iryska2604
29.01.15, 13:22
Niedawno dołożyłem górnikom, ponieważ ich żony nie mogą pracować, a sami zainteresowani nie wyobrażają sobie pracy poza kopalnią jak pozostała część społeczeństwa. Być może są oni z innej gliny (węgla?). Tak więc czemu nie miałbym dołożyć teraz frankowiczom? Skoro sobie nie radzą, no to trzeba pomóc!
Czytam, jak ciężko spiąć budżet domowy, mając 14 tysięcy netto, jak zamienić mieszkanie warte milion na dom warty milion i mieć jeszcze dwa miliony długu, jak nie wystarcza tym ludziom na wakacje - i myślę sobie, że oni naprawdę oczekują pomocy! Zaczynam sobie myśleć, że chyba jestem frajerem, skoro ja nie oczekuję pomocy od państwa, a też mam kredyt na mieszkanie i zarabiam tylko niewielki procent tego, co ci ludzie. Dlaczego mnie nikt nie pomoże?
wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,142944,17326323,Jak_ciezko_spiac_domowy_budzet__majac_14_tys__zl_na.html#MT
Bardzo trafnie autor nakreślił problem. Jeśli ktoś współczuje bardzo frankowiczom to niech trochę pomyśli. Nikt ich nie zmuszał i nie oszukał, dorośli byli - dzieciom kredytów nie dają.