Dodaj do ulubionych

Samotność

20.10.07, 21:53
Dochodzę do wniosku, że to najbardziej ludzkie z ludzkich doznań,
kiedy odczuwasz swoją "osobność", odrębność od innych. Czasami
nienawidzę jej, czasami tęsknię do niej. Staramy się ją zagłuszyć,
uciec od niej do ludzi, do działania, ciągłego miotania się,
gorączkowej szarpaniny, którą nazywamy "karierą" albo też "radzeniem-
sobie-w-życiu". Nie chcę wartościować bo ona jest poza dobrem i
złem, jest po prostu przypisana do naszego istnienia ...
--
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49252
Obserwuj wątek
      • ilnyckyj Re: Samotność 21.10.07, 16:21
        Nie, nie brakuje... Ale co to właściwie oznacza "bliski"? Mąż,
        kochanek, mamusia, tata, przyjaciel? Zresztą, powtarzam, samotność
        nie jest dla mnie problemem. To raczej pewien stan ducha, który
        chyba każdemu towarzyszy, niezależnie od tego ile osób mniej lub
        bardziej bliskich się wokół niego kręci.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49252
      • w.ell Re: Samotność 25.10.07, 21:53
        Ja tam nic pozytywnego w samotności nie widzę. Pewnie, od czasu do
        czasu lubię być sama, tak żeby się wyciszyć, ale samotność to coś
        więcej. Jakoś nie tęsknię.

        Cheer up Nickyj
        --
        Trzeba przemalować sufit - pomyślała
        • panna-lee Re: Samotność 28.04.08, 16:33
          ekshumuję temat, jeśli pozwolicie.
          zresztą nowych i tak nie bardzo, to chociaż se groby poodkopuję.

          wyróżniamy:
          samotność [stan pożądany]
          osamotnienie [stan niepożądany]

          stan pierwszy to stan naturalny. strach przed samotnością wywołuje stan drugi. samotny, choćby miał wielu bliskich - czuje się każdy. kupa ludzi mniej lub bardziej udatnie swoje osamotnienie zagłusza - ludźmi, karierą, tv i tak dalej.

          samotność to stan pustki - i jest wyjątkowo piękny. ludzi z natury mocno samotni, nie pasujący do niczego i nikogo, mogą - wewnętrznie - zajść najdalej. smile wystarczy przestać się szarpać i pogodzić z tym, co mamy. jeżeli będziesz machać rękami w nadziei że polecisz [szukać ludzi w osamtonieniu] to nie polecisz, tylko się zmęczysz. jeśli zaś spojrzysz na swoje ręce i uznasz, że są chwytne i można ich twórczo użyć - mało, że rozwiniesz sobie półkule mózgowe, to możesz stworzyć właściwie co zechcesz - i od biedy lotnię zbudować tongue_out jeżeli naprawdę zechcesz polatać.

          ot taka metafora od wiosennej lee.
          • ilnyckyj Re: Samotność 28.04.08, 23:07
            Tak, samotność = wolność, do pewnego stopnia. Niezależność,
            suwerenność.
            Ale z drugiej strony istnieją ci - inni. Oni nas określają,
            definiują i ograniczają.
            Samotność - to ten stan najbardziej podstawowy, kiedy uświadamiasz
            sobie swoją odrębność i niepowtarzalność. Ale swoje "ja" - wykuwasz
            w walce (a może w grze?) z innymi. Podejmujesz decyzje, ryzykujesz,
            albo cofasz się przed ryzykiem. Tak czy inaczej spada na ciebie
            odpowiedzialność za decyzje i zaniechania.
            Tęsknimy za tym by ktoś zdjął z nas tę odpowiedzialność, ten ciężar
            i pokierował naszym losem. Uwolnił nas od rozmaitych problemów. To
            się nazywa "ucieczka od wolności". Wiele przykładów z historii
            wskazuje, że taka postawa zbiorowa kończy się wielkim nieszczęściem.
            Wtedy wyzwalają się instynkty stadne. Stado - jak wiadomo pędzi w
            kierunku wyznaczonym przez Przywódcę, zadeptując wszystko co mu
            wpadnie pod kopyta, łącznie z jednostkami nie pasującymi do stada.

            Ja wolę, żeby ludzie byli indywidualistami (ale odpowiedzialnymi).
            Żeby się różnili jedni od drugich, kłocili, dyskutowali (ale nie
            zarzynali).
            Niech rozkwita 100 kwiatów! (Lubię to hasło, chociaż wiem że
            wymyślił je jakiś tyran)

            Z nonkonformistycznym pozdrowieniem. Nicki

            --
            nonkonformiści
            • krol-czy-krolik Re: Samotność 29.04.08, 21:40
              Nawet gdybym był całkiem samotny, czy też osamotniony to mam
              pewność, że zawsze będą o mnie pamiętać:
              1. pracodawca (któremu jestem potrzebny, żeby wyssać ze mnie jak
              najwięcej jak najniższym kosztem)
              2. bank, który w przypadku opóźnienia w splacie kredytu następnego
              dnia wyśle do mnie pismo,
              3. urząd skarbowy,
              4. Dostawca prądu czyli RWE,
              5. Gazownia,
              6. MPO... itd.

              Tak, że nie jestem sam. Ale gdybym przypadkiem zapomniał o którymś z
              tych towarzyszy mojego codziennego życia, to zawsze jeszcze mogę
              liczyć na wizytę przedstawiciela firmy windykacyjnej, albo komornika.

              Naprawdę - nigdy nie czuję się samotny ani osamotniony!

              Z króliczym pozdrowieniem Kik
                    • basilisque Re: Samotność 27.04.10, 22:45
                      zawle napisała:

                      > Osobność....stan wielu niedostępny. Przyjemność z przebywania ze
                      > sobą. Cisza, spokój, prawda, nicniemusiectwo....

                      Czyli - samotność wśród ludzi?


                      --
                      Ha, ha - said the clown!
                      • zawle Re: Samotność 28.04.10, 11:48
                        Nie...wejście w ciszę. Wycofanie się w przyjazny swiat. W oazę
                        spokoju, w miejsce rozmyślań.
                        Każdy ma takie pomieszczenie wewnątrz siebie. Tylko moje. Pewnie
                        mozna je sobie jakoś zwizualizować. Pewnie można z nim wiązać jakieś
                        emocje, jakieś klimaty. Ja dla siebie jestem łaskawasmile

                        To można porównać do odczuwania zmęczenia..gdy na darmo, wbrew sobie
                        pod przymusem....złe. Gdy w słusznej sprawie, z chęcią, z
                        zadowoleniem...dobre.

                        Poczucie samotności wśród ludzi jest w nas. To nasze wewnętrzne
                        uczucie, niezależne od innych. I tylko my ponosimy za nie
                        odpowiedzialność.I tylko my możemy je zmienić.

                        Gdy oczekujesz mało...dostajesz wiele. Bardzo to metaforyczne. Ale
                        pragmatycznie ujmując....jeśli ludziom nie stawiasz wymagań...te
                        drobne gesty od nich są powodem świętowania, nie zawodu.

                        Mam z tym duże problemy. W pracy. Wchodzi mi to na grunt mojej
                        odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Coś jak dylemat
                        dobrego Niemca. Czy wystarczy robić swoje i nie patrzeć na innych?
                        Czy należy chociaż próbować zmieniać świat? Występować przeciw złu?
                        • ilnyckyj Re: Samotność 15.04.12, 13:36
                          zawle napisała:

                          Czy wystarczy robić swoje i nie patrzeć na innych?
                          > Czy należy chociaż próbować zmieniać świat? Występować przeciw złu?
                          Dylemat Hamletyczny (byc albo nie być), nie do rozwiązania. Tu myślenie, rozważanie za i przeciw, analizowanie możliwych rozwiązań - może być propozycją, ale daleką od ideału, jeśli chcemy walczyć ze złem i poprawiać świat. Bo między myśleniem a działaniem istnieje pewien dystans. Nie zapominajmy, że myśląc i dochodząc do pewnych wniosków - też zmieniamy świat, nawet jeśli to myślenie nie przekłada się bezpośrednio na działanie. Bo myślenie - to też przewidywanie!


                          --
                          nonkonformiści
                        • apersona Re: Samotność 17.04.12, 09:33
                          Samotność i cisza jest mi niezbędna do życia dla równowagi po przebywaniu z ludźmi. I oczywiscie dotarło to do mnie dopiero jak jej zaczęło ostro brakować.
    • mala200333 Re: Samotność 02.05.11, 08:49
      Najbolesniejsza jest samotnosc we..dwoje.
      --
      Kocham ksiazki Remarque'a
      img143.imageshack.us/img143/184/ericdj.jpg
      Moje forum: Forum Miłośników Książek Remarque'a
        • zawle Re: Samotność 15.04.12, 22:52
          ole-na napisała:

          > To się zdarza często: wypalenie związku... Wtedy lepsza już jest samotność w po
          > jedynkę!

          Tak się o tym myśli. Ale to nie jest samotność. To jest uwieranie przez inną osobę.
          • ilnyckyj Re: Samotność 16.04.12, 19:14
            zawle napisała:

            > ole-na napisała:
            >
            > > To się zdarza często: wypalenie związku... Wtedy lepsza już jest samotnoś
            > ć w po
            > > jedynkę!
            >
            > Tak się o tym myśli. Ale to nie jest samotność. To jest uwieranie przez inną os
            > obę.
            Samotność - to nie to samo co izolacja.


            --
            nonkonformiści
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka