Dodaj do ulubionych

casus prezydenta Olsztyna - od innej strony

29.02.08, 09:50
Chodzi oczywiście o sprawę ostatnich dni - prezydent Olsztyna
oskarżony o molestowanie.

Czytam właśnie najnowszy artykuł na ten temat -
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4975063.html - i
normalnie nie mogę!

Cyt. poszkodowanej:

"Pewnego dnia zaprosił mnie do restauracji, czekał na mnie pod moim
sklepem. Szybko przeszliśmy na ty. Wtedy też zaproponował, żebyśmy
wyjechali razem na weekend. Nie mówił wprost, o co mu chodzi, ale
łatwo się można było domyślić. W samochodzie zaczął mnie obłapywać,
próbował pocałować."

Czyli kobieta domyślała się że może dojść do molestowania, ale mimo
to zgodziła się. Okazało się że miała rację.
Jednak ten jeden raz nie był dla niej nauczką.
Cyt. nr II:

"Wyznaczył mi spotkanie u mnie w domu, by omówić szczegóły.
Przyniósł bukiet herbacianych róż. Gdy pokazywałam mu mieszkanie,
przewrócił mnie na łóżko. Gdyby nie córka, doszłoby do gwałtu."

Trudno uwierzyć, że sprawa ciągnęła się przez parę lat.

I ona jest zdziwiona że facet ją molestował!

Skoro się domyślała o co mu chodzi mogła się z nim nie spotykać.
Proste.

Jeżeli zarzuty się potwierdzą, to ten facet to obmierzły buhaj.

A ta kobieta to zwykła (biiiip!). Zgadzała się na to bo chciała mieć
z tego korzyści, a teraz udaje cnotkę.
Żenada.

Druga Aneta Krawczyk.
Obserwuj wątek
    • le.chujarek > Druga Aneta Krawczyk. 29.02.08, 13:02
      to fakt.
      ale trzeba sobie jakoś radzić, nie?
      • Gość: as Re: > Druga Aneta Krawczyk. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 13:27
        a ja myślę że jest tak wielkie przyzwolenie społeczne na takie
        zachowanie mężczyzn - nawet czasem uważane jest ono za ekscytujące,
        wręcz romantyczne - że kobiety głupieją i dopiero po czasie łapią co
        z nimi zrobiono.
        • Gość: as cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 13:36
          z kobieta jest trochę jak z sukami, które w zagrożeniu odwracają sie
          na plecy z nogami do góry - spodziewa sie tego od nich, że nie bedą
          walczyć. Tak są wytresowane. I gdy sobie taki samiec upatrzy jedną
          to nie ma zmiłuj - może sie drzeć i walczyć ale kto tak na prawdę ją
          obroni? Przecież zaraz rzuci sie chmara i będzie twierdzić że
          prowokowała i chciała tego - jak Aneta Krawczyk?
    • Gość: x Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 08:41
      Femina, wg Twojego rozumowania jak się kobieta umawia do restauracji
      to przyzwala na zgwałcenie. To jest niestety polska logika, w
      krajach cywilizowanych nieuznawana. Dlatego sapiens w Twoim nicku
      jest nadużyciem.
      • migreniasta Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 01.03.08, 09:07
        Gość portalu: x napisał(a):

        > Femina, wg Twojego rozumowania jak się kobieta umawia do restauracji
        > to przyzwala na zgwałcenie. To jest niestety polska logika, w
        > krajach cywilizowanych nieuznawana. Dlatego sapiens w Twoim nicku
        > jest nadużyciem.


        No niekoniecznie.W Anglii reguły są jasne.Kobieta może pojść na kolację z
        facetem i czy przyzwoli na cokolwiek okazuje się w momencie regulowania
        bilu.Jeśli akceptuje faceta to pozwala mu uiścić opłatę wstępną(HA HA HA)Jeśli
        nie to płaci sama.Jest to jasny i wyraźny sygnał. A wracając do tematu to rzadko
        zdarza mi się być molestowaną.W przypadku "zagrożenia"staję się bardzo jednoznaczna.
        To skutecznie odstręcza natręta.W ostateczności wystarczy jasno i dobitnie bez
        ogródek powiedzieć , że nic z "tych" rzeczy.Zawsze działa.Nie muszę się już
        dowartościowywać obecnością samca,który ma kudłate myśli.
        • Gość: x Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 18:14
          Wielokrotnie spotykałam się z opiniami o molestowanych lub
          zgwałconych kobietach: a bo spódniczki nosiła za krótkie, a bo się
          do niego uśmiechała, a bo chodziła po parku o siedemnastej (w lecie-
          zgwałcona dziewczyna). Sama spotkałam się o sobie z opinią że jak w
          upalny dzień w nadmorskiej miejscowości o 8 rano szłam w T-shircie i
          krótkich spodenkach po bułki, to faceta prowokuję. Po prostu
          niektórzy powinni się leczyć, ten pan z Olsztyna też.
          Inny aspekt tej sprawy to poczucie absolutnej bezkarności takich
          ludzi, przyzwolenie na takie działania,usprawiedliwianie ich, w
          Polsce, kraju, który w sprawie molestowania kobiet siedzi na
          drzewie. Partyjny działacz na stanowisku, którego partia, pieniądze
          i kumple wybronią, a kto się za szarą urzędniczką wstawi? Nikt. Pod
          tym względem partie są jednakowe. Niedawno w Łodzi byla historia
          pisowskiego działacza, który molestował urzędniczkę. I co? Ją
          wyrzucili z pracy, jego przesunięto na inne stanowisko. Kobieta
          wojewoda w Łodzi, gorąca katoliczka poparła świntucha, kumple
          partyjni go wybronili.
      • nelsonek Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 01.03.08, 18:32
        No. A jak kobieta idzie w minioweczce to tak jakby chciala powiedziec: "przelec
        mnie".

        Gość portalu: x napisał(a):
        > Femina, wg Twojego rozumowania jak się kobieta umawia do restauracji
        > to przyzwala na zgwałcenie. To jest niestety polska logika, w
        > krajach cywilizowanych nieuznawana. Dlatego sapiens w Twoim nicku
        > jest nadużyciem.
    • listekklonu Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 01.03.08, 18:54
      > A ta kobieta to zwykła (biiiip!).

      Chyba coś ci się poplątało. Jeśli kobieta mówi "nie", to znaczy że facet ma
      sobie odpuścić. Niezależnie od tego, czy kobieta ma obcisłą kieckę i szpilki,
      czy postawił jej obiad, czy jest jej szefem, albo czy ona mu wcześnie
      zasugerowała, że może coś z tego będzie.
      • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 01.03.08, 19:55
        Piszecie w podobnej tonacji więc odpowiem zbiorczo do wszystkich
        moich interlokutorów:

        1. jeśli o mnie chodzi, to nie udzielam "przyzwolenia społecznego"
        na gwałt czy molestowanie
        2. sytuacja w której kobieta jedzie z facetem do innej miejscowości
        na pobyt więcej niż jednodniowy w celu (seksualnym) którego się
        spodziewa, do czego potem faktycznie dochodzi - to nie jest gwałt
        ani molestowanie, tylko randka
        3. kobieta która spotyka się z facetem (który przejawia skłonności
        typu "lepkie ręce") i daje się obłapiać (lub coś więcej) w celu
        uzyskania korzyści majątkowych jest [biiip]
        4. kobieta która ubiera się podkreślając swoją kobiecość (dekolt,
        krótka spódniczka), a nawet swoim zachowaniem prowokuje do flirtu
        niekoniecznie zezwala na sex.
        5. seks pod przemocą jest gwałtem, obłapianie bez zezwolenia
        drugiej strony jest molestowaniem. W omawianym przeze mnie
        przypadku kobieta udzieliła przyzwolenia na obłapianie zapraszając
        do siebie faceta, który obnosił się ze swoimi zamiarami
        6. gdyby ŻADNA kobieta nie zezwalała na "sex za pracę" (Aneta
        Krawczyk) albo "molestowanie za urzędowy dokument" (kobieta z
        cytowanego artykułu), nie byłoby takich sytuacji i nie byłoby
        problemu.

        Kobieta którą cytuję, przez kilkanaście miesięcy zezwalała
        na "molestowanie", dopiero jak się okazało że nie uzyska korzyści
        na które liczyła, nagle jej to zaczęło przeszkadzać.
        Czyli co? Jak ją obłapiał i załatwiłby jej to zezwolenie czy coś to
        wszystko byłoby okej, ale nie załatwił i nie jest okej.
        To prostytucja w czystym wydaniu.

        To właśnie wy dajecie "przyzwolenie społeczne" żeby kobiety
        załatwiały takie sprawy w ten sposób, ponieważ uważacie takie
        kobiety za ofiary.
        To korupcja seksualna. Ona dała łapówkę, a on ją przyjął.

        Jestem kobietą, trochę lat już żyję na tym świecie.
        NAPRAWDĘ można w życiu nie doświadczyć molestowania, nawet w
        krótkiej spódniczce i dekolcie do pasa. Trzeba tylko mieć szacunek
        do siebie.

        Prawda jest taka że molestowanie seksualne mamy na własne życzenie.

        Jest takie sportowe powiedzenie: "gramy tak jak przeciwnik pozwala".
        Jeżeli pozwalamy się tak traktować, "przeciwnik", czyli ten buhaj z
        urzędniczego stołka, pozwala sobie na więcej.
        • Gość: jaija Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 01:23
          feminasapiens napisała:
          > Jestem kobietą, trochę lat już żyję na tym świecie.
          > NAPRAWDĘ można w życiu nie doświadczyć molestowania, nawet w
          > krótkiej spódniczce i dekolcie do pasa. Trzeba tylko mieć szacunek
          > do siebie.
          >
          > Prawda jest taka że molestowanie seksualne mamy na własne życzenie.
          >
          > Jest takie sportowe powiedzenie: "gramy tak jak przeciwnik pozwala".
          > Jeżeli pozwalamy się tak traktować, "przeciwnik", czyli ten buhaj z
          > urzędniczego stołka, pozwala sobie na więcej.

          Weź się, femino, idź leczyć na nogi. Chyba miałaś wyjątkowe szczęście nie trafić na zboka. Można być ubraną w wór pokutny i szanować się, jak zakonnica, a trafić na lubieżnika, który przewierci ten wór swoimi oblesnymi ślipiami. Na takich nie ma, niestety, sposobu, jak tylko kastracja. Drastyczne, ale jedyne pewne rozwiązanie.
          Słabo mi, kiedy kobieta wygłasza takie opinie, jak Ty.
          • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 10:35
            Gość portalu: jaija napisał(a):

            > Weź się, femino, idź leczyć na nogi.

            Ja ci nie ubliżam, więc proszę o to samo z twojej strony.


            > Można być ubraną w wór pokutny i szanować się, jak zakonnica, a
            tra
            > fić na lubieżnika, który przewierci ten wór swoimi oblesnymi
            ślipiami.

            Pod warunkiem, że wejdziesz do pokoju w którym ten oblech zamierza
            cię obłapiać lub też zaprosisz go do siebie.

            Jeżeli unikasz z takim kontaktu to nic ci nie grozi.

            Przecież to takie proste, nie rozumiesz?
            • Gość: bli Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.aster.pl 02.03.08, 13:10
              To właśnie m.in. przez takie kobiety jak ty, femino, molestowanie
              jest powszechne. Tu nie ma o czym dyskutować. Kobieta może iść sobie
              całkiem nago przez miasto i żaden facet nie ma prawa jej tknąć,
              jeśli ona tego nie chce. Najwyżej stróż prawa może zarzucić coś na
              nią i zgarnąć za nieprzyzwoitość. Kobieta może leżeć z chłopem w
              łóżku i jeśli powie "nie" (bo się np. rozmyśliła), to facet nie ma
              prawa jej do niczego zmuszać. To powinno działać jak automat: "nie"
              oznacza "nie", koniec, kropka. I nie ma znaczenia, czy się z nim
              umówiła, czy tylko się uśmiechnęła, czy zaprosiła go do domu, czy
              wsiadła do jego samochodu. Nie oznacza nie. Amen!
              Od 40 do 90% kobiet doświadcza w ciągu swego życia zawodowego
              molestowania seksualnego - wynika z raportu Gender Index na temat
              przemocy w miejscu pracy. W Polsce ok. 60 %. Spójrz na swoją
              koleżankę z pracy. Jesli Ciebie nikt nie zaczepiał, to w wielkim
              prawdopodobieństwem dostawiał się jakiś oblech do niej. Zjawisko
              jest tak powszechne, że wiele kobiet nawet nie próbuje z tym
              walczyć. Ot, jeszcze jedna uciążliwość w pracy. Niektóre, tak jak
              Ty, dały sobie wmówić, że same są sobie winne. Najwyższy czas
              zmienić ten sposób myślenia.
              • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 14:09
                Gość portalu: bli napisał(a):

                > To właśnie m.in. przez takie kobiety jak ty, femino, molestowanie
                > jest powszechne.
                Mijasz się z prawdą, molestowanie nie jest powszechne.
                Jak już mówiłam, żyję na tym świecie już trochę latek, pracowałam w
                wielu firmach, wiele spraw urzędowych i innych załatwiałam, uwierz
                lub nie, ale jestem kobietą dbającą o siebie i chyba atrakcyjną, bo
                miałam kilka propozycji ewidentnie randkowo-seksualnych, niektóre
                nawet były typu "molestowanie w pracy", bo facet ewidentnie
                uzależniał wyświadczenie usługi od spotkania ze mną i co? Nikt mnie
                nie zmolestował. Dziwne? Nie bardzo. Po prostu na zaproszenie do
                pokoju hotelowego odpowiedziałam prostym, niedługim słowem NIE.
                Tyle wystarczy, zapewniam cię.
                Więc nie obwiniaj mnie o molestowanie kobiet, bo to one swoją
                postawą dają znak facetowi: możesz mnie dotknąć lub nie.
                To przez takie kobiety jak Aneta Krawczyć facetom się wydaje, że
                mogą serwować nam takie propozycje.

                Tu nie ma o czym dyskutować. Kobieta może iść sobie
                > całkiem nago przez miasto i żaden facet nie ma prawa jej tknąć,
                > jeśli ona tego nie chce. Najwyżej stróż prawa może zarzucić coś
                na
                > nią i zgarnąć za nieprzyzwoitość. Kobieta może leżeć z chłopem w
                > łóżku i jeśli powie "nie" (bo się np. rozmyśliła), to facet nie
                ma
                > prawa jej do niczego zmuszać. To powinno działać jak
                automat: "nie"
                > oznacza "nie", koniec, kropka.

                Dokładnie się z tobą zgadzam.

                I nie ma znaczenia, czy się z nim
                > umówiła, czy tylko się uśmiechnęła, czy zaprosiła go do domu, czy
                > wsiadła do jego samochodu. Nie oznacza nie. Amen!

                Jest taka nauka: wiktymologia -
                pl.wikipedia.org/wiki/Wiktymologia
                Jeżeli kobieta domyślała się dokładnie że znajdując się z obleśnym
                buhajem w jednym pokoju gościu będzie chciał ją "skonsumować" to
                chyba jasne że nie powinna się z nim spotykać.
                Oczywiście jeżeli mimo że zaprosiła buhaja a potem się rozmyśliła,
                że jednak "nie" to oczywiście jest gwałt i oczywiście powinien być
                ukarany z całą surowością. Co nie zmienia mojej oceny sytuacji, że
                do gwałtu by nie doszło gdyby go nie zaprosiła.

                Zamknąłbyś się w pokoju w którym znajduje się tygrys, który od
                tygodnia nie jadł posiłku?

                > Od 40 do 90% kobiet doświadcza w ciągu swego życia zawodowego
                > molestowania seksualnego - wynika z raportu Gender Index na temat
                > przemocy w miejscu pracy. W Polsce ok. 60 %.
                Przy założeniu, że twoje dane są prawdziwe należałoby jeszcze
                zweryfikować definicję molestowania. Bo z tego co wiem, to pojęcie
                obejmuje coś więcej niż tylko sex czy "obłapianie". Ta definicja
                jest bardzo szeroka, obejmuje np. sytuację gdy w towarzystwie
                kobiety facet opowiada dowcip o charakterze erotyczno-seksualnym
                czy kolega powie koleżance że ma fajną pupę.
                Trzeba mieć świadomość co pewne słowa oznaczają.
                Nie każde molestowanie to stosunek seksualny sensu stricte.

                Spójrz na swoją
                > koleżankę z pracy. Jesli Ciebie nikt nie zaczepiał, to w wielkim
                > prawdopodobieństwem dostawiał się jakiś oblech do niej.
                Okej, mogę zgodzić się z tobą, że kobieta może doświadczyć PRÓB o
                charakterze molestowania (lepkie rączki kolegi z pracy), ale tylko
                od niej zależy czy kolejny raz dojdzie do czegoś takiego lub czynu
                bardziej z jej strony nieakceptowanego.

                Jeżeli mam szefa/kolegę, który przejawia takie ciągoty i już raz
                próbował, W ŻYCIU nie doprowadzę do sytuacji w której znajdę się z
                nim sam-na-sam.
                Jak postawisz jasną granicę to drugi raz nie spróbuje.

                Zjawisko
                > jest tak powszechne, że wiele kobiet nawet nie próbuje z tym
                > walczyć.
                Ot, jeszcze jedna uciążliwość w pracy.

                To tylko źle o nich świadczy. To oznacza że nie szanują siebie,
                więc nie mogą oczekiwać od innych że je uszanują.

                Niektóre, tak jak
                > Ty, dały sobie wmówić, że same są sobie winne.

                Ależ ja nie doświadczyłam takiego molestowania, więc nie mogę być
                winna.
                Nie należę do kobiet które d.u.p.ą załatwiają sobie pracę czy
                sprawę w urzędzie.
                I nikt mi nic nie wmawiał. Sama ustawiam barierę wokół siebie,
                której nikt nie może przekroczyć dopóki JA nie zezwolę.

                I rozróżniajmy PRÓBY szeroko pojętego molestowania od DZIAŁAŃ typu
                molestowanie.
                Jeżeli mówimy o próbach, to mogę się zgodzić że to zjawisko może
                być powszechne. Ja mówię o faktycznych działaniach w sytuacji gdy
                kobieta wcześniej zdawała sobie sprawę że pan X ma co do niej
                kosmate zamiary, a mimo to kontynuowała spotkania licząc na
                osiągnięcie korzyści.
                To prostytucja/korupcja. Sorki, ale taka jest prawda.
                • Gość: bli Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.aster.pl 02.03.08, 18:25
                  Cóż, pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że kiedyś może przejrzysz na
                  oczy, a wtedy nie bedziesz twierdzić, że skoro Tobie się coś nie
                  przytrafiło, to znaczy, że tego nie ma. Może przyznasz, że jeżeli
                  ponad połowa kobiet doświadcza molestowania, to jednak jest to
                  powszechne, że porównanie faceta do wygłodzonego tygrysa jest
                  śmieszne i z całym szacunkiem dla tych pięknych zwierząt kompletnie
                  chybione. Ludzie bardzo dawno wymyślili sobie różne kodeksy, żeby
                  nie polegac wyłącznie na instynkcie i ślepej chuci. Moze pojmiesz
                  też kiedyś, ze nawet głupie podchody i zaczepki w stosunku do
                  pracownicy już są molestowaniem i kobieta nie po to chodzi do pracy,
                  zeby się tam oganiać od podochoconego zwierzchnika, nawet jeśli ten
                  już po pierwszej odmowie uspokoił się. Szef w ogóle nie powinien
                  nawet próbować. To obrzydliwe i niemoralne wykorzystywać swoją
                  władzę. I ze gdyby kobiety były już na tym etapie należycie
                  chronione, to mniej jurnych szefów ośmielałoby się formułować
                  niestosowne propozycje. W naszym chorym społeczeństwie kobieta musi
                  być ciągle czujna i przewidująca, i kombinować, jak nie wpaść w
                  kłopoty. To nie jest normalne. To prawo powinno ją nalezycie
                  chronić, i mam nadzieję, ze kiedyś tak będzie.
                  • feminasapiens do Bli 02.03.08, 20:03
                    Oczywiście, zgadzam się z tobą, to co piszesz jest słuszne. Kobiety
                    nie powinny doświadczać w miejscu pracy ani nigdzie chamskich
                    komentarzy i sugestii, tak samo jak nie powinno być wielu innych
                    negatywnych i niepożądanych zjawisk w społeczeństie.

                    Ale ja w tym wątku odniosłam się do konkretnej sytuacji w której
                    zarówno "prezydent-buhaj" jak i "petentka" stanęli w sytuacji
                    korupcji sensu stricte, w której zamiast pieniędzy stawką była
                    seksualność.

                    Ona zdecydowała się (za jego sugestią) zaoferować mu swoje ciało
                    (potem - podobno - nie chciała, hm.. powiedzmy że w to wierzę), a
                    on po nie sięgnął.

                    To syf moralny w czystej formie, zarówno z jego jak i jej strony.

                    > Szef w ogóle nie powinien nawet próbować.
                    Szef nie powinien również olewać pracowników, nie wypłacać im
                    pensji na czas, dyskryminować z różnych względów itp.
                    Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie.

                    Chyba zgodzisz się ze mną, że głupie podchody i zaczepki w miejscu
                    pracy nie są tym samym co gwałt, czy chociażby obłapianie miejsc
                    intymnych. To jednak inny kaliber.

                    > porównanie faceta do wygłodzonego tygrysa jest
                    > śmieszne i z całym szacunkiem dla tych pięknych zwierząt
                    kompletnie
                    > chybione.
                    Chyba nie zrozumiałeś porównania.
                    Nie chodziło mi o to że facet jest jak wygłodniały tygrys który nie
                    może się powstrzymać od realizacji instynktu.
                    W tym porównaniu chodziło mi o to że człowiek w sytuacji pewnego
                    zagrożenia decyduje się raczej na ucieczkę a nie narażenie się.

                    > To obrzydliwe i niemoralne wykorzystywać swoją
                    > władzę.
                    Tak, jak najbardziej. Ale również to obrzydliwe i niemoralne
                    oferować swoje ciało w zamian za korzyści majątkowe.

                    > I ze gdyby kobiety były już na tym etapie należycie
                    > chronione, to mniej jurnych szefów ośmielałoby się formułować
                    > niestosowne propozycje.
                    > To prawo powinno ją nalezycie
                    > chronić, i mam nadzieję, ze kiedyś tak będzie.
                    A o jakiej ochronie myślisz? W jakiej formie ta ochrona miałaby się
                    wyrażać?
                    I dlaczego uważasz że polskie prawo nienależycie chroni polskie
                    kobiety przed molestowaniem?
                    Bo akurat sprawa Krawczyk i tego prezydenta Olsztyna pokazuje coś
                    zupełnie odwrotnego.

                    > W naszym chorym społeczeństwie kobieta musi
                    > być ciągle czujna i przewidująca, i kombinować, jak nie wpaść w
                    > kłopoty.

                    No, teraz to już przesadzasz. Chodzę codziennie ulicami, chodzę do
                    pracy, po prostu żyję, jak miliony innych kobiet.
                    To chyba jakaś obsesja. Wydaje ci się, że w każdym zakładzie pracy,
                    za rogiem biurka czai się jakiś oblech, który molestuje kobiety.

                    Proszę, trochę realnej oceny sytuacji.

                    Popytaj swoje znajome, koleżanki czy doświadczają często takiego
                    molestowania.
                    Bo ja uważam że wyolbrzymiasz.
            • Gość: x Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 19:53
              Taaaa, Femina, proste. Unikasz kontaktu, to nie da Ci po głowie na
              ulicy i Cie nie zgwałci. Ty i te Twoje proste recepty życiowe.....
              Zgwałci Cię w samo południe, na ulicy wśród ludzi i nikt Ci nie
              pomoże, a 10 takich mądrych bab jak Ty przysięgnie, że "szłaś tak
              jakbyś chciała, żeby Cię zgwałcił, miałaś płaszcz w takim kolorze że
              sama się prosiłaś o gwałt itp.
              Moją koleżankę z pracy molestowano. Nie byla żadną wyzywającą laską,
              tylko spracowaną kobietą koło 40-tki. Ją wyrzucono z pracy, faceta
              nie. Polska norma.
              Nie spotkałaś się nigdy z tym, że dyrektor w pracy leci po babkach
              wg listy? Im bardziej jesteś skromna i niedostępna, tym bardziej
              dyrektor się rozpala. Nie dałaś się? Facet i tak Ci zepsuje opinię,
              a koleżanki z pracy, które mają takie jak Ty proste recepty na
              życie ogłoszą że jesteś ku..rwą.
      • Gość: ania Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 10:56
        listekklonu napisała:

        > > A ta kobieta to zwykła (biiiip!).
        >
        > Chyba coś ci się poplątało. Jeśli kobieta mówi "nie", to znaczy że
        facet ma
        > sobie odpuścić. Niezależnie od tego, czy kobieta ma obcisłą kieckę
        i szpilki,
        > czy postawił jej obiad, czy jest jej szefem, albo czy ona mu
        wcześnie
        > zasugerowała, że może coś z tego będzie.

        Kochana, to nie w polskiej kulturze i polskiej mentalnosci.Nasi
        panowie jeszcze nie zeszli z drzew.
        • kot_behemot8 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 21:12
          Gość portalu: ania napisał(a):


          >
          > Kochana, to nie w polskiej kulturze i polskiej mentalnosci.Nasi
          > panowie jeszcze nie zeszli z drzew.


          Bez przesady. Większość zeszła:)) A że schyłkowa mniejszość bywa
          szczególnie wrzaskliwa i pewna swoich racji to inna sprawa. Nie
          uogólniałabym tego jednak na wszystkich "naszych panów", bo
          zdecydowana ich większośc doskonale rozumie, ze "nie" znaczy "nie"
          niezaleznie od okolicznosci.
    • edico Re: zupełna obłuda 02.03.08, 01:46
      Być może nawet nie uświadomiona.
      W roku 1989. Wybory na prezydenta miasta wygrał były działacz KW PZPR w Łodzi
      poszukujący pracy w Olsztynie przez agendy kościelne. Został zatrudniony w
      banku, którego Dyrektorem był stary AK-owiec - w bankowości znany z rozmów
      szwajcarskich - (młodzi - czytajcie zszywki).

      Zamiast wyciągania wniosków z postępowania tej pseudoelity zamulacie w swoim
      stylu (czy w swoim?) ten sam szlak wodny między jez. Ukiel a Kortowskim.

      Zamiast pyszczeć na forum, proponuję małą wycieczkę w okolicach Olsztyna wcale
      nie koniecznie in tak nie odnawianych szlakach PTTK.

      Pozdrawiam
    • 8macek Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 12:11
      feninasapiens w pełni zasługuje na sapiens a wy wszyscy, którzy ją
      krytykujecie jesteście po prostu matołami.
      ponadto matołem jest również każdy kto nazywa anetę krawczyk i tę
      kobietę cytowaną wyżej inaczej jak
      K U R W Ą.
      po prostu.

      nie znaczy to oczywiście, że K U R W Y nie można zgwałcić.
      owszem można.
      zgwałcenie K U R W Y ma miejsce np. wtedy gdy K U R W I E się za
      usługę nie zapłaci.małkowski nie zapłacił w sposób jaki strony
      początkowo ze sobą ustaliły: ona mu dała d u p y a on jej miał
      załatwić sprawę. sprawy nie załatwił więc K U R W A poczuła się
      zgwałcona tak jak w starym dowcipie.
      młoda dziewczyna przychodzi do sklepu i prosi o rozmienienie na
      drobne banknotu 200zł, na co pan ze sklepu oświadcza, że banknot
      jest fałszywy, na co dziewczyna: o rany, zostałam zgwałcona...
      :-)

      a małkowski jeśli nie pójdzie siedzieć to przynajmniej nie zasługuje
      na to aby być prezydentem miasta bo ewidentnie popełnbił
      przestępstwo: wziął łapówkę.
      :-D
    • Gość: mark Kościelny casus prezydenta Olsztyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 17:19
      Czyli msza w intencji prezydenta miasta
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,4980875.html
      • 8macek Re: Kościelny casus prezydenta Olsztyna 02.03.08, 18:14
        to, że kościół zajmuje się publicznie sprawą małkowskiego i odprawia
        gusła na kanwie tej sprawy, swiadczy tylko o tym jak nisko kosćiół
        katolicki upadł i jakim ścierwem jest katolicki kler.
        no ale ważny jest interes - ciekawe ile katabasy zebrały na tacę z
        tej okazji? hehehe
        • swiatowidz Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 18:32
          8macek napisał:

          > to, że kościół zajmuje się publicznie sprawą małkowskiego i odprawia
          > gusła na kanwie tej sprawy, swiadczy tylko o tym jak nisko kosćiół
          > katolicki upadł i jakim ścierwem jest katolicki kler.
          > no ale ważny jest interes - ciekawe ile katabasy zebrały na tacę z
          > tej okazji? hehehe
          >
          >
          >
          ********************************************************
          @@##
          nie uważam by kościół katolicki uczynił dziś cokolwiek złego w tej sprawie
          może nazywanie obrzędów gusłami nie jest zbyt zręcznym określeniem ale póki co
          małkowski nie został skazany a nawet gdyby to też jego znajomi i bliscy będą
          mieli prawo do usługi wykonanej przez kler
          problemem z którym nie bardzo się mogę pogodzić jest jednak fakt
          niepopdatkowania onej usługi
          jako podatnik chciałbym by tego rodzaju działalność też podlegała tym samym
          prawom co i moja
          bo teraz podlega tylko li boskim
          • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 18:50
            Jeszcze mu nic nie udowodniono, jeszcze nie jest winny ale to ze kościół już
            wtrąca się do sprawy, chce wpłynąć w pewien sposób (msza w intencji)na bieg
            sprawy i nastroje społeczne jest to godne potępienia i nie przyniesie korzyści
            ani sławy dla katolickiego kościoła w Polsce.
            • swiatowidz Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 19:02
              Gość portalu: Gosc987 napisał(a):

              > Jeszcze mu nic nie udowodniono, jeszcze nie jest winny ale to ze kościół już
              > wtrąca się do sprawy, chce wpłynąć w pewien sposób (msza w intencji)na bieg
              > sprawy i nastroje społeczne jest to godne potępienia i nie przyniesie korzyści
              > ani sławy dla katolickiego kościoła w Polsce.
              ***************************************************
              w jaki sposób kościół chce wpłynąć i na kogo?
              jakie upatrujesz korzyści dla kościoła? bo ja żadne-prócz paru srebrników na tacę
              a o sławę kościoła się nie bój
              michalik nie pozwoli nam o nim zapomnieć-hihi
              niech to się toczy swoim własnym torem(w/g mnie coraz bardziej ślepym.....sorry
              widzącym inaczej ...by było poprawnie politycznie bo może kot_behemot8 to czyta)
              • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 19:08
                Człowieku jak nie pojmujesz najprostszej w świecie sprawy, to po co mam ci ją
                tłumaczyć? I tak nie zrozumiesz!!!
              • kot_behemot8 Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 21:07
                Ty naprawdę nie potrafisz wytrzymac ani godziny bez jakiejs głupawej
                zaczepki. A ja nie rozumiem po co na forum, jakby nie patrzec,
                DYSKUSYJNE, wchodza ludzie których celem bynajmniej nie jest
                dyskusja. Jest tyle milusich czatów towarzyskich, dlaczego tam sie
                nie przeniesiesz? Panie i panienki będa zachwycone;)
                • swiatowidz Re: kot_behemot8-@@## 02.03.08, 21:39
                  kot_behemot8 napisała:

                  > Ty naprawdę nie potrafisz wytrzymac ani godziny bez jakiejs głupawej
                  > zaczepki. A ja nie rozumiem po co na forum, jakby nie patrzec,
                  > DYSKUSYJNE, wchodza ludzie których celem bynajmniej nie jest
                  > dyskusja. Jest tyle milusich czatów towarzyskich, dlaczego tam sie
                  > nie przeniesiesz? Panie i panienki będa zachwycone;)
                  *************************************************************
                  droga użytkowniczko układającego się w tajemnicze wzorki nicku kot_behemot8
                  chciałem uroczyście oświadczyć że
                  nadrzędnym celem mojej bytności na tym netowym padole jest dyskusja na wszelkie
                  tematy społeczne o których mam choć zielone pojęcie
                  ubolewam nad tym iż postrzegasz mnie przez inny pryzmat niż byłoby mile widzianym
                  takie mam po prostu poczucie humoru
                  zaiskrzyło między nami nieprzyjemnie i w związku z tym chciałbym złożyć ci pewną
                  propozycję
                  otóż przyjmij mnie takiego jakim jestem(z całym dobrodziejstwem inwentarza) i
                  doszukuj się w moich dyskusjach elementów związanych bezpośrednio z danym wątkiem
                  ewentualne uwagi osobiste traktuj z przymrużeniem oka
                  ja się tu naprawdę przednio bawię i mam nadzieję że i ty też
                  cenię sobie twój wkład w wypracowywanie pewnego rodzaju równowagi układu sił na
                  forum
                  szanuję twoje zdanie na różne tematy
                  nie jest moją intencją wchodzić z tobą na ścieżkę wojenną
                  zakopmy więc nasze topory
                  zgoda???
                  nie stwarzajmy jednakże sytuacji w której gdy masz cokolwiek do powiedzenia a
                  zobaczysz mój wpis to unikając mnie pozbawiasz się szansy na wyrażenie swojej opinii
                  ja jestem nowicjuszem na tym forum (można rzec jeszcze na gwarancji)
                  chciałbym zagrzać tu miejsca na dłużej
                  spójrz więc na mnie trochę przychylniej i nie żyw urazy
                  pewnikiem zdarzy się nie raz że stanę twardo w obronie twojej racji gdy będzie
                  ona moją racją
                  gdy nasze zdania będą się różnić nie będę krytykował ciebie tylko popolemizuję z
                  twoim poglądem
                  jeśli masz bujną wyobraźnie to zamknij oczy a ujrzysz faceta który w tym
                  momencie składa ci pojednawczy ukłon
                  będzie przyjęty z radością??????
                  swiatowidz
                  • kot_behemot8 Re: kot_behemot8-@@## 02.03.08, 21:50
                    Jak by ci to wytłumaczyć... Ja jestem prosta dziewczyna i lubie
                    konkrety. Nie obrażam się, jak ktoś mnie zwyczajnie i szczerze
                    zbluzga. Nie znoszę natomiast gdy w białych rękawiczkach próbuje sie
                    mnie od niechcenia utaplać w bagienku. Przykład z ostatnich godzin -
                    sugestia jakobym uznawała pewne dwie osoby (których notabene nie
                    darzę najmniejszym szacunkiem!) za polskie autorytety moralne. O cos
                    takiego zawsze będę miała pretensje, niczego innego ode mnie nie
                    oczekuj.
                    Topora wojennego zakopywac nie muszę, bo go nigdy nie wykopywałam.
                    Odpowiadaj na moje posty merytorycznie a ja na pewno odpłacę ci się
                    tym samym. Ukłony wzajemnie:)
            • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 19:09
              Sadzisz, ze koscielni mysla iz wplyna na wyrok sadu?
              Sadzisz, ze wplyna?
              Jesli facet jeszcze nie jest uznawany za winnego to w tej mszy nie ma nic
              szczegolnie zlego.
              • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 19:16
                nelsonek napisał:

                > Sadzisz, ze koscielni mysla iz wplyna na wyrok sadu?
                > Sadzisz, ze wplyna?
                > Jesli facet jeszcze nie jest uznawany za winnego to w tej mszy nie ma nic>
                szczegolnie zlego.

                Nelsonku takiego naiwnego podejścia do sprawy nie spodziewałem się po tobie, po
                raz który udowadniasz ze jesteś jeszcze bardzo naiwny i tu nie dziwie się teraz
                tak ogromnej różnicy mentalności pomiędzy wschodem a zachodem Unii.
                • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 19:19
                  Za to ja raczej spodziewalem sie takiej twojej reakcji. Zero konkretow, tylko
                  jakis belkot.
                  • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 22:19
                    nelsonek napisał:

                    > Za to ja raczej spodziewalem sie takiej twojej reakcji. Zero konkretow, tylko
                    jakis belkot.

                    Ulżyło ci Nelsonek?
                    Ty nie umiesz nawet zrozumieć tego co ci napisałem, wiec po co ci konkrety?
                    • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 22:22
                      Belkotu nie sposob zrozumiec.
                      Co innego gdybys choc sprobowal odpowiedziec na pytania.
                      Ale to chyba przerasta twoje mozliwosci.
                      • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 22:44
                        A gdzie samodzielne myślenie Nelsonku?
                        Mam wystrzelać zaraz wszystka amunicje z twojego powodu poniewaz ty nie możesz
                        nadążyć z myślami za drugim?
                        • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 23:08
                          Samodzielne myslenie to nie to samo co interpretacja. Chwytasz czy nie nadazasz?
                          • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 23:15
                            nelsonek napisał:

                            > Samodzielne myslenie to nie to samo co interpretacja. Chwytasz czy nie nadazasz?

                            Chacha cha, toś dopiero mądrość napisał, Nelsonku.
                            • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 23:18
                              Dla ciebie kazda wypowiedz oprocz twojej wlasnej jest glupia i/albo
                              nieprzemyslana. Zebys chociaz raz odniosl sie merytorycznie. Ale ty wolisz same
                              uniki i docinki.
                              • Gość: Gosc987 Re: Kościelny casus -@@## IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 23:50
                                Nelsonku, sadze ze lata szkolne są już dawno poza tobą, wiec weź się w garść i
                                zacznij w końcu produkować coś samodzielnie, sadzisz ze ja mam być twoim
                                nauczycielem?
                                • nelsonek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 23:57
                                  Chcialem poznac twoja opinie w pewnej sprawie. Nie prosilem zebys mnie czegos
                                  uczyl. Rozrozniasz te dwie kwestie czy ktos musi ci to tlumaczyc?
              • 8macek Re: Kościelny casus -@@## 02.03.08, 19:19
                co ja sądzę o kościelnym ścierwie to juz napisałem nie wiem ile razy
                więc nie widze powodu abym sie powtarzał.

                o rzekomych pokrzywdzonych kobietach sądzę, że są ku..mi a o
                małkowskim sądzę, że myśli penisem zamiast mózgiem i z tego względu
                nie nadaje się na jakiekolwiek stanowisko kierownicze.
                to tak najprościej.
                a to czy jest winny zgwałcenia jakiejś lokalnej ku.. to juz niech
                rozstrzygnie sąd, a kosciół niech dalej bawi sie w gó..e, mnie jako
                ateiscie nawet to nie przeszkadza.
                pozdrawiam.
    • bill_d-fens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 19:13
      To, co pisze "kobieta myśląca" jest OCZYWISTE. Problem w tym, że
      wśród kobiet dużo szerzej rozprzestrzeniony jest gatunek kobiety
      niemyślącej. I to właśnie ten gatunek kokietują politycy zazwyczaj
      prześcigając się np. w spektakularnych nagonkach na wszystkich
      słusznie bądź niesłusznie oskarżonych o molestowanie i robiąc z tego
      zagadnienie państwowej rangi.
      Bo te niemyślące kobiety są jednak na tyle władne intelektualnie,
      żeby pójść do urny i postawić krzyżyk przy najbardziej kokietującym
      ich kandydacie. To jednak kawał elektoratu. Uroki demokracji.
      • Gość: Gosc987 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 19:22
        Widzę ze jeszcze do was to nie dociera, czy kokietuje czy nie jakakolwiek
        kobieta nie jest powodem i zgoda jej do gwałtu. Jakoś nie dociera to jeszcze do
        polskiej mentalności "mężczyzn".
        Jaki wniosek z tego? Potrzeba więcej pozwów do sadu jak i publicznej dyskusji i
        uświadomienia polskich "panów"
        • bill_d-fens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 02.03.08, 19:34
          > Widzę ze jeszcze do was to nie dociera, czy kokietuje czy nie
          jakakolwiek
          > kobieta nie jest powodem i zgoda jej do gwałtu

          Nic nie usprawiedliwia gwałtu. Ale gwałt to jest gwałt, a nie
          sytuacja, w której kobieta nadstawia dupy facetowi licząc na
          korzyści, a potem gdy korzyści nie ma, długo po fakcie, dopiero
          oskarża o gwałt.
          Kto udowodni temu facetowi, że miał z nią sex bez jej przyzwolenia?
          Nikt! Bo to jest nie udowodnienia.
          Ale to nieistotne, że jest nie do udowodnienia, bo w tym kraju
          wystarczy kłamliwe oskarżenie, żeby zniszczyć komuś karierę,
          wpakować go do kryminału.


          Normalnie gwałt to jest siłą wymuszony stosunek i żeby go udowodnić
          gdynie ma świadków potrzebne jest przynajmniej stwierdzenie
          medyczne, że została zastosowana przemoc, jakieś ślady przemocy na
          ciele etc. Coś takiego można zbadać wyłącznie niezwłocznie po
          incydencie.
          • Gość: Gosc987 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony IP: *.pools.arcor-ip.net 02.03.08, 19:50
            Do takiej sprawy trzeba obopólnej zgody. Byleś przy tym ze wiesz wszystko
            naprzód? Ja nie bylem, a to co media piszą biorę z rezerwa już nie raz polskie
            media dały wyrok na osobie niczym pan minister Ziobro a później jakby nic pisały
            co innego. Wiec radze traktować sprawę z dystansu i z rezerwa, czekać na dowody
            a nie osadzać i nie wpływać przed czasem na opinie publiczna.
            • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 09:17
              Gość portalu: Gosc987 napisał(a):

              > Do takiej sprawy trzeba obopólnej zgody. Byleś przy tym ze wiesz
              wszystko
              > naprzód?

              Przecież ta kobieta sama to przyznała.

              Przeczytaj może najpierw wywiad z nią (link znajduje się w
              założycielskim poscie) a potem dyskutuj.
              • kot_behemot8 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 10:05
                Przyznała, ze wyraziła zgodę na odbycie stosunku? A gdzie ona to
                przyznała, bo nie zauwazyłam...
                Poza tym problem polega na tym, ze urzednik wykorzystywał swoje
                stanowisko do kręcenia prywatnych lodów. Ten człowiek sprawił, że
                ludzie będący petentami jego urzedu uwierzyli, ze ich los zalezy od
                jego widzimisię i co gorsza - mogła to być prawda. I to jest sens
                całej tej afery. A ty tu robisz pokazowy proces czarownic żeby
                dowalic jednej, niezbyt faktycznie mądrej, kobiecie.
                Przeciez gdyby ta kobieta zachowała sie inaczej, tak jak ty (albo
                ja) na jej miejscu, to korupcyjny proceder trwałby nadal - tyle że z
                jakąś inna kobietą. Natomiast gdyby to pan prezydent zachowywał się
                jak przystoi mężczyźnie i urzędnikowi państwowemu, to kompromitacji
                by nie było. Kto jest więc winny i kogo nalezy potępić?
                • swiatowidz Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 10:14
                  kot_behemot8 napisała:

                  > Przyznała, ze wyraziła zgodę na odbycie stosunku? A gdzie ona to
                  > przyznała, bo nie zauwazyłam...
                  > Poza tym problem polega na tym, ze urzednik wykorzystywał swoje
                  > stanowisko do kręcenia prywatnych lodów. Ten człowiek sprawił, że
                  > ludzie będący petentami jego urzedu uwierzyli, ze ich los zalezy
                  od
                  > jego widzimisię i co gorsza - mogła to być prawda. I to jest sens
                  > całej tej afery. A ty tu robisz pokazowy proces czarownic żeby
                  > dowalic jednej, niezbyt faktycznie mądrej, kobiecie.
                  > Przeciez gdyby ta kobieta zachowała sie inaczej, tak jak ty (albo
                  > ja) na jej miejscu, to korupcyjny proceder trwałby nadal - tyle że
                  z
                  > jakąś inna kobietą. Natomiast gdyby to pan prezydent zachowywał
                  się
                  > jak przystoi mężczyźnie i urzędnikowi państwowemu, to
                  kompromitacji
                  > by nie było. Kto jest więc winny i kogo nalezy potępić?
                  >
                  >
                  >
                  czyli uważasz że urzędnik zachowywała się niczym udzielny książę na
                  włościach?
                  może i tak bo sarmackie obyczaje są głęboko zakorzenione w psychice
                  władziuchny
                  ja jednak poczekałbym na dalszy rozwój wypadkó
                  o ile swój pogląd na oną kobietę już mam
                  że kupczyła kuprem to chyba i ty kocie-behemocie8 przyznasz to na
                  ostateczny werdykt w sprawie "pozwanego" można jeszcze poczekać
                  choć już teraz można przyznać że jeśli nie potrafił zapanować nad
                  tajemnicą alkowy to jako polityk jest miernotą
                  polityk ma wpisaną w etat czujność
                  jemu tego zabrakło
                  polityk musi postępować w myśl starego ludowego porzekadła:"kobiety
                  myjcie się bo nie znacie ani dnia ani godziny"
                  jako polityk jet trupem
                  a moralny osąd nad człowiekiem "in progress"
                  pozdrówka
                  • kot_behemot8 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 10:32
                    swiatowidz napisał:

                    > czyli uważasz że urzędnik zachowywała się niczym udzielny książę
                    na
                    > włościach?
                    > może i tak bo sarmackie obyczaje są głęboko zakorzenione w
                    psychice
                    > władziuchny
                    > ja jednak poczekałbym na dalszy rozwój wypadkó
                    > o ile swój pogląd na oną kobietę już mam
                    > że kupczyła kuprem to chyba i ty kocie-behemocie8 przyznasz to


                    Gdyby naprawdę kupczyła, to by sie z nim przespała. Ona zaś nie
                    kupczyła tylko uprawiała gierki licząc, ze coś na nich wygra. Rzecz
                    w tym, ze to nie ona ustalała reguły tej gry i nie ona ją zaczeła.
                    Była ofiarą, bo urzednik państwowy zasugerował jej, ze jeśli bedzie
                    zbyt harda, to straci źródło utrzymania. To on jest głeboko
                    niemoralny, ona tylko słaba i niezbyt mądra. Ja bym skurczysyna
                    nagrała i od razu poszła do prokuratora.



                    na
                    > ostateczny werdykt w sprawie "pozwanego" można jeszcze poczekać
                    > choć już teraz można przyznać że jeśli nie potrafił zapanować nad
                    > tajemnicą alkowy to jako polityk jest miernotą
                    > polityk ma wpisaną w etat czujność
                    > jemu tego zabrakło
                    > polityk musi postępować w myśl starego ludowego
                    porzekadła:"kobiety
                    > myjcie się bo nie znacie ani dnia ani godziny"
                    > jako polityk jet trupem
                    > a moralny osąd nad człowiekiem "in progress"


                    Naprawdę uważasz, ze jedyny błąd jaki popełnił to "niezapanowanie
                    nad tajemnicami alkowy"? Czyli że gdyby udało mu sie kobietę
                    skutecznie zastraszyć, albo gdyby ona się z nim jednak przespała a
                    on cofnął eksmisję, to wszystko byłoby oki bo tajemnice alkowy
                    zostałyby nienaruszone?
                    • swiatowidz Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 22:16
                      @@##
                      i dobrze gdybyś odważyła się złożyć donos
                      może słowo donos nie układa się w przecudny wzorek ale w ewidentych
                      przypadkach należy działać zdecydowanie

                      w drugiej części zauważam pewien zgrzyt niezrozumienia
                      w związku z tym małe wyjaśnienie
                      przyjąłem hipotezę że polityk też człowiek i jeśli zdarzy mu się
                      romans( choć w tym wypadku prawdopodobnie chodziło o epizod łóżkowy
                      i nic więcej)to musi tak zacierać ślady by nic nie wyszło na światło
                      dzienne
                      jeśli nie potrafi tego sobie zorganizować to jest politycznym
                      nieudacznikiem
                      przyjmuję tezę że wszyscy politycy są zakłamani
                      skoro tacy są a politykę musi ktoś robić to niech chociaż będą
                      skuteczni w swych poczynaniach
                      jeśli zaś któremuś się noga podwinie to...kierunek kryminał lub w
                      najlepszym przypadku zielona trawka
                • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 11:03
                  kot_behemot8 napisała:

                  > Przyznała, ze wyraziła zgodę na odbycie stosunku? A gdzie ona to
                  > przyznała, bo nie zauwazyłam...

                  Jeżeli wiedziała o co mu chodzi a mimo to się zdecydowała na
                  spotkanie w cztery oczy w domu to jasne że wyraziła potencjalną
                  zgodę.
                  A poza tym, do stosunku nie doszło, czyż nie?

                  > Poza tym problem polega na tym, ze urzednik wykorzystywał swoje
                  > stanowisko do kręcenia prywatnych lodów.

                  A ona wykorzystała własną d..ę do kręcenia własnych lodów. Tylko że
                  lody się nie udały, więc próbuje zrobić z siebie święto(je)bliwą
                  dziewicę, bezczelnie powołując się na zasady religii katolickiej.
                  Ciekawe, że jakoś nie dbała o przestrzeganie zasad religijnych
                  poprzez oszustwo.
                  Żenada i tyle.

                  > Przeciez gdyby ta kobieta zachowała sie inaczej, tak jak ty (albo
                  > ja) na jej miejscu, to korupcyjny proceder trwałby nadal.

                  Właśnie jest zupełnie odwrotnie:
                  gdyby wszystkie kobiety się szanowały i nie nadstawiały d..y w
                  zamian za korzyści, to takiemu urzędnikowi nie przyszłoby do głowy
                  tego próbować.

                  Kto jest więc winny i kogo nalezy potępić?
                  >
                  A to już oceni sąd. Jeżeli doszło do molestowania to oczywiście
                  winnego trzeba ukarać.

                  Jednak kobieta która uznaje swoje wdzięki za kartę przetargową jest
                  moralnie winna nieodpowiedniego traktowania kobiet przez mężczyzn w
                  społeczeństwie.
                  • kot_behemot8 Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 12:59
                    feminasapiens napisała:

                    > kot_behemot8 napisała:
                    >
                    > > Przyznała, ze wyraziła zgodę na odbycie stosunku? A gdzie ona to
                    > > przyznała, bo nie zauwazyłam...
                    >
                    > Jeżeli wiedziała o co mu chodzi a mimo to się zdecydowała na
                    > spotkanie w cztery oczy w domu to jasne że wyraziła potencjalną
                    > zgodę.


                    Nieprawda. Miała z nim do pogadania i wolała to zrobić na gruncie
                    prywatnym. Było to niezbyt madre ale przyzwolenia na seks nie
                    oznacza. A nawet gdyby oznaczało, to każde przyzwolenie można
                    odwołać. Kobieta zawsze ma prawo powiedziec "nie", chocby i juz
                    lezeli w łóżku a cywilizowany mężczyzna zawsze to uszanuje



                    > A poza tym, do stosunku nie doszło, czyż nie?


                    I...? Coś z tego wynika, bo nie widze związku?


                    >
                    > > Poza tym problem polega na tym, ze urzednik wykorzystywał swoje
                    > > stanowisko do kręcenia prywatnych lodów.
                    >
                    > A ona wykorzystała własną d..ę do kręcenia własnych lodów. Tylko
                    że
                    > lody się nie udały,


                    A wiesz na czym polega róznica? Na tym, że jej d..a jest jej
                    prywatna własnoscią i może nią kręcic do woli. Natomiast pan
                    prezydent kręcił czymś co jego prywatna własnoscią nie jest, czyli
                    prawem do podejmowania urzędowych decyzji. Analogicznie było zresztą
                    w przypadku Łyżwińskiego i Leppera - przyjmowali korzysci płacąc za
                    nie etatem za który to etat płacą podatnicy.




                    więc próbuje zrobić z siebie święto(je)bliwą
                    > dziewicę, bezczelnie powołując się na zasady religii katolickiej.


                    Nie zauwazyłam, żeby robiła z siebie świętą, ale możesz to
                    oczywiście tak odbierać. Dla mnie to rzecz trzeciorzędna, ważne jest
                    to co napisałam wyżej.


                    > Ciekawe, że jakoś nie dbała o przestrzeganie zasad religijnych
                    > poprzez oszustwo.
                    > Żenada i tyle.


                    Owszem. Tylko czy to w jakimikolwiek stopniu zmienia kwalifikację
                    czynu urzędnika?




                    >
                    > > Przeciez gdyby ta kobieta zachowała sie inaczej, tak jak ty
                    (albo
                    > > ja) na jej miejscu, to korupcyjny proceder trwałby nadal.
                    >
                    > Właśnie jest zupełnie odwrotnie:
                    > gdyby wszystkie kobiety się szanowały i nie nadstawiały d..y w
                    > zamian za korzyści, to takiemu urzędnikowi nie przyszłoby do głowy
                    > tego próbować.


                    Odwracasz kota ogonem. Dlaczego kobiety maja mieć
                    obowiązek "pilnowania się"? One wkładają do puli cos co jest ich
                    własnością więc ich gra jest uczciwa. Natomiast urzednik "daje" cos
                    czego nie ma prawa dawać. Mówiąc prosto i brutalnie: dupa jest
                    prywatna, decyzje administracyjne nie. Jesli dajesz cos co do ciebie
                    nalezy, to najwyżej narazisz sie na śmieszność. Jeśli dajesz cos co
                    nie jest twoje, to jesteś złodziejem. I o to w tej sprawie chodzi.




                    >
                    > Kto jest więc winny i kogo nalezy potępić?
                    > >
                    > A to już oceni sąd. Jeżeli doszło do molestowania to oczywiście
                    > winnego trzeba ukarać.
                    >
                    > Jednak kobieta która uznaje swoje wdzięki za kartę przetargową
                    jest
                    > moralnie winna nieodpowiedniego traktowania kobiet przez mężczyzn
                    w
                    > społeczeństwie.


                    A ta która chodzi w mini jest winna wystepowaniu gwałtów?
                    Strach się bać;)
                    • feminasapiens Re: casus prezydenta Olsztyna - od innej strony 03.03.08, 20:44
                      > > A poza tym, do stosunku nie doszło, czyż nie?
                      >
                      >
                      > I...? Coś z tego wynika, bo nie widze związku?
                      >
                      W tym komentarzu odniosłam się do Twojego zapytania z poprzedniego
                      postu, poniżej cytat z Ciebie:


                      kot_behemot8 napisała:

                      > Przyznała, ze wyraziła zgodę na odbycie stosunku? A gdzie ona to
                      > przyznała, bo nie zauwazyłam...

                      kot_behemot8 napisała:
                      > Nie zauwazyłam, żeby robiła z siebie świętą, ale możesz to
                      > oczywiście tak odbierać.

                      To jest wyraźnie napisane w tym wywiadzie, cytuję:

                      "Wtedy nie byłam mężatką, ale jestem katoliczką i jakiś romans z
                      nim był dla mnie nie do przyjęcia"

                      > > Ciekawe, że jakoś nie dbała o przestrzeganie zasad religijnych
                      > > poprzez oszustwo.
                      > > Żenada i tyle.
                      >
                      > Owszem. Tylko czy to w jakimikolwiek stopniu zmienia kwalifikację
                      > czynu urzędnika?

                      Oczywiście że nie - jeśli zarzuty się potwierdzą to sprawa jest
                      jasna. Ale kwestia winy urzędnika nie jest kwestią sporną w tym
                      wątku. Oceniamy postawę tej pańci.

                      > Odwracasz kota ogonem. Dlaczego kobiety maja mieć
                      > obowiązek "pilnowania się"?

                      Wszyscy mają obowiązek pilnowania się w różnych dziedzinach życia,
                      nie tylko kobiety, przykłady (kilka z tysięcy). Musimy się pilnować:
                      - aby nas nie oszukano przy wydawaniu reszty w sklepie
                      - przed złodziejami kieszonkowymi
                      - przed wścibskimi oczami sąsiadów
                      - przed tym żeby nie wdepnąć w psią kupkę jak chodzimy po trawniku
                      - żeby nie zapomnieć kluczy do domu jak z niego wychodzimy
                      - żeby nie wykorzystywano naszej dobroczynności
                      - żeby nie dostać w nos w ciemnej uliczce
                      - szanowano naszą godność
                      - itd. itp.

                      Niestety, świat nie jest idealny.

                      > A wiesz na czym polega róznica? Na tym, że jej d..a jest jej
                      > prywatna własnoscią i może nią kręcic do woli. Natomiast pan
                      > prezydent kręcił czymś co jego prywatna własnoscią nie jest,
                      czyli
                      > prawem do podejmowania urzędowych decyzji. Analogicznie było
                      zresztą
                      > w przypadku Łyżwińskiego i Leppera - przyjmowali korzysci płacąc
                      za
                      > nie etatem za który to etat płacą podatnicy.

                      Powiedzmy że ten argument jest dla mnie do przyjęcia. Nie zmienia
                      to jednak mojego osądu tej pani.

                      > A ta która chodzi w mini jest winna wystepowaniu gwałtów?
                      > Strach się bać;)

                      Do podobnych stwierdzeń odnosiłam się w poprzednich moich wpisach
                      tego wątku.

                      Pzdr Kocie i dziękuję za merytoryczną dyskusję :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka