bwv1004
13.12.07, 01:41
5. grudnia o 14:38 skomentowałem pewien artykuł.
Po jakimś czasie post został wycięty, moim zdaniem bez powodu.
Poprosiłem moderatora w.s2 o wyjaśnienie tego samego dnia o 20:10.
Nie było odpowiedzi.
Poprosiłem ponownie 7. grudnia o 12:46.
Moderator "odpowiedział" (7.12 o 23:01) tylko cytując fragment punktu
piątego regulaminu forum. Zoim zdaniem zupełnie nie przystawał on do
treści postu.
Więc zapytałem ponownie (7.12 o 23:32), pytając w jaki sposób mój
post był "naganny moralnie" lub "społecznie niewłaściwy" (nawiasem
mówiąc, chętnie zobaczyłbym jakąś oficjalną wykładnię tych wysoce
nieprecyzyjnych określeń).
w.s2 nie odpowiedział na to pytanie, dwukrotnie je powtórzyłem 10.12
0 14:51 i 11.12 o 16:51.
Nadal brak odpowiedzi. Prawie wszystkie powyższe listy poszły również
na forum@gazeta.pl i forum@agora.pl, z tamtych adresów także nie
dostałem odpowiedzi.
Dlaczego moderator pracujący dla firmy Agora, generalnie o ile widzę
propagującej wolność, wartości demokratyczme, etc., używa cenzorskich
nożyczek bez uzasadnienia? A jeśli jest przekonany, że ingerencja
była uzasadniona, dlaczego nie przedstawi uzasadnienia?
Dlaczego na takie naruszenie wolności słowa nie reaguje administracja
forum - która, jak zakładam, odbiera listy kierowane na
forum@gazeta.pl i forum@agora.pl?
Przy okazji: link "Regulamin" z dołu forum nie prowadzi wprost do
Regulaminu, tylko do Pomocy. Warto by poprawić.