a-m75
14.11.07, 07:27
Mam od dłuższego czasu nieodparte wrażenie, że nie jesteśmy i nie
staramy się nawet być profesjonalistami. Wydawało mi się, że w
dziedzinie, w której pracujemy, uczymy się, w której już się
wyszkoliliśmy (wydawałoby się specjalizowaliśmy) powinniśmy być
dobrzy. Lepsi. W miarę upływu czasu - lepsi. A tu okazuje się, że
lekarz leczy nas na serce, po czym okazuje się, że to chore płuco.
Że nauczyciel uczy nasze dziecko, a ma blade pojęcie o specyficznych
trudnościach w nauce. A wszyscy ci, "wielcy-mądrzy" obruszają się,
gdy idziemy z sugestią jednak innej choroby, czy proponujemy pomoc w
zgłebieniu brakującej wiedzy, wszak z korzyścią dla wszystkich
stron. Spotkaliście się z brakiem kompetencji? Też Was to tak razi?
Co robicie sami, by być doskonalsi w tym: za co odpowiadacie, za co
Wam płacą, w czym ufa Wam tzw. petent?