Dodaj do ulubionych

Sex obywatelski

12.11.10, 17:43
https://bi.gazeta.pl/im/2/8650/z8650152O.jpg
Obserwuj wątek
    • ilnyckyj Traktat o seksie, cz.I 22.11.10, 19:03
      Przede wszystkim chciałbym na to spojrzeć od strony oczywistej – i pozytywnej. Seks – to ta część naszego człowieczeństwa, która najbardziej łączy nas z Naturą. Konkretnie z naszą przynależnością do gatunku ssaków, poprzez cały ciąg fizjologiczny (akt seksualny, prokreacja, rodzenie, macierzyństwo) zmierzający do przedłużenia egzystencji gatunku. Przy czym początek tego łańcucha owa Natura wyposażyła w dojmujące uczucie przyjemności. I jeśli do tego dochodzi wzajemna atrakcyjność partnerów, obopólna fascynacja, to w rezultacie mamy chyba najwspanialsze doznanie w życiu człowieka. Jedno z tych doznań, o których – jak sądzę – wielu ludzi może powiedzieć, że dla niego warto w ogóle żyć. W tym kontekście może dziwić, że temu przeżyciu, tak podstawowemu dla istnienia naszego gatunku, różne systemy religijne przydawały, kwalifikację Grzechu. Do tego dochodzą kwestie obyczajowe, kulturowe. Moralność, normy społeczne. W ogóle – to wszystko, co człowieka odróżnia od świata zwierząt. Ale tu już wkraczamy w teren bardziej mroczny i skomplikowany, o którym w następnym odcinku…
      Cdn.
      • ilnyckyj Re: Traktat o seksie, cz.II 27.11.10, 20:20
        Jeśli jesteśmy przy porównaniach ze światem przyrody (którego jesteśmy częścią) – to zwraca uwagę fakt, że wśród zwierząt seks jest najmniej skomplikowaną i właściwie najłatwiejszą czynnością, właściwie niczym się nie różniącą od innych funkcji fizjologicznych organizmu. Natomiast najtrudniejszym zadaniem jest przede wszystkim – zdobycie pożywienia i przetrwanie we wrogim otoczeniu. U ludzi jest odwrotnie: pożywienie jest dostępne na wyciągnięcie ręki w sklepach wypełnionych towarami, niebezpieczeństwa istnieją, ale żaden drapieżca nie czyha na nas za rogiem, by nas upolować i pożreć. Znalezienie i dobór odpowiedniego partnera seksualnego (z czym nie mają kłopotu zwierzęta) to w świecie ludzkim najtrudniejsze zadanie. Sądzę, że bardzo niewielki procent ludzi odnajduje w życiu ten najwyższy stopień wzajemnej miłości, kiedy partnerzy idealnie do siebie pasują, rozumieją i współodczuwają przez długie lata. Aż do śmierci. Nikt nie prowadził statystyk, ale jestem skłonny wyrazić przypuszczenie, że może istnieć nie więcej niż parę procent takich par, może nawet mniej. Zresztą o prawdziwe statystyki byłoby trudno, bo część takich „idealnych” związków okazuje się tylko pozornie idealnymi (jak wiadomo możliwości ludzkiej hipokryzji są nieograniczone). Przy tym nie zgadzam się, że istnieje coś takiego jak „łatwy seks”. Łatwe może być tylko chwilowe zaspokojenie, za pomocą prostytutki, przygodnej znajomości, czy masturbacji, ale wg. mnie to nie ma wiele wspólnego z seksem, który jak wiadomo nie polega na chwilowym zaspokojeniu.
        • apersona Re: Traktat o seksie, cz.II 28.11.10, 11:25
          ilnyckyj napisał:
          "Znalezienie i dobór odpowiedniego partnera seksualnego (z czym nie mają kłopotu zwierzęta) to w świecie ludzkim najtrudniejsze zadanie."
          1) zwierzęta też mają sporo zachodu ze znalezieniem odpowiedniego partnera tj. zwykle zdobyciem odpowiedniej partnerki, choć kopulacja jest już prosta
          2) najtrudniejsze zadanie w świecie ludzkim? czy w tym nie pobrzmiewa nadzieja, że jak znajdzie się ten odpowiedni ON/ONA to już z górki "żyli długo i szczęśliwie" czyli rozwiąże to wszystkie moje problemy i opatrzy wszystkie dawne rany

          "Sądzę, że bardzo niewielki procent ludzi odnajduje w życiu ten najwyższy stopień wzajemnej miłości, kiedy partnerzy idealnie do siebie pasują, rozumieją i współodczuwają przez długie lata. Aż do śmierci. "

          Przekleństwo świadomości - nie zadowalać się byle czym.

          I na marginesie:
          "Seks – to ta część naszego człowieczeństwa, która najbardziej łączy nas z Naturą. Konkretnie z naszą przynależnością do gatunku ssaków, poprzez cały ciąg fizjologiczny (akt seksualny, prokreacja, rodzenie, macierzyństwo) zmierzający do przedłużenia egzystencji gatunku. "

          Pisał mężczyzna smile Dlaczego nie ojcowstwo lub rodzicielstwo?
            • ilnyckyj Re: Traktat o seksie, cz.III i IV(zapowiedź) 02.12.10, 17:23
              Nie mam jeszcze gotowej cz. III, ale - będzie o komplikacjach z tą sferą życia związanych, z tym, że od strony pozytywnej, cały czas zestawiając ze światem Natury. W części tłumaczy, dlaczego ta dziedzina tak bardzo zajmuje ludzi, kształtuje ich funkcjonowanie społeczne, towarzyskie. Cz. IV będzie o ciemniejszej i destruktywnej stronie...
          • ole-na Re: Traktat o seksie, cz.II 04.12.10, 08:54
            apersona napisała:

            > I na marginesie:
            > "Seks – to ta część naszego człowieczeństwa, która najbardziej łączy nas
            > z Naturą. Konkretnie z naszą przynależnością do gatunku ssaków, poprzez cały ci
            > ąg fizjologiczny (akt seksualny, prokreacja, rodzenie, macierzyństwo) zm
            > ierzający do przedłużenia egzystencji gatunku. "
            >
            > Pisał mężczyzna smile Dlaczego nie ojcowstwo lub rodzicielstwo?
            Hmmm... Jeśli chodzi o sam seks, to można mówić o partnerstwie, ale - jeśli chodzi o ciąg dalszy, następstwa, konsekwencje - to większy ciężar spada na nas - kobiety.
            • apersona Re: Traktat o seksie, cz.II 05.12.10, 13:30
              ole-na napisała:

              > > Pisał mężczyzna smile Dlaczego nie ojcowstwo lub rodzicielstwo?
              > Hmmm... Jeśli chodzi o sam seks, to można mówić o partnerstwie, ale - jeśli cho
              > dzi o ciąg dalszy, następstwa, konsekwencje - to większy ciężar spada na nas -
              > kobiety.

              Zauważ, że w tym ciągu: akt seksualny, prokreacja, rodzenie, macierzyństwo, macierzyństwo jest dopiero po rodzeniu, czyli na etapie opieki i wychowania, ew. karmienia piersią.
              Pytanie czy większy ciężar spada na kobiety "z natury rzeczy", czy dlatego że mężczyźni lubią zrzucać na kobiety wszelkie ciężkie i niewdzięczne prace. Bezpieczniej uciec do pracy na kilkanaście godzin dziennie a w weekendy obserwować jak wzruszająco wygląda żona opiekująca się dzieckiem.



              • bartos29 Re: Traktat o seksie, cz.II 05.12.10, 17:40
                apersona napisała:

                > Pytanie czy większy ciężar spada na kobiety "z natury rzeczy", czy dlatego że m
                > ężczyźni lubią zrzucać na kobiety wszelkie ciężkie i niewdzięczne prace.
                ++++++++

                Sądzę, ze i z jednego i z drugiego powodu. Z tym, że nie wiem gdzie kończy się "Natura" a zaczyna męskie lenistwo i wygodnictwo... smile
                • ilnyckyj Re: Traktat o seksie, cz.III (ale nie ostatnia!) 21.12.10, 16:23
                  DWA BIEGUNY SEKSU

                  Seks jest dziedziną bardzo rozległą i wielopostaciową, ale w naszym ludzkim świecie rozpościera się pomiędzy dwoma skrajnymi biegunami.
                  Jeden: to seks jako maksymalne tabu, źródło grzechu, niemoralności, zepsucia, dziedzina Szatana który za pomocą zdradliwych zmysłów opętuje ludzkie, słabe dusze, prowadząc je do zguby i Piekła.
                  Drugi: to bardzo prosta potrzeba fizjologiczna, uwarunkowana biologiczną koniecznością przedłużania danego gatunku, której zaspokajanie sprawia przelotną, ale fajną przyjemność – coś pomiędzy jedzeniem, a potrzebami załatwianymi w toalecie.
                  Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami zawiera się całe bogactwo i zróżnicowanie seksu: w zależności od uwarunkowań psychologicznych, kulturowo-religijnych i społecznych no i oczywiście: płciowych, podejście konkretnej osoby do tej dziedziny albo jest bliższe pierwszemu, albo drugiemu biegunowi…

                  Cdn…, ale zanim n. – chciałbym oddać głos bywalcom tego Forum: czy zgadzacie się z takim dwubiegunowym ujęciem, a jeżeli tak – to jakbyście się „pozycjonowali” pomiędzy tymi biegunami?
                    • essor Re: Traktat o seksie, cz.III (ale nie ostatnia!) 22.12.10, 20:06
                      apersona napisała:

                      > "całe bogactwo i zróżnicowanie seksu" nie mieści się na odcinku ograniczanym pr
                      > zez dwa punkty ("DWA BIEGUNY SEKSU"), seks nie jest jednowymiarowy.
                      > No chyba, że chodzi o bieguny sfery, to byłoby 2D, ale z opisu to raczej nie wy
                      > nika
                      ___
                      Zgadzam się z Personą. Seksu nie da się sprowadzic ani opisać zapomocą tych 2 schematycznych skrajności.
                    • ilnyckyj Re: Traktat o seksie, cz.III (ale nie ostatnia!) 29.12.10, 20:52
                      apersona napisała:

                      > "całe bogactwo i zróżnicowanie seksu" nie mieści się na odcinku ograniczanym pr
                      > zez dwa punkty ("DWA BIEGUNY SEKSU"), seks nie jest jednowymiarowy.
                      > No chyba, że chodzi o bieguny sfery, to byłoby 2D, ale z opisu to raczej nie wy
                      > nika
                      Tak dokładnie chodzi o te dwa skrajne bieguny, które faktycznie są tylko pewnymi punktami orientacyjnymi i rzecz jasna nie wyczerpują "całego bogactwa" wink
                      • apersona Re: Traktat o seksie, cz.III (ale nie ostatnia!) 30.12.10, 21:28
                        ilnyckyj napisał:

                        > Tak dokładnie chodzi o te dwa skrajne bieguny, które faktycznie są tylko pewnym
                        > i punktami orientacyjnymi i rzecz jasna nie wyczerpują "całego bogactwa" wink
                        >
                        Wiesz co piszesz? Czy tylko chcesz się zgodzić?
                        Bo w moim odczuciu wszystko z tematu seks da się pod ten opis naciągnąć, czyli żadna informacja nie została przekazana.
                        Na sferze dowolne dwa przeciwległe punkty można uznać za bieguny, więc trudno mówić o punktach orientacyjnych.
                        • ilnyckyj Re: Traktat o seksie, cz.III (ale nie ostatnia!) 04.01.11, 21:14
                          Wnioskuję z tego, że uważasz wytyczenie tych dwóch skrajności za zbyt duże uproszczenie. Może. Ale od czegoś trzeba zacząć. Zauważcie - wy wszyscy, którzy poddaliście krytyce mój wstępny opis - że te dwie skrajności, właściwie wykluczające się, odnoszą się do jednego i tego samego fenomenu jakim jest seks. Oba te spojrzenia - w jakimś stopniu zafałszowują go, ale poprzez wychwycenie tego fałszu możemy stopniowo dojść do istoty tego czym naprawdę jest seks.
                            • ilnyckyj Dalsze wymądrzanie o seksie, cz.IV 07.01.11, 14:38

                              Te dwa skrajne ujęcia wydają się zubażać zjawisko seksu, bo są możliwe również inne równie skrajne ujęcia tego tematu. Np.: z jednej strony; niezwykłe, wyjątkowe spotkanie dwojga ludzi, z drugiej: codzienna rutyna milionów par małżeńskich i poza- . Albo – z jednej strony: wzniosłość, piękno cielesne i duchowe, z drugiej: ordynarna, szpetna fizjologia. Albo jeszcze inna skrajność: seks – jako spotkanie dusz połączonych bezinteresownym uczuciem i – jako kontrakt handlowy, rezultat wygranego przetargu z innymi konkurentami, czyli emanacja naszych czasów „urynkowienia” wszystkich przejawów życia, w tym i seksu.
                              Można łatwo dojść do przekonania, że seks ma tyle twarzy, aspektów, że właściwie każdy człowiek – to inny rodzaj seksu i że w związku z tym zjawisko właściwie jest nie do ogarnięcia i nie do zsyntetyzowania przez umysł pojedynczego człowieka. Powstaje więc zasadnicze pytanie: czy w ogóle warto się nad tym zastanawiać i próbować to zjawisko zrozumieć w pełni, we wszystkich jego aspektach, czy może dać sobie spokój i po prostu: używać i przeżywać?
                              A drugie pytanie: czy nawet jak już wszystko zrozumiemy, czy wyda nam się, że zrozumiemy – to czy nie stracimy tej spontaniczności przeżywania, tej radości zetknięcia się z niespodzianką, czymś nowym i nieznanym?
                              Na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy od danego człowieka i jego postawy wobec świata i siebie samego: czy chce on tylko przeżywać, percypować to co się dzieje w nim i dokoła niego bez próby rozumienia, poznania, ogarnięcia swoim umysłem, czy przeciwnie: chce rozumieć, poznać i wiedzieć.
                              Sądzę, że rozumienie i wiedza nie wykluczają autentyczności i spontaniczności przeżyć, a przeciwnie – właśnie je pogłębiają i czynią może nawet bardziej intensywnymi i autentycznymi!

                              CDN (ale proszę o komentarze!)
                              • basilisque Re: Dalsze wymądrzanie o seksie, cz.IV 08.01.11, 21:47
                                No właśnie. Czy to da się tak wszystko jednoznacznie opisać i zsyntetyzować? I właściwie po co? Czy to jakoś nie prowadzi do uproszczeń? Próba ogarnięcia intelektem tak bogatej i skomplikowanej dziedziny jak seks jest niemożliwa, a w każdym razie pomija to czego inteletkem nie da się pojąć.
                                • ilnyckyj Re: Dalsze wymądrzanie o seksie, cz.IV 12.01.11, 21:15
                                  basilisque napisał:

                                  > No właśnie. Czy to da się tak wszystko jednoznacznie opisać i zsyntetyzować?

                                  W tym wszystkim nie podoba mi się słowo jednoznacznie. Seks - nie może być jednoznaczny, bo samo słowo ma wiele znaczeń. Jednoznacznie na pewno się nie da, bo właśnie jego istota zawiera się w sprzecznościach, przeciwieństwach, przyciąganiu i odpychaniu i jednocześnie - w przezwyciężaniu tych przeciwieństw, różnic...
        • krol-czy-krolik Re: Traktat o seksie, cz.II 06.12.10, 22:15
          ilnyckyj napisał:

          > zji są nieograniczone). Przy tym nie zgadzam się, że istnieje coś takiego jak &
          > #8222;łatwy seks”. Łatwe może być tylko chwilowe zaspokojenie, za pomocą
          > prostytutki, przygodnej znajomości, czy masturbacji, ale wg. mnie to nie ma wie
          > le wspólnego z seksem, który jak wiadomo nie polega na chwilowym zaspokojeniu.

          Eeee - dla mnie seks polega na zaspokojeniu! Może byc chwilowe, może być dluższe (zależnie od różnych czynnikow i aspektów wink ) Ale zaspokojenie - to podstawa! (Przynajmniej dla mnie może inni wolą jakieś takie wyrafinowane fiki-miki połowiczno-platoniczne)

          DB (niezaspokojona) Rabbit
    • krol-czy-krolik Re: Sex obywatelski 04.03.11, 14:28
      Hasło mi się podoba i generalnie popieram, choc trochę inaczej rozumiem. Tzn. seks to obowiązek obywatelski, który prowadzi do przyrostu naturalnego, czyli coś czego potrzebuje Ojczyzna. Nie jest to łatwe jak się jest singlem. Nawet jakby, się nie było singlem też może nie byłoby takie proste. Problem w tym, ze niestety - masturbacja nie daje oczekiwanej satysfakcji. Wolałbym już korzystanie z usług najstarszego zawodu świata. Ale tu mam największy opór w tym, że ta branża jest opanowana przez mafię, a ja mafii nie będę wspierać. Małżeństwo, stały związek - to wydaje się strasznie trudne, bo ludzie muszą do siebie idealnie pasować, żeby nie dochodziło do jakichś patologii. W sumie więc moja postawa jest mało obywatelska: jak mogę to się powstrzymuję, co skutkuje narastaniem agresji (p. wątrek "Seks i agresja")
      • ilnyckyj Re: Sex obywatelski 05.03.11, 11:43
        No cóż, Królik, zastanów się nad rozwiązaniem, które w swoim czasie promował p. Premier oraz także pewna grupa internautów na naszym forum, czyli chemiczną kastracją. To nie boli a kłopot masz z głowy!
              • krol-czy-krolik Re: Sex obywatelski 11.03.11, 11:50
                Dziękuję za "Dobre rady".
                To własnie rady tego typu:
                "Wiesz co - mam problem w pracy z Szefem despotą-idiotą.
                - Mam rozwiązanie: najlepiej podłóż bombę i wysadż firmę w powietrze, a najlepiej to sam się z nią wysadź w ramach protestu!"

                DB (Duża Buzia - a nie Bomba) Rabbit
              • w.ell Re: Sex obywatelski 13.03.11, 14:05
                Dość prymitywny żarcik panie Dozorco. O czym tak szczerze napisał Królik - to prawdziwa zgryzota wszystkich singli. Potrzeba seksu, potrzeba - tego drugiego, prawdziwego partnera. A z drugiej strony: lęk, poczucie, że jak się nie uda, przyjdzie kolejny dół. Niedopasowanie charakterów, zainteresowań, rozczarowanie, dodatkowe męczarnie jak w takim nieudanym związku pojawi się potomstwo.
                W ktorymś momencie, Krolik, trzeba sobie powiedzieć: czy jeśli nie spotkało się tego wymarzonego partnera (-rki), czy szukamy/czekamy dalej, czy obniżamy poprzeczkę i wzmacniamy w sobie tolerancję i skłonność do kompromisu (pod warunkiem, że ta druga strona też wykaże ruch w tym kierunku) i niech się dzieje wola nieba, aby nie zostać samemu w tym życiu...

                DB. Well
                    • w.ell Re: Sex obywatelski/przyjacielski 17.03.11, 19:52
                      Hmmm... co to tak dokładnie oznacza nie wiem, ale lepiej brzmi niż seks obywatelski (bo się kojarzy z obowiązkiem wink ). Przyjacielski, to brzmi - przyjaźnie. I bezinteresownie. Jak się to ma do seksu np. miłosnego (? jakoś to dziwnie brzmi z tym przymiotnikiem). Inne pytania. stare jak świat: gdzie się kończy przyjaźń a zaczyna miłość i czy kobieta i mężczyzna - mogą być przyjaciółmi? Ale generalnie - czemu nie? Jestem za wszystkim co się kojarzy z przyjaźnią, milością, bezinteresownością, a przeciw - agresji, tyranizowaniu, wykorzystywaniu i poniżaniu.
    • ilnyckyj Dlaczego jednak tak trudno 01.06.11, 23:03
      napisać coś jednoznacznego o seksie? To proste: ponieważ prowadzi do spotkania - nie tylko w warstwie fizycznej, ale spotkania konkretnych ludzi z ich osobowościami, różnymi indywidualnymi i niepowtarzalnymi atrybutami, takimi czy innymi nastrojami i bardziej lub mniej trwałymi emocjami. I tu nic nigdy nie jest takie samo.
      • basilisque Magia seksu 20.09.11, 22:44
        W seksie jest coś magicznego. To co prawda rytuał dyktowany przez Naturę, ale w ktorymś momencie dochodzi, nie zawsze, ale może dojść przekroczenia granicy własnego "ja" w tym dziwnym (a jednocześnie tak bardzo oczywistym) połączeniu z drugim człowiekiem...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka