Dodaj do ulubionych

nauka chodzenia

03.03.06, 12:55
Mój ojciec od urodzenia nie ma prawego przedramienia, a w końcu zeszłego roku
w wyniku choroby krążenia została amputowana lewa noga nad kolanem. Po
amputacji został wypisany do domu i nie nauczyli go w szpitalu żadnych
ćwiczeń. Teraz dostał skierowanie na oprotezowanie wstępne czy jakos tak to
się nazywa-dostał pierwsza protezę na rok. Wrócił do domu i ma się nauczyć
chodzić... Nie pokazano mu żadnych ćwiczeń, kazano tylko przekustykać pod
drzwi i z powrotem i wysłano do domu z zaleceniem "najpierw niech sie pan
przywzyczaja do stania". Ojciec ma 56 lat i chce jeszcze byc aktywny zawodowo.
Od dwóch dni ćwiczy niby to chodzenie ale to raczej podskoki. Ma jedną kulę,
bo z braku ręki nie da rady chodzic o dwóch i w zasadzie tak tylko suwa tą
protezę. Niewiele ma to wspólnego z prawdziwym chodzeniem. Tyle opisu. Teraz
chciałam zadać pytanie -czy ktos może jest w podobnej sytuacji i mógłby mi
doradzić czy istenieje jakaś mozliwość, żeby ojca skierowac na rechabilitację
na której nauczą go chodzić? nie znam się na tym, ale podejrzewam że jeśli
nabierze złych nawyków to potem trudno będzie nauczyć się chodzić prawidłowo.
Czy gdzieś można spotkac ludzi którzy uczą fachowego chodzenia? wydaje mi sie
to dziwne że tak pacjenta zostawia się samego sobie i sobie radź chłopie,
przecież to trudne i bez wskazówek fachowca niezbyt to widzę. Doradźcie
proszę, jeśli możecie. Dodam jeszcze że nie stac nas na jakieś prywatne
kliniki, bo juz na sama proteze wydaliśmy wszystkie oszczędności.
Obserwuj wątek
    • ewamonika1 Re: nauka chodzenia 03.03.06, 13:39
      witaj Moniko,
      może to niewielka pomoc, ale zajrzyj do linku:
      www.niepelnosprawni.info/ledge/x/1933
      oraz do tego wykazu:
      www.dlaczego.org.pl/pomocchkon.htm
      (część informacji dotyczy dzieci, ale niektóre są bardziej ogólne, również dla
      dorosłych)

      pozdr. i życzę powodzenia,
      ewa
    • c-leg Re: nauka chodzenia 03.03.06, 13:46
      To co opisujesz wola o pomste do nieba !
      To po prostu SKANDAL, zeby amputowanego SLUZBA zdrowia pozostawila tak bez
      opieki, pomocy i samemu sobie.

      Poszukaj pod ponizszym adresem, jest tam sporo linkow - moze znajdziesz to co
      jest Ci potrzebne:
      www.niepelnosprawni.info/ledge/x/1933
      Poza tym moglabys to samo pytanie zamiescic na forum portalu www.pion.pl

      Tak czy inaczej bardzo wazne jest, zeby Twoj ojciec od zaraz rozpoczal
      trenowanie kikuta.

      Powodzenia

      • c-leg Re: nauka chodzenia 03.03.06, 13:50
        Za pozno zauwazylem, ze Ewamonika podala Ci juz link, ale tym bardziej sprawdz,
        czy nie znajdziesz tam pomocy.

