzylo i ze
                                      mialo przebieg. To potrafi wywnioskowac nawet 5-letnie dziecko.

                                      > Nelsonek: To nie prokuratura nie potwierdzila tej wersji tylko przesluchiwani
                                      > swiadkowie.

                                      To, ze spierasz sie nawet o cos tak nieistotnego dowodzi tylko twojego
                                      zacietrzewienia.
                                      " Jak podało radio RMF, żadna z czterech przesłuchanych przez francuską
                                      prokuraturę osób nie potwierdza wersji, by to pasażerowie autokaru rozbitego w
                                      Vizille wymogli na kierowcy i pilocie zmianę trasy. Taką informację reporterowi
                                      RMF FM przekazał francuski prokurator Luc Fontaine"

                                      > POKI CO "twoja" wersja wydarzen jest uznawana za falszywa,

                                      Kto tak powiedzial? Dlaczego zmyslasz Nelsonku?

                                      > Nelsonek: Nie mam problemow ze zrozumieniem. To ty masz problemy ze
                                      > sformulowaniem dobrego i prostego przykladu.

                                      Ponizej prosty przyklad, w sam raz dla ciebie :-)

                                      > Nelsonek: Jesli nie przesluchiwalem pielgrzymow (A) to kompletnie nic nie moge
                                      > na ten temat powiedziec.

                                      Czyli niczego nie mozesz potwierdzic...


                                      > Natomiast inni pielgrzymi (B) jesli milczeli to znaczy
                                      > ze nie wypowiadali sie w interesujacej mnie kwestii

                                      Mylisz sie i zle zrozuumiales ten prosty tekst. Oni wcale nie milczeli. Oni
                                      opowiedzieli swoja wersje ale nie prokuratorowi.

                                      > Natomiast jesli powiedzieli: "nie potwierdzam. KROPKA" to jest to rownoznaczne
                                      > z: "zaprzeczam. KROPKA"

                                      Nie Nelsonku. To, ze probka z Marsa nie potwierdzila istniela tam wody nie
                                      oznacza, ze zaprzeczyla istnieniu wody na Marsie.

                                      > Hanni: a) potwierdzic ja?
                                      > b) nie potwierdzic jej?
                                      > c) zaprzeczyc jej?
                                      >
                                      > Nelsonek: Nic nie moge powiedziec.

                                      Ha ha ha ha.... Ale i swiadkowie i prefekt cos jednak powiedzieli.

                                      > Bo gdybym tylko nie potwierdzal (czyli zaprzeczal)

                                      Blad. Probka z Marsa nie potwierdzila istnienia wody. Ale chocbys nie wiem jak
                                      sie prezyl Nelsonku, zeden rozsadnie myslacy naukowiec nie stwierdzi, ze ta
                                      probka zaprzecza istnieniu wody na Marsie.

                                      > Nelsonek: Oczywiscie, ze pielgrzynmi mogli slyszec rozne rzeczy.

                                      Czy zatem pielgrzym A moze potwierdzic to, co powiedzial pielgrzym B, skoro przy
                                      tym nie byl?

                                      > Jednak jesli
                                      > ktos przeczy jakiejs wersji to znaczy ni mniej ni wiecej ze duzo wie na dany
                                      > temat. Natomiast jesli nie ma pelnej wiedzy wtedy mowi: "nie wiem"

                                      Czy "duzo wie" znaczy, ze ma "pelna wiedze"? Czy moze jednak, ze tez mimo
                                      wszystko "nie ma pelnej wiedzy"? Trzecim mozliwym stanem byloby, ze nie posiada
                                      zadnej wiedzy i ja nie wiem jak zakwalifikowac tego co "duzo wie"?
                                      Obawiam sie Nelsonku, ze wlasnie udowodniles, ze ten, ktory "przeczy jakiejs
                                      wersji" to ten sam, ktory "mowi: "nie wiem".

                                      Glupio wyszlo, co?



                                      • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 21:37
                                        Hanni: Mylisz sie Nelsonku. Pytanie to sugeruje, ze cos konkretnego sie
                                        wydarzylo i ze mialo przebieg. To potrafi wywnioskowac nawet 5-letnie dziecko.

                                        Nelsonek: Stanowczo zbyt czesto uzywasz zwrotu: "mylisz sie". Otoz w tym
                                        przypadku chodzilo o sugestie zwiazana z przebiegiem tego zdarzenia. To jasno
                                        wynika z kontekstu i zauwazyc to potrafi nawet 5-letnie dziecko.

                                        Hanni: To, ze spierasz sie nawet o cos tak nieistotnego dowodzi tylko twojego
                                        zacietrzewienia.

                                        Nelsonek: Zalozmy, ze to prawda. Twoje uczestnictwo w sporze jest dowodem na
                                        to, ze rowniez jestes zacietrzewiony. Jestes? Nie? Czyli twoje twierdzenie o
                                        moim zacietrzewieniu mozesz sobie wsadzic. W popielniczke.

                                        Hanni: Kto tak powiedzial? Dlaczego zmyslasz Nelsonku?

                                        Nelsonek: Moze przeczytaj artykul o ktory sie spieramy. "na razie prokuratura
                                        zakłada, że był to tragiczny w skutkach błąd kierowcy i awaria hamulców."
                                        Dlaczego nie przyjmujesz pewnych faktow do wiadomosci?

                                        Hanni: Czyli niczego nie mozesz potwierdzic...

                                        Nelsonek: I jednoczesnie nie moge zaprzeczyc.

                                        Hanni: Mylisz sie i zle zrozuumiales ten prosty tekst. Oni wcale nie milczeli.
                                        Oni opowiedzieli swoja wersje ale nie prokuratorowi.

                                        Nelsonek: Znowu sie mylisz. Caly czas twierdze, ze duzo bardziej wiarygodne sa
                                        te osoby ktore zeznawaly prokuratorowi niz ci ktorzy opowiadali cos w radiu.

                                        Hanni: Nie Nelsonku. To, ze probka z Marsa nie potwierdzila istniela tam wody
                                        nie oznacza, ze zaprzeczyla istnieniu wody na Marsie.

                                        Nelsonek: Jesli w probce z Marsa nie znaleziono wody to znaczy, ze probka
                                        przeczy tezie: "na Marsie znajduje sie woda". Inna sprawa jest wiarygodnosc tej
                                        probki.

                                        Hanni: Ha ha ha ha.... Ale i swiadkowie i prefekt cos jednak powiedzieli.

                                        Nelsonek: Mialem odpowiedziec na pytanie co ja zrobilbym. Teraz okazuje sie, ze
                                        to nieistotne.

                                        Hanni: Blad. Probka z Marsa nie potwierdzila istnienia wody. Ale chocbys nie
                                        wiem jak sie prezyl Nelsonku, zeden rozsadnie myslacy naukowiec nie stwierdzi,
                                        ze ta probka zaprzecza istnieniu wody na Marsie.

                                        Nelsonek: Chocby nie wiem jak dlugo uzasadnialbys kolejna bzdure to i tak
                                        probka przeczy twierdzeniu, ze na Marsie znajduje sie woda. Powtarzam: zupelnie
                                        inna sprawa jest wiarygodnosc probki.

                                        Hanni: Czy zatem pielgrzym A moze potwierdzic to, co powiedzial pielgrzym B,
                                        skoro przy tym nie byl?

                                        Nelsonek: Skad wiesz, ze nie byl? Skad wiesz, ze ktorys z pielgrzymow byl
                                        bardzo dobrze poinformowany? Skad wiesz, ze to nie byl ten pielgrzym, ktory juz
                                        zeznawal w prokuraturze? Przypominam, ze sledztwo wciaz trwa. I trwac bedzie
                                        dosyc dlugo.

                                        Hanni: Czy "duzo wie" znaczy, ze ma "pelna wiedze"? Czy moze jednak, ze tez
                                        mimo wszystko "nie ma pelnej wiedzy"? Trzecim mozliwym stanem byloby, ze nie
                                        posiada zadnej wiedzy i ja nie wiem jak zakwalifikowac tego co "duzo wie"?
                                        Obawiam sie Nelsonku, ze wlasnie udowodniles, ze ten, ktory "przeczy jakiejs
                                        wersji" to ten sam, ktory "mowi: "nie wiem".

                                        Nelsonek: Obawiam sie, ze nie masz racji. Co innego wiarygodnosc zeznan, a co
                                        innego stwierdzenie: "tak", "nie", "nie wiem". Cos mi sie wydaje, ze zeznajacy
                                        przed prokuratorem pielgrzymi nie uzyli trzeciego sformulowania.


                                        Na koniec dwa przyklady z twojego postu, w ktorym urzadzasz personalne
                                        przytyczki bez uzycia wulgarnych slow:
                                        "Ponizej prosty przyklad, w sam raz dla ciebie :-)"
                                        "Glupio wyszlo, co?"
                                        • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 22:44
                                          nelsonek napisał:


                                          > Hanni: Kto tak powiedzial? Dlaczego zmyslasz Nelsonku?
                                          >
                                          > Nelsonek: Moze przeczytaj artykul o ktory sie spieramy. "na razie prokuratura
                                          > zakłada, że był to tragiczny w skutkach błąd kierowcy i awaria hamulców."
                                          > Dlaczego nie przyjmujesz pewnych faktow do wiadomosci?

                                          Ja je przyjmuje do wiadomosci ale w przeciwienstwie do ciebie je rozumiem.
                                          Powyzsze zalozenia nie maja nic wspolnego z kwestia, czyim pomyslem byl wybor
                                          tej drogi. Nikt tam nie twierdzi, ze wersja, jakoby pielgrzymi naklonili
                                          kierowcy do jazdy ta droga byla "falszywa".
                                          Dlaczego zmyslasz Nelsonku?

                                          >
                                          > Hanni: Czyli niczego nie mozesz potwierdzic...
                                          >
                                          > Nelsonek: I jednoczesnie nie moge zaprzeczyc.

                                          To jeszcze poza tym :-)

                                          > Nelsonek: Znowu sie mylisz. Caly czas twierdze, ze duzo bardziej wiarygodne sa
                                          > te osoby ktore zeznawaly prokuratorowi niz ci ktorzy opowiadali cos w radiu.

                                          Gubisz sie Nelsonku. W tym momencie wcale nie chodzilo o kwestie stopnia
                                          wiarygodnosci jednych czy drugich swiadkow a o to, co powiedziali lub reczej
                                          czego nie powiedzieli przesluchiwani swiadkowie i jak te wypowiedzi (lub ich
                                          brak) mogl skomentowac prefekt. Nie wiesz o czym piszesz.

                                          > Nelsonek: Jesli w probce z Marsa nie znaleziono wody to znaczy, ze probka
                                          > przeczy tezie: "na Marsie znajduje sie woda".

                                          Ale ja Nelsonku nie pisalem o tym czy ta probka potwierdza "teze" lecz o tym czy
                                          potwierdza ISTNIENIE wody. Twoje uniki sa niepowazne.

                                          > Inna sprawa jest wiarygodnosc tej probki.

                                          Probki z Marsa sa z reguly absolutnie wiarygodne. To nie zakupy czesci
                                          wymiennych do samochodu Nelsonku.

                                          > Nelsonek: Chocby nie wiem jak dlugo uzasadnialbys kolejna bzdure to i tak
                                          > probka przeczy twierdzeniu, ze na Marsie znajduje sie woda.

                                          Powtarzam Nelsonku. Nie pisalem o potwierdzeniu "tezy" tylko o potwierdzeniu
                                          ISTNIENIA wody przez probke. Badajac probke mozna jednoznacznie stwioerdzic czy
                                          zawiera wode czy nie. Skoncz z tymi unikami bo sa niepowazne.

                                          > Nelsonek: Skad wiesz, ze nie byl?

                                          To juz jest naprawde niepowazne Nelsonku... :-)
                                          Opisuje hipotetyczna sytuacje, w ktorej pielgrzym B powiedzial cos, czego nie
                                          slyszal pielgrzym A bo przy nim nie byl a ty pytasz skad wiem, ze przy nim nie
                                          byl.... jak jestes zbyt zmeczony to moze daj sobie spokoj?

                                          > Nelsonek: Obawiam sie, ze nie masz racji. Co innego wiarygodnosc zeznan, a co
                                          > innego stwierdzenie: "tak", "nie", "nie wiem". Cos mi sie wydaje, ze zeznajacy
                                          > przed prokuratorem pielgrzymi nie uzyli trzeciego sformulowania.

                                          Widze, ze w dosyc smieszny sposob znow uciekles przed moim pytaniem.
                                          Dlatego je ponawiam:
                                          Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a tacy,
                                          ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".

                                          Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?

                                          > Obawiam sie Nelsonku, ze wlasnie udowodniles, ze ten, ktory "przeczy jakiejs
                                          > wersji" to ten sam, ktory "mowi: "nie wiem".
                                          >

                                          > Na koniec dwa przyklady z twojego postu, w ktorym urzadzasz personalne
                                          > przytyczki bez uzycia wulgarnych slow:

                                          To nie jest odpowiedz na moje pytanie Nelsonku.

                                          • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 23:28
                                            Hanni: Ja je przyjmuje do wiadomosci ale w przeciwienstwie do ciebie je
                                            rozumiem.Powyzsze zalozenia nie maja nic wspolnego z kwestia, czyim pomyslem
                                            byl wybor tej drogi. Nikt tam nie twierdzi, ze wersja, jakoby pielgrzymi
                                            naklonili kierowcy do jazdy ta droga byla "falszywa". Dlaczego zmyslasz
                                            Nelsonku?

                                            Nelsonek: Dlaczego zmieniasz temat? Pytales skad wiem o wersji prokuratora. Gdy
                                            wskazalem odpowiedni fragment (tak trudno go samemu znalezc?) wyjezdzasz mi z
                                            tekstem o zrozumieniu. Jest to co najmniej dziwne w kontekscie tego, ze co
                                            chwila zmieniasz zdanie zapominajac o co pytasz nie rozumiejac mojej odpowiedzi.

                                            Hanni: To jeszcze poza tym :-)

                                            Nelsonek: Nie "poza" tylko "jednoczesnie z". Koniunkcja. Mowi ci to cos?

                                            Hanni: Gubisz sie Nelsonku. W tym momencie wcale nie chodzilo o kwestie stopnia
                                            wiarygodnosci jednych czy drugich swiadkow a o to, co powiedziali lub reczej
                                            czego nie powiedzieli przesluchiwani swiadkowie i jak te wypowiedzi (lub ich
                                            brak) mogl skomentowac prefekt. Nie wiesz o czym piszesz.

                                            Nelsonek: Sam sie gubisz nie rozumiejac co czytasz. Ze stwierdzenia "nie
                                            potwierdzili wersji wydarzen" wysnuwasz wniosek, ze nic na ten temat nie
                                            powiedzieli. Mialbys racje gdyby stwierdzenie bramio: "nie potwierdzili i nie
                                            zaprzeczyli".

                                            Hanni: Ale ja Nelsonku nie pisalem o tym czy ta probka potwierdza "teze" lecz o
                                            tym czy potwierdza ISTNIENIE wody. Twoje uniki sa niepowazne.

                                            Nelsonek: Kto tutaj stosuje niepowazne uniki? "Probka nie potwierdza (czyli
                                            zaprzecza) tezy, ze na Marsie jest woda" jest rownowazne twierdzeniu "probka
                                            nie potwierdza (czyli zaprzecza) istnienia wody na Marsie". Jak to bylo? To wie
                                            nawet 5-letnie dziecko?

                                            Hanni: Probki z Marsa sa z reguly absolutnie wiarygodne. To nie zakupy czesci
                                            wymiennych do samochodu Nelsonku.

                                            Nelsonek: Niekoniecznie sa wiarygodne. Jakis czas temu naukowcy oglosili, ze
                                            maja dowod iz na Marsie istnialo zycie. A wsztski to przez to, ze na
                                            marsjanskiej skale znaleziono szczatki organizmow zywych. Pozniej okazalo sie
                                            to nieprawda. Zatem wiarygodnosc probki okazala sie niska. Ale odnoszac sie do
                                            pielgrzymow: wiarygodnosc swiadkow tez moze byc rozna.

                                            Hanni: Powtarzam Nelsonku. Nie pisalem o potwierdzeniu "tezy" tylko o
                                            potwierdzeniu ISTNIENIA wody przez probke. Badajac probke mozna jednoznacznie
                                            stwioerdzic czy zawiera wode czy nie. Skoncz z tymi unikami bo sa niepowazne.

                                            Nelsonek: Moze inaczej: to ze probka nie zawiera wody nie znaczy, ze na Marsie
                                            jej nie ma. Ale probka sama w sobie jest dowodem na nieistnienie wody na
                                            Marsie. I skoncz pisac o unikach bo to zaczyna byc zenujace.

                                            Hanni: To juz jest naprawde niepowazne Nelsonku... :-)
                                            Opisuje hipotetyczna sytuacje, w ktorej pielgrzym B powiedzial cos, czego nie
                                            slyszal pielgrzym A bo przy nim nie byl a ty pytasz skad wiem, ze przy nim nie
                                            byl.... jak jestes zbyt zmeczony to moze daj sobie spokoj?

                                            Nelsonek: A ja odnosze ta sytuacje do rzeczywistego zdarzenia. Bo hioteze
                                            mozesz sobie dowolnie ulozyc pod z gory zalozone twierdzenie.

                                            Hanni: Widze, ze w dosyc smieszny sposob znow uciekles przed moim pytaniem.
                                            Dlatego je ponawiam:Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic
                                            lub nie a tacy, ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie
                                            wiem". Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?

                                            Nelsonek: Teraz ty zaczynasz sie czepiac slowek. Tobie wolno. Prawda? Skoncz
                                            pisac o smiesznosciach bo jestes coraz bardziej zenujacy.

                                            Hanni: To nie jest odpowiedz na moje pytanie Nelsonku.

                                            Nelsonek: Co to za manipulacja cytatami? Moja uwaga o przytyczkach byla uwaga
                                            na sam koniec a nie odniesieniem do konkretnych slow. Przestan manipulowac. A
                                            stwierdzenie o przytyczkach jest stwierdzeniem FAKTU.

                                            Hanni: Nie wiem, co ci to sugeruje ale odpowiedz nastepnego dnia byla "znacznie
                                            pozniej". Przemilczales zupelnie to, ze usprawiedliwiles sie dopiero wtedy, gdy
                                            zwrocilem ci uwage i NIE ODPOWIEDZIALES na moje pytanie o rzekome "kalmstwo",
                                            ktorego sie ponoc dopuscilem.

                                            Nelsonek: Bzdura! Nic nie przemilczalem bo na twoja uwage odpowiedzialem juz w
                                            nastepnym poscie. Udzielilem odpowiedzi co do klamstwa. Ty jej nie przyjmujesz
                                            do wiadomosci. Trudno.

                                            Hanni: Chcialem zadac jakies pytanie ale musialem sie rozesmiac, gdy
                                            pomyslalem, ze rzeczywiscie uwazasz sformulowanie "jestes idiota" za "argument"
                                            dalem sobie spokoj .... Co za "argument" :-)

                                            Nelsonek: "Jestes idiota" nie bylo argumentem. Argumentem bylo zastosowanie
                                            twojej metody powtarzania jednego w kolko i to samo konczac to stwierdzeniem o
                                            prawniku.

                                            Hanni: Zauwazylem, ze jestes nie tylko pierwszy ale i jedyny, ktory podczas
                                            naszej dyskusji uzyl wobec rozmowcy okreslenia "idiota".

                                            Nelsonek: Odpowiedz na pytanie: zauwazyles slowo przyklad przed slowem idiota
                                            czy nie?

                                            Hanni: Ja nie nazwalem cie "idiota". Ty nazwales mnie juz w ten sposob
                                            kilkakrotnie osmieszajac sie dodatkowo objasnieniami, ze uzyles tego tylko
                                            jako "argument" w dyskusji, ktorego jednak "argumentu"(!) (o dziwo) nie uzylbys
                                            wobec matki jak sie dmyslam zadnej osoby, ktora na miejscu moglby dac ci w
                                            twarz.

                                            Nelsonek: Juz nie raz i nie dwa pisalem. To ze ty nie jestes w stanie tego
                                            przyjac do wiadomosci to nie moj problem. Natomiast roznica pomiedzy nami jest
                                            zasadnicza. Ja nie udaje, ze czegos nie powiedzialem, czegos nie zrozumialem.
                                            Gdy ktos mi zwraca uwage natychmiast przestaje sie tak zachowywac. Ty wprost
                                            przeciwnie. Palisz glupa do samego konca.

                                            Hanni: Poza tym w przeciwienstwie do ciebie rozumiem jak wiekszosc normalnych
                                            ludzi, ze brak potwierdzenia jakiegos faktu przez A nie jest rownoznaczne z
                                            jego zaprzeczeniem zwlaszcza gdy B go potwierdza poniewaz dysponuje inna
                                            wiedza. Niby takie proste i oczywiste....

                                            Nelsonek: Jak sie to ma do zarzutow "ad personam"?
                                            • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 09:44
                                              nelsonek napisał:


                                              > Nelsonek: Dlaczego zmieniasz temat? Pytales skad wiem o wersji prokuratora.

                                              Dobre nelsonku. Zmieniam dlatego, bo chce do niego ciagle powrocic po twoich
                                              ucieczkach. Nie pytalem o zadna wersje prokuratora tylko o zrodlo tej
                                              wypowiedzi:" I poki co "twoja" wersja jest uznawana za falszywa przez francuska
                                              prokurature" Kiedy i gdzioe prokuratura francuska powiedziala ze "moja wersja"
                                              jest "falszywa"?


                                              > Nelsonek: Nie "poza" tylko "jednoczesnie z". Koniunkcja. Mowi ci to cos?

                                              Mowi, tyle ze w tym wypadku jest pozbawione zupelnie sensu.
                                              "Mozesz potwiedrdzasz jasiu, ze krzysiu wybil szybe?"
                                              Jasiu - zgodnie z nelsonkowa logiga - nie moze odpowiedziec po prostu "nie".
                                              Musi powiedziec pani nauczycielce "nie potwierdzam i nie zaprzeczam" :-)

                                              > Nelsonek: Sam sie gubisz nie rozumiejac co czytasz. Ze stwierdzenia "nie
                                              > potwierdzili wersji wydarzen" wysnuwasz wniosek, ze nic na ten temat nie
                                              > powiedzieli.

                                              Nic na temat NIE WIEDZIELI Nelsonku.
                                              Jestes coraz bardziej zmeczony. To przeciez ty napisales, ze jako prefekt nic
                                              nie powiedzialbys, gdyby swiadkowie nie potwierdzili tej wersji.


                                              > Mialbys racje gdyby stwierdzenie bramio: "nie potwierdzili i nie
                                              > zaprzeczyli".

                                              A wiec jak jasiu... :-)

                                              > Nelsonek: Kto tutaj stosuje niepowazne uniki? "Probka nie potwierdza (czyli
                                              > zaprzecza) tezy, ze na Marsie jest woda" jest rownowazne twierdzeniu "probka
                                              > nie potwierdza (czyli zaprzecza) istnienia wody na Marsie".

                                              Cale szczescie, ze nie jestes naukowcem Nelsonku. Dziesiatki innych poszlak
                                              wskazuja na to, ze na Marsie moze byc woda ale po pobraniu jednej jedynej probki
                                              mozna sobie darowac dalsze badania i testy bo oto naukowiec Nelsonek wlasnie
                                              zaprzeczyl istnieniu wody na Marsie - na podstawie jednej jedynej probki :-))))
                                              Dobre.

                                              > Nelsonek: Moze inaczej: to ze probka nie zawiera wody nie znaczy, ze na Marsie
                                              > jej nie ma.

                                              Pierwsze przeblyski? Wlasnie ZAPRZECZYLES istnieniu wody na Marsie i teraz
                                              twierdzisz ze ta woda moze jednak tam byc..... Czyli wody nie ma ale moze byc...

                                              > Ale probka sama w sobie jest dowodem na nieistnienie wody na
                                              > Marsie.

                                              Tutaj mamy twoj podstawowy blad Nalsonku: Probka wcale NIE jest dowodem na
                                              nieistnienie wody na Marsie tylko jest dowodem na nieistnienie wody w tej jednej
                                              probce gruntu! Inne probki moga wykazac cos innego.
                                              Nie inaczej jest z pielgrzymami. Nie potwierdzenie przez jednych wersji o
                                              wyborze drogi NIE JEST DOWODEM ze pielgrzymi tej drogi nie wybrali.
                                              Jest tylko dowodem, ze ci pielgrzymi nie dysponuja pelna wiedza.

                                              Parafrazujac twoj krotki przeblysk, wyglada to tak:
                                              To, ze czterech pielgrzymow nie potwierdzilo wyboru drogi przez pasazerow nie
                                              znaczy, ze pielgrzymi tej drogi nie wybrali.

                                              "to ze probka nie zawiera wody nie znaczy, ze na Marsie jej nie ma"

                                              Zaprzeczenie czemus i rownoczesne dopuszczenie mozliwosci potwierdzenia nie ma
                                              sensu Nelsonku.


                                              > Hanni: Widze, ze w dosyc smieszny sposob znow uciekles przed moim pytaniem.
                                              > Dlatego je ponawiam:Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic
                                              >
                                              > lub nie a tacy, ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie
                                              > wiem". Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?
                                              >
                                              > Nelsonek: Teraz ty zaczynasz sie czepiac slowek. Tobie wolno. Prawda? Skoncz
                                              > pisac o smiesznosciach bo jestes coraz bardziej zenujacy.

                                              Nie Nelsonku. Pytam o jedna z twoich kluczowych wypowiedzi odnoszaca sie do
                                              ludzi, ktorzy moga cos potwierdzic lub nie i tych, ktorzy tego nie moga.

                                              Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a tacy,
                                              ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".

                                              Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?

                                              Ponawiam to pytanie bo lezy w nim jeden z kluczy do bezsensu, ktory tu z takim
                                              uporem usilujesz forsujesz.

                                            • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 09:50

                                              > Nelsonek: Bzdura! Nic nie przemilczalem bo na twoja uwage odpowiedzialem juz w
                                              > nastepnym poscie. Udzielilem odpowiedzi co do klamstwa. Ty jej nie przyjmujesz
                                              > do wiadomosci. Trudno.

                                              Nie widze tej odpowiedzi. Ktora z moich wypowiedzi jest "klamstwem".
                                              Mozesz ja zycytowac?
                                              >
                                              > Nelsonek: "Jestes idiota" nie bylo argumentem. Argumentem bylo zastosowanie
                                              > twojej metody powtarzania jednego w kolko i to samo konczac to stwierdzeniem o
                                              > prawniku.

                                              Acha. Czym w takim razie, jesli nie argumentem bylo tytulowanie mnie "idiota"?

                                              > Hanni: Zauwazylem, ze jestes nie tylko pierwszy ale i jedyny, ktory podczas
                                              > naszej dyskusji uzyl wobec rozmowcy okreslenia "idiota".
                                              >
                                              > Nelsonek: Odpowiedz na pytanie: zauwazyles slowo przyklad przed slowem idiota
                                              > czy nie?

                                              Zauwazylem przede wszystkim to, ze pod pozorem jakiegos "przykladu" kilkakrotnie
                                              nazwales mnie "idiota".
                                              • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 17:33
                                                Hanni: Dobre nelsonku. Zmieniam dlatego, bo chce do niego ciagle powrocic po
                                                twoich ucieczkach. Nie pytalem o zadna wersje prokuratora tylko o zrodlo tej
                                                wypowiedzi:" I poki co "twoja" wersja jest uznawana za falszywa przez francuska
                                                prokurature" Kiedy i gdzioe prokuratura francuska powiedziala ze "moja wersja"
                                                jest "falszywa"?

                                                Nelsonek: Nie wiem czy dobre czy nie. Faktem jest, ze pytasz co zrobilbym
                                                gdybym byl prefektem a na moja odpowiedz stwierdzasz, ze prawdziwy prefekt
                                                powiedzial co innego. Widocznie podales nieadekwatny przyklad. Twoja wersja
                                                uznawana jest przez prokurature jako falszywa, bo poki co zakladaja oni cos
                                                zupelnie innego. Nie jest to rownoznaczne z wykluczeniem "twojej" wersji. Bo
                                                sledztwo wciaz trwa.

                                                Hanni: Mowi, tyle ze w tym wypadku jest pozbawione zupelnie sensu. "Mozesz
                                                potwiedrdzasz jasiu, ze krzysiu wybil szybe?" Jasiu - zgodnie z nelsonkowa
                                                logiga - nie moze odpowiedziec po prostu "nie". Musi powiedziec pani
                                                nauczycielce "nie potwierdzam i nie zaprzeczam" :-)

                                                Nelsonek: Po pierwsze: nauczycielka uzyla bardzo nieprecyzyjnego pytania, bo z
                                                odpowiedzi "nie" niewiele wynika. Po drugie: przyklad jest kompletnie
                                                nieadekwatny. Pielgrzymi nie odpowiadali na pytanie: "czy potwierdzaja panstwo
                                                teze X?" tylko zostali zapytani: "jaka byla wersja wydarzen wg panstwa?"
                                                Przedstawili oni teze Y, ktora stoi w jawnej sprzecznosci z teza X. A jesli Y
                                                stoi w sprzecznosci z X to zdania: "teza Y nie potwierdza tezy X" jest
                                                rownoznaczne ze zdaniem: "teza Y zaprzecza tezie X"

                                                Hanni: Nic na temat NIE WIEDZIELI Nelsonku. Jestes coraz bardziej zmeczony. To
                                                przeciez ty napisales, ze jako prefekt nic
                                                nie powiedzialbys, gdyby swiadkowie nie potwierdzili tej wersji.

                                                Nelsonek: Przestan z wycieczkami personalnymi, bo oprocz tego, ze dodajesz
                                                sobie tym pewnosci siebie to do niczego one nie prowadza i niczego nie wnosza
                                                do dyskusji. Juz nie raz ci o tym mowilem, a ty dalej jestes uparty jak osiol.
                                                Cierpisz na jakies zaburzenia osobowosci czy jak? Co do tematu: patrz wyzej.

                                                Hanni: A wiec jak jasiu... :-)

                                                Nelsonek: Nikt takich pytan nie zadal, a ty sie tego uczepiles jak rzep psiego
                                                ogona.

                                                Hanni: Cale szczescie, ze nie jestes naukowcem Nelsonku. Dziesiatki innych
                                                poszlak wskazuja na to, ze na Marsie moze byc woda ale po pobraniu jednej
                                                jedynej probki mozna sobie darowac dalsze badania i testy bo oto naukowiec
                                                Nelsonek wlasnie zaprzeczyl istnieniu wody na Marsie - na podstawie jednej
                                                jedynej probki :-)))) Dobre.

                                                Nelsonek: A kto powiedzial, ze na podstawie jednej probki mozna sobie darowac
                                                dalsze poszukiwania? Przeciez tlumacze, ze wiarygodnosc tej probki moze byc (i
                                                zapewne jest) tak slaba, ze nie ma co wyciagac wnioskow o ktorych piszesz. Jak
                                                to bylo? Podstawowa wiedza o logice?

                                                Hanni: Pierwsze przeblyski? Wlasnie ZAPRZECZYLES istnieniu wody na Marsie i
                                                teraz twierdzisz ze ta woda moze jednak tam byc..... Czyli wody nie ma ale moze
                                                byc...

                                                Nelsonek: Powtarzam: skoncz z nieudolnymi atakiami ad personam uparciuchu. Nie
                                                ja zaprzeczylem istnieniu wody na Marsie, tylko MALO WIARYGODNA probka temu
                                                przeczy. Zreszta czy jest ona malo wiarygodna czy nie to udowodnia to dalsze
                                                badania.

                                                Hanni: Tutaj mamy twoj podstawowy blad Nalsonku: Probka wcale NIE jest dowodem
                                                na nieistnienie wody na Marsie tylko jest dowodem na nieistnienie wody w tej
                                                jednej probce gruntu! Inne probki moga wykazac cos innego. Nie inaczej jest z
                                                pielgrzymami. Nie potwierdzenie przez jednych wersji o wyborze drogi NIE JEST
                                                DOWODEM ze pielgrzymi tej drogi nie wybrali.
                                                Jest tylko dowodem, ze ci pielgrzymi nie dysponuja pelna wiedza.

                                                Nelsonek: Zaden blad. Innymi slowy wyraziles sie o wiarygodnosci probki. Juz o
                                                tym mowilem w tym i poprzednim poscie. Podobnie z pielgrzymami: ich
                                                WIARYGODNOSC moze pozostawac wiele do zyczenia. I to wlasnie bada prokuratura.
                                                Natmiast ich stwierdzenia stoja w sprzecznosci ze stwierdzeniami innych
                                                pielgrzymow. Ktos sie tutaj myli bo nie moze byc tak, ze jedni maja racje i
                                                drudzy skoro jedni mowia cs sprzecznego niz ci drudzy.

                                                Hanni: Parafrazujac twoj krotki przeblysk, wyglada to tak: To, ze czterech
                                                pielgrzymow nie potwierdzilo wyboru drogi przez pasazerow nie znaczy, ze
                                                pielgrzymi tej drogi nie wybrali.

                                                Nelsonek: Powtarzam: skoncz z atakami ad persnam. Przeciez nie twierdzilem, ze
                                                sledztwo ma sie zakonczyc na zeznaniach czterech pielgrzymow.

                                                Hanni: Zaprzeczenie czemus i rownoczesne dopuszczenie mozliwosci potwierdzenia
                                                nie ma sensu Nelsonku.

                                                Nelsonek: Nie ma sensu bo ty tak powiedziales? Naukowcy niczemu nie przecza.
                                                Naukowcy szukaja dalej, pomimo, ze probka czemus przeczy. Jak slusznie
                                                zauwazyles nie mozna wyciagac dobrych wnioskow na podstawie jednej tylko probki.

                                                Hanni: Nie Nelsonku. Pytam o jedna z twoich kluczowych wypowiedzi odnoszaca sie
                                                do ludzi, ktorzy moga cos potwierdzic lub nie i tych, ktorzy tego nie moga.
                                                Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a tacy,
                                                ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".

                                                Nelsonek: Dlatego prokurator bada WIARYGODNOSC twierdzenia kilku pielgrzymow.

                                                Hanni: Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?

                                                Nelsonek: To czy "duzo wiedza" czy "maja pelna wiedze" wykaze sledztwo.

                                                Hanni: Ponawiam to pytanie bo lezy w nim jeden z kluczy do bezsensu, ktory tu z
                                                takim uporem usilujesz forsujesz.

                                                Nelsonek: To juz tylko twoje wnioski, ktore mijaja sie z prawda.

                                                Hanni: Nie widze tej odpowiedzi. Ktora z moich wypowiedzi jest "klamstwem".
                                                Mozesz ja zycytowac?

                                                Nalesonek: Gdybym odpowiedzial godzine pozniej, albo piec minut pozniej, albo
                                                dobe pozniej to i tak twierdzilbys, ze bylo to "znacznie pozniej". Nie
                                                przedzial czasowy jest tutaj decydujacy. Tylko reakcja juz w nastepnym poscie.
                                                Ja zareagowalem na twoja uwage, ty udawales, ze nie rozumiesz co to "nazwa
                                                wlasna"

                                                Hanni: Acha. Czym w takim razie, jesli nie argumentem bylo tytulowanie
                                                mnie "idiota"?

                                                Nelsonek: Przyklad nie jest tytulowaniem. "X jest idiota" to nie to
                                                samo: "przkladowo: X jest idiota"

                                                Hanni: Zauwazylem przede wszystkim to, ze pod pozorem jakiegos "przykladu"
                                                kilkakrotnie nazwales mnie "idiota".

                                                Nelsonek: Zauwazyles to co chciales zauwazyc. Cala reszta sie nie liczy.
                                                Statystycznie rzecz ujmujac: Chocbym napisal, ze 2+2=4 to i tak
                                                twierdzilbys: "mylisz sie Nelsonku"

                                                Hanni: Nie widze tej odpowiedzi. Ktora z moich wypowiedzi jest "klamstwem".
                                                Mozesz ja zycytowac?

                                                Nelsonek: Jak to bylo? "Nie jestem nianka"?
                                                • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 20:07
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > Nelsonek: Nie wiem czy dobre czy nie. Faktem jest, ze pytasz co zrobilbym
                                                  > gdybym byl prefektem a na moja odpowiedz stwierdzasz, ze prawdziwy prefekt
                                                  > powiedzial co innego. Widocznie podales nieadekwatny przyklad.

                                                  Prawdziwy prefekt cos odpowiedzial na postawione mu pytanie. ty napisales, ze
                                                  nic bys nie odpowiedzial. Reoprter pyta prefekta Nelsonka a prefekt milczy jak
                                                  sciana.

                                                  > Twoja wersja uznawana jest przez prokurature jako falszywa,

                                                  Nikomu poza toba na ten temat nic nie wiadomo :-)
                                                  Poza tym nie istnieje zadna "moja wersja" Nelsonku. Masz zwidy.

                                                  > bo poki co zakladaja oni cos zupelnie innego.

                                                  To znaczy?



                                                  > Hanni: Mowi, tyle ze w tym wypadku jest pozbawione zupelnie sensu. "Mozesz
                                                  > potwiedrdzasz jasiu, ze krzysiu wybil szybe?" Jasiu - zgodnie z nelsonkowa
                                                  > logiga - nie moze odpowiedziec po prostu "nie". Musi powiedziec pani
                                                  > nauczycielce "nie potwierdzam i nie zaprzeczam" :-)
                                                  >
                                                  > Nelsonek: Po pierwsze: nauczycielka uzyla bardzo nieprecyzyjnego pytania,

                                                  Nauczycielka uzyla bardzo precyzyjnego pytania zrozumialego dla kazdego jasia:
                                                  "Mozesz potwiedrdzasz jasiu, ze krzysiu wybil szybe?"

                                                  > bo z odpowiedzi "nie" niewiele wynika.

                                                  Tylko dla ciebie Nelsonku. kazdy inny z nauczycielka i jasiem wlacznie
                                                  wiedzieliby, ze jasiu nie moze potwierdzic, ze krzysiu wybil szybe.

                                                  > Nelsonek: A kto powiedzial, ze na podstawie jednej probki mozna sobie darowac
                                                  > dalsze poszukiwania?

                                                  A po co dalej poszukiwac, skoro naukowiec Nelsonek zaprzeczyl juz istnieniu wody
                                                  na Marsie?

                                                  > Przeciez tlumacze, ze wiarygodnosc tej probki moze byc (i
                                                  > zapewne jest) tak slaba, ze nie ma co wyciagac wnioskow o ktorych piszesz.

                                                  Oj Nelsonku, Nelsonku... To przeciez ty wyciagasz jednoznaczne wnioski i
                                                  "zaprzeczasz" istnieniu wody na Marsie/zmianie trasy przez pielgrzymow a ja od
                                                  samego poczatku dowodze, ze jedna z wielu probek/wypowiedz kilku pielgrzymow
                                                  NIE POTWIERDZAJACA/NIE POTWIERDZAJACY wody na Marsie/zmiany trasy wymuszonej
                                                  przez pasazerow jest za slaba, zeby wyciagac z niej jakiekolwiek wnioski a
                                                  zwlaszcza dementowac probki/wypowiedzi, ktore POTWIERDZAJA wode na Marsie/zmiane
                                                  trasy przez pielgrzymow!

                                                  Ze tez tak dlugo musialo to trwac...


                                                  > Nelsonek: Nie ja zaprzeczylem istnieniu wody na Marsie, tylko MALO WIARYGODNA
                                                  > probka temu przeczy.

                                                  Probka jest absolutnie wiarygodna. Wszystkie procedery zostaly dotrzymane i
                                                  sprawdzone a w probce sladow wody nie bylo tak nie ma. Ale nawet ty Nelsonku
                                                  dostrzegles, ze wobec masy innych przeslanek, ze na Marsie woda istnieje,
                                                  NONSENSEM byloby zaprzeczenie istnieniu wody na podstawie tej tylko probki,
                                                  ktora tego istnienia nie potwierdzila.

                                                  > Zreszta czy jest ona malo wiarygodna czy nie to udowodnia to dalsze
                                                  > badania.

                                                  Probka jest wiarygodna a inne badania moga udowodnic istnienie wody na Marsie,
                                                  nie dlatego, ze sa bardziej wiarygodne (bo beda tak samo wiarygodne) ale
                                                  dlatego, ze beda pobrane w innym miejscu, gdzie woda wystepuje.


                                                  > Jak slusznie zauwazyles nie mozna wyciagac dobrych wnioskow na podstawie
                                                  > jednej tylko probki

                                                  Ty wyciagasz i to bardzo jednoznaczne choc probka/wypowiedz nawet niczego nie
                                                  potwierdza!


                                                  > Hanni: Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?
                                                  >
                                                  > Nelsonek: To czy "duzo wiedza" czy "maja pelna wiedze" wykaze sledztwo.

                                                  Po raz kolejny z rzedu musze powtorzyc pytanie, na ktore z podziwu godnym uporem
                                                  unikasz odpowiedzi:
                                                  Pytam o jedna z twoich kluczowych wypowiedzi odnoszaca sie
                                                  do ludzi, ktorzy moga cos potwierdzic lub nie i tych, ktorzy tego nie moga.
                                                  Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a tacy,
                                                  ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".

                                                  Czy ci, ktorzy "duzo wiedza" maja w takim razie "pelna wiedze" czy nie?

                                                  Jak nietrudno zauwazyc nie chodzi o wyniki zadnego sledztwa a o twoja wlasna
                                                  wypowiedz.

                                                  • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 22:56
                                                    Hanni: Prawdziwy prefekt cos odpowiedzial na postawione mu pytanie. ty
                                                    napisales, ze nic bys nie odpowiedzial. Reoprter pyta prefekta Nelsonka a
                                                    prefekt milczy jak sciana.

                                                    Nelsonek: I co z tego? Widocznie prefekt-Nelsonek nie chce wysnuwac daleko
                                                    idacych wnioskow z lichego, poki co, materialu dowodowego. Proste jak drut.

                                                    Hanni: To znaczy?

                                                    Nelsonek: Przeczytaj co zawarto w zalinkowanym (przez ciebie) artykule.

                                                    Hanni: Nikomu poza toba na ten temat nic nie wiadomo :-) Poza tym nie istnieje
                                                    zadna "moja wersja" Nelsonku. Masz zwidy.

                                                    Nelsonek: A to co jak nie "twoja" teoria: "Jak mozna sie modlic i rownoczesnie
                                                    ewidentnie grzeszyc, dokonywac powaznych wykroczen"? Kto tu ma zwidy? A od
                                                    poczatku naszej dyskusji mowie, ze niewiele wiem. Ty za to wiesz, ze:
                                                    pielgrzymi widzieli znaki, nie zareagowali na nie, wiesz jakim autobusem
                                                    jechali itp.

                                                    Hanni: Nauczycielka uzyla bardzo precyzyjnego pytania zrozumialego dla kazdego
                                                    jasia: "Mozesz potwiedrdzasz jasiu, ze krzysiu wybil szybe?"

                                                    Nelsonek: Dlaczego? Nauczycielka moze nie wiedziec jak sie prowadzi sledztwo.
                                                    Prokurator wie, ze pytajac swiadka nie moze nic sugerowac. Dlatego formulowalby
                                                    pytania w sposob o ktorym juz mowilem, jakze odmienny od nauczycielskiego.

                                                    Hanni: Tylko dla ciebie Nelsonku. kazdy inny z nauczycielka i jasiem wlacznie
                                                    wiedzieliby, ze jasiu nie moze potwierdzic, ze krzysiu wybil szybe.

                                                    Nelsonek: Odpowiedz Jasia moze oznaczac, ze: albo Jasiu nic nie wie w tej
                                                    kwestii, albo wie, ze zrobila to Malgosia/Krystyna/Krol Maciuc Pierwszy.
                                                    Kiepski bylby z ciebie logik.

                                                    Hanni: A po co dalej poszukiwac, skoro naukowiec Nelsonek zaprzeczyl juz
                                                    istnieniu wody na Marsie?

                                                    Nelsonek: Naukowiec niczemu nie zaprzeczyl. Juz o tym pisalem.

                                                    Hanni: Oj Nelsonku, Nelsonku... To przeciez ty wyciagasz jednoznaczne wnioski i
                                                    "zaprzeczasz" istnieniu wody na Marsie/zmianie trasy przez pielgrzymow a ja od
                                                    samego poczatku dowodze, ze jedna z wielu probek/wypowiedz kilku pielgrzymow
                                                    NIE POTWIERDZAJACA/NIE POTWIERDZAJACY wody na Marsie/zmiany trasy wymuszonej
                                                    przez pasazerow jest za slaba, zeby wyciagac z niej jakiekolwiek wnioski a
                                                    zwlaszcza dementowac probki/wypowiedzi, ktore POTWIERDZAJA wode na Marsie/
                                                    zmiane trasy przez pielgrzymow!

                                                    Nelsonek: Niczemu nie zaprzeczam. W kwestii pielgrzymow mowie juz ktorys raz,
                                                    ze POKI CO sledztwo trwa. Podobnie z Marsem. Probka czemus przeczy, ale to nie
                                                    znaczy, ze poszukiwania zakonczone. Czem,u twierdzisz, ze przestaje szukac
                                                    dalej? Bo stwierdzilem prosty i oczywisty fakt, ze jakas (najprawdopodobniej
                                                    malo wiarygodna) probka temu przeczy?

                                                    Hanni: Probka jest absolutnie wiarygodna.

                                                    Nelsonek: Wiarygodna tylko pod tym wzgledem, ze mamy pewnosc, ze pochodzi z
                                                    Marsa. Nic ponadto. Juz podawalem przyklad z probka na ktorej znaleziono slady
                                                    zycia. Najpierw "udowodniono", ze na Marsie istnieje/istnialo zycie. Pozniej
                                                    dowod okazal sie falszywy. A wszystko to z powodu JEDNEJ probki co do ktorej
                                                    byla (i nadal jest) pewnosc, ze to skala z Marsa. Zdajesz sie nie rozumiec
                                                    pojecia "wiarygodnosc" probki/wiarygodnosc.

                                                    Hanni: Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a
                                                    tacy, ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".

                                                    Nelsonek: Moglbym zastosowac twoja metode i wbrew wszystkiemu napisac, ze masz
                                                    zwidy. Nie uczynie tego jednak. Uczepiles sie jednego (jakze niefortunnego)
                                                    tylko stwierdzenia jak rzep psiego ogona. Poprawiam wypowiez: o tym czy
                                                    ktokolwiek zaprzeczy tym czterem pielgrzymom zadecyduje prokurator na podstawie
                                                    zeznan wszystkich, mozliwych do przesluchania, swiadkow. On bedzie wiedzal kto
                                                    ma pelna, a kto fragmentaryczna wiedze. Poki co jedna grupa pielgrzymow (P)
                                                    wyartykulowala mniej wiecej taka teze (ale nie prokuratorowi, tylko prasie, ale
                                                    zalozmy, ze potwierdza to w zeznaniach): "niektorzy pielgrzymi nalegali na
                                                    kierowce by pojechal feralna trasa". Inni pielgrzymi (Q) mowia (prokuratorowi):
                                                    "nikt na kierowce nie nalegal". Jedna wersja ewidentnie przeczy (i ewidentnie
                                                    nie potwierdza) drugiej. Nie mozna wykluczyc, ze na przyklad P (lub Q) zmyslaja
                                                    ze wzgledu na szok powypadkowy. I od ustalenia faktow jest prokurator, ktory
                                                    nie zamyka sledztwa a zbiera dane. I poki co ZAKLADA jedna z wersji. A zaklada
                                                    to na podstawie dotychczasowych zeznan.
                                                  • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 27.07.07, 11:18
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Nelsonek: I co z tego? Widocznie prefekt-Nelsonek nie chce wysnuwac daleko
                                                    > idacych wnioskow z lichego, poki co, materialu dowodowego. Proste jak drut.

                                                    Dlatego prefekt Nelsonek milczy jak grob w odpowiedzi na pytanie zadane przez
                                                    reportera, stoi bezglosnie przed mikrofonem :-)

                                                    > Nelsonek: Przeczytaj co zawarto w zalinkowanym (przez ciebie) artykule.

                                                    Przeczytalem. Nie ma tam ani slowa, ze prefekt "przeczy" "mojej wersji".

                                                    > Nelsonek: Dlaczego? Nauczycielka moze nie wiedziec jak sie prowadzi sledztwo.

                                                    Znow sie zgubiles czy tylko znow uciekasz Nelsonku? Tutaj nie chodzilo o to czy
                                                    nauczycielka potrafi prowadzic sledztwo czy nie a o to, ze jej pytanie bylo
                                                    jednoznaczne i jak najbardziej zrozumiale.


                                                    > Nelsonek: Odpowiedz Jasia moze oznaczac, ze: albo Jasiu nic nie wie w tej
                                                    > kwestii,

                                                    ...czyli nie moze potwierdzic tego, ze Krzysiu szybe wybil.

                                                    > Kiepski bylby z ciebie logik.

                                                    Widac powyzej, kto jest kiepskim logikiem.

                                                    > Nelsonek: Naukowiec niczemu nie zaprzeczyl. Juz o tym pisalem.

                                                    Acha nie zaprzecza ale zaprzecza "probka zaprzecza istnienia wody na Marsie"?
                                                    Zgadnij kto to napsisal?

                                                    > Nelsonek: Niczemu nie zaprzeczam.

                                                    A to ciekawe. Przeciez caly czas usilujesz dowodzic, ze niewiedza pielgrzymow
                                                    jest rownoznaczna z zaprzeczeniem.


                                                    > Probka czemus przeczy, ale to nie znaczy, ze poszukiwania zakonczone.

                                                    Nie trace nadzieji, ze kiedys wreszcie zrozumiesz, ze dlatego probka przeczy
                                                    JEDYNIE zawartosci wody w pobranym wycinku gruntu ale NIE PRZECZY zawartosci
                                                    wody na Marsie! Bo tego po prostu nie moze.
                                                    To jest Nelsonku logika na poziomie szkoly podstawowej.


                                                    > Nelsonek: Wiarygodna tylko pod tym wzgledem, ze mamy pewnosc, ze pochodzi z
                                                    > Marsa. Nic ponadto. Juz podawalem przyklad ....

                                                    bla bla bla.... tonacy brzytwy sie chwyta. Teraz w zupelnie hipotetycznym
                                                    przykladzie Nelsonek rzucil sie na "wiarygodnosc probki" - jakby mialo to tu
                                                    jakiekolwiek znaczenie. W ten sposob mozna doprowadzic do absurdu kazda dyskusje.

                                                    Moze prefekt jest pedalem, satanista albo czlonkiem opus dei? Jak myslisz
                                                    Nelsonku? Wykluczyc tego przeciez nie sposob.

                                                    > Hanni: Napisales, ze ci, ktorzy "duzo wiedza" moga cos potwierdzic lub nie a
                                                    > tacy, ktorzy "nie maja pelnej wiedzy" moga tylko powiedziec "nie wiem".
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Moglbym zastosowac twoja metode i wbrew wszystkiemu napisac, ze masz
                                                    > zwidy. Nie uczynie tego jednak.

                                                    Rozsadnie Nelsonku bo w przeciwienstwie do twoich zwid, tutaj zostales
                                                    zacytowany slowo w slowo.


                                                    Uczepiles sie jednego (jakze niefortunnego)
                                                    > tylko stwierdzenia jak rzep psiego ogona. Poprawiam wypowiez: o tym czy
                                                    > ktokolwiek zaprzeczy tym czterem pielgrzymom zadecyduje prokurator na podstawie
                                                    >
                                                    > zeznan wszystkich, mozliwych do przesluchania, swiadkow. On bedzie wiedzal kto
                                                    > ma pelna, a kto fragmentaryczna wiedze. Poki co jedna grupa pielgrzymow (P)
                                                    > wyartykulowala mniej wiecej taka teze (ale nie prokuratorowi, tylko prasie, ale
                                                    >
                                                    > zalozmy, ze potwierdza to w zeznaniach): "niektorzy pielgrzymi nalegali na
                                                    > kierowce by pojechal feralna trasa". Inni pielgrzymi (Q) mowia (prokuratorowi):
                                                    >
                                                    > "nikt na kierowce nie nalegal". Jedna wersja ewidentnie przeczy (i ewidentnie
                                                    > nie potwierdza) drugiej. Nie mozna wykluczyc, ze na przyklad P (lub Q) zmyslaja
                                                    >
                                                    > ze wzgledu na szok powypadkowy. I od ustalenia faktow jest prokurator, ktory
                                                    > nie zamyka sledztwa a zbiera dane. I poki co ZAKLADA jedna z wersji. A zaklada
                                                    > to na podstawie dotychczasowych zeznan.


                                                    bardzo ladny wyklad ale nie ma w nim ani slowa odniesienia do pytania, ktore ci
                                                    zadalem, poza tym, ze twoje stwierdzenie bylo "niefortunne". Ja ze swej strony
                                                    moze dodam, ze bylo pozbawione calkowicie sensu i ukazalo bardzo plakatowo caly
                                                    bezsens twojej argumentacji.
                                                • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 20:19
                                                  > Hanni: Nie widze tej odpowiedzi. Ktora z moich wypowiedzi jest "klamstwem".
                                                  > Mozesz ja zycytowac?
                                                  >
                                                  > Nalesonek: Gdybym odpowiedzial godzine pozniej, albo piec minut pozniej, albo
                                                  > dobe pozniej to i tak twierdzilbys, ze bylo to "znacznie pozniej".

                                                  Zdajesz sobie w ogole sprawe z tego, ze swoja fikcje uwazasz za rzeczywistosc?

                                                  > Nie przedzial czasowy jest tutaj decydujacy. Tylko reakcja juz w nastepnym
                                                  > poscie.

                                                  No dobrze, wolno ci tak uwazac. Pytam ponownie, gdzie to "klamstwo"?
                                                  Napisalem tez, ze zareagowales dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage na twoje
                                                  zachowanie.

                                                  > Nelsonek: Przyklad nie jest tytulowaniem. "X jest idiota" to nie to
                                                  > samo: "przkladowo: X jest idiota"

                                                  Twoje wykrety sa coraz bardziej odrazajace... W twoich "przykladach" nie
                                                  uzywales osoby trzeciej, jak to teraz przedstawiasz tylko drugiej, kierujac
                                                  twoje przyklady wprost do mnie: "To moze na przykladzie: twierdze, ze jestes
                                                  idiota".
                                                  Czy ty naprawde Nelsonku myslisz, ze jestes w stanie kogokolwiek przekonac, ze
                                                  ten sposob zwracania sie do rozmowcy nie mial na celu przede wszystkim obrazenie go?

                                                  No to zycze powodzenia.

                                                  > Chocbym napisal, ze 2+2=4 to i tak twierdzilbys: "mylisz sie Nelsonku"

                                                  Znow swoja fikcje mylisz z rzeczywistoscia.
                                                  >
                                                  > Hanni: Nie widze tej odpowiedzi. Ktora z moich wypowiedzi jest "klamstwem".
                                                  > Mozesz ja zycytowac?
                                                  >
                                                  > Nelsonek: Jak to bylo? "Nie jestem nianka"?

                                                  I jeszcze nie odrozniasz zadania wyszukania komus linku do powszechnie znanej
                                                  informacji od zadania udowodnienia podstawnosci potwarzy....

                                                  Tak wiec moge stwierdzic, ze to ty jestes klamca Nelsonku.
                                                  • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 26.07.07, 22:19
                                                    Hanni: Zdajesz sobie w ogole sprawe z tego, ze swoja fikcje uwazasz za
                                                    rzeczywistosc?

                                                    Nelsonek: Zdajesz sobie sprawe, ze nie masz racji?

                                                    Hanni: Napisalem tez, ze zareagowales dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage na
                                                    twoje zachowanie.

                                                    Nelsonek: Kiedykolwiek przeczylem temu?

                                                    Hanni: Twoje wykrety sa coraz bardziej odrazajace... W twoich "przykladach" nie
                                                    uzywales osoby trzeciej, jak to teraz przedstawiasz tylko drugiej, kierujac
                                                    twoje przyklady wprost do mnie: "To moze na przykladzie: twierdze, ze jestes
                                                    idiota".

                                                    Nelsonek: Mniejsza o uzywanie osoby. Dlaczego? Bo moja wypowiedz byla podana
                                                    ogolnie. Za X mozesz podstawic dowolne imie, dowolnego nicka. Podstawic tez
                                                    mozesz slowko "ty". I wtedy wypowiedz nabiera takiego sensu jakim sie
                                                    posluzylem Nawet takie oczywistosci trzeba ci tlumaczyc. Wcale sie nie zdziwie
                                                    jak udasz, ze nie zrozumiales.

                                                    Hanni: Czy ty naprawde Nelsonku myslisz, ze jestes w stanie kogokolwiek
                                                    przekonac, ze ten sposob zwracania sie do rozmowcy nie mial na celu przede
                                                    wszystkim obrazenie go?

                                                    Nelsonek: Ciebie do niczego nie przekonam, bo niemal wszystkim moim
                                                    wypowiedziom przeczysz. Nie trafia do ciebie fakt, ze uzylem slowa "przyklad"
                                                    przed slowem "idiota", a po twojej uwadze zaprzestalem uzywania w ogole tego
                                                    typu praktyk. Ty natomiast udajesz greka kompletnie nie reagujac na moje uwagi,
                                                    albo reagujac z bardzo duzym, kilkupostowym, opoznieniem.

                                                    Hanni: Znow swoja fikcje mylisz z rzeczywistoscia.

                                                    Nelsonek: Tak? A kto pisal "Mylisz sie nelsonku" w odpowiedzi na moje zdanie:
                                                    "Ja twierdze, ze nie wiadomo co sie dzialo w autobusie"? Krasnoludki? Stad moje
                                                    przypuszczenie poparte doswiadczeniem dyskusji z toba.

                                                    Hanni: I jeszcze nie odrozniasz zadania wyszukania komus linku do powszechnie
                                                    znanej informacji od zadania udowodnienia podstawnosci potwarzy....

                                                    Nelsonek: Wyszukiwanie komus linku to dokladnie to samo co podawanie na tacy
                                                    fragmentu dyskusji w ktorej obie strony uczestnicza. I jak masz to w zwyczaju
                                                    nie przyjales do wiadomosci tego co do ciebie pisze. Zdazylem sie juz do tego
                                                    przywyczaic.

                                                    Hanni: Tak wiec moge stwierdzic, ze to ty jestes klamca Nelsonku.

                                                    Nelsonek: Twierdzic sobie mozesz co tam sobie chcesz. Nawet najwieksza bzdure.
                                                  • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 27.07.07, 11:34
                                                    nelsonek napisał:


                                                    > Nelsonek: Kiedykolwiek przeczylem temu?

                                                    Nie. Tylko zwinnie pomijales milczeniem zarzucajac mi "klamstwo" odnoszac sie do
                                                    mojej wypowiedzi, w ktorej byla rowniez mowa o tym.


                                                    > Nelsonek: Mniejsza o uzywanie osoby.

                                                    Ach tak? Czyli gdyby ktos w rozmowie z twoja matka powiedzial "X to kretyn" albo
                                                    "ty kretynko" to byloby mniejsza o to? Ciekawe...


                                                    > Dlaczego? Bo moja wypowiedz byla podana
                                                    > ogolnie. Za X mozesz podstawic dowolne imie, dowolnego nicka.

                                                    Ale ty wybrales akurat mojego i to akurat wtedy, gdy w tym przykladzie chodzilo
                                                    o "idiote".
                                                    Skoro jest to tak oczywiste i wcale nie obrazliwe to wytlumacz prosze, dlaczego
                                                    w rozmowie z twoja matka nie posluzylbys sie jednak "przykledem" "ty idiotko"?

                                                    > Nie trafia do ciebie fakt, ze uzylem slowa "przyklad" przed slowem "idiota",

                                                    Ano nie trafia Nelsonku bo po pierwsze nie mam juz 4 lat a po drugie sam
                                                    przyznales, ze rozmawiajac np. z twoja matka nie poslugiwalbys sie takim
                                                    "przykladem". Jak widac "przyklad" ten musi byc bardzo osobliwy skoro nie mozesz
                                                    uzywac go w sposob zupelnie neutralny.


                                                    > Nelsonek: Wyszukiwanie komus linku to dokladnie to samo co podawanie na tacy
                                                    > fragmentu dyskusji w ktorej obie strony uczestnicza. I jak masz to w zwyczaju
                                                    > nie przyjales do wiadomosci tego co do ciebie pisze. Zdazylem sie juz do tego
                                                    > przywyczaic.

                                                    Przypisywanie komus klamstwa i nieznajomosc faktow prasowych to zupelnie cos
                                                    innego.
                                                    Ja mimo to podalem brumowi odpowiedni link i cytat. Ty, choc odnosisz sie tylko
                                                    do moich wypowiedzi tego linku i cytatu nie jestes w stanie podac.

                                                    > Hanni: Tak wiec moge stwierdzic, ze to ty jestes klamca Nelsonku.
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Twierdzic sobie mozesz co tam sobie chcesz. Nawet najwieksza bzdure.

                                                    Ale ja wlsnie dowiodlem Nelsonku, ze jestes klamca, do tego bardzo nedznym.
                                    • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 19:41
                                      > Nelsonek: A to juz klamstwo. Nie znacznie pozniej, tylko w nastepnej mojej
                                      > wypowiedzi

                                      I co z tego?
                                      Napisalem, ze usprawiedliwiales sie "znacznie pozniej, dopiero po tym, jak
                                      zwrocilem ci uwage na twoje zachowanie uniemozliwiajace w gruncie rzeczy dyskusje"
                                      Odpowiedziales dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage i dopiero nastepnego dnia.
                                      Na czym zatem ma polegac to moje "klamstwo" (powazny zarzut)?

                                      > MOJA INTENCJA NIE BYLO OBRAZANIE TYLKO POKAZANIE
                                      > ABSURDU ARGUMENTACJI.

                                      Acha... Pokazujesz cos co okreslasz jako "absurd argumentacji" uzywajac kilka
                                      razy pod rzad wulgarnych obelg.

                                      Zastanawiam sie co by powiedzial jakis menel stojacy pod budka, obrzucajacy
                                      swego rozmowce obelgami na pytanie dlaczego to robi?
                                      Zaloze sie, ze "pokazanie absurdu argumentacji" byloby swietna odpowiedzia, pod
                                      ktora moglby od razu sie podpisac.


                                      > Hanni: Ja uzylem ich w odpowiedzi na atak innych, cytujac je w wiekszosci. Ty
                                      > uzywasz ich pierwszy, atakujac swego rozmowce
                                      >
                                      > Nelsonek: Zastosuje twoja metode i sie powtorze: to nie byl atak, tylko proba
                                      > pokazania absurdu twojej argumentacji.

                                      Acha. Kilkakrotne nazwanie swego rozmowcy "idiota" nie jest atakiem tylko "proba
                                      pokazania absurdu argumentacji". :-)

                                      • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 20:40
                                        Hanni: I co z tego?

                                        Nelsonek: Ano to z tego, ze w najblizszym mozliwym terminie wyjasnilem swoje
                                        intencje. I byla to moja kolejna wypowiedz. A ze najblizszy mozliwy termin
                                        nastapil kolejnego dnia? Zastosuje twoja metode i sie powtorze: nie mam w
                                        zwyczaju siedziec caly czas przed komputerem w oczekiwaniu na odpowiedz
                                        Hanniego tylko po to by blyskawicznie zareagowac na kazda jego wypowiedz.

                                        Hanni: Odpowiedziales dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage i dopiero
                                        nastepnego dnia

                                        Nelsonek: Uzyje twojej metody i sie powtorze: to byl najblizszy mozliwy termin.

                                        Hanni: Na czym zatem ma polegac to moje "klamstwo" (powazny zarzut)?

                                        Nelsonek: Na tym, ze zwlekalem z wyjasnieniami.

                                        Hanni: Acha... Pokazujesz cos co okreslasz jako "absurd argumentacji" uzywajac
                                        kilka razy pod rzad wulgarnych obelg.

                                        Nelsonek: Dokladnie. Nadal uwazam to za dobra metode. Zwazywszy na: "moze na
                                        przykladzie"

                                        Hanni: Zastanawiam sie co by powiedzial jakis menel stojacy pod budka,
                                        obrzucajacy swego rozmowce obelgami na pytanie dlaczego to robi? Zaloze sie, ze
                                        "pokazanie absurdu argumentacji" byloby swietna odpowiedzia, pod ktora moglby
                                        od razu sie podpisac.

                                        Nelsonek: Nie wiem co powiedzialby "jakis menel". Ja potrafie udowodnic, jak
                                        zaczalem swoja wypowiedz.

                                        Hanni: Acha. Kilkakrotne nazwanie swego rozmowcy "idiota" nie jest atakiem
                                        tylko "proba pokazania absurdu argumentacji"

                                        Nelsonek: Zastosuje twoja metode i sie powtorze: nazwanie idiota bylo
                                        przykladem. Zaznaczylem to przed uzyciem tego slowa.

                                        PS. Jakos milczysz na temat moich zarzutow wobec ciebie. Rozumiem, ze uciekasz
                                        od wyjasnien.
                                        • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 20:59
                                          nelsonek napisał:


                                          > Hanni: Na czym zatem ma polegac to moje "klamstwo" (powazny zarzut)?
                                          >
                                          > Nelsonek: Na tym, ze zwlekalem z wyjasnieniami.

                                          Gdzie napisalem, ze "zwlekales"? Jestes pewien, ze rozmawiasz ze mna?
                                          Napisalem, (dokladnie) ze usprawiedliwiales sie "znacznie pozniej" i "dopiero po
                                          tym, jak zwrocilem ci uwage na twoje zachowanie".
                                          ktora z tych wypowiedzi jest "klamstwem"?

                                          > Nelsonek: Dokladnie. Nadal uwazam to za dobra metode.

                                          Acha. "Wulgarne obelgi" pod adresem swego rozmowcy to wedlug ciebie "dobra
                                          metoda" zeby cos tam komus pokazac.... Oryginalne Nelsonku :-)

                                          > Nelsonek: Nie wiem co powiedzialby "jakis menel".

                                          A ja pozwole sobie przypuscic, ze "absurdalnosc argumentacji" swego kontrahenta
                                          bylaby znakomitym motywem obrzucania go obelgami.
                                          Pod tym z pewnoscia by sie podpisal.


                                          > Nelsonek: Zastosuje twoja metode i sie powtorze: nazwanie idiota bylo
                                          > przykladem. Zaznaczylem to przed uzyciem tego slowa.

                                          Nie przypominam sobie, zebym mial jakakolwiek "metode" polegajaca na tym, ze dla
                                          przykladu nzywam swoich rozmowcow "idiotami".
                                          Czy poslugujac sie "przykladami" w rozmowie ze swoimi bliskimi lub znajomymi
                                          nazywasz ich idiotami? Ciekawe....


                                          > PS. Jakos milczysz na temat moich zarzutow wobec ciebie. Rozumiem, ze uciekasz
                                          > od wyjasnien.

                                          Zajalem wobec nich juz wystyarczajaco czesto jasne stanowisko. Nie mam zamiaru
                                          wkolko sie powtarzac.
                                          Z nas obu to ty jestes tym, kto pierwszy atakuje wulgarnie swego rozmowce
                                          zaslaniajac sie w dziecinny sposob koniecznoscia "przykladu".

                                          Widze juz jak tlumaczysz cos swojej matce albo corce zagajajac:
                                          "To moze na przykladzie: twierdze, ze jestes idiotka"
                                          • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 21:45
                                            Hanni: Napisalem, (dokladnie) ze usprawiedliwiales sie "znacznie pozniej"
                                            i "dopiero po tym, jak zwrocilem ci uwage na twoje zachowanie". ktora z tych
                                            wypowiedzi jest "klamstwem"?

                                            Nelsonek: "Znacznie pozniej". Sugeruje ona, ze unikalem odpowiedzi. Zreszta
                                            tlumaczylem juz dlaczego nastapilo to dopiero nastepnego dnia.

                                            Hanni: Acha. "Wulgarne obelgi" pod adresem swego rozmowcy to wedlug
                                            ciebie "dobra metoda" zeby cos tam komus pokazac.... Oryginalne Nelsonku :-)

                                            Nelsonek: Pod pewnym warunkiem, o ktorym juz niejednokrotnie pisalem.

                                            Hanni: Nie przypominam sobie, zebym mial jakakolwiek "metode" polegajaca na
                                            tym, ze dla przykladu nzywam swoich rozmowcow "idiotami".

                                            Nelsonek: A gdzie napisalem, ze twoja metoda polega na nazywaniu
                                            kogokolwiek "idiota"?

                                            Hanni: Czy poslugujac sie "przykladami" w rozmowie ze swoimi bliskimi lub
                                            znajomymi nazywasz ich idiotami? Ciekawe....

                                            Nelsonek: A czy wszystkich argumentow musze uzywac w rozmowach z kazdym czy
                                            tylko z niektorymi osobami?

                                            Hanni: Zajalem wobec nich juz wystyarczajaco czesto jasne stanowisko. Nie mam
                                            zamiaru wkolko sie powtarzac.

                                            Nelsonek: Podobnie jak ja. Jasno sie wyrazilem, a ty dalej drazysz. Czyzbys byl
                                            zacietrzewiony?

                                            Hanni: Z nas obu to ty jestes tym, kto pierwszy atakuje wulgarnie swego
                                            rozmowce zaslaniajac sie w dziecinny sposob koniecznoscia "przykladu".

                                            Nelsonek: Najpierw uzylem slowa przyklad, pozniej uzylem slowa idiota.
                                            Zauwazyles?

                                            Hanni: Widze juz jak tlumaczysz cos swojej matce albo corce zagajajac: "To moze
                                            na przykladzie: twierdze, ze jestes idiotka"

                                            Nelsonek: O tym tez juz pisalem.
                                            • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 22:53
                                              nelsonek napisał:

                                              > Nelsonek: "Znacznie pozniej". Sugeruje ona, ze unikalem odpowiedzi.

                                              Nie wiem, co ci to sugeruje ale odpowiedz nastepnego dnia byla "znacznie
                                              pozniej". Przemilczales zupelnie to, ze usprawiedliwiles sie dopiero wtedy, gdy
                                              zwrocilem ci uwage i NIE ODPOWIEDZIALES na moje pytanie o rzekome "kalmstwo",
                                              ktorego sie ponoc dopuscilem.

                                              > Nelsonek: A czy wszystkich argumentow musze uzywac w rozmowach z kazdym czy
                                              > tylko z niektorymi osobami?

                                              Chcialem zadac jakies pytanie ale musialem sie rozesmiac, gdy pomyslalem, ze
                                              rzeczywiscie uwazasz sformulowanie "jestes idiota" za "argument" dalem sobie
                                              spokoj .... Co za "argument" :-)


                                              > Nelsonek: Najpierw uzylem slowa przyklad, pozniej uzylem slowa idiota.
                                              > Zauwazyles?

                                              Zauwazylem, ze jestes nie tylko pierwszy ale i jedyny, ktory podczas naszej
                                              dyskusji uzyl wobec rozmowcy okreslenia "idiota".


                                          • nelsonek Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 21:47
                                            Jestes pewien, ze odpowiedziales na moje zarzuty? Odnosze wrazenie, ze nie
                                            czytasz dokladnie. Na przyklad: pisalem o tym czym sie roznimy. Ty udajesz
                                            greka gdy zwracam ci uwage o nazwach wlasnych. Ja natychmiast reaguje na uwagi
                                            zaprzestajac uzywania tego argumentu.
                                            • hanni Re: Widze ze musisz miec ostatnie slowo :-) 25.07.07, 23:01
                                              nelsonek napisał:

                                              > Jestes pewien, ze odpowiedziales na moje zarzuty? Odnosze wrazenie, ze nie
                                              > czytasz dokladnie. Na przyklad: pisalem o tym czym sie roznimy.

                                              Moge ci napisac.
                                              Ja nie nazwalem cie "idiota". Ty nazwales mnie juz w ten sposob kilkakrotnie
                                              osmieszajac sie dodatkowo objasnieniami, ze uzyles tego tylko jako "argument" w
                                              dyskusji, ktorego jednak "argumentu"(!) (o dziwo) nie uzylbys wobec matki ani -
                                              jak sie dmyslam zadnej osoby, ktora na miejscu moglby dac ci w twarz.

                                              Zaiste osobliwy "argument"

                                              Poza tym w przeciwienstwie do ciebie rozumiem jak wiekszosc normalnych ludzi, ze
                                              brak potwierdzenia jakiegos faktu przez A nie jest rownoznaczne z jego
                                              zaprzeczeniem zwlaszcza gdy B go potwierdza poniewaz dysponuje inna wiedza.
                                              Niby takie proste i oczywiste....
                                              • chwila.pl Analiza logiczna 26.07.07, 00:11
                                                hanni napisał:

                                                > Poza tym w przeciwienstwie do ciebie rozumiem jak wiekszosc normalnych ludzi,
                                                > ze brak potwierdzenia jakiegos faktu przez A nie jest rownoznaczne z jego
                                                > zaprzeczeniem zwlaszcza gdy B go potwierdza poniewaz dysponuje inna wiedza.
                                                > Niby takie proste i oczywiste....

                                                Zacznijmy od zdefiniowania słowa "potwierdzić", i tak

                                                "potwierdzić — potwierdzać
                                                1. «stwierdzić lub poświadczyć prawdziwość, wiarygodność albo istnienie czegoś»
                                                2. «zgodzić się na coś, przyznać komuś rację»"

                                                Zatem "nie potwierdzic" oznacza, nie poświadczyć prawdziwości jakiegoś faktu,
                                                czyli nadać temu faktowi wartość logiczną .F.
                                                Co to oznacza w praktyce? To nic innego jak stwierdzenie, że nieprawdą jest, że
                                                taki fakt jest prawdziwy ==> czyli nieprawdą jest, że taki fakt miał miejsce ==>
                                                czyli w konsekwencji zaprzeczamy jego istnieniu.
                                                Taką postawę reprezentuje w Twoim przykładzie osoba A.
                                                Rozpatrywanie poglądów osoby B nie ma sensu, jest trywialne.

                                                Mamy zatem dwie sprzeczne opinie na temat tego samego faktu. Rozstrzygnięcie
                                                sporu, tj ustalenie, czy omawiany tu fakt miał miejsce (.T.) czy też nie (.F.)
                                                należy do prowadzących śledztwo, którzy muszą zdobyć niezbite dowody na
                                                potwierdzenie jednej z alternatywnych wersji.
                                                • hanni Czesc "nowy" :-) 26.07.07, 10:09
                                                  chwila.pl napisała:

                                                  > Zacznijmy od zdefiniowania słowa "potwierdzić", i tak
                                                  >
                                                  > "potwierdzić — potwierdzać
                                                  > 1. «stwierdzić lub poświadczyć prawdziwość, wiarygodność albo istnienie cz
                                                  > egoś»
                                                  > 2. «zgodzić się na coś, przyznać komuś rację»"
                                                  >
                                                  > Zatem "nie potwierdzic" oznacza, nie poświadczyć prawdziwości jakiegoś faktu,
                                                  > czyli nadać temu faktowi wartość logiczną .F.

                                                  Zgoda.

                                                  > Co to oznacza w praktyce? To nic innego jak stwierdzenie, że nieprawdą jest, że
                                                  > taki fakt jest prawdziwy ==> czyli nieprawdą jest, że taki fakt miał miejsc
                                                  > e ==>
                                                  > czyli w konsekwencji zaprzeczamy jego istnieniu.

                                                  Bardzo dowolna interpretacja. Zwlaszcza jesli chodzi - jak zastrzegasz - o
                                                  "praktyke". Tym bardziej, ze w opisanym przypadku nie mamy do czynienia z jednym
                                                  a z wieloma podmiotami.
                                                  Potwierdzic lub zaprzeczyc mozna fakt, o ktorym posiada sie pelna wiedze.
                                                  Istnieje jeszcze trzecia mozliwosc, gdy tej wiedzy (pelnej) sie nie posiada.
                                                  Wtedy nie sposob cokolwiek "stwierdzić lub poświadczyć prawdziwość, wiarygodność
                                                  albo istnienie czegoś".
                                                  Brak wiedzy nie moze byc jednak rownoznaczny z zaprzeczeniem FAKTU.

                                                  > Taką postawę reprezentuje w Twoim przykładzie osoba A.

                                                  Osoba A nie posiada pelnej wiedzy odnosnie tego wydarzenia.

                                                  > Rozpatrywanie poglądów osoby B nie ma sensu, jest trywialne.

                                                  Ach "trywialne" :-) No to bardzo ciekawe, zwazywszy ze to wlasnie osoba B moze
                                                  dysponowac wiedza ktora osoba A wcale nie dysponuje.
                                                  • chwila.pl Zaczynasz od gafy.... 26.07.07, 11:01
                                                    hanni napisał:

                                                    > > Co to oznacza w praktyce? To nic innego jak stwierdzenie, że nieprawdą je
                                                    > st, że taki fakt jest prawdziwy ==> czyli nieprawdą jest, że taki fakt miał
                                                    > miejsce ==> czyli w konsekwencji zaprzeczamy jego istnieniu.
                                                    >
                                                    > Bardzo dowolna interpretacja.

                                                    Nie, bardzo poprawna z logicznego punktu widzenia. Kolejne implikacje są
                                                    konsekwencja poprzednich.

                                                    > Tym bardziej, ze w opisanym przypadku nie mamy do czynienia z
                                                    > jednym a z wieloma podmiotami.

                                                    To nie ma znaczenia. Operujemy tu pojęciem "osoba A - nie potwierdzajaca faktu".
                                                    Możemy przyjąć, dla ustalenia uwagi okreslenie "Osoba typu A". To, czy jest to
                                                    jedna osoba, czy dwie, czy dziesięć jest bez znaczenia, ponieważ reprezentuja
                                                    ten sam pogląd.

                                                    > Potwierdzic lub zaprzeczyc mozna fakt, o ktorym posiada sie pelna wiedze.

                                                    Nie. Robisz podstawowy błąd logiczny. Podejrzewam nawet, że błąd ten stanowi
                                                    źródło nieporozumień w dyskusji z Nelsonkiem.
                                                    Osoba typu A nie potwierdza prawdziwości faktu, zgodnie ze stanem swojej wiedzy
                                                    na ten temat. Co stanowi subtelna, ale jakże istotna merytorycznie różnicę!

                                                    > Istnieje jeszcze trzecia mozliwosc, gdy tej wiedzy (pelnej) sie nie posiada.
                                                    > Wtedy nie sposob cokolwiek "stwierdzić lub poświadczyć prawdziwość,
                                                    > wiarygodność albo istnienie czegoś".

                                                    Ten sam błąd logiczny.

                                                    > Brak wiedzy nie moze byc jednak rownoznaczny z zaprzeczeniem FAKTU.

                                                    Ależ oni mają wiedzę i zgodnie z nią potwierdzają pewne fakty, lub nie
                                                    potwierdzają. Natomiast Ty usiłujesz tu wprowadzić pojęcie "wiedzy absolutnej",
                                                    "prawdy obiektywnej". Można, tylko to nie ten casus, i nie o tym tu dyskutujemy.
                                                    >
                                                    > Osoba A nie posiada pelnej wiedzy odnosnie tego wydarzenia.

                                                    Kolejny błąd logiczny. Nie możesz przyjmować takiego założenia a'priori,
                                                    ponieważ jest błędne.
                                                    >
                                                    > > Rozpatrywanie poglądów osoby B nie ma sensu, jest trywialne.
                                                    > Ach "trywialne" :-)

                                                    Trywialne - to w matematyce oznacza nie wymagające wyjasnień, oczywiste.
                                                    Osoby typu B potwierdzają fakt, czyli nie ma potrzeby interpretacji logicznej.
                                                    Rozumiesz?

                                                    > No to bardzo ciekawe, zwazywszy ze to wlasnie osoba B moze
                                                    > dysponowac wiedza ktora osoba A wcale nie dysponuje.

                                                    Błąd logiczny. Nie możesz zakładać, która ze stron ma rację. Przyjęcie takiego
                                                    założenia może być przyczyną fiaska dedukcji logicznej.
                                                  • hanni To ty popelniasz gafe 26.07.07, 13:23
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Nie, bardzo poprawna z logicznego punktu widzenia. Kolejne implikacje są
                                                    > konsekwencja poprzednich.

                                                    Niestety nie. Blad w twoim rozumowaniu lezy tutaj, cytuje:

                                                    "Zatem "nie potwierdzic" oznacza, nie poświadczyć prawdziwości jakiegoś faktu,
                                                    To nic innego jak stwierdzenie, że nieprawdą jest, że taki fakt jest prawdziwy
                                                    ==> czyli w konsekwencji zaprzeczamy jego istnieniu."

                                                    Twoje wnioski nie sa implikacja poprzednich.
                                                    "Nie poswiadczenie prawdziwosci jakiegos faktu" NIE JEST wcale rownoznaczne ze
                                                    "stwierdzeniem, ze nieprawda jest, ze ten fakt jest prawdziwy".

                                                    Nie mozesz poswiadczyc, ze posiadam pierscionka ze szmaragdem. Czy to ma byc
                                                    rownoznaczne z tym, ze nieprawda jest, ze go posiadam? Nie.

                                                    > To nie ma znaczenia. Operujemy tu pojęciem "osoba A - nie potwierdzajaca
                                                    > faktu"

                                                    Nie. Ostateczne orzeczenie prawdziwosci lub nieprawdziwosci tego faktu zalezy w
                                                    tym wypadku od zweryfikowania calosci dostepnych informacji. Osoba A posiada
                                                    tylko fragmentaryczna wiedze.
                                                    Roznica miedzy nia a osoba B polega na tym, ze ona nie moze potwierdzic tego
                                                    faktu podczas gdy osoba B go potwierdza na podstawie swojej wiedzy.
                                                    Jesli tak jest, to ten fakt jest PRAWDZIWY poniewaz B dysponuje wiedza
                                                    potwierdzajaca go I NIE JEST NIEPRAWDZIWY poniewaz A tej wiedzy nie posiada.


                                                    > Osoba typu A nie potwierdza prawdziwości faktu, zgodnie ze stanem swojej
                                                    > wiedzy na ten temat.

                                                    Ano wlasnie. Nie moze potwierdzic czegos, czego nie widziala. Ale jako, ze jej
                                                    wiedza jest tylko fragmentaryczna nie moze to byc rownoznaczne z zaprzeczeniem
                                                    tego faktu.

                                                    Twoj blad logiczny polega m. in. na tym, ze nie widzisz roznicy w weryfikowaniu
                                                    jakiegos faktu na podstawie jednego, pelnego zrodla informacji i wielu
                                                    fragmentarycznych zrodel.

                                                    > Ależ oni mają wiedzę i zgodnie z nią potwierdzają pewne fakty, lub nie
                                                    > potwierdzają.

                                                    Lub im zaprzeczaja. Prefekt francuski jednak swiadomie wybral okreslenie ze
                                                    osoby te "nie potwierdzily" owej wersji a nie, ze jej "zaprzeczyly".

                                                    > Natomiast Ty usiłujesz tu wprowadzić pojęcie "wiedzy absolutnej",
                                                    > "prawdy obiektywnej".

                                                    Dlaczego uzwasz cytatow okreslen, ktorych nigdzie nie uzylem? Dlaczego tak
                                                    manipulujesz?

                                                    Wcale nie chodzi o zadna "wiedze absolutna" ale co najwyzej o kompletna wiedze
                                                    na danym etapie dochodzenia, tzn. ze weryfikacji podlegaja WSZYSTKIE dostepne
                                                    informacje a nie tylko mala ich czesc, na podstawie ktorej wyciagane sa pozniej
                                                    wnioski stojace w jawnej sprzecznosci z innymi znanymi faktami.

                                                    > > Osoba A nie posiada pelnej wiedzy odnosnie tego wydarzenia.
                                                    >
                                                    > Kolejny błąd logiczny. Nie możesz przyjmować takiego założenia a'priori,
                                                    > ponieważ jest błędne.

                                                    Ups! A to ciekawe :-)
                                                    Zalozenie, ze osoba A posiada "pelna wiedze odnosnie tego wydarzenia" jest
                                                    "bledne". Mozna wiedziec dlaczego?

                                                    > Osoby typu B potwierdzają fakt, czyli nie ma potrzeby interpretacji logicznej.
                                                    > Rozumiesz?

                                                    Acha. Osoba B twierdzi, ze pielgrzymi naklonili kierowce do zmiany trasy ale
                                                    "nieprawda jest, ze taki fakt mial miejsce" poniewaz osoba A (dysponujaca tylko
                                                    swoja wiedza) go nie potwierdzila.

                                                    Twoj blad logiczny (pozwole sobie w tym miejscu cie zacytowac) polega na tym, ze
                                                    po pierwsze blednie interpretujesz (jezykowe) znaczenie okreslenia "nie
                                                    potwierdzac", (zycie i jezyk to nie system zerojednykowy) a po drugie, ze nie
                                                    uwzgledniasz, kwestia oceny prawdziwosci lub nieprawdziwosci okreslonego faktu
                                                    moze byc rowniez rozpatrywana w oparciu o wiecej niz jedna wypowiedz.



                                                  • chwila.pl Czyżby? 26.07.07, 14:14
                                                    Popełniłeś gafę, nazywając mnie "nowym", nie zauważając, że jestem kobietą...
                                                    Jestem matematykiem, znam logikę jak swój mały palec. Nie widzę zatem potrzeby
                                                    kontynuowania polemiki z kimś, kto na logice nie zna się ani trochę. Powtarzam:
                                                    Przyjmujesz błędne założenia i na ich podstawie wyciągasz fałszywe wnioski.
                                                    Koniecznie chcesz udowodnić wszystkim swoja ideę fix, nie zauważając, że
                                                    zastosowane przez Ciebie metody są bardzo łatwe do podważenia, co udowodniłam Ci
                                                    w poprzednim poście. Możesz się z tą opinia nie zgadzać, masz do tego prawo,
                                                    tyle tylko, że to do niczego konstruktywnego nie prowadzi.
                                                  • hanni Owszem 26.07.07, 20:25
                                                    Przepraszam jesli urazilem cie pomyliwszy twoja plec.

                                                    Doceniam fakt, ze "znasz logike jak swoj maly palec" ale nie bylas w stanie
                                                    niczego mi udowodnic. Sytuacje w zyciu i zawilosci jezykowe nie zawsze pozwalaja
                                                    sie wcisnac w przejrzyste schematy zerojedynkowe, zwlaszcza jesli nie jest sie w
                                                    stanie okreslic nawet poprawnosci sytuacji wyjsciowej.



                                                  • chwila.pl Re: Owszem 26.07.07, 20:59
                                                    hanni napisał:

                                                    > Doceniam fakt, ze "znasz logike jak swoj maly palec" ale nie bylas w stanie
                                                    > niczego mi udowodnic. Sytuacje w zyciu i zawilosci jezykowe nie zawsze
                                                    > pozwalaja sie wcisnac w przejrzyste schematy zerojedynkowe, zwlaszcza jesli
                                                    > nie jest sie w
                                                    > stanie okreslic nawet poprawnosci sytuacji wyjsciowej.
                                                    >
                                                    No własnie wracamy wiec do punktu wyjścia.
                                                    Jesli nieznana jest sytuacja wyjściowa, czyli, przekładając to na język
                                                    matematyki, nieokreslone są warunki brzegowe modelu, wyciaganie jakichkolwiek
                                                    wniosków, lub co gorsza stawianie hipotez jest po prostu absurdalne. Jak
                                                    średniowieczny rycerz broniłeś swoich założeń, które ja z kolei okreslałam jako
                                                    błędne. Bo są błędne. Nie wolno przyjmować założeń przez domniemanie, lub
                                                    traktować je jako aksjomaty, jeśli nie dysponujemy rzetelna wiedzą na ich temat.
                                                    Przyjęte przez Ciebie założenie, że grupa osób typu B dysponuje obiektywną
                                                    wiedzą, wskazuje, że jest to tylko i wyłącznie założenie życzeniowe, które
                                                    pasuje Ci do Twojej koncepcji rozwoju wydarzeń przed katastrofą. I na tym
                                                    zbudowałeś cała teorię. Być może, wyniki śledztwa potwierdzą częściowo Twoje
                                                    poglady, powiadam częsciowo, teraz jednak Twoja teoria nie przedstawia wartości.



                                                  • hanni Re: Owszem 26.07.07, 21:26
                                                    Nie zrozumielismy sie.

                                                    Nie napisalem, ze "sytuacja wyjsciowa" jest "nieznana" tylko ze ta sytuacja nie
                                                    zostala "poprawnie okreslona". I to jest diametralna roznica. (Dlaczego ciagle
                                                    przekrecasz sens tego, co napisalem?)
                                                    I nie ma to bynajmniej nic wspolnego z prawdziwoscia czy wiarygodnoscia
                                                    ocenianych wypowiedzi.
                                                    One sa jakie sa (obojene czy prawdziwe czy falszywe) ale przypisywane im
                                                    wartosci logiczne nie sa jednoznaczne.

                                                    > Przyjęte przez Ciebie założenie, że grupa osób typu B dysponuje obiektywną
                                                    > wiedzą, wskazuje, że jest to tylko i wyłącznie założenie życzeniowe, które
                                                    > pasuje Ci do Twojej koncepcji rozwoju wydarzeń przed katastrofą.

                                                    Piszesz bardzo agresywnie i po raz kolejny manipuljesz wmawiajac mi rzeczy,
                                                    ktorych wcale nie napisalem. Dlaczego to robisz?
                                                    Nigdzie nie napisalem, ze grupa B "dysponuje obiektywna wiedza" - to nonsens.
                                                    Grupa B dokonala pewnej wypowiedzi POTWIERDZAJAC dyskutowane zajscie. To
                                                    wszystko. To, czy ich wypowiedz w toku sledztwa okaze sie prawdziwa czy nie jest
                                                    w tym momecie obojetne.

                                                    > I na tym
                                                    > zbudowałeś cała teorię. Być może, wyniki śledztwa potwierdzą częściowo Twoje
                                                    > poglady, powiadam częsciowo, teraz jednak Twoja teoria nie przedstawia wartości

                                                    Alez to jest zupelnie nieistotne. Na kazdym etapie poznawania jakiegos stanu
                                                    rzeczy dysponujemy pewnym zakresem wiedzy, a wiec wypowiedziami, informacjami
                                                    itd. x1, x2, ...xn.
                                                    Mnie chodzilo tylko o to, zeby wlasciwie okreslic wartosc logiczna tych (dwoch)
                                                    wypowiedzi, ktorymi dysponujemy i logicznie je ocenic w odniesieniu do
                                                    postawinej tezy. to wszystko.

                                                    Tymczasem dla ciebie istniala tylko wypowdziedz x1 (x2 uznalas za "trywialna").
                                                    Poza tym wypowiedzi tej usilowalas nadac wartosc logiczna, ktora z jej kontekstu
                                                    wcale nie wynika. To wszystko.

                                                  • chwila.pl Re: Owszem 26.07.07, 22:43
                                                    hanni napisał:

                                                    > Nie zrozumielismy sie.

                                                    Niestety, nie po raz pierwszy...
                                                    >
                                                    > Nie napisalem, ze "sytuacja wyjsciowa" jest "nieznana" tylko ze ta sytuacja
                                                    > nie zostala "poprawnie okreslona".

                                                    Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Skąd wiesz, że popełniono błąd w jej
                                                    określeniu? Stwierdzenie, że sytuacja nie została "poprawnie określona"
                                                    sugeruje, że chociaż znany jest prawdziwy obraz sytuacji, jednak został przez
                                                    kogoś niepoprawnie określony, opisany. Jest NIEUPRAWNIONĄ oceną, co więcej
                                                    piramidalną bzdurą!
                                                    Dlatego też użyłam określenia "nieznana". Rozumiesz?
                                                    Takie sformułowanie nie jest oceną, jest stwierdzeniem faktu. Bo przecież nadal
                                                    nie znamy prawdziwego przebiegu zdarzeń.

                                                    Męczy mnie już ta rozmowa, nie widze sensu jej kontynuacji. Rozmawiamy w dwóch
                                                    różnych językach.

                                                  • hanni Re: Owszem 27.07.07, 11:57
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Skąd wiesz, że popełniono błąd w jej
                                                    > określeniu? Stwierdzenie, że sytuacja nie....

                                                    O rany chwilko, zaczynam juz watpic w ciebie. Piszac "sytuacja wyjsciowa nie
                                                    zostala poprawnie okreslona" nie mialem wcale na mysli dochodzenia i jego
                                                    wynikow a naszej tej tutaj - pozal sie Boze - dyskusji czyli tego, ze nawet nie
                                                    ma ustalonych poprawnie pewnikow bazujacych na obecnym stanie informacji!

                                                    Od ciebie jako nauczycielki matematyki spodziewalbym sie jakiegos sensownego
                                                    modelu logicznego zamiast zupelnie dyletanckiego interpretowania okreslen
                                                    slownikowych, ktore nijak ma sie do analizowanej sytuacji.


                                                    > Męczy mnie już ta rozmowa, nie widze sensu jej kontynuacji. Rozmawiamy w dwóch
                                                    > różnych językach.

                                                    Piszesz to juz ktorys raz z rzedu, i podejmujesz ta dyskusje ciagle na nowo.

                                                  • chwila.pl Re: Owszem 27.07.07, 15:40
                                                    hanni napisał:

                                                    > O rany chwilko, zaczynam juz watpic w ciebie.

                                                    Robisz błąd :)

                                                    > Piszac "sytuacja wyjsciowa nie
                                                    > zostala poprawnie okreslona" nie mialem wcale na mysli dochodzenia i jego
                                                    > wynikow a naszej tej tutaj dyskusji ....

                                                    Nie jestem duchem św., ani jasnowidzem i nie wiem, co masz na myśli.
                                                    Wyrażaj się zatem precyzyjnie, wtedy sytuacja będzie klarowna i jasna.

                                                    > Od ciebie jako nauczycielki matematyki spodziewalbym sie ...

                                                    Trafiłes, jak kula w płot. Nie jestem i nigdy nie byłam nauczycielką....:)

                                                    > Piszesz to juz ktorys raz z rzedu, i podejmujesz ta dyskusje ciagle na nowo.

                                                    Drugi raz, policz sam, do dwóch umiesz przecież liczyc....:)
                                                    Bawisz mnie coraz bardziej ....:)
          • Gość: brum Propozycja IP: *.chello.pl 24.07.07, 18:28
            Poczekajmy na wyniki śledztwa. Jak na razie dyskusja ta przypomina wróżenie z
            fusów.

            PS Nelsonku, jestem pod wrażeniem!
            • nelsonek To cos nowego! 24.07.07, 18:34
              Nelsonek wywarl wrazenie na Brumie!
              Ludzie z forum nigdy nie przestana mnie zaskakiwac :]
              • Gość: brum Re: To cos nowego! IP: *.chello.pl 24.07.07, 18:46
                Masz niewiarygodną cierpliwość, której ci zazdroszczę.
                Jak dla mnie masz zadatki na świętego...:)
                • nelsonek Re: To cos nowego! 24.07.07, 18:48
                  Ja swietym? Nigdy w zyciu :P :P :P
            • hanni Re: Propozycja 24.07.07, 18:39
              Gość portalu: brum napisał(a):

              > Poczekajmy na wyniki śledztwa. Jak na razie dyskusja ta przypomina wróżenie z
              > fusów.

              Wiekszosc dyskusji na forum to wrozenie z fusow.
              • Gość: TIRex Re: Propozycja IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.07, 23:10
                Drogi hanni, sugerujesz jakies boskie udzialy w tej katastrofie, a nawet
                twierdzisz ze patnicy mieli powstrzymac kierowce od wjechania na te trase.
                Jestem od 1979 kierowca zawodowym, przejechane ponad 2 miliony km bez wypadku
                (nawet niezawinionego) nie mam co prawda uprawnien na autobus, ale 40 ton tira z
                przyczepa, to nie 18-20 ton autobusu bez przyczepy. Jezeli kierowca wjechal juz
                na RN85, ignorujac zakaz ktorego przeoczyc sie nie da, powinien jechac w dol na
                ODPOWIEDNIO DOBRANYCH PRZELOZENIACH, a hamulca uzywac SPORADYCZNIE. W taki
                sposob nawet gdyby wszystkie inne systemy (retarder, abs, tempomat itp) nie
                dzialaly mozna zjechac z tej gory bezpiecznie.
                Gdy juz doszlo do przegrzania ukladu hamulcowego i za pozno bylo na hamowanie
                silnikiem, czy retarderem (o ile wiedzial ze go ma) mogl szarpnac kierownica w
                lewo i walic w skarpe. Autobus wywrocilby sie na prawa burte, moze obyloby sie
                nawet bez ofiar smiertelnych.
                PS. 3 lata temu jechalem RN85 campingem na podwoziu fiata ducato. Jak umiesz
                jezdzic w gorach to zjedziesz tam nawet tirem.
                Pozdrawiam z Belgii
                • Gość: TIRex Nikt nie moze zmusic kierowcy do jechania gdzies IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.07, 23:37
                  Jeszcze jedno, gdybym ja siedzial za kierownica tego autobusu NIKT (nawet szef)
                  nie zmusilby mnie do pojechania ta trasa z pasazerami. Moze to wynika z tego ze
                  znam RN85, ale mysle ze zakaz wjazdu busow i pojazdow pow. 8 ton cos znaczy.
                  Mysle ze autobus z kompletem pasazerow i bagazem wazy ok. 18-20 ton.
                  Dla ciekawych polecam trase Martigny(CH) - Chamonix(F). Oczywiscie tylko
                  SPRAWNYM samochodem osobowym.
                  Pozdrawiam z Belgii.
                  • hanni Re: Nikt nie moze zmusic kierowcy do jechania gdz 26.07.07, 10:15
                    Gość portalu: TIRex napisał(a):

                    > Jeszcze jedno, gdybym ja siedzial za kierownica tego autobusu NIKT (nawet szef)
                    > nie zmusilby mnie do pojechania ta trasa z pasazerami.

                    Ale nie kazdy ma twoje doswiadczenie. Presja otoczenia miewa straszliwe skutki,
                    zwlaszcza wobec 22-letniego mlodzienca, ktory koniecznie chce dowiesc, jaki z
                    niego gieroj. Zwrociles uwage, ze inni polscy kierowcy bez cienia skrupolow
                    przyznaja, ze wszyscy tam jezdzili?
                    Nie wiem, czy to pasazerowie go do tego naklonili i on sie opieral (byloby
                    troche dziwne po opowiesciach innych kierowcow) ale uwazam generalnie, ze to
                    skandal, ze i kierowca i pielgrzymi z taka latwoscia akceptowali zlamanie
                    powaznego zakazu.
    • Gość: Marta50 Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.07, 23:54
      Odpowiadasz na :

      hanni napisał:

      > Jakie to - kurde - polskie!
      > Jada sie modlic - lamiac po drodze wszelkie przepisy!
      > Gdzie tu sens???? Jak mozna sie modlic i rownoczesnie ewidentnie grzeszyc,
      > dokonywac powaznych wykroczen?
      > Znaki zakazu byly ustawione ponoc na odcinku 20 km!
      >
      > To przeciez tak, jak okradanie sierot po to, zeby pozniej pokazac jakim sie
      > jest hojnym podczas kolekty!
      ******************
      Hanni, to jest normalna polska rzeczywistosc.
      • Gość: TIRex Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: *.dip.t-dialin.net 26.07.07, 00:05
        Jezeli czytalas moje poprzednie posty to wiesz ze za kierownica tira spedzilem
        prawie cale dorosle zycie.
        Gdybym mial trase z patnikami, niewazne czy islamskimi, katolickimi czy innymi
        to albo odmawiam wyjazdu w trase, albo wioze ich BEZPIECZNIE. Gdyby chcieli mnie
        zmusic do przejechania trasy RN85 z pasazerami, to w ostatecznosci stawiam
        autobus na parkingu, wylanczam silnik i dzwonie na policje ze pasazerowie
        rozrabiaja.
        Pozdrawiam z Belgii
    • Gość: bulka Re: Alleluja i cala naprzod - na zakazie! IP: 219.134.159.* 26.07.07, 23:17
      Podobno po kazdym przejechanym zakrecie klaskali kierowcy... To cale zdarzenie
      tylko pokazuje IQ ludzi naiwnie wierzacych...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka