Wsiadła w Biłgoraju, wysiadła w Białymstoku. Przebyła przez noc prawie 400 kilometrów. I to na gapę. Niezwykła sowa – zwana puszczykiem zwyczajnym – jest teraz na obserwacji w lecznicy.
Dopiero w Białymstoku została zauważona. Wtedy zdziwiona otworzyła oczy i wtuliła głowę w swoje piórka. Podróżniczka jest pod opieką weterynarzy. O jej dalszym losie zadecydują ornitolodzy. Puszczyk zwyczajny to dość nietypowy ptak w Polsce. W naszym kraju żyje ich 60–90 par.
Z relacji kierowcy wynika, że w okolicach Biłgoraju poczuł uderzenie w kabinę. Nie zwrócił na nie uwagi, ale najprawdopodobniej właśnie wtedy sowa rozpoczęła swą podróż na gapę. Całą noc przejechała siedząc na przewodach elektrycznych i hydraulicznych ciągnika.