ijaw
03.12.07, 23:26
W tygodniku Forum ciekawy artykuł:
"Imigranci, którzy bronią Europy
Jeśli w obronie narodowego charakteru stają miejscowi, mogą budzić obawy przed
ksenofobią i rasizmem. Ale gdy robią to imigranci, można mówić o triumfie
ideałów ich nowej ojczyzny.
Kenya Alease Dilday
W Szwecji minister ds. integracji, pochodząca z pogranicza Konga i Burundi,
Nyamko Sabuni pilnuje, by muzułmanie przestrzegali szwedzkiego prawa. W
Holandii pochodząca z Somalii była parlamentarzystka Ayaan Hirsi Ali jest
najlepiej znana z udziału w pracy nad filmem „Submission” Theo van Gogha,
zamordowanego w 2004 roku przez obłąkanego islamistę, który również jej groził
śmiercią. Ale już wcześniej Ali słynęła z własnej koncepcji holenderskiej
tożsamości narodowej.
Nasi są nie stąd
We Francji Fadela Amara, córka imigrantów z Algierii i założycielka
organizacji broniącej praw muzułmańskich kobiet nad Sekwaną, promuje twardy
francuski republikanizm jako nowa wiceminister ds. miast. W Niemczech profesor
Michael Wolffsohn, naturalizowany emigrant z Izraela napisał: „Jeśli mogę
cokolwiek dać swojej wspólnocie, swojemu narodowi, będzie to ustawiczne
wołanie o wewnętrzne poczucie nacjonalizmu wśród Niemców”. A pochodzący z
Pakistanu laburzysta Shahid Malik, brytyjski minister ds. rozwoju
międzynarodowego, powiedział, że Zjednoczone Królestwo jest niezrównane, jeśli
chodzi o prawa i swobody, jakie gwarantuje obywatelom wyznającym islam.
Ci imigranci w pierwszym lub drugim pokoleniu są jednymi z najaktywniejszych
obrońców wartości narodowych w swoich europejskich ojczyznach. Na kontynencie,
który na najmniejszej przestrzeni mieści najwięcej państw, poszczególne narody
wciąż dowodzą swojej odrębności. Jednocześnie wewnątrzeuropejskie migracje
(oraz napływ imigrantów z Afryki i Azji) zmieniają demograficzny obraz krajów
na zachodzie kontynentu. „Naród to dusza, duchowy fundament. Tylko dwie rzeczy
tworzą tę duszę i ten fundament. Jedna to wspólne, bogate dziedzictwo pamięci;
druga to pragnienie, by żyć razem w przyszłości”. Ta definicja narodu z eseju
Ernesta Renana z 1882 roku („Czym jest naród?”) już nie obowiązuje.
Dziedzictwo pamięci rozpłynęło się wskutek masowych migracji.
Cały artykuł w wydaniu papierowym
tiny.pl/j8dx