        Przez "trenowanie kikuta" nie mialem na mysli nauki chodzenia, ale trening
        pozostalych jego miesni.
        • monika1238 Re: nauka chodzenia 03.03.06, 20:25
          Dzięki Wam za te linki, ale ja je znam. Wszędzie napisane jest, że chory
          powinien mieć fachową pomoc rehabilitanta, ale to jakby nie dotyczy naszych
          realiów? nie jestem zupełnie w tym temacie obeznana - czy ktoś się orientuje czy
          NALEŻY się osobie w takiej sytuacji pomoc rechabilitanta, miejsce na oddziale
          itp? pewnie nie, znając naszą służbę zdrowia a szczególnie opieki. Ja tego nie
          rozumiem... Ojciec do czasu operacji mimo braku ręki pracował zawodowo, teraz,
          jesli nie uda mu się szybko samodzielnie stanąć na nogach będzie musiał odejść z
          pracy bo go zwyczajnie zwolnią. Jak mu pomóc? niestety jakies prywatne kliniki
          kosztują majątek. Wiem, że np. koleżanka po operacji biodra dostala
          rehabilitację w szpitalu i jeździła codziennie. Czy po zabiegu amputacji takie
          coś nie przysługuje? Ja może naiwna jestem -na to wygląda- ale myślałam że jeśli
          takie cos jest potrzebne to lekarz powie, da wniosek. A lekarz tylko kazal do
          domu i przyjechac za miesiąc. Doradźcie proszę, ja jestem laikiem nie znam się.
          Jeśli taka pomoc sie należy to ja ją załatwię choćby nie wiem co, ale jeśli sie
          nie należy to muszę szukać na własną rękę i niebardzo nawet wiem gdzie.
          Kogo należy pytać w tej sprawie? lekarza pierwszego kontaktu? chirurga ktory
          operowal? nie wiem... a jeśli nie należy się żadna opieka rehabilitacyjna to
          doradzcie-gdzie mozna znalezc pomoc w naszej sytuacji? gdyby chociaz tata mial
          dwie kule...ale ma jedna... ja juz nie wiem, wnerwia mnie to:(
          • dobrakobieta3 Re: nauka chodzenia 03.03.06, 20:45
            Moniko, co by tu...
            1. z jakiego miasta jesteś i gdzie odbyła się ta operacja?
            2. absolutnie Twój ojciec ma prawo do opieki rehabilitacyjnej i po takim
            zabiegu stosuje się naukę chodzenia.
            3. ja jestem obustronną amputantką, jedną nogę miałam skracaną kilkakrotnie,
            ale fakt, że czas jakiś temu i byłam młodą dziewczyną. Z autopsji mogę
            potwierdzić, że tak naprawdę, jak w wielu innych sprawach, i tak najważniejsze
            jest własne doświadczenie a w tym wypadku chodzenie, chodzenie, chodzenie... Z
            balkonikiem, o kuli, na protezie tymczasowej - trzeba próbować znaleźć własną
            pozycję, środek ciężkości, stabilność.
            Ja byłam leczona, a potem długo rehabilitowana w Konstancinie i Chylicach -
            fachowość to była średnia wówczas, ale wiem, że i tak miałam kupę szczęścia.
            Obawiam się, że ten Konstancin to może być dobry pomysł - zapytaj lekarza
            prowadzącego ze szpitala, czy może ojca tam skierować? A jeśli nie to czemu?
            A jeśli odmówią, próbuj sama w Konstancinie!
            4. gdzie robiliście tę protezę tymczasową i dlaczego mówisz, że wydaliście na
            nią tyle pieniędzy? Czy NFZ ją w jakiejś części dofinansowywał?
            5. tak głośno myślę... A może rozwiązaniem byłby wyjazd do jakiegoś sanatorium
            przynajmniej? Tam zwykle mają trochę zabiegów, trochę czasu dla pacjenta... coś
            tam dopłacić można, ale jest jakiś ciąg opieki zachowany...
            6. gdybyś była z Warszawy, może mogłabym pomóc, muszę pomyśleć... Napisz, gdzie
            mieszkasz.
            7. w otrzymaniu opieki rehabilitacyjnej może na pewno pomóc lekarz prowadzący,
            miejscowy OPS - niech przyjdą, zobaczą i myślą razem z Tobą! Trudno, po to
            ojciec pracował i płacił składki, żeby teraz móc liczyć na pomoc.

            Nie daj się, chociaż wiem, jak mało kto, że łatwo nie będzie...
            Pozdrawiam.
          • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 04.03.06, 12:22
            Moniko!,abstrahujajac od calej tej absurdalnej,opisanej przez Ciebie sytuacji,ad:rem
            Ja po przejsciu z wozka,na nogi cwiczylem intensywnie 3m-ce w Dzierzaznie
            nauka chodzenia bardzo efektywna polegala na;
            1.nauczyc sie upadac bezpiecznie!tzn.przez odrzucenie kul i upadac na zdrowe
            rece/reke/
            2.Cwiczenia przy pomocy lustra!!! bardzo wazne,bo samemu sie kontroluje"nawyki"
            Reasumujac mozna to cwiczyc,w domu,poloz materace na podlodze,+duuuuze lustro,no
            i trzeba chodzic,rzeczywiscie codziennie!!!
            3.Oprotezowani,ktorych tam ogladalem,przy cwiczeniach mieli o tyle gorzej,ze
            byly to tzw.protezy"hartujace"kikuta,ale tez dawali rade!:)
            Serdecznie Pozdrawiam!:)
            OSTRY107.
          • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 04.03.06, 12:38
            Moniko!,abstrahujac od calej tej absurdalnej,opisanej przez Ciebie sytuacji,ad:rem
            Ja po przejsciu z wozka,na nogi cwiczylem intensywnie 3m-ce w Dzierzaznie
            nauka chodzenia bardzo efektywna polegala na;
            1.nauczyc sie upadac bezpiecznie!tzn.przez odrzucenie kul i upadac na zdrowe
            rece/reke/
            2.Cwiczenia przy pomocy lustra!!! bardzo wazne,bo samemu sie kontroluje"nawyki"
            Reasumujac mozna to cwiczyc,w domu,poloz materace na podlodze,+duuuuze lustro,no
            i trzeba chodzic,rzeczywiscie codziennie!!!
            3.Oprotezowani,ktorych tam ogladalem,przy cwiczeniach mieli o tyle gorzej,ze
            byly to tzw.protezy"hartujace"kikuta,ale tez dawali rade!:)
            Serdecznie Pozdrawiam!:)
            OSTRY107.ps sorki za literowke!,a przy okazji byla tam dziewczyna dokladnie tak
            jak Twoj Tata;bez reki i nogi po tej samej stronie!cwiczyla z 1 kula,plakala i
            cwiczyla!nic w tej materii,bez intensywnych cwiczen!,nie wymyslono!:)))R.O.
            • monika1238 Re: nauka chodzenia 04.03.06, 15:39
              Ha, no widzicie... człowiek to się nie zna całkiem póki go cos takiego nie
              dotknie. Czyli z tego co piszecie nalezy się opieka i pomoc rehabilitanta.
              Dobrze... to ja tu sie rozejrzę kurcze.
              A co do danych: mieszkamy w Krakowie i operacja była w Krakowie, w szpitalu
              Bonifratrów bo w ich przychodni leczyl sie tata u naczyniowego chirurga (on
              skierował tate na operację). Ortopeda ani raz go nie widział (czy to normalne?)
              a rehabilitantka owszem, nauczyła tate w szpitalu jak wejśc na wózek, jak
              skrzystać z toalety, ale żeby takie ćwiczenia to nic a nic.
              Ja wiem, że nauka chodzenia wymaga ćwiczeń ćwiczen i jeszcze raz ćwiczeń, tylko
              że te ćwiczenia tez trzeba umieć, nie? a skąd on ma to umieć? rozumiem, że
              trzeba samemu sie nauczyć, załapać że tak powiem, każdy ma swój sposób, ale
              jednak choćby to upadanie łatwo sie nie wymysli jak fachowo zrobić, a jak ci
              pokażą to juz szybciej. Zatem pójde w poniedziałek do lekarza pierwszego
              kontaktu, zobaczymy co powie.Dzięki za sugestie. Cały kłopot w tym, że ojcu
              kończy sie zwolnienie i jak nie wróci do pracy na czas to go zwolnią, dlatego
              nam sie tak spieszy żeby sie usamodzielnił względnie z tym chodzeniem... Nam jak
              nam -jemu zalezy, bo jak straci prace to sie w ogóle załamie jako nieprzydatny
              itp, no sami chyba wiecie jakie myśli ma sie wówczas w głowie, ja sobie moge
              tylko wyobrazić...miszkamy na 2 piętrze bez windy i tata w zasadzie nie
              wychodzil przez pol roku, tyle tylko co go panowie z transportu wyniesli do
              karetki, przewiezli na kontrolę i przywiezli do domu. Chce wreszcie wyjsc, swiat
              zobaczyc, no wiecie, co ja tu bede pisac, sami wiecie najlepiej...
              Nogę też mu cieli na kilka razy ale w zasadzie raz za razem, dopiero teraz jak
              juz kolano odjęli to sie zagoiło porządnie i dostał protezę. A co do płacenia-
              1500 my a 1000 nfz, i jeszcze za kule. Dla mnie 1500zł to bardzo duża kwota, bo
              jeszcze wcześniej bardzo duzo pieniędzy szło na opatrunki, transport do lekarza,
              leki :( wiem, że za stałą proteze mamy płacić około 5 tys, ale to juz za rok,
              więc skoro to wiem to sie spokojnie uskłada. A proteza z ul. reformackiej, nie
              znam się ale wygląda na dobrą i tata uznał że "stosunkowo wygodna". Choć w
              zasadzie skacze na jednej nodze a proteze przerzuca szybko.
              Dzięki wszystkim za porady. Dam znać co się dowiedziałam. To są jaja że lekarze
              cie nie pokierują nigdzie, nie doardzą. Człowiek dobity że tak sie stało,
              zmęczony dniem codziennym i jeszcze ma lekarzowi przypomniać. To jest nie fair...
              • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 04.03.06, 16:56
                Monika!
                jak tna byle jak to musza "poprawiac",to "norma"!:(...,tu sie nic nie zmienilo!:((
                A co do protezy..hm..za 5tys.zeta to nie moze byc dobra proteza!!!
                Moze sprobuj czy zaklad Taty nie moze dolozyc kasy?,albo szukaj sponsora!:)
                Ja pamietam "angielki",ze ludzie tanczyli,skakali,etc.etc.dokad nie zdjeli
                protez to nie wierzylem,ze to nie ich wlasne nogi!!!
                Tez myslalem o protezie,ale mnie chcieli zrobic"kanadyjke",wyluskanie z biodra!
                to podziekowalem i wole chodzic na wlasnej"protezie"!,ale kregoslup siada to
                fakt!:(...,kregoslup tez trzeba cwiczyc! i to musza byc indywidualnie dobrane
                cwiczenia,np. z krzeslem!:)
                Mowisz o wychodzeniu na dwor..hm..,dokad Tata nie opanuje dobrze upadkow
                kontrolowanych!,to bardzo ryzykowne,a potem to juz male miki mozna chodzic nawet
                po lodzie!:)
                Serdecznie Pozdrawiam i wspolczuje tej gehenny...OSTRY107.
                • monika1238 Re: nauka chodzenia 04.03.06, 18:22
                  dzięki Ci Ryszard za odpowiedź.
                  No widzisz, z ojcem moim jest taka sparwa, że on się już za miesiąc chce do
                  pracy wybrac na własnych nogach i do lekarza po to, żeby uzyskać zdolnośc do
                  prac. Jak ją uzyska to może dalej siedzieć-na urlopie i sie uczyć. Jak nie
                  uzyska to go wyleją. To jest bardzo trudny człowiek, kocham go bardzo ale ma
                  starsznie ciężki charakter. Trudno z nim współpracowac że tak powiem, on chce do
                  wszystkiego dojśc sam. I to juz, zaraz, natychmiast. Więc z jednej strony tzreab
                  znaleźć pomoc, jakies wyjście, a z drugiej-paradoksalnie-przekonac go że tak
                  trzeba, że tak będzie lepiej. Ach, no nic to, nie ma sie co użalać, trzeba działać.
                  A co do cięcia to nie zgodze się że cięli byle jak -taka choroba niestety
                  -zarostowa miażdżyca naczyń. Szybko postępująca. Lekarz zrobił wszystko co mogl
                  żeby zachowac kolano przez wzgląd na brak ręki, bo wiadomo że latwiej nauczyc
                  sie chodzic o protezie jak się ma kolano niz jak się go nie ma. Porobił
                  przeszczepy naczyń, ładnie się goiło ale niestety choroba poszła dalej w
                  przeciągu 3 tygodni i trzeba było ciąć wyżej -tak to już jest.
                  Ale nie zmienia to faktu że po obcięciu zero zainteresowania co dalej będzie z
                  pacjentem. A niby teraz tak trzeba aktywizowac niepelnosparwnych...jaaaaasne,
                  radź sobie sam i tyle. Tak to niestety wygląda.A co do tej protezy co mówisz że
                  byle jaka za 5 tysięcy móglbys mi cos doradzic? gdzie możan sie dowiedzieć
                  czegoś o porządniejszych protezach, kogo pytac? w tej protezowni? bo wiesz, tata
                  tego nie zrobi, musze ja i to w konspiracji póki co;)
                  monia
                  • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 04.03.06, 20:17
                    www.sol.nu/pol/pol_main.html
                    Monia!:)
                    moze zacznij od tego linku,ale ja osobiscie pamietam,ze najbardziej cenione to
                    byly produkty z W.B.!:)
                    tu nie jestem na biezaco...,mam nadzieje,ze ktos Ci jeszcze cos sensownego
                    doradzi,kto jest na czasie,w tym temacie,ewent.sama wejdz przezgoogle i szukaj!:)
                    Polskie "protezownie"wspominam jak najgorzej!:(((
                    Serdecznie Pozdrawiam
                    Ryszard-OSTRY107.
                  • dobrakobieta3 Re: nauka chodzenia 04.03.06, 22:28
                    Moniko, napisz do mnie: blueangel@buziaczek.pl
                    Podam namiary na protezownię, sądzę, że warto się pofatygować, bo robią szybko,
                    są na bieżąco z technologią, nie są państwowi a mają umowę z NFZ.
                    Czy tacie już skończyły się zwolnienia lekarskie i zasiłek pielęgnacyjny?
                    Pozdrawiam.
    • emmao1 Re: nauka chodzenia 05.03.06, 18:07
      Na forum FAR : www.far.org.pl/forum ( w dziale: Ogólnie)jest taki temat:
      " W jaki sposób zdobyć fundusze na protezę ?" Przeczytaj, bo mówią tu o
      ciekawych rzeczach np.Klinika Rechabilitacji,w której można w czasie pobytu
      zrobić protezę ( i to podobno bardzo dobrą ), o pewnej fundacji od której można
      zdobyć pomoc finansową np.na protezę itp.
      Możesz też porozmawiać z tymi osobami na priv i dowiedzieć się czegoś więcej..
      Temat o którym piszesz jest mi bliski, bo mój nieżyjący już tata miał przez
      większość życia protezę ( co prawda nie nogi, ale ręki i to prawej )tak więc
      problemy były podobne, choć czasy nieco inne,chyba z perspektywy lat patrząc
      było trochę łatwiej...
      • monika1238 Re: nauka chodzenia 06.03.06, 12:07
        dzięki, zaglądam wszędzie gdzie sugerujecie.
        A mój tata nie ma parwej ręki ale od urodzenia, i nie protezował jej bo w
        tamtych czasach to protezy były bardziej męczące niż ich brak. Od dziecka
        nauczony radzi sobie duper bez tej ręki, ale niestety utrunia mu jej brak naukę
        chodzenia bo nie ma dwóch kul do lapania równowagi i balkonik nie idzie równo
        więc można zęby wybić...
        • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 06.03.06, 13:03
          Witaj,Monia!:)
          sorki,ze sie"wcinam",ale nauki chodzenia z balkonikiem"nie rozumiem"!:(
          To jak tata ma chodzic po ulicy?,z balkonikiem???
          Tu naprawde trzeba od razu na gleboka wode!:)
          ,nauka upadkow!,z odrzuceniem kuli!,i chodzenie po matach,przed duzym lustrem!:)
          jasne,ze dobrze by bylo pod okiem instruktora!,ale jak nie ma to nie poradzisz,a
          wg mnie ,z autopsji!,innej "metody"chodzenia,po amputacji!,nie ma!:)
          pzdr Ryszard-OSTRY107.
          • monika1238 Re: nauka chodzenia 07.03.06, 23:25
            Nie wcinasz się. Piszę o tym jak laik - w szpitalu usłyszelismy od państwa
            rehabilitantów, że skoro z balkonikiem nie da rady to niestety oni nie mają
            fachowej kuli i żeby w takim razie jeździl na wózku. Stąd sądziłam że balkonik
            może dobry na początek. Ale tata nie dawal rady bo balkonik skręcał. To bylo
            jeszcze przed protezą w ramach pionizacji zalecane, żeby staw biodrowy nie
            został w przykurczu (jak dobrze zapamietalam bo panstwo rehabilitanci uwielbiaja
            mowić fachowo, żeby cżłowiek nie rozumiał...). Nie wcinasz się, ogromnie
            dziekuję za wszelkie porady.
            Powiem co jest na dziś. Ojciec wpadł w histerię jak tylko usłyszał że przydałaby
            sie pomoc i porada choćby jednorazowa, wydarł sie że nie ma mozliwości i już,
            poradzi sobie i mam sie zmaknąć. No i ćwiczy sam. Póki ma zapał wszystko ok,
            choć martwi mnie to, że uważa że teraz po pare kroków a potem nagle z dnia na
            dzien pójdzie na miasto, wróci do pracy. Ale tematu nawet nie warto poruszac bo
            wybucha. Póki co zawieszam ten temat z nim do odwolania i pocieszam się tym, że
            ćwiczy...
            • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 08.03.06, 08:26
              Monia!:)
              to sie ciesze,ze cos moge pomoc!:)
              Tacie przydalaby sie kula pachowa!,na tzw.lokciowej to nie ten etap do cwiczen!!!
              Rzeczywiscie jest b.wazne zeby nie doszlo do przykurczu,w stawie biodrowym!:)
              to nalezy cwiczyc/staw biodrowy!/24h na dobe!,czyli non-stop:)
              A Tata musi zrozumiec,ze inaczej jest,w domu,a inaczej na ulicy!:(
              Jezdzenie na dobrym wozku to tez jest jakies wyjscie,ale poki co to efektywne
              cwiczenia;upadki,lustro,mata!minimum3-4h dziennie!!!:)
              Serdecznie Pozdrawiam:):):)OSTRY107.
              • monika1238 Re: nauka chodzenia 10.03.06, 10:22
                Kula pachowa...nie znam się co to...ma taką kulę, która w razie upadku łatwo
                "wypnie" się z ręki - chyba jest ta kula ok. A chodzenie cóż - jeden dzień
                pochodzi godzinę a potem leży cały kolejny dzień, mówi że go kikut boli. A
                tematu w ogóle nie można poruszyć bo jest wielki raban. i co tu zrobić? myślicie
                że to zależy od płci? kobiety inaczej reagują?
                • ryszard.ostrowski Re: nauka chodzenia 10.03.06, 13:15
                  Monia!:)
                  Kobiety są napewno odporniejsze...,na ból też!:)
                  Kula pachowa to taka drewniana i jest pod pachę,tak łatwiej ćwiczyć!:)
                  Dopiero potem łatwo się wypinająca kula łokciowa!,koniecznie
                  anatomiczna!odciażająca kręgosłup!:)
                  Hartowanie kikuta,hm...tu też nie jest łatwo..,to po prostu boli i nie poradzisz:)
                  Po to jest proteza "treningowa",przed tą właściwą!:)))
                  Zawsze ,w rezerwie jest wózek!:(
                  Serdecznie Pozdrawiam..,wytrwałości i cierpliwości życzę:)OSTRY107.
                  • monika1238 Re: nauka chodzenia 16.03.06, 19:02
                    jest!
                    pan rehabilitant!
                    huurraaa!
                    Najpierw ponadaję- a co by nie, nalezy się! pani doktor pierwszego kontaktu
                    (glupie babsko) miala wypisac skierowanko , takie zaświadczenie ktorej kończyny
                    nie ma, że potrzebna rehabilitacja itd i że kieruje na rehabilitację w związku z
                    tym. Mama poszla do niej i co słyszy? " aaaa potrzebne to? to i tak za darmo nie
                    będzie, wie pani!?" tonem z serii "szkoda sie wysilac". Rece opadaja! ojciec jak
                    uslyszal to myslalam ze wylewu dostanie, mowi ze tyle forsy zdzieraja ze sluzby
                    zdrowia ale jak ich potrzebujesz po glupi swistek to jeszcze ci łaske robią...
                    Tak czy owak laskawie wypisala skierowanie, oczywiscie nie dawali nigdzie szans,
                    bo kolejki. Ale wreszcie znalazl sie pan wolontariusz ktory przyjechal, wiec
                    super. Teraz siedzi z tata i rozmawiaja, nie zagladm tam ale tata sie smieje,
                    wiec chyba ok. Oby!
                    • c-leg jak jest gdzie indziej (dlugie) 17.03.06, 14:38
                      Czytam ten watek (zreszta nia tylko ten) i noz mi sie w kieszeni otwiera.
                      Sposob w jaki traktowani sa niepelnosprawni w Polsce jest poprostu NIELUDZKI!
                      Polscy politycy zawodza tu na calej lini. Co gorsza - zawodzi polska sluzba
                      zdrowia - ludzie, ktorych powolaniem (podobno) ma byc przynoszenie ulgi i
                      pomocy potrzebujacym.
                      Przyklad Twojego ojca budzi wrecz wstret do tych "polbogow" w bialych
                      fartuchach.

                      Opisze jak to jest gdzie indziej – nie aby kogokolwiek frustrowac, lecz zeby
                      pokazac jak mozna inaczej. Zeby pokazac czego niepelnosprawni powinni oczekiwac
                      od „sluzby“ zdrowia w Polsce i co im sie NALEZY.

                      Ale najpierw jeszcze dygresja. Twego ojca po chodzeniu boli kikut. To znak, ze
                      tuleja protezy jest zle dopasowana. Technik, ktory ja robil MUSI ja poprawic –
                      to jego obowiazek. I poprawiac musi tak dlugo, az Twoj ojciec bedzie zadowolony.

                      Sam stracilem noge (rowniez powyzej uda) w wypadku samochodowym. Bardzo szybko
                      po amputacji
                      -jeszcze na chirurgii – rozmowy z psychologiem
                      -rozmowa z rehabilitantka z pobliskiej kliniki ortopedii technicznej
                      -wstepna rehabilitacja – najpierw w szpitalu
                      -a potem (do czasu) pelnego zagojenia kikuta ambulatoryjnie (codzienne
                      cwiczenia)
                      -odwiedziny ergoterapeuty w domu z omowieniem wszystkich potrzebnych
                      srodkow pomocniczych, informacje o roznych klinikach rehabilitacyjnych i
                      warsztatach ortopedycznych
                      -cokilkodniowa kontrola gojenia sie kikuta
                      -przedstawienie sie (w dowolnie samemu wybranej) klinice
                      rehabilitacyjnej z oprowadzeniem po niej i szczegolowym wyjasnieniem jak odbywa
                      sie sam proces zrobienia protezy i nauki przystosowanie do nowego zycia
                      -po zagojeniu kikuta skierowanie do tej kliniki
                      -w przynaleznym do niej warsztacie robienie protezy z niezliczonymi
                      przymiarkami i poprawkami
                      -zajecia indywidualne i grupowe - codzienne cwiczenia i rehabilitacja
                      kikuta i innych miesni, masaze, plywanie, koszykowka i hokej na wozkach, nauka
                      pielegnacji kikuta i przede wszystkim
                      -nauka chodzenia – od sali gimnastycznej poczynajac, poprzez kliniczny
                      tor przeszkod, wyjazdy do miasta, jazda autobusem, rozne nawierzchnie, schody
                      ruchome itd, nauka jazdy na rowerze
                      -w tym czasie tez ostateczne dopasowanie protezy i weekendowe wyjscia do
                      domu na “wyprobowanie protezy w codziennym otoczeniu”
                      -a po wyjsciu z kliniki dalsze kontrole i gotowosc w kazdej chwili
                      robienia poprawek

                      Moglbym jeszcze duzo pisac o tym jak PROFESJONALNA jest ta opieka i pomoc, ale
                      obawiam sie, ze mogloby to niektorych sfrustrowac, a to nie jest moim celem.
                      Chcialem tylko pokazac, ze tak tez mozna. I to nalezy sie kazdemu
                      niepelnosprawnemu – rowniez w Polsce!

                      Pozdrawiam
                          • monika1238 Re: jak jest gdzie indziej (dlugie) 05.04.06, 09:26
                            Witajcie,
                            Tym, którzy mi w owym czasie pomogli serdecznie dziękuję i spieszę z
                            informacjami z dnia dzisiejszego.
                            Tata poszedl do pracy!
                            Dzięki wolontariuszkowi dość szybko załapał jak chodzić - oczywiście ma to
                            niewiele wspólnego na arzie z pewnym chodzeniem, ale na tyle żeby się poruszać
                            da radę. Dzięki temu dali mu zdolność do pracy, jako że ze względu na brak ręki
                            i tak pracuje w spółdzielni inwalidów dostosowanej do potrzeb niepełnosprawnych.
                            Od poniedziałku chodzi do pracy - wozi go narazie kolega, bo jeszcze się tata
                            boi do autobusu wsiąść. Z dnia na dzień widać że sparwniej sobie radzi z
                            protezą. Poza tym psychicznie jest ok, od razu jak psozedł do pracy humor mu
                            wrócił. Jest starsznie zmęczony bo proteza ciężka a on ejszcze osłabiony, ale
                            zobaczymy -jak da rade to fajnie, jak nie to przynajmniej będzie wiedział, że
                            próbował wszystkiego.
    • jeasie Bóle fantomowe :(( 14.04.06, 20:48
      Witam!Moja mama jest miesiac po amputacji... Zajeli sie nia tak jak Twoim tata:
      (Wypuscili do domu bez niczego (jestem z wielkopolski) Czeka mnie ta sama
      droga... protezy itd. ale na razie mama walczy z bólami fantomowymi. Czy ktos
      ma jakis sposob na to cholerstwo? Boli ja non stop noga ktorej nie ma.
      Skorzystalismy z pomocy nerologa, ktory zapisal neurontin. Jednak od tygpdnia
      nic nie pomaga :( staly ból...Ma ktos jakis sposob??? Jak dlugo trwaly u was te
      bóle Pozdrawiam i zycze zdrowia.
      • c-leg Re: Bóle fantomowe :(( 18.04.06, 12:55
        Jeasie,
        niestety - Wojtek ma racje. Ani to nie jest do konca zbadane, ani nie ma na to
        tak do konca rady. Stosuje sie przerozne metody, ale zadna nie daje gwarancji
        sukcesu.
        Z wlasnego doswiadczenia moglbym polecic gabapentyne:
        www.neuronet.pl/lekarze/modules.php?name=News&file=article&sid=7
        Akurat w moim przypadku stosowana codziennie daje niezle (choc tez niepelne)
        rezultaty. Dawkuje dosyc wysoko - 2100 mg dziennie, ale bez zadnych skutkow
        ubocznych.
        Innym dajacym (podobno) bardzo dobre rezultaty jest preparat lyrica:
        www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1170
        Pisze podobno, bo sam jeszcze nie wyprobowalem, ale kolega (tez amputowany)
        jest bardzo zadowolony z dzialania (tylko skutki uboczne sa ponoc dosc silne -
        sennosc).
        Jeszcze inna ulge dla wielu amputowanych daje specjalny relax-liner firmy
        medipro:
        www.medi.de/medipro_R_Liner_RELA.3341.0.html
        Tu znajdziesz wiecej o bolach fantomowych:
        www.google.de/search?hl=de&ie=ISO-8859-1&q=bole+fantomowe&meta=
        Pozdrawiam


        • monika1238 Re: Bóle fantomowe :(( 18.04.06, 23:21
          Jeasie znawcą nie jestem, tyle tylko co z przypadku taty moge powiedzieć.
          Bóle fantomowe po amputacji miał przeokropne, po prostu wył. Ale on mial bardzo
          poważną chorobe krążenia i na oddziale były nawet osoby, które z bólu wariowały
          jeszcze przed amputacjami. I lekarz powiedzial, że przez to że tyle go
          "przetrzymali" to niestety zmienił sie próg bólu, mózg sobie sporo "zapamietał"
          i będzie dawać znac o sobie... no i dawał. Teraz jest już ponad 4 miesiące od
          ostatniej amputacji i jest dużo lepiej. Tata ma bóle ale fantomowe zdarzają się
          rzadko i zwykle przy zmianie pogody. Zwykle to jednak swędzenie palca albo
          kolana a nie ból. Co do leków to tyle co od lekarza pierwszego kontaktu -zwykle
          brał ketonal. Pomaga średnio- troche uśmierzy ale nie wyciszy bólu na stałe...
          • jeasie do c-leg i moniki 21.04.06, 22:46
            Dzieki za odpowiedzi. Moja mama od przeszlo tygodnia przyjmuje wlasnie
            1200 /dobe neurontinu.Jednak bez skutku.Boli ja nadal bez zmian. C-leg, a kiedy
            zaczely Ci dzialac te tabletki? Dosc duza dawke bierzesz, nie? A moniko powiedz
            mi czy ojciec tylko na tym ketonalu bazowal:-(??? To wspolczuje,bo widze
            cierpienie mojej mamy...I tu tez pytanie po jakim czasie mu minely TE STRASZNE
            bole? Moja mama tez 2-3 lata cierpiala z miazdzyca i tymi bolami wiec tak jak
            piszesz mozg sobie zdazyl zapamietac. Dzieki i POZDRAWIAM
            • c-leg Re: do c-leg i moniki 23.04.06, 16:26
              jeasie napisała:

              > Moja mama od przeszlo tygodnia przyjmuje wlasnie
              > 1200 /dobe neurontinu.

              To raczej niewiele. W opisie dawka skuteczna podawana jest w przedziale od
              1800 mg do 2400 mg.

              > C-leg, a kiedyzaczely Ci dzialac te tabletki? Dosc duza dawke bierzesz, nie?

              Raczej nie. Dawka maksymalna okraslana jest na 3600 mg, a normalna na 1800 -
              2400 mg.
              Kiedy zaczely dzialac? kilka dni po rozpoczeciu przyjmowania. Tutejsi lekarze
              uwazaja (odwrotnie niz w Polsce), ze zaczynac nalezy od wysokiej dawki i powoli
              ja obnizac. Dzieki temu bol szybko zanika i uklad nerwowy nie pryzwyczaja sie
              do stalego bolu.

              Pozdrawiam
              • monika1238 Re: do c-leg i moniki 01.05.06, 21:10
                tata jest stosunkowo odporny i jak tylko "wytrzymuje" to proszków nie bierze...
                w tych najgorszych bólach łączyli mu tramal i ketonal i dopiero taki mix
                pomagał ale otępiał niestety. Natomiast po połączeniu ibupromu z ketonalem malo
                co nie zszedł więc ostrzegam prze samodzielnym eksperymentowaniem -ten tramal z
                ketonalem to mu lekarz zapisal. Teraz rzadko stosuje ale boli go dość często
                odkąd chodzi na protezie, z tym, że mówi że to bóle kikuta a nie fantomowe
                nogi. A nie masz w swojej miejscowości gabinetu leczenia bólu? może wrato by
                było zapisać tam mamę?
      • korcia110 Re: Bóle fantomowe :(( 10.08.14, 15:41
        Witam,ja jestem 14 m-cy po amputcji i bole fantomowe na poczatku miałam mniejsze,teraz to dopiero koszmar,czy ktoś moze mi napisac jak dlugo to trwa,bo jezeli po takim czasie one sie nasiliły to jak bedzie mozna zyc i wyrtzrymac dalej

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